26 sierpnia – Uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej

W roku 1957 Prymas Polski Kardynał Stefan Wyszyński zabiera do Rzymu wierną kopię Jasnogórskiego Obrazu, przeznaczoną na wędrówkę po całym kraju. Papież Pius XII uroczyście poświęca ja i błogosławi plan peregrynacji.

26 sierpnia Pani Jasnogórska w swoim nowym, pięknym wizerunku, wychodzi z Jasnej Góry, aby nawiedzić każdą świątynię, aby spojrzeć w ręce każdego Polaka. W każdej parafii obraz przebywa 24 godziny. W tym czasie nieustannie odprawiane są Msze św., trwają adoracje i modlitwy. Ludzie wypraszają u Matki i Królowej niezliczone łaski

Oto jedna z nich według relacji pewnej kobiety: „Dwóch moich braci przestało praktykować. Od kilku lat nie spowiadali się… Błagałam Matkę Boża, by ratowała wiarę moich braci. Chciałam ich przygotować do uroczystości Nawiedzenia, ale bałam się, aby moje namowy nie miały odwrotnego skutku. Tak już nieraz, niestety, bywało. Ufałam, że tym razem Matka Boża przyjdzie mi z pomocą. Razem z kolegami w pracy postanowiliśmy kupić kwiaty dla naszej Matki. Nie było ich na miejscu. Poszłam więc do najstarszego brata i mówię: ponieważ jeździsz do pracy do miasta, musisz mi kupić kwiaty. Zaraz się zainteresował, z jakiej okazji. Odpowiedziałam mu, jak tylko umiałam, o wędrówce Królowej Polski. Zaczął wypytywać o szczegóły. Czułam, że Ona sama mi pomaga. Za kilka dni uklękłam w kościele, aby przyjąć Komunię sw. Podnoszę oczy i widzę naprzeciw obu moich braci, również oczekujących na Pana Jezusa. Wierzę, że to Najsw. Panna doprowadziła ich do spowiedzi”.

W roku 1966 Obraz odstawiono na Jasna Górę z nakazem niewywożenia go stamtąd. Nawiedzenie jednak trwa nadal. Płonąca świeca i pusta rama symbolicznie przedstawiają duchowa obecność Królowej Narodu. Łaski nawróceń nie są mniejsze. 80 – 90 procent ludzi, czasem wszyscy mieszkańcy danej miejscowości przystępują do sakramentów świętych. Tak trwa do 18 czerwca 1972 roku. Od tego czasu bez przeszkód Jasnogórska Matka znowu w swoim budzącym zachwyt wizerunku jedna swe dzieci ze swoim Synem. Wędruje ciągle, niestrudzenie po polskich wioskach i miastach.

Tymczasem powstają inne kopie Jasnogórskiego Obrazu. Za ich pośrednictwem Królowa Polski pomaga swoim dzieciom w Australii, w Afryce, a także w Ameryce, gdzie wiele polskich parafii, drużyn harcerskich i różnych organizacji polonijnych czci obraz Częstochowskiej Pani. Na szczególną uwagę zasługuje kult Jasnogórskiej Maryi w Amerykańskiej Częstochowie w Doylestown

Wśród setek polskich sanktuariów Jasna Góra ma swoje pierwsze i uprzywilejowane miejsce. Rocznie to sanktuarium nawiedza od miliona do dwóch milionów pielgrzymów. Przybywają, by modlić się przed cudownym obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, słynącym wieloma łaskami i na trwałe wpisanym w dzieje Polski.

Pierwszym i najdawniejszym dokumentem, informującym o cudownym obrazie, jest łaciński rękopis, który znajduje się w archiwum klasztoru: Translatio tabulae Beate Marie Virginis quam Sanctus Lucas depinxit propriis manibus (Przeniesienie obrazu Błogosławionej Maryi Dziewicy, który własnymi rękami wymalował św. Łukasz).W rękopisie tym czytamy:

Autorem obrazu jest św. Łukasz Ewangelista. Na prośbę wiernych wymalował wizerunek Maryi z Dzieciątkiem na blacie stołu, przy którym siadywała. Cesarz Konstantyn kazał przenieść obraz z Jerozolimy do Konstantynopola i umieścić w świątyni. Tam obraz zasłynął cudami. Urzeczony cudownym obrazem książę ruski Lew, pozostający w służbie cesarza, uprosił Konstantyna o darowanie mu obrazu, który też przeniósł do swojego księstwa i kazał go bogato ozdobić. Obraz znowu zasłynął cudami. W czasie wojny prowadzonej na Rusi przez Ludwika Węgierskiego obraz ukryto w zamku bełzkim. Po poddaniu się zamku Ludwikowi, namiestnik króla, książę Władysław Opolczyk, zajął obraz. W czasie oblegania zamku przez Litwinów i Tatarów strzała wpadła do zamku i ugodziła w prawą stronę wizerunku. Wtedy mgła otoczyła nieprzyjaciół, która przeraziła wrogów. Książę wypadł na nich z wojskiem i ich rozgromił. Kiedy chciał wywieść obraz do swojego księstwa, mimo dużej liczby koni obraz nie ruszał z miejsca. Wtedy książę uczynił ślub, że wystawi kościół i klasztor tam, gdzie umieści obraz. Wtedy konie lekko ruszyły i zawiozły obraz na Jasną Górę. Tam umieścił go w kaplicy kościoła, gdzie obraz ponownie zajaśniał cudami.

Dokument pochodzi z I poł. XV w. Być może został przepisany z dokumentu wcześniejszego. Tradycja głosi, że obraz został namalowany przez św. Łukasza Ewangelistę na desce stołu z domu Świętej Rodziny w Nazarecie. Wizerunek z Jerozolimy do Konstantynopola miał przewieźć cesarz Konstantyn. Służący w wojsku cesarskim książę ruski Lew zapragnął przenieść obraz na Ruś. Cesarz podarował mu wizerunek i od tego czasu obraz otaczany był na Rusi wielką czcią. Obraz rzeczywiście mógł dostać się na Ruś z Konstantynopola, gdyż w XI-XIV w. pomiędzy Cesarstwem Bizantyjskim a Rusią trwał żywy kontakt. Nie jest również wykluczone, że obraz został zraniony strzałą w czasie bitwy. W czasie walk prowadzonych przez Kazimierza Wielkiego i Ludwika Węgierskiego na Rusi, obraz ukryto w zamku w Bełzie. W roku 1382 znalazł go tam książę Władysław Opolczyk. Doznając wielu łask przez wstawiennictwo Matki Bożej, książę zabrał obraz i przywiózł do Częstochowy.
Po II wojnie światowej znaleziono na Jasnej Górze inny dokument, pochodzący z 1474 r. Zawiera on szerszy opis dziejów cudownego obrazu, ale pełno w nim legend. Mamy jednak także dokument najwyższej wagi: dwa dzieła, które wyszły spod pióra Jana Długosza (1415-1480). Żył on w czasach, które blisko dotyczą cudownego obrazu – sam mógł więc być świadkiem niektórych wydarzeń. Długosz kilka razy pisze o cudownym obrazie częstochowskim.

Akt osobistego oddania się Matce Bożej 

Matko Boża, Niepokalana Maryjo!
Tobie poświęcam ciało i duszę moją, wszystkie modlitwy i prace,
Radości i cierpienia, wszystko czym jestem i co posiadam.
Ochotnym sercem oddaję się Tobie w niewolę miłości.
Pozostawiam Ci zupełną swobodę posługiwania się mną dla zbawienia ludzi
i ku pomocy Kościołowi świętemu, którego jesteś Matką.
Chcę odtąd czynić wszystko z Tobą, przez Ciebie i dla Ciebie.
Wiem, że własnymi siłami niczego nie dokonam.
Ty zaś wszystko możesz, co jest wolą Twego Syna i zawsze zwyciężasz.
Spraw więc, Wspomożycielko Wiernych, by moja rodzina, parafia i cała Ojczyzna
była rzeczywistym królestwem Twego Syna i Twoim.
Amen. 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

45 odpowiedzi na „26 sierpnia – Uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. Witek pisze:

    Mama, Mamusia. Co tu pisać. Każdy wie…
    https://link.freshmail.mx/p/e633cew6x9/q5w1m5p4ql

  3. wobroniewiary pisze:

  4. Iga pisze:

    https://www.countdowntothekingdom.com/gisella-cardia-do-not-be-far-from-god/

    (Tłumaczenie z translatora)

    Gisella Cardia – nie oddalaj się od Boga
    Matka Boża Gisella Cardia 18 sierpnia 2020:

    Drogie dzieci, dziękuję wam, że wysłuchaliście mojego wezwania w swoich sercach. Proszę was, abyście nigdy nie porzucali modlitwy: będzie to jedyna broń, która was ochroni. * Kościół jest w konflikcie: biskupi przeciwko biskupom, kardynałowie przeciwko kardynałom.
    Módlcie się za Amerykę, ponieważ będą wielkie konflikty z Chinami. Moje dzieci, proszę was o zrobienie zapasów żywności na co najmniej trzy miesiące. Powiedziałem ci już, że przyznana ci wolność będzie iluzją – po raz kolejny zostaniesz zmuszony do pozostania w swoich domach, ale tym razem będzie gorzej, bo wojna domowa jest blisko. Nowy porządek świata już wszystko zaprogramował i chcą manipulować waszym DNA i waszymi umysłami; to jest projekt szatana. Przypominam, aby zwracać uwagę na szczepionki. Moje dzieci, nie gromadźcie pieniędzy, ponieważ nadejdzie dzień, kiedy nie będziecie w stanie niczego zdobyć. Głód będzie dotkliwy, a gospodarka zostanie zniszczona. Módlcie się i powiększajcie wieczerniki modlitewne, poświęcajcie wasze domy i przygotujcie w nich ołtarze. To są ostrzeżenia na te czasy; otwórzcie wasze serca i pozwólcie wejść płomieniom miłości mojego Syna Jezusa. Nie oddalajcie się od Boga: teraz wszystko będzie zależało od waszego wyboru. Błogosławię was w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego. Amen.

    [* Uwaga tłumacza: Oczywiście nie należy tego interpretować w sensie dogmatycznym, tak jakby sakramenty i inne praktyki duchowe nie były również źródłem ochrony: chodzi o to, że czysto ludzkie próby ochrony siebie okażą się niewystarczające.]

    • wobroniewiary pisze:

      Tłumaczenie przez tłumacza Echa Medziugorja:

      Trevignano Romano, 18 sierpnia 2020
      Wieczernik modlitwy w miejscowości Caltanissetta.
      Drogie dzieci, dziękuję, że wysłuchaliście w swoim sercu mojego wezwania. Proszę was, abyście nigdy nie porzucali modlitwy, to będzie jedyna broń, która was ochroni. Kościół toczy bitwę: biskupi przeciwko biskupom, kardynałowie przeciwko kardynałom. Módlcie się za Amerykę, ponieważ będą poważne konflikty z Chinami. Moje dzieci, proszę was o zaopatrzenie się w żywność na co najmniej trzy miesiące, już wam mówiłem, że przyznana wolność będzie iluzją, zostaniecie ponownie zmuszeni do pozostania w swoich domach, ale tym razem będzie gorzej, ponieważ wojna domowa jest blisko. Nowy porządek świata już wszystko zaplanował i chcą manipulować waszym DNA i waszymi umysłami, to jest projekt szatana, przypominam wam, abyście zwrócili uwagę na szczepionki. Moje dzieci, nie gromadźcie pieniędzy, bo nadejdzie dzień, w którym nie będziecie mogli nic kupić. Głód będzie dotkliwy, a gospodarka zostanie zniszczona. Módlcie się i zwiększajcie ilość wieczerników modlitwy, poświęćcie wasze domy i przygotujcie w nich ołtarze. To są ostrzeżenia na te czasy, otwórzcie swoje serca i wpuście płomień miłości mojego Syna Jezusa, nie oddalajcie się od Boga, teraz wszystko będzie zależało od waszego wyboru. Teraz błogosławię was w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

    • Mariola pisze:

      Ksiądz Grzegorz Bliźniak ostrzegał, żeby nie czytać objawień z translatora ponieważ jest bardzo wiele błędów i pomyłek i często treść przekazana przez Gisellę jest zniekształcona.W jednej z konferencji mówił, że Matka Boża nie każe nam robić żadnych zapasów, prosi o modlitwę, zaufanie, pokutę i nawrócenie. Myślę, że powinniśmy poczekać na wiarygodne tłumaczenie np. przez księdza Grzegorza. Obyśmy doczekali się konferencji. które nam obiecywał /na razie Jego posłuszeństwo wobec Kościoła jest obowiązujące/.

    • Urszula Anna pisze:

      Nie wiem, niech każdy mówi co chce, ja wierzę w te orędzia z Włoch, to silne przeświadczenie wewnątrz,

    • witek pisze:

      Może już było, ale warto….
      Obejrzyj film „Pilne przesłanie ws koronowirusa z Medjugorje- Siostra Emmanuel” w YouTube

    • Bogdan78 pisze:

      Orędzie dzisiejsze z Medjugorie nie pozostawia złudzeń. Puzzle Ks. Skwarczyńskiego, Ks. Michela Rodrigue, czy z Trevignano Romano i inne zaczynają do siebie pasować. Jak miło na sercu na wieść o pokoju i pokonaniu zła, jak ciężko, bo chyba nie zdołam uratować dalszej rodziny. Buduję arkę dalej.

      Medjugorie 25 sierpnia 2020
      „Drogie dzieci! To jest czas łaski. Jestem z wami i na nowo was wzywam, dzieci: wracajcie do Boga i do modlitwy, aż modlitwa będzie dla was radością. Dziatki, nie macie przyszłości ani pokoju, dopóki wasze życie nie rozpocznie się osobistym nawróceniem i przemianą na dobro. Zło ustanie, a pokój zapanuje w waszych sercach i na świecie. Dlatego, dzieci, módlcie się, módlcie się, módlcie się. Jestem z wami i oręduję za każdym z was przed moim Synem Jezusem. Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie ”.

  5. Anna pisze:

    Bardzo proszę kogoś o odpowiedź, kto jest zorientowany w temacie. Jeżeli chodzi o świece na 3 dni ciemności, to wystarczy jedna, czy trzeba ich mieć tyle, aby wystarczyło na 3 dni? Czy powinny być z naturalnego wosku, czy może być mieszany skład? Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • xc pisze:

      nikt nie zna odpowiedzi na te pytania. z tego co wiem to powinny byc poswiecone i tyle.
      zreszta ostatnio Wincenty Laszewski w jjakims wywiadzie mowil ze te 3 dni ciemnosci to jednak nie musza byc konkretne 3 dni a jakis okres.

    • AnnaSawa pisze:

      Polecam – bardzo istotne odpowiedzi, m.in. na Twoje pytania Aniu.
      Ewa, może mogłabyś dać ten film na stronę główną ???

  6. M. pisze:

    O ile pamiętam, to dzisiaj jest rocznica urodzin św. Faustyny.

  7. An pisze:

    Bardzo proszę o radę, każda odpowiedź jest dla mnie ważna. Bliska mi osoba złości się na mnie i obraża, gdy nie chcę postępować wbrew swojemu sumieniu, jawnie grzeszyć. Osoba ta twierdzi, że nie widzi w tym nic złego i widzę, że nie zgadzamy się w pewnych sprawach dotyczących wiary. Słyszałam również zarzut pod swoim adresem, że staram się wszystkiego przestrzegać. Mam swoje słabości i wady jak każdy człowiek, więc bez grzechu nie jestem, jednak staram się też walczyć z tym i grzechów sobie nie dokładać. Chciałam zapytać jak mogłabym modlić się za taką osobę? Odmówiłam w jej intencji nowennę pompejańską, jednak wiem, że została ona odrzucona przez tą osobę. Nie wiem po prostu jak mogłabym zmiękczyć to serce. Wiem, że napisałam dość oględnie ale mam nadzieję, że jest to w miarę zrozumiałe, nie chcę opisywać dokładnych szczegółów.

    • xc pisze:

      moze Msza sw . Koronka do milosierdzia Bozego . ogolnie ciezko jest w naszym katolickim kraju zyc w zgodzie z bozymi przykazaniami – to co przezywasz to pewna forma meczenstwa. mam nadzieje ze to sa powazne grzechy a nie jakies skrupulantyzmy.

    • AnnaSawa pisze:

      „…jednak wiem, że została ona odrzucona przez tą osobę.” Nowenny pompejańskiej nie może „odrzucić” żadna osoba ponieważ każda modlitwa to prośba do Boga…a nie do danej osoby za którą się modlimy. Każda modlitwa serca jest słyszana przez Boga, a to, że od razu nie widzimy jej skutków nie oznacza, że została odrzucona przez Boga. Żadnej wstawienniczej modlitwy Bóg nie odrzuca.
      Bóg ma swój zamiar co do tej osoby a czasem od naszej wytrwałości zależy bardzo wiele.
      Ja mam np w tym roku intencję modlić się za nawrócenie osób bliskich i znajomych – z uwagą taką, że mam się nie zrażać pozornym i niewidocznym skutkiem tych modlitw.

      A dokładnie tak:
      Praktyka:
      Wytrwale proszę o potrzebne łaski,
      szczególnie o łaski nawrócenia
      dla bliskich i znajomych,
      i nie zrażam się pozornym milczeniem Boga.

      Przesłanie:
      Poznałam, jak bardzo potrzeba nam
      wytrwałości w modlitwie,
      i od takiej ciężkiej modlitwy
      zależy nieraz nasze zbawienie (Dz. 157).

      Patron: św Monika

      Z resztą najlepiej porozmawiać o tym na spowiedzi,…tutaj sam Jezus za pomocą księdza daje odpowiedzi.
      Drogi nawrócenia są różne i przebiegają one w różny sposób. Nie możemy na siłę wymagać od drugiej osoby aby postępowała ona tak czy w inny sposób, skoro jeszcze tego sama nie czuje w sercu….a serce zmienia sam Bóg.
      Z Panem Bogiem.

      • Anna pisze:

        Dziś wspomnienie Świętej Moniki. Ja też modlę się o nawrócenie i Sakrament Pokuty dla moich najbliższych. Ofiarowuję swoje uczestnictwo w Eucharystii, zamawiam w ich intencji Msze Święte, Proszę Jezusa Eucharystycznego podczas adoracji. Należę do trzech Róż Różańcowych; za męża, za dzieci, za rodzinę. Często odmawiam Nowenny do Świętych i błogosławionych. Nie odmawiałam jednak Nowenny Pompejańskiej….Dziś rozpoczynam Nowennę do św. Moniki.
        Świadectwo: Jezus Wniebowzięty wysłuchał moich próśb, gdy 2 lata temu odmawiałam z Różą za , tajemnicę Wniebowstąpienia, moja pierworodna córka przystąpiła do Sakramentu Pokuty i Pojednania po 8 latach w VII Niedzielę Wielkanocną czyli w dzień, gdy Kościół wspomina Wniebowstąpienie Jezusa w Sanktuarium Maryjnym a drugie imię chrzcielne ma Maria .

    • Kaśka pisze:

      Oddaj to Panu Bogu i czekaj z ufnością. Polecam modlitwę ,,Jezu, Ty się tym zajmij”, ale to nie tylko modlitwa, ale przede wszystkim postawa serca. Oddać Panu Bogu i wierzyć, że niezależnie jak to teraz wygląda Pan się tym zajmie. I starać się już od tej pory tym nie zamartwiać.

  8. rob pisze:

    mam żonę i dwie córki i mam zrobić zapasy na trzy miesiące??? przecież to ogromna ilość żywości i wody i dosyć spory wydatek.

  9. Mały sługa pisze:

    Szczęść Boże. Ja również mam 3 pytania i proszę możliwie dobra a raczej konkretną odpowiedź. Po pierwsze myślę że faktycznie coś się wydarzy… Tak czy inaczej czy to oznacza że mamy zostawić nasze „powołania” życia, rodzinę itp.? Przecież jeśli czyta się Ewangelię czy różne objawienia zatwierdzone przez Kościół wyłania się „droga” przygotowania i jednocześnie normalnego życia zgodnego z Bogiem. Czy właśnie tak powinno to wyglądać? Wątpię że Pan Jezus oczekuje od nas, porzucenia bliźnich, rodzin, dalszych i bliższych znajomych oraz obowiązków i panicznego przygotowania się do „końca świata”. Najlepsza drogą wydaje mi się żyć z Bogiem pod ochroną Matki Bożej ale żyć, być i robić to co się ma od Boga do zrobienia… A w między czasie po trochu się przygotowywać. Proszę o odpowiedź czy dobrze mi sumienie podpowiada.? Pytanie drugie już bardziej konkretne, czy zwykłe poświęcone świece oraz ewentualnie woda św i obrazy wystarczą?
    Ostatnie pytanie, a co jeśli ktoś nie da rady zbudować „arki” czy to już dla niego koniec? Wiadome jest ze nikt nie nawroci raczej całej rodziny…. Daj Boże żebym ja wytrwał do końca a co dopiero ktoś inny.. Ale właśnie jak za Noego, jedni za tym pójdą, inni powiedzą że człowiek zgłupiał. Nie dam rady osobiście zrobić zapasów na 3 miesiące a co dopiero rok czy więcej. W domu jest jedna osoba starsza, druga chora… Żyjemy dzięki Bogu normalnie, ale głównie od pierwszego do pierwszego. Teraz moje pytanie, robić zapasy pełna parą i budować „Arkę” za co? Robić zapasy leków i środków medycznych? A co z jedzeniem? Ono się psuje nawet w lodówce po paru dniach a co dopiero po jakimś czasie…. Stąd kiedy nad tym rozmyslalem przyszła mi myśl że Bóg dla każdego ma inny plan, jedni będą budować „Arki” inni do nich dołączą z tym co mają prawdopodobnie. Proszę o jakąś podpowiedź co zrobić, jak możliwie się przygotować.
    No fakt pół żartem pół serio powiem że jest jedno wyjście… Z miejsca sprzedać auto, rzeczy a każdy „grosz” odłożyć na przetrwanie albo zapasy.. Tyle że wątpię że raz przekonał ym do tego kogoś z domu nie będąc uznanym za „czubka” a już to tam nawet komplement.. Pana Jezusa też różnie nazywano ale prędzej czy później przypuszczam zostałbym „obezwladniony” przez członków rodziny. Druga myśl to też taka że ewentualną wyprzedaż wszystkiego bądź oddanie, niszcząc jednocześnie komuś zdrowie, bez auta ani do lekarza ani na zakupy, przykładowo tak zadalbym sobie i członkom rodziny dość duży ból.. Jednocześnie pewnie też grzech no i „owoce” tak radykalnej decyzji, raczej nie byłby od Ducha Świętego, myślę że nienawiść, złość, kłótnia i brak pomocy przez świadome niszczenie siebie i innych nie byłoby zgodne z wolą Bożą…ja rozumiem zakonnik, jemu nie powinno na niczym zależeć, żyje z tego co dostanie ale co z ludźmi którzy mają rodziny, dzieci, żony, mężów? Cel nie uswieci tutaj środków. Już nawet nie pytam o sytuację gdzie ewentualnie będzie trzeba uciekać… Np do „Ark” rozmieszczonych po kraju… Nie wiem co przyjdzie mi zrobić tak na prawdę, nie jestem aż tak odważny a idąc za pięknymi słowami które usłyszałem podczas rekolekcji dawno temu z ust jednego z księży… „Teraz wierzę, ale czy jak mi ktoś przystawi pistolet do głowy czy będę? Nie wiem…” Ja również nie raz i nie dwa Boga i siebie czy innych zawiodłem… Nie mam się za bohatera czy kogoś z tych kategorii. Boję się tak po ludzku, nie za bardzo wiem co z tym zrobić.. Dlatego też piszę takie a nie inne zdania. Być może wielu ludzi zadaje sobie te same pytania co ja. Jeśli w czymś urazilem czy coś takiego to bardzo przepraszam, pokornie proszę o odpowiedź. Za wszystko dziękuję, niech was Bóg błogosławi, strona jest świetna i robi dużo dobrego.

    • Bogdan78 pisze:

      Bracie umiłowany w Jezusie Chrystusie!
      Postaram się napisać coś od siebie. Myślę, że nie możemy porzucać najbliższych i udać się do samotni, i tam modlić się do czasu paruzji. Studiując pisma Valtorty, Jezus wyraźnie powiedział – nie oczekuję, żebyś ratował bliźniego, a najbliższą rodzinę porzucił. Najpierw najbliżsi (dokładne słowa mogę podesłać jak będę w domu). Jeśli uda Ci się przygotować Swoją najbliższą rodzinę i trwać w tym stanie – to znaczy, że dobrze postępujesz. Co to znaczy? Iść do spowiedzi (najlepiej generalnej), regularnie się spowiadać, przyjmować Eucharystię godnie, modlić się całą rodziną codziennie (to było u mnie najtrudniejsze), w życiu codziennym postępować tak, jakby obok stał sam Pan Jezus i patrzył. Polecam broszurę ks. Skwarczyńskiego „Modlitwa w rodzinnym gronie”. O resztę martwić się nie musimy. Bo czyż Pan, który dba o ptaki, nie pomoże swoim dzieciom? Powiem coś, o czym mało kto wie. 2 lata temu chciałem porzucić powołanie zawodowe nie patrząc na rodzinę, ale stał się cud. W kaplicy Św. Charbela usłyszałem głos i następnego dnia moje życie uległo zmianie. Dopiero teraz zaczynam rozumieć, co znaczyło tamte polecenie, i że prawdopodobnie w najbliższych czasach moje powołanie będzie szalenie potrzebne.
      Przygotowywanie się, to takie nasze ziemskie myślenie. Ale nie do końca. Uważam, że Bóg poprzez swoich aniołów naznaczył ludzi, którzy mają przygotować arki, Ci ludzie to czują i wiedzą, że muszą. Nie ważne, czy na 3, czy na 12 miesięcy. Idąc za współczesnymi prorokami, na końcu czasów już po ostrzeżeniu, to Duch Święty poprowadzi ludzi do tych ark. Nawet jak zostanie mi miska ryżu, to razem się pomodlimy i poprosimy Boga o cud rozmnożenia żywności, i najemy się do syta. Bo dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.
      Dlatego módlmy się dużo, nasze cierpienia składajmy jako ofiarę za grzechy świata, nie mówmy Bogu co ma robić, a on sam nas poprowadzi. A w chwili zwątpienia przypomnij sobie ostatnie słowa Matki Bożej z Medjugorie: „zło ustanie, a pokój zapanuje w waszych sercach i na świecie”.
      Z Panem Bogiem bracie !
      PS: wystarczy jedna, poświęcona świeca na trzy dni ciemności 🙂

      • Longin pisze:

        Kwestie przygotowania lokalnych arek/wieczerników wzbudzały i pewnie dalej wzbudzają wśród wielu spore kontrowersje. Jedni bowiem chcieli oprzeć ich fundament na zasadach czysto racjonalnych typu przygotowanie zapasów na 2 tygodnie lub 2 m-ce jako zasadniczy cel, inni natomiast traktowali je wyłącznie w kategoriach duchowych, gdzie sprawy przygotowań fizycznych są mało istotne.
        Dlatego dzięki Bogdan za to przypomnienie istoty rzeczy, zapewne najlepiej rozwiniętej u ks.Adama, choć na drugiej półkuli zupełnie podobnie ukazanej przez ks.Rodrigue.
        A zatem nie dajmy się zawładnąć racjonalizmowi, gdyż na nic zdadzą się przygotowania fizyczne jeśli nie oprzemy tzn nie zaufamy we wszystkim Bogu, jeśli na 100% nie przylgniemy do Niego, jeśli nie będziemy żyć prawdziwie w miłości.
        Z drugiej strony nie można budować na złudzeniach typu „wystarczy duchowe przygotowanie” skoro tyle osób otrzymuje wewnętrzne przynaglenie do działania – być może po to aby ocalić innych lub im pomóc. Czy wolno zatem zagłuszać ten głos…zapewne tak bo mamy wolną wolę, choć konsekwencje nietrudno przewidzieć…

    • Hala pisze:

      Do maly sługa
      Z Pana wpisu na stronie wynika, że wpadł Pan w panikę, może za dużo czyta Pan i śledzi negatywnych orędzi, które nie są oficjalnie zatwierdzone. Nie jest Pan w tym osamotniony.
      Niech Pan odda ten lęk Panu Bogu i żyje normalnie. Nie wolno nam porzucić naszego powołania, naszej rodziny. Musimy wypełniać obowiązki stanu do końca. Ważne, żeby się modlić, być w stanie łaski uświęcającej, uczestniczyć regularnie we Mszy świętej i ufać Panu Bogu. Nie trzeba robić żadnych zapasów, ani budować arki , bo Arką jest Matka Boża. Zachęcam do oddania się Jezusowi przez ręce Maryi. (33 dni przygotowań). W każdej rodzinie są osoby wierzące i niewierzące. Jako osoby obdarzone łasķą wiary zdajemy sobie sprawę, że niektórzy członkowie naszej rodziny są daleko od Pana Boga, nieraz nawet z nas szydzą, a my martwimy się o ich zbawienie. Możemy stać się ofiarą, żertwą ofiarną, mając nadzieję, że Pan Bóg uratuje i okaże miłosierdzie niewierzącym .

      • Mały sługa pisze:

        Dziękuję za odpowiedź jak i za wcześniejszą w górze. Tak jak myślałem w sercu… Życie łaską i sakramentami najważniejsze. Nie wpadłem w panikę, chociaż pewnie tak wyglądałem jak bym dopiero co się „obudził”. Wasze słowa są mi pociechą i potwierdzeniem że to co robiłem do tej pory jest Boże. Spowiedź generalna mama za sobą od paru lat, kiedy się na serio nawrocilem a Matce Bożej oddałem się 2 lata temu. Poniekąd wasza strona była i jest mi pomocna zawsze. A moje pytania?.. Kochani mi się własnej mamy nie udaje namówić na spowiedź, mimo no słabości, niewazne o co chodzi bo o nikim się nie mówi, nie powinno źle a co dopiero pół rodziny.. Kochani myślę że jak ja jesteśmy realistami. A czemu tak napisałem? Że „arka” że coś.. Otóż głównie z tego co czasem czytam u ks. Adama i niektórych. To mnie przerosło.. Jak już mówiłem, trudno jest walczyć o siebie, a co dopiero innych i jeszcze namawiać na „zapasy”. W każdym bądź razie dziękuję za waszą odpowiedź z chęcią jeszcze wyslucham. My katolicy musimy trzymać się razem bo czasem jest samotnie… Mocno samotnie. Dziękuję wam za cierpliwość, odpowiedź która pokrywa się z moimi myślami i obecnym życiem. A i za lekcje pokory dziękuję. Niech was i stronę i każdego kto to czyta Bóg błogosławi.

    • xc pisze:

      serio ludziska troche sobie za mocno to wszystko wkrecacie ? tego wlasnie chce szatan . gdzie jest Bozy Pokoj ? gdzie oczekiwanie z radoscia na paruzje ? zeby sie nie okazalo ze tak ktos bedzie pochloniety gorzmadzeniem zywnosci i bodowaniem surivavalowych arek ze wszytstko co ma sie wydarzyc sie wydarzy a on nawet tego nie zauwazy ?
      twoj wpis jest niestety przerazajacy ? chcesz porzucic rodzine. zamknac sie w jakims bunkrze. gdzie w tym wszystkim jest milosc ? gdzie w tym wszystkim troska o zbawienie ?

    • Monika0603 pisze:

      Na Facebooku na stronie Czasy Maryi opublikowano wywiad z doktor Carrie Madey w języku angielskim.Na Youtube znalazłam go w języku polskim. Czy ktoś słuchał tego wywiadu? Szczepionka na covid 19 ma zmieniać nasze DNA nieodwracalnie to brzmi niedorzecznie ale ta Pani wyjaśnia jak ten proces przebiega. Dla mnie jest to tak przerażające że nie wierzę że mogłaby to być prawda.

    • witek pisze:

      Klękamy przed obrazem Maryi, którą czcimy jako Matkę Mądrości
      https://link.freshmail.mx/p/e633cew6x9/33dzelgkv1
      Kochani obaw waszy o zapasy, jedzenia i wody nikt nie rozwiąże. Też mialem taki okres w swoim życiu.
      Nawet jak zadacie takie pytanie, to nasuwają sie dwie możliwości:
      Noe ribił zapasy do arki, bo mu Bóg kazał.
      Ale z kilei Izraelici jak byli uwolnieni z niewolu Egipckiej niemiglu robić zapasów manny, a bylu na pustyni (czylu nic tam nie ma) czylu mielu zaufać Bogu.
      UWAGA ZAUFAĆ BOGU!!!! bo jak zrobilu zapasy to wszystko sie popsuło.
      Czy słyszeliście, aby Maryja robiła zapasy uciekając do Egiptu?!
      Albo 5 tyś męszczyzn nie licząc kobiet i dzieci bylu nakarmieni 5 rybami i 2 chlebami przez Pana Jezusa ( cudowne rozmnożenie chleba).
      A co sie stało z bigaczem, któremu obrodzilo pole? Jeszcze tej nocy umarł jak pobudował spichlerze.
      Podsumowujac, nikt nie da tutaj wyrażnej odpowiedzi ponieważ nikt nie weźmie odpowiedzualności za czyjeś postępowanie.
      Ja mam mały zapas pożywienia i wody na około 2 tyg.. Tyle i aż tyle.
      Tobie Panie zaufalem i nie bedę sie lękał.

  10. B.P. Gdańsk pisze:

    Przecież to paranoja z tymi zapasami, kolejny raz… Matka Boża z Tr. Romano straszy, wypowiada się na temat manipulacji DNA, każe uważać na szczepienia i jeszcze tylko brakuje, żeby ostrzegała przed chemtrails lub 5G, to będziemy mieli przegląd całego internetu.
    Ja wiem, że nikt nie każe wierzyć w objawienia prywatne, ale-litości!- obowiązuje rozwaga i oddzielanie ziarna od plew, we własnym, dobrze pojętym interesie.
    A ta sama Matka w Medjugorie prosi tylko o jedno: módlcie się….

    • Małgorzata K pisze:

      @P.B. Gdansk.
      Dokładnie też tak pomyślałam. Te orędzia z trevignano romano wyglądają tak, jakby ktoś przegladal internet i spisał różne ludzkie, świeckie zdania.
      Może p. Gisela nie ma złych intencji, ale może też tak być, że wydaje się jej, że słyszy te słowa, które podaje.
      I tu nie chodzi tylko o to, żeby nie wierzyć w te orędzia, ale najlepiej to wcale ich nie czytać, bo potem zostaje w głowie i trudno je wyrzucić, a sieją lęk.

      • Ava pisze:

        Najtrudniejsze zadanie teraz to zachować pokój serca i ufność do Pana Boga. Myślę, że to będzie trudny czas, ale zobaczymy też cuda na które czekały pokolenia wzdychając „przyjdź Królestwo Twoje”. Pomyślcie jak pięknie będzie zobaczyć Jezusa na własne oczy 🙂
        Co do zapasów- każdy ma inną drogę.

    • xc pisze:

      madrze piszesz.

  11. Marcela pisze:

    Nie jestem nikim ważnym ani ekspertem w żadnej dziedzinie ale czytając wasze pytania naszła mnie myśl na temat przygotowań. Mysle że tu nie chodzi o robienie zapasów dosłownie. Przeciez Matka Boża wie ze nie wszyscy są w stanie to zrobić bo po prostu albo nie mają na to miejsca ani pieniedzy a czas nadejścia tych wydarzeń również jest nieznany i ma to być nagle.
    Tu chodzi aby każdy by przygotowany duchowo. By był regularnie w stanie laski uświęcającej – spowiadał się i karmił się Ciałem Chrystusa, żył zgodnie z przykazaniami. Wtedy nic nam nie grozi.. Pomimo braku zapasów Bog stworzy taką sytuacje że te osoby przetrwają.
    Tymczasem ja proszę o modlitwę by wreszcie się coś wyjaśniło w sprawie pracy. Bym przestała być ciągle spychana i lekceważona by ktos dostrzegl ze sie staram i nie liczę na pochwaly a tylko na godną prace by nikt nie robił mi dodatkowych utrudnień bo jak narazie to jestem przerażona tym wszystkim. Boję się że nie dam rady. Niestety smutek i lek biorą górę. Mam wielki żal do pewnych osób a nawet nie moge go uzewnętrznić w obawie przed całkowitym wykluczeniem mnie. Oddalam to wszystko Panu Jezusowi ale jak narazie jest tylko gorzej…
    Z Panem Bogiem ➕➕➕

    • Katarzyna pisze:

      +++ Jezu Ty się tym zajmij.

    • Maggie pisze:

      @Marcela
      Nie smuć się i nie szukaj pochwał czy uznania. Rób swoje, bo każda UCZCIWA i dobrze wykonana praca to jak modlitwa. Pomyśl, że wiele osób nie ma pracy.
      Na emigracji nie jedno upokorzenie i nie jedną gorzką łzę trzeba przełknąć i to bez możliwości wejścia do kościoła aby się zregenerować. Niech Ciebie cieszy, żeś w Polsce.
      Każdą pracę można polubić, jeśli wysiłek odda się Panu Jezusowi jako zadośćuczynienie za własną grzeszność. Trzeba przetrwać. To o czym piszesz bywa bolesnym doświadczeniem, ale jednocześnie i rodzajem próżności, do której nie każdy lubi się przyznać.
      Zrób swoje dobrze, bo ważne abyś TY miała poczucie dobrze/perfekcyjnego wykonanego zadania … bez szukania ludzkich oklasków … które kiedyś przyjdą niespodziewanie, gdy nie będziesz ich złakniona, gdyż znasz wartość swej pracy i poświęcenia dającego zadowolenie Tobie.
      Nie bierz sobie aż tak do serca przyziemnych spraw … rozpogodź twarz i zacznij się uśmiechać, (uśmiechać można się zagadkowo jak sfinks czy nawet przez łzy ale NIE tak jak głupi do sera … tu chodzi o pogodę na twarzy) … no i lepiej się poczujesz, a wtedy inni nie będą bawić się Twoim kosztem lecz raczej szukać Twego towarzystwa.
      Więcej ufności w siebie … inaczej traktują kiedy na twarzy wyraz jak gradowa chmura .. a inaczej jeśli jaśniejesz z pogodą .
      Wyobraź może sobie, w trudnej sytuacji, szybę odgradzającą od Ciebie tych, którzy czynią przykrość i przyjrzyj się im tak, abyś ujrzała, że tak nie chciałabyś wyglądać za cenę poklasku. Metoda taka uspokaja w sytuacjach, kiedy ma się ochotę podnieść głos, bo pozwala wyważyć każde słowo z kulturą i bez uniesienia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s