23 września – św. Ojca Pio. Zostań duchowym dzieckiem Padre Pio

Święty o. Pio z Pietrelciny

O. Pio urodził się w Petrelcinie (na południu Włoch) 25 maja 1887 r. Na chrzcie otrzymał imię Franciszek. Już w dzieciństwie szukał samotności i często oddawał się modlitwie i rozmyślaniu. W wieku 5 lat objawił mu się po raz pierwszy Jezus. W wieku 16 lat Franciszek przyjął habit kapucyński i otrzymał zakonne imię Pio. Rok później złożył śluby zakonne i rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne. W 1910 r. przyjął święcenia kapłańskie. Już wtedy od dawna miał poważne problemy ze zdrowiem. Po kilku latach kapłaństwa został powołany do wojska. Służbę przerwał ze względu na zły stan zdrowia. Pod koniec lipca 1916 r. przybył do San Giovanni Rotondo i tam przebywał aż do śmierci. Był kierownikiem duchowym młodych zakonników.

20 września 1918 r. podczas modlitwy przed wizerunkiem Chrystusa ukrzyżowanego o. Pio otrzymał stygmaty. Na jego dłoniach, stopach i boku pojawiły się otwarte rany – znaki męki Jezusa. Wkrótce do San Giovanni Rotondo zaczęły przybywać rzesze pielgrzymów i dziennikarzy, którzy chcieli zobaczyć niezwykłego kapucyna. Stygmaty i mistyczne doświadczenia o. Pio były także przedmiotem wnikliwych badań ze strony Kościoła. W związku z nimi o. Pio na 2 lata otrzymał zakaz publicznego sprawowania Eucharystii i spowiadania wiernych. Sam zakonnik przyjął tę decyzję z wielkim spokojem. Po wydaniu opinii przez dr Festa, który uznał, że stygmatyczne rany nie są wytłumaczalne z punktu widzenia nauki, o. Pio mógł ponownie sprawować publicznie sakramenty.

Ojciec Pio był mistykiem. Często surowo pokutował, bardzo dużo czasu poświęcał na modlitwę. Wielokrotnie przeżywał ekstazy, miał wizje Maryi, Jezusa i swojego Anioła Stróża. Bóg obdarzył go również darem bilokacji – znajdowania się jednocześnie w dwóch miejscach. Podczas pewnej bitwy w trakcie wojny, o. Pio, który cały czas przebywał w swoim klasztorze, ostrzegł jednego z dowódców na Sycylii, by usunął się z miejsca, w którym się znajdował. Dowódca postąpił zgodnie z tym ostrzeżeniem i w ten sposób uratował swoje życie – na miejsce, w którym się wcześniej znajdował, spadł granat.

Włoski zakonnik niezwykłą czcią darzył Eucharystię. Przez długie godziny przygotowywał się do niej, trwając na modlitwie, i długo dziękował Bogu po jej odprawieniu. Odprawiane przez o. Pio Msze święte trwały nieraz nawet dwie godziny. Ich uczestnicy opowiadali, że ojciec Pio w ich trakcie – zwłaszcza w momencie Przeistoczenia – w widoczny sposób bardzo cierpiał fizycznie. Kapucyn z Pietrelciny nie rozstawał się również z różańcem.

W 1922 r. powstała inicjatywa wybudowania szpitala w San Giovanni Rotondo. Ojciec Pio gorąco ten pomysł poparł. Szpital szybko się rozrastał, a problemy finansowe przy jego budowie udawało się szczęśliwie rozwiązać. „Dom Ulgi w Cierpieniu” otwarto w maju 1956 r. Kroniki zaczęły się zapełniać kolejnymi świadectwami cudownego uzdrowienia dzięki wstawienniczej modlitwie o. Pio. Tymczasem zakonnika zaczęły powoli opuszczać siły, coraz częściej upadał na zdrowiu.

Zmarł w swoim klasztorze 23 września 1968 r. Na kilka dni przed jego śmiercią, po 50 latach, zagoiły się stygmaty.

W 1983 r. rozpoczął się proces informacyjny, zakończony w 1990 r. stwierdzeniem przez Kongregację Spraw Kanonizacyjnych jego ważności. W 1997 r. ogłoszono dekret o heroiczności cnót o. Pio; rok później – dekret stwierdzający cud uzdrowienia za wstawiennictwem o. Pio. Beatyfikacji o. Pio dokonał Jan Paweł II 2 maja 1999 r. 16 czerwca 2002 r. Ojciec Święty dokonał jego kanonizacji.

Należę całkowicie do wszystkich, każdy może powiedzieć: Ojciec Pio jest mój

Jeden z licznych cudów św. Ojca Pio – cud wskrzeszenia

Był maj 1925. roku. Maria miała małe dziecko, które było chore od urodzenia. W związku z tym Maria była bardzo zatroskana o los swojego dziecka. Po wizycie lekarskiej powiedziano jej, że jej dziecko ma bardzo skomplikowaną chorobę. Nie było dla niej żadnej nadziei, żadnych szans na wyzdrowienie. Wtedy Maria zdecydowała się pojechać pociągiem do Rotundy San Giovanni. Mimo że mieszkała w maleńkiej miejscowości na południu Puglii (biedny rejon południowych Włoch), dotarły do niej opowieści o Ojcu Pio, o zakonniku, który był znamienny jak Jezus, czynił cuda, uzdrawiał chorych i dawał nadzieję zdesperowanym. Natychmiast wyjechała w stronę Rotundy, lecz po drodze dziecko zmarło. Czuwała przy nim całą noc a potem położyła do kufra i zamknęła wieko. Następnego dnia dotarła do Rotundy San Giovanni. Nie miała nadziei lecz nie utraciła wiary. Tego wieczora poznała Ojca Pio. Czekała w kolejce do konfesjonału i niosła na rękach kufer, gdzie znajdowało się ciało jej synka, który zmarł dwadzieścia cztery godziny wcześniej. Kiedy stanęła przed Ojcem Pio, uklękła, zapłakała i błagała o pomoc. On przypatrywał się jej uważnie i wtedy ona uchyliła wieko i pokazała Ojcu zwłoki dziecka. Ojciec Pio, do głębi serca poruszony jej żalem, wziął maleńkie ciałko jej synka i położył na jego czole swą dłoń. Modlił się, zadzierając głowę do Nieba. Nagle dziecko ożyło. Zaczęło ruszać rączkami, nóżkami i wyglądało tak, jakby dopiero co przebudziło się z długiego snu. Zwracając się do matki, Ojciec Pio rzekł: „Matko, czemu płaczesz? Twój syn spał!” Okrzyki radości matki i zebranych wypełniły cały kościół i wydarzenia tego dnia i cudu, jaki uczynił Ojciec Pio były na ustach wszystkich.

Jak zostać dzieckiem duchowym Ojca Pio? 

Wypowiedź brata Modestino, zm. 23.08.2011 r., („Skromniutki”),
który
osobiście znał Ojca Pio.

Każdy katolik, któremu bliska jest duchowość Ojca Pio marzył o tym, żeby stać się jego duchowym synem (córką). Zasłużenie sobie na ten tytuł nie było wcale takie łatwe, ponieważ O. Pio zanim przyjął kogoś pod swoją duchową opiekę, od samego początku wymagał nawrócenia, zmiany dotychczasowego życia oraz wkroczenia na drogę ascezy, którą  zresztą on sam kroczył.

W 1956 roku, przebywając w klasztorze w Agnone, rozmyślałem o pożytkach duchowych jakimi cieszyli się synowie i córki mojego współbrata, a zarazem o tych, którzy nie mogli się udać do San Giovanni Rotondo, aby poprosić go o adopcję duchową. Z jeszcze większą intensywnością i zatroskaniem myślałem także o tych, którzy po śmierci O. Pio chcieli by cieszyć się z tego tak zacnego miana jakim jest bycie jego „duchowym dzieckiem”.

Pragnienie to łączyło się z innym, które tkwiło we mnie od czasu kiedy zacząłem myśleć o kapłaństwie: “Być krzewicielem pobożności Maryjnej poprzez codzienne odmawianie Różańca.” Tego to roku, z wymienionymi pragnieniami w sercu, przyjechałem na wakacje do San Giovanni Rotondo, aby spędzić kilka dni blisko Ojca.

Podczas spowiedzi w zakrystii, po wyznaniu grzechów, za poruszeniem wewnętrznym i po zdobyciu się na odwagę zapytałem: „Ojcze, chciałbym założyć w Agnone grupę twoich duchowych dzieci.” Ojciec Pio, z wyrazem zrozumienia w swoich wielkich, błyszczących oczach, odpowiedział z niewymowną słodyczą: „Na czym miałoby polegać to o co prosisz?” Zachęcony tym wyrazem oczu, dodałem: „Ojcze, chciałbym przyjąć do twoich duchowych dzieci tych wszystkich, którzy podejmą się odmawiania każdego dnia, jednej części różańca oraz zamówią od czasu do czasu jedną Mszę św. w twoich intencjach. Mogę to zrobić czy nie?” Ojciec Pio, wyciągając ramiona, podniósł oczy ku niebu i wykrzyknął: „Czyżbym mógł bracie Modestino zrezygnować z tak wielkiego dobrodziejstwa? Rób to o co mnie prosisz, a ja będę cię wspierał.” Po powrocie do Agnone rozpocząłem z entuzjazmem nową misję. Różaniec święty rozprzestrzeniał się, a duchowa rodzina O. Pio powiększała się także dzięki mojej skromnej osobie.

Pewnego dnia zbliżyłem się do O. Pio, zagłębionego w modlitwie, z zapytaniem: „Ojcze, co mam powiedzieć twoim duchowym dzieciom?” Odpowiedział mi głosem przepełnionym miłością: „Powiedz, że jestem z nimi całym sercem, byleby tylko pozostawali wytrwali w modlitwie i dobru.”

Innego znowu dnia towarzysząc mu w drodze z chóru do celi i zadałem pytanie: „Ojcze, liczba twoich dzieci duchowych jest już bardzo duża! Co mam robić, przyjmować innych, czy już nie?” A O. Pio rozkładając ręce, głosem, który wprawił w drżenie moje serce odpowiedział: „Synu mój, powiększaj grupę jak tylko możesz, ponieważ oni otrzymują więcej dobrodziejstw od Boga niż ja.”

Muszę się przyznać, że czasie rozlicznych spotkań, jakie odbyłem z O. Pio, zawsze prosiłem go o jakąś pamiątkę w darze, ale nigdy nie byłem wysłuchany, aż do 1968, kiedy przebywałem w Isernia. Przybył wtedy do mnie pewien współbrat z następującą wiadomością od O. Pio: „Powiedz bratu Modestino, że kiedy przyjedzie do San Giovanni Rotondo, otrzyma ode mnie piękną rzecz.”

Kiedy zatem 20 września odbywało się tam międzynarodowe spotkanie grup modlitewnych, pobiegłem do niego. Po odprawieniu uroczystej Mszy św. zaprowadzono O. Pio na taras. Byli obecni z nim O. Honorat Marcucci i Tarcisio da Cervinara. O. Pio był bardzo wzruszony, mówił z trudem i często popłakiwał. Było to skutkiem wielu emocji przeżytych w czasie tego pracowitego dnia. W pewnym momencie dał mi znak, abym zbliżył się do niego. Zdjął swój nieodłączny różaniec z nadgarstka i złożył go w moich rękach, ze wzrokiem którym zdawał się mówić: „Oto powierzam ci święty różaniec. Rozprzestrzeniaj go wśród moich dzieci”. Było to potwierdzenie misji, tego przepięknego zadania.

Dzisiaj, po jego śmierci liczba dzieci duchowych O. Pio jest nie do policzenia. Cała ta wielka rodzina gromadzi się duchowo, każdego wieczoru o 20.30, dookoła grobu O. Pio. Jestem tam także i ja, brat Modestino aby przewodniczyć modlitwie różańcowej. Wszyscy ci, którzy mimo że pozostają we własnych domach będą się z nami łączyć duchowo, w tej wybranej przez Ojca godzinie różańcowej (20.30-21.00), oraz co jakiś czas zamówią Mszę św. według intencji O. Pio, będą mogli stać się jego dziećmi. Zaświadczam to na moją własną odpowiedzialność. Będą się cieszyć nieustannym wsparciem Ojca oraz naszej modlitwy przy jego grobie.

Kto podejmie obowiązek odmawiania różańca, powinien oczywiście  odrzucić grzech i o ile to możliwe naśladować O. Pio. Po tym będą mogli być rozpoznawani jego duchowi synowie i córki: będą kochać, modlić się i cierpieć tak jak to robił O. Pio, dla dobra własnego oraz dla zbawienia grzeszników.

Niezliczone telefony zaświadczające o łaskach otrzymanych, są dowodem wierności O. Pio złożonym obietnicom, który w sposób szczególny chroni tych, którzy nie zaniedbują wieczornego spotkania z Dziewicą podczas odmawianego różańca o 20.30-21.00.

Na podstawie książki: “Io, testimone del Padre”, Fra Modestino da Pietrelcina.
Za: kliknij

Ojciec Pio nie wypuszczał różańca z rąk!
Czyń podobnie – kliknij

„Kochajcie Maryję i starajcie się, by Ją kochano. Odmawiajcie zawsze Jej różaniec i czyńcie dobro. Dzięki tej modlitwie szatan spudłuje swe ataki i będzie pokonany, i to zawsze. Jest to modlitwa do Tej, która odnosi triumf nad wszystkim i nad wszystkimi”.
„Podajcie mi moją broń – mówił Ojciec Pio, gdy czuł, że traci siły w walce ze złem. – Tym się zwycięża szatana – wyjaśniał, biorąc do ręki różaniec”
Często, nawet w godzinie śmierci powtarzał : „Zawsze odmawiaj różaniec”.

„Ledwie się obudzisz, nie pozostawiaj ani sekundy szatanowi, zaczynaj odmawiać Różaniec. Nawet wtedy, gdy pracujesz: myjesz naczynia czy cokolwiek innego robisz, módl się – bo wtedy nie dajesz miejsca szatanowi, żeby pracował w twoich myślach. A poza tym kroczysz w wolności i zawsze jesteś spokojny” św. O. Pio

Kiedy O. Pio konał:
„Kiedy konał i już z nami nie mógł rozmawiać, jego jedyną odpowiedzią było pokazanie różańca i szeptane słowa: Zawsze, zawsze…”

Św. Ojciec Pio powiedział:

„Przyjmuję cię chętnie za mego syna duchowego, ale pod warunkiem, że będziesz zawsze szlachetnie postępował i dawał dobry przykład życia chrześcijańskiego”.

Definicja świętego według o. Pio:
„Święty jest grzesznikiem, który nie zgadza się na to, żeby nim pozostać. Każdego dnia mówi: „pomyliłem się i nie będę więcej popełniał tego błędu”. Powtarza to do końca swojego życia” 

Na kilka dni przed śmiercią Ojciec Pio powiedział swoim współbraciom:

,,Należę całkowicie do wszystkich. Każdy może powiedzieć: Ojciec Pio jest mój. Kocham moich synów duchowych na równi z moją duszą. Odrodziłem ich dla Jezusa w bólu i miłości. Mogę zapomnieć samego siebie, ale nie moje dzieci duchowe. Jestem pewien, że kiedy Pan mnie zawoła do Siebie, to Mu powiem: Panie, ja zaczekam u niebieskich drzwi, wejdę, gdy zobaczę, że weszło do nieba ostatnie z moich duchowych dzieci”

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

48 odpowiedzi na „23 września – św. Ojca Pio. Zostań duchowym dzieckiem Padre Pio

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. Paweł pisze:

    W dniu 23 września w kalendarzu przedsoborowym przypadało także święto (III klasy) św. LINUSA papieża, pierwszego następcy św. Piotra Apostoła na rzymskiej Stolicy Apostolskiej. Oto łacińska modlitwa ku jego czci z dawnego Brewiarza Rzymskiego [wyd. z roku 1961]:
    „Gregem tuum, Pastor aeterne, placatus intende: et per beatum Linem, Martyrem tuum atque Summum Pontificem, perpetua protectione custodi; quem totius Ecclesiae praestitisti esse pastorem. Per Dominum nostrum Iesum Christum Filium tuum, qui tecum vivit et regnat in unitate Spiritus Sancti, Deus, per omnia saecula saeculorum. Amen.” (A tu moje prywatne tłumaczenie: „Trzodę Twoją, o Pasterzu wieczny, z upodobaniem pomnażaj, a przez św. Linusa, Twojego męczennika tudzież papieża, strzeż ustawiczną ochroną, skoroś go dał za pasterza całemu Kościołowi. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.”).
    _____________A tu jeszcze zatwierdzone przez Kościół modlitwy ku czci 9 innych PAPIEŻY STAROŻYTNYCH (moim zdaniem tych najważniejszych), zacytowane z „Agendy liturgicznej Maryi Niepokalanej” (kolekty mszalne) i/lub z książki „Żywoty świętych Pańskich – na każdy dzień roku”, którą „według Kalendarza Rzymskiego opracował o. Hugo Hoever SOCist”, a wydało w roku 1991 Warmińskie Wydawnictwo Diecezjalne „za zezwoleniem Biskupa Warmińskiego dr. Edmunda Piszcza, Olsztyn, 31 maja 1989 r., nr 716/89”: 1)_______Ku czci św. KLEMENSA RZYMSKIEGO [3. następcy św. Piotra, zaliczanego do Ojców Apostolskich https://pl.wikipedia.org/wiki/Ojcowie_apostolscy , a wraz ze swymi dwoma poprzednikami, św. Linusem i św. Kletem, wymienionego w gregoriańskim/trydenckim mszalnym Kanonie Rzymskim, czyli również w posoborowej I Modlitwie Eucharystycznej http://ordo.pallotyni.pl/index.php/mszal-rzymski/czesci-stale/90-pierwsza-modlitwa-eucharystyczna ; uczczonego ponadto wspomnieniem dowolnym/świętem III klasy w Ogólnym Kalendarzu Rzymskim, zarówno obecnym, jak i przedsoborowym, pod datą 23 XI: https://pl.wikipedia.org/wiki/Og%C3%B3lny_kalendarz_rzymskihttps://en.wikipedia.org/wiki/General_Roman_Calendar_of_1960 ]: „Wszechmocny i wieczny Boże, którego chwała okazuje się w Twoich świętych, pomóż nam radośnie obchodzić doroczną pamiątkę św. Klemensa, który dał świadectwo Jezusowi. Amen.” – „Wszechmogący, wieczny Boże, Ty jesteś mocą wszystkich świętych, daj nam z radością obchodzić doroczne wspomnienie świętego Klemensa, który był kapłanem Twojego Syna i męczennikiem; swoim świadectwem potwierdził to, co sprawował na ołtarzu, i własnym przykładem umocnił głoszoną naukę. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.”
    2)_______Ku czci św. KALIKSTA I [15. następcy św. Piotra, a pierwszego, który zaczął swój pontyfikat w III wieku, wymienianego wśród męczenników wczesnochrześcijańskich: https://pl.wikipedia.org/wiki/M%C4%99czennicy_wczesnochrze%C5%9Bcija%C5%84scy#Prześladowania_za_Aleksandra_Sewera_(222–235) ; uczczonego wspomnieniem dowolnym/świętem III klasy w Ogólnym Kalendarzu Rzymskim, zarówno obecnym, jak i przedsoborowym, pod datą 14 X (linki jw.)]: „Panie, wysłuchaj łaskawie modlitw Twego ludu. Pozwól, aby wspomogły nas zasługi św. Kaliksta papieża, którego mękę dzisiaj czcimy. Amen.” – „Wszechmogący Boże, wysłuchaj łaskawie prośby, które zanosimy wspominając męczeństwo świętego Kaliksta, papieża, i przez jego zasługi udziel nam pomocy. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.”
    3)_______Ku czci św. FABIANA [20. papieża (+250 r.), wymienionego w oficjalnej przedsoborowej wersji Litanii do Wszystkich Świętych https://wobroniewiaryitradycji.com/2015/05/19/nowenna-do-sw-rity-dzien-siodmy-oraz-piaty-dzien-nowenny-przed-uroczystoscia-zeslania-ducha-swietego/#comment-109737 ; uczczonego wspomnieniem dowolnym/świętem III klasy (wraz ze św. Sebastianem, męczennikiem rzymskim, zaliczanym nieraz do 14 Śś. Wspomożycieli oraz patronującym jednemu z „7 kościołów stacyjnych” w Rzymie, do których należą ponadto 4 papieskie Bazyliki Większe, Bazylika św. Krzyża Jerozolimskiego i Bazylika św. Wawrzyńca za Murami – por. pkt 19 w poniższym wykazie odpustów zupełnych: http://prowincja.panewniki.pl/materialy/plik_60.pdf ) w Ogólnym Kalendarzu Rzymskim, zarówno obecnym, jak i przedsoborowym, pod datą 20 I (linki jw.)]: „Panie Boże, który jesteś chwałą kapłanów, spraw, abyśmy dzięki modlitwom św. Fabiana męczennika mogli utwierdzać się w wierze i czynić posługi. Amen.” – „Boże, Ty jesteś chwałą swoich kapłanów, spraw, abyśmy za wstawiennictwem świętego Fabiana, papieża i męczennika, umacniali się w wierze, którą wyznawał, i godnie Tobie służyli. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.”
    4)_______Ku czci św. KORNELIUSZA [20. następcy św. Piotra (251-253), uczczonego wspomnieniem obowiązkowym/świętem III klasy (wraz ze św. Cyprianem, biskupem Kartaginy, męczennikiem i Ojcem Kościoła https://pl.wikipedia.org/wiki/Ojcowie_Ko%C5%9Bcio%C5%82a tudzież Patronem całej Afryki Północnej https://catholicsaints.info/patrons-of-north-africa/https://en.wikipedia.org/wiki/Patron_saints_of_places#Regions ) w Ogólnym Kalendarzu Rzymskim, zarówno obecnym, jak i przedsoborowym, pod datą 16 IX (linki jw.)]: „Boże, który dałeś Twemu ludowi śś. Korneliusza i Cypriana, gorliwych kapłanów i odważnych męczenników, spraw, abyśmy dzięki nim umocnili się w wierze i abyśmy mogli owocnie pracować nad jednością Kościoła. Amen.” – „Boże, Ty dałeś swojemu ludowi świętych Korneliusza i Cypriana, gorliwych pasterzy i nieugiętych męczenników, za ich wstawiennictwem umocnij naszą wiarę i odwagę, abyśmy wytrwale dążyli do jedności Kościoła. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.”
    5)_______Ku czci św. SYKSTUSA II [24. papieża oraz męczennika apokaliptycznych prześladowań (wraz ze swoim słynnym diakonem – św. Wawrzyńcem, czyli jedynym, który obok diakona św. Szczepana czczony jest w liturgii świętem aż II klasy, gdyż tak jak św. Szczepan jest „Pierwszym Męczennikiem”, opisanym w Biblii, tak od męczeństwa św. Wawrzyńca z kolei „zaczęło się nawrócenie Rzymu”) z czasów rzymskich cezarów Decjusza i Waleriana https://pl.wikipedia.org/wiki/M%C4%99czennicy_wczesnochrze%C5%9Bcija%C5%84scy#Prześladowania_za_Waleriana_(253–260)_i_Galiena_(253–268) (od których powszechniejsze tak w ogóle były tylko ostatnie prześladowania z czasów cesarza Dioklecjana, a – co jest tutaj swoją drogą ciekawe – nawet sami pogańscy Rzymianie owych najgorszych „antychrystów”-prześladowców, takich jak cesarze Neron, Domicjan, czy zwłaszcza Decjusz i Dioklecjan, nie zaliczyli do swoich bogów: https://pl.wikipedia.org/wiki/Cesarze_rzymscy ) ; św. Sykstusa II uczczono wspomnieniem dowolnym w Ogólnym Kalendarzu Rzymskim, zarówno obecnym, jak i przedsoborowym, pod datą posoborową 7 VIII, a przedsoborową 6 VIII (linki jw.); jest on niewątpliwie najbardziej znanym świętym papieżem o imieniu Sykstus i dlatego kwartalnik „Christianitas” twierdzi, że to on kryje się – za tym imieniem – w gregoriańskim/trydenckim mszalnym Kanonie Rzymskim, czyli również w posoborowej I Modlitwie Eucharystycznej: https://wobroniewiaryitradycji.com/2018/01/21/o-jozef-witko-modlitwa-przebaczenia-uwolnienia-i-uzdrowienia-z-dzisiejszych-rekolekcji/#comment-184962 , jednakże Wikipedia twierdzi, że to św. Sykstus I jest tam wymieniany (czyli 7. z kolei papież): https://pl.wikipedia.org/wiki/Sykstus_I (co by ewentualnie oznaczało, że Kanon Rzymski Mszy wymienia po kolei SIEDMIU pierwszych papieży, począwszy od św. Piotra aż właśnie do św. Sykstusa I, pomijając tylko św. Ewarysta, wobec czego – notabene – Motu proprio św. Pawła VI „Mysterii paschalis” stwierdziło, iż ten akurat – 5. w kolejności – papież NIE BYŁ męczennikiem, poddając też w wątpliwość męczeństwo św. Linusa i św. Kleta, czyli wymienionych w Kanonie Rzymskim papieży nr 2. i 3.: https://en.wikipedia.org/wiki/Mysterii_Paschalis )]: „Wszechmocny Boże, który pozwoliłeś św. Sykstusowi i jego towarzyszom oddać życie za Twoje Słowo, wzmocnij siłą Ducha Świętego naszą wiarę i spraw, abyśmy nigdy nie zachwiali się w jej wyznawaniu. Amen.” – „Wszechmogący Boże, dzięki Twojej łasce święci męczennicy, Sykstus i jego Towarzysze, oddali życie za Twoją Ewangelię i wierność Chrystusowi, daj nam moc Ducha Świętego, abyśmy chętnie przyjmowali prawdy wiary i odważnie je wyznawali. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.”
    6)_______Ku czci św. SYLWESTRA I [33. papieża (z czasów Soboru Nicejskiego I, który to ostatecznie zdefiniował boskość Syna Bożego), pierwszego po zakończeniu ery prześladowań (choć notabene np. Motu proprio św. Pawła VI „Mysterii paschalis” kwestionuje wprost męczeństwo czczonych liturgicznie w przedsoborowym Kalendarzu Rzymskim wcześniejszych papieży: św. Ewarysta, czyli 4. następcy św. Piotra, a następnie śś. Hygina, Piusa I, Aniceta, Sotera, Eleuteriusza, Wiktora I i Zefiryna, czyli kolejnych następców św. Piotra od 8. do 14., oraz wreszcie 22. papieża św. Lucjusza I, 28. papieża św. Kajusa i 32. papieża św. Milcjadesa, a poddaje w wątpliwość męczeństwo nawet dwóch pierwszych następców św. Piotra: mianowicie śś. Linusa i Kleta, usuwając wobec tego ich WSZYSTKICH z kalendarza ogólnego – https://en.wikipedia.org/wiki/Mysterii_Paschalis ); św. papież Sylwester został uczczony wspomnieniem dowolnym/wspomnieniem w oktawie Bożego Narodzenia w Ogólnym Kalendarzu Rzymskim, zarówno obecnym, jak i przedsoborowym, pod datą 31 XII (linki jw.), a wymienia go także oficjalna przedsoborowa wersja Litanii do Wszystkich Świętych (link jw.)]: „Panie, pomóż Twojemu ludowi, którego wspomaga wstawiennictwo św. Sylwestra, Twojego papieża. Spraw, aby lud Twój przeżył doczesne życie tak, aby mógł osiągnąć życie wieczne. Amen.”
    7)_______Ku czci św. DAMAZEGO I [36. następcy św. Piotra (z czasów Soboru Konstantynopolitańskiego I, który to ostatecznie zdefiniował boskość Ducha Świętego), uczczonego wspomnieniem dowolnym/świętem III klasy w Ogólnym Kalendarzu Rzymskim, zarówno obecnym, jak i przedsoborowym, pod datą 11 XII (linki jw.)]: „Panie, spraw, abyśmy podobnie jak św. Damazy zawsze czcili zasługi Twoich męczenników i otaczali ich miłością. Amen.” – „Wszechmogący Boże, święty papież Damazy czcił i miłował Twoich męczenników, spraw, abyśmy za jego przykładem zawsze sławili zasługi świadków wiary. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.”
    8)_______Ku czci św. LEONA I WIELKIEGO [45. papieża (z czasów Soboru Chalcedońskiego, który to ostatecznie zdefiniował dwoistość natur Chrystusa, czyli Jego naturę Boską, zrodzoną z Ojca bez matki, i naturę ludzką, zrodzoną z Matki bez ojca), Ojca i Doktora Kościoła, uczczonego wspomnieniem obowiązkowym/świętem III klasy w Ogólnym Kalendarzu Rzymskim, zarówno obecnym, jak i przedsoborowym, pod datą posoborową 10 XI, a przedsoborową 11 IV (linki jw.), a wymienionego też w oficjalnej posoborowej wersji Litanii do Wszystkich Świętych: https://brewiarz.pl/appendix/modlitwy/swieci.php3 ]: „Boże, który ustanowiłeś Twój Kościół na solidnej skale i obiecałeś, że nigdy nie pozwolisz, aby moce piekielne nad nim zapanowały, spraw, aby za wstawiennictwem papieża św. Leona wytrwał w Twojej prawdzie i cieszył się ciągłym pokojem. Amen.” – „Boże, Ty nie pozwalasz, aby potęga piekła przemogła Twój Kościół zbudowany na opoce Apostołów, spraw, aby za wstawiennictwem świętego Leona, papieża, trwał w prawdziwej wierze i cieszył się stałym pokojem. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.”
    9)_______Ku czci św. GRZEGORZA I WIELKIEGO [64. papieża, a pierwszego, który zmarł w VII wieku, benedyktyna, wielkiego Doktora i Ojca Kościoła, który polecał „cztery pierwsze Sobory czcić jak cztery księgi świętej Ewangelii” i któremu przypisywane jest ostateczne autorstwo chorału gregoriańskiego, mszalnego rytu gregoriańskiego, zwanego później rytem trydenckim lub Tradycyjnym Rytem Rzymskim, jak również zwyczaju odprawiania 30 Mszy św. za danego zmarłego, zwanych Mszami gregoriańskimi; wymienia go oficjalna posoborowa wersja Litanii do Wszystkich Świętych (link jw.), a w Ogólnym Kalendarzu Rzymskim, zarówno obecnym, jak i przedsoborowym, jest czczony wspomnieniem obowiązkowym/świętem III klasy pod datą posoborową 3 IX, a przedsoborową 12 III (linki jw.)]: „Boże, który tkliwie opiekujesz się Swoim ludem i władasz nim z miłością, ześlij za pośrednictwem papieża św. Grzegorza mądrość przywódcom Twojego Kościoła. Amen.”

    • Paweł pisze:

      Przepraszam jeszcze za pomyłkę w przepisywaniu wyżej zacytowanej łacińskiej modlitwy brewiarzowej ku czci dzisiejszego Patrona św. papieża LINUSA, której początek powinien zawierać formę biernika tegoż imienia: „LINUM”, a nie „Linem” [wielkie „sorry”, bo ja uczyłem się łaciny przez 1 rok na moich pierwszych, nie dokończonych studiach i akurat wszystkie 5 deklinacji w łacinie mieliśmy przerabiane, a to jest deklinacja II, a nie III czy V, która mogłaby w bierniku mieć taką końcówkę; to była więc ewidentnie moja nieuwaga…]: „Gregem tuum, Pastor aeterne, placatus intende: et per beatum Linum, Martyrem tuum atque Summum Pontificem, perpetua protectione custodi…”

  3. Ninona pisze:

    Papież Franciszek na Tweeterze:
    „Ludzka egzystencja opiera się na trzech podstawowych relacjach ściśle ze sobą związanych: na relacji z Bogiem, z innymi ludźmi i z ziemią. #CzasDlaStworzenia”

    …jestem wstrząśnięta…-czy to już New Age czy mi sie tylko wydaje?:(

    • eska pisze:

      Przepisuję z tygodnika Niedziela nr 37/13 IX 2020:
      .
      „Będzie nowa encyklika?
      .
      Papież Franciszek ma już praktycznie przygotowaną nową encyklikę, twierdzą włoscy dziennikarze. Będzie ona skierowana do wszystkich ludzi dobrej woli. Jej kontekstem sytuacyjnym jest pandemia. Szczególny nacisk Franciszek ma położyć na szacunek dla świata stworzonego oraz konieczność większego braterstwa międzyludzkiego. Papież ma napisać o dramatycznych sytuacjach bezrobocia, które spowodował koronawirus, o problemach zdrowia publicznego, systemów edukacji, roli państw, a także o relacjach międzynarodowych, które powinny zostać zrewolucjonizowane.”
      .
      Za Wikipedią: „Encyklika – orędzie, pismo napisane przez papieża, skierowane do biskupów i do wiernych. Tematy poruszane w encyklikach odnoszą się do spraw doktrynalnych i organizacyjnych o charakterze ogólnokościelnym.”

      „Do biskupów i do wiernych” czy „do wszystkich ludzi dobrej woli” niezależnie od związku z Kościołem?
      „Szacunek dla świata stworzonego”? A do Stworzyciela? Gdzie będzie położony środek ciężkości tej „encykliki”? … :/

      • Bożena pisze:

        Trzeba mieć świadomość,ze obecny papież nie pisze żadnych encyklik. Podpisuje tylko to, co zostało napisane przez innych, teologów którym zlecono to zadanie. To nie żadna tajemnica. O tym jak powstają papieskie encykliki wiedzą wszyscy, którzy studiowali teologię.

        • eska pisze:

          Nie zmienia to faktu, że to on odpowiada za to, CO podpisuje, bo przedstawia to światu w autorytecie papieskim.

        • @eska, trzeba jeszcze rozumieć co mówi papież, nie tylko szukać na niego „haków” i czepiać się każdego jego słowa, najczęściej bezpodstawnie.
          A kiedy już się nad tym na trzeźwo pomyśli to wychodzi, że jednak Franciszek ma rację i, że nawet w tekście Godzinek (co Paweł zacytował niżej) jest o tym mowa.
          Gdy Franciszek mówi o ziemi, zawsze przypominają mi się te słowa
          „„To jest moja matka, ta ziemia! To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry!” – św. Jan Paweł II
          A to ci dopiero papież mówi, że jego matką jest nasza Polska ziemia na której się wychował, toż to szok!!! 🙂
          I co, nazwiecie św. Jana Pawła II heretykiem, bo mówi o matce ziemi?

        • eska pisze:

          Nie. Nie nazwę Jana Pawła II heretykiem, bo u niego to się wpisywało w inny kontekst odnośnie całej reszty tego, co przekazywał.
          Ty lubisz widzieć pewne sprawy zero-jedynkowo tak jak wówczas, kiedy ludziom kwestionującym niektóre z obostrzeń dotyczących „pandemii” wytykałeś brak uznawania, że istnieje w ogóle jakiś wirus i nie zauważając, że między tymi dwiema opcjami istnieją jeszcze inne, że są pewne niuanse i „odcienie szarości” a nie tylko „pandemia albo nic”. I to od tego, jak układają się te niuanse zależy interpretacja całości. Tutaj też patrzę na kontekst i niuanse, które wpływają na to, jakie mam zastrzeżenia i czego się obawiam.

    • Kamil@W pisze:

      Taka wypowiedź to drobiazg :), Ale jak nazwać zalecanie przekazywania pozytywnych wibracji zamiast błogosławieństwa w Imię Pana Jezusa Chrystusa?
      https://gloria.tv […edycja Admin, strona „gloria.tv” została zablokowana na naszej stronie za publikowanie kłamstw i oczernianie papieża Franciszka. Proszę nie wklejać żadnych treści z „gloria.tv” wszystkie będą usuwane automatycznie]

    • Beata pisze:

      Mimo wielu pytań dotyczących nauczania papieskiego, tutaj nie widzę czegoś niestosownego. Bez ziemi nie mamy życia. Od setek lat dziękujemy Bogu za plony i dobrodziejstwa ziemi. Problem jest wtedy, gdy ziemia jest na pierwszym miejscu i tylko jako matka natura. Tutaj papież mówi o relacji najpierw do Boga, następnie do człowieka a dopiero potem do ziemi.

      • neta pisze:

        Dziękuję Beata za Twoja wypowiedź 🙂 Trafnie to ujełaś.

      • xc pisze:

        gdyby to samo powiedzial JP2 to ludzie by w tym nic zlego nie widzieli . oczywiscie Papiez Franciszek jest kotrowersyjny. ale czasem niektorzy czepiaja sie dla zasady.

        • Renata Anna pisze:
        • bea pisze:

          tak ja nic nie slyszalam niezgodnego w wypowiedziach Papieza co bylo by niezgodne z Katechizmem i Nauczaniem KK. MMB niestety skutecznie oczerniala Papieza Franciszka i teraz tyle jest hejtu w necie i mysle ze Papiez wokol siebie ma masonerie ktora manipuluje jego wypowiedziami medialnymi

        • xc pisze:

          mi sie wydaje ze Papiez zachowujac sie nieszablonowo probuje ograc masonerie ktorta go osaczyla. moze gra na zwloke. ale gdyby byl taki jak Benedykt 16 to by skonczyl tak jak on. ja osobiscie wierze ze Papiez stoi po stroniw Boga. a Ci wszyscy ktorzy sa tak swiecie i roztropnie przekokani i tym ze Franciszek jest antychrystem falszywym prorokiem i UFo moge tylko wsolczuc i zazdroscici pewnosci siebie.

      • Małgorzata K pisze:

        @Beato, masz rację. Św. Hildegarda też tak pisała, pisała też o wodzie, ogniu, powietrzu.

        • Paweł pisze:

          A tak nawiasem mówiąc nawiązanie do tego rodzaju „czterech żywiołów” (ziemi, ognia, powietrza i wody) znaleźć można nawet w początkowych słowach Godzinek o Niepokalanym Poczęciu NMP:
          „Zawitaj, Pani świata, niebieska Królowa, / witaj, Panno nad panny, gwiazdo porankowa! / Zawitaj, pełna łaski, prześliczna światłości, / Pani, na pomoc świata spiesz się, zbaw nas z złości. / Ciebie Monarcha wieczny od wieków Swojemu / za Matkę obrał Słowu jednorodzonemu, / przez które ZIEMI okrąg i nieba OGNISTE / i POWIETRZE, i WODY stworzył przeźroczyste.” – http://www.milosierdzie.info.pl/modlitwy-do-matki-bozej-milosierdzia/141-godzinki-o-niepokalanym-poczeciu-nmp.html
          Jest to pozostałość dawnej, starożytno-średniowiecznej „fizyki”, którą ostatecznie odrzucono w XVII wieku, wraz z nastaniem nowożytnej fizyki w wydaniu Izaaka Newtona i jego następców. Skutki tego były o tyle brzemienne, że wyznawcą tej dawnej, błędnej „fizyki” był jeden z największych filozofów wszechczasów, ARYSTOTELES, który uważał mianowicie, że „(…) świat (…) składa się z czterech żywiołów, tworzących materię: elementy ciężkie (ZIEMIA i WODA), dążą ku dołowi, natomiast elementy lekkie (POWIETRZE i OGIEŃ) ku górze” – https://pl.wikipedia.org/wiki/Arystoteles#Filozofia_przyrody [Było to podsumowanie poglądów na ten temat wcześniejszych filozofów: TALESA z Miletu, który za „praprzyczynę wszystkich bytów, (…) najbardziej zasadnicze tworzywo, prasubstancję (…) i zarazem podstawowy składnik rzeczywistości” uważał WODĘ, podczas gdy Anaksymenes z Miletu – powietrze, a HERAKLIT z Efezu – OGIEŃ https://pl.wikipedia.org/wiki/Arch%C3%A9 ]
          Skoro więc – w czasach nowożytnych – okazało się, że Arystoteles (na którego filozofii opierała się przecież cała filozofia św. Tomasza z Akwinu, największego z Doktorów Kościoła) pomylił się w dziedzinie FIZYKI, to pod wielkim znakiem zapytania postawiono ponadto – choć najzupełniej niesłusznie – również jego METAFIZYKĘ. I to jest – w największym skrócie – jeden z głównych powodów obecnego kryzysu FILOZOFII, trwającego nieprzerwanie już od schyłku średniowiecza… (Jako że bardzo trudno jest ludziom dzisiejszych czasów przyjąć ten „aksjomat”, że choć Arystoteles był kiepskim FIZYKIEM, to jednak – pomimo to – był znakomitym METAFIZYKIEM, czyli ogólnie też: filozofem!)
          [A obecnie np. u nas w Polsce pan Dobromir Sośnierz, syn byłego szefa NFZ (nie znający na pewno należycie Arystotelesa ani nie rozumiejący doniosłości wniosków z jego filozofii, wyciągniętych przez samego św. Tomasza z Akwinu, a potwierdzonych powagą papieską w tzw. 24 tezach tomistycznych) wygaduje, że „zwierzęta – to MASZYNY zrobione z mięsa”: http://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/polska/zwierz%c4%99ta-to-maszyny-zrobione-z-mi%c4%99sa-wyp%c5%82yn%c4%85%c5%82-szokuj%c4%85cy-film-z-so%c5%9bnierzem/ar-BB19l4Ve?ocid=ientp – a ja na to odpowiedziałbym tak: gdyby można było w dziedzinie filozofii mówić o «HEREZJACH», to na pewno «FILOZOFICZNĄ herezją» jest właśnie tego rodzaju pogląd, uznający żywe ORGANIZMY jedynie za swego rodzaju MECHANIZMY!!!]

        • Paweł pisze:

          Jako ciekawostkę mogę jeszcze dodać, że swój „kamyczek” przeciwko Arystotelesowi dorzuciła nawet sama wielka św. Brygida Szwedzka w swoich objawieniach, porównując go do biblijnego króla Salomona, który to panował co prawda mądrze i wspaniale, lecz skończył marnie: 1 Krl 5, 9 Bóg dał Salomonowi mądrość i rozsądek nadzwyczajny oraz rozum nieogarniony jak piasek na brzegu morza. 10 Toteż mądrość Salomona przewyższała mądrość wszystkich ludzi Wschodu i mądrość Egipcjan. 11 Górował on mądrością nad wszystkimi ludźmi (…). A imię jego stało się sławne wśród wszystkich narodów okolicznych. (…) 14 Przychodzili więc ze wszystkich narodów i spośród wszystkich królów ci, którzy dowiedzieli się o mądrości Salomona, aby przysłuchiwać się jego mądrości. – https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1234 – ALE NA KONIEC z Salomonem było tak: 1 Krl 11, 1 Król Salomon pokochał (…) wiele kobiet obcej narodowości, a mianowicie: córkę faraona, Moabitki, Ammonitki, Edomitki, Sydonitki i Chetytki, 2 z narodów, co do których Pan nakazał Izraelitom: «Nie łączcie się z nimi, i one niech nie łączą się z wami, bo na pewno zwrócą wasze serce ku swoim bogom». Jednak Salomon z miłości złączył się z nimi, 3 tak że miał siedemset żon-księżniczek i trzysta żon drugorzędnych. Jego żony uwiodły więc jego serce. (…) 5 Zaczął bowiem czcić Asztartę, boginię Sydończyków, oraz Milkoma, ohydę Ammonitów. 6 Salomon dopuścił się więc tego, co jest złe w oczach Pana, i nie okazał pełnego posłuszeństwa Panu, jak Dawid, jego ojciec. 7 Salomon zbudował również posąg Kemoszowi, bożkowi moabskiemu, na górze na wschód od Jerozolimy, oraz Milkomowi, ohydzie Ammonitów. 8 Tak samo uczynił wszystkim swoim żonom obcej narodowości, palącym kadzidła i składającym ofiary swoim bogom. 9 Pan rozgniewał się więc na Salomona za to, że jego serce odwróciło się od Pana, Boga izraelskiego. Dwukrotnie mu się ukazał 10 i zabraniał mu czcić obcych bogów, ale on nie zachował tego, co Pan mu nakazał. (…) 26 [A wtedy to] Jeroboam, syn Nebata Efratejczyka ze Seredy, (…) zbuntował się przeciw królowi. (…) 29 I gdy pewnego razu Jeroboam wyszedł z Jerozolimy, spotkał go na drodze prorok Achiasz z Szilo, odziany w nowy płaszcz. (…) 30 Wtedy Achiasz zdjął nowy płaszcz, który miał na sobie, porozdzierał go na dwanaście części 31 i powiedział Jeroboamowi: «Weź sobie dziesięć części, bo tak rzekł Pan, Bóg Izraela: „Oto wyrwę królestwo z ręki Salomona, a tobie dam dziesięć pokoleń. 32 Jedno tylko pokolenie będzie miał ze względu na Dawida, mego sługę, i ze względu na miasto Jeruzalem, które wybrałem ze wszystkich pokoleń Izraela. 33 A to dlatego, że Mnie opuścił i oddawał pokłon Asztarcie, bogini sydońskiej, Kemoszowi, bogu moabskiemu i Milkomowi, bogu Ammonitów, a nie poszedł moimi drogami, aby wykonywać, co uznaję za sprawiedliwe, oraz moje polecenia i prawa tak, jak jego ojciec, Dawid. (…) 37 Ciebie zaś biorę, abyś władał wszystkim, czego zapragniesz, i był królem nad Izraelem (…)”». – https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1219
          _____A więc wobec tego św. BRYGIDA – nawiązaniu do tejże postaci izraelskiego króla Salomona – przytoczyła takie oto przekazane sobie słowa Pana Jezusa o Arystotelesie: „(…) Nie zdobędzie życia wiecznego ten, kto choćby nie wiem jak wielką posiadał mądrość, jeśliby równocześnie nie odznaczał się dobrym życiem; owszem, pożyteczniej jest posiadać mniejszą wiedzę, a odznaczać się lepszy życiem. Dlatego każdy ma odpowiednią dla siebie inteligencję, dzięki której – jeżeliby żył pobożnie – może osiągnąć Niebo. (…) U niektórych inteligencja i dobre życie idą w parze, u innych nie widać ani inteligencji, ani życia. (…) Każdy zatem, kto posiada dar inteligencji, niech baczy, aby w razie niedbalstwa nie spotkał go surowszy sąd. Ten zaś, kto nie posiada inteligencji i talentów, niech się raduje tym, co ma – pracując, na ile go stać – wolny jest bowiem od wielu okazji do grzechu. Sam Piotr Apostoł w młodości nieznany był nikomu, a Jan nie miał wykształcenia. Ale później zdobyli prawdziwą mądrość, ponieważ znaleźli Źródło mądrości. Salomon zaś w młodości był pojętny, a Arystoteles odznaczał się bystrym umysłem. Mimo to nie doszli do początków mądrości, ponieważ nie oddali należnej czci Dawcy mądrości ani nie praktykowali tego, co wiedzieli i czego nauczali; dlatego ani sami nie posiedli mądrości, ani innych jej nie nauczyli. Przecież i Balaam (zob. Lb 22, 22nn https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=161 ) posiadał wiedzę, ale nie postępował zgodnie z nią, dlatego oślica zganiła jego głupotę, a młodzieńczy Daniel sądził starców [por. «opowiadanie o Zuzannie» z Dn 13: https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=765 ]. Ponieważ wykształcenie bez dobrego życia nie podoba Mi się, dlatego muszą być karceni ci, którzy nadużywają rozumu. Ja, Bóg i Pan wszystkich, daję ludziom mądrość i Ja kieruję krokami mądrych i niewykształconych.” [za: Św. Brygida Wielka „Objawienia i inne dzieła”, str. 223-224 („OBJAWIENIA” – Księga V, zwana „księgą pytań”, Objawienie dziewiąte, Pytania trzynaste) – wydanie Wydawnictwa „M”, Kraków 2004, przekład z języka łacińskiego: ks. Jan Hojnowski SCJ, o. Salezy Kafel OFMCap., ks. Tadeusz Wietecha SCJ].

  4. neta pisze:

    warto posłuchać: Ks. Kostecki

  5. AnnaSawa pisze:

    „…Mój drogi ludu Boży, przechodzimy teraz test. Wielkie wydarzenia oczyszczenia rozpoczną się tej jesieni. Bądźcie gotowi z Różańcem, aby rozbroić Szatana i chronić nasz lud. Upewnijcie się, że jesteście w stanie łaski, składają swoje wyznanie grzechów katolickiemu kapłanowi. Rozpocznie się duchowa bitwa. Zapamiętajcie te słowa: MIESIĄC RÓŻANIEC ZOBACZY WIELKIE RZECZY!
    Dom Michel Rodrigue”

    Ks. Michel Rodrigue napisał 26.03.2020 r. do wszystkich na świecie list:

    „Drodzy bracia i siostry w Chrystusie,
    Moja radość jest dziś ogromna, gdy jestem z wami, aby dzielić projekt nowego klasztoru, o który prosił mnie nasz Ojciec w niebie. Moja radość jest większa, ponieważ w tym roku przypada 40. rocznica objawień w Medziugorju. Nasza Matka pojawia się i zapewnia nas, że nadchodzi jej czas na Triumf Jej Niepokalanego Serca.
    Dlaczego Bóg Ojciec i Syn i Duch Święty wybrali nas, abyśmy realizowali w ciągu naszego życia projekt poświęcony formowaniu nowych kapłanów, którzy wprowadzą lud Boży w nadchodzącą erę? Dlaczego angażujemy się w projekt naszego Ojca, aby służyć za panowania Najświętszego Serca Pana Jezusa i triumfu Niepokalanego Serca Maryi?
    Czy to tylko kwestia ciekawości? Odpowiedź jest prosta: jest to zasadniczo udział w Najświętszej Tajemnicy roli naszej Matki, która została wybrana przez Ojca Miłosiernego na przyjście Jezusa na świat. Jak napisał święty Jan Paweł II, w encyklikce Redemptoris Mater:
    1. Matka Odkupiciela ma dokładne miejsce w planie zbawienia, ponieważ „gdy nadszedł czas, Bóg posłał swego Syna, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby odkupić tych, którzy byli pod Prawem, abyśmy mogli zostać adoptowani jako synowie. A ponieważ jesteście synami, Bóg posłał Ducha swego Syna do naszych serc, wołając: „Abba! Ojcze!” ”(Gal. 4: 4-6)
    Tymi słowami apostoła Pawła, podejmowanymi przez Sobór Watykański II na początku o traktowaniu Najświętszej Maryi Panny, również pragnę rozpocząć moją refleksję nad rolą Maryi w tajemnicy Chrystusa oraz nad jej aktywnym i wzorowym przykładem obecności w życiu Kościoła. Są to bowiem słowa, które wspólnie celebrują miłość Ojca, misję Syna, dar Ducha, rolę niewiasty, z której narodził się Odkupiciel, i nasze własne synostwo Boże w tajemnicy „pełni czasu.”
    Ta „pełnia czasu” wskazuje moment ustalony przez naszego Ojca na Wcielenie Chrystusa, a jednocześnie objawia podróż Kościoła, przynosząc zbawienie przez Jezusa Chrystusa. Inna tajemnica jest bezpośrednio związana z Wcieleniem Chrystusa: tajemnica Pięćdziesiątnicy. W centrum tej tajemnicy Matka Boża była obecna z apostołami. Najpierw przez swoje Fiat, Chrystus, Głowa Kościoła, wszedł na ten świat, a następnie przez swoje wstawiennictwo za Kościół, czyli Ciało Chrystusa, „pełnia czasu” trwa aż do ponownego przyjścia Chrystusa!
    Zwróć uwagę na fakt, że wszyscy, którzy znają przyjście Chrystusa w łasce w naszych czasach, są synami i córkami Maryi, naszej Matki. Jesteśmy wybrani do szczególnej roli: posłuszeństwa Duchowi Świętemu i naszej Matce Maryi oraz gotowości i zdolności pomagania naszym braciom i siostrom w drodze do Kościoła.
    Razem przyjęliśmy tę misję i wypełnimy ją w sposób pokazany nam przez Dziewicę Maryję: nową sztukę życia nasyconą modlitwą i ofiarami dla naszego Ojca. Nasz dom będzie schronieniem, nasza ziemia wyda owoce, a Dzień Pański zabłyśnie nad nami. Przed tymi wszystkimi wydarzeniami wyznamy naszą wiarę. Nasza podróż będzie drogą Kościoła, a Maryja Panna będzie nam towarzyszyć. Już zapewniła broń dla naszej własnej ochrony. Szkaplerz Matki Bożej z Góry Karmel, Cudowny Medalik, Różaniec, Pięć Pierwszych Sobót miesiąca, wezwanie do poświęcenia się Jej Niepokalanemu Sercu i Najświętszemu Sercu Jezusa są darami z Nieba. A teraz Jezus chce, aby kapłani byli przygotowani i gotowi dotrzeć do swego ludu: do swojego Kościoła. Czy spieramy się przeciwko temu? Nie. Jesteśmy gotowi działać w Jego woli i być pokornymi sługami, jak nauczyła nas Maryja podczas swego życia i we wszystkich objawieniach.

    Mój drogi ludu Boży, przechodzimy teraz test. Wielkie wydarzenia oczyszczenia rozpoczną się tej jesieni. Bądźcie gotowi z Różańcem, aby rozbroić Szatana i chronić nasz lud. Upewnijcie się, że jesteście w stanie łaski, składają swoje wyznanie grzechów katolickiemu kapłanowi. Rozpocznie się duchowa bitwa. Zapamiętajcie te słowa: MIESIĄC RÓŻANIEC ZOBACZY WIELKIE RZECZY!
    Dom Michel Rodrigue”

    O ks. Michelu Rodrigue
    Kapłan, mistyk, egzorcysta, założyciel i przełożony generalny wspólnoty apostolskiej św. Benedykta Józefa Labre.
    Jako wybrany „Apostoł czasów ostatecznych” (zgodnie z otrzymanym objawieniem) Bóg Ojciec dał nam przez ks. Michela, zaskakująco szczegółowe zrozumienie nadchodzących wydarzeń i tego, jak się przygotować. Urodzony w wiernej katolickiej rodzinie dwudziestu trzech dzieci, Michel dorastał w biedzie. Jego rodzina mieszkała w małym gospodarstwie wiejskim, gdzie ciężka praca i wyboiste wycieczki na niedzielną mszę z wieloma dziećmi na koniach utrzymywały jego rodzinę przy życiu w ciele i duchu. Podobnie jak św. Ojciec Pio i inne wybrane dusze, Bóg Ojciec zaczął mówić do Michela w młodym wieku. „Kiedy miał zaledwie trzy lata”, mówi ks. Michel: „Bóg zaczął do mnie mówić, i regularnie ze mną rozmawia. Od trzeciego do szóstego roku życia Pan pouczył mnie o wierze i dał mi gruntowne wykształcenie teologiczne. Powiedział mi także, gdy miałem trzy lata, że będę kapłanem ”.
    Po założeniu i prowadzeniu schroniska dla bezdomnej młodzieży, które zapewniało im opiekę psychologiczną i duchową, Michel Rodrigue otrzymał święcenia diecezjalne w wieku trzydziestu lat. Przez pięć lat pełnił funkcję proboszcza w północnym Ontario, dopóki jego biskup nie zorientował się, że jego talenty najlepiej wykorzystać w wychowaniu przyszłego duchowieństwa. Następnie ks. Michel nauczał teologii w Wielkim Seminarium Duchownym w Montrealu. Bóg obdarzył ks. Michel Rodrigue z niezwykłymi darami intelektualnymi i duchowymi, takimi jak moc uzdrowienia, czytania dusz, pamięć fotograficzna (która zmniejszyła się po wielu poważnych chorobach i ośmiu atakach serca!), przepowiednie, lokalizacje i wizje. Ma naturalnie radosne usposobienie i zawsze uśmiech, a jednocześnie wielką powagę w sprawach Bożych. Jest oficjalnym egzorcystą Kościoła, oprócz obowiązków profesora seminarium, szefa szpitala, proboszcza, a ostatnio jako założyciel i przełożony generalny nowej wspólnoty zakonnej we francuskojęzycznym Quebecu.
    Więcej o ks. Michelu Rodrigue (jest opcja wyboru języka polskiego) https://www.countdowntothekingdom.com/fr-michel-rodrigue…/

    • Paweł pisze:

      Obawiam się (choć: OBYM się mylił!), że szatan obecnie usiłuje – na ile się tylko da – „wcisnąć” nam jakieś zafałszowane orędzia za pośrednictwem KAPŁANÓW [a jakże! tak przecież będzie miał demon «najobfitsze żniwo»!]. Wokół tego np. powyżej przedstawionego księdza Michela Rodrigue była już tutaj kontrowersja na stronie: https://wobroniewiaryitradycji.com/2020/07/01/lipiec-miesiacem-ku-czci-krwi-chrystusa-polska-ostatnim-bastionem-wiary-w-swiecie/#comment-265262 – jako że w tych jego przekazach znaleźć możemy (jak widać z powyższego linku) takie np. «kwiatki»:
      „(…) Po oświeceniu sumienia ludzkość otrzyma niezrównany dar: okres pokuty trwający około SZEŚĆ i PÓŁ tygodnia, kiedy diabeł nie będzie miał mocy działania. Oznacza to, że wszyscy ludzie będą mieli pełną wolną wolę do podjęcia decyzji za lub przeciw Panu. (…) Kiedy diabeł powróci po SZEŚCIU i PÓŁ tygodniach, przekaże światu wiadomość za pośrednictwem mediów, telefonów komórkowych, telewizji i tak dalej. Przesłanie jest następujące: zbiorowa iluzja wydarzyła się w tym dniu. (…) Po SZEŚCIU i PÓŁ tygodniach po Ostrzeżeniu, kiedy wpływ diabła powróci, zobaczysz przed sobą mały płomień, jeśli zostaniesz wezwany do SCHRONIENIA. To będzie twój anioł stróż, który pokazuje ci ten płomień. A twój anioł stróż doradzi ci i pokieruje tobą. Na twoich oczach zobaczysz płomień, który poprowadzi cię, dokąd pójść. Podążaj za tym płomieniem miłości. Poprowadzi cię do SCHRONIENIA przed Ojcem. (…) Przez TRZY i PÓŁ roku będziecie w SCHRONIENIU lub w domu poświęconym jako schronienie, ale nie będzie wam smutno, że nie wyjdziecie. Z przyjemnością tam będziesz, ponieważ zobaczysz, co dzieje się na zewnątrz.” [A tymczasem wg garabandalskiej wizjonerki Mari-Loli (+2009) po Ostrzeżeniu, w ciągu jedynie mniej więcej TRZECH MIESIĘCY lub TRZECH TYGODNI, nastąpi Wielki Cud w Garabandal (cud tej rangi, co cud w Fatimie w 1917 roku). Można o tym posłuchać po angielsku w poniższym nagraniu od około minuty 20:40 –

      A wcześniej, od około minuty 18:00, jest mowa o tym, że Ostrzeżenie nastąpi w roku PARZYSTYM, że Wielki Cud nastąpi w KWIETNIU oraz że oba te wydarzenia będą miały miejsce W TYM SAMYM ROKU. Link do tego filmiku wziąłem z oficjalnego bloga prowadzonego przez Glenna, znajomego Conchity – wizjonerki z Garabandal – mającego z nią stały kontakt i na którym to blogu Conchita będzie zapewne chciała w przyszłości (gdy przyjdzie już ten czas) nas poinformować – na 8 dni przez Wielkim Cudem – o dacie tego wydarzenia, tak jak to poleciła jej Matka Boża: https://motheofgod.com/threads/garabandal-info-answers.11105/page-148 ]
      _______Niestety, fałszywych orędzi – prezentujących dziesiątki fałszywych „scenariuszy” np. wokół Wielkiego Ostrzeżenia i Wielkiego Cudu – jest już całe mnóstwo, a scenariusze te są SPRZECZNE między sobą i NIE DO POGODZENIA też z tym, co powiedzieli bardziej wiarygodni mistycy (np. cztery „widzące” z Garabandal: Conchita, śp. Mari-Loli, Jacinta i Mari-Cruz). ____NAWET np. biuletyn informacyjny Apostolstwa Dobrej Śmierci „Nadzieja i Życie” w nrze 36 (z roku 2005) w znajdującym się tam na str. 19-20 tekście br. Bogumiła M. Adamczyka «Głos z pustelni – triumf Niepokalanej» podał taką oto «wersję»: „(…) Na podstawie wiarygodnej informacji Ducha Świętego jeszcze w Roku Eucharystii [czyli w r. 2004/2005], w którym zostali odwołani do wieczności dwaj świadkowie Niepokalanej – siostra Łucja i Jan Paweł II – ukaże się «wielki znak na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod Jej stopami, a na Jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. A jest brzemienna» (Ap 12,1-2). W świetle tego znaku wszyscy ludzie żyjący na ziemi poznają aktualny stan swojej duszy: jedni stan łaski uświęcającej, a drudzy stan grzechu śmiertelnego. I wtedy nastąpi samosąd poszczególnego człowieka. Jedni z dziecięcą ufnością będą garnąć się do swej Niebieskiej Matki, a drudzy w żalu i skrusze serca będą szukać ratunku w Sakramencie Pokuty i Miłosierdzia. To będzie pierwszy i nadzwyczajny powiew Ducha Świętego z Wieczernika Zielonych Świąt. Jak wtedy trzy tysiące Żydów nawróciło się pod wpływem kazania św. Piotra, tak w Roku Eucharystii [rozpoczętym w październiku 2004 r. Międzynarodowym Kongresem Eucharystycznym w Guadalajarze, a ZAKOŃCZONYM Zwyczajnym Zgromadzeniem Synodu Biskupów, które obradowało w Watykanie od 2 do 29 października 2005 r. na temat «Eucharystia źródłem i szczytem życia i misji Kościoła»: https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/homilie/bcialo_10062004.html ] – ustanowionej w Wieczerniku – wszyscy ludzie dobrej woli nawrócą się na łono Kościoła Katolickiego. I to będzie początek triumfu Niepokalanego Serca Maryi w duszach, który zakończy się triumfem Najświętszego Serca Jezusowego w całym świecie, kiedy – po nawróceniu Żydów i zjednoczeniu Chrześcijan – nastanie okres wiosny Kościoła, bo nastanie «jedna owczarnia i jeden Pasterz». Mam nadzieję, że ten świetlany rozrost Kościoła – dzięki modlitwie różańcowej i Mszach św. o rychły triumf Niepokalanej – nastanie jeszcze za naszych dni, co daj Boże. Amen.”
      – I «wszystko pięknie», tylko TA DATA (2004/2005 r.) się NIE SPRAWDZIŁA! A wobec tego można się obawiać, że i u księdza Michela Rodrigue niewykluczona jest podobna prorocka „wtopa”…

  6. Pingback: miesiąc wrzesień 2020 – Polska Misja Katolicka w Szkocji

  7. neta pisze:

    Watykan nie wyraża zgody na wspólnotę eucharystyczną katolików i protestantów

    https://ekai.pl/watykan-nie-wyraza-zgody-na-wspolnote-eucharystyczna-katolikow-i-protestantow/

    • Magdalena pisze:

      Nie udaje mi się wkleić z telefonu.
      Straszna profanacja! 😪W kościele Kolegium św Agatyw Caltanissetta zbeszczeszono ołtarze, sarkofag świętej rozbito a konsekrowane Hostię porozrzucano po posadzce!! 😭😭😭😭

    • xc pisze:

      jakos dziwnie tego ultra tru katoliccy fanatycy wrogowie Papieza nie skomentuja .

  8. wobroniewiary pisze:

    CHODŹ, WYSPOWIADAM CIĘ ZARAZ
    św. Ojciec Pio

    Noc z dwudziestego drugiego
    na dwudziestego trzeciego września 1968 r.
    była ostatnią w życiu OJCA PIO.

    Ojciec Peregryn opowiada o niej tak:
    Ojciec Pio wezwał mnie do siebie…
    Zapytał, która jest godzina?
    Otarłem z jego oczu dużą łzę…
    Miał czerwone oczy od płaczu,
    choć wydawał się pogodny.
    Około północy, zalękniony jak dziecko,
    poprosił: – Synu mój, nie odchodź,
    zostań przy mnie…

    Jeszcze kilka razy zapytał mnie o godzinę.
    – Czy już czas odprawiać Mszę świętą?
    – Jeszcze za wcześnie, Ojcze.
    – To dzisiaj rano ty za mnie odprawisz Mszę świętą…
    Dzisiaj Pan wezwie mnie do siebie.

    Proszę moich braci o przebaczenie mi
    wszystkich zgorszeń, jakie im dałem.
    Poproś przełożonego,
    aby udzielił mi ostatniego błogosławieństwa.
    Ojciec Pio odnowił wtedy profesję zakonną.
    Na jego czoło wystąpił zimny pot…
    – Bracie! Nie budź nikogo.
    Proszę cię, nie budź nikogo…
    Przyszedł gwardian klasztoru,
    bracia zakonni i doktor Scarale.
    Odmawiali modlitwy za konających:
    – Jezu, Maryjo, Józefie święty,
    bądźcie przy mnie w chwilach mego konania…
    Doktor ujął rękę Ojca i oświadczył:
    – Odszedł.
    Na twarzy Ojca Pio został spokojny, pogodny uśmiech.
    W celi zapachniało fiołkami.

    Była godzina druga trzydzieści po północy
    rozpoczynającego się dnia dwudziestego trzeciego września 1968 r.
    Ojciec Pio odszedł do wieczności:
    w osiemdziesiątym pierwszym roku swego życia,
    w sześćdziesiątym piątym roku życia zakonnego,
    w pięćdziesiątym ósmym roku kapłaństwa,
    a w pięćdziesiąt lat po otrzymaniu stygmatów.

    Wiem, że wielu czytających
    zna w szczegółach życie Ojca Pio.

    Grazio i Maria Józefa Forgione z Petrelciny
    byli rodzicami czwórki dzieci:
    Michała, Franciszka, Felicyty i Gracji.
    Michał zmarł w dwudziestym miesiącu życia.
    Byli to prości ludzie, pobożni.
    Pracowity Grazio wyjechał za chlebem do Ameryki,
    na sześć lat.

    Franciszek – późniejszy Ojciec Pio –
    był chorowitym dzieckiem,
    ale jako najstarszy z rodzeństwa
    czuł potrzebę pomagania matce.
    Pod kierunkiem Tizzaniego, miejscowego nauczyciela,
    Franek ukończył szkołę powszechną.
    Matka posłała go do gimnazjum.
    W czasie pielgrzymki do Matki Boskiej Różańcowej w Pompei
    zobaczył Franek wody morza.
    – Tam, daleko, za horyzontem, jest mój tata.
    Pracuje dla nas.
    Tęskni za mamą,
    za mną, za nami wszystkimi.

    – Franciszku, przygotuj się,
    bo będziesz walczył z mocarnym przeciwnikiem…
    Nie bój się, będę z tobą…
    Co to wszystko miało znaczyć?

    Podobał się Frankowi zakonnik z brodą,
    w brązowym habicie, z różańcem,
    przepasany białym sznurem – brat Kamil.
    – Ja pójdę do tego zakonu.
    – Naiwniak, dziecinny jesteś.
    Idź! Dorośniesz, zmądrzejesz i wrócisz.

    Jednak osiemnastoletni Franek rozpoczął nowicjat
    w kapucyńskim klasztorze w Morcone.
    To były trudne dla nowicjusza dni.
    – Franci, to dla mnie za trudne, ja odchodzę
    – zdecydował jeden z kolegów.
    Brat Pio – bo takie imię otrzymał
    dwudziestego drugiego stycznia 1903 r.,
    w dniu obłóczyn – odpowiedział:
    – O nie, nigdy w życiu stąd nie odejdę.

    Dwudziestego drugiego stycznia 1904 r.
    brat Pio złożył pierwsze śluby zakonne.
    – Synu, jak ci idzie, dasz sobie radę, wytrzymasz?
    – pytała mama.
    – Mamuś, nie martw się.
    Wszystko jest w rękach Bożej Opatrzności.
    – Cieszę się, synku, że jesteś synem świętego Franciszka.

    Dwudziestego piątego stycznia tegoż roku
    brat Pio rozpoczął seminaryjne studia
    w klasztorze San Elia w Campobasso.
    Po święceniach diakonatu
    odesłano brata Pio do domu ze względu na stan zdrowia.

    Dziesiątego sierpnia 1910 r.
    brat Pio otrzymał święcenia kapłańskie.
    Jezu, tchnienie mego życia…
    Obym dla Ciebie był świętym kapłanem
    i miłą ofiarą
    – napisał na prymicyjnym obrazku.
    Jezu, kocham Cię,
    weź wszystko, co Twoje,
    nie odrzucaj mojej prośby.

    Było to ósmego września 1910 r.
    Ojciec Pio pisze w swoim dzienniczku:
    Wczoraj przytrafiło mi się coś, czego nie potrafię zrozumieć.
    Na wewnętrznej stronie dłoni pojawiła się czerwień.
    Odczuwam przenikliwy ból także pod stopami.
    Generał zakonu zezwolił,
    aby Ojciec Pio ze względu na stan zdrowia
    przebywał poza klasztorem,
    w rodzinnej Petrelcinie.

    – Święty Ojcze Franciszku,
    czy Ty chcesz, bym był wydalony z klasztoru?
    Ojcze mój, czy taka jest wola Boża?
    Niech się stanie tak, jak Bóg chce.

    A jednak mimo słabego zdrowia
    został wcielony do armii włoskiej.

    W klasztorze w Fogii znęcał się nad nim szatan.
    – Ojcze, co się działo w Ojca celi?
    Jakiś straszny hałas, rumor?
    – To był diabeł.
    Chciał mnie zabić.
    To wszystko wzbudziło podejrzenie władz zakonnych.
    Przeniesiono więc Ojca Pio
    do klasztoru w San Giovanni Rotondo.
    – O Matko moja, Matko Najświętsza!
    – Ojcze, co to było?
    Słyszałem jakiś brzęk łańcuchów…
    – Nic, synu,
    ja tylko modliłem się do Matki Bożej.
    Słyszałeś? – spadły łańcuchy.
    Niech ci to wystarczy.

    Dwudziestego września 1918 r., w piątek,
    podczas modlitwy przed Chrystusem Ukrzyżowanym,
    otworzyły się stygmaty Ojca Pio.
    Było to prawie siedemset lat
    po stygmatach patriarchy, świętego Franciszka,
    na górze Alverni.
    – Czuję, że konam. Moja dusza nie zna Boga.
    Boże, gdzie jesteś? Gdzie Cię odszukać?
    Czy wiesz, mój Jezu, jak bardzo Ciebie pragnę?…
    Błagam Cię, Panie, nie poniżaj mnie tak,
    nie zawstydzaj przez zewnętrzne znaki.
    Fiat, jakże jesteś gorzkie i słodkie zarazem.
    Jezu, Ty ranisz i leczysz,
    otwierasz rany i je goisz,
    przynosisz śmierć i ożywiasz.

    Ojciec Pio ukrywał rany i cierpienie,
    ale stygmaty budziły ciekawość współbraci.
    – Nakazuję ci, Ojcze, pokaż mi te rany!
    Rozpiął habit i pokazał mi zakrwawiony bok.
    Zobaczyłem ranę na lewym boku,
    pionową, około sześciu centymetrów.
    Z głębi rany sączyła się krew i woda.
    Doktor Luigi Romanelli stwierdził:
    – Rany Ojca Pio są nie do wytłumaczenia,
    gdy chodzi o ich przyczynę,
    charakter i stan kliniczny.

    Zarządzenia władz kościelnych
    były nowym cierpieniem dla Ojca Pio.
    Kongregacja Wiary i Obyczajów
    drugiego lipca 1922 r. nakazuje
    ograniczyć kontakt Ojca Pio z wiernymi.
    Mszę świętą ma odprawiać prywatnie,
    o różnych godzinach,
    nie pokazywać stygmatów,
    nie błogosławić wiernych.
    Ma zmienić kierownika duchowego i spowiednika.
    Wreszcie nakazała
    przeniesienie Ojca Pio do innego klasztoru.

    Ojcze Pio!
    I opuścisz klasztor San Giovanni?
    – Jestem gotów opuścić go nawet teraz, o północy.
    Gdy jestem z przełożonym, Bóg jest ze mną.
    Ojcze Pio, o jak trudno zostać świętym – prawda?
    – Będę posłuszny i podporządkuję się każdemu poleceniu.

    W tych trudnych dniach,
    jakby na czwartą stację Drogi Krzyżowej,
    przybyła do Ojca Pio matka.
    – Synu, Ojcze Pio,
    czy mogę ucałować waszą rękę? – mówiła.
    Ojciec Pio ucałował jej ręce.
    Nie wiedział, że to na pożegnanie,
    bo w miesiąc później zmarła.

    Czternastego lipca 1933 r. władza duchowna
    odwołała wszystkie ograniczenia
    dotyczące posług duszpasterskich Ojca Pio.
    Odtąd San Giovanni stało się drugim Asyżem.
    Tłumy pielgrzymów, stosy korespondencji…
    a szatan przypuszcza szturm.
    Ojciec Pio boi się teraz sprawować Mszę świętą.
    – Chyba będę zgubiony.
    Szatan przedstawia mi straszne obrazy przeciwko czystości..
    Przysięgam ci, Ojcze –
    wyznaje Ojciec Pio
    swemu spowiednikowi i kierownikowi duchowemu,
    ojcu Augustynowi –
    przysięgam, że nie popełniłem żadnego,
    nawet lekkiego grzechu przeciw wierze
    i anielskiej cnocie czystości.
    Ojcze Pio!
    Dlaczego wszyscy, którzy byli przy Tobie,
    odczuwali zapach fiołków?
    Od żadnego ze świętych…
    nie zażądał Bóg tyle krwi,
    co od Ojca Pio.
    – powie nam Henryk Medi.

    Jak Ty, Ojcze, mogłeś być w dwu miejscach jednocześnie?

    W listopadzie 1917 r. generał Luigi Cadorna,
    dowódca wojsk włoskich w czasie pierwszej wojny światowej,
    po klęsce postanowił się zastrzelić.
    Zobaczył wtedy obok siebie kapucyna,
    który rozkazał mu: Rzuć broń!
    Rzucił. Zakonnik zniknął.
    Został tylko zapach fiołków.
    Kto to był?
    W 1920 r. udał się generał
    do klasztoru w San Giovanni Rotondo.
    Przywitało go dwóch zakonników. Oznajmili:
    – Właśnie Ojciec Pio czeka na pana.
    Generał poznał: Tak, to był tamten zakonnik.

    Ojcze Pio,
    a w jakim języku rozmawiałeś z tą umierającą Amerykanką,
    która wyznała wiarę i została uzdrowiona?
    – Oczywiście, po włosku.
    Pan Bóg wszystko przetłumaczy.

    – Genueńczyku, jaką ty szpetną masz twarz.
    Jesteś tak blisko morza i nie potrafisz się umyć?
    – Skąd mnie znasz?
    – Jesteś doktor Ezio Saltamerenda,
    kierownik Instytutu Bioterapii w Genui.
    – Tak.
    – Chodź, wyspowiadam cię zaraz.
    Jesteś masonem, prawda ?
    – Tak – odpowiedział adwokat Festa.
    – To co ty robisz?
    – Walczę z Kościołem.
    Ojciec Pio wziął go za rękę, patrzył mu w oczy.
    – Nie bój się!
    – Ojcze, wyspowiadaj mnie!

    Do ojców miasta Rotondo i radców powiedział:
    – Tu ma być szpital dla cierpiących,
    bo w każdym cierpieniu jest Chrystus.
    – A Ojciec ma na to pieniądze?
    – Mam. – Wyciągnął ofiarowaną mu złotą monetę.
    – Co to jest na cały szpital?
    – Wystarczy.
    – A jak się będzie nazywał ten szpital?
    – Dom Ulgi dla Cierpiących.

    Ojcze, a kiedy Ty się modlisz,
    przecież wciąż potrzebują Cię ludzie?
    – Modlę się nieustannie, tylko czas mi tak bardzo ucieka.

    Piątego sierpnia 1952 r.
    przywieziono do San Giovanni Rotondo
    figurkę Matki Boskiej Fatimskiej.
    – O, Matko moja!
    Przybyłaś do Italii i zastałaś mnie chorego.
    Wiesz, Matko, jak bardzo cierpię.
    Odchodzisz, a ja zostanę tu chory. O Matko!
    Gdy helikopter znikał na horyzoncie,
    Ojciec odczuł jakiś gorący dreszcz:
    wstał, poszedł do konfesjonału.

    Ojcze Pio, Sługo Boga,
    w Tobie dziś czytam słowa Apostoła:
    Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego,
    jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa,
    dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie,
    a ja dla świata (Ga 6,14).
    Ja na ciele swoim noszę blizny,
    znamię przynależności do Jezusa (Ga 6,17).

    Ojcze Czcigodny, jeśli Ty widzisz tak głęboko,
    to chyba bym się bał z Tobą spotkać.
    Bałbym się, że mi powiesz przy ludziach:
    – Dlaczego ty masz taką brzydką gębę,
    a jesteś tak blisko źródła?
    Uklęknij, wyspowiadam cię zaraz.
    Potęgą Ty jesteś, mój Ojczulku!

    Drugiego maja 1999 r. w Rzymie
    Ojciec Święty Jan Paweł II ogłosił Cię błogosławionym.
    Zapachniało fiołkami.

    Co ja Ci powiem?

    Ks. Tymoteusz, „Chodź, wyspowiadam cię zaraz”, w: „To jest Ktoś”.

  9. wobroniewiary pisze:

    Proszę o modlitwē w intencji mego zdrowia

  10. wobroniewiary pisze:

    Ledwie się obudzisz, nie pozostawiaj ani sekundy szatanowi, zaczynaj odmawiać Różaniec. Nawet wtedy, gdy pracujesz: myjesz naczynia czy cokolwiek innego robisz, módl się – bo wtedy nie dajesz miejsca szatanowi, żeby pracował w twoich myślach. A poza tym kroczysz w wolności i zawsze jesteś spokojny”
    Święty Ojciec Pio

  11. Robert pisze:

    W ostatnich dniach czasem nie byłem się już w stanie modlić. Sięgałem więc po obrazek z o. Pio, który mi kiedyś przysłano – poświęcony, z relikwią ostatniego rzędu, a używanie sakramentaliów nie przychodzi mi z łatwością. I tak sobie go ściskałem w dłoni, raz w prawej, raz w lewej, a myśli – w nich jakby słowa, usiłowały się wybić na ratującą nadzieję. Pomogło, tzn. choć trochę mnie ukoiło w najgorszym momencie, mimo że akurat tego świętego nieco się obawiam, bo znany był też z surowego traktowania niektórych penitentów. Nie nadaję się raczej na jego dziecko duchowe, ale… przyzwyczaiłem się do takiej przynajmniej jego obecności w moim życiu, minimalnej przychylności: obrazka, który już się odkształcił na brzegach od tego mojego ściskania. Miło mi, że teraz mamy wspomnienie Świętego, akurat w tych ciężkich dla mnie dniach i nocach.

  12. Anna pisze:

    Moim opiekunem jest. JAK się urodziłam miałam jako wcześniak zapaść moja mama modlila się do ojca Pio i poczuła zapach fiolkow. Ja pojechałam do ojca Pio na Gargano w wieku 45 lat i pod cela poodczas modlitwy poczułam cudny zapach kwiatów. Wielkie przeżycie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s