Krótka refleksja na I sobotę miesiąca

Obrazek | Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

68 odpowiedzi na „Krótka refleksja na I sobotę miesiąca

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. Euzebia pisze:

    Dzisiaj jest pierwszy dzień Nowenny przed Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego.

    • wobroniewiary pisze:

      Modlitwa dnia
      Jezu mój ukrzyżowany, błagam Cię, byś mnie wysłuchał. Przychodzę do Ciebie z wielką wiarą, ufny w Twoją pomoc. Przed oczy Twoje składam wszystkie moje winy… Nie patrz, Jezu, na grzechy moje, ale pamiętaj na swoje zasługi nieskończone. A skoro umarłeś za moje grzechy, przeto zgładź je wszystkie, bym już więcej nie czuł ich ciężaru, który tak bardzo mnie przygniata. Wspomóż mnie, bo pragnę wszystko uczynić, aby odtąd dobrze postępować. Wyniszcz we mnie wszystko, co się nie zgadza z wolą Twoją. Oświeć mnie, mój Jezu, abym odtąd chodził w Twojej światłości. Amen
      Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!

      Przyjdźcie do Ran Moich, z sercem pałającym miłością. Przez Rany Moje otrzymacie wszystko, bo zasługa Krwi Mojej jest nieskończonej ceny. Mając Moje Rany i Moje Najświętsze Serce, możecie wszystko wyjednać, Najświętsze Rany dają moc nad Sercem Boga.
      Kto jest w jakiejkolwiek potrzebie, niech z wiarą i ufnością przychodzi czerpać ustawicznie ze skarbu Mojej Męki, z Moich przebitych Ran. Udzielę wszystkiego, o co Mnie kto prosić będzie przez Moje Święte Rany. Trzeba rozszerzyć nabożeństwo do nich.

      KORONKA DO NAJŚWIĘTSZYCH RAN PANA JEZUSA
      O Jezu, Boski Odkupicielu, bądź nam miłościw, nam i całemu światu.
      Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny, zmiłuj się na nami i nad całym światem. Amen.
      Przepuść, zlituj się mój Jezu, w otaczających niebezpieczeństwach Krwią Twoją Najdroższą osłoń nas.
      Ojcze Przedwieczny, okaż nam Miłosierdzie. Przez Krew i Rany Jezusa Chrystusa, Syna Twojego Jedynego, błagamy Cię, okaż nam Miłosierdzie. Amen. Amen. Amen.
      Na dużych paciorkach:
      Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Rany Pana Naszego Jezusa Chrystusa,
      na uleczenie ran dusz naszych.
      Na małych paciorkach:
      O mój Jezu, przebaczenia i Miłosierdzia,
      przez zasługi Twoich Świętych Ran.
      Na zakończenie koronki odmawiamy trzy razy
      Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Rany Pana naszego Jezusa Chrystusa, na uleczenie ran dusz naszych.

    • Maria pisze:

      Dziękuję za przypomnienie.👍

  3. m-gosia pisze:

    Pozdrawiam w I sobotę miesiąca.

      • Paweł pisze:

        A samo sedno CAŁOŚCI wyrażone jest [moim zdaniem] w tym oto zdaniu tego powyższego nagrania (z ok. minuty 8:02): „Świat cały zgubi KORZYŚĆ!”.
        ALBO inaczej mówiąc – słowami Apostoła: 1 Tm 6, 10 (…) Korzeniem wszelkiego zła jest CHCIWOŚĆ pieniędzy. – https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1021
        _____Moim zdaniem to CHCIWOŚĆ będzie GŁÓWNĄ przyczyną zapanowania Antychrysta, a potem nawet – główną przyczyną KOŃCA ŚWIATA [bo wydaje mi się, że ludzie dla pieniędzy, dla zysku, nie zawahają się w KOŃCU (przy samym „KOŃCU wszystkich KOŃCÓW”) zniszczyć całe życie biologiczne na Ziemi…]. A Bóg nie będzie miał już wtedy miłosierdzia, bo spośród trzech głównych namiętności ludzkich, o których mówi Apostoł, nazywając je: „pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia” – https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=989 – to owa „pożądliwość oczu”, czyli CHCIWOŚĆ – jest najłatwiejsza do opanowania, a więc NAJMNIEJ zasługująca na Bożą wyrozumiałość… I to właśnie z CHCIWOŚCIĄ związany jest jeden z trzech biblijnych „wrogów naszego Zbawienia”, nazywany w biblijnym języku „ŚWIATEM”.
        _____Zgodnie bowiem z tradycyjną nauką Kościoła, wrogów naszego Zbawienia – wymienionych w Piśmie świętym – jest trzech: szatan, „świat” i „ciało”. Temat ten poruszył notabene w swojej twórczości nawet najznakomitszy obok Jana Kochanowskiego twórca literatury staropolskiej – Mikołaj Sęp Szarzyński (żyjący ok. 1550-1581). Na poniższej stronie można przeczytać jego znany utwór: „SONET IV – O wojnie naszej, którą wiedziemy z szatanem, światem i ciałem”:
        https://pl.wikisource.org/wiki/Miko%C5%82aja_S%C4%99pa_Szarzy%C5%84skiego_Poezye/Sonet_IV._O_wojnie_naszej,_kt%C3%B3r%C4%85_wiedziemy_z_szatanem,_%C5%9Bwiatem_i_cia%C5%82em
        Trzej wrogowie naszego Zbawienia są nazwani przez Pismo święte: szatan, „świat” i „ciało”, jednak pod nazwą „ciało” nie chodzi tu o samo ciało fizyczne, które po grecku nazywa się „soma”, tylko – jak podaje Biblia Tysiąclecia w „Słowniku” – chodzi o „grzeszny pierwiastek w człowieku, walczący z łaską”, który po grecku nazywa się „sarx”; także pod nazwą „świat” nie chodzi o planetę Ziemię ani o samą ludzkość, cywilizację czy kulturę, lecz o ogół tych grzeszników, którzy stanowią w świecie „siły przeciwstawiające się zbawieniu” – jak podaje Biblia Tysiąclecia w przypisie do 1J 2,15.
        _______Tym trzem wrogom naszego Zbawienia Pan Bóg się sprzeciwia, o czym mówią wersety: ____a) 1J 3,8: „(…) Syn Boży objawił się po to aby zniszczyć dzieła diabła” https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=990 , czyli: Syn Boży – szczególny przeciwnik szatana; ____b) 1J 2,15: „(…) Jeżeli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca” https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=989 , czyli: Bóg Ojciec – szczególny przeciwnik „świata”; ____c) Rz 8,13: „(…) Jeżeli zaś przy pomocy Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała – będziecie żyli” https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=277 , czyli: Duch Święty – szczególny przeciwnik „ciała”.
        _______Jak naucza św. Jan od Krzyża, doktor Kościoła zwany „doktorem mistycznym”, powyższym trzem wrogom naszego zbawienia sprzeciwiają się również trzy cnoty teologalne: wiara – szatanowi, nadzieja – „światu”, a miłość – „ciału”. Oto trzy wypowiedzi „doktora mistycznego” na ten temat wzięte z „Nocy ciemnej” II-21: ___a) „Wiara bowiem jest jakby szatą wewnętrzną o tak jaśniejącej białości, że uchodzi wzroku wszelkiego umysłu. Jeśli więc dusza przyodziana jest wiarą, nie widzi jej ani nie dosięga szatan, by jej przeszkadzać.” ___b) „Na tę białą tunikę wiary nakłada dusza suknię barwy zielonej. Przez tę barwę, jak mówiliśmy, oznaczona jest cnota nadziei, przez którą uwalnia się dusza i zabezpiecza przed drugim swym nieprzyjacielem, tj. światem.” ___c) „Na biel i zieleń, aby dokończyć i udoskonalić swoje przebranie i swe szaty, wkłada dusza trzecią barwę, wspaniałą czerwoną togę. Przez tę barwę oznaczona jest trzecia cnota, tj. miłość. (…) Przez tę liberię miłości nie tylko zyskuje dusza więcej miłości u Umiłowanego, nie tylko chroni się i zabezpiecza przed trzecim nieprzyjacielem, jakim jest ciało (…), lecz również umacnia inne cnoty, dając im wzrost i siłę, by strzegły duszy.” [Trzy cytaty powyższe oraz cytat poniższy przytaczam z wydania: św. Jan od Krzyża „Dzieła”, wydanie IV, Wydawnictwo Oo. Karmelitów Bosych, Kraków 1986, REIMPRIMATUR: Kraków, dnia 21 lipca 1986 r., L.dz. 1124/86, +Jan Pietraszko, wik. gen.] _____Św. Jan od Krzyża wiąże również trzy cnoty teologalne z trzema władzami duszy: wiarę z rozumem, nadzieję z pamięcią, a miłość z wolą. Oto cytat na ten temat z „Drogi na górę Karmel” II-6: „(…) Dusza w tym życiu nie łączy się z Bogiem przez rozumowanie, radowanie się, wyobrażenia, czy przez inne jakieś odczuwanie, tylko przez wiarę w stosunku do rozumu, nadzieję w stosunku do pamięci i miłość odnośnie do woli. Wspomniane trzy cnoty teologiczne sprawiają próżnię w trzech władzach duszy.”
        _______A z kolei inny doktor Kościoła, św. Katarzyna ze Sieny, wiąże trzy władze duszy z trzema Osobami Boskimi: rozum – z mądrością Syna Bożego, pamięć – z mocą Boga Ojca, a wolę – z dobrotliwością Ducha Świętego. Oto trzy cytaty na ten temat z „Dialogu” CXXXV: ___a) „Dałem mu [tzn. człowiekowi] intelekt, aby w mądrości Jednorodzonego Syna mego poznał i zrozumiał wolę moją, Ojca wiecznego, który obsypał go łaskami z takim ogniem miłości.” ___b) „Zaopatrzyłem go więc pamięcią, ażeby chował wspomnienie moich dobrodziejstw i pozwoliłem mu uczestniczyć w mocy mojej, Ojca wiecznego.” ___c) „Dałem mu wolę dla kochania, aby uczestnicząc w dobrotliwości Ducha Świętego mógł kochać to, co intelekt ujrzał i poznał.” [Zacytowałem z książki: św. Katarzyna ze Sieny „Dialog o Bożej Opatrzności, czyli Księga Boskiej nauki”, w przekładzie Leopolda Staffa, wydanie Wydawnictwa „W drodze”, Poznań 1987, opatrzone formułą pozwolenia kościelnego: „Cum permissione auctoritatis ecclesiasticae”.] http://sienenka.blogspot.com/2011/02/opatrznosc-boza-cxxxv.html
        _______W ten sposób – summa summarum – otrzymaliśmy „symetryczne”, „trynitarne” zestawienie: trzy Osoby Boskie – trzej wrogowie naszego zbawienia – trzy cnoty teologalne – trzy władze duszy. Jako uzupełnienie przytoczę jednak jeszcze dwa cytaty z akceptowanych w Kościele orędzi, które do „symetrii” tego zestawienia nie pasują [no cóż, być może można to skomentować powiedzeniem: „wiara to nie matematyka”]. Otóż z tej „symetrii” mojego zestawienia, o której tu mówię, mógłby ktoś wywnioskować, że szczególnym przedmiotem naszej wiary powinna być Osoba Syna Bożego (nie pomijając oczywiście dwóch pozostałych Osób Boskich), a szczególnym przedmiotem naszej nadziei powinna być Osoba Boga Ojca, a tymczasem jest chyba odwrotnie, bo w orędziu z dnia 25 kwietnia 1940 roku Pan Jezus powiedział do Gabrieli Bossis: „Wierz w Ojca, który cię stworzył. Miej nadzieję w Synu, który cię zbawił. Kochaj Miłość, którą jest Duch Święty. Patrz na Boską Rodzinę: Ojca, Syna i Ducha Świętego: stanowią Jedno. Przedłużajcie tę jedność z waszymi braćmi. Z niebem, z waszym Ojcem Niebiańskim: Jedno.” [Zacytowałem ze str. 239-240 pierwszego tomu książki Gabrieli Bossis „On i ja”, wydanej przez Michalineum w roku 2008, „za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej Nr 6744/K/86 z dnia 10 X 1986 r. – Wikariusz Generalny: Ks. bp K. Romaniuk (…)”.] http://www.objawienia.pl/gabriela/gab/rok_1940.html
        Ponadto, z powyższej „symetrii” mojego zestawienia, o którym tu mowa, mógłby ktoś wywnioskować, że skoro cnocie miłości sprzeciwia się głównie „ciało”, a cnocie nadziei sprzeciwia się głównie „świat”, to grzechem głównym przeciwnym miłości jest przede wszystkim nieczystość, a grzechem głównym przeciwnym nadziei jest szczególnie CHCIWOŚĆ. Jednak zgodnie z orędziami danymi ks. Stefano Gobbiemu jest raczej odwrotnie – oto cytat z orędzia nr 405 z dnia 3 czerwca 1989 roku: „t Siedmiu cnotom teologicznym i kardynalnym – będącym owocem życia w łasce Bożej – MASONERIA przeciwstawia siedem grzechów głównych, które są owocem ciągłego życia w stanie grzechu. I tak wierze przeciwstawia pychę; nadziei – rozwiązłość; miłości – CHCIWOŚĆ; roztropności – gniew; męstwu – lenistwo; sprawiedliwości – zazdrość; umiarkowaniu – łakomstwo. ___u Człowiek stający się ofiarą siedmiu grzechów głównych stopniowo jest prowadzony do odrzucenia kultu należnego Bogu, by oddawać cześć fałszywym bożkom, będącym uosobieniem wszystkich tych wad. Na tym polega największe i najstraszniejsze bluźnierstwo. Dlatego właśnie na każdej głowie Bestii wypisane jest imię bluźniercze. Każda loża masońska ma za zadanie doprowadzenie do adorowania innego bożka. ___v Pierwsza głowa nosi bluźniercze imię pychy. Wada ta przeciwstawia się cnocie wiary i prowadzi do oddawania czci bożkowi, którym staje się ludzki rozum, wyniosłość, technika i postęp. ___w Druga głowa nosi bluźniercze imię rozwiązłości. Przeciwstawia się cnocie nadziei i prowadzi do adorowania bożka seksualności i nieczystości. ___x Trzecia głowa nosi bluźniercze imię CHCIWOŚCI. Przeciwstawia się cnocie miłości i szerzy wszędzie kult boga pieniądza. ___y Czwarta głowa nosi bluźniercze imię gniewu. Przeciwstawia się cnocie roztropności i prowadzi do oddawania czci bogu niezgody i podziału. ___z Piąta głowa nosi bluźniercze imię lenistwa. Przeciwstawia się cnocie męstwa i szerzy kult bożka strachu, opinii publicznej i wyzysku. ___A Szósta głowa nosi bluźniercze imię zazdrości. Przeciwstawia się cnocie sprawiedliwości i prowadzi do oddawania czci bożkowi przemocy i wojny. ___B Siódma głowa nosi bluźniercze imię braku umiaru w jedzeniu i piciu. Przeciwstawia się cnocie umiarkowania i prowadzi do oddawania czci bożkowi tak wychwalanego hedonizmu, materializmu i przyjemności.” [Źródło cytatu: http://www.objawienia.pl/gobbi/gobbi-1989.htm ]
        _________I na koniec można dodać jeszcze i to, że tak jak hitleryzm, wywodzący się z wcześniejszej filozofii nietzscheańskiej, jest jakąś „racjonalizacją” ludzkiej pychy i zideologizowanej nienawiści, a freudyzm – nieczystości i demoralizacji, tak z kolei „racjonalizacją” ludzkiej CHCIWOŚCI i praktycznego materializmu jest marksizm. I to on jest z tych trzech zgubnych doktryn [moim zdaniem] nadal i wciąż tą NAJGROŹNIEJSZĄ. Zygmunt Freud, a także Karol Marks i Fryderyk Nietzsche – są bowiem nazywani w literaturze kościelnej „NAUCZYCIELAMI PODEJRZEŃ”. Oto dwa cytaty na ten temat – jeden wzięty z książki księdza prof. René Laurentina, a drugi z konferencji św. Jana Pawła II wygłoszonych podczas środowych audiencji ogólnych: „(…) W obecnej epoce krytyka stała się podejrzeniem, systematycznym powątpiewaniem. (…) Rozwinęła [ona] swoje radykalne powątpiewanie przeciwko wszelkiej prawdzie transcendentalnej, przeciwko wszelkiemu działaniu Boga w naszym kosmosie (…). Ta krytyka najwyższych wartości, zręcznie rozwijana na bazie wartości ziemskich, przyniosła chwałę i panowanie mistrzom podejrzenia, takim jak Marks, krytykant Boga i istnienia duchowości; Nietzsche, ikonoklasta chrześcijaństwa, w imię podstawowej wartości potęgi woli; Freud, demistyfikator wartości moralnych i religijnych, uważanych za prowadzące do neurozy, źródło tłumienia instynktu, apologeta elementarnych popędów seksualnych, których wyzwolenie miało jakoby pozwolić każdej istocie ludzkiej na odkrycie głębokiej prawdy o sobie i odnalezienie zdrowia…” [Źródło cytatu: Ks. prof. René Laurentin „Współczesne objawienia Najświętszej Maryi Panny” (str. 32-33) – wydanie Wydawnictwa EXTER, Gdańsk 1995, NIHIL OBSTAT ET IMPRIMATUR: Curia Metropolitana Gedanensis, Gedani-Olivae, die 25 Martius 1994, Ks. dr Wiesław Lauer, Vicarius Generalis] _____„(…) Jeśli Ricoeur nazwał Freuda, Marksa i Nietzschego ‚nauczycielami podejrzenia’ (…), to miał na myśli całokształt systemów reprezentowanych przez każdego z nich, a nade wszystko ukrytą w każdym z tych systemów podstawę i orientację w rozumieniu i interpretowaniu wszystkiego, co ludzkie, w rozumieniu i interpretowaniu samego ‚humanum’. (…) Wspomniani powyżej myśliciele, którzy wywarli i wciąż wywierają wielki wpływ na myślenie i wartościowanie ludzi naszej epoki, zdają się w gruncie rzeczy (…) osądzać i oskarżać serce człowieka. Co więcej, zdają się osądzać je i oskarżać z powodu tego, co w języku biblijnym (…) nazywa się pożądliwością, trojaką pożądliwością. ___(…) Osądzanie i oskarżanie serca ludzkiego w hermeneutyce nietzscheańskiej trafia poniekąd w to wszystko, co w języku biblijnym zostało nazwane ‚pychą żywota’, w hermeneutyce marksistowskiej – w to, co zostało nazwane ‚pożądliwością oczu’, w hermeneutyce zaś freudowskiej – w to, co nazywa się ‚pożądliwością ciała’. (…) ___A jednak Biblia nie pozwala nam na tym się zatrzymać. (…) W Biblii troista pożądliwość nie stanowi podstawowego i poniekąd jedynego i ostatecznego kryterium antropologii i etyki (…). Słowa Chrystusa z Mt 5, 27-28 nie pozwalają nam zatrzymać się na samym oskarżeniu serca ludzkiego (…), ale (…) muszą być rozumiane i interpretowane przede wszystkim jako wezwanie tego serca, [co] wynika z samej natury etosu odkupienia. (…) Odkupienie jest taką prawdą i taką rzeczywistością, w imię której człowiek musi poczuć się wezwany. Musi poczuć się ‚skutecznie wezwany’. (…) Wezwany właśnie do tej najwyższej wartości, jaką jest miłość.” [Źródło cytatu: św. Jan Paweł II, „Mężczyzną i niewiastą stworzył ich. Chrystus odwołuje się do ‚serca’.” – rozdział 4, podrozdział B, str. 79-82]
        _____A więc choć to grzechy PYCHY ludzkiego umysłu – wg mistyków – były główną przyczyną Cierniem Ukoronowania Chrystusa, a grzechy NIECZYSTOŚCI cielesnej – główną przyczyną Jego Biczowania, to właśnie jednak owe niby „niepozorne” (w porównaniu do tych dwóch rodzajów) grzechy materialistycznej CHCIWOŚCI będą zapewne [moim zdaniem] główną przyczyną nie tylko zapanowania Antychrysta, lecz i potem – KOŃCA ŚWIATA… Wobec takiej bowiem „fanaberii”, jaką stanie się w końcu ludzka CHCIWOŚĆ [nie nurtująca przecież (z natury) aż tak silnie ani w ludzkim ciele, ani w umyśle]: Miłosierdzie Boże skończy się!

        • Robert pisze:

          Ciekawe zestawienia. Przyszło mi teraz do głowy, że w pewnym ujęciu ‚chciwość’ może wyróżniać się o tyle, że daje środki, aby szybko i łatwo rozwijać w sobie zarówno pychę (władzy, sławy, mocy skrywanych) jak i zmysłowość, której kolejne, naturalne granice są przekraczane nawet publicznie. Chciwość rzeczywiście jest straszną „fanaberią”, bo nie jest taką „koniecznością” jak pragnienie bycia kochanym, docenionym, zauważonym przez ludzi albo jak męczliwa popędliwość seksualna, ale okazuje się rakiem, hodowanym z premedytacją dla zaleczenia odwiecznych, nieukojonych tęsknot – prostackim medykamentem, który zabija tkankę prostoduszności utracjusza, niszczy jego otoczenie i Bogu ducha winnych bliźnich na drugim końcu świata. Nie pojmuję po co niektórym takie zwały pieniędzy: ile kawioru można przejeść w życiu, ile szampana wypić, ile willi zamieszkiwać, ile razy przeszczepiać wątrobę lub serce, ile mieć żon lub raczej nałożnic, partnerów, zwierząt… Jak można – na koniec, urządzać cały, zasobny przecież i wciąż potencjalnie piękny nasz świat pod nielicznych, którym poprzewracało się w głowach? W sumie zawsze tak było, ale doroczne statystki z lat ostatnich pokazują, że zjawisko zawłaszczania dóbr (i ludzi w konsekwencji) nasila się wraz z rzekomym postępem. O. Augustyn nazywał taki „podstępem”. Co wymyślą właściciele prawie wszystkiego, gdy i tego będzie im mało? Technologiczną nieśmiertelność?? „Śmierć od nich ucieknie”…? (por. Ap 9, 6) A tyle jest dóbr na Ziemi, że wystarczyłoby dla każdego, aby żyć godziwie, ładnie, całkiem wygodnie, współpracując, pomagając sobie na wzajem i by całą gromadą zmierzać w spokoju do wiecznego już Domu. Tam Władca prawdziwy chce zadbać o każdego takiego nieszczęśnika w sposób, jaki mu się nawet nie przyśnił w sutej doczesności; tam Król Wszechświata poprawi nawet poduszkę swoim wiernym (często miernym) poddanym, gdy już im otrze ostatnią, ziemską łzę z oblicza. Na ziemi mył im przecież nogi…

        • Robert pisze:

          Muszę, muszę, muszę [więcej, więcej, więcej] jeszcze dodać… Otóż, moim zdaniem, ZACHŁANNOŚĆ w mikroskali – takiej naszej powszedniej, również wyrządza szkody w środowisku przeznaczonym przecież do miłości, do dawania [siebie]: nadyma pychę lokalną, np. rodzinną, sąsiedzką czy społecznościową (por. niniejszy mój wpis??), próżność, karmi [nieuzasadnionym] zadowoleniem z siebie – ze swej przebiegłości, sprytu lub wyglądu, wzbudza zazdrość i zawiść, a także nakręca nadmierną zmysłowość – od obżarstwa, opilstwa, przez używanie „standardowego luksusu”, aż do eksperymentalnej seksualności. Zresztą suma takich mikrochciwości daje makro efekty, choćby w postaci jeszcze szybszej laicyzacji społeczeństw. Kiedyś pewna staruszka zgodziła się ze mną podczas rozmowy w poczekalni u dentysty, mimo że nie wstawialiśmy tytanowych implantów, a tylko łataliśmy nasze ubytki: – Tak, tak, ten dobrobyt nas deprawuje. – mniej więcej tak to ujęła na smutno. I piosenka tych czasów (dla zdystansowanych):

        • Paweł pisze:

          Mogę dodać – jako moje bardzo osobiste doświadczenie życiowe – że WSZYSTKIE moje najistotniejsze GRZECHY i najprzewleklejsze schorzenia zaczęły się w dzieciństwie od „pożądliwości” skierowanej „spontanicznie” przeciwko – tak z pozoru przecież «niepozornemu» – DZIESIĄTEMU przykazaniu Dekalogu [a było to mniej więcej: takie nieumiarkowane «wpadanie w zachwyt» nad tym, co posiadam, noszenie ulubionych przedmiotów ze sobą z pokoju do pokoju, potem „zacieranie rąk” i aż „trzęsienie się” z zachwytu].
          I od tych małych „pożądliwości” [bardzo DŁUGO nie mających w sobie np. kompletnie nic seksualnego] poprzez wszystkie „etapy pośrednie”, poprzez długie miesiące i lata, doszedłem w okresie dojrzewania do grzechów już przeciwko DZIEWIĄTEMU przykazaniu, a więc najzupełniej płynnie [jak w muzycznym «glissando»] wszedłem w nieczystość, nie wiedząc o niej – tak od strony TEORETYCZNEJ – zupełnie NIC… Można powiedzieć, że szatan „rozpracowywał” mnie milimetr po milimetrze, a ja nie miałem („nawet za grosz”) świadomości POWAGI tego moralnego zagrożenia i w dodatku: na złość chyba też WSZYSCY „wychowawcy”, jacy oficjalnie się mną opiekowali (rodzice, krewni, nauczyciele), byli w tym akurat temacie wychowawczym najzupełniej «ZIELONI».
          Dlatego dzisiaj z wielką „nostalgią” i OGROMNYM podziwem czytam w książkach o tym, jak to np. św. JAN BOSCO, założyciel salezjanów, potrafił być w TEJ („edukacyjnej”)TEMATYCE niesłychanie PRZEZORNY, przewidujący i super-«domyślny», a nawet obdarzany przez Boga nadprzyrodzonymi wizjami, mającymi na celu SZCZEGÓLNIE właśnie to, by uchronić jego wychowanków przed wpadnięciem w nieczystość (i tym samym przed wszystkimi jej potencjalnymi, lecz mniej lub bardziej zawsze REALNYMI, następstwami PATOLOGICZNYMI!) albo – gdy bywało już za późno na ocalenie owego «ZŁOTA», jakim jest dziewictwo – aby tych młodych ludzi jak najprędzej nawrócić ku «SREBRU» wstrzemięźliwości…
          W moim życiu, w moim otoczeniu, aż do mojej pełnoletniości, nie było „TAKICH mądrych”… tak że w efekcie moja „naturalna” głupota w tym temacie została «podniesiona do kwadratu» z powodu głupoty i ignorancji mojego otoczenia. A zaczęło się przecież «TYLKO» od DZIESIĄTEGO przykazania Dekalogu… (którego ja oczywiście „na CZAS” nie poznałem, zwłaszcza w kontekście religijnym, lecz dopiero mając skończone 10 lat – czyli: za późno!!! lecz to chyba jest już niestety «standard», «standard wszechświatowy»…: diabeł wie, co trzeba zawczasu „ogonem nakryć”…).

        • Robert pisze:

          Lepsze złoto niż srebro. Lepsze srebro niż brąz. Lepszy brąz niż… itd. Tymczasem porobiło się pomieszanie z poplątaniem – przemieszały się kruszce, przynajmniej od 1968 roku: patchworkowe rodziny, młodzież żyjąca niby-małżeńsko, wszechobecny „seksualizm kulturowy” itp. Owszem, są straceńcy, którzy sięgają do kanonu wychowania (samowychowania), uwzględniają przyrodzone granice – idealiści, herosi, bojownicy. Partyzanci?? Ja na przykład próbowałem wcielać w chaotyczną bujność żywota te chwalebne matryce (wg JPII). Wyszło marnie: koleś z osiedla obok przejął moją sakramencką żonę, dzieciak potem zawalił szkołę, roztył się do granic zdrowia, rodzina się rozsypała po własnych, ciepłych kątach, a podmiot piszący wciąż walczy codziennie o nieodebranie sobie życia (lat dziesięć), modli się, przyjmuje hańbę na klatę, uprasza o cud albo o antycud chociażby. I nic… – to nic! – czekam na Mesjasza [naszego]. Zapewne się nie doczekam jak poprzedni nieszczęśnicy pięciu lat tysiąca, ale mam większy powód do trwania w istnieniu niż konsumpcjoniści wszystkiego dokoła, zasmucający się z każdą bezwiedną radością, wszystkożercy. Z drugiej strony te przyjemności doczesne czyż nie dają siły witalnej i soków bytności, aby nie tylko tkwić jako skamieniały, wyniosły dębak moralny, ale ocieniać jednak skorupy padolne pod sobą, zazieleniać czerń oraz pustkę: dać odpoczynek, wytchnienie, motywację, pomoc, szczęśliwość/zadowolenie, współczucie, nadzieję (straceńcom) itp.? Lepszy suchy kikut czy rachityczne drzeweczko? Rozsądza się w sobie czy przed trybunałem? Nie wiem. Szuka się, prosi, kołacze…

          I tło muzyczne dla tych smutków:

        • Robert pisze:

          I jeszcze, jeszcze…:

        • Paweł pisze:

          „(…) czekam na Mesjasza [naszego]. Zapewne się nie doczekam jak poprzedni nieszczęśnicy pięciu lat tysiąca”
          – Do końca pontyfikatu papieża Benedykta XVI czytywałem w Internecie wiele (może aż za wiele) domniemanych orędzi z Nieba, po to by – niestety – większość z nich [np. Marię Bożego Miłosierdzia z Irlandii, Glyndę Lomax/Linkous, Michaela DiBitetto, „Żywego Płomienia”, Mieczysławę Kordas, śp. o. Melvina Doucette z Wyspy Księcia Edwarda w Kanadzie, śp. Carol Ameche, śp. Louise Starr Tomkiel] ODRZUCIĆ jako fałszywe lub niepewne, tzn. takie, gdzie ja sam nie potrafię dokładnie ustalić, co ewentualnie jest w nich z Nieba, a co pochodzi z „zanieczyszczeń” ludzkich lub co gorsza: demonicznych; a wśród tych natomiast nielicznych, które mi jak dotąd „nie podpadły”, pozostały np. orędzia dane Christinie Gallagher z Irlandii, Maureen Sweeney-Kyle ze strony „Holy Love” oraz śp. Sharon Fitzpatrick z Pana w stanie Illinois [która na swoim pogrzebie została zaszczycona długą „pochwalną” homilią o. Christophera Myersa z katolickiego Stowarzyszenia Matki Boskiej Trójcy Przenajświętszej – http://www.petalsfromheaven.com/Archived/2014/Sharon%20Fitzpatrick%20Homily.pdfhttps://pl.wikipedia.org/wiki/Skr%C3%B3ty_zakonne_(zakony_m%C4%99skie) ].
          Oto wybór cytatów z orędzi danych Sharon Fitpatrick z ostatniego roku jej życia [wydaje mi się, że nawiązują one niejednokrotnie do myśli wyrażonych akurat przez Ciebie w Twoim komentarzu, więc gdyby orędzia te okazały się faktycznie na 100% pewne, to na pewno ucieszylibyśmy się wszyscy!]:
          _____Sharon Fitzpatrick przepowiedziała pomyślny wybór następcy papieża Benedykta XVI [wbrew temu, co potem twierdziła np. Maria Bożego Miłosierdzia z Irlandii, a częściowo też „Żywy Płomień” czy Mieczysława Kordas, której – notabene – osobiście posłałem to orędzie, ZANIM został wybrany papież Franciszek, ale ona i tak „wiedziała swoje” i głosi nadal „swoje teorie” o nim…]: 27 II 2013: „Mój Syn ustanowił Kościół święty i On poprowadzi go mocą Ducha Świętego. Będziecie mieli Pasterza i on poprowadzi Kościół oraz wiernych przez straszne uciski/’zgryzoty’ (po ang.; terrible TRIBULATIONS)” (można się tu dopatrzeć podobieństwa do ostatniej maksymy w przepowiedni św. Malachiasza o papieżach: In persecutione extrema S.R.E. sedebit Petrus Romanus, qui pascet oves in multis TRIBULATIONIBUS: quibus transactis civitas septicollis diruetur, & Iudex tremendus iudicabit populum suum. Finis. – CZYLI: W czasie najgorszego prześladowania Świętego Kościoła Rzymskiego, [na tronie] zasiądzie Piotr Rzymianin, który będzie paść owce podczas wielu CIERPIEŃ, po czym miasto siedmiu wzgórz [Rzym] zostanie zniszczone i straszny Sędzia osądzi swój lud. Koniec. – https://pl.wikipedia.org/wiki/Przepowiednia_Malachiasza ). http://www.petalsfromheaven.com/Archived/2013/02.2013 ____13 III 2013: „Ten dzień przynosi Wam nowego Pasterza. Bóg zesłał [bowiem] Swojego Ducha Świętego dla oświecenia owych synów, by zdecydowali się na tego jednego tak [oto] wybranego.” http://www.petalsfromheaven.com/Archived/2013/03.2013 ____3 IV 2013: „Jakże [bardzo] jesteście błogosławieni, ponieważ Wy jesteście z tych małych/maluczkich, biednych/ubogich i chorych. (…) Proszę Mojego Syna, by Was uratował/wybawił od wszelkiego zła oraz pobłogosławił Was i tych, którzy są Wam drodzy. (…) On odpowiedział [pozytywnie] na Moją prośbę (…), [więc] wychwalajcie Go i dziękujcie Mu (…) teraz i zawsze.” http://www.petalsfromheaven.com/Archived/2013/04.2013 ____5 V 2013: „(…) Przetrwaliście najgorsze z czasów (…). Wasza podróż jest bliska zakończenia.” – 26 V 2013: „Bóg odseparował Was od świata/ ‚wziął Was na stronę’ ze świata i ‚nastarczy’ na Wasze potrzeby.” http://www.petalsfromheaven.com/Archived/2013/05.2013 ____5 VI 2013: „Pamiętajcie, że obiecałam utrzymać Was w schronieniu Mojego Serca – bezpiecznych i bez tego bólu, jaki świat musi znosić. Wasze potrzeby spotkają się z [należytą] odpowiedzią, podobnie jak potrzeby tych, których kochacie.” – 19 VI 2013: „Wasza edukacja jest prawie zakończona. Uczyliście się dobrze. Znacie Prawdę i nie poddajecie jej dyskusji. Modlicie się sercem i z ufnością.” http://www.petalsfromheaven.com/Archived/2013/06.2013 ____14 VII 2013 Pan Jezus: „Moje dzieci, nie jesteście na wygnaniu (…), [ponieważ] udzieliłem Wam schronienia od wszelkiego zła i złoczyńców. (…) Poczekajcie jeszcze trochę dłużej, aż Wola Ojca się spełni.” – 21 VII 2013: „Doskonałość/perfekcja nie jest Waszym udziałem, ale Wasza prostota i pokora wzięły górę/’przejęły kontrolę’.” http://www.petalsfromheaven.com/Archived/2013/07.2013 ____14 VIII 2013: „Świat nie może zaspokoić Waszych potrzeb ani nie możecie [w nim] znaleźć komfortu.” – 25 VIII 2013: „Bóg poprosił Was o długą podróż, ale nie podróżujecie sami. Całe Niebo Wam towarzyszy, a miecze zostały wyciągnięte (…). Nie zostaniecie pożarci. Przeciwnie (…). Zło nie osiągnie zwycięstwa.” http://www.petalsfromheaven.com/Archived/2013/08.2013 ____4 IX 2013: „Wasze krzyże wkrótce osiągną Kalwarię, a wtedy tak jak Jezus miał [tam Swoje] zwycięstwo, tak też i Wy.” – 18 IX 2013: „Wasze cierpienia były długie i ciężkie. [To prawda, że] BYĆ MOŻE się jeszcze nie skończyły (…), [ale] Mój Syn nie porzucił Was. (…) Oczekujcie nieoczekiwanego (…).” http://www.petalsfromheaven.com/Archived/2013/09.2013 ____20 X 2013: „Bóg wie wszystko, widzi wszystko, dostarczy Wam wszystkiego.” – 30 X 2013: „Osiągnęliście ‚plateau’ [= płaskowyż, płaskowzgórze]. (…) To Bóg, to Bóg Was teraz oczekuje.” http://www.petalsfromheaven.com/Archived/2013/10.2013 ____29 I 2014: „Wiele Was [teraz] oczekuje i to nadejdzie w ‚mgnieniu oka’.” http://www.petalsfromheaven.com/Archived/2014/01.2014 ____30 III 2014: „Rozważajcie te małe PŁATKI [kwiatów] z NIEBA [= te orędzia, zwane właśnie: petals from Heaven] i ufajcie, że wszystko zostanie zdefiniowane/ustalone przez Bożą łaskę.” http://www.petalsfromheaven.com/Archived/2014/03.2014 – Wizjonerka zmarła w dniu 11 VIII 2014.

        • m-gosia pisze:

          Panowie Paweł i Robert poczytałam Wasze zwierzenia,że też panowie potrafią tak pięknie pisać.Bardzo się wzruszyłam.Wybieram się do kościoła i w Waszej intencji ofiaruję Mszę Św. i Komunię Świętą.

        • Robert pisze:

          Bardzo dziękuję p. M-Gosi za wsparcie duchowe, a p. Pawłowi za udostępnione cytaty. 13 III 2013 r. zadzwoniła do mnie żona (ta sakramencka), a byłem akurat wyjątkowo u przyjaciela na piwie, i ogłosiła: „To jest Twój papież, bo przecież Franciszek!” (jej był niby JPII). Odparłem, że „moim papieżem” pozostanie jednak Benedykt XVI – jako Niemiec, mędrzec oraz ten, który się niby poddał. Potem Franciszek mnie intrygował, ale jednocześnie i niepokoił swoim „nowatorstwem”. Ostatecznie przestałem go słuchać, aby utrzymywać stabilny kurs katolicki, przynajmniej teoretyczny. Ostatnio nabrałem jednak wątpliwości co do swojej (!), niewykonalnej w praktyce, rzekomej ortodoksji. Próbowałem być wzorowy przez lata, ale nie udało mi się za bardzo (delikatnie rzecz ujmując), a straciwszy prawie wszytko, traciłem też nadzieję na Boże miłosierdzie dla takich jak ja nieudaczników opornych. Skoro jednak mistyczka o szlachetnym nazwisku usłyszała z Nieba, co powyżej zamieścił p. Paweł, to może czas posłuchać ponownie tego argentyńskiego papieża? Jak to już napisałem: szukać, prosić, kołatać…

          A dlaczego Franciszek? W latach dziewięćdziesiątych obejrzałem po nocy film VHS z Miceky’em Rourke w roli Świętego. Moja przyszła żonka spała – na szczęście, bo się nachlipałem byłem ze wzruszenia (będąc jeszcze co najwyżej agnostykiem). Załączam zwiastun; polecam. Nie znalazłem na szybko po polsku:

        • Paweł pisze:

          13 III 2013 roku przypadały, jak co roku, imieniny mojej mamy, więc ja półżartem mówiłem do niej, że „dzisiaj musi być już wybrany papież [w domyśle: jako ‚prezent imieninowy’]”.
          I – ku mojemu pewnemu zaskoczeniu – był!
          A była to jednocześnie bardzo „okrągła”, bo równo 20. rocznica mojego wstąpienia do postulatu we Franciszkańskim Zakonie Świeckich (bo o tych tzw. tercjarzach ja się już wcześniej wtedy trochę naczytałem i potem byłem dlatego wręcz „oczarowany”, gdy odkryłem, że w nawet „zasięgu mojej ręki”, czyli wówczas: w Szczecinie – ONI SĄ i można do nich wstąpić; ale nie zdawałem sobie sprawy, że ja nie tylko do prawdziwego regularnego zakonu się nie nadaję, ale też i do „zakonu świeckich”; a podobnie wcześniej – po przeczytaniu „Wyznań” św. Augustyna – również od razu chciałem zostać biskupem, tak jak św. Augustyn, niedługo po swoim nawróceniu; nie zdawałem sobie sprawy, że ja się już do NICZEGO takiego specjalnego nie nadaję, lecz na szczęście wiedziałem, że KONIECZNIE potrzebne jest do tego wszystkiego wyraźne POWOŁANIE, a ja go nie miałem…). We Franciszkańskim Zakonie Świeckich odbyłem potem jeszcze tylko nowicjat, a profesji już nie złożyłem; niemniej jednak zaliczyłem św. Franciszka z Asyżu (nieodwołalnie) do moich osobiście wybranych Patronów.
          Z kolei papież Benedykt XVI został wybrany 19 kwietnia 2005 we wspomnienie św. EKSPEDYTA. Św. Ekspedyt – z powodu zaskakującej przychylności w odpowiadaniu na moje modlitwy – był już wtedy również (od dwóch lat) jednym z moich osobiście wybranych Patronów. A ja odprawiłem wtedy całą 9-dniową nowennę do św. Ekspedyta o szczęśliwy wybór nowego papieża; no i oczywiście byłem ciekawy, czy aby czasem nie zostanie on wybrany właśnie w święto św. Ekspedyta (19 IV). I był! A nawet jego imię „BENEDYKT” brzmi tak trochę jak jakiś anagram imienia „EKSPEDYT”…
          Na koniec – tak trochę zabawiając się z kolei w „małego Malachiasza” – mogę dodać półżartem, że jeślibyśmy przypisali kolejnych papieży (żyjących za mojej pamięci) do moich kolejno obieranych Patronów, to mielibyśmy taką oto listę:
          1. Św. PAWEŁ Apostoł (mój Patron od Chrztu) – papież Jan PAWEŁ II.
          2. Św, JÓZEF (mój Patron od Bierzmowania) – papież Benedykt XVI, czyli JÓZEF Ratzinger.
          3. Św. FRANCISZEK z Asyżu – papież FRANCISZEK.
          4. Chronologicznie kolejnym moim obranym Patronem jest NIEPOKALANE SERCE MARYI [czy to może oznaczać, że za następnego pontyfikatu nastąpi już triumf tegoż Niepokalanego SERCA, zapowiedziany w Fatimie? – to tylko mój żart, a… pożyjemy, to zobaczymy!].

    • Longin pisze:

      Bardzo dziękuję Gosiu za zarówno ten, jak i poprzedni link do wypowiedzi ks.Koczwary.
      Myślę, że nie wymagają one zwłaszcza z naszej strony komentarzy nie tylko z racji, że są w pewien sposób adresowane również do kapłanów, ale rzeczywiście porażają swoją wagą, prawdą i PILNOŚCIĄ wezwania w którym nie ma nic z subiektywizmu. To jest prawdziwie Boży kapłan, do tego wszechstronnie wykształcony, którego nauczanie błyszczy jak zwierciadło.

    • Paweł pisze:

      Proponuję „olać”… odpowiednią ilością WODY, ale z należytą «wytwornością» [tak m. in. żeby było akurat NA PRZEKÓR tym prostakom!] – oto więc ADEKWATNY (wobec powyższego) „(…) przykład barokowej muzyki rozrywkowej, (…) jedno z najpopularniejszych dzieł Händla” – tryptyk SUIT pod tytułem «Muzyka na WODZIE» [«Water Music»]:

      [Źródło cytatu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Muzyka_na_wodzie ]
      A tu jeszcze inna wersja tego samego utworu, zakończona dodatkowo «Królewskimi fajerwerkami», czyli «Muzyką ogni sztucznych» [«Royal Fireworks»] – „(…) suitą skomponowaną przez Jerzego Fryderyka Händla w 1749 roku na zamówienie Jerzego II Hanowerskiego, króla Wielkiej Brytanii; utwór miał być muzyczną oprawą pokazu ogni sztucznych urządzanego 27 kwietnia 1749 roku w Green Park w Londynie z okazji zakończenia wojny o sukcesję austriacką i podpisania pokoju w Akwizgranie w 1748 r.” – https://pl.wikipedia.org/wiki/Muzyka_ogni_sztucznych

    • Irena pisze:

      Panie Boże, przebacz mu bo niewie co czyni.
      Pamie Jezu, przez Maryję oddaję Tobie tego biednego , nedznego czlowieka.
      Miej miłosierdzie dla nas i całego świata
      My jesteśmy winni, że jest taki jaki jest, bo może nikt nie modlił się za niego..
      Matka Boża powiedziała w Fatimie; „tak wiele dusz idzie na potępienie, bo nikt za nich się nie modli i nie ofiaruje swoje cierpienie.”
      Przepraszam, może kogoś uraziłam. Ale mi jest żal tego czlowieka. On nie wie jaki jest biedny, poraniony na duszy.
      Pozdrawiam Was wszystkich i proszę: odmówcie za niego choć jedno Zdrowas Maryjo …

      • Paweł pisze:

        Może trochę warto… Czytałem kiedyś jego wywiad, w którym powiedział wprawdzie, że jest nadal ateistą, ale ten jego ateizm „jest chwiejny”… [Choć tak z drugiej strony to nie jestem pewien, czy on KIEDYKOLWIEK wypowiada się – zwłaszcza w poważnych tematach – zupełnie na serio…]

      • Małgorzata K pisze:

        Irena, też uważam, że trzeba się pomodlić za niego. Dodam, że nie wszystko zależy od naszej modlitwy, a chodzi mi o to, że nie trzeba mieć poczucia winy, gdy dana osoba nie zmienia się. To już jest wolna wola tej osoby… My szturmujemy do Boga, a On posyła promienie Łask, by oswiecic, nawrócić dana osobę… Jeśli nadal nie zawraca ze złej drogi to już Bogu sąd oddajmy. Pan Jezus powiedział do św. s. Faustyny, że przemawia do grzeszników poprzez burze itp, a jeśli nie usluchaja to pozostawia ich samym sobie…

      • Beata pisze:

        Irena, bardzo ci dziękuję za ten komentarz. Jest po prostu piękny miłością bliżniego.

      • Weronika pisze:

        Masz rację, Ireno. Ja też pomyślałam, że trzeba modlić się o jego nawrócenie! Objawienia Matki Bożej w Fatimie mną wstrząsnęły. Tak, trzeba bardzo modlić się o nawrócenie grzeszników i ofiarowywać za nich cierpienia i wyrzeczenia, ” bo bardzo wiele dusz idzie do piekła, bo nikt się za nich nie ofiaruje ” ! Jak bardzo cierpiała – i chciała tego – wstrząśnięta wizją piekła kilkuletnia dziewczynka, św. Hiacynta! Jej przykład zawstydza nas dorosłych… Co my robimy dla nawrócenia grzeszników…… ?

      • Weronika pisze:

        Św. Faustyna, o. Pio, św. Gemma Galgani, św. Weronika Giuliani, św. Hiacynta, Marta Robin – oni wszyscy bardzo cierpieli za nawrócenie grzeszników i modlili się za nich…. ❤ a my – co robimy, aby uratować grzeszników przed piekłem…?!

        • Maggie pisze:

          Tak łatwiej się modlić za bliskich … ale jakże trudniej za dalekich i nienawidzących nas … a przecież oni więcej modlitwy potrzebują. Wystarczy poczytać głosy nienawiści w komentarzach Frondy, aby odsunąć się od obustronnego ( tj pro i contra) szczekania na blogu. Trzeba oceanu modlitwy
          Jezu❣️ Ty się tym zajmij❣️

  4. Maria pisze:

    Rozważania Pierwsze Soboty – Michał Wróblewski

    • Małgorzata K pisze:

      Dopisuje jeszcze to co powiedział P. Jezus : Powiedz grzesznikom, że zawsze na nich czekam, wsłuchuję się w tętno ich serca, kiedy uderzy dla mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie moje łaski, poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im, czego pragną” (Dz. 1728).

  5. AnnaSawa pisze:

    Abp Vigano: nie możemy milczeć, jeśli władze wprowadzą obowiązkowe szczepienia!

    28.08.2020 Arcybiskup Vigano w kolejnym swoim liście zwraca się do matek i w ostrych słowach rozprawia sie z ingerencją państwa w wychowanie dzieci:

    Rodzice mają, jako podstawowe i niezbywalne prawo, obowiązek wychowania swoich dzieci: państwo nie może zrównać się z tym prawem, a tym bardziej indoktrynować je w przewrotnych zasadach, które są dziś tak powszechne. Nie zapominajcie, drogie matki, że jest to charakterystyczny znak reżimów totalitarnych, a nie narodu cywilnego i chrześcijańskiego.

    Staje w obronie fundamentu cywilizacji chrześcijańskiej rodziny:

    Przede wszystkim należy potępić systematyczny wysiłek burzenia rodziny, fundamentu społeczeństwa, z mnożeniem się zaciekłych ataków nie tylko na życie małżeńskie, które Chrystus wyniósł do sakramentu, ale także przeciwko jego naturalnej istocie, przeciwko prawdzie, że małżeństwo jest z natury ustanowione między mężczyzną i kobietą nierozerwalną więzią wierności i wzajemnej pomocy. Obecność ojca i matki ma fundamentalne znaczenie w wychowaniu dzieci

    Vigano nieprzebierając w słowach potępił aborcje co jest szczególnie ważne , ponieważ rzadko można dzisiaj usłyszeć takie słowa od hierarchów kościoła . Teraz stosuje się tak zwaną nowomowę której nikt nierozumnie. To takie jestem za a nawet przeciw. Wygląda to tak ,że dziennikarz się pyta biskupa o czym mówił Franciszek a biskup wzrusza ramionami i mówi ,że nie wie. Przekazuje się tylko hasła przeważnie masońskie jak ludzkie braterstwo a reszta to bełkot bez znaczenia. Dlatego tak ważne są te słowa:

    Innym ważnym aspektem tej walki o rodzinę jest obrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Przestępstwo aborcji , które pochłonęło miliony niewinnych ofiar i woła o pomstę z nieba, jest dziś uważane za normalną służbę zdrowia

    …ohydna zbrodnia i milczenie o strasznych konsekwencjach dla zdrowia psychicznego i fizycznego matki.

    Jeśli pomyślisz o tym, jak podczas blokady wszelka opieka nad chorymi została zawieszona, a aborcje kontynuowano, możesz zrozumieć, jakie są priorytety tych, którzy nami rządzą: cywilizacja śmierci!

    Do jakiego postępu można się odwołać, gdy społeczeństwo zabija własne dzieci,

    Jakiego dobrobytu możemy sie spodziewać ?

    na jakie błogosławieństwa od Boga możemy liczyć, jeśli w naszych klinikach składa się ofiary z ludzi, tak jak w czasach najbardziej krwawego barbarzyństwa?

    Podczas różnych demonstracji w obronie życia – takich jak te, które miały miejsce w Rzymie w ostatnich latach – cisza i nieobecność Stolicy Apostolskiej i hierarchii były haniebne!

    Podsumowanie służby zdrowia tęż nie było delikatne:

    Światowa branża zdrowia, na czele której stoi WHO, stała się prawdziwą międzynarodową korporacją, której głównym celem jest zysk akcjonariuszy (firm farmaceutycznych i tak zwanych fundacji filantropijnych), a środkiem do tego celu jest przekształcanie obywateli w Chroniczne Chorych Ludzi.

    … dzieje się to na naszych oczach i wiąże się to nie tylko z pojawieniem się Covid i szczepionek – w szczególności szczepionek przeciw grypie, które były szeroko rozpowszechniane w 2019 r. Właśnie na tych obszarach, gdzie Covid miał największą liczbę ofiar. [w 2020 r.] – ale wszystkie zabiegi i terapie, a także poród i opieka nad chorymi.

    Taki cynizm, odrażający upatruje w każdym z nas potencjalne źródło zysku, natomiast w każdym pacjencie powinno się widzieć twarz cierpiącego Chrystusa.

    Dlatego wzywamy wielu, wielu lekarzy katolickich i wszystkich lekarzy dobrej woli, prosząc was, abyście nie zdradzali przysięgi Hipokratesa i samego serca waszego zawodu , którym jest miłosierdzie i współczucie, miłość do cierpiących i bezinteresowna służba ludziom. najsłabszym z nas, przypominając sobie słowa naszego Pana: „ Ilekroć czyniliście to dla najmniejszego z moich braci, czyniliście to dla Mnie ” (Mt 25,40).

    Na koniec zwraca się z apelem do wszystkich matek:

    Drogie matki, nigdy nie zaniedbujcie waszego obowiązku ochrony swoich dzieci nie tylko w porządku materialnym, ale także, co ważniejsze, w porządku duchowym . Pielęgnujcie w nich życie łaski, nieustanną modlitwą, zwłaszcza odmawianiem Różańca Świętego, pokutą i postem, praktyką cielesnych i duchowych dzieł miłosierdzia, wytrwałym i oddanym uczestnictwem w Sakramentach i Mszy Świętej. Odżywiajcie ich Chlebem Aniołów, prawdziwym pokarmem życia wiecznego i naszą obroną przed atakami Złego. Jutro będą uczciwymi obywatelami, odpowiedzialnymi rodzicami i bohaterami odbudowy chrześcijańskiego społeczeństwa, które świat chciałby zlikwidować. I proszę, módlcie się także, drogie matki, ponieważ modlitwa jest naprawdę straszną bronią i niezawodną szczepionką przeciwko przewrotnej dyktaturze, która ma zostać nam narzucona.

    https://niewolnikmaryi.com/2020/08/29/vigano-nie-mozemy-milczec-jesli-wladze-wprowadza-obowiazkowe-szczepienia/?fbclid=IwAR14S8ABq_JWsAfGWXOSpj-Ki_mUFOBxbqXuEmgm9j91BPVljvZxD21yWHM

  6. Ola pisze:

    Polecam ,ks.Piotr Glas
    https://youtu.be/bou84lBFZjQ
    We wszystkich Waszych intencjach Zdrowaś Maryjo

  7. Elżbieta Maria pisze:

    Kochani módlmy się za Księdza Bartłomieja Małysa. Na porannej Mszy Świętej w Meterik (Holandia) dostał ataku serca. Pogotowie zabrało to do szpitala w Venlo.

  8. Elżbieta Maria pisze:

    Kochani módlmy się za Księdza Bartłomieja. Na porannej Mszy Świętej w Meterik dostał ataku serca. Pogotowie zabrało Księdza do szpitala w Venlo.

  9. wobroniewiary pisze:

    Z dzisiejszego psalmu:

    Przyjdźcie, uwielbiajmy Go, padając na twarze, klęknijmy przed Panem, który nas stworzył.

    I tyle w temacie klękania. Kto ma uszy, niechaj słucha!

    • Damian_30 pisze:

      Z kolei ja, gdy dzisiaj uslyszalem pierwsze czytanie ” Tak mówi Pan: «Ciebie, o synu człowieczy, wyznaczyłem na stróża domu Izraela po to, byś słysząc z mych ust napomnienia, przestrzegał ich w moim imieniu. Jeśli do występnego powiem: Występny musi umrzeć – a ty nic nie mówisz, by występnego sprowadzić z jego drogi – to on umrze z powodu swej przewiny, ale odpowiedzialnością za jego śmierć obarczę ciebie. Jeśli jednak ostrzegłeś występnego, by odstąpił od swojej drogi i zawrócił, on jednak nie odstępuje od swojej drogi, to on umrze z własnej winy, ty zaś ocaliłeś swoją duszę», to na mysl przyszedl mi ojciec Augustyn.

  10. Konwalia pisze:

    Szczęść Boże. Może część komentujących (a na pewno Adminka) mnie pamięta. Jak wiecie, miewałam (i mam) różne kłopoty. Kiedyś prosiłam tu o modlitwę za mnie, bym poszła do spowiedzi. Niestety, nie potrafię przezwyciężyć strachu. Ostatnio poprosiłam o spowiedź stałego spowiednika, po czym przeprosiłam, że jednak nie dam rady. Ciągle jest to samo, ciągle ten strach. Chodzę z grzechami ciężkimi już chyba miesiąc. Nie krytykujcie, to nic nie da. Po prostu nie mam siły. Od dziecka nie lubię się spowiadać, od dwóch lat spowiadałam się regularnie, ale niechęć do tego sakramentu ciągle jest. Codzienny Różaniec (w czasie którego myślę o czymś innym, bo mam problemy z koncentracją, co nie dotyczy tylko modlitwy), zmęczenie modlitwą (nie modlę się za dużo), strach przed wolą Bożą, obojętność na Najświętszy Sakrament. Nawet nie żałuję za grzechy, czuję dojmującą obojętność. Nie rozumiem, jak św. Faustyna mogła dziękować za miłosierdzie, bo mnie się wydaje, że ono się nam należy z automatu. Nie piszcie, proszę, jakie to bzdury opowiadam, bo to nie o to chodzi. Chodzi o to, że nie umiem zmienić myślenia, nie czuję nic, żadnej miłości do Boga, a na dodatek nie umiem współczuć ludziom, bo ciekawi mnie, gdy dzieje się coś złego. Nie widzę dla siebie ratunku poza jednym: całkowitym zawierzeniem Bogu (w wersji św. Faustyny i ks. Dolindo), ale świadomie nie robię tego, bo Bóg może chcieć czegoś innego niż ja, więc jak mogę być wtedy szczęśliwa? Blokuję się na Boga, jak tylko mogę, czuję, jakbym się kurczyła wewnętrznie w jakiejś ciemności. Jaka ja jestem zmęczona, nie umiem tego wyrazić!

    • Urszula pisze:

      Konwalio ja Cię nie krytykuję ale mogę współczuć bo widzę że to Cię boli, bo Ty chcesz to zmienić a nie dasz radę, może moja rada taka , że skoro niebawem oświetlenie sumień to wtedy w Tobie wszystko się odmieni i w każdym z nas, także trwaj w nadzieji i wyczekuj tego dnia, Pan przyjdźie ci z pomocą

    • Maggie pisze:

      @Kanwalia:
      Aby spowiedź była dobra trzeba ‼️wielkiej pokory, a więc przełamania oporów – w tym leży sedno.

      Kiedy dojdziesz do kolejnego podejścia do konfesjonału nie uciekaj. Na początku powiedz szczerze kapłanowi, o tym że chcesz się wyspowiadać, ale masz problem z odwagą i wtedy zacznij spowiadać się: kierując serce do Jezusa, kiedy mówisz do kapłana. To powinno pomóc przejść przez ten bój o Twoją duszę. Podążaj za sercem bez pogrążania się w rozmyślania, że nie potrafisz.

      Nic jednak „z automatu się nie należy„ : „Proście a otrzymacie, szukajcie a znajdziecie, kołaczcie a otworzą wam”.
      Domyślasz się kto „usztywnia kark”, prowadząc do chronicznego zaniku pokory. Adoruj Jezusa Eucharystycznego, prosząc Go z serca o dar pokory wiodącej do spowiedzi.

      Ciesz się, że jeszcze masz możliwość spowiedzi … bo w wielu krajach nie jest już tak łatwo, znaleźć odpowiednie miejsce, czas i spowiednika. Pomyśl jaka to ulga i szczęście zrzucić z siebie brudny balast.
      Jezu, Ty się tym zajmij ❣️💕

    • Małgorzata K pisze:

      @Konwalio, to mogą być skrupuły. A rozproszenia na modlitwie Różańcowej dotykają każdego. Trzeba modlić się tak jak się potrafi, nawet w oschlosci.

    • Ava pisze:

      Konwalio porzuć marazm, dywagacje i skupianie się na swoim uczuciach, odczuciach etc. Twój dom płonie, bo tym jest grzech śmiertelny. Trzeba w te pędy biec po wodę i po prostu ugasić pożar, bo zaraz z chałupy zostanie węgiel.

      Zrobić rachunek sumienia, samą wolą postanowić być blisko Pana i się nawrócić, a o braku uczucia żalu powiedzieć księdzu. On tu coś doradzi. Oddaj tę spowiedź Maryi Ucieczce Grzesznych.

      Nie ma człowieka, który by nie miał dyskomfortu przy spowiedzi, chyba że jest samą pokorą. Nawrócenie boli, bo się trzeba zaprzeć samego siebie.

      Jezus Cię szuka i woła po imieniu…

    • Irena pisze:

      Panie Jezu, oddaję Tobie przez Maryję Konwalie i jej cierpienie, jej życie tu na Ziemi i po smierci. Oddaje Tobie Miłosierny Boże godzine jej śmierci.
      Maryjo, Niepokalana, Matko Boga i nasza. Nie pozwól by Twoje dziecko, Konwalia, zginęła na wieki.
      Któryś za nas cierpiał Rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami i nad całym światem.

    • Paweł pisze:

      „(…) Bóg może chcieć czegoś innego niż ja, więc jak mogę być wtedy szczęśliwa?”
      – Choć TO faktycznie może być «bardzo nieoczywiste» dla zrozumienia i przyjęcia, tym bardziej, że „Boża Wola CZĘSTO «nie pasuje» do wolnej woli człowieka”, jak mówi orędzie Boga Ojca ze strony «Holy Love» akurat dokładnie sprzed tygodnia [„My Will often does not match his own free will.” – August 30, 2020 – https://www.holylove.org/messages/ ], to jednak SZCZĘŚCIE samo w sobie jest ZAWSZE rzeczywistością METAFIZYCZNĄ (a wg dzisiaj przeważającej terminologii filozoficznej trzeba by może powiedzieć: ONTOLOGICZNĄ) i wręcz „zahaczającą” zawsze o TEOLOGIĘ, a nie jedynie FIZYCZNĄ, PSYCHOLOGICZNĄ, BIOLOGICZNĄ, EKONOMICZNĄ czy SOCJOLOGICZNĄ. To znaczy, że można pozostawać w zupełnym „dobrostanie” (jest to sławetny termin ONZ-owski: „well-being”) psychofizycznym i społeczno-ekonomicznym, a MIMO TO być SKRAJNIE NIESZCZĘŚLIWYM, aż do usiłowania samobójstwa (co jest spowodowane BRAKIEM właśnie tego „składnika” teologalno-metafizycznego).
      _______A propos TEGO właśnie, Pan Jezus powiedział bowiem do Sł. Bożej Józefy Menendez: „Nie myślcie, że znajdziecie pokój i szczęście na stanowisku mniej lub więcej błyszczącym w oczach stworzeń. Znajdziecie je tylko w poddaniu się Woli Bożej i całkowitym spełnianiu tego, czego ona od was żąda.”
      „(…) Być znanym lub nieznanym wśród ludzi, oddać lub nie oddać na usługi innych otrzymane od Boga talenty, doznawać mniej lub więcej czci, cieszyć się zdrowiem lub nie, wszystko to samo w sobie nie jest waszym szczęściem. Czy wiecie, co jedynie może zapewnić wam szczęście? Pełnienie Woli Bożej, przyjęcie jej z miłością, zjednoczenie i dostosowanie się do tego, czego ona od was wymaga dla chwały Bożej i waszej świętości.” [Za: „Wezwanie do miłości” str. 414 i 418, wyd. WAM, Kraków 2007 – o tej książce i o samej Sł. Bożej Józefie Menendez, zakonnicy ze zgromadzenia Sióstr Sacré Coeur, założonego w roku 1800 przez św. Magdalenę Zofię Barat, obecnego także w Polsce, tu na stronie już parę razy były główne wpisy: https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2013/01/15/s-zofia-ziolkowskazakonnica-zgromadzenia-najswietszego-serca-jezusa-modlitwa-za-kaplanow/https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2019/02/15/udreczona-przez-demony-sluzebnica-boza-s-jozefa-menendez-ktora-ponad-sto-razy-byla-w-piekle/https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2017/07/06/i-czwartek-miesiaca-modlitwa-s-jozefy-menendez-za-kaplanow-oraz-wizja-piekla/ ]
      _______Nawet Dalajlama XIV (Tenzin Gjaco) zauważył to zjawisko, pisząc w pierwszym rozdziale swojej książki „Etyka na nowe tysiąclecie” [wyd. Klub Świat Książki, Politeja – Warszawa 2000, str. 9-11]: „W nowoczesnym świecie jestem stosunkowo nowym przybyszem. Choć musiałem uciec z ojczyzny już w 1959 roku i żyjąc później w Indiach, jako uchodźca, nawiązałem kontakt z nowoczesnym społeczeństwem, ukształtował mnie świat odcięty od realiów dwudziestego stulecia. Przyczyniło się do tego ustanowienie mnie Dalajlamą – zostałem mnichem już jako małe dziecko. (…) [Wielu ludziom wydaje się] że mam moc uzdrawiania albo że mogę im udzielić jakiegoś błogosławieństwa. Ale ja jestem tylko zwykłym człowiekiem. Mogę jedynie starać się pomóc, podzielając ich ból. (…) Spotkania z niezliczonymi ludźmi z całego świata przypominają mi o naszym fundamentalnym podobieństwie jako istot ludzkich. W rzeczy samej, im lepiej poznaję świat, tym wyraźniej widzę, że niezależnie od naszej sytuacji, bogactwa czy nędzy, wykształcenia lub jego braku, rasy, płci, wyznania – wszyscy pragniemy szczęścia i nie chcemy cierpieć. (…) Mamy nadzieję, że to czy tamto nas uszczęśliwi. (…) Dążenie do szczęścia i unikanie cierpienia nie mają granic. Leżą w naszej naturze. Właśnie to widzimy i w bogatych, i w biednych krajach. (…) Odnoszę przy tym dziwne wrażenie, że mieszkańcy państw rozwiniętych, mimo ich przemysłu, są w pewnym sensie mniej usatysfakcjonowani. Zaznają mniej szczęścia i cierpią bardziej niż ci, którzy żyją w krajach słabiej rozwiniętych. W istocie, kiedy porównujemy bogatych i biednych, często wydaje się, że w tych drugich, mimo fizycznego bólu i cierpienia, jest mniej lęku i obaw. Bogaci (…) – zdają się nimi przesiąknięci (…) [i w swoim zapamiętaniu bogacenia się] gubią marzenie o szczęściu, które miało im dać bogactwo. (…) Cierpią psychiczne i emocjonalne katusze, nawet jeśli zachowują się tak, jakby wiedli życie bardzo dostatnie i wygodne. Wszechobecność lęku, stresu, frustracji, rozgoryczenia, niepewności i depresji wśród mieszkańców państw rozwiniętych jest tego najlepszym dowodem. Według mnie, to wewnętrzne cierpienie odzwierciedla rosnącą dezorientację co do tego, na czym polega i na czym opiera się moralność. (…) Paradoks, polegający na tym, że wewnętrzne – innymi słowy, psychologiczne i emocjonalne – cierpienie tak często towarzyszy materialnemu dobrobytowi, widać jak na dłoni w większości państw zachodnich.”
      A potem, na str. 34 Dalajlama pisze: „«Folgowanie zmysłom przypomina picie słonej wody: im więcej pijemy, tym bardziej łakniemy». W rzeczy samej, lwią część tego, co nazwałem cierpieniem wewnętrznym, można przypisać impulsywnemu stosunkowi do szczęścia. (…) Mamy tendencję, by pędzić na łeb na szyję najkrótszą, jak nam się zdaje, drogą do satysfakcji. W ten sposób często, zbyt często, odbieramy sobie możliwość zaznania głębszego spełnienia. (…) Zaspokajając natychmiast każdy impuls i nie biorąc przy tym pod uwagę potrzeb i interesów innych, odbieramy sobie możliwość osiągnięcia trwałego szczęścia.” [Pozwoliłem sobie zacytować Dalajlamę, bo sprawy moralności, w odróżnieniu od spraw wiary, nie we wszystkich kwestiach – czyli nie zawsze i nie wszędzie – wymagają publicznego Objawienia Bożego. Człowiek potrafi do pewnego stopnia SAM rozpoznawać zasady moralności (choć nie w 100%, a to z powodu nieszczęsnych następstw grzechu pierworodnego oraz osobistych grzechów każdego z nas, które nie tylko „oplątały” naszą wolność, lecz też „zaćmiły” naszą świadomość, niestety). Natomiast człowiek zupełnie jest niezdolny do rozpoznawania SAMEMU dogmatów wiary. I moim zdaniem – wobec powyższego – nawet Chrystus nawoływał do tego, by SAMEMU rozpoznawać zasady moralności (a nie „czekać” tylko na „Objawienie”), kiedy mówił w Ewangelii (Łk 12, 57): „(…) Dlaczego SAMI Z SIEBIE nie rozróżniacie tego, co jest słuszne?” – https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=327
      Odrzucam notabene praktycznie wszystkie „teorie religijne” Dalajlamy, ale jego spostrzeżenia np. na temat moralności krajów Zachodu wydają się raczej słuszne. Sama zaś intencja Dalajlamy wyrażona we „Wprowadzeniu” do tej książki była taka: „(…) Moje formalne wykształcenie miało charakter ściśle religijny i duchowy. Od dzieciństwa studiowałem – i studiuję nadal – filozofię i psychologię buddyjską (…). Miałem stosunkowo niewielki kontakt ze współczesną myślą świecką. Ta książka nie jest jednak o religii. A już na pewno nie traktuje o buddyzmie. Apeluję w niej o podejście do etyki oparte na zasadach uniwersalnych, a nie religijnych.” A biorąc pod uwagę, jaką religię reprezentuje Dalajlama (oczywiście: fałszywą!), można chyba do pewnego stopnia tolerować/akceptować ten jego wyjściowy punkt widzenia na moralność/etykę… czyli: „wyjściowy punkt” odrzucający/ignorujący „religię” – tu akurat – de facto fałszywą! W ciągu dalszym natomiast takiej „drogi etycznych poszukiwań” oczekuje się też JEDNAK (jak od KAŻDEGO zresztą człowieka na tej ziemi) adekwatnej reakcji na działanie Bożej łaski oraz przyjęcia Bożego Objawienia, skoro tylko ono w odpowiedni i „stosowny” sposób do świadomości tudzież serca/sumienia tego człowieka dotrze (= będzie wystarczająco „in congruo” podane „do jego wiadomości” i „przedłożone jego wolności/wrażliwości”).]
      _______Z kolei ks. Stanisław Witek w swojej książce „Duszpasterstwo w konfesjonale” [str. 297-298, Wyd. Pallottinum – Poznań 1988, IMPRIMATUR: Poznań, dnia 13 stycznia 1988, L. dz. 138/88, +Bp Stanisław Napierała, Wikariusz Generalny, Ks. Jan Szczepaniak, Kanclerz Kurii Metropolitalnej], przedstawianej już tu na stronie ( por. np. https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2017/11/13/przebaczac-afektywnie-musimy-zawsze-ale-efektywnie-tylko-tym-ktorzy-zaluja-swoich-przewinien/ ) na temat SZCZĘŚCIA w rozdziale „Kształtowanie wartości chrześcijańskich” pisze tak:
      „(…) W znaczeniu podmiotowym («felicitas») SZCZĘŚCIE łączymy zazwyczaj z przeżyciami serca ludzkiego jako przeżywania stanu zaspokojenia potrzeb. Przedmiotowo szczęście («beatitudo») jest odeń niezależne, bo stanowi zespół dóbr zaspokajających potrzeby człowieka. Mianem szczęśliwości oznaczamy stałe przeżywanie satysfakcji w sensie doznaniowym, zarówno psychicznym, jak i duchowym. To coś więcej niż ZADOWOLENIE, które jest poczuciem satysfakcji typu zmysłowo-emocjonalnego. Dla ludzi niskiego lotu SZCZĘŚCIE bywa utożsamiane z ZADOWOLENIEM, i tak jest ono najczęściej przedstawiane w masowej kulturze współczesnej, zwłaszcza w środkach reklamy i propagandy. Język biblijny utożsamia szczęście ze stanem błogosławieństwa: (…) „Wtedy będzie ci się POWODZIŁO, gdy będziesz strzegł wypełniania praw i nakazów, które Pan [ci] dał” (1Krn 22, 13 – https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1269 ). „SZCZĘŚLIWY mąż, który nie idzie za radą występnych” (Ps 1, 1 – https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=834 ). „SZCZĘŚLIWY ten, komu została odpuszczona nieprawość, którego grzech został puszczony w niepamięć. SZCZĘŚLIWY człowiek, któremu Pan nie poczytuje winy, w którego duszy nie kryje się podstęp” (Ps 32, 1-2 – https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=865 ). „Znajdzie SZCZĘŚCIE – kto zważa na przykazanie, kto Panu zaufał – SZCZĘŚLIWY” (Prz 16, 20 – https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=554 ). „Poznałem, że dla niego nic lepszego,
      niż cieszyć się i o to dbać, by szczęścia zaznać w swym życiu. Bo też, że człowiek je i pije,
      i cieszy się szczęściem przy całym swym trudzie – to wszystko dar Boży” (Koh 3, 12-13 – https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=572 ). „SZCZĘŚLIWY, kto znalazł roztropność,
      kto może przemawiać do uszu tych, którzy go słuchają” (Syr 25, 9 – https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=615 ). „Jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe ŚWIATŁO zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem. Pan cię zawsze prowadzić będzie, nasyci duszę twoją na pustkowiach. Odmłodzi twoje kości, tak że będziesz jak ZROSZONY OGRÓD i jak źródło wody, co się nie wyczerpie” (Iz 58, 10-11 – https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=530 ). „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak WIELKIE RZECZY przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1Kor 2, 9 – https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=287 ). „BŁOGOSŁAWIENI, którzy w Panu umierają – już teraz. Zaiste, mówi Duch, niech odpoczną od swoich mozołów, bo idą wraz z nimi ich czyny” (Ap 14, 13 – https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=1102 ).
      (…) W pierwszej połowie życia ludzkiego (a więc do około 35 lat) dominuje raczej podmiotowe [= ‚subiektywne’] ujęcie szczęścia («FELICITAS») mające głównie charakter psychologiczny; jest to szukanie miłych przeżyć, zbieranie jakby naręcza kwiatów, jakie mają wystarczyć na lata późniejsze. Z biegiem nieubłaganie upływającego czasu, w tym doznaniowym rozumieniu szczęścia pojawiają się rysy: człowiek napotyka na niepowodzenia, przeżywa zawody ze strony najbliższych ludzi, boleje nad brakiem sukcesu czy uznania w pracy. To wszystko zmusza do rewizji dotychczasowych pojęć. W drugiej połowie życia zaczyna się kłaść nacisk na przedmiotowe [= ‚obiektywne’] ujmowanie szczęścia («BEATITUDO»); ważne [tu odtąd] jest to, czym staje się człowiek i jakie dobra ma do zdobycia na wieczność. Wszystko inne okazuje się niepewne i przemijalne. (…)
      Stąd u ludzi młodych trzeba kształtować dobre rozumienie szczęścia doznaniowego, do jakiego mają oni prawo. Powinni oni wiedzieć, że nie wszystkie kwiaty, nawet na zewnątrz pociągające, mają w sobie zarodki dobra. Starsze osoby można już reorientować, wykazując przemijalność dóbr ziemi oraz perspektywy życia nie kończącego się nigdy. Zaczęcie od tej drugiej wizji szczęścia nie spotyka się ze zrozumieniem u młodych, ze względu na preponderancję sfery organiczno-psychicznej, poza wyjątkowymi przypadkami osób melancholijnych i poszkodowanych przez los. Mówienie zaś o pierwszej odmianie szczęścia starszym jest właściwie nie na czasie i stanowi powrót do spraw, jakie siłą rzeczy, powoli, ale nieuchronnie się dezaktualizują.”

    • babula pisze:

      Konwalio nie jest Ci dobrze z tym stosunkiem do Pana Boga jaki teraz masz. Więc może jednak spróbuj poprawić sobie samopoczucie i idź do spowiedzi. Powiedz księdzu o swoich trudnościach (chociaż wydaje mi się, że on już o nich wie) i wyspowiadaj się tak jak potrafisz. Bóg tak tęskni za Tobą, pragnie Cię uszczęśliwić a jak może to zrobić skoro się na niego blokujesz. Poproś Maryję by doprowadziła Cię do konfesjonału i czuwała nad Twoją spowiedzią.

    • Maria Teresa pisze:

      Konwalio, miałam kiedyś podobnie, kiedy nawróciłam się samą wolą- bez uczuć, serca itp. Po kilku latach częstych spowiedzi to przejdzie. Potrzeba czasu, aby odgruzować duszę. Nie daj się nabrać na sztuczki złego. On robi zadymę, a potem jeszcze bardziej ucieka.
      Ostatnio, kiedy nadchodził dzień mojej spowiedzi, czułam się źle psychicznie. Mimo wszystko, poszłam i po spowiedzi mi przeszło.
      Modlitwę zaczynałam od 3 minut, które i tak na początku były za długie. Potem stopniowo wydłużałam czas modlitwy, a Bóg stopniowo mi dodawał łaskę.
      Diabeł też mi mówił, że z Bogiem będę nieszczęśliwa- jest odwrotnie. Nie będziesz szczęśliwa jeśli nie otworzysz się na wolę Bożą. Poza tym, przecież Bóg spełnia najmniejsze pragnienia, zgodne z Jego wolą. Jeśli zawierzysz Bogu, Bóg Sam Ciebie urobi, zmieniając Ci serce.

    • Renata Anna pisze:

      Konwalio, zajrzyj w te miejsca. Może to pomoże w zrozumieniu tego czego obecnie doswiadczasz. https://www.karmel.pl/7-wrzesnia/
      Słówo Ojca Pio na każdy dzień;
      7 września. Jeden akt miłości do Boga, spełniony w czasie oschłości, ma większą wartość niż sto innych, uczynionych w czasie doznawanej słodyczy i pociechy duchowej (ASN, s. 43). ze strony http://pio.katolik.bielsko.pl/slowo.html

  11. Uczeń Jezusa i Maryi pisze:

    Prosiłem tutaj niedawno o modlitwę, sam modlę się na różańcu, odmówiłem nowennę do MB Rozwiązującej Węzły, Nowennę Zawierzenia Ojca Dolindo, a obecnie odmawiam Nowennę do Bożego Miłosierdzia, ponadto do wielu świętych tych znanych i tych mniej. Nie mam zamiaru narzekać tylko po prostu nie wiem co robić wiem że sytuacja jest po ludzku beznadziejna, a nie mogę odczytać Bożych znaków, ufam że wsparty modlitwą innych liczę że spełnią się słowa Pana Jezusa z końcówki dzisiejszej Ewangelii. Proszę was kto może niech chociaż westchnie, jestem całkowicie rozbity, i całkowicie nie wiem co dalej😭😭😭

    • xc pisze:

      to moze napisz o co chodzi . moze ktos rzuci jakas idiotyczna porade a ta okaze sie byc jeednak madra. oczywiscie jezeli to nie jest dla Ciebie nic intymnego .

    • Maria Teresa pisze:

      We wszystkich intencjach wowitowych +++

    • Maggie pisze:

      Uczniu, uklęknij w ciszy i otwórz „rozpłakane serce” przed Maryją, a zaraz potem przez Nią przed Jezusem. Jesteś tym samym człowiekiem, tj wyrosłym z maleńkiego, niewinnego dziecka a „życiowe dzieje” Ciebie powaliły … rodzaj rozrachunku z tego co przygniata/plami/powala i proś o pomoc w powstaniu/zrozumieniu etc tak abyś pełnił TERAZ wolę Bożą tu na Ziemi, stając się godnym: uwielbiania i czczenia Pana Boga przez całą wieczność w Niebie. Zaczynaj może dzień od modlitwy do Ducha Świętego i nie rozpaczaj … ale raczej proś i staraj się abyś miał w radość i pogodę ducha.
      Wszyscy Święci i Święte, Błogosławieni i Błogosławione, Służebnicy Boży i Służebnice Boże w Niebie wstawcie i wstawiajcie się za nami.
      Święty Antoni Padewski pomóż znaleźć siebie każdemu zagubionemu miejsce w świecie oraz drogę i środki do życia aby kroczyć godnie Bożymi Drogami. Amen❣️

      • Uczeń Jezusa i Maryi pisze:

        Niech Bóg Cię błogosławi a Maryja Niepokalana prowadzi, dziesiątek różańca w Twojej i Waszych intencjach🙏🙏🙏

  12. babula pisze:

    Zmarła moja sąsiadka. Miła starsza pani, matka i babcia, niezmiernie pracowita i oddana Panu Bogu. Proszę o modlitwę za nią.
    Wieczne odpoczywanie racz jej dać Panie a Światłość Wiekuista niechaj jej świeci.

  13. Euzebia pisze:

    Nowenna przed Świętem Podwyższenia Krzyża Świętego 14 września
    (5 do 13 września)
    6 września – drugi dzień nowenny
    Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci śmiertelny lęk Jezusa na Górze Oliwnej, Jego sponiewieranie, znieważenie, przede wszystkim tę zniewagę, gdy przekłuto Mu język i wybito zęby, za wszystkie grzechy popełnione językiem.
    Następnie ofiaruję Ci, wszystkie skryte cierpienia i biczowanie, za lenistwo i pychę. Ofiaruję Ci także cierniem koronowanie i pośmiewiska, za grzechy, które są popełniane przeciw samemu Bogu.
    Ofiaruję pierwszy upadek za złość, którą Cię obraża się, drugi upadek za nieposłuszeństwa Boskim natchnieniom i za zmarnowane łaski, a trzeci upadek za niedotrzymanie postanowień, bezwstydne zdarcie Jego szat, za bezwstyd w ubiorach, napój złożony z octu i żółci, za nieumiarkowanie i pijaństwo, przybicie do krzyża, za te wstrętne, sprośnie grzechy i przekleństwa, a ten trzygodzinny lęk przed śmiercią na krzyżu, za niewierność kapłanów i za niedbałe wykonywanie przez nich obowiązków przy przyjmowaniu i sprawowaniu św. Sakramentów i modlitwach, a Najdroższą Krew, którą przy tym przelał, za wszystkie grzechy świata. Amen
    Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami.
    I Ty któraś współcierpiała, Matko Bolesna przyczyń się za nami.
    „Moje Rany Najświętsze uświęcają dusze i zapewniają im postęp w dobrym. Z Moich Ran rodzą się owoce świętości. Ci, którzy czcić je będą, dojdą do prawdziwego poznania Mnie.
    W Moich Ranach zawsze oczyścić się możecie. Rany uleczą wasze grzechowe rany. Moje Rany pokryją wszystkie wasze przewinienia. Nabożeństwo do Moich ran jest lekarstwem na te czasy nieprawości.”
    KORONKA DO NAJŚWIĘTSZYCH RAN PANA JEZUSA
    O Jezu, Boski Odkupicielu, bądź nam miłościw, nam i całemu światu.
    Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny, zmiłuj się na nami i nad całym światem. Amen.
    Przepuść, zlituj się mój Jezu, w otaczających niebezpieczeństwach Krwią Twoją Najdroższą osłoń nas.
    Ojcze Przedwieczny, okaż nam Miłosierdzie. Przez Krew i Rany Jezusa Chrystusa, Syna Twojego Jedynego, błagamy Cię, okaż nam Miłosierdzie. Amen. Amen. Amen.
    Na dużych paciorkach:
    Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Rany Pana Naszego Jezusa Chrystusa, na uleczenie ran dusz naszych.
    Na małych paciorkach:
    O mój Jezu, przebaczenia i Miłosierdzia, przez zasługi Twoich Świętych Ran.
    Na zakończenie: (3x)
    Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Rany Pana naszego Jezusa Chrystusa, na uleczenie ran dusz naszych. Amen

  14. Bożena pisze:

    Informacje z naszego podwórka, czyli najnowsze oficjalne wypowiedzi polskiego episkopatu.
    Biskupi o „LGBT+”, czyli nowe słowo – i wielki semantyczny bałagan
    http://www.pch24.pl/biskupi-o-lgbt—czyli-nowe-slowo—i-wielki-semantyczny-balagan,78101,i.html

    Polscy biskupi i LGBT. Kontrowersji jest coraz więcej. Dr Paweł Milcarek dla PCh24TV
    http://www.pch24.pl/polscy-biskupi-i-lgbt–kontrowersji-jest-coraz-wiecej–dr-pawel-milcarek-dla-pch24tv,78291,tv.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s