Czy znasz cud, który przyczynił się do beatyfikacji siostry Faustyny Kowalskiej?

Dzisiaj pojechaliśmy do oddalonej o 20 km od Medjugorje wioski Šurmanci – to właśnie tutaj znajduje się cudowna ikona, przyczynek do beatyfikacji św. Faustyny Kowalskiej.

Šurmanci koło Medjugorie

W kościele w małej miejscowości Šurmanci, zlokalizowanej kilka kilometrów od Medjugorje, jest cudowny obraz Jezusa Miłosiernego.
W 1990 ikona ta znajdowała się w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Trento. Tutaj miało miejsce cudowne uzdrowienie Ugo Festa.
Ugo Festa urodził się w 1951, jako młodzieniec choruje na stwardnienie rozsiane. Dochodzą później do tej strasznej choroby inne ciężkie krzyże: w wieku trzydziestu lat zwiotczenie mięśni i epilepsja, potem duży problem z deformacją kręgosłupa i konwulsje każdego dnia. Przykuty jest do wózka inwalidzkiego. Jego sytuacja jest tak zła, że również lekarze nie mogą nic zrobić. Od tego momentu za przyczyną tego okropnego doświadczenia zaczyna się jego bunt przeciw Bogu. Ale Ugo dochodzi do wniosku, że zostaje mu tylko jedna rzecz do zrobienia: może tylko się modlić, wołać do Boga. Zatem 28 kwietnia 1990 jedzie na pielgrzymkę do Rzymu: przedstawiają go Matce Teresie, która znajduje się w tych dniach w Rzymie. Ona go pociesza, przytula. Proponuje mu jechać modlić się do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Trento, ale on odmawia. Zakonnica z grupy jednak zostawia pięć kopii obrazu Bożego Miłosierdzia i medalik z tym samym wizerunkiem. Tak oto dzień później , 29 kwietnia, Ugo zostaje zaniesiony na audiencję do Ojca Św. do auli Nervi, z medalikiem na szyi i z tym obrazkiem na ramionach w celu pobłogosławienia go przez Papieża, ale trochę zmieszany, gdyż on nigdy nie był wzorem świętości. Na schodach Św. Piotra, Jan Paweł II przechodzi bardzo blisko. Papież spogląda na niego, zatrzymuje się, błogosławi obrazek i pyta tego człowieka dziwnego i cierpiącego: „co słychać?”. Ugo w tym momencie opowiada o całej swojej desperacji, mówi, ze czuje się kompletnie beznadziejnie i w głębokim kryzysie. W jego płaczu jest zawarte całe jego życie pełne bólu i jego walka.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Papież go słucha, uśmiecha się czule i mówi: „Ale jak możesz przeżywać kryzys mając w ramionach Jezusa Miłosiernego? Ofiaruj wszystko Jemu i proś moją siostrę Faustynę, aby wstawiała się za tobą.” Ugo został dotknięty słowami Papieża. W jego wnętrzu coś się zmieniło. Tak oto decyduje pojechać do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia do Trento. Przed tym obrazem Jezusa, naturalnej wielkości, modli się trzy dni. Czwartego dnia zdarza się coś niewytłumaczalnego i nadzwyczajnego. Ugo zauważa nagle, ze obraz Jezusa ożywa i wyciąga swoje ramiona, czuje, ze całe jego ciało przenika bardzo silne ciepło. Znajduje się na nogach z rękoma wyciągniętymi do Pana i woła Go usilnie. Widzi Jezusa idącego ku niemu, w białej falującej szacie. Ugo w ułamku sekundy myśli: “Mój Boże, to człowiek z Galilei. Idzie prosto do mnie!”. Nie wierzy swoim oczom, wątpi, myśli, że oszalał, śni. W tym momencie słyszy Jezusa wymawiającego te słowa:”Wstań i chodź!”. Tak oto zaczyna chodzić. Nagle wszystkie ciężkie choroby, które go gnębiły znikają, zostają wyleczone. Zatem jest fizycznie uleczony, jak nigdy w swym życiu. W jednym momencie jest innym człowiekiem. Z wrażenia wybiega na zewnątrz. Jest zdezorientowany, ale szczęśliwy. 19 sierpnia tego samego roku Ugo Festa wraca do Bazyliki Św. Piotra na audiencję do papieża. Zostaje jeszcze raz zaniesiony do niego. Nie ma już łez bólu, ale radości. Opowiada Janowi Pawłowi II ogromną łaskę, którą otrzymał i dziękuję, że go polecił poprzedniego 29 kwietnia Bożemu Miłosierdziu. Od tej chwili zaczyna się dla niego nowy byt. Wyjeżdża jako pielęgniarz wolontariusz pomagać Matce Teresie w jej misjach w Indii i Afryce i powierza swoje życie bardziej potrzebującym, przede wszystkim obcokrajowcom, aż do śmierci 22 maja 2005. Cud otrzymany przez Ugo Festa jest w aktach procesu, który wyniósł Św. Faustynę na ołtarze i potwierdza tajemniczy związek miedzy papieżem Wojtyłą i polską zakonnicą. Po jakimś czasie, na prośbę arcybiskupa Spalato mons. Franic, ikona zostaje wysłana do Spalato z okazji ważnej procesji o pokój, zakończonej w Medjugorje. Tutaj zostaje umieszczona w kaplicy adoracji, a potem przeniesiona do kościoła w Šurmanci, gdzie znajduje się do dzisiaj. W tym kościele, oprócz ikony Jezusa Miłosiernego, znajdują się też relikwie Św. Faustyny.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Medziugorje, Wydarzenia i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

82 odpowiedzi na „Czy znasz cud, który przyczynił się do beatyfikacji siostry Faustyny Kowalskiej?

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. wobroniewiary pisze:

    50 konfesjonałów to za mało
    O objawieniach Matki Bożej i pątniczym fenomenie Medjugorie z wizytatorem apostolskim tamtejszej parafii abp. Henrykiem Hoserem rozmawia Magdalena Wojtak.

    Magdalena Wojtak: Medjugorie to jedno z najważniejszych miejsc na duchowej mapie Kościoła…

    Abp Henryk Hoser: Niewątpliwie. Ciągle wzrasta liczba pielgrzymów przybywających z całego świata do tego miejsca – zwłaszcza po wydanym w ubiegłym roku komunikacie Stolicy Apostolskiej, zezwalającym na organizowanie przez parafie i diecezje pielgrzymek do Medjugorie. Musimy ich objąć troską duszpasterską.

    W tamtejszym sanktuarium objawia się moc sakramentów Kościoła…

    Szczególnie sakramentu pokuty i pojednania. Spowiedź jest niesłychanie ważna w pojednaniu ze sobą, drugim człowiekiem i Panem Bogiem. Diabeł robi wszystko, żeby ludzie z tej łaski nie korzystali. W wielu krajach Europy Zachodniej księża przestali spowiadać. Poszli za wskazaniami współczesnej psychoanalizy, według której poczucie winy jest patologiczne i należy je wypierać. Tymczasem spowiedź to sakrament Bożego Miłosierdzia, który uwalnia penitenta od winy.

    Medjugorie nazywane jest konfesjonałem świata i duchowymi płucami Europy.

    Wierni wypraszają tutaj łaskę nawrócenia. Często odbywają spowiedzi generalne, czasami nawet po kilkudziesięciu latach życia bez sakramentów. Obecnie dysponujemy 50 konfesjonałami, ale latem i jesienią zdecydowanie brakuje miejsc do spowiedzi. Odczuwamy również brak wystarczającej przestrzeni do sprawowania liturgii.

    Spowiedź to spotkanie z Bogiem…

    Doświadczają tego pielgrzymi przy kratkach konfesjonału, a także podczas adoracji Najświętszego Sakramentu i w czasie Eucharystii, która staje się dla nich centrum życia. Często powtarzam, że kult Matki Bożej w Medjugorie ma chrystocentryczny charakter, tzn. jest skupiony na Osobie Jezusa Chrystusa, do którego odsyła nas Maryja. Pielgrzymi w Medjugorie modlą się i rozważają Drogę Krzyżową podczas wchodzenia na Górę Krzyża Świętego, udają się także na Górę Objawień i rozważają tajemnice Różańca św. Tutaj rodzą się liczne powołania do życia konsekrowanego – w ciągu 38 lat odnotowano ok. 800 powołań kapłańskich i zakonnych osób różnej narodowości.

    Szlak prowadzący na Górę Objawień nie jest łatwy. Księdzu Arcybiskupowi udało się tam wejść po pokonaniu śmiertelnej choroby, którą była malaria…

    Dwa lata temu w styczniu leżałem w szpitalu, a już pod koniec marca pojechałem do Medjugorie. Wszedłem o własnych siłach na Górę Objawień, czyli Podbrdo.

    Wierni w Polsce i za granicą szturmowali niebo prośbami za Księdza Arcybiskupa, wówczas pasterza diecezji warszawsko-praskiej, gdy był na granicy życia i śmierci. Zawierzano Księdza Arcybiskupa szczególnie opiece Matki Bożej…

    To właśnie Jej wstawiennictwu zawdzięczam powrót do zdrowia. Byłem o krok od śmierci. Doświadczyłem śmiertelnej fazy malarii z objawami neurologicznymi, byłem w śpiączce farmakologicznej. Wielu wiernych modliło się w intencji mojego wyzdrowienia.

    Czy Ksiądz Arcybiskup czuje teraz szczególne wstawiennictwo Matki Bożej?

    Nie tylko teraz. Od wczesnego dzieciństwa modlę się do Najświętszej Maryi Panny. Moja duchowość jest maryjna. Jestem zafascynowany różnymi wizerunkami Maryi, tak licznymi w sztuce sakralnej.
    Źródło i całość: https://www.niedziela.pl/artykul/146957/nd/50-konfesjonalow-to-za-malo

  3. Euzebia pisze:

    Rocznica objawienia obrazu Jezusa Miłosiernego (z podpisem „Jezu Ufam Tobie”)
    Wieczorem, kiedy byłam w celi – zapisała w swym „Dzienniczku” św. Siostra Faustyna –ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. W milczeniu wpatrywałam się w Pana, dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. – Po chwili powiedział mi Jezus:
    „Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie” (Dz. 47).
    To wydarzenie miało miejsce w celi płockiego klasztoru Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia przy Starym Rynku 22 lutego 1931 roku.
    Pierwszy obraz Jezusa Miłosiernego został namalowany w Wilnie w 1934 roku pod okiem samej Siostry Faustyny w pracowni Eugeniusza Kazimirowskiego, a wystawiony do publicznej czci po raz pierwszy w Ostrej Bramie w 1935 roku. Od tego czasu powstało wiele obrazów. Najbardziej znany jest łaskami słynący obraz Jezusa Miłosiernego pędzla Adolfa Hyły z kaplicy klasztornej Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia – Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Obraz ten powstał pod okiem krakowskiego kierownika duchowego Apostołki Bożego Miłosierdzia – o. Józefa Andrasza SJ, który poświęcił go w Święto Miłosierdzia 16 kwietnia 1944 roku. Właśnie na tym wizerunku spełniły się słowa Jezusa wypowiedziane do Siostry Faustyny przy pierwszym objawieniu:
    „Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie.”
    Przed tym obrazem modlą się nie tylko pielgrzymi z całego świata, którzy fizycznie przybywają do tego świętego miejsca, ale także internauci korzystając z transmisji on-line oraz gigapikselowej prezentacji na stronie: http://www.faustyna.pl .
    Źródło:
    http://www.faustyna.pl/zmbm/rocznica-objawienia-obrazu-jezusa-milosiernego/

  4. Pytam pisze:

    Co myślicie o wczorajszym filmiku Grzegorza z Leszna? (kanał „wPosłudze” na YouTube)
    Pan Jezus oficjalnie Królem Polski z nadanymi insygniami władzy. Chociaż rządzący ani episkopat tego nie ogłaszają, A sama intronizacja miała być przecież w ten sposób zrobiona by rząd ustanowił Pana Jezusa Królem Polski konstytucyjnie i ustawowo, by potem wszelkie stanowione w Polsce w prawo było zgodne z wolą Bożą. Chociaż ze słów Grzegorza wynika że teraz Pan Jezus zacznie działać w tym kierunku, wymieni rząd z antypolaków na prawdziwych Polaków katolików i oni wtedy chyba faktycznie dokonają intronizacji tak jak się należy czyli ustawowo i konstytucyjnie.

    • wobroniewiary pisze:

      Nie sluchamy fałszywego proroka i Tobie też tak radzimy.
      My przed takimi ostrzegamy.

    • wobroniewiary pisze:

      Posłuchałam 5 min. i turlam się ze śmiechu 😁😁😁
      Wszystkie bajki mają jeden wspólny mianownik a mianowicie:
      pewnego razu pewien ktoś z pewnym kimś i w pewnym miejscu
      Czyli baju baju będziesz w raju… tylko grzechy nie dają 😁🙈🙈🙈😂

  5. Wojtek pisze:

    Pani Ewo czy nadal czekamy na wydarzenie o którym Pani pisała w styczniu?

    • Elizeusz pisze:

      Z Orędzia nr 298 Matki Bożej do Jej umiłowanych synów, Kapłanów:
      Zagrzeb (Jugosławia), 14.11.1984, Rekolekcje w formie Wieczernika dla kapłanów z K. R. M. posługujących się językiem słoweńskim i chorwackim
      http://www.objawienia.pl/gobbi/gobbi-1984.htm
      „e Jestem Mamą pocieszenia. W tych bardzo niespokojnych czasach staję przy boku każdego z was, aby brać udział w trudnych chwilach waszego życia. Jestem przy was, kiedy modlicie się i pracujecie, kiedy chodzicie i wypoczywacie, kiedy się cieszycie i cierpicie. Ja Sama w y b r a ł a m tę ziemię, aby u k a z y w a ć s i ę na niej w nowy, dłuższy i wspanialszy sposób. Uczyniłam to, aby dać wam pewny znak Mojej matczynej obecności oraz udzielić radości i pociechy w waszych tak wielkich cierpieniach.
      f Czyste serca potrafią Mnie zobaczyć. Ubodzy, mali, prości umieją Mnie słuchać. Pokorni, chorzy i grzesznicy potrafią Mnie znaleźć.
      g Nie smućcie się, gdy spotkacie się z trudnościami i przeszkodami, gdy nie możecie przybyć na m i e j s c e Moich objawień. Kiedy bowiem modlicie się, czynicie pokutę i słuchacie Mojego matczynego wezwania do kroczenia drogą nawrócenia i miłości, wtedy idziecie duchowo na spotkanie waszej Niebieskiej Mamy, która objawia Swoją obecność pośród was”.

  6. EwaT. pisze:


    Dziele sie tu z wami kochani bo jest za co wynagradzac Panu naszemu. Piosenka karnawalowa w Holandii 😢
    Przy takiej muzyce sie bawi mlodziez .

    • xc pisze:

      to jest wlasnie swietny przyklad tego ze cywilizacja zachodnia nie jest juz chrzescijanska. a postchrzescijanska lub wrecz antychrzescijanska. kiedys tego typu tresci byly prezentowane wprzez niszowe zespoly blackmetalowe – teraz to jest juz satanistyczna popkultura. jeszcze tylko wprowadza wszedzie w przedszkolach obowiazkowe lzajecia z przystosowania do bycia LGBT wedlug wytycznych WHO i bedzie pozamiatane. strach miec dzieci.

  7. Paweł pisze:

    Dzisiaj mamy święto Katedry św. Piotra Apostoła. Oto więc jedna z najpiękniejszych Mszy jednego z najbardziej „wzorowych” i oficjalnie uznanych kompozytorów muzyki sakralnej wszechczasów – Giovanniego Pierluigiego da Palestrina (XVI w.) „TU ES PETRUS”, czyli „Ty jesteś PIOTR…” (Mt 16, 18):

    Mamy tu klasyczne siedem części „Mszy” jako utworu muzycznego, odpowiadające wszystkim tzw. stałym częściom wspólnym Mszy [czyli tym częściom, które stale są śpiewane wspólnie przez wiernych we Mszy św., zarówno trydenckiej, jak i posoborowej, chyba że wyręcza ich – na jakąś „ekstra” okoliczność – chór…]: KYRIE (od minuty 3:55; po motecie „Tu es Petrus” – dodatkowo tu zamieszczonym na początku tego nagrania, choć to odrębny utwór Palestriny), GLORIA (od minuty 8:34), CREDO (od minuty 13:40), SANCTUS (od minuty 22:17), BENEDICTUS (od minuty 24:56) i dwa śpiewy na AGNUS DEI (od minuty 28:06 i od minuty 30:44).
    [Muzyka sakralna komponowana przez stulecia aż do XVI wieku włącznie DOSKONALE nadaje się do zastosowania wprost w czasie rzeczywistego sprawowania Liturgii w kościołach (czego CZĘSTO nie można już powiedzieć o muzyce sakralnej epok późniejszych: baroku, klasycyzmu czy romantyzmu… – gdyż ta muzyka jest bardzo piękna, ale… raczej nadaje się na koncert lub do „kontemplacji” w zaciszu domowym, a NIE do kościoła…; i mówię to jasno, choć sam jestem wielkim „wielbicielem” epoki klasycyzmu w muzyce!).]

    • Elizeusz pisze:

      Święto katedry św. Piotra: https://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/02-22.php3
      W treści tego linku jest napisane to, że:
      „Dowodem najwymowniejszym, że św. Piotr był w Rzymie i że tam poniósł śmierć męczeńską, jest jego grób. Według podania miał on znajdować się w bazylice św. Piotra pod konfesją. Badania przeprowadzone przed rokiem 1950 potwierdziły głos tradycji. Znaleziono tam śmiertelne szczątki Apostoła”.
      Chyba jednak rzeczy się maja trochę, by nie powiedzieć zupełnie inaczej.
      Pan Jezus podał M. Valtorcie prawdziwe miejsce pochówku w Rzymie ciała św. Piotra, które nie było/jest miejscem pod Bazyliką p.w. Apostoła. W tej sprawie M. Valtorta wysłała stosowne listy w r. 1949do Watykanu (za pontyfikatu pap. Piusa XII). Całość tej sprawy (ale nie tylko tej) jest/została opisana w książce Antonio Socci „Czas Burzy” (Wydawnictwo AAs.c., Kraków 2003)

    • szpilka pisze:

      Bardzo Co Pawle dziekuje i obiecuje ,ze wyslucham Wiesz,ja zastanawiam sie ,dlaczego muzycy nie sa gleboko wierzacymi ludzmi .Przeciez muzyka dawnych epok nabrzmiala jest Bogiem,tego w szkolach sluchaja i graja utwory dawniejszych kompozytorow.Nie mozna byc obojetnym na ich tresci.

      • Paweł pisze:

        Dzięki.
        A co do tych Twoich słów: „zastanawiam sie ,dlaczego muzycy nie sa gleboko wierzacymi ludzmi” – to moim zdaniem odpowiedzi na to zagadnienie można dopatrzyć się chyba w takim oto wersecie z Pierwszego Listu św. Pawła Apostoła do Koryntian:
        https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=286
        1, 26 (…) Przypatrzcie się, bracia, powołaniu WASZEMU! Niewielu tam MĘDRCÓW według oceny LUDZKIEJ, niewielu MOŻNYCH, niewielu SZLACHETNIE URODZONYCH. 27 Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić MĘDRCÓW, wybrał to, co niemocne, aby MOCNYCH poniżyć; 28 i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by TO CO JEST, unicestwić, 29 tak by się żadne stworzenie nie CHEŁPIŁO wobec Boga.
        [Podam jeszcze taki smutny przykład: przez 10 lat mojej pracy na uczelni miałem koleżankę (teraz już mającą doktorat), która była tak trochę „demonstracyjnie” pobożna: zawsze usiłowała nam np. na Boże Narodzenie publicznie śpiewać i grać na gitarze kolędy, po śmierci mojej śp. szefowej „załatwiła” za jej duszę taką „ekstra” uroczystą Mszę itp. itd. – czyli nigdy nie kryła się specjalnie ze swoją wiarą, w odróżnieniu raczej od DOMINUJĄCEJ już z dawna tendencji wśród zdecydowanej większości pracowników uczelni, których katolicyzm w ogóle odkrywało się nieraz dopiero po dłuższym czasie, i to nieraz w bardzo dyskretnym kontekście…
        A teraz – z niemałym zaskoczeniem – czytam na jej temat w Internecie takie oto fakty co do jej zdobytego przez lata „wykształcenia”: „(…) SZKOLENIA, KURSY i WARSZTATY: •Kursy i warsztaty numerologiczne (…) •Kurs uzdrawiania metodą Silvy (…) •Kurs masażu Lomi Lomi Nui (…) •Kurs Aura Soma I, II i III stopnia (…) •Kursy i warsztaty astrologiczne, runiczne, Tarota i Tarota Kabalistycznego”
        – SZOK! Mogę zapewnić, że zupełnie nie wyglądała na taką. I takich to teraz mamy naukowców „średniego pokolenia” (ja zbliżam się do pięćdziesiątki, a ona jest mniej więcej w moim wieku…)]

        • szpilka pisze:

          Szok.Ludzie traktuja wiare jak guslo .Czasem sie zastanawiam ,jaka jest moja wiara? To ze chodze do koscila i sie modle troche i slucham i zawierzam to jeszcze nie wiara.Dobrzez,ze zamiesciles ten wpis.Ja do tej pory oddalalam sie od takich ludzi ,bojac sie ich wplywu,ale dzis zrozumialam ,zeby sobie sie przyjrzec.

  8. Grzegorz pisze:

    Wypelnia nam się na naszych oczach proroctwo Akita straszny atak na Jana Pawla Lenge

    • Irena pisze:

      Ja osobiście szanuję abp Jana Pawla Lenga i o. Pelanowskiego. Ale niektóre Ich wypowiedzi o Papieżu Franciszku były po prostu „niesmaczne^.
      Czy te wypowiedzi coś zmienią. Raczej trzeba nam się modlić za Papieża.
      Jeżeli mówię coś złego na temat innej osoby, to potem z tego się spowiadam. Myślę, że kapłanów też to obowiązuje.
      Przepraszam jeżeli komuś się naraze, ale to moje osobiste zdanie. Inni mogą myśleć inaczej.

      • mcc2 pisze:

        jEDNEGO NIE WZIEŁAŚ POD UWAGĘ : zyciorysu bp. Lengi . On urodził się w ZSRR i kształcił na kapłana potajemnie na terenie związku Radzieckiego i zdobył tak naprawdę wykształcecenie przedsoborowe u księdza prowadzącego a potem w tajnym seminarium , pomimo że było to 20 lat po soborze . Tam wtedy nie było napływu nowych nurtów posoborowych bo granice były zamnknięte, tajni rektorzy przedsoborowi a seminarzystów tropiło KGB, a jak wytropiło przed święceniami to kierowali na syberie do jakiejś fabryki lub do kołchozu na odludziu i już księdzem nie został.
        Miałem w domu Pismo św. Przedsoborowe a w nim wyraźnie napisane w objaśnieniach : zbawienie tylko dla ochrzczonych w jedynym kościele Chrystusowym katolickim .

        • Bozena pisze:

          A co z nieochrzczonymi ? których jest znaczna część ludzkości to chyba nie ich wina że urodzili się niechrzescijanami oni przecież będą sądzeni z uczynków czyli ich też obejmuje zbawienie Pan Jezus umarł za wszystkich tylko od katolików będzie wymagał najwięcej

        • Irena pisze:

          To na plus dla abp Lange, że w takich warunkach i prześladowaniu został kapłanem.
          A co przedsoborowe to wszystko było źle. To dlaczego chodzimy na Msze świętą trydencka. To też przedsoborowe.
          W pobliskiej parafii jest ksiądz ( urodził sie w Izraelu _ długa historia ) ktory byl kierownikiem duchowym w jednym ze seminarium. został usunięty bo był za ortodoksyjny. I jest teraz na naszym terenie, prowadzi rekolekcje. Rekolekcjonisci są zachwyceni. Potrzebujemy takich kapłanów, którzy mają ducha modlitwy. Takich letnich to mamy na peczki.
          Przepraszam, rozpisalam się.

        • Damian pisze:

          Polecam

      • Anna pisze:

        Myślę że stanęli w prawdzie tak jak uczy Ewangelia, i zwrócili uwagę i napominają Papieża a kto miałby to zrobić?

      • Longin pisze:

        @Irena
        Tu raczej nie chodzi o Twoje „osobiste zdanie”, bowiem zawsze możemy napominać bliźniego – oczywiście nigdy szorstko ale z łagodnością i miłością jeśli odnosi się to do rzeczy ewidentnie złych jak np.łamania Bożych praw i przykazań – pamiętając, że zawsze osądzamy grzech a nie człowieka. Natomiast osądzanie, którego celem byłoby tylko potępianie innych za błędy, które sami popełniamy – staje się hipokryzją i grzechem w myśl Ewangelii (…) „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni…”

        • wobroniewiary pisze:

          Ja jestem zdania, że jak ktoś nie ważne kto, publicznie mówi, że Papież np dąży do zniesienia celibatu a po czasie okazuje się, że jednak to nie jest prawdą, to również publicznie powinien swoje słowa odwołać, i tyle kropka.
          Wiem, że były takie twierdzenia o zniesieniu przez papieża celibatu ale nie śledzę ostatnich wypowiedzi, więc nie wiem czy były jakieś sprostowania, chociaż przypuszczam, że może być raczej kluczenie zamiast przyznania się do błędnej oceny działań papieża. Każdy odpowiada za siebie byleby tylko nie bałamucił innych.
          /Admin/

        • szpilka pisze:

          Ni e rozumiem.Papiez wprowadz uroczysci pachamame ,kardynal Sarah drze szty z rozpaczy,arcyb Lenga przeciez czyta akta synodalne i widzi ,ze zmierzaja do zniesienia celibatu.Pieknie ,ze to sie teraz nie zadzialo.Bylo pr,ygotowywane ,to chyba czytalismy i widzielismy.Nie chce wiecej mowic.Najlepiej nie widziec i nie slyszec ,a glos zatroskania potepic .Jedyny odwazny w Polsce ,zeslany ,prawie wieziony w kraju ojczystym ,arcybiskup,ktory nawet nie moze sam publicznie Mszy Sw.odprawic .Przeszkad,a.

      • xc pisze:

        masz racje Irena . ja nadal wierze ze Papiez Franciszek w tych niektorych kontrowersyjnych i niezrozumialmych dla mnie poczynanaiach kieruje sie jakas wyzsza Boza madroscia.

      • Grzegorz pisze:

        Abp Lenga trafil do Polski nie przypadkowo myślę ze Bóg posłał go donas aby przeciwstawić się powszechnemu milczeniu wśród hierarchów gdzie nie ma kto bronic Chrystusa.Nie przypadkowe też jest ze podlega tylko Papieżowi, Bóg to wszystko przewidzial że będą próby uciszania .Współczuję abp Lenga ciężki ma krzyż ale Bóg go wcześniej przygotowal nie mial lekko od poczatku swego kaplanstwa. A co do niesmacznosci czy dla Boga byla smaczna procesja „pachamamy” w Watykanie?

  9. Ania G. pisze:

    Podzielę się małym świadectwem. Do robienia zapasów byłam z dystansem nastawiona,powiedziałam Boże jeśli chcesz abym robiła zapasy to daj mi znać przez mojego męża i wczoraj mój mąż tak powiedział:może będziemy pomału coś gromadzić? Bo jak dojdzie do wojny to co my zrobimy? Byłam w szoku,bo już o tym zapomniałam wogóle. A przemianę meza zawdzięczam pewnie temu że w czwartek byliśmy na nabożeństwie za rodziny od 18 msza do 22 cały(pierwszy cały różaniec męża). Moje pytanie brzmi:czy ktoś ma link do Arki ocalenia z listą co trzeba gromadzić? Błogosławionej niedzieli życzę wszystkim

    • xc pisze:

      istnieje duze prawdopodobienstwo ze w przeciagu 10 lat wybchnie wojna z Rosja.( to nie jst ani przepowiedna ani oredzie po prostu fakty. w takiej sytuacji przedewszystkim w pierwszej kolejnosci zabraknie wody w kranie. jezeli mieszka sie w miescie to nalezy wiedziec gdzie sa studnie i ujecia wody. Co do gromadzenia zapsow jak juz pisalem najtaniej i najprosciej oplaca sie kupic ryz i makaron . jest kaloryczny ma dlugi termin waznosci i jest tani i zajmuje najmniej miejsca. i zeby bylo jasne nikogo nie zachecam do robienia zapasow. a tym bardziej brania kredytow.

    • MJ pisze:

      https://www.paruzja-iskraz.pl/
      tam poszperaj,wszystko znajdziesz.
      Pozdrawiam

  10. Euzebia pisze:

    Dziś jest ostatnia niedziela karnawału, dawniej wg. Tradycji obchodzono w nią
    „Wspominienie Ucieczki do Egiptu”
    – przeczytałam o tym na stronie Sanktuarium św.Józefa w Kaliszu.

    Audiobook:
    „Ucieczka do Egiptu”
    z książki zawierającej objawienia
    „Mistyczne Miasto Boże czyli Żywot Najświętszej Maryi Panny” – Maria z Agredy

  11. Euzebia pisze:

    „Kiedyś Egipt oświecił światłem swojej prawdy, przepędziłeś, precz ciemności błędu.
    Bożki egipskie, o Zbawco, nie mogły sprostać Twej sile runęły.

    A z ich niewoli wyrwani wołali do Bogurodzicy:

    Witaj, która ludzi prostujesz ku górze, Witaj, która demony strącasz do przepaści, Witaj, błędu depcąca szaleństwo, Witaj, ujawniająca ułudę bałwanów.

    Witaj, morze, w którym faraon utonął duchowy, Witaj, skało, z której źródło tryska dla spragnionych życia, Witaj, słupie ognisty, wiodący przez ciemność, Witaj, osłono nad światem szersza niźli chmura.

    Witaj, morze, w którym faraon utonął duchowy, Witaj, skało, z której źródło tryska dla spragnionych życia, Witaj, słupie ognisty, wiodący przez ciemność, Witaj, osłono nad światem szersza niźli chmura.

    Witaj, pokarmie mannę nam zastępujący, Witaj, Służebnico Świętego Pokarmu, Witaj, ziemio Bożej obietnicy, Witaj, miodem i mlekiem płynąca.
    Witaj, Oblubienico Dziewicza.”

    Fragment z „AKATYSTU”.

  12. Ava pisze:

    Bardzo prosto napisany tekst o pokucie:

    https://opoka.org.pl/biblioteka/P/PR/echo201746-czysciec.html

    Dobrej niedzieli!

  13. Ewa pisze:

    Šurmanci , z tego co pamiętam jedyne sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Bośni i chyba na terenie byłej Chorwacji również. Piękne chwile tam przeżyłam.

  14. mz pisze:

    Jak co miesiąc składamy się na zamówienie 100 Mszy świętych, które będa odprawione w trzech intencjach:

    – Za Dusze w Czyśćcu cierpiące – prośba o łaskę Nieba dla tych dusz.
    – Za konających o potrzebne do zbawienia łaski w chwili śmierci.
    – Za poczęte dzieci nienarodzone w niebezpieczeństwie śmierci oraz ich rodziców

    Uzbieraną kwotę postaramy się podzielić po równo na 3 intencje (choć mogą być lekkie różnice w ilościach).

    Bóg zapłać za Waszą hojność!
    https://zrzutka.pl/v5svj2

    Z Panem Bogiem 🙏

  15. wobroniewiary pisze:

    Teraz w autokarze konferencję na temat globalizacji głosi dr Aldona Cibirowska, stała czytelniczka naszej strony, moja nowa Przyjaciółka duchowa.
    Moniko- masz szczególne pozdrowienia i podziękowania od Aldony a ja Ciebie proszę – wklej coś od Aldony (z jeden wykład) bo jak wrócę to zrobię oddzielny wpis 😉

  16. Renata Anna pisze:

    https://www.youtube.com/watch?v=S8BuPrbr_ko
    Znam kilka wypowiedzi dr Aldony Ciborowskiej.

  17. duszyczka pisze:

    Siostry Karmelitanki Dzieciątka Jezus serdecznie zapraszają na nabożeństwo połączone z Mszą Świętą ku czci Dzieciątka Jezus. Będzie ono miało miejsce w najbliższy wtorek, 25-go lutego o godz. 18.00 w klasztorze sióstr przy ul. Mariańskiej 31 w Lublinie.

  18. Ania pisze:

    Byłam dzisiaj na mszy w angielskim kościele. Gdy poszłam do Komunii, uklękłam i chciałam przyjąć na język, ksiądz mi nie pozwolił, powiedział że tylko do ręki. Zmieszałam się, ale wcisnął mi w palce, włożyłam do buzi i wylizałam palce. Nie spodziewałam się tego, zaskoczyła mnie ta sytuacja. Ponoć to z powodu koronawirusa. Potem gdy ukleklam, przyszła mi do głowy taka myśl „Ja jestem Królem wszechświata”. I tak sobie pomyślałam, przecież Bóg jest największym królem, ma największą moc i taki wirus to dla Niego nic. On przecież chce żeby Go przyjmować na język i gdyby miały z tego powodu grozić nam wirusy to chyba by nam o tym powiedział, by nas ostrzegł.
    Mam takie pytanie, czy mogłam mu powiedzieć, że się nie zgadzam? A co jeśli by mi całkiem odmówił?
    Dla mnie wirus to nie jest wystarczające usprawiedliwienie, przecież to ciało Boga. Co o tym myślicie?

    • Sylwek pisze:

      a coś ty w tym kościele robiła? takich Katolickich nie ma co na Matkę Bożą nie psioczą? poza tym to odłam któryś tam z kolei protestantyzmu ja bym się zapytał czy ta msza w ogóle była ważna?

      • eska pisze:

        @Sylwek
        Ania napisała „angielski”, a nie „anglikański”.
        Dostała reprymendę za bycie w kościele na terenie Anglii?

    • Sylwek pisze:

      Poza tym oni uznają że obecność Pana Jezusa w Eucharystii jest tylko symboliczna to się nie dziw że tak udzielają przyjmwanie też pewno symboliczne

    • Ania pisze:

      To nie kościół anglikański. To kościół katolicki w Anglii.

      • Sylwek pisze:

        no teraz na spokojnie czytając widzę że wyszedłem przed szereg – chyba za dużo problemów i za duzo nerwów ostatnio. Przepraszam ANIA

    • Ania pisze:

      A jeszcze dodam że w dzisiejszej ulotce z kościoła jest napisane, że jest to zalecenie naszego katolickiego biskupa. Na znak pokoju nie podawać sobie ręki i Komunię przyjmować do rąk.

      • J. K. pisze:

        @Aniu niestety, ale na taką przykrą profanację trzeba być przygotowanym.
        Teraz Ksiądz zadziałał z zaskoczenia, lecz Ty na przyszłość będziesz przygotowana.
        Nie obawiaj się że Ksiądz odmówi udzielenia Komunii Św. Na język lepiej byś Ty była poniżona,
        a nie Bóg. W takiej przykrej sytuacji możesz przyjąć Pana Jezusa w sposób duchowy.
        Czasem sama ryzykuję ,że Ksiądz odmówi, gdy przyjmuję Pana Jezusa na klęcząco zwłaszcza ,gdy każdy tam przyjmuje stając.
        Jeszcze mi nie odmówiono choć ze strony księży są róźne reakcje… Ale są i takie,że podają z lekkim uśmiechem i ulgą że ktoś klęczy.
        Kiedyś był film w internecie( gdzie pewien biskup nie chciał podać Komunii na język jedna kobieta po po uprzedniej negocjacji w końcu przyjęła natomiast inna zrezygnowała z profanacji i odeszła.
        (Nie wiem co było powodem u tamtego biskupa że odmowil na język wtedy jeszcze nie było koronawirusa)

        Bardzo to przykre że biskup w Angli wykorzystał koronawirusa dla poniżania Chrystusa.

        • Monika pisze:

          Paradoks: sytuacja gdy ktoś przyjmuje Pana Jezusa tylko klęcząc przed Bogiem a kapłan jedynie utrudnia, a właściwie uniemożliwia w tym momencie przyjęcie Jezusa, nie dając absolutnie możliwości przyjęcia, a czyni tak tylko wg swego widzimisię (mimo, że osoba jest po Spowiedzi Świętej, a więc gdy dusza jest czysta jak w momencie narodzin) a z drugiej strony inna sytuacja, gdy czasem kapłan udziela Komunii Św. tym wszystkim jawnym gorszycielom, którzy publicznie bluźnią Bogu, nie wyrzekają się zła, nie odcinają od niego i popierają najrozmaitsze zło, łącznie z aborcją czy eutanazją albo plując na Kościół, czy wyznając fałszywe ideologie, jak modna teraz ideologia ekologizmu, hołdując przy tym genderyzmowi i to publicznie w mediach, jak np. znana osoba, jak ten pożal się Boże kandydat na prezydenta. I to jest w porządku? A gdzie są w tym wszystkim inni kapłani, będący tuż obok, którzy na to patrzą i nie reagują, albo co gorsza reagują gorsząco niewłaściwie, gdy zdarzy się, że jakiś jeden kapłan pobłądził i wywrócił wszystko na opak?
          Takie mamy czasy i tego nigdy nie było za naszego życia, ani nawet nikt o czymś podobnym nie pomyślał, że dożyjemy tego (a mam już prawie 50 lat).

        • Monika pisze:

          Abby Johson: przeraża mnie, że mamy masę katolików popierających aborcję

          Przeraża mnie fakt, że obecnie mamy całą masę katolików, którzy otwarcie popierają aborcję, a otrzymują komunię, choć księża znają ich poglądy. Można dostrzec ten problem również w Polsce – przyznała Abby Johson, amerykańska działaczka antyaborcyjna w rozmowie z Pauliną Guzik w programach Między Ziemią a Niebem TVP1 i Okiem Wiary TVP Info.

          „Drzwi kompromisu otworzyły się już w Polsce, jeśli chodzi o aborcję, zapłodnienie in vitro i inne poważne kwestie moralne. Kościół i ludzie relatywnie rzecz biorąc nie zabierają głosu. Kiedy dobrzy ludzie milczą, kiedy sami milczą, wówczas do głosu dochodzi zło. Właśnie coś takiego ma u was miejsce. Moje przesłanie do was brzmi: odrzućcie ten kompromis, który został zawarty. Chcę was również ostrzec, że to co obserwujemy obecnie w waszym kraju w sferze kultury aborcji i prawa aborcyjnego, zmierza w niebezpiecznym kierunku” – mówi Abby Johnson.

        • Elizeusz pisze:

          Monika nie bądź za bardzo zdziwiona taką opisywaną przecz Ciebie rzeczywistością, albowiem na własnych oczach możemy zobaczyć, jak wypełnia się proroctwo Matki Bożej z Fatimy: «Przyjdą czasy, gdy wielu ludzi utraci prawdziwą wiarę.»
          Utrata wiary to odstępstwo. Masoneria kościelna (Ap 13,11n) działa w podstępny i diabelski sposób, aby wszystkich ludzi doprowadzić do odstępstwa” (z Orędzia nr 406l Matki Bożej do Jej umiłowanych synów, Kapłanów; 13.06.1989), a także:
          „Utrata wiary jest prawdziwym odstępstwem. Szerzenie się odstępstwa jest znakiem wskazującym, że obecnie bliskie jest już drugie przyjście Chrystusa”. (420d, 13.03.1990).
          „Przyjdzie bowiem chwila/Nadejdą czasy, kiedy zdrowej nauki nie będą już znosili … będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku… – zapowiadał św. Paweł apostoł w 2Tm 4,3n.
          Papież BXVI, kiedy przybył do Polski z pielgrzymką apostolską powiedział w swojej homilii na krakowskich Błoniach, 28 maja 2006r. m. in. te słowa:
          (https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/benedykt_xvi/homilie/pl_krakow-blonia_28052006.html)
          „Drodzy bracia i siostry, hasłem mojej podróży śladami Jana Pawła II po polskiej ziemi są słowa: «Trwajcie mocni w wierze!» Wezwanie zawarte w tych słowach skierowane jest do nas wszystkich, tworzących wspólnotę uczniów Chrystusa. Skierowane jest do każdego z nas. Wiara jest bardzo osobistym aktem człowieka, który realizuje się w dwóch wymiarach. Wierzyć to przede wszystkim znaczy uznać za prawdę to, czego do końca nie ogarnia nasz umysł. Trzeba przyjąć to, co Bóg nam objawia o sobie, o nas samych i o otaczającej nas rzeczywistości, także tej niewidzialnej, niepojętej, niewyobrażalnej. Ten akt przyjęcia prawdy objawionej poszerza horyzont naszego poznania i pozwala dotrzeć do tajemnicy, w jakiej zanurzona jest nasza egzystencja. Jednak zgoda na takie ograniczenie możliwości rozumu nie przychodzi łatwo. I tu wiara jawi się w swoim drugim wymiarze: jako zaufanie osobie — nie zwyczajnej osobie, ale Chrystusowi. Ważne jest, w co wierzymy, ale jeszcze ważniejsze, komu wierzymy”.
          Tymczasem pozdr. w Panu + 2Tm 3,15n

        • Elizeusz pisze:

          Komunia na rękę – dzieje nieposłuszeństwa. Przypadek polski
          http://www.bibula.com/?p=109523
          Z książki o ks. Ceberku, w której opisuje to, co mu powiedziała pewna starsza kobitea:
          Starsza kobieta uklękła do Komunii, a jakiś ksiądz do niej: „Prosze wstać!” Na to ona: „A to ci dopiero, kiedyś mówili: Oto Ciało Chrystusa”….

        • Monika pisze:

          Dziękuję Elizeuszu za odpowiedź.
          No niestety, jest to w mojej naturze zawsze się dziwić – a mówią: „młody zawsze zdziwiony” a ja staro się nadal nie czuję. I nie przechodzę nad tym do porządku dziennego. Bo to nie jest normalne i nie powinno tak być, że w Kościele ważniejszy jest ksiądz od Boga i że to ksiądz jest Panem i chce za takiego uchodzić. Nie przychodzę na Mszę Świętą dla księdza i do księdza ale do Pana i Boga mojego.
          Jemu i tylko Jemu należy się cześć i chwała, i uwielbienie. Szkoda, że nie każdy ksiądz to rozumie – i w końcu kto bardziej powinien to rozumieć?
          U nas na wsi ksiądz proboszcz często mówi o klękaniu przed Bogiem i nieraz cierpliwie tłumaczy, że to właśnie jest właściwa postawa. Poza tym wyjątkowo często śpiewana jest pieśń „upadnij na kolana ludu czcią przejęty, uwielbiaj swego Pana, Święty, Święty, Święty…” – a mimo to jakby do ludzi wciąż to nie docierało, jakby byli głusi, jakby nie przejmowali się tym co mówi, i trochę to tak, jak grochem o ścianę, bo do Komunii Św. na klęcząco podchodzą w niedzielę 2 – 3 osoby. Czasem myślę, że ludzie robią to pod publiczkę i wydaje się, że nie klękną, bo im korona z głowy spadnie, za to na tygodniu, gdy jest garstka osób, to już jest zupełnie inaczej, bo wszystkie osoby klęczą jedna przy drugiej, jak przy balaskach, choć ich fizycznie nie ma – ale jest tak jakby były i nikt na tygodniu nie boi się uklęknąć i nie ma z tym najmniejszych problemów, nawet ci co w niedzielę przyjmują na stojąco. Tylko, że na tygodniu przychodzi niewiele osób. Gdzie tu konsekwencja i wierność Bogu? Ksiądz u nas wcale nikogo nie popędza i absolutnie nigdzie się nie spieszy, jest bardzo uważny. Była ostatnio nawet sytuacja w dniu Matki Bożej z Lourdes, gdy był udzielany Sakrament Namaszczenia Chorych, że ksiądz przywołał nawet organistę, by ten zszedł z góry i czekał na niego, i wszyscy czekaliśmy a ludzie nawet się uśmiechali i ktoś szepnął, że ksiądz o nikim nie zapomni. Tym bardziej, że wiedział, jak bardzo naszemu starszemu i choremu organiście ten sakrament jest potrzebny. Ksiądz też przy każdej okazji prosi o modlitwę za kapłanów, wciąż o tym przypomina i dziękuje – zwraca uwagę jak bardzo ta modlitwa jest im potrzebna i jak On sam czuje, że wierni parafianie modlą się za Niego, choćby Koła Różańcowe.

        • Monika pisze:

          Ludzie są uparci, niereformowalni, nawet podczas rekolekcji nie zamierzają się nawracać i trudno ich przekonać do dobrego, do jakiejkolwiek zmiany na dobre, choćby to było okazane tylko właściwą postawą. Były u nas kiedyś rekolekcje, na których ksiądz szczególnie dokładnie i długo tłumaczył dlaczego w momencie podniesienia Najświętszego Ciała Pana Jezusa powinniśmy patrzeć na Jezusa, na Boga, a nie w ziemię. Naprawdę długo trwało to całe wyjaśnianie a mimo to, ludzie i tak księdza zbagatelizowali – jego apel i tłumaczenia nie posłuchali, i jak patrzyli w dół wtedy, tak do dziś patrzą w dół, a nie patrzą na Boga, w momencie podniesienia nie adorują Go. Nie wiem czym się wtedy zajmują? Może sobą? Oczywiście nie w 100 % tak jest, bo jest kilka nielicznych wyjątków. A ile to razy ksiądz coś długo, skrupulatnie tłumaczy, bo jest coś istotnego a za kilka minut okazuje się, że prawie nikt księdza nie słuchał. Nie mówiąc już o tym, że 5 minut po Mszy Świętej młodzież w ogóle nie potrafi ani zdania przekazać komuś o czym w ogóle mówił ksiądz na kazaniu czy homilii.
          Czasem jest taki dzień, że jak człowiek zda sobie sprawę ze stanu wiary parafian, i tych wokół i w ogóle Polaków wierzących, i przy tym zupełnej bezmyślności, a do tego skrajnego lenistwa, to tylko płakać, mimo, że na co dzień człowiek jest mimo wszystko, i mimo bólu radosny.

    • Elizeusz pisze:

      Jeśli chodzi o mnie, to osobiście bym nie przyjął „takiej” Komunii św.; bo gdybym ją w taki sposób przyjął, to innymi słowy przykładałbym rękę do znieważania i zupełnego braku, oznak czci należnej Panu Jezusowi. Do ręki – tj. forma niewiary w prawdziwą Jego obecność w św. Hostii i znamion ohydy spustoszenia. W KK jest takie prawo, że kapłan nie może odmówić podania Komunii św. na klęcząco i do ust.

    • Elizeusz pisze:

      Takie zalecenie bpa katolickiego jest b. przewrotne w swojej wymowie.

    • Joanna pisze:

      Ania, według mnie ważne jest to co masz w sercu i przyjęłaś Jezusa do serca. Sama piszesz, że kapłan cię zaskoczył i z tego co piszesz byłaś mu po prostu posłuszna. Uważam, że źle by się stało gdybyś ze względu na formę nie przyjęła/odmówiła przyjąć Ciała Jezusa. U mnie w diecezji (w Polsce) tylko w 2 Kościołach jest Komunia na klęcząco, a „do ręki” też się zdarza coraz częściej choć nie licznie.
      „Ach jak Mnie to boli, że dusze tak mało łączą się ze Mną w Komunii św. Czekam na dusze, a one są dla Mnie obojętne. Kocham ich tak czule i szczerze, a One mi nie dowierzają. Chcę je obsypać łaskami – one przyjąć ich nie chcą. Obchodzą się ze Mną, jak z czymś martwym, a przecież mam serce pełne miłości i miłosierdzia. – Abyś poznała choć trochę Mój ból, wyobraź sobie najczulszą matkę, która bardzo kocha swe dzieci, jednak te dzieci gardzą miłością matki, rozważ jej ból, nikt jej nie pocieszy. – To słaby obraz i podobieństwo Mojej miłości.”
      (Dzienniczek, 1447)

      • Elizeusz pisze:

        Joanno! Co do przyjęcia formy/sposobu od kapłana Komunii Świętej. Temu, co ma się w sercu musi towarzyszyć też odpowiednia/stosowna postawa ciała, bo to są naczynia połączone i nie może być w tym względzie żadnego rozdźwięku, by jak możliwie najlepiej oddać cześć Panu Jezusowi. A tak właśnie chciała uczynić/zachować „jedność serca/ducha i ciała”, jak pisze Ania, ale ta jedność została naruszona i możliwość udaremniona.

        • Joanna pisze:

          Elizeuszu tak. Ale w tym wypadku to nie Ania „jest winna” a Kapłan. Rozumiem że wszyscy przyjmujecie na klęcząco i do ust, ja też. Ale np. w mojej diecezji wszyscy przyjmują na stojąco, kilka osób na klęcząco, na rękę też się zdarza – przyjmuje np. pan katechumen czy pani teolog. Dopóki te całe rzesze nie są w pełni świadome po 1 Kogo przyjmują a po 2 że to jednak przyjmowanie na stojąco jest dozwolone – duża w tym wina Kapłanów mojej diecezji. Podkreśliłam tylko to, że Anna była posłuszna kapłanowi, a bardziej bolesne byłoby gdyby nie przyjęła wcale przez błąd Kapłana. Kapłan wie Kto to jest i podaje na rękę.
          W całej katolickiej Polsce jest wiele miejsc, gdzie Komunię Św. przyjmuje się na stojąco i w miejscach świętych też. Ostatnio na spotkaniu we wspólnocie ludzi wierzących usłyszałam: że oni nie wiedzieli bo byli przekonani że skoro Kapłani i Biskupi dozwolili to tak można. Ludzie słuchają i patrzą na Pasterzy Kościoła.

      • Elizeusz pisze:

        Joanno! Tak odpowiem na Twój wpis (z 26.02, g. 21.11):
        1. Ania nie jest winna rzecz jasna, sytuacji, którą ją ze strony kapłana (posłusznego decyzji swego biskupa, o której pisałem, że pozostawia wiele do życzenia) zaskoczyła i została jej niejako narzucona.
        2. Pisałaś: … Anna była posłuszna kapłanowi, a bardziej bolesne byłoby gdyby nie przyjęła wcale przez błąd Kapłana. Kapłan wie Kto to jest i podaje na rękę. …
        Jak pisałem ja bym w żadnym razie i dlaczego „takiej ” Komunii od kapłana nie przyjął (zob. mój powyższy wpis z 23.02. g. 18.03). Podobnie wyraziła się JK (24.02. o 08:11).
        Takie posłuszeństwo, o którym piszesz jest fałszywie pojmowane, bowiem mimo, iż wiedząc o błędzie kapłana, postawą, do której zachęcałabyś byś Anię, stałabyś się uczestnikiem tego błędu. Mamy przecież rozum oświecony przez Ducha Świętego i nie nie możemy tak bezkrytycznie (również co do postawy ciała w przyjmowaniu Ciała Pańskiego) być bezwolni, poddawać się ślepo błędom ze strony duchowieństwa, których jesteśmy świadomi. Lepiej przecież jest opierać się takim błędom (wpisującym się w ohydę spustoszenia), rezygnując z przyjęcia Komunii św. niż je akceptować, bezwolnie im ulegać.
        Jeszcze raz przytaczam mój pis z 24.02 g.14.11
        https://www.pch24.pl/wenezuelski-ksiadz-odmowil-udzielenia-komunii-sw–kleczacej-kobiecie,12867,i.html + komentarze
        Takie jest moje zdanie. Tymczasem pozdr. w Panu i do usłyszenia

  19. Renata Anna pisze:


    Bracia kapłani. Bądźmy odważni w mówieniu prawdy o życiu!

    • Longin pisze:

      Wszyscy potrzebujemy odwagi ale tej pochodzącej z wewnętrznej mocy Ducha Świętego niczym apostołowie po wyjściu z wieczernika. W obliczu zbrodniczej masakry niewinnych niemowląt, bestialskich mordów chrześcijan w Nigerii, Syrii, które są jakimś skutkiem również i tego koszmaru globalnej etyki bez Boga, Którego zastępuje człowiek czy „chorej” antropologii o czym właśnie mówi p. Ciborowska.
      W pewnym sensie pozostając w retoryce wojennej – to pole wielkiej bitwy gdzie mamy być niczym wierni żołnierze zwerbowani przez Pana z zadaniem zwalczania błędów i zwodzenia, używający sprawdzonej broni tj. modlitwy (różaniec) i umartwienia, zdolni przy tym do poświęcenia za innych. Pewnie łatwiej takim żołnierzom znosić trudy, cierpienia gdy działają w bardziej zorganizowanych grupach na wypadek zerwania łączności z naczelnym dowództwem (wieczerniki różańcowe, wspólnoty modlitewne).
      Pewnie, że to spore uproszczenie (może nawet infantylne), ale w obliczu kryzysu kapłaństwa, czy papiestwa – tej odwagi bardzo potrzebujemy, a i światła z Nieba jak chociażby z owoców wyjazdu Ewy – coraz więcej 🙂

  20. sylwias pisze:


    Dr Aldona Ciborowska: Zrównoważony rozwój ma doprowadzić do koszmaru codzienne życie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s