25 maja – dzień urodzin św. Ojca Pio

25 maja – dzień urodzin św. Ojca Pio (Padre Pio z Pietrelciny OFMCap, właśc. Francesco Forgione, znany jako święty ojciec Pio ur. 25 maja 1887 w Pietrelcinie, zm. 23 września 1968 w San Giovanni Rotondo)

Cud wskrzeszenia

Był maj 1925. roku. Maria miała małe dziecko, które było chore od urodzenia. W związku z tym Maria była bardzo zatroskana o los swojego dziecka. Po wizycie lekarskiej powiedziano jej, że jej dziecko ma bardzo skomplikowaną chorobę. Nie było dla niej żadnej nadziei, żadnych szans na wyzdrowienie. Wtedy Maria zdecydowała się pojechać pociągiem do Rotundy San Giovanni. Mimo że mieszkała w maleńkiej miejscowości na południu Puglii (biedny rejon południowych Włoch), dotarły do niej opowieści o Ojcu Pio, o zakonniku, który był znamienny jak Jezus, czynił cuda, uzdrawiał chorych i dawał nadzieję zdesperowanym. Natychmiast wyjechała w stronę Rotundy, lecz po drodze dziecko zmarło. Czuwała przy nim całą noc a potem położyła do kufra i zamknęła wieko. Następnego dnia dotarła do Rotundy San Giovanni. Nie miała nadziei lecz nie utraciła wiary. Tego wieczora poznała Ojca Pio. Czekała w kolejce do konfesjonału i niosła na rękach kufer, gdzie znajdowało się ciało jej synka, który zmarł dwadzieścia cztery godziny wcześniej. Kiedy stanęła przed Ojcem Pio, uklękła, zapłakała i błagała o pomoc. On przypatrywał się jej uważnie i wtedy ona uchyliła wieko i pokazała Ojcu zwłoki dziecka. Ojciec Pio, do głębi serca poruszony jej żalem, wziął maleńkie ciałko jej synka i położył na jego czole swą dłoń. Modlił się, zadzierając głowę do Nieba. Nagle dziecko ożyło. Zaczęło ruszać rączkami, nóżkami i wyglądało tak, jakby dopiero co przebudziło się z długiego snu. Zwracając się do matki, Ojciec Pio rzekł: „Matko, czemu płaczesz? Twój syn spał!” Okrzyki radości matki i zebranych wypełniły cały kościół i wydarzenia tego dnia i cudu, jaki uczynił Ojciec Pio były na ustach wszystkich.

Ojciec poprosił o uzdrowienie Paoliny i oznajmił,
iż jej wskrzeszenie nastąpi w Wielki Poniedziałek

Pewna kobieta w Rotundzie San Giovanni była takim dobrym człowiekiem, że Ojciec Pio twierdził, iż niemożliwością byłoby znaleźć najmniejszą skazę w jej duszy, wymagającą wybaczenia. Innymi słowy, całe jej życie prostą drogą prowadziło do nieba. Pod koniec Wielkiego Postu Paolina poważnie zachorowała. Wszyscy wzywani doktorzy zgodnie twierdzili, że jej stan jest beznadziejny. Jej mąż i ich pięcioro dzieci udali się do klasztoru aby modlić się z Ojcem Pio i prosić go o pomoc. Dwoje z dzieci chwyciło jego sutannę i wtulając w nią twarze, płakało. Ojciec Pio rozgniewał się trochę ale zaraz starał się je pocieszyć. Obiecał, że będzie modlić się za nich, ale to wszystko, co może dla nich zrobić! Po czasie, na początku Siódmej Godziny, zachowanie czcigodnego Ojca uległo zmianie: poprosił o uzdrowienie Paoliny i oznajmił, iż jej wskrzeszenie nastąpi w Wielki Poniedziałek. Lecz w Wielki Piątek Paolina straciła przytomność, zapadając w śpiączkę. Następnego dnia, w Sobotę, zmarła. Część jej rodziny przyniosła jej suknię ślubną aby ubrać w nią zmarłą, zgodnie z tradycją. Inni z kolei pobiegli do klasztoru prosić Ojca Pio o cud. Odpowiedział im tylko: „Będzie wskrzeszona” i odszedł w stronę ołtarza odprawiać Mszę Świętą. Kiedy zaczął śpiewać „Gloria” i rozległ się dźwięk dzwonków obwieszczający zmartwychwstanie Chrystusa, głos Ojca Pio załamał się; zaczął szlochać i oczy jego wypełniły się łzami. W tym samym momencie Paolina została wskrzeszona. Bez żadnej pomocy wstała z łóżka, uklękła i odmówiła Pacierz trzy razy. Potem wstała i uśmiechnęła się. A więc została uzdrowiona… a raczej wskrzeszona. Albowiem Ojciec Pio nie powiedział, że „wróci ona do zdrowia”, lecz że „zostanie wskrzeszona”. A zapytana o to, co się stało kiedy umarła, odpowiedziała: „Wznosiłam się w górę, wyżej i wyżej, i kiedy otoczyła mnie wspaniała jasność, wróciłam z powrotem.”

Ojciec Pio nie wypuszczał różańca z rąk!
Czyń podobnie kliknij

„Kochajcie Maryję i starajcie się, by Ją kochano. Odmawiajcie zawsze Jej różaniec i czyńcie dobro. Dzięki tej modlitwie szatan spudłuje swe ataki i będzie pokonany, i to zawsze. Jest to modlitwa do Tej, która odnosi triumf nad wszystkim i nad wszystkimi”.
„Podajcie mi moją broń – mówił Ojciec Pio, gdy czuł, że traci siły w walce ze złem. – Tym się zwycięża szatana – wyjaśniał, biorąc do ręki różaniec”
Często, nawet w godzinie śmierci powtarzał: „Zawsze odmawiaj różaniec”.
„Ledwie się obudzisz, nie pozostawiaj ani sekundy szatanowi, zaczynaj odmawiać Różaniec. Nawet wtedy, gdy pracujesz: myjesz naczynia czy cokolwiek innego robisz, módl się – bo wtedy nie dajesz miejsca szatanowi, żeby pracował w twoich myślach. A poza tym kroczysz w wolności i zawsze jesteś spokojny” św. O. Pio

Kiedy O. Pio konał:
„Kiedy konał i już z nami nie mógł rozmawiać, jego jedyną odpowiedzią było pokazanie różańca i szeptane słowa: Zawsze, zawsze…”

Definicja świętego według o. Pio:
„Święty jest grzesznikiem, który nie zgadza się na to, żeby nim pozostać. Każdego dnia mówi: „pomyliłem się i nie będę więcej popełniał tego błędu”. Powtarza to do końca swojego życia”

Jak zostać dzieckiem duchowym Ojca Pio? – kliknij

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

26 odpowiedzi na „25 maja – dzień urodzin św. Ojca Pio

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. eReM pisze:

    Mój Święty! Jego celebracja Mszy św. pełna pokory, szacunku i uwielbienia dla Eucharystycznego Jezusa niech będzie wzorem dla naszych kapłanów! Jego przenikliwość wobec penitenta w sakramencie spowiedzi św., objęcie miłością, która nie była pobłażliwa wobec grzechów, niech będzie wzorem dla naszych kapłanów! Módlmy się o to, by O. Pio był wzorem dla naszych duszpasterzy!
    I ten nieziemski zapach fiołków, który zwiastuje duchową obecność O. Pio… Jeden raz intensywnie doświadczyłam tego nieziemskiego zapachu, który pociągnął mnie, znużoną i zniechęconą, do wywiązania się z nabożeństwa drogi krzyżowej mieszczącej się w przyklasztornym lesie, które przyniosło potem ogromny pokój i uniżenie wobec Bożego Majestatu… Czułam, że to O. Pio zachęcił mnie, żebym nie rezygnowała, wiedząc o łaskach przygotowanych dla mnie od Pana…
    Ps. Są zmiany: będąc tydzien temu na Jasnej Górze, tak jak wszyscy obecni na Mszy sw., otrzymałam Ciało Panna Jezusa do ust, na klęczaco! Natomiast w sanktuarium w diecezji legnickiej, zgodnie z zaleceniem celebrującego kapłana były dwie „kolejki” wierzących: tych którzy przyjmowali Pana Jezusa do ust – ok. 90% przystępujących do Komunii św. i druga ok. 10% osób wyciągających rękę. A w katowickiej nadal bez zmian… tylko i wyłącznie Komunia św. na rękę

    • eReM pisze:

      Zapomniałam dołączyć info o petycji jaką wystosowali wierni ze Słowacji o przywróceniu Komunii św. do ust. Może by tak i u nas powstała taka petycja…
      https://www.m.pch24.pl/slowacja–na-skutek-prosb-wiernych-biskupi-przywrocili-komunie-na-jezyk,76164,i.html

      • Beata pisze:

        Też myślałam o tym, że w Polsce jest bardzo potrzebna taka petycja. Czy ktoś z Was ma jakiś pomysł jak się do tego zabrać? Może przez redakcję pch24, piszmy do nich.

    • Renata pisze:

      Różnie księża rozumieją słowo arcybiskupa Skworca „USILNIE zaleca „. W mojej parafii tylko na rękę ksiądz udziela( nie można inaczej) a w miejscowości obok jest wybór( też podlega arcybiskupowi). Przykro mi to pisać ale opuściłam uczestnictwo we Mszy w mojej parafii z bólem serca. Chodzę jedynie na adorację. Na Mszę jeżdżę do parafii obok bo skoro tam potrafię godnie przyjąć Komunię i mam samochód, to tak robię. Jeśli ktoś ma podobną sytuację, ( Komunia tylko na rękę) proponuję popytać znajomych czy może w miejscowości obok można godnie przyjąć Komunię. Warto spróbować 🙂

    • AniaB pisze:

      Tu, gdzie ja mieszkam, kościoły są ciągle zamknięte. Modlę się o otwarcie kościoła i będę przeszczęśliwa, gdy będę mogła przyjąć wreszcie Pana Jezusa, nawet jeśli będę musiała na rękę. Nie zrezygnuję nigdy w życiu z przyjmowania Pana Jezusa, nawet jeśli będę miała narzucone na rękę….przyjmę Go zawsze i wszędzie. Godność Jego przyjmowania zależy od postawy serca. Czasami naprawdę dziwię się ludziom, którzy rezygnują dobrowolnie i świadomie z Mszy św i Komunii św, bo jest podawana tylko na rękę.

      • Renata Anna pisze:

        Aniu ta sprawa ( sposobu przyjmowania Komunii św.) jest bardziej skomplikowana niż nam się wydaje. Nie każdy potrafi być jak o. Dolindo (ponad 19 lat nie odprawiał Mszy św. -był posłuszny przełożonym). Nie od wszystkich Bóg wymaga poświęcenia. Zresztą czym innym jest jeden przypadek, a czym innym masowe zachowania mas. Czasem ludzie na dole muszą się przeciwstawić, by myślenie Kościoła hierarchicznego nie odeszło od prawdy jak u katarów, albigensów itd.

        • Renata pisze:

          Zgadzam się z Tobą Renata Anna, że to skomplikowane. Początkowo brałam Komunię na rękę ale czułam, że coś jest nie tak. Spowiadał się z tego po czym usłyszałam w konfesjonale, że mam być posłuszna więc tak robiłam ale niepokój był większy. Teraz czuję spokój duszy i dziękuję Bogu, że dał mi możliwość 🙂 Ta sprawa jest tak skomplikowana, że tylko Jezus jest w stanie nas przekonać jaka jest prawda ( o ile ją przyjmiemy bez dyskusji i prawda nas nie zabije)- to moje zdanie. Ja wiem, że inni nie mają wyboru i za te osoby się modlę. Nikogo nie oceniam🙂Jesteśmy tu po to aby sobie doradzać i się wspierać 🙂 Jeśli choć jedna osoba po przeczytaniu tego wpisu, MAJĄC wybór sposobu przyjmowania Komunii, będzie przyjmować ją do ust a wcześniej brała ją do ręki, to będzie to dla mnie sukces 🙂

        • Bożena pisze:

          Najbardziej serce boli, gdy w danym kościele można przyjmować Komunię Św. na klęcząco, do ust a część osób obecnych na Mszy Św. i tak bierze na łapę, w tym siostry zakonne. Złożony przez nie ślub posłuszeństwa nie zwalnia z myślenia i osobistej odpowiedzialności.

      • Magda pisze:

        Jeśli w danej parafii nie ma innego sposobu – może spróbować (tak jak prosi Matka Boża w Trevignano Romano) przyjąć Pana Jezusa na chusteczkę położoną na rękę? Potem złożyć chusteczkę do środka, żeby nie strącić okruchów i używać wielokrotnie w tym samym celu.
        Moja mama tak zrobiła w parafii gdzie komunia tylko na rękę…-i zrobiło to takie wrażenie na księdzu,że tydzień później w tej parafii były już dwie kolejki -jadna do ust, druga na rękę ;):):)

      • Elizeusz pisze:

        To nie jest tak, AniuB, jak piszesz i jak to wielu mówi i myśli, że …Godność Jego przyjmowania zależy od postawy serca… Właściwa, postawa ciała ma też swoje niebagatelne znaczenie i to są naczynia połączone. Nie czas tu pisać o historii podawania Komunii Św. na rękę, która do KK weszła wśród duchowieństwa krajów zachodnich jeszcze w trakcie trwania i po zakończeniu SWII na zasadzie nieposłuszeństwa Stolicy Apostolskiej; i by nie doszło do grożącej schizmy, ten sposób podawania Komunii Św. usankcjonowano w KK pod pewnymi warunkami, które zresztą były łamane. Ale korzeniem było nieposłuszeństwo, no i w tym udział miały złe duchy, o czym mówią w wielu egzorcyzmach. Zresztą możemy dzisiaj zobaczyć, jakie to przyniosły b. złe następstwa i owoce, spustoszenie, niewiarę w Kościele w krajach zachodnich, gdzie nadal trwają i ewoluują coraz bardziej destrukcyjnie.
        Ci wierni, którzy nie chcą przyjmować i nie przyjmują Ciała Pańskiego na rękę wiedzą, że jest to formą, przejawem profanacji, ohydy spustoszenia, bezczeszczeniem tego Sakramentu św. po patronatem Bestii podobnej do Baranka (Ap 13,11n), wywołując sprzeciw zdrowego sumienia (zob. Rz 14,22n)
        W wielu współczesnych Orędziach, przesłaniach z Nieba jest o tym mowa.
        W książce (posiadającej kościelne Imprimatur) zat. „Męka Pańska”, współczesnej boliwijskiej stygmatyczki Cataliny Rivas, Pan Jezus powiedział: „Katów, którzy rozdzierają Moje Ciało nie jest ani dziesięciu, ani dwudziestu. Jest bardzo wiele dłoni, które zadają ból Mojemu Ciału przyjmując Komunię św. na rękę – świętokradzkie dzieło szatana.” (Wydawnictwo ‚Vox Domini’, Katowice 2009, s. 35).
        Jak możesz to postaraj się o nabycie wartościowej książki autorstwa Athanasiusa Schneidera zat. „DOMINUS EST. Refleksje Biskupa z Azji Środkowej o Komunii Świętej” (Wydawnictwo Sióstr Loretanek, W-wa 2008).
        Narzucanie, a wręcz przymus przyjmowania Komunii św. na rękę pod płaszczykiem swoiście pojmowanego posłuszeństwa jest w Kościele bezprawne.
        Dzisiaj nastały takie czasy, że bardziej trzeba słuchać Boga niż ludzi (Dz 4,19).
        Wiem, że rezygnacja przyjmowania Pana Jezusa w Komunii Św,. gdy jest podawana na rękę jest bólem, cierpieniem, a zważ w tym kontekście na słowa słowa św. Piotra: „To się bowiem podoba [Bogu], jeżeli ktoś ze względu na sumienie [uległe] Bogu znosi smutki i cierpi niesprawiedliwie”. (1P 3,19)

        • Małgorzata K. pisze:

          Witam, Szczęść Boże!
          Mi też zdarzyło się przyjąć Komunię na rękę, gdy byłam w innym Kościele, a właściwie Sanktuarium. Był to wtorek i nowenna do św Antoniego. Nie zauważyłam, że Ojcowie dają Komunię na rękę,a tak bardzo pragnelam przyjąć Pana Jezusa, więc tak zrobiłam… Czułam się potem okropnie, łzy mi stanęły w oczach… Gdybym wiedziała, to bym nie szła na nowenne i poszłabym do mojej parafii. Zaraz na drugi dzień poszłam do spowiedzi. Tak ja i Wy opisujecie. Poprostu czułam mocno, że to grzech i nie jestem godna by dotykać Ciało Boga! Nie ruszaly mnie myśli o posłuszeństwie, bo sumienie wolało głośniej! Też chcę innych zachęcać do przyjmowania Komunii do ust, a przedwszystkim mówić o co chodzi… Ze to jest Żywy Bóg! Jeśli pozwolimy na profanacje Boga, to wiara wśród ludzi będzie jeszcze bardziej zanikac. Bardzo mnie cieszy, gdy czytam Wasze komentarze, jak walczycie i dajecie świadectwo. Nasza wiara wzrasta i myślę, że wszystkich, którzy czytają 🙂

        • Longin pisze:

          Też myślę Elizeuszu, że w odniesieniu do nieposłuszeństwa Prawu oraz nieposłuszeństwa Tradycji ani dyspozycja wewnętrzna, ani pragnienie serca nie są usprawiedliwieniem takiego stanu rzeczy tj. braku właściwej godności przyjmowania Eucharystii, gdyż jak słusznie zauważyłeś postawa czyli forma są tu „naczyniami połączonymi”.
          Jedynym usprawiedliwieniem jest tu Miłosierdzie, z którym musi współdziałać nasza dobra wola wyrażająca się choćby w porywie serca …chcę Cię Panie przyjąć w sposób najbardziej godny – nie patrz teraz na me dłonie, ale na serce, które jednoczy się z Twoim Sercem.
          Ps.
          Kupiłem dziś „przypadkowo” książkę „Manna z nieba” Alana Amesa i to co mnie w niej urzekło to niesamowita prostota a zarazem piękno krótkich przesłań dot. Eucharystii, gdzie niekiedy dwa, trzy zdania oddają więcej prawdy niż wiele traktatów teologicznych, jak choćby to: „Eucharystia jest najświętszą z wszystkich świętości, gdyż jest Mną” (wyd.Espirit Kraków 2016 „Manna z Nieba”, str 255)
          Czy potrzebny zatem jakiś komentarz ?

    • Beata pisze:

      Droga eReM, codziennie modlę się w tej intencji, aby i u nas była możliwość przyjęcia Komunii Świętej do ust. Ostatnio coraz więcej parafii informuje, że pierwsza Komunia Święta będzie jednak w czerwcu. I na razie wszystko wskazuje na to, że dzieci otrzymają Jezusa na rękę. Módlmy się o Światło Ducha Świętego dla kapłanów.

  3. Elizeusz pisze:

    Dzisiaj 25 maja, jest też wspomnienie w Kościele św. Magdaleny Zofii Barat (1779-1865), jednej z największych mistyczek w historii Kościoła św.
    25 maja – św. Magdalena Zofia Barat, dziewica https://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/05-25d.php3
    To też tytułowa „Święta Pani” książki Stefanii Fulli Horak, nazywana przez nią „Mamusią świętą”.
    Może więc wartałoby przytoczyć niektóre (fragmenty) z rozmów F. Horak ze św. M. Z. Barat:
    1/. 15.grudzień 1935r.
    Tym razem Mamusia św. zaraz po przyjściu kazała mi wziąć papier i ołówek i w zwykły swój sposób „na niesłyszane” podyktowała mi następującą modlitwę:
    „Najświętsze Serce Pana Jezusa, wieczny płomieniu Bożej Miłości błagamy Cię, przez pokorną Służebnicę Twoją, św. Magdalenę-Zofię, udziel nam cząstki Jej zrozumienia Twojej Boskiej idei miłości Boga i bliźniego. Pozwól nam wraz z ukochaną Twoją świętą iść w Twoje krwawe ślady, nieść ciężar Krzyża codziennego w ciszy i spokoju. Wskaż nam drogę pokory, którą szła najczystsza Matka Twoja, Najświętsza Panna Maryja. Niech Płomień Miłości Najświętszego Serca już prędko obejmie, utuli i uciszy cały świat”.

    2/. 1 marzec 1936r.
    … Kiedy Mamusia św. miała już odchodzić, zapytałam:
    – Co by się stało, gdybym Cię chwyciła i nie puściła więcej do nieba?
    – Nie chwyciłabyś. Majestat świętości jest tak wielki, że poraża. Nie mogłabyś się ruszyć z miejsca gdybyś to chciała uczynić. Świętość przenika całego człowieka do głębi i uszczęśliwia go.
    – Jak się to dzieje Mamusiu św., że Cię widzę, skoro jesteś duchem? Dotykałam cię, czułam w palcach szorstkość Twego habitu, jak to jest?
    – Widzisz Fullu! Mogłaś tylko słyszeć mój głos. Mogłam przychodzić do ciebie we śnie, jak to nieraz czynię, albo mogłam ci tylko dyktować zlecenia. Pan Jezus jednak pozwolił przychodzić mi do ciebie tak, jak mnie widzisz. Abyś mnie mogła rozeznać zmysłami.
    Chwytam w powietrzu atomy materii potrzebne do utworzenia mego kształtu, a potem gdy odchodzę, rozpraszam je na powrót. Mogłabym ci się pokazać małym dzieckiem, młodą dziewczyną, dorosłą lub staruszką. Nam wszystko z woli Boga możliwe. Ani czas, ani przestrzeń dla nas nie istnieje. Wszystko jest łatwe i proste.
    – Czy Święci tak wyglądają w niebie, jak na ziemi w chwili śmierci?
    – Nie. W niebie nikt nie jest starym. Jesteśmy piękni i młodzi. Mamy wszyscy Chrystusowe lata. Jedynie dzieci zostają dziećmi i trwają w jasnym Kręgu Radości. …

    • Elizeusz pisze:

      3/. Zesłanie Ducha Świętego 31 maj 1936r.
      Niech cię błogosławi Trójca Przenajświętsza – Bóg, Syn i Duch Święty.
      Serce twoje dziecino będzie razem z moim. Czuj ze mną Idziemy wspólnie na przyjęcie Pocieszyciela. Odtąd już nie będziesz lękać się i wstydzić wiary.
      Duch św. jest niewidzialny, lecz ogarnie cię całą, rozjaśni najciemniejszy kąt twojej duszy. Potrzeba tylko wierzyć i pragnąć kochać, ufać i modlić się. Największe łaski widzialne rozdaje Duch święty. Otwórz całe serce z miłości, a wszystkie Jego dary wchłoniesz w swą duszę. Szukałaś Boga Ojca, odnalazłaś Go w Synu Jezusie. Umiłowałaś Jezusa, a On posyła ci Pocieszyciela Ducha Świętego, byś wiedziała, że najtrudniejsze słowa Ewangelii św. stają się żywe i proste, jeśli ktoś otworzy serce i rozum Prawdzie, którą głosił Zbawiciel.
      Jaką pociechę wnosi Bóg, Pocieszycielem nazwany przez Syna? Nie inną, tylko Boską. Światło Mądrości Bożej i naprawdę ten jest godzien tego, który pokochał i uwierzył w Jezusa. I tak dziecino, rozważaj sobie słowa moje, a Duch Święty wytłumaczy ci, czym byłam żyjąc na ziemi. Tym samym, czym jest każdy najmizerniejszy człowiek.
      Wiedz o tym, że człowiek na świecie często nie przewyższa wartością małego zwierzątka, które instynktem więcej nieraz wdzięczności okaże Stwórcy, niż człowiek o wolnej woli i nieśmiertelnej duszy.Tu w niebie jestem świętą tylko dlatego, że wolę moją oddałam Panu. W tym wszystko się mieści. Na tę jedyną mądrość zdobędzie się człowiek wówczas, gdy
      Boga pozna, wierzy i kocha. Już wie, skąd nadeszła, wie, kto jest Panem, wie o zapłacie wiecznej, wie, że innej drogi nie ma i kiedy już to wszystko wie, nigdy już się nie cofnie.

      W internecie: https://marucha.files.wordpress.com/2019/04/fulla-horak-swieta-pani.pdf

      • Paweł pisze:

        Powiem Wam ciekawostkę. W 2003 roku, 15 maja – w imieniny mojej śp. babci Zofii (zm. w 1995 r.), a jednocześnie też w imieniny mojej śp. wychowawczyni z podstawówki [zm. w 2018 r., która to – co ciekawe – jako tak w ogóle rusycystka, miała pogrzeb 26 IV, czyli we wspomnienie NMP Dobrej Rady, a język rosyjski (w domyśle dla wielu, w PRL-u) był „RADZieckim”, co kojarzy się („nomen omen”) właśnie z Matką Bożą Dobrej RADY…] poszedłem do spowiedzi, a potem przez 9 dni (czyli akurat przed dniem 25 maja) odprawiałem nowennę ku czci św. Magdaleny Zofii Barat.
        I w trakcie odprawiania tej to nowenny odkryłem, że spośród wszystkich Świętych omówionych w (świeżo wówczas nabytej przeze mnie) książeczce o. Stanisława Marii Kałdona OP pt.: „Nabożeństwa do Świętych szczególnego wstawiennictwa w sprawach najtrudniejszych i beznadziejnych” [wydanie Wydawnictwa „M”, Kraków 2002] tym Świętym, który zdecydowanie najłatwiej wysłuchuje moje modlitwy, jest św. EKSPEDYT.
        [A ta książeczka omawia oprócz niego też św. Judę Tadeusza, św. Filomenę, św. Antoniego Padewskiego, św. Ritę, św. Ojca Pio i Czternastu Śś. Wspomożycieli – i ja do nich wszystkich po kolei, „jak leci”, się modliłem, lecz wyraźny „odzew” był tylko w przypadku św. Ekspedyta…].

  4. eReM pisze:

    Elizeusz wybacz, ale muszę to napisać: Imię Trzeciej Osoby Trójcy Przenajswietszej zawsze i wszędzie piszemy „w całości” Duch Święty – bo tak to Imię brzmi. Błędem jest pisać: Duch św.! Tego skrótu: św. używamy pisząc, np. Spowiedź św., Komunia św., Msza św., czy św. O. Pio. Duch Święty ma na imię Duch Święty 🙂

    • Elizeusz pisze:

      Tak, masz zupełną rację eReM! „Wybaczam” i Dziękuję, że słusznie zwróciłaś na tą sprawę uwagę i to zauważyłaś, co świadczy też o tym, że dokładnie czytałaś przytoczony tekst. Oczywiście powinno się pisać z dużych liter obydwa słowa w całości: Duch Święty. Tak też jest napisane w książce, na str. 99-ej. Ale na moje usprawiedliwienie niech będzie to, że ten tekst, w którym była/jest mowa o Ducha Świętym skopiowałem i wstawiłem z konkretnego linku i nie zwróciłem uwagi na to miejsce, w którym wystąpił ten błąd. Dziękuję i pozdrawiam w Panu, Duchu Świętym. Niech Twoją duszę wypełnia Światło Mądrości Bożej (wedle Ef 1,8.17).

  5. wobroniewiary pisze:

    Dzisiejsze (25 maja) wyjście pielgrzymów poprzedziła msza święta. Przewodniczył jej biskup Józef Zawitkowski, który podkreślił, że to historyczna pielgrzymka. – W czasie epidemii wyszła z Łowicza pielgrzymka. Zapiszą to wszystkie parafie i urzędy miasta – dodał.

    Wyjście pielgrzymów odbiło się szerokim echem w całej Polsce. Na portalach rozgorzały dyskusje, czy to legalne w czasie epidemii. Policjanci zdecydowali się interweniować po kilkudziesięciu kilometrach, w rejonie miejscowości Słupia w powiecie skierniewickim. Funkcjonariusze uznali, że doszło do naruszenia przepisów dotyczących epidemii. – Policjanci interweniowali w związku z informacją, że po terenie powiatu porusza się grupy osób, które mogą nie stosować się do przepisów związanych z bezpieczeństwem sanitarno-epidemiologicznym. Część z tych osób rozjechała się autokarami – wyjaśnia Justyna Florczak-Mikina, rzecznik policji w Skierniewicach.

    https://www.radiolodz.pl/posts/61430-pielgrzymka-z-lowicza-zatrzymana-przez-policje

  6. Euzebia pisze:

    JAN PAWEŁ II I OJCIEC PIO

    Nie wszyscy wiedzą, że po raz pierwszy i jedyny spotkali się osobiście w San Giovanni Rotondo w 1948 roku. Spotkanie to owiewa aura tajemnicy. Relacja z niego nie pojawia się we wspomnieniu żadnego z nich. Nie wiadomo, o czym rozmawiali i czy — jak głosi plotka — Ojciec Pio przepowiedział wtedy pontyfikat Karolowi Wojtyle. Tak nawiązana została niezwykła znajomość.

    To było w kwietniu 1948 roku. Choć niektórzy piszą, że rok wcześniej. Młody, dwudziestoośmioletni ksiądz z Polski, Karol Wojtyła odwiedza słynnego już od lat Ojca Pio z Pietrelciny. Jedzie pociągiem z Rzymu do Foggii, a potem autobusem do oddalonego o czterdzieści kilometrów San Giovanni Rotondo. W wyprawie towarzyszy mu ksiądz Stanisław Starowieyski i to on po latach omyłkowo napisze, że wizyta miała miejsce rok wcześniej „zaraz po Wielkanocy, chyba w 1947 roku”. Podobny błąd popełni sam Jan Paweł II, gdy już jako papież przyjedzie do grobu Ojca Pio. Jednak później, w 2002 roku, gdy zostanie poproszony o napisanie wspomnienia z tamtego pierwszego spotkania, sprostuje omyłkę: „Pamiętam ten dzień w 1948 roku, gdy w kwietniowy wieczór jako student Angelicum przyjechałem do San Giovanni Rotondo, żeby zobaczyć Ojca Pio i uczestniczyć w jego Mszy Świętej i, jeśli to możliwe, żeby się u Niego wyspowiadać”. Także kilka innych, drobnych faktów potwierdza tę właśnie wersję. Choćby słowa papieża, że widział, podczas swej pierwszej wizyty w San Giovanni Rotondo, jak powstaje szpital założony przez stygmatyka, zwany Domem Ulgi w Cierpieniu. Wiemy, że pierwsze prace przy budowie — drobne i ledwie przygotowawcze — rozpoczęto dopiero pod koniec maja 1947 roku.

    A więc rok 1948, tuż po Wielkanocy, która wypadała 28 marca. Mogły to być zatem pierwsze dni kwietnia, jeszcze przed pierwszą niedzielą po świętach, zwaną białą, która kończyła oktawę wielkanocną i wiosenne ferie na uczelni. Ale może i nieco później, bo wyjątkowo tamtego roku wszyscy studenci — także klerycy — mieli długie, miesięczne ferie z powodu zbliżających się wyborów do włoskiego parlamentu (18 kwietnia). Polscy księża z Krakowa — Wojtyła i Starowieyski — często wykorzystywali wolne od nauki dni na wycieczki po Włoszech. […]

    Tuż po przyjeździe mieli okazję po raz pierwszy zobaczyć Ojca Pio na wieczornym nabożeństwie. „I wtedy mogłem zamienić z nim kilka słów” — napisze Wojtyła. Nie wiemy, o czym rozmawiali. Być może było to ledwie kilka słów przywitania. Czy stygmatyk zapytał o sytuację w ich ojczystym kraju? Nie można i tego wykluczyć. Gdy kilka lat później przyjedzie do Ojca Pio inny Polak — poeta Aleksander Wat — zakonnik już przy przywitaniu go zapyta: „No i jakżeście się tam, w Polsce, pozbyli tych Rosjan?”. Sprawy tego świata wcale nie były mu obce, spotykając się z ludźmi, interesował się ich problemami. Ale jak w tym wypadku było naprawdę i czego dotyczyła rozmowa z młodym księdzem Wojtyłą, nigdy się już nie dowiemy.

    Z całą pewnością natomiast wiemy, że polscy księża znaleźli nocleg naprzeciw kapucyńskiego kościoła, w domu Marii Basilio, duchowej córki Ojca Pio, która wynajmowała pielgrzymom pokoje gościnne. Mogli z okien patrzeć na nieodległy plac budowy — rozpoczętej nieledwie rok wcześniej — wielkiego szpitala, o którym od lat marzył Ojciec Pio. Widzieli to, co się dzieje na kościelnym placu, mogli poczuć atmosferę tego miejsca, w którym po latach wojny odradzał się ruch pielgrzymkowy z wszystkimi jego zaletami i wadami. Obserwowali tłum wiernych, który wielką falą wypłynął z kościoła i kłębił się wśród straganów z dewocjonaliami i zdjęciami stygmatyka. Patrzyli na setki jego czcicieli koczujących całą noc przed klasztorem. Słyszeli ich śpiewy i okrzyki, widzieli, jak wpatrują się w okno na piętrze z nadzieją, że jeszcze raz, choćby na chwilę, pojawi się w nim „ich święty”. Trwało to długo, do późnych godzin, póki Ojciec Pio nie ukazał się wreszcie w oknie, nie pobłogosławił pielgrzymów i nie powiedział im przez megafon „Buona notte”…

    Następnego dnia wczesnym rankiem księża Wojtyła i Starowieyski znów pojawili się w kościele, by uczestniczyć w odprawianej przez stygmatyka przy bocznym ołtarzu mszy, która — jak napisał we wspomnieniu Jan Paweł II — „trwała długo i w czasie której widziało się na Jego twarzy, że On głęboko cierpi. Widziałem Jego ręce sprawujące Eucharystię — miejsca stygmatów były przesłonięte czarną przepaską, to pozostało dla mnie jako niezapomniane przeżycie”. Pozostało na zawsze. Po ponad pół wieku schorowany, cierpiący papież, z wysiłkiem przyklękający przy ołtarzu, z trudem utrzymujący w ręku hostię, miał jeszcze przed oczami tamtą mszę. „To pierwsze spotkanie uważam za najważniejsze i za nie w szczególny sposób dziękuję Opatrzności” — napisał w 2002 roku.

    Po każdej Mszy Świętej Ojciec Pio spowiadał w zakrystii mężczyzn. Również ksiądz Wojtyła uklęknął przed nim, by wyznać grzechy. Ten fakt przywołał w kazaniu podczas kanonizacji stygmatyka: „Ojciec Pio był szczodrym rozdawcą Bożego miłosierdzia, gotowym służyć wszystkim rozmową, kierownictwem duchowym, a w szczególności udzielać sakramentu pokuty. Mnie także w latach młodzieńczych spotkał przywilej skorzystania z tej jego dyspozycyjności dla penitentów”. A w przekazanym kapucynom wspomnieniu wyznał: „Przy Spowiedzi Ojciec Pio okazał się spowiednikiem mającym proste, jasne rozeznanie i do penitenta odnosił się z wielką miłością”.
    ***
    Spowiedź przyszłego papieża u mistyka, który czytał w myślach, jak i całe ich spotkanie z 1948 roku, rozpalały wyobraźnię wielu i były pożywką dla przeróżnych domysłów. W kilka dni po pamiętnym 13 maja 1981 roku prasę włoską obiegła plotka, jakoby podczas tej rozmowy Ojciec Pio przepowiedział Karolowi Wojtyle pontyfikat i męczeństwo. Informację taką podał nawet oficjalny biuletyn włoskich kapucynów. Na pierwszych stronach gazet pojawiły się tytuły: „Będziesz papieżem we krwi — powiedział mu Ojciec Pio”, „Przepowiednia Ojca Pio na temat zamachu na Wojtyłę”, „Ojciec Pio do Wojtyły: będziesz papieżem, lecz przez krótki czas”. Jednak, jak to często bywa przy sensacyjnych doniesieniach, tak i teraz okazało się, że nikt nie potrafi wskazać wiarygodnego źródła tych rewelacji, a wszyscy powołują się na kogoś, kto „sam nie widział, ale słyszał od innych”. Najlepiej więc było zapytać samego zainteresowanego.

    Jan Paweł II kilkakrotnie i przy różnych okazjach odniósł się do tych pogłosek i za każdym razem je dementował — czy to z uśmiechem, czy całkiem na poważnie. Wieloletni przyjaciel Wojtyły, bp Andrzej Deskur był świadkiem jednego z takich dementi. Na pytanie, czy Ojciec Pio przepowiedział mu męczeństwo i pontyfikat, Jan Paweł II zdecydowanie odparł: „Nie, to absolutnie nie jest prawda. Z Ojcem Pio rozmawiałem tylko o jego stygmatach. Zapytałem go, który ze stygmatów sprawia mu największy ból. Byłem przekonany, że to ten w sercu. Ojciec Pio bardzo mnie zaskoczył, mówiąc: «Nie, najbardziej boli mnie ten na ramieniu, o którym nikt nie wie i który nawet nie jest opatrywany»”.

    Zaskakujące wyznanie. Nie wiemy, czy ta rozmowa odbyła się już pierwszego dnia, tuż po przyjeździe Polaków do San Giovanni Rotondo, czy nazajutrz po spowiedzi. O wiele ciekawsza byłaby odpowiedź na pytanie, dlaczego Ojciec Pio uznał za właściwe wyznać tę tajemnicę nieznanemu, przypadkowo spotkanemu, młodemu księdzu z Polski? O ranie ramienia nie mówił nikomu: ani przełożonym, ani lekarzom, ani nawet swym najbliższym córkom duchowym. O istnieniu tego „stygmatu” dowiedziano się dopiero w 1971 roku podczas inwentaryzacji osobistych rzeczy po zmarłym przed trzema laty stygmatyku. Wtedy to brat Modestino Fucci zauważył na jednym z podkoszulków „widoczny, okrągły ślad krwawej wybroczyny, o średnicy około dziesięciu centymetrów, na prawym ramieniu, blisko obojczyka”. „Ukryty stygmat” Ojca Pio okazał się zgodny z rozkładem plam na Całunie Turyńskim oraz starodawną modlitwą św. Bernarda z Clairvaux do „rany na ramieniu Chrystusa, zadanej Mu przez najtwardsze drzewo krzyża”. Karol Wojtyła poznał ten sekret już w 1948 roku.

    Fragment książki
    „Jan Paweł II i Ojciec Pio. Historia niezwykłej znajomości” Edward Augustyn

    https://opoka.org.pl/biblioteka/T/TH/THO/gop86-wojtyla.html

  7. wobroniewiary pisze:

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

    Orędzie z 25.05.20
    „Drogie dzieci! Módlcie się ze mną o nowe życie was wszystkich. W swoich sercach, kochane dzieci, wiecie, co trzeba zmienić: wróćcie do Boga i Jego przykazań, aby Duch Święty przemienił wasze życie i oblicze tej ziemi, która potrzebuje odnowy w Duchu. Kochane dzieci, bądźcie modlitwą dla tych wszystkich, którzy się nie modlą, bądźcie radością dla tych wszystkich, którzy nie widzą wyjścia, bądźcie nosicielami światła w ciemności tego niespokojnego czasu. Módlcie się i szukajcie pomocy i wstawiennictwa świętych, abyście i wy mogli tęsknić za niebem i niebiańską rzeczywistością. Jestem z wami i wszystkich was chronię i błogosławię moim macierzyńskim błogosławieństwem. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s