Najnowsza książka o. Augustyna Pelanowskiego „Ocalenie II”

Niektórym z Was nie trzeba będzie przedstawiać tej pozycji książkowej… Tak długo oczekiwane „Ocalenie II” już jest. Oficjalna premiera wprawdzie 31.08.2020, a tymczasem przedsprzedaż tylko na: Sherith.pl.

Wydawnictwo Sherith.pl udostępniło nam fragment najnowszej publikacji Ojca Augustyna Pelanowskiego, która jest kontynuacją wywiadu z 2019 roku. Ojciec odnosi się w tej rozmowie do sytuacji w Kościele, mówi co myśli na temat pandemii i znaku bestii oraz ostrzega, ostrzega, ostrzega, jak sam daje do zrozumienia, być może już ostatni raz…

Zapraszamy Was do lektury całej treści, a tymczasem prezentujemy fragment dla zaostrzenia apetytu dla głodnych duchowych wskazówek Ojca Augustyna:

O. Augustyn Pelanowski „OCALENIE” cz.II – fragment książki

„Epizod z epidemią to wstęp, zapowiedź, sygnał do przygotowania się, by zejść poziom niżej z powierzchni (również z powierzchowności) świata, w którym dotąd egzystował Kościół. Była reglamentacja Komunii Świętej, będzie zapewne reglamentacja żywności. Chyba jest jasną rzeczą dla wielu katolików, że zaczął się proces demontażu Kościoła i nie skończy się, dopóki nie osiągnie swego celu. Bóg pozwoli tylko na demontaż tego, co jest Mu niemiłe. To, co prawdziwe, przetrwa wszystkie ataki. (…). Prawdziwi autorzy tego planu są nieznani – znamy tylko tych, których ktoś chce byśmy znali, począwszy od WHO i Billa Gatesa aż po bankierów światowych. Jeśli Kościół ma przetrwać, to musi zejść do katakumb, a skoro kościoły przestały być domami, to Kościół musi zawędrować do domów katolickich.

Zanikanie Kościoła miało wielokrotnie miejsce w dziejach świata na przykład wszędzie tam, gdzie były prześladowania albo luksusowa niemoralność. I nie mam na myśli bynajmniej takiej postaci zanikania, która jest zupełnym unicestwieniem – to jest niemożliwe. Zapewne trzeba Kościołowi zniknąć z pewnego kulturowego terytorium, a mam na myśli obszar współczesnego stylu egzystowania miliardów ludzi w cywilizacji wirtualnej, w cywilizacji obrazków i ekraników, a także wielkiego biznesu i rozgrywek politycznych. Zapisana literami Biblia ustępuje już miejsca w obszarze uwagi, przeważającej większości ludzi, panoszącemu się imperium cyfryzacji. Litery zanikają, cyfry stają się nawet ważniejsze niż nasze nazwiska.

Rzeczywistość, w jakiej żyje większość ludzi w tej epoce, jest rzeczywistością nieprawdziwą. Przede wszystkim jest to nie-rzeczywistość, lecz zbiorowa i systemowa imaginacja. Świat nie akceptuje obecności Boga, a więc co w takim świecie mamy robić my, katolicy? To nie nasz świat. Jezus przewidział taki obrót rzeczy: „Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma” (Mt 25,29). Jak można zabrać to, czego nie ma? Tym wszystkim, którzy nie mają Boga, zabierze się w pewnej chwili nawet to, co im się wydaje, że mają. Zagadkową wypowiedź Jezusa lepiej oddaje Ewangelia Łukasza: „Kto nie ma, temu zabiorą i to, co mu się wydaje, że ma” (Łk8,18). Otóż to „wydawanie się” jest oddane przez czasownik grecki DOKEO, który oznacza myślenie przez domniemywanie: komuś wydaje się, że coś ma, ale tak naprawdę nie ma, bo to, co uważa, że posiadł jest tak naprawdę tylko wytworem jego emulowanej imaginacji albo efektem wykalkulowanej symulacji. Wymyślone, wirtualne posiadanie czegokolwiek czy bycie kimś jest samooszukiwaniem się. To tylko pozorne mniemanie o sobie i o tym, co się posiada. Generacja iGen, sfora awatarów, obecność w sieci na portalach społecznościowych, gry komputerowe, wirtualna waluta, profile na Faceboooku, wprowadzają jakiś trans dysocjacyjny, a nie uspołecznienie. Mozaika refleksów światła z polaelektrycznego, przebijających się przez ciekłe kryształy, jest obrazem, a nie rzeczywistym fizycznie obiektem. Może trzeba by pytać kogoś takiego jak Kimberly Young o efekty uwodzenia siebie samego Internetem albo o samotność użytkowników sieci, kurczenie się w nich empatii i nieodwracalną atrofię duchowości. Ale nie tylko sieć internetowa daje efekt świata wyimaginowanego, również bezbożność społeczeństw, odcięcie się od Biblii i sakramentów i oczywiście globalna polityka, która uderza decybelami propagandy, aż do zupełnego ogłuchnięcia na szmery dochodzące z sumienia. Współcześnie mamy powszechny efekt nie tylko zanikania Boga (właściwie wypierania się Go), lecz także zanikania człowieka jako człowieka, a nawet zanikania wszelakiej autentyczności. Dodajmy do tego biotechnologię i te wszystkie manipulacje, które mają na celu „ulepszenie” człowieka, a w rzeczywistości mogą doprowadzić do zaprzeczenia stworzenia i zastąpienia go produkcją istot, które nie będą miały z człowieczeństwem nic wspólnego. (…)

Kapłani, jeśli będą chcieli być wierni autentycznemu nauczaniu Chrystusa, wcześniej czy później będą musieli prowadzić posługę ukrytą, dla małych grup wiernych, które przychodzą na liturgię bez kamerek by się nagrać i wrzucić do Internetu. Będziemy bez żadnego znaczenia politycznego i społecznego w wymiarze oficjalnym. Tak rodził się Kościół i tak zmartwychwstanie po agonii, którą obserwujemy i mam nadzieję, jeszcze przed Paruzją. Kluczem do właściwego zorientowania się w całym tym chaosie jest nie inna księga, tylko właśnie – jak sądzę – Apokalipsa.”

Spieszcie się, „Ocalenie II” rozchodzi się jak świeże bułeczki.

Dla czytelników WOWIT mamy specjalną promocję – rabat 5% dla zamówień złożonych do 29.08.2020. Pamiętajcie, by w podsumowaniu zamówienia wpisać KOD: WOWIT

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

119 odpowiedzi na „Najnowsza książka o. Augustyna Pelanowskiego „Ocalenie II”

  1. wobroniewiary pisze:

    Radomska Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna naciska na proboszczów by wymagali od wiernych zakrywania nosa i ust w kościołach. Kontrole policjantów i inspektorów obejmą także świątynie a dla „niezdyscyplinowanych” funkcjonariusze przewidzieli mandaty w wysokości… od 5 tysięcy do 30 tysięcy złotych.

    https://www.pch24.pl/sanepid-kontroluje-koscioly-i-grozi-horrendalnie-wysokimi-mandatami–pch,78070,i.html

  2. Damian Sulewski pisze:

    Nie ignorujcie mnie, nie obraziłem nikogo wielu tak myśli. Ks. Kostrzewa z którym rozmawiałem też. Wolność taka u was, proszę udostępnić mojego posta. Wiele zawdzięczam o. Augustynowi i właśnie dlatego chcę mu tą wendettę wybić z głowy. Wracaj Do Zakonu i Zbawiaj Duszę. Bądź posłuszny idź drogą Świętości.

    • AnnaSawa pisze:

      …wracaj do modlitwy lepiej Damian, to ci do głowy więcej światła wpadnie.

    • jozef91 pisze:

      Zgadzam się w całej rozciągłości.

    • Marek pisze:

      Przeczytałem dużo książek o Pelanowskiego i w związku z tym dużo odkryłem w swoim i mojej rodziny życiu. W pewnym sensie nawet rozumiałem jego decyzję jednak im dłużej się zastanawiam tym większe mam wątpliwości. Chciażby ks. Dolindo Ruotolo, który cierpiał chyba bardziej niż o Augustyn, a jednak nic złego nie dał powiedzieć ani na Kosciół, ani na swoich prześladowców. Nie przeczę, że o. Augustan ma ogromna wiedzę o swoim środowisku ale czy ks. Dolindo jej nie miał ?

      • Basia pisze:

        Wydaje mi się że czasy są poprostu inne niż za życia ks. Dolindo. Może to powoduje że inaczej postępuje o. Pelanowski. Tak wielu go tutaj osądza i ocenia jego postępowanie.:( Bóg dał nam rozum i sumienie nie nadaremno. Trudno iść obecnie za niektórymi hierarchami Kościoła w ciemno w myśl posłuszeństwa tylko jeżeli sprzeczne jest to z nauką Chrystusa:(
        O. Pelanowski mówi prawdę i jest za to prześladowany w Kościele. Chrystus też mówił prawdę i był prześladowany przez faryzeuszy. Czy Chrystus w myśl posłuszeństwa i dobrych układów w świątyni poddał się nauczaniu faryzeuszy? do końca mówił prawdę… Każdy z nas potrzebuje prawdy w czasach zamętu. I ja książkę tą kupię, żeby wzmocnić swojego ducha. Nigdy nie usłyszałam od o. Pelanowskiego słów które wydały mi się sprzeczne z nauką Chrystusa, zawsze oświecał moje myśli… Żyjmy w łasce uświęcającej, przystępujmy do sakramentów, pilnujmy swojego sumienia, módlmy się do Naszego Dobrego Ojca w Niebie, oddawajmy się Maryi i świętym Kościoła Katolickiego i nie traćmy nadziei…
        Zostańcie z Bogiem

      • maciek pisze:

        Marku,
        idąc Twoim tokiem myślenia to Chrystus powinien być posłuszny wielkiemu Sanchedrynowi? Boga słuchaj nie ludzi. Koń to koń, a facet to facet. koniec. O Noe nie będę wspominał . Też nie słuchał.

  3. AnnaSawa pisze:

    Tymczasem na stronie fb Konferencji Episkopatu Polski…..i odpowiedzi czytelników:

  4. Renata pisze:

    Czekałam na tą książkę 🙂

  5. wobroniewiary pisze:

    1. Gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu.
    2. Boże, daj mi siłę, abym mógł zrobić wszystko, czego ode mnie żądasz. A potem żądaj ode mnie, czego chcesz.
    3. Lepiej uczyć się rzeczy pożytecznych niż podziwianych.
    4. Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą.
    5. Nie ma takiego człowieka, który by nie kochał, ale cała rzecz w tym, co kocha.
    6. Początkiem dobrych czynów jest wyznanie złych.
    7. Małe rzeczy są naprawdę małe, ale być wiernym w małych rzeczach – to wielka rzecz.
    8. Miłość porusza się na dwóch nogach: jedną z nich jest miłość do Boga, drugą do ludzi. Rób wszystko, żebyś nie kuśtykał, ale biegnij na obu, aż do samego Boga.
    9. Śmierć, której ludzie się boją, to jest odłączenie duszy od ciała, natomiast śmierć, której ludzie się nie boją, a bać powinni, to jest odłączenie od Boga.
    10. Życie rodziców jest księgą, którą czytują dzieci.
    11. Pracuj tak, jakby wszystko zależało od ciebie ale ufaj tak, jakby wszystko zależało od Boga.
    12. I chodzą ludzie podziwiać szczyty gór i wzdęte fale morza, i szerokie nurty rzek, i przestwór oceanu, i kręgi gwiezdne, a siebie zaniedbują.

    http://radioniepokalanow.pl/sw-augustyn-i-jego-zlote-mysli/

  6. Ola pisze:

    Zamówiona 👏😀

  7. AnnaSawa pisze:

    Modliłam się do Pana aby dał nam słowo od ojca Augustyna, zwłaszcza w tym okresie.
    Chwała i dzięki Tobie Panie, przyjacielu naszych serc !!! Ty znasz każdą naszą myśl i nasze pragnienia. ❤ ❤ ❤

  8. AnnaSawa pisze:

    Matko Boża otocz wszystkich synów umiłowanych Swoim płaszczem abyśmy wszyscy razem mogli cieszyć się odnowionym światem jeszcze na tej ziemi. Amen.

  9. jozef91 pisze:

    Nie każdemu przypada szansa publikacji komentarza który nie zawiera entuzjastycznej reakcji na książkę.

  10. Ava pisze:

    Nie należę do wtajemniczonych w sytuację o. Pelanowskiego i tylko jakiś czas temu dotarły do mnie sprzeczne informacje.
    Czy możecie proszę napisać jaki jest aktualnie status Ojca w ramach KK? Czy jest nadal kapłanem? Nigdzie w internecie nie znajduję odpowiedzi… Był człowiek, nie ma człowieka… jak za komuny 😦

    • Beata pisze:

      Bardzo cenię O. Pelanowskiego ale również mam dylemat. Bo nie wiadomo jaki jest obecnie jego „status”. Czy to jest kapłan prześladowany za prawdę czy też kapłan, który wybrał własną drogę poza posłuszeństwem władzom zakonnym ? Boję się takich niejasnych sytuacji dlatego na razie nie będę zamawiać i osobiście nikomu nie polecę tej książki.

      • jozef91 pisze:

        Zakon wydał oświadczenie że zgody nie otrzymał na publikację, więc od tego momentu takich książek nie kupuje i nie czytam.
        Napisałem to wcześniej w innym nieopublikowanym komentarzu, napiszę to jeszcze raz. Na blogu są publikowane rzekome objawienia z Medjugorje argumentowane tym, że biskup miejsca wyraził zgodę. Jeśli tej zgody nie będzie, autorzy bloga posłuszni decyzji KK zaprzestaną publikacji rzekomych objawień.
        I tu dochodzimy do pewnego dylematu gdyż w stosunku do publikacji książki Ojca Augustyna podejście autorów bloga jest odwrotne. Tutaj najwidoczniej informacja zakonu paulińskiego o braku zgody na publikacje nie ma najmniejszego znaczenia.
        Po rozmowach z wieloma duchownymi, również z Siostrą która żyje za klauzurą ponad kilkadziesiąt lat prawdy nie poznamy nigdy. Zna ją tylko Bóg. On jest Prawdą. Można wybierać różne strony sporu. Ja staje po stronie Jezusa Chrystusa. Najwazniejsza kwestia to modlitwa za Ojca Augustyna.
        Ojciec mógł śmiało konwersować do innego zakonu o surowej regule, skoro to co się dzieje w zakonie paulinskim juz mu nie odpowiada. A nie opowiadać o jakiejś ucieczce na pustyni ze względu na to co się dzieje w KK i w zakonie. To nie jest dla mnie logiczny powód, żeby uciekać.
        Kapłan ma określone powołanie i misję. „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało”
        Wydaje mi się i to jest moja opinia, ze Ojciec Pelanowski poszedł ze własnym ja, odrzucając wszelkie inne możliwości, upierając się przy swoim.
        Co do publikowanych książek i fragmentów udostępnionych. Książka nie wnosi nic nowego. Wielu kapłanów, biskupów, kardynałów wypowiada się w podobnym tonie i dalej pełnią służbę. Poza tym katolika powinna interesować prawda o Bożym Objawieniu zawarta w nauczaniu i tradycji KK od początku istnienia. Żadna inna książka nie jest lepsza i nie daje więcej niż to co znajduje się nauczaniu KK.
        Opisywanie tego co się dzieje w KK i tak sprowadza się na końcu do tych samych ważnych wskazówek: życie w łasce uświęcającej, życie sakramentami, Słowo Boże rozważane tylko w świetle nauki KK a nie samemu czekając na nie wiadomo jakie wizje – jest to protestanckie podejście, że każdy sobie niech medytuje Słowo Boże a Duch Święty rzuci światło.
        Dawniej ludzie nie wiedzieli nawet jak mial na imię Papież co robił, co pisał i co się działo w Watykanie. Dzisiaj przy takim przepływie informacji nie można nadążyć i niemożliwym jest sprawdzić wszystkiego.
        Jeśli jestem w łasce uświęcającej i staram się żyć zgodnie z przykazanami to czegóż mam się bać? Wtedy słowa modlitwy Ojcze Nasz „przyjdź Krolestwo Twoje” nie powinny mnie napawać lękiem.

        • Wojciech pisze:

          Wyraziłeś swoją opinię, do której masz prawo i ja to szanuję. Myślę, że nikt z ludzi zainteresowany publikacjami i książkami Ojca Augustyna nie traktuje ich w oderwaniu od Bożego Objawienia, nauki i tradycji KK, jako formy jakiejś odrębnej nauki, gnozy. Odbieram Twój komentarz jak takie właśnie przeciwstawienie sobie tych rzeczy. To absurd! Ojciec Pelanowski pisze we własnym imieniu więc zakon niczego mu nie może zabronić. Co najwyżej może wydać oświadczenie, że nie podziela Jego opinii i się z nimi nie utożsamia. Kiedy Ojciec Augustyn zrobił to co zrobił pojawiło się mnóstwo tekstów i komentarzy na temat tej decyzji, o roli i rozumieniu posłuszeństwa itd. Ponowne wracanie do tego nic już nie zmieni. Wielu z nas ma swoje zdanie. Również Ty i ja. Ja książkę kupię bo identyfikuję się z tokiem myślenia i narracją tego kapłana. Chociażby dlatego aby mieć bazę do własnego zdania, aby poszerzyć horyzonty, wyrobić sobie własne zdanie. Nie gniewaj się ale w mojej opinii Twoja postawa, nie tykam Jego książek bo zakon wydał oświadczenie to fanatyzm i dziecinada. To tylko książka! Możesz przeczytać i albo zgodzić się z treścią albo nie. Dorabianie czegoś więcej jest głupkowate! Pozdrawiam! Z Panem Bogiem.

        • Renata Anna pisze:

          Kapłanem jest się do śmierci. O. Dolindo też był kapłanemZAWSZE, chociaż miał zakaz przez ponad 19 lat pełnić funkcje kapłańskie np. sprawować Mszę św. i spowiadać. Komunię św. mógł przyjmować tak jak osoba świecka!!

        • Kasia pisze:

          jozef91 dzięki za Twoją wypowiedź.

        • jozef91 pisze:

          @Wojciech
          Mi nie chodzi o pisanie mojej własnej opinii, ale trzymanie się tego co jest zgodne z nauczaniem KK. To co napisałem nie jest moim widzimisię, ale tak to tłumaczył Ksiądz teolog oraz masa innych osób duchownych z którymi miałem kontakt bo też go znają. Wszyscy byli zgodni, że w którymś momencie pobłądził.
          Problem w tym, że Ojciec Augustyn jako zakonnik należy do wspólnoty, która rządzi się konkretną regułą, więc Twoja opinia, że może sobie pisać we własnym imieniu jest nielogiczna i absurdalne.
          To jest właśnie błąd i sianie zamętu wśród wiernych. Nawet wracając pamięcią do homilii z poprzednich lat widać jak w przypadku Ojca Augustyna też mu się to zmieniło.
          Wcześniej jego książki były publikowane przez wydawnictwo Zakonu Paulinów, teraz jakaś księgarnia, która w ofercie ma tylko jego trzy książki nic więcej. Mam wrażenie jakby tu chodziło kasę. Mogę się mylić.
          Możemy dyskutować na temat posłuszeństwa, ale tu też jest nauka KK, dzieła świętych i reguły zakonów, więc nie ma gdybania. Jak zakon to załatwia z Ojcem Augustynem. Nie wiem i mnie to nie interesuje. Jak wspomniałem wcześniej prawdę zna tylko Bóg.
          Kupiłem pierwszą część i nie czytając dałem do przeczytania i opinii, Siostrze klauzurowej z kilkudziesięcioma latami w zakonie. Powiedziała, że nie ma powodu, żeby to czytać bo żadnych korzyści nie wniesie. Przeczytałem kilka fragmentów, głównie z jego dzieciństwa ze względu na zdjęcia. Tyle. Siostra wskazała jednak na ważny aspekt tzn. książka została napisana z perspektywy człowieka, który został mocno zraniony i to jest fundament tej publikacji. Jako doświadczona w latach zakonnica stwierdziła, że Ojciec ma żal, za to że musi spełniać pewne obowiązki w zakonie, zamiast rozważać Biblię etc.,
          Poza tym jasno stwierdziła, że jeśli pociąga go życie w samotni, są zakony do których śmiało może konwersować, pytanie tylko czemu wybrał taką drogę.
          Piszesz, że ta książka jest ci potrzebna bo się identyfikujesz z kapłanem jego tokiem myślenia. Rozumiem. Piszę to jako osoba, która zawdzięcza Ojcu Augustynowi łaskę nawrócenia, dzięki jego homiliom/publikacją. Dziękuję Bogu przez Maryję za tego kapłana codziennie w modlitwie. Jednak na pewnym etapie jak się zaczął cały ten szum pojawiły się wątpliwości i niepewność, dlatego piszę, że Ojciec Augustyn potrzebuję modlitwy, bo jest kapłanem, a nie mnichem pustynnym, który sobie siedzi gdzieś w eremie odcięty od świata. Jak pisał ktoś inny niech zakończy te vendety i wróci na drogę kapłaństwa, bo takie jest jego powołanie.
          Twierdzenie, że moja postawa to fanatyzm i dziecinada nie trzyma się kupy. Właśnie dlatego nie potrzebuje takich książek bo skoro zakon nie zezwala, a Ojciec dalej sobie coś wydaję to dla mnie jest jasne, że coś tu jest nie tak. Niczego nie dorabiam, ale trzymajmy się nauczania KK, a nie opierajmy się na własnych opiniach i domysłach bo to jest właśnie protestnackie podejście do wiary. Nauka KK jedno, ale ja i tak wiem lepiej.

        • Anna pisze:

          Należy być posłusznym,to oczywiste. Ale przede wszystkim samemu Panu Bogu. Patrząc na to co się obecnie dzieje w KK,cała ta pandemia, łamanie sumień… Czy to jest jeszcze ten kościół Chrystusowy?Dlaczego zapominamy o słowach Maryi,mistyków o tym,że Kościół zostanie podmieniony. Liczni zostaną zwiedzeni. Np Fulton Sheen też o tym mówił. Ojciec Augustyn jest posłuszny,złożył swoje życie w ręce Boga i jeżeli widzi te liczne profanacje,może nie chce w nich uczestniczyć? Chce być wierny Bogu. Każdy z nas( prędzej czy później) stanie przed takim wyborem. Komu będziemy posłuszni…?

        • jozef91 pisze:

          I to jest właśnie to podmienianie Kościoła. Każdy się stawia ponad to co KK głosi przez wieki. Ludzie prywatne objawienia stawiają ponad Objawienie Boże i to co jest depozytem wiary. A katolik nie ma obowiązku w to wierzyć i też może zostać zbawiony bez znajomości objawień z Medugorje czy Akity.
          Własne opinie, własne odczucia i przekonania stają wyżej od tego co od wieków głosi KK. Jest coraz powszechniejsza bezkrytyczność wobec objawień Maryjnych, patrz Medjugorje czy np. Co do modlitw typu Koronka do Krwawych Łez Maryi która okazuje się też jest pewnego rodzaju oszustwem ze względu na błędne tłumaczenie na język polski (w języku portugalskim w którym koronka jest spisana nie ma słowa o krwi, czy o krwawych łzach Maryi), dwa brak informacji na stronie zgromadzenia Misjonarek Jezusa Ukrzyżowanego o tej koronce co jest bardzo podejrzane. To tak jakby na stronie zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Milosierdzia nie było informacji o Koronce do Miłosierdzia. Trzy, zastrzeżenia budzi także mówienie już o samych łzach Matki Bożej, gdyż także nie ma to podstaw w Bożym Objawieniu. Ani Pismo św. ani Tradycja nie mówią o płaczu Matki Bożej czy o Jej łzach. To są jedynie wyobrażenia i fantazje. Ma to jednak podstawy to podkręcenia zainteresowania fenomenem figurek płaczących krwawymi łzami i jego uzasadnienia co jest sprzeczne z depozytem wiary KK. Budowanie swojej wiary i pobożności na tego typu fenomenach oznacza brak wiary nadprzyrodzonej oraz wystawianie katolicyzmu na pośmiewisko ludzi krytycznie myślących i jest z całą pewnością dziełem szatana.
          Kościół nie pierwszy raz przechodzi przez ogień oczyszczenia, były sytuacje gorsze niż to co dzieje się teraz. Dzisiaj wszyscy mówią o rychłym końcu świata o Paruzji. W objawieniach i w ich odbiorze mam wrażenie punkt ciężkości jest przeniesiony na pogoń za przepowiedniami co nas będzie czekać, jaka katastrofa i inne nieszczęście, zamiast na tym że trzeba się nawracać i trwać w łasce uświęcającej, nieustannie się modlić.
          Inni kapłani w podobnym tonie wypowiadają się o obecnej sytuacji w KK, żaden nie ucieka czy nie ukrywa się obrażając się na sytuację w KK.
          Co zauważam w przewijających się komentarzach to to że każdy tłumaczy to sobie jak uważa za słuszne, w typowo protestanckim stylu. Posłuszeństwo to pojęcie względne, a określenia o KK odnoszą się chyba do jakiegoś innego osobnego Kościoła, a przecież to jeden i ten sam Kościół Katolicki.
          Jeśli ktoś trwa w sakramentach, łasce uświęcającej i żyje w zgodzie z tym co głosi KK biorąc to całościowo a nie wyrywkowo to choćby się nie wiem co działo, przetrwa.
          Za Ojca Augustyna modlę się codziennie bo dzięki głoszonemu przez niego słowu dostąpiłem łaski nawrócenia. Jednak im bardziej fanatycznie wierzyłem, że brak zgody na publikacje nie jest problemem tym bardziej wątpliwości mnie nie opuszczały. Jak wspomniałem nie jest to moja opinia, która spłynęła na mnie w formie obłoku jaki dostałem na modlitwie, ale jest to wiele rozmów z duchownymi znającymi Ojca Augustyna tak samo głęboko zatroskanych o jego sytuację. Jest to trzeźwe spojrzenie na sytuację bez emocji, omodlone i przedyskutowane z innymi ludźmi.
          Teologia katolicka jest nauką ścisłą i racjonalnie trzeźwą. Tak samo życie Kościoła nie polega na fantazjach, choćby one były pobożne i miały podstawy psychologiczne, lecz na wiarygodnych, tzn. poświadczonych przez naocznych świadków faktach przekazanych pod natchnieniem Ducha Świętego.
          W tym widzę podmienianie i zwiedzenie Kościoła, np. ludzie sami rozważają Pismo Święte oczekując na światło, a KK głosi, że nie powinno to się odbywać samodzielnie ale tylko w świetle całej nauki KK, choćby w rozważaniach świętych. Ściślej rzecz ujmując KK ani nie zachęca, ani nie zakazuje bo z takiej właśnie samowolki w medytacji Pisma Świętego mnożą się herezje.
          Jest brak wiedzy o nauce KK. A są to informacje dostępne w KKK.
          Każdy ocenia jak mu pasuje powołując się na tradycje i wierność nauczaniu KK i tu jest przyczyna wszelkich zmieszań i herezji.
          Bądźmy krytyczni a nie łatwowierni. Każde Dzieło Boże jest przetrawione w ogniu oczyszczenia.
          Ojcu Augustynowi życzę, aby się nie chował tylko wypełniał powołanie kapłańskie i zakonne. Jeśli chce prowadzić życie w odosobnieniu może przejść do zakonu monastycznego. Nie ma potrzeby uciekać.

        • Sylwek pisze:

          Polecam ksiazke Bron Przeciw Zlu zmarlego o. Gabriele Amorth co do reszty kazdy ma swoje zdanie tylko po co taka piana pierw Damian S. teraz ty na co to komu. Mi tez sie duzo nie podoba np dzis jak zobaczylm pewien spot ze wierzacy lgbt chca si modlic a nie moga bo sakramentow sie im zabrani …. no chore to … Wroc do Boga Zyj staraj sie zyc przykazanimi spowiadaj sie zaluj za grzechy przystepuj do sakramentow … (z telefonu.) Z Panem Bogiem

        • jozef91 pisze:

          „Każdy ma swoje zdanie” i to najlepiej oddaje obecny stan wiernych KK.
          Tu nie chodzi o to co mi się podoba, a co nie, ale jak stanowi prawo kościelne i jak to się ma do tego, że wierni lecą w pogoni za sensacyjnymi książkami o apokalipsie i obecnym stanie KK, a pomijają fakt trwania w tym co jest zawarte w Objawieniu Bożym, tradycji i nauce KK.
          Negując i tłumacząc sobie kiedy posłuszeństwo jest zasadne, kiedy nie. Dodatkowo podpierając się teorią, że obecne czasy są apokaliptyczne i teraz trzeba postępować tak jak się każdemu wydaje za słuszne.
          Dzieła Świętych o posłuszeństwie nie mają prawa bytu bo czasy inne, bo apostazja, bo w KK szerzy się herezja – tak jakby przez wieki trwała sielanka – czy że jest to Ojciec Augustyn. Tak to wygląda.
          Porównanie tego o czym piszesz z jakimiś spotami o lgbt nie ma kompletnie związku z tym czego dotyczy omawiana kwestia.

          Herezje były, są i będą. A streszczenie tych przykładów przez Ojca Augustyna nie wnosi nic nowego. To co jednak wyróżnia obecne czasy w jakich znajduje się KK to medialność i dostęp w czasie rzeczywistym do wydarzeń i informacji z całego świata i tu jest źródło problemu. Wszystko co powie Papież jest brane pod lupę i rozbijane na czynniki pierwsze, i dorabianie teorii że jest to oficjalne stanowisko KK co jest bzdurą.

          Ludzie przesciguja się w informowaniu o wszechobecnej herezji w KK jak i poza. Ten biskup powiedział to, ten kapłan głosi tak a Papież mówi to i tamto. Wszyscy skupiają się na wypowiedziach pojedynczych osób czy nawet na publikowanych pismach. Zapominają że to nie należy do depozytu wiary. Takie wypowiedzi, sytuacje nie dodają i nie zmienią Objawienia Bożego i nauki KK bo to zawsze odnosi się do KK jako całości.
          Posłuszeństwo kościelne polega na przezwyciężeniu subiektywizmu. Także przełożeni czyli hierarchowie zobowiązani są do poddania swojego subiektywnego osądu orzeczeniom Kościoła w jego ciągłym nauczaniu na przestrzeni wieków. W przeciwnym razie ich orzeczenia nie będą orzeczeniami Kościoła hierarchicznego, lecz najwyżej subiektywnymi opiniami, niezależnie od zajmowanej pozycji czy sprawowanego urzędu.
          A wszyscy się przesciguja w informowaniu o herezji w kościele i rychłym jego upadku.
          Wszelkie nowości wprowadzane przez dzierżącego jakąkolwiek władzę w Kościele nie mają mocy wiążącej katolików w znaczeniu posłuszeństwa wiary czy kościelnego.

          Ostanie zdanie nie wiem nawet jak rozumieć.
          Ojciec Augustyn w każdej swojej wypowiedzi zwracał zawsze uwagę na życie sakramentalne, trwanie w Słowie i ukrycie się w Maryi. Tego sie kurczowo staram trzymać Kolejna książka nie doda już nic nowego, a korzyści dla duszy są raczej wątpliwe.
          Z Panem Bogiem.

        • Longin pisze:

          Józefie, przebija z Twojej wypowiedzi głębokie rozczarowanie oraz żal do o.Augustyna z powodu opuszczenia przez niego stada w imię własnej samorealizacji w tle której kryją się rzekomo jakieś jego głębokie zranienia.
          Dla mnie to nie tyle surowa to ocena, ale spore uproszczenie widziane tylko z jednej perspektywy – nieposłuszeństwa zakonowi. W czym bowiem rozminął się o.Pelanowski z Prawdą o Bożym Objawieniu zawartą w nauczaniu i tradycji KK ?. W tym, że w tych straszliwych czasach zamętu, nieprawości oraz nie daj Bóg nadchodzących prześladowań głosi to co inni przemilczeli lub zafałszowali ?. Bracie drogi – o jakim ty piszesz „protestanckim” podejściu w rozważaniu Słowa Bożego, sugerując przy tym rzekome wizje o.Augustyna. Takiego bogactwa treści w sensie znajomości znaczeń języka Biblii u niewielu współczesnych kaznodziejów można by znaleźć i to nie w jakimś racjonalistycznym duchu wyjaśnianych, ale w Duchu i Prawdzie w zgodzie Tradycją KK. A to, że zawsze potrzeba ciszy i adoracji, a potem działania jest dla mnie najważniejszą nauką jaką chyba od o.Augustyna otrzymałem i praktykuję codziennie.
          Rzeczywiście żniwo wielkie, a robotników mało…pytanie tylko jakich robotników potrzebujemy – leniwych, gnuśnych czy tych żarliwych, bezkompromisowych.

        • jozef91 pisze:

          Opinia o rzekomych zranieniach nie jest moja ale siostry z zakonu klauzulowego która ma dłuższy staż niż Ojciec Augustyn. Nie jest to odosobniona opinia.
          Tak samo odbiera się książkę wydaną przez Ojca Adama Czuszela i Deborę Sianożęcką „Nieskalane słowo w skalanych czasach”
          Ten odbiór dotyczy tylko rozdziałów których autorem jest Ojciec Adam. Lista żali i pretensji do bycia w zakonie Paulinów jest niemalże podobna do opisów Ojca Augustyna. Rozdziały Pani Debory są za to oderwane od subiektywnych odczuć, są rzeczowe i konkretne.
          Może jest to ocena surowa, ale tylko znany mi jest fakt nieposłuszeństwa. Jest to oficjalna informacja podana do publicznej wiadomości i na tym bazuje. To co się dzieje między Ojcem a Zakonem jest poza moją wiedzą, więc się nie wypowiadam.
          Po pierwsze nie pisałem nigdzie, że się rozmija z nauką KK, może oprócz faktu, że zachęca do rozważania i codziennej medytacji Pisma Świętego nie uwzględniając że powinno się to odbywać tylko w świetle nauki KK np. Choćby przy udziale interpretacji Świętych. KK nie zachęca, ani nie zakazuje samodzielnego czytania Pisma Sw. Z tego typu samowolki tworzą się własne opinie, a potem herezje.
          Podejście protestanckie było opisem poczynań wiernych KK w stosunku do tego co napisałem powyżej czyli samowolnej interpretacji Pisma Świętego.
          Nie było to określenie użyte do tego jak interpretuje Pismo Święte Ojciec Augustyn.
          Jednak mam wątpliwości odnośnie interpretacji Księgi Apokalipsy i łączenie tego z obecnymi czasami, gdyż trzeba sie nam wystrzegać nadinterpretacji Pisma Św., także Apokalipsy. Wizja prorocka sw. Jana jest zawsze aktualna, niezależnie od tego, czy i kiedy nastąpi jej dosłowne spełnienie. Chodzi o aktualność w sensie duchowym.
          Dla mnie też jego słowa o ciszy w adoracji i na modlitwie były jednymi z wielu przełomowych które zmieniły moje myślenie.
          Jednak takie słowa nie padają tylko z ust Ojca Augustyna. Ks. Dominik Chemielwski wypowiada się w podobnym tonie, a dalej posługuje. Nigdzie nie ucieka. Co do ciszy i adoracji to np. Siostra Małgorzata Borkowska benedyktynka z Pomorza bardzo sędziwa z realizmem i odrzucając przesadną emocjonalność duchową mówi, że słuchać to znaczy najpierw zamilknąć i co bardziej przełomowe, aby pokochać milczenie Boga. Oto jedna z wielu jej myśli:
          „Iluż to wierzących katolików marnuje czas i energię na potępianie dzisiejszych celników i grzeszników…
          Nawet już w czasach apostolskich była pokusa, żeby tego przykładu Nauczyciela nie stosować. Żeby występnego wyłączyć, wykluczyć, nawet nie pozdrawiać, a więc nawet nie życzyć mu dobra, łaski Bożej, nawrócenia.
          Ten problem niestety z biegiem wieków wcale nie słabnie, a czasem ma się wrażenie, że nawet narasta. Iluż to wierzących katolików marnuje czas i energię na potępianie dzisiejszych celników i grzeszników, na udowadnianie, jak bardzo złe mają intencje, na dzielenie społeczeństwa, zamiast je łączyć. Budują gruby mur, i po tej stronie są oni, dobrzy, a po tamtej – sami paskudni. I to paskudni bez żadnych jaśniejszych stron, paskudni do szpiku kości” Fragment książki „Mamy problemy”

          Robotników wzywa Pan Bóg. On powołuje i tylko On będzie swoich robotników na końcu rozliczać. Ja mogę ewentualnie bratersko upomnieć robotnika winnicy Pana i modlić się za każdego którego Pan postawi na mojej drodze. Nikt nikogo na siłę nie zmieni.
          Pozdrawiam w Panu!

    • AnnaSawa pisze:

      Tak, jest nadal kapłanem…a dlaczego miałby nie być??

      • AnnaSawa pisze:

        ….kto tak mówi jak On ???? przez „uciszonych” najgłośniej Duch Boży przemawia….postać proroka od zawsze.
        Komu tłumaczyć jak serce nie czuje, albo komu wyjaśniać jak serce już wie.

      • eReM pisze:

        Jozef91 w pełni zgadzam się z twoją wypowiedzią! POSŁUSZEŃSTWO KOŚCIOŁOWI na wzór posłuszeństwa naszego Pana Jezusa Chrystusa w Ogrodzie Oliwnym (Łk 22,42) jest miarą prawości proroków i mistyków! O. Augustyn, którego słuchałam i czytałam jego książki, prawdopodobnie ma kryzys a jego popularność i zachwyt nad nim nie ułatwia mu bycia w nieustannej pokorze. Szatan szaraczkami się nie zajmuje, uderza w tych, którzy mają ogromną siłę wiary i mogą dać świadectwo swojego upadku przed całym kościołem… Módlmy się za o. Augustyna, ja wierzę, że jest to chwilowa niemoc…bo moc w słabości (tu: w posłuszeństwie kościołowi) się doskonali… Szczęść Boże!

      • eReM pisze:

        Jozef91 w pełni zgadzam się z twoją wypowiedzią! POSŁUSZEŃSTWO KOŚCIOŁOWI na wzór posłuszeństwa naszego Pana Jezusa Chrystusa w Ogrodzie Oliwnym (Łk 22,42) jest miarą prawości proroków i mistyków! O. Augustyn, którego słuchałam i czytałam jego książki, prawdopodobnie ma kryzys a jego popularność i zachwyt nad nim nie ułatwia mu bycia w nieustannej pokorze. Szatan szaraczkami się nie zajmuje, uderza w tych, którzy mają ogromną siłę wiary i mogą dać świadectwo swojego upadku przed całym kościołem… Módlmy się za o. Augustyna, ja wierzę, że jest to chwilowa niemoc…bo moc w słabości (tu: w posłuszeństwie kościołowi) się doskonali… Szczęść Boże!

        • AnnaSawa pisze:

          „jego popularność i zachwyt nad nim nie ułatwia mu bycia w nieustannej pokorze:…nie ma to jak w pokorze wydać osąd i puszczać swoje prywatne domniemania.

        • jozef91 pisze:

          Bóg zapłać!
          Polecam gorąco blog „Teolog katolicki odpowiada” Księdza Dariusza Olewińskiego doktora Teologii. Prawda podparta źródłami. Nie ma tam miejsca na domysły, niedopowiedzenia czy własne odczucia. Jest konkret.
          Pozdrawiam w Panu!
          Ave Cor sanctissimum,
          ave Cor amantissimum Jesu et Mariae!

        • wobroniewiary pisze:

          O taaak, nieuznawanie św. Faustyny to jest to, co nam polecasz ??? 😦

        • jozef91 pisze:

          Z całym szacunkiem, ale kto mówi o nieuznawaniu Sw. Siostry Faustyny? Nigdzie nie użyłem takiego sformułowania.
          Napisałem to o Koronce. Nie jest to subiektywna opinia, ale całe studium teologiczne, które poddaje w wątpliwość sformułowanie o ofiarowaniu „Bóstwa”.
          Nikt nie neguje Orędzia o Miłosierdziu Boży. Jednak jak pisałem wcześniej jest Koronka do Miłosierdzia Bożego sformułowania przez Papieża Piusa IX z 1894 roku.
          Kolejna kwestia to stawianie prywatnego Objawienia ponad Objawienie Boże. Nauka KK nie traktuje objawień prywatnych jako centrum wiary.
          Pozdrawiam w Panu.

  11. AgnieszkaAnna pisze:

    Ja również myślałam o tym, jak w tym trudnym czasie brakuje mi słów ojca Augustyna Pelanowskiego, który nie boi się głoszenia prawdy. Pamiętam jak około 13 lat temu trafiłam na Jego książkę ,,Wolni od niemocy” jak bardzo mi wtedy pomogła.

    • AnnaSawa pisze:

      Dziękuję za przypomnienie 🙂
      https://www.youtube.com/watch?v=r7WluECfmy8

      • eReM pisze:

        Jozef91 w pełni zgadzam się z twoją wypowiedzią! POSŁUSZEŃSTWO KOŚCIOŁOWI na wzór posłuszeństwa naszego Pana Jezusa Chrystusa w Ogrodzie Oliwnym (Łk 22,42) jest miarą prawości proroków i mistyków! O. Augustyn, którego słuchałam i czytałam jego książki, prawdopodobnie ma kryzys a jego popularność i zachwyt nad nim nie ułatwia mu bycia w nieustannej pokorze. Szatan szaraczkami się nie zajmuje, uderza w tych, którzy mają ogromną siłę wiary i mogą dać świadectwo swojego upadku przed całym kościołem… Módlmy się za o. Augustyna, ja wierzę, że jest to chwilowa niemoc…bo moc w słabości (tu: w posłuszeństwie kościołowi) się doskonali… Szczęść Boże!

        • Longin pisze:

          Najpierw kilka małych kamyków typu uciekł od stada, uległ własnemu zbyt wybujałemu „ego”…a teraz sugestie braku posłuszeństwa KOŚCIOŁOWI ??.
          Czyli znów strzelamy z armaty do wróbla, albo siadamy wygodnie w pokoju bez światła w ciemnych okularach mówiąc, że COŚ widać. A zatem proszę mi „rozjaśnić” czy o.Augustyn głosi jakąś nową naukę, czy tylko przypomina Prawdę, o Której jedni zapomnieli, a inni Ją zafałszowali? Czy można zatem zabronić głoszenia „na dachach” zdrowej nauki, żądając od niego czegoś co jest niezgodne z sumieniem – przecież to niczym zaparcie się Boga.
          Nikt z nas nie ocenia jego przełożonych, którzy są omylni podobnie jak kiedyś komisje teologów oceniające dzieła św.Faustyny – dlatego też nie smagajmy tak szybko biczem słowa, oby bowiem nie okazało się, że dzieli on los kolejnego odrzuconego proroka, a my tak naprawdę lekceważymy proroctwo i zdrową naukę.

        • jozef91 pisze:

          Nie wiem co Ojcem kierowało. Nikt tego nie wie tylko on sam. Ale brak posłuszeństwa to nie moja sugestia ale fakt. Tak jest w oświadczeniu zakonu. Koniec kropka.
          Co do tego co głosi Ojciec Augustyn to przede wszystkim przytacza konkretne wydarzenia głównie herezje i wypaczenia i zestawia to z własną interpretacja Pisma Świętego. Dodajmy nie on jeden. Ks. Dominik Chmielewski robi to w podobnym tonie dalej posługuje. Kardynał Sarah czy ks. Glas to samo. Nigdzie nie zniknęli.
          W tym jaką drogę obrał ojciec Augustyn widzę upartość, czy jest to Boże zobaczymy. Czas pokaże.
          To czego żąda od niego zakon, a co szczerze ślubował to posłuszeństwo. Czy zakon może się w tej kwestii myli? Oczywiście że tak. Ale wiele życiorysów Świętych dobitnie wskazuje na Wole Bożą, która po czasie się objawiła. Wierni, zakon czy nawet sam Ojciec Augustyn może tego teraz nie widzieć, tylko Bóg wie. Fundament to posłuszeństwo.
          Wszystko co Boże zawsze prowadzi przez krzyż, nie ma innej drogi. To samo było przy Objawieniach w Fatimie i innych Świętych. Zwłaszcza takie smaganie będzie przechodził Ojciec Augustyn i to zweryfikuje Kościół zapewne już tego nie doczekamy.

          Co do kwestii Świętej Faustyny pewne kwestie najbardziej niejasne zostały trochę przepchane kolanem. Nie bez powodu został dzienniczek wpisany do Indeksu Ksiąg zakazanych. Teologia jest niezmienna w swej ocenie tak jak nauka KK i prawdy wiary nie zmieniły się na przestrzeni tych kilkunastu lat jak dzienniczek był na indeksie. Mowa o Koronce i sformułowaniu „Ojcze Przedwieczny ofiaruję Ci Ciało i Krew, Dusze i Bóstwo…” Herezją jest twierdzenie, że Pan Jezus ofiarował swoje Bóstwo, ale można się zapoznać z opiniami wielu wybitnych teologów na ten temat (Ks. Wincenty Granat).
          Teologicznie poprawnie mówimy o Obecności „ciała i krwi, duszy i bóstwa” Jezusa Chrystusa w Eucharystii.
          Jednak niepoprawne – a właściwie heretyckie – jest mówienie o ofiarowaniu „ciała i krwi, duszy i bóstwa” Jezusa Chrystusa z prostego powodu: ponieważ sam Jezus Chrystus nie ofiarował, tzn. ani nie zniszczył, ani nie unicestwił, ani nie przemienił Swojego Bóstwa na krzyżu.

          Z resztą jest to objawienie prywatne więc nie ma obowiązku odmawiać Koronki w tej formule. Jest starsza wersja Koronki do Miłosierdzia ogłoszona przez Papieża Piusa IX (1846), która nie zawiera tego heretyckiego sformułowania.

        • eReM pisze:

          Longin niezwykle cenię o. Augustyna za jego działalność duszpasterską, miłość do Boga i kościoła. Jest zakonnikiem, złożył śluby posłuszeństwa, z tego co wiemy został przez władze zakonne odsunięty od pracy duszpasterskiej i skazany na milczenie (chyba również w formie niewydawania nowych książek). I módlmy sie, żeby w tym posłuszeństwie wytrwał, bo jest to „hartowanie złota” przez Boga. Takie „przeszkody” zwycięsko – poprzez posłuszeństwo kościołowi przeszli np. św. Jan od Krzyża czy, jak doskonale wiemy, św. o. Pio. Tym bardziej jest to postawa pokorna, gdy widząc głupotę przełożonych, w myśl ślubowanego posłuszeństwa poddaje się ich wymaganiom – ale to jest „wyższa szkoła jazdy” nie dla nas szaraczków i Pan Bóg nie daje nam takich prób… Ja wierzę Panu Bogu, który nad wszystkim panuje i wiem, że z tej sytuacji, w jakiej znajduje się o. Augustyn będzie mnóstwo dobra, tylko niech wytrwa w tym trudnym posłuszeństwie! I o to się módlmy!

        • jozef91 pisze:

          Pełna racja.

          Św. Katarzyna ze Sieny w swoim „Dialogu” podaje wyraźnie i wskazuje na kryterium krzyża: „To, co Boskie i to co szatańskie można rozeznać w duszy. Jak ? Przez zależność Kościołowi hierarhicznemu. Szatan się nie uniży, nie posłucha, nigdy”
          Św Bernard ze Sieny – „jeżeli coś prowadzi do krzyża i bólu jest Boże. Bo Duch dąży ciągle do krzyża, tam został nam dany”
          Norma zewnętrzna, znów: posłuszeństwo Kościołowi widzialnemu.
          To on w XV wieku skarży się: „jesteśmy nasyceni proroctwami i przepowiedniami aż do nudności!”
          Ave!

        • Longin pisze:

          eReM, widzę już nawet nie dwoistość, ale troistość Twoich komentarzy…oczywiście w sensie ilości tych samych wpisów 🙂

          Po ponownym przeanalizowaniu wypowiedzi wzmogła się jednak moja „czujność” po skądinąd błyskotliwych wypowiedziach józefa91, którego retorykę chyba najlepiej spuentowała nasza Ewa, co implikować może także tezę aby nie czynić się sędziami innych, a do rzeczy świętych podchodzić z największym szacunkiem…pamiętając m.in. o przestrodze Izajasza z rozdz.30 (Iz 30,9-11)

        • wobroniewiary pisze:

          Nie podam danych, aby nie szkodzić Bożym i Maryjnym kapłanom, ale gdybyście wiedzieli „którzy kapłani proszą mnie o tę książkę…”
          Jestem za posłuszeństwem, ale też za prawdą, bo „tylko Prawda nas wyzwoli..”!!!

  12. Robert pisze:

    Ojcze Augustynie (w imieniny!), którego nam nazywać „ojcem” ani „mistrzem” się nie godzi, weź odpowiedzialność za wychowanków [Twoich] mocną – za słowa, i mów, mów, mów jak przeżyć, jak żyć, jak odżyć; a my będziemy Tobie akurat (!) posłuszni – w szczegółach moralności. My chcemy! Ty wskazuj i poprowadź do Domu: do Domu, do Domu, do Domu!

    • Robert pisze:

      Przesadziłem, ale z serca. Jestem po przeszczepie priorytetów. Przepraszam za pokraczność. Załączam coś zgrabnego – do sobotniej kawy, na późne budzenie:

      • Paweł pisze:

        Ten utwór jest bardzo ładny i dla mnie szczególnie ciekawy z tego względu, że: 1. brzmi niewątpliwie pięknie, jako autentyczne – przecież – dzieło samego wielkiego Jana Sebastiana Bacha; 2. jest na tyle łatwy do grania, że zapewne NAWET ja potrafiłbym go zagrać i – o ile mnie pamięć nie myli – już go chyba grywałem!
        A tu oto: jeszcze więcej takich atrakcyjnych a łatwych utworków (spośród których niejeden miałem przyjemność – z zadowalającym mnie powodzeniem – grać, pomimo mojego bardzo mizernego poziomu „biegłości pianistycznej”), znajdujących się w manuskrypcie zapisów nutowych „Notenbüchlein für Anna Magdalena Bach” dedykowanych żonie J. S. Bacha, która to „(…) regularnie pomagała mężowi w zapisywaniu jego dzieł (…), a ich małżeństwo było szczęśliwe i wiele wniosło do ich życia muzycznego” – https://pl.wikipedia.org/wiki/Anna_Magdalena_Bach
        [Nawiasem mówiąc, jestem zdania, że zamiast „«piłować» gamy, pasaże i ćwiczenia techniczne”, o wiele ciekawiej jest – zwłaszcza gdy ktoś nie ma już szans lub predyspozycji na bycie profesjonalnym muzykiem – grywać po prostu NAJŁATWIEJSZE utwory UZNANYCH kompozytorów… Jest to o wiele przyjemniejsze, a z czasem TAKŻE nabywa się przez to pewnej elementarnej wprawy w czytaniu nut.]:
        https://www.youtube.com/watch?v=1zh5QHnGYRs

  13. Kamil K. pisze:

    Myślę, że jest to dziejowa niesprawiedliwość by jedynie nielicznie mogli rozmawiać z o. Augustynem. Tracąc kontakt z takim spowiednikiem, codziennie traci się cząstkę wiary, której i tak jest niewiele na tym padole. Jesteśmy w głębokiej defensywie jako ludzie wierzący, jesteśmy nierozumiani, wyszydzani, pomijani, atakowani przez masońskie lobby z nieograniczonymi zasobami. Każdy dzień jest wyborem z każdym dniem coraz cięższym. Pomyśleć, że ma być tylko gorzej. A jest naprawdę źle, że ludzi którzy emanują Bożym Światłem i Mądrością Stwórcy są skreślani, chowani, kneblowani przez swoich współbraci i hierarchów. Wielu świętych spotkał podobny los. Wszystko ma swój koniec. Wierzę, że jeszcze będzie nam dane spotkać się. Żałuje, że nie skorzystałem więcej mając okazję, naiwnie wierząc, że nic się zmieni w świecie zdominowanym przez szatana i jego pomiotów.
    Jezus dla dzisiejszego pokolenia jest postacią fikcyjną, Widzę, że ludzie nie posiadają fundamentalnej wiedzy historycznej a gdzie tu mówić o wierze ? Dla innych z naszego pokolenia tych nieco mądrzejszych Jezus jest postacią historyczną, filozofem, myślicielem bardzo rzadko prorokiem. Czasem jakąś legendarną postacią. Jednym słowem umarł. Nieliczni, wybrani są bardziej niż pewni, że zmartwychwstał.
    Myślę, że za niedługi czas będzie lansowana idea w której powiedzą nam, że Jezus nie urodził się Bogiem a nim został poprzez swoje czyny i życie. Przemilczając fakt o Niepokalanym Poczęciu. W wersji dla głupszych slogan: też tak możesz ! Przy czym perfidnie oszukają w nauczaniu wprowadzając jeden z najlepszych produktów marketingowych szatana neohumanizm, ekologię, równość wyznań, wolność seksualnym w każdym możliwym zakresie.
    Zastanawiałem się ostatnio, jak to możliwe, żeby jednostki działające w różnych organizacjach LGBT plus, promil społeczeństwa był w stanie tak dobrze szykanować większość normalnych, zdroworozsądkowych, deklarujących się jako katolików obywateli. Fakt mają zasoby najmożniejszych na tym świecie i przychylne środki masowego przekazu. Jednak chociaż stoję po drugiej stronie barykady jestem w stanie im oddać to, że są bardzo dobrze zorganizowani, a przede wszystkim zdeterminowani do osiągnięcia celu, mają swoją agendę i z uporem ją realizują punkt po punkcie przy nikłych protestach ludzi, których określają mianem średniowiecznych katoli wierzących w zabobony.
    Jednak to my, a zwłaszcza hierarchowie kościoła powinni stawiać opór tym ideologią, które z dnia na dzień jak się dowiedziałem z ogólnokrajowej telewizji stali się ludźmi LGBT plus. Ideologia, ożyła przeżywając wcielenie. Większość deklarowanych katolików nie ma w sobie wiary. Innym się nie chcę, inni nie wiedzą jak a i są tacy, którzy za wszelką cenę unikają tematów niewygodnych paradoksalnie bo tak jest wygodniej. Komfort plebanii czy kurii rozleniwia. Dwadzieścia kilka lat względnego spokoju rozleniwia. Ludzie mają krótką pamieć, kto dziś pamięta o nieocenionej roli kościoła w upadku komunizmu? Kto pamięta o odważnych, niejednokrotnie rzucających na szali swoje życie księżach? Kto zliczył księży zamordowanych przez służby bezpieczeństwa? Obecny czas tak przyspieszył, że tamte lata wydają tak bardzo odległe.
    Nie trzeba być wybitnie inteligentnym i oczytanym człowiekiem by już dziś przewidzieć konsekwencję polityki nie robienia nic, przemilczenia, nie zauważenia istniejących śmiertelnych zagrożeń czyhających na nas w perspektywie krótkiego czasu. Jeżeli dalej będziemy sparaliżowani, jeżeli nie staniemy się kościołem walczącym już dziś to jutro faktycznie zostaniemy zmuszeni do spotykania się w katakumbach na Mszy Świętej. Zastanawiam się czy episkopat w doskonałej większości składa się z ludzi wierzących w Boga i życie wieczne? Ja nie mógłbym spać na ich miejscu klęska za klęską na każdym polu. Nie wiem czy Jezus obiecał im wystawne konferencję, kucharki, sprzątaczki, pałace i godności? Nie wiem, czy może zapomniał wspomnieć, czy oni nie są świadomi jakie mają obowiązki i konsekwencje? Nie wiem, czy już została tylko garstka niezłomnych biskupów, którym zależy na zbawieniu siebie poprzez głoszenie prawdziwej jedynej nauki Kościoła. Dlaczego tylko katolicyzm jest tak uciskany? Czyżby dlatego, że jedynie nasza religia jest prawdziwa i dająca szanse na zbawienie? To religie jednak nie są równe i to kłamstwo, że każda z nich prowadzi do Boga albo jeszcze lepiej, „wystarczy być dobrym człowiekiem”? Dobrym człowiekiem, dobre sobie.
    Albo się obudzimy i zaczniemy działać albo będziemy niebawem mieć rzeczywistość państw leżących na zachód od Odry. Dziś to nie do pomyślenia, natomiast naprawdę i w Niemczech i w Francji i w Hiszpanii i Belgii i Holandii byli katolicy. Wierzący ludzie. Im też kiedyś się nie chciało i hierarchowie wybrali złą taktykę: jakoś to będzie. Dziś naszych współbraci ze świecą tam szukać. Ogólnie można powiedzieć, że kraje te są doskonałymi kandydatami do zaliczenia ich do kategorii misyjnych. W społeczeństwach absurd goni absurd, w Niemczech nie trzeba się spowiadać to paradoksalnie najmniejsze przewinienie, we Francji zalegalizowane związki kazirodcze, w Hiszpanii legalnie hordy feministek namawiają kobiety w stanie błogosławionym, które spodziewają się potomstwa płci męskiej do aborcji o Belgii i Holandii nie będę wspominać.

    Można by pisać wiele. Bracia i siostry odwagi. LEPIEJ JUŻ BYŁO.

  14. Wojciech pisze:

    Odnośnie tzw. „posłuszeństwa” to nic nie dało mi tak do zrozumienia jak cały ten cyrk covidowy. To co zrobiono wokół Eucharystii w sprawie formy przyjmowania i dostępu do Niej, pomysł 5 ludzi w kościele podczas Triduum i Wielkanocy, łamanie sumień tekścikami, że jak się nie stosuje to grzeszę i nie kocham bliżniego, każe bardzo poważnie zastanowić się nad owym posłuszeństwem. Nie może być ono ślepe i bezrozumne a przede wszystkim niezgodne z własnym sumieniem. Kto działa wbrew swojemu sumieniu grzeszy, tak nas poucza Święty Paweł Apostoł. Aby wewnętrzna wątpliwość nas nie osądzała trzeba szukać zrozumienia. Dla mnie wielką pomocą zawsze był Ojciec Augustyn! Nie wyobrażam sobie abym nie podjął refleksji nad tym co ma ten kapłan do powiedzenia i jak widzi rzeczywistość! Postrzegam Go jako autorytet. Dlatego książka już zamówiona a nawet rzeknę- nie mogę się doczekać. Każdy z Was jednak może osobę Ojca Pelanowskiego odbierać inaczej, zwłaszcza po Jego odejściu z zakonu. Macie wolną wolę i możecie dokonać wyboru. Korzystajcie z tego daru dobrze!

    • wobroniewiary pisze:

      Wojciechu Bög zapłać za te słowa.
      Ja też jestem „nieposluszna”, bo od Środy Popielcowej jestem codziennie i to 2x dziennie na Mszy św. Wybrałam realnego Boga mimo całego covida i zachęty do modlitwy on-line. Często byłam więcej niż piąta… wolę jednak złamać przepis jak sumienie i zostawić Boga

      • Małgorzata K pisze:

        Droga Ewo, mam takie samo podejście. Też przychodzę na Eucharystię codziennie i przychodziłam nawet gdy było tylko 5 osób. Słyszałam o posluszenstwie, ale sumienie i wiara mówiła mi coś więcej i ten głos był większy!
        Mdlilo mnie jak inni ze spokojem oglądali Msze św online i jeszcze nadomiar byli z tego zadowoleni 🙁
        Czy Msza św jest do oglądania?! Przecież to nie to samo!
        Nie da się żyć bez z tego zjednoczenia z Panem w Komunii św, tej miłości nie można zastąpić czym innym.
        Pozdrawiam Cię serdecznie
        Z Panem Bogiem ☺️

        • Beata pisze:

          Małgorzato, u mnie kościoły były zamknięte podczas Mszy świętych. Arcybiskup nie pozwolił nawet na te 5 osób. Ale w wielu miejscach Polski księża przez zakrystię wpuszczali tylko 5 osób. Przez kilka tygodni czułam ogromny duchowy ból, bo nie mieliśmy żadnej możliwości uczestnictwa we Mszy Świętej . A kiedy były limity to też wpuszczano tylko tych, którzy zamówili intencję. I tu nie o posłuszeństwo chodziło, ale o fakt, że nie było fizycznej możliwości, by wejść do kościoła.

        • wobroniewiary pisze:

          Korzystajmy póki możemy – ja ju się zbieram na poranną Eucharystię

      • Wojciech pisze:

        Znam Pani postawę bo staram się zaglądać tu często! W pewnym momencie nawet zazdrościłem możliwości bycia na Eucharystii. Kiedyś wszyscy się dowiemy, po tamtej stronie co się bardziej podobało Panu Bogu. Jakie decyzje? Czy dostosowanie się czy wręcz przeciwnie. Myślę, że najważniejszym w tym wszystkim będzie właśnie zgodność z wewnętrznym sądem sumienia i czystość intencji.

        • Malgosia pisze:

          Nas obowiazuje wierność Jezusowi Chrystusowi i Ewangelii w jedności ze Stolica Apostolska

      • neta pisze:

        Szczęść Boże
        Każdy kto chce zakupic książkę o.Pelanowskiego, powinien w pierwszej kolejności zapytać spowiednika co o tym sądzi i rozważyć to we własnym sumieniu. Ja swojego zapytałam, rozważyłam i już wiem, że książki niestety nie kupię. Módlmy się o Jego powrót do zakonu.

        • Damian pisze:

          Pytać spowiednika czy można przeczytać książkę np. o. Pelanowskiego, to tak jakby pytać czy można przeczytać Kanta, Marksa, Freuda i innych itd. Litości…
          Przypomnę, że Pan Jezus jadał z grzesznikami, celnikami itd. A jak jadał to i słuchał co mają do powiedzenia…
          A nikt tak nie wkurzał Pana Jezusa jak faryzeusze

        • Ava pisze:

          Neta dziękuję za kompas duchowy w tej sprawie.
          Czuję, że coraz nam bliżej do ucisku, doświadczeń i katakumb, bo takie też Słowo ostatnio otwieram na modlitwie.
          A zaraz potem – „Wy jesteście światłem świata”.
          Boże, żebyśmy nie utracili Twojego Ducha gdy przyjdzie czas!

        • mlesniewski pisze:

          Czy obejrzenie jakiegokolwiek filmu, przeczytanie świeckiej książki też konsultujesz, ze spowiednikiem?

        • jozef91 pisze:

          Tak jeśli ma to jakiekolwiek pozory szkody dla duszy. Na tym polega istota kierownictwa duchowego. Wszelkie praktyki ascetyczne dla przykładu należy uwzględniać ze spowiednikiem (względnie kierownikiem duchowym). Postępowanie wbrew jego zaleceniom jest zwykle oznaką pychy i może być nawet grzechem ciężkim. Samowola w życiu duchowym jest najczęstszą furtką dla zwodzenia szatańskiego i tym samym drogą na manowce, jeśli wręcz drogą potępienia. Kierownik duchowy zawsze ocenia zarówno intencje jak też celowość i skutki dla danej osoby, tzn czy i na ile dana praktyka może służyć postępowi duszy w dobrem.
          Święty Ignacy wyjaśnia Kierownictwo duchowe w swoim dziele „Ćwiczenia duchowe”

        • K pisze:

          Jeśli ktoś czuje taką potrzebę to niech pyta spowiednika. Dla jednego pewne treści mogą powodować zamieszanie, a innego zmotywować do modlitwy w określonej intencji. Nie ma się co śmiać. To że ktoś ma kontakt ze swoim sumieniem to chyba całkiem dobrze. Sytuacja ojca Augustyna jest dla mnie zbyt skomplikowana i pewne pytania pozostawiam na razie bez odpowiedzi. W obecnych czasach szukam jasnych wskazówek. Dają mi je W. Łaszewski i X. R. Skrzypczak. Nie zmienia to faktu że brakuje o. Augustyna za którego staram się codziennie modlić.

        • Ava pisze:

          Damian… Człowiek nasyca się tym co czyta, słucha i czym się otacza. Nikt tu nie wrzuca O.Pelanowskiego do jednego worka z marksistami (!).

          Jestem po 5 latach studiów, gdzie głównym kierunkiem była filozofia, w tym neomarksistowska szkoła frankfurdzka, gender- studies i wiele innych w tym typie. Wykładowcy: buddyści, ateiści, sufiści i nawet różokrzyżowiec się przypałętał.
          Gdy na 1 roku studiów ktoś się przyznał, że jest katolikiem, to po roku prania mózgu już zostały 2 osoby, a co po 5 się działo z ludźmi, to nawet nie chcesz wiedzieć. Wiarę straciłam i ja, choć po 9 latach oazy młodzieżowej trudno byłoby się tego spodziewać… Dopiero po studiach, musiałam odciąć się od całego środowiska i powoli wróciłam do wiary.

          Pan Jezus jadał z grzesznikami, ale sam pozostał święty i na grzech cudzy nie zezwalał.

          „Nie wprzęgajcie się z niewierzącymi w jedno jarzmo”. 2Kor 6,14.

        • jozef91 pisze:

          Dokładnie. Komu zależy na rozwoju duchowym i ma kierownika czy też stałego spowiednika postępuje wg jego wskazań i wie na czym polega posłuszeństwo. Korzyść dla duszy, nie dla mojego ja.
          Pozdrawiam w Panu.

        • Damian pisze:

          jozef91
          Paternalizm jest również groźny…
          Kierownik duchowy to nie uzależniający guru…
          https://jezuici.pl/2019/01/niektore-bledy-kierownictwa-duchowego/
          Bóg nawet przez największego grzesznika może dotrzeć z przesłaniem do tego do którego chce dotrzeć. Forma jest najmniej istotna. Dzisiaj jest wspomnienie przebicia serca św Teresy z Avilla. W tym samym czasie nie ustają oszczerstwa na jej temat oraz wzrasta prześladowanie że strony świata wobec Teresy.
          Tak mi się na szybko nasunęło.
          Kończąc. Szlachetne ryby płyną zawsze po prąd. Z prądem płyną tylko ścieki… jak te obecnie do Wisły.
          Dobrej nocy.

        • jozef91 pisze:

          Nie twierdzę że kierownictwo duchowe jest obowiązkiem. Mała Tereska nie miała kierownika ani stałego spowiednika i małą drogą doszła do świętości.
          Opinia jednego jezuity bez podania konkretnych źródeł czy przykładów z życia świętych nie jest dla mnie podstawą żeby kierownictwo duchowe odrzucać. Artykuł bazuje głównie na aspektach psychologicznych.
          Ostatnie zdanie nawet nie komentuje bo raczej nie pochodzi z Księgi Przysłów.
          Ave!

    • AnnaSawa pisze:

      Dziękuję za rozwinięcie tematu, choć zatrzymałabym się pod pojęciem „odejścia z zakonu”. Jestem przekonana do tego, co z resztą sam ojciec Augustyn oddał w swojej wypowiedzi, że sam z zakonu nie odszedł…..i nie miał takiego zamiaru. Dalej nie chciał sprawy rozwijać publicznie, bo jak było prawdziwie wie Bóg i Bogu oddał całą sytuację.
      (którą z resztą przepowiedział wcześniej).
      Co do cyrku covidowego…o tak! Teraz to jest papier lakmusowy na wszystkich i wszystko co za tym podąża.
      A ci co widzą i słyszą nie dadzą się już oszukać ani przez fotografie „klęczące”, ani przez machanie biało-czerwoną chorągiewką, ani przez zakłamaną odpowiedzialność za innych.
      Nikt, tych z „góry”, kto idzie tym śladem i narzuca ludziom ten cały bajzel i się na to godzi, nie jest tym za kogo jeszcze niedawno większość ludzi miała, a pewne „patriotyczne” posunięcia są tylko zasłona dymną, pod którą robi się swoje.
      Zasłona dymna była po to aby omotać tą część katolickiego społeczeństwa, co ma więcej w duszy i trochę więcej widzi. ….i byłoby dobrze aby taki rzekomo katolicki w większości rząd nie wprowadzał nas w to łajno, które teraz rozlewa się po całym świecie.
      Ale nie! wchodzi w to i udaje, ze dalej macha biało-czerwonym sztandarem przyklękając czasem w kościołach przy blasku fleszy.
      Dalej prawdą się okazują pojęcia, co od dawna z resztą słychać i widać : o banksterach, tv, manipulacji, imaginacji.
      ……słowa z Apokalipsy św. Jana rozwija ks Dominik Chmielewski:
      o oddawaniu czci „obrazowi bestii” – NA TEN CZAS I W TYM CZASIE.
      https://www.facebook.com/3dni.ciemnosci.TDC/videos/2604026949817944/?__xts__%5B0%5D=68.ARApOqX6jCBI8elIgB49710qUeCHOKoclvnjyjWfUgBWX2ea-6pMerHHwqw4Vq92WuUY5OYEDgA1CE9WRAnIpbi4ijDDgluLhe5-yg_W4qCo78JWNjjvJJ1x7_IGYRGt9wVukj1xRS7WoE4weABFDmW6-RChGEZ0Az4fZzmNL-HvRq9qTmuYsk2vCHOrgSMEvdPfVkNZqJY-yjanvQ94FBIjix87MI0SeSl7MzO48q_zz5qTK2RgEdu8E3Bm3jrQU3akz4mkalo0_-9B6xIcR_zRYwyIJIWK8fHLQVgqOGGa6U58Hl9Cv-1aQ1y34GLXSfabpr5c5D9zeaP7L31YHYk&__tn__=H-R
      i dalej…
      https://www.radiomaryja.pl/kosciol/kardynal-muller-supermiliarderzy-chca-przejac-kontrole-nad-swiatem/?fbclid=IwAR3LAMFRWC5pQ0KhOTz2jIFwvw7dBD0OYJLv41lkx6WAc-UJj__nfnDdB1s
      „…Kardynał podkreślił, że bardzo realna jest groźba narzucania w podobny sposób rozwiązań ludziom na całym świecie pod pretekstem ochrony przed wirusem: „W każdym razie publicznie zagrożono, że przymusowo zaszczepi się 7 miliardów ludzi, nawet jeśli leki nie zostaną wystarczająco przetestowane, a jeśli ludzie nie podporządkują się, to pozbawi się ich podstawowych praw”. Podważył też kompetencje „kilku filantropijnych super miliarderów” do decydowania o losie świata z tego tytułu, że zdołali zgromadzić tak duży majątek. W ten sposób kard. Müller nawiązał do planów Billa Gatesa…”
      „Mantra mówiąca o teoriach spiskowych jest tanim sposobem na to, żeby trafić na pierwsze strony gazet i taktyczną grą, by potępić tych, którzy myślą sami za siebie” – powiedział kardynał Gerhard Müller.

  15. AgnieszkaAnna pisze:

    Na stronie Paruzja Iskra z Polski jest nowy wpis…

    • xc pisze:

      przeczytalem tyle oredzi i prrzeanalizowalem tyle objawien . wszedzie pelna transparetnosc zero anonimowowosci. wszystko pod kontrola KK . tylko u nas jakies pseudonimy fiolki i i inny fikolki . a nie przepraszam w Irlandii tez tak bylo .
      co do tego co napisal owy tomasz to w zasadzie wszystko juz bylo i jest znane . taki zlepek teorii spiskowych NWO itd , ktore coraz bardziej wydaja sie spelniac.

  16. Sabina pisze:

    Ja też uważam, że o. Augustyn Pelanowski to prawdziwie Boży człowiek, przy tym niesamowicie inteligentny i jest prorokiem naszych czasów. Jak każdy prawdziwy prorok został odtrącony przez swoich. Nikt tak jak on nie potrafi ratować duszy i psychiki ludzi przeżywających wielkie cierpienia i ciężkie doświadczenia życiowe, czego osobiście zaznałam. Dzięki jego konferencjom udało mi się przetrwać prawdziwą życiową gehennę i czuję się, jakbym mu zawdzięczała życie. Obawiam się, że w niedalekiej przyszłości wszyscy staniemy przed podobnym wyborem zejścia do katakumb, a on już to zrobił. Bogu niech będą dzięki za takiego kapłana.
    Polecam kolejny materiał potwierdzający manipulację wokół covid: https://www.youtube.com/watch?v=MJPFuWZJmjs

    • Maggie pisze:

      O.Pelanowski jest do tego osobą wykształconą, więc nie tylko charyzmatyczną, uczciwą i uduchowioną.
      Dlaczego wspomniałam wykształcenie .., bo kiedy ks.Glas nie tylko z dezaprobatą ale ze łzami w oczach mówił o kapłanie niedouczonym, bo polecającym na spotkaniu charyzmatycznym .. aby sąsiedzi nakładali na siebie i na na głowy ręce … przyszła mi na myśl współczesna edukacja i jej jakość (również w Seminariach). Chyba stąd wiele „nieporozumień z modernego świata rodem”, którymi tenże świat otacza i osacza kapłanów. Uderz w pasterza, a owce będą bezbronne i polecą owczym pędem za „substytutem”..
      Zaczęłam, na czas nieokreślony (bo najtrudniej ze zobowiązaniami), i staram się trwać, by ks Glasa i doń dodanych wszystkich kapłanów, otulać Koronką Krwawych Łez, prosząc Jezusa, aby się zajął: wszystkimi kapłanami i ewangelizatorami, bo zginiemy bez Dobrych Pasterzy.
      Wszyscy łatwo wpadamy w intrygi, co rusz modyfikowanej pułapki , a żniwa zaś blisko, i robotników mało … jesteśmy tylko ludźmi i kapłani również, a w dzisiejszych „szczególnych czasach afirmacji zła”, to ani rusz bez Pomocy Nieba i wzajemnej modlitwy.

  17. Anna pisze:

    Do jozef91
    Nie chodzi o to,żeby się nawzajem przekonynywać. Wielu z Was rozważa to we własnym sumieniu. Ja też. W życiu przez długi czas żyłam bez Boga,grzesznie. Ale jedno nie dawało mi spokoju,dlaczego ludzie chodzący do kościoła tak źle traktują Pana Jezusa kiedy przyjmują GO pod postacią chleba. Przecież ON tam jest,żywy i prawdziwy. Kiedy
    Jezus pociągnął mnie swoją miłością,dając mi łaskę przemiany życia,zmieniłam je. Idąc na spotkanie z NIM, klękam i przyjmuję go do ust. Dlaczego o tym piszę? Bo tak łatwo dajemy sobie GO odebrać. Pod przykrywką pandemii… obrażamy go jeszcze bardziej. Kiedy zamiast przyjęcia komunii do rąk ,przyjęłam ją duchowo,mój proboszcz zapytał się dlaczego? Odpowiedziałam,że sumienie mi nie pozwala brać do rąk. Masz źle ukształtowane sumienie- usłyszałam. Pewnie tak…Co tak naprawdę jest ważne? Czy nie wierność Bogu samemu? Jeżeli w drobnych rzeczach nie jesteśmy wierni,co z tymi większymi,które nadchodzą.
    A teraz przechodząc do sedna,bo się trochę rozpisałam. Wspomniałeś,że kiedyś książki ojca Augustyna drukował Zakon. No właśnie. Na Jasnej Górze jestem często( w rodzinie mamy Ojca Paulina) Kupowałam np. w Domu Pielrzyma książki ojca Pelanowskiego. Kto był to wie: były mocno eksponowane,na kilku półkach,ojciec był tam powiedzmy- bardzo popularny” Przecież był jednym ” z nich” Jakie było moje zdziwienie kiedy przy ostatniej tam wizycie książki te zostały zastąpione książkami Szymona Hołowni. Hołowni?! A czy to nie on głosi to co nie jest w zgodzie z nauką kościoła? Czy to nie jest zastanawiające? Był ojciec Pelanowski, który oddał się Bogu,pstryk i jest Hołownia,który jest celebrytą. Mnie to jeszcze bardziej przekonuje,że ojciec chciał pozostać wierny Panu Bogu,bo tak naprawde „po ludzku” stracił wszysko: popularność,dobre imię…Boży człowiek,jak ktoś tu słusznie zauważył. ” Po owocach ich poznacie”.

    • Małgorzata z Oleśnicy pisze:

      Anna…bardzo Ci dziękuję za ten wpis.

    • AnnaSawa pisze:

      Dziękuję za to świadectwo (szok z książkami Hołowni)….i to samo mówi już za siebie….i to w takim miejscu.!…kolejny przykład.
      Pociągnę dalej,
      Znam kapłanów, którzy by z całym sercem polecili książki ojca Augustyna – na spowiedzi również…albo tym bardziej. Jeden ostatnio polubił na fb jej prezentację.
      Czytałam również wypowiedź jednego z ojców Paulinów, który też posługuje na Jasnej Górze, aby modlić się za współbraci, którzy wyrządzili tak wielką krzywdę ojcu Augustynowi, aby modlić się za nich i ojca przełożonego o światło Ducha Świętego.
      Sam przyznał, że ojciec Augustyn był i jest nadal dla wielu paulinów bratem albo ojcem prowadzącym ich duchowo.
      ***
      parę lat temu na spowiedzi usłyszałam, że egzorcyści to często maja problemy alkoholowe……przy czym nigdy od tego kapłana nie dostałam żadnej nauki (pouczenia) płynącej do serca.
      I to też była spowiedź, ….także tak.

      • AnnaSawa pisze:

        …jak to mówi ks Piotr Glas – „leguminka i budyniek”, co pewnie też dla niektórych nie jest zgodne z „nauczaniem KK” ;-D.

    • Renata Anna pisze:

      Zgadzam się jeżeli chodzi o Szymona Chołownie. Kiedyś dostałam ją od kogoś do przeczytania. Od razu zrozumiałam , że to co głósi jest miałkie, nijakie i nie prowadzi do Boga w Trójcy Jedynego. Tagiego włśnie Boga doświadczam w moim życiu, a nie Boga Szymona Chołowni!!!

      • olga pisze:

        Hołownia, samo H.
        Książkę ojca Augustyna skomentował ks. Kostrzewa.
        W taki sposób, że wpis o książce został usunięty.
        Ksiądz Kostrzewa też jest prześladowany.

    • Ola pisze:

      Ja również dziękuję za ten komentarz.

    • Bożena pisze:

      Popatrzcie na proroka Jeremiasza. Czy w jego historia i historia o. Augustyna nie są podobne. Nawet wczorajsze I czytanie na Mszy Św.mówi o tym co przeżywał. Jeremiasz był kapłanem i prorokiem odrzuconym i prześladowanym ze względu na głoszone Słowa Boga . Dla mnie O. Augustyn przez swoje książki, konferencje i rekolekcje był duchowym przewodnikiem. To przez niego Duch Święty wprowadził mnie w głąb Biblii, jak do ogrodu w którym nieustannie odkrywam nowe skarby. Bogu niech będą dzięki za takiego kapłana.

      • Maggie pisze:

        Ciekawe spostrzeżenie Bożeno, bo o.Augustyn, jakby inspirowany i pocieszany jest przez Jeremiasza.
        Dla mnie dostępne są tylko nagrania – ograniczane limitowanym Internetem i tym co udostępnione oraz ostatnio problemem ze wzrokiem.
        Cykl rekolekcji O.Augustyna „Prorok” jest tu bardzo wymowny – to nie są łatwe rekolekcje, bo refleksyjne i na wysokim poziomie duchowości oraz wielkiej wiedzy skromnego, a prawdziwie, kochającego Pana Boga kapłana … Wsłuchując się w głos o.Pelanowskiego, rozpoznaje się w mowie … jakby bicie Serca Jezusa na Golgockiej Drodze.

    • jozef91 pisze:

      Mi nie zależy na przekonaniu do „moich” racji, ale na zwrócenie uwagi że posłuszeństwo to fundament w życiu zakonnym i nie tylko.
      Myślisz że nie miałem i nie mam do tej pory myśli patrząc jak traktuje się Pana Jezusa choćby w Sakramencie Eucharystii?
      Jednak nikt nikogo nie przymusi i jak widać w komentarzach innych osób tutaj każdy „trzymie się własnej opinii” czy też rozeznaje we własnym sumieniu.
      Zgadzam się z tobą, że jest to tragedia, ale mi z pomocą przyszły Ćwiczenia Duchowe św. Ignacego zwłaszcza „Reguły rozeznawania duchów” i mogę powiedzieć tyle, że kusiciel będzie cię szarpać za słabe punkty. Będzie potęgował zgorszenie i obrzydzenie, nieustannie.
      Reakcja na takie sytuacje mogą wskazać za co szarpie kusiciel. Można w trakcie odczuwać gniew, złość czy oburzenie i wtedy spojrzeć z jakim nastawieniem przyjmuje Żywego Boga, na kogo kieruje swoją całą uwagę? Na ludzi czy na Boga.
      Istotą Mszy Świętej jest dziękczynienie za Dzieło Zabwienia i nic się poza tym nie liczy (pomijam sytuacje gdzie Msza Święta jest zakłócana etc.)Ani moje odczucia, ani ja sam. Tylko Bóg.
      Zamiast pogrążać się w takim myśleniu można przyjąć Komunię Sw wynagradzającą i skupić się na adoracji niż oceniać innych.
      To, że proboszcz Ci zwrócił uwagę. Można wykorzystać, aby zwrócić uwagę na znajomość dokumentów Kościoła proboszczowi. A to, że tak skomentował twoje sumienie to raczej błachostka, żeby się przejmować. Nie każdy katolicki kapłan jest katolicki.
      Można te wszystkie przeciwności po prostu ofiarować Maryi.
      Jasna Góra to ośrodek kultu, który tak jak inne sanktuaria jest najbardziej narażony na zwodzenie i wszechobecne herezje.
      I to są słowa ojca franciszkanina egzorscysty z Niepokalanowa.
      Tu już nie chodzi o książki nawet jakie tam są sprzedawane ale o wydarzenia które są wręcz protestanckie, ale to jest dobitne potwierdzenie, że ludzie szukają fenomenów i ciągle doznań oraz że te zwodzenia występują wewnątrz ukryte pod najbardziej doniosłymi i pozornie dobrymi motywacjami.
      Tu najbardziej trafne są słowa Siostry Małgorzaty Borkowskiej OSB na pytanie co czuje katolik, odpowiedziała: ‚nic… katolik oddaje Chwalę Bogu”
      Nie wiem jaka jest prawda co jest między zakonem a ojcem. Ale fakt jest niezaprzeczalny Ojciec złamał śluby posłuszeństwa. Tak głosi oświadczenie oficjalne. Czy tak jest naprawdę sam Bóg tylko wie. Kościół Katolicki nie opiera się na domysłach. Pan Bóg w swojej nieskończonej mądrości dopuszcza nawet fałszywe oskarżenia. Sam o tym mówił Ojciec Augustyn w swoich homiliach.
      Wszystko poznamy po owocach, ale na owoce też się czeka. To co się dzieje z Ojcem Augustynem może nie będzie nam dane doczekać.
      Pewien franciszkanin powiedział bardzo ważne słowa. Macie dzieła Świętych jak dojść do świętości. Dlaczego biegacie i szukacie ciągle czegoś nowego? To się nie dzieje za pstryknięciem palca. Patrząc choćby na dzieło Sw. Jana od Krzyża, Małej Tereski czy Teresy z Avila. To są lata prób i Ćwiczeń. Ale to jest możliwe. Drogi są wytyczone. Czemu nie idziecie?
      Jak słusznie zauważył o świętości tych ludzi i o dziełach wierni jak i zgromadzenie dowiedzieli się po śmierci. Długie lata czekania.
      Ojciec Augustyn to wyjątkowa osoba. On najbardziej potrzebuje modlitwy. Potrzeba, aby powrócił na ścieżkę swojego powołania.
      Polecam Cię opiece Maryi, Pełnej Łaski.
      Ave!

  18. Joanna pisze:

    do wszystkich tych którzy oceniają, analizują, badają szkiełkiem i okiem to co pisze o. Augustyn, Tomasz albo przekazują inne „objawienia”.
    Przez porównanie:
    czy jak Matka Boża w zatwierdzonych przez KK objawieniach w Fatimie mówiła o tym że przyjdzie druga wojna gorsza od pierwszej ktoś posłuchał ? Czy ludzie się nawrócili? i nie było wojny ?
    Czy jak Hitler zaczął się zbroić a Stalin szykował się do „swojej wojny” to Wielcy zwalczali, powstrzymywali ich czy się układali z nimi ? Troszczyli się o maluczkich czy o swoje bogactwa, interesy, wpływy ?
    Czy W. Pilecki, Jan Karski nie mówili, z narażeniem swojego życia o obozach czy Wielcy słuchali, czy ktoś ich słuchał, usłyszał ?
    Każdy z nas wie, jak to się skończyło i ile trwała wojna a potem zniewolenie komunizmu……
    Czy to nie jest największa „wygrana” wyśmiać wszystko i wszystkich? Sprawić by potem ludzie machnęli ręką i powiedzieli: a to już było, nie warto tego słuchać….Bo musi być racjonalnie, wytłumaczalne. No to proponuje tym wszystkim racjonalistom i „oczytanym” wytłumaczcie rozumowo Wcielenie, Zmartwychwstanie, Obecność Eucharystyczną, lokucje świętych, obmycie z grzechów w Sakramencie pokuty itp. Wszystko musi być dziś racjonalne, logiczne, książkowe…..
    Nie ma miejsca dla Boga który jest w małym kawałku Chleba……..to nieracjonalne……
    Jeśli wszystkie słowa mają być zgodne z „opinią” KK to wytłumaczcie te bzdury które głoszą Kapłani, Biskupi, Kardynałowie w Watykanie, Niemczech, Włoszech i w innych krajach. Głoszą je w „imieniu” Kościoła Katolickiego. Wytłumaczcie to doktryną, nauką KK.
    U nas są zatwierdzone przez KK Objawienia Miłosierdzia które przekazała święta Faustyna. Ale wielu w kraju św. Jana Pawła II już osądziło, wydało wyrok i „zabiło” słowem tych którzy ośmielają się „bić na alarm” z miłości do Kościoła. I nie pomaga jak widać to że osoby te „nie zbijają” popularności na blogach, fejsach, kanałach. Bo okazuje się że nawet jak mówisz, i by nie wskazywać na siebie tylko na przekazane słowo, mówisz „anonimowo” to też jest zarzut.
    Na każdego coś się przecież znajdzie, podobno wszyscy jesteśmy grzesznikami……właśnie jesteśmy, wiemy o tym ? i że braćmi i siostrami mamy być? i o miłości nieprzyjaciół też wiemy ?
    i ile kosztują Jezusa nasze grzechy?
    Czy to nie jest wygrana skłócić wszystkich ze wszystkimi, nastawić jednych przeciw drugim i „gdzie dwóch się bije tam trzeci skorzysta” ?
    I będziemy nieprzygotowani, zaskoczeni. Będziemy „głupimi pannami”. A mamy czuwać, modlić się i być w gotowości każdego dnia, bo nie wiemy kiedy Pan przyjdzie.
    To co piszecie, wypowiadacie tutaj swoje opinie, macie na względzie miłość bliźniego? co wasze słowa „niosą”, zanoszą innym? wypowiadacie dla pożytku czy dla szkody innych? zastanawiacie się nad tym?
    Skoro to co mówią i piszą prorocy jest niezgodne z KK, a nikt z Wielkich Kościoła nie stanął i nie powiedział oficjalnie, urzędowo, wg KK: to jest ze szkodą, nie czytajcie, to nie jest słowo od Boga ?
    A jeśli to jest słowo od Boga to jak to świadczy o tych, którzy są od Boga, są Jego Kościołem ale nie rozpoznają Jego Słów, nie słyszą już Jego Głosu ? Jakie słowo, muzyka ich zwiodła, zwodzi?
    Dzięki wielu świeckim i kilku kapłanom możemy w więcej niż 5 uczęszczać w Mszy Św. Świeccy byli na tyle odważni, nieustepliwi że walczyli o to, jedni modlitwą, postem inni przez podpisy itp.
    Módlmy się za Kapłanów, za Kościół, za nas, braci i siostry o silną wiarę, nadzieje i miłość.

    • Longin pisze:

      Dzięki Joanno za te roztropne słowa…czasem uważamy, że nasze „mądrości”, dyskusje, konferencje a nawet słynne homilie są po to aby lepiej zrozumieć Prawdy zawarte w Piśmie Świętym, kiedy jednak Bóg mówi poprzez swoich posłańców i proroków to zamykamy im usta w imię wierności Objawieniu zawartemu w nauczaniu KK. Czyli nawet widząc dobre dzieła, czy owoce nie wierzymy. A przecież wiele objawień prywatnych czy prorockich aktualizuje rozumienie Pisma Św,, będąc Jego przypomnieniem dla naszych czasów, nic przy tym nie dodając do Jego treści. Czyż wezwanie do nawrócenia i modlitwy w Medjugorjie może być zwiedzeniem, podobnie jak troska o.Augustyna o stan naszej wiary, która może nas ocalić w tym czasie przesiewania ?

  19. Wojciech pisze:

    Ważna rzecz dla wszystkich którzy w rozważaniach nad pojęciem POSŁUSZEŃSTWA pochylają się nad życiorysami takich świętych jak Faustyna Kowalska, Ojciec Pio, Ojciec Dolindo. Podają ich za przykład i próbują kategorycznie stwierdzić, że to jedyna droga. To wielkie uproszczenie.
    Trzeba nam wiedzieć, że Kościół ma w swoich szeregach na przestrzeni ponad 2000 lat, historię i postawy zgoła inne od wyżej wymienionych. Są okoliczności życia i czasu kiedy zachowanie wyżej wymienionych się sprawdza a nawet jest miłe Panu Bogu ale było a być może i będzie konieczne (zwłaszcza dzisiaj ) zachowanie inne. Przykładem całkiem innego podejścia do posłuszeństwa jest postać Świętego Atanazego, doktora Kościoła. Poszperajcie i poczytajcie o tym wielkim wojowniku prawdziwej wiary to może zrozumiecie, że czasami trzeba jej bronić inaczej niż przez potulną zgodę, zwłaszcza wobec tych, którzy udają prawdziwych pasterzy a są najemnikami. Atanazy to święty okresu arianizmu, wielkiego kryzysu Kościoła, był nawet ekskomunikowany przez papieża Liberiusza, który swą decyzję uzasadnił argumentem, iż Atanazy nie pozostaje w komunii z biskupami. Nikt Go nie rozumiał dla wszystkich był niewygodny, ciągle wyganiany i oczerniany, musiał zadowolić się życiem pustelnika gdzie nadal pisał i walczył o prawdę. Święty Bazyli powiedział: „W dzisiejszych czasach tylko jeden grzech karze się surowo: pilne przestrzeganie tradycji naszych Ojców. Z tego powodu dobrych wyrzuca się z ich miejsc i prowadzi na pustynię” Czy aby historia nie zatacza koła na naszych oczach? Jeśli Atanazy radziłby się spowiednika, który sam jest ślepy w sprawach wiary to ostatecznie Jego nauka o Wcieleniu Syna Bożego przegrałaby ze zwolennikami Ariusza i w Credo, Nicejskim nie mówilibyśmy tego co do dzisiaj mówimy. Ślepy nie może prowadzić nas po prawidłowej ścieżce, nawet jak sam jest biskupem czy papieżem. Nikogo nie wskazując imiennie. Używajcie rozumu, dary Ducha Świętego nie są zastrzeżone dla duchownych. I zaznaczam nie jestem ich wrogiem. Praktykuję wiarę na co dzień a nawet staram się być na Mszy każdego dnia. Ale postawa @józefa91 aby radzić się spowiednika we wszystkim to jakaś praktyka sekciarska. Granica między fanatyzmem a wiarą rozumną jest trudno widoczna.

  20. Kasia pisze:

    Widzę, że znów podział, tak jak w całej Polsce dokładnie na pół…
    Może powinniśmy wrócić do wspólnej modlitwy…?

    • xc pisze:

      podzla w kwestii o Peelanowskiego , robienia zapasow , wizjonera TOmasza, przyjmowania Komuni Sw . czy glosowac na PIS czy KOnfederacje. czy Trevigano Romano . i wiele innych . tu nie tyle chodzi o to ze ktos z pych chce miec racje . co po prostu ludzie boja sie ze moga nie isc ta jedyna wlasciwa waska sciezka. Nawet najwieksie swieci takiego komfortu nie mieli by miec ta pewnosc wlasciwej sciezki .

      • Kasia pisze:

        W wielu tych sprawach KK się wypowiedział, problem w tym, że wielu nie uznaje autorytetu Kościoła i szuka, dyskutuje dalej…

  21. AgnieszkaAnna pisze:

    Właśnie trafiłam na ten krótki film…swoją drogą czy Wy podobnie się czujecie zakładając maseczkę na twarz? Ja wcale nie czuję, że chronię siebie i innych przed wirusem…raczej czuję, że szkodzę swojemu zdrowiu i brak godności,…https://www.youtube.com/watch?v=eIJkgGt-4×4

    • xc pisze:

      ja jesteme mlodym czlowiekiem i np w komunikacji miejskiej zakladam maseczke nie dlatego ze sie boje rzadu tylko dlatego ze nie chce narazac na stres starszych ludzi . a wiem ze wielu sie boi tego wirusa. to dla mnie po prostyu akti milosci ktory niewiele mnie kosztuje. jezeli maseczka powoduje u Ciebie dyskomfort. to przeciez mozesz nosic przylbice.

  22. Elizeusz pisze:

    Teraz dopiero poczytałem sobie wpisy/komentarze na kanwie książki i osoby ks. A. Pelanowskiego. Jak ongiś pisał św. Jan apostoł: „Wiele mógłbym napisać, ale nie chciałem użyć karty, pióra i atramentu” (2J12 i 3J13). I choć nie racze, ale na pewno nie będzie możliwości zobaczenia się i osobistego porozmawiania z blogowiczem jozef91, bo do niego wypowiedzi odnosi się ten mój wpis. Co chciałbym powiedzieć Tobie, jozef91 orędowniku wierności objawieniu Bożemu zawartemu w Piśmie Świętym, choć ten sam św. Jan apostoł pisał, że jeszcze wiele rzeczy… (J 21,25). Dotknęło mnie jozefie91 to, co pisałeś nt. osoby Maryi, której ja osobiście b. wiele zawdzięczam w moim nawróceniu (może podobnie jak Ty, zawdzięczasz swoje nawrócenie o. Pelanowskiemu).
    A zatem pokrótce. Pisałeś:
    „Ludzie prywatne objawienia stawiają ponad Objawienie Boże i to co jest depozytem wiary. A katolik nie ma obowiązku w to wierzyć i też może zostać zbawiony bez znajomości objawień z Medugorje czy Akity. Własne opinie, własne odczucia i przekonania stają wyżej od tego co od wieków głosi KK. Jest coraz powszechniejsza bezkrytyczność wobec objawień Maryjnych”.
    Wydaje się że z pozoru masz „słuszność”, ale to tylko z pozoru. Objawienie Boże…
    Cale Pismo Święte jest usiane objawieniami prywatnymi (choćby pierwszy z brzegu przykład z pism NT: objaśnienie pewnych rzeczy przez Pana Jezusa apostołom na osobności: Mt 10,27 i 11,1 i 13,36nn; Mk 4,34b), potem zapowiedział im: „Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem”.
    (J 14,26). Mówisz, ze objawienia Maryjne nie są potrzebne do zbawienia, że nie ma potrzeby w nie wierzyć, czyli innymi słowy są zbyteczne, nie ma doprawdy potrzeby zwracani na nie uwagi, interesowania się nimi. Ta też mówi Matka Boża/Matka Kościoła w Orędziach do swych/Jej umiłowanych synów, Kapłanów, że Orędziach, wezwania są przez Kościół (tj. konkretnych ludzi Kościoła, bo inaczej mówiąc ogólnie Kościół – rozmywa się indywidualna odpowiedzialność osób, tak postępujących, choćby mieli czy też mają prawo wypowiadania się jako głowa w imieniu reszty Ciała Chrystusowego). Jeśli tak by się rzeczy miały jak piszesz, to należałoby nie wiem wymazać, zignorować ten fragment z Księgi Apokalipsy, gdzie mowa jest o ukazaniu się na niebie, znaku Niewiasty obleczonej w słońce (Ap 12,1), gdzie mowa właśnie o Matce Bożej, posłanej przez Pana Boga z konkretnym słowem, znakami… To już Pan bóg zapowiadał w Piśmie/Księdze Apokalipsy. Z jednej strony mówisz o wierności Bożego Objawienia i jego wystarczalności w zbawieniu duszy, ale z drugie strony jednocześnie nie przyjmujesz do wiadomości i odrzucasz pewne jego natchnione fragmenty.
    I dalej poddajesz ostrej krytyce, jak można to wywnioskować z treści Twojego wpisu o łzach, krwawych łzach Maryi, wypływających z Jej oczu na licznych wizerunkach figurach, statuach w różnych częściach świata: „zastrzeżenia budzi także mówienie już o samych łzach Matki Bożej, gdyż także nie ma to podstaw w Bożym Objawieniu. Ani Pismo św. ani Tradycja nie mówią o płaczu Matki Bożej czy o Jej łzach. To są jedynie wyobrażenia i fantazje. Ma to jednak podstawy to podkręcenia zainteresowania fenomenem figurek płaczących krwawymi łzami i jego uzasadnienia co jest sprzeczne z depozytem wiary KK”.
    Dobrze by było, gdybyś się zapoznał z rozdz. „Nauka o łzach” w „Dialogu o Bożej Opatrzności czyli Księdze Boskiej Nauki” św.. Katarzyny ze Sieny. Ale może powiesz, to też objawienie prywatne i w nie tez nie potrzeba wierzyć. Wystarczy do zbawienia tylko Pismo Święte, znajomość nienaruszalnego depozytu wiary [ale dzisiaj w samym KK podważa się ta nienaruszalność i przy okazji przykazań Bożych, które ..(.Ps 111,7b-8), przez ludzi/głowy Kościoła, którym trzeba, a jakże okazywać „posłuszeństwo”). Otóż na początku tego rozdziału jest powiedziane, że „każda łza pochodzi z serca: gdyż żaden organ ciała nie współczuje lak z sercem, jak oko. Gdy serce cierpi oko wykazuje to natychmiast”.
    Czy Ty myślisz, że choć Pismo Św. tego podaje i nie ma tego w depozycie wiary KK, to najwrażliwsze i najbardziej kochające po Bogu, Niepokalane Serce Maryi nigdy nie płakało, za Jej ziemskiego życia, widząc to, jak odnoszono się i traktowano przez ówczesną elitę „kościelną”, a zwłaszcza na Golgocie. I teraz po Wniebowzięciu NMP z ciałem i duszą, widząc to, co się dzieje w tym pokoleniu, świecie, jak mówi Mata Boża w Orędziu nr 507 do Kapłanów „, który „stał się tysiąc razy gorszy niż w czasie potopu. Tak bardzo opanowały go duchy zła!” (8.12.1993), co się dzieje w samym KK, jak traktowany jest Jej Syn w sposobie podawania Komunii Świętej etc., to, co Niepokalana, której Chrystus Pana powierzył z Krzyża w osobie św. Jana, jako Jej dzieci całą ludzkość, też i te zbuntowane pokolenie Końca Czasów ( 19,26n) i jaki straszny los sobie gotuje, to co nie powinna, bo t byłoby nie na miejscu płakać łzami, też i krwawymi, bo widzi co się stanie i ile dusz idzie i może pójść na zatracenie wieczne! To co ma być obojętna na to! łzami wyraża swój ból, zatroskanie. Polecam Ci do przeczytania Jej Orędzie do Kapłanów nr 362 {z 15.09.1987r.) zat. „Dlaczego znowu płaczę?”, które znaleźć można na str.: http://www.mocmodlitwy.info.pl/files/ks_Stefano_Gobbi_Do_kaplanow_umilowanych_synow_Matki_Bozej.pdf
    Ale wiem, powiesz mi, że tj. tylko prywatne Orędzie i do zbawienia duszy wiara w nie, nie jest potrzebna,
    I już na koniec odnośnie tego, co napisałeś 29.08.,g. 22.43:
    „Budowanie swojej wiary i pobożności na tego typu fenomenach oznacza brak wiary nadprzyrodzonej oraz wystawianie katolicyzmu na pośmiewisko ludzi krytycznie myślących i jest z całą pewnością dziełem szatana”.
    powiem Ci tak: Napiłeś się trochę zatrutej wody antymaryjności pod płaszczykiem hasła Objawienie Boże, wypuszczonej z paszczy/gardzieli Smoka (wedle Ap 12,15), ale dla Twojego oburzenia powiem Ci, co mówi dalej w następnym wierszu, w danej mu wizji św. Jan: „Lecz ziemia przyszła z pomocą Niewieście i otworzyła ziemia swą gardziel, i pochłonęła rzekę, którą Smok ze swej gardzieli wypuścił”. Tak, ta ziemia, ludzie tej ziemi, o których tak stanowczo twierdzisz, że wykazują się „brakiem wiary nadprzyrodzonej”.
    Niech to wystarczy. Ale pozdrawiam w Panu i życzę wszelkiego dobra Bożego.

    • Elizeusz pisze:

      Uzupełniam treść wpisu o niedokończone zdanie. Otóż napisałem:
      „Ta też mówi Matka Boża/Matka Kościoła w Orędziach do swych/Jej umiłowanych synów, Kapłanów, że Orędziach, Jej wezwania, przesłania są przez Kościół (tj. konkretnych ludzi Kościoła, bo inaczej mówiąc ogólnie Kościół – rozmywa się indywidualna odpowiedzialność osób, tak postępujących, choćby mieli czy też mają prawo wypowiadania się jako głowa w imieniu reszty Ciała Chrystusowego)” i dopełniam w tym zdaniu, tych brakujących słów: są ignorowane, lekceważone, pomijane”.
      I może jeszcze taki fragment w omawianym temacie, z „Prawdziwego Życia w Bogu” V. Ryden, choć wiem, że powiesz i mi jozefie91, że to sa tylko objawienia prywatne, a w nie trzeba wierzyć;
      https://vassula.pl/zeszyt-46.html
      Pan Jezus:
      … Mój Powrót jest bardzo bliski i daję wam stale znaki, aby was przygotować. Miłość jest na Drodze Powrotu. Ja jestem na drodze Mego Powrotu. Powiedzcie Mi: kiedy król wchodzi do miasta, czy nie zostaną podjęte żadne przygotowania, aby go przyjąć? Całe miasto będzie ożywione, a król wyśle przed sobą swych wybranych i królewski dwór, aby przygotowali mu drogę i wyprostowali ścieżki (por. Iz 40,3). Wyśle swoich posłańców, aby zapowiedzieli jego przybycie. Poleci im wołać donośnym głosem: „Oto wasz Król, wasz Król nadchodzi, ze Swoim Sercem na Dłoni, aby wam Je ofiarować! Ulitowało się nad wami Miłosierdzie i pochyla się z Niebios, ze Swojego Tronu.” (Za 9,9). To dlatego właśnie przed Moim Powrotem posyłam przede Mną Arkę Przymierza, posyłam wam Niewiastę z Apokalipsy (Ap 12,1), drugą Ewę, która zmiażdży Swą piętą głowę węża, wysyłam przede Mną Moją Matkę, aby otworzyć wam szeroką drogę na tej pustyni i wyrównać ją (Iz 40,3) . Wysyłam wam Królową Nieba, Bramę Niebios, aby was przygotowała i pouczyła tych wszystkich z was, którzy leżą ciągle w pyle, aby zbliżyli się i zawarli pokój ze Mną, waszym Bogiem, przed Moim Wielkim Powrotem (por. Łk 14,31n). Wysyłam wam Królową Pokoju, aby wzywała na apel – od jednego krańca ziemi do drugiego – i zgromadziła was wszystkich. Przed Moim Wielkim Powrotem wysyłam wam Moje sługi, proroków, aby wam przypomnieli Moje Prawo i zawrócili was z waszych złych dróg, doprowadzili do świętego życia i ogłosili wam te wydarzenia, zanim one nadejdą. Wysyłam wam Moich aniołów, aby przypomnieli o Mojej Świętości, Wspaniałości i Blasku. Wysyłam Moich rzeczników, aby wołali i ogłaszali na dachach waszych domów Zaślubiny Mojego Świętego Ducha. Nie zmęczę się wzywaniem was do zaślubienia Mnie. Nie zniechęcę się ani waszą wrogością, ani waszą oschłością…. (10.10.1990)

    • jozef91 pisze:

      Przeczytałem twój komentarz/e
      Tak jak i Ciebie dotknęło to co rzekomo pisałem o Maryi, to mnie dotknęło to co starasz się zarzucać mi.
      Łaskę nawrócenia zawdzięczam Bogu przez Maryję i słowo Ojca Augustyna. Jak bardzo, tylko sam Bóg wie.
      Twoje określenia mojej osoby, nie wiem na ile ironiczne pozostawiam bez komentarza.
      Jednak cała twoja wypowiedź łącznie z rzucanymi tak od czapy cytatami z Pisma Świętego, którymi podpierasz swoje argumenty ( styl iście protestancki) sugeruje, że to co wcześniej napisałem to moja prywatna opinia.
      Otóż napiszę to jeszcze kolejny raz, że nie jest to moja prywatna opinia, ale taka jest oficjalna nauka Kościoła Katolickiego, zawarta nie tylko w Piśmie Świętym do którego cały czas mnie odsyłasz i twierdzisz, że wg mnie to jest jedyna droga do zbawienia co jest zasadą stosowaną przez kościoły protestanckie („sola scirptura” – tylko Pismo), choćby Katechizm KK.
      „Cale Pismo Święte jest usiane objawieniami prywatnymi….” – to zdanie, w sumie fundament na którym budujesz potem inne wypowiedzi jasno wskazujesz, że błędnie rozumiesz czym jest Objawienie Boże a czym objawienie prywatne.
      Wiara katolicka dotyczy prawd objawionych przez Boga a przekazanych w Tradycji i Piśmie św. oraz nauczanych przez Kościół. Jest to tzw. depositum fidei, czyli prawdy wiary powierzone Apostołom i Kościołowi do głoszenia i zachowywania. Są one nazywane w teologii Objawieniem publicznym w tym sensie, że jest ono raz na zawsze dane dla całej ludzkości.
      Oprócz Objawienia publicznego, zawartego w Tradycji Kościoła i Piśmie św., mają miejsce w historii Kościoła tzw. objawienia prywatne. Są to wydarzenia, gdy Pan Bóg przez wybrane osoby daje pouczenie, przypomnienie czy napomnienie dla Kościoła i ludzkości na dany czas, czyli są prorockie. Katechizm mówi:
      „Nie będzie innego objawienia”
      66
      „Chrześcijańska ekonomia zbawienia, jako nowe i ostateczne przymierze, nigdy nie przeminie i nie należy już więcej oczekiwać żadnego publicznego objawienia przed chwalebnym ukazaniem się Pana naszego, Jezusa Chrystusa” Chociaż jednak Objawienie zostało już zakończone, to nie jest jeszcze całkowicie wyjaśnione; zadaniem wiary chrześcijańskiej w ciągu wieków będzie stopniowe wnikanie w jego znaczenie.
      67
      W historii zdarzały się tak zwane objawienia prywatne; niektóre z nich zostały uznane przez autorytet Kościoła. Nie należą one jednak do depozytu wiary. Ich rolą nie jest „ulepszenie” czy „uzupełnienie” ostatecznego Objawienia Chrystusa, lecz pomoc w pełniejszym przeżywaniu go w jakiejś epoce historycznej. Zamysł wiary wiernych, kierowany przez Urząd Nauczycielski Kościoła, umie rozróżniać i przyjmować to, co w tych objawieniach stanowi autentyczne wezwanie Chrystusa lub świętych skierowane do Kościoła.
      Wiara chrześcijańska nie może przyjąć „objawień” zmierzających do przekroczenia czy poprawienia Objawienia, którego Chrystus jest wypełnieniem”
      Tym samym objawienia prywatne są jedynie podrzędne i względne, dlatego nie ma obowiązku wierzenia w nie, nawet jeśli są uznane przez Kościół.
      Nigdzie nie wskazałem w swoich komentarzach, że objawienia Maryjne są zbędne, ale podkreślę raz jeszcze, i jeszcze raz, że nie mogą stanowić centrum naszej wiary w sensie, że człowiek karmi się tylko objawieniami, a to co KK stanowi czyli sakramenty, Eucharystia idą na bok. Znam wiele osób duchownych, które nie znają dokładnie objawień i mają do tego stosunek powiedzmy normalny. Fundamentem jest wiara, a nie wiara w objawienia prywatne.

      Najważniejsza kwestia zaraz po rozeznaniu objawień to, że autentyczne objawienia prywatne nie wnoszą nic nowego do Bożego Objawienia, a są jedynie prorockim przypomnieniem i napomnieniem do jego przestrzegania. Na tym polega ich wartość i znaczenie. Kościół bada i rozeznaje tego typu fenomeny, gdy chronić wiernych przed fałszywymi orędziami i zwodzeniem.

      Wynika z tego, że nie ma obowiązku wierzenia w ich treść, jako że nie dodają one nic do Bożego Objawienia, w które katolik już wierzy. Są one jedynie pomocą, zachętą, potwierdzeniem i wezwaniem do wierności Bogu i Jego prawdzie.
      Dlatego jeśli ktoś bardziej fascynuje się objawieniami, to ewidentnie żyje tylko dla takich objawień.

      Odnośnie Krwawych Łez i Koronki, przeczytaj jeszcze raz to co napisałem wcześniej – tłumaczenie na polski jest inne niż oryginał portugalski, gdzie nie ma słowa o krwawych łzach. Jeśli wolisz ślepo wierzyć w byle jak podane informacje bez odniesienia do źródeł i sprawdzenia choćby na stronie tego zgromadzenia z którego te obajwienia o koronce pochodzą, że te siostry nic takiego tam nie opublikowały, to masz skrzywiony obraz Maryjności. Ona pokonała wszelkie zepsucie, herezje i zakusy szatana, więc tego samego wymaga od swoich czcicieli.
      Zbawienie dokonało się przez Krew Jezusa Chrystusa. Tylko o Jego zbawczej Krwi mówi Pismo św. i Tradycja Kościoła.
      Ani Pismo św. ani Tradycja Kościoła nie zna „krwawych łez” Matki Zbawiciela. Coś takiego jest nowością i zafałszowaniem Bożego Objawienia.
      Zastrzeżenia budzi także mówienie już o samych łzach Matki Bożej, gdyż także nie ma to podstaw w Bożym Objawieniu. Ani Pismo św. (na które się tutaj często powołujesz) ani Tradycja nie mówią o płaczu Matki Bożej czy o Jej łzach. To są jedynie wyobrażenia i fantazje. Nauczanie i modlitwa Kościoła są zawsze mocno zakorzenione w Piśmie św. i Tradycji. Czym innym jest wyobrażenie, nawet jeśli jest pobożne. Ono nigdy nie jest stawiane przez Kościół w miejscu należnym Bożemu Objawieniu. Tak np. kult Niepokalanego Serca NMP ma wyraźne uzasadnienie biblijne, gdyż Pismo św. w kilku miejscach mówi o Jej sercu. Kult łez Maryi natomiast wykracza poza te ramy i jest dodatkiem ludzkim. Nie może faktu zmienić także objawienie prywatne, nawet autentyczne, gdyż żadne autentyczne nie próbuje dodać czegokolwiek do Bożego Objawienia publicznego.
      Wskazywanie na św. Katarzynę Sienejską i jej dzieła o łzach to z twojej strony totalny brak zrozumienia, tak samo sugestia nieuznawania rzekomo przeze mnie dzieł świętych gdyż są to objawienia prywatne. To że jakiś święty napisał dzieło pod natchnieniem Ducha Świętego i jest zatwierdzone przez KK nie stanowi od razu że jest to objawienie prywatne.
      Wielokrotnie na tym forum cytowałem wypowiedzi Św. Katarzyny ze Sieny głównie w odniesieniu do posłuszeństwa.
      Twoje powtarzające się sformułowania w moją stronę „Ale wiem, powiesz mi, że tj. tylko prywatne Orędzie i do zbawienia duszy wiara w nie, nie jest potrzebna,” mają wydźwięk jakbym sobie to sam wymyślił.
      Zastanawiam się o jakim Kościele my teraz wymieniany komentarze, bo zauważam niebezpieczną tendencję, że tylko objawienia prywatne się liczą, a to co od wieków znajduję się w depozycie wiary jest jakby za mało.
      Miałem okres w życiu, że jakie tylko objawienie Maryjne nie miało miejsca to zachłannie czytałem i się tym karmiłem. Wszystko ku mojemu zdziwieniu zaczęło się zmieniać kiedy dostąpiłem łaski nawrócenia i oddałem się Maryi, po odprawieniu 33 dniowych rekolekcji Oddania się w niewolę Maryi i natrafieniu na „Traktat o Prawdziwym Nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny”, który kształtuje moja pobożność. Wtedy Maryja zaczęła faktycznie wprowadzać konkretne porządki w moim życiu, przestawiać i usuwać to co było zbyteczne lub po prostu niezdrowe, fanatyczne. Ukazała hierarchię.
      Ostatni fragment komentarza w którym zarzucasz mi „napicie się zatrutej wody antymaryjności” jest o tyle niesprawiedliwe co krzywdzące. To Ona wskazała mi św. Ludwika de Monfort, św. Alfonsa Marie Liguori, św. Maksymiliana Kolbe. Odkrywam Maryjnych świętych, ale zapoznając się z ich wiarą nijak się to ma do wiary objawieniami i orędziami. To byli święci trzeźwo myślący, twardo stąpający po ziemi, nie jacyś marzyciele, pogromcy herezji na wzór Tej, która pokonała wszelkie zepsucie.
      Nie wiem jak wygląda twoja pobożność Maryjna, ale wiara skoncentrowana tylko wokół objawień prywatnych to droga, która po pewnym czasie się skończy.
      Dla mnie najcudowniejszym spotkaniem z Maryją jest Eucharystia, bo wiem, że przyjmując Ciało naszego Pana Jezusa Chrystusa uczestniczę również w życiu Maryi.
      To Ją proszę, aby użyczyła mi Swojego Niepokalanego Serca, abym z Jej usposobieniem przyjął Jezusa Chrystusa.
      To Ona jest Niebieską Dawczynią Chleba Życia, pachnącym kwiatem spełnionych obietnic danych Abrahamowi, Ona jest Matką Pięknej Miłości i to Ona jest Tą, która nosi w sobie Pana i się nie spala (Teofora).

      Polecam Cię opiece Maryi, Gwiazdy Morza!

  23. neta pisze:

    Ewa, zdaje się, że zapomniałaś dodać to wpisu wszystkich tych codziennych modlitw do odmawiania.
    z Bogiem

  24. AnnaSawa pisze:

    Patrzą a nie widzą, słuchają a nie słyszą, albo celowo w błąd wprowadzają smarując sobie wargi regułami.

    • Urszula pisze:

      Dziś moja córka przyszła rozgoryczona że szkoły, mówi mama oni nam nie pozwalają wychodzić na korytarz z nikim poza klasy nie możemy się komunikować, w klasie Pani na przerwach pilnuje czy nie zbijamy się w grupy i nie rozmawiamy, dramat to jest zamach na nasze dzieci, ograniczanie im normalnego rozwoju, wszędzie dezynfekcje, przecież to codziennie szkodzi, nie wiem co robić szkoda dzieci,

  25. AnnaSawa pisze:

    Książka dotarła :)…..i się nie można oderwać. Bóg zapłać ojcze Augustynie, niech Cię Matka Boża chroni i prowadzi. Amen. ❤ Modlę się abyśmy wszyscy razem spotkali się w odnowionych świecie. Tak bardzo bym się chciała z ojcem zobaczyć i uściskać. Amen. ❤

  26. Longin pisze:

    Też myślę o tej perspektywie, zwłaszcza patrząc na nasze tu wypowiedzi w których tyle racjonalizowania obrazu Boga nawet wtedy jeśli Jego obraz budowany jest w zgodności z prawdami teologicznymi. Owszem to potrzebne – niczym znaki drogowe- chociaż „doświadczony” kierowca raczej nie złamie ich zasad wiedząc jakie mogą być tego skutki.
    Czy teologia jest nauką ścisłą (jak zauważył Józef91) – pewnie tak, ale w znaczeniu aparatu pojęć i definicji. Czy jednak w warstwie poznawczej daje „narzędzia” do bardziej zażyłej więzi z Bogiem na zasadzie „kosztowania Boga” jak to kiedyś określił św.Piotr ?… tego nie wiem – sądzę jednak, że w dzisiejszym zamęcie pewne wątpliwości musimy rozeznawać z wewnętrznej mocy pochodzącej od darów Ducha Świętego, w tym zwłaszcza proroctwa. Owszem są kompetentne gremia teologów (też omylnych), jednak na szali stawiamy zawsze „gaszenie Ducha i lekceważenie proroctwa” nawet jeśli widać jego dobre owoce oraz fakt, że niezatwierdzenie objawienia/proroctwa nie musi oznaczać jego nieprawdziwości.
    W kwestii czynienia się sędziami innych – na przykładzie o.Augustyna podtrzymuję dalej tezę, że nikt z nas świeckich nie ma moralnego prawa wypowiadania się w tej kwestii, nie tylko z przesłanek wynikających z braku wiedzy dot. pobudek jego sumienia, ale również jego ryzyka „ucieczki” przed posłuszeństwem Panu Bogu.
    A zatem napełniajmy się tym co szlachetne i dobre – a co płynie też z serca, a nie tylko z rozumu (głowy) 🙂

    • AnnaSawa pisze:

      Amen <3. Dziękuję za ujęcie moich myśli i odczuć w tak dobrze określonej kwintesencji.

    • jozef91 pisze:

      Jak najbardziej zgadzam się, że nie ma co popadać w skrajności. Tak rozumiem twój wpis. Ojciec Mokrzycki mawiał żeby nie fosować, ale trzymać się drogi.
      Teologia to przede wszystkim prawda i dzięki temu jasno wytyczona droga.
      Czasem plewy bardzo przypominają ziarna. A jak głosi reguła rozeznawania duchów kusiciel często jawi się jako anioł światłości.
      W dobie tak intensywnych w sensie ilości objawień Maryjnych daleko posunięta ostrożność jest wręcz musowa.
      Objawienia prywatne nic nie mogą dodać do Objawienia, które wypełniło się w Jezusie Chrystusie.
      Mamy pakiet narzędzi, aby na ten dzień, który przyjdzie jak złodziej, być przygotowanym.
      Trwając w łasce uświęcającej, oczyszczając się w Sakramencie Pokuty, karmiąc się Ciałem Pana, cóż mi więcej potrzeba?
      Relacja osobista z Panem Bogiem jest jak najbardziej indywidualna. Jednak środki są te same. Sakramenty.
      Koniec świata może nadejść nawet jutro, a trwając w łasce jesteśmy jak te przezorne panny, czekamy w cierpliwości na przyjście Oblubieńca.
      Czy wiedza o zbliżających się katastrofach przynosi korzyść dla mojej duszy? Jeśli tak to jaką? Co innego jeśli ktoś jest poza relacją z Bogiem, a co innego jeśli ktoś trwa w łasce i kroczy drogą wiary.
      Ważne są tu przemyślenia Siostry Małgorzaty Borkowskiej OSB:
      „…nasz kontakt z Bogiem to nie rozrywka, tylko istota naszego życia, i tu nie miejsce na zapychanie sobie świadomości namiastkami. A namiastkami właśnie zalewa nas i język, którego używamy, i wyobraźnia, wsparta miłością własną. „Pan mi powiedział…” Ale –
      Chmura z Taboru to żadna krewna moich prywatnych mgiełek.
      Powiedzmy jasno: Bóg potrafi przekazać nam treści, które przekazać chce, a które znajdujemy w swoich myślach w chwili radosnego zrozumienia; ale będąc absolutnie suwerenny, robi to wtedy, kiedy On sam chce, a wcale niekoniecznie na nasze żądanie. Robi to wtedy, kiedy w swojej mądrości i miłości, większej niż nasza, widzi, że to nam właśnie jest potrzebne. Czyli nie przez cały czas. Nawet zwykła kotka nie karmi swoich kociąt przez całą dobę; a z upływem tygodni coraz rzadziej. A w nas wszystkich jest takie duchowe łakomstwo: chcielibyśmy, żeby Bóg wciąż do nas „mówił”, żeby nas zalewał swoją radością. I jeśli tej radości odczuwalnej nie ma, szukamy wszelkich możliwych przyczyn: kto tu zawinił, i że widać nie wysilamy się dość mocno, żeby „usłyszeć”, i jak to zrobić, żeby się wysilić, i tak dalej. Tylko nie chcemy uwierzyć, że właśnie to jest w planie Bożym: milczenie. Są takie szkoły duchowości, które wprowadzają swoich adeptów w stan wręcz histerycznego napięcia, nawet rozpaczy i wyrzutów sumienia, zamiast im powiedzieć: Siądź spokojnie i posłuchaj Bożego milczenia. Nic nie „usłyszysz”: nie szkodzi. Przynajmniej uchronisz się od wszelkich prób oszukiwania własnej duszy i wmawiania sobie na siłę, że coś jednak „słyszysz”. Nie będziesz spędzać życia w takim Rzymie z dykty, tylko w tym świecie, który Bóg naprawdę dla ciebie stworzył.
      Zastrzegam z góry: mówię tu nie o jakiejś wielkiej mistyce dla wybranych, tylko o normalnym rozwoju życia modlitwy, dostępnym każdemu, kto nie upiera się trwać zawsze w jego pierwszej fazie, ale pozostawia inicjatywę i przewodnictwo Bogu. Zostało nam wyraźnie powiedziane: Synu, jeśli masz zamiar służyć Panu, przygotuj duszę swą na doświadczenie (Syr 2,1). Od paru tysięcy lat ci, którzy Bogu zaufali, przyjmują to doświadczenie z wdzięcznością i poddają się mu, wierząc, że Bóg wie, dokąd ich prowadzi. To wcale nie jest przyjemne. Zalew radości to dobre na początek, ale po jakimś czasie człowiek zdaje sobie sprawę, że ten zalew minął, a on sam jest jak jabłko w pół drogi między kwiatem a dojrzałością. Takie stadium pośrednie jest oczywiście konieczne, bez niego nie będzie nigdy dojrzałości – ale jak to wygląda! Opadły różowe płatki, a w ich miejscu jest coś twardego, zielonego i kwaśnego: ani to ładne, ani słodkie. Człowiek w tym stadium potrafi tylko mówić:
      Jeśli nie może chwalić Cię moja siła, niech słabość chwali.
      A Bóg milczy – latami – a Boga nie widać! Pustka. Bożki stoją w słońcu i zachwalają swoją dotykalność. To straszne, straszne: tak bardzo chcieć się modlić i tak nie umieć. Można załamać się i odejść do rzeczy bardziej odczuwalnych, postrzegalnych, uchwytnych, policzalnych. A można Bogu powiedzieć: Wybieram Ciebie raczej niż radość z Ciebie, Nieogarniony! Bo przecież to nie Bóg istnieje dla nas, ale my dla Niego. I modlitwa, podczas której sprawdzamy ciągle, czy się modlimy, jest tylko psią zabawą w kręcenie się za własnym ogonem. No dobrze, ale inna jest przecież niemożliwa, skoro Bóg jest dla naszego postrzegania nieuchwytny! Skoro postrzegamy tylko siebie! – To nic: zielony niedo-owoc powinien przyjąć prawdę o sobie i nie próbować wrócić do urody kwiatu. Ma sobie wyznaczoną drogę:
      Milczeć. Nie mierzyć. Nie sprawdzać i nie liczyć. Zaufać. Wielbić.
      Właśnie: Chciałam Cię przeżyć, a to nie trzeba przeżyć, tylko uwielbić.
      Pytano mnie czasem:
      Co czuje człowiek wierzący? Nic nie czuje. Po prostu służy.
      Odrzucił swój Rzym z dykty, a wydaje mu się, że nic innego nie posiada. Miał stać się drzewem, ale wciąż jeszcze nim nie jest: ziarnko gorczycy (por. Mt 13,32) leży w ziemi; cień drzewa płacze wśród chwastów. Tapla się w tej swojej bezradności: klęska za klęską, zwątpienie za zwątpieniem, łaska za łaską. Bardzo źle: dobrze! Wszystko się łamie? Dobrze. Ty trwasz: wystarcza.
      Służba? Przecież nam powiedziano, że jesteśmy słudzy nieużyteczni, co to najwyżej spełniają swój obowiązek, nic więcej (por. Łk 17,10). Cóż z tego: Nieużyteczni, ale bardzo szczęśliwi, że służyć mogą. Że im wolno. I dlatego: dobrze jest, Panie, że tak źle i tak pusto; daj tylko wierność. Już nie tylko dekoracje z dykty, ale i prawdziwe skarby oddam za darmo, oddam tylko dlatego, że jesteś Bogiem.
      Powoli nadchodzi pokój. Płakać i krzyczeć to mało, śmiesznie mało przed Majestatem! Wszystko już było wykrzyczane: zostają tylko psalmy i cisza. Pustka słoneczna, nędza bez niepokoju, nicość szczęśliwa…
      Wiem. Nie wiem: wierzę. Może nie wierzę: ufam. Nie ufam: czekam. Chciałam Cię wielbić: i to jeszcze za mało. Trzeba Cię przyjąć.
      Przyjąć, zaufać. Pokochać milczenie Boga. Z mojej strony i oziębłość, i miłość są równie pyłem, ale Jego miłość ten brak nadrobi: Mocą Twej łaski ufam Twej łasce, aby zdobyć Twą łaskę. Moje małe i wątłe zaufanie Bożemu milczeniu sprawia, że Bóg nawzajem mnie okazuje zaufanie: i milczy. Czeka, aż owoc dojrzeje. I ja też czekam. Cóż z tego, że Jego radość jest zbyt ogromna, żebym ją odczuła? Ona JEST.
      Wolność, którą daje Duch Boży, to przede wszystkim wolność od złudzeń i wszelkich innych pułapek, które na siebie zastawiamy sami. Jeśli odrzekając się namiastek Boga, decydujemy się szukać Niewidzialnego i akceptować Jego niewidzialność, to co nam uchwytnego pozostaje? Przypomnijmy sobie, że nasz Pan tylko raz zaprowadził uczniów na górę Tabor; a przez resztę czasu pouczał ich ludzkimi słowami, i to najczęściej w przypowieściach, zmuszając ich ludzki umysł do wysiłku, do stopniowego odkrywania i przyswajania sobie Jego prawdy. Wystarczy i dla nas; na całe życie. Mamy Pismo Święte, mamy jego interpretację w nauce Kościoła. Ludzie, którzy tej nauki nie chcą nawet liznąć, mają zwyczaj reagować alergicznie na słowo „dogmat”, kojarząc je ze sztywnym ograniczeniem myśli ludzkiej; a naprawdę to jest godny radosnego podziwu przekład na język ludzki tego, co Bóg nam o Sobie objawia. Teologia nie jest intelektualną zabawą, ale umotywowaniem adoracji. Tym wypełniajmy naszą pustkę: wystarczy.
      Od czasów Mojżesza wiadomo, że Boga nie można zobaczyć i pozostać przy życiu (Wj 33,20 i in.). Ten i ów gotów by całkiem szczerze zadeklarować, że za to widzenie chętnie odda życie, ale przecież Piotr deklarował coś bardzo podobnego… i wiemy, jak się skończyło (Mt 26,35 i in.). Lepiej zaczekać, aż Pan sam kiedyś po nas przyjdzie – i wtedy rzeczywiście obietnicę spełnić. Kto miałby odwagę zbliżyć się do Pana nie wezwany? (por. Jr 30,21). Ale kiedyś przecież to wezwanie przyjdzie: „Nic nie ma pewniejszego nad śmierć, a mniej pewnego nad jej godzinę” – tak nasi przodkowie mieli zwyczaj zaczynać swoje testamenty. Nic pewniejszego nad rzeczywiste – kiedyś – widzenie. Nad rzeczywiste – kiedyś – usłyszenie. Ale do tego trzeba iść przez wiarę, nie przez „przeżycia”: trzeba odrzucić niebo z dykty, szukanie doznań, życie emocjami, sensacjami. Trzeba znaleźć w sobie pewniejszy motyw, pewniejszą siłę: wierność.
      O święta pustko, oblicze mego Pana! Kiedyż cię przyjmę?
      Pokochać milczenie Boga”
      Fragment książki „Ryk Oślicy”
      Niech Maryja, Matka Dobrego Pasterza ma nad w swojej pieczy.
      Ave!

      • Longin pisze:

        Zrozumiałeś jak chciałeś zrozumieć…nie moja to już sprawa. Kontekst moich wypowiedzi był trochę inny tzn. abyśmy pochopnie nie sądzili z pozorów, odrzucając przy tym Boże wezwania. Zgadzam się jak bardzo ważne jest praktykowanie milczenia/ciszy dla tych, którzy szukają bliskiej więzi z Panem,a co paradoksalnie powinno nas skłaniać do bycia solą na tej ziemi, co oznacza że w czasie w jakim teraz żyjemy tak naprawdę nie możemy milczeć. W obliczu utraty autorytetów, niewłaściwego odczytania (tłumienia) Bożych wezwań, czy przekręcania głosu współczesnych proroków nasza nijakość powoduje jeszcze większą ohydę spustoszenia. To naprawdę jest stan wyższej konieczności lub wyjątkowej mobilizacji gdzie niewłaściwe odczytanie znaków wokół nas, w tym płynących z Nieba może zupełnie niektórych zaślepić tzw. „poprawnością” typu środki dezynfekcji zamiast kropielnicy…
        Kiedyś chyba przytaczałem słowa Pana Jezusa do G.Bosis „Milcz kiedy należy milczeć, lecz nie przemilczaj tego co należy powiedzieć”. To nie tylko pasuje do kontekstu, ale ciągle pozostaje aktualne
        Pozdrawiam Cię Józefie w Panu – oby ta polemika służyła powiększeniu dobra… : )

      • Kasia pisze:

        do Jozef91: 👏👏👏

      • B.P. Gdańsk pisze:

        Piękne i jakie potrzebne!!! Wielu z nas ma (a przynajmniej ja mam) problem ze swoją i wiarą i modlitwą. Dokładnie tak, jak s. Borkowska opisała: gorączkowe szukanie, niecierpliwość, obwinianie się itd. Myślę, że podobne pobudki kierują ludzi w stronę wątpliwych proroków i objawień dzisiejszych czasów. Pytanie: po co?? Pokój, spokoj i czerpanie ze skarbnicy Kościoła dają pewność, że się nie pobłądzi.
        Dzięki za te cytaty

  27. Joanna pisze:

    Jeśli chodzi o KKK, dogmaty KK i życie Sakramentami. Mogę mówić tylko o mojej parafii, diecezji, tych których znam. Piękne by było gdyby wszyscy w Kościele znali Pismo Święte, dogmaty, cały Katechizm KK, i żyli nieustannie w łasce. Piękne by to było, ale to raczej takie myślenie idealne. U mnie realnie, w praktyce tak nie jest. Mało kto zna cały KKK (i w ogóle) czy dogmaty, a już nie mówię o innych dokumentach Kościoła. Życie Sakramentami, to może tak kilka razy do roku. I mówię o stanie wiary przed zarazą. A jesteśmy diecezją, która w statystykach ma jedno z pierwszych miejsc wg. chodzących i praktykujących. Moim zdaniem zawdzięczamy to osobom 60 plus. Szczególnie jeśli chodzi o przystępowanie do Komunii Św.
    Dogmaty, Katechizm, dokumenty, żywoty świętych jak Jan od krzyża, Teresa wielka itd. raczej nie znane i nie praktykowane, a nawet nie przypominane przez kapłanów. Młodzi (nie tylko) nie nadążają za tym. Jeśli już, to tak jak tu na stronie wowit, są to wyjątki. Piękne, ale wyjątki.
    To już było mówione przez znanego kapłana, że dziś ludzie nie nadążają i nie potrafią praktykować tego ascetyzmu i drogi dawnych wielkich świętych Kościoła. Zgadzam się z tym i widzę to u mnie w Kościele. I nie dziwi mnie to.
    Dlatego, z całym szacunkiem dla historii Kościoła, ale jeśli ktoś nawróci się przez Objawienia prywatne, szczególnie te które są zatwierdzone przez KK to Bogu niech będą dzięki. Bo jak tu ktoś zauważył to i tak jest początek. Potem idzie się, wraca po nitce do kłębka czyli do Kościoła, tego co najważniejsze czyli Przykazania, Pismo Święte, Sakramenty, nauka Kościoła, dogmaty.
    Znam wiele takich ludzi, którzy mówią że są wierzący i nawet pojawiają się w Kościele, chodzą ale nie mają pojęcia o podstawach. I nie mam tu na myśli KKK czy dogmatów. Tylko kim jest Bóg, że w 3 Osobach, że zbawił przez Krzyż itp Już dawno jest, stało się to pokolenie które nie jest wierzące. A przynajmniej nie wiem w co wierzy, może w „bozię” co się ją prosi o różne rzeczy, no i wiadomo wszyscy idziemy z nią do nieba…… U mnie szczególnie jest to widoczne już powiedziałabym osoby 50 lat i w dół. W każdym razie u mnie w Kościele to już jest.
    Piękne jest to pisanie, że dogmaty, nauka Kościoła, Katechizm, Sakramenty. To wszystko piękne dla ludzi którzy chcą się uświęcać i tak żyją w Łasce i wierności. Dla tych którzy chcą się uświęcić i idą do doskonałości. Ale trzeba wziąć pod uwagę, że dla wielu żyjących obok nas, naszych bliskich i dalszych to jest niemożliwe do osiągnięcia. A czas przyspiesza, co już widać. Oni są jak ci którzy nie mogą przyjmować pokarmu stałego tylko mleko Matki.
    Tym bardziej, że wielu z nich właśnie żyje tym co napisał, powiedział ten czy inny kapłan,hierarcha, albo twitował Papież i dla nich to właśnie jest nauka Kościoła. Nie znają podstaw.
    Tak, jak ktoś napisał, że herezje były w Kościele tak znajdą się ludzie którzy będą gonić za sensacjami i tak będą patrzeć na wszelkie objawienia prywatne. Taka jest natura ludzka. Ale nie zrównujmy wszystkich którzy czytają takie objawienia, i że tylko na nich budują swoją wiarę.
    I dyskusje zmierzają w ton: jedni przeciw drugim i kto ma rację, czyje jest „na wierzchu”.
    To, że zamkniemy oczy, zasłonimy uszy czy zakryjemy usta nie sprawi że cudownie nic się nie wydarzy czy dobrego czy złego. To świadczy tylko o naszej postawie względem zdarzeń w naszym życiu, otoczeniu, tam gdzie jesteśmy.
    Jak do znudzenia mówi Maryja: modlitwa, modlitwa, modlitwa. I razem, wspólnotowo to jest siła, to miażdży zło. Wspólnie, zjednoczeni w intencji na modlitwie. Jak na wowit.
    Dziękuję @ Kamil K. „Bracia i siostry odwagi. Lepiej już było”.
    dziękuję też józefowi 91, Longinowi i innym.

    • Longin pisze:

      Amen 🙂

    • B.P. Gdańsk pisze:

      Równie dobrze, jak nawrócić się, można przez objawienia prywatne zostać zwiedzionym , a nie jesteśmy kompetentni na tyle, by odróżnić jedno od drugiego! Mądrzejszy jest przeciwnik, niż my wszyscy razem wzięci. Przede wszystkim należy zastosować najpierw kryterium własnego rozumu („rozsądek napomina mnie nawet nocą”…), a nie lecieć na oślep za sensacją, kolejnym internetowym celebrytą, który twierdzi, że ma widzenia, nawet kiedy firmowany jest przez osobę duchowną. Za duże jest ryzyko po prostu, za dużo też bylo osób i wspólnot z „darem proroctwa”, które skończyły na manowcach. Bezpieczniej jest po prostu każde objawienie budzące jakąkolwiek wątpliwość po prostu odrzucić. Taka też jest nauka Ojców Pustyni: żeby stronić we wierze od sensacji, nawet najbardziej pobożnej.
      Swoją drogą dziwi mnie, że młodzi nie mają pojęcia o podstawach i wiara dla nich zatrzymała się na poziomie „bozi” rodzielającej podarunki wedle woli- przecież od 30. lat jest w szkole katecheza! Nawet kontestując te lekcje, podstawy siłą rzeczy powinny pozostać w głowie.

      • jozef91 pisze:

        Dobitnym przykładem jest choćby kwestia Objawień w Garabandal, które intensywnie propaguje choćby x. Natanek.
        Mejdugorje też stoi pod znakiem zapytania.

        • wobroniewiary pisze:

          Proszę – DOPÓKI KOŚCIÓŁ NIE WYPOWIE SIĘ – nic mi tu nie pisać złego o Medjugorie, bo nie będę takich komentarzy wpuszczać – i tyle!

  28. Maria Konrad pisze:

    Kochana Jutrzenko, proszę o pomoc, chciałam zamówić 2 książki ” Ocalenie II ” przez WOWIT, ale nie bardzo wiem jak to zrobić, jeśli możesz pomóc – to bardzo proszę i z góry wielkie BÓG zapłać ….. Proszę o odpowiedź na emaila

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s