Orędzie Matki Bożej z Medjugorie z 25 czerwca 2020: Dzieci, powróćcie do modlitwy i otwórzcie wasze serca!

❤️ Orędzie Matki Bożej z Medjugorie – 25 czerwca 2020 r. ❤️

Drogie dzieci! Słucham waszych wołań i modlitw i oręduję za wami przed moim Synem Jezusem, który jest Drogą, Prawdą i Życiem. Dzieci, powróćcie do modlitwy i otwórzcie wasze serca w tym czasie łaski i pójdźcie drogą nawrócenia. Wasze życie jest przemijające i nie ma sensu bez Boga. Dlatego jestem z wami, aby was prowadzić ku świętości życia, aby każdy z was odkrył radość życia. Dzieci, wszystkich was kocham i błogosławię moim matczynym błogosławieństwem. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

84 odpowiedzi na „Orędzie Matki Bożej z Medjugorie z 25 czerwca 2020: Dzieci, powróćcie do modlitwy i otwórzcie wasze serca!

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. wobroniewiary pisze:

    Już wkrótce swojej premiery w Hollywood doczeka się kolejny bluźnierczy film przedstawiający Jezusa Chrystusa.
    W produkowanym właśnie obrazie “Habit” Pan Jezus został przedstawiony jako kobieta, kochanka głównej bohaterki, która prowadzi niemoralny tryb życia, dopuszczając się wielu niegodziwości.

    Pan Jezus jako homoseksualista, Pan Jezus jako kobieta, Pan Jezus jako życiowy nieudacznik.
    Hollywood, jak widać, nie zna granic, których nie dałoby się przekroczyć, by przedstawić jak najbardziej zakłamany obraz Jezusa Chrystusa.

    Zadaniem nas, ludzi wierzących, jest z tym większą odwagą bronić naszej wiary.
    Dlatego zwracam się do Państwa z prośbą – zatrzymajmy film “Habit” i pokażmy Hollywood, że tego typu produkcje w żadnym wypadku nie mogą być zaakceptowane.

    https://citizengo.org/pl/fm/180652-hollywood-robi-z-jezusa-chrystusa-lesbijke-mowimy-nie

    • Monika pisze:

      Oni tak walczą o miłość dla wszystkich, to gdzie jest ich miłość do nas chrześcijan? Filmik o działaniu LGBT z redaktorami PCh 24 i Gadowskim https://youtu.be/2bUI_Y1B6x0

      • Paweł pisze:

        A idealnym „papierkiem lakmusowym” na wszystkich oszustów, kłamców i antychrystów (niezgodnych ze swoim własnym sumieniem i nie współpracujących z łaską Bożą), którzy mówią obłudnie tak wiele o MIŁOŚCI, jest – moim zdaniem – takie oto stwierdzenie z II zeszytu orędzi danych Justynie Klotz:
        To «CZYSTOŚĆ jest GŁÓWNĄ cnotą MIŁOŚCI»! – http://www.duchprawdy.com/justyna_klotz_bog_przemawia_do_duszy.htmhttps://rozaniec.maryjni.pl/wydruki/strona_00_04.html
        Bo – moim zdaniem – każdy kłamca i antychryst może powiedzieć [„głosić na swoich sztandarach”]: «MIŁOŚĆ – tak!!!», ale ZAWSZE będzie przy tym mówił lub choćby po cichu, ale jednoznacznie dawał do zrozumienia: «CZYSTOŚĆ – nie!!!» [Czystość rozumiana tutaj zawsze tak, jak ją wykłada Kościół katolicki, np. w Katechizmie Kościoła Katolickiego albo w innych znakomitych i nieskażonych herezjami dziełach, w rodzaju „Summy teologicznej” św. Tomasza z Akwinu czy np. książki „Duszpasterstwo w konfesjonale” ks. prof. Stanisława Witka.]
        To jest – jak wynika z mojego doświadczenia – BARDZO charakterystyczne i symptomatyczne! Oni głoszą miłość, ale BEZ czystości (i to są nieraz stopniowe, krok po kroku, „miłe złego początki”), a koniec końców – „miłość” jawnie POZBAWIONĄ pokory (w stylu typowym np. dla niereformowalnych pedofilów, sadystów i gwałcicieli: «Dawaj tu to i tamto…, bo ja jestem WIELKI i mnie się tu WSZYSTKO od ciebie i od całego tego głupiego ludzkiego „motłochu” należy!»). [I wtedy już ewidentnie widać rysy samego szatana…]. I w ten sposób to, co miało uchodzić za płomienną miłość, staje się niepostrzeżenie SIARCZYSTĄ de facto NIENAWIŚCIĄ, dążącą do upodlenia, zniszczenia i zagłady… Dlatego trzeba to DUSIĆ w ZARODKU, ponieważ „kochać” to nie znaczy ulegać dobrowolnie nieczystości, lecz «KOCHAĆ to znaczy POWSTAWAĆ!» – powstawać wciąż od nowa do CZYSTOŚCI [bo jeżeli przyjmiemy, że NIE, to wcześniej czy później… poleje się krew: krew dzieci abortowanych, krew narodów, krew na ulicach! jako że szatan, sforsowawszy „barierę” SZÓSTEGO przykazania, weźmie się za sforsowanie „bariery” PIĄTEGO przykazania, i dlatego o czystość trzeba walczyć jak o niepodległość, a naród polski począwszy od czasów saskich w XVIII wieku BARDZO SŁABO to rozumie, doświadcza więc wciąż rozbiorów, zaborów, okupacji, upadku powstań, niewoli sowieckiej itp. itd., aż chciałoby się zapytać: «Gdzież się podział ten polski „Złoty Wiek”? Albo chociaż „Srebrny Wiek”, jak za Jana III Sobieskiego?»]:

        • Robert pisze:

          Strasznie (sic) mocne sformułowania. Kiedyś odrzuciłbym z miejsca, dzisiaj coś do mnie dociera. Tak również trzeba ogłaszać, co dobre i wyczuwalnie przecież szlachetne. Powstawać, powstawać, powstawać… Ja mam już chyba sylwetkę niby biegacz zastygły (zaklejon) w swoich blokach startowych – skos między Niebem, a ziemią. Cóż, trzeba mi ciągnąć te bloki, wlec się jak z kulą u nogi. Może będzie choć laur ze słomy…

        • Paweł pisze:

          Kiedyś, lat temu prawie już trzydzieści, wymyśliłem sobie w nawiązaniu do tego faktu [tzn.: „(…) Ja mam już chyba sylwetkę niby biegacz zastygły (zaklejon) w swoich blokach startowych – skos między Niebem, a ziemią”] powiedzenie takie: «NIEWYGODA może być duża, co nie znaczy, że szkodzi naturze».
          Z tą walką o czystość jest może tak, jak z 123-letnią walką Polaków o niepodległość: najpierw były u nas niezbyt długie, płonne nadzieje w czasach Księstwa Warszawskiego [np. w „Panu Tadeuszu” nasz narodowy wieszcz odnotował takie dość NAIWNE, lecz chyba powszechnie wówczas „wyznawane” słowa: «Bóg z Napoleonem, Napoleon z nami!»] i w czasach JEDYNEGO lubiącego Polaków cara rosyjskiego, Aleksandra I Romanowa, lecz po jego śmierci: nastała już opresja «żandarma Europy» – jego brata Mikołaja I, potem zaś porażka sprowokowanego przezeń powstania listopadowego, likwidacja Rzeczypospolitej Krakowskiej, porażka kolejnego naszego powstania – styczniowego (które w swym przebiegu nie miało nawet już żadnych „działań wojennych”, a tylko „partyzantkę”) i wreszcie w dobie światowej już rewolucji przemysłowej: ostateczny KONIEC naszych «ROMANTYCZNYCH złudzeń» połączony z likwidacją kongresowego Królestwa Polskiego oraz nasilającą się odtąd ciągle rusyfikacją i germanizacją (a tylko w Austro-Węgrzech jakimś cudem Bożej Opatrzności było wręcz przeciwnie: nastąpił wzrost autonomii Galicji, wzrost znaczenia polskich polityków w Wiedniu i drugi „złoty wiek” Uniwersytetu Jagiellońskiego [po tym pierwszym z… XV wieku]).
          Tak że Polacy, już trochę w swej tożsamości narodowej „nadgryzieni” germanizacją, a zwłaszcza rusyfikacją [no cóż, Warszawa bowiem – jak by nie było stolica – była pod zaborem rosyjskim, co moim zdaniem widać tak trochę aż do dzisiaj; „dekadencki” zaś co nieco Kraków ma jednak bardziej „czysto POLSKI” charakter, np. jest wyraźnie mniej lewicowy, i politycznie, i światopoglądowo…], musieli czekać aż lat 123, by upadły WSZYSTKIE TRZY zaborcze dwory: Hohenzollernów, Habsburgów i Romanowów – i dopiero WTEDY „wybili się” na niepodległość!
          A wracając do tematu: W walce o czystość Pan Bóg dał mi jakimś „fuksem” w latach 2001-2006 niemal PIĘĆ pełnych lat „daru zupełnej czystości” [nie miałem wtedy żadnych grzechów do wyspowiadania z zakresu VI i IX przykazania]. To było fantastyczne! Tak trochę jakbym był w tej dziedzinie np. 5-letnim dzieckiem! A więc to się zdarza! W roku 2001 – nawiasem mówiąc – miałem już wtedy „staż” 10-letni uporczywej walki o czystość.
          I jedyne co jeszcze jest w tym wszystkim dla mnie pocieszające, to to, że jakimś drugim „fuksem” w moim życiu – nigdy nie uzależniłem się od pornografii [np. filmów i stron porno w Internecie nigdy nie oglądałem]. Decydujące jest tu chyba to, żeby człowiek „uchował się” jakoś bez pornografii, kiedy dorasta (żeby ona nie „wdrukowała” mu się za młodu w system nerwowy – jak to pisało „Miłujcie się!”), to potem, w późniejszym wieku, jest już z tym o wiele łatwiej. Ale kto wśród młodzieży dzisiaj ma tego ŚWIADOMOŚĆ? Sorry, ale oni idą jak „owce na rzeź”, jeśli nie tą materialną, to moralną – też NIESŁYCHANIE bolesną… No cóż, jak to mówią: «mądry Polak po szkodzie!»…

        • Robert pisze:

          Panie Pawle, coraz bardziej cenię sobie pańskie wypowiedzi, tym bardziej że poparte świadectwem jego własnego doświadczenia, szczere. Cenię też sobie Pana spokój i opanowanie wobec chociażby moich własnych reakcji. Ja pochodzę z krainy smutków i rozpaczy, nie wyrastałem w poprawności, normalności lub w „konstytucyjnych” szansach na Prawdę. A jednak… dopadło i mnie – przed wielu laty. Cud rzeczywisty. W swoich środowiskach byłem przez TO odmieńcem, alienem – katolikiem. Chciałbym już odpocząć, ujrzeć jakiś owoc, np. poziomkę pojedynczą. Nie mam chyba ambicji na plon stukrotny, chyba że… totalny po tym wszystkim. Niestety, ciągle pustynie… Na WOWIT łapię oddech. Warszawa… Przeżyję? Przeżyją ludzie, których spotkałem i spotkam…? ŻYCIE…
          https://www.youtube.com/watch?v=ybXrrTX3LuI

        • Paweł pisze:

          To nagranie na youtube jest dowcipne, lecz niestety też i TRAGIkomiczne…
          Te nasze „późne” czasy owej jakiejś strasznej modernistyczno-postmodernistycznej dysonansowości/dysharmoniczności WSZYSTKIEGO mają też swoje odzwierciedlenie i w muzyce POWAŻNEJ, bo – jak pisał John Stanley w swojej bardzo ciekawie pomyślanej książce «Muzyka klasyczna – wielcy kompozytorzy i ich arcydzieła» [wyd. „Zysk i S-ka”, Poznań 2006, str. 266] – „(…) Niezależnie od kondycji świata muzyka doskonale ten świat wyraża i świetnie oddaje NASTRÓJ panujący w danej EPOCE”. Oto przykład takiej „awangardowej”, zupełnie „atonalnej” muzyki współczesnego MODERNIZMU/POSTMODERNIZMU https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_modernist_composers – «SONATINA» Pierre Bouleza (1925-2016), którego „(…) twórczość znajduje się na przecięciu tendencji artystycznych trzech wybitnych indywidualności XX wieku: Debussy’ego, Weberna i Messiaena” [czyli: trzech ewidentnych i „prominentnych” muzycznych «modernistów»] (jak podają na str. 373 «Dzieje muzyki» Bogusława Schaeffera, wyd. przez WSziP, Warszawa 1983):

          Trochę zaś mniej „atonalna” – bo opisywana jako cechująca się «swobodną tonalnością» https://de.wikipedia.org/wiki/Freie_Tonalit%C3%A4t , czyli nie mieszczącą się w systemie dur-moll, lecz i nie dającą się zakwalifikować jako «czysta atonalność» – była twórczość innego z dzisiejszych [być może] solenizantów: Paula Hindemitha (1895-1963), np. taka oto «SONATA NA HARFĘ»:

          Idąc natomiast dalej „tropem” dzisiejszych potencjalnych solenizantów, czyli kompozytorów o imieniu Piotr lub Paweł, mogę z kolei zaproponować teraz coś już bardziej „swojskiego” – Intermezzo z opery «RYCERSKOŚĆ WIEŚNIACZA» Pietro Mascagniego (1863-1945), będącej [wg książki «Opera w pigułce» Stephena Pettitta z 1999 r.] „(…) zwykłą historią z życia wiejskiego z dodanymi ariami”, której „treść [jest] prosta – ludzkie uczucia , przez wielkie L i wielkie U”:

          A z drugiej strony – wszechobecne w dzisiejszych czasach uczucie LĘKU też znajdowało swój wyraz w wielu utworach [jak o tym pisze w całym rozdziale na str. 96-101 książka Christopha Ruegera «Muzyczna apteczka – na każdy nastrój od A do Z», wyd. „Diogenes” i Klub Świat Książki, Warszawa 2000], np. w sparafrazowanym scherzu symfonicznym «UCZEŃ CZARNOKSIĘŻNIKA» Paula Dukasa (1865-1935) https://pl.wikipedia.org/wiki/Ucze%C5%84_czarnoksi%C4%99%C5%BCnika_(Dukas)

          Z ogólniaka zaś pamiętam, jak moi koledzy słuchali heavymetalowo-posępnej wersji takiego oto znanego «MARSZA SŁOWIAŃSKIEGO» Piotra Czajkowskiego (1840-1893):

          Tu natomiast jest znacznie bardziej „wpadający lekko w ucho” początkowy fragment jego Koncertu fortepianowego nr 1 b-moll:

          I na koniec całkiem już operetkowy kompozytor – też potencjalny dzisiejszy solenizant – Paul Lincke (1866-1946), czołowy reprezentant OPERETKI BERLIŃSKIEJ, cechującej się wykorzystaniem rytmów MARSZOWYCH [zamiast walców typowych dla operetki wiedeńskiej i kankanów typowych dla operetki paryskiej – jak podaje «Encyklopedia muzyki», wyd. PWN, Warszawa 2006]:

          Miłego słuchania i dziękuję za uznanie!

        • Paweł pisze:

          A jeżeli to kogoś interesuje, to można jeszcze tu posłuchać, jak to heavymetalowcy SPLAGIATOWALI ten powyższy „Marsz słowiański” Piotra Czajkowskiego [to jest ten właśnie „przebój”, znany mi już od czasów ogólniaka, o którym wspomniałem powyżej – „przebój” z epoki, którą niektórzy zasłyszani przeze mnie dowcipni studenci (po roku 2000) nazywali: «późny Jaruzelski»…]:
          https://www.youtube.com/watch?v=wxobDPJEslY
          Tu słuchanie raczej nie będzie miłe i zdecydowanie odradzam „delektowanie się” tym!

        • Roza pisze:

          Czytam tu o czystości, ale im dłużej żyję, to stwierdzam, że ludzie kompletnie nie rozumieją tego słowa. Ludziom się wydaje, że czystość zachowują, jeśli nie ma seksu. A przecież czystość to przede wszystkim dusza. Może się mylę? To mnie poprawcie. Czy czystość zachowujemy wtedy, gdy spędzamy często czas z (podkreślam nie własnym) czyimś mężem lub żoną? Czy to jest czystość? Aż się boję zapytać, bo gdy poruszyłam kiedyś ten temat, wylała się na mnie lawa błota! Wmawiano mi, że istnieją ,,białe związki” konkubinackie, że wystarczy nie uprawiać seksu, a można spędzać czas z czyimś mężem. Taką definicją czystości mnie tu obdarowano. Więc jak jest z tą czystością? Pytam, bo ja jestem z tych odmieńców, nawróconych oczywiście, którzy uważają, że jak poświęcasz czas innemu chłopu (kobitce), który nie jest twoim ślubnym, że jak oddajesz mu każdą wolną chwilę, to plamisz czystość. Mylę się?

        • Paweł pisze:

          @Roza: Masz chyba – i powiedziałbym od siebie: niestety! – dużo racji, bo WSZYSTKIE cnoty są ze sobą tak powiązane, że św. Franciszek z Asyżu w swoim „POZDROWIENIU CNÓT” napisał wręcz:
          „(…) Wszystkie najświętsze cnoty, niech was strzeże Pan, od którego się wywodzicie i pochodzicie. (…) Kto jedną posiada, a innym NIE UCHYBIA, [ten] posiada wszystkie. [Ale z drugiej strony:] i kto JEDNEJ uchybia, [ten] ŻADNEJ nie posiada i wszystkim uchybia (por. Jk 2, 10).” – https://kapucyni.pl/pozdrowienie-cnot/http://franciszkaniewtoruniu.net/sw-franciszek-z-asyzu/modlitwy-sw-franciszka-pozdrowienie-cnot/http://www.fzs.info.pl/czytelnia/pisma%20fr%20modlitwy.pdf
          [Tak że aż czasami to nie wiadomo, od której cnoty zacząć! Ale mnie – tak konkretnie – to zawsze spowiednicy kładli niezmiennie nacisk na czystość (i nigdy inaczej, choć było ich w moim życiu dziesiątki, a może ponad setka), natomiast np. grzechy gniewu lub złości traktowali raczej (powiedziałbym) ulgowo… A więc w moim przypadku to może TAK WŁAŚNIE ma być i od tego mam ZAWSZE zaczynać. Zresztą i mnie samemu (wg mojego własnego odczucia) też nigdy nie wydawało się inaczej począwszy od tego czasu, gdy w ogóle – mając już co prawda 20 lat – zdobyłem się wreszcie na szczere spowiadanie się (choć bariera do pokonania była wtedy OGROMNA: tak iż od mojej pierwszej, nieszczerej spowiedzi w 1981 r. do drugiej, już należytej, w 1991 r. minęło aż 10 lat!).]

        • Robert pisze:

          Przeczytałem i o czystości uważnie, i odsłuchałem nagrań załączonych przez p. Pawła. Właściwie „atonalne” próbkowałem tylko. Takoż, mimo że mam skazę wolnomularską (od: ‚zbyt wolnego malarza, aby go zatrudniać’) oraz domniemaną domieszkę krwi pruskiej, ogłaszam dzisiaj tu sobie (sic) Czajkowskiego – z hymnem Rosji w pierwszym utworze oraz trąbą archanielską (archangielską?) na początku drugiego, zwycięzcą listy na WOWIT. Berlinka była sympatyczna, ale nie wyciągnęłaby z łoża depresji, tzn. bez gustownego smuteczku albo krzykliwej rozpaczy, ciągnących się jak ogony. Trąby zaś takie… tak; …, a potem fale chwały, piękna… Chopin by się nie powstydził. ; )
          W zamian pozwalam sobie załączyć zwiastun zwariowanego filmu w doborowej (!) obsadzie [dla dorosłych], który wczoraj powtórzyłem sobie po nocy. Jest o tym, czym Europa być chciała, a czym już raczej nie będzie, tym bardziej że nawet tamte jej sny o wielkości błędne były, skrzywione. Jest i o czułym obyciu – o delikatnościach przeróżnych – nie o narzucaniu swej woli „dobrej” czy sądu:
          https://www.youtube.com/watch?v=u0lzjjQb9X8&t=5s
          Ilustracją całego podwątku mogłoby być poniższe – zespołowe, wykonanie przeboju:
          https://www.youtube.com/watch?v=G8o1yB8A5-k

      • Alina pisze:

        Niestety film został usunięty ze względu na szerzenie nienawiści, nie można go obejrzeć.

      • bea pisze:

        Szczesc Boze filmik juz usuniety niestety powodem bylo szerzenie nienawisci wedlug yotube
        ps prosze o modlitwe za Patryka ma problemy duchowe i psychiczne
        Bog zaplac za modlitwe

    • Maggie pisze:

      Podpisane❗️

      Jak widzimy … to Boga i uczucia Chrześcijan, można w „Hollywood” obrażać, profanować obscenicznymi bluźnierstwami … i nikt się nie boi konsekwencji … bo to tu na Ziemi gdzie w Sprawiedliwość i Niebo nie wierzą ci, którzy nie uznają hierarchii wartości i głoszą zamienne hasło „równo” (tj z wymienną pierwszą literką).

      W JAKIM ŚWIECIE ŻYJEMY😳🤕🔨❓Dodam przed chwilą zasłyszaną w radio (680 News) ciekawostkę … pewna firma kosmetyczna ma kłopoty, i zmienia nazwy etc, bo np od 40-tu lat produkowany upiększający wybielacz … to rasizm … zwłaszcza przez wyjaśnianie, że skóra będzie gładka, jasna i piękna …. Jak to dobrze, że to nie mydło, chociaż … w razie wstrzymania produkcji takiego, to mydła w oczy nigdy nie braknie ☹️.

      Trwam w modlitwie we wszystkich intencjach

    • Stryk pisze:

      Kino amerykańskie i ogólnie kino światowe od około 25 lat jest antychrześcijanskie pro szatańskie promujące atak na kościół uszata.nizm ,

  3. AnnaSawa pisze:

    Polecam całość.
    Walka o wiarę w Chrystusa w Eucharystii.

    • Roza pisze:

      Wspaniała konferencja. Tylko PRAWDA was wyzwoli. Niestety, w dzisiejszych czasach nawet chrześcijanie fałszują prawdę. Co innego mówią, piszą (nawet ,,przyjaciele”), a co innego robią. Nikomu już nie można ufać, wszędzie kłamstwo. Tylko Bóg to PRAWDA.

    • Roza pisze:

      Polecam fragment o zbiorowej schizofrenii…obserwuję to codziennie. Co innego mówimy, co innego robimy, jedno wielkie oszustwo. Nam ludziom naprawdę się wydaje, że Bóg niczego nie widzi, że nie ma wglądu do naszej duszy. A ona jest jak otwarta księga przed Bogiem. Cóż z tego, że nasze usta Go wielbią, jak często serce kłamie. Najgorsze jest jednak to, że uważamy się za bogobojnych, a żyjemy tak, jakby Boga nie było, albo jakby był głuchy i ślepy.

  4. Bogna pisze:

    Podobno juz sie skonczyly objawienia? Teraz to juz nic nie wiadomo. Z kazdej strony klamstwo wiec lepiej chyba nic nie sluchac tylko ufac Bogu

  5. Jacek pisze:

    Kościół po Soborze Watykańskim II. Mocny esej abp. Vigano
    https://www.pch24.pl/kosciol-po-soborze-watykanskim-ii–mocny-esej-abp–vigano,76766,i.html
    Kto przeczyta zrozumie dokąd idzie kościół.
    Pozdrawiam
    Szczęść Boże

  6. adamo pisze:

    https://citizengo.org/pl/fm/180652-hollywood-robi-z-jezusa-chrystusa-lesbijke-mowimy-nie?dr=15031207::2d3005406a1c6493bb60979fbfc336c9&utm_source=em&utm_medium=e-mail&utm_content=em_btn&utm_campaign=PL-2020-06-26-Global-FM-PB-180652-Habit-Habit.01_AA_Launch&mkt_tok=eyJpIjoiWkRkbVkyTTJNREJpTm1ZNSIsInQiOiJPcTkrazh3enMrOVNNVmozWGZKVGI5VHRrdGlTdmd6aXh4QlFzTFBUT25YdGJ0Z0pxRTByZGdJOE5mTGxYTCtYTUl2RmpQamlraEs0bFJOYVkyY3J6RXlybFVQSDRkRjBqNXNSQ3FYNEZsUUcwMkFnb0lLTHNhaWNVeENEOGdcL1lMR3JwZjZ3aW9ycGpMVW9ucTVOV2hwdEEwUFVRXC84UTFZeTFxVHFCT0lrRT0ifQ%3D%3D

  7. HeSo pisze:

    Przygotujmy się do Jubileuszu Odkupienia 2019 – 2033 pokuta 2033
    W tym roku Stacja II
    Wzięcie krzyża
    Za grzechy przeciw życiu, dzieciom i rodzinie
    Gietrzwałd / 1 VII 2020 / Uroczystość Krwi Chrystusa
    Za https://pokuta2033.pl/
    Linki do video:
    https://www.youtube.com/watch?v=g37l1_chwqo
    https://www.youtube.com/watch?v=tegYkSosxps

  8. mama adopcyjna pisze:

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Drodzy, Maryja zachęca nas do modlitwy. Jedną z najpiękniejszych jej form jest różaniec. Jestem moderatorem 3 róż rozancowych i właśnie z dniem 30 czerwca b.r. zwalniają się 2 miejsca w jednej z nich – w rozy o dobrego przyszłego małżonka (im. Św Elżbiety i Zachariasza). Może jest wsrod Was ktoś stanu wolnego kto chciałby się zapisac do tej rozy? Jesli tak, to zapraszam do zgłaszania się do mnie mailowo na adres: soleluna@gazeta.pl. Zachecam serdecznie – udział w rozy polega na odmawianiu jednego dziesiątka dziennie (o dowolnej porze) – to tylko kilka minutek, a łaski zeń płynące ogromne. Błogosławionego weekendu! Z Panem Bogiem, pod płaszczem Niepokalanej!

  9. babula pisze:

    Na stronie Iskry jest informacja dotycząca ks. Skwarczyńskiego i nowej jego książki przygotowywanej do druku („„Świadek Paruzji na ławie oskarżonych”) .
    Gdyby przy informacji o tej książce znalazł się przykładowy fragment można by było łatwiej zorientować się czy jest to pozycja tylko dla teologów czy też przeciętny odbiorca przeczyta ją ze zrozumieniem.
    Myślę, że moglibyśmy chociaż trochę pomóc naszemu Księdzu zgłaszając chęć nabycia tej książki.

    • Elizeusz pisze:

      Moim zdaniem: Na dobrą sprawę, postępujący przymus (o czym przykładowo pisała na blogu Beata z diecezji katowickiej) pod płaszczykiem posłuszeństwa „modernistycznym” władzom kościelnym też i w naszym kraju, przyjmowania (a przy okazji przyzwyczajania wiernych do…) Komunii Św. na stojąco do ust (b. często bez wymaganego choćby przyklęknięcia), jako też na stojąco na rękę, jest niczym innym, jak formą prześladowania wiernego ludu Bożego, pragnącego przyjmować Pana Jezusa (z rąk konsekrowanych) z należytą czcią na kolanach i do ust, a poniekąd samego Pana Jezusa („Szawle, Szawle, dlaczego mnie prześladujesz”: wedle Dz 9,4 i 22,8 i 26,14).
      Ale to nieuświadamiane prześladowanie może być skutkiem „czarujących słów” np. abp Grzegorza Rysia, którym też uległ rozmówca „Gościa Niedzielnego” (nr 25, z 21.06.20), o. Piotr Jordan Śliwiński, kapucyn, w rozmowie z red. Marcinem Jakimowiczem.
      Z fragmentu tej Rozmowy:
      Red. M.J.:”Epidemia podkreśliła podział w Kościele polskim na rozsądnych i podskakujących – pisze benedyktynka s. Małgorzata Borkowska. – ci pierwsi umieli spokojnie przyjąć kościelne i rządowe restrykcje, i znaleźć Boga w tej nowej sytuacji po prostu dlatego, że On jest tam, bo jest wszędzie (z tym stwierdzeniem nie zgadzam się – dop. mój). Ci drudzy rzucili się krytykować, co popadło”. U was było sporo takich „podskakujących” (samo to określenie – jest dyskredytujące i nie odpowiada do końca rzeczywistości, bowiem jak się trzymamy tego słowa „podskakiwać” można i zresztą tak było w spokojnej krytyce, czy też na modlitwie np. przed NS: dop. mój), kontestujących? Górale nie toczyli batalii o komunie do ust?
      o. Piotr Jordan Ś.: Nie, choć dla wielu nowa sytuacja była trudna. I trzeba ich zrozumieć. Proboszcz spokojnie to ludziom tłumaczył (więc zdaje się z „sukcesem” wytłumaczył i wybił z głowy Komunię św. na kolana i do ust – dop. mój). Nie zrobił szkoły musztry liturgicznej. Naprawdę wiele zależy od sposobu, w jakim sposób ludziom to wyjaśnisz (bardzo interesujące zdanie – dop. mój). U r z e k ł a (rozstrzelenie liter pochodzi ode mnie – dop. mój) mnie postawa abp Grzegorza Rysia, który z ogromna delikatnością i taktem wyjaśniał: „Wiem, że dla wielu z Was to może byc trudne”. Szacunek, wyjaśnienie, rozmowa – to są nasze środki! Same komunikaty, rozporządzenia nie załatwia sprawy. (s. 21).
      No cóż wielu w kościele polskim taka i podobna tej mowa urzekła i okazała i okazuje nadal się wystarczająca, skuteczna by …

      • Beata pisze:

        Też czytałam ten artykuł w Gościu Niedzielnym. To był nasz ulubiony tygodnik katolicki, ale dziś już go nie zakupiłam. Zauważyłam, że promuje Komunię Świętą na rękę. A temat ewentualnej profanacji jest całkowicie pomijany. Nikt nie podjął choćby próby odpowiedzi na pytanie, gdzie znajdują się okruszyny konsekrowanej Hostii, które przy udzielaniu Komunii do ust spadają na patenę ? Trochę rozumiem ludzi świeckich, ale że kapłani nie widzą problemu, to jest dla mnie zwyczajnie niepojęte.

        • eska pisze:

          Kapłani widzą (nie wszyscy). Mój znajomy ksiądz mówi, że jest to łamanie ich sumień.

        • bea pisze:

          Ks Blizniak Maryja powiedziala ze mozna w dobie korona wirusa przyjmowac Komunie na Chusteczke posluszenstwo jest najwazniejszeOj Pio i Ks Dolindo….
          Szczesc Boze wszystkim

        • Elizeusz pisze:

          … łamanie sumień… posłuszeństwo jest najważniejsze… w sprawie forsowania przyjmowania Komunii Św. na rękę.
          Czy te dwie rzeczy mogą iść w parze, w jednym zaprzęgu?
          Dla uważających, że mogą polecam jeszcze raz do rozważenia słowa Apostoła Pawła z Listu do Rzymian: „22 Szczęśliwy ten, kto w postanowieniach siebie samego nie potępia/nie doznaje wyrzutów sumienia przy tym, co uważa za słuszne. 23 Kto bowiem spożywa pokarmy (też pokarm eucharystyczny – dop. mój), mając przy tym wątpliwości, ten potępia samego siebie, bo nie postępuje zgodnie z przekonaniem. Wszystko bowiem, co się czyni niezgodnie z przekonaniem/co nie wypływa z przekonania, jest grzechem. (Rz 14,22n).
          Z powyższym, współbrzmią te oto fragmenty wyznania Belzebuba, demona/upadłego anioła z chóru Archaniołów w czasie egzorcyzmów (z 18 czerwca 1977r.) opisanych w książce O. Bonawentury Meyera zat. „Ostrzeżenia z Zaświatów”:
          „Są w każdym razie ludzie, którzy działają w dobrej wierze … Nie wiedzą oni także, że Komunia na rękę jest grzechem. Nie chcą oni także wypaść z szeregów (z tłumu) i podpaść, przede wszystkim nie wiedzą oni, co powiedziano w tej książce (Mahnung…) albo, co powiedzieli już różni mistycy współcześni, (którym oznajmiono z Nieba), że nie wolno przyjmować Komunii św. na rękę. To nie jest żaden ciężki grzech dla tych ludzi.
          To nie ich wina, że kapłan tak czyni. Dzieje się tak także w wielu kościołach, że kiedy ludzie przyklękają i chcą przyjąć Komunię do ust, są przez niektórych księży dyskryminowani, wtedy grzech nie jest także taki ciężki. Osądzone to zostanie w każdym poszczególnym wypadku przez Boga, przez Tego tam u góry (wskazuje palcem w górę) i Niebo. Nie można odnośnie tych ludzi powiedzieć, że pójdą oni teraz do piekła, gdy przyjmują Komunię na rękę, ponieważ nie wiedzą o tym, że Ci tam u góry tego nie życzą sobie.
          Działają oni w posłuszeństwie … Idą oni przecież (ci Komunikujący na rękę w dobrej wierze) pod sztandarem posłuszeństwa.
          Inna jest sprawa z tymi uświadomionymi o tym, że to jest złe. Jeżeli tacy po otrzymaniu ulotek, pism od bardzo dobrych mistyków i kapłanów, którzy im mówią, że tego nie wolno, albo nie powinno się czynić i kiedy ci mają już to wewnętrzne r o z e z n a n i e, a wtedy pomimo tego czyniliby przeciwnie i myśleli:, co mnie to obchodzi, jest mi wszystko obojętne, czy przyjmuję Komunię św. do ust czy do ręki, wtedy byłby to inny wypadek. Wtedy jest to naturalnie grzech. Musimy to jeszcze powiedzieć: zależy to wszystko od poszczególnego (indywidualnego) wypadku”.

        • Elizeusz pisze:

          Z innego fragmentu „Ostrzeżenia z Zaświatów”:
          Z wyznania Akabora, demona z chóru Tronów (Kol 1,16);
          … Naradzaliśmy się tam w dole długo (wskazuje palcem w dół) aż doprowadziliśmy do Komunii na rękę. KOMUNIA NA RĘKĘ… Komunia na rękę jest bardzo dobra dla nas w piekle – wierzcie mi… Ona (N.M.P.) chce abym powiedział, gdyby Ona, ta wysoka Pani jeszcze żyła tu na ziemi to przyjmowałaby Komunię św. do ust, ale klęcząc i skłoniła by się głęboko i to tak (pokazuje jakby się skłoniła).
          Muszę powiedzieć,że Komunię na rękę, właściwie nie wolno przyjmować; nawet sam Papież (Paweł VI) udziela Komunii do ust.
          On (Papież) wcale tego nie chce, aby udzielano i przyjmowano KOMUNIĘ NA RĘKĘ. To pochodzi od jego kardynałów…
          E (kapłan egzorcysta): – W Imię… z polecenia Tronów mów prawdę!
          A – To idzie później dalej (ta samowola kardynałów odnośnie Komunii św. na rękę) do biskupów, a biskupi myślą wtedy, że to jest posłuszeństwo, że trzeba być posłusznym kardynałom. Później przechodzi to dalej do kapłanów, a ci znowu myślą, że muszą być podporządkowani, ponieważ posłuszeństwo jest bardzo ważną rzeczą (cnotą).
          E – Mów prawdę, ty nie śmiesz kłamać, rozkazujemy ci w Imię…
          A – ZŁEMU, NIE WOLNO BYĆ POSŁUSZNYM! KOMUNII NA RĘKĘ BÓG WCALE NIE CHCIAŁ! … (14 sierpnia 1975r.)

        • Beata pisze:

          Bo bea : nie wiemy, czy to powiedziała Maryja. Wokół Trevignano jest wiele kontrowersji, o czym była tu niejednokrotnie mowa. Nie przekonuje mnie chusteczka. Na dłoni widać od razu drobne okruszyny Hostii i można je spożyć. Na chusteczce nie widać, więc wkładamy je np. do torebki. Trzebaby też przyjąć zasadę, że z taką chusteczką od razu wracamy do domu. A przecież jak ktoś idzie przed pracą na poranną Mszę Świętą to może nosić te ewentualne okruszyny przez większość dnia. I jeszcze sprawa dzieci. Jak znam swoje, niestety bardzo roztrzepane, chusteczka spadnie na podłogę w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Zresztą i tak bym pewnie usłyszała, że mam nie ” wymyślać”, bo ksiądz powiedział, że ma być na rękę. Przyjęliśmy z mężem taką zasadę, że nie podważamy w domu autorytetu kapłanów. Bo jeśli teraz powiemy dzieciom, że decyzja o komunii na rękę jest zła , to otworzymy szerokie wrota do krytyki tego co w nauczaniu Kościoła nie będzie się naszym dorastającym dzieciom podobało.

      • Stryk pisze:

        No cóż szatan najbardziej boi się Eucharystii i wody święconej od doboru watykańskiego ll atakuje kościoł zmieniono liturgię mszy świętej teraz zakazano wody święconej jeszcze bym się zgodził przy wejściu do kościoła zlikwidować wodę święconą ale podczas pokropienia przez księdza podczas obrzędów religijnych nie.

        • Elizeusz pisze:

          Co do usuwania z kropielnic wody święconej ze strachu/z obawy przed koronawirusem przed wejściem do/w przedsionku kościoła. Rzecz jest niezwykle ważna i z p-ktu widzenia wiary przynosi duże duchowe szkody zarówno dla żegnających się z użyciem wody święconej (z czego wielu wiernych nie zdaje sobie sprawy), jak i dusz w czyśćcu cierpiących; nie wspominając o tym,że najwięcej wody święconej boi się szatan, boją się złe duchy.
          Ale z moich obserwacji jest też tak, że nie potrzeba sanitarnego zakazu, że niektórzy wchodzą(c) do/ale też wychodzą(c) z kościoła (nie tylko na Mszę Św./po Mszy Św.) omijają kropielnicę bądź przechodzą beztrosko koło niej, jakby jej nie zauważali czy równie dobrze, jakby je nie było.
          I tak, w starych książeczkach czy też modlitewnikach możemy przeczytać/dowiedzieć się (a rzecz nic a nic nie straciła na aktualności), że:
          – żegnanie przy wejściu do kościoła woda święconą znakiem krzyża (mówimy tu o poprawnym wykonaniu na ciele tego znaku) jest zarazem wyznaniem wiary w Trójcę Przenajświętszą, w której Imię zostaliśmy ochrzczeni. Przeżegnanie się w duchu skruchy woda święconą gładzi grzechy powszednie (danego dnia)
          – za uczynienie (porządnego) znaku krzyża na ciele bez użycia wody święconej, przysługuje 3 lata odpustu; zaś za przeżegnanie się woda święconego przysługuje 7 lat odpustu, które można brać ze skarbców Kościoła można ofiarować każdorazowo za dusze w czyśćcu cierpiące.
          Z mojego doświadczenia, a zarazem kilkuletniej praktyki powiem to, że każdorazowo wchodząc do parafialnego czy też jakiegokolwiek kościoła czy to na Mszę Świętą, czy to na modlitwę, tudzież nawiedzenie Pana Jezusa w obecnego NS bądź w Tabernakulum żegnam się wodą święconą i trzy razy odmawiam modlitwę „Wieczny odpoczynek…” za dusz w czyśćcu cierpiące parafialne, zwłaszcza za twe, za które się najgorzej w czyśćcu mają, bądź o których już prawie nikt bądź nikt nie pamięta, czyli za dusze zapominane/zapomniane.
          I podobnie czynie wychodząc z kościoła. Jakby tak wszyscy wierni przychodzący do kościoła np. nie tylko na Niedzielną Mszę Świętą, ale i w dzień powszedni, a także po jej zakończeniu przy wyjściu z kościoła pamiętali o korzystaniu z wody święconej, to ile dobra duchowego za sprawą/wstawiennictwem dusz cierpiących mogłoby mieć miejsce w parafialnej wspólnocie, też i np. w sposobie właściwego, uświęconego wielowiekową tradycją w Kościele podawania przez kapłanów i przyjmowania przez wiernych Komunii Św. na kolana i do ust.
          Tak, że kropielnice z wodą święconą są bardzo potrzebne i oczywiście robienia właściwego użytku z tego stanu rzeczy.

        • Elizeusz pisze:

          Może jeszcze tytułem uzupełnienia o pożytku duchowego żegnania się w przedsionku Kościoła wodą święcona z kropielnicy. Dzisiaj, w rozmowie telef. z pewnym kapłanem z TChr, wieloletnim misjonarzem w Brazylii, gdy rozmowa weszła na tema wody święconej, duchowego pożytku płynącego z żegnania się przy jej użyciu, powiedział mi o pewnej starej modlitwie (przyznam ze wstydem, że osobiście mi nieznanej), którą praktykował, nauczył wiernych by ją praktykowali; i by o niej nie zapominali jej treść na kartce umieścił nad kropielnicą przy wejściu do kościoła. Oto treść tej modlitwy (może niektórym, czy wielu znaną): Przez to święte pokropienie
          Boże odpuść me zgrzeszenie.
          A na znak ten Krzyża Święty
          Niech ucieka duch przeklęty.
          Trafiłem też na ten b. ciekawy artykuł ks. Mariusza Pohla zat. „Kropielnice – naczynia łaski” pod linkiem: https://www.brzezno.trim.pl/ogloszenia-i-intencje/warto-przemyslec-ciekawe-artykuly-2/kropielnice-naczynia-laski/

        • Elizeusz pisze:

          Co zaś się tyczy sprawy kropienia przez kapłanów wiernych na początku Niedzielnej Mszy Św. w kościele (co niestety staje coraz rzadsze), jest to bardzo potrzebne, o czym świadczą te, oto wymowne fragmenty wyznań w czasie egzorcyzmów ze wspominanej już książki „Ostrzeżenie z Zaświatów”:
          – Akabora, demona z chóru Tronów:
          … Przy ostatnim – przy ostatnim – przy błogosławieństwie na koniec Mszy Św. ludzie na ogół nie klękają teraz nawet (krzyczy i płacze przeraźliwie). Czy wiecie jakbyśmy
          klęczeli… klęczelibyśmy, gdybyśmy jeszcze mogli (wyje i płacze).
          Trzeba także znowu wprowadzić ASPERGES. Przy asperges musimy uciekać przed wodą
          święconą i przed kadzidłem. Kadzidło trzeba by także na nowo rozpalać i odmawiać modlitwę do św. Michała Archanioła i trzy Zdrowaś Maryja oraz “Witaj Królowo…” To wszystko musi być także odmawiane po Mszy świętej. … (14 sierpnia 1975r.)
          – Judasza, demona ludzkiego. 17 sierpnia 1977r.:
          „14 sierpnia musiał Akabor mówić o Mszy, o Asperges, że powinno to być znowu zaprowadzonym na początku Mszy. To się zgadza, to się zgadza, my musimy wtedy opuścić kościół. W przeciwnym razie jesteśmy wewnątrz. Kapłan powinien przede wszystkim znowu – jak to było dawniej – iść z kropidłem od ołtarza przez kościół pokropić
          ludzi, to by nas przepędziło. To odpędziłoby nas także od ludzi (w kościele).
          Staramy się także wichrzyć między ludem. Kiedy kapłan idzie z kropidłem i święconą wodą poprzez Kościół, ludzie mogą się lepiej modlić. Wypędza to także więcej idee i moce czarnych magów (propagandzistów różnych doktryn).
          Asperges 3 razy “Panie nie jestem godzien…” i na końcu trzy: Święty Michale…, 3 Zdrowaś Maryjo, “Witaj Królowo”, to musiałoby zostać bezwarunkowo wprowadzone od nowa. Poniechanie tego, to nasze dzieło i w pewnym sensie kardynałów, którzy są w naszej mocy”.
          i
          „Musieliby wystąpić dzielni kapłani. Naturalnie byłoby lepiej, jeżeli przeciwko tym
          nieporządkom w Kościele wystąpiliby biskupi. Trzeba by tacy zebrali się razem do
          wspólnego działania. W kazaniach musieliby znowu poruszyć te prawdy nawet
          powinni by wołać z dachów. Wszystko to powinni, wszystkie te poruszone przeze mnie sprawy przypomnieć z kazalnic, to co ja Judasz powiedziałem.
          Myślę głównie o Asperges i o ostatnim błogosławieństwie na końcu Mszy, podczas którego trzeba klęczeć, ponieważ stojąco otrzymuje się mniej błogosławieństwa. Tego Bóg wcale nie kocha (nie lubi).
          Jest to dla Boga bardzo obraźliwe, jeżeli przy błogosławieństwie się stoi, ani się nie modli, a ramiona zwiesza się niedbale w dół (zamiast mieć ręce złożone). My w piekle byśmy się na to oburzali gdybyśmy mogli, ale my naturalnie to lubimy, podoba nam się to! My to lubimy!”

      • szpilka pisze:

        Sluchalam siostry Malgorzaty czesto.Mysle,ze sie wyglupila ta wypowiedzia.Arc.Rysiato u nas w Lodzi kochaja.Nic nie poradzisz.Podstep przyjal postac oglady,wyczucia i elegancji.

  10. AnnaSawa pisze:

    Taką informację znalazłam m.in. na fb:
    Nasza Redakcja otrzymała smutną wiadomość o poważnej chorobie Księdza Profesora Stanisława Koczwary.

    Zanosząc modlitwę w Jego intencji prosimy Boga o zdrowie dla Niego. Prosimy naszych Czytelników o dołączenie do modlitwy za Księdza Profesora Stanisława Koczwarę. Prosimy także o ofiarowanie błagalnych mszy Świętych – o powrót do zdrowia i sił.

    Prosimy także o ofiarowanie dziękczynnych Mszy Świętych za Jego życie, mądrość, Wiarę, męstwo, które przepełniają Serce Najczcigodniejszego Księdza i przejmują je bólem i troską nad stanem Kościoła i Wiary w Polsce.

    Z głęboką czcią i wdzięcznością zanosimy za Księdza nasze modlitwy.

    https://swietatradycja.wordpress.com/2020/06/27/10642/?fbclid=IwAR09hRlv0ZEszQcw4m_V-i4dC-246BSrXY_SdQJg5uNZaf0Y28EaP24COeY

  11. Mark pisze:

    Drodzy przyjaciele, chcialem sie tylko podzielic informacja ze na internecie pokazala sie bardzo ciekawa i wartosciowa strona:
    https://www.countdowntothekingdom.com/
    Jest to co prawda strona anglojezyczna ale w prawym gornym rogu jest ikonka z flaga gdzie mozna wybrac automatyczne tlumaczenie na jezyk polski (poprzez Google Translate).
    Jest to strona prowadzona przez znanych katolickich blogerow Mark Mallett i Daniel O’Connor ktora pokazuje rozne oredzia katolickie – od Medjugorie do Trevigniano Romano. Polecam te strone Waszemu rozeznaniu.
    Z Bogiem i pozdrowienia z Holandii!

    • Jolantae pisze:

      Strona jest świetna. Dziękuję jeśli to Ty kako pierwszy ją tu zaprezentowales jakis czas temu.

      • Mark pisze:

        Dziekuje – mam nadzieje ze jak najwiecej czytelnikow ja odkryje! Postaram sie co jakis czas przypominac naszym forumowiczom o tej stronie bo jest moim skromnym zdaniem NAPRAWDE wazna …

        Niech bedzie pochwalony Pan nasz Jezus Chrystus!

    • Joan pisze:

      Juz dawno o tej stronie tutaj mowilam. Do tego prosze.zajrzec na youtube queen of peace media channel. Tam teraz Mark Mallet mowi o tym co bedzie sie wkrotce dzialo! Wynasnia kolejnosc zdarzen. Koniecznie trzeba o tym mowic, zeby ludzie mogli sie przygotowac!

  12. Robert pisze:

    Polecam film Ethana Coena (Żyd) o tym, jak trudno być katolikiem w Hollywood. Majstersztyk! Ciepła, ludzka KOMEDIA – główny bohater daje radę! Kilka scen oraz ujęć jest – moim zdaniem, wybitnych [religijnie]. Czyli można zrobić nawet „katolicką komedię”, gdy jest się utalentowanym synem Narodu Wybranego. Dla odprężenia w tych ciężkich czasach:

  13. Euzebia pisze:

    4 VII.br, sobota na Jasnej Górze –
    5. Ogólnopolska Pielgrzymka Rycerzy i Czcicieli św. Michała Archanioła
    Na Jasną Górę przybędzie kopia figury św. Michała Archanioła z Cudownej Groty Objawień na Gargano – figury, która od 2013 roku peregrynuje po Polsce i po Europie
    10.30 – Spotkanie z egzorcystą ks. Zbigniewem Baranem CSMA, Sala o. Kordeckiego
    Modlitwa o wylanie Ducha Świętego
    12.00 – Anioł Pański i nabożeństwo oczekiwania, bazylika
    12.20 – Procesja z Figurą do bazyliki; Godzinki ku czci św. Michała Archanioła i Różaniec z Aniołami, bazylika
    13.45 – Procesja z Figurą św. Michała Archanioła do Kaplicy Cudownego Obrazu
    14.00 – Msza św. w Kaplicy Cudownego Obrazu
    15.00 – Przeniesienie Figury do bazyliki, Koronka do Miłosierdzia Bożego
    16.30 – Konferencja o uzdrowieniu i uwolnieniu, bazylika
    17.00 – Nabożeństwo o uzdrowienie i uwolnienie z nałogów z modlitwą wstawienniczą przed Najświętszym Sakramentem, bazylika
    19.00 – Przeniesienie Figury św. Michała Archanioła do Kaplicy Cudownego Obrazu
    21.00 – Apel Jasnogórski z Figurą św. Michała Archanioła w Kaplicy Cudownego Obrazu, rozważanie prowadzi ks. Dariusz Wilk CSMA, Przełożony Generalny Zgromadzenia Świętego Michała Archanioła
    22.00-4.30 – Nocne czuwanie ze św. Michałem Archaniołem
    http://www.jasnagora.com/kalendarium-miesieczne/07.2020

  14. Elizeusz pisze:

    Bardzo interesujący i na czasie artykuł:
    Tysiące pacjentów w Polsce dostały wadliwą szczepionkę co zagraża ich życiu
    23 czerwca 2020
    https://liveglobalalert.com/tysiace-pacjentow-w-polsce-dostaly-wadliwa-szczepionke-co-zagraza-ich-zyciu/

    • bea pisze:

      Elizeusz
      sprawdz do kogo nalezy czasopismo ok 80 % mediow nie nalezy do Polski tylko do zachodnich spolek nalezacych do liberalno lewicowych inwestorow mamy wojne hybrydowa czas zametu nie mozna wierzyc kazdemu kto cos napisal bez sprawdzenia

  15. Longin pisze:

    Na stronie paruzji zapowiedź nowej książki ks. Skwarczyńskiego, która ze względu na okoliczności oraz tematykę może być dla wielu nie tylko zaskoczeniem, ale Opatrznościowym Dziełem spinającym zarówno w warstwie teologicznej jak i proroczej idee Paruzji głoszonej od wielu lat przez ks.Adama.
    Krótka zapowiedź (fragment) książki świadczy nie tylko o wybitnej finezji intelektualnej autora, ale również o Jego wielkim zaangażowaniu w to dzieło okupione niesprawiedliwym odrzuceniem, posądzeniem o oszustwo, czy skazaniem na zapomnienie. Miejmy nadzieję, że ten głos zostanie jednak właściwie usłyszany…dlatego przynajmniej kto może niech zakupi tę książkę.

    • Kasia pisze:

      Jak to nowej książki? Czy zakaz drukowania i publikacji wydany przez biskupa nie obowiązuje już?

    • Roza pisze:

      Longin może jakiś link do tej strony?

    • babula pisze:

      Longinie z całego serca dziękuję Ci za ten komentarz. Trochę powyżej (27 czerwca) napisałam, że moglibyśmy pomóc Księdzu zgłaszając chęć nabycia tej książki.
      Oj Głupia jestem, Strasznie Głupia. Każdy SOBIE pomoże nabywając tę książkę!
      Przeczytajcie Kochani co ks. Adam napisał po miesiącu oczekiwania na odpowiedź Biskupa:
      ..” Oświadczyłem przy tym, że nawet jako mój Przełożony nie ma prawa żądać ode mnie, żebym robił cokolwiek niezgodnie ze swoim sumieniem – żebym popełniał grzech. A byłoby nim niewątpliwie spacerowanie w milczeniu (bo przecież prawie przez 4 miesiące zamykano mi usta!) nad krawędzią wiecznej przepaści, do której zbliżają się miliardy ludzi! Moją misją jest zrobić wszystko, żeby ich ostrzec, pouczyć, zachęcić do zmiany kierunku (życia), a w ostateczności własnym ciałem zagrodzić im drogę. Z tej misji żaden człowiek zwolnić mnie nie może, a Bóg mnie z niej rozliczy. ”
      Cokolwiek myślimy o wizjach ks. Skwarczyńskiego (prawdziwe są lub nie), to mamy zagwarantowane, że w tej książce nie ma niczego sprzecznego z naszą wiarą (ma nihil obstat) więc warto sięgnąć po skarby duchowe, które w niej są złożone.
      „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi.”

      • Longin pisze:

        Babulo, ja również dziękuję za Twoje rozeznanie płynące z gorącego serca i płomiennego ducha …oczywiście w żadnym wypadku nie zgadzam się z oceną, że jesteś….ia, nawet jeśli używasz tego określenia w sensie wykazania sprzeczności 🙂

      • Kasia pisze:

        ksiazka ma nihil obstat?

        • Longin pisze:

          Nihil obstat dotyczy innej książki-broszury tj. „Paruzja.Idziesz sądzić żywych u umarłych” w której idee paruzji zostały przedstawione.
          Czyli Kasiu…czytaj, czytaj, czytaj i mniej pytaj : )
          To taki oczywiście żart…dla szczególnie dociekliwych 🙂

  16. Euzebia pisze:

    Przez długie wieki czciliśmy Eucharystię jako sakrament Ciała Chrystusa, o wiele mniej zaś jako Jego Krwi. W Boże Ciało również niesie się w procesji tylko Ciało Pańskie. Ale pobożność chrześcijańska starała się temu zaradzić przez ustanowienie specjalnego święta Najdroższej Krwi – 1 lipca. W wyniku Soboru święto to zostało jednak zniesione, natomiast Boże Ciało, czyli święto Najświętszego Ciała Chrystusa, odzyskało swoją właściwą nazwę: uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa. Wiemy, że Pan Jezus ustanowił Eucharystię w znaku chleba i wina. Powiedział też: „Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie” oraz „Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem”. Św. Augustyn w mowie do nowo ochrzczonych polecał: „Uznajcie w chlebie to Ciało, które wisiało na krzyżu, a w kielichu tę Krew, która wypłynęła z Jego boku”. Św. Jan Chryzostom pytał: „Chcesz poznać moc tej Krwi? Zważ, skąd wypłynęła i gdzie miała swoje źródło: z wysokości krzyża, z boku Pana”. Bł. Maria Karłowska zachęcała: „Módl się do świętej Rany, z której Krew i Woda płynęły za grzeszne dusze nasze. Bądź błogosławiona godzino, w której, o Zbawco Jezu Chryste, przez tę świętą Ranę Twoje łaski otworzyć nam zechciałeś!”.
    W tradycji ludowej lipiec pozostał jako czas poświęcony szczególnej czci Najświętszej Krwi Chrystusa. Ojciec Święty bł. Jan XXIII w Liście apostolskim „O kulcie Najdroższej Krwi Jezusa Chrystusa” z 30 czerwca 1960 r. mówił, że „to nabożeństwo zostało nam wpojone już w życiu rodzinnym, od wczesnych lat naszego dzieciństwa. Pozostaje nam w pamięci żywe wspomnienie naszych sędziwych rodziców, recytujących w dniach miesiąca lipca Litanię do Najdroższej Krwi”.
    Do rozwoju kultu Krwi Chrystusa przyczynił się św. Kasper del Bufalo i założone przez niego Zgromadzenie Misjonarzy Krwi Chrystusa.
    Również św. Jan Paweł II w rozważaniu przed modlitwą Anioł Pański 1 lipca 2001 r. przypomniał, że „zaczyna się lipiec, miesiąc, który zgodnie z ludową tradycją poświęcony jest kontemplacji Najświętszej Krwi Chrystusa, niezgłębionej tajemnicy miłości i miłosierdzia. Krew Chrystusa jest ceną, którą Bóg zapłacił, aby wyzwolić ludzkość z niewoli grzechu i śmierci. Jest niezbitym dowodem miłości Niebieskiego Ojca do każdego człowieka, bez żadnego wyjątku. To Krew, której jedna kropla może wybawić cały świat od wszelkiej winy”. Ojciec Święty mówił także: „Ludzkość, tak często raniona przez nienawiść i przemoc, odczuwa obecnie, bardziej niż kiedykolwiek, potrzebę skuteczności działania Krwi Zbawiciela. W niej zawiera się wielka moc miłości Chrystusa, nadzieja, a także droga pojednania”.
    Gdy w naszej rzeczywistości doświadczamy bagatelizowania grzechu, wypaczania hierarchii wartości, triumfu zła, profanacji tego, co święte, i rozpowszechniającego się powątpiewania w tajemnice wiary, powinniśmy stawać duchowo pod krzyżem Jezusa i zbierać Najdroższą Krew Boskiego Odkupiciela. Św. Siostrze Faustynie Pan Jezus objawił dwa strumienie, wypływające z Jego Serca przebitego na krzyżu: czerwony i biały – obrazujące Krew i Wodę. Podał też wezwanie: „O Krwi i Wodo, któraś wypłynęła z Najświętszego Serca Jezusowego jako zdrój Miłosierdzia dla nas – ufamy Tobie!”. Nędza otaczającego świata, wynikająca z ludzkiej pychy, każe z ufnością błagać w Litanii do Najświętszej Krwi: „Wybaw nas!”. Litanię tę zatwierdził bł. Jan XXIII w wspomnianym wyżej Listem apostolskim, kierując się – jak mówił – „intencją dowartościowania kultu Najdroższej Krwi niepokalanego Baranka”. Zachęcił także „do jej odmawiania w całym świecie katolickim, tak w sposób prywatny, jak publiczny, udzielając wiernym dostępu do odpustów specjalnych”.
    Namiestnik Chrystusa pisał dalej: „W miarę zbliżania się miesiąca poświęconego kultowi Krwi Chrystusa, ceny naszego odkupienia oraz zadatku zbawienia i życia wiecznego, niechaj wierni wezmą go za temat pobożnych rozmyślań i jako motywację częstszej komunii sakramentalnej. Niechaj rozważają o niesłychanie obfitej i nieogarnionej wartości tej Krwi prawdziwie najdroższej”. Ojciec Święty podkreślił, że „nieskończona jest wartość Krwi Człowieka Boga i podobnie niewyczerpana była miłość, która Go przynaglała już od ósmego dnia po narodzeniu, aby ją za nas przelał, a następnie w sposób niewypowiedziany ponowił ów zbawczy zamiar, kiedy się modlił w Ogrójcu, kiedy był biczowany, koronowany cierniem, w drodze na Kalwarię, kiedy Go krzyżowano i w końcu brocząc nią z rozległej rany swego boku”.
    Całość:
    http://parafianieborow.pl/nabozenstwo-lipcowe-ku-czci-najswietszej-krwi-chrystusa/

    • Euzebia pisze:

      W lipcu w czasie nabożeństw wieczornych we wszystkich kaplicach Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia śpiewana lub odmawiana jest Litania do Najdroższej Krwi Pana Jezusa. Rozważanie litanijnych wezwań lepiej pozwala zrozumieć, jaka jest cena Bożego miłosierdzia, którego doświadczamy na co dzień w przestrzeni zbawienia i uświęcenia. W sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach nabożeństwa wieczorne odprawiane są w dni powszednie o 19:00 (z wyjątkiem czwartku i niedzieli). W nabożeństwie można uczestniczyć także przez transmisje on-line na stronie: faustyna.pl.
      http://www.faustyna.pl/zmbm/nabozenstwa-lipcowe-3/

  17. Renata Anna pisze:

    • Paweł pisze:

      Dziękuję za ciekawe nagranie. Nie wiedziałem, że św. Brat Albert palił papierosy [dla mnie to zupełna „egzotyka”, bo w życiu nie wypaliłem ani jednego – kompletny brak „pokus”/skłonności].
      O ile mnie pamięć nie myli, to parę lat temu Wikipedia pod hasłem „schizofrenia” podawała, że aż 90% chorujących na tę chorobę pali papierosy. Teraz ta informacja została usunięta. Może to jednak świadczy o jakiejś tendencji u ludzi doświadczających stanów psychozy (takich właśnie jak te w schizofrenii czy w cięższych postaciach DEPRESJI) do „kompensowania” sobie złego samopoczucia papierosami [bo np. z chemicznego punktu widzenia NIKOTYNA jest alkaloidem, czyli „naturalnie występującym zasadowym związkiem organicznym (heterocyklicznym), zawierającym azot” – https://pl.wikipedia.org/wiki/Alkaloidy – czyli posiada dość podobny chemiczny/biochemiczny charakter, jak NEUROPRZEKAŹNIKI https://pl.wikipedia.org/wiki/Neuroprzeka%C5%BAnik w rodzaju: DOPAMINY, której „(…) anormalnie wysoka neurotransmisja związana jest z psychozą i schizofrenią” i której fizjologiczna „(…) dysregulacja związana jest też z zaburzeniami depresyjnymi” https://pl.wikipedia.org/wiki/Dopamina , albo w rodzaju SEROTONINY, której „(…) niski poziom może powodować agresywność oraz zmęczenie, zwiększoną wrażliwość na ból, a także zaburzenia depresyjne” https://pl.wikipedia.org/wiki/Serotonina ].
      Ciekawostka: papierosy palili też św. Jan XXIII https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1576691,1,zostanie-swietym-z-karolem-wojtyla-sylwetka-jana-xxiii.readhttp://christianitas.org/news/czy-palenie-fajki-prowadzi-do-swietosci/ – oraz bł. Jerzy Popiełuszko https://www.przewodnik-katolicki.pl/Archiwum/2019/Przewodnik-Katolicki-33-2019/Temat-numeru/Najwieksza-tajemnica-ks-Popieluszki
      Jednakże cytowana już tu na stronie książka „Duszpasterstwo w konfesjonale” ks. prof. St. Witka kończy swój rozdział zatytułowany «TYTONIU palenie» takim oto zdaniem: „Można mieć poważne wątpliwości, czy można mówić o świętości chrześcijańskiej u NAŁOGOWEGO palacza, przynajmniej [o świętości] w sensie heroicznym”. Jest też chyba praktycznie pewne, że nałogowy palacz nie może nigdy zyskać odpustu ZUPEŁNEGO, a tylko odpusty cząstkowe, gdyż nie spełnia on warunku bycia «wolnym od jakiegokolwiek dobrowolnego przywiązania do grzechu, choćby powszedniego» – por. poniższa norma N. 7: https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pawel_vi/konstytucje/indulgentiarum_doctrina_01011967.html

      • Paweł pisze:

        A tu jeszcze artykuł sprzed 6 lat – ale bardzo tutaj „ad rem” – bo zatytułowany: «Czy święty może palić?» i prezentujący np. dość niezwykłe zdjęcie powszechnie dziś znanego (a wówczas dopiero przyszłego) kanonizowanego Papieża z… papieroskiem w ręku! – https://kosciol.wiara.pl/doc/1980551.Czy-swiety-moze-palic

        • Paweł pisze:

          No i jeszcze akurat znalazłem w Wikipedii informację taką: «Osoby chore na schizofrenię palą częściej w porównaniu do średniej populacyjnej. Procent palących jest szczególnie wysoki w przypadku bezdomnych oraz osób przebywających w instytucjach. W spisie dokonanym w Wielkiej Brytanii w 1993 zostało wykazano, że 74% ludzi ze schizofrenią żyjących w instytucjach jest palaczami. W badaniu z 1999, które objęło wszystkich chorych w Nithsdale w Szkocji wykazano, że 58% z nich to palacze (przy średniej populacyjnej 28%). W jednym ze starszych badań ujawniono, że 88% pacjentów wypisanych ze szpitala to palacze. [A mimo to] osoby ze schizofrenią mają mniejsze ryzyko zachorowania na raka płuc i śmierci z jego powodu, pomimo tego, że palacze występują wśród nich częściej niż w przeciętnej populacji. Przyczyna tego stanu nie jest znana (…). W niedawnym badaniu przeprowadzonym na 50 000 poborowych w Szwecji wykazano niewielki, ale statystycznie istotny efekt PROTEKCYJNY palenia papierosów przed zachorowaniem na schizofrenię w późniejszym życiu. Autorzy pracy podkreślają, że ryzyko związane z paleniem papierosów znacznie przewyższa te ewentualne niewielkie korzyści, natomiast samo badanie dostarcza dowodów na teorię „SAMOLECZENIA” w schizofrenii przy pomocy palenia tytoniu. (…) Palenie tytoniu wpływa na funkcjonowanie wątroby w taki sposób, że powoduje szybszą metabolizację leków antypsychotycznych stosowanych w leczeniu schizofrenii. (…) Większa liczba palaczy wśród chorych na schizofrenię może być efektem chęci leczenia się przy pomocy nikotyny. Możliwe, że palenie daje krótkoterminowe efekty w postaci poprawionej czujności i funkcjonowania poznawczego u osób chorych. Wysuwa się przypuszczenie, że mechanizmem tego efektu jest zaburzenie funkcjonowania receptorów nikotynowych u chorych na schizofrenię, co chwilowo może zredukować palenie tytoniu.» – https://pl.wikipedia.org/wiki/Etiologia_schizofrenii

      • Robert pisze:

        Osobiście czytałem o tym, że „brat naszego Boga” poprosił o całe cygaro (!) na swym łożu śmierci, chociaż podobno tylko posmakował dymka i oddał.
        Film na podstawie dramatu Karola Wojtyły (z irytującym wszechangielskim), mimo że niełatwy w odbiorze, zrobił na mnie mocne wrażenie, gdy jeszcze „oficjalnie” byłem niewierzący; najbardziej zaś sena z „koniem”… Link jakoś funkcjonuje, więc chyba jest trochę legalny (1:o4:14 – 1:08:07):
        https://www.youtube.com/watch?v=l9h53jYvDRg

        • Paweł pisze:

          Dziękuję za dokonanie podsumowania tej mojej jakby „listy przebojów” w poprzednim, powyższym, lecz już zamkniętym „podwątku”. W nawiązaniu zaś do ostatniego zalinkowanego tam nagrania [nagrania bardzo ładnego hymnu carskiej Rosji] mogę „podrzucić” jeszcze takie oto dwa bardzo ładnie wykonane hymny narodowe/państwowe [bo czasami na takie „nienaganne” wykonanie jest trochę trudno natrafić pośród całej mnogości rozmaitych – moim zdaniem – „pośledniejszej jakości” wykonań]:
          1. Francuski hymn państwowy „MARSYLIANKA” [z tekstem podanym na ekranie; a ja tak w ogóle – nawiasem mówiąc – uczyłem się w życiu przez JEDEN rok francuskiego, więc trochę, ale tak tylko piąte przez dziesiąte, ten tekst rozumiem, ale nie za wiele, gdyż po roku tej mojej ówczesnej ambitnej (z założenia) nauki, gdy – będąc na pierwszym roku studiów – przeraziłem się ewentualną dwóją z francuskiego na koniec (a w tamtych czasach pierwszego roku się nie powtarzało w razie oblania poprawki, dwója zaś i bez tego powodowałaby ponadto dwa KATASTROFALNE dla mnie wtedy skutki: 1. utratę miejsca w akademiku, 2. utratę stypendium za dobre wyniki w nauce), przeniosłem się w popłochu na niemiecki, który znałem dużo lepiej…]:

          2. A tutaj urocze – dla mnie – wykonanie tejże „MARSYLIANKI” przez dzieci:

          3. Dawny austro-węgierski, a dzisiejszy niemiecki hymn państwowy, którego pierwotną wersję Wikipedia omawia pod hasłem „HYMN LUDOWY” [i jest tam też zamieszczona austro-węgierska wersja w języku polskim…]:

          4. Hymn ten, zmieniając swój tekst, lecz nie melodię, był ponadto hymnem bismarckowskiej II Rzeszy, potem Republiki Weimarskiej, hitlerowskiej III Rzeszy, po wojnie zaś Republiki Federalnej Niemiec i na koniec – jak wspomniałem – stał się hymnem dzisiejszych zjednoczonych Niemiec:

          Mam nadzieję, że nie zanudziłem, ale przekazałem to, co mi się akurat szczególnie spodobało. Może komuś się też spodoba.

        • Robert pisze:

          Ja dziękuję…

        • Paweł pisze:

          I jeszcze przepraszam za małą pomyłkę, w której ujawnił się mój brak słuchu absolutnego: otóż – jak słychać na początku ostatniego z zamieszczonych przeze mnie powyżej nagrań – oczywiście hymn bismarckowskiej II Rzeszy ma inną melodię niż wspomniany wyżej „Hymn ludowy” (co jest dość zrozumiałe, zważywszy że wówczas istniały jeszcze Austro-Węgry, których hymnem państwowym był tenże właśnie „Hymn ludowy”), a mianowicie melodia ta jest tożsama z melodią hymnu państwowego Wielkiej Brytanii „God save the Queen”, jak to podaje Wikipedia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Hymn_Wielkiej_Brytanii
          [To tak przez nieuwagę się pomyliłem. No cóż, geniuszem muzycznym nie jestem. Brak predyspozycji…]

        • Paweł pisze:

          A w ramach ciekawostek – hymn Polski w wykonaniu Japończyków można posłuchać tu (tylko trzeba uważać, żeby nie było „wyzerowane” na głośniku): https://www.facebook.com/groups/132920389129/permalink/10155835164574130/
          [Załączony niegdyś do tego komentarz: W pierwszy dzień Wielkanocy 2018 w japońskiej telewizji wyemitowane zostało nagranie z koncertu poświęconego twórczości Fryderyka Chopina, który odbył się w Japonii. Jako że Chopin słynął z zamiłowania do „Mazurka Dąbrowskiego”, Japończycy postanowili wykonać również i ten utwór, będący hymnem Rzeczypospolitej Polskiej. Tamtejsza orkiestra odegrała i odśpiewała hymn Polski. Fantastycznie im to wyszło.]
          Tutaj zaś mamy niejako „sumaryczne streszczenie” powyższego „plebiscytu” hymnów państwowych, gdyż w ramach historii POLSKIEGO hymnu narodowego oprócz „Bogurodzicy” i „Mazurka Dąbrowskiego” przypisano nam jako hymny: wyżej zalinkowany hymn Rosji carskiej (jako hymn „Kraju Nadwiślańskiego” utworzonego po powstaniu styczniowym), wyżej wspomniany hymn niemieckiej II Rzeszy (jako hymn zależnego od Niemiec i Austro-Węgier „Królestwa Polskiego” z ostatnich lat I wojny światowej), a nawet powyżej zaprezentowany „Hymn ludowy” (jako hymn III Rzeszy, okupującej Polskę):
          https://www.youtube.com/watch?v=dl1Dw2dyGXw
          W Internecie piszą, że z naszym obecnym hymnem państwowym jest problem taki, iż „(…) w zapisie ustawy z dnia 31 stycznia 1980 r., o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych, znajduje się bezwzględny wymóg wykonywania hymnu narodowego według załączonych nut – w tonacji F-dur”, natomiast „większość ludzi posługuje się nieszkolonym głosem i nie jest w stanie wykonać należycie hymnu w narzuconej przez ustawę tonacji, bo jego możliwości znajdują się w obszarze tonacji C-dur lub D-dur”. Wynika to stąd, że wysokość dźwięków w danej tonacji jest „usztywniona”, gdyż zawsze pozostaje w stałych, niezmiennych interwałach względem normalnego tonu odniesienia – a¹, czyli dźwięku a w oktawie razkreślnej – którego częstotliwość na „II Międzynarodowej konferencji na temat stroju”, która odbyła się w 1939 w Londynie, wyznaczono jako równą 440 Hz: https://pl.wikipedia.org/wiki/A%C2%B9
          Dlatego zwrócono się z apelem do Prezydenta Andrzeja Dudy o podjęcie inicjatywy zmiany ustawy i wpisanie w jej treść nowej, niższej tonacji hymnu – np. C-dur, czyli tonacji o kwartę niższej od „ustawowej” tonacji F-dur – ażeby wszyscy mogli śpiewać hymn Polski nie naruszając prawa. Tutaj mamy zaś przykład nagrania polskiego hymnu w tonacji D-dur, czyli o tercję niższej od „ustawowej” tonacji F-dur:
          https://www.youtube.com/watch?v=IeFpBND4w7I
          Jak widać, lub raczej: jak słychać – taka tonacja też mogłaby być, tak abyśmy nie byli zmuszeni (przepraszam za wyrażenie) do „piania”…

        • Robert pisze:

          Osobiście wybieram ten wariant:
          https://www.youtube.com/watch?v=56or6CRbebI
          : )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s