Ks. Sławomir Kostrzewa: Boża miłość nigdy nie zawodzi

Ludzka miłość bywa złudna i zawodna, Boża miłość – jest pewna i nigdy nie zawodzi. Bez względu na to, co wydarzyło się w naszym życiu, Bóg chce nas przyjąć jak ojciec syna marnotrawnego – przekonuje ks. Sławomir Kostrzewa, czytając obszerne fragmenty świadectwa pewnej kobiety, która, po latach życia w grzechu, doświadczyła czym jest miłość Boga do niej i jak wielka siła kryje się w tajemnicy Bożego miłosierdzia

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

39 odpowiedzi na „Ks. Sławomir Kostrzewa: Boża miłość nigdy nie zawodzi

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały 2019 rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. Quis ut Deus pisze:

    Bardzo ciekawe świadectwo:

  3. Elizeusz pisze:

    Warto zapoznać się z treścią z treścią zamieszczonego w książce „Koniec Czasów” M. Valtorty dyktanda (str. 287-291) zatyt. „Szatan ześle na świat potop swych okrucieństw”, w którym Bóg Ojciec wyjaśnia istotę treści dzisiejszego pierwszego czytania w Kościele z Księgi Izajasza: Iz 7,10-14 (poszerzonego do 7,10-16), w odniesieniu do naszych i nadchodzących czasów;
    bądź przeczytać te dyktando w linku: http://www.mocmodlitwy.info.pl/files/Maria_Valtorta-KONIEC_CZASOW.pdf (poz. 86, str. 168-170)

  4. wobroniewiary pisze:

    Piękne rekolekcje dziś u oo. Franciszkanów. Ojciec, który je prowadzi, wspomniał m.in. o doświadczeniu Boga przez swojego wujka kapłana – o. Wiesława Nazaruka OMI
    Pamiętacie?
    „Świadectwo – Przeżyłem śmierć, rozmawiałem z Jezusem, widziałem niebo”

    • Sylwek pisze:

      Pamiętamy bardzo bardzo dobrze mało tego często wspominam.

      • AnnaSawa pisze:

        I ja podobnie :). Ostatnio nawet wróciłam to tego całego wywiadu z rodziną. Czekam na wyjaśnienie o. Nazaruka co znaczy ” płynąć wzdłuż fali”….;)

        • wobroniewiary pisze:

          Ania, umiesz pływać?
          Ja tak – nie płyniesz w głąb morza „na prosto”, i nie płyniesz wzdłuż plaży bo piasek leży prosto a wzdłuż fali, one tak lekko pod ukosem przybijają do plaży 🙂

        • Sylwek pisze:

          ja nie umie pływac ale – topie się dobrze 🙂

        • AnnaSawa pisze:

          Ewa, ja wiem o co chodzi w praktyce…..ale tu chodziło o jeszcze głębszy sens tej nauki :). Ojciec Nazaruk o tym wspomniał.

    • Czytelniczka pisze:

      Dziękuję Ci Boże za te piękne rekolekcje. Miej w swojej opiece i błogosławieństwie Ks. Grzegorza. Panie, daj mi łaskę mężnego niesienia i pokornego znoszenia moich krzyży…Ty wiesz, że tego tak bardzo mi brak, tak mi to nie wychodzi. Czekam z utęsknieniem Panie na Ciebie

  5. wobroniewiary pisze:

    Nowennę w intencji dzieci nienarodzonych będziemy odmawiać od 30.01.2019 do 24.03.2019, a więc skończymy w wigilię uroczystości Zwiastowania Pańskiego – dnia, w którym podejmuje się Duchową Adopcję Dziecka Poczętego.

    Zapisy do nowenny otworzę w Boże Narodzenie, składając naszą wolę modlitwy w urodzinowym darze Dzieciątku Jezus ❤

  6. Ania pisze:

    Nieplanowane – Zmieniłem nazwę, bo każdy powinien obejrzeć ten film, po to aby wyrobić sobie zdanie na temat usuwania ciąży. Najlepszy jak do tej pory film w tym temacie. Dla osób, które nie mogą wybrać się do kina by normalnie obejrzeć film

  7. Jolanta pisze:

    Na ten czas Adwentu, Bóg przygotował dla mnie rekolekcje z życia. Uczestniczyłam w odejściu z tego świata mojej ukochanej mamy do lepszego i wiecznego miejsca przygotowanego dla każdego z osobna.Dziękuję za tą łaskę,choć serce bardzo krwawi z bólu i tęsknoty….bardzo proszę o choćby maleńkie westchnienie za duszę mojej mamy i siły dla mnie na ten czas. Z całego serca wielkie Bóg wam zapłać…dziękuję

  8. wobroniewiary pisze:

    Wszystkie święta kościelne są piękne… Wielkanoc, owszem, tak, jest świętem chwały… ale Boże Narodzenie ma jakąś delikatność, jakąś słodycz dziecięcą, która ujmuje całe moje serce (GdR, s. 75).
    Niech Dziecię Jezus będzie Gwiazdą, która cię prowadzi po pustyni obecnego życia (AP) O.Pio

  9. kasia pisze:

    Chcialam sie upewnic, jezeli adopcje dziecka poczetego rozpoczelam 25 marca, to koncze 24 grudnia? Dziekuje za odpowiedź. Z Bogiem

  10. wobroniewiary pisze:

    „Demoniczne świętokradztwo nie przestaje się szerzyć” – zauważył na Twitterze jeden z księży komentując skandaliczne życzenia bożonarodzeniowe jednej z franciszkańskich organizacji.

    Na grafice z życzeniami przedstawiono wizerunki ciężarnej Pachamamy i brzemiennej Maryi.

  11. E pisze:

    Chciałabym prosić o przetłumaczenie słów tak powszechnie używanych przez dzieci: czary mary…. – dalej każdy raczej zna.
    Z góry dziękuję.

  12. Euzebia pisze:

    Nowenna Bożego Narodzenia – Luiza PIccaretta

    Ósma godzina

    „Córko moja, nie pozostawiaj Mnie samego. Połóż swoją głowę na łonie mojej
    drogiej Mamy, a wtedy nawet z zewnątrz usłyszysz moje łkania i moje prośby. I
    widząc, że ani moje łkania ani moje prośby nie wywołują współczucia stworzenia
    dla mojej Miłości, przyjąłem postawę najbiedniejszego spośród wszystkich
    żebraków i wyciągam moją maleńką rączkę, prosząc o litość, aby Mi przynajmniej
    jako jałmużnę dali swoje dusze, swoje uczucia i swoje serca. Moja Miłość za
    wszelką cenę chciała zdobyć serce człowieka, a widząc, że po siedmiu
    eksplozjach mojej Miłości był oporny, udawał głuchego, nie dbał o Mnie i nie
    chciał Mi się oddać, moja Miłość chciała posunąć się jeszcze dalej. Powinna była
    się zatrzymać, ale nie, chciała wyjść dalej poza swoje granice, i sprawiała, że z
    łona mojej Mamy głos mój docierał do każdego serca, w najbardziej ujmujący
    sposób, najżarliwszą modlitwą, najbardziej przenikliwymi słowami… Czy wiesz co
    do nich mówiłem?
    «Dziecko moje, daj Mi swoje serce. Ja dam ci wszystko, co
    tylko chcesz, pod warunkiem, że dasz Mi w zamian swoje serce. Zstąpiłem z
    Nieba, aby je zdobyć. Och, nie odmawiaj Mi tego! Nie czyń złudnymi moich
    oczekiwań!» A widząc go opornym, a niektórzy nawet odwracali się do Mnie
    plecami, przechodziłem do łkania, składałem moje maleńkie rączki i głosem
    łamiącym się od płaczu dodawałem: «Ojej, ojej, jestem maleńkim żebrakiem, czy
    nie chcesz dać Mi swojego serca nawet jako jałmużny?» Czyż nie jest to
    największą eksplozją mojej Miłości, że Stwórca, aby zbliżyć się do stworzenia,
    przybiera postać maleńkiej dzieciny, żeby nie wzbudzić w nim strachu, że prosi
    stworzenie o serce, przynajmniej jako jałmużnę, a widząc, że nie chce Mu go dać,
    błaga, łka i płacze?”
    A potem słyszałam, jak mówił do mnie: „A ty, czy nie chcesz dać Mi swojego
    serca? A może i ty chcesz żebym łkał, błagał i prosił o to, żebyś Mi dała swoje
    serce? Czy chcesz odmówić Mi jałmużny, o którą cię proszę?”
    I gdy to mówił, słyszałam, jak łkał, a ja: „Jezu mój, nie płacz, oddaję Ci moje serce i
    całą siebie.”
    Wtedy głos wewnętrzny kontynuował: „Przejdź dalej, przejdź do dziewiątej
    eksplozji mojej Miłości.”

    ze strony:
    http://www.wolaboza.org

  13. Paweł pisze:

    W święta być może będziemy po raz kolejny oglądali swoje albumy ze zdjęciami. A tu wykonany przez 5-letnią dziewczynkę znany utwór L. v. Beethovena „Albumblatt – Für Elise”, czyli „Dla Elizy (Kartka z albumu)”, zawierający notabene w samym tytule uwiecznioną już na dobre pomyłkę „przepisywacza”, jako że narzeczona Beethovena (z którą się jednak nigdy nie ożenił) nazywała się Teresa Malfatti, a zatem tytuł tego utworu brzmiał najprawdopodobniej „Für Therese”, jednakże Beethoven – najwidoczniej – tak „bazgrał”, że przepisano to jako „Für Elise” [wszakże wiadomo już dziś, że nie było w jego życiorysie żadnej kobiety o tym imieniu]:

    A tu – rekord! – najmłodsza pianistka znaleziona przeze mnie w sieci (trzylatka) grająca „Odę do młodości”:

    No i wreszcie „młody Mozart” z Rosji wykonuje „Allegro maestoso” zakończone jego własną kadencją, z Koncertu fortepianowego D-dur nr 3 W. A. Mozarta [na płycie z mojego kompletu „Dzieł wszystkich” Mozarta to „Allegro maestoso” trwa minut 4:58, a zatem – zważywszy, że ten młody geniusz rozpoczyna tu grać około czasu 0:30 – ta jego własna kadencja rozpoczyna się około minuty 5:40; no i czy poznalibyście sami, gdzie skończyła się tu „kompozytorska ręka” Mozarta, a zaczęła się „kompozytorska ręka” tego dziecka?]:

    (Koncerty fortepianowe Mozarta od nru 1 do 4 można nazwać „dziełami młodocianymi”/”juweniliami”, które w całości trwają tylko po kilkanaście minut; „dojrzalsze” są już koncerty od nru 5 do 15, których czas trwania jest rzędu dwudziestu – dwudziestu kilku minut; a dziełami „w pełni dojrzałymi” czy nawet „dość późnymi” są z kolei koncerty od nru 16 do 27, trwające od około trzydziestu do trzydziestu kilku minut.)

    • Paweł pisze:

      Mogę jeszcze dodać za Wikipedią: „(…) Mozart ukończył 25 koncertów fortepianowych. Stały się wzorcem klasycznego koncertu solowego. Wszystkie są trzyczęściowe. Nie ma jednak dwóch identycznych form. Nigdy też solista nie powtarza dosłownie fraz granych przez orkiestrę, ani orkiestra nie powtarza partii solisty. Obsada orkiestrowa też jest różnorodna: same instrumenty smyczkowe, smyczkowe wraz z dętymi ad libitum, aż po pełną obsadę symfoniczną z trąbkami i kotłami. Porównując kolejne utwory zauważa się, jak orkiestra stopniowo awansowała z pozycji akompaniatora do roli partnera solisty.” – https://pl.wikipedia.org/wiki/Wolfgang_Amadeus_Mozart#Koncerty_fortepianowe

    • Paweł pisze:

      W nawiązaniu do zaprezentowanej w powyższym nagraniu trzylatki-pianistki należałoby być może jeszcze nadmienić o „pianistycznych umiejętnościach” naszych domowych zwierzaków-pupili, takich jak np. KOTY.
      Kiedyś umiejętności TEGO rodzaju „pianistów” bywały wymieniane jako kpina pod adresem muzyków AWANGARDY, np. na temat „atonalnej” twórczości Arnolda Schönberga – pioniera języka muzycznego typowego dla XX wieku [i tu powiedziałbym dokładniej, co myślę: „dla XX wieku jako «stulecia szatana»”, zgodnie z szeroko dziś znaną mistyczną wizją, jakiej dostąpił swego czasu papież Leon XIII] – jeden z krytyków muzycznych napisał w 1913 roku takie słowa:
      «Kot chodzący po klawiaturze fortepianu ułożyłby melodię ładniejszą niż to, co w swej świadomości wykoncypował [ten] wiedeński kompozytor». [Za: John Stanley „Muzyka klasyczna – Wielcy kompozytorzy i ich arcydzieła”, wyd. Wydawnictwa „Zysk i S-ka”, Poznań 2006; str. 202]. (A można by tu jeszcze w nawiasie dodać, że z kolei w maju owego 1913 roku na premierze baletu Igora Strawińskiego „Święto wiosny” ostre dysonanse, wyrafinowanie witalna siła rytmu i jaskrawe barwy nowego – zaprezentowanego tam – sposobu kształtowania utworu wywołały głośne protesty sporej części publiczności, a koncert zakończył się wrzaskliwym skandalem. I tak to właśnie „z hukiem” narodził się w tym granicznym roku 1913 «MODERNIZM» muzyczny, którego „ojcami” byli w największym stopniu właśnie ci dwaj kompozytorzy: Igor Strawiński i Arnold Schönberg.)
      I wobec tego – właśnie dla podsumowania owego ciekawego zagadnienia: osobliwego jakiegoś «pokrewieństwa stylu» między muzyką „kocią” a muzyką „awangardową” – oto próbka „pianistycznych” zdolności KOTÓW, maksymalnie tu „wyzyskanych” artystycznie:

      • Robert pisze:

        Zrobiło mi się wesoło bardziej niż przy jakim Bachu… W Wigilię można inaczej pomyśleć o zwierzętach. Jest nawet ludowa tradycja, która pozwala o północy nasłuchiwać ludzkich fonemów u swoich pupili, o ile można tak nazwać i wołu w oborze. Nie mogąc zasnąć, bo dzisiaj mam najtrudniejszy dzień w roku, przypomniałem sobie o moim niegdysiejszym piesie Karbonie – czarnym jak asfalt labradorze spod Grójca. Dawno, dawno temu, gdy i ja, człek, i on, zwierz, mieliśmy jeszcze regularną rodzinę, postanowiłem sprawdzić wobec potomka, czy rzeczywiście 24 XII o 24:00 da ów zwierz głos – głos ludzki, a nie szczekanie po nocy. I rzeczywiście: podszedł do nas do łóżka syty, z ociekającym wodą pyskiem i wydobył z siebie coś, co nie należy do psiego, skromnego przy kocim, repertuaru. Wymamrotał nam tak, że, przynajmniej ja, miałem gęsią skórkę. Dzisiaj – w nocy przed Nocą Świętą, pomyślałem sobie, że nasz biedny Karbon był wówczas po prostu szczęśliwy pośród (uroczyście) szczęśliwych ludzi. Nie potrafił chyba wyrazić tego inaczej jak tylko na sposób ludzkopodobny. Ciekawe, czy święty Franciszek (ten z Asyżu!) zgodziłby się z taką hipotezą? ; )
        Załączam filmik. Rok temu mnie irytował; lecz dzisiaj pomyślałem „odkrywczo”, że lepiej ćwiczyć kuraka w grze na fortepianie, niż nauczać ludzi o wielości ich płci, poliamorii czy transhumanizmu. W Wigilię można inaczej pomyśleć nie tylko o zwierzętach, ale i o kondycji homo sapiens. Taki kurczak powoduje przecież śmiech „zwyczajny”, a „radość” (joy) perwersji przygnębia…

        PS. Obrazek pod tytułem wpisu wigilijnego tym razem doceniłem, a nawet odważnie wysłałem synowi. : )

        • Paweł pisze:

          A jeszcze o wiele weselej będzie z pewnością, jeśli do grona „bożonarodzeniowych zwierzaków” dołączy u nas taki oto słynny KONIK z następującej amerykańskiej „kolędy”:
          https://pl.wikipedia.org/wiki/Jingle_Bells_(utw%C3%B3r_Jamesa_Pierponta)
          Tu przytaczam polską wersję jej słów (tłumaczenie swobodne):
          I. Poprzez białe drogi, z mrozem za Pan Brat, pędzą nasze sanie, szybkie niby wiatr.
          Biegnij, koniu wrony, przez uśpiony las; my wieziemy świerk zielony i śpiewamy tak:
          REFREN: Pada śnieg, pada śnieg, dzwonią dzwonki sań; co za radość, gdy saniami tak można jechać w dal; gdy pada śnieg, pada śnieg, dzwonią dzwonki sań, a przed nami i za nami wiruje tyle gwiazd.
          II. Biegniesz, biała drogo, nie wiadomo jak; nie ma tu nikogo, kto by znaczył ślad.
          Tylko nasze sanie, tylko szybki koń, tylko gwiazdy roześmiane i piosenki ton. REFREN.
          http://www.twojaeuropa.pl/1098/jingle-bells-tekst-i-historia-koledy
          A tu ładna prezentacja samej melodii:

  14. Euzebia pisze:

    „Mistyczne Miasto Boże’ – Maria z Agredy
    Matka Boża z pokorą służyła św.Józefowi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s