Modlitwa rodziców, winnych zabójstwa nienarodzonych dzieci

Autor: kapłan chcący zachować anonimowość, dobrze  znany redakcji strony „w obronie wiary”

MODLITWA RODZICÓW, WINNYCH ZABÓJSTWA
NIENARODZONYCH DZIECI

Boże, nasz kochany Ojcze!

Przychodzimy do Ciebie z wielkim bólem, ze złamanym sercem, z głębokim smutkiem. Nasza dusza nie przestaje płakać, a nasz wzrok jest spuszczony i nie mamy odwagi spojrzeć Ci w oczy. Naruszyliśmy Twoje przykazanie NIE ZABIJAJ!

Matko Najświętsza, Matko Miłosierdzia, ucieczko grzeszników, oręduj za nami u Boga. Bóg Ci niczego nie odmawia, gdyż i Ty nigdy Mu niczego nie odmówiłaś. On ustanowił Cię Bramą Nieba, więc w Tobie i w Twej modlitwie pokładamy nadzieję. Przeprowadź nas nad otchłanią grzechu i zła, uproś nam Boże Miłosierdzie, zanim nie staniemy przed Sędzią Sprawiedliwym.

Bardzo pobłądziliśmy! Nie jest prawdą, że istnieje jakiś „ślepy los”, „przeznaczenie”, i nikt się przed nim nie uchroni – „jeśli ma spotkać go zło, to go spotka, jeśli ma wypełnić dobro, to je wypełni”. Ty stwarzasz, Boże, każde swoje dziecko do szczęścia, tak ziemskiego jak i wiecznego, dla każdego z nich masz swój wspaniały plan i powołanie, jednak dla jego wypełnienia każdy ma współpracować z Tobą w sposób wolny, wybierając dobro i odrzucając zło. Także nasze dziecko otrzymało dar powołania, którego nie znamy. My jednak nadużyliśmy swojej wolności, podnosząc na nie rękę i odbierając mu życie, a przez to nie pozwalając mu tego powołania wypełnić, choć tyle małżeństw bezdzietnych chętnie zapewniłoby mu przyszłość. Zdążyło zaledwie złożyć Ci ofiarę z doznanej męczarni i okrutnej śmierci. Ponieważ stwarzasz od razu duszę człowieka jako dorosłą, dziecko miało pełną świadomość tego co się dzieje i było zdolne do złożenia takiej ofiary. Mamy nadzieję, że ginąc nie zaniosło przed Twój tron oskarżenia przeciwko nam, tylko modlitwę o przebaczenie i miłosierdzie, i nadal tę modlitwę za nas zanosi – o nią je prosimy.

Nasz Ojcze, Ty nie brzydzisz się żadnym ze swoich dzieci, nawet najbardziej brudnym i grzesznym. Przychodzimy więc do Ciebie z wielką ufnością i świadomością faktu, że im dalej od Ciebie odeszliśmy, tym bardziej cieszy Cię nasz powrót. Przeżywasz radość, gdy możesz przebaczyć, widząc szczery żal oraz mocne postanowienie poprawy, a także wolę wynagrodzenia dobrem za popełnione zło. Na pewno to wszystko widzisz w naszym sercu. Błagamy Cię, byś nie tylko przyjął nas na nowo w swoje ramiona, ale także umożliwił nam życie miłe Tobie i obfitujące w jak największe zasługi.

Dodaje nam odwagi, a nawet pociesza nas ogrom Twojego Miłosierdzia. Gdy komuś zło przebaczasz, czynisz to w sposób całkowity i pełny i patrzysz odtąd na niego tak, jakby wcale tego zła się nie dopuścił! Wymazujesz je ze swej pamięci i z serca i nie chcesz już do niego powracać, a na nas patrzysz jak na świętych… Pozostaje nam już tylko wyrównywanie naruszonego porządku czynieniem dobra, czy to na ziemi, czy w Czyśćcu. Jakie to dla nas szczęście! Chętnie włączymy się w dzieło duchowej adopcji dziecka poczętego, swoją codzienną modlitwą wypraszając szczęśliwe narodziny jakiegoś maleństwa, którego matka nie kocha i chciałaby je zabić w swoim łonie. Naszej pomocy potrzebują także biedne rodziny, wśród nich wielodzietne.

Chociaż jesteśmy na drodze nawrócenia, piekielny oskarżyciel nadal trzyma swój pazur na ranie naszego serca i wciąż ją rozdrapuje. Kiedyś, przed grzechem zabójstwa, kusił nas do bagatelizowania i pomniejszania zła, podsuwał rzekome usprawiedliwienia, by zdławić głos ostrzegającego nas sumienia. Teraz natomiast – wprost przeciwnie: wyolbrzymia zło, ukazuje je jako „niewybaczalne” i wmawia nam, że zawsze w Twoich oczach będziemy przestępcami i nie możemy liczyć na Twoje Miłosierdzie! Nie chcemy być jego niewolnikami, nie pozwolimy mu dalej na wchodzenie między Ciebie a nas i na zatruwanie nam życia. Przezwyciężymy te jego ataki potężną modlitwą uwielbienia Ciebie i dziękczynienia za Twoją dobroć. Taką modlitwą przepełnione jest całe Niebo, niech więc nasz głos złączy się z głosami Aniołów i Świętych. Prostujemy się więc przed Twoim Obliczem, unosimy głowę, podnosimy wzrok, dotąd ze wstydem spuszczany, i wznosimy w górę serce. Alleluja – chwalmy Pana! Hosanna na wysokości!

Ufamy, że spotkamy nasze dziecko w chwale Nieba i na wieki będziemy razem z nim szczęśliwi tam, gdzie wszelkie zło zostało zapomniane, a dobro rozkwitło w całej swej pełni.

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.

pobierz modlitwę w pliku pdf:
Modlitwa rodziców

Click to access modlitwa-rodzicow.pdf

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

85 odpowiedzi na „Modlitwa rodziców, winnych zabójstwa nienarodzonych dzieci

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. Euzebia pisze:

    Dziś wspominamy ks.Tadeusza Kiersztyna w ósmą rocznicę tragicznej śmierci.

    Wierny Sługa Jezusa Króla Polski
    http://www.intronizacja.pl/zyciorys

  3. Elizeusz pisze:

    Dzisiaj, 22 sierpnia w KK jest wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Królowej.
    Wspomnienie Maryi Królowej zostało wprowadzone do kalendarza liturgicznego przez papieża Piusa XII encykliką Ad caeli Reginam (Do Królowej niebios), wydaną 11 października 1954 r., w setną rocznicę ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Maryi.

    Potwierdzenie powszechnej wiary w to, że Maryja jest Królową nieba i ziemi, wyraża również ikonografia chrześcijańska, która od lat najdawniejszych przedstawia Maryję na tronie, z nimbem, w którym przedstawiano tylko cesarzy. Spotykamy taki sposób przedstawiania Najświętszej Maryi Panny już od III w. w katakumbach. Na ikonach bizantyjskich od wieku VI Matka Boża jest zawsze na tronie. Tego rodzaju obrazy, a potem figury nosiły nazwę Basilissa, czyli Królowa, lub Theantrōpos, czyli Pani siedząca na tronie, mająca na kolanach Dziecię Boże. Często dla podkreślenia, że Maryja jest także Królową aniołów, przedstawiano Jej postać w ich otoczeniu. W obrazach wczesnośredniowiecznych aniołowie podtrzymują koronę nad Jej głową. Od X w. powszechnym zwyczajem staje się przedstawianie Maryi na tronie i z koroną, w szatach królewskich, a nawet siedzącej po prawicy Chrystusa. Od XIV w. ulubionym tematem artystów staje się scena „koronacji” Maryi przez Pana Jezusa i Boga Ojca.

    • Euzebia pisze:

      Ukoronowanie Maryi Królowej Nieba i Ziemi – audiobook

      z książki „Mistyczne Miasto Boże czyli Żywot Najświętszej Maryi Panny” – objawienia Matki Bożej dane Marii z Agredy

    • Elizeusz pisze:

      Po Wniebowzięciu z ciałem i duszą NMP, miało miejsce Jej wywyższenie na Królową nieba i ziemi, całego stworzenia, czego oznaką było zajęcie przez nią królewskiego miejsca na tronie chwały po prawicy Króla, swego Syna, Pana Jezusa.
      O tym, tak mówi(ła) sama Matka Boża w Orędziu nr 598 zat. „Jaśnieje Królowa po Twojej prawicy” do swych umiłowanych synów, Kapłanów (przytaczanym już przeze mnie kilka dni temu w Gł. blogowym Wpisie: „15 sierpnia – Uroczystość Wniebowzięcia NMP”):

      „Synowie umiłowani, patrzcie dzisiaj z ufnością i niezachwianą nadzieją na waszą Niebieską Mamę wziętą do chwały Raju z duszą i ciałem. Wszystkie zastępy Duchów Niebieskich pochylają się w głębokim szacunku przed Swą Królową, kiedy wznoszę się na wysokości Niebios i staję po prawicy Mojego Syna Jezusa.
      Raj – najsłodszymi harmoniami światła i śpiewów, których tu na ziemi nikt nie potrafi usłyszeć – wysławia Mnie i woła: «Jaśnieje, o Panie, Królowa po Twojej prawicy» (Ps 45,10b).
      Jaśnieje Królowa po Twojej prawicy.
      Po prawicy stawia się osobę najbardziej godną szczególnej czci. Kiedy Mój Syn Jezus – po skazaniu na śmierć, aby otrzymać dla was wieczne zbawienie – zmartwychwstaje w blasku Swej Boskiej chwały i wstępuje do Nieba, Ojciec Niebieski stawia Go po Swej prawicy (Mk 16,19).
      Po prawicy Ojca, gdyż jest Mu składana ta cześć, która należy się Jemu samemu, jako Jego Synowi Jednorodzonemu.
      Po prawicy Ojca, gdyż, spełniwszy dzieło Odkupienia, doprowadził całą ludzkość, która stała się niewolnicą grzechu, do pełnej wspólnoty życia z Bogiem.
      Po prawicy Ojca, gdyż Jezus jest jedynym zwycięzcą Złego, grzechu, zła i śmierci.
      Po prawicy Ojca, bo przez Niego został stworzony świat i tylko Jemu została dana moc podporządkowania Sobie wszystkiego, po pokonaniu i unicestwieniu Swoich nieprzyjaciół. «Rzekł Pan do mojego Pana: siądź po mojej prawicy, aż położę twoich nieprzyjaciół jako podnóżek pod twoje stopy» (Ps 110,1; Dz 2,33n i Hbr 10,12n).

      Ojciec Niebieski, stawiając po Swojej prawicy Jezusa Chrystusa, udziela Mu w ten sposób największego zaszczytu, należnego Jego Synowi Jednorodzonemu, Słowu wcielonemu, Odkupicielowi, jedynemu Zbawicielowi i Królowi całego świata.

      Jaśnieje Królowa po Twojej prawicy.
      Gdy zostałam wzięta do chwały Raju, postawiono Mnie po prawicy Mojego Syna. Jezus uznaje w ten sposób, że jest Mi należna największa cześć, jako Jego dziewiczej Matce, ściśle związanej z Nim w dziele Odkupienia, uczestniczce wszystkich Jego cierpień, wezwanej teraz do dzielenia Jego Boskiej potęgi w chwale.
      Po prawicy Syna, bo – dzięki Mojemu «tak» (Łk 1,28) – pozwoliłam Mu przyjąć ludzką naturę w Moim najczystszym łonie.
      Po prawicy Syna, bo stałam przy Nim w każdym momencie Jego życia, pijąc wspólnie z Nim kielich licznych goryczy.
      Po prawicy Syna, bo pod Krzyżem (J 19,25a) – przez Mój nieskalany i matczyny ból – stałam się prawdziwą Współodkupicielką, ofiarowując Mego Syna Jezusa Ojcu jako zapłatę za wasze wybawienie.
      Po prawicy Syna, bo w Nim i przez Niego odniosłam zwycięstwo nad Złym, nad grzechem i nad śmiercią, która weszła na świat jako kara za grzech popełniony przez prarodziców.
      Po prawicy Syna, gdyż teraz uczestniczę w Jego Boskiej mocy podporządkowywania Sobie wszystkiego.
      Po prawicy Syna, abym mogła spełniać przy Nim Moje duchowe zadanie Matki Kościoła i całej ludzkości.
      Po prawicy Syna modlę się za was, wstawiam się za wami, jestem przy was i wspieram was w straszliwej walce przeciwko szatanowi i wszystkim złym duchom, przeciwko złu i grzechowi, żeby pewnego dnia Chrystus mógł pokonać potęgę śmierci, którą ma ona jeszcze nad wami. (15.08.1997)

  4. Renata Anna pisze:

    https://www.youtube.com/watch?v=udJQz2O_qb4 Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie

    https://www.youtube.com/watch?v=FQRJGDaysZw Z dawna Polski Tyś Królową – Mocni w Duchu

    • Robert pisze:

      Piękne, a skromne wykonanie znanej pieśni kościelnej. Wzruszyłem się. Czyli można bez złoceń…

      • Paweł pisze:

        „Bez złoceń…”
        – A ja najbardziej nie lubię współczesnej, wszędobylskiej, uporczywej PERKUSJI [czyli takiej: „czy trzeba, czy nie trzeba”, to niechby ona jednak ZAWSZE była, bo musi być przecież „nowocześnie”; tak jakby nowoczesność do TEGO tylko się sprowadzała…] oraz tak naprawdę ŹLE brzmiących, ale w założeniu „awangardowych”, czyli „trudnych” – harmonizacji [niestety – moim zdaniem – nawet np. wiele KOLĘD bywa dziś zaaranżowanych taki „nowoczesny” sposób, że to jest dla mnie trudne do „przełknięcia”; no cóż, nie każdy jest utalentowanym Mozartem czy genialnym Chopinem, a… szkoda, jednak w takim wypadku niechby się nie „porywał z motyką na słońce” i stosował harmonizację jak najbardziej „klasyczną”, czyli taką mniej więcej na poziomie harmoniki XVIII wieku, a nie schyłku XIX wieku (lub później)…; mimo to niekiedy prezentowane bywają dziś „rozwiązania” całkiem zręczne (wręcz nadspodziewanie!), takie jak np. kolędy w wydaniu „Mazowsza”, Eleni albo śp. Violetty Villas, która to co prawda lubi się trochę „powygłupiać” tak jakby w chopinowskim tempie „rubato” (czyli: w tempie „raz szybciej, raz wolniej” – tak trochę „po uważaniu” danego wykonawcy) i obficie stosuje nie używane dziś już „na poważnie”, a nawet prawie kompletnie nieznane ozdobniki, zwane „suspension”, czyli „zawieszenie” (np. Wikipedia już ich wcale nie odnotowuje, ale one miały kiedyś nawet swój własny symbol w notacji, podobnie jak tryle, arpeggia, przednutki, mordenty itp. itd.), jednak jej harmonizacje kolęd na szczęście nie obfitują zbyt mocno w perkusję ani w źle brzmiące „spiętrzenia” harmoniczne… bo właśnie – tak w ogóle – trzeba by tu chyba zawsze pamiętać, że kolędy mają w zasadzie charakter pieśni ludowych, więc po co na siłę chcieć z nich robić „symfonie” albo… „przeboje” w stylu muzyki rockowej? – i co gorsza: moim zdaniem na ogół się to raczej ewidentnie NIE UDAJE…].
        A powyższe nagranie? Fakt, że jest „skromne”, a nie „ordynarnie nowoczesne” (bo ja w sumie wolę chyba owe rzeczone „złocenia” niż „ordynarną nowoczesność”; jako że dość brutalną „prozę życia” to ja mam na co dzień, więc nie szukam jej jeszcze i w muzyce; wolę muzykę raczej daleką w swym brzmieniu od ordynarnej „prozy życia”, bo tylko wtedy to jest dla mnie jakaś „rozrywka”, wytchnienie, „pokrzepienie na duchu”…).

        • Paweł pisze:

          Jako ciekawostkę – tak w nawiązaniu do tego ulubionego ozdobnika, stosowanego przez śp. Violettę Villas – mogę jeszcze dodać coś, co zapewne bardzo trudno jest dziś gdziekolwiek znaleźć w pełnym „komplecie” (nawet w obcojęzycznych wersjach Wikipedii). Otóż w wydanym przez Polskie Wydawnictwo Muzyczne zbiorze nut pod tytułem: „Jean-Philippe RAMEAU – Album per pianoforte/clavicembalo” (pod red. Zbigniewa Drzewieckiego), znajduje się na str. 53 „tabela ozdobników” stosowanych przez tegoż właśnie głównego teoretyka systemu dur-moll. Oto ułożone alfabetycznie nazwy tych 11 ozdobników, podane tam w 4 językach – francuskim, polskim, angielskim i niemieckim [oczywiście wraz z ich symboliką i sposobem wykonania]: 1. arpégement figuré – ARPEGGIO OZDOBNE – figured arpeggio – verziertes Arpeggio; 2. arpégement simple – ARPEGGIO ZWYKŁE – simple arpeggio – einfaches Arpeggio https://pl.wikipedia.org/wiki/Arpeggio ; 3. cadence – TRYLIK lub MORDENT GÓRNY – trill – Triller https://pl.wikipedia.org/wiki/Mordenthttps://pl.wikipedia.org/wiki/Tryl_(muzyka) ; 4. cadence appuyée – TRYLIK OPÓŹNIONY – prepared trill – abgestützter Triller; 5. coulez – OPÓŹNIENIE GÓRNE – descending appoggiatura – Vorschlag von oben https://pl.wikipedia.org/wiki/Przednutka_d%C5%82uga ; 6. doublé – OBIEGNIK – turn – Doppelschlag https://pl.wikipedia.org/wiki/Obiegnik ; 7. double cadence – TRYLIK Z ZAKOŃCZENIEM – terminated trill – Triller mit Nachschlag; 8. pincé – MORDENT DOLNY – mordent – Mordent https://pl.wikipedia.org/wiki/Mordent ; 9. port de voix – OPÓŹNIENIE DOLNE – ascending appoggiatura – Vorschlag von unten https://pl.wikipedia.org/wiki/Przednutka_d%C5%82uga ; 10. son coupé – DŹWIĘK SKRÓCONY (STACCATO) – curtailed note – verkürzter Ton; 11. suspension – OPÓŹNIENIE – truncated note – verspäteter Ton.
          I jak widać z podanych przeze mnie linków do Wikipedii, tylko dwa ostatnie ozdobniki są dziś kompletnie nieznane, a polegają one po prostu na zastąpieniu części danej nuty PAUZĄ: albo w końcowej, albo w początkowej „fazie” jej „normalnego” czasu trwania. Skrócenie nuty na końcu – to jest dziś zwykłe „staccato”, oznaczane kropką nad nutą, a powyższy ozdobnik nr 10 stanowił praktycznie to samo i oznaczany był też praktycznie tak samo jak „staccato”. Natomiast ulubiony przez śp. Violettę Villas ozdobnik zwany „suspension” (powyższy nr 11) polegał na zastąpieniu PAUZĄ początkowej części danej nuty, a jego symbol podobny był do symbolu fermaty, tylko że kropkę miał „na wierzchu”, czyli nad łukiem, a nie pod łukiem: https://pl.wikipedia.org/wiki/Fermata
          To tyle tytułem ciekawostek, jeśli kogoś to interesuje. A tu przypominam link do kolęd Violetty Villas: https://www.youtube.com/watch?v=QKjBYqnVcJs – tutaj zaś „Mazowsza”: https://www.youtube.com/watch?v=ZQeMAgFYHuohttps://www.youtube.com/watch?v=OUooUt9NVTU – oraz Eleni: https://www.youtube.com/watch?v=Ttohee5dA8U

        • Paweł pisze:

          A tu jeszcze „Koncert na NOC BOŻEGO NARODZENIA” Arcangelo Corellego (1653-1713), który to „(…) w papieskim mieście [Rzymie] był skrzypkiem w kościołach (…) [oraz] studiował (…) zasady kontrapunktu palestrinowskiego; a (…) od 1684 r. (…) przebywał jako skrzypek na dworze kard. Benedetta Pamphiliego, (…) [który potem] (…) mianował Corellego swoim nauczycielem; (…) [natomiast] w 1689 r. kard. Pietro Ottoboni [stryjeczny wnuk papieża Aleksandra VIII] powołał Corellego na stanowisko pierwszego skrzypka w zespole instrumentalnym, grającym na koncertach w [rzymskim] Pałacu Kancelaryjnym, (…) a [przy tym] wysoko cenił kunszt Corellego i traktował go jak przyjaciela, otaczając opieką także rodzinę kompozytora, (…) [tak że] niewielu kompozytorom dane było zaznać tak spokojnych i pełnych glorii lat, jakim był ów okres w jego życiu; (…) [na koniec zaś] z woli [kard.] Ottoboniego zwłoki Corellego zostały złożone w kościele MB Bolejącej (Panteon) (…), a co roku, w rocznicę śmierci (…) był wykonywany koncert na jego cześć; [sam] Corelli żył jeszcze długo w grze i dziełach swych uczniów”:

          „(…) Kompozycje Corellego należą do najwcześniejszych przykładów muzyki, w której jasno uchwytny jest plan harmoniczny, a poszczególne akordy i tonacje poszczególnych fragmentów mają wyraźnie określone funkcje, przy czym kontrapunktycznie prowadzone głosy uzupełniają się harmonicznie. Kompozytor stworzył zatem podwaliny myślenia harmonicznego, które opanowało cały późny barok, rządziło muzyką klasycyzmu, a nawet jeszcze romantyzmu – podwaliny harmoniki funkcyjnej.” – https://pl.wikipedia.org/wiki/Arcangelo_Corelli
          Tutaj zaś inne wykonanie-nagranie tego samego koncertu:

        • Robert pisze:

          Mi chodziło o [muzyczne] wyrażenie religijności serca, a nie „wysublimowania”:
          https://www.youtube.com/watch?v=l6JwCq7evaQ

        • Paweł pisze:

          Moim zdaniem zasadniczą różnicę stanowi [przy tych wzmiankowanych, przysłowiowych „złoceniach”] to, czy owym «ZŁOTEM» otaczamy Chrystusa w Przenajświętszym Sakramencie albo Najświętszą Maryję Pannę, czy też… sam „personel” Kościoła [bo trzeba pamiętać, że podczas gdy Chrystus Eucharystyczny jest TOŻSAMY z Przenajświętszym Sakramentem, TO JEDNAK: żaden kapłan, nawet papież, nie jest tożsamy z samym SAKRAMENTEM KAPŁAŃSTWA (ŚWIĘCEŃ)!!!; wydaje mi się też, że jednoosobowym „personalnym UOSOBIENIEM Kościoła” może być w pełni TYLKO Chrystus i/lub Maryja, a NIE sam papież ani nawet nie episkopat czy hierarchia wzięte jako całość!!!].
          Efektu np. „papolatrii” (czyli nie do końca może uzasadnionego teologicznie „kultu papieża”) można się dopatrzeć nawet w samej historii Kościoła, bo np. jak wiadomo papieże na znak swej wyższości nad wszelką ziemską władzą (także świecką) zaczęli nosić TIARĘ – https://pl.wikipedia.org/wiki/Tiara – na której ok. wieku X pojawiła się pierwsza korona (diadem), potem zaś papież Bonifacy VIII (1294-1303) [czyli – jak się wbrew jego własnym ambicjom okazało – już ostatni z tych „trzęsących całą Europą” w ciągu dwustuletniego «złotego wieku średniowiecza» i wskutek swej agresywnej polityki oraz dziwnie przesadnych, WŁAŚNIE chyba „papolatrycznych”, roszczeń wyrażonych w słynnej bulli „Unam sanctam” ostatecznie „powalony” politycznie przez Francję] dodał drugą koronę (diadem), a za pontyfikatu awiniońskiego [już! – niestety! – i to chyba kolejny efekt niezdrowej „papolatrii”…] papieża Benedykta XII (1334–1342) widzimy już tiarę z trzema koronami, by w KOŃCOWYM – po wiekach – efekcie zobaczyć, jak w roku 1870 (czyli równo 150 lat temu) papieże utracili nie tylko wszelki znaczący wpływ polityczny na Europę, lecz nawet swoje własne [a około 1000-letnie przecież!] Państwo Kościelne, no i wreszcie w osobie papieża św. Pawła VI (1963-1978) oddali swoją własną tiarę na cele charytatywne, tak że Czcigodny Sł. Boży papież Jan Paweł I był pierwszym od ponad 1000 lat (a może i grubo ponad…), który tiary NIGDY nie założył!
          I po co to wszystko? Nie lepiej było KORONOWAĆ „tiarami” i „złoceniami” samego Chrystusa Eucharystycznego ORAZ MARYJĘ? Także – bez wyjątku – na Soborach Watykańskich (I i II); bo dowiedzieliśmy się z nich o nieomylności papieskiej [jednak pod ŚCIŚLE OKREŚLONYMI warunkami] i otrzymaliśmy obszerne „elaboraty” eklezjologiczne – tylko czy tutaj nie „utonął” nam w potokach słów sam Chrystus Eucharystyczny [czczony od ok. półtora TYSIĄCLECIA w Tradycyjnym Rycie Rzymskim, zwanym gregoriańskim od imienia św. Grzegorza Wielkiego, papieża (590-604), wielkiego Doktora i Ojca Kościoła, lub później – zwanym trydenckim, a teraz… nadzwyczajnym…] oraz zwłaszcza MARYJA? Tak więc – parafrazując na koniec półżartem – „piękne «złota» masz, Kościele nasz”, TYLKO: „komu je dasz?”, „komu je dasz?”…

  5. Maggie pisze:

    Ukazała się ważna publikacja. Kopiuję tylko URYWEK z otrzymanego listu, z link’iem i dowodami dla osób chcących poszerzyć swą wiedzę:
     Szanowni Państwo,
    Minął tydzień od prezentacji „Utopii tęczowej rewolucji”, a nie milkną telefony z prośbami o przesłanie jednego, pięciu czy nawet kilkudziesięciu egzemplarzy naszej publikacji. To pokazuje, jak bardzo jest potrzebna i pożądana – dlatego chcemy dotrzeć z nią do jeszcze większej ilości odbiorców.
    
    Paweł Ozdoba
    Prezes Centrum Życia i Rodziny
    PS. Przypominam, że „Utopię tęczowej rewolucji” można zamówić lub pobrać ze strony internetowej TeczowaUtopia.pl. Zachęcam, by ją polecać swoim znajomym, jeśli jeszcze o niej nie słyszeli. Wierzę, że wspólnie uda się nam powstrzymać narastający LGBT-error – dlatego proszę o Państwa pomoc!

  6. AnnaSawa pisze:

    Polecam.

    • AnnaSawa pisze:

      …m.in. o pLandemii, która uderza w KK oraz w Eucharystię. Bardzo ważny głos kapłana – polecam całość.

    • Beata pisze:

      Do prowadzącej dziennikarki : niestety nie wszędzie jest możliwość przyjęcia Komunii do ust. Księża w wielu parafiach odmawiają, dają Komunię WYŁĄCZNIE na rękę. I proszę nie mówić, że ludzie tak bezkrytycznie wyciągają ręce. Często nie mają wyjścia i ciągłe słyszą, że powinni być posłuszni.

      • Elizeusz pisze:

        Beato! To bezprawne posłuszeństwo nazywać się powinno przymusem, łamaniem sumień. Skoro wiesz, czym jest Komunia św. na rękę (profanacja, przejaw ohydy spustoszenia, niewiara w realną obecność Pana Jezusa w św. Hostii, odzieranie Jego Boskości,formą ucisku w Kościele). Na tym tle warto rozważyć słowo z Rz 14,22n. Wyjściem jest nieprzyjmowanie w ten sposób Komunii św., bowiem to było pisane na blogu: Mt 16,24n.

      • Beata pisze:

        Biskup Lenga mówi o ludziach, którzy jadą nieraz 200 km do dobrej restauracji. Skóra tak, to powinniśmy też szukać kościołów , gdzie Komunia jest udzielana na kolanach i do ust. Ok. Tylko, że ja gotuję sama w domu, tanio . Na wakacje też nie wyjeżdżamy bo nas nie stać. I tak samo , mając rodzinę chodzę do kościoła parafialnego. Dziś akurat pojechaliśmy do miasta. I przeżyłam szok widząc, jak proboszcz odmówił starszemu panu komunii do ust… Sama przyjęłam jedynie komunię duchową. W swojej parafii dostaję Jezusa do ust, na samym końcu kolejki i z odpowiednią dezaprobatą. Natomiast moje nastoletnie dzieci przyjmują na rękę. Nie są zwyczajnie psychicznie w stanie tak się” postawić” I choćby nie wiem co biskup Lenga powiedział, to nie jesteśmy w stanie za każdym razem szukać kościołów tak jak bogaci ludzie dobrej restauracji.

        • Maggie pisze:

          Beato, ze smutnym sercem zamieszczałam te rady – niestety utopijne w dzisiejszej rzeczywistości. Ludzie 😳 nawet! donoszą do władz, jeśli ktoś w kościele nie ma założonej maseczki … – nie chce się wierzyć, że taki donosiciel chodzi do kościoła, bo taki donos to nie bagatela w skutkach☹️.
          Nie wiem, czy taką idealną parafię w biały dzień, nawet … ze świecami w obu rękach, mogłabym znaleźć (może ? u Eskimosów, których nie wolno nazwać Eskimosami, ale tam raczej promuje się „neo-religie przodków” – choć zezwala się jeszcze przebywać misjonarzom). O tych restauracjach to też przesada, bo kto ma na taką rozrzutność?
          Nie wiem skąd takie przekonanie, że za Oceanem to pieniądze z nieba lecą i tylko restauracje i wojaże na porządku dziennym … może ? .. z reklam, TV i filmów i beztroskich klubowych hulanek zadłużonej po uszy młodzieży … tak się utarło.
          Dygresja nt przyjęcia weselnego:
          Przed paroma laty miałam ściśnięte wzruszeniem serce i gardło, będąc w McDonald w St.Catherine (kiedy mieliśmy przerwę w podróży na farmy po tańsze owoce).
          Była tam młoda uśmiechnięta radośnie para „dzieciaków” (kreacje czyste ale przedpotopowe i chyba ze sklepu typu Goodwill lub Salvation Army) z najbliższą rodziną i tam mieli oni, przy dwóch/trzech stolikach (na uboczu) … przyjęcie weselne z hamburgerów z frytkami i napojami typu „cola”. Pomyślałam wtedy, że córka Hillary Clinton miała tort weselny za „tylko” $10 tysięcy … ale czy była tak prawdziwie radosna, jak ci młodzi z hamburgerami weselnymi? … wątpię.

        • xc pisze:

          beata ja moge tylko powiedziec ze Ciebie rozumiem . szczerze powiem ze mam watpliwosci co do takich tez ze lepiej duchowo niz na reke. o ile sie nie myle to takie cos powiedzial kard sarah. ciezkie to sa kwestie. u mnie w miescie wszedzie komunia do ust wiec problemu nie ma.

  7. wobroniewiary pisze:

    Warto posłuchać – od około 20 minuty polska lekarka pracująca z osobami starszymi mówi konkretnie na temat tej całej niby pandemii korona-świrusa!!!

    https://www.radiomaryja.pl/multimedia/sytuacja-epidemiczna-w-polsce-2/

    • RegularnieOdwiedzający pisze:

      Ja to tylko tu zostawię: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=3192666690819269&set=a.352568031495830&type=3

      Szkoda słów na komentarz powyżej, to jest właśnie zamach na sakramenty, bo im dłużej to trwa, tym więcej ograniczeń i tym mniej chętnych do uczestnictwa w Mszy. Nie każdy chce mieć zwapnienia w płucach w wieku 27 lat(przypadek z dalszej rodziny plus kilka starszych osób z jednego domu) a co za tym idzie skracać sobie życie. Bóg powiedział jasno w Biblii, będą zarazy i głód, pogłoski wojenne. Wszystko to jest teraz, więc nie zaprzeczajmy Pismu, bo jak widzę tu wszyscy wierzą w rychły koniec czasów. Powiedziałbym znacznie więcej, ale uraziłbym dość ostro wielu ludzi, więc na razie zamilknę. Nie niszczmy ludzi(duszy i ciała, bo gdzie tu miłość bliźniego), naszego państwa, a przede wszystkim nie działajmy na szkodę kościoła, tylko się edukujmy. Dziękujmy Bogu i zapewne NMP za opiekę nad naszym krajem, że nie mamy takiej sytuacji jak w Ameryce południowej, gdzie oskarżają prezydenta Brazylii o ludobójstwo przez ignorującą zagrożenie postawę. Epidemia niestety jest i nie pozwólmy by dalej się rozprzestrzeniała. Co do uczestnictwa w sakramentach, to pierwsi chrześcijanie mieli lwy w cyrku za swą wiarę, my zarazy i inne represje, tu wychodzi zaangażowanie. Jednak nie wszyscy zostali umocnieni osobiscie realnymi przekazami z Nieba by iść bez lęku na dzisiejsze „lwy”, ale nawet apostołowie się rozpierzchli.

  8. wobroniewiary pisze:

    Dziś w Wąwolnicy od Przyjaciółki Gosi z W-wy dostałam – haha, no nietrudno zgadnąć co 😀 – oczywiście św. Antoniego ❤ 🙈🤣💞

  9. kasiaJa pisze:

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Maryja!
    Potrzebna modlitwa w intencji udanej operacji i powrotu do zdrowia dla męża. Dzisiaj zgłosił się na oddział , jutro planowana operacja…

  10. Renia pisze:

    Kochani pomóżcie mi rozeznać sytuację. Od kilku tygodni modlę się codziennie jedną dziesiątką różańca za duszę cierpiące w czyśćcu. Dziś w nocy o 2:45 samo włączyło się radio, a dokładnie płyta z piosenkami moich dzieci. Mąż wyłączył i nic więcej się nie wydarzyło. Jednak to nie pierwsza taka sytuacja. Jakiś czas temu też modliłam się różańcem za duszę czyśćcowe i również działy się podobne rzeczy. Raz okno w łazience było otwarte w dzień, choć go nie otwierałam, innym razem w nocy paliło się światło w łazience. A innym razem obudziłam się w nocy i czułam strach i czyjąś obecność aż w końcu powiedziałam, żeby ten ktoś odszedł bo nie będę się więcej modlić za niego jak będzie mnie straszyć (wtedy oddawałam Bogu zmarłych w niedawnym czasie wujków którzy z Kościołem mało mieli do czynienia). I poczułam ulgę, ale tak się wystraszyłam że przestałam się modlić za nich. Teraz wróciłam do modlitwy i znowu coś się dzieje. Czy ktoś wie, co jest nie tak? Czy to duszę przychodzą po modlitwę, czy to zły mnie chce przestraszyć? Dodam, że boje się przychodzenia zmarłych od czasów dzieciństwa. Mój tato popełnił samobójstwo i zdarzało się że albo trzeszczał w nocy stół albo moje łóżko załomotało jakby ktoś usiadł na nim i nóżka opadła. Modliłam się dużo za niego w późniejszym czasie i przebaczyłam mu wszystko, a on przyśnił mi się bardzo uśmiechnięty i mnie przytulił i od tamtego czasu mam ogromny pokój w sercu. A teraz znowu coś się dzieje…

    • Sylwek pisze:

      Zamów Msze Św. W intencji dusz czyśćcowych i módl się dalej nie bój sie jak ciebie ie atakuje to znaczy zę przychodzi prosić o pomoc (modlitwę)

    • Maggie pisze:

      @ Renia:
      Nie rezygnuj z modlitwy❣️ale też nie bój się, bo czynisz DOBRO💕 – można krótko ale z sercem.

      Osłoń z ufnością siebie i swoich choćby Pod Twoją obronę. Masz Anioła Stróża i Św Michała Archanioła.
      Zawsze możesz wezwać Jezusa, Maryję i św.Józefa (=siła Świętej Rodziny), prosząc o ufność i ich ochronę i … nie bój się. Może modląc się .. oddaj swoją intencję i modlitwę w ręce Maryji: aby się tym zajęła, przekazując Jezusowi.

      Takie straszenie to nie od Pana Boga.
      Może, zacznij aby bez strachu, np skrop w.egz. łóżko/pokój i odmów jakąś modlitwę Uwielbienia Pana Boga … jeśli nie znasz to „Chwała Ojcu …” albo zainspiruj sercem w paru własnych słowach np z wdzięcznością ZA Anioła Stróża etc.

      Dygresja:
      Śpiewaj Panu na Chwałę. Miesiąc temu nie miałam (i jeśli kiedy nie mam) czasu rankiem na modlitwę, a podlać trzeba było ogródek, to podlewając … śpiewałam Te Deum Laudamus (po polsku) i inne pieśni – i … 😂😂😂 zdarzyło mi się otrzymać oklaski od przechodnia, który mnie nie widział, bo żywopłot wysoki. Nie trzeba być skowronkiem 😂czy słowikiem 😂 aby modlić się pieśnią: 💕❣️- Panu Bogu każdy głos miły.

      Może pomocne:
      Modlę się codziennie za zmarłych (czasem trudno.. bo coś przeszkadza) 10x : Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a światłość wiekuista, przez Twoje Niezmierzone Miłosierdzie, Krwawą Mękę Twoją i Niepokalane Serce Maryji przeszyte Mieczem Boleści, niechaj im świeci w Szczęśliwości Wiecznej na wieki wieków. Amen❣️

      Proszę też, jednym zdaniem, Maryję aby modliła się za tych i wejrzała tam, gdzie Jej jedno spojrzenie, Jej jedno westchnienie do Syna, może uratować człowieka, choćby w ostatniej chwili przed potępieniem na wieki.
      W każdej sytuacji uwielbiaj Pana Boga, nawet/zwłaszcza gdyś wystawiona na próbę i dołącz prośbę: aby przejść przez taka próbę zwycięsko. 💕🙏🏻❣️

      • babula pisze:

        @Reniu -to było dawno temu ale prawda -u mnie w pracy też działy się dziwne rzeczy po śmierci jednego z pracowników (lub krewnego pracownika -tego dokładnie nie pamiętam). Zmarły był skłócony z kimś z rodziny i umarł zanim zdążył się pogodzić.
        A w miejscu pracy przedmioty się przesuwały i słychać było różne hałasy do tego stopnia, ze panie sprzątające odmówił wykonywania swoich obowiązków.
        Wszystko uciszyło się po Mszy Św. i modlitwie w intencji zmarłego.
        Reniu -myślę, że osoba, która Cię „straszy” otrzymała wielką łaskę proszenia o pomoc.
        W podobnej sytuacji Maria Simma widząc pojawiające się w jej pokoju dusze żądała by powiedziały czego potrzebują i odeszły. Ty możesz obiecać modlitwę i zażądać by te zjawiska ustały. Dusze czyścowe po wejściu do nieba mogą nam bardzo pomagać i wyjednać wiele łask. Szatanowi na pewno to się nie podoba ale co on może jeśli Maryja się wstawia za nami a człowiek ma serce czyste oddane Bogu?
        Wtedy gdy widzisz jakieś nieoczekiwane zjawiska zanurzaj tego ducha w Krwi Jezusa, w Jego Męce, w łzach Maryi i w Jej męce.
        Nie bój się, módl się dalej. Łączę się z Tobą w modlitwie +++

    • Paweł pisze:

      W czyśćcu są – jak wiadomo od mistyków – trzy główne poziomy: najcięższy – tzw. „WIELKI OGIEŃ CZYŚĆCOWY”; średni, do którego prawie każdy z nas trafia – tzw. „MAŁY OGIEŃ CZYŚĆCOWY”; oraz najlżejsza strefa, BEZ OGNIA, czyli „CZYŚCIEC PRAGNIENIA”. Dusze z tego „wielkiego ognia czyśćcowego”, kiedy się objawiają, bywają mało komunikatywne, dziwacznie się prezentujące, a nawet przerażające. Oto opis takiego objawienia z książeczki Marii Simmy „Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi”:

      Click to access MARIA_SIMMA-MOJE_PRZEZYCIA_Z_DUSZAMI_CZYSCCOWYMI.pdf


      27. KOBIETA Z NAJCIĘŻSZYM CZYŚĆCEM
      Pewien mężczyzna napisał do mnie w liście, że jego żona zmarła przed rokiem i od tej pory hałasuje co noc w pokoju. Pytał, czy nie mogłabym przyjechad i sprawdzić, co się dzieje.
      Zgodziłam się, ale zastrzegłam, że nie jest pewne, czy czegoś się dowiem. Być może jego żona będzie mogła się objawić, musimy to pozostawić Opatrzności. W tym właśnie pokoju położyłam się spać. Około 23:30 zaczęło straszyć. Zapytałam od razu:, „Co chcesz, żeby dla ciebie zrobić?”.
      Nie widziałam nikogo i nie dostałam też żadnej odpowiedzi. Pomyślałam sobie, że ta kobieta po prostu nie może się objawić. Po około pięciu minutach dał się słyszeć straszny rumor i pojawiło się ogromne zwierzę, co mi się nigdy wcześniej nie zdarzało. Był to hipopotam. Natychmiast pokropiłam go wodą święconą i zapytałam: „Jak mogę ci pomóc?”. Znów brak odpowiedzi, dziwne.
      Wtedy zjawił się zły duch w postaci olbrzymiego szarego węża, który owinął się wokół zwierzęcia. Owinął się i zaczął go dusić – nagle wszystko znikło. Łamałam sobie głowę, czy ta kobieta nie jest potępiona. Wkrótce potem zjawiła się dusza czyśćcowa w ludzkiej postaci, w jakiej dusze zwykle do mnie przychodzą, i pocieszyła mnie:
      „Nie bój się, ta kobieta nie jest potępiona, ale ma najcięższy czyściec, jaki w ogóle istnieje”. Wytłumaczyła mi też, dlaczego. Ta kobieta przez całe dziesiątki lat żyła we wrogości z inną kobietą. To ona była winna, że doszło do takiej sytuacji. Jej antagonistka często wyciągała rękę do zgody, ale ona ją odpychała. Nawet już podczas ciężkiej choroby zdecydowanie odrzuciła propozycję pojednania i tak umarła.
      Jest to dowód, jak ciężko Pan Bóg karze wrogie zachowania, które są całkowitym zaprzeczeniem miłości. W życiu często dochodzi do sprzeczek, ale musimy troszczyć się o to, by wkrótce się pogodzić. Przebaczajmy tak szybko, jak to możliwe. Miłość jest ponad wszystko, miłość pokrywa wiele grzechów; nigdy nie dośd wychwalania potęgi miłości.

    • AnnaSawa pisze:

      Reniu opowiedz to wszystko na spowiedzi…..Pan to wyprostuje, tak abyś miała pokój ducha i w sercu….i każdą modlitwę za nich oddawaj przez ręce Matki Bożej – tak aby w tym była obecna. Proś swojego anioła stróża o pomoc i św. Michała Archanioła.

    • AnnaSawa pisze:

      …i jeszcze jedno najważniejsze na „taką” chwilę, …jak Cię coś przestraszy, to wzywaj od razu imię Matki Bożej 🙂

    • Dd pisze:

      Dusze dają znac w ten sposób i proszą o modlitwe .Warto zapytac kapłana co robic jesli straszą

    • Paweł pisze:

      Dusze, za które modlisz się, są prawdopodobnie w tzw. „WIELKIM OGNIU CZYŚCCOWYM”. Oto cytaty na ten temat, wzięte z zamieszczonej tu na stronie książki „Rękopis z czyśćca” (której tłumaczem był ks. Adam Skwarczyński):

      Click to access siostra_maria_od_krzyza-_rekopis_z_czyscca.pdf


      _______ROK 1878
      Sierpień (rekolekcje): Wielcy grzesznicy i ci, którzy prawie całe życie pozostawali z dala od Boga wskutek obojętności oraz zakonnice, które nie są tym, czym powinny były być, są w wielkim czyśćcu. Tam dusze te nie korzystają wcale z modlitw za nie ofiarowanych. W życiu były obojętne względem Boga, więc z kolei On jest obojętny względem nich i pozostawia je w pewnego rodzaju opuszczeniu, aby odpokutowały za życie, które było nijakie.
      _______- „Gdzie jest siostra Z.?”
      – W wielkim czyśćcu, gdzie nie otrzymuje się owoców, czyli niczyich modlitw. Bogu, jeśli można tak powiedzieć, jest często przykro być przy śmierci wielu zakonnic, ponieważ powołał dla siebie samego te dusze, aby Mu wiernie na ziemi służyły i by po śmierci poszły natychmiast wielbić Go w niebie… Lecz dzieje się inaczej z powodu ich niewierności: pozostają one długo w czyśćcu, znacznie dłużej niż osoby świeckie, które nie otrzymały tak wielu łask!
      ______Kiedy mówiłam zarówno o wielkim czyśćcu, jak i o drugim czyśćcu, chciałam ci przybliżyć te pojęcia. Chciałam przez to wyrazić, że są różne stopnie w czyśćcu:
       I tak nazywam wielkim czyśćcem miejsce, gdzie znajdują się dusze obciążone wielkimi winami, a gdzie ja też pozostawałam przez dwa lata bez możności przekazania jakiejkolwiek wiadomości o swych cierpieniach, a potem rok cały, gdy słyszałaś moje lamenty. Wiesz, że pozostawałam tam jeszcze wtedy, gdy zaczęłam do ciebie mówić.
       Drugi czyściec jest tak samo czyśćcem, lecz różni się od pierwszego tym, cierpi się tam też bardzo, ale już mniej, niż w poprzednim.
       Wreszcie jest trzecie miejsce, które jest czyśćcem pragnienia. Nie ma w nim ognia. Pozostają tam dusze, które w czasie ziemskiego życia niezbyt żarliwie pragnęły nieba, nie dość kochały Boga. Ja w nim przebywam w tej chwili.
      W tych trzech czyśćcach jest jeszcze wiele stopni. W miarę, jak dusza się oczyszcza, nie przechodzi już tych samych mąk. Wszystko jest proporcjonalne do win, za które musi wynagradzać.
      Czy to tobą nie wstrząśnie i nie skłoni do całkowitego oddania się dobremu Bogu? Od tak dawna daję ci się we znaki z tego właśnie powodu.
      ______Mogę ci powiedzieć o stopniach w czyśćcu, ponieważ przez nie przeszłam. W wielkim czyśćcu są różne stopnie. W najniższym i najbardziej bolesnym czyśćcu, będącym [jakby] chwilowym piekłem, znajdują się grzesznicy, którzy dopuścili się w życiu strasznych zbrodni i których śmierć zaskoczyła w tym stanie, pozostawiając zaledwie moment na poznanie swojego stanu. Zostali cudem uratowani, często na skutek modlitw pobożnych krewnych albo innych osób. Nieraz nie mogli się nawet wyspowiadać i świat uważa ich za straconych, lecz Bóg, którego miłosierdzie jest nieskończone, dał im w chwili śmierci potrzebną do zbawienia skruchę, a to ze względu na jakiś jeden lub kilka dobrych uczynków przez nich w życiu wykonanych. Czyściec tych dusz jest straszliwy. Jest to piekło, z tą tylko różnicą, że w piekle przeklina się Boga, podczas gdy w czyśćcu się Go błogosławi i składa się Mu dziękczynienie za to, że nas zbawił. Następnie przychodzą tu dusze, które wprawdzie nie popełniły, jak pierwsze, zbrodni, lecz były wobec dobrego Boga obojętne. Nie dopełniły w ciągu życia obowiązku wielkanocnego, a nawrócone również dopiero przed śmiercią bez możności przyjęcia Komunii Świętej, pokutują teraz w czyśćcu za swą długotrwałą obojętność, znosząc niesłychane kary, pozostając w zapomnieniu, bez modlitw z ziemi… Jeśli nawet modlitwy są za nich ofiarowane, nie mogą z nich korzystać. Wreszcie są w tym czyśćcu zakonnicy i zakonnice oziębli, zaniedbujący się w swych obowiązkach, obojętni względem Jezusa; także kapłani, którzy nie wypełniali swojej posługi z czcią należną Najwyższemu Majestatowi i za mało starali się o budzenie miłości względem dobrego Boga w duszach im powierzonych. Ja byłam w tym właśnie bolesnym czyśćcu. Tak więc, czyściec osób Bogu poświęconych albo takich, które otrzymały więcej łask, jest dłuższy i cięższy od czyśćca pozostałych ludzi.
      W drugim czyśćcu znajdują się dusze tych, którzy umierają w grzechach powszednich nieodpokutowanych przed śmiercią jak też w grzechach śmiertelnych już odpuszczonych, lecz, za które nie zadośćuczynili całkowicie Bożej sprawiedliwości. W tym czyśćcu są także różne stopnie, zależnie od zasług poszczególnych osób.
      Wreszcie istnieje czyściec pragnienia, nazywany przedsionkiem nieba. Tylko nieliczni mogą go uniknąć. Aby go nie przechodzić, trzeba gorąco pragnąć nieba oraz oglądania Boga. A to jest rzadkie, rzadsze niż się przypuszcza, bo wiele osób, nawet pobożnych, boi się dobrego Boga i nie dosyć żarliwie pragnie nieba. Także ten czyściec jest bardzo bolesny: być pozbawionym widoku dobrego Jezusa – co za męczeństwo!
      _______Maj: Jestem w drugim czyśćcu od uroczystości Zwiastowania Najświętszej Maryi Dziewicy. Tego właśnie dnia zobaczyłam po raz pierwszy Najświętszą Dziewicę, bo w pierwszym czyśćcu Jej się nie widzi Jej widok dodaje nam odwagi, poza tym ta dobra Matka mówi nam niebie. Gdy Ją widzimy, nasze cierpienia wydają się nam mniejsze.
      O, jak bardzo pragnę pójść do nieba! Och, co za męczeństwo trzeba przechodzić od chwili, gdy się poznało dobrego Boga
      _______- „Czy Dzień Zaduszny i oktawa przynoszą większej liczbie dusz czyśćcowych radość oraz wyzwolenie?”
      – W Dzień Zaduszny wiele dusz opuszcza miejsce pokuty, przechodząc do nieba. Z wielkiej zaś łaskawości Bożej w tym jedynym dniu roku wszystkie bez wyjątku cierpiące dusze mają udział w uroczystych modlitwach Kościoła świętego, nawet dusze w wielkim czyśćcu. Ulga, jakiej doznaje każda dusza, jest jednak proporcjonalna do jej zasług: jedne otrzymują więcej, inne mniej; wszystkie jednak odczuwają tę wyjątkową łaskę. Przez długie lata spędzone w czyśćcu jest to dla wielu dusz tam cierpiących jedyna ulga, jakiej ze sprawiedliwości Bożej doznają. Nie w Zaduszki jednak unosi się największa ilość dusz do nieba, lecz w Noc Bożego Narodzenia.

    • Wojciech pisze:

      „Dusze czyśćcowe nie straszą ani nie są straszne- są święte, ponieważ zostały już zbawione. Nie mogą więc czynić czynić zła ani sprzeciwiać się woli Bożej. Nie mogą też być zagubione czy błądzące, bo ich stan został już określony. Wywołują chwilowe zaniepokojenie, ale nie powodują udręczenia czy niepokoju duchowego. Przeciwnie – przynoszą raczej pokój wewnętrzny i światło, a czasem informacje od Boga, choć zwykle ubrane w język symboliczny”
      Fragment tekstu artykułu Ks. dr hab. Aleksandra Posackiego z miesięcznika Egzorcysta zatytułowanego „Kto się upomina a kto straszy?
      Ojciec Posacki wymienia 4 kryteria rozróżniania spotkań z duchami:
      1. Motyw objawienia się dusz czyścowych powinien być poważny.
      2. Dusze czyśćcowe są pobożne.
      3. Dusze czyśćcowe szukają osób odpowiednich.
      4. Istotna jest forma objawiania się.
      Całość w numerze 42 Egzorcysty z lutego 2016 roku, na stronie miesięcznika można ciągle nabyć w wersji papierowej lub e-wydanie.
      Temat wiodący całego tego numeru to ” Nawiedzone miejsca”, znajdziesz tam parę ciekawych tekstów, które mogą Ci pomóc uzyskać odpowiedz na postawione przez Ciebie pytania w komentarzu.

      • Paweł pisze:

        Niemniej jednak NAWET DUSZE ZBAWIONE potrafią „nastraszyć”, jeśli taka jest Wola Boża, by dać nam „nauczkę”. Oto tego rodzaju historia z życia św. Jana Bosco:
        http://wsdts.pl/z-zycia-ks-bosko-wiadomosc-z-tamtego-swiata/
        Zanim Ksiądz Bosko został kapłanem, studiował w seminarium w Chieri. W tym czasie przyjaźnił się z Alojzym Comollo. Właśnie jego dotyczy kolejne tajemnicze zdarzenie.
        Tu pragnę przypomnieć tylko jeden fakt, o którym tylko wspomniałem w biografii, a o którym było bardzo głośno. Wydarzenia, które poprzedziły i towarzyszyły śmierci Alojzego Comollo, opisałem już w jego biografii, więc tych, którzy chcą je poznać, odsyłam do tamtej książki.
        Byliśmy związani tak głębokimi więzami przyjaźni, że zupełnie otwarcie mówiliśmy o wszystkim, co może się zdarzyć, między innymi i o tym, że jeden z nas umrze.
        Pewnego dnia, gdy czytaliśmy razem dłuższy fragment biografii jakiegoś świętego, któryś z nas pół żartem, pół serio powiedział:
        – Byłoby wspaniale, gdyby ten z nas, który umrze pierwszy mógł przynieść drugiemu wiadomość z tamtego świata.
        Wiele razy powracaliśmy jeszcze do tego tematu, aż wreszcie umówiliśmy się:
        – Ten, który umrze wcześniej, przyjdzie, jeśli Bóg pozwoli, powiedzieć temu drugiemu, czy jest zbawiony.
        Nie przywiązywałem wielkiej wagi do tej umowy, zawartej nieco lekkomyślnie (odradzam wszystkim tego rodzaju pakty!), niemniej jednak, zwłaszcza podczas ostatniej choroby Alojzego, potwierdziliśmy i odnowiliśmy ją wiele razy. Mogę wręcz powiedzieć, że ostatnie słowa i ostatnie spojrzenie Alojzego było jak podpis złożony pod umową. Wielu naszych kolegów wiedziało o całej sprawie.
        Ci, którzy wiedzieli o naszej umowie, z niecierpliwością czekali na to, co się wydarzy. Ja też oczywiście myślałem o tym. Miałem nadzieję, że „Wiadomość”, jaką Alojzy mi prześle, złagodzi nieco ogromny ból po jego stracie. Alojzy Comollo zmarł 2 kwietnia 1839 roku, a następnego dnia wieczorem został pochowany z wielkim bólem w kościele św. Filipa.
        Wieczorem tego samego dnia leżałem już w łóżku w sypialni, w której spało około dwudziestu seminarzystów. Byłem cały podekscytowany. „Dziś w nocy wypełni się przyrzeczenie”, myślałem.
        Około w pół do dwunastej w korytarzach rozległ się głuchy odgłos, jakby olbrzymi, ciągnięty przez wiele koni wóz zbliżał się do drzwi sypialni. Z każdą minutą dźwięk ten stawał się coraz bardziej posępny, jak grzmot. Cała sypialnia się trzęsła. Przerażeni klerycy wyskoczyli ze swych łóżek i stłoczyli się w jednym kącie. I wtedy właśnie, wśród posępnego łoskotu gromu, rozległ się jasny głos Alojzego Comollo, który po trzykroć powiedział: „Bosko, jestem zbawiony”.
        Wszyscy klerycy słyszeli łoskot, wielu słyszało także głos, ale nie rozumiało słów, natomiast kilku, tak jak ja, zrozumiało je doskonale, tak że przez długi jeszcze czas przekazywano je sobie z ust do ust. Po raz pierwszy wtedy tak się przeraziłem; tak bardzo, że aż się poważnie rozchorowałem i byłem bliski śmierci.
        Odradzam wszystkim zawieranie takiej jak nasza umowy. Bóg jest wszechmocny i miłosierny. Zwykle nie zwraca uwagi na takie umowy, ale czasami w swej nieskończonej dobroci pozwala, by się wypełniły, jak to się zdarzyło mnie.
        [Fragment książki: „Wspomnienia Oratorium, św. Jan Bosko” – str. 97-99, wyd. Wydawnictwa Salezjańskiego, Warszawa 2002, IMPRIMI POTEST: Ks. Zdzisław Weder SDB, Inspektor Salezjańskiej Prowincji Warszawskiej, Ks. Roman Szpakowski SDB, Sekretarz inspektorialny, Warszawa, 30.04.1987 r., L.dz. 98/WSI/87, IMPRIMATUR: Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dn. 10.07.1987 r., Nr 2843/K/87 +Stanisław Kędziora, Wikariusz Generalny, Ks. Stanisław Pyzel, Notariusz (polecam Wszystkim tę książkę, bo jest bardzo ciekawa, zwłaszcza gdy ktoś miał w życiu, zwłaszcza za młodu, więcej do czynienia z salezjanami czy np. z parafiami pw. św. Jana Bosco, a zawiera ona sporo interesujących ilustracji, w tym fotografii z XIX wieku).]

        • Renia pisze:

          Bardzo dziękuję Wam za odpowiedzi. Wczoraj przyjęłam Komunie za duszę czysćcową, która przyszła i potrzebuje modlitwy. Pokropiłam całe mieszkanie wodą świeconą i tak jak radzicie, zamówię Mszę św. za nią. Czuję, że to jeden z wujków który niedawno zmarł, chorował długo i niestety nikt nie zaopatrzył go w sakramenty na ostatnią drogę. On już dłuższy czas prosi w taki dziwny sposób o modlitwę. Po jego śmierci, pojechaliśmy z mężem na pogrzeb i w domu mojej mamy codziennie wieczorem w pokoju, w którym nocowaliśmy o tej samej godzinie włączało i po chwili wyłączało się radio. Potem, jak wróciliśmy do naszego domu przyśnił mi się wujek w dość dziwny sposób, bo w tym śnie przyjechałam do domu córki tego wujka. Wszyscy z rodziny byli tam obecni, ciocia-żona wujka, siedziała bardzo smutna na ganku a obok niej siedział wujek, a cała reszta kszątała się dookoła. Jak zobaczyłam wujka to zaczęłam mówić do wszystkich że co oni mówią, że wujek nie żyje, jak on tu siedzi. Patrzyli się na mnie jak na dziwaka, ale zbytnio nie zareagowali na to co mówiłam. Więc ja cały czas to powtarzałam. I nagle jakby wujek zorientował się, że ja go widzę i zaczął za mną chodzić. Potem wziął mojego 2 letniego synka i zaczął go podrzucać wysoko do góry, tak że on zaczął mu spadać, w ostatniej chwili złapał go w pozycji do góry nogami. Jak ja to zobaczyłam szybko zabrałam dzieci i zaczęłam uciekać do auta. Wujek znalazł się przy samochodzie i nic nie mówił, ale po jego spojrzeniu zrozumiałam, że on tylko sobie żartował i żebym wróciła. Ale odjechałam. Od tamtej pory modliłam się za niego. Ale był czas, że przerwałam tak jak pisałam wyżej. Raz że się bałam, a dwa że pomyślałam sobie, że skoro się modlę, a jakieś rzeczy dziwne się dzieją, to może on nie życzy sobie modlitwy i chce mnie odwieść od tego. Ale teraz wracam do dalszej modlitwy, bo faktycznie może on jest w czyśćcu, ale tym najniższym i dlatego tak jak może tak prosi o modlitwę. Powiem Wam, że rodzi to we mnie strach, ale jak to się dzieje to nie boje się i mam ogromny pokój w sercu. Tak jakby czuję, że nic mi się nie stanie. Dziękuję za Wasze rady.

        • Ola pisze:

          A jak jest z zamawianiem Mszy świętych za kogoś ,kto za życia absolutnie gardził Mszą sw ,ale odszedł pojednany z Bogiem ,gdyż rodzina zatroszczyła się o Ostatnie Sakramenty? Gdzieś czytałam ,że Msze sw takie m duszom nie pomagają . Ja mimo wszystko zamawiam Msze sw za takie dusze .

        • Ola pisze:

          Mojego męża babka całe życie przeklinała ludzi ,nie chodziła do kościoła i zmarła we śnie bez sakramentów ,jednak jak się okazało ,jedna z półkul jej mózgu była wypełniona wodą,toteż nie była ona pełnosprawna umysłowo i mam takie przeczucie że nie poszła na potępienie , w tym roku minie 21 lat od jej śmierci i zaczęłam w zeszłym roku zamawiać Msze sw za jej duszę

        • xc pisze:

          sa przypadki ze np dziecko po przebyciu infekcji . moze dostac zespol touretta czy napadow agresji. tak samo przy zapaleniach mozgu czy zespolach paranowotworowych. rowniez niektore leki np na parkinsona . wywoluja mase skutkow ubocznych jak mysli samobojcze hiperseklsualizm agresja itd. juz nie wspomnie o zaburzeniach hormonalnych czy chorobach genetycznych. DLatego nigdy nie wolno oceniac ludzi . mam nadzieje ze jak najwiecej jednak pojdzie do nieba. czesto wbrew pozorom

    • Kamil@W pisze:

      @Renia
      Odpowiedzi znajdziesz w książce „Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi” lub „Uwolnijcie nas stąd” Marii Simmy, która dobrze je poznała. Przeczytaj, a dowiesz się jak funkcjonuje się po „śmierci” i jak można pomóc potrzebującym duszom. Dusze czyśćcowe nie straszą nikogo, one szukają pomocy. I tak jak piszesz, po jej uzyskaniu zawsze z uśmiechem „meldują się” we śnie.

  11. Renata Anna pisze:

    We wszystkich intencjach, +++

  12. Hania pisze:

    Walka Kościoła z antykościołem – ks.Piotr Glas.

  13. wobroniewiary pisze:

    Wielka prośba o modlitwę od kogoś z mojej rodziny, kto prosi za koleżankę:
    „Proszę o modlitwę za koleżankę i jej nie narodzone dziecko, według lekarzy dziecku nie rozwinęło się serduszko i chcą dokonać aborcji”

  14. xc pisze:

    edson glauber – brasil (objawienia niezatwierdzone przez KK) translatorem .
    „Moje dzieci… przyjmijcie teraz wezwanie Pana, bo nadchodzi czas nawrócenia. Świat zostanie wstrząśnięty jak nigdy w historii ludzkości, gwiazdy spadną z firmamentu, a moce niebios zostaną wstrząśnięte (Mt 24: 29) Ostrzegam was dla waszego dobra, przesyłam wam moje macierzyńskie apele o wasze wieczne szczęście w Bogu … wielu nie widzi nic, nawet z szeroko otwartymi oczami, ślepymi na dzieła Niebios, zwiedzeni oszustwami, pokusy świata. Ludzkie zepsucie osiągnęło skrajny poziom … Módlcie się dużo, ponieważ wiele dusz ryzykuje potępienie siebie na zawsze … Wiele serc nie należy już do Pana, ale są poświęcone szatanowi, sprzedając duszę za iluzje i fałszywe splendory królestw świata…

  15. Mzz pisze:

    Pani Ewo czy zywy plomien to wiarygodne objawienia? Co pani sadzi o tresci objawienia z 10 sierpnia?

  16. Bożena pisze:

    Bardzo proszę o modlitwę za duszę mojego kuzyna, dzisiaj jest jego pogrzeb. Sekcja zwłok nie wskazała przyczyny śmierci ale rodzin obawia się,że to było samobójstwo.

    • Maggie pisze:

      Hmmm, czy nie prościej zesprejować każdemu … części ciała poniżej krzyża, kiedy do ławki, by nań usiąść się zbliża … ?

  17. Pingback: miesiąc wrzesień 2020 – KOSCIOL.ORG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s