Papież Franciszek: Nie dla wirtualnego Kościoła, bowiem Kościół, sakramenty, lud Boży są konkretne i realne

„Niech Pan nauczy nas tej wewnętrznej więzi z Nim, tej zażyłości z Nim, ale w Kościele, z sakramentami, ze świętym wiernym ludem Bożym”

Franciszek wyznał, że przed Wielkanocą, kiedy pojawiła się wiadomość, że celebracje paschalne będą się odbywały w pustej bazylice św. Piotra, jeden z biskupów uczynił mu wyrzut, dlaczego w tej wielkiej świątyni nie znalazło się miejsce choćby dla 30 wiernych, żeby widziano, że ludzie są obecni. Następnie dodał, że dostrzegł w tych słowach przestrogę przed wirtualizacją Kościoła, sakramentów czy ludu Bożego, bowiem Kościół, sakramenty, lud Boży są konkretne.

„To prawda, że w tej chwili musimy w ten sposób realizować tę zażyłość z Panem, ale po to, aby wydostać się z tunelu, a nie w nim trwać. To jest właśnie zażyłość apostołów: nie gnostyczna, nie wirtualna, nie samolubna dla każdego z nich, ale zażyłość konkretna, w ludzie. Zażyłość z Panem w życiu codziennym, w sakramentach, pośród ludu Bożego. Apostołowie przebyli drogę dojrzewania w zażyłości z Panem: nauczmy się też tego i my. Od pierwszej chwili zrozumieli, że ta zażyłość różni się od tego, co sobie wyobrażali, i doszli do tego. Wiedzieli, że to Pan, dzielili się wszystkim: wspólnotą, sakramentami, Panem, pokojem, ucztą. Niech Pan nauczy nas tej wewnętrznej więzi z Nim, tej zażyłości z Nim, ale w Kościele, z sakramentami, ze świętym wiernym ludem Bożym” – powiedział papież na zakończenie swej homilii

Uważajmy, by nie zwirtualizować Kościoła
– z homilii Franciszka w Domu św. Marty 17 kwietnia 2020

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

65 odpowiedzi na „Papież Franciszek: Nie dla wirtualnego Kościoła, bowiem Kościół, sakramenty, lud Boży są konkretne i realne

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. Beata pisze:

    W archidiecezji katowickiej zarządzeniem biskupa Msza święta dla osób, które zamówiły intencję. To oznacza że będziemy jeszcze długo bez sakramentów. Mnie samej może się jeszcze uda wejść od czasu do czasu w tygodniu. Ale jeśli moje dzieci nie pójdą przez rok do kościoła, to już później nie będą wogóle chciały tam pójść. Jezu Ty się tym zajmij.

    • eReM pisze:

      Beato, też należę do archidiecezji katowickiej i przeczytałam komunikat Arcybiskupa Katowickiego (archidiecezjakatowicka.pl), w którym to zaleca się (a nie: rozkazuje), aby przede wszystkim (a nie: tylko i wyłącznie) uczestniczyły osoby związane z przyjętą intencją Mszy św.
      Jeżeli Twoja parafia ogłosi, ile może być osób (dla każdego 15 m2) to na pewno nie ograniczy się tylko do tych, którzy zamówili intencję.
      Otrzep więc z siebie pyłki zniechęcenia, spójrz życzliwie na swojego arcybiskupa i módl się tą Najważniejszą i Najpiękniejszą Modlitwą Kościoła.
      Jezus Chrystus Zmartwychwstał a Jego Miłosierdzie jest nieskończone! Alleluja!

      • Beata pisze:

        No własnie sęk w tym, że kościół jest mały i wiszą już kartki : tylko dla tych, którzy maja intencję. A niechęci do Arcybiskupa nie mam, rozumiem go, że chce chronić księży i parafian przed wirusem. Napisałam tylko jakie są fakty. W mieście, gdzie ludzie mniej chodzą do kościoła i tych kościołów jest więcej, to na pewno łatwiej ze mszą święta. Ale u mnie na wsi szanse są marne. Będziemy oczywiście gdzieś szukać, może w dużej katowickiej katedrze się uda ” załapać”?

        • Marcin pisze:

          Pani Beato. W panewnickiej bazylice od poniedzialku 20 kwietnia bedzie moglo byc na Mszy Swietej 115 osob. Odstapie pani miejsce. Choc ja ostatnio z roznych powodow trace nadzieje, to niech pani jej nie traci za nas oboje. Prosze tylko pomodlic sie za mnie, bo tkwie ostatnio w ciemnosciach.

        • Marcin pisze:

          Prosze wejsc na stronę parafi w Ligocie. Znajdzie tam pani porzadek Mszy swietych, a tych w niedziele bedzie pewnie z 10.

  3. wobroniewiary pisze:

    Dziś po Mszy św. dostałam prośbę od jednego z kapłanów o modlitwę za ciężarną Dagmarę
    Jest ona w 3 miesiącu ciąży, dziecko nie rozwija się tak jak powinno, gdyż na macicy uformował się duży guz. Módlmy się, kto tylko może o cud zdrowia dla Dagmary i poczętego dzieciątka ❤

  4. Marta pisze:

    Dlatego nigdy się nie zgadzalam ze sformułowaniem które przekazywali księża i biskupi, że msza w telewizji to jest to samo co w kościele. Wystarczyło powiedzieć że to nie jest to samo co prawdziwe uczestnictwo w Mszy św. ,tylko z uwagi na epidemia po prostu musimy przetrwać przed telewizorem. Ludzie by zrozumieli A teraz naprawdę już moja teściowa bardzo wierzaca w to uwierzyła. A młodzi? Jezu ufam tobie

  5. wobroniewiary pisze:

    Kochani, dziś w internecie mignęły mi piękne słowa, ale śpieszyłam się do kościoła i nie zdążyłam zapisać. Jakaś siostra zakonna powiedziała coś w tym stylu: „Jeśli to diabeł zamknął nam kościoły, to Bóg sobie poradzi z tym, bo jest Panem wszystkiego i ponad wszystkim, ale jeśli to Bóg zamknął nam kościoły – to biada nam”

    Ktoś coś wie, słyszał te słowa?

    • Wiesiek pisze:

      Powyższych słów nie słyszałem ale skojarzyły mi się słowa Boga z orędzi, cytuję z pamięci …Bóg przestał odbierać chwałę na ziemi, istnienie świata stało się bezcelowe…
      Bóg nam nie robi na złość tylko nas ratuje, nie zamknął Kościołów ale do tego dopuścił. Diabeł też posługuje się ludźmi i wykorzystuje przede wszystkim tych na świecznikach
      Ap 3, 9 – Oto Ja ci daję [ludzi] z synagogi szatana[…]
      Bóg przegrać nie może, bo niema nikogo większego od Niego, a więc rozprawi się z demonem i jego kumplami
      I jeszcze z orędzi, …ty się zajmij sobą a Ja zajmę się głową… (też z pamięci). Pozostaje nam modlitwa, szczególnie różaniec o nasze nawrócenie a w szczególności Kapłanów Katolickich – prawdziwych – bo tylko tych Pan Jezus powołał i nie mylić z mężczyznami konsekrowanymi. Jeśliby kto nie rozumiał to trzeba „pogadać” z Duchem Świętym na pewno wyjaśni.
      A co „kręcą” jaśnie oświeceni?
      Z książki Ks. Grudnioka „Blaski cierpienia”, fragment wiersza
      …i powiedzą Pokój
      ale bez Boga
      i wtedy nastąpi wojny trwoga…

      PS. Zerknąłem jeszcze i po prawej stronie czytam …”Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18,8)…No właśnie, …trzeba zdejmować buty(?), czy wystarczy palców ręki, ilu jest prawdziwie wierzących?

  6. eReM pisze:

    Prezydent Tanzanii katolik John Pombe Magufuli nie zamknął kościołów i ogłosił w dniach 17-19.04 trzydniową narodową modlitwę o ustanie pandemii. Tanzania liczy około 57 mln mieszkańców, obecnie jest 94 przypadków zarażenia, w tym 4 śmiertelne. Info zaczerpnięte z:
    https://www.pch24.pl/tanzania–prezydent-oglosil-trzydniowa-narodowa-modlitwe-o-ustanie-pandemii,75436,i.html

  7. Ania pisze:

    Posłowie PiS chcą zwiększenia limitów osób w kościołach. „Liturgia to źródło nadziei i sił życiowych”
    Grupa posłów PiS wystosowała apel do premiera Mateusza Morawickiego o stopniowe zwiększanie dopuszczalnej liczny osób w czasie nabożeństw w świątyniach. Podkreślono, że udział w liturgiach dla wielu stanowi podstawowe źródło nadziei i sił życiowych

    (…) 15 mkw. –

    To mniej niż prosił abp Stanisław Gądecki w liście do premiera, w którym była mowa o jednej osobie na 9 mkw. – zwróciła uwagę w rozmowie posłanka Dominika Chorosińska. Podkreśliła, że docenia ruch premiera, ale mówiąc o kolejnych etapach odmrażania gospodarki i życia społecznego, nie zapowiedziano kolejnych decyzji związanych ze zwiększeniem liczny wiernych mogących uczestniczyć w życiu religijnym w świątyniach.

    Nie wiemy, jak długo potrwa epidemia. Nie wyobrażam jednak sobie, że z czasem zostaną otwarte siłownie, kosmetyczki, a my w kościołach będziemy wciąż w bardzo ograniczonej liczbie – powiedziała Dominika Chorosińska.

    Pod apelem podpisali się: Kazimierz Choma, Dominika Chorosińska, Anna Dąbrowska-Banaszek, Elżbieta Duda, Jan Dziedziczak, Barbara Dziuk, Grzegorz Gaża, Teresa Glenc, Kazimierz Gołojuch, Agnieszka Górska, Piotr Kaleta, Mariusz Kałużny, Fryderyk Kapinos, Maria Kurowska, Jacek Kurzępa, Jerzy Małecki, Dariusz Olszewski, Anna Maria Siarkowska, Sławomir Skwarek, Katarzyna Sójka, Beata Strzałka, Piotr Uściński, Patryk Wicher i Tomasz Zieliński.

  8. Ava pisze:

    Dopiero dziś przeczytałam Wasze wpisy o słońcu i zajrzałam przez okno z ciekawości co Wy widzicie niby w tym słońcu – słońce jak słońce pomyślałam.

    17.55. … rozbłyski wokół tarczy, kolory od fioletu po róż, pomarańcz i takie pulsowanie jakby żyło. Zapytałam 6 letniego syna – co mu to przypomina, a ten jakby to było coś najbardziej oczywistego: „dach Królestwa Niebieskiego”.

    • Anna pisze:

      Ava tak tak trzeba zwracać uwagę bo coś pięknego, wczoraj u nas w Małopolsce bylo też widoczne ale mniej jak w poprzedni dzień, wczoraj było dużo chmur i przysłoniły i dopiero około 18.45

  9. wobroniewiary pisze:

    A to z Grecji – czekają na oficjalne potwierdzenie z Kościoła

    • Aneta pisze:

      przejmujące i rozrywające serce…
      mnie jest przykro, że ludzie nadal nie widzą i nie chcą widzieć żadnych znaków, że nie ma masowych nawróceń, tylko częstsze donosy na Kościół, na księży, czy wiernych, że to, czy tamto nie tak zrobili, oczywiście wszystko w imię miłości do bliźniego i swojego zdrówka

    • Paweł pisze:

      A tu – oto oficjalne video z „Cudu Świętego Ognia”, który po raz kolejny (tzn. już od grubo ponad 1000 lat) dokonał się dziś, czyli w prawosławną/grekokatolicką Wielką Sobotę, w Bazylice Grobu Świętego w Jerozolimie [ten Cud dokonuje się zawsze w tym samym (choć ruchomym) terminie, i to POCZĄWSZY już od KILKUSET lat wcześniej niż nastało w ogóle (w XVI w., za pontyfikatu Grzegorza XIII) rozróżnienie terminów Wielkiej Soboty katolickiej (wg kalendarza gregoriańskiego) i prawosławnej (wg kalendarza juliańskiego)]:

      • Paweł pisze:

        O, przepraszam, ten youtuber nas nabrał: to jest video z zeszłego roku, więc na dzisiejsze może trzeba jeszcze trochę zaczekać [a w youtubie wystarczy wpisać: „Holy Fire 2020”, aby znaleźć to, co trzeba]. Jako ciekawostkę mogę jeszcze dodać, że ten Święty Ogień w chwilach następujących po cudownym jego pojawieniu się i przekazaniu wiernym ma nadzwyczajne właściwości: NIE PARZY i NIE POWODUJE POŻARÓW, dlatego – jak widać – rozentuzjazmowani ludzie wydają się obchodzić z nim dość „beztrosko” i spontanicznie…

        • Paweł pisze:

          Tu jest jedno z najnowszych, czyli dzisiejszych nagrań [i jak widać, z uwagi na koronawirusa, w tym roku: bez udziału – tam na miejscu – tłumów wiernych]:

  10. Joanna pisze:

    Kard. August Hlond
    „Polska nie zwycięży bronią, ale modlitwą, pokutą, wielką miłością bliźniego i różańcem. Trzeba ufać i modlić się.
    Jedyną broń, której Polska używając odniesie zwycięstwo – jest różaniec. On tylko uratuje Polskę od tych strasznych chwil, jakimi może narody będą karane za swą niewierność względem Boga. Polska będzie pierwsza, która dozna opieki Matki Bożej. Maryja obroni świat od zagłady zupełnej. Całym sercem wszyscy niech się zwracają z prośbą do Matki Najświętszej o pomoc i opiekę pod jej płaszczem. Nastąpi wielki triumf Serca Matki Bożej, po którym dopiero zakróluje Zbawiciel nad światem przez Polskę”.
    „Nie traćcie nadziei. Nie traćcie nadziei. Lecz zwycięstwo, jeśli przyjdzie – będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny. W tej walce, która się toczy między gromadą szatanów a Chrystusem, tych, którzy wierzą, że są wezwani, [Bóg] wezwie na głębię i będzie tak, jak chce sam Bóg”.
    Prymas dodał jeszcze: „Walczcie z ufnością. Pod opieką błogosławionej Maryi Dziewicy pracujcie… Zwycięstwo wasze jest pewne. Niepokalana dopomoże wam do zwycięstwa”.
    Matka Boża do ojca Juliusza Mancinelli:
    „A czemu Mnie Królową Polski nie zowiesz? Ja to królestwo wielce umiłowałam i wielkie rzeczy dlań zamierzam, ponieważ osobliwą miłością ku Mnie pałają jego synowie.”
    cytat za :”Wielkie rzeczy zamierzam dla ciebie Polsko” album

  11. Zbyszko pisze:

    Czegoś tutaj nie rozumiem…
    Czy nie jest to tak, że do kościoła na Przenajświętszą Ofiarę zaprawa mnie Pan Jezus? Czy nie jest to tak, że ja nawet muszę być pod Krzyżem Pana Jezusa w czasie Jego Ofiary za nas?
    Czy więc Pan Jezus zapraszając nas na Jego Ofiarę, stosowałby jakieś na nas pułapki?, np w postaci tego koronowirusa?
    Jeżeli nawet teraz, Pan Jezus dałby nam łaskę pokuty za nasze grzechy w postaci tego koronowirusa, to czy ja nie powinienem jej przyjąć z wielką radością?

    Czy Pan Jezus nie powiedział : „kto chce zachować życie, straci je”…?

    Zupełnie więc nie rozumiem tej teraz paniki w Kościele, ale i w ogóle w państwach na całym świecie…
    No, ale jeżeli państwa są niewierzące, nie żyją zgodnie z Prawem Bożym, to najpierw zbierają żniwa swojej bezbożności, a potem zamiast w pokorze uderzyć w pierś i polec krzyżem przed Panem Jezusem i Matką Boską, to z dala od Kościoła wymądrzają się różnymi filozofiami niby pokonania zarazy.

    Zupełnie więc nie rozumiem tej teraz obecnej władzy (każdej) która szuka ratunku na świecie a nie u Pana Boga, ku naszemu zatraceniu, przede wszystkim wiecznemu.
    Wychodzi więc na to, że : ratuj się kto może, póki można jeszcze umówić się z księdzem na spowiedź

    • Zbyszko pisze:

      Myślę, że należałoby jednak dodać, że nie może być tutaj mowy o żadnym naszym zuchwalstwie i pysze, ale skoro w kościele może być tylko 5 osób, to już poza kościołem przy otwartych jego drzwiach może stać o wiele więcej ludzi w maskach, oddalonych od siebie o te 2m z każdej strony. Zazwyczaj place kościelne są bardzo obszerne więc pewnie nie byłoby problemu z pomieszczeniem na nich wszystkich wiernych.
      Obawiam się jednak, że katolicy (może nie wszyscy, ale pewnie spora część) przyjęli z ulgą, że nie trzeba wychodzić do swoich kościołów, że nie trzeba (o zgrozo) przystępować do Spowiedzi św., a i Komunię św można sobie „pobrać” z telewizora, może, o zgrozo, jeszcze przy śniadaniu?…
      Zobaczymy, czy po epidemii wszyscy wierni wrócą do swoich kościołów…

    • Marcin pisze:

      Spokojnie… Jesli jest czas proby, to jest to proba posluszenstwa Kosciolowi. Wierze, ze za posluszenstwo Pan Jezus nam wynagrodzi.
      Niech pani cierpienie z powodu tego, co sie dzieje ofiaruje za tych, co umieraja kazdefo dnia bez pojednania z Bogiem. Czy nie taki akt milosierdzia bylby mily Ojcu?

  12. Euzebia pisze:

    18 kwietnia br. roku przypada 27. rocznica beatyfikacji Siostry Faustyny. Jest to więc doskonała okazja, aby dziękować Panu Bogu za jej życie, szkołę duchowości, prorocką misję przypomnienia światu biblijnej prawdy o Miłosiernej Miłości Boga do człowieka i głoszenia Jej z nową mocą poprzez świadectwo życia w duchu zaufania Bogu i miłosierdzia wobec bliźnich, słowo i modlitwę.

    18 kwietnia br, w godzinach 20.00-22.00 w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach przy łaskami słynącym obrazie Jezusa Miłosiernego i grobie św. Faustyny odbędzie się modlitewne czuwanie przed Świętem Bożego Miłosierdzia. Poprowadzą je siostry ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia w języku polskim, angielskim i włoskim, by umożliwić wspólną modlitwę czcicielom Bożego Miłosierdzia z innych krajów świata, zwłaszcza członkom i wolontariuszom stowarzyszenia Apostołów Bożego Miłosierdzia „Faustinum”. W tym modlitewnym czuwaniu można wziąć udział przez transmisję on-line na stronie: http://www.faustyna.pl i na You Tube w kanale: faustyna.pl oraz w aplikacji mobilnej: Faustyna

    ze strony:
    http://www.faustyna.pl

    • Paweł pisze:

      A wtedy, 18 kwietnia 1993, Siostra Faustyna była beatyfikowana razem z Matką Angelą Truszkowską, założycielką felicjanek, oraz ze św. Stanisławem Kazimierczykiem, który całe swoje życie (tak święte, a tak mało spektakularne…) spędził w Krakowie i „(…) zaraz po śmierci zaliczony został do grupy sześciu błogosławionych «felicis saeculi Cracoviae» [«szczęśliwego wieku Krakowa»], razem z Izajaszem Bonerem [obecnie: Sł. B.], św. Janem Kantym, św. Szymonem z Lipnicy, Michałem Giedroyciem [ostatnio beatyfikowanym przez papieża Franciszka] i Świętosławem Milczącym [obecnie też: Sł. B.]; (…) dzieje [zaś], pośmiertne cuda i kult Stanisława były inspiracją dla malarzy m.in. Łukasza Porębskiego (…) [i dlatego] w kościele Bożego Ciała znajduje się jego obraz, zwany «Felix saeculum Cracoviae» («Szczęśliwy wiek Krakowa»), na którym znajduje się wizerunek św. [Stanisława] Kazimierczyka pośród wspomnianych świątobliwych mężów” – https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Kazimierczyk
      Natomiast z bł. Angelą Truszkowską połączyła mnie – całkiem przypadkowo – zaskakująca historia taka, że w roku 2003 (a był to w Kościele „Rok Różańca świętego” ogłoszony przez św. Jana Pawła II) zdarzyło mi się być (służbowo) w Krakowie w pierwszą sobotę września, a nie mając w ową sobotę zbyt wiele do roboty wyszukałem sobie na planie miasta najbliższy (od centrum) kościół pod wezwaniem Niepokalanego Serca Maryi i poszedłem tam, żeby przed Najświętszym Sakramentem odmówić wszystkie cztery części Różańca. Byłem mile zaskoczony, gdy okazało się, że Najświętszy Sakrament był tam wystawiony w monstrancji, gdyż – jak się okazało – to był kościół macierzysty Sióstr Felicjanek (przy ul. Smoleńsk), w którym to właśnie za sprawą starań samej Matki Założycielki – bł. Angeli Truszkowskiej – i uzyskanych przez nią przywilejów wystawienie Najśw. Sakramentu trwa nieustannie!
      Stamtąd dla mojej dobrej znajomej (starszej już pani: rocznik 1937) przywiozłem trochę wydanych przez Siostry Felicjanki materiałów [oczywiście dotyczących w szczególności całego dziedzictwa bł. Angeli Truszkowskiej]. I zupełnie dla mnie niespodziewanie okazało się, że bł. Angela Truszkowska stała się UKOCHANĄ ŚWIĘTĄ tej mojej znajomej (a – nawiasem mówiąc – duchowość felicjańska ma też zadziwiająco dużo wspólnego z moimi własnymi „wybranymi Patronami”, gdyż ważną rolę odgrywa w niej właśnie Niepokalane Serce Maryi, oraz ponadto św. Józef, mój Patron od bierzmowania tudzież Patron OBOJGA rodziców bł. Matki Angeli, i św. Franciszek z Asyżu, sam zaś oficjalny Patron Zgromadzenia – św. Feliks z Kantalicjo – jest czczony jako Patron dzieci i chorych, jak podaje na str. 88 wydana staraniem Sióstr Felicjanek przepiękna barwna książka pt. „Błogosławiona Maria Angela – życiorys w obrazach”, Wyd. Ss. Loretanek, Warszawa 1998). Bł. Maria Angela stała się więc tym dla tej mojej znajomej, kim dla mnie jest św. Ekspedyt (który wysłuchuje zaskakująco dużo moich modlitw), i obecnie posunęło się to aż do tego, że ta moja znajoma postanowiła „dożyć swoich lat” na tym ziemskim padole w Domu Opieki prowadzonym przez Siostry Felicjanki w Krakowie, przenosząc się tam na stałe ze Szczecina…
      Tak że niezbadane są drogi/wyroki Boże!
      (Ja zaś do grona moich ulubionych Patronów – w liczbie już 14+7 – zaliczyłem z kolei samą św. Faustynę…)

  13. Uczeń Jezusa i Maryi pisze:

    Moi kochani w woli uzupełnienia z maseczkami:
    1) Czy w kościele tj. na Mszy Św. musimy mieć maseczki i zdejmujemy dopiero na Komunię Świętą?
    2) Czy osoby posługujące np. lektor też musi mieć maseczkę z góry dziękuję za odpowiedź i polecam Was wszystkich Bożemu Miłosierdziu i Niepokalanej w przededniu święta Bożego Miłosierdzia🙏❤️

    • Aneta pisze:

      zarządzenie, to zarządzenie. nie narażajmy naszych duszpasterzy na kary, bo niestety „dobrzy i zatroskani” o swoje/nasze zdrowie ludzie są i donoszą tu i tam, że są łamane przepisy…
      najlepiej proszę udać się do księdza proboszcza w swojej parafii, on najlepiej to wytłumaczy.

  14. AgnieszkaAnna pisze:

    Pozwolę sobie zacytować jeszcze słowa ojca Augustyna Pelanowskiego z książki Ocalenie, może ktoś nie czytał..
    .,,Będzie czas jakby zaćmienia słońca, a słońce jest obrazem Chrystusa.Nadchodzi, a właściwie już nadeszła, epoka zasłonięcia Chrystusa, jakby nikt już na Niego nie zważał, jakby w ogóle Go nie było, jakby był zniechęcającym kręgiem nieobecności. Jest to konsekwencja pomijania Go i lekceważenia Jego obecności w Najświętszym Sakramencie. On jest tym tajemniczym ,,jedynakiem”z proroctw Amosa-którego nieobecność będzie dla milonów początkiem strasznych stanów psychicznych i duchowych, a nawet fizycznych.Ludzka dusza bowiem bez uświęcającej komunikacji-bez Komunii z Jezusem-popada w bezsens życia, rozpacz, pustkę nie do zniesienia. Jeśli ktoś z was nie jadł przez cały dzień zupełnie nic, i wie, jak wtedy czuć ssanie w żołądku, które z każdą chwilą się wzmaga , to może sobie wyobrazić , co będzie się działo z duszami, które w nadchodzących latach będą pozbawione pokarmu słowa Bożego i nie tylko przez
    jeden dzień.
    Będziemy mieli lata niezwykłej liczby samobójstw i wzrost chorób psychicznych, szalonej agresji i wycia zagłodzonych serc. Wielu ludzi zacznie szukać Bożych słów, bo Bożego Ciała nie będzie można zobaczyć w każdym kościele, lecz w nielicznych i to w ukrytych.Głód słowa Bożego będzie tak dojmujący , że ludzie będą się błąkać, wędrując po całym świecie, nawet nie wiedząc czego szukają. Nawet Najświętsza Ofiara będzie sprawowana w sposób godny jedynie gdzieniegdzie , wszędzie indziej będą to tylko jej smutne relikty lub wynaturzone pozory liturgii, wynędzniałe i okaleczone, często bez żywej obecności Chrystusa. Ponieważ wierzący nie cieszyli się z obecności Pana w Sakramencie Ołtarza i nie nawiedzali Go oraz opuszczali niedzielne spotkanie ze Zbawicielem, dojdzie do sytuacji odwrotnej- teraz Chrystus już nie będzie obecny na Mszach niedzielnych, Jego obecności zabraknie, bo On opuści ludzi, którzy Go latami opuszczali.Nagle wielu zda sobie z tego sprawę i zacznie Go szukać…lecz Go nie znajdą.Jednak znajdzie On tych, którzy zawsze z Nim byli. Mnie też nie znajdą ci, którzy nie szukają zboża ze spichlerzy Józefa.”

    • Aneta pisze:

      Jakże to prawdzie w obecnej sytuacji

    • jozef91 pisze:

      Przyznam szczerze, że ta ostatnia książka „Ocalenie” jest dla mnie publikacją, która sprawiła, że nie wiem co skłoniło Ojca Augustyna do takich zwierzeń.
      Chce tylko zaznaczyć, że Ojciec Augustyn to kapłan, który przyczynił się do mojego nawrócenia, dzięki, któremu Maryja mnie uratowała. Przez lata szukałem słów kapłańskich, które niosłyby ze sobą prawdę. Stało się to dopiero przy ogniu słowa o. Augustyna, za co dziękuję codziennie Bogu. Nigdy nie będę w stanie odnaleźć słów wdzięczności za jego głoszone słowa i spisane książki. Jedyne czym mogę dziękować to moją nędzną modlitwą dziękując za jego powołanie.
      Do momentu kiedy zauważyłem, że zaczyna go brakować i jest obecny coraz rzadziej, moje odczucia były różne. Bardzo też pragnąłem, aby u niego właśnie przystąpić do Spowiedzi. Maryja miała inne plany w tej kwestii. Mimo poszukiwać i dosłownie stawania na głowie nie udało mi się z nim spotkać. Z biegiem czasu oddałem to Maryi i wiedziałem, że mnie nie zostawi. Ogień słowa o. Augustyna nie dało się ugasić.
      Mając w rękach najnowszą książkę i czytając oświadczenie Paulinów na temat o. Augustyna i tym, że nie otrzymał pozwolenia na publikację, zacząłem się zastanawiać i co teraz. Przeczytałem przypadkowo otwarte strony o życiu zakonnym i posłuszeństwie i przyszła myśl, że muszę zasięgnąć opinii kogoś kto przebywa w zakonie długie lata. Tak Pan Bóg sprawił, że znalazłem się w miejscu gdzie jest żeński zakon kontemplacyjny. Mając już kontakt z Siostrami a zwłaszcza jedną z którą znajomość opiera się na homiliach o. Augustyna stwierdziłem, że nie ma lepszej możliwości. Siostra zna go osobiście i bardzo sobie ceni jego homilie, kiedy dowiedziała się co się dzieje pamiętam jak dzisiaj bardzo się zasmuciła, ale podjęliśmy wspólnie decyzję, że tylko modlitwa i umartwienia mogą przynieść korzyść o. Augustynowi. Podarowałem tę książkę siostrze i powiedziałem, że nie czytałem całej ze względu na zakaz publikacji i że po prostu nie byłem w stanie jej otworzyć, nie potrafiłem nie wiedzieć czemu i czy jest możliwość, aby siostra przeczytała i podzieliła się spostrzeżeniami. Siostra otrzymała zgodę i za jakiś czas zaprosiła mnie na rozmowę.
      Siostra na wstępie podkreśliła, że w zakonie kontemplacyjnym przebywa już ponad 40 lat. Były lata, że była przełożoną i tak jak teraz kiedy jest normalną siostrą we wspólnocie.
      Co uderzyło ją najmocniej to, że książka jest napisana na jakimś zranieniu, które przebija przez tekst. Jest głęboka rana zadana o.Augustynowi z której wychodzą zarzuty w stronę współbraci i tego jak funkcjonuje zakon. Bardzo ją zdziwiło, że tzw. wewnętrzne problemy zakonu są wyciągane na światło dzienne. I pewnego rodzaju pretensje, dlaczego musi kupować tanie produkty, że zakon działa jak hotel/restauracja, że on tak długo czasu spędza nad Pismem Świętym, a tu przychodzi mu kosić trawę, gotować i sprzątać. Jak sama wskazała, jeszcze nie spotkała zakonnika/zakonnicy który by powiedział, że ma wystarczająco ilość czasu na adorację, modlitwę, medytację i czytanie Pisma Świętego. A myślenie przełożonego o tanich produktach może się wydawać idiotyczne, ale tu chodzi o przeżycie i funkcjonowanie zakonu. Dlatego taka przezorność to wypełnianie reguły zakonu, aby myśleć do przodu, a nie żyć z dnia na dzień. Bardzo mocno podkreśliła, że pragnienie kontemplacji a życie kontemplacyjne to są dwie totalnie różne kwestie. Siostra jak sama przyznała dzień w zakonie to nie tylko czas modlitwy i pracy oddzielnie, ale aby w każdej chwili Bóg był we wszystkim uwielbiony. Czy to na osobistej adoracji w kaplicy czy podczas skrobania ziemniaków w kuchni, czy mycia toalet. Od momentu otwarcia oczu do ich zamknięcia, a nawet przez sen.
      I tutaj przyznam szczerze nasze odczucia były podobne. Mimo, że całej książki nie czytałem, to słuchając ostatnich rozważań zamieszczanych na wydawnictwie, które publikuje książki o. Augustyna odbierałem słowa Ojca Augustyna jakby miał w sobie głęboką ranę, żal robiąc z tego wyrzut. Siostra wtedy przekazała mi ważną myśl, aby nie ulegać emocjom i powstrzymać się od oskarżeń. Nie wiemy jak tak naprawdę to wszystko wygląda. Prawdę zna tylko Jezus Chrystus, bo On jest Drogą, Prawdą i Życiem. Co możemy uczynić to ofiarować za niego modlitwę, aby wrócił do zakonu, aby obie strony mogły się porozumieć. Sama stwierdziła, że są inne zakony, np. monastyczne gdzie nacisk na modlitwę jest znaczny i że zawsze jest wyjście. Porzucenie stanu kapłańskiego to najgorsze co mogłoby się stać. Jednak próby jakie spadają czasem na dusze wybrane przez Boga są bardzo różne i dla nas niezrozumiałe. Historia Kościoła pokazuje, że są czasy zamętu i są czasy jak teraz bardzo niepewne jeśli chodzi o głoszoną naukę. Jednak trzeba czerpać z tego co nam głosi o. Augustyn, a co w pewnym momencie jemu chyba umknęło. Ciężko nie odnieść wrażenia, że trochę to stoi w kontrze do konferencji, homilii i słów z poprzednich lat o. Augustyna.
      Nasza rozmowa zakończyła się taką myślą, że posłuszeństwo przez wieki kształtowało i ratowało Kościół. Nie ślepe posłuszeństwo, bo siostra powiedziała, że nikt nie zmusi jej, żeby np. głośno powiedziała, że zabijanie dzieci jest dobre. Ale posłuszeństwo, które wyrasta ze ślubów zakonnych, które jasno wskazują drogę i określają cel jakim jest zjednoczenie z Chrystusem. Ta rozmowa przyniosła mi wielki spokój i pewność, że Maryja go nie opuści. Wspólnie obiecaliśmy sobie modlitwę za o. Augustyna, bo to jest największą korzyścią i pomocą niż szukanie winnych.
      Czytam obecnie reguły rozeznania duchów i trafiłem na takie słowa świętych na temat posłuszeństwa i pokory.
      Katarzyna ze Sieny w swoim „Dialogu”, sławnym zresztą – doktor Kościoła, wskazuje na kryterium krzyża: „To, co Boskie i to, co szatańskie można rozeznać w duszy. Jak? – przez zależność Kościołowi hierarchicznemu. Szatan się nie uniży, nie posłucha, nigdy”
      Św. Bernard ze Sieny mówi, że „jeżeli coś prowadzi do krzyża i trudu – to jest Boże, bo Duch dąży wciąż do krzyża, tam został nam dany” Norma zewnętrzna – znów: posłuszeństwo Kościołowi widzialnemu. To on skarży się w XV wieku: „jesteśmy nasyceni proroctwami i przepowiedniami aż do nudności” I wtedy trzeba było rozeznać, co jest prawdziwe, co nieprawdziwe.
      Św. Faustyna: „Przeprosiłam Matkę, że zabieram czas, i wyszłam z pokoiku. – Wtem ujrzałam Pana Jezusa, który stał w drzwiach kuchni, i powiedziałam Panu: Każesz mi iść prosić o te umartwienia, a Matka Przełożona nie chce mi pozwolić. – Wtem Jezus rzekł do mnie: Byłem tutaj podczas tej rozmowy z Przełożoną i wiem wszystko, i nie żądam twoich umartwień, ale posłuszeństwa. Przez to oddajesz Mi wielką chwałę, a sobie skarbisz zasługę”
      Oddaję o. Augustyna codziennie rano Miriam, aby ukryła go w Swoim Przeczystym Łonie, gdzie Syn Boży się ukrył. Wiem, że Maryja go nie opuści, bo tak jak on pięknie o Niej mówi, tak wiem, że czas próby w jakim się znajduje doprowadzą go do świętości.

      P.S. Jeśli admin uzna, że ten wpis nie nadaje się do publikacji to jak najbardziej rozumiem.

      • Joanna pisze:

        Przeczytałam książkę „Ocalenie”, która jest wywiadem z o.Augustynem, tak jak przeczytałam też inne późniejsze książki. Ojciec Augustyn pisze w nich że nigdy nie przestanie być kapłanem ani paulinem. Pisze o tym jasno i wyraźnie więc nie może być mowy o tym że zrezygnował ze swojej woli być Kapłanem, są także jasne fragmenty o odprawianiu Mszy Św. Pisze także o swoim umiłowaniu Kościoła. Jeśli chodzi o ten fragment o „koszeniu trawników” w zakonie to został on w twojej wypowiedzi spłycony i nie zrozumiany – jest to przytoczony jak „w soczewce” ogólny obraz życia zakonnego; nie pisze że to są doświadczenia o Augustyna ale on użył tej wypowiedzi jako przykładu by wskazać jak zmienia się życie w zakonach i jak daleko odchodzi się od postulatów założycieli danych Zakonów. I z tego powodu o.Augustyn się oddalił i wyszedł jak sam pisze „na pustynię” by właśnie nie utracić wiary i zachować charyzmat pauliński.
        Dla mnie przez te książki przebija jednak wielka miłość o.Augustyna do Boga, do Kościoła, do Maryi. To się rzuca w oczy, choć ojciec wspomina także o tym że bracia go skrzywdzili i używa porównania do Józefa egipskiego (tego który został sprzedany przez braci) jednak w żadnej książce nie wyciąga żadnych „brudów” i nie oskarża a wręcz przeciwnie – pisze że się modli za nich wszystkich. Ojciec sam pisze o tym by nikogo nie oskarżać ale kochać Kościół.
        Jeśli chodzi o jakiś „kontrowersyjny temat” poruszany w książce to jest 1 to jest papież o którym ojciec pisze z nazwiska i pisze otwarcie iż uważa go za heretyka, zdrajcę Jezusa – pisze także że nie tylko on tak uważa i dlatego chcąc być w zgodzie ze sobą i swoim sumieniem postąpił – oddalając się na pustynię, by nie brać w tym udziału. Jeśli chodzi zaś o posłuszeństwo to jest o nim mowa w kilku fragmentach i o.Augustyn określa,że nie będzie posłuszny heretykowi. I niestety -(ja tu użyję tego słowa) – prorokuje – o zmienieniu treści konsekracji aby mogli wziąć w Mszy udział wszyscy także z innych wyznań. o posłuszeństwie jest też w wielu innych miejscach i trzeba też wyraźnie powiedzieć że ojciec sam się określa jako katolika – papistę.
        Nauka o.Augustyna jest cenniejsza niż wielu znanych mi księży którzy mówią to co ludzie chcą usłyszeć (to tylko moje zdanie). Moim zdanie ojciec Augustyn naprawdę „widzi” więcej – nie tak zwyczajnie po ludzku; jest prorokiem. My wierni mamy się modlić.
        Jeśli zaś chodzi o Zakony to miałam okazję być w 3 różnych przez 3 mce i powiem tak: módlmy się za osoby konsekrowane ponieważ szatan bardzo ich kusi i odciąga ich od Jezusa, a do św. Faustyny Jezus powiedział: ” biada wam jeśli zabraknie zakonów”. Proszę was wszystkich na tej stronie módlcie się za kapłanów i osoby konsekrowane.
        Ojciec Augustyn pisze o swojej miłości do Boga, do Kościoła i że nie żałuje że jest zakonnikiem i mówi że nie mógłby być nikim innym i pozostanie nim do końca życia. I że odszedł ukryć się na pustynię.

        • jozef91 pisze:

          Wszystkie te uwagi są trafne. Ojciec Augustyn jest dla mnie jak ojciec duchowy. To dzięki jego słowom Maryja mnie przyszła mi na ratunek. I nie przestanę się za niego modlić jak i za całe duchowieństwo. Wszystko to co przytoczyłem w komentarzu to myśli siostry, która będąc 40 lat z klauzurą ma doświadczenie i wiarę, aby się wypowiedzieć.

        • jozef91 pisze:

          Nie wiem czemu nie ma części mojego komentarza, chyba błąd telefonu.
          Problem dla mnie z książkami ojca Augustyna zaczął się kiedy w oświadczeniu przeczytałem o braku zgody na publikację. Zacząłem się po prostu zastanawiać czym jest posłuszeństwo w tym przypadku i na to samo zwróciła mi uwagę Siostra. Mimo zapewne bardzo ważnych treści w niej zawartych nie ma we mnie takiej ciekawości jak to było przy poprzednich książkach, jak choćby „Przebudzenie małych Samuelów” w której bardzo trafnie ocenia sytuacje w KK. Patrząc przez pryzmat twojego streszczenia i streszczenia siostry nic tutaj nowego aż tak znacznie się nie pojawiło. Kościół jest w okresie zamętu i schizmy i nie ma co do tego wątpliwości. Siostra bardzo trafnie zwróciła uwagę, że tak się dzieje od początku istnienia KK i Dzieje Apostolskie oraz Listy Apostołów opisują jak młody Kościół się rozwijał i zmagał się z tymi herezjami. Te same problemy i choroby toczą i będą toczyć Kościół, aż do momentu powtórnego przyjścia. Dzisiaj sytuacja jest jaka jest w dobie mediów obieg informacji i ich ilość jest wręcz przytłaczająca. Ludzie zauważyłem interesują się tylko nowymi sensacjami i skandalami w KK, nowymi objawieniami, marnując godziny na wklejaniu linków do nowych cudów albo do profanacji jakie mają miejsce. Pytam się jakie to przynosi owoce? Czy próbujemy przekonać innych przez co nóż nowe objawienia i cuda czy utwierdzamy samych siebie? Gdzie jest czas na modlitwę za Kościół, za papieża, za duchowieństwo? Wszyscy pięknie mówią o Maryi, ale dalej nikt jej nie słucha i nie bierze sobie do serca tego o co prosi: Pokuta i modlitwa a nie bojkot KK, papieża i duchowieństwa. Nigdzie Maryja nie mówi o pospolitym ruszeniu, ale o osobistym nawróceniu i nieustannej modlitwie i trwaniu w Sakramentach Świętych.
          Może piszę to z żalu który mam, że odszedł sobie tak po prostu tłumacząc to poziomem życia zakonnego i herezją jaka panuje w KK.
          Jednak na przestrzeni wieków jak istnieją zakony ten problem się pojawia i nie zniknie. Mało prawdopodobne, że mielibyśmy tylu świętych gdyby nie tacy współbracia/siostry jakich mieli, którzy ćwiczyli ich w pokusach i próbach o których potem mogli pisać, abyśmy my mogli z tego czerpać (św. Faustyna, św. Ignacy Loyola, Św. Teresa, Św. Jan od Krzyża i wielu innych, których dzieła o stanie duszy i drodze do świętości zostały opisane krok po kroku).
          Ten sam ton i odczucia zauważyłem w książce o. Adama Czuszela „Nieskalane Słowo w skalanych czasach” Jak rozdziały Pani Debory są spójne i przepełnione jasnymi drogowskazami w sposobie szukania kapłanów którzy naprawdę są z powołania oraz skryciu się w Słowie jak w Maryi oraz Sakramentach, tak u o. Adam jest to pomieszane.
          Ojciec Adam przytacza przykłady z życia zakonnego i wylewa dosłownie żale, że tak bardzo cierpi na tej strasznej ziemi, że nic go nie cieszy. Inni zakonnicy ubrani w sportowe ciuchy sobie biegają, on się dał namówić na spacer a drugi współbrat na rowerze. I po tej rekreacji wcale nie poczuł się dobrze. No przecież o to chodzi w tym naszym życiu ziemskim. Jak sam mówi chrześcijaństwo tu na ziemi to nie jest sukces. Droga do świętości to nie przejażdżka bryczką do Morskiego Oka – niby pod górę, ale koń nas wiezie my się nie męczymy. To ból i cierpienie, droga usłana pokusami, momenty dłuższe i krótki oschłości i totalnej niewiary. Ale wszystko sprowadza się do tego czy chce ofiarować się Chrystusowi i dać się z nim przybić do krzyża jak opisuje to Św. Teresa Benedykta od Krzyża.
          Zestawiając te książki wyłania mi się obraz, że źle mi w zakonie, wszyscy w zakonie błądzą, nikt mnie nie słucha i nie rozumie, w żaden sposób ich nie oskarżam bo ich kocham miłością braterską, ale modlę się za nich. Dla mnie nie trzyma się to całości. Mimo, że we wczesnych konferencjach/homiliach/książkach podaje, że te wszystkie cierpienia, fałszywe osądy, wrogość ze strony ludzi to jest droga do świętości. Teraz mam wrażenie jakby o tym wszyscy zapomnieli tylko krzyczeli, że albo słuchacie jak jest teraz albo dziękujemy za współpracę.
          Poczułem się tak, że każdy postawił na swoim i w końcu trzeba było uciec i się schować. Łodzią Piotrową trzaska na prawo i na lewo, a jacyś pasterze wynaleźli jakąś łódkę wsiedli i się ewakuowali, a my przestraszone owce siedzimy na tej łodzi i patrzymy z przerażeniem co się dzieję.
          Siostra przekazała mi w sumie bardzo ważną myśl: Stańmy nie po jednej czy drugiej stronie sporu, ale stańmy po stronie Chrystusa, bo tylko On jest prawdą. Nie wiem i chyba nie chce wiedzieć co się dokładnie dzieje, ale chce korzystać z tych wskazówek o których o. Augustyn i o. Adam mówią: Ukryć się w Sakramentach, w Piśmie Świętym i codziennie padać zaraz po przebudzeniu na twarz i chować się w Łonie Maryi.

  15. Longin pisze:

    Też myślę, że na przykładzie o.Augustyna widać jakby cały „ewangeliczny radykalizm”, tzn. kto chce być prawdziwym świadkiem musi umrzeć dla samego siebie, ten kto chce być zjednoczony z Chrystusem musi oderwać się od świata. Oczywiście zawsze pozostają ludzkie złe skłonności czy słabości, ale po to jest właśnie pustynia aby je oczyścić.
    Byłby jednak bardzo ostrożny w takim formułowaniu wniosków, że skoro pisze on w książce o wewnętrznych problemach zakonu to daje tym samym upust swoim zranieniom…a może to jest głos prawdy dla przełamania głuchoty innych, podobnie jak w kwestii tzw. „kontrowersyjnych tematów” to może my, a nie on mylimy się co do obecnych czasów.
    Też mu wiele zawdzięczam,mimo że nigdy w życiu osobiście go nie spotkałem – zwykłe „rekolekcje szpitalne” na zasadzie odsłuchania kilku konferencji więcej zdziałały aniżeli tzw.ludzkie słowo pisane 🙂

  16. Joanna pisze:

    @józefie 91. Nie udało mi się przybliżyć ci tego co pisze o.Augustyn bo po prostu trzeba by było przeczytać książkę. Jeśli chodzi o posłuszeństwo o.Augustyna to wolę milczeć bo jako osoba świecka myślę, że mało mam w tym temacie do powiedzenia. Z książki którą napisał ojciec nie wyczytałam że powodem odejścia jest na 1 miejscu to co dzieje się w zakonach, czy jego zakonie. Z krótkiego zarysu życiorysu zakonnego nie widziałam żeby był rozczarowany tym jak był ojcem duchownym braci czy wygłaszał konferencje. Uważam o. Augustyna za proroka więc nie będę tłumaczyć postępowania proroka, jeśli już to warto sobie przybliżyć postacie ze ST i zobaczyć jak postępowali tamci prorocy i co ich spotkało gdy prorokowali Izraelowi. Osobiście wolałabym żeby postąpił inaczej ale najważniejsze by pełnił wolę Boga – to Jemu ślubował. Nie znam całej sytuacji i wszystkich faktów, których ojciec w książce w ogóle nie podaje(nie ma wyciągania brudów) Tu przytaczam tylko wybrane fragmenty z wywiadu „Ocalenie”, może komuś to się przyda.

    „Spichlerze biblijnych przemyśleń i doświadczeń z dna lochu, służyć nam powinny w chwilach plagi, jaka spadnie na Kościół, a jeśli dobrze je teraz zapewnimy, nie lekceważąc urodzaju Bożych proroctw i ziaren Biblii, nie umrzemy duchowo. Zbierajmy wszystko skrzętnie jak zboże składowane latami przez Józefa egipskiego do spichlerzy. W pomyślny czas składajmy medytacje i adoracje, łaski i pociechy, bo niebawem na wszystkich przyjdzie okres głodu i lęku, przerażenia i cierpienia. (…) A kto ma temu będzie dodane, a temu, któremu się tylko wydaje, ze ma, zabiorą nawet to mniemanie. Kto dziś pilnie rozważa Biblię i nie da się wygonić z adorowania Najświętszego Sakramentu, w chwilach ucisku Bóg doda mu mądrości, a kto teraz zadowala się symbolicznymi obowiązkami religijnymi, w chwilach ucisku straci nawet to(Łk 8,18). (…)
    Jak głód ogarnia ziemię z powodu braku wody, tak sprzeczna w sobie głupota i zmącona ciemnota herezji ogarnie świat z powodu braku łaski uświęcającej, której coraz mniejsza liczba ludzi pragnie. (…) jest to epoka głodu słowa Bożego, ale tam gdzie jest św. Józef tam będzie pokarm dla serc. Bóg dopuszcza taki stan rzeczy, by na jaw wyszły pragnienia, jakie każdy katolik nosi w sercu – pragnienia rzeczywiste, nie urojone. Nie wiesz, kto jest zdrajcą w czasie pokoju, ale gdy jest wojna, zdrajcy nagle się ujawniają; nie wiesz kto z nas jest ogniotrwały w wierze, dopóki nie zapłonie pożar herezji! Bóg pozwala na zamęt aby okazało się, kto się nie da mu porwać; Bóg zabiera proroków, aby wyszło na jaw kto naprawdę ich ceni; Bóg cofa swoje słowa i ich już nie wypowiada, aby wybadać kto je lekceważy, a kto je ceni więcej niż życie! Ludzie będą wyrywali sobie włosy z głowy w oczekiwaniu jeszcze gorszych udręk niż te, które ich dziś spotkają. (dalej to co napisała Agnieszka Anna) i jeszcze dalej:
    „Jeśli czynimy jakiś krok, to dlatego że zmierzamy w jakąś konkretną stronę, mamy cel. moim celem jest zachować nieskażoną wiarę, żyć w warunkach które pozwolą mi być tym kim jestem, kapłanem katolickim w pełnym tego słowa znaczeniu, a nie być jego imitacją, (…) Kapłanów a także zakonników takich jak ja niebawem będzie coraz więcej, ale w relacji do tych , którym jest wszystko jedno, co się z tym Kościołem stało, byleby mieć tylko komfort życia – będzie poważnie mniej. Powtórzę: Reszta ocaleje. Reszta, nie większość.” (…)
    Formalnie niebawem przestanę być paulinem, ale jestem nim po kres mych dni i dożyję czasów, kiedy z zakonu zostaną smutne resztki. Nie mam już żadnych pretensji do nikogo, do przełożonych, czy do innych. Przykre uczucia zostawiłem za sobą jak lekkoatleta swego rywala. Zarówno przyjaciele i oszczercy doprowadzili mnie do tego stanu, w jakim jestem, a więc zrobili dobrą robotę. (…)
    jestem papistą, katolikiem i takim chcę pozostać. Nie chcę mieć nic wspólnego z osobą, która nienawidzi katolicyzmu i bezcześci nauczanie i urząd papieski.(…)
    Niektórzy błędnie pojmują posłuszeństwo Kościołowi, a jeszcze bardziej błędnie tzw. nieomylność papieską. Prawdziwy prorok nie będzie nigdy karmił swoich owiec łatwymi i przyjemnymi kąskami, za to powinien stawiać wymagania i budzić ludzi do życia w rzeczywistości, a nie w krainie marzeń, sprzedając utopijne frazesy. (..) Niestety jest wielu duchownych, którzy przestali wierzyć w istnienie Antychrysta.”
    Ojcze Augustynie dziękuję za wszystko gdziekolwiek jesteś.

    • Aneta pisze:

      Dołączam się do podziękowań dla Ojca Augustyna – Ojcze Augustynie, z serca dziękuję i ufam, że jeszcze do nas wrócisz, żeby głosić nam Słowo Pana. Czekam

      • Joanna pisze:

        czytając”Ocalenie” a szczególnie „Od Maryi do Józefa” zrozumiałam z tego co pisze i czym dzieli się o.Augustyn, że on wybiera tę drogę świadomie i że nie wróci do tego jak było wcześniej ale wydaje mi się też, że będzie taki moment (nie wiem kiedy) że to my będziemy go szukać i Bóg pozwoli nam dotrzeć tam gdzie on jest, do niego. Tak zrozumiałam to co napisał w „Od Maryi do Józefa”. Myślę że ojciec poświęcił się głębokiej modlitwie i pokucie. Pamiętam w modlitwie i myślę że on o nas też pamięta.

    • Longin pisze:

      Podobnie uważam, że trudno a w zasadzie czymś mało stosownym jest tłumaczyć nam sposób postępowania proroka, którym niewątpliwie jest o.Augustyn. Nie wynika to tylko z faktu, że mogą to być sprawy przekraczające nasze pojmowanie, ale z tego że może należą one do jego prorockiej posługi, której moce piekielne chcą przeszkodzić.
      Istotniejsze byłoby pytanie czy jego proroctwa oraz nauczanie prowadzą do przebudzenia i ożywienia wiary – a tu śmiem twierdzić, że bardzo mocno…bo takich ludzi są zapewne tysiące, którzy pobudzeni jego słowem idą za Chrystusem (i to w sensie dosłownym np.w Chorwacji jak kiedyś pisała „Niedziela” jest duża ilość powołań wskutek lektury jego książek).
      A to, że głosi on tzw. prawdy niewygodne czy kontrowersyjne nie oznacza, że przysparza mu to nowych przyjaciół czy spotyka się z aplauzem rzeszy „wyznawców” – może jego proroctwa są właśnie po to, aby UMOCNIĆ resztę.

  17. jozef91 pisze:

    Zgadzam się z tym co o. Augustyn głosi, nie jest to głos jedyny: ks. Glas, ks. Dominik Chmielewski. Chwała Panu jeszcze są.
    W przytoczonym przez Ciebie fragmencie uderzają mnie słowa „moim celem jest”
    Kapłan jest dla ludzi, nie dla siebie.
    Jeśli kapłani zaczną się chować tłumacząc to duchową ucieczką na pustynię, zostawiając wiernych tak sobie to po co są duszpasterze?
    Kiedy jak nie teraz tacy kapłani są najbardziej potrzebni. Jest pożar herezji i zmieszania w Kościele. Na kogo te owoce mają patrzeć, gdzie są ich pasterze?
    Jeśli jest problem głoszenia słowa to jest jeszcze konfesjonał miejsce najważniejsze bo przecież tam dokonuje się cud Miłosierdzia. Kierownictwo duchowe też prawie niemożliwe, aby takiego kapłana znaleźć.
    Jeśli rzeczywiście kapłani będą kierować się tym „własnym celem” to faktycznie nie tyle jest obawa ale strach, że padniemy z głodu.
    Dzieje Apostolskie i Listy wyjaśniają problemy i herezje które gnebią KK od początku zmieniają się tylko metody i czasy. Ale przecież to wszystko musi się stać. Nie natknąłem się na fragment gdzie Apostołowie zostawiają wszystkich i uciekają na pustynię.
    Kapłan w mojej parafii za mówienie prawdy został uciszony i ma od lat zakaz głoszenia homilii i powiem tyle największe cuda dzieją się od lat w konfesjonale.
    Nie chcę już tego na nowo rozgrzebywać bo swoje przeszedłem z o. Augustynem przez kilka miesięcy będąc w stanie którego nie jestem w stanie opisać i nie wiem co się wtedy działo z nim patrząc co wtedy działo się ze mną. Pan Bóg jednak postawił paulina, który wyrósł na jego nauce duszpasterskiej i pomógł mi to przetrwać.
    Mam ciągle świadomość i od pewnego czasu wielki spokój że Maryja nad nim czuwa i najcenniejsza pomoc z mojej strony to nieustanna modlitwa.
    Może to co napisałem jest nie na miejscu, ale przyznaję się że jest w tym głęboki ból, żal i niezrozumienie, które na nowo odżyły.
    Jak mówi dzisiaj Jezus w Ewangelii: 《Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha》
    Najważniejsze to poddać się Woli Pana. Wbrew nadziei, zaufać nadziei.
    Ojca Augustyna zawsze będę mieć w pamięci i w codziennej modlitwie bo zawdzięczam mu jako kapłanowi nawrócenie. Noszę w sobie nadzieję, że kiedyś go spotkam.

    • Joanna pisze:

      tak, twoje argumenty także są słuszne. Gdy na początku tej sytuacji modliłam się na różańcu za o. Augustyna to była to modlitwa z intencją: by wrócił i mimo wszystko (w sumie nie wiemy nic) wrócił do Zakonu. Miałam wtedy, co mnie nawet zdziwiło, wielki pokój w sercu – tzn. że mam się tym nie martwić i pozostawić tę sprawę Bogu i tylko się modlić za niego jako Kapłana, bez żadnej konkretnej intencji a raczej o wypełnienie woli Bożej dla niego . I od tego czasu tak właśnie się modlę, i choć nie wszystko rozumiem to dalej mam pokój gdy się za niego modlę.
      Jak napisałam wcześniej zrozumiałam (po przeczytaniu książki) że ojciec wyruszył na pustynię i duchowo i fizycznie – tzn. w miejsce odludne; oddał się pokucie i modlitwie, i myślę, że modli się za nas wszystkich. Dał też do zrozumienia w książce że odnajdą go ci którzy „szukają zboża ze spichlerzy Józefa (egipskiego). W książce było też powiedziane, że Bóg pokazał ojcu Augustynowi że ma zrobić to co Abraham.
      Przepraszam, bo te cytaty siłą rzeczy są jednak wyrwane z szerszego kontekstu jakim jest cała książka – wywiad. Nie chcę wypowiadać się w imieniu o.Augustyna.
      Zgadzam się: najważniejsze to poddać się woli Bożej. To co napisałeś nie jest nie na miejscu – to twoje doświadczenie, troski. Cieszę się że jesteś tu z nami, w rodzinie wowit. Niech Pan Jezus mocno przytuli cię i trzyma przy swoim Sercu.

      • jozef91 pisze:

        Dziękuję Ci za te słowa.

        Wszystko w naszym życiu sprowadza się do Woli Bożej.

        Niech Słowa Jezusa modlącego się w Ogrodzie Oliwnym towarzyszą nam i o. Augustynowi:

        „…nie jak Ja chcę, ale jak Ty”

        Polecam Cię opiece Tej, która nosi w sobie Słowo, Tej, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana. Tej, która jest Teoforą, najpiękniejszą Gwiezdą Morza, Maryi. Niech ukryje Ciebie w Swoim przeczystym Łonie gdzie skrył się sam Bóg. Niech Ona napełnia Cię potrzebnymi łaskami, a święty Józef przeprowadzi Cię przez ciemności dzisiejszego świata.

        „W tajemnicy Boga Człowieka znajduje się nasze wyzdrowienie; w tajemnicy Matki Dziewicy – nasza pomoc, albowiem Bóg chciał, żeby wszystko, co mamy, przechodziło przez ręce Maryi” św. Bernard z Clairvaux

        • Joanna pisze:

          pięknie to napisałeś józefie91. Dziękuję Ci za te słowa.Obfitości Bożych łask dla Ciebie i ciągłego wzrastania w życiu duchowym. Dobrze, że jesteś.

  18. maria pęcicka pisze:

    Witam! Obudźcie się w Warszawie, Gdańsku, Poznaniu i we wszystkich wielkich miastach, gdzie wygrał Trzaskowski! Toczy się walka o następne pięć lat życia Polek i Polaków. Czas wspomóc Andrzeja Dudę i rozgłaszać, ile dobra podziało się przez niego w 5 lat. Trzeba rozgłaszać informacje, co nam grozi ze strony jego przeciwnika: masona z grupy Bilderberg, stypendysty Sorosa, pupila Tuska i kasty sędziowskiej, przedstawiciela i współautora, tych którzy rozdawali liberałom i ludziom popierającym LGBT w Polsce i UE nasz narodowy majątek. Przeciwnicy Andrzeja Dudy mówią o rozdawnictwie pieniędzy, a nikt oprócz premiera i Radia Maryja, Naszego Dziennika, Gazety Polskiej nie mówi, o elektoracie Trzaskowskiego, o nim samym. Pytałam kilka osób z Bydgoszczy, co wiedzą oprócz wiadomości z telewizji polskojęzycznej, czy ze stacji radiowych o Trzaskowskim. Okazało się, że nic więcej. Oni słowa mason, grupa Bilderberg i inne usłyszeli po raz pierwszy i patrzyli na mnie, jak na kobietę z kosmosu. To teraz realna walka i konieczne tematy. Nie piszcie do mnie, bo naszemu kandydatowi Andrzejowi Dudzie nie pomogacie, a jeszcze zniechęcacie do głosowania na niego osobom nie rozumiejącym aktualnych wydarzeń. Zostanie wybrany, wtedy znowu można podjąć walkę o cele statutowe. Trzaskowski Wam nie pomoże. Maria Pęcicka
    pt., 17 kwi 2020 o 17:45 W obronie Wiary i Tradycji Katolickiej napisał(a):
    > wobroniewiary posted: „”Niech Pan nauczy nas tej wewnętrznej więzi z Nim, > tej zażyłości z Nim, ale w Kościele, z sakramentami, ze świętym wiernym > ludem Bożym” Franciszek wyznał, że przed Wielkanocą, kiedy pojawiła się > wiadomość, że celebracje paschalne będą się odbywały w ” >

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s