5 lutego: wspomnienie św. Agaty. Tego dnia święcimy sól, chleb i wodę

Chleb i sól św. Agaty ustrzeże od ognia chaty

W wielu kościołach 5 lutego we wspomnienie św. Agaty święci się sól, chleb i wodę. Za wstawiennictwem Świętej mają one chronić nas i nasze domostwa, mieszkania od niebezpieczeństw pożaru i od innych przeciwności.

Poświęcony chleb matki ofiarują dzieciom, gdy te opuszczają dom rodzinny wyjeżdżając do szkoły lub na emigrację. Zdarza się, że kierowcy poświęcony chleb umieszczają w swoich samochodach.

Dlaczego poświęca się sól? Tłumaczy to piękna legenda związana ze św. Agatą. Przed przeszło trzystu laty w krakowskich składach niedaleko Bramy Grodzkiej wybuchł groźny pożar, miasto uratowała od zagłady pewna stara żebraczka, rzucając w płomienie sól św. Agaty, co sprawiło, że ogień zgasł. Chciała by rajcowie miejscy ufundowali kościół ku czci tej, której zawdzięczali ocalenia miasta. Rajcy zobowiązali się do wybudowania świątyni, jednak nie dotrzymali słowa.

W pożarze z 1655 – spłonęły doszczętnie przedmieścia wawelskiego grodu, podpalone przez szwedzkiego najeźdźcę – dopatrywano się kary za niedotrzymanie obietnicy. Kościoła pod wezwaniem św. Agaty nie ma w Krakowie do dzisiaj.

„Błogosławiony 5. lutego chleb chronić ma nas przed ogniem. Jest także zabierany w podróż, aby ułatwić rozłąkę, ponieważ tęsknota za domem, niczym ogień, pali serca i św. Agata ma pomóc ten ogień ugasić” wyjaśnia ks. dr Joachim Kobienia, liturgista i sekretarz biskupa opolskiego.

Dlaczego błogosławimy chleb we wspomnienie św. Agaty?

– Kościół oprócz sakramentów ma także wielkie bogactwo sakramentaliów. Są to takie szczególne znaki, które mają nas przybliżyć do Boga. Jednym ze zwyczajów jest błogosławienie chleba ku czci św. Agaty.

Św. Agata jest Patronką, która chroni od pożarów i niebezpieczeństwa ognia. Doświadczyli tego mieszkańcy Sycylii, gdy rok po jej śmierci wulkan Etna groził zniszczeniem całej Katanii. Jedni mówią, że to welon, który nosiła święta powstrzymał lawę i zmienił jej kierunek, inni, że tablica marmurowa, która była na jej grobie.

Św. Agata jest także orędowniczką zawodów, które mają do czynienia z ogniem, m.in. piekarzy. Stąd właśnie chleb św. Agaty. Mówimy, że ktoś jest dobry jak chleb. Imię Agata z greckiego dosłownie znaczy „dobra”. Chleb jest pięknym symbolem jej poświęcenia. Jezus nieprzypadkowo podczas Ostatniej Wieczerzy wybrał właśnie chleb jako znak, pod którym chciał pozostać pośród nas…

Święta Agata

Agata (etymologicznie: „dobrze urodzona, ze szlachetnego rodu”) zwana Sycylijską jest jedną z najbardziej czczonych w chrześcijaństwie Świętych. Wiadomości o niej mamy przede wszystkim w aktach jej męczeństwa. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa istniał bowiem zwyczaj, że sporządzano akta męczenników; większość z nich nie doczekała do naszych czasów. Akta męczeństwa Agaty pochodzą dopiero z V wieku.
Według opisu męczeństwa Agata urodziła się w Katanii na Sycylii ok. 235 r. Po przyjęciu chrztu postanowiła poświęcić się Chrystusowi i żyć w dziewictwie. Jej wyjątkowa uroda zwróciła uwagę Kwincjana, namiestnika Sycylii. Zaproponował jej małżeństwo. Agata odmówiła, wzbudzając w odrzuconym senatorze nienawiść i pragnienie zemsty. Trwały wówczas prześladowania chrześcijan, zarządzone przez cesarza Decjusza. Kwincjan aresztował Agatę. Próbował ją zniesławić przez pozbawienie jej dziewiczej niewinności, dlatego oddał ją pod opiekę pewnej rozpustnej kobiety, imieniem Afrodyssa. Kiedy te zabiegi spełzły na niczym, namiestnik skazał Agatę na tortury, podczas których odcięto jej piersi. W tym czasie miasto nawiedziło trzęsienie ziemi, w którym zginęło wielu pogan. Przerażony namiestnik nakazał zaprzestać mąk, gdyż dostrzegł w tym karę Bożą. Ostatecznie Agata poniosła śmierć, rzucona na rozżarzone węgle, 5 lutego 251 r. Jej ciało chrześcijanie złożyli w bezpiecznym miejscu poza miastem.

Warto wiedzieć, że św. Agata nie tylko chroni nas przed pożarami, ale jest też opiekunką kobiet z chorobami piersi

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

102 odpowiedzi na „5 lutego: wspomnienie św. Agaty. Tego dnia święcimy sól, chleb i wodę

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. wobroniewiary pisze:

    ❤ Alicja Słowo Pouczenia Nr 848 pn. 8 I 88, g. 9:20

    + Nie staraj się dawać Mi tego, co piękne i czyste w tobie, bo to i tak jest Moje, ale właśnie wszystkie nędze, zło i słabości. To jest twoje i to Mi oddawaj w trudzie i znoju – wiernie i wytrwale

    (…) Czystość serca nie polega na tym, że ty nie dopuszczasz do niego żadnych zanieczyszczeń – bo takiej władzy nad swoim sercem nie masz – czystość polega na tym, że udostępniasz Mi, że pozwalasz i prosisz nieustannie, bym je oczyszczał, bym nim dysponował według Mojej woli.

    Ja mam moc oczyszczania serc i tylko Ja mogę to uczynić, i pragnę to czynić. Jakże bardzo mylą się ci, którym się wydaje, że cokolwiek uczynią sami i przyjdą do Mnie czyści

  3. wobroniewiary pisze:

    W sedno, sama znam taką osóbkę, która zawsze twierdzi, że wszyscy inni są winni, ale jeśli to dotyczy jej rodziny, to… „klękajcie narody!”

  4. mzz pisze:

    Jak co miesiąc składamy się na zamówienie 100 Mszy świętych, które będa odprawione w trzech intencjach:

    – Za Dusze w Czyśćcu cierpiące – prośba o łaskę Nieba dla tych dusz.
    – Za konających o potrzebne do zbawienia łaski w chwili śmierci.
    – Za poczęte dzieci nienarodzone w niebezpieczeństwie śmierci oraz ich rodziców

    Uzbieraną kwotę postaramy się podzielić po równo na 3 intencje (choć mogą być lekkie różnice w ilościach).

    Bóg zapłać za Waszą hojność!
    https://zrzutka.pl/v5svj2

    Z Panem Bogiem 🙏

  5. asia pisze:

    Kochani bardzo was proszę o modlitwę abym szybko znalazła pracę związaną z moim zawodem w której wykorzystam to co już nauczyłam się, blisko domu o ile jest to zgodne z Wolą Bożą, a jesli nie to jaką kolwiek pracę w której będę doceniana. Jestem osobą mało komunikatywną, mam małe doświadczenie zawodowe i obawiam się, że trudno mi będzie wyjść z bezrobocia. Bardzo was proszę o modlitwe. Amen.

  6. wobroniewiary pisze:

    Do @ola
    Czy można prosić o uzdrowienie? Można! Jedna kobieta to się nawet dotknęła szaty Pana Jezusa myśląc «Żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa».

    EWANGELIA Mk 5, 21-43
    Wskrzeszenie córki Jaira i uzdrowienie kobiety

    Słowa Ewangelii według Świętego Marka
    Gdy Jezus przeprawił się z powrotem łodzią na drugi brzeg jeziora Genezaret, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: «Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła». Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał. A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele wycierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Posłyszała o Jezusie, więc weszła z tyłu między tłum i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: «Żebym choć dotknęła Jego płaszcza, a będę zdrowa». Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w swym ciele, że jest uleczona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: «Kto dotknął mojego płaszcza?» Odpowiedzieli Mu uczniowie: «Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto Mnie dotknął». On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta podeszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, padła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: «Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź wolna od swej dolegliwości». Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: «Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?» Lecz Jezus, słysząc, co mówiono, rzekł do przełożonego synagogi: «Nie bój się, wierz tylko!» I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Widząc zamieszanie, płaczących i głośno zawodzących, wszedł i rzekł do nich: «Czemu podnosicie wrzawę i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi». I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca i matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: «Talitha kum», to znaczy: «Dziewczynko, mówię ci, wstań!» Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym się nie dowiedział, i polecił, aby jej dano jeść.

    Warto czytać codziennie Słowo Boże. Stale zapraszamy na nasza drugą stronę, gdzie są czytania na każdy dzień:
    https://ewangeliadlanas.wordpress.com/2020/02/04/4-lutego-wspomnienie-dowolne-sw-weroniki/

    • Elizeusz pisze:

      W apokryficznej księdze „Raport Piłata” (apokryf znajduje się w pracy zbiorowej pod red. Ks. Marka Starowieyskiego: Apokryfy Nowego Testamentu, tom I, Ewangelie Apokryficzne; KUL Lublin 1986, str. 464) tak czytamy: …była też pewna niewiasta cierpiąca od dłuższego czasu na upływ krwi, który wyniszczył jej ścięgna i żyły tak, że nie miała już ludzkiego ciała i stała się podobna do trupa. Często brakowało jej głosu, a wszyscy lekarze nie byli w stanie jej uleczyć z tego krwotoku, więc nie została jej już żadna nadzieja z życia. A gdy Jezus przechodził w tajemnicy zaczerpnęła mocy z Jego cienia, a gdy dotknęła się z tyłu skraju Jego szaty, natychmiast, tejże godziny zostały zaleczone jej rany i jakby nigdy nie cierpiała żadnej choroby poczęła żywo biec do swego miasta Kafarnaum, gdzie teraz mieszkała…
      Św. Ambroży w „Wykładzie Ewangelii wg św. Łukasza” uważał, że krwotok/upływ krwi z łona Enue symbolizował nieuleczalne żądze, namiętności, choroby ciała i ucha pogan żyjących w stanie grzechu, a Pismo takich ludzi określa mianem umarłych (Ef 2,1-3 i 4,17-19).
      Zaś św. Grzegorz z Nazjanzu w swej mowie o chrzcie tak powiada o Enue: „wczoraj kwitnąca, schudłaś od upływu krwi, bo sączył się z ciebie szkarłatny grzech, jak czerwona purpura” (por. Iz 1,18c).
      Położenie niewiast cierpiących na krwotok było podobne do położenia dotkniętych trądem, trędowatych. We wspomnianym już dziele A. K. Emmerich „Żywot i bolesna Męka Pana…” można przeczytać, że Pan Jezus nie raz jeden uzdrawiał takie niewiasty:
      „Jezus wyszedłszy z synagogi w Kafarnaum od południa do samej nocy uzdrawiał chorych na ulicach. Między chorymi znajdowało się kilka kobiet cierpiących na krwotok, które smutne stały w oddali i nie śmiały zbliżyć się do ludu. Jezus wiedział o ich chorobie, zwrócił się więc w ich stronę i uzdrowił je jednym spojrzeniem. Tego rodzaju chorych Jezus nie dotykał nigdy. … Jezus często uleczał chorych modlitwą na odległość, często spojrzeniem, zwłaszcza niewiasty mające krwotok, które nie śmiały się do niego zbliżać, a według prawa żydowskiego nawet nie mogły. … Jezus po nauce zatrzymał się przed synagogą w Kiszot również uzdrowił kilka niewiast, które się przed Nim ukorzyły i powiedziały: ‘Panie, odejmij moją winę i moją ułomność!’ Upadły przed Nim w przedsionku i oskarżały się. Były to niewiasty mające krwotoki i dręczone złymi żądzami, prosiły więc o uwolnienie od pokus…”.
      Chora, cierpiąca z powodu ciągłego krwotoku (tak, że stale jej ubranie było zakrwawione, poplamione krwią, tak jak i jej ręce, nogi) Enue, odrzucona i odepchnięta, wzgardzona przez ludzi, swoim zewnętrznym wyglądem, stanem przypominała naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa w Męce, co proroczo opisał Izajasz (Iz 52,14 i 53,2b-3). Wyniszczone i umęczone Ciało Pana całe było skąpane we krwi (zwłaszcza po straszliwym ubiczowaniu).

      Do M. Valtorty w Księdze VI/1.5 „Poematu Boga-Człowieka” Pan Jezus powiedział:
      „Gdybyś mogła teraz zobaczyć Moje Człowieczeństwo, tak jaśniejące, ujrzałabyś, że ta jasność pochodzi z tysiąca tysięcy ran, które okryły szatą żywej purpury Moje członki zranione, wykrwawione, uderzone, przebite z miłości ku wam. … Mario, spójrz na swego Zbawiciela. Nie ma białej szaty ani jasnej głowy. Nie ma szafirowego, znanego ci spojrzenia. Szata Jego jest czerwona od krwi (por. Iz 63,1-3; Ap 19,13), podarta, pokryta nieczystościami i plwocinami. Oblicze Jego obrzękło, spojrzenie zasłania krew i łzy. … Ręce Moje – czy widzisz? – są już jedną raną i czekają jeszcze na ranę ostatnią. Moje kroki zostawiają krwawe ślady. Pot zmywa krew, która sączy się z rozdarć od biczów, która pozostała jeszcze z agonii w Ogrodzie Oliwnym. … Jestem Królem cierpienia i w Mojej królewskiej szacie przyjdę ci mówić o Moim cierpieniu. … Powinnaś bardziej pragnąć kontemplować Krew, bo przez nią masz Życie… Ja cały byłem jedna raną…”
      Św. S. Faustyna w pewnym miejscu w «Dzienniczku», tak pisała:
      „Stanął nagle Jezus przede mną obnażony z szaty okryty ranami na całym ciele (por. Iz 1,6), oczy tonęły we krwi i łzach, twarz zeszpecona, pokryta plwocinami…” (Dz 268).

    • Elizeusz pisze:

      Z Mowy pogrzebowej wygłoszonej przez św. Grzegorza z Nazjanzu (330-390, dr Kościoła), na cześć jego rodzonej siostry, Gorgonii, która w swej po ludzku niemożliwej do uleczenia choroby postąpiła podobnie jak Enue i została w podobny sposób cudownie uzdrowiona mocą wiary w Chrystusa:
      „Znany jest wam wypadek spłoszonych mulic, kiedy wóz został porwany i nieszczęśliwie się wywrócił. Gorgonia miała wszystkie członki i kości potłuczone lub połamane, niektóre widocznie, inne w głębi ciała. Jej ciało uległo niemocy i leżała w ciężkiej chorobie. A była to choroba niezwykła o dziwnych objawach. Nagle jej ciało rozpalało się; przebiegały ja jakieś dreszcze, krew wrzała, potem stygła; następowało drętwienie i cała pokrywała się nieprawdopodobną bladością; traciła przytomność i członki opanowywał bezwład. I to wszystko po kolei w niewielkich odstępach, czasami nawet bez najmniejszej przerwy. Uważano, że to nie była jakaś ludzka choroba. Sztuka lekarska niewiele tu pomagała, chociaż lekarze skrzętnie badali objawy, każdy z osobna i wielu razem; nie pomogły także łzy rodziców ani publiczne modły prośby do Boga, które zanosiła cała społeczność wiernych, jak gdyby każdy prosił o własne zdrowie…
      Jak postępuje wtedy ta wielka dusza, godna największych pochwał? Jaki lek wymyśla na swą chorobę? To właśnie dotychczas zostało otoczone tajemnicą. Wyrzeka się wszystkich innych lekarzy i ucieka się do Lekarza wszystkich, bowiem spodziewała się pomocy od niego, który tak ją doświadczył, dopuścił, że tak bardzo cierpiała… Wykorzystując osłonę nocy, w chwili kiedy choroba daje jej trochę wytchnienia, pada przed ołtarzem z całą swoją wiarą. Wielkim głosem woła do Tego, który na ołtarzu odbiera hołd, wymienia wszystkie Jego imiona, przypomina mu wszystkie dowody Jego mocy, jakich kiedykolwiek udzielił – znała bowiem dobrze i stary i nowy Testament – w końcu zdobywa się na jakąś pobożną i piękną odwagę: postępuje w ślad za tą, która dotknięciem skrawka szaty Chrystusa wstrzymała odpływ krwi. Jak to robi? – Opiera głowę o ołtarz, nie przerywając wołania, strugami łez zrasza go, jak ongiś owa niewiasta zrosiła nogi Chrystusowe i oświadcza, że nie opuści Go i nie odejdzie, zanim zdrowia nie odzyska. Następnie całe swe ciało tym swoim lekarstwem namaszcza, a to, co ze świętych postacią Ciała lub krwi w jej ręku pozostało miesza ze łzami. I o dziwo! – n a t y c h m i a s t odczuwa, że jest uzdrowiona. Odeszła więc z lekkim ciałem, lekką duszą i uwolnionym umysłem, ponieważ otrzymała jako nagrodę za okazaną nadzieję to, czego oczekiwała, czyli dzięki siłom duszy odzyskała siły fizyczne. Albowiem niezaprzeczalnym faktem jest to, że nikomu innemu, jak tylko Jemu zawdzięczała powrót do zdrowia. Cierpiała jako istota ludzka, ale została uzdrowiona w sposób nadludzki. Cierpiała ponad wszelkie wyobrażenie, ale wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu wróciła do siebie, jak gdyby zdrowie nieomal że pochłonęło niemoc, a uzdrowienie jej stało się głośniejsze niż porażenie członków. Miała widocznie dostarczyć współczesnym, a także przyszłym pokoleniom tematu do opowiadań, szczególnie zaś przykładu wiary w cierpieniach wynagrodzonej już tu na ziemi przez Najsprawiedliwszego Płatnika ku zbudowaniu wielu, by ich przez to wprowadzić na drogę wiary, a przez rzeczy widzialne do rzeczy niewidzialnych oraz dowodu niezwykłej mocy Bożej… (źródło: Jan Maria Szymusia „Grzegorz Teolog”, z mowy 8,15-18; Poznań 1965).

    • Elizeusz pisze:

      Pan Jezus, o zbawczej mocy Krzyża i przelanej za nas Swojej Krwi:
      „Ciałem Moim karmię wasze dusze, a Krwią obmywam was z win. Na krzyżu pojednałem was z Ojcem i Krzyż aż do skończenia świata jest miejscem przebaczenia i powrotu do Ojca Niebieskiego. Przez krzyż przeprowadziłem was Ja sam. Podźwignąłem go i zawisłem na nim, aby Moja miłość do was widoczna się stała dla wszystkich pokoleń ludów ziemi. Krew Moja oczyszcza was w oczach Ojca. Dlaczego tak mało z niej korzystacie…? Zanurzcie w niej wszystkie zbrodnie ziemi, a Ja wam przebaczę. Krew Moja – Miłość Moja – pragnie odpuszczać wam winy, oczyszczać was (por. 1J 1,7c) i przebaczać wam. Przychodźcie pod Mój Krzyż. Widoczny jest wszystkim, bo zawiesiłem go nad światem. Przyjdźcie do mnie wszyscy, bo wszyscy potrzebujecie Mnie, aby ocaleć. (…).
      Krew Jezusa Chrystusa przelana na krzyżu i wciąż płynąca jest ogniem trawiącym wszelaki brud duchowy i może w jednej sekundzie otworzyć człowiekowi Niebo, jeśli jest w nim już tęsknota i pragnienie miłości i jeśli prosicie o to wy słabi, cierpiący, idący wraz ze Mną drogą krzyżową ziemi. Dla waszej słabości i waszych wysiłków pomimo tej słabości i braków przychylam się natychmiast do waszych próśb o ratunek dla bardziej od was w czyśćcu cierpiących braci waszych, tak jak ojciec gotów jest natychmiast spełnić prośbę swego małego chorego dziecka. Proszę was, korzystajcie częściej dla dobra konających i zmarłych ze zbawczej mocy Krwi Mojej, gdyż daję ją wam jako miłość Moją, okup Mój dla zbawienia świata. Zwłaszcza teraz jest wam niezbędna Krew Moja, osłaniająca was przed zagładą wieczną. Tak bardzo nie przygotowani jesteście na tragedię, którą ściągnęliście na siebie. Przynajmniej ty, Kościele Mój, szafuj Krwią Chrystusową szeroko i hojnie, gdyż jest to dar Nieskończony. Jedna kropla Krwi Mojej może zbawić całą ludzkość, gdy ona tego zapragnie. Chociaż wy pamiętajcie o tym, przyjaciele Moi”.

    • Elizeusz pisze:

      Pan Jezus powiedział owej ewangelicznej uzdrowionej z upływu krwi: wiara twoja cię uzdrowiła, spowodowała twój powrót do zdrowia, tak, że po krwotoku nie pozostało żadnego śladu (por. Dz 3,16!).
      W czym wyrażała się wiara Enue? W podejściem do Jezusa z t y ł u. To słowo z t y ł u jest kluczowym. W Ewangeliach spotykamy je jeszcze tylko w jednym miejscu, a mianowicie przy opisie wizyty Pana Jezusa w gościnie u faryzeusza Szymona, kiedy to inna niewiasta (Maria Magdalena) stanąwszy z tyły u nóg/stóp Jezusa płacząc zaczęła swoimi łzami zraszać Jego nogi (Łk 7,37n). Św. Grzegorz Wielki tak wyjaśnia to jej zachowanie: „niewiasta stanęła z t y ł u nóg Jezusa. Stoimy bowiem naprzeciw nóg Pana, jeśli będąc w grzechach, nie chcemy iść Jego drogami. Jeśli zaś po grzechach nawracamy się przez prawdziwą pokutę, to stoimy z t y ł u nóg Pana, idziemy bowiem śladami Tego, od którego odwróciliśmy się ze wzgardą”.
      Gest Enue (tak owa kobieta miała na imię wedle bł. A. K. Emmerich w dziele ‚Żywot i bolesna męka…) wyrażony podejściem z tyłu do Jezusa wyrażał jej wiarę w Niego, jako zapowiadanego przez proroków Mesjasza i Zbawiciela, a zarazem w Jego Bóstwo.
      Tak, o tym mówił św. Augustyn, odnosząc się do tych słów Starego Testamentu, z Księgi Wyjścia: „Jahwe powiedział do Mojżesza: «Nie będziesz mógł oglądać Mojego Oblicza, gdyż żaden człowiek nie może oglądać mojego Oblicza i pozostać przy życiu. … Gdy przechodzić będzie Moja Chwała, pozostawię cię w rozpadlinie skały i położę rękę Moją na tobie, aż przejdę. A gdy przejdę cofnę rękę Moją, ujrzysz Mnie z t y ł u» (Wj 33,18.20-23), tak powiada:
      „Bóg wyraża się, jakby z jednej strony miał twarz, a z drugiej plecy, a zarazem pokazuje i uświadamia nam, że podczas życia w ciele jakie prowadzimy, kierując się tylko zmysłami śmiertelnego ciała podlegającemu zniszczeniu, nie może się ukazać Takim, Jakim Jest, tj. takim, jakim może być oglądany w Życiu, które żeby zdobyć należy dla obecnego życia (a w tym dla życia w grzechu) umrzeć. Izrael tłumaczy się ‘widzący Boga’ (Rdz 32,31). A w jaki sposób widzi się Boga? Najpierw przez wiarę, potem w wieczności, w rzeczywistości, takim Jakim Jest. Jeżeli nie możesz ujrzeć Boga, zobaczyć Jego Oblicza, bo tam jest rzeczywistość, to spójrz na Niego z t y ł u. Bóg ukazuje się widzialnie w Swej prawdziwej Istocie, w Swoim Odwiecznym Słowie, Które stało się Ciałem, tj. Człowiekiem, a jest Nim Chrystus Jezus, Pan i Zbawiciel (Mt 2,11; J 1,1.14a). On to w postaci Bożej, przez która jest Równy Bogu Ojcu (Flp 2,6) jest dla oczu ludzkich ta samo niewidzialny jak i Ojciec. Skoro bowiem niepodobna zobaczyć Go oczami mądrości ludzkiej, to czyż oko cielesne dostrzeże Moc i Mądrość Boga Ojca, którą jest Wcielony Bóg, Chrystus (1Kor 1,24)?
      Ponieważ jednak we właściwym, przewidzianym przez Boga Ojca czasie nasz Pan miał przyjąć śmiertelne Ciało, aby ukazać się także i oczom cielesnym, zapowiadając Mojżeszowi to; przyszłe wydarzenie, Bóg o trym wyraził się obrazowo: „Oblicza Mojego nie możesz )nie będziesz mógł) zobaczyć, zobaczysz Mnie jednak z t y ł u”, ale wtedy, kiedy przejdę. Czym dla Pana było przejście i kiedy ono nastąpiło? Bo Pan już przeszedł. Skąd, gdzie i kiedy przeszedł? Na to daje odpowiedź ewangelista Jan: kiedy nadeszła wyznaczona dla Niego godzina, w której Chrystus przeszedł z tego świata do Swego Ojca (J 13,1), aby potem został uwielbiony, tj. wywyższony Syn Człowieczy. Samo przejście oznacza słowo Pascha, po łacinie tłumaczy się jako przejście. Pan nasz Jezus Chrystus już odprawił swoja Paschę, dla nas Sam stał się Paschą (1Kor 5,7b)., tzn. złożył Ojcu w ofierze swe własne Ciało. Którędy, jaką drogą przeszedł? Przeszedł z tego świata poprzez upokorzenie, Mękę i Krzyż ze śmierci do życia. Nie jest rzeczą wielka uwierzyć, że Chrystus-Człowiek umarł, w to bowiem wierzą Żydzi im poganie. Ale wiara chrześcijan sięga znacznie dalej, tj. w Jego Zmartwychwstanie. …Wtedy chciał, żeby w Niego uwierzono, kiedy przechodził i przeszedł. Został bowiem wydany jako okup za nieprawości nasze (Mk 10,45; 1Tm 2,5), a Zmartwychwstał dla naszego usprawiedliwienia w oczach Boga (Rz 4,25).
      Co znaczy zatem: „popatrz od t y ł u na Niego?” – znaczy uwierz w Jego Zmartwychwstanie, w to, że On żyje i że śmierć nad nim nie już władzy. Co znaczy: „Oblicza Mego nie zobaczysz, lecz zobaczysz Mnie z (od) t y ł u?” Kogo wyobraża i przedstawia Mojżesz w chwili, kiedy powiedziano do niego: „Oblicza Mojego nie ujrzysz, ale zobaczysz Mnie od t y ł u” oraz „kiedy przejdę” i żebyś nie zobaczył Mojej Twarzy położę na tobie rękę?”
      Otóż Mojżesz wyobrażał Żydów, którym widzialnie ukazał się jako Człowiek Bóg w Jezusie (bo J 14,8n), a oni go nie poznali i co więcej odrzucili. Pan przebywał na ziemi w ciele, Żydom zaś wydawał się tylko jednym z ludzi, zwykłym człowiekiem, takim oni Go widzieli (bo J 5,18 i 10,33). I to właśnie znaczyły słowa skierowane do Mojżesza: „Oblicza Mojego nie będziesz mógł zobaczyć”. Nie uznali w Jezusie Mesjasza i Boga w Ciele…”.

    • Elizeusz pisze:

      O dotknięciu przez Enue frędzli płaszcza/szaty Pana Jezusa.
      Św. Augustyn powiada: „Niewiasta dotyka Pana, rzesza się na Niego ciśnie. Czyż to, iż się Go dotknęła nie znaczy, że uwierzyła? Bo nie miała Go za tego tylko, kogo widzi, ale za Mesjasza. Ten dotyka Chrystusa z czystego serca, kto rozumie i wyznaje, że jest On równy Ojcu, kto wyznaje Boskość Chrystusa, że jest On Odwiecznym Jedynym i Prawdziwym Bogiem, Słowem, które stało się Ciałem i zamieszkało wśród nas, ludzi”.
      Ale jaka jeszcze tajemnica kryje się w geście dotknięcia przez Enue frędzli szaty Jezusa (choć dla Niego samego nie było to żadną tajemnicą)? Jaka jest wymowa znaku dotknięcia tych frędzli? Żeby ja odkryć, trzeba by na krótko zatrzymać się biblijnej symbolice szaty i frędzli tejże.
      Wielu Ojców Kościoła uważa, że szata, która nosił Chrystus była symbolem Jego Człowieczeństwa, podczas gdy Bóstwo ukryte było w Jego Ciele. Szata Zbawiciela miał kolor purpury, nawiązujący do zbawczej Męki i ofiary Krzyżowej (Iz 63,1-3). Św. Augustyn powie jeszcze tak: „Szatą Chrystusa są Jego święci, cały Kościół – obmyty Jego Krwią, zaś Paweł, Apostoł pogan – to najmniejszy rąbek tej szaty, co ja dotknęła niewiasta cierpiąca na upływ krwi i została uzdrowiona”.
      U dołu/spodu wierzchniej szaty noszonej przez Pana Jezusa znajdowały się frędzle, bowiem tak nakazywało Prawo, które przestrzegał: „I mówił znowu Pan do Mojżesza: «Powiedz Izraelitom, niech sobie zrobią frędzle na krajach swoich szat, oni i ich potomstwo, i do każdej frędzli użyją sznurka z fioletowej purpury. Dla was będą te frędzle, a gdy na nie spojrzycie, przypomnicie sobie wszystkie przykazania Pana, aby je wypełnić – a nie pójdziecie za żądzami swego serca i oczu, przez które plamiliście się niewiernością – byście w ten sposób o wszystkich moich przykazaniach pamiętali, pełnili je i tak byli świętymi wobec swojego Boga» (Lb 15,37-40), a także: „Zrobisz (przyszyjesz) sobie frędzle na czterech rogach płaszcza, którym się okrywasz” (Pwt 22,12). Jak widać z tych słów Pisma frędzle te zwane cicit nie miały być tylko jakąś ozdobą czy dodatkiem do szaty, ale miały znaczenie religijne,kultowe.

    • Elizeusz pisze:

      Rabin Simon Philips de Vries w książce „Obrzędy i symbole Żydów” (Wydawnictwo WAM, Kraków 1994), tak wyjaśnia znaczenie cicit – „znaku” na ubiorze, symbolu na szacie:
      „Przepis dot. cicit znajdziesz w czwartej księdze Mojżesza 15,38-40.
      Myśl w tych słowach zawarta jest oczywista. Na rogach szat powinno się znajdować coś, co noszono by jako stałe ostrzeżenie przeciwko grzesznym skłonnościom i co zarazem mogłoby w ten sposób kierować nieustannie myśl człowieka ku Bogu i ku Jego objawionej woli. Milcząco przyjęto też założenie, iż chodzi o szaty, które maja rogi … trzeba było na nich umieścić frędzel. Bez jakichkolwiek intencji artystycznej, która nakazywałaby wiązać je na końcach jeden z drugim czy też je ścieśnić, związywać razem lub czynić jeszcze inne rzeczy. Nic z ozdabiania, z ornamentu, żadnej strojności (por. 1P 3,2-4). Nic z tych i podobnych im rzeczy, bowiem wyłącznie miał to być znak upomnienia mający w sobie zamysł religijny. Frędzel taki, z technicznego punktu widzenia całkiem w tym miejscu niepotrzebny, który tę swoją zbędność z cała ostentacją sam podkreśla, owe nitki (tak bowiem tłumacze żydowscy określają cicit, frędzel) z błękitnymi włóknami jednego tylko potrzebują – aby je widziano. Widzieć je i przypominać sobie zarazem. Naoczne przypomnienie ma za każdym razem powtarzać jedynie memento: «Miejcie wzgląd na Boga! Niechaj żywa będzie w was świadomość tego, że jesteście dziećmi Boga i że macie być świętymi (por. 1P 1,15n). to zaś niechaj was uzbraja przeciwko pokusom myśli i oczu., które są w stanie zwieść was na drogi prowadzące ku upadkowi». … Czyż ktoś popełni wielka omyłkę, jeżeli przyjmie, że kolor nieba w tym ostentacyjnym frędzlu został użyty w takim celu i z takim przeznaczeniem, aby obudzić skojarzenie pamięciowe? Przypomnienie: Niebo! Przypomnienie: Bóg Tak właśnie utrzymywano starodawne mniemanie, tradycję, z myślą o „wszystkich pokoleniach”, zatem po wsze czasy…” .

      W czasach Jezusa wszyscy pobożni i prawowierni Żydzi nosili długie szaty zakończone frędzlami, które były wykonane z białych i niebieskich nici. Za każdym razem przy ubieraniu się przypominały one Żydom o tym, że każdy z nich powinien być człowiekiem Bożym, powołanym do zachowania w swym życiu Prawa Bożego. Pobożny Żyd już od rana widząc cicit, kiedy może już w nich rozróżnić kolor biały i niebieski, przypomina sobie wszystkie przykazania Prawa, aby je wypełniać, a zwłaszcza przykazanie Szema Izrael: „Słuchaj Izraelu, Jahwe jest twoim Bogiem, Jahwe jest Jeden. Będziesz miłował swego Boga, Jahwe z całego serca, z całej duszy i ze wszystkich sił swoich (Pwt 6,4n). pamiętając o tym zostaniesz ustrzeżony od grzechu bałwochwalstwa. Mimo że od czasów, w których żył Jezus Chrystus upłynęło wiele wieków, to jednak w narodzie wybranym rozproszonym po całym świecie, nie legł zapomnieniu ów nakaz Prawa odnoszący się do cicit. Izrael zachował go wiernie aż do naszych czasów, mimo iż praktycznie został ograniczony do szaty modlitewnej używanej przez Żydów w synagodze bądź w domu zwanej „dużym” czy „wielkim” talitem. Talit z przyszytymi frędzlami z wyglądu przypomina szal, okrywający głowę i ramiona osoby, która go zakłada. Przewlekane nitki każdym z czterech rogów talitu tworzyły 39 węzełków, co odpowiadało znaczeniowo dokładnie liczbie, którą tworzą litery wyrażenia ADONAJ EHAD czyli PRZEDWIECZNY JEST JEDEN.

      Oprócz tzw. „dużego” talitu, Żydzi zawsze noszą na sobie, pod ubraniem szatę zwana „małym” talitem, w postaci skromnego czworokątnego płata materiału, z wyciętym w samym środku otworem na przejście przez głowę. Na czterech jego rogach przymocowane są frędzle w taki sam sposób, jak w przypadku „dużego” talitu. Są one tak powiązane, aby powstała liczba 613, tj. 365 zakazów i 248 nakazów. Perykopę o frędzlach Żydzi włączali do modlitwy SZEMA, którą to modlitwę recytuję co rano i co wieczór.

    • Elizeusz pisze:

      Gdy Enue z wiarą dotknęła się frędzli szaty Jezusa, to On się obrócił ku niej (bo był do niej odwrócony plecami). Jest to bardzo ważny i jakże wymowny szczegół mówiący o „zachowaniu się” Pana Boga. Bóg Nowego Testamentu jest Tym samym Bogiem, który objawiał się w historii Izraela w Starym Testamencie (por. Hbr 13,8; Ps 102,28).
      Wystarczy dobrze poczytać w Piśmie Świętym historię Izraela (który jest zawsze wzorcem, modelem dla ludzkości, Kościoła, poszczególnego narodu, czy też kogoś) i zobaczyć w niej, kiedy to i w jakich okolicznościach, Bóg Jahwe odwraca(ł) swoje Oblicze od synów Izraela, a kiedy je zwracał ku nim. Ujmę to zatem w następującą syntezę, znajdującą rzecz jasna odniesienie w Piśmie Świętym (podam konkretne fragmenty Pisma, które każdy jeśli chce może sobie przeczytać i wiedzieć o chodzi i dlaczego Pan Jezus obrócił się i ukazał swe oblicze Enue, i w ogóle, kiedy w św. Ewangelii Pan Jezus odwraca się, obraca):

      I. Kiedy więc Bóg odwracał swoje (ukazując swoje „plecy”) Oblicze, (za)ukrywał je:
      por. Pwt 31,16-18.20 i 32,15-22. Jahwe nieustannie wzywał do nawrócenie Izraela poprzez proroków, a także poprzez różnego rodzaju klęski żywiołowe (np. Am 4,6-11), a gdy to nie odnosiło żadnego skutku, wtedy odwracał (zakrywał) swoje oblicze, dokonując sądu nad narodem wybranym. Przez odwracanie się od Boga napominany Izrael jak piorunochron ściągał na siebie pioruny gniewu Bożego, tj. liczne nieszczęścia narodowe (zob. 2 Krl 17,6-23 i Za 7,8-14): Jr 11,6-11 i 18,17 i 32,28-33 i 33,5b). Po kataklizmie dziejowym (swego rodzaju Apokalipsa Izraela), jakim było zniszczenie, spalenie Jerozolimy i świątyni oraz niewola babilońska, Izraelici ze skruchą przyznali, że: Iz 64,4b.6.8a; Ez 39,23-24. Te zakrycie Oblicza Bożego trwało jakiś czas: Iz 54,8a.c.

      II. Kiedy Bóg odwraca się ukazując swoje oblicze: Tb 13,6; Ml 3,7b; Za 1,3; Ez 39,25-27.29; Jr 33, 7n; por. Pwt 30,2-5a i Ps 85,2-4.

      W kontekście tego, co było powyżej napisane nt. biblijnego wymowy zakrywania bądź ukazania Oblicza Bożego (mającego też miejsce w wieczności!), zapewne bardziej zrozumiałym staną się błagania psalmistów: Ps 6,5n i 13,2 i 27,7.9 i 30,8b-10 i 31,23 i 51,11.13a i 102,2n i 143,7b.8-10a.11a.

    • Elizeusz pisze:

      Bliżej naszych czasów: Świadectwo Łukasza (18 lat): „Dotknąłem Go” z n-ru 4/2007 „Miłujcie się!” (s. 46-47)
      https://www.translationdirectory.com/sense_of_life/article_pl_0883.php
      Tuż przed tegorocznymi rekolekcjami RCS w Krynicy-Zdroju doświadczyłem załamania. Bardzo mnie przygniatała moja bezradność, mój egoizm, brak silnej woli i ciągłe upadki w te same grzechy – od 7 lat zmagam się z nałogiem samogwałtu i oglądania pornografii. Całe moje życie było tym zatruwane przez bardzo długi czas; stopniowo traciłem wrażliwość, uczyłem się patrzeć na dziewczęta tylko egoistycznie, zmysłami, a nie duchem.
      Po pewnych zwycięstwach na tym polu (po każdym takim grzechu chodzę natychmiast do spowiedzi) upadłem wyjątkowo nisko – zgrzeszyłem kilka razy jednego dnia. Po kolejnej spowiedzi i przyjęciu Komunii św. byłem nadal tak rozbity, że nie chciałem wyjść z kościoła – z obawy przed następnym upadkiem. W tej parafii trwa wieczysta adoracja, więc usiadłem sobie przed Bogiem z rozdzierającym szlochem i krzykiem w głębi duszy i tak trwałem jakiś czas…
      W tamtym tygodniu miałem akurat liturgię słowa we wspólnocie. Tematem był plan Boży. Poruszony miłością i cierpliwością Boga zawołałem z głębi serca, że pragnę, aby był On blisko mnie, żebym mógł być z Nim w intymnej relacji, a nie traktował Go jak kogoś niezwykle odległego i abstrakcyjnego w swojej wszechmocy. To wołanie było skargą, usilną prośbą o uwolnienie i wydźwignięcie mojego życia z bezwładu egoizmu, niemocy i bezradności.
      Po powrocie do domu z tamtej liturgii znalazłem na biurku list. Otworzyłem go i przeczytałem: „Witaj! Masz już wakacyjne plany? A co na nie Jezus? Czy wiesz, że On w tym czasie chce być szczególnie blisko Ciebie?”. Było to zaproszenie na rekolekcje – dostałem bezpośrednią odpowiedź od Boga, natychmiast… Chociaż się obawiałem, że forma rekolekcji jest dla mnie zbyt odległa mentalnie, to jednak zawierzyłem Bogu i po prostu pojechałem, kierując się jedynie tym niezwykłym zaproszeniem – w przeświadczeniu, że On chce wejść w moje życie i coś planuje…
      Tak trafiłem na te rekolekcje, gdzie w harmonogramie oprócz koronki, różańca i codziennej Mszy św. była także nocna adoracja. Spróbowałem chodzić tam co noc na godzinę, jak inni. I przez trzy kolejne noce co prawda przychodziłem, lecz w takiej słabości, kruchości, zmęczeniu i roztargnieniu, że właściwie było to bardziej przesiadywanie, przeczekiwanie tego czasu w kaplicy przed Jezusem niż adoracja. Musiałem się bardzo przełamywać, żeby przyjść każdy kolejny raz.
      Jednak za czwartym razem wydarzyło się coś osobliwego – nagle poczułem gdzieś w sercu myśl, żeby utkwić nieprzerwane wejrzenie w Hostii i nie odrywać od niej wzroku, mimo tylu rozproszeń. Po jakiejś godzinie przestałem odczuwać ból kolan i pleców, za to zacząłem doświadczać jakiegoś tajemniczego światła. Dosłownie czułem, jak ten blask zdziera mi bielmo nieczystości z oczu, odświeża moje spojrzenie, wypłukuje ze mnie cały ten brud, całą tę nieczystość zaległą w ropiejących ranach mojego serca i leczy je powoli, ale z mocą. Po kolejnej godzinie, podczas której niemal namacalnie czułem bliskość Boga, zapragnąłem tylko Jego; przez ten jeden moment czułem, że naprawdę nic innego nie potrzebuję – tylko Jego. Uświadomiłem sobie, że choćby nie wiem co się działo, to dla samego tego faktu, tego doświadczenia tu przyjechałem, w ogóle żyłem dotąd – by doznać tej łaski. Coraz bardziej przesycony tym doznaniem, poczułem silne pragnienie dotknięcia monstrancji. Zapytałem klęczącej obok siostry zakonnej, czy mogę to zrobić, a gdy uzyskałem od niej twierdzącą odpowiedź, uradowany i wzruszony podszedłem jak najbliżej, ukląkłem i z drżeniem, łzami, prosząc Boga o uzdrowienie swojej duszy i uśmierzenie popędów ciała, dotknąłem Go. Natychmiast spłynęło na mnie doświadczenie Jego przenikającej bliskości i tak ogromnej mocy, że czułem, jakby mi wlewał w serce całą beczkę swojej miłości. Przemknęła mi po głowie myśl o tej kobiecie z Ewangelii, która pośród tłumu dotknęła płaszcza Jezusa, przez co wyszła z Niego moc. Trzymałem rękę jeszcze przez chwilę i puściłem Tego, Którego w tamtym momencie moja dusza kurczowo uczepiła się całą sobą.
      Wiem, że to wszystko brzmi bardzo dziwnie i niesłychanie. Sam jestem realistą, więc rozumiem, że czytając to, można się popukać w czoło – naprawdę jednak czuję głęboko, że zostałem uzdrowiony. Chwała Bogu, który wejrzał na mnie w ucisku:
      „Chcę błogosławić Pana w każdym czasie, na ustach moich zawsze Jego chwała.
      Dusza moja będzie się chlubiła w Panu, niech słyszą pokorni i niech się weselą!
      Uwielbiajcie ze mną Pana, imię Jego wspólnie wywyższajmy!
      Szukałem Pana, a On mnie wysłuchał i uwolnił od wszelkiej trwogi.
      Spójrzcie na Niego, promieniejcie radością, a oblicza wasze nie zaznają wstydu.
      Oto biedak zawołał, a Pan go usłyszał i wybawił ze wszystkich ucisków.
      Anioł Pana zakłada obóz warowny wokół bojących się Jego i niesie im ocalenie.
      Skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest Pan, szczęśliwy człowiek, który się do Niego ucieka” (Ps 34, 2-9). Amen!

  7. wobroniewiary pisze:

    Z pozdrowieniami dla wszystkich do wieczora 🙂

    Ledwo zaczął się dzień i… jest już szósta wieczorem. Tydzień ledwo przybył w poniedziałek i już jest piątek.
    … a miesiąc już minął.
    … a rok prawie się kończy.
    … i minęło już 40, 50 lub 60 lat naszego życia.
    … i zdajemy sobie sprawę, że straciliśmy naszych rodziców, przyjaciół.
    I zdajemy sobie sprawę, że jest już za późno, aby wrócić. Więc… Spróbujmy jednak jak najlepiej wykorzystać czas, jaki nam pozostał. Nie zwlekajmy z szukaniem zajęć, które lubimy. Dodajmy kolorów naszej szarości. Uśmiechnijmy się do małych rzeczy w życiu, które są balsamem dla naszych serc.
    I mimo wszystko, nadal cieszmy się spokojem tego czasu, który nam pozostał. Spróbujmy wyeliminować „potem”…

    Zrobię to potem…
    Powiem potem…
    Pomyślę o tym potem…
    Zostawiamy wszystko na później, jakby „potem” było nasze.
    Ponieważ nie rozumiemy, że:
    potem – kawa jest zimna…
    potem – priorytety się zmieniają…
    potem – rok się skończy…
    potem – zdrowie się kończy…
    potem – dzieci dorastają…
    potem – rodzice się starzeją…
    potem – obietnice są zapomniane…
    potem – dzień staje się nocą…
    potem – życie się kończy…
    A potem często jest za późno…
    Więc… nie zostawiaj niczego na później, ponieważ czekając na później , możemy stracić
    najlepsze chwile,
    najlepsze doświadczenia,
    najlepszych przyjaciół,
    najlepszą rodzinę…
    Dziś jest odpowiedni dzień… Ta chwila jest teraz…

    Boucar Diouf

  8. Ania pisze:

    Do niezwykle skandalicznego wydarzenia doszło w czasie wizyty w Watykanie prezydenta Alberto Fernandeza. Żyjący w konkubinacie z aktorką argentyński prezydent przyjął 31 stycznia Komunię św. w towarzystwie swojej partnerki na Mszy św. w Bazylice św. Piotra. Mszę odprawiał biskup Marcello Sanchez Sorondo.

    Argentyński prezydent jest już w drugim związku po rozwodzie z żoną Marcelą Luchetti, który nastąpił w roku 2005. Z Luchetti był związany od 1993 r. Od 2005 do 2014 Fernandez żył z Vilmą Ibarrą, a od zerwania z nią obecnie jego partnerką jest aktorka Fabiola Yañez.

    Fernandez, oprócz tego, że żyje oficjalnie w cudzołóstwie, znany jest też ze swojego dążenia do legalizacji zabijania nienarodzonych w Argentynie. Aborcja należy do jego politycznych priorytetów.

    Do świętokradczego przyjęcia Komunii św. doszło w świetle fleszy i reflektorów, gdyż wizyta była oficjalna. Na dostępnym w sieci nagraniu widać, jak do Komunii przystępuje zarówno prezydent Fernandez, jak i jego kochanka.

    Korespondentka „Life Site News” zauważa, że „jak na ironię papież Franciszek głosił kazanie tego ranka w Domu św. Marty o tych katolikach, którzy idą na Mszę w niedziele i nazywają siebie chrześcijanami, ale utracili świadomość grzechu. Dodał, że tacy chrześcijanie potrzebowaliby kogoś, kto powiedziałbym im prawdę, życząc, by Pan zesłał im proroka, który dałby im małego klapsa, kiedy wpadają w tę atmosferę, w której wydaje się, iż wszystko wolno”

    https://www.fronda.pl/a/watykan-komunia-dla-prezydenta-argentyny-z-konkubina,139844.html

  9. ZankaRos pisze:

    Kochani, proszę o modlitwę za Kasię, która pod koniec stycznia straciła swoje pierwsze dziecko tuż przed porodem w 9 miesiącu ciąży, bo odkleiło się łożysko:( by Dobry Bóg obdarzył ją łaską pocieszenia i pomógł poradzić sobie z poczuciem winy.

  10. Ania pisze:

    Bardzo proszę o modlitwę za córeczkę mojego brata. Leży w szpitalu poparzona, być może będzie miała operację, ma roczek. Dziękuje.

  11. Marian pisze:

    To dlaczego dano przyzwolenie na przystępowanie do stołu Pańskiego ” niektórym ” rozwodnikom żyjącym w drugich związkach ?? Niedługo ” to ” rozleje się jeszcze bardziej . Słowa Pana Jezusa w tej kwestii są jednoznaczne . Gdy niegodnie spożywacie Ciało Pańskie śmierć spożywacie . Dlaczego papież Franciszek nie ukróci tego ?? a wręcz milcząco popiera ? Ludzie się oburzają , to przecież rozkład podstaw wiary i tradycji , dokąd to zaprowadzi Kościół i nas wszystkich ? Dużo tych pytań , a odpowiedzi nie widać , pozostaje żarliwa modlitwa , czy naprawdę nie wiedzą co czynią ? Każdy odpowie za siebie , a jak zwiódł innych to i za tych też odpowie . Jezu Ufam Tobie .

    • Paweł pisze:

      @Marian: „Dlaczego papież Franciszek nie ukróci tego ?? a wręcz milcząco popiera ? Ludzie się oburzają , to przecież rozkład podstaw wiary i tradycji , dokąd to zaprowadzi Kościół i nas wszystkich ? Dużo tych pytań , a odpowiedzi nie widać , pozostaje żarliwa modlitwa , czy naprawdę nie wiedzą co czynią ?”
      – Czy papież to milcząco popiera – to wcale nie jest pewne. A charakterystyczne jest natomiast to, że z częstą krytyką wypowiadają się o nim fałszywe orędzia – oto próbka tego STYLU wypowiedzi, wzięta z „orędzia” pochodzącego rzekomo od „Jezusa” (cytat od Mieczysławy Kordas z października 2013): „Ten papież rani Mnie oficjalnie, wprowadza «swoje zdania» i zachowuje się nagannie.”
      A jeszcze przed dniem 13 III 2013 (czyli przed dniem wyboru papieża Franciszka) z kolei niektóre orędzia wydające się wiarygodnymi Z GÓRY zapowiadały raczej POMYŚLNY wynik zbliżającego się wtedy konklawe. Oto np. cytat z orędzia danego nieżyjącej już wizjonerce Sharon Fitzpatrick w dniu 27 lutego 2013: „YOU WILL HAVE A SHEPHERD AND HE WILL GUIDE THE CHURCH AND THE FAITHFUL THROUGH TERRIBLE TRIBULATIONS.” – http://www.petalsfromheaven.com/Archived/2013/02.2013 – Czyli: „BĘDZIECIE mieli [nowego] Pasterza i on [jako «przewodnik»] poprowadzi Kościół oraz wiernych przez straszne uciski.” (Ja to orędzie jeszcze przed wyborem papieża Franciszka wysłałem, komu tylko mogłem, także i Mieczysławie Kordas, choć wiedziałem, że to może być trochę jak „grochem o ścianę”… Ale przynajmniej mają ci moi „adresaci” świadomość, że istnieją orędzia SPRZECZNE z tym, co głosi np. Mieczysława Kordas, i ZAPRZECZAJĄCE temu JUŻ Z GÓRY, czyli „przed faktem”!)
      Takie orędzia wydające się mi wiarygodnymi, np. wśród nich te ze strony „Holy Love”, krytykują papieża BARDZO RZADKO (od początku tego pontyfikatu te krytyki można chyba policzyć NA PALCACH JEDNEJ RĘKI!). A sam wybór papieża Franciszka powitały one przychylnie: March 13, 2013 Blessed Mother says: „Praise be to Jesus.”
      „I applaud the Cardinals for uniting in this decision. Time alone holds the answers for many questions, both in this Mission, the Church and the world. Pray for Francis the First.” – http://www.holylove.org/messages_by_year.php?year=2013 – CZYLI: 13 marca 2013 NMP mówi: „Niech będzie pochwalony Jezus. Biję brawo Kardynałom, że zjednoczyli się w tej decyzji. Sam czas przyniesie odpowiedzi na wiele pytań, zarówno w tym Apostolacie, jak i w Kościele oraz w świecie. Módlcie się za Franciszka Pierwszego.” [Maryja powiedziała to jeszcze ZANIM papież publicznie zażyczył sobie, by go nazywać tylko „Franciszkiem” , a nie „Franciszkiem I”. Moim zdaniem to jest Jej sugestia, iż w przyszłości będzie jeszcze papież Franciszek II, a może i kolejni o TYM IMIENIU…].
      Wobec tego wszystkiego powinniśmy chyba uważać na to, czy nasz STYL wypowiedzi o papieżu nie przypomina krytykujących go „orędzi” fałszywych mistyków, takich jak Mieczysława Kordas, MBM z Irlandii [ta pisała np. że to jest „oszust, który siedzi w Domu Mojego Ojca” i „Ja go nie mianowałem”, a Benedykta XVI „tron został ukradziony, lecz jego władza – nie. Wasz Jezus.” – 13 III 2013] czy „Żywy Płomień” [ten pisał np. tak: „(…) jeszcze wiele mu nie dostaje i ma wiele wad i ułomności” – 25 III 2013, nr 618].
      Papież Franciszek jest z kolei AKCEPTOWANY przez Vassulę Ryden, w Garabandal, no i oczywiście też – choć bez zbytniej wzajemności – w Medjugoriu…

      • Marian pisze:

        Panie Pawle , ja nie czytałem i nie mam zamiaru czytać żadnych ” orędzi ” itp , to co napisałem to są moje spostrzeżenia i przemyślenia wynikające z troski i miłości do Kościoła Chrystusowego , do którego w pełni należę ,( jestem wierzącym i praktykującym katolikiem ) nie krytykuję a wyrażam obawę , a to jest różnica . Modlę się za papieży, Franciszka i Benedykta , za Kościół , za WOWiT za panią Ewę , adminów , i za wszystkich którzy tu zaglądają , za pana też , panie Pawle , sam wchodzę tu od paru lat , to świetna strona. Panie Pawle , jest pan mądrym człowiekiem i na pewno zauważył pan że sprawy nie idą w dobrym kierunku , trzeba modlitwy , ale milczeć nie wolno , „Wystarczy, by dobrzy ludzie nic nie robili, a zło zatriumfuje” Z Panem Bogiem .

        • Kamil@W pisze:

          Amen panie Marianie! „trzeba modlitwy, ale milczeć nie wolno”. Tymczasem od katolików oczekuje się uśmiechania, potakiwania i braku reakcji na odstępstwa od wiary katolickiej.

      • Longin pisze:

        @Paweł
        Poruszyłeś ciekawe, a zarazem bardzo trudne kwestie związane z oceną papieża poprzez współczesne objawienia prywatne. Jeszcze niedawno miałem z tym spory problem i to nie tylko w ocenie stylu, czy charakterze wypowiedzi – ale ocenie jako całości jego nauczania. Czym innym jest wskazywanie błędów w duchu braterskiego upomnienia niczym Paweł upominający Piotra tj. w duchu posłuszeństwa, które jest tu fundamentalne z punktu widzenia ewangelicznej prawdy i jedności, a czym innym całkowita negacja na zasadzie potępienia prowadząca wprost do schizmy. Faktycznie w jednym z ostatnich orędzi Pan Jezus mówi do Vassuli: „Zatem, kto potępia Wikariusza Mojego Kościoła, nie może być Moim uczniem. Brakuje im pokory!” (https://vassula.pl/files/vox-domini-2-2019-str33.pdf). Widać zatem, że nie zachodzą tu przesłanki nieposłuszeństwa doktrynie jako całości, co nie oznacza, że ten papież też może popełniać błędy… i to może i spore.
        Kiedyś do A.Lenczewskiej Pan Jezus mówił, że objawienia prywatne dają pewne światło niczym reflektor oświetlający drogę…są zatem w tym chaosie bardzo potrzebne jak chociażby Fatima, Medjugorie i inne prawdziwe tj.uznane objawienia.
        @ Marian
        Piszesz skądinąd słusznie że „Wystarczy, by dobrzy ludzie nic nie robili, a zło zatriumfuje” – pytanie tylko jak to się ma np. do faktu, że skoro aby zło nie zatriumfowało – Pan Bóg zawsze posyłał i nadal posyła swoich posłańców i proroków, którzy głosili proroctwa i orędzia do zmiany postępowania, do nawrócenia?, czyż zatem nie jest to gaszenia ducha w myśl Pawłowego wezwania „Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie…wszystko co szlachetne zachowujcie” ?.

        • J. K. pisze:

          Słusznie Panie Marianie..

          Przez chrztu świętego wielki dar
          o Chryste w swej chojności
          Twym dzieciom wiary dałeś
          skarb-nadziei i miłości.

          Najswietszej Trójcy wieczną cześć
          pragniemy z serc gorących nieść
          ,,STRZEC WIARY ŚLUBUJEMY
          W NIEJ ŻYĆ UMIERAĆ CHCEMY!”

        • Paweł pisze:

          @J.K.: ,,STRZEC WIARY ŚLUBUJEMY
          W NIEJ ŻYĆ UMIERAĆ CHCEMY!”
          – No to trochę się spóźniliście (tak jakieś 50 lat), bo mnie się zdaje, że do DEPOZYTU WIARY należą także WSZYSTKIE kanony dogmatyczne WSZYSTKICH Soborów; a tymczasem pewne kanony Soboru Trydenckiego „cichaczem” miał „czelność” «uchylić» już św. Paweł VI (tak około roku 1970) – i co? Gdzie była wtedy powszechna i stanowcza reakcja LUDU BOŻEGO? Nigdzie!!!
          A potem św. Jan Paweł II – aż przez PONAD 26 lat – szedł dalej „W ZAPARTE” «śladami» św. Pawła VI – i co? Gdzie była reakcja – powszechna i stanowcza – LUDU BOŻEGO? No, nie wypadało, bo przecież papież taki święty… {„Ada, to nie wypada”…}
          A teraz – po 50 latach – to ani papież, ani LUD BOŻY już za bardzo nawet nie MAJĄ ŚWIADOMOŚCI, że POBŁĄDZILI! I to jak bardzo! Ale oni już «nie wiedzą, co czynią», np. zwłaszcza w kwestiach Liturgii i Sakramentów. Dlatego teraz trzeba być już „wyrozumiałym” – trochę ‚jak PSYCHIATRA’ – bo «chory» papież i «chory» LUD BOŻY, już naprawdę nie mają nawet należytej świadomości, jak bardzo są «chorzy».
          Ale trzeba też pamiętać, że przez świadome i dobrowolne odrzucenie CHOĆBY JEDNEJ PRAWDY WIARY traci się nie jakąś «część» teologicznej cnoty wiary, lecz traci się WSZELKĄ WIARĘ w ogóle! I tylko nieświadomość/niepełna świadomość może tu człowieka „usprawiedliwiać” i sprawiać, że posiada on jeszcze cnotę wiary, choć pozostaje w horrendalnym błędzie [i tak jest ze WSZYSTKIMI tzw. «ludźmi dobrej woli», którzy pełnej wiary nie rozpoznają i są całkiem „szczerymi” np. protestantami, muzułmanami, bezwyznaniowcami itp. itd.; ale że do takiej kategorii ludzi zaliczać się mogą, tak całkiem zwyczajnie, też katolicy, nawet z samym papieżem na czele – to jest SKANDAL!!! To jest już jakiś «upadek Kościoła»!].
          Tak że W SUMIE jest już bardzo późno i nie wiadomo, czy wzniecanie różnych „burz w szklance wody” może jeszcze cokolwiek pomóc, bo hierarchia kościelna generalnie już nas NIE SŁUCHA („WIE SWOJE”!). A papież? No, może… może go jeszcze Duch Święty [nie zaś my sami!] OŚWIECI, posługując się TYM, czym On – Bóg – Sam CHCE, a więc może np. nami, ale może też WCALE NIE NAMI. Tak że nie można tu być zbyt pewnym siebie ani zbyt pewnym SKUTECZNOŚCI swoich «gestów» „w obronie wiary”. Oby – przede wszystkim – nie były one PRZECIWSKUTECZNE… (zwłaszcza w swoim oddziaływaniu na hierarchię kościelną i… NADE WSZYSTKO: na PAPIEŻA!!!).

        • Monika pisze:

          Skoro mowa o burzy w szklance wody, to taki mały pomocny filmik dla każdego z nas nie zaszkodzi:

        • Kasia pisze:

          Dzieki Monika 😊

  12. Renata Anna pisze:

    We wszystkich intencjach

  13. Edyta pisze:

    +++ We wszystkich intencjach ❤

  14. Ania pisze:

    Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście-Północ skierowała akt oskarżenia przeciwko Dominice K. Kobieta w lipcu 2019 r. zaprezentowała w Internecie figurkę Matki Boskiej wykonaną w sposób przypominający żeński narząd płciowy. Wizerunek Maryi został także znieważony poprzez określenie przedmiotu wulgarną nazwą. Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa złożył Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

    https://ekai.pl/akt-oskarzenia-za-profanacje-matki-bozej/

  15. Łukasz pisze:

    Kochani. Jak dobrze że Trójca Przenajświętsza i Niepokalanie Poczęta daje nam takich ludzi i takie strony internetowe. Polska wiarą silna. Niech Bóg błogosławi to dzieło.

  16. wobroniewiary pisze:

    Fragment książki (objawienia z Trevignano Romano) którą obejmiemy Patronatem:

    „Przedmiotem uwagi Matki Boskiej jest także – już od pierwszych objawień – nawet osoba papieża.

    • Płaczę z powodu złych decyzji podejmowanych przez władców i z powodu Kościoła, który znajduje się w trudnym położeniu, a przede wszystkim papież. Módlcie się za nich, aby w wyborach, których będą dokonywać, kierowali się jedynie sercem (14 maja 2016).
    • Módlcie się za kapłanów, za papieża, za biskupów i kardynałów, by moje światło dotknęło ich serc. […] módlcie się za papieża, ponieważ jego pontyfikat będzie krótki (21 czerwca 2016).
    • Módlcie się w intencji papieża, ponieważ jest on zmuszony do podejmowania decyzji, które nie pochodzą z jego serca (28 czerwca 2016 roku).”

    (…) Równie nieustanne jest wezwanie do wierności Pismu Świętemu (to jedyny pewny punkt, do którego
    można i trzeba mocno przylgnąć w czasie wielkiego duchowego chaosu) i do posłuszeństwa Kościołowi (dopóki trwa on w Ewangelii i w całym Piśmie Świętym).

    • tretka pisze:

      Dziwne to z tym papieżem. Przecież nikt nie grozi mu śmiercią. To juz raczej Benedykt jest niczym uwięziony…

      • wobroniewiary pisze:

        A św. Jan Paweł II?
        Też niby mógł głośno z okna papieskiego krzyczeć o Komunii św. na klęcząco a zrobił to w jednej ze swoich homilii.
        Papież Franciszek o celibacie pisze w książce!

  17. Robert pisze:

    Sundance TV – kanał (sic!) dla przeambitnych outsiderów, do których czasem się przyznaję, nadał dziś film pod wielce atrakcyjnym tytułem „Dobry katolik” (The Good Catholic, 2017). Podejrzewałem, o czym będę pouczany przez twórców, ale nic innego nie znalazłszy na wieczór, łudziłem się aż do końca projekcji, że może się już zbyt uprzedziłem do wszystkich produkcji tego, jakoby niezależnego, nurtu w kinematografii. Jednak zawiodłem się,… czyli nie zawiodłem na własnym mazowieckim wyczuciu. Jutro wspomnienie św. Agaty, więc napiszę kilka (oj, więcej niż kilka) słów o jej przeciwieństwie, czyli Jane – bohaterce filmu, oraz o owocu jej wiary w siebie samą – dla podkreślenia odwrotnych walorów Świętej Sycylijki oraz odreagowania wizji nowego kościoła typu amazońskiego.

    Już na początku widzimy przystojnego księdza, który ziewa na nocnym różańcu w intymnym konfesjonale. Nawiasem mówiąc/pisząc, również kiedyś ziewałem na modlitwie, ale obecnie nie mam z tym kłopotu, chociaż czasem i przysnę bezwiednie (lub nawet z premedytacją). Ziewanie jest jednak znaczące – przejaw to znużenia czy znudzenia? „Na szczęście” daje się słyszeć stukot obcasów i za kratką pojawia się wygadana (wyszczekana??) osóbka o rudych włosach. I zaczyna się akcja nawracania – widza, na nowe, postmodernistyczne, oświecone inaczej! Ksiądz postępuje z nią delikatnie, bo jest przekonany o jej śmiertelnej chorobie: wpuszcza ją na swoje miejsce, a sam wyznaje swoje wątpliwości, gra z nią w owym konfesjonale w statki, przychodzi na jej koncert do kawiarni, odprowadza do domu, zaprasza na plebanię jako przyjaciółkę. Tylko raz zachowuje się nietaktownie darowując Jane Biblię (!!). Dwóch starszych, znanych aktorów gra jego towarzyszy. John C. McGinley kreuje franciszkanina, który popala, popija i podjada, ale dlatego współczuje i do tego sprowadza chyba całą świętą swą wiarę. Danny Glover gra zaś proboszcza ceniącego sobie porządek, który jest mentorem naszego bohatera. W krytycznym momencie mamy zwarcie między nim, a ową panienką podczas gustownej wieczerzy. Okazuje się także, że nie jest bynajmniej chora, lecz raczej zmęczona łatwością żywota (stąd łóżko w kształcie trumny czy celowe, szpecące fryzury), a przy tym chyba samotna, bo właśnie w piątkową noc trafiła była do kościoła na pogaduchy o swoich wymysłach. A było otwarte, paliło się światło, ponieważ biskup zarządził spowiedź po nocy dla pozyskania dusz okolicznych. Pod koniec młody duchowny już właściwie przyswoił, że jakkolwiek głównie jego tatuś pragnął dlań takiej profesji, to jednak stała się ona dla bohatera świadomym wyborem i pasją (nie hobby, broń Boże!). I tu nastała chyba czarna niedziela, bo Danny Glover wygłosił płomienne kazanie o miłości (agape?), której po wielu latach kapłaństwa nie odróżnia już od Pana Boga, lecz wspomniał przy tym, że nie ma przecie jej definicji. W finale widzimy więc biegnącego przez miasto oświeconego już inaczej ks Daniela. Dociera spocony pod dom swej miłości (eros?), robi znak krzyża na sobie, zdejmuje koloratkę, rozpina guzik koszuli i ze zmierzwioną czupryną wkracza do jej domu, czyli na obiektyw, czyli na widza, aby i ten nie miał już żadnych powodów do cierpień duchowych, chcący znajdzie bowiem w końcu uzasadnienie oraz poparcie dla chcenia swojego.

    Ale my, zwykli, drętwi katole, mamy przecież jasne i proste określenie, czym Miłość jest, a czym nie – w „Hymnie o miłości” św. Pawła Apostoła na przykład, nie mówiąc/pisząc już o całym przekazie biblijnym, w którym jest mowa również o wierności, sprawiedliwości, prawie, służbie, słusznej karze itd. Jeśli proboszcz na filmie zapomniał o tych wymiarach katolicyzmu, to nic dziwnego, że zachwycona swoją ekscentrycznością, nominalna zaledwie parafianka przejęła na własność prywatną kapłana, który sam pozwalał traktować się jako serwis kościelny, a nie sługa Boga samego, Pana Zastępów, Wybawiciela.

    Swoją drogą takie kobiety wykazują się brawurą kierowcy pijanego w sztok. Ot, i Antyagatka…

    Zwiastun zamieszczam dla ostrzeżenia widzów w pośpiechach, którzy łakną i pragną rzeczy niebieskich – uważajcie, bo to obraz podczerwony:

  18. gosc pisze:

    Wybieram się dziś na wieczorną Msze św, można przyjąć Komunię po raz drugi?
    Rano byłam

  19. Bożena pisze:

    +++we wszystkich intencjach

  20. m pisze:

    Najświętsze Serce – oficjalny zwiastun

  21. wobroniewiary pisze:

    Modlitwa św. Agaty 🌱🐑❤️

    Panie Jezu Chryste,
    Ty przenikasz serce moje,
    Ty znasz moje życzenia,
    do Ciebie chcę należeć ze wszystkim, czym jestem i co posiadam.
    Bądź moim pasterzem, niech ja będę Twoją owieczką.
    Strzeż mnie w świętej walce o Twoją chwałę i wzmocnij słabość moją.
    Amen

  22. wobroniewiary pisze:

    Teraz bardzo Was proszę o odsłuchanie świadectwa z najnowszego wpisu, o którym mogę powiedzieć tyle: żadne tam „ciamciaramcia” konkretnie i tak, że chce się słuchać… 🙂

    I do wieczora, a wieczorem zobaczycie piękny wpis, którego tytuł brzmi: „Objawienie Matki Bożej z Tre Fontane: nawrócenie Bruno Cornacchioli, protestanta, zwalczającego Kościół katolicki”

    • wobroniewiary pisze:

      Fragment książki (objawienia z Trevignano Romano) którą obejmiemy Patronatem:

      „Przedmiotem uwagi Matki Boskiej jest także – już od pierwszych objawień – nawet osoba papieża.

      • Płaczę z powodu złych decyzji podejmowanych przez władców i z powodu Kościoła, który znajduje się w trudnym położeniu, a przede wszystkim papież. Módlcie się za nich, aby w wyborach, których będą dokonywać, kierowali się jedynie sercem (14 maja 2016).
      • Módlcie się za kapłanów, za papieża, za biskupów i kardynałów, by moje światło dotknęło ich serc. […] módlcie się za papieża, ponieważ jego pontyfikat będzie krótki (21 czerwca 2016).
      • Módlcie się w intencji papieża, ponieważ jest on zmuszony do podejmowania decyzji, które nie pochodzą z jego serca (28 czerwca 2016 roku).”

      (…) Równie nieustanne jest wezwanie do wierności Pismu Świętemu (to jedyny pewny punkt, do którego
      można i trzeba mocno przylgnąć w czasie wielkiego duchowego chaosu) i do posłuszeństwa Kościołowi (dopóki trwa on w Ewangelii i w całym Piśmie Świętym).

  23. J. K. pisze:

    @Paweł
    Ja tam nie będę wdawać się w dyskusję.
    Nie posiadam wiedzy z książek teologicznych
    Co tam było 50 lat temu czy nawet wcześniej.
    Jednak wiarę wyznaje taka sama jak Maria który nie ma obowiązku czytać ani słuchać orędzi.
    Ponieważ Marianowi Zycie Eucharystią i Słowem Pisma Świętego w zupełnosci wystarczy.
    Nie mnie oceniać Papieża ani Marianowi ani nikomu innemu. Ale dobrze nie jest…
    Wszystko musi się wypełnić…
    Jednak z Pisma Świętego wiemy że trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi.

    Ja znam życie z praktyki nie z książek i ze stron internetowych czy z objawień prywatnych Vassuli i innych. Które konkretnie mnie doświadczyło w nie jednej dziedzinie.
    Nie musisz się rzucać…..
    To że obecny Papież jest przed zagładą świata też
    wiem i nigdzie o tym nie musiałam czytać.

    • Paweł pisze:

      Ostentacyjne akty i szumne hasła, nawet będące formalnie cytatami np. z pieśni kościelnych (a serwowane na zasadzie: aby „odpyskować”! albo: aby „mu dogryźć”!) też raczej nie umacniają NICZYJEJ wiary…

    • Longin pisze:

      Ok, tzn. to o czym piszesz J.K. to usprawiedliwienie płynące z wiary, ale takiej która staje się miłością w komunii z Panem, zgodnie z tym co mówi św.Paweł w liście do Galatów, przy czym akurat doświadczenia życiowego lub objawień prywatnych do tego bym nie mieszał… Podobnie też nie odważyłbym się twierdzić, że „Życie Eucharystią i Słowem Pisma Świętego w zupełności wystarczy” – może dla tych, którzy są w pełni zjednoczeni z Panem. Jeżeli bowiem wiele orędzi jest właśnie przypomnieniem Pisma i dzięki nim lepiej rozumiemy obecne czasy i wydarzenia (Fatima, Medjugorie) – to dla wielu są one właśnie ratunkiem oraz znakiem działania Ducha Świętego, który przekonuje świat o grzechu również w tym o odstępstwie dawno już zapowiedzianym, a które teraz osiąga kulminację co słusznie zauważasz.
      Natomiast teza Pawła, że winę ponoszą za to papieże tej epoki włącznie z Janem Pawłem II ” który szedł w „zaparte” – jest wysoce nieuprawniona, niesprawiedliwa oraz bardzo uproszczona, gdyż zakłada świadome działanie. Po pierwsze każdy z nas buntuje się przeciw Panu Bogu stając wobec Niego w grzechu czyli nieposłuszeństwie – a suma wszystkich odstępstw kiedyś osiągnie kulminacje prowadząc do przepowiedzianej w Piśmie ohydy spustoszenia. Po drugie o skali buntu, czyli porzuceniu Bożego Prawa nie decyduje jeden, nawet najbardziej znamienity hierarcha lecz zepsucie całych epok, a ponadto ma zaistnieć konkretny znak tj. zgodnie z 2 Listem do Tesaloniczan św.Pawła, gdy (….) „tylko ten, co teraz powstrzymuje, ustąpi miejsca”… i właśnie tę zapowiedź wielu odnosiło do naszego Jana Pawła II.

      • J. K. pisze:

        A dajcie wy mi święty spokój!
        Z waszymi ,,przemądrzałościami”!
        Opierać ie się na tych na tamtych!
        A widział któryś jak cierpi Bóg gdy traci choćby jedną duszę? ! Zna któryś jak to jest gdy dusza zostaje odłączona od Boga?!a już zwłaszcza gdy ginie na wieki gdzie o na wieczne męki?!
        Mądrusie to! Mądrusie tamto !
        A tak na prawdę to tyle wiecie ilsecie się nazywali! !!! Pewnie to już zamknąć się niech się kręci niech każdy żyje nowa Ewangelia ! Niech przystępują do stołu Pańskiego rozwodnicy! islamisCi i kto tam chce jeszcze!
        Nie czytam tych waszych mądrości bo w mogę życie niczego pozytywnego nie w noszą jak i w wielu innych! Każdy będzie odpowiadał nie tylko za siebie
        Ale i za tych których do grzechu doprowadził albo nie upominał.
        Koniec dyskusji!

        • Longin pisze:

          @J.K.
          Ja też nie zamierzam z Tobą w tej formie „dyskutować”. Mea culpa, że zacząłem 🙂

  24. Joanna pisze:

    przecież też po to są różne komentarze, żeby każdy mógł wyrazić swoje zdanie, przemyśleć te od innych. Nie można jednym zamykać ust, bo mają zdanie inne niż my. Nikt z nas komentujących nie jest wszystkowiedzący. Dzielimy się. To jest dobre. Możemy się dzielić tylko swoim doświadczeniem i swoją wiedzą na jakiś temat. I na tej stronie to robimy. Nigdy nie wiadomo jaka wypowiedź może komuś pomóc.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s