Ks. Krzysztof Sochacki z Medjugorie zaprasza na 33 dni przygotowania do zawierzenia Maryi

Zapraszamy na 33-dniowe rekolekcje zawierzenia swojego życia Jezusowi Chrystusowi przez Serce Niepokalanej Maryi!
Inicjatywa ta ma pozwolenie i błogosławieństwo od Księży Biskupów: bp. Jana Piotrowskiego, biskupa kieleckiego i abp. Henryka Hosera, administratora apostolskiego w Medjugorie.

Rekolekcje rozpoczynają się 4-go września, a aktu zawierzenia dokonamy 7-go października, we wspomnienie Matki Bożej Różańcowej.

Rekolekcje prowadzi ks. Krzysztof Sochacki – duchowy opiekun grup zawierzeniowych „Oto Matka Twoja!”

W trakcie tych 33 dni, będziemy, przez aplikację Whatsapp, przesyłać Ci materiały: modlitwy, rozmyślania, Słowo Boże i pogadanki.
Rano otrzymacie pierwszą część w wersji tekstowej. W połowie dnia prześlemy około 10-cio minutową pogadankę.
Przy końcu dnia modlitwy wieczorne i rachunek sumienia. Materiał jest rozłożony na trzy części, ale można zaznajomić się z nim jednorazowo w dowolnej chwili dnia.
Aby zapisać się do grupy należy kliknąć na poniższy link: https://chat.whatsapp.com/GeFi4ilcUBUAfikhxBTlDD

Z serca wam wszystkim błogosławię!
Ks. Krzysztof Sochacki

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

88 odpowiedzi na „Ks. Krzysztof Sochacki z Medjugorie zaprasza na 33 dni przygotowania do zawierzenia Maryi

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. wobroniewiary pisze:

    Matka Boża w Trevignano Romano ostrzega, przygotowuje i daje nadzieję 🙂
    Cieszę się, że niedługo wszyscy poznają Miłość i w pokorze padną na kolana. Pamiętajmy, że tylko diabeł nie ma kolan, bo nie umie klękać przed Bogiem

    • kafeteria13 pisze:

      Witajcie! Byłam dzisiaj na mszy świętej po angielsku, a mieszkam na Dalekim Wschodzie. Po raz pierwszy w życiu zdarzyło mi się uczestniczyć w mszy świętej, gdzie ksiądz nie wypowiedział wyraźnie słów konsekracji chleba i wina.. Nie dość ze w ten moment jest na stojąco od kilku lat, to słowa konsekracji jakby nie było. Dopiero spożycie chleba i słowa: „ Panie nie jestem godny.. „ przez wiernych było zauważalne. Dopytałam męża bo mi się wydało dziwne i on potwierdził.. zrobiło mi się smutno. Mam nadzieje, ze to przewidzenie z mojej strony.

    • Paweł pisze:

      Obawiam się, że Szczecin to jest jedyne miasto w Polsce, które w przyszłości – za swe grzechy, nie „okupione” niejako cierpieniami licznych minionych pokoleń Polaków (pokoleń, których tu po prostu praktycznie nigdy nie było…) – może zostać „zmiażdżone” w swej egzystencji niemal tak, jak Sodoma i Gomora… [Chyba że się nawróci, niczym biblijna Niniwa, której to spektakularne nawrócenie opisuje urocza (prorocko-„dydaktyczna”) biblijna Księga Jonasza. Jestem jednak dość sceptyczny co do tego, by szczecińscy «możni», ci, co coś tam „znaczą”, ci, którzy w tym mieście „dominują” i/lub stanowią większość – zechcieli się NA CZAS nawrócić…]
      Mieszkałem w tym mieście [choć co prawda zawsze będąc zameldowanym jednie na pobyt czasowy] przez równo 20 lat; ale od 10 lat – i być może z punktu widzenia Opatrzności Bożej: «na szczęście»/«na wszelki wypadek» – już tam nie mieszkam; a wiele osób, z którymi byłem tam emocjonalnie/duchowo związany, już umarło lub stamtąd wyjechało…

      • M. pisze:

        Również mam takie wrażenie, że na północy Polski, zwłaszcza na Pomorzu i Pomorzu Zachodnim religijność jest tak bardziej letnia.

    • Paweł pisze:

      CYTAT z powyższego:
      _______(…) A propos Białorusi – niezależnie od oceny politycznej i moralnej ich prezydenta, to warto zapoznać się z konferencją prasową, gdzie podał do publicznej wiadomości, w jaki sposób próbowano go nakłonić, by zastosował takie obostrzenia, jak w pozostałych krajach:
      „Agencja Bełsat poinformowała o tym, że WHO czyli Światowa Organizacja Zdrowia, agenda ONZ zaproponowała prezydentowi Łukaszence 92 miliony dolarów za wprowadzenie w całym kraju restrykcji takich, jak we Włoszech”. Odmówił. Kilka tygodni później zgłosił się do niego Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF) również agenda ONZ. Oferta za to samo okazała się dziesięciokrotnie większa. Łukaszenko odmówił stwierdzając – “Nie będziemy tańczyć jak nam kto zagra”. – cytuje białoruska agencja powołując się na materiał filmowy.
      Białoruś nie zamknęła swej gospodarki a 9 maja zorganizowała nawet (w przeciwieństwie do Rosji) defiladę w Dzień Zwycięstwa. Mimo to sytuacja epidemiczna jest na Białorusi lepsza niż w wielu innych krajach, które zastosowały tzw. lock down”.
      Czy tak m.in. wygląda „pociąganie za sznurki”? A może jeszcze innych metod „perswazji” używano? KONIEC CYTATU.
      _______Tutaj zaś – jako mój komentarz – cytaty z domniemanych, a zakończonych już przed ćwiećwieczem [wraz ze śmiercią wizjonerki Veroniki Lueken w , objawień w Bayside (w stanie Nowy Jork), dotyczący Organizacji Narodów Zjednoczonych:
      THE UNITED NATIONS
      „You must now, My child, speak out the truth. Your country must send from its shores the coalition—the United Nations. Your country must purge itself of the many seekers of fortune at the expense of a loss of the souls of thousands, those who seek worldly gain and riches by bringing into your nation corrupters of souls and mind destroyers—pornography and drugs, My child.” -Our Lady, September 13, 1975
      https://www.tldm.org/Directives/d47.htm
      CZYLI: „Moje dziecko, musisz teraz otwarcie wypowiedzieć [tę] prawdę: Wasz kraj musi odesłać [precz] od swoich brzegów tę koalicję – [Organizację] Narodów Zjednoczonych. Wasz kraj musi oczyścić się z tych wielu poszukiwaczy fortuny [którzy poszukują jej] kosztem zatracenia tysięcy dusz, którzy szukają światowego zysku i bogactw przez wprowadzenie do Waszego narodu deprawatorów dusz i niszczycieli umysłów – pornografii i narkotyków, Moje dziecko.” – Matka Boża, 13 września 1975.
      ENEMIES
      „It is in the direction of the Eternal Father, that you remove from your country the forces of satan now running rampant in the grouping you call, the United Nations.
      „You must as a nation take yourself away from this group of satan! You have opened your doors to the enemies of God! These enemies do not defend you but they wait to pounce upon you like vultures! They are bringing you down to your knees now, My children! Like vultures, they will await their time.” – Our Lady, September 13, 1974
      https://www.tldm.org/Directives/d48.htm
      CZYLI: „Zaleceniem Ojca Przedwiecznego jest to, byście usunęli z Waszego kraju siły szatana grasujące obecnie w zgrupowaniu zwanym przez Was [Organizacją] Narodów Zjednoczonych. Jako naród musicie się oddalić/zdystansować od tej grupy szatana! Otworzyliście [bowiem] Wasze drzwi wrogom Boga! Ci nieprzyjaciele nie bronią Was, lecz czekają, by rzucić się na Was jak sępy! Oni [stopniowo] prowadzą Was teraz do padnięcia na kolana, Moje dzieci! Jak sępy, oni będą oczekiwali [tylko] na swój czas!” – Matka Boża, 13 września 1974.
      _______NOTABENE: Objawienia te są bardzo różnie oceniane, gdy chodzi o ich autentyczność: ___Raczej przychylnie wypowiedziała się o nich na przykład książka: Gottfried Hierzenberger, Otto Nedomansky „Księga objawień maryjnych od I do XX wieku” [wydanie Oficyny Wydawniczo-Poligraficznej „ADAM”, Warszawa 2003, „za zgodą Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 16.10.2002, Nr 4970/NK/2002; Notariusz – Ks. dr Henryk Małecki; Wikariusz Generalny, Biskup Pomocniczy Warszawski +Tadeusz Pikus”] – oto cytat ze str. 485 i 495-496:
      „«Wezwania z Bayside» (…) rozeszły się po całym świecie. Kościół nie poświęcił im jednak dostatecznej uwagi. Treścią przesłań są wypowiedzi dotyczące czasu ostatecznego i zawierające wiele krytyki wobec modernizmu w Kościele, zapowiadające wielkie oczyszczenie ziemi, a także wzywające do zachowania tradycyjnej pobożności i do silnego jednoczenia się w wierze. (…) Objawienia, przesłania oraz liczne zdarzenia i zjawiska mistyczne są praktycznie ignorowane przez kurię w Brooklynie, choć w roku 1970 biskup Francis J. Mugavero wydał polecenie zbadania tych zjawisk. Czyniono to przez kilka miesięcy, lecz ani razu nie przesłuchano samej ‚widzącej’. Zwrócono się za to do członków parafii, czy nie są niepokojeni przez tłumy; nie byli to ludzie współdziałający z Weroniką. Dysponowano kilkoma protokołami przesłań, kilkoma nagraniami magnetofonowymi z głosem Weroniki – nie przesłuchano ich jednak ani nie przeanalizowano. Sprawa spełzła na niczym. Komisja przekazała jedynie kurii, iż objawienia uważa za ‚całkowicie nieprawdziwe’, zaś wydarzeniom nie przypisuje ‚żadnego charakteru nadprzyrodzonego’… Należałoby jednak zbadać inne okoliczności: niezliczone twierdzenia o uzdrowieniach i relacje o nich; wydarzenia zaistniałe podczas otrzymywania przesłań (szczególną okazję stwarzały tu nagrania magnetofonowe); kwestie licznych niezwykłych zdjęć (fotografii powstałych w niewyjaśniony sposób, wykonanych przez ‚widzącą’, jej współpracowników, widzów, a także przez pielgrzymów i ukazujących często zadziwiające i niewytłumaczalne zjawiska). Ludzie uciekli się do ‚samopomocy’ – jak to się dzieje przy podobnych cudach, gdy Kościół nie doszedł do żadnych ustaleń, a jednocześnie nie zasygnalizował, iż dotyczy go to w jakiś sposób – i zareagowali jako wierzący. Przez ponad dwadzieścia lat obserwują te zjawiska i potrafią docenić ‚bezpośredni kontakt’…”
      ___Z drugiej strony jednak, na przykład światowej sławy mariolog i znawca objawień – śp. ks. prof. Rene Laurentin – zaliczył objawienia w Bayside do „przypadków wątpliwych”, jak można przeczytać na str. 182-183 jego książki „Współczesne objawienia Najświętszej Maryi Panny” [wydanie Wydawnictwa EXTER, Gdańsk 1995, NIHIL OBSTAT ET IMPRIMATUR: Curia Metropolitana Gedanensis, Gedani-Olivae, die 25 Martius 1994, Ks. dr Wiesław Lauer, Vicarius Generalis].

      • Paweł pisze:

        Przepraszam jeszcze za nie dokończone powyżej (przez moją nieuwagę) wtrącenie nawiasowe, które powinno w całości brzmieć:
        [wraz ze śmiercią wizjonerki Veroniki Lueken w 1995 r.]
        https://www.tldm.org/veronica/VeronicaBiography.htm

        • m-gosia pisze:

          https://www.pch24.pl/swiatowe-forum-ekonomiczne-o-nowym-wspanialym-swiecie-po-pandemii,78135,i.html
          Od lat czytamy o NWO jako o teorii spiskowej.Tymczasem coraz bardziej otwarcie nas o tym „raju na ziemi”informują.Ostatni akapit z powyższego materiału,którego nie dałam rady w całości przeczytać:
          Kryzys COVID-19 wpływa na każdy aspekt życia ludzi w każdym zakątku świata. Ale tragedia nie musi być jego jedynym dziedzictwem. Przeciwnie, pandemia stanowi rzadkie, ale wąskie okno okazji do refleksji, ponownego wyobrażenia sobie i zresetowania naszego świata, by stworzyć zdrowszą, bardziej sprawiedliwą i dostatnią przyszłość” – podsumował szef Światowego Forum Ekonomicznego, propagujący stworzenie globalnego zarządu energią, globalnego rządu, upowszechnienie inwigilacji obywateli za pomocą systemów sztucznej inteligencji, rozpropagowanie tak zwanej aborcji jako podstawowej usługi medycznej czy stworzenie panteistycznej religii planetarnej.

    • bea pisze:

      KLASZTOF W LAGIEWNIKACH ZAMKNIETY SIOSTRY BOZEGO MILOSIERDZIA ZAINFEKOWANE

  3. mzz pisze:

    Jak co miesiąc zapraszam do pomocy duszom czyśccowym, konającym oraz dzieciom zagrożonym zabiciem. Z Panem Bogiem.
    https://zrzutka.pl/p47eph

  4. wobroniewiary pisze:

    Bardzo Was proszę o modlitwę w poniższej intencji, chodzi o znajomego mojego i jednego Czytelnika:

    Szczęść Boże. Pani Ewo proszę o modlitwę za dzieciątko Pawła – byli na kontroli i wyszło, że serduszko nie bije. Za 10 dni na kontrola i jak nic się nie zmieni…
    Omadlajmy, szturmujmy Niebo!

    Ps. Proszę też o szturm do Nieba w pewnej mojej Bogu znanej intencji
    Z góry Bóg zapłać za każde Zdrowaś Maryjo lub jakiekolwiek westchnienie do Boga czy Maryi

  5. m-gosia pisze:

    We wszystkich intencjach †††

  6. mcc2 pisze:

    Na frondzie pojawiła się informacja że znana z przeróbek hitowych piosenek na pieśni religijne polska zakonnica odchodzi z życia zakonnego . Szczęsć Boże na nowej drodze życia . Swoją drogą naprawdę pięknie przerobiła ociekające seksapilem Despacito na Zdrować Maryjo…
    ps. każdy kto nie zna ironi jest autystyczny.

  7. wobroniewiary pisze:

    Proszę o modlitwę za syna Przyjaciółki Emila, który dziś z rana ma poważną operację na kręgosłup

  8. wobroniewiary pisze:

    Jak dowodzą badania, stres silnie wiąże się z cukrzycą…wystarczy „mały nerw” A cukier skacze jak szalony i człowiek chodzi jak pijany czy zwariowany…
    To co ja mam zrobić, skoro stres to mój nieodłącznty przyjaciel, który postanowił być mi wiernym do końca moich dni i kroczy za mną a nawet przede mną krok w krok….

    „U osób z cukrzycą stres może wpływać na poziom cukru we krwi. Wynika to z różnych przyczyn. Przede wszystkim hormony stresu, takie jak kortyzol i adrenalina podwyższają poziom cukru we krwi, ponieważ pod ich wpływem wątroba uwalnia glukozę do organizmu. Glukoza uwalniana jest w celu obrony przed stresorem…”

    https://diagnosis.pl/cukrzyca-a-stres

    • Paweł pisze:

      U mnie pierwsze 5 lat pracy po studiach (1996-2001) też było praktycznie nieustannym stresem, który… nie wiadomo kiedy i jak miał się w ogóle skończyć. Ale niespodziewanie – dzięki Bożej Opatrzności – nastąpiło [niby przypadkiem] szereg zmian „personalnych” w moim otoczeniu: zmarła moja szefowa (ta, co mnie wysłała na aż 8-miesięczny staż w Berlinie już w pierwszym roku mojej pracy!), a jej następczyni okazała się wyraźnie mniej „despotyczna”, potem zmienił się również dość autokratyczny opiekun mojego niedoszłego doktoratu na innego, wyraźnie – nazwijmy to – „uczynniejszego”, a z kolei na Studium Doktoranckim [które to też przysparzało mi niesamowitych stresów koniecznością wygłaszania co semestr seminariów dotyczących postępów pracy] także zmieniła się osoba prowadząca na znacznie bardziej łagodną i nastawioną pojednawczo. Tak że w sumie począwszy od wiosny roku 2002 zrobiło się już całkiem znośnie. A od połowy roku 2003 – jak już tu pisałem na stronie – odkryłem ponadto skuteczne szczególnie w moim przypadku wstawiennictwo św. Ekspedyta.
      W międzyczasie zmieniła się też nawet dawna ogólnopolska ustawa, która karała za niedokończenie doktoratu koniecznością zwracania wszystkich pieniędzy, które się dostało przez 4 lata Studium Doktoranckiego. Ja doktoratu – z przyczyn zdrowotnych – nie dokończyłem i nie obroniłem (choć promotor mówił, że był on zrobiony w 90%, ale śmiem sądzić, że to i tak bardzo optymistyczna opinia), więc konieczność zwracania wszystkich pieniędzy byłaby dla mnie rodzajem „katastrofy”. Na szczęście ustawa się w samą porę zmieniła. Potem doszło jeszcze i to, że z pracy na uczelni zostałem ostatecznie zwolniony akurat w tym momencie, kiedy z powodu dodatkowego załamania stanu mojego zdrowia nie mogłem już i tak prowadzić nadal zajęć, choćby mnie nawet z pracy nie zwolniono. Tak że w sumie samo nieukończenie doktoratu i samo pozbawienie możliwości prowadzenia zajęć stały się dla mnie faktami kompletnie obojętnymi, bo wiem, że mogłoby być dużo gorzej: mógłbym być ustawowo zmuszony do zwracania pieniędzy za nieukończony doktorat i mógłbym się znaleźć w kompromitującej sytuacji asystenta – co prawda zatrudnionego na etacie – lecz nie będącego w stanie prowadzić zajęć [i dlatego – z konieczności – zbyłem potem milczeniem sugestie zatrudnienia mnie na umowę „śmieciówkę” tylko w tym celu, bym prowadził zajęcia, albo może i jakiegoś innego zatrudnienia, bylebym tylko dokończył doktorat; to jest już „fizycznie” niemożliwe (niemożliwa „fizycznie” jest już dla mnie sama obrona doktoratu), ale na szczęście i DZIĘKI BOGU nie muszę się już z tego nikomu tłumaczyć ani przedkładać zaświadczeń w rodzaju np. L-4 czy jakichkolwiek innych…].
      A więc spełniło się tu w pełni to żartobliwe powiedzenie, że „nawet nad wariatami Pan Bóg czuwa”! Natomiast Siostra Emmanuel z Medjugoria – o ile pamiętam – napisała kiedyś, że „NIEBO niewątpliwie zna się na EKONOMII”…

    • xc pisze:

      stres ma negatywny wplyw na przebieg praktycznie wszystkich chorob . i niestety jest nieodlacznym elementem naszego zycia. moze powinnas odsapic komus zaufanemu moderowanie czesci komentarzy ?

    • Małgorzata K pisze:

      Droga Ewo, może poszukaj coś w ziołach?
      Pozdrawiam Cię ☺️
      Szczęść Boże

  9. Bożena pisze:

    +++ we wszystkich intencjach

  10. Ada pisze:

    i ja Was proszę o modlitwę, o pracę bo nie mam żadnych zamówień, i o pomoc w trudnościach z zachowaniem syna, bo już nie daję rady dźwigać tego wszystkiego

    • wobroniewiary pisze:

      Witaj w klubie.omadlam się nie z pracą, dołączę i Ciebie

    • Paweł pisze:

      Współczuję tym, którzy dziś muszą wychowywać/formować młodych ludzi, bo oni już choćby i w „pradawnych” [z naszego punktu widzenia] czasach kojarzyli się (co najmniej) z „zadziornością”, którą np. nawet sam «wielki» Mozart chciał może oddać w takim oto swoim znanym Koncercie fortepianowym nr 9, nazywanym właśnie tytułowo „MŁODY CZŁOWIEK” («Jeune homme»):
      https://www.youtube.com/watch?v=FHwmL8Md22w
      [A akurat niemal wszystkie Koncerty fortepianowe, znajdujące się w tym nagraniu, Mozart napisał SAM będąc MŁODYM człowiekiem: mianowicie w r. 1767 (czyli jako 11-latek) – Koncerty nr 1, 2, 3 i 4; w r. 1773 (czyli jako 17-latek) – Koncert nr 5; w r. 1776 (czyli jako 20-latek) – Koncerty nr 6 i 8; w r. 1777 (czyli jako 21-latek) – ten wyżej wspomniany Koncert nr 9; a tylko powyższe Koncerty nr 15 i 16 napisał już jako 28-latek (w r. 1784) https://pl.wikipedia.org/wiki/Wolfgang_Amadeus_Mozart#Koncerty_fortepianowe ]

  11. Gola pisze:

    Proszę o modlitwę za Małgorzatę, jutro będzie miała operację. Niech Najświętsze Serce Pana Jezusa obejmie ją miłosierdziem.

  12. Monika pisze:

    Pisząc o skutkach zainfekowania wirusem SARS-CoV-2 chciałbym przede wszystkim określić problem z medycznego, a nie politycznego punktu widzenia, jednakże w całej tej sytuacji elementy zdrowotne są pod pewnymi względami tak ściśle związane z elementami polityki, że nie sposób ich całkowicie rozdzielić.
    Jak w dowcipie, który ostatnio przeczytałem: Pacjentka pyta lekarza, czy mamy się spodziewać nowej fali zachorowań. Lekarz odpowiada: „Nie wiem, proszę pani. Jestem lekarzem a nie politykiem”.
    Na początku ogłoszenia epidemii (pandemii) nie bardzo było wiadomo, czy nie zbliża się kolejne zagrożenie masowym wymieraniem ludności, jak w czasie prawdziwych epidemii (dżuma Justyniana , 541-542r. – w samym Konstantynopolu umierało dziennie 5000 osób a populacja miasta zmniejszyła się o 40%; dżuma w Europie w XIV w – zmarła 1/3 ludności Europy; „zaraza” w Londynie w 1665-1666r. – zmarło 20% mieszkańców Londynu; grypa hiszpanka – śmiertelność 10-20%). To były prawdziwe epidemie, nie takie jak sławetna świńska grypa. Oskarżono wówczas WHO o ogłaszanie sztucznej pandemii na potrzeby koncernów farmaceutycznych. Wykazano, że w grupie, która przygotowywała dokument w sprawie rekomendacji stosowania szczepionek, pracowało 3 naukowców, którzy otrzymywali wypłaty od firm farmaceutycznych. W 2010 r. opublikowano na ten temat krytyczne raporty – zarówno na łamach brytyjskiego pisma medycznego BMJ, jak również na posiedzeniu Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy (PACE).
    W przypadku Covid-19 okazało się, że śmiertelność średnio na świecie nie przekracza setnych części procent. W Polsce na Covid-19 zmarło kilkakrotnie mniej, niż w tym samym czasie na zapalenie płuc. Na HIV/AIDS rocznie umiera na świecie ok. 1 mln. osób. Liczba zakażeń jelitowych bakterią Clostridium difficile jest kilkakrotnie większa niż liczba osób, u których stwierdzono zainfekowanie wirusem SARS-CoV-2, a przebieg zakażenia jest często o wiele bardziej poważny.
    W ciągu kilku ostatnich miesięcy pracy na oddziale zakaźnym spotykałem się z wieloma osobami, u których wykryto zainfekowanie Covid-19. Celowo nie piszę, że „były chore na Covid”, gdyż ponad 95 % miało albo lekkie objawy, ustępujące po 1-3 dniach, albo nie wykazywała w ogóle żadnych objawów. Zwyklej u tych lekko chorych obserwowaliśmy niewielkie podwyższenie temperatury ciała, przejściowe zaburzenia smaku lub węchu. Oczywiście, były także osoby, u których wystąpiły poważne objawy, wymagające hospitalizacji a niekiedy intensywnego leczenia. Zawsze istnieli ludzie ciężko chorzy i zawsze ludzie umierali. Nikt tego nie neguje. Na szczęście spośród osób, które do nas trafiały, był to naprawdę niewielki odsetek. Ci pacjenci oczywiście byli kierowani do szpitala jednoimiennego.
    Nie tylko z mojej obserwacji, ale także z wymiany doświadczeń z wieloma moimi kolegami – głównie lekarzami rodzinnymi – wynika, że w czasie zachorowań grypowych stan pacjentów był zdecydowanie bardziej poważny. Były to w większości osoby naprawdę chore, bardzo osłabione, wysoko gorączkujące, a ich normalna, codzienna aktywność, była wyłączona na kilka lub kilkanaście dni.
    Przez lata spotykaliśmy się z różnymi chorobami infekcyjnymi, przebiegającymi często z bardziej burzliwymi objawami, ale nikt z tego powodu nie wpadał w panikę, nie zarządzał kwarantanny, izolacji, nie zmuszał ludzi zdrowych do wykonywania testów, badań – tylko dlatego, że znaleźli się w pobliżu osoby zainfekowanej. Po prostu zachowywano się racjonalnie.
    Pamiętam, jak zaczęły się zachorowania na HIV. Początkowo ludzie byli naprawdę przestraszeni. Obawiali się, że zakażą się jeśli dotkną klamki, którą przed chwilą dotykał pacjent z HIV. I co wówczas robiono? Nakręcano panikę? Zarządzano kwarantanny? Czy podawano w mediach, ile nowych przypadków wykryto każdego dnia? Czy wirusa nazywano „śmiertelnym wirusem”? Nie. I władze, i pracownicy medyczni zachowywali się wówczas zupełnie normalnie. Starano się ludzi uspokoić, wytłumaczyć, że jest to choroba infekcyjna jak wiele innych i oczywiście należy zachować pewną ostrożność, ale nie wolno wpadać w panikę. To były normalne czasy. Nie było „zapotrzebowania politycznego” na eskalowanie pandemii strachu, zupełnie inaczej niż w chwili obecnej.
    Aktualnie śmiertelność z powodu innych chorób (w tym infekcyjnych) jest znacznie wyższa, niż śmiertelność wśród osób, które kwalifikuje się jako zmarłe w wyniku zakażenia Covid. Na inne choroby zakaźne umiera ponad 90% osób, a zakwalifikowanych jako Covid – poniżej 10%. Natomiast przekaz medialny jest taki, że mamy się bać tych kilku procent, a nie musimy się przejmować innymi zakażeniami, które są odpowiedzialne za ponad 90% zgonów spowodowanych chorobami zakaźnymi. Gdzie logika? Niezbędne jest w tym przypadku uświadomienie, że zakażenie Covid może być przysłowiowym „gwoździem do trumny” u osób schorowanych, ale praktycznie samo w sobie nie prowadzi do śmierci (tak jak to było początkowo w przypadku AIDS – teraz są terapie, które pozwalają zachować tych pacjentów przy życiu, lecz na początku rozpoznanie AIDS kojarzyło się z nieuchronnym zgonem).
    Już słyszę adwersarzy, którzy mówią: „A gdyby to chodziło o twoją najbliższą osobę, schorowaną, w podeszłym wieku, to też uważasz, że nie powinno być obostrzeń, maseczek, izolacji, kwarantanny itp.? Powiedz to osobie, która utraciła kogoś bliskiego”.
    Odpowiadam podwójnie:
    1) To powiedz to trzem innym osobom, które utraciły swoich bliskich z powodu niemożności otrzymania właściwej pomocy lekarskiej z powodu restrykcji covidowych.
    2). Mój Tato w wieku 81 lat zachorował na banalną infekcję wirusową (nie żaden Covid), która była tym przysłowiowym gwoździem do trumny. Zmarł. I wcale nie uważam, że powinniśmy w tamtym czasie paraliżować normalne życie, funkcjonowanie służby zdrowia, aby zredukować możliwość przenoszenia czynników zakaźnych. Podstawowe zasady – tak. Ale nadzwyczajne, przekraczające zasady zdrowego rozsądku – zdecydowanie NIE.
    Mimo braku istotnych różnic pomiędzy infekcją Covid a innymi infekcjami wirusowymi (w tym – innymi koronawirusami, które występują w populacji w ilości 5 do 15%) – zarządzono wyolbrzymione, sprzeczne z logiką restrykcje. Sparaliżowano służbę zdrowia. Sparaliżowano gospodarkę. Zniszczono wiele firm (niezależnie od wypłat rekompensujących). Pozbawiono ludzi komfortu bycia wolnym człowiekiem. Zastraszono.
    Być może uchroniono (a właściwie – odwleczono w czasie) zakażenie jakiegoś procenta osób. W miejsce tego pozbawiono zdrowia, a niejednokrotnie życia, o wiele więcej ludzi. Terapia okazała się gorsza niż choroba. Na co dzień spotykam się z sytuacjami, że chorzy pacjenci nie mogą się dostać do lekarza, jeśli mają podwyższoną temperaturę ciała. Są odsyłani z kwitkiem w formie „teleporady”, bez badania fizykalnego, bez badań analitycznych, obrazowych (bo mogą mieć Covida). Ostatnio poruszający, znany mi osobiście przykład z innego miasta: starsza kobieta mieszkająca z mężem (także w podeszłym wieku) z nieco podwyższoną temp. ciała. Pobrano wymaz w kierunku Covid i pozostała w domu. Po kilku godzinach wzrost temp. ciała do ponad 40 st. C. Zasłabła. Mąż wezwał pogotowie. Ratownicy poinformowali, że w oddziale zakaźnym nie ma miejsc wolnych. Szpital jednoimienny jej nie przyjmie, bo nie ma stwierdzonego dodatniego Covida. Inne szpitale nie przyjmą, bo nie ma stwierdzonego ujemnego Covida. Pacjentkę pozostawiono w domu, tłumacząc, że gdyby pojawiła się silna duszność, to niech jeszcze raz wezwie pogotowie. Może w tym czasie będzie już wynik pobranego wcześniej wymazu w kierunku SARS-CoV-2.
    Proszę mi wierzyć, to nie jest żadne wyolbrzymianie problemu. I ja i moi koledzy spotykamy się z takimi sytuacjami często. Kiedy na początku na wyniki testów czekaliśmy nawet kilka dni, to pamiętam, jak jeden pacjent po wypadku nie był zaopatrzony przez 3 dni (rany nie były zeszyte). Krążył między jednym szpitalem a drugim (w tym – jednoimiennym, gdzie też go nie zaopatrzono twierdząc, że powinien być zaopatrzony w miejscu zamieszkania).
    Z pewnością każdy zna liczne takie przypadki. To jeden z wielu aspektów pandemii strachu.
    Inną, niezwykle przykrą konsekwencją koronapaniki jest pozostawianie starszych, lub młodych ale poważnie chorych osób wymagających hospitalizacji bez możliwości kontaktu z bliskimi. Tacy ludzie, często bardzo emocjonalnie związani z innymi członkami rodziny zostają osamotnieni, bez możliwości odwiedzin w momencie, kiedy wsparcie najbliższych jest im najbardziej potrzebne.
    Warto tu wspomnieć o depresjach (koledzy psychiatrzy i psychologowie mają coraz więcej nowych pacjentów).
    Depresja idzie w parze także ze wzrostem bezrobocia. Jak wynika z wielu analiz – wzrost bezrobocia o 1% przyczynia się do wzrostu liczby samobójstw o ok. 1,1%.
    Kilkakrotnie na moich oczach dochodziło do omdleń, kiedy pacjenci (nawet mężczyzna w sile wieku) z powodu założonej maseczki mieli utrudniony dopływ tlenu. Po zdjęciu maski wracali powoli do siebie. Wtedy mówiłem, żeby nie zakładali w tym dniu maseczki, niezależnie od zaleceń ministra.
    A propos bezpieczeństwa maseczek. Znowu wielu adwersarzy przekonuje, że personel służby zdrowia, zwłaszcza zabiegowcy – używają na co dzień masek i nic się nie dzieje. Tak, to prawda, ale czy w przypadku zaostrzenia POChP lub w zaawansowanej ciąży stają za stołem operacyjnym? Chyba nie.
    Ponadto – zdecydowana większość obserwowanych przeze mnie (i nie tylko) osób używa tej samej maski przez wiele tygodni. Jest ona zabrudzona, zainfekowana, a zdarza się, że jeden drugiemu pożycza przed wejściem do sklepu. Inni maja ją na samych ustach lub na brodzie, byleby się uchronić przed mandatem. Nawet gdyby taka maska rzeczywiście ograniczała transmisję wirusa, to w tych przypadkach nie tylko nie ogranicza, ale dodatkowo naraża na infekcje.
    Czy warto więc tak bardzo dezorganizować normalne życie, normalne funkcjonowanie służby zdrowia, aby osiągnąć wyimaginowaną korzyść zdrowotną w nielicznych, pojedynczych przypadkach, poświęcając pod wieloma względami dużo większe grupy ludzi?
    O co więc chodzi? Bo ze zdrowym rozsądkiem, a zwłaszcza z medyczną zasadą „primum non nocere” (przede wszystkim nie szkodzić) – ma to niewiele wspólnego.
    Zastraszanie i wzbudzanie paniki szkodzi nam wszystkim. Proszę sobie wyobrazić pilota samolotu, który awaryjnie lądował. Po wylądowaniu informuje pasażerów: „proszę spokojnie podchodzić do wyjść awaryjnych. Na zewnątrz są już służby ratunkowe. Wszyscy bezpiecznie opuszczą samolot”. I nawet, jeśliby zagrażało większe niebezpieczeństwo, to takie rozważne podejście i uspokojenie ludzi zwiększa szansę ich uratowania. A gdyby pilot krzyczał: „Ludzie! Ratujcie się kto może, bo w każdej chwili mogą wybuchnąć zbiorniki z paliwem”. Jak można byłoby to ocenić?
    Na naszych oczach odbywa się to drugie. Niestety. Nawet samo podawanie liczb nowo zakażonych lub zmarłych osób jest sposobem manipulacji i straszenia. Średnio w ciągu doby umiera w Polsce ok. 1100 osób. I o tym się nie mówi w mediach. Natomiast słyszymy, że zmarło 8 osób z powodu Covida (tak naprawdę nie wiadomo, czy rzeczywiście z powodu Covida, bo sekcji się u nas w tych przypadkach nie robi).
    Ponadto, w zdecydowanej większości przypadków ludzie umierali na inne choroby, będąc „bezobjawowymi nosicielami wirusa” ale do informacji publicznej podaje się, że zmarli „z powodu” koronawirusa, co jest kolejnym elementem manipulacji zmierzającej do eskalowania strachu.
    A gdyby tak informować, że dziś zginęło w wypadkach komunikacyjnych 8 osób w Polsce. I tak codziennie (tyle bowiem średnio ginie). I gdyby stwierdzić, że trzeba wobec tego podjąć nadzwyczajne działania – ograniczenie ilości pojazdów na jezdni (jeden pojazd od drugiego w odległości 100 m), ograniczenie ilości pieszych na przejściach (maksimum dwie osoby jednocześnie), konieczność noszenia przez pieszych czapeczek z migającym światełkiem (za brak czapeczki wysokie mandaty)? A najlepiej: „Zostań w domu, nie wychodź na ulicę – zachowaj się odpowiedzialnie”. I tu widać nonsens nieadekwatnych działań, z jakimi mamy do czynienia w związku z koronapaniką.
    Jeżeli ktoś powie, że przykład jest chybiony, bo tu chodzi o chorobę zakaźną – to od razu odpowiadam: chodzi o to, by zmniejszyć ilość zgonów – niezależnie od przyczyny.
    Ktoś może powiedzieć, że łatwo mi ironizować na temat ofiar wypadków. Od razu odpowiadam: mój syn zginął w wypadku w wieku 19 lat. I nie uważam, że powinno się nosić dla bezpieczeństwa czapeczki z migającym światełkiem.
    Dlaczego uważam, że straszenie jest częścią polityki?
    Minęło kilka miesięcy. W niektórych krajach zrezygnowano z siania paniki i prowadzono w miarę normalne życie (poza nielicznymi ograniczeniami). Jaki skutek w porównaniu w tymi, gdzie wprowadzono obostrzenia
    Kraj / procent zakażeń w całej populacji / procent zgonów w całej populacji
    USA / 1,8% / 0,055%
    Brazylia / 1,8% / 0,06%
    Włochy / 0,45% / 0,06%
    Polska / 0,18% / 0,005%
    Białoruś / 0,75% / 0,007%
    Szwecja / 0,84% / 0,06%
    Jak widać – nie ma istotnej różnicy pomiędzy średnią liczbą zgonów na świecie a średnią liczbą zgonów w krajach bez obostrzeń (Szwecja, Białoruś).
    A propos Białorusi – niezależnie od oceny politycznej i moralnej ich prezydenta, to warto zapoznać się z konferencją prasową, gdzie podał do publicznej wiadomości, w jaki sposób próbowano go nakłonić, by zastosował takie obostrzenia, jak w pozostałych krajach:
    „Agencja Bełsat poinformowała o tym, że WHO czyli Światowa Organizacja Zdrowia, agenda ONZ zaproponowała prezydentowi Łukaszence 92 miliony dolarów za wprowadzenie w całym kraju restrykcji takich, jak we Włoszech”. Odmówił. Kilka tygodni później zgłosił się do niego Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF) również agenda ONZ. Oferta za to samo okazała się dziesięciokrotnie większa. Łukaszenko odmówił stwierdzając – “Nie będziemy tańczyć jak nam kto zagra”. – cytuje białoruska agencja powołując się na materiał filmowy.
    Białoruś nie zamknęła swej gospodarki a 9 maja zorganizowała nawet (w przeciwieństwie do Rosji) defiladę w Dzień Zwycięstwa. Mimo to sytuacja epidemiczna jest na Białorusi lepsza niż w wielu innych krajach, które zastosowały tzw. lock down”.
    Czy tak m.in. wygląda „pociąganie za sznurki”? A może jeszcze innych metod „perswazji” używano?
    Przyszłość nie napawa optymizmem. Pomimo, że na początku minister zdrowia mówił jak lekarz („maseczki nic nie dają i nie wiem, po co je ludzie noszą”, oraz: „ja nie mam objawów chorobowych więc nie muszę ich nosić”), później zmienił zdanie na bardziej „poprawne politycznie”.
    Zastraszanie konsekwentnie postępuje.
    Ale nie wszyscy boją się „śmiertelnego wirusa” (jak się go często określa w mediach). Coraz więcej osób porównuje go z innymi, znanymi chorobami i widzi cały absurd tego zastraszania. Podobnie większość moich kolegów – lekarzy. Boją się czegoś innego: kwarantanny. Wolą nie przyjmować pacjentów, odesłać ich bez badania zasłaniając się taką możliwością (teleporada), żeby przypadkiem nie natknąć się na pacjenta, u którego wykryje się Covid-19.
    Gdyby nie ta obawa, problem w służbie zdrowia w dużej mierze byłby rozwiązany.
    Podobnie ze szpitalami jednoimiennymi, które przestają być wydolne.
    Jeśliby ktoś chciał bardziej skutecznie dokonać destrukcji służby zdrowia to można by było wprowadzić kwarantannę, izolację, badania przesiewowe np. u osób z zakażeniami jelitowymi (w tym: Cl. difficile), z HIV/AIDS, z zapaleniem płuc (ok. 12 tys. zgonów rocznie w Polsce i także można się zarazić drogą kropelkową). Zróbmy w tych przypadkach również szpitale jednoimienne i dopiero wówczas pokażemy społeczeństwu, przed jakim straszliwym niebezpieczeństwem trzeba go chronić. A szpitale jednoimienne nie będą w stanie przyjąć wszystkich tam kierowanych.
    Panika będzie jeszcze większa.
    W prowadzonym przeze mnie oddziale zakaźnym już teraz nie jesteśmy w stanie obsłużyć wszystkich zgłaszających się pacjentów, którym odmówiono pomocy w innych placówkach służby zdrowia. Brak personelu, brak „mocy przerobowych”.
    Z dziesiątków osób, które się zgłaszają, tylko u pojedynczych osób jest wykryty Covid. Cała reszta jest zdrowa. A nawet ci zainfekowani (zgłosili się, bo dostali takie polecenie) w zdecydowanej większości wykazują zdziwienie, że wykryto wirusa, bo nie mają ŻADNYCH objawów.
    Tak więc izolujemy zdrowych (bo wykryto u nich materiał genetyczny jednego z całej rzeszy wirusów, które normalnie zasiedlają ludzki organizm i z którymi nasz układ odpornościowy doskonale sobie radzi), poddajemy ich badaniom, nie mając już pełnych możliwości zająć się chorymi na inne choroby.
    A co będzie za kilka tygodni, gdy pojawią się typowe dla okresu jesiennego infekcje z podwyższoną temperaturą ciała? Zdecydowana większość tych osób nie będzie miała wykrytego tego „śmiertelnego” wirusa (przypomnę, że śmiertelność w skali świata to zaledwie 0,05%!), ale zostaną odesłani bez badania, żeby personel nie musiał poddać się kwarantannie.
    Czy te wszystkie, nieadekwatne do rzeczywistego zagrożenia obostrzenia, mają na celu zdrowie ludzi? Wątpliwe. Gdyby istotne było zdrowie, to prowadzono by akcje uświadamiające, że należy dbać o naturalną odporność organizmu oraz podawano by sposoby jak można to osiągnąć.
    Byłem kilka lat temu na konferencji naukowej dla lekarzy rodzinnych (konferencja o stanie zdrowia Polaków, pod patronatem ministra zdrowia), gdzie podano ciekawe informacje: mamy coraz większe możliwości w medycynie stanów nagłych, ale jeśli chodzi o choroby przewlekłe, to sytuacja nie jest wesoła. Oczywiście stosujemy leczenie farmakologiczne, ale w tym przypadku możemy wpływać na zdrowie pacjentów zaledwie w ok. 10%. Natomiast 56% zależy od tego, jak pacjent traktuje swój organizm (używki, aktywność fizyczna, zdrowe odżywianie, uzupełnianie niedoborów witamin, mikroelementów, fitoskładników, eliminowanie toksyn itp.). W 24% na nasze zdrowie ma wpływ środowisko, w jakim żyjemy. W 10% – predyspozycje genetyczne, a jedynie w 10% – tzw. medycyna naprawcza.
    Od lat mam możliwość obserwacji pacjentów, którzy w oparciu o powyższe informacje tak zmienili swój styl życia, tak zaczęli dbać o organizm, że praktycznie przestali zapadać na infekcje pomimo, że wcześniej często chorowali. Poprawa funkcji organizmu ma wpływ także na inne jego czynności, nie tylko na układ immunologiczny.
    Dlaczego o tym się milczy? Dlaczego zaleca się maseczki, a nie mówi się, że można inaczej zadbać o zdrowie? Czy dlatego, że komuś zależy, by ludzie nie byli zbyt zdrowi? Komu?
    Kto pociąga za sznurki „poprawności”?
    Sposobem wyjścia z zapaści, jaka czeka nas w nadchodzącym czasie zwiększenia zachorowań, jest zaprzestanie traktowania zakażenia Covid jak wyjątkowej choroby i traktowanie go tak, jak powiedział Premier Morawiecki przed wyborami prezydenckimi: „Nie ma się czego bać, widzę, że już większość z państwa nie nosi maseczek. Choroba, jak choroba, jak inne choroby infekcyjne”.
    A więc potraktujmy ją tak, jak powinniśmy – róbmy masowe badania wymazów w takim stopniu jak to robimy w przypadku innych chorób infekcyjnych (czyli wcale), znieśmy kwarantanny, a wówczas zajmiemy się ludźmi naprawdę chorymi i wymagającymi leczenia a nie zdrowymi nosicielami. Szpitale jednoimienne będą mogły być normalnymi szpitalami, a pacjenci zainfekowani, ale wymagający hospitalizacji, będą mogli być przyjmowani w każdym innym szpitalu bez obawy, że trzeba będzie poddawać się kwarantannie, która paraliżuje normalne funkcjonowanie placówek służby zdrowia i każdego człowieka.
    https://www.facebook.com/photo?fbid=1071806246567947&set=a.131841363897778

    • Damian pisze:

      Moja żona jak ostatnio była na zakupach, to przez przypadek zasłyszała rozmowę o tym jak jakiś urzędnik państwowy mówił o zapasach które państwo Polskie teraz robi. Według jego słów jest teraz spore ryzyko wybuchu wojny dlatego zbierane są zapasy. Nie to jednak było najciekawsze. Powiedział, że Polacy nie mają się co martwić o ilość zapasów, natomiast problem może być z logistyką i sprawnym dotarciem z zapasami do osób które tego najbardziej potrzebują – takie dotarcie w najgorszym wypadku ma zająć kilka dni.
      To tak do rozwagi odnośnie obecnych czasów.

      • wobroniewiary pisze:

        Tak, teraz pora już na zapasy, Ale nie każdy ma za co je zrobić…
        Ale o wojnie coraz mocniej słychać, wystarczy poczytać co wyczynów Łukaszenka…

        • Monika pisze:

          Na szczęście – dzięki Bogu i modlitwie – przyszły po latach suszy upragnione deszcze i ziemniaki w tym roku obrodziły.

        • wobroniewiary pisze:

          Ja np. przy cukrzycy mogę jeść 1 całego ziemniaka….2 x w tygodniu… mąki też nie mogę

        • Longin pisze:

          Jeszcze niedawno ten temat było osią sporu w naszej (wowitowej) rodzinie, no ale….co było a nie jest, nie pisze się w rejestr 🙂
          A tak na poważnie w kwestii problemów z rozeznaniem duchowym tej sprawy (zapasów) może dla kogoś pomocne będą wskazówki o.Pelanowskiego, który podaje 5 pomocnych reguł czy dana sprawa jest zgodna z Wolą Pana Boga. Po pierwsze zgodność ze Słowem Bożym, po drugie zgodność z nauką Kościoła, dalej nie może być to sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem oraz zgodne z opinią tych innych lub tych co nam przewodzą duchowo oraz na koniec musi być zgodność faktów z rzeczywistością. W kwestii pierwszej oraz częściowo drugiej przesłanki był niedawno taki krótki wpis Witka, który przytaczał biblijne przykłady na ten temat.
          Powyższe reguły omówione są od ok. 18 min homilii o.Augustyna:

        • Teresa pisze:

          Pani Ewo, polecam ziemniaki takie z lodówki odgrzewane na tłuszczu z przyprawą do ziemniaków. Bardzo smaczne i nie podnoszą cukru.

    • B.P. Gdańsk pisze:

      Bardzo mądre i wyważone zdanie; dziękuję Monika. Też dokładie tak myślę- sztucznie pompowana panika i strach,łamiący mniej odporne umysły.
      A tak nawiasem- koleżanka z zapaleniem oskrzeli nie dostała się do żadnego lekarza, leżała i cierpiała,zanim zrobiła test i uprosiła lekarza prywatnie. Równie dobrze mogłaby- przy nieco słabszym zdrowiu_ dostać zapalenia płuc i zejść z tego świata. Ale kto by się przejmował, pompujemy statystyki COVID, reszta się nie liczy!!!

  13. Małgosia pisze:

    Proszę o modlitwę, jutro mam operację

  14. Bożena pisze:

    Jutro mamy I piątek miesiąca i normalnie odprawiając nabożeństwo wynagradzające 9-ciu pierwszych piątków ofiarujemy je we własnej intencji. W jednym z numerów „Miłujcie się” przeczytałam świadectwo, które mnie zainspirowało do ofiarowania 9-ciu I piątków za moją mamę. Wiem,że nigdy ich nie odprawiła a jej obecny stan, przede wszystkim psychiczny, już na to nie pozwala. We wspomnianym świadectwie córka postanowiła ofiarować te 9 I piątków za swojego nieuleczalnie chorego ojca, który ponad 50 lat nie przystępował do sakramentów a dotychczasowe modlitwy i próby rozmowy spotykały się ze stanowczym nie. Kiedy w stanie krytycznym leżał znowu w szpitalu było jasne, ze córka nie zdąży – następnego dnia miał być dopiero trzeci z tych I piątków. Obiecała Jezusowi, ze dokończy nabożeństwo, ale prosi,aby uratował jej ojca. Gdy kapelan wszedł na salę z Komunią Św. ojciec leżał z zamkniętymi oczami, a po chwili dał znak że czegoś potrzebuje. Gdy się nad nim nachyliła i zapytała czego potrzebuje wyszeptał „Komunii”. Gdy Kapelan udzielał mu absolucji i pierwszej po ponad pół wieku Komunii Św uświadomiła sobie, że to I czwartek miesiąca. Odtąd jej ojciec przez ostatnie tygodnie życia przyjmował Jezusa do końca.

  15. Małgorzata pisze:

    W Godzinie Świętej będę dziś w kaplicy, by towarzyszyć Panu Jezusowi i wynagradzać.
    Przedstawię również Wasze intencje.

  16. wobroniewiary pisze:

    A co o tym sądzicie? Prawda czy fałsz???

    Nowe włoskie wydanie mówi, że krew Jezusa została przelana „per tutti” – „za wszystkich” – a nie „per molti”, co oznacza „za wielu”. Zmieniono słowa konsekracji wina, modlitwy Ojcze Nasz, oraz Gloria

    Opublikowano nowe włoskie wydanie Mszału Rzymskiego z którego korzystanie ma być obowiązkowe we Włoszech od Wielkanocy 4 kwietnia 2021 r., a z którego księża mogą zacząć korzystać już teraz.

    (…) Avenire, oficjalna gazeta Konferencji Biskupów Włoch, opublikowała artykuł dotyczący prezentacji pierwszego egzemplarza nowego wydania Papieżowi Franciszkowi które odbyło się 28 sierpnia. Artykuł mówi, o następujących zmianach w mszale:

    Modlitwa Ojcze nasz zawiera dwie zmiany. Jedną która została wprowadzona już w zeszłym roku dokonaną przez Franciszka: „Nie wódź nas na pokuszenie” [e non ci indurre in tentazione] będzie teraz brzmiało „Nie opuszczaj nas w pokusach” [non abbandonarci alla tentazion].

    Druga: słowo „także” [anche] zostanie dodane do wiersza „ponieważ [także] przebaczamy naszym winowajcom”. [come anche noi li rimettiamo].

    Gloria, zaczynająca się od „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli”, [pace in terra agli uomini di buona volontà], będzie brzmieć: „Chwała Bogu na wysokościach i pokój na ziemi ludziom, umiłowanym przez Pana ” [pace in terra agli uomini, amati dal Signore].

    https://niewolnikmaryi.com/2020/09/03/nowy-mszal-ze-zmianami-franciszka/

    • wobroniewiary pisze:

      Już wiem, że to prawda…. zaczyna się 😦
      (…) tym samym Mszał zawiera istotny błąd i odbiega od oryginalnej wersji łacińskiej, która mówi „pro multis”. I znowu – to właśnie „pro multis”, „za wielu”, jest zgodne z greckim oryginałem, który brzmi: „peri pollon”, a więc dosłownie „za wielu”; wyraz „pollon” nie ma znaczenia „wszyscy”, a jedynie „wielu”.

      http://www.pch24.pl/wlosi-wydrukowali-nowy-mszal–zawiera-falszywe-tlumaczenia,78229,i.html

      • Renia pisze:

        Początkowo myślałam, że to będzie duża zmiana słów konsekracji, tak że każdy będzie widział, że dokonało się jawne złamanie wiary w Bożą obecność. A jest to tak „małe” słowo, że niewielu zauważy, że coś tu nie gra. Na razie Mszał ma być obowiązkowy we Włoszech, ciekawe kiedy ogłosi go na cały świat. Jest mi smutno i źle, że to się dzieje. Trzeba dużo modlić się za Franciszka, ale wygląda na to, co wskazywał o. Augustyn, że to syn zatracenia.

        • Paweł pisze:

          A może najpierw – zamiast NA SIŁĘ dokonywać „zjednoczenia wyznań” [co zawsze kończy się mniejszą lub większą porażką, czego przykładem jest nawet historia „naszych” (tzn. zamieszkujących niegdyś w bardzo wysokim % populacji niemal całe kresy przedrozbiorowej Rzeczypospolitej, choć dziś już raczej tylko zachodnią Ukrainę) GREKOKATOLIKÓW: pierwotnie zjednoczonych z Rzymem – niestety głównie pod presją polskiego króla Zygmunta III Wazy – w tzw. unii brzeskiej z 1596 r., lecz będących potem zawsze tak nieustanną „kością niezgody” między Kościołem katolickim a prawosławiem, iż w słynnej ekumenicznej Deklaracji z Balamand w 1993 r. ODRZUCONO już na przyszłość – po wsze czasy – takie metody „jednoczenia”, jak właśnie owa unia brzeska oraz cały tego rodzaju „unionizm” – https://pl.wikipedia.org/wiki/Deklaracja_z_Balamand ] – dokonają oni RACZEJ „korekty” swojej „rozdwojonej” CYWILIZACJI? W Niemczech bowiem obok ukształtowanej przez Kościół katolicki cywilizacji ŁACIŃSKIEJ istnieje już od ok. 1000 lat cywilizacja druga – „zdefektowana” i „awanturnicza” – a mianowicie cywilizacja BIZANTYŃSKA (której „wcieleniem” były zaborcze Prusy, a potem zjednoczona pod ich „egidą” II i III Rzesza): _______”(…) Wielka ekspansja cywilizacji bizantyńskiej w X wieku dotarła do Niemiec (…), [gdzie] utrzymała się, pozostała i trwa dotychczas, wydawszy najświetniejszą z kultur bizantyńskich, kulturę bizantyńsko-niemiecką, która stanowi sam szczyt cywilizacji bizantyńskiej. Już w pierwszej połowie X wieku zebrało się na dworze dynastii saskiej [w Niemczech] poważne grono uczonych i statystów bizantyńskich, zwłaszcza od przyjazdu cesarzówny Teofanii w małżeństwo z Ottonem II. Wznowione w r. 962 cesarstwo nie trzymało się torów cesarstwa karolińskiego [= Cesarstwa Franków z czasów Karola Wielkiego]; tamto było obmyślone i ustanowione przez papiestwo, a to powstawało przeciwko papiestwu; rzymska koronacja Ottona I była wymuszona wśród zaciętych walk z papiestwem. Powstawało jakby drugie cesarstwo bizantyńskie, filia Bizancjum na Zachodzie. Odtąd Niemcy są rozdzielone cywilizacyjnie na dwa obozy: łaciński i bizantyński, a cała historia Niemiec składa się ze ścierania się odmiennych pojęć dwojga cywilizacji. ____Zmierzające w dwóch odmiennych kierunkach Niemcy miewały całe okresy bierności kulturalnej i całkowitej niemocy ich cesarstwa; jaśniejsze okresy nastawały zaś wtenczas, kiedy ster państwa ujmowali wyłącznie zwolennicy stanowczy jednej cywilizacji, a stanowczy przeciwnicy drugiej. Ale nigdy żadna z nich nie została pognębiona tak dalece, iżby nie mogła podnieść się i przystąpić na nowo do współzawodnictwa. Historia Niemiec dostarcza poważnego dowodu tezie, jak o nie ma syntez między cywilizacjami, bo gdyby była możliwa synteza bizantynizmu z latynizmem byłaby musiała już dawno dokonać się w Niemczech. ____Za dynastii salickiej (1024-1125) zdawało się, że nurt łaciński wysycha już zupełnie w Niemczech, a bizantynizm wyruszy na podbój Europy. Groziła zagłada cywilizacji łacińskiej. Gdyby się to dokonało było, chrześcijaństwo zeszłoby na zbiór liturgii, odprawianych pod protektoratem bizantyńskiego absolutyzmu. ____Cywilizację łacińską ocaliła wówczas Francja z pomocą tzw. reform kluniackich [= zainicjowanych przez opactwo benedyktyńskie w Cluny], uznanych przez papieża [św.] Grzegorza VII (1073-1085). Nastąpiła długa walka cesarstwa z papiestwem, będąca zarazem walką dwóch cywilizacji. Nie zwojowano jej do końca, bo konkordat wormacki r. 1122 [zatwierdzony uroczyście na pierwszym soborze powszechnym odbytym na Zachodzie – Soborze Laterańskim I] był tylko kompromisem — i w Niemczech pozostały nadal obie cywilizacje.” – http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Czlowiek_w_Kulturze/Czlowiek_w_Kulturze-r1998-t10/Czlowiek_w_Kulturze-r1998-t10-s175-203/Czlowiek_w_Kulturze-r1998-t10-s175-203.pdf

      • AnnaSawa pisze:

        Panie Boże miej nas w swojej opiece, Abbuni <3. Amen.

      • Renata Anna pisze:

        Papież Benedykt XVI uczy jak konsekrować. tekst z 25 kwietnia 2012 roku.
        https://www.gosc.pl/doc/1140413.Papiez-uczy-jak-konsekrowac.
        Za uważyłam, że na Słowacji (często tam bywam) słowa konsekracji brzmią ” za wszystkich”. Powiedziałam o tym spowiednikowi. Dowiedziałam się wtedy, że o tej formie zadecydowali biskupi (Episkopat tego państwa).

      • Bożena pisze:

        W Polsce trwa tłumaczenie nowego Mszału. Nie wiem kiedy skończą. I co tam znajdziemy?

      • Hala pisze:

        Wiemy, że kiedyś nadejdzie ohyda spustoszenia, zostaną zmienione słowa konsekracji, co będzie skutkowało brakiem realnej obecności Pana Jezusa podczas Przeistoczenia. Pytanie tylko, czy to ten moment. Myślę , że po ukazaniu się nowego Mszału trzeba będzie poczekać na opinię jakiegoś mądrego, Bożego kapłana o dużej wiedzy teologicznej i historycznej. Ogólnie jestem zasmucona tym, co nadchodzi.

        • Paweł pisze:

          „Ogólnie jestem zasmucona tym, co nadchodzi.”
          – Ale może tak w sumie trzeba jakoś „zacisnąć zęby” i to wszystko „odpękać” – choćby to miałoby być już wkrótce [za lat parę-paręnaście] owo sławetne, biblijne TRZY i PÓŁ roku panowania Antychrysta połączone z jego ogólnoświatową/”wszechkościelną” «ohydą spustoszenia» – bo POTEM to się już NIGDY, aż do końca świata, NIE POWTÓRZY. A przypomniałem sobie o tym akurat wczoraj, kiedy wertując przeczytaną już bardzo dawno temu przeze mnie książkę Siostry Emmanuel „MEDJUGORJE – wojna dzień po dniu” [wyd. Wydawnictwa Księży Marianów, Warszawa 1994, w przekładzie Anny Łempickiej] natrafiłem na str. 145 na takie oto, dosłownie zacytowane, słowa widzącej Mirjany:
          «Kiedy spełni się pierwsza tajemnica, złamana zostanie potęga Szatana. Dlatego właśnie jest on w tej chwili tak agresywny. Szatan miał ogromną władzę w ciągu dwudziestego wieku, władzę, jakiej nie miał nigdy przedtem, i jakiej nigdy już nie będzie miał w przyszłości…»
          «…Dwie pierwsze tajemnice będą ostrzeżeniami udzielonymi światu przed wydarzeniami, które nastąpią zanim zostanie dany ludzkości widzialny znak. Nastąpią one za mojego życia. Dziesięć dni przed pierwszą i drugą tajemnicą uprzedzę ojca Petara. Przepości siedem dni, zanim ogłosi je światu…»
          Siostra Emmanuel kończy zaś od siebie cały ten podrozdział takimi słowami:
          „A więc… odwagi wszystkim! Jesteśmy u szczytu goryczy, ale Gospa liczy na naszą wytrwałość w doświadczeniach. Będąc «Gwiazdą zaranną», zwiastuje nadejście Dnia!
          Łaska, pokój i [i w tym miejscu Siostra Emmanuel wkleiła serduszko (ale ja akurat nie umiem tego zrobić)]!”

    • Ola pisze:

      😞😞😞 dotyka mnie to w bolesny sposób , mam nadzieję ,że wszystko w moim wiejskim kościółku zachowa się po staremu …

      • Magdalena pisze:

        @ Ola ja też pochodzę z właściwie małej parafii i dużo się ostatnimi czasy modlę i pokutuję właśnie m. In. za nas wszystkich, bo bardzo się boję, żeby nie wprowadzono Komunii Świętej na rękę 🙁jak to już się dzieje w pobliskich miejscowościach. II naszej parafii Pan błogosławi i oby tak dalej. Ksiądz Proboszcz nawet o tym nie myśli wręcz nie udzielił Komunii Świętej osobie, która tak chciała przyjąć Pana Jezusa. Coraz więcej osób pada na kolana i oby tak dalej. Widzę, że modlitwa unizenia i wynagradzania za grzechy parafii cudownie skutkuje 😊
        A będąc w pobliskiej miejscowi na Mszy Świętej widziałam tyle ludzi zamaskowanych wyciągając ręce, łapy po naszego Pana. Byłabym nie sobą, gdybym nie powiedziała szeptem ale tak, żeby wszyscy słyszeli.,Ludzie co robicie dlaczego profanujecie Jezusa. Co niektórzy wręcz dziwnie się na mnie spojrzeli ale wcale na tym mi nie zależy. Może mnie skrytykujecie ale ja się nigdy, przenigdy nie zgodzę na to , by przyjąć mojego Pana do rąk. A tych osób przyjmujących Ciało Pańskie niegodnie widzę jest coraz, coraz to więcej. I to młode osoby, kilkunastoletnie. Takie to przykre…

    • olga pisze:

      W mojej Biblii (Pallottinum 1980) jest
      ” i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego”
      co po mojemu, bardziej odpowiada „Nie opuszczaj nas w pokusach” niż „Nie wódź nas na pokuszenie”.

  17. Ola pisze:

    Chciałabym prosić Was o westchnienie do Boga za moim mężem, który jest niewierzący i bardzo trudny do życia . W najbliższą niedzielę będzie uczestniczyć w uroczystej Mszy świętej przedstawicieli myśliwych ,leśników itp. w Świętej Wodzie w Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej,gdyż został wybrany jako delegacja z koła myśliwskiego , ogólnie to jest dziwne ,że on został wybrany ,ponieważ taki z niego myśliwy jak z koziej….,ale wierzę ,że to Maryja go wybrała. A teraz do sedna – byłam dwukrotnie w Świętej Wodzie, raz na rekolekcjach prowadzonych przez ks Dominika i drugi raz na 24h rozważaniu Męki Pańskiej ( jadę tam znów na takie czuwanie 14-15.09) i to czuwanie z łaski Bożej odbyłam w intencji powrotu mojego męża do Boga ,było mnóstwo przeszkód abym nie jechała : choroba ,upadek i pobicie się przed samym wyjazdem ,a na miejscu problem z autem … Wierzę ,że teraz to zaproszenie mojego męża do Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej do Świętej Wody jest kluczowe w jego powrocie do Boga ,dlatego proszę Was o szturm westchnień do Boga w intencji owoców tego jego wyjazdu …

  18. Agnieszka pisze:

    Aplikacja zdrowotna – niestety to wszystko się dzieje już:-(https://youtu.be/Jxt2TD35yPo

    • eska pisze:

      Od znajomego prawnika:
      Przepis po zmianach od 01.04.2020
      Art. 36. [Zastosowanie środków przymusu bezpośredniego]
      1. 28 Wobec osoby, która nie poddaje się obowiązkowi szczepienia, badaniom sanitarno-epidemiologicznym, zabiegom sanitarnym, kwarantannie lub izolacji obowiązkowej hospitalizacji, a u której podejrzewa się lub rozpoznano chorobę szczególnie niebezpieczną i wysoce zakaźną, stanowiącą bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia innych osób, może być zastosowany środek przymusu bezpośredniego polegający na przytrzymywaniu, unieruchomieniu lub przymusowym podaniu leków.
      2. O zastosowaniu środka przymusu bezpośredniego decyduje lekarz lub felczer, który określa rodzaj zastosowanego środka przymusu bezpośredniego oraz osobiście nadzoruje jego wykonanie przez osoby wykonujące zawody medyczne. Każdy przypadek zastosowania środka przymusu bezpośredniego odnotowuje się w dokumentacji medycznej.
      3. Lekarz lub felczer może zwrócić się do Policji, Straży Granicznej lub Żandarmerii Wojskowej o pomoc w zastosowaniu środka przymusu bezpośredniego. Udzielenie pomocy następuje pod warunkiem wyposażenia funkcjonariuszy lub żołnierzy w środki chroniące przed chorobami zakaźnymi przez tego lekarza lub felczera.
      4. Przed zastosowaniem środka przymusu bezpośredniego uprzedza się o tym osobę, wobec której środek przymusu bezpośredniego ma być zastosowany, i fakt ten odnotowuje się w dokumentacji medycznej. Przy wyborze środka przymusu bezpośredniego należy wybierać środek możliwie dla tej osoby najmniej uciążliwy, a przy stosowaniu środka przymusu bezpośredniego należy zachować szczególną ostrożność i dbałość o dobro tej osoby.
      5. Przymus bezpośredni polegający na unieruchomieniu może być stosowany nie dłużej niż 4 godziny. W razie potrzeby stosowanie tego przymusu może być przedłużone na następne okresy 6-godzinne, przy czym nie dłużej niż 24 godziny łącznie.
      6. Przytrzymywanie jest doraźnym, krótkotrwałym unieruchomieniem osoby z użyciem siły fizycznej.
      7. Unieruchomienie jest dłużej trwającym obezwładnieniem osoby z użyciem pasów, uchwytów, prześcieradeł lub kaftana bezpieczeństwa.
      8. Przymusowe podanie leku jest doraźnym lub przewidzianym w planie postępowania leczniczego wprowadzeniem leków do organizmu osoby – bez jej zgody.
      .
      .
      .
      A tutaj szerszy kontekst geopolityczny do tego wszystkiego:
      https://szczumic.pl/aktualnosci/fema-inteligentne-miasta-jako-obozy-koncentracyjne/
      (…)
      We wrześniu 2016 r. Catherine Frompovich, dziennikarka strony Activist Post, zamieściła artykuł, który zapewne mocno zaniepokoił czytelników. W tekście pani poinformowała, że CDC zaproponowało przyznanie sobie uprawnień uderzających w wolność obywateli USA. Miesiąc wcześniej instytucja wystosowała zestaw postulatów, tytułując je Kontrolą Chorób Zakaźnych. Ich wejście w życie dawało CDC prawo do „masowych aresztowań zdrowych ludzi i zatrzymywania ich na czas nieokreślony bez ŻADNEGO procesu odwoławczego” (sic!), czytamy w materiale Catherine Frompovich.
      Propozycja Centrum Kontroli i Prewencji Chorób została już opublikowana online w Federalnym Rejestrze. W ramach proponowanych rozporządzeń CDC przyznała sobie w istocie prawo do zatrzymywania osób, które według niej są „zasadnie podejrzewane o chorobę zakaźną znajdującą się na etapie kwalifikacyjnym”. CDC, w rzeczywistości bez żadnych dowodów, mógłby zasadnie stwierdzić, że dany obywatel jest nosicielem choroby zakaźnej bądź też że znajduje się ona w nim w stanie inkubacji, a następnie zarządzić przymusową kwarantannę, czyli umieścić osobnika w izolatce.
      Jeśli takich „potencjalnie chorych” na chorobę zakaźną osób stwierdzono by więcej, wówczas ulokowywano by je w wybudowanych specjalnie do tego celu obozach FEMA. „Tak więc instytucja rządowa przyznała sobie prawo do robienia z obywatelami tego, co uzna za stosowne”, pisze Vicki Batts na stronie Vaccines.
      (…)

  19. Bożena pisze:

    +++ we wszystkich intencjach

  20. kafeteria13 pisze:

    Witajcie! Byłam dzisiaj na mszy świętej po angielsku, a mieszkam na Dalekim Wschodzie. Po raz pierwszy w życiu zdarzyło mi się uczestniczyć w mszy świętej, gdzie ksiądz nie wypowiedział wyraźnie słów konsekracji chleba i wina.. Nie dość ze w ten moment jest na stojąco od kilku lat, to słowa konsekracji jakby nie było. Dopiero spożycie chleba i słowa: „ Panie nie jestem godny.. „ przez wiernych było zauważalne. Dopytałam męża bo mi się wydało dziwne i on potwierdził.. zrobiło mi się smutno. Mam nadzieje, ze to przewidzenie z mojej strony.

    • eska pisze:

      Od 12:50 do 14:10, zwłaszcza ostatnie słowa tego fragmentu
      https://www.youtube.com/watch?v=fCtL3yhDFTU
      Jakże to wymowne w kontekście tego, co piszesz, @kafeterio…

    • Paweł pisze:

      Katechizm Kościoła Katolickiego w punkcie 1128 mówi: „(…) Sakramenty działają «ex opere operato» (dosłownie: «przez sam fakt spełnienia czynności»), czyli mocą zbawczego dzieła Chrystusa, dokonanego raz na zawsze. Wynika stąd, że «sakrament urzeczywistnia się nie przez sprawiedliwość człowieka, który go udziela lub przyjmuje, lecz przez moc Bożą». W chwili, gdy sakrament jest celebrowany ZGODNIE Z INTENCJĄ KOŚCIOŁA, moc Chrystusa i Jego Ducha działa w nim i przez niego, niezależnie od osobistej świętości szafarza. Skutki sakramentów zależą jednak także od dyspozycji tego, kto je przyjmuje.” – http://www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkII-1-1.htm
      _______- I moim zdaniem CAŁY PROBLEM polega tutaj na owym celebrowaniu Sakramentów «ZGODNIE Z INTENCJĄ KOŚCIOŁA», bo bez tej intencji Sakrament się W OGÓLE nie dokonuje. A jak my (szeregowi wierni) mamy z zewnątrz ocenić, czy kapłan ma intencję «ZGODNĄ Z INTENCJĄ KOŚCIOŁA»? Trzeba tu być bardzo roztropnym; trzeba by być tu nawet dobrym teologiem i dobrym psychologiem, bo SAMO ZACHOWANIE FORM zewnętrznych może nie wystarczyć, może nie świadczyć, że Sakrament w ogóle się dokonał!
      A PONADTO: przecież w Liturgii przedsoborowej (w Tradycyjnym Rycie Rzymskim, zwanym trydenckim lub gregoriańskim) słowa Konsekracji wypowiadało się PO CICHU! I taka praktyka była tak bardzo starodawna, że nawet została obwarowana jednym z kanonów dogmatycznych Soboru Trydenckiego. [„Kan. 9. Jeśli ktoś twierdzi, że liturgiczne zarządzenie Kościoła rzymskiego, według którego część kanonu i słowa KONSEKRACJI odmawia się PO CICHU, jest godne potępienia, albo że należy Mszę św. Odprawiać tylko w języku narodowym (…) – niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych (czyli w łacińskim oryginale: ANATHEMA SIT!).” – https://gloria.tv/post/3dCKN8CZLWzLBrCcvT6nsuz9e ]
      Zatem skąd ma być zupełna pewność, czy kapłan wypowiedział słowa Konsekracji należycie i w dodatku: z należytą intencją, «ZGODNĄ Z INTENCJĄ KOŚCIOŁA»?
      ____I mogę jeszcze na koniec dodać, że sama ta INTENCJA jest tak ważna, iż również ONA została zadekretowana jako warunek konieczny (warunek «sine qua non» każdego Sakramentu) w jednym z kanonów dogmatycznych Soboru Trydenckiego: „Kan. 11. Jeśli ktoś twierdzi, że u tych, co sprawują sakramenty i ich udzielają, nie jest potrzebna INTENCJA przynajmniej czynienia tego, co czyni Kościół – niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych!” – http://jednoczmysie.pl/dokumenty/sobor-trydencki-o-sakramentach/
      ____A nawet w jednym z najważniejszych soborowych Wyznań wiary – w «Credo» Soboru Laterańskiego IV [czyli w „Symbolum Lateranense” – https://www.liturgia.pl/Symbol-wiary-w-Tradycji-Kosciola-swietego/#_ftnref24 ], wyznaje się nieomylnie, że to jedynie „(…) Sakrament (…) według PRZEPISÓW Kościoła (…) NALEŻYCIE udzielony – służy do zbawienia” – https://www.apostol.pl/czytelnia/felietony/strzeszczenie-wiary-w-symbolach-5-symbole-%C5%9Bredniowiecza – CZYLI wg łacińskiego ORYGINAŁU tego «Credo»: „Sacramentum (…) in FORMA ECCLESIAE (…) RITE collatum (…) proficit ad salutem” [jak podaje na str. 224 drugi tom «Dokumentów Soborów Powszechnych» wydanych przez Wydawnictwo WAM (Księża Jezuici) w układzie i opracowaniu ks. Arkadiusza Barona i ks. Henryka Pietrasa SJ https://wydawnictwowam.pl/prod.dokumenty-soborow-powszechnych-tom-iv1-1511-1870-broszura.1362.htm?sku=44523 , TŁUMACZĄC z kolei to łacińskie sformułowanie tak: „Sakrament (…) WAŻNIE udzielony zgodnie z FORMĄ KOŚCIOŁA służy do zbawienia” https://wobroniewiaryitradycji.com/2017/06/16/rekolekcje-uwolnienia-on-line-z-o-jozefem-witko-z-ziemi-egipskiej-do-ziemi-obiecanej/#comment-168811 ]
      _______Więc co nam pozostaje? Oceniać roztropnie – choć „na oko” – intencje księdza, i to nawet wtedy, gdy wszystkie sformułowania recytuje głośno i dobitnie, zgodnie z Mszałem… Ale tak było przecież już i w czasach przedsoborowych!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s