Św. O. Pio o sakramencie pokuty – nie chcę, aby dusze pozostawały bez spowiedzi więcej niż tydzień

Radość pojednania
Spowiedź to kąpiel dla duszy. Trzeba ją odbyć przynajmniej raz na tydzień. Nie chcę, aby dusze pozostawały bez spowiedzi więcej niż tydzień. Nawet czysty i niewykorzystywany pokój gromadzi kurz i gdy się wejdzie do niego po tygodniu, to widać, że trzeba go znowu odkurzyć.

Kochajcie Maryję!
„Kochajcie Matkę Najświętszą i czyńcie wszystko, by Ją kochano. Zawsze odmawiajcie różaniec” – brzmiało jedno z ostatnich jego poleceń przed śmiercią. Do Pana odszedł ze słowami „Jezus! Maryja!” na ustach i różańcem w ręku.

W ciągu dnia spowiedź była głównym zajęciem Ojca Pio. Wykonywał on swoją pracę spoglądając we wnętrze penitentów. Okłamywanie Ojca Pio podczas spowiedzi było niemożliwe. Zaglądał on w ludzkie serca. Często, kiedy grzesznicy byli nieśmiali, Ojciec Pio sam wymieniał ich grzechy podczas spowiedzi.


Ojciec Pio zapraszał wszystkich wierzących do spowiedzi przynajmniej raz na tydzień.

Mówił: „Nawet, jeśli pokój był zamknięty, po pływie tygodnia konieczne jest jego odkurzenie.”

W sakramencie spowiedzi Ojciec Pio był bardzo wymagający. Nie znosił ludzi, którzy przychodzili do niego jedynie z ciekawości.

Jeden z zakonników opowiadał:
Pewnego dnia Ojciec Pio nie dał rozgrzeszenia penitentowi mówiąc mu: „Jeśli pójdziesz się wyspowiadać do innego kapłana, zabierz rozgrzeszenie, które otrzymasz i idź do piekła razem z nim”. Uważał On, że sakrament pokuty jest bezczeszczony przez ludzi, którzy nie chcą zmienić swojego życia. Pozostają oni winni przed Bogiem.

Demon jest blisko ludzi, którzy przeklinają.

W hotelu St. Giovanni Rotondo odpoczynek był niemożliwy, zarówno podczas dnia jak również i w nocy, z powodu opętanej dziewczynki, która wrzeszczała siejąc strach. Matka przyprowadzała ją każdego dnia do kościoła. Miała nadzieję, że Ojciec Pio uwolni jej dziecko od złego ducha. Również w kościele jej dziecko robiło wiele hałasu. Pewnego dnia, Ojciec Pio zakończył spowiadanie kobiet, przechodził przed dzieckiem, gdy ono przerażająco wyło. Było ono trzymane przez dwóch czy trzech mężczyzn. Święty, który był zirytowany całą tą wrzawą, uderzył nogą w kierunku dziecka a następnie dosięgnął głowy dziecka i powiedział: „Przestań! Wystarczy!”

Dziecko opadło na podłogę jakby było śpiące. Ojciec Pio powiedział do lekarza, który był tam obecny, aby przyprowadził je do Michała Archanioła, na Górze Świętego Archanioła. Kiedy grupa wraz z dzieckiem osiągnęła cel przeznaczenia, weszli do groty, gdzie ukazywał się Michał Archanioł. Dziecko podźwignięto, lecz nikomu nie udało się przyprowadzić dziewczynki do ołtarza Archanioła. W trakcie wielkiego zamieszania, zakonnik wziął rękę dziecka i dotknął ołtarza. Wówczas dziewczynka opadła ponownie na ziemię z odczuciem ulgi. Po kilku minutach wstała i jak gdyby nic się nie stało zapytała swoją mamę: „Czy mogłabyś kupić mi lody?”

Po tym zdarzeniu grupa ludzi powróciła do St. Giovanni Rotundo, aby poinformować oraz podziękować Ojcu Pio. Na co Ojciec Pio powiedział do jej matki: „Powiedz swojemu mężowi, aby więcej nie przeklinał, inaczej demon powróci.

OPUSZCZANIE EUCHARYSTII

Około 1950 roku młody doktor przyszedł wyspowiadać się do Ojca Pio. Wyznał swoje grzechy a następnie pozostał w milczeniu. Ojciec Pio zapytał młodego doktora, czy ma jeszcze czegoś do powiedzenia, lecz doktor odpowiedział, że nie ma już nic do dodania. Wtedy Ojciec Pio powiedział do doktora: „Pomyśl czy w świąteczny dzień nie opuściłeś Mszy Świętej, ponieważ to jest grzech śmiertelny”. Nagle doktor przypomniał sobie, że opuścił niedzielne spotkanie Mszy Świętej, kilka miesięcy wcześniej.

Modlitwa, którą o. Pio często zadawał za pokutę:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

37 odpowiedzi na „Św. O. Pio o sakramencie pokuty – nie chcę, aby dusze pozostawały bez spowiedzi więcej niż tydzień

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. Bożena pisze:

    W lubelskim kościele oo. Karmelitów Bosych na konfesjonałem wisi obraz ubiczowanego Jezusa przywiązanego do słupa. On bardzo wyraźnie pokazuje,że Najświętsza Krew spływa na grzesznika klękającego u kratek konfesjonału. Modlitwa przed tym obrazem bardzo mi pomaga w w przeżyciu żalu za grzechy i spotkaniu w tym sakramencie z żywym Synem Bożym, którego Krew w czasie spowiedzi obmywa mnie z grzechów.

  3. Pingback: miesiąc wrzesień 2020 – Polska Misja Katolicka w Szkocji

  4. Ola pisze:

    Dziś na Mszy św. na samym jej początku ,nagle usłyszałam w sercu coś takiego : zostań moim dzieckiem duchowym. Zastanawiam się czy to na pewno mogło być natchnienie od św.o. Pio. Nie planowałam zostać jego duchowym dzieckiem ,to dla mnie zbyt wymagające ,jestem tak słaba. Łzy napłynęły mi do oczu i odpowiedziałam w sercu,że nie dam rady ,nie jestem w stanie umartwiać się ,nawet z poszczeniem mam problem ,jestem tak grzeszna ,słaba ,ciągle upadam ,moje modlitwy są tak nędzne… Ale przyjęłam to natchnienie i ofiarowałam tę Mszę św. w intencjach ,w jakich św.o.Pio wstawia się u Boga za duszami .

    • wobroniewiary pisze:

      Zawsze miałam problem z postem na cały dzień – teraz już wiem, że to z powodu cukrzycy. Różne są przyczyny tego, że człowiek nie może wytrzymać postu….

      • Ola pisze:

        Ja opadam z sił ,muszę po prostu zjeść coś konkretniejszego ,a do tego gotuję w domu i kończę zazwyczaj obiad po dzieciach ,aby nie wyrzucac ,choć mamy psy na podwórku to jest komu zjadać resztki ,ale po prostu… to dla mnie jakby wymówka od poszczenia . Jest to dla mnie ogromna trudność , mogę podejmować posty od telefonu ,internetu, słodyczy ,ale zjeść po prostu muszę ,bo inaczej nie mam siły ,na samym chlebie padam z nóg .

      • Renata pisze:

        Nie tylko ty Ewuniu masz z nim problem a ja jestem zdrowa😔 Wolę się modlić jak pościć albo podejmować drobne wyrzeczenia. Wszystko tylko nie post całodniowy. Liczę jednak, że pewnego dnia wiadomego Bogu mi się uda😊

  5. Robert pisze:

    Na gorąco – może nazbyt: Właśnie skończyłem na Sundance TV film produkcji belgijsko-duńsko-holendersko-irlandzkiej (śmietanka towarzyska?). Zmęczyłem, bo dziś o takiej narracji czytałem także u o. Pelanowskiego: odrodzony „Kościół” ma przypominać ekosyntetyk z chrześcijaństwa, ekologizmu, naturyzmu, animizmu, mistycyzmu itp., ale bez „średniowiecznej” kategorii grzechu – Jezus zbawi każdego oraz jego futrzaka. Młodzież, którą wychowuje się od małego na takiej „kulturze” nie ma już chyba szans, aby w wieku dorosłym zgłębić tajemnice wiary [świętej] – gdyby ją los do tego szczęśliwie/nieszczęśliwie przymusił, i nie skazać się wkrótce na samotny egocentryzm, rozpaczliwy hedonizm i kosmiczną beznadzieję z eutanazyjnym finałem. Ten proces ogłaszania „wolności” przyśpiesza coraz bardziej przecież nie tylko wg mnie. Tam nie mają raczej pojęcia, czym jest prawdziwa religia; postrzegają nas za lud ciemny, prymitywny, smutny, ale… mimo wszystko coś ich u nas pociąga? Krzyż?? Akcja filmu ma miejsce „w lasach Europy środkowej”, chociaż miejscowi używają angielskiego, a policjant z miasta… niemieckiego [!!], o ile się nie przesłyszałem. Swoją drogą pocieszne pomieszano symbolikę katolicką z amerykańskim stereotypem sekty. Straszna była jednak dla mnie scena kulminacyjna (uwaga spojler!), w której nowy, jakże pokorny przywódca wspólnoty składa u stóp matki jej odnalezione wreszcie, martwe dziecko – przez kilka sekund widzimy jednak nie chłopca, lecz zabitego jelenia. Ot, i mamy przekaz w sam raz na nowe czasy (rok prod. 2017) – akuratnie subtelny, nieśpieszny, całkiem wysmakowany, czyli odpoczywamy przed telewizorem przed kolejnym dniem cudownej przyszłości. Załączam trailer „Dobrej łaski” („Good favour”), aby niektórzy nie musieli przerabiać tego filmu. Łaska może być zła???

    • Paweł pisze:

      Powiem tylko jedno (tak pół żartem poł serio): bardzo cieszę się, że wśród 9 muz greckich NIE MA „muzy FILMU” [abstrahując od tego oczywistego faktu historycznego, że w starożytnej Grecji FILMU – jako takiego – być nie mogło; ale dla mnie to jest wprost OPATRZNOŚCIOWE zrządzenie, że TAKIEJ muzy JEDNAK nie ma!]. Przez to chcę dać do zrozumienia, co ja w ogóle myślę o FILMIE jako formie artystycznej… [a dla przypomnienia – jako ciekawostkę – mogę dodać, że swoją muzę ma/miała z kolei każda z trzech głównych dziedzin LITERATURY: liryka – muzę Euterpe, epika – muzę Kalliope, a dramat – muzę komedii Talię i muzę tragedii Melpomenę, osobno zaś potraktowana była tutaj poezja miłosna (muza Erato) i poezja/pieśń chóralna (muza Polihymnia); starożytni Grecy za dziedziny sztuki uznawali też historię (muza Klio) i astronomię (muza Urania), oprócz jeszcze takich oczywistych dziedzin sztuki jak muzyka (znów muza Euterpe) i taniec (muza Terpsychora)]. Przez to chcę jedynie zasygnalizować pewną „tradycyjną” TYPOLOGIĘ dziedzin autentycznej sztuki (w zakresie szeroko rozumianej „muzyki”, tak nazwanej notabene od MUZ właśnie; nie zaś w zakresie „plastyki”), moim zdaniem mającą przy tym swoją symboliczną wymowę…

      • Paweł pisze:

        A tak dla „upiększenia” tego tematu – oto utrzymana w baśniowej konwencji Legenda „Na Olimpie” Henryka Sienkiewicza, w której przedstawił on symboliczny sąd świętych Apostołów Piotra i Pawła, dokonany – na niby – na greckiej górze Olimp, nad starymi, mitycznymi bogami grecko-rzymskimi (a mianowicie: nad „gromowładnym” Zeusem/Jowiszem, jego bratem Posejdonem/Neptunem i jego synem „srebrnołukim” Apollinem, otoczonym orszakiem właśnie 9 Muz, nad jego kolejnym synem, dzikim i „lubiącym alkohole” Bakchusem/Dionizosem, oraz córką Ateną/Minerwą tudzież wreszcie drugą córką – Afrodytą/Wenus):
        https://pl.wikisource.org/wiki/Na_Olimpie_(Sienkiewicz,_1933)
        * * *
        Noc wiosenna, cicha, srebrna, pachnąca jaśminem, rosista!
        Nad Olimpem płynie księżyc w pełni. W blasku jego śnieżny szczyt świeci smutnem, jasnozielonem światłem.
        Poniżej, nad doliną Tempe, czernieją gąszcze świdwy, rozkołysane od pieśni słowiczych, od próśb, jęków, wołań, zaklęć, westchnień, omdlewań. Płyną one, jak głosy fujarek i fletni, przepełniają noc, padają i kapią na kształt wielkich kropli gęstego dżdżu, leją się, jak strumień.
        Chwilami milkną, i wówczas nastaje taka cisza, że słychać niemal śniegi topniejące na wysokościach pod ciepłem tchnieniem maja.
        Cudna noc! ambrozyjska! wiosenna!
        * * *
        W taką noc przyszli Piotr i Paweł i zasiedli na upłazie, aby złożyć sąd nad staremi bogami. Na głowach mieli świetliste obrączki, które rozświecały ich siwe włosy, zmarszczone brwi i surowe oczy. Poniżej, w cieniu głębokim buków, bielił się tłum bogów opuszczonych, zapomnianych, trwożnych i czekających na wyrok zatraty.
        * * *
        Piotr skinął ręką. Na ów znak z tłumu wystąpił pierwszy Zeus Chmurozbiórca i szedł ku Apostołom potężny jeszcze i ogromny, jakby z marmuru przez Fidjasza wykuty, ale zgrzybiały już i posępny. Stary orzeł ze złamanem skrzydłem wlókł się u jego nóg, a siny, miejscami zrudziały od rdzy i przygasły grom wysuwał się z drętwiejącej prawicy dawnego ojca bogów i ludzi.
        Lecz gdy stanął przed Apostołami, poczucie prastarej wszechmocy napełniło mu pierś olbrzymią.
         I, podniósłszy z dumą głowę, utkwił w obliczu starego rybaka z Galilei swe boskie świecące oczy, pełne pychy, gniewne, podobne do błyskawic, straszne. Zadrżał na to w posadach, przywykły do strachu przed władcą, Olimp. Zakolebały się przerażone buki, ucichły pieśni słowików, a księżyc, płynący nad śniegami, zbielał, jak płótno Arachny. Po raz ostatni zakrakał krzywym dziobem orzeł, a grom, jakby ożywion dawną siłą, rozbłysnął, począł się wić groźnie u nóg Pana i podniósł, sycząc i zgrzytając, trójkątny, płomienny łeb, jak wąż, gotowy żgnąć żądłem jadowitem.
         Lecz Piotr przycisnął stopą ogniste zygzaki i wgniótł je do ziemi — poczem, zwróciwszy się do Chmurozbiórcy, rzekł:
         — Przeklętyś jest i potępiony na wieki!
         Zeus zaś przygasł w mgnieniu oka, pobladł i, szepnąwszy poczerniałemi wargami: „Ananke!“ [= „przeznaczenie nieubłagane!”] — zapadł się w ziemię.
        Drugi stanął przed Apostołami Czarnokędziorny Posejdon, z nocą w źrenicach i poszczerbionym trójzębem w ręku.
        Temu atoli rzekł Piotr:
         — Nie ty będziesz wzburzał i uciszał odmęty i nie ty będziesz wiódł do cichych ostoi zbłąkane na roztoczy łodzie, jeno Gwiazda Morza.
         Co usłyszawszy, ów krzyknął, jakby bólem nagłym przeszyty i rozwiał się we mgłę znikomą.
        * * *
        A potem wstał Srebrnołuki [= Apollo] z drążoną formingą w dłoni i szedł ku świętym Mężom, a za nim szło zwolna dziewięć Muz, do dziewięciu białych kolumn podobnych. Przelękłe Muzy stanęły przed sądem, jak skamieniałe, bez tchu w piersi i bez nadziei w sercach, lecz Promienisty zwrócił się do Pawła i począł mówić głosem, do cudnej muzyki podobnym:
         — Nie zabijaj mnie, Panie, i obroń, albowiem wskrzesić byś mnie musiał. Jam kwiat duszy ludzkiej, jam jej radość, jam światło i jam tęsknota ku Bogu. Ty wiesz najlepiej, Panie, że nie doleci pieśń ziemi ku niebu, jeśli połamiecie jej skrzydła — więc was zaklinam, o święci, nie zabijajcie Pieśni!
         I nastała chwila milczenia. Piotr wzniósł oczy ku gwiazdom, Paweł położył dłonie na rękojeści miecza, wsparł na nich czoło i zadumał się głęboko.
         Wreszcie podniósł się, spokojnie uczynił znak krzyża nad promienną głową bożka i rzekł:
         — Żyj, Pieśni!
         Wówczas Apollo siadł z formingą u nóg Apostoła: noc uczyniła się jaśniejsza, zapachniały mocniej jaśminy, zadzwoniły weselej źródła, Muzy skupiły się na kształt stada białych łabędzi i drżącemi jeszcze z trwogi głosami poczęły śpiewać z cicha dziwne, niezasłyszane dotąd nigdy na wysokościach Olimpu słowa:
        „Pod Twoją Obronę uciekamy się, święta Boża Rodzicielko…
        Naszemi prośbami nie racz gardzić…
        Ale od wszelakich złych przygód racz nas zawsze zachować…
        O Pani nasza!…“
         I tak śpiewały na wrzosach, podnosząc w górę oczy, jako białogłowe mniszki pobożne.
        * * *
        . . . . . . . . . . . . . . .
        Przeszli i inni bogowie. Poleciał korowód Bakcha, dziki, wyuzdany, uwieńczon w bluszcz i winograd, zbrojny w cytry i tyrsy. Przeleciał z okrzykami szału, rozpaczy — i zapadł się w otchłań bezdenną.
        * * *
        Wtem przed Apostołami stanęło inne bóstwo: wyniosłe, harde, gorzkie — i, nie czekając ni pytań, ni wyroku, pierwsze przemówiło ze wzgardliwym na ustach uśmiechem:
         — Jam jest Pallas-Atene. Nie proszę was o życie, gdyż jestem tylko złudzeniem. Słuchał mnie i czcił Odys, wówczas, gdy się postarzał; słuchał Telemak [syn Odysa], póki włos nie okrył mu brody. Nieśmiertelności nawet wy nie zdołacie mi odjąć, ale natomiast mówię wam, że cieniem marnym byłam, cieniem jestem i cieniem pozostanę na wieki.
        * * *
        Aż wreszcie przyszła kolej i na Nią — najpiękniejszą, i najwięcej czczoną [= Afrodytę].
         Zbliżyła się słodka, cudna, rozpłakana. Serce biło w niej pod śnieżną piersią, jak u ptaka, a usta drgały, jak u dziecka, które lęka się kary okrutnej. Więc przypadłszy im do nóg i wyciągnąwszy swe boskie ramiona, poczęła wołać z pokorą i bojaźnią:
         — Jam grzeszna, jam winna! ale, o Panie! jam szczęście ludzkie! Zmiłuj się! Przebacz, jam szczęście ludzkie jedyne!
         Poczem lęk i łkanie odjęły jej głos. Lecz Piotr spojrzał na nią litośnie i położył sędziwą dłoń na jej złotych włosach, a Paweł pochylił się ku kępie polnych lilij, uszczknął jeden kielich i, dotknąwszy jej nim, rzekł:
         — Bądź odtąd jako i ten kwiat — ale żyj, Szczęście ludzkie!
         A wtem rozedniało. Różowa jutrzenka wyjrzała z za przełęczy. Słowiki umilkły, a natomiast szczygły, makolągwy, zięby i piegże jęły wydobywać z pod zroszonych skrzydeł senne główki, strzepywać z piór rosę i powtarzać cichemi głosami: „Świt, świt!“ Ziemia budziła się uśmiechnięta i radosna, bo nie odjęto jej Pieśni i Szczęścia.

        • szpilka pisze:

          Dziekuje.Prosze o modlitwę za Marka.Sam po udarach i zawałach wskrzeszał siły innych, stracił dwa miesiące temu siostre, ktora osierociła 2 nastoletnich dzieci.Dodawał siły mamie i rodzinie. Obecnie ma kolejny ciezki udar i jest w spiączce farmakologicznej. Mój drugi brat ,który starał sie nieśc ludziom P.Boga.

        • Paweł pisze:

          Odmówię w tych intencjach – bo akurat mamy piątek – ten poniżej przeze mnie zaprezentowany „Różaniec o Najsł. Imieniu Jezus”.
          Mogę jeszcze zacytować na koniec takie oto dodatkowe WYJAŚNIENIE, podane o tym Różańcu w innej posiadanej akurat przez mnie książeczce (którą dokładnie opisałem kiedyś w komentarzu https://wobroniewiaryitradycji.com/2016/01/03/czytelnicy-wowit-zawierzeni-niepokalanemu-sercu-maryi-na-jasnej-gorze-w-i-sobote-2016-roku/#comment-127183 oraz w dwóch moich komentarzach tam po nim następujących; a cytuję ze str. 154-155):
          „Różaniec o Najsł. Imieniu Jezus tak samo się zaczyna i kończy jak Różaniec o Matce Boskiej – też same rozważają się w nim tajemnice, z tą jednak różnicą, że w Różańcu o Imieniu Jezus [każdorazowo] po rozważeniu tajemnicy mówi się jedno OJCZE NASZ, jedno ZDROWAŚ MARYJA i 10 razy w części Radosnej: «Jezu, SYNU DAWIDÓW, zmiłuj się nad nami». W części Bolesnej: «Jezu NAZAREŃSKI, KRÓLU ŻYDOWSKI, zmiłuj się nad nami». W części Chwalebnej: «Jezu, SYNU BOGA ŻYWEGO, zmiłuj się nad nami». (…) Różaniec o Imieniu Jezus odmawia się w każdy PIĄTEK, w każdą DRUGĄ NIEDZIELĘ miesiąca i w święta ZBAWICIELA, to jest na Nowy Rok, Trzy Króle, w Kwietną Niedzielę [= Niedzielę Palmową], na Przemienienie Pańskie itd.”

        • Robert pisze:

          W intencji Marka: +++.

      • Paweł pisze:

        Filmów na ogół nie oglądam [czyniąc tylko nadzwyczaj rzadkie wyjątki dla filmów takich, jak „Pasja” Mela Gibsona, na którą nawet poszedłem do kina i akurat przypadkiem spotkałem – po 10 latach niewidzenia – pewną znajomą z kręgów kościelnych osobę (a było to, o ile dobrze liczę, moje dopiero ósme w ogóle wyjście do kina w ciągu ostatnich 30 lat…)]. O wiele lepszą rozrywkę mam natomiast zapewnioną przez słuchanie i oglądanie nagrań – wpadających mi w ręce nawet „internetowym” przypadkiem – takich jak TO (które można by określić mianem „rewii mody dziecięcej”, ale w postaci galerii obrazów malarskich, akompaniowanej przy tym muzycznie, gdzie to mamy do „wdzięcznego” posłuchania – zaśpiewane przez Wiedeński Chór Chłopięcy – polki i walce Johanna Straussa; i nawet czas trwania całości jest tutaj – jak dla mnie – też nadzwyczaj optymalny, czyli około godziny lekcyjnej…):

        • Paweł pisze:

          A inną formą mojej „rozrywki” jest w szczególności słuchanie Mozarta i Haydna (i z mojego punktu widzenia, to w gruncie rzeczy nie wiem, który z nich jest dla mnie lepszy…). Na przykład tu wklejam „znalezione przypadkiem”, bardzo ładne zbiorowe nagranie dwunastu Symfonii Mozarta (napisanych w jego młodości, czyli do 1780 r., z wyjątkiem tylko tej ostatniej, tzw. „Haffnerowskiej”, z roku 1782: https://pl.wikipedia.org/wiki/Wolfgang_Amadeus_Mozart#Symfonie ), odtwarzanych jako muzyczne tło dla galerii zdjęć przyrody:

          Mnie osobiście najbardziej podobają się trzy Symfonie z „18-tki” Mozarta (czyli z roku 1774, kiedy to ukończył 18 lat): nr 28-30, z których tutaj można posłuchać tej nr 29 [od minuty 1:45:15], a także większość Symfonii z roku „16-tki” Mozarta (czyli z 1772 r.), mianowicie nry 18-21. spośród których tutaj można posłuchać Symfonii nr 18 [od minuty 6:13] oraz nr 19 [od minuty 30:51]. Bardzo ładna i charakterystyczna jest też Symfonia nr 25 – jedna z tylko DWÓCH w tonacji MOLOWEJ, napisanych w ogóle przez Mozarta (obok tej mającej nr 40 – i OBIE one są niezwykłe!) [tutaj ta pierwsza: od minuty 50:12]. A jeśli chodzi o PÓŹNE Symfonie Mozarta, w tym akurat nagraniu nieobecne, to trzy OSTATNIE w jego dorobku (nr 39-41) są faktycznie bardzo ładne i w pełni zasługują na pochwały, jakimi zwykle są otaczane. Mnie osobiście podoba się też szczególnie Symfonia nr 36 („Linzka”) i nr 33.

        • Paweł pisze:

          Wbrew temu tytułowi w nagłówku „The last moment of this child” – z napisów w trakcie tego filmiku wynika, że ta dziewczynka ostatecznie WYZDROWIAŁA i jest obecnie zdrowym dzieckiem!
          Ale z kolei np. znany polsko-żydowski pedagog Janusz Korczak, który został zagazowany w Treblince wraz ze swoimi podopiecznymi dziećmi, w tym oto objawieniu mówi, że Pan Jezus objawił się im wszystkim już komorze gazowej, zanim umarli:
          http://www.objawienia.pl/anna/anna/sbm-6a.html
          (…) Ja, jak wiesz, opiekowałem się dziećmi, bo one były najbardziej bezbronne i pierwsze ginęły (nie mogły pracować, więc były niepotrzebne). Chciałem, aby moja miłość osłaniała je przed lękiem, póki można. Bóg dał mi tę łaskę, że mogłem być z nimi do ostatniej chwili i dlatego mogłem oddać je wszystkie w Jego wyciągające się ku nam przebite dłonie – przygotowane, więc ufne i oczekujące zapowiedzianego przeze mnie Spotkania. Zapewnić cię mogę, że „chrzest krwi” – chociaż krwi nie było (był gaz, a przedtem nienawiść, groza, krzyk, strzały, bieg, szczekające, rzucające się ku nam psy, i trupy, masa trupów po drodze) – jest kluczem do Serca Pana. Jego współczucie, litość, łagodność, nieskończona dobroć i to, czego ja nie przewidziałem: Jego pośpiech (!), z jakim spieszył ku nam! Jego obecność już w komorze gazowej – zupełnie przesłoniła nam ból i lęk śmierci (bo szczęście duszy niezmiernie przewyższa lęk i ból ciała). Był On i niebo otworzyło się w komorze „kąpielowej”, plugawym miejscu mordu. Widzieliśmy Go, jak gdyby kolejno otwierały nam się oczy, i wtedy moja miłość do dzieci wydała mi się nikłym cieniem, zaledwie śladem tej, która nas ogarnęła.
          Dzieci, moje dzieci, przyciągane tą miłością były zachwycone, olśnione, jak gdyby budziły się ze snu, garnęły się ku Niemu, otoczyły Go, a On wziął dwoje najmniejszych na ręce i powiedział: „Chodźcie, przyjaciele, zabieram was do mojego domu, do wiecznej radości, a o tym, co było, zapomnijcie”. I zostaliśmy otoczeni przez piękne, świetliste, radosne postacie aniołów – sług pańskich (dzieci zobaczyły, że każde miało swego opiekuna), potem przez rodziny nasze, tych, których pogrzebaliśmy i pożegnali, a to, co dotąd było realne, stało się mgłą, nicością. Czy wiesz, że dzieci nie zdążyły nawet zauważyć swoich ciał? Ja nas widziałem przez moment jako jak gdyby ślad przeszłości.

        • Robert pisze:

          Co do wideo z Kinnady Devine: mój syn uważa, że filmik powstał w celach zarobkowych, tzn. obrobiono tę historię tak, aby była oglądana jak najczęściej oraz rozpowszechniana w Internecie. Mimo wszystko i tak jest bardzo poruszająca – nie widziałem dotąd nic mocniejszego. Osobiście wylałem z pół kubka łez. Przy tym wszystkim dziewczynka zachowuje się przecież absolutnie szczerze! Google wiele wyrzuca na ten temat, lecz wczoraj w nocy natrafiłem na to akurat wideo, więc napracowałem się dzisiaj, aby jak najdokładniej je przetłumaczyć. Może ktoś z [amerykańskich] użytkowników WOWIT znajdzie lepszą wersję tej opowieści?

        • Paweł pisze:

          „Osobiście wylałem z pół kubka łez.”
          – Mówiąc szczerze, takie przywiązanie do dzieci, w tym zwłaszcza do tych WŁASNYCH, budzi mój podziw i szacunek; bo np. mój rodzony ojciec (70-latek, wciąż w dobrej formie) nie wylałby tutaj „ani pół łezki”. Jest pragmatykiem bez żadnych sentymentów, tak że wprawdzie zaopatruje nasz dom zawsze «poprawnie» pod względem materialnym, ale na jakieś jego żywsze uczucia albo choćby i szczerszą czy trwalszą POBOŻNOŚĆ nie ma co liczyć z jego strony… [Np. w zeszłym roku zmarł (w wieku aż 95 lat) jego własny ojciec, ale on ani myśli dać choćby „pół grosza” na Msze święte za jego duszę! Na szczęście ja – wiedząc oczywiście z góry, „że to tak będzie” – «przezornie» wpisałem dziadka do Apostolstwa Dobrej Śmierci oraz do księgi Mszy św. wieczystych u werbistów w Pieniężnie – i to już 25 lat temu (bo teraz byłby z tym problem…).]
          I nawet zainteresowanie mojego «tatusia» WYCHOWYWANIEM mnie wtedy, kiedy byłem małolatem, niestety także było praktycznie ZEROWE… Ale pomimo tego wszystkiego – i tak wychodzi teraz w sumie na to, iż powinienem się cieszyć, że nie «trafiłem» w życiu DUŻO GORZEJ [np. rodząc się w jakimś biednym kraju Trzeciego Świata albo mając wśród krewnych kogoś «usilnie częstującego alkoholem» czy pedofila…; bo o pewnych – takiego właśnie rodzaju – zagrożeniach nawet mi się w młodości «nie śniło»! nie wiedziałem więc w ogóle, czego trzeba tutaj unikać; zatem wiele z moich „sukcesów” w życiu, takich jak brak u mnie wszelkiego alkoholizmu, narkomanii czy uzależnienia od wszechobecnej dziś pornografii, to – można by powiedzieć – «czysty przypadek»…]
          Dlatego podziwiam to, kiedy o dzieci i młodych TROSZCZĄ się też ludzie na ziemi (i chyba trzeba tu NIESTETY uściślić: kiedy troszczą się rodzeni OJCOWIE), a nie tylko… sama Boża Opatrzność!

  6. Anna pisze:

    Proszę o modlitwę o udaną operację mojej córki Marty jutro ma mieć bardzo trudną operację ucha
    Bóg zapłać za każdą modlitwę

  7. Regina Wojtan pisze:

    Amen.

    On Wed., Sep. 23, 2020, 10:11 a.m. W obronie Wiary i Tradycji Katolickiej, wrote:

    > wobroniewiary posted: „Radość pojednania Spowiedź to kąpiel dla duszy. > Trzeba ją odbyć przynajmniej raz na tydzień. Nie chcę, aby dusze > pozostawały bez spowiedzi więcej niż tydzień. Nawet czysty i > niewykorzystywany pokój gromadzi kurz i gdy się wejdzie do niego po > tygodniu, to” >

  8. Ewa pisze:

    Z naszymi prośbami racz nie gardzić w potrzebach naszych

  9. Ava pisze:

    Święte imię Jezus…

    Ks. Gabriel Amorth, watykański egzorcysta, stwierdza: „Tylko w Jego imieniu możemy wygrać i uwolnić się od wroga naszego zbawienia, Szatana. Pod koniec najtrudniejszych egzorcyzmów, kiedy mam do czynienia z całkowitym opętaniem demonicznym, modlę się chrystologicznym hymnem z Listu Pawła do Filipian (2: 6-11).

    Kiedy mówię słowa „aby wszystkie istoty w niebiosach, na ziemi i w zaświatach ugięły kolana w imię JEZUSA”, klękam, wszyscy obecni klękają, a zawsze ten opętany przez demony jest również zmuszony uklęknąć. To wzruszająca i potężna chwila. Zawsze czuję, że wszystkie legiony aniołów otaczają nas, klęcząc w imię JEZUSA ”. (Egzorcysta opowiada swoją historię)

    • Paweł pisze:

      Kiedyś, przed Soborem, popularna była modlitwa: „RÓŻANIEC o Najsł. IMIENIU Jezus”, której pełny tekst przepisałem z przedwojennego (malutkiego, „kieszonkowego”), wydanego w Częstochowie modlitewnika – w poniższym komentarzu: https://wobroniewiaryitradycji.com/2016/01/03/czytelnicy-wowit-zawierzeni-niepokalanemu-sercu-maryi-na-jasnej-gorze-w-i-sobote-2016-roku/#comment-155867
      Tajemnice tego Różańca – tam podane – są identyczne z tajemnicami zwykłego Różańca
      Najśw. Maryi Panny; jednak z kolei książeczka do nabożeństwa „Zdrowaś Marya” (większa i znacznie grubsza), wydana w Wilnie w roku 1927 [„nakładem i drukiem Józefa Zawadzkiego”, zaopatrzona w kościelne pozwolenie druku: „Nihil obstat – Wilno, 13. V. 1927 a. Dr. Albinus Jaroszewicz. Censor libr.; IMPRIMATUR +Casimirus Michalkiewicz, Episcopus Auxiliaris Vilnensis vic. gen., A. Mościcki, pro Cancellario Curiae, Vilnae, 13. V 1927 an.”] podaje na str. 172-173 dla tego Różańca tajemnice inne: „W pierwszej części WESOŁEJ te Tajemnice: 1. Obrzezanie Jezusowe. 2. Pokłon trzech Królów. 3. Chrzest P. Jezusa. 4. Przemienienie się Chrystusowe na górze Tabor. 5. Wjazd tryumfalny Pana Jezusa do Jeruzalem. / W drugiej części BOLESNEJ te Tajemnice: 1. Wydanie na śmierć P. Jezusa przez zdradliwe pocałowanie Judaszowe. 2. Ucieczka Apostołów od Pana Jezusa. 3. Zaprzanie się Piotrowe Pana Jezusa. 4. Niesprawiedliwe na śmierć P. Jezusa osądzenie. 5. Urągania i bluźnierstwa z zawieszonego na krzyżu Pana Jezusa. / W trzeciej części CHWALEBNEJ te Tajemnice: 1. Pokazanie się Jezusowe po Zmartwychwstaniu. 2. Rozesłanie uczniów po świecie. 3. Błogosławieństwo Chrystusowe uczniom zostawione. 4. Osiągnienie Chrystusowe prawicy Boga Ojca. 5. Przyjście Jezusowe na ten świat dla sądzenia żywych i umarłych.” [Na str. 249-251 książeczka ta prezentuje taki oto tygodniowy układ odmawiania RÓŻAŃCA NMP lub powyższego: niedziela i środa – część pierwsza Różańca NMP, poniedziałek i czwartek – część ówczesna druga (czyli bolesna) Różańca NMP, wtorek i sobota – część ówczesna trzecia (czyli chwalebna) Różańca NMP, piątek i druga niedziela miesiąca – wszystkie trzy części powyższego Różańca o Najsłodszem Imieniu JEZUS (jako że jest on modlitwą znacznie krótszą od zwykłego Różańca NMP)].
      _______Natomiast na poniższej stronie zawierającej skan przedsoborowego zbioru odpustów, zwanego „Raccolta”, można znaleźć [na str. 64-65 – wg zeskanowanej tam paginacji] zacytowaną poniżej (w wersji angielskiej i łacińskiej) modlitwę odpustową ku czci Najśw. IMIENIA JEZUS: https://books.google.pl/books?id=aJHKTdv3gncC&pg=PA64&dq=O+God,+who+didst+appoint+raccolta&hl=pl&sa=X&ved=2ahUKEwi-pOP2jITsAhUm-yoKHUdBDhUQ6AEwAHoECAMQAg#v=onepage&q=O%20God%2C%20who%20didst%20appoint%20raccolta&f=false
      122: „O God, who didst appoint Thy only-begotten Son to be the Saviour of mankind and didst command His name to be called Jesus; mercifully grant that we may enjoy the vision of Him in heaven, whose holy Name we venerate on earth. Through the same Christ our Lord. Amen. (Roman Missal)” ____An indulgence of 5 years. ___A plenary indulgence once a month on the usual conditions, if this prayer is said devoutly every day (S. P. Ap., Nov. 22, 1934)
      „Deus, qui unigenitum Filium tuum constituisti humani generis Salvatorem et Iesum vocari iussisti: concede propitius, ut, cuius sanctum Nomen veneramur in terris, eius quoque adspectu perfruamur in caelis. Per eumdem Christum Dominum nostrum. Amen. (ex Missali Romano)” [CZYLI moimi słowami po polsku: „Boże, któryś Jednorodzonego Syna Swego ustanowił Zbawicielem rodzaju ludzkiego i nakazałeś przyzywać Go imieniem JEZUS, spraw łaskawie, abyśmy mogli cieszyć się oglądaniem Go w niebie, skoro Jego (albo dosłownie: którego) Najświętsze IMIĘ czcimy na ziemi. Przez tegoż Chrystusa Pana naszego. Amen. (z Mszału Rzymskiego)” – Odpust 5 lat. Odpust zupełny pod zwykłymi warunkami raz w miesiącu za pobożne odmawianie każdego dnia (Św. Penitencjaria Apost., 22 XI 1934)].

  10. Renata Anna pisze:


    Konferencja dla rodzin, ks. Dominik Chmielewski

  11. AnnaSawa pisze:

    Abp Jan Paweł Lenga oraz ksiądz Tomasz Jochemczyk – prawdziwi ojcowie owieczek. ❤
    Polecam nowy kanał Abp Lengi.
    https://www.youtube.com/watch?v=TslaC0IAA_4

  12. Grzegorz pisze:

    Polecam ciekawy wyklad ks.Pawla Murzinskiego

  13. neta pisze:

    Dziś ja proszę Was o modlitwę za mnie i moją rodzinę, bo szczerze mówiąc mam już dość.
    Bóg zapłać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s