Ks. Tomasz Kostecki: Kościół już się nie podniesie!? Ratuj duszę swoją!

Wół i Osioł czyli wiśta WiO

Ks. Tomasz Kostecki pisze:
Po tym filmie Kościół już się nie podniesie! – w ten sposób opisywano zarówno pierwszy jak i drugi (dziś opublikowany) film braci Sekielskich. Żywię nadzieję, że autorom filmów nie chodzi istotnie o atak na Kościół ale o dochodzenie do prawdy – tylko ona ma moc wyprowadzania z grzechu!

Dziś święto św. Andrzeja Boboli – Patrona Polski, który nawoływał do ratowania własnej duszy! Czy jeszcze pamiętamy że jesteśmy ludźmi nie tylko z sercem ale i z duszą! Zapraszam do posłuchania, komentowania poniższego dzisiejszego kazania:

Od Administracji:
Kościół? – bramy piekielne go nie przemogą. Pan Jezus powiedział: „Będę z wami aż do skończenia świata” a nie do Sekielskich czy innych! DO SKOŃCZENIA ŚWIATA! Kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony!

Opis męczarni i katuszy, jakich Święty Andrzej Bobola zaznał z rąk oprawców

(…) W maju roku 1657 Pińsk zajmuje oddział kozacki pod dowództwem Jana Lichego. Najbardziej zagrożeni jezuici: Maffon i Bobola opuszczają miasto i chronią się ucieczką. Muszą kryć się po okolicznych wioskach. Dnia 15 maja o. Maffon zostaje ujęty w Horodcu przez oddział Zielenieckiego i Popeńki i na miejscu ponosi śmierć męczeńską.
Andrzej Bobola schronił się do Janowa, odległego od Pińska około 30 kilometrów. Stamtąd udał się do wsi Peredił. 16 maja do Janowa wpadły oddziały i zaczęły mordować Polaków i Żydów. Wypytywano, gdzie jest o. Andrzej. Na wiadomość, że jest w Peredilu, wzięli ze sobą jako przewodnika Jakuba Czetwerynkę. Andrzej na prośbę mieszkańców wsi, którzy dowiedzieli się, że jest poszukiwany, chciał użyczonym wozem ratować się ucieczką. Kiedy dojeżdżali do wsi Mogilno, napotkali oddział żołnierzy.
Z Andrzeja zdarto suknię kapłańską, na pół obnażonego zaprowadzono pod płot, przywiązano go do słupa i zaczęto bić nahajami. Kiedy ani namowy, ani krwawe bicie nie złamało kapłana, aby się wyrzekł wiary, oprawcy ucięli świeże gałęzie wierzbowe, upletli z niej koronę na wzór Chrystusowej i włożyli ją na jego głowę tak, aby jednak nie pękła czaszka. Zaczęto go policzkować, aż wybito mu zęby, wyrywano mu paznokcie i zdarto skórę z górnej części ręki. Odwiązali go wreszcie oprawcy i okręcili sznurem, a dwa jego końce przymocowali do siodeł. Andrzej musiał biec za końmi, popędzany kłuciem lanc. W Janowie przyprowadzono go przed dowódcę. Ten zapytał: „Jesteś ty ksiądz?”. „Tak”, padła odpowiedź, „moja wiara prowadzi do zbawienia. Nawróćcie się”. Na te słowa dowódca zamierzył się szablą i byłby zabił Andrzeja, gdyby ten nie zasłonił się ręką, która została zraniona.
Kapłana zawleczono więc do rzeźni miejskiej, rozłożono go na stole i zaczęto przypalać ogniem. Na miejscu tonsury wycięto mu ciało do kości na głowie, na plecach wycięto mu skórę w formie ornatu, rany posypywano sieczką, odcięto mu nos, wargi, wykłuto mu jedno oko. Kiedy z bólu i jęku wzywał stale imienia Jezus, w karku zrobiono otwór i wyrwano mu język u nasady. Potem powieszono go twarzą do dołu. Uderzeniem szabli w głowę dowódca zakończył nieludzkie męczarnie Andrzeja Boboli dnia 16 maja 1657 roku.

Kozacy wkrótce wycofali się do miasta. Ciało Męczennika przeniesiono do miejscowego kościoła. Jezuici przenieśli je potem do Pińska i pochowali w podziemiach kościoła klasztornego. Po latach o miejscu pochowania Andrzeja zapomniano. Dnia 16 kwietnia 1702 roku św. Andrzej ukazał się rektorowi kolegium pińskiego i wskazał, gdzie jest w krypcie kościoła pod ołtarzem głównym jego grób. Ciało znaleziono nietknięte, mimo że spoczywało w wilgotnej ziemi. Było nawet giętkie, jakby świeżo zmarłego człowieka. Zaczęły się mnożyć łaski i cuda. Od roku 1712 podjęto starania o beatyfikację. Niestety, kasata jezuitów i wojny, a potem rozbiory przerwały te starania. Ponownie Andrzej miał ukazać się w Wilnie w 1819 r. dominikaninowi, o. Korzenieckiemu, któremu przepowiedział wskrzeszenie Polski (będącej wówczas pod zaborami) i to, że zostanie jej patronem. Ku wielkiej radości Polaków beatyfikacja miała miejsce dnia 30 października 1853 roku.
W roku 1820 jezuici zostali usunięci z Rosji, a opiekę nad ciałem Świętego objęli pijarzy (1820-1830). Relikwie przeniesiono potem do kościoła dominikanów. Wreszcie po wydaleniu dominikanów (1864) przejęli straż nad kościołem i relikwiami kapłani diecezjalni. W roku 1917 przy udziale metropolity mohylewskiego Edwarda von Roppa dokonano przełożenia relikwii. W roku 1922, po wybuchu rewolucji, ciało zostało przeniesione do Moskwy do muzeum medycznego. W roku 1923 rząd rewolucyjny na prośbę Stolicy Apostolskiej zwrócił śmiertelne szczątki bł. Andrzeja. Przewieziono je do Watykanu do kaplicy Św. Matyldy, a w roku 1924 do kościoła jezuitów w Rzymie Il Gesu. 17 kwietnia 1938 roku, w uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego, Pius XI dokonał uroczystej kanonizacji bł. Andrzeja (wraz z bł. Janem Leonardim i bł. Salvatorem de Horta).
Całość: kliknij

RATUJ DUSZĘ SWOJĄ!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Ks. Tomasz Kostecki: Kościół już się nie podniesie!? Ratuj duszę swoją!

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. Jacek pisze:

    Diabeł przez Sekielskich chce zniszczenia Kościoła
    Bo to jest dla nich wyznaczona ziemska rola
    Szkodników w Kościele nigdy nie brakowało
    Więc i dzisiaj jest takich niestety nie mało
    Módlmy się o godnych pasterzy!!
    Pozdrawiam
    Szczęść Boże

    • Maggie pisze:

      Kto fokus reżysera rozpoznać umie,
      faryzeuszową sztuczkę zrozumie.
      Widmo filmiku tak rozum przenika,
      że księży linczują, nie zaś grzesznika.😱

  3. Elizeusz pisze:

    Od Administracji: Kościół? – bramy piekielne go nie przemogą.
    Jak o tym możemy np. przeczytać w Orędziach Prorokini naszych czasów, Matki Bożej do Jej umiłowanych synów, Kapłanów: jednak już przemagają i przemogą (Ap 13,11nn; Łk 21,8; Ga 1,7-9; Hbr 13,9; 2P 2,1nn; 2J 10). Nie przemogą tylko Kościoła Reszty! (Ef 2,20), w którym ocaleje prawdziwa wiara, odstępstwo nie będzie miało dostępu (Ef 4,27), z którą Pan odbuduje na nowo Swój Kościół, czemu żadna moc piekielna nie będzie w stanie, nie będzie mogła temu zapobiec.

    • Longin pisze:

      @Elizeusz
      Dzięki Elizeuszu za twoje doprecyzowanie znaczenia Reszty, a więc tej części Kościoła, która nie ulegnie odstępstwu dzięki czemu bramy piekielne Go nie przemogą.
      Wydaje się to pozornie oczywiste, że Reszta to ludzie, którzy nie wyprą się Boga czyli pozostaną Mu wierni.
      Zwróćmy jednak uwagę, że w rozdziale 12 Apokalipsy mamy bardzo konkretne wyjaśnienie znaczenia Reszty – są to po prostu Ci, którzy zachowują przykazania i mają świadectwo Jezusa i co najważniejsze są potomstwem (dziećmi) Niewiasty czyli Maryi, którzy są na pierwszej linii walki z szatanem (Ap 12,17-18)

    • eska pisze:

      Ks. prof. Skrzypczak też o tym mówi (że przemagają):

  4. Elizeusz pisze:

    Co do opisu męczarni i katuszy, jakich Święty Andrzej Bobola zaznał z rąk oprawców.
    Na kartach „Świętej Pani” Stefanii F. Horak, w opisywanych przez nią widzeniach i rozmowach z różnymi świętymi Kościoła, jest również opisana (na str. 208-ej) krótka rozmowa ze św. Andrzejem Bobolą, w której to m.in. możemy przeczytać:
    „Św. Andrzej Bobola zjawił się pierwszy raz w dniu 3 maja 1938 roku.
    „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” – powiedział.
    … Ludzie nie dość gorąco i nie tak jak trzeba zwracają się do mnie. Mogę być bardzo pomocny w zażegnywaniu wielkich katastrof. Mogę nieść ulgę w cierpieniu”.
    Czy męczeństwo bolało?
    „Tak, w pierwszych chwilach. Cierpienie to nie mogło być odjęte, gdyż było dobrowolne. Po pewnym czasie ból znieczuliło wewnętrzne widzenie przyszłego życia, które Bóg okupił cierpieniem przewyższającym wszystkie męczeństwa świata. Miłość Boga i Jego łaska daje wielką moc. Przy gotujcie się, bo idą bardzo ciężkie czasy. Będzie to walka dobra ze złem, jasnych z ciemnymi. Powiedz ludziom, że grożą im straszne rzeczy za to, że zaniedbują sprawy wewnętrznego życia. Możesz mnie zawsze prosić, a wysłucham cię. Błogosławię cię od Boga”.

    • Elizeusz pisze:

      Św. Andrzej Bobola powiedział, że: „Cierpienie to nie mogło być odjęte, gdyż było
      d o b r o w o l n e”.
      O mocy i następstwach owego dobrowolnego cierpienia, które warto przytoczyć, tak pisała w „Dz-czku” św. S. Faustyna, w ten sposób:
      „Podczas jednej adoracji zażądał Pan ode mnie, abym Mu się oddała jako ofiara na
      pewne cierpienie, które sprawie Bożej będzie czynić zadość i to nie tylko w ogólności za
      grzechy świata, ale w szczególności za uchybienia w tym domu popełnione. W jednej chwili powiedziałam, że dobrze, jestem gotowa. Jednak Jezus dał mi poznać to, co będę cierpieć i w jednej chwili stanęła mi przed oczyma duszy cala męka i przesuwała się kolejno (w obrazach, jak jakiś kadr z filmu; ogrójec S. Faustyny – dop. mój).
      – Pierwsze: intencje moje będą nie uznawane,
      – różne posądzenia i niedowierzania, różnego rodzaju upokorzenia i przeciwności
      – nie wszystko tu wymieniam. Wszystko stanęło przed oczyma mojej duszy, jako ciemna burza, z której mają za chwilę zaczną się sypać pioruny, czekając tylko na moja zgodę. Chwile zatrwożyła się natura moja. Wtem uderzył dzwonek na obiad.
      Wyszłam z kaplicy drżąca i niezdecydowana. Jednak ofiara ta ustawicznie trwa przede mną, bo ani się nie zdecydowałam na przyjęcie jej, ani też nie odmówi?am Panu. Chciałam się zdać na Jego wolę. Jeżeli mi ją Jezus Sam nałoży, to już jestem gotowa.
      Ale Jezus dał mi poznać, że ja muszę się sama, d o b r o w o l n i e zgodzić i przyjąć z całą świadomością, bo w tym wypadku inaczej nie miałaby żadnego znaczenia. Cała moc jego (tj. tego cierpienia – dop. mój) zawiera się w d o b r o w o l n y m moim akcie wobec Niego, ale zarazem dał mi Pan poznać, że to jest w mojej mocy. Mogę to uczynić, ale mogę i nie uczynić. I w tej chwili odpowiedziałam
      – Jezu, p r z y j m u j ę wszystko, cokolwiek chcesz na mnie zesłać, ufam Twojej dobroci. W jednej chwili wyczułam, że przez ten akt oddalam Bogu wielka chwałę. Jednak uzbroiłam się w cierpliwość. Kiedy wyszłam z kaplicy, zaraz się spotkałam z rzeczywistością. Nie chcę tego w szczegółach opisywać, ale było tyle, ile udźwignąć mogłam, więcej ani kropli bym nie poradziła. (Dz 190)

    • Elizeusz pisze:

      Zapewne to pragnienie, o którym pisała w innym miejscu „Dz-czka” św. S. Faustyna, było też i w św. Andrzeju Boboli:
      + O Miłości Wiekuista, pragnę, aby Cię poznały wszystkie dusze, które stworzyłeś.
      Pragnęłabym się stać kapłanem, mówiłabym o miłosierdziu Twoim duszom grzesznym,
      pogrążonym w rozpaczy. Pragnęłabym być misjonarzem i nieść światło wiary w dzikie kraje, by duszom dać poznać Ciebie, by dla nich wyniszczona umrzeć śmiercią męczeńską, jakąś Ty umarł dla mnie i dla nich. O Jezu, wiem nadto dobrze, ze mogę być kapłanem, misjonarzem, kaznodzieją, mogę umrzeć śmiercią męczeńska przez zupełne wyniszczenie i zaparcie się siebie z miłości dla Ciebie, Jezu, i dusz nieśmiertelnych. … (Dz, 302)

    • Urszula Anna pisze:

      Dobrze że Elizeusz przytoczył ten fragment z wizji o Św. Bobola bo jest to pociechą choć trochę, że w tym cierpieniu widział Boski wymiar i to pozwoliło mu na złagodzenie bólu, bo wczoraj czytając opis jego męki nie mogłam tego znieść myśląc o bólu co on czuł 😣

  5. AnnaSawa pisze:

    Myślałam nieraz o tym cierpieniu św Andrzeja Boboli, że nikt przecież tego sam by nie wytrzymał, i że w takich chwilach człowieka musi wypełniać tak wielska Łaska Boża i musi być tak przepełniony Duchem Świętym, że mimo tak okrutnych katuszy widzi tylko Boga.
    Dziękuję bardzo za ten przytoczony fragment Elizeuszu i za powyższy Ewo.

    • Jacek pisze:

      Bóg każdemu daje cierpienie na miarę sił i nic więcej.
      My musimy tylko z pokorą ten Krzyż nieść, a wtedy łatwiej się Go niesie.
      Pozdrawiam
      Szczęść Boże

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s