Ks. Frank Unterhalt: Komunia święta tylko na klęcząco i do ust. Zakończmy plagę profanacji!

Kościół żyje dzięki Eucharystii, a godne przyjmowanie Sakramentu Ołtarza jest źródłem niezmierzonych łask. Po Soborze Watykańskim II zatracono jednak poczucie świętości. Skutkiem jest dramatyczny zanik wiary w realną obecność Jezusa Chrystusa w Komunii świętej i wielka plaga profanacji i znieważeń Boga eucharystycznego. Ta sytuacja domaga się pilnej naprawy, w pierwszej kolejności poprzez przywrócenie udzielania Sakramentu Ołtarza wyłącznie na kolanach i do ust, wskazuje niemiecki konserwatywny kapłan, ks. Frank Unterhalt

Ks. Frank Unterhalt to kapłan diecezji Paderborn. Jest rzecznikiem konserwatywnej grupy księży Communio veritatis, która w minionych latach występowała wielokrotnie na rzecz obrony Tradycji i zwalczania współczesnych błędów. Sprzeciwiała się między innymi udzielaniu Komunii świętej rozwodnikom w nowych związkach czy też jednoznacznie krytykowała modernistyczny kurs Konferencji Episkopatu Niemiec. Teraz na stronie grupy ks. Frank opublikował esej zatytułowany „Ecce panis angelorum” poświęcony godnemu przyjmowaniu Komunii świętej.

Kapłan powołał się najpierw na objawienia Matki Bożej w Fatimie. „Przesłanie, które wychodzi z Cova da Iria, jest niebiańską pomocą w apokaliptycznym kryzysie Kościoła i dotyczy przede wszystkim naszej współczesności, w której we wstrząsający sposób dopełnia się zapowiedziane odejście od prawdziwej wiary” – napisał.

Zacytował następnie słowa zmarłego w 2017 roku kard. Joachima Meisnera, które ten napisał kilka lat temu w artykule na łamach „Die Tagespost”:

„Po Soborze tak bardzo dopasowaliśmy się do ducha czasu, że utraciliśmy gdzieś zmysł świętości. Karygodnie zaniedbaliśmy katechezę o sakramentach i całkowicie wykreśliliśmy zewnętrzne oznaki bojaźni Bożej. Takie oznaki – balaski, post eucharystyczny, klękanie czy Komunia do ust – były jak mur ochronny otaczający świętą Eucharystię. […] Przestaliśmy chronić Misterium i teraz przeżywamy totalną profanację świętości. […] To fatalna sytuacja, która wymaga pilnej naprawy”.

Ks. Unterhalt przypomniał, że idzie tu przecież o samo serce Kościoła, bo Msza Święta jest bezkrwawym uobecnieniem Ofiary Krzyża, a w sakramencie Eucharystii Jezus Chrystus jest obecny realnie i prawdziwie, ze swoim Ciałem, Krwią, Duszą i Boskością. Kapłan przywołał słowa świętego proboszcza z Ars: „Wszystkie dobre rzeczy razem wzięte nie mają jeszcze takiej wartości, jak jedna Ofiara Mszy, albowiem są one dziełami ludzi; Msza jest tymczasem dziełem Boga”.

„Kościół żyje dzięki Eucharystii, a godne przyjmowanie Sakramentu Ołtarza jest źródłem niezmierzonych łask. Świadectwo tego daje wielu świętych. Bł. Karol de Foucauld w jednej z modlitw wkłada Zbawicielowi w usta następujące słowa: Komunia jest większa niż życie, większa niż wszystkie dobra świata, większa niż cały wszechświat, to sam Bóg, to Ja, Jezus” – wskazał ks. Unterhalt.

W związku z tym, zaznaczył niemiecki ksiądz, zadaniem kapłanów jest przyuczanie wiernych do godnego przyjmowania Eucharystii i ustrzeżenia ich przed profanowaniem Najświętszego Sakramentu. Dziś, niestety, ta powinność nie jest wypełniana.

Kapłan podkreślił, że przyjmowanie Eucharystii, będące przecież szczytowym momentem naszego życia, domaga się niezwykle godnej oprawy; przypomniał, że wszystkie zewnętrzne gesty są w istocie odzwierciedleniem stanu naszej duszy, oznakami najgłębszej pobożności, stąd nie można ich w żaden sposób lekceważyć.

W książce „Dominus est” o Komunii świętej bp Athanasius Schneider napisał, że pod kierownictwem Ducha Świętego Kościół w VI wieku – jeżeli nie wcześniej – wypracował najdoskonalszą formę przyjmowania Eucharystii, wyrażającą najgłębszy szacunek dla Ciała Chrystusa, w postaci udzielania Komunii świętej do ust. Z kolei na początku drugiego tysiąclecia dołączono do tego gest klęknięcia, w pełni biblijny. A jednak w roku 1969 Stolica Apostolska zgodziła się na udzielanie Komunii świętej także na rękę, tym samym, jak pisał w innym miejscu bp Schneider, otwierając drzwi, przez które do Kościoła wtargnęła fala profanacji i braku czci dla Najświętszego Sakramentu.

„Czy sługa Chrystusa może w tej sprawie milczeć? Trzeba walczyć o nienaruszalną świętość Sakramentu Ołtarza i w ten sposób przezwyciężyć wrogi atak na Eucharystię! W opozycji do katastrofalnych nadużyć sakramentalnych wśród obecnego zamieszania trzeba bardzo jasno podkreślić, że Komunia do ust jest właściwą formą jej przyjmowania, do czego wierny zawsze i wszędzie ma prawo” – napisał ks. Unterhalt, powołując się na wytyczne Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

„W świetle przesłania z Fatimy trzeba całym sercem przyłączyć się do mężnego apelu biskupa Athanasiusa Schneidera: Wszyscy w Kościele, którzy wciąż poważnie traktują wiarę w eucharystyczną obecność Pana i płomiennie Go miłują, muszą jednym głosem zawołać: Przestańcie znieważać naszego eucharystycznego Boga, tak silnie już znieważonego przez praktykę Komunii na rękę!”.

Ks. Unterhalt wyraził też wdzięczność wobec papieża Benedykta XVI, który od Bożego Ciała 2008 roku zaczął udzielać Komunii świętej wyłącznie na klęcząco i do ust.
Źródło: communioveritatis.de

Za: www.pch24.pl

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

124 odpowiedzi na „Ks. Frank Unterhalt: Komunia święta tylko na klęcząco i do ust. Zakończmy plagę profanacji!

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

    • Bogusia pisze:

      Panie Boże, BLOGOSLAW …, wspaniałemu Kardynalowi Robertowi Sarahowi…!!!
      Szczęść Boże!
      Jezu Chryste,chce …, byśmy wszyscy przyjmowali Cie GODNIE !!!
      Dziekuje ,Ks.Frank Unterhalt ,za pięknie wyrazona opinie i nawolywanie do zakończenia plagi profanacji !!!

    • Bożena pisze:

      Ks. Dolindo Ruotolo
      Fragmenty z książki „W twej duszy jest niebo” które dla mnie okazały się bezcenne.

      „Zasadniczym celem Eucharystii jest odniesienie wszystkiego do życia Jezusa. Jego życie nie tyle się rozlewa, co raczej nas wchłania. To prawda, której nigdy nie pojęliśmy, dlatego też wielokrotnie nas dziwi fakt, że nie odczuwamy życia eucharystycznego. I to nas zaskakuje.
      Niemniej jest w tym logika. Rzekłbym, iż im gorliwszy jest nasz udział w Eucharystii, tym mniej potrafimy to odczuć, ponieważ mocniej zostajemy wchłonięci przez życie Jezusa. Eucharystia sama w sobie pełna jest owoców Jego obecności, niemniej Jego działanie w duszy branej przezeń w posiadanie może jedynie coś pozwolić nam odczuć. I to jedynie wówczas, gdy jesteśmy dostatecznie pokorni i skupieni. Spróbujmy lepiej zrozumieć te wielką tajemnicę , a rozproszą się liczne trudności, jakich doświadczamy w odniesieniu do sakramentu miłości eucharystycznej. Nie potrafimy bowiem wyjaśnić, jak to jest, że nie odczuwamy nieraz znaczącej różnicy pomiędzy przyjmowaniem Komunii a nieprzyjmowaniem jej. Gubimy się i nieraz nawiedzają nas wątpliwości, które odpędzamy od siebie, choć pozostają w nas głęboko, nawet gdy aktem wiary staramy się je zdusić.
      Jezus udziela się nam żywy i prawdziwy jako cząstka swego Mistycznego Ciała. Jak serce tłoczy krew do wszystkich narządów, pobudzając je do działania, tak samo On podczas Eucharystii jest sercem swego Mistycznego Ciała i powoduje, że Jego krew krąży w każdy członku. Nie jesteśmy już oddzielnymi jednostkami skupionymi na osobistych celach, ale częścią planu odpowiadającego Jego miłości do Ojca i objawieniu się Jego chwały. … Każdy wierny jest przez Niego karmiony stosownie do tego planu i wchłaniany przez Jego życie. Ludzka krew nie dokarmia w jednakowy sposób wszystkich części ciała ….Nie uświadamiamy sobie tego krążenia, mimo że stanowi ono sekret naszego życia. W podobny sposób rozlewa się życie eucharystyczne czyniąc jednych ludzi skłonnych do kontemplacji, innych do działania, jeszcze innych do ofiarowania się, wreszcie niektórych do bycia przykładem szczególnego Bożego miłosierdzia. Wszyscy odpowiadają jakiemuś specjalnemu celowi w ramach Jego miłości i są przezeń wchłonięci.
      Życie eucharystyczne wchłania nas w Chrystusa, porusza nas i aktywizuje, ale co ważne – zawsze w Nim. I Jezus jest świadom swego działania: On nas, wprawia w ruch, posługuje się naszym bytem, naszą nędzą i słabościami, naszym szczególnym położeniem i w każdej chwili naszego życia udziela nam siebie samego, my zaś trwamy w jego życiu.. Gdy wzmaga się Jego Eucharystyczne udzielanie się, to nie dla naszej rozrywki, przyjemności czy pocieszenia, ale dla chwały Bożej. Wtedy tym bardziej nas wchłania w swe życie dla Bożej chwały. My natomiast, zależnie od celów owej chwały, możemy odczuwać w sobie wręcz utrudzenie, katuszę, udrękę, ciemności, ucisk bądź pokusy. On jednak działa, gdy tymczasem ujawniają się w nas tego typu nędze. …
      Wielkim celem Jego życia jest osiągnięcie chały Bożej. Żyjemy w Nim, by służyć temu uroczystemu ukazaniu się chwały. On podczas Eucharystii rozlewa się w duszach, wchłania je, przyciąga swym działaniem, wprawia w ożywczy ruch, posługuje się nimi, oczyszcza i udoskonala. Na tym polega całe Jego działanie, choć dusza w niewielkim stopniu zdaje sobie z tego sprawę. To w Nim harmonia wszystkich dusz uczestniczących w Jego życiu osiąga harmonię chwały Bożej.
      Jezus w nie wstępuje i zależnie od stopnia ich otwarcia się na Niego przyobleka je w piękno. …
      Rozpala miejsce, w którym skupia się Jego płomień; budzi do wzrostu nasienie życia, natomiast niszczy nasienie złe zasługujące na usuniecie. … Udzielając się duszy, włącza ją w plan swego działania, wypełniając ją i karmiąc stosownie do jej możliwości. Cuda Jego działania zachodzą jedynie w Nim. Dusza może co najwyżej odczuć tego mglisty efekt. …
      Łączymy się z Nim, by zaoferować mu współpracę w budzeniu chwały dla Boga. Gdy się łączymy, On żyje w nas, my zaś stajemy się Jego świątynią. Całe nasze małe istnienie włącza się w niego i wówczas wszelkie nasze działanie, choć w nas samych pozostaje tym, czym było, przemienia on w siebie, posługując się nim w swoim życiu. Czyż ogień nie przemienia w siebie wszystkiego, co ogarnia? … toteż zamiast przejmować się drobiazgami, naszą chęcią odczuwania czy zaznania pociechy, winniśmy starać się jedynie oto, by nasza nicość poddała się żywemu i Boskiemu działaniu Jego miłości. O, nie jesteśmy w stanie pojąć, czym jest Jezus przebywający w sercu swego stworzenia! On pragnie się rozlać…albo lepiej: wchłonąć w siebie każde stworzenie. Widzimy jaka krzywdę wyrządzają Mu ci, którzy unikają przyjmowania Komunii Świętej. Przypominają dźwignie potężnego mechanizmu, które się psują i tym samym zadają ranę Mistycznemu Ciału doprowadzając do paraliżu jednej z jego istotnych funkcji. Ktoś może się dla samego siebie zadowalać przyjmowaniem Jezusa, jak to czynił do tej pory. Gdy natomiast pragnie stać się narzędziem w rękach Jezusa przydatnym w Jego działaniu, musi żyć w sakramentalnie obecnym Panu, podobnie jak Ten żyje w nim.”

      • Longin pisze:

        Rzeczywiście wspaniałe są te słowa o.Dolindo, niczym zdjęcie zasłony z oczu a zarazem przypomnieniem, że Pan, który złożył się w ofierze za nas oczekuje naszej miłości, by przez nas działać. Zawsze jest jednak pytanie czy otworzymy się, aby pozwolić Mu przyjść i działać…najpierw w sercu.

        • m-gosia pisze:

          Bożena dziękuję za ten fragment.Dziękuję ojcze Dolindo. Dla mnie to perełka.

  2. Renata pisze:

    W parafii do której teraz uczęszczam coraz więcej osób zaczyna przyjmować Komunię świętą do ust. Księża tam posługujący nie robią żadnego problemu. Obecnie nie nakłaniają do przyjmowania na rękę. Bardzo mnie to cieszy🙂Nawet w zeszłym tygodniu jedna siostra zakonna też do ust przyjęła. Ależ uśmiech się na mojej twarzy wtedy malował.🥰 W mojej parafii ksiądz dopuszcza(tylko kilka osób z tego korzysta i na dodatek krzywo na nich się patrzy) ale woli jak na rękę „bierzemy”, dlatego wolę poświęcić swój czas i jechać do parafii obok. Modlę się, żeby w mojej parafii wszystko wróciło do normy.

  3. Malgosia pisze:

    Kochana Rodzino WOWiT błagam Was o modlitwę za mojego jeszcze nie nagrodzonego synka. Od poczęcia ma trudną drogą. Mój mąż bardzo nalegał na przerwanie ciazy bo nie chciał tego dziecka. W obronie jego życia podjęłam decyzję odejscia z dziećmi od niego.Po paru miesiącach mąż zaakceptował że narodzi się jego kolejne dziecko i on będzie dla niego ojcem .Przez 35 tygodni Ciaza przebiegała książkowo aż do dzisiaj.Na wizycie kontrolnej dowiedziałam się że synek ma powiększone komory mozgu.Prawdopodobna diagnoza to wodoģlowie. Skierowanie na patologie ciazy…..Wczesniej na badaniach prenatalnych wszystko było w porządku A dziś taka wiadomość.Moja bezsilność i rozpacz jest niewyobrażalna…. Proszę,błagam Was o modlitwę…..za mojego synka.

  4. Beata pisze:

    Bogu dzięki za ten głos. Czy zostanie usłyszany? W mojej parafii dalej Komunia Święta tylko na rękę. Kapłani mówią, że podczas udzielania Komunii do ust, choćby bardzo ostrożnie , i tak stykają się z ustami, a przez to i śliną danej osoby. I tak , drogą kropelkową mogą przenosić wirusa. Jest to rzeczywiście realne. Jak odpowiedzieć na taki zarzut ?

    • Danka pisze:

      Beato przecież ksiądz podając Komunie św. podaje ją na czubek języka i nie dotyka w żadnym wypadku ust ani języka, wg mnie to dziwne tłumaczenie.
      Poza tym u nas raczej nie ma tej tzw. epidemii; u mnie proboszcz po Mszy św. w Boże Ciało powiedział, że w tym roku było o 55 % mniej pogrzebów niż w podobnym okresie w latach ubiegłych, a muszę zaznaczyć, że w moim mieście jest b. dużo osób starszych.

      A jak tak bardzo się upiera to może najpierw podawać Komunię Św. tym co chcą na tzw. „łapę ” a później osobom do ust.
      A poza tym strach obniża odporność – zawsze możesz to powiedzieć / lepiej martwić się o swoją duszę niż ciało i najważniejsze, aby nie sprofanować Pana Jezusa – tak uważam /.

      • Jadwiga pisze:

        Zawsze brałam Eucharystię do ust. W jednej z parafii do ktorej chodzilam jeszcze przed pandemia, nowy ksiadz tak podawal tę Komunię,tak, ze uderzał palcami w zęby a ja czułam jego ośliniony przez innych palec na twarzy. Pewnej niedzieli poczułam wręcz obrzydzenie.
        Pytalam wiec inne osoby, czy tez czuja to uderzenie w zęby i okazalo sie, ze tak.
        Wydaje mi sie, ze Eucharystia na rękę jest wygodna dla kaplanow, którzy nie musza martwic się o to czy ta Komunia wypadnie z ust czy nie. Ten kaplan najwyrazniej wciskal ja na silę aby nie wyleciała i tym samym zmuszał niektore osoby do wyciagania rak.
        Zmienilam parafię.
        Teraz w czasie pandemii, kiedy wciaz w naszych kosciolach/ zagranica/ wolno przebywac 20-osobom, ksiadz zapowiedział, ze Eucharystia TYLKO na rękę.
        Naprawdę ta pandemia, to szatanski plan aby zrobić nam wodę z mózgu.
        Na marginesie dodam, ze będac na wakacjach w Polsce, korzystałam z luksusu uczestniczenia w codziennych porannych mszach. W Białymstoku księża podawali Eucharystię do ust w taki sposób, że za kazdym razem byłam zachwycona bo Eucharystia jak gdyby „spływała” mi do ust sama. Tak pięknie była podawana.

    • Rita pisze:

      Beato, jest bardzo prosta odpowiedź na ten zarzut.Czy Pan Jezus obecny w Eucharystii może zarażać? Czy nawet, jeśli ksiądz ma kontakt ze śiiną osoby chorej i Ciałem Chrystusa, to czy Bóg nie jest wszechmogący i nie poradzi sobie z wirusem? Czy chce tą drogą zarazić człowieka? Oczywiście, że nie chce. Bardzo słaba jest nasza wiara. A przyjmowanie Komunii Św. na rękę z obawy przed zarażeniem, to brak wiary w realną obecność Chrystusa w Eucharystii i jego moc. Każdy, kto przyjmuje na rękę z obawy przed zakażeniem niech sobie zada pytanie czy wierzy w moc Boga czy wirusa? A jak wirusa,to niech się zastanowi nad stanem swojej duszy i swojej wiary. Paradoksalnie, obecna sytuacja w jaskrawym świetle pokazuje, kto w Boga naprawdę wierzy a kto nie.

      • Beata pisze:

        Ja się nie boję , ani trochę. Ale przy 12 tysiącach zachorowań na Śląsku argument o drodze kropelkowej jest tak silny, że nie ma Komunii do ust, niestety. Może tylko w niektórych parafiach, ale ja mam do nich za daleko. Żal serce ściska, ale również dzieci pierwszokomunijne otrzymują Jezusa na rękę. Mnie się wydaje, że to już teraz tak zostanie na stałe. To jest dla mnie bardzo bolesne. Ale absolutnie nie widzę tego w ten sposób, że Komunię na rękę przyjmują głównie osoby słabej wiary. Zwyczajnie, bardzo często nie ma innego wyjścia. Aby się temu przeciwstawić trzeba też mieć z natury mocny charakter i silną psychikę. Dużo już w życiu przeszłam, od dzieciństwa. I stałe przeciwstawianie się biskupowi, księżom i ciągłe zwracanie na siebie uwagi leży zwyczajnie poza moimi możliwościami. KS. Chmielewski, KS Adam, ale też spowiednicy mówią, że trzeba jednak się podporządkować.

        • Paweł pisze:

          Kiedy znajdujemy się w takiej „opresji” NIEPEWNOŚCI sumienia, to może warto zapoznać się dodatkowo z pewnymi regułami pomocniczymi, takimi jak np. te podane przez Katechizm Kościoła Katolickiego:
          1786 Sumienie, stając wobec wyboru moralnego, może wydać zarówno prawy sąd zgodny z rozumem i prawem Bożym, jak i – przeciwnie – sąd błędny, który od tego odbiega.
          1787 Niekiedy człowiek spotyka się z sytuacjami, które czynią sąd moralny mniej pewnym i utrudniają decyzję. Powinien jednak zawsze szukać tego, co jest słuszne i dobre, oraz rozeznawać wolę Bożą wyrażoną w prawie Bożym.
          1788 W tym celu człowiek stara się interpretować dane doświadczenia i znaki czasów dzięki cnocie roztropności, radom osób godnych zaufania oraz pomocy Ducha Świętego i Jego darów.
          1789 Oto niektóre zasady, które stosują się do wszystkich przypadków:
          – nigdy nie jest dopuszczalne czynienie zła, by wynikło z niego dobro;
          – „złota zasada”: „Wszystko… co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie!” (Mt 7, 12) 55 ;
          – miłość zawsze przejawia się w szacunku dla bliźniego i jego sumienia: „W ten sposób grzesząc przeciwko braciom i rażąc ich… sumienia, grzeszycie przeciwko samemu Chrystusowi” (1 Kor 8,12). „Dobrą jest rzeczą… nie czynić niczego, co twego brata razi, gorszy albo osłabia” (Rz 14, 21).
          http://www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkIII-1-1.htm
          Natomiast książka „Duszpasterstwo w konfesjonale” ks. prof. Stanisława Witka (tu na stronie już cytowana, z podaniem szczegółów wydawniczych: https://wobroniewiaryitradycji.com/2017/11/13/przebaczac-afektywnie-musimy-zawsze-ale-efektywnie-tylko-tym-ktorzy-zaluja-swoich-przewinien/ ) na str. 182, w rozdziale dotyczącym grzechów „nieskromności”, zaleca spowiednikom przy zadawaniu pytań o te grzechy taką zasadę: „Według ogólnej zasady w przypadku WĄTPLIWYM lepiej wykroczyć w pytaniach przez BRAK aniżeli przez NADMIAR, bo zbyt szczegółowe wnikanie spowiednika w te kwestie wzbudzić może podejrzenie o niezdrową ciekawość (…) albo pouczy penitenta o nowych sposobach grzeszenia i doprowadzi w przyszłości do upadku.”
          Powiem szczerze, że ja tę powyższą zasadę mówiącą, iż „w przypadku WĄTPLIWYM lepiej wykroczyć przez BRAK aniżeli przez NADMIAR”, nieraz pozwalam sobie całkiem uogólniać na WSZYSTKIE wątpliwe i nierozstrzygalne dla mnie kwestie – tak trochę w myśl też tego dosadnego potocznego powiedzenia: „NADGORLIWOŚĆ jest gorsza niż faszyzm” – i po prostu wolę nieraz w danej sprawie w ogóle powstrzymywać się od działania (np. od przyjmowania Sakramentów na „wariackich papierach”, jak ja to mówię), niż popaść w błąd moralny czy teologiczny przez „nadgorliwość” (a w przypadku Komunii św. na stojąco czy – tym bardziej – na rękę może to być kwestia grzechu świętokradztwa, którego przecież TRZEBA zawsze UNIKAĆ, nawet wtedy, gdy ma on akurat przypadkowo charakter jedynie grzechu powszedniego! Pan Bóg przecież nikomu nie zezwala grzeszyć: nie zezwala ani na grzechy śmiertelne, ani powszednie).

        • Rita pisze:

          Beato, oczywiście rozumiem Ciebie, Miałam na myśli tych, którzy mają wybór. Tak jest u mnie w kościele.Ale są też kościoły, gdzie nie ma wyboru, tak jak u Ciebie. Niemniej jednak kardynał Sarah wyraźnie podkreśla, że niezależnie od sytuacji, wierni muszą mieć prawo wyboru. Jeśli wierni są niejako zmuszeni przyjąć Komunię Św. na rękę a nie chcą tego robić, to myślę,że nie ma w tym ich złych intencji. Chodziło mi o inne sytuacje. Inna sprawa,że z punktu widzenia medycznego i ochrony przed infekcją Komunia Św na rękę nie ma żadnego uzasadnienia.Ręka może być tak samo skażona jak usta. Nawet bardziej, jeśli ktoś wcześniej dotykał ławki, drzwi, klamek a potem drapał się pod nosem.A kapłan może tak samo dotknąć mimowolnie ręki jak ust. Dziwny jest ten świat, dziwny jest ten wirus.Pozostaje wrażenie,że ta epidemia się nigdy nie skończy i że teraz mamy początek końca starego świata i panujących w nim zasad.

  5. AnnaSawa pisze:

    Dla przypomnienia:
    „….po nas już idą, …ja mówię : jak idą to przejdą…” 🙂

    Ok. 26 minuty nagrania wspomnienie o księdzu Prałacie Romanie Kneblewskim.

  6. Kasia pisze:

    Niestety nie mogłam znaleźć w jęz polskim ale warto wspomnieć- Kaplica Adoracji w Niepokalanowie online najczęściej odwiedzaną stroną adoracji online na świecie: https://m.ncregister.com/blog/solenetadie/live-adoration-online-at-st.-maximilian-kolbes-chapel

  7. wobroniewiary pisze:

    Powtarzanie w kółko przez o. Adama Szustaka „jak to w Kościele w Polsce i z biskupami jest źle, bardzo źle”- to najgorszy możliwy sposób ewangelizacji, gdyż utwierdza młodych w przekonaniu, że dobrze jest trzymać się z daleka od Kościoła. Zamiast pielęgnować w młodych pozytywny obraz świata, nadzieję – mamy do czynienia ze stopniowym, systematycznym niszczeniem w nich wiary. Ważny temat podjęty przez Dawida Mysiora.

  8. A pisze:

    Kochani! serdecznie Was proszę o modlitwę w intencji moich córek, które zdają egzaminy maturalne. Starsza córka poważnie choruje i ta matura jest dla niej wyzwaniem. Z całego serca dziękuję.

  9. Paulina pisze:

    Mam prośbę, czy mógłby ktoś podać namiary współcześnie żyjącego kapłana bądź siostrę zakonną w Polsce z darem proroctwa (chciałabym skontaktować się z taką osobą)? Bóg zapłać za odpowiedź.

    • Katarzyna pisze:

      +++ We wszystkich intencjach.

    • Renata pisze:

      Paulina widzę, że nikt nie odpowiedział na Twoją prośbę więc tak sobie myślę- napisz prywatną wiadomość do adminki🙂 Myślę, że ona Ci pomoże 🙂 Z Bogiem.

    • ER pisze:

      o. Daniel Galus z Czatachowej.
      Mimj.pl

    • Janek pisze:

      Mistyk ks.Łukasz Prausa.
      W każdą sobotę miesiąca w Sanktuarium Świętości Życia przy ul. Łagiewnickiej 197/201 w Łodzi odbywają się charyzmatyczne spotkanie ewangelizacyjne Prowadzone przez ks. Łukasza. Najbliższe spotkanie z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie odbędzie się 27 czerwca.
      „Ksiądz Łukasz to kapłan w wyjątkowy sposób obdarowany przez Jezusa. Jest znany ze swoich mistycznych doświadczeń, daru uzdrawiania a przede wszystkim z niezwykłej relacja z Chrystusem (rozmów z Nim samym).”

      https://www.facebook.com/przystanduchowa/

      • Bożena pisze:

        Ja modlę się za Ks.Łukasza bo mam coraz więcej obaw co do jego osoby i posługiwania. Popiera on i akceptuje M. Zielińskiego. Odnoszę też wrażenie, że tworzy się „kult” ks. Łukasza a nie Pana Jezusa. Poza tym ta kobieta waląca w struny gitary na spotkaniach modlitewnych, która przyjeżdża aż ze śląska – żeby nie była subtelnym sidłem zastawionym przez złego ducha.

  10. wobroniewiary pisze:

    O. Mirosław Kopczewski OFM | Kiedy Bóg nam pomaga?

  11. wobroniewiary pisze:

    Alicja Lenczewska
    SŁOWO POUCZENIA

    pon. 3.01.1994, godz. 15.10

    † Czemu służy modlitwa, jeśli nie wzrasta w twym sercu miłość wobec nieprzyjaciół – wobec tych, którzy przeciwni są twojej woli?

    Czy Ja rzeczywiście jestem twoim Panem, czy raczej pragniesz, abym służył spełnianiu się twojej woli?

    Czy ty jesteś sługą dla twych bliźnich, czy raczej oczekujesz i żądasz, by oni tobie usługiwali?

    Dziecko Moje, spójrz razem ze Mną w swe serce i w Moich oczach odczytaj prawdę o sobie: o twym sercu i twych czynach. I proś o Miłosierdzie Moje nad tobą.

    Ef 4, 1–3
    A zatem zachęcam was… abyście postępowali w sposób godny powołania, jakim zostaliście wezwani, z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości. Usiłujcie zachować jedność Ducha, dzięki więzi, jaką jest pokój.

    • babula pisze:

      Alicja Lenczewska – Świadectwo
      pn.18.V.87. g.8.30
      Pan Jezus do Alicji:
      ..”Cóż ty nazywasz modlitwą? Czy tylko deklaracje słowne?
      Każdy dobry czyn z określoną intencją w sercu jest bardziej modlitwą, niż potoki słów wyrażających prośbę.
      Modlitwą w czyjejś intencji jest myśl, pragnienie dobra dla tej osoby. Jeśli do tego pragnienia potrafisz dołączyć jakieś własne dobro, którym się dzielisz -siła takiej modlitwy jest tym większa.”
      ..”Czyn bez intencji jest marnowaniem energii. Modlitwa słowna bez czynu jest fikcją. Jedno i drugie jeśli nie występują łącznie mogą przynosić więcej zła niż dobra”.

  12. Renata Anna pisze:

    https://www.youtube.com/watch?v=kDO4N_6diF8 Polecam wykłady ks. Arkadiusza Szczepanika. Ten jest pierwszy. Bardzo ważne!!!

  13. AgnieszkaAnna pisze:

  14. Gonia pisze:

    Ja równieź chciałam prosić o kontakt z kapłanem albo siostrą zakonną mającą dar proroctwa oraz inne dary Ducha Św.

  15. Kasia pisze:

    Bardzo proszę o modlitwę. Nie wiem coś złego dzieje się z moją prawie czteroletnią córką. Od jakiegoś czasu od niedawna tak naprawdę wpada w takie histerię. Zaczyna mnie przezywać piszczy KRZYCZY bije. I podobnie do męża i syna. Trochę od kuzynki podlapala słowa Ty śmierdzielu Ty głupia Ty gnoju. Jest złośliwa krzyczy na nas i straszny terror wprowadza. Potem przeprasza mnie. Niestety dostala kilka razy klapsa ode mnie i wyprowsdzam ja do pokoju i zamykam zeby sie wykrzyczala a ona z taka zloscia na mnie krzyczy i przezywa. Nawet powiedziała: chce umrzeć. Dzieje się tak z tymi histeriami, kiedy nie podporzadkowujemy jej się. Niestety, byłam na jej zawołanie A teraz postanowiłam z tym skończyć. Ale jeszcze pół roku temu była tak grzeczna. Ja ostatnio popadam w jakieś depresje i często płacze ona to widzi. Modlę się za swoje dzieci od 2 lat w Róży Różańcowej. Jestem załamana nie wiem co robić.

    • Jacek pisze:

      Różaniec do ręki przy córce by widziała, a nasiąknie łaską Bożą.
      Być może zło weszło do was poprzez jakieś amulety, czy inne plugastwa zła.
      Trzeba sprawdzić wszystkie nowości w mieszkaniu, a nawet starsze nabytki i dary.
      Także książki i nagrania.
      Pozdrawiam
      Szczęść Boże

      • Kasia pisze:

        To już mam ogarnięte od dawna. Wszystko spalone. Nowe zabawki wszystko błogosławię. Ale nie wiem, może coś przeoczyłam. Choć bardzo uważam.

        • Kasia pisze:

          Duzo modlę się przy niej.

        • Jacek pisze:

          Skro się Modlisz to może spróbuj Ją wciągnąć w Modlitwę.
          Jeśli nie chce pozostaje Nowenna.
          Pozdrawiam
          Szczęść Boże

        • Bożena pisze:

          Polecałabym, i to bardzo książkę „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać ,żeby dzieci do nas mówiły.” Modlitwa jest ogromnie ważna ale i fachowe, bardzo praktyczne porady też się przydają – czyli wiara i rozum współdziałające ze sobą.

    • Anuszka pisze:

      Moze ma bunt 4 latka plus twoja zmiana nastawineia w wychowaniu. Ja tez bylam na zawolanie syna ale kapnelam sie ze nie tedy droga jak maial 2,5 roku.. Troche trwalo przestawianie ale sie udalo… W wieku 4 lat bedzie trudniej. Zaraz wrzuce co mowi o wychowaniu Maria Simma…

      • xc pisze:

        dobrze mowisz szkoda tylko ze tak malo matek to rozumie. wydaje im sie ze kochaja swoje dzieci a w rzeczywistosci je niszcza.

        • Kasia pisze:

          ,,wydaje im się że kochają swoje dzieci….”? Nie masz pojęcia chyba o czym piszesz. Nie masz prawa tak pisać. Nie znasz mnie, nie masz pojęcia ile matka poświęca często dla swoich dzieci. Twoje wpisy nic nie wniosły. Oceny i osąd… Jaką można mieć satysfakcję. Przykre to bardzo.

        • xc pisze:

          kasia Bog jest czysta miloscia, jest naszym ojcem a my jestesmy jego dziecmi . a mimo to nie jest na nasze zawolanie, nie spelnia naszych zachcianek bo jak wierzymy byloby to dla nas zle. niszczace dla naszego rozwoju duchowego. Ty sama napisalas: „niestety bylam na jej zawolanie” i w tym kontekscie pisalem porzedni komentarz
          mam nadzieje ze teraz wszystko jest jasne.

    • klasv pisze:

      Wyrzuć telewizor na śmietnik. Radio możesz zostawić, ale zaprogramowane tylko na maksimum dwie najlepsze stacje i słuchane sporadycznie. Sprawdź wszystkie zabawki, jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości, że zabawka nie jest piękna lub nie wzbudza jednoznacznie dobrych emocji, natychmiast niech wyląduje tam gdzie telewizor. Pozwól dziecku długo się bawić całkowicie samodzielnie lub z rówieśnikami, nie wtrącaj się gdy dzieci o to nie proszą. Starannie dobrane bajki oglądajcie zawsze razem. Zauważ, że świat jest pełen dobra, opowiadaj o tym dziecku. Kochaj męża. Czytaj regularnie książki Świętych, najlepiej tylko doktorów kościoła. I bezgranicznie kochaj Boga.
      Niech Boży Pokój zagości w Waszym domu.
      +++

      • Kasia pisze:

        Powiem szczerze, że w porównaniu że znajomymi czy nawet rodziną bardzo uważam na wszystko, z czym mają kontakt moje dzieci. Oni lekceważą, gdy ich ostrzegam o zagrożeniach duchowych i nie widzę, żeby mieli takie problemy, jak ja. Jak już wspominałam zabawki kilkakrotnie przeglądałam po konferencjach księdza Kostrzewy. Trzy worki spaliłam choć mój mąż twierdził, że przesadzam. Również mam problemy ze skrupułami i wszystko analizuje. Telewizor gra sporadycznie bajki rzadko jeżeli już to stare dobre bajki choć Swinka peppa tez bywała. Kilka razy dziennie błogosławię dzieci. Codziennie zanurzam je w Krwi Pana Jezusa i zawieszam Niepokalanemu Sercu Maryi. Zamawiam Mszę z okazji rocznicy Chrztu czy urodzin. Modlę codziennie w Róży Różańcowej. Żyjemy sakramentami. Córeczka zawsze jest z nami na Mszy nie pozwalam z byle powodu nie pójść. Odwiedzamy Sanktuaria Maryjne w całej Polsce i dzieci wszędzie zabieram oddaję je wszędzie Matce Bożej. Co robię nie tak, że mam problemy wychowawcze? Wiele razy oddaję je Maryi na wieczność i proszę by to Ona je wychowywała. Używam też w domu soli i oleju egzorcyzmowanego. Wszyscy nosimy Cudowne Medaliki córeczka też nosi i często całuje. My dodatkowo jeszcze Szksplerze Św Michała Archaniola i Matki Bożej z Karmelu. Już naprawdę nie wiem, co robić. Mój 15 syn modli się sam i regularnie korzysta z sakramentów. Jednak jest jedno ale…gra w grę gdzie sà strzelanki. On pilnuje, żeby nie było zagrozen duchowych już sam to ogarnia i dlatego tylko ma 3 gry w które gra. I nie potrafię to przekonać, że Panu Jezusowi na pewno nie podoba się ta strzelanka gdzie strzela się i zabija innych graczy. Może to to ma zły wpływ u nas w domu. Już sama nie wiem….

        • Wojciech pisze:

          Żyjemy w świecie po grzechu pierworodnym. Jest to świat w którym obok siebie występuje dobro i zło, jest w nim śmierć. Wszystkiemu temu podlegamy, jesteśmy zdolni do miłości ale i do zła, grzeszymy i upadamy cały czas. Nikt z nas nie jest doskonały. Niech Pani przeczyta 7 rozdział listu do rzymian. Święty Paweł Apostoł w natchnionym słowie mówi o ludzkiej kondycji jako skłonnej z natury do zła, że nawet jak chcemy czynić dobro to i tak narzuca nam się zło. Nie rozumiemy wielokrotnie tego mechanizmu. Każdy z nas ma swoje słabe punkty, które są naszym ościeniem. Piszę Pani o kłopotach z 4letnią córeczką, że potrafi zajść za skórę, i ma charakterek. Wielu by powiedziało, że jest trudna ale któż z nas nie jest trudny. Nie chcę Pani martwić ale ten wasz skarb, córeczka się nie zmieni bo ona po prostu taka jest, mała złośnica. Musimy zdać sobie sprawę, że rodzimy się z pewnym usposobieniem, temperamentem i choć możemy starać się go okiełznać to i tak pewien stały rdzeń naszego ja jest niezmienny. Niech Pani nie szuka nie wiadomo gdzie przyczyn jej zachowania, o ile podstawy przyzwoitości w waszej rodzinie są zachowane i nie ma jakiś jaskrawych grzechów, czy zachowań patologicznych to modląc się, wierząc, korzystając z sakramentów wszystko będzie zmierzało ku dobru, nawet jak z zewnątrz będzie to zle wyglądało. Wiem o czym piszę bo sam mam syna z zespołem Aspergera i to dopiero jest gagatek. W tej chwili , ma 15 lat skończył podstawówkę i tu uwaga: nie zmienił się nawet o jotę. Jak mu nie pasuję to pokazuje swoje rogi tak samo jak był malutki. W kłótni rzuca mięsem a za godzinę mówi, że mnie kocha i pyta czy i ja Go kocham. Uczmy się być ze sobą i kochać się takimi jakimi jesteśmy co oczywiście nie zwalnia nas z pracy nad sobą. Córeczka ma 4 lata to naprawdę za wcześnie aby rzucać teksty w stylu ” co z niej wyrośnie” Pozdrawiam z Bogiem!

        • Kaśka pisze:

          Kasiu… Córeczka na ma razie tylko 4 latka, może otrzymała od Pana Boga silny charakter i ,,upartość”. To może w przyszłości okazać się dużą zaletą, jeśli podszlifuje charakter. Ma dopiero 4 latka, dopiero uczy się radzić sobie ze swoimi emocjami. Podejdź spokojnie do tego, można też skonsultować sprawę z psychologiem dziecięcym. Myślę, że jeśli się modlisz za dzieci i żyjecie sakramentami nie ma co już szukać ,,furtek” dla złego. Odpuść trochę w tej kwestii, bo chyba tutaj trochę przeważa obawa przed złem nad ufnością w Bożą Opatrzność.

        • xc pisze:

          wydaje mi sie ze gdybys przesledzila losy wielu swietych to by sie okazalo ze w dziecinstwie bawili sie zolnierzykami albo latali z kijami udajac ze to karabiny czy miecze . to jest normalne . tak samo jak rywalizacja w sporcie. jezeli w „strzelanach ” nie ma trescie okultystycznych. to jedyne niebezpiczenstwo jest takie ze „za dlugo gra”
          dokrecanie śruby 15latkowi moze sie zle skonczyc .

      • Wojciech pisze:

        Zawsze wywołują u mnie uśmiech rady aby wyrzucić telewizor pisane z komputera gdzie dostęp do złych rzeczy jest nieograniczony. I już dzieci zrobią z niego użytek. Telewizor przy komputerze podłączonym do Internetu to pikuś. Ale Wolnoć Tomku w swoim domku!

        • xc pisze:

          to prawda niezalezni czy TV czy youtube caly czas trzeba kontrolowac co dzieciak oglada. na YT mozna niby zrobic playliste . tylko potem i tak YT w proponowanych wyswietla niewlasciwe rzeczy. maluch cos kliknie. rosadna opcja to sciagac filmiki na dysk albo kupowac kontent na DVD. jakies sprawdzone bajki .

    • xc pisze:

      tak sie wlasnie konczy rozpieszczanie dzieci. wobec dzieci trzeba byc stanwoczym konsekwentnym i jednoczesnie lagodnym. no i nigdy nie wolno ulegac. mam nadzieje ze ty sama nie jestes histeryczka i nie stosujesz takich metod wobec meza bo jesli tak to ona to widzi i sie uczy. no i moze warto tez zmienic dziecku diete. wiecej warzyw miesa mniej weglowodanow. ludzie ktorzy zmeinili diete czesto opisuja ze sa mniej nerwowi i drazliwi.

      • Beata pisze:

        XC, masz dzieci ? Jestem mamą 2 dzieci, które urodziłam krótko przed czterdziestką. Wcześniej pracowałam w katolickim przedszkolu, czytałam i słuchałam mądrych pedagogów, osób duchownych o świeckich. I powiem Ci jedno : teoria jest super, praktyka niekoniecznie. Mamy z mężem takie problemy z dorastającymi dziećmi, na które nie działają żadne mądrości tych, którzy sami dzieci nie mają. Czasem potrzeba głównie modlitwy i postu, bo wszystko inne zawodzi.

        • xc pisze:

          niestety mam to „szczescie ” miec czesto kontakt z „matkami z dziecmi” kosztuje mnie to wiele stresu i nerwow.
          1 wszystko to co napisalem odnosnie wychowywania dzieci nie rozni sie w niczym od tego co napisala Renia czy Anuszka wiec w czym problem? z nimi polemizuj jak matka z matka.
          2 ja sie nie wypowiadam absolutnie na temat wychowania nastolatkow. milenialsi to wyzsza szkola jazdy – tu tylko modlitwa post i cuda moga pomoc.
          3 nawet gdybym powiedzial ze mam dzieci to i tak okazalo by sie ze nie mam prawa sie wypowiadac bo jestem facetem .

  16. Konwalia pisze:

    Mam pytanie, czy to prawda, że ks. Cielecki, propagator kultu św. Szarbela, odszedł do Katolickiego Kościoła Narodowego? To był dość znany kapłan. I JEDNA PROŚBA, PROSZĘ NIE PUBLIKOWAĆ TEGO PYTANIA, JEŚLI TO NIEPRAWDA. NIE CHCĘ SZERZYĆ POMÓWIEŃ, PROSZĘ TO NAJPIERW ZWERYFIKOWAĆ, DZIĘKUJĘ.

    PS Dziękuję za modlitwy.

      • mcc2 pisze:

        O ile mnie pamięć nie myli to Adminko chciałaś mi patelnią przywalić po głowie jak pisałem krytycznie o tym księdzu Cieleckim . On zamieszczał na swojej stronie różne dziwne informacje a ty kopiowałaś a ja krytykowałem a nawet nie wpuszczałaś często moich kometarzy. Przypomne : bo mam dobrą pamieć a ty możesz sprawdzić .jak chcesz tracić czas. To była sprawa gdy zamieścił obraz ducha ofiary po wypadku przy drodze asfaltowej , udowodniłem linkami że to fak , tak było z rzekomym obrazem Jezusa na nienie udowodniłem linkami że to przeróbka która po raz pierwszy pojawiła się na stronach New Age. Była też sprawa rzekomo cudownego obrazu Jana Pawła II który płakał w domu Włoskiej rodziny napisałem że Włosi dla sensacji tak często kłamią , a cudowne krwawe łzy do ekekt podkładu pod oczami przy ich dole który przy określonej dużej wilgotności i temperaturze zaczyna się rozpuszczać , No i to tyle było by w temacie . Patelnią w łeb…na oślep bez oglądania się na fakty i logikę .

      • klasv pisze:

        Nie pierwsza to gwiazda tej strony, która upada z hukiem. Nie mam do nikogo pretensji, diabli atakują. Mają ułatwiane zadanie, gdy nie weryfikujemy natchnień nieziemskich przy pomocy zdrowego rozsądku, zwykłego rozumu. Dla mnie największe zwiedzenie to m.rekinek, i politycy ultrakatolicy, wykorzystujący instrumentalnie wiarę dla kariery.

        • xc pisze:

          dawno temu mna wstrzasnelo jak odszedl ks Fabian blaszkiewicz. – teraz to juz mnie nic nie zaskoczy.

        • xc pisze:

          z tych „ultrakatolickich” to ja jedynie Jurka szanuje. odszedl z Pisu kiedy ten byl u szczytu wladzy. Inni odchodza jak sie okazuje ze nie ma dla nich miejsca na listach.
          Natomiast najbardziej zabawny jest Braun, ktory jak na ultrakatolika przystalo koleguje sie z jakimis joginami czy harikrisznowcami.

        • wobroniewiary pisze:

          To będzie trudny tydzień Ale zero polityki !!
          Prosze

    • Euzebia pisze:

      https://padrejarek.pl/padre-jarek-dolaczyl-do-prezbiterium-katolickiego-kosciola-narodowego-15-06-2020/

      Byłam kiedyś na spotkaniu z ks Cieleckim i zobaczyłam oczami i sercem że to wyjątkowy człowiek i prawdziwy Pasterz Dusz, dlatego wydaje mi się że jakieś trudne okoliczności skłoniły księdza Cieleckiego do podjęcia takich a nie innych decyzji.

      • Damian pisze:

        Ks. Jarosław nie pierwszy i nie ostatni…Pozostaje modlitwa…

        A co do Kościoła. Wystarczy poczytać np w formie beletrystycznej (czasami tylko tak można coś napisać) powieść z przed 2000 r. „Dom Smagany Wiatrem” śp. ks. Malachi Martina. I wszystko staje się jasne…Trzeba trwać i wytrwać zachowując wiarę…
        A tu krótki wywiad

        • marroz pisze:

          Książkę również polecam, ale nie dla wszystkich. Dla zachwianych w wierze, nie.Dla patrzących wyłącznie przez różowe okulary na Kościół, też nie. I dla tych co nie umieją czytać między wierszami, nie polecam. A dla reszty tak, wstrząsająca historia, a najgorzej, że duża część to fakty, które obecnie da się sprawdzić w internecie. Na pewno,dzięki tej książce, bardziej zrozumiałam decyzję papieża Benedykta i wielkie cierpienie Jana Pawła II.

  17. babula pisze:

    Kasiu wydaje mi się, że to efekt tego co napisałaś -„byłam na jej zawołanie”.
    Przeczytałam niedawno wypowiedź psychologa o dziecku mającym histerie.
    „Dlaczego je ma? Bo Może.” Jest ktoś kogo te histerie bolą, kto się nimi przejmuje i na nie reaguje.
    Może znajdziesz tu różne rady ale uważam, że im szybciej pójdziesz do specjalisty tym lepiej.
    Jeśli wpadasz w depresję, często płaczesz to córka odbiera to jako formę Twojej słabości i tym bardziej czuje się bezkarna bo uważa, że na słabej mamie krzykiem wymusi to czego chce.
    Tobie Kasiu też przyda się profesjonalna pomoc, żebyś pokonała swoje smutki i nabrała siły do walki o dobro dziecka.
    Pan Bóg dał lekarzy byśmy korzystali z ich pomocy ale On jest najlepszym Lekarzem i Jego opiece Cię powierzam +++

    • Kasia pisze:

      Dziękuję za wszystkie komentarze. Skontaktowalam się z psychologiem chrześcijańskim i pójdziemy na spotkanie. Bóg zapłać.

      • xc pisze:

        zeby potem dziecko nie mialo wiekszej traumy po takich wizytach u psychologa. twoj problem nie jest na tyle powazny zeby z 4 letnim dzieckiem chodzic po psychologach.
        kolezanka o nicku Anuszka napisala wszystko co bylo do powiedzenia. musisz przestawic dziecko na normalne wychowanie.
        btw czy to nie ty jakies pol roku temu pisalas tutaj ze nie wiesz jak swojemu dziecko wytlumaczyc ze nie wolno mu isc na haloween ?

        • Kasia pisze:

          Słucham? Jakie Halloween? Nic z Twoich wpisów nie zgadza się że mną. To nie są porady tylko jakieś wymyślanie teorii, że może pasują. U mnie nigdy nie było problemu z Halloween. Nikt w tym udziału brać nie chciał. Dziękuję.

      • Renia pisze:

        Pani Kasiu myślę, że do tematu trzeba podejść ze spokojem. To jest czteroletnie dziecko, w jego mózgu nadal zachodzą duże zmiany, do tego coraz większa chęć decydowania o sobie, o tym co chce ona robić, no i bunt kiedy nie wolno. Do tej pory była grzeczna, bo miała to co chciała. Bunt jest efektem zakazu. Przechodziłam podobne sceny ze swoją dwu letnia córką, kiedy był czas buntu dwulatka. Wtedy też pojawił się w domu nowy dzidziuś. Działy się różne rzeczy, kiedy córka nie mogła zrobić czegoś co sobie wymyśliła, w złości wyrzucała wszystkie ciuchy z szafki, rwała kartki papieru, krzyczała tak, że trudno to opisać. Czasem trwało to chwilę, ale często nawet do godziny. Jak mnie nie było, bo usypiałam synka to chciała wchodzić i go budzić, a jak mąż jej nie pozwalał to histeria na całego się odbywała. To był trudny dla nas czas, bardzo obciążający psychicznie więc rozumiem co Pani przeżywa. Ale jedyne co mogę doradzić to być konsekwentnym i po prostu przetrwać, bo to minie. Potem takie histerie, ale już krótsze zdarzały się właśnie przy 4roku życia. Wiem, że to są etapy rozwoju dziecka i one są normalne. Jedne dzieci mają takie reakcje, a inne inaczej to okazują. To jest czteroletnie dziecko, które dokładnie wie co powiedzieć, żeby mamę zabolało, dlatego jest taka okrutna. Ale to jest efekt, że wszystko mogła wcześniej, a im starsze dziecko tym bardziej się stawia, bo też więcej rozumie. To co ja robiłam, to przede wszystkim w czasie histerii nie dyskutowałam z dzieckiem, nic nie tłumaczyłam, bo wtedy mózg jest wyłączony na argumenty i nie słucha. Wyprowadzałam ją do pokoiku, najpierw siadałam obok i nic nie mówiłam tylko czekałam, pytałam tylko czy chce się przytulić. Nie chciala nigdy, a moja obecność wzbudzała jeszcze bardziej histerie, więc potem wychodziłam i pozwalałam jej zostać samej. Zaglądałam co jakiś czas i pytałam czy już się uspokoiła i czy możemy porozmawiać i czy chce się przytulić. Dziecko nie rozumie do końca tego co się w nim dzieje dlatego warto być obok i pozwolić mu wyrazić swoje emocje. One nie są złe i proszę do tego tak nie podchodzić. Po prostu inaczej dzieci nie umieją wyrazić swojego niezadowolenia. My dorośli obrażamy się albo mowimy o tym. A dzieci nie potrafią jeszcze tego. Warto kupić jakąś książeczkę o emocjach zwłaszcza złości, żeby razem porozmawiać o tym co się dzieje w nas kiedy jesteśmy źli i co powinno się zrobić kiedy tak czujemy. Moja córka po tym jak kończyła histerię wołała mnie i dopiero wtedy brałam ja na kolana i przytulałam, a potem rozmawiałyśmy o tym co się stało i jak możemy to zmienić. Potem jak porozwalała ubrania to musiała posprzątać po sobie. Trwało to naprawdę długo, ale w końcu się skończyło. Potem wróciło ale już mniejsze i krótsze histerię. I przyznam szczerze, że też traciłam cierpliwość, też dawałam klapsa, ale to nie dawało efektu.chociaz na trochę ją zatrzymywało. Jednak emocje i tak w którymś momencie wybuchały. Życzę powodzenia i proszę się nie martwić, to minie. Tylko konsekwencją i byciem przy dziecku wygracie.

  18. Longin pisze:

    Bardzo smutna ta informacja o odejściu ks.Jarka…dla nas to także znak jak krucha może być wiara, jeśli nie przyjmujemy wszystkich sakramentów jakie daje Kościół. Czyż nie stajemy się wtedy takim ewangelicznym naczyniem glinianym, które łatwo może skruszeć…owszem dajemy się formować, ale niekiedy sami napełniamy je „NIEWIARĄ” w zbawcze działanie Łaski. A zatem jak ma nas wypełnić i przeniknąć Jej działanie skoro wątpimy w skutki, a przecież Kościół wyraźnie naucza, że „(…)W chwili, gdy sakrament jest celebrowany zgodnie z intencją Kościoła, moc Chrystusa i Jego Ducha działa w nim i przez niego, niezależnie od osobistej świętości szafarza. Skutki sakramentów zależą jednak także od dyspozycji tego, kto je przyjmuje” (KKK 1128)

    Jutro mamy dzień największego święta Bożej Miłości, pozwólmy zatem wypełnić nasze serca jak naczynia gliniane NIM CAŁYM… ale też pocieszajmy i wynagradzajmy za tych, którzy odrzucają Jego Ciało i Krew, które są nie tylko źródłem życia wiecznego, ale usprawiedliwieniem, bo miłość i miłosierdzie zakrywa wiele grzechów.

  19. Longin pisze:

    Uściślę tylko co dla mnie oznacza pojęcie „niewiary”, które wielu katolików traktuje jako przesłankę rozłączną. Otóż.. wierzę tylko w to co Bóg objawił, ale to co Kościół daje do wierzenia to już niekoniecznie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s