„Różaniec do granic nieba” – nie może nas zabraknąć w tej wielkiej akcji modlitewnej!

Wraz z początkiem listopada rusza „Różaniec do granic nieba”. To kontynuacja modlitewnej inicjatywy „Różaniec do granic”. W tym roku uczestnicy będą modlić się o pojednanie, przebaczenie i uzdrowienie wszelkich ran związanych z utratą dziecka nienarodzonego

Pomysłodawcy inicjatywy „Różańca do granic”, która odbyła się 3 lata temu i „Polska pod krzyżem” (14 września 2019 r.), w tym roku planują kontynuować akcję pod nazwą „Różaniec do granic nieba”. Odbędzie się ona od 1 do 8 listopada i będzie składała się z dwóch różnych elementów – dla parafii i dla rodzin.

„Wszyscy są zaproszeni, by udać się w dowolnym dniu, między 1-8 listopada na rodzinny grób na cmentarz i tam w modlitwie przywołać dzieci nienarodzone, którym niedane było przyjść na świat w całej historii danej rodziny przez wszystkie pokolenia wstecz, włączając je tym samym w sposób świadomy do wspólnoty rodzinnej” – powiedział Maciej Bodasiński, jeden z organizatorów.

„Zachęcamy również, aby prosić o wybaczenie te dzieci, którym nie zostało dane narodzić z powodu winy ich rodziców, oraz wołać do Boga o uzdrowienie ran tych rodziców, którzy nie ze swojej winy utracili potomstwo przed jego narodzeniem” – dodał organizator akcji.

Wyjaśnił, że „choć Bóg odpuszcza człowiekowi grzechy, jeśli żałuje, to jednak konsekwencje grzechów trzeba dźwigać. Niekiedy rzutują one na funkcjonowanie kolejnych pokoleń, a nawet całych społeczeństw. Dlatego zależy nam, by rozpoczął się w życiu wielu ludzi, wielu rodzin – proces uzdrawiania ich serc, ich duszy przez Boga, a to dokonuje się przy współpracy człowieka z łaską”.

Zaznaczył, że w ramach wspomnianej modlitwy organizatorzy zachęcają także uczestników akcji „Różaniec do granic nieba”, aby modlili się za wstawiennictwem dzieci, którym niedane było się narodzić.

„Wierzymy, że są one w niebie i mogą nas wspierać swoim orędownictwem” – dodał.

„Owocem takiej modlitwy Polaków może być wzmocnienie nadziei i wiary oraz przyjęcie pokoju Bożego” – powiedziała przedstawicielka organizatorów akcji Agnieszka Kminikowska.

Maciej Bodasiński zaznaczył, że w przypadku, gdyby cmentarze zostały zamknięte w wyniku wejścia w życie nowych przepisów związanych z pandemią, zachęca do modlitwy w swoich domach lub miejscach publicznego kultu, które będą dostępne dla wiernych.

„Cmentarz jest miejscem symbolicznym. Nie jest konieczne, aby modlić się wyłącznie na nim. Każdy może wybrać inne dogodne dla siebie i swoich możliwości miejsce. Mamy świadomość, że są też np. osoby chore, które są w stanie przemieszczać się, a one również zaproszone są do wzięcia udziału w akcji” – powiedział.

W ramach przedsięwzięcia parafie z całej Polski zaproszone są do zarejestrowania się na stronie internetowej http://www.rozaniecdogranic.pl, by stać się kościołami stacyjnymi – tak jak trzy lata temu podczas akcji „Różaniec do granic”.

„Chcemy, żeby w tych parafiach w czasie oktawy uroczystości Wszystkich Świętych, w dniach 1-8 listopada odbywały się nabożeństwa pokutne. Pragniemy przepraszać Boga za wszystkie zaniedbania, grzechy, czy zranienia przez nas spowodowane w związku z tym, że dziecko nie mogło się narodzić. Wierzymy, że postawa pokuty przyniesie dobre owoce zarówno w życiu tych, którzy ją podejmą, jak i w całym społeczeństwie” – zaznaczył Maciej Bodasiński.

Zapowiedział, że parafie, które się zgłoszą zostaną zaznaczone na specjalnej mapie na stronie internetowej. Tam również będą umieszone fragmenty przemówień i homilii takich postaci, jak: św. Jana Pawła II, św. Maksymiliana Maria Kolbe, ks. kard. Stefan Wyszyński, ks. Franciszek Blachnicki, mistyczka Wanda Malczewska czy śp. ks. Piotr Pawlukiewicz, które można będzie wykorzystać w czasie nabożeństw w świątyniach czy w modlitwie osobistej.

Organizatorzy podkreślają, że jeśli z różnych powodów tego rodzaju modlitwa nie będzie mogła odbyć się w parafii, można ją zorganizować przy kaplicy przydrożnej, pod krzyżem, w salce katechetycznej czy w hali sportowej.

Akcja „Różaniec do granic” po raz pierwszy odbyła się w Polsce 7 października 2017 r., w uroczystość Matki Bożej Różańcowej. Tego dnia w 350 kościołach stacyjnych w 22 diecezjach na obrzeżach Polski ponad milion osób wzięło udział w Mszy św., po czym poszło na granice kraju, gdzie odmówiło różaniec. [czytaj więcej] Punkty modlitewne zostały także wyznaczone w 70 miejscach na całym świecie, m.in. w norweskim archipelagu Lofotów, za kołem podbiegunowym, w Auckland w Nowej Zelandii oraz w sanktuarium maryjnym w Akicie na wyspie Honsiu w Japonii. Podobne akcje odbyły się później kilku krajach, m.in. we Włoszech, w Wielkiej Brytanii, Belgii, Francji, Irlandii, Australii i państwach obu Ameryk.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

70 odpowiedzi na „„Różaniec do granic nieba” – nie może nas zabraknąć w tej wielkiej akcji modlitewnej!

  1. kris pisze:

    Pierwsze pojawienie się Matki Bożej w Fatimie .Matka Boża prosi o odmawianie różańca każdego dnia w intencji pokoju na świecie.(piękny film z 1952 roku).Franciszek nie widzi Maki Bożej na początku, ale po odmówieniu kilku strof Różańca i on ujrzał „Piękną Panią”

  2. kris pisze:

    Poruszająca się figura Matki Bożej sfilmowana w Tapao ,Wietnam, Syczeń 2009 r.

  3. kris pisze:

    Niezapomniana Debbie Reynolds śpiewa piosenkę o św . Dominiku (przebój)

  4. kris pisze:

    Jeszcze raz Debbie Reynolds z filmu” Śpiewające Siostry” w piosence ” Brat Jan”.

  5. Euzebia pisze:

    Z „Myśli Różańcowych” – Barbara Kloss
    „Jestem Królową. Królowa ma władzę. Ja ją mam od Ojca, Syna i Ducha. Mam ją dla ratowania dusz, dla pocieszenia, dla łagodzenia bólów i gojenia ran, dla udzielania rad i ostrzeżeń, dla wybawiania z bliskich już szponów szatana, dla dźwigania z upadków, dla karmienia głodnych, dla czuwania, pomagania i kochania, słowem dla tego – co czyni kochające serce matki. A na to, by tę władzę dostać, posiadać ją i nią władać – otrzymałam dar niepojęty, niewysłowiony, nieogarniony, przed którym całe Niebo chyli się w pokorze i wielbi Imię Pańskie. To dar władzy nad Sercem Syna i nad całą Trójcą Przenajświętszą, która Mnie niczego nie odmówi, a o co proszę – wyproszę!
    Jestem Najświętszą Panną Różańcową: Przyszłam upomnieć ludzkość, aby zmieniła życie i nie zasmucała Boga ciężkimi grzechami. Niech ludzie odmawiają Różaniec i pokutują za grzechy. Są to wszystko słowa Matki Bożej z Fatimy. Najświętsza Panna Różańcowa chce, aby ludzie odmawiali Różaniec. Ma Ona prawo do ich wszystkich Różańców i ma prawo robić z nimi, co zechce.
    Trzeba Różaniec odmawiać. Różaniec przy sobie mieć i czcić i Różańcem żyć tak, żeby to ludzie widzieli. Bo są tacy, co nawet noszenia samych paciorków wobec świata się wstydzą.
    By Mnie kochać – trzeba Mnie znać. By Mnie znać – trzeba odmawiać Różaniec. By Mi się podobać – trzeba w Różańcu Tajemnice ze Mną przeżywać. By mieć do tego łaski – trzeba odmawiać Różaniec. Zamyka się koło i wtedy wszystkie Moje obietnice dla odmawiających Różaniec spełniają się.
    Trzeba Różaniec kochać, aby nim żyć, bo z wszystkich Moich obietnic wypływa jedna: że żyjąc Różańcem – dobrze się życie przeżyje; a dobrze żyjąc z Różańcem – będzie się zbawionym.”

  6. Małgorzata pisze:

    Kochani !
    BARDZO Was proszę o chociaż jedno ” Zdrowaś Maryjo” w intencjach naszej Adminki Ewy.
    Sprawa jest pilna! – tyle mogę napisać.
    Wielkie Bóg zapłać Wam za każde westchnienie.

  7. kasiaJa pisze:

    „Jedną z głównych ofiar koronawirusa stał się Kościół. (…) Jak potwierdza bp Wiesław Mering, w diecezji włocławskiej spadek frekwencji na Mszach Świętych jest rzędu 30 proc. W diecezjach wielkomiejskich jest jeszcze gorzej. Spada liczba korzystających z sakramentu pokuty. Zdarza się podczas niedzielnej Mszy nie wyspowiadać nikogo”, pisze na łamach tygodnika „Idziemy” ks. Henryk Zieliński, redaktor naczelny pisma.

    Kapłan zwraca uwagę, że relatywizacja obowiązków religijnych to efekt wielu decyzji, jakie miały miejsce w tym roku w związku z tzw. pandemią koronawirusa. Chodzi o „głośne dyspensowanie od udziału w niedzielnej Eucharystii, przekładanie komunii i ślubów, urządzanie wirtualnych procesji i święconek”.

    Ks. Zieliński przypomina, że dyspensa jest czymś oczywistym, ale i bez niej nie ma grzechu ten, kto z przyczyn od siebie niezależnych nie może uczestniczyć we Mszy Świętej. „Pozostaje jednak forma zakomunikowania tej sprawy. Może zabrakło empatii wobec ludzi pozbawionych Eucharystii akurat w Wielkanoc? Może za bardzo to wszystko było urzędowe?”, zastanawia się autor.

    Duchowny wyraża żal w związku z postawą niektórych hierarchów, którzy „zbyt łatwo zgodzili się na kolejne restrykcje. 5 osób w Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie, a 35 w tramwaju – to mówi samo za siebie”.

    Ks. Zieliński wskazuje, że otrzeźwienie przyszło w środę po Wielkiej Nocy, kiedy to Przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki zwrócił się do premiera z prośbą o zwiększenie liczby wiernych w kościołach. „Zanim to nastąpiło nadliczbowi wierni dostali mandaty po 500 zł, a proboszczom wymierzono kary po 10 tys. zł i więcej. Wielu przeciwników Kościoła społecznie dyżurowało przed kościołami, by składać donosy”, wylicza.

    Na koniec ks. Zieliński wzywa do przemyślenia całej tej sytuacji i odpowiedzi na pytania: jak dzisiaj wychodzić z Ewangelią i sakramentami do ludzi, którzy już do kościołów sami z siebie nie wrócą oraz czy Kościół jeszcze się pozbiera w czasie pandemii? „Najłatwiej byłoby ustawić kamerkę w kościele i wrzucić transmisję nabożeństwa do Internetu. Ale przeniesienie liturgii do przestrzeni wirtualnej to ryzykowny pomysł. Chrześcijaństwo jest religią Wcielenia, dlatego konieczne jest realne spotkanie z Bogiem, który jest w sakramentach i we wspólnocie Kościoła”, podkreśla.

    „W sytuacjach kryzysowych Kościół zwykle przyciągał ludzi, a nie ich tracił. Jak złoto próbuje się w ogniu, tak w trudnych czasach mocniej jaśniała wypróbowana wiara Kościoła: jego biskupów, kapłanów i świeckich. Jak przejdziemy ten kryzys? Warto postawić sobie to pytanie, kiedy jesteśmy jeszcze w połowie drogi”, podsumowuje ks. Zieliński.

    Źródło: tygodnik „Idziemy”
    TK
    https://www.pch24.pl/ks–henryk-zielinski–w-sytuacjach-trudnych-kosciol-zwykle-przyciagal-ludzi–a-nie-ich-tracil-jak-teraz-pch,79008,i.html?fbclid=IwAR0jA5F-NQUR0TT2sBE1rsGgTHEAzYAdJ1crfHbaWpYyxqzQ-wE1qr79pBE

  8. kasiaJa pisze:

    Dzisiaj w Asyżu odbyła się beatyfikacja Carlo Acutisa – 15-letniego Włocha, nazywanego „geniuszem Internetu”. Carlo zmarł w 2006 r. na białaczkę, a swoje cierpienie ofiarował za Kościół i papieża.
    Pokazał swoim krótkim życiem, jak realizować zadania płynące z Ewangelii.
    https://www.facebook.com/ekatecheza/photos/a.1640363269347532/3620970444620128/?__cft__%5B0%5D=AZV0h-4oOPIgSL_2-GcnnMGwwJ0qmIDbssua-x5XVBhmtaFzK0yoGL9cLo9zlcBHR_7BEPngkVzKaSZI47KkRukAOT_mZqMug4zQJe7l2ipwaAO-SNV4G1zTusTw_tu0YRjXhrxMbZGAVNbeXJMXThccblAhOp5naITcynBSlpYA8gicB4F7ltLGa14MYZBrOyFEDTahwzfXu7ZjQk7u_gvzfvosiiEcayieTIf9gT2XoQ&__tn__=EH-R

  9. olga pisze:

    Na wiosnę bywa organizowany czarny marsz, a obok w opozycji odbywa się biały marsz. Mam propozycję by do opozycji przygotować się teraz, sadząc gdzie się da białe kwiaty. Białe tulipany, białe narcyzy i inne (tylko z innymi mam kiepskie doświadczenia), przy krzyżach, przy kapliczkach. Narcyzy są super: nic ich nie zżera, nie trzeba wykopywać, kwitną co rok. W UK cała wiosna jest żółta od narcyzów, potem niebieska (w lasach, nie wiem od czego). My zróbmy białą. Jeszcze są resztki cebulowych w marketach.

  10. wobroniewiary pisze:

    Dziś wspominamy św. Jana XXIII kanonizowanego 27 kwietnia 2014 roku razem ze św. Janem Pawłem II

    • Paweł pisze:

      JAN XXIII: http://www.objawienia.pl/anna/anna/sbm-3.html
      3 III 1968 r. Mówi Matka [mistyczki przekazującej te orędzia, nieżyjąca już]: – (…) Myślałaś, jak zwracać się z prośbą o pomoc np. do papieża Jana XXIII. On już słyszał twoje prośby. Ten, kto ma możność pomagania innym – daną mu przez samego Boga – czyż myślisz, że dobrowolnie odmówi pomocy lub „nie dosłyszy”? Każda myśl, każde westchnienie jest wiadome nam natychmiast i cała możliwa pomoc dawana – wedle waszej możliwości przyjęcia, bezinteresowności, wiary w tę pomoc, no i o ile jest to dobre dla was. Odczułaś falę miłości, która do ciebie została natychmiast skierowana; to właśnie odpowiedź: chęć przyjścia ci z pomocą, dopomożenia ci, myśl pełna miłości, i jej siłę odczułaś, widziałam. Dobrze robisz. Proś o pomoc nas wszystkich, kogo możesz; tu nie ma wyłączności, zaborczości czy zazdrości. Papież Jan XXIII jest cudowny, mądry, kochający i niesłychanie dobry. Jezus dał mu ogromne pole do działania: opiekę i patronat nad rozwojem w swoim ziemskim Kościele miłości społecznej, odrodzeniem go; po prostu Jan XXIII zrozumiał to w życiu i nadal realizuje. Przecież kto wkroczył do naszego królestwa miłości, spełniwszy zadanie zlecone mu przez Jezusa tak wiernie i posłusznie, nadal je prowadzi – to jest chyba zrozumiałe? Kto pracował dla Niego i trudził się na ziemi, ten w radości i szczęściu kontynuuje swą twórczość tu, bo jeśli z miłości do Niego (lub Jego praw) działał na ziemi, to tworzył już tam dla wieczności – „budował swój dom na opoce” dla królestwa niebieskiego. Jan XXIII zbliżył Kościół „oficjalny” do reszty ludzkości. Wprowadził w politykę tego Kościoła zrozumienie, że oblicze Chrystusa może być przezeń reprezentowane jasno, otwarcie i bez obawy o utratę prestiżu. Okazał współczucie, braterstwo, zrozumienie, miłość życzliwą, wielkoduszną i obejmującą całą ziemię. On dał początek i on dalej to dzieło prowadzi, a ponieważ w polityce międzynarodowej to samo oblicze cechować ma postawę Polski, więc i nad nami rozciąga się Jego szczególna opieka. Dotyczy to specjalnie Kościoła w Polsce i możesz mówić to księżom. Niech radzą się Jana XXIII, polecają mu swoje parafie i parafian i proszą o pomoc w rozwijaniu pracy nad odnową życia katolickiego wśród nich. Papież to sama dobroć i ojcowska miłość – prosić go możesz zawsze i o wszystko.
      – Jak mam się zwracać do papieża?
      – Papież Jan XXIII chce, abyś mówiła wprost: „Ojcze Janie, dopomóż mi w tym i tym, poradź, pokieruj…” itd. z pełnym zaufaniem, bezpośrednio, naturalnie, tak jak w życiu. Zaufaj, przedstaw twoje bolączki tak jak ojcu i wierz, że słyszy cię i rozumie, a także pomoże z całego serca. Nie wstydź się prosić o zdrowie fizyczne, bo jest potrzebne dla kogoś, kto ma przed sobą pracę, i to dużą. (…) Papież wie o waszych kłopotach. Tu nie ma „zaprzątania komuś głowy” i „zajmowania czasu”, a także „spraw nieważnych”, a każdy żyjący jest równie nieskończenie kochany przez Jezusa, dla którego idą wszystkie nasze prace. Wszystkie nasze myśli zwrócone są ku Niemu z jednym pragnieniem: odwdzięczyć się, sprawić Mu radość, udowodnić nasze uwielbienie, móc ukazać, jak Go kochamy. A Jego jedynym pragnieniem jest przygarnąć, zabrać do siebie was wszystkich, bez wyjątku, bez zastrzeżeń – wszystkich! Ale warunkiem jest obudzenie w was miłości, choć jednego odruchu czasem (On wie, na ile kogo stać), ale ten odruch serca, ten zryw miłości jest konieczny. Dlatego my wszyscy działamy w kierunku obudzenia w was miłości, spotęgowania jej i zwrócenia was ku Niemu, naszemu Odkupicielowi. Drogi są różne – to zależy od struktury duchowej danego człowieka – ale możliwość jest zawsze, a jeżeli wy z waszej strony prosicie nas o pomoc dla swoich braci, czyli okazujecie im prawdziwą miłość (pragnienie, aby byli tu z nami na wieczność – szczęśliwi), my natychmiast reagujemy wzmożoną pomocą. Bo zaczyna działać prawo miłości – „Abyście się wzajemnie miłowali” – czyli zaczynacie postępować prawidłowo, zgodnie z prawami Bożymi, a więc włączacie się w nurt naszego królestwa niebieskiego. Teraz łatwiej ci będzie zrozumieć, jak ważna jest modlitwa (łączność z nami) dla rozwoju królestwa niebieskiego na ziemi. Każda prośba, orędownictwo, wezwanie o pomoc dla innych jest zalążkiem miłości braterskiej. Chcę ci powiedzieć, że powinnaś starać się myśleć do nas jak najczęściej, przy każdej okazji, interweniując i wskazując nam ludzkie troski i potrzeby, a jeżeli obawiasz się o kogoś, o stan jego duszy, to tym bardziej. To wstawiennictwo jest potrzebne. Mów to innym. To jest włączanie się – was i tych, o których prosicie – w nasze wspólne życie, w miłość. Bez waszej woli nie możemy narzucać się wam. Chrystus może wszystko, a On nam daje – z miłości – prawo do pomocy, i chyba rozumiesz, jakim szczęściem jest z niego korzystać. Dlatego proś nas częściej, mów o tym, tłumacz, a wiele spraw wspólnie zrobimy szybciej i lepiej niż wy waszymi środkami. Papież Jan XXIII daje ci swoje błogosławieństwo i prosi, abyś go nie krzywdziła posądzeniem, że jest „za wielki, aby go zajmować głupstwami” (miałam te wątpliwości pytając Matkę). Kocha was, wszystkie swoje dzieci, nieskończenie i z radością słucha waszych próśb. Proś o wszystko, szczególnie o sprawy cudze. Ty i wszyscy inni ludzie mają jego miłość i dążenie do pomocy. Wszyscy! Nie ma gorszej postawy niż „bać się prosić” ze względu na swoją małą wartość. Tym bardziej trzeba! Nikt z nas nie jest wart sam z siebie – wszystko dał nam Bóg. Nasz jest tylko wybór i wierność w ponawianiu go. A według wierności On nagradza. Proś, kochanie, o wszystko dla innych, a dla siebie o wierność, zrozumienie, wiarę, nadzieję i ufność – Jemu.
      MARYJA – KRÓLOWĄ NASZĄ:
      5 XII 1968 r. Mówi Matka: – Proście papieża Jana XXIII o pomoc, a my ze swej strony zwracamy się do tych, którzy „prowadzą” sprawy Kościoła w Polsce. Kieruje nim, tak jak całym narodem (w tych, którzy tego dobrowolnie chcą) Najświętsza Maryja Panna. I Ona sama decyduje o właściwej porze na wszystkie przedsięwzięcia.
      __________JAN XXIII I SOBÓR: https://wobroniewiaryitradycji.files.wordpress.com/2013/05/kompendium-wiedzy.pdf
      (a wersję angielską tego poniższego tekstu – jako podrozdział „JOHN XXIII AND THE COUNCIL” – można znaleźć tu: https://www.tldm.org/news4/warningsfrombeyond.2of3.htm ; przy czym ten poniższy tekst polski jest tłumaczeniem z ORYGINAŁU niemieckiego, a ten powyżej zalinkowany tekst angielski jest tłumaczeniem z tłumaczenia francuskiego…)
      18 czerwca 1977 r. [E. – Egzorcyści, B. – Belzebub]: _____E.: W Imię Najświętszej Maryi Panny… powiedz nam prawdę! / B.: Jan XXIII zaczął swój pontyfikat w 1958 r.; ten Jan, on nie był bardzo inteligentny, nie był także wysoko wykształcony. O tym nie chcielibyśmy mówić. _____E.: Ale teraz jest przecież wysoko w niebie? / B.: Ach! Ona (wskazuje w górę) chciałaby, abyśmy powiedzieli coś o nim i o tym przekl… Soborze, ale tego właśnie nie chcemy! Wy sobie mówcie o wszystkim, tylko nie o Soborze, bo to jest trudny temat, idźcie sobie po prostu starą, zwyczajną drogą. _____E.: W Imię… mów tylko to, czego chce Najświętsza Maryja Panna! / B.: Ach Ta, chce właśnie za wiele, właśnie za wiele (jęczy). / E.: Powiedz, czego Ona chce… _____B.: W 1958 zaczął Jan swój pontyfikat, można by powiedzieć, że było to tylko chwilowe rozwiązanie, w każdym razie on został papieżem. Był on pobożny i chciał dobrze, myślał dobrze, chociaż nie zawsze mu to wychodziło, to co sobie zaplanował. W każdym razie zwołał sobór, lepiej by było gdyby tego nie uczynił. / E.: Z jakiego punktu widzenia, „lepiej żeby tego nie uczynił?” W Imię… mów! / B.: Z punktu widzenia Tych tam z Góry (wskazuje w górę) / E.: Powiedz prawdę, w Imię…! / B.: Nie chcemy tego mówić, nie chcemy mówić kazań. / E.: Czy było to z punktu widzenia tych tam z dołu? _____B.: Dobrze, było to mianowicie tak: Tam u Góry (w Niebie) nie było zaplanowane, aby później dziecko zostało wylane razem z kąpielą. Tego Ci tam u Góry, nie zaplanowali (wskazuje w górę). Ale tak, jak się teraz sprawa przedstawia, byłoby naprawdę lepiej, aby Sobór nie został zwołany (nie odbył się). Można by powiedzieć, że naprawdę były sprawy, które wymagały reformy, ale tak się teraz sprawa przedstawia — dziecko zostało wylane razem z kąpielą, tak, że te brudy (posoborowa) diabeł wie jak daleko, jak długo mogą płynąć… A przede wszystkim w wannie nie pozostało nic, jak tylko brud i gnój — po tym dziecku, które tam było. — Byłoby więc lepiej… / E.: Czy myślisz tu o Kościele Świętym? / B.: Tak o Kościele Świętym i przede wszystkim o Soborze. Z tym Soborem popełniono bardzo wielki błąd. Myślę, że Papież Jan nie darmo mówił na łożu śmierci (przerywa)… On by się jeszcze dziś przewrócił w grobie, gdyby wiedział, jak się ta sprawa dziś przedstawia!!!/ E.: Czy on tego nie wie? / B.: Naturalnie wie on o tym, dojrzał to już na łożu śmierci, że nie było bardzo sensowne, zręczne, praktyczne. Wtedy było już jednak o wiele za późno. On nie wiedział, że ten Sobór będzie miał tak niszczące, rwące, burzące, straszne skutki, jakich jeszcze nigdy nie było. On myślał, że robi dobrze. Miał on dobrą wolę i myślał, że czyni wszystko dla dobra Kościoła. Chciał coś zreformować, co naprawdę powinno było być zreformowane. Czy on mógł wiedzieć, że później ci kardynałowie, ci imitowani (nieposłuszni), a nie ci dobrzy wyrwą mu berło z ręki i przewrócą, przekręcą wszystko w tak straszny sposób. Czy on mógł o tym wiedzieć? Czynił on to z dobrą wolą i dostał się także do nieba, w każdym razie został uratowany. _____E.: W Imię… mów prawdę i tylko prawdę! / B.: On był pokorny i prawy, nie był on jednak za nadto zdolny (nie miał zanadto wielkiego talentu). W tym czasie powinien był być wybrany właściwie taki, który byłby wysoko uzdolniony i potrafiłby rządzić Kościołem, a berłem wywijać w ten sposób, aby berło to nie było tylko malowane (fikcję, imitację). To spostrzegł on jednak za późno!!! Ale patrząc na całość (całościowo) było to jednak w planie (dopust Boży) Tych tam u Góry (wskazuje w górę), ponieważ Pismo (święte) i wszystko musiało zostać wypełnione… Było to wszystko w Ich planie (dopust Boży), ale dla tych tam u Góry jest to przykry widok, jak ta sprawa („odnowy” posoborowej) się dziś przedstawia. / E.: W Imię Ojca… Mów nadal prawdę! _____B.: Na łożu śmierci gorzko go to bolało, kazał więc przywołać niektórych ze swych poufnych, albo takich, o których sądził, że są mu oddani, i powiedział im, że chciałby zawołać do świata: . „Obym był jednak nie zwoływał tego Soboru! Widział on, jak straszne skutki przyniesie ten Sobór, ale nie mógł już jednak nic uczynić! Kiedy znalazł się na łożu śmierci, nie mógł już nic więcej uczynić, aby to wszystko cofnąć, odwrócić. Temu tam u Góry (wskazuje w górę) mógłby jeszcze w tej sytuacji tylko powiedzieć: Boże odpuść mi, bądź mi miłosierny, daruj, że to zrobiłem. Inni, ci pozornie poufni (przyjaciele) powinni przecież być tak dobrzy — o dla Boga! — i udostępnić tę wiadomość światu i następnemu papieżowi, (co Jan XXIII mówił na łożu śmierci o Soborze, że trzeba go zawiesić). / E.: Mów prawdę, i tylko to, czego chce Najświętsza Maryja Panna! / B.: Ale jego udani poufni (przyjaciele) myśleli: — Ach ten jest już na łożu śmierci. Nie jest w pełni władz umysłowych (bredzi, ma gorączkę). Nie można odwołać raz zwołanego Soboru, nie można być chorągiewką, która ukierunkowuje się wedle tego jak zawieje wiatr itd. Sobór ten nie miał już żadnej kierownicy i hamulca, którą można by nim umiejętnie pokierować, względnie zatrzymać. W tym czasie (w międzyczasie) sprawy zaszły już tak daleko, że nie można było już nic uczynić. Ster został urwany. Kierownica została właśnie urwana ze śmiercią Jana XXIII. Naturalnie, my demoni mieliśmy także w tym swój udział. Staraliśmy się wyciągnąć korzyści z nadarzającej się okazji, owoce z tego wszystkiego. Czyniliśmy naturalnie wszystko, aby to nie mogło już zostać zatrzymane. (Aby Sobór nie był przerwany). Dlatego macie także te rwące i niszczące jak wezbrane górskie potoki skutki: niezgody, sprzeczności i diabeł wie, co jeszcze do tego. Ci jego poufni (przyjaciele) myśleli, że ma on (Jan XXIII) zwapnienie, sklerozę, lub coś podobnego. Przecież w późnej starości o to nietrudno. Kto wie czy on nie jest między innymi chory także na sklerozę i nie wie, co mówi, chcąc odwołać Sobór. Ci poufni (przyjaciele) powiedzieli między sobą, że w żadnym wypadku, nie może się to, co on mówił o tym wstrzymaniu Soboru — przedostać na świat. Teraz już doszło tak daleko, te różne współzależności, wszystko tak omotane i poplątane, usidlane, jak ptaszek w sidle. / E.: W Imię…! mów nadal prawdę! / B.: Następnie przyszedł papież Paweł VI, inteligentny i uzdolniony, ale w jaki sposób miał powstrzymać albo odwołać to co poprzedni namotał? Poza tym Paweł VI z początku narobił także faktycznie błędów. Nie wiedział on o tym, co Jan XXIII powiedział na łożu śmierci. Spostrzegł się później, ale było już za późno. W każdym razie nie zrealizował tego ku swej wielkiej szkodzie. Podjął on nawet kroki, które jeszcze doprowadziły do upadku. Jego urzędowanie trwa już około 14 lat, a te 14 lat były dla niego straszne. Dojrzał on wkrótce, że to co Sobór postanowił jest pustoszące, ale za późno. Dojrzał on już dawno swoje błędy, już przed latami, ale pomimo tego było już za późno. Kroczy on także teraz straszną drogą, drogą męczennika, jak to już musiały powiedzieć przede mną inne demony, że nie może on już więcej uczynić, w tej strasznej sytuacji, jak to teraz jest i jakie prądy wieją i porywają… O tych to porywających prądach (posoborowych) mówi się dziś, właśnie, jako że to wszystko jest z inspiracji Ducha Świętego; choćby na przykład to, że ten fałszywy (sobowtór) przyjmuje dyplomatów i polityków, jak mu właśnie przyjdzie do głowy, albo jego kardynałów, wtedy świat mówi: W każdym razie świat, który winien być wiernym papieżowi: „Duch Święty powiał, to pochodzi z Ducha Świętego, (co mówił „papież”). Większość ludzi nie wie jednak, że to nie ma nic wspólnego z Duchem Świętym… Teraz już nie chcemy nic więcej mówić. _____E.: Czy nie chcecie już więcej mówić? Belzebubie, ty jednak nie powiedziałeś jeszcze wszystkiego, co miałeś powiedzieć: Czy Sobór kierowany był przez Ducha Świętego, albo nie? W Imię… powiedz prawdę! / B.: Z początku był, chwilowo obecny, ale już wtedy nie całkiem zawsze.

      • Paweł pisze:

        Św. JAN XXIII jest wspomniany sześciokrotnie w dawnym tomie DRUGIM orędzi danych Vassuli Ryden [było to wydanie polskie kilkunastotomowe: od tomu I wydanego przez Wydawnictwo „Vox Domini” w roku 1993 do tomu XIV z roku 2003 oraz ostatniego – po dłuższej przerwie – wydanego w bieżącym roku]: _______23.10.1987: „Oto przychodzę z Moim Sercem w Dłoni, by wam Je ofiarować, Pełen-Miłosierdzia, posługując się tobą – słabą i nędzną – jako Moim narzędziem i ukazując się poprzez ciebie, chcąc zstąpić na ziemię dla zjednoczenia was. Zaprawdę powiadam ci, gdyby zajrzeli tylko do natchnień Mego umiłowanego Jana XXIII, natchnień, które wszystkie pochodziły ode Mnie, zrozumieliby, że godzina jest bliska. Szukajcie jego słów, bo wszystko, co przepowiedział, pochodzi naprawdę ode Mnie.” – http://www.tlig.org/pl/messages/180/ _______16.11.1987: „Wierz w Moje cuda, wierz we Mnie. Posłuchaj dziecko, czas jest bliski. Pragnę, abyś ukazała Mnie Mojemu pobożnemu Janowi Pawłowi. Chcę, abyś dobrze rozpoznała, co mam ze Sobą. – To znowu książka? – Tak. Mam ze Sobą natchnienia Jana XXIII. Chciałbym, abyś przeczytała pewien fragment. Wiedz, że przepowiedziałem Mojemu Kościołowi to Boskie Orędzie: «A Mój orzeł oznajmi Moje Orędzie na szczycie, aby cały świat mógł usłyszeć i zobaczyć to Orędzie.» Uprzedziłem ich.” – http://www.tlig.org/pl/messages/192/ _______28.11.1987: „Pozwól Mi posługiwać się tobą. Tym razem nie mogą zaprzeczyć, że to jestem Ja, Jezus, bo przepowiedziałem to wydarzenie znacznie wcześniej Dam ci do przeczytania cząstkę tego, czym natchnąłem Mego sługę Jana [tu przypis w wydaniu książkowym: papieża Jana XXIII], ale reszta… – Reszta, Panie? – Później szeptałem mu do ucha o wielkich udrękach, których dozna Mój Kościół” – http://www.tlig.org/pl/messages/200/ _______5.01.1988: „Prosiłem twoich dwóch świadków, aby rozpowszechniali Moje Orędzie. – Robią to, Panie. – Teraz proszę ich, aby szukali przepowiedni Jana [tu przypis w wydaniu książkowym: Jana XXIII w «Dzienniku duszy»], które potwierdzają Moje Słowo. Wtedy rozpoznają Moje Słowa i rozradują się.” – http://www.tlig.org/pl/messages/221/ _______13.03.1988: „Wierz, Moje dziecko. Chciałem natchnąć Mojego Jana [tu przypis: papieża Jana XXIII] do modlitwy o Nowe Zielone Świątki. To natchnienie pochodzi od Mądrości. Ja, Pan, ustanowię Nowe Zielone Świątki na samych podstawach Mojej Fundacji. Zjednoczę was wszystkich pod Jednym Pasterzem.” – http://www.tlig.org/pl/messages/252/ _______18.04.1988: „Módl się o odnowienie waszej ery, o jej odrodzenie, o Nową Erę. Módl się o to, co – z natchnienia Mojego Świętego Ducha rozpoczął Mój umiłowany Jan [tu przypis w wydaniu książkowym: papież Jan XXIII]. Mój Kościół będzie tylko jeden.” – http://www.tlig.org/pl/messages/270/

  11. Damian pisze:

    Morze Modlitwy (7.10 – 8.12.2020)
    W 1917 roku Maryja w Fatimie wypowiedziała swoje życzenie: „Chciałabym, abyście każdego dnia odmawiali różaniec”. A wcześniej w naszym polskim Gietrzwałdzie (1877), kiedy dziewczynki, którym Maryja się objawiała, zapytały Ją, czego pragnie, usłyszały: „Życzę sobie, abyście codziennie odmawiały różaniec”.
    To życzenie Maryja nieustannie kieruje również do każdego z nas – zatem zapraszamy Cię do codziennej modlitwy DZIESIĄTKĄ RÓŻAŃCA
    Rozpoczynamy 7 października 2020, w święto Matki Bożej Różańcowej.
    Zakończymy 8 grudnia 2020 w uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP.
    Do dziesiątki różańca dołącz krótką modlitwę:
    Do Ciebie, nasz dobry, kochany Ojcze, razem z Maryją zanosimy modlitwy za naszą miejscowość, za miejsce, w którym żyjemy i wzrastamy. To jest miejsce, które Ty nam dałeś. Spraw, by było pełne miłości, pokoju i przebaczenia. Amen.
    Poprzez różaniec będziemy zawierzać Maryi nasze miasta i wsie i prosić, aby to Ona, wstawiając się u Boga, wypraszała błogosławieństwo dla naszych miejscowości. Wierzymy, że poprzez modlitwę różańcową Bóg udzieli nam wielu łask
    https://oliwa.cystersi.pl/ogloszenie.php?ID=IhTUVENP0k6d5GN-gbjrsQ

  12. kris pisze:

    Dzisiaj niedziela , więc coś na chwałę Pana Jezusa, piękne requiem A,L.Webera „Pie Jesu” w znakomitym wykonaniu, utalentowanej czeskiej śpiewaczki Patrycji Janeckovej .
    https://www.youtube.com/watch?v=gb5cAsy_17I&list=PLwqY510RuowuyhtgKoykxCDfWCoAxWZ7q

      • Paweł pisze:

        No cóż, dziś pozostają nam już tylko MUSICALE w miejsce dawnych OPERETEK, które są już „właściwie gatunkiem martwym” i to właśnie przez musicale wypartym: https://pl.wikipedia.org/wiki/Operetka
        Jak podaje „Encyklopedia muzyki PWN” z 2006 r., „(…) MUSICAL spokrewniony jest z europejską OPERETKĄ. W odróżnieniu od klasycznej operetki charakteryzuje go swoboda formalna; nie ma np. obowiązkowej uwertury i rozbudowanego finału. Muzyka podporządkowana jest librettu, odznaczającemu się realizmem, pisanemu przez współczesnych pisarzy lub będącemu adaptacją pozycji światowego repertuaru dramatycznego. W musicalu większe znaczenie ma technika aktorska, podczas gdy w operetce – technika wokalna.”
        [Piszę to, gdyż ten kompozytor jest typowym kompozytorem MUSICALOWYM: https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrew_Lloyd_Webber ]

  13. kris pisze:

    Bezdomny ( piszą , że pijany) wszedł do kościoła (protestanckiego) w Brazylii i poprosił aby pozwolono mu zaśpiewać. Na początku śmiano się z niego i go lekceważono. Zobaczcie co się potem stało….https://www.youtube.com/watch?v=m-Udb0pX2jU

  14. kris pisze:

    Coś naszego , najpiękniejsza piosenka Filipinek ” Ave Maria No Morro” .Piękno polskiej wsi , zapach kwiatów, lasu , zbóż, przydrożna kapliczka……czy trzeba czegoś więcej w życiu?

  15. kris pisze:

    Do : Maggie
    Bardzo dziękuję za miłe słowa ( nie zasłużyłem).Delikatność i wrażliwość to zalety pięknych kobiet, to dobrze , że takie słowa wzbudzają u Ciebie sprzeciw (mam na myśli słowa z tej piosenki). Pozdrawiam. Dla Ciebie piosenka:
    https://www.youtube.com/watch?v=SnZCgRK0qWw

    • Maggie pisze:

      @Kris: Dziękuję i się rewanżuję(nie zasłużyłam na wyróżnienie).
      W 2010, wówczas ta 10-latka, wystąpiła w konkursie i ku zdziwieniu wielu, zajęła tylko drugie miejsce – ale ją dostrzeżono i objeździła nieomal cały świat, i nadal śpiewa. Dzisiaj trafiłam na informację że ta dzisiaj 20-to latka, Amerykanka, ma korzenie/pochodzenie w kolejności jakiej podają na Internecie: polskie, słowackie, ukraińskie, niemieckie i włoskie.

      Jackie Ivancho (Mix)

      • Maggie pisze:

        Och ten „mix” skopiowałam Ave Maria w jej wykonaniu (jest z katolickiej rodziny), wysłuchałam, była ona, a tu doszły różne dziwactwa i różni wykonawcy.

  16. eska pisze:

    Bardzo proszę o modlitwę. W najbliższych dniach (pn i wt) miałam finalizować 3 różne bardzo Boże sprawy. No i chyba „kogoś” zabolało, bo się rozchorowałam – ale to tak, że od momentu ustalenia dzisiaj dwóch z tych trzech spraw z kwadransa na kwadrans „namacalnie” odczuwam coraz gorsze samopoczucie. Ofiarowałam to całe w intencji o zaprzestanie profanacji Ciała Pańskiego, więc przyjmę każdy stan, ale też jest „w Bożym interesie”, aby się udało zrealizować to, przeciwko czemu są te przeszkody.
    Jezu, cała jestem Twoja przez Maryję. Uczyń, jak jest najlepiej.

    • B.P. Gdańsk pisze:

      A może można Ci jakoś pomóc, wyręczyć?

      • eska pisze:

        Dziękuję za zainteresowanie i propozycję 🙂
        Pewne sprawy pozałatwiałam telefonicznie, w innych poprosiłam o pomoc. Sprawy się jakoś układają. 🙂
        Niestety jesteśmy z dwóch różnych końców Polski, aczkolwiek do Gdańska jeździliśmy z rodziną na wakacje. Pozdrawiam z diecezji bielsko-żywieckiej 🙂

    • Katarzyna pisze:

      Jezu Ty się tym zajmij

    • Renata pisze:

      +++
      P.S. Szatan ostatnio działa że wzmożoną siłą, potwierdzone to jest w ostatnim orędziu Giselli
      ( ale i czytelnicy też to czują). Trzeba mieć się na baczności i ” walczyć” modlitwą. Zwiążmy go łańcuchem różańca 😉

      • Kasia pisze:

        Tak, potwierdzam. Działa bardzo. Moje małżeństwo przechodzi, czuję to, ogromną walkę duchową. Przyznam, że dzięki temu jeszcze bardziej przylgnęłam do Pana Jezusa i ze łzami mówie Jezu Ufam Tobie. Mam od kilku dni migrenowe bóle głowy, które paraliżuja mnie. Ale oddaje wszystko Jemu i Najświętszej Najpiękniejszej Mamusi Matce Bożej. Czuję, że jest coraz ciężej..oby wytrwać do końca..

    • Lucyna pisze:

      Panie Jezu Ty się tym zajmij.
      +++

      • eska pisze:

        Serdecznie wszystkim dziękuję za modlitwę – naprawdę czuję wsparcie. Mimo choroby udaje mi się działać w dość dużym zakresie w tych sprawach, o których enigmatycznie wspomniałam.

  17. Robert pisze:

    Nie wszyscy znajdą czas albo… chęci na odsłuchanie [dość krótkiej] homilii ks. prof. Roberta Skrzypczaka, który – uważam, jest skarbem akurat w naszej biednej [duchowo] stolicy, ale każdy znajdzie 90 sekund, aby przynajmniej przeczytać jej fragmenciki ponad video z Archikatedry Warszawskiej. JPII zasługuje na to przynajmniej od święta.

    https://wpolityce.pl/kosciol/521436-wazna-uwaga-ks-skrzypczaka-nadeszla-wielka-dewojtyizacja

  18. Kasia pisze:

    Szczesc Boże. Bardzo proszę choć o króciutką modlitwę w intencji mojego małżeństwa. Mój mąż oświadczył, że wyprowadza się i to moja wina wszystko moja wina. Porzuca mnie z dwójką dzieci. Bóg zaplać.

  19. Ewa pisze:

    Kasiu wiem co czujesz, ale pamietaj wszystko jest „po coś”. rozejrzy sie za wspólnotą Sychar w Twojej okolicy, a jeśli miałabyś tam daleko, to polecam zajrzeć tutaj https://www.kryzys.org/. Tu znajdziesz zrozumienie i ludzi, którzy maja takie same problemy. Potrzebna jest w tej sytuacji grupa wsparcia, żeby można się podzielić swoim problemem i nie słuchać że jedynym wyjściem jest rozwód……Wspólnota ta pomaga wiele w sobie przepracować i trwać w wierności.

    • Ada pisze:

      Nie wiem czy wszystko jest po coś.mam chyba załamanie wiary.ale jak czytam że diabeł teraz tak działa.wszystko się psuje w rodzinach.to sorry.ale to diabeł już ma moc większą od Boga?przecież modlimy się.zawierzamy.i co?I bach rozwala się małżeństwo,rodzina się wali,my upadamy,bliscy się nie nawracaja.nie jest to złośliwe ale nie rozumiem tego!!!!!czy Bóg dziś nie ma mocy czy co jest z tym światem i z nami?może już jesteśmy skazani na zło czy się modlimy czy nie.nie ogarniam.

      • Kaśka pisze:

        Też miałam moment utraty wiary. Tak jak pisałam wyżej, mąż odszedł i do tego pojawiły się bardzo duże problemy finansowe. Modliłam się, modliłam, płakałam a tu nic się nie zmieniało. teraz po czasie widzę pewne sprawy. Pan Bog czekał ze swoją interwencją aż naprawdę przestałam walczyć, pogodziłam się i powiedziałąm Mu ,,niech się dzieje wola Twoja, cokolwiek to będzie dla mnie oznaczać”. To był moment przełomowy, od tego czasu wszystko zaczęło się poprawiać i to w szybkim tempie. Codziennie otrzymuję bardzo wiele znaków, że Pan Bóg jest ze mną nawet w najmniejszych codziennych sprawach. Jeśli się Mu naprawdę zaufa, to przez każde ciemności przeprowadzi, tak jak przeprowadził mnie. I jak w psalmie 91: ,,Choć tysiąc padnie u twego boku,
        a dziesięć tysięcy po twojej prawicy:
        ciebie to nie spotka”
        Pewne rzeczy widać dopiero po wielu latach, że wszystko układało się ku lepszemu, mimo że nam wydawało się że nic się nie dzieje.
        Pewnie nie rozwiałam ciemności w Twoim sercu, ale chciałam podzielić się świadectwem. Takie ciemności czasem są etapem rozwoju naszej wiary.
        Z Panem Bogiem!

      • Kasia pisze:

        Ada, też mam zwątpienia ostatnio ale warto nie dopuszczać negatywnych myśli do siebie np zaraz po przebudzeniu szczerze oddać ten dzień Matce Bożej. Ona będzie przemieniać wszystko wokół Ciebie, będziesz widzieć małe- wielkie cuda każdego dnia. Będziesz zadziwiona jak cudownie Matka Boża prowadzi nawet w drobnych z pozoru sprawach.
        Jeśli chodzi o inne osoby- nie zawsze ich drogi są takie jakbyś chciała ale jeśli je polecisz Bogu i Matce Bożej to napewno bedzie ich prowadzić ku zbawieniu, nawet jeśli będą z dala od Ciebie.
        5 lat przepłakałam po tym jak mój brat odszedł od żony i całej naszej rodziny. Nagle odwrócił się o 180 stopni, zerwał wszystkie kontakty. Odmówiłam kilka Pompejanek…
        Pewnego dnia obudziłam się i zrozumiałam, że tak nie mogę dłużej żyć, pożegnałam się z nim w duchu i oddałam go Matce Bożej. Modlę sie za niego ale taką drogę wybrał i szanuję to, więcej nic nie zrobię.
        Przez takie sytuacje widać czesto jak bardzo jestesmy uzaleznieni od innych ludzi. A mamy być jak łódeczki unoszone na powierzchni oceanu ludzkich spraw. Do niczego sie nie przywiązywać tylko w Bogu pokładać wszelką nadzieję, Jemu ufać… ❤️

      • xc pisze:

        czy na Golgocie szatan bbyl potezniejszy od Boga. pewnie nawet szatan myslal ze tak. apostolowie byli rozczarowani i zalamani. a wystarczylo zaczekac 3 dni by pojawila sie zupelnie nowa perspektywa nowa rzeczywistosc. I teraz jest dokladnie tak samo . Kosciol a z nim swiat wkracza na Golgote a kazdy moze jeszcze zdecydowac jaka role bedzie „odgrywal” . W jednym z wywiadow „widzacy z Medjugorie” powiedzia lze jak sie zaczna wypelniac tajemnice to swiat i KK bedzie pograzony w „gehennie”
        za to wizjonerka z Aokpe w Afryce twierdzila ze Maryja kazala jej sie duzo uczyc bo „po 3 dniach ciemnosci” bedzie na swiecie potrzeba wyksztalconych ludzi.
        tutaj nagranie z 25 rocznicy owych objawien .
        https://www.youtube.com/watch?v=-BPAtLxDOOU

      • Kasia pisze:

        Polecam wszystkim szczególnie tym w trudnych sytuacjach rodzinnych- Rodzinna Nowenna Pompejańska: https://pompejanska.rosemaria.pl/2020/10/rodzinna-nowenna-pompejanska-z-teobankologia/

  20. Ewa pisze:

    diabeł nie ma większej mocy, ale my mamy wolną wolę, możemy wybierać rodzinę lub egoizm. Trzeba pamiętać że nie mamy wpływu na wybór współmałżonka, ale konsekwencje jego wyboru ponosi cała rodzina. W małżęństwie nie ma osób niewinnych, ale ich udział w kryzysie jest inny Nie znam sytuacji Kasi, tylko ona sama może spróbować zobaczyć czemu to ma służyć, co Bóg chce przez tę sytuację jej pokazać? może ona w sobie ma coś zmienić a może Bóg potrzebuje jej cierpienia żeby inni byli zbawieni…..

Odpowiedz na Ewa Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s