Pokuta mężczyzn 2021: Mężczyźni, prosząc kobiety o modlitwę, podejmują pokutę przez 40 dni Wielkiego Postu 

Kochani,
Pozdrawiamy Was serdecznie w tym pięknym czasie Wielkiego Postu, zachęcając do potężnej walki duchowej i pokuty, która jest niezbędna szczególnie w tym zwariowanym świecie ataku na Boga i nas wierzących. Brońmy się potężną modlitwą, pokutą i oddaniem Sercu Niepokalanemu Maryi.

Mężczyźni, prosząc kobiety o modlitwę,
podejmują pokutę przez 40 dni Wielkiego Postu
17.II – 3.IV.2021 r.

  1. PRZYGOTOWANIE
  • Prosimy kobiety o modlitwę, żeby nasza pokuta podobała się Bogu.
  • Trwamy w łasce uświęcającej. 
  1. NAWRÓCENIE
    Codziennie poświęcamy na modlitwę konkretny czas. Prosimy Ducha Świętego o uświadomienie nam naszych grzechów, a Jego miłości i mocy. Przepraszamy Boga za konkretne grzechy popełnione przez nas i innych.

3. UCZYNKI MIŁOŚCI

  • Zaczynamy każdy dzień z intencją wynagrodzenia Bogu za grzechy.
  • Przyjmujemy bez buntu i odwetu cierpienia i przykrości, które nas spotkają.
  • Nie bierzemy do ust alkoholu.
  • Rezygnujemy z jednej dobrej, zasłużonej przyjemności w dniu, aby uzyskany w ten sposób czas ofiarować rodzinie.
  • Podejmujemy dodatkowe wyrzeczenie.
  • Wspieramy materialnie potrzebujących

Zachęcamy, żeby:

  • przesyłać zaproszenia do pokuty znajomym w Polsce i na świecie. Zaproszenie na różne komunikatory TUTAJ,
  • zaangażować najbliższych organizując w domu modlitwę np. z adoracją Krzyża Świętego,
  • zaangażować kapłana i innych mężczyzn, prosząc o zorganizowanie adoracji Najświętszego Sakramentu w parafii.

Prosimy o odsłuchanie konferencji o. Jerzego Morańskiego i zapoznanie się z materiałami tutaj: Pokuta

 

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 25 Komentarzy

Wielki Post: dzień 3 – Podcast z Duszą

Od dziś będziemy codziennie słuchać kilkuminutowych rozważań wielkich świętych Kościoła Katolickiego, które pomogą owocnie przeżyć czas Wielkiego Postu.

Na dzień dzisiejszy mamy fragment z książki „O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza a Kempis

Opublikowano Aktualności | 12 Komentarzy

Ks. Piotr Glas: jako egzorcysta widziałem potęgę Maryi!

Maryja uratowała nie tylko moje kapłaństwo. Ona uratowała moje życie. Kiedyś, podczas egzorcyzmów, szatan powiedział wprost: zabiłbym cię, gdyby nie Ona” – mówi rekolekcjonista, ks. Piotra Glas w rozmowie z Bogusławem Bajorem, redaktorem naczelnym pisma „Przymierze z Maryją”.

Zobacz pierwszy odcinek programu „Niewolnik Niepokalanej”.

Opublikowano Aktualności | Otagowano , | 1 komentarz

Nabożeństwo z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie wewnętrzne

Opublikowano Aktualności | 1 komentarz

Ks. Dominik Chmielewski: Wstęp do Wielkiego Postu – o co w nim chodzi?

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 43 Komentarze

Oddanie się ze św. Józefem Panu Jezusowi – 33-dniowe zawierzenie się Opiekunowi Jezusa

Wiele lat temu otrzymałem egzemplarz Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny św. Ludwika de Montfort. Ta książka jak żadna inna wpłynęła na moje życie duchowe. Polecałem ją wielu ludziom. Wierzę, że Konsekracja św. Józefowi ks. Callowaya będzie miała podobny wpływ na życie duchowe ludzi na całym świecie. Jeśli Najświętsza Maryja Panna jest naszą duchową matką i ucieczką, to św. Józef jest naszym kochającym duchowym ojcem i brakującym ogniwem w świecie szukającym prawdy, pokoju i nadziei
Jim Caviezel, aktor występujący w roli Chrystusa w filmie Pasja – z książki „Konsekracja św. Józefowi” Donalda Callowey’a.

Oddanie się ze św. Józefem Panu Jezusowi

Misjonarze Świętej Rodziny zapraszają do udziału w rekolekcjach „Józef 33”. Modlitewne wydarzenie rozpocznie się 15 lutego br. i będzie dostępne w internecie. Inicjatywę zakończy oddanie się Panu Jezusowi przez wstawiennictwo Opiekuna Rodzin w uroczystość św. Józefa, która przypada 19 marca.

Możesz też zamówić książkę – wpis tutaj – kliknij

Książka ,,Konsekracja św. Józefowi” zawiera wszystko, czego człowiek potrzebuje, aby odkryć potężna moc orędownictwa św. Józefa. To pierwszy kompleksowy 33-dniowy program poświęcenia się Świętemu Józefowi, zawierający historie cudów św.Józefa, wyjątkowe modlitwy i nabożeństwa

Nadszedł czas św. Józefa

Liczne proroctwa ogłaszają niezwykle ważną rolę św. Józefa – od objawień w Cotignac, przez jego pojawienie się u boku Jezusa i Maryi w Fatimie aż po współczesne wizje z Itapirangi.

W maju 2019 roku ks. Donald H. Calloway napisał do papieża Franciszka list z propozycją, aby rozważył ogłoszenie w Kościele Roku św. Józefa. Ojciec święty spełnił tę prośbę. Jako wielki apostoł św. Józefa ks. Calloway stworzył trzydziestotrzydniowy program zawierzenia się Opiekunowi Zbawiciela, który swoją formą nawiązuje do słynnego aktu ofiarowania się Jezusowi przez Maryję według św. Ludwika de Montfort. Ta konsekracja to potężna broń w walce duchowej – skuteczność opieki św. Józefa potwierdzają tysiące świadectw wiernych.

Podejmij wyzwanie i zostań duchowym synem św. Józefa!

Ksiądz Donald H. Calloway MIC jest członkiem Zgromadzenia Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia. Po radykalnej zmianie życia i nawróceniu na katolicyzm ukończył studia filozoficzne i teologiczne. Jest mariologiem i wielkim czcicielem św. Józefa.

Opublikowano Aktualności | 30 Komentarzy

Ks. Piotr Glas: kapłani wyklęci

Coraz częściej słyszy się, że niektórzy kapłani są nietolerowani, gdyż mówią to czego nauczał Jezus Chrystus. W Kościele zaczyna górę brać poprawność polityczna, poprawność wobec innych religii, poprawność wobec ludzi, którzy nie chcą iść drogą Jezusa, lecz drogą grzechu. Wielu duchownych che aby Kościół dostosowywał się do świata, a nie nauczania Ewangelii, dlatego wielu tych kapłanów jest nietolerowanych, wręcz piętnowanych, za to, że chcą Kościoła wiernego tradycji nauczania przez 2000 lat

Opublikowano Aktualności | Otagowano , | 46 Komentarzy

Konsekruj się św. Józefowi – poznaj trzydziestotrzydniowy program zawierzenia się Opiekunowi Zbawiciela

W marcu wydawnictwo „Esprit” planuje wydać bardzo ważną książkę „Konsekracja św. Józefowi” autorstwa amerykańskiego księdza Donalda Callowey’a. Książka wprost idealna na trwający rok św. Józefa. W USA pozycja okazała się bestsellerem i trafiła na listę najlepiej sprzedających się książek na Amazonie.

Czerpiąc z bogactwa żywej tradycji Kościoła, ks. Donald Calloway wzywa nas wszystkich, abyśmy zwrócili się do świętego Józefa – powierzyli siebie, nasz Kościół i świat opiece  duchowego ojca, a następnie wypatrywali cudów. Wielu wielkich świętych i mistyków wyraźnie podkreślało, że nadejdzie czas św. Józefa. Wraz z tym świętym mamy stawiać czoła wyzwaniom współczesności, kryzysowi Kościoła i rodziny.

To nie przypadek, że papież Franciszek ogłosił rok św. Józefa. Ksiądz Donald Calloway napisał do papieża specjalny list, w którym prosił go, by ten zawierzył w tym roku cały Kościół opiece św. Józefa!

Książka ,,Konsekracja św. Józefowi” zawiera wszystko, czego człowiek potrzebuje, aby odkryć potężna moc orędownictwa św. Józefa. To pierwszy kompleksowy 33-dniowy program poświęcenia się Świętemu Józefowi, zawierający historie cudów św.Józefa, wyjątkowe modlitwy i nabożeństwa

Konsekracja św. Józefowi
Cuda naszego duchowego ojca

Nadszedł czas św. Józefa

Liczne proroctwa ogłaszają niezwykle ważną rolę św. Józefa – od objawień w Cotignac, przez jego pojawienie się u boku Jezusa i Maryi w Fatimie aż po współczesne wizje z Itapirangi.

W maju 2019 roku ks. Donald H. Calloway napisał do papieża Franciszka list z propozycją, aby rozważył ogłoszenie w Kościele Roku św. Józefa. Ojciec święty spełnił tę prośbę. Jako wielki apostoł św. Józefa ks. Calloway stworzył trzydziestotrzydniowy program zawierzenia się Opiekunowi Zbawiciela, który swoją formą nawiązuje do słynnego aktu ofiarowania się Jezusowi przez Maryję według św. Ludwika de Montfort. Ta konsekracja to potężna broń w walce duchowej – skuteczność opieki św. Józefa potwierdzają tysiące świadectw wiernych.

Podejmij wyzwanie i zostań duchowym synem św. Józefa!

 
Ksiądz Donald H. Calloway MIC jest członkiem Zgromadzenia Księży Marianów Niepokalanego Poczęcia. Po radykalnej zmianie życia i nawróceniu na katolicyzm ukończył studia filozoficzne i teologiczne. Jest mariologiem i wielkim czcicielem św. Józefa.
 
Nadszedł dla ciebie czas odkrycia św. Józefa. Czas powierzenia mu siebie i swojej rodziny. To najlepsza inwestycja duchowa tego roku, a ta książka bardzo ci w tym pomoże. – ks. Dominik Chmielewski SDB
 
Zaproponowana przez autora droga zawierzenia św. Józefowi poprowadzi wszystkich, którzy zdecydują się nią pójść, do triumfu Niepokalanego Serca Maryi. – ks. Dariusz Dąbrowski COr.

O książce: esprit.com.pl/769/Konsekracja-sw-Jozefowi.html

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 97 Komentarzy

11 lutego – NMP z Lourdes. Światowy Dzień Chorego

W 1858 roku, w cztery lata po ogłoszeniu przez Piusa IX dogmatu o Niepokalanym Poczęciu, Matka Boża zjawiła się ubogiej pasterce, św. Bernadecie Soubirous, w Grocie Massabielskiej w Lourdes. Podczas osiemnastu zjawień (w okresie 11 lutego-16 lipca) Maryja wzywała do modlitwy i pokuty.
11 lutego 1858 r. Bernadetta Soubirous wraz z siostrą i przyjaciółką udała się w pobliże Starej Skały – Massabielle – na poszukiwanie suchych gałęzi, aby rozpalić ogień w domu. Gdy została sama, usłyszała dziwny dźwięk podobny do szumu wiatru i zobaczyła światłość, z której wyłoniła się postać „Pięknej Pani” z różańcem w ręku. Odtąd objawienia powtarzały się.
Bernadetta opowiedziała o tym wydarzeniu koleżankom, te rozpowiedziały o tym sąsiadom. Rodzice skrzyczeli Bernadettę, że rozpowiada plotki i zakazali jej chodzić do groty, w której miała jej się ukazać Matka Boża. Cofnęli jednak zakaz, gdy zobaczyli, że ich dziecko gaśnie im na oczach z udręki. Dnia 14 lutego dziewczęta udały się najpierw do kościoła i wzięły ze sobą wodę święconą. Gdy przybyły do groty, było już po południu. Kiedy w czasie odmawiania różańca ponownie ukazała się Matka Boża, Bernadetta, idąc za poradą towarzyszek, pokropiła tajemniczą zjawę i wypowiedziała słowa: „Jeśli przychodzisz od Boga, zbliż się; jeśli od szatana, idź precz!”. Pani, uśmiechając się, zbliżyła się aż do brzegu wylotu groty i odmawiała różaniec.

1 marca 1858 r. – Pierwsze cudowne uzdrowienie w Lourdes.
Codzienny Różaniec z Groty w Lourdes

Pewna kobieta poprosiła Bernadetę, aby pomodliła się na jej różańcu w obecności Pani. Dziewczynka spełniła tę prośbę, lecz Pani zapytała ją, co zrobiła ze swoim różańcem. Bernadeta wyjęła swój stary różaniec i modliła się na nim, 1 marca przed grotą była także prosta chłopka, Katarzyna Latapie, z dwojgiem dzieci. W 1856 r. po upadku z drzewa, zwichnęła ramię oraz złamała kości nadgarstka i palców. Po wyleczeniu nie mogła jednak poruszać dłonią, a dwa palce pozostały krzywe. Pchana jakąś wewnętrzną siłą obmyła dłoń w wodzie źródła i ze zdumieniem stwierdziła, że odzyskała ona dawną sprawność. Przypadek –”Latapie” został uznany za pierwsze cudowne uzdrowienie w Lourdes

Lourdes leży w rejonie Górnych Pirenejów i liczy 17 tys. mieszkańców. Dzięki objawieniom Matki Bożej w   1858 r. miasto stało się maryjną metropolią świata.  Co roku przybywa tu około 7 milionów pielgrzymów ze wszystkich kontynentów…

Górująca nad miastem baszta zamku przypomina burzliwą historię. Już Rzymianie zbudowali tutaj twierdzę (Mirambel). Na przełomie VII i VIII wieku Mirambel wpadła w ręce saracenów. Wypierając ich w 778 r. Karol Wielki musiał zdobywać twierdzę głodem. Wtedy miało miejsce znamienne wydarzenie. Pewnego dnia olbrzymi orzeł upuścił nad twierdzą wielką rybę. Dowódca Saracenów – Mirat odesłał ją jeszcze żywą, Karolowi Wielkiemu na znak, że nie prędko  się poddadzą. Z kolei do twierdzy udał się biskup Turpin z Puy, aby w imieniu króla podziękować za prezent.  Przy okazji biskup gorąco apelował, aby Mirat przyjął wiarę chrześcijańską i stał się lennikiem Matki Bożej, skoro nie chce się poddać Karolowi Wielkiemu. Ku zdumieniu wszystkich Mirat zgodził się i przyjął chrzest. Otrzymał imię Lorus. Zamek oddał w lenno Matce Chrystusa, a król Karol odstąpił od oblężenia.  Z czasem twierdza i okolica – nazywana ”Lorus” – przekształciła się w ”Lourdes” 

  ABY  DAĆ ŚWIADECTWO PRAWDZIE   (J  18, 37) 

Henryk Lasserre, literat i publicysta, dobrze znany we Francji, będąc  zagrożony nieuchronną ślepotą użył za poradą i namową swojego przyjaciela Karola Fraycienta, późniejszego ministra wojny i do tego protestanta, wody ze źródła w Lourdes, która natychmiast  go uzdrowiła. Uzdrowienie to utrzymywało się przez całe jego długie życie, przez kilkadziesiąt lat niezmiennie, pomimo ciągłej  pracy umysłowej, pisania i czuwania po nocach, połączonego z  jego literackim zawodem. Temu uzdrowieniu zawdzięczamy prześliczną książkę, którą Henryk Lasserre napisał pod tytułem „Notre Dame de Lourdes”, w przekładzie polskim „Niepokalana  z Lourdes”. W niej między innymi pisze o cudownym uleczeniu swojej ślepoty duszy i ciała.
„Przez długie lata cieszyłem się doskonałym wzrokiem. Nagle, latem 1862 roku, zaczął się on stopniowo pogarszać. Przypisywałem to przeforsowaniu, ponieważ przez kilka tygodni pracowałem intensywnie do późnej nocy. Postanowiłem nieco wypocząć; lecz mimo to naprawa nie następowała. Przeciwnie, pogorszenie stale postępowało, zapisane przez  okulistę środki nic nie pomagały. Zwróciłem się do innego lekarza, który cierpienie przypisał ogólnemu przemęczeniu i zalecił wypoczynek na wsi. Wyjechałem więc z Paryża do majątku mojej matki, gdzie całe dnie spędzałem na świeżym powietrzu, nic nie robiąc.  Ale choroba wciąż postępowała,  przeczytanie trzech wierszy książki wystarczałoby w głębi gałek ocznych wywołać nieznośny ból i zamglenie wzroku. Poważnie zaniepokojony, powróciłem do  Paryża, gdzie serdeczny mój przyjaciel namówił mnie, abym udał się do dr Giraud, jednego z najsłynniejszych specjalistów. Tak  też uczyniłem, a sprawa była widocznie poważna, skoro doktor  po zbadaniu mnie zażądał konsylium z udziałem drugiego znanego specjalisty, dr Desmares. Rezultatem tej narady i badań przy pomocy specjalnej aparatury było przepisanie ciemnych okularów i absolutny zakaz czytania.
–   Źle ze mną – pomyślałem – widocznie tracę wzrok i nawet leki  pomogą, skoro mi żadnych nie przepisali. Zwierzyłem się z tych podejrzeń przyjacielowi, który mnie wyśmiał. Lecz  po kilku dniach powrócił do rozmowy.
–   Słuchaj – rzekł mi – a gdybyś tak spróbował wody z Lourdes?  Tyle piszą o tych cudownych uzdrowieniach. Może i Tobie pomoże.
Rada mego przyjaciela zastanowiła mnie z dwóch powodów. Po pierwsze  jest on kalwinem i co za tym idzie, w cuda wierzyć nie może, a po wtóre, musiał dowiedzieć się od poleconego przez siebie okulisty, że moje obawy są słuszne. Okazało się, że tak jest istotnie.  Przyciśnięty przeze mnie do muru dr Giraud wyznał mi w końcu, że stwierdził sklerozę gałek ocznych i będące jej następstwem odklejanie się siatkówki. Grożące mi całkowite jej odklejenie  jest równoznaczne z nieuleczalną ślepotą. Przyjaciel mój wiedział o tym i jego rada, abym szukał ratunku w cudzie, była po prostu przygotowaniem mnie do katastrofy.
–  Tak, wiedziałem – przyznał się – ale radziłem ci i radzę w  dalszym ciągu użycie wody z Lourdes nie dlatego, aby cię do katastrofy przygotować, ale dlatego, że uzdrowienia przez nią są podobno prawdą. Więc dlaczego nie spróbować, skoro nie ma się nic do stracenia? Mnie by to nie pomogło, bo jestem kalwinem i w cuda nie wierzę. Ale ty jesteś przecież katolikiem… Prawda, jestem katolikiem. Tego jednak mój  przyjaciel nie wiedział, że nie będąc niedowiarkiem, przestałem  jednak praktykować obowiązki religijne już od dosyć dawna, a w cuda, zwłaszcza zdarzające się w XIX wieku, nie bardzo wierzyłem.  Zwierzyłem mu się teraz, jakim to ja jestem katolikiem, a on zamilkł, bo co miał odpowiedzieć?
Ale stan moich oczu pogarszał się coraz bardziej i pomimo oszczędzania ich, pomimo, że całkowicie zaprzestałem czytania i pisania, zacząłem widzieć wszystko jak przez mgłę pokrytą czarnymi plamami. Po pewnym czasie przyjaciel mój znów poruszył temat cudownej wody.
– Użycie wody z Lourdes uważam za próbę, której nie wolno ci pominąć, choćby jej pozytywny wynik miał ci się zdawać najmniej prawdopodobny. A ponieważ uznaję działania zgodne z logiką, uważam, że każda próba powinna być wykonana dokładnie, to  znaczy tak, jak tego wymaga twoja religia. Będąc na twoim miejscu poszedłbym do spowiedzi, napisałbym do Lourdes z prośbą o przy­słanie wody i spróbowałbym jej mocy.
Rozmowę tę prowadziliśmy w jego mieszkaniu.
–   Sam pisać nie możesz – dodał – ale podyktuj mi, a ty tylko podpiszesz. O,  mam już pióro i papier – czekam.  Był  to po prostu przymus, któremu uległem. List do proboszcza w Lourdes został jeszcze tego samego wieczora wysłany. Po kilku  dniach, gdy wracałem z przechadzki do domu, portier zatrzymał mnie, mówiąc:
–  Jest tu do pana jakaś skrzyneczka z poczty,
Była  to woda z Lourdes. Doznałem dziwnego wzruszenia i nie mogąc zdobyć się na odwagę otworzenia skrzyneczki poszedłem do mego przyjaciela.
Woda już nadeszła – powiedziałem mu – mam ją u siebie, lecz przesyłki nie rozpieczętowałem. A wiesz dlaczego? Po prostu boję się obowiązków, jakie to uzdrowienie może na mnie włożyć. Gdyby mnie uleczył lekarz, to zapłaciłbym mu honorarium i sprawa byłaby  załatwiona, nie pozostałbym dłużnikiem. Ale pozostanę nim na zawsze wobec Boga, jeśli uzdrowi mnie Swą łaską. Jeślibym doznał cudu, zaciągnąłbym obowiązek wyrzeczenia się wszystkiego i zmiany życia. A takim jestem tchórzem, że się tego boję. Sądzisz może, że cofam się przed użyciem wody z Lourdes w obawie, że cud nie nastąpi i że utracę nadzieję ratunku? Mylisz się. Ja teraz boję się, że cud może nastąpić!

–   Mogę tylko powtórzyć to, – odrzekł przyjaciel – co ci już raz powiedziałem: idź do spowiedzi.
–   Dziwny z ciebie kalwin. Pożegnałem się i prosto od niego poszedłem do księdza Ferrand, niegdyś mego spowiednika, z którym – niestety – już od dawna się nie widziałem. Nie było go w domu. Powiedziano mi, że wróci dopiero późnym wieczorem. Wzrok miałem już tak słaby, że musiałem iść ostrożnie i powoli, aby nie potrącać przechodniów, których sylwetki widziałem jak przez mgłę. Świat zewnętrzny rysował mi się coraz mniej wyraźnie i może dlatego coraz silniej rozrastał się świat wewnętrzny, w którym Bóg miał swe miejsce, bom przecież wiary nie utracił. Pełen głębokich i poważnych myśli wróciłem powolnym krokiem do domu. Ułomność ludzka szuka zawsze usprawiedliwienia dla własnych grzechów. Nie brakowało ich w moim życiu, więc jakże mogłem oczekiwać od Boga cudu, nie wzbudziwszy w sobie żalu. Otworzyłem skrzyneczkę. Była w niej butelka z wodą i mała  Książeczka, której tytuł z trudem odcyfrowałem, z opisem objawień w Lourdes. Pogrążony w myślach, klęknąłem przy łóżku. Dawno nieodmawiane pacierze znalazły się na moich ustach, a z serca popłynęła gorąca, pokorna prośba. Jakaś obawa wstrzymała mnie przed odkorkowaniem butelki zanim się wyspowiadam, a jednocześnie popychała do tego gwałtowna chęć. Z ust wyrwała się mi modlitwa: „Boże wszechmogący, odpuść mi grzechy! A Ty, Bogarodzico, ulituj się nade mną! Usuń ślepotę mej duszy i mych oczu!”. Uczułem przypływ gorącej i silnej wiary… odkorkowałem butelkę… ulałem na spodek wody i zamoczywszy w niej chusteczkę, przetarłem nią natychmiast czoło  i oczy. Wszystko to razem trwało niecałą minutę. Któż zdoła sobie zdać sprawę z uczucia, jakiego doznałem? Nie potrafię określić tego słowami: było to uczucie radości, graniczącej nieomal z przerażeniem. Ledwie dotknąłem zwilżoną chusteczką powiek i otworzyłem oczy, wisząca nad nimi mgła rozwiała się błyskawicznie bez śladu! Dzień był jasny, przedmioty wyraźne, widziałem najdrobniejsze szczegóły, tak jak przed rokiem. Uleczenie to było zupełnie nagłe, Nie wierzyłem własnym zmysłom. Myślałem, że śnię. Ukląkłem ponownie i dziękowałem Bogu.  „Jestem uleczony! Jestem uleczony!” – powtarzałem sobie nieustannie nie mogąc  opanować radości i sięgnąłem do szafy z książeczką. Nie! Pierwszą, jaką po tylu miesiącach wezmę do ręki, będzie ta, którą mi przysłano z Lourdes, i zacząłem ją czytać. Czytałem  znakomicie, jak dawniej. Z mego kalectwa nie pozostało ani śladu. Przeczytałem bez odpoczynku 104 strony i gdy na 105 zamknąłem książkę to dlatego, że zapadł zmrok.
Pierwszym człowiekiem, który nazajutrz rano dowiedział się o łasce mego uzdrowienia był w konfesjonale ks. Ferrand, drugim proboszcz z Lourdes, do którego napisałem niezwłocznie, a trzecim mój przyja­ciel „Czyż muszę dodawać, że moje uzdrowienie było drogą, którą Bóg  wywiódł go z błędu i przyprowadził do Kościoła?”

(„Pani z nieba wzywa”, Michalineum, Warszawa 1989)

Uzdrowienie Maksymiliana Marii Kolbego

Jak św Maksymilian został uzdrowiony wodą z Lourdes

W liście z życzeniami wielkanocnymi do swojej matki Marianny Kolbe, młody kleryk Maksymilian napisał do matki z Rzymu gdzie studiował. List datowany jest na 6 IV 1914

„Nic tak ważnego nie zaszło, chyba to, żem o mało nie utracił (małego, grubego) palca u prawej ręki. Utworzyło mi się tam bowiem coś na kształt wrzodu. Pomimo zabiegów kolegialnego lekarza materia tworzyła się ciągle. W końcu lekarz orzekł, że już kość się psuje; trzeba więc będzie ją wyskrobać. Usłyszawszy o tym odpowiedziałem, że mam na to lepsze lekarstwo. Dostałem był bowiem od O. Rektora cudowną wodę z Lourdes.

Dając mi ją, opowiedział mi O. Rektor historię swego cudownego uzdrowienia. Gdy miał lat 12, zachorował na nogę. Kość w stopie się psuła, wskutek czego nie mógł spać, krzyczał z boleści. W końcu miano mu odjąć stopę. Wieczorem miało się już zebrać konsylium lekarzy; widząc co się dzieje, matka chwyciła się innego środka: wyrzuciła wszystkie lekarstwa z nogi, wymyła ją mydłem i przyłożyła cudowną wodę z Lourdes. O. Rektor pierwszy raz zasnął. Po 15 minutach zbudził się – zdrów.

Cud był oczywisty, ale lekarz niedowiarek starał się fakt w inny sposób wytłumaczyć. Ale, gdy po kilku dniach ze środka stopy oderwał się i wyszedł kawałek zepsutej kości, lekarz uwierzył, że rzeczywiście kość się psuła i cudem oderwała się i wyszła i że całe uzdrowienie było cudowne. Potem nawrócił się i wystawił swoim kosztem kościół. O. Rektor po przyłożeniu cudownej wody był co prawda zdrów i mógł chodzić, ale nie mógł wdziać buta, bo pozostał wzgórek na nodze. Po wyjściu kości i wzgórek zniknął.

Otóż nasz lekarz usłyszawszy, że mam wodę z Lourdes, z radością sam mi ją przyłożył. I cóż się stało? Nazajutrz zamiast operacji i skrobania kości usłyszałem od lekarza szpitalnego, że nie widzi tego potrzeby i po kilku opatrunkach byłem zdrów. Chwała więc Panu Bogu i cześć Niepokalanej!

Z gorącą prośbą o modlitwę
zawsze wdzięczny syn
br. Maksymilian”
Za: http://niepokalanow.pl/12-do-marii-kolbe/

Światowy Dzień Chorego

Światowy Dzień Chorego ustanowił Jan Paweł II w liście skierowanym 13 maja 1992 r. do ówczesnego przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia, kard. Fiorenzo Angeliniego. Papież wyznaczył też od razu na obchody tego Dnia wspomnienie objawienia Matki Bożej w Lourdes, które przypada 11 lutego. 
Ustanowienie przez Ojca Świętego Jana Pawła II Światowego Dnia Chorego stało się wezwaniem do całego Kościoła powszechnego, aby poświęcić jeden dzień w roku modlitwie, refleksji i dostrzeżeniu miejsca tych, którzy cierpią na duszy i na ciele.
Jan Paweł II we wspominanym liście zaznaczył, że „ma on na celu uwrażliwienie ludu Bożego i – w konsekwencji – wielu katolickich instytucji działających na rzecz służby zdrowia oraz społeczności świeckiej na konieczność zapewnienia lepszej opieki chorym; pomagania chorym w dowartościowaniu cierpienia na płaszczyźnie ludzkiej, a przede wszystkim na płaszczyźnie nadprzyrodzonej; włączenie w duszpasterstwo służby zdrowia wspólnot chrześcijańskich, rodzin zakonnych, popieranie coraz cenniejszego zaangażowania wolontariatu…”
Sprawom ludzi chorych Jan Paweł II, sam doświadczający licznych chorób, poświęcił wiele miejsca w swoim nauczaniu. Często spotykał się z chorymi i niepełnosprawnymi, tak w Rzymie, jak i w czasie podróży apostolskich. Chorych prosił już na samym początku pontyfikatu o wsparcie modlitewne.

Jan Paweł II pije wodę z cudownego źródełka w LourdesPo raz pierwszy Dzień Chorego obchodzono w 1993 r., a główne uroczystości odbyły się wtedy w Lourdes i – częściowo – w Rzymie. W kolejnym roku miejscem centralnych obchodów była Jasna Góra, a następnie: Jamusukro (Wybrzeże Kości Słoniowej, 1995), Guadalupe (Meksyk, 1996), Fatima (1997), Loreto (1998), Harissa (Liban, 1999), Rzym (2000, połączone z Jubileuszem Chorych), Sydney (2001), narodowe sanktuarium katolików indyjskich w Vailankamy (2002), Lourdes (2004), Jaunde w Kamerunie (2005), Adelajda w Australii (2006) i Seul w Korei Południowej (2007). W 2008 r., z racji 150. rocznicy objawień w Lourdes, Światowy Dzień Chorego obchodzono ponownie (jak w 1993 i 2004 r.) – w Lourdes.
Źródło i całość: Brewiarz.pl

Opublikowano Aktualności | 9 Komentarzy

W obronie dobrego imienia kapłanów: petycja do Episkopatu Polski po artykule „Duszpasterstwo w Polsce w czasie pandemii:

Petycja ta służy obronie kapłanów, którzy niestrudzenie głoszą Słowo Boże i wspierają nas wiernych poprzez swoją posługę m.in. ks. Arcybp Jan Paweł Lenga, ks. dr Dominik Chmielewski, ks. Piotr Glas i inni. Pragniemy stanąć w obronie tych Kapłanów, nawołując równocześnie do jedności pomiędzy kapłanami i by nie niszczyć sobie wzajemnie autorytetów poprzez publiczną bezpodstawną krytykę

Link do petycji: https://citizengo.org/pl/signit/200552/view

Adresat/Adresaci petycji: EPISKOPAT POLSKI I KAPŁANI W POLSCE

Na wstępie tej petycji pragniemy zapewnić Czcigodnych Księży Biskupów oraz wszystkich Kapłanów w Polsce o naszej starannej modlitwie za Was Kochani Pasterze i naszej trosce o Kościół poprzez pokutę za nasze grzechy.

                Zwracamy się z gorącą prośbą do Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski Księdza Arcybiskupa Stanisława Gądeckiego, do Księdza Biskupa Romana Pindla w sprawie wyjaśnienia i korekty wypowiedzi ks. dr Przemysława Sawy, który z nazwiska ostro skrytykował kilku znanych kapłanów w swoim artykule zamieszczonym w Zeszycie Specjalnym do programu duszpasterskiego Kościoła Katolickiego w Polsce na rok 2020/2021. Duszpasterstwo w czasie pandemii. Tytuł artykułu: „Duszpasterstwo w Polscew czasie pandemii: mocne i słabe strony, wyzwania, nadzieje” – głównie chodzi o podpunkt  „2.3. Kryzys autorytetów.” W treści artykułu wystosowane zostały zarzuty m.in. przeciwko ks. Dominikowi Chmielewskiemu oraz innym Kapłanom,  uwłaczają one w sposób rażący godności kapłańskiej samego autora, jak również krytykowanych Księży. Opinia Księdza dr Przemysława Sawy jest  przede wszystkim zdaniem prywatnym tegoż Kapłana, nieupoważnionego jak uważamy do tego typu osądów.

                Pytanie brzmi: kto i w jakim celu ujawnia wewnętrzne materiały dostępne tylko dla kapłanów oraz kto zatwierdza i dopuszcza ich treść? Jak wiadomo m.in. uczynili to znani psycholodzy umieszczając treść tego artykułu na swoim portalu facebookowym , z zachętą do zapoznania się z treścią. Jest to kolejny atak chociażby przeciwko ks. Dominikowi Chmielewskiemu, który przecież  cieszy się dobrą opinią i gorliwie głosi Słowo Boże, jednocześnie walcząc o własne nawrócenie. Ks. Dr Sawa m.in. zarzuca ks. Dominikowi, iż Kapłan ten – cytuję: „reprezentuje mariologię maksymalistyczną, co widać w dyskusjach, oraz w niektórych punktach mija się z nauczaniem Kościoła”. Wydaje się, że słusznym i ewangelicznym byłoby zwrócenie się bezpośrednio do ks. Chmielewskiego, a nie publicznie i to jeszcze bez poważnych podstaw. Bylibyśmy szczęśliwi, gdyby wszyscy kapłani kochali Matkę Bożą tak jak ks. Dominik.

Materiał zawarty w artykule ks. dr Sawy przynosi więcej szkody, niż pożytku duchowego , a także wzbudza oburzenie z powodu w większości płytkiej, niekonkretnej i nieuzasadnionej krytyki, nie mówiąc już o publicznym zniesławieniu.

Oczekujemy od ks. Dr Sawy publicznego przeproszenia wymienionych w artykule Kapłanów bez względu na to w jakiej kondycji w Kościele się znajdują. Jesteśmy przejęci coraz częstszym, publicznym  obnażaniem słabości kapłanów oraz obrzucaniem się wzajemnie błotem brat przeciwko bratu. Nie mamy prawa do osądu, krytyki zniesławiania publicznego żadnego Kapłana.

Nauczanie wielu z poruszonych w artykule Kapłanów przynosi błogosławione owoce nawrócenia i pogłębienia duchowości maryjnej. A krytykowane przez ks. dr Sawę 33-dniowe rekolekcje poświęcenia się Panu Jezusowi przez Maryję znalazły przecież zachętę i pełną aprobatę ze strony Episkopatu Polski.

Nawołujemy Księży Biskupów do jedności wokół dobra, ale cenimy również odwagę w sprzeciwianiu się wszelkim treściom i postawom, które nie korespondują z dobrem i prawdą ewangeliczną. Boli nas bardzo podział pomiędzy duchowieństwem i krytykowanie jeden drugiego. Owocuje to zamętem i dezorientacją wśród nas wiernych oraz nie buduje Wspólnoty Kościoła. Jedynymi, którzy czerpią satysfakcję ze wspomnianych problemów są wrogowie Kościoła. Nasuwa się pytanie, dlaczego głównie atakowani i krytykowani są kapłani o postawie bardzo religijnej mający Bożego ducha – tzw. prawicowi, natomiast nie zwraca się uwagi i nie napomina się kapłanów liberalno – lewicowych, którzy m.in. aprobują aborcję i popierają ruchy LGBT?

Prosimy by sprawy pomiędzy kapłanami były załatwiane dyskretnie, a nie publicznie. Stoimy murem za Wami nasi  Pasterze pomimo tego, że widzimy podział między Księżmi, Wasze błędy oraz słabości. Już jesteśmy tym wszystkim dotkliwie zniesmaczeni i zasmuceni, a tego typu postawy wzajemnego niszczenia autorytetów wywołują nasze zgorszenie.

Ponadto mocno zaskoczyło nas m.in. stwierdzenie ks. dr Sawy we wspomnianym artykule, cytuję: „… doktryna ze swej natury podlega rozwojowi, a niekiedy konieczna jest nawet korekta wcześniejszego nauczania” – myśl ta trąci postępowym liberalizmem, którego jest mnóstwo choćby w Kościele niemieckim i jest ona bardzo niebezpieczna.

Bardzo prosimy o odpowiednie ustosunkowanie się do naszej petycji, która jest upubliczniona z uwagi na powszechny problem braku duchowej jedności pomiędzy Księżmi Biskupami i Kapłanami.  Zapewniamy o modlitwie i prosimy o błogosławieństwo. Wierni Kościoła Katolickiego w Polsce. W poniższym linku do petycji znajdują się podpisy osób, które ten list skierowują do całego Episkopatu Polski  oraz do Ks. Dr Przemysława Sawy.

Podpisz: jeśli nie widzisz linku u góry – tutaj kliknij

Opublikowano Aktualności | 52 Komentarze