Rozpoczynamy Adwent – czas oczekiwania, czas rekolekcji i spowiedzi św.

Adwent – okres liturgiczny, w którym przypominamy sobie, że Pan Jezus przyjdzie do nas. Przyjdzie w dniu Bożego Narodzenia, ale przede wszystkim przyjdzie w dniu ostatnim. Czy zastanie nas przygotowanych? To w dużej mierze zależy od nas. Aby to przyszłe spotkanie nie napawało nas lękiem, lecz było oczekiwane z radością, trzeba już dzisiaj rozpoznać Pana i przyjąć Go, gdy przychodzi w modlitwie, w Eucharystii, w sakramencie pokuty, w drugim człowieku.

Zajrzyj i przeczytaj więcej o Adwencie: kliknij

Zamyślenie adwentowe – rozpoznać Boga w bliźnich i nie odepchnąć Go…

Żyła sobie kiedyś stara kobieta, która zanosiła do Pana Boga pobożne modlitwy przez wiele godzin w ciągu dnia. Pewnego dnia usłyszała głos Boga mówiący do niej: “Dzisiaj przyjdę do ciebie.” Wyobraźcie sobie jaka radość i duma zapanowała w sercu starszej kobiety.

Zaczęła od czyszczenia i polerowania mieszkania, postanowiła upiec ciasta. Potem położyła się na łóżku i zaczęła czekać na przybycie Boga.

Po chwili  ktoś zapukał do drzwi. Stara kobieta pobiegła otworzyć. Ale to był tylko jej sąsiad, który zwrócił się do niej aby pożyczyć szczyptę soli. Staruszka odepchnęła go: “Na miłość boską, wynoś się, nie mam czasu na takie bzdury czekam na Pana Boga który dziś ma przyjść do mojego domu, Wynoś się!”
Sąsiad zatrzasnął drzwi prze
d jej twarzą upokorzony.

Jakiś czas później, ktoś zapukał znowu. Stara kobieta spojrzała w lustro, wyprostowała się i pobiegła otworzyć. Ale kto tam był? Chłopiec oferujący sprzedaż orzeszki ziemne. Staruszka wykrzyknęła ”Czekam na dobrego Boga nie mam czasu, odejdź szybko.”
I zamknęła drzwi przed nosem biednego chłopca.

Za krótką chwilę ktoś znów zapukał ponownie do drzwi. Stara kobieta otworzyła je i zobaczyła przed sobą starego  obdartego i brudnego mężczyznę. “Chleb, pani kochana, nawet czerstwy jeśli możesz mi pani dać oraz pozwól mi odpocząć chwilę tutaj na schodach twego domu” – powiedział słabym głosem. “Ach, nie, zostaw mnie w spokoju! Czekam na Boga, który już jest niedaleko od mojego domu!” – powiedziała starsza pani ze złością. Biedny poszedł sobie a starsza kobieta usiadła ponownie, by czekać na Boga.

Dzień minął, godzina po godzinie. Wieczór zapadł, a Bóg się starszej kobiecie nie pokazał. Staruszka była głęboko rozczarowana. Ostatecznie zdecydowała się iść do łóżka. Dziwnie natychmiast zasnęła i zaczęła śnić.

Ukazał się jej we śnie, dobry Bóg, który powiedział:
“Dzisiaj, trzy razy przyszedłem cię odwiedzić i trzy razy mnie odepchnęłaś.”

Bóg przychodzi do nas codziennie i prosi: daj mi pić, daj mi jeść, pozwól mi zatrzymać się u Ciebie, okryj mnie – pomóż mi odnaleźć swoją godność, bądź ze mną w chorobie, nie wstydź się mnie, gdy znajdę się w więzieniu. Bóg naprawdę przychodzi do nas codziennie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

54 odpowiedzi na „Rozpoczynamy Adwent – czas oczekiwania, czas rekolekcji i spowiedzi św.

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały 2019 rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

    • Kamil@W pisze:

      A ja na początku Adwentu chcę się podzielić bardzo dobrą nowiną. W mojej Diecezji Poznańskiej niezwykłe rzeczy się dzieją. Jest zapowiedź całonocnego czuwania w intencji kapłanów tej Diecezji z soboty na niedzielę, a w najbliższą sobotę kapłani całego Dekanatu oddają się Matce Bożej. Te wydarzenia poprzedzają święto Niepokalanej Maryi. Wygląda to jak pospolite ruszenie naszych księży do walki ze złem. Takiej mobilizacji jeszcze nie było. Szczęść im Boże! Diecezja Poznańska już kilka lat temu została powierzona Niepokalanemu Sercu Maryi, za co Bogu niech będą dzięki!

  2. Joanna pisze:

    “Poczułam się poza sobą i, ku memu zaskoczeniu, na środku ulicy znalazłam powaloną na ziemię kobietę. Była cała w ranach i wszystkie członki ciała miała powykręcane. Nie było żadnej kostki na swoim miejscu. Kobieta, choć w stanie tak żałosnym, iż stanowiła jeden wielki obraz bólu, była piękna, szlachetna, szykowna, a jednocześnie budziła żałość. Wydawała się opuszczona przez wszystkich i bezbronna do tego stopnia, że ktokolwiek chciał mógł ją skrzywdzić.
    Zdjęta współczuciem zaczęłam rozglądać się wokół, czy jest ktoś, kto mógłby mi pomóc podnieś ją z ziemi i przenieś w jakieś bezpieczne miejsce. I niespodzianie, u boku zauważyłam młodzieńca, który przypominał Jezusa. Wspólnymi siłami podnieśliśmy ją z ziemi, lecz każdy ruch przysparzał jej nieziemskich katuszy, zważywszy, ze wszystkie kości były połamane. Pomalutku zanieśliśmy ją do pewnego pomieszczenia, ułożyliśmy na łóżku i wspólnie z Jezusem, który zdawał się kochać bardzo tę kobietę, gotowy dać życie, by ją uratować i przywrócić jej zdrowie, wzięliśmy się za nastawianie jej połamanych kości. Dotyk Jezusa sprawiał, że kości wracały na miejsce, kobieta zaś zmieniała się w piękną i powabną dziewczynę.
    Jezus powiedział: “Ta kobieta to obraz mojego Kościoła. Pozostaje wciąż szlachetny, pełen wdzięku i święty, bo pochodzi od Syna Ojca Niebieskiego. To jego członkowie doprowadzili go do tego opłakanego stanu. Nie chcieli żyć święcie, podobnie jak on jest święty, toteż przenieśli go na ulicę, narażając na chłód, drwiny I pobicie. To jego własne dzieci, rozłączone członki, poszły na ulicę, ulegając wszelkiego rodzaju ułomnościom. Opanowała ich chęć zysku. Oślepli I poczęli dopuszczać się najpotworniejszych nikczemności. Trzymają się blisko niego po to, by go ranić I powtarzać nieustannie:”Giń na krzyżu! Giń na krzyżu!” . W jakże opłakanym stanie znajduje się Mój Kościół! Słudzy, którzy powinni go bronić, okazali się najsroższymi jego oprawcami. Aby go ocalić, potrzeba usunąć te członki I zastąpić je członkami niewinnymi, bezinteresownymi, dzięki którym stanie się na powrót piękną I powabną dziewczyną, taką, jaką ją utworzyłem, bez najmniejszego mankamentu. A nawet kimś więcej niż zwykłą dziewczyną, bo nabierającym sił I świętości. Oto dlaczego potrzeba, by wrogowie go atakowali, by usunąć zakażone członki”
    Dziennik Luizy Picaretty, t.17, 6 września 1924

  3. c pisze:

    „Pan Jezus dał mi poznać, jakie wielkie zamieszanie i terror będą panować w Kościele tuż przed zwycięstwem, jakie przyniesie światu. Powodem tego zamieszania będzie to, że bezbożność przeniknie zamknięte sanktuaria Kościoła, tradycja zostanie zniszczona i będzie wszędzie jednemu Duchowi światowemu towarzyszyć nienawiść między narodami, gdzie wielu zaatakuje Kościół, ich celem będzie usunięcie wierzących z Kościoła, odebranie im zaufania i w ten sposób staną się ofiarą szatana, a ta nienawiść zakończy się wybuchem wielu wojen.

    wegierska mistyczka Maria Natalia Magdolia.

    • wobroniewiary pisze:

      Temat zamknęłam – wpis usunęłam, mimo że ma się pojawić na wielu stronach katolickich

    • wobroniewiary pisze:

      To, że się publikuje czyjeś świadectwo o tym, że można żyć w czystym białym związku nie oznacza „hołdowania związków niesakramentalnych”
      Mnie osobiście przeraża to jak łatwo tutaj niektóre osoby osądziły Magdę (autorkę świadectwa) jak łatwo przyszło wam wydać wyroki nie znajc tej osoby, nie znając jej męża z którym się rozstała, nie znając powodów tego rozstania, nie wiedząc kto kogo opuścił. „Broniąc” wiary potraficie wdeptać w ziemię kogoś kto próbuje normalnie po katolicku ułożyć sobie życie, osądzacie nie znając faktów ani powodów rozstania z mężem. W komentarzach czytałem prośbę o modlitwę innej osoby której grozi rozpad małżeństwa z powdu tego, że zostanie mamą po raz kolejny. Jeżeli mąż ją zostawi to co, będziecie ją namawiać żeby dokonała aborcji w imię „ratowania” małżeństwa? A jeżeli jej małżeństwo się rozpadnie a ona kiedyś spotka kogoś kto zaopiekuje się nią i jej dzieckiem w białym związku to źle? To i ją wtedy osądzicie i będziecie wdeptywać swoimi komentarzami w błoto bo przez nią rozpadł się sakramentalny związek?
      Większość bardziej „katolickich” komentarzy na ten temat jest w koszu i dobrze, że nie widzą tego postronne osoby jak niektórzy potrafią być „gorliwymi katolikami”.
      /Kazimierz/

      • Anna pisze:

        Bravo tak też uważamy!!!

      • Wojtas13 pisze:

        Dziękuję Kazimierzu popieram i żal mi faryzeuszy.

      • wobroniewiary pisze:

        Dzięki za wsparcie – mam doła jak „rów mariański”
        Adminka

      • m pisze:

        Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą.
        Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo obchodzicie morze i ziemię, żeby pozyskać jednego współwyznawcę. A gdy się nim stanie, czynicie go dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami.
        Biada wam, przewodnicy ślepi, którzy mówicie: Kto by przysiągł na przybytek, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na złoto przybytku, ten jest związany przysięgą. Głupi i ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, złoto czy przybytek, który uświęca złoto? Dalej: Kto by przysiągł na ołtarz, to nic nie znaczy; lecz kto by przysiągł na ofiarę, która jest na nim, ten jest związany przysięgą. Ślepi! Cóż bowiem jest ważniejsze, ofiara czy ołtarz, który uświęca ofiarę? Kto więc przysięga na ołtarz, przysięga na niego i na wszystko, co na nim leży. A kto przysięga na przybytek, przysięga na niego i na Tego, który w nim mieszka. A kto przysięga na niebo, przysięga na tron Boży i na Tego, który na nim zasiada.
        Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać. Przewodnicy ślepi, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda!
        Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dbacie o czystość zewnętrznej strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są one zdzierstwa i niepowściągliwości. Faryzeuszu ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna jego strona stała się czysta.
        Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości.
        Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo budujecie groby prorokom i zdobicie grobowce sprawiedliwych, i mówicie: „Gdybyśmy żyli za czasów naszych przodków, nie byliśmy ich wspólnikami w zabójstwie proroków”. Przez to sami przyznajecie, że jesteście potomkami tych, którzy mordowali proroków! Dopełnijcie i wy miary waszych przodków! Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle?
        Dlatego oto Ja posyłam do was proroków, mędrców i uczonych. Jednych z nich zabijecie i ukrzyżujecie; innych będziecie biczować w swych synagogach i przepędzać z miasta do miasta. Tak spadnie na was wszystka krew niewinna, przelana na ziemi, począwszy od krwi Abla sprawiedliwego aż do krwi Zachariasza, syna Barachiasza, którego zamordowaliście między przybytkiem a ołtarzem. Zaprawdę, powiadam wam: Przyjdzie to wszystko na to pokolenie.

        Otwórzcie Drzwi Chrystusowi, wy, którzy uważacie się za Świętych i Sprawiedliwych, a którzy to zamykacie drzwi tym, którzy w waszym mniemaniu nimi nie są, a to właśnie oni są powoływani, oni są w potrzebie, to dla nich Pan Bóg zstępuje z Nieba na Ziemię, dla nich Słowo się wciela, rodzi, żyje, uzdrawia, pociesza, ociera łzy, podnosi, zabiera to co złe, dźwiga na sam szczyt i przybija do Krzyża czyniąc ich wolnymi i szczęśliwymi, przywracając im prawdziwe życie, godność dzieci Bożych . Cieszcie się i radujcie odrzucani, uciskani, prześladowani, ponieważ Pan przychodzi i mówi właśnie do was na górze błogosławieństw:
        Błogosławieni…

    • c pisze:

      ten wpis byl bardziej komenarzem odnosnie sytuacji wokol ojca Peelanowskiego. biale malzensstwa i separacja sa w KK akceptowane od czasu soboru trydenckiego.

      • Sylwek pisze:

        O wlasnie ale kazdy widzi co chce

      • Renata pisze:

        Witam, chciałam zapytać co dzieje się z Augustynem Pelanowskim bo widzę, że poruszono ten wątek( ostatnio coś na kanale Moc w słabości się pojawiło ale teraz nie umiem tego odnaleźć). Bóg zapłać za odpowiedź

    • Malgorzata Maria pisze:

      Mamy wiele swiadectw od osob ktore przeszly smierc kliniczna ( w tym kaplanow ) i byly zabrane do nieba, tam niestety nie zobaczyly osob o ktorych byly pewne , ze sie tam znajduja. Sad Boga jest inny niz sad ludzki, Bog czyta serca i sadzi ze wzgledu na serce, na ofiare, na cierpienie, wyrzeczenia, krzywde. Bog to wszystko widzi i kocha najbardziej tych cierpiacych,
      Mateusz 21,31-32 „zaprawde powiadam wam, celnicy i nierzadnice wchodza przed wami do krolestwa Bozego”
      Prosze nigdy nie osadzaj, ale zapytaj sie czy potrzebujesz pomocy, co moge zrobic dla ciebie? To jest postawa chrzescianina, godna nasladawania a nie dawanie porad,
      Matka Boza z Medjugorje powiedzala ” Nie osadzajcie, modlcie sie”
      Magdaleno modle sie za ciebie i wierze , ze dobry Bog sam rozwiaze twoja sytuacje, bo jestes jego umilowanym dzieckiem
      pozdrawiam

    • Maggie pisze:

      Nie zauważyłam, że tu się obraża obrońców małżeństwa, czy promuje niefortunne związki, BO tylko szanuje się bliźnich i ich cierpienie, POMAGAJĄC informacją, modlitwą, w rozwiązaniu trudnego problemu, i TO W SPOSÓB UZNANY przez Kościół, jako NIE obrażający Pana Boga.

      Wśród krytyków padło dużo słów z rodzaju kamieni, pozbawionych współczucia wobec cierpienia i bez miłości bliźniego. Do tego w pewnym momencie ujawniła się złość kojarząca się z oburzeniem z Ewangelii o robotnikach pracujących od wczesnego ranka, kiedy zatrudnieni tuż przed zmierzchem otrzymali identyczne wynagrodzenie. Chyba ? nie życzymy komukolwiek potępienia.

      Pomyślałam … czy to rzeczywiście możliwe, że ktoś kochający Pana Boga i modlący się w wielu intencjach, może wrogo podchodzić do osób, które przejrzały i wracają na Boże ścieżki? …i: Czy godzi się?.. potępianie wyjścia z matni, naprawiającym swą relację z Panem Bogiem ?!? Biały związek, zwłaszcza! dla młodych ludzi, NIE jest łatwym do realizacji i wiąże się z wielką walką o wytrwanie w takim, i pozostaje ciążącym krzyżem … a nie piórkiem w kapelusiku.

      Myślę też, że atak i insynuowanie, że tu się propaguje ?!? białe związki jest co najmniej nieporozumieniem. Wskazanie zaś wyjścia z bolesnej sytuacji, jest niczym innym: jak podaniem ręki tonącemu w oceanie rozpaczy, przy wskazaniu salomonowego rozwiązania od lat uznanego w KK.
      Dodam: Świadectwo walki też wymaga, otwarcia serca i pokornego wystawiania się pod pręgierz „krytyki” … i ataki rogatego.

      Biczowanie/kopanie podnoszącego się bliźniego, albo podającego temu bliźniemu rękę oraz zabijanie (!) nadziei … napewno NIE należy do chlubnych i moim zdaniem … nie od Pana Boga pochodzi.
      Oby linczowanie takie nie było formą „porównawczej” pychy, nie dopuszczającej do litościwej miłości bliźnich i sprowadzającej ich modlitwę (?) .. za grzeszników do, poniekąd, tzw „faryzeuszowskich fake news”.
      Tylko Jezus wie, co w ludzkim sercu i jakie prawdziwe intencje.

  4. wobroniewiary pisze:

    Modlitwa na początek adwentu
    Poniżej podaję tekst modlitwy zachęcającej do głębszego przeżycia czasu adwentu. Pełni radości i pragnienia spotkania z Bogiem odmówmy ją na początek przygotowania do powtórnego przyjścia Syna Bożego

    Boże Ojcze, który jesteś w niebie, staję przed Tobą w o oczekiwaniu na przyjście Twojego jednorodzonego Syna. Pełen nadziei poświęcam Ci nadchodzący czas adwentu. Chcę wsłuchiwać się w Twoje słowo, które przekazałeś nam przez proroków i świętych. Wierzę mocno w powtórne przyjście Twojego Syna na końcu czasów i z utęsknieniem wyczekuję chwili, gdy ujrzę pierwsze znaki nadchodzącej chwały. Niech ten dzień nie przyjdzie na mnie jak złodziej, ale z łagodnością i mocą. Niech będzie dla mnie dniem radości i zbawienia, abym mógł ujrzeć aniołów i świętych, którzy już teraz cieszą się z przebywania z Tobą.

    Maryjo, prowadź mnie ścieżkami adwentu, abym umiał przyjąć Słowo i wolę Boga w pełnej pokorze. Naucz mnie radosnego oczekiwania na objawienie się tajemnicy wcielenia. Oby ten adwent był dla mnie czasem prostowania ścieżek i przygotowania miejsca dla Tego, który ma się objawić światu. Z wielkim pragnieniem w sercu chcę dobrze przeżyć i wejść w głębię misterium Bożego Narodzenia, aby razem z Kościołem wyśpiewać wielki hymn dziękczynienia za Wcielenie.

    Święty proroku Izajaszu, módl się za nami!
    Święty Janie Chrzcicielu, módl się za nami!
    Maryjo Niepokalana, módl się za nam!
    Maranatha! Przyjdź Panie Jezu! Amen.

    http://michalici.pl/blog/modlitwa-na-poczatek-adwentu

    • Paweł pisze:

      Adwent – jako oczekiwanie na przyjście Chrystusa (coroczne w dniu Bożego Narodzenia oraz ostateczne na końcu wieków) – w szczególny sposób nawiązuje przez to do Starego Testamentu, który był oczekiwaniem na pierwsze przyjście Chrystusa (w Betlejem).
      A do najznamienitszych postaci Starego Testamentu, obok wyżej wymienionych proroków: Izajasza i św. Jana Chrzciciela, należał też patriarcha Abraham, wzór naszej wiary (wg Rz 4). Oto bardzo ładna piosenka religijna o Abrahamie, która mi się bardzo spodobała już ze ćwierć wieku temu:

      A tu podaję tłumaczenie jej słów (ze słuchu, bo nigdzie nie mogłem znaleźć tekstu w Internecie): I. Czy słyszałeś kiedyś o Abrahamie? On był nazywany „przyjacielem Boga”.
      On musiał nauczyć się polegania na Nim, wiary w Jego słowo. A potem czynić to, co On powiedział. REFREN: O, we must trust in the Lord with all our hearts, and not rely on our own understanding. Every promise of God is true. Wait patiently believing His word, and He’ll work it out for you. [Musimy ufać Bogu całym naszym sercem, a nie polegać na naszym własnym rozumieniu. Każda obietnica Boga jest prawdziwa. Czekaj cierpliwie wierząc Jego słowu, a On je dla ciebie urzeczywistni.]
      II. Bóg powiedzial do niego [=Abrahama]: „Dam ci syna”. Ale jego żona [Sara] – ona już bardzo się zestarzała: „To wydaje się takie trudne czekać; czy Bóg nie zostawił tego na zbyt późno?” I wobec jej wątpliwości on pobłądził, zrodził sobie syna inną drogą [z niewolnicy Hagar – Rdz 16, wg ówczesnego prawa Hammurabiego]. REFREN.
      III. Bóg powiedział do niego: „Choć poszedłeś swoją drogą, Ja dotrzymam ci Mojej obietnicy”. I mimo że jego żona była o wiele za stara, oni [tym razem] wierzyli w to, co im powiedziano. Bóg dał im syna. Stał się cud! REFREN.
      [Autorka i wykonawczyni tej piosenki to niewidoma od dzieciństwa protestantka Marilyn Baker, prowadząca posługę muzyczną: https://en.wikipedia.org/wiki/Marilyn_Baker_(singer)https://www.mbm-ministries.org/ – w Polsce popularyzowana w kręgach „Kościoła ewangelicznych chrześcijan”. Pozwalam sobie wkleić tę piosenkę, bo wydaje mi się, że w tych powyższych jej słowach nie ma żadnego błędu teologicznego, a śpiew jest bardzo ładny.]

      • Paweł pisze:

        Jako ciekawostkę mogę dodać, że papież św. Paweł VI w swoim uroczystym Wyznaniu wiary z 1968 r., mającym być „zwięzłym streszczeniem nauczania Soboru Watykańskiego II” – https://pl.wikipedia.org/wiki/Wyznanie_wiary_Ludu_Bo%C5%BCego – nazwał Kościół Chrystusowy „córą ABRAHAMA wedle ducha” – http://www.duchprawdy.com/wyznanie_wiary_papieza_pawla_vi.htm – czyli po łacinie: „Abrahae filia secundum Spiritum” – http://w2.vatican.va/content/paul-vi/la/motu_proprio/documents/hf_p-vi_motu-proprio_19680630_credo.html
        [I jako że akurat to Wyznanie wiary znalazło się w całości w mojej książeczce pierwszokomunijnej, to właśnie ono bardzo pomogło mi uzupełnić moją edukację religijną, kiedy po przyjęciu pierwszej Komunii świętej straciłem na aż całe 10 lat praktycznie wszelki kontakt z instytucjonalnym Kościołem (z przyczyn właściwie wyłącznie – można powiedzieć – „niefizycznych”; co tylko notabene dowodzi, jak BARDZO szatan potrafi być skuteczny w SPARALIŻOWANIU rozwoju duchowego człowieka małoletniego, kiedy nie wspiera go i „nie prowadzi w tych sprawach «za rękę»” ani rodzina, ani jakaś lokalna wspólnota wiernych, ani szkoła, ani jakikolwiek inny „zbawienny posłaniec Bożej Opatrzności”, który oby, OBY był mógł być wtedy wysłany specjalnie w tym celu… ale NIESTETY wysłany nie został).]
        Matka Boża O TYM właśnie Wyznaniu wiary powiedziała ponadto do ks. St. Gobbiego:
        292d: „(…) Zachęcam was do słuchania nauczania Papieża, do częstego odmawiania – jako pełnego wyznania wiary – Credo ułożonego przez Mojego umiłowanego syna, Papieża Pawła VI” – http://www.objawienia.pl/gobbi/gobbi-1984.htm

  5. Ania pisze:

    Świętowanie Bożego Narodzenia z udziałem części żłóbka, w którym urodził się Jezus Chrystus, będzie wspaniałym i ogromnym wydarzeniem – powiedziała Amira Hanania, członek palestyńskiej Komisji do spraw Kościołów

  6. wobroniewiary pisze:

    Wspaniały komentarz ks. Sławomira Kostrzewy odnośnie wpisu nt Papieża Franciszka!

    (…) Albo Pani nie przeczytała uważnie mojego posta, albo nie chce zrozumieć jego istoty. Nigdzie nie napisałem że na zło, które może pojawiać się w posłudze papieża Franciszka mamy milczeć. Nie wolno milczeć – trzeba wołać i krzyczeć! – ale w stronę Boga, na modlitwie!! Inna droga – to naciski na biskupów, by wypełniali swój obowiązek korygowania nauczań i zachowań papieża. Ale zdaje mi się że to nie przyniesie spodziewanych efektów… Są pewne działania, których człowiek o własnych siłach nie jest w stanie podjąć i tylko Bóg może dokonać skutecznej interwencji. Problem dziś polega na tym, że katolicy skupiają się na wyłuskiwaniu kolejnych kontrowersji obecnych w tym pontyfikacie, co prowokuje kłótnie i podziały między przeciwnikami, a zwolennikami Franciszka, a zapominają o środkach danych nam przez Boga. Nie tędy droga.

    Link:https://www.facebook.com/photo.php?fbid=2654422744578639&set=a.354818017872468&type=3

  7. Euzebia pisze:

    Nowenna przed 8 grudnia
    Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny i
    Godzina Łaski dla Świata

    Dzień trzeci – 1 grudnia

    O Maryjo, podobna do gołębicy o nieskalanej bieli, uniosłaś się nad brudem świata i uniknęłaś wszelkiej zmazy, kalającej ten padół ziemi. Spraw, aby dobra doczesne nie spętały nam ducha. Naucz nas posługiwać się nimi dla Chwały Bożej i pożytku bliźnich.

    Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo…, Chwała Ojcu…

    Módl się za nami, Dziewico Niepokalana,
    – Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

    Módlmy się: Boże, który przez Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Dziewicy przygotowałeś Synowi swojemu godne mieszkanie i na mocy zasług przewidzianej Jego śmierci, zachowałeś ją od wszelkiej zmazy, dozwól nam za Jej przyczyną dojść do Ciebie bez grzechu. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

    O Maryjo bez grzechu pierworodnego poczęta módl się za nami którzy się do Ciebie uciekamy i za wszystkimi którzy się do Ciebie nie uciekają a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi kościoła świętego i poleconymi Tobie. Amen

  8. ja pisze:

    Ks. Wachowiak:
    Przełożeni błądzą i mylą się, ale gdy przysięgający posłuszeństwo słucha przełożonego, nie myli się. Strasznie mi smutno, że jeden z moich autorytetów – o. Pelanowski – poszedł zupełnie inną (złą) drogą, niż święci niezrozumiani a nawet prześladowani przez swych przełożonych. – napisał duchowny, odnosząc się do oświadczenia
    – Wielcy byli nawet bardzo krzywdzeni przez przełożonych … i zawsze byli im posłuszni. – dodawał

  9. Witek pisze:

    Po komentarzach wklejanych na temat o. Augustyna mogę stwierdzić, iż proroctwo Bł ks. Bronisława Markiewicza: „W końcu wojna stanie się religijna. Walczyć będą dwa przeciwne obozy: obóz ludzi wierzących w Boga i obóz niewierzących w Niego”. właśnie się wypełnia. Bo jak nazwać to co się dzieje.
    Moje serce mogę powiedzieć „krwawi” tak właśnie. Bo jak nazwać to wszystko co się dzieje?
    Nie wiem co spotkało o. Augustyna i jakim cierpieniom był poddany, tylko on samo to wie.
    Nie oceniam dlaczego jest wydalony. Ale też nie widzę w słowach przełożonych o. Augustyna słów napełnionych miłością, troski o zbawienie jego duszy, dusz osób które latami karmiły się jego słowem. nie widzę Kapłanów, którzy stanęli i powiedzieli: ukochani w Panu od dzisiaj będziemy się modlić o jedność Kościoła, w intencji o. Augustyn, i wielu innych Kapłanów, którzy są prześladowani swoim Kościele.
    Nie widzę, ale tego też nie oceniam. Będę się modlił dalej za o. Augustyna i wielu innych Kapłanów, których znam i których nie znam. Będę pościł w środę w ich intencji. Wszystko składam w Niepokalanym Sercu Maryi jako jej niewolnik. Wszystko.
    Mogę powiedzieć, że Papież Benedykt też abdykował, i co?! mam go osądzać?!
    Modlę się za niego tak jak za Cały Kościół. Oczywiście to inna skala….

    Więcej miłości w wypowiedziach. Cierpię jak wielu, bardzo wielu Katolików. Wszystko na modlitwie i kolanach ofiarowuję Matce Bożej. Moja Mama zna moje serce i wszystko jej ofiarowałem…

    Jezu Ty się tym zajmij. Amen

  10. m pisze:

    Trzeba bardziej słuchac Boga niż ludzi .Dziś trzeba wybierać. Gdyby Pan Jezus był posłuszny faryzeuszom nie Objawiłby Ojca.

    • m pisze:

      swojemu ,,imiennikowi” odpowiadam, że to oświadczenie jest jasne dla wszystkich. Ojca Świętego należy szanować i czcić. Czcij Ojca swego i Matkę swoją. Przełożeni też są Ojcem i Matką dla Zakonnika. Ojciec Augustyn słuchając swoich przełożonych słucha Pana Boga także to porównanie powyższe trochę dziwne. Pan Jezus był posłuszny nawet swoim oprawcom, aż do skonania na Krzyżu. Błogosławiony Jesteś Boże teraz i na wieki.

  11. Joanna pisze:

    A ja dla „odmiany” doświadczam ostatnio nauk bardzo miłych i wesołych Kapłanów. Tylko pytanie: czy to o to chodzi żeby mówić to co chcemy usłyszeć aby się poczuć „miło”. Kapłani przestają mówić o sądzie, spowiedzi, o grzechu, o sakramentach itp. – żeby „nie straszyć ludzi” i nie opustoszały Kościoły.
    Co do proroków to np. Jeremiasz czy Jan Chrzciciel nie byli „mili”, ale mówili w porę i nie w porę i mieli słowa ostre jak miecz. Wydaje mi się że taki jest o.Augustyn – ja to rozumiem tak, ze on zdecydował że nie może już inaczej, że słucha bardziej Boga niż ludzi, na swoją odpowiedzialność.
    Osobiście żałuję tego ze zbyt mało się modliłam za tego kapłana.
    I pytam siebie czemu brakuje takiej konsekwencji przełożonym kapłanów którzy dopuszczają się krzywdy na dzieciach? albo tym co głoszą herezje: piekła nie ma?
    I nie przyrównujmy – zrównujmy świętych. Bo zaczniemy porównywać Jana Pawła II z o. Pio Faustynę z Małą Tereską albo Teresą Wielką albo o. Dolindo. I się zacznie
    Mimo jego wycofania i decyzji uważam o.Augustyna za Proroka tych czasów, czasów zamętu i cichej apostazji wielu Kapłanów. Wybieram modlitwę a nie ocenę.
    Jeśli kapłani do nas się uśmiechają i nas uspokajają, a po cichu np. myślą o papieżu „on głosi herezję” – to niech sami się zbadają czy są „lepsi” od o.Augustyna. I potem komentują.
    Oświadczenia oświadczeniami ale całą sprawę zna tylko Bóg, o.Augustyn i Zakon. Milczmy z szacunku dla tego Kapłana.
    „…ujrzałam dwie drogi: jedna droga szeroka, wysypana piaskiem i kwiatami, pełna radości i muzyki, i różnych przyjemności. Ludzie szli tą drogą, tańcząc i bawiąc się – dochodzili do końca, nie spostrzegając, że to już koniec. Na końcu tej drogi była straszna przepaść, czyli otchłań piekielna. Dusze te na oślep wpadały w tę przepaść; jak szły, tak i wpadały. A była ich tak wielka liczba, że nie można było ich zliczyć. I widziałam drugą drogę, a raczej ścieżkę, bo była wąska i zasłana cierniami i kamieniami, a ludzie, którzy nią szli mieli łzy w oczach i różne boleści były ich udziałem. Jedni padali na te kamienie, ale zaraz powstawali i szli dalej. A na końcu drogi był wspaniały ogród, przepełniony wszelkim rodzajem szczęścia i wchodziły tam te wszystkie dusze. Zaraz w pierwszym momencie zapominały o swych cierpieniach” (Dz. 153) św.Faustyna

    • c pisze:

      to zalezy do kogo ksieza mowia. ja jestem z pokolenia Y . i jesli chodzi o mlodych ludzi to nawet wesola ewangelizacja nie jest atrakcyjna. heh dla mlodziezy miejskiej to nawet tance mocnych w duchu sa za surowe. a ojciec Peelanowski mial w sobie cos takiego ze nawet pomimo tej surowosci porywal mlodych ludzi .

    • Joanna pisze:

      kochani i jeszcze gdyby Pan Jezus w czynach postępował jak niektórzy z nas na tym blogu słowem to Mateusz nie stał by się Apostołem, Maria Magdalena została by ukamienowana a łotr który wisiał na krzyżu obok Jezusa poszedłby do piekła bo przecież powiedział że on „sprawiedliwie cierpi”. Ludzie którzy nie są blisko Boga patrzą na nas i co widzą: krytykę, osąd – a przecież nie znamy się bliżej. Takiego Jezusa chcemy im przybliżyć? Nie chodzi o to by się tylko głupio cieszyć i uspokajać albo mówić jak to jest dobrze, bo widzimy co się teraz dzieje. Ale co z największym przykazaniem: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego.?
      Oddzielajmy grzech od grzesznika i nie wydawajmy zbyt pochopnych sądów. W internecie to takie łatwe, ale czy gdybyśmy spotkali się twarzą w twarz też to byśmy powiedzieli?
      Ja to mam „u siebie” w Kościele – ten podział na „tradycjonalistów” i „otwartych na wszystko” i to jest smutne – jakby już są dwa Kościoły, brak zjednoczenia. I byli tu różni księża i otwarci i tradycyjni a ludzi nie ma i tak.
      Uważajmy wszyscy na siebie przede wszystkim (mówię też o sobie) żebyśmy nie byli jak faryzeusze, sadyceusze i uczeni w Piśmie: oni mieli prawa i znali na pamięć Księgi – a przyszedł Jezus i wysłali go na śmierć. Byli czyści, nie chcieli się zabrudzić i obmywali ręce a Pan Jezus powiedział o nich: „groby pobielane”. Modlili się przed Świętym Świętych a o Jezusie mówili: „masz demona”. I zabili Świętego Świętych, ale dużo wcześniej zabili Boga w sobie bo ponad wszystko ukochali władzę i swoją mądrość i siebie.
      Są dziś jakieś skrajności – bo i droga „wesołkowatości” i droga łaciny (nie piszę o Mszy trydenckiej) Ale Serce Kościoła jest zawsze jedno i takie samo bo jeden jest Chrystus choć ma wiele członków.
      Ja mam tu u siebie – brat na brata, kapłan przeciw innemu kapłanowi. Smutne to i bolesne. Bo widać ten podział właśnie już od góry w Kościele hierarchicznym a na małych kończąc. Kto nas pcha w tą wojnę, wojnę może religijną? na pewno nie Bóg, który tak umiłował świat że Syna swego posłał aby każdy kto w niego wierzy nie zginął ale miał życie wieczne.

      • Renata Anna pisze:

        Ludzie Kościoła się kłócą, a szatan zaciera ręce. Tylko Eucharystia, modlitwa itd… jest naszą siłą w wierze!!! Wiara, Nadzieja i Miłość- 3 nierozłączne córki.

    • J. K. pisze:

      Joanno niech Cię BÓG BŁOGOSŁAWI! za te słowa!
      Kościół to modlitwa Sakramenty Święte nawracanie a nie ma być „miło ” „wesoło ”
      Owszem mamy być posłuszni ale nie ,, ślepo”.
      Ojciec Augustyn nie słucha przełożonych?
      To co? on teź ma nas prowadzic swiadomie na zatracenie? Jak to czynią inni??
      Nam pozostaje modlitwa i jeszcze raz modlitwa.
      Ale to nie znaczy że i do nas należy delikatne napominanie bładzących naszych braci i sióstr.
      Nie piszę tu o ,,Ocenianiu” ,,Bładzących upominać”
      Wiem że Adminka i tak tego nie opublikuje.
      Trudno..

      • Joanna pisze:

        dziękuję za błogosławieństwo, dla Ciebie także i dla Pani Ewy i dla nas wszystkich – niech nam Bóg Błogosławi.
        Nie wiem czy zostałam dobrze zrozumiana, bo upominanie owszem, ale z delikatnością i braterstwem, a nie jakbyśmy patrzeli na kogoś „z góry”. Wolę, żeby napominali Kapłani i prorocy i pouczali o grzechu i przecież jest Trybunał Miłosierdzia – spowiedź, tam czeka Jezus żeby wyznać swoją nędzę. Oddzielmy grzech od grzesznika. Oni nie potrzebują pouczeń z góry ale pokazać gdzie jest ich ratunek, wskazać drogę powrotu.
        Tak jak pisałam modlitwa na 1wszym miejscu za o.Augustyna.
        My jesteśmy ludźmi świeckimi i czy wiemy czym jest posłuszeństwo? Możemy wybierać „co nam się podoba” bez konsekwencji bezpośrednich – zmienić kościół, kapłana, spowiednika, wybrać Mszę, rekolekcje, zmieniać wspólnoty (wypisywać się i wpisywać). Tak jak pisałam wg. mnie o.Augustyn to prorok na teraz i ja nie rozumiem wszystkiego, ale słuchając jego wypowiedzi tak rozumiem że on nie mógł inaczej. Co będzie dalej? nie wiem – wolę się modlić.

        • J. K. pisze:

          Czasem nasz Pan sam posyła by danej osobie coś przekazać no właśnie, ,,w porę i nie w porę…”
          Przyznam,że wcale to łatwe nie jest.
          Klecząc przed naszym Królem i Panem myśląc co bedzie dalej z naszym Kosciołem.
          Pan dał mi natchnienie aby się nie martwić tylko modlić.

      • Longin pisze:

        @J.K.
        A jednak opublikowała 🙂
        A zatem czuwa tzn. dostrzega różnicę oraz jest ostrożna, bo słucha rad. Ja tylko dodam i modlę się aby jej Pan błogosławił, bo pomaga nam przejść przez tę pustynię a to trudna i wielka misja.

        • J. K. pisze:

          Longin.
          Tak opublikowała😊
          Nic dziwnego że Pani Ewa jest ostrożna,
          To Wielka odpowiedzialność,
          ,,PROWADZIĆ DO BOGA”
          Niech Panią Ewę za ten ogromny trud i poświęcenie BÓG BŁOGOSŁAWI!!!

  12. ja pisze:

    Jak poinformował KAI jeden z paulinów, o. Augustyn Pelanowski w zgromadzeniu już od dawna był postacią problematyczną, przede wszystkim ze względu na głęboką depresyjność. Podkreślił, że zrobiono wszystko, by mu pomóc i nie ma najmniejszych przesłanek by twierdzić, że Zakon go prześladował.

    „O. Augustyn był traktowany z szacunkiem, pełnił w zgromadzeniu bardzo ważne i odpowiedzialne funkcje, przez wiele lat był ojcem duchownym w naszym seminarium” – powiedział paulin, zaznaczając, że o. Augustyna przeniesiono ostatnio na jego osobiste życzenie, oraz że nigdy – nawet po wygłaszanych przez niego we Wrocławiu kontrowersyjnych kazaniach – nie nałożono na niego zakazów głoszenia ani innych kar kościelnych.

    O. Augustyn Pelanowski prawie rok temu dobrowolnie opuścił klasztor i zignorował podwójne napomnienie do powrotu.

    https://ekai.pl/paulini-o-pelanowski-rozmija-sie-z-nauczaniem-kosciola-i-lamie-slub-posluszenstwa/

  13. Joanna pisze:

    Paulini przed obrazem MB Częstochowskiej modlą się „Boże oddal od Kościoła Świętego wszystko to co Ciebie obraża”. Czy mają tego świadomość że Boga obraża ksiądz który sprawuje Mszę niedbale, bez wiary,albo ksiądz skalany grzechami nieczystymi i wobec dzieci a zbliża się do Ciała i Krwi Pańskiej, albo ten który głosi piekła nie ma i wszyscy będą zbawieni, Judasz jest przyjacielem Jezusa. Albo biskup który przenosi księdza zamiast go wydalić bądź wysłać na pokutę? Albo kardynał który jest masonem.?
    A tu czytam: „postać problematyczna”, „kontrowersyjne kazania”, „indywidualna działalność”. A ja byłam ostatnio świadkiem kontrowersyjnych kazań ale ci kapłani mają się dobrze. Piszą postać problematyczna a ja myślałam że to współbrat i modlą się za niego. Od kiedy głoszenie Słowa Bożego to indywidualna działalność?
    Chcą by ludzie przestrzegali przykazań i byli dla siebie dobrzy ale przykład nie idzie z góry.
    A dla mnie kontrowersyjne głoszenie to jest o.Kramer, o. Adam Szustak, albo np. działalność M.Zielińskiego. I wielu innych „zwykłych” Kapłanów. A jednak modlę się też za nich, choć ciężko.
    Życzę Kościołowi by był tak zdecydowany wobec wszystkich Kapłanów.

    • Longin pisze:

      Też w podobny sposób to widzę Joanno przy czym obserwując kontekst tej dyskusji, chciałbym zwrócić uwagę na kilka moim zdaniem istotnych kwestii. Po pierwsze nawet jeśli zabrzmi to zbyt moralizatorsko to jednak w żadnym wypadku nie możemy dać się podzielić ani nawet żywić do siebie urazy nawet jeśli nie zgadzamy się w pewnych kwestiach. To, że akurat teraz przyszło nam doświadczyć tak trudnych spraw jak chociażby „abortowanie” o.Pelanowskiego, wydarzenia wokół synodu czy chociażby zdecydowane, konkretne wpisy ks.Adama – to tylko dowód jak szczególny jest czas, w którym żyjemy. To na pewno wymaga wielkiej modlitwy i wynagrodzenia, ale również nie może być przemilczane, bowiem wielu dalej śpi w smacznym śnie i od nas też zależy czy przebudzą się z tej nieświadomości, a my nie będziemy jak zwietrzała sól. Zawsze złu mamy się opierać, szczególnie w odniesieniu do tych kontrowersyjnych teorii, które pochodzą z racjonalizmu, Opierać nie znaczy jednak ferować jednoznaczne wyroki potępiające ludzi, bo jak wiemy z Pisma my sami nie możemy wyrywać chwastu, który będzie rósł aż do żniwa.
      Po drugie u wielu z nas widać zwłaszcza teraz jakąś przesadną ostrożność, aby nie popaść w błąd lub nie być zwiedzionym przez np.tylu fałszywych proroków albo zbyt radykalnych kapłanów jak o. Augustyn czy ks. Adam, gdzie koronnym argumentem staje się nieposłuszeństwo. Pytanie tylko komu bardziej mamy być posłuszni Bogu, czy ludziom, bo uchowaj Boże, ale jeśli za jakiś czas powiedzą np. że Eucharystia to tylko rytuał – to co wtedy zrobimy. Dobrze jest mówić i wierzyć, że bramy piekielne nigdy Kościoła nie przemogą, ale najpierw musimy zdjąć zasłonę z oczu i zobaczyć że my również musimy go umacniać, a nade wszystko żyć na codzień bardzo blisko z Chrystusem…wtedy będziemy popełniać jak najmniej błędów i nie odpadniemy od łaski, która pozawala odróżnić dobro od zła.

  14. Euzebia pisze:

    Godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny (z tekstem)

    http://www.youtube.com/watch?v=w6WOOqNEmPo
    Link do Godzinek w pliku pdf poniżej

  15. J. K. pisze:

    Jeżeli mogę nawiąże do wczorajszego świadectwa Magdaleny. O burzy jakie ono wywołało.
    Na przekór tym którzy ją tu osądzali.
    Znam kobietę zniszczona przez ludzi i przez jej najbliższą rodzinę. Padła ona ofiarą spisku na dodatek jedna z jej siostr zajęła się okultyznem by zniszczyć jej życie i małżeństwo. Udało się.
    Pozostała sama z dzieckiem ,dosłownie sama.
    Odrzucona przez otoczenie oczerniana poniewierana od najgorszych znikąd nie miała i nie ma pomocy. Zamknięta w bólu ze swoim dzieckiem.
    Zdana jedynie na łaskę Boga.
    Czy gdyby jej krzyż miał być lżejszy i zdecydowala się żyć w zwiazku w dozgonnej w czystości.
    I dała to świadectwo czy też byłaby ukamienowana? ??

    • wobroniewiary pisze:

      A świadectwo Glorii Polo?
      Razu pewnego Pan Jezus pokazał jej prostytutkę,m ona spojrzała na prostytutkę z obrzydzeniem. A Pan Jezus jej powiedział, że ta kobieta została prostytutką, by nakarmić swe dzieci, bo Gloria odmówiła jej pomocy….

      • J. K. pisze:

        Bóg stawia nam na drodze ludzi.
        tak jak postawił Glorię Polo, lecz ta nie pomogła co dla tamtej kobiety skończyło się tragicznie
        Posłużę się tu kilkoma słowami z wypowiedzi pewnego kapłana.
        ,,Ludzie doznają wstrząsu gdy usłyszą o wypadku czy innej tragedii.
        A czasem wystarczy kilka słów ,
        by nimi uratować komuś życie”
        Chciał przez to powiedzieć ze nie trzeba wiele czasem tylko kilka słów wystarczy. A jakże w dzisiejszym świecie czesto nawet o dobre słowo trudno?

    • Euzebia pisze:

      Do J.K.
      Piszesz że znasz tą kobietę skrzywdzoną przez najbliższych, to może postaraj się „przyprowadzić” ją do naszej strony, żeby modliła się z nami; teraz jest czas Nowenny do Niepokalanej, 8 grudnia Godzina Łaski wypada w niedzielę więc może zaproponuj wspólne pójście na modlitwę do kościoła o godz.12-ej a jak ona nie ma czasu obiecaj że pomodlisz się za nią…
      Jak tamta rodzina taka nic nie warta to może dobrze że ją odrzucili pewnie Pan Bóg ma dla niej „lepszą ofertę”.

      • J. K. pisze:

        Euzebio.
        Ta kobieta żyje bardzo blisko Boga
        I jak trafnie ujęłaś Bóg ma dla niej ,,lepsza ofertę”
        Opiekuje się nimi i obdarza łaskami nadoprzyrodzonymi.
        BÓG ZAPŁAĆ Euzebio❤.

  16. Monika pisze:

    Wielkie, piękne i jakże prawdziwe!
    Wsłuchajmy się uważnie, O. Augustyn tu wiele wyjaśnia,
    także tym, którzy się oburzają i nie rozumieją:

  17. Joanna pisze:

    „Tam, gdzie papiestwo czy też historyczna religijność wydają się przygasać, moją odpowiedzią jest wiara.”
    (..) autor książki jest zwolennikiem zdrowej doktryny oraz odważnego udziału Kościoła w debacie publicznej. Taka postawa może okazać się remedium na dzisiejszy religijny chaos. „Kto poszukuje doskonałości – uważa Douthat – niech zacznie od poszukiwań doskonałości własnej duszy. Kto chce zbawić swój kraj, niech wcześniej zadba o zbawienie własne”. Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam dodane (Mt 6, 33). (…)
    WIARA ZACZYNA SIĘ TAM, GDZIE WYCZERPUJĄ SIĘ LUDZKIE MOŻLIWOŚCI, BOGU NIERAZ PODOBA SIĘ DZIAŁAĆ W KRUCHOŚCI.A WSZYSTKO PO TO BY NIE UMRZEĆ ZA ŻYCIA.

    (…)Zmusza nas do myślenia o Kościele, byśmy go bardziej pokochali, mocniej się z nim utożsamili, bardziej się o niego zatroszczyli – bo to nasza Matka, środowisko wiary, dom, w którym wzrastamy i uczymy się wychodzenia na ludzi i chrześcijan. To nasze matczyne łono, w którym dojrzewamy do życia wiecznego, uczymy się Ewangelii i trudnej sztuki kierowania się wolą Bożą. (…)
    Znów musimy założyć buty i ruszyć w drogę, jak Abraham i Maryja Dziewica, wsłuchując się w głos Boga żywego. Ta historia – zdaje się mówić autor książki, parafrazując Jezusa – nie zmierza do śmierci, lecz aby się objawiła na nowo chwała Boża (por. J 9, 4). Chrystus posługuje się krzyżem, by zbawić nas, zbawić swój Kościół, a przez niego także cały świat. Krzyż musi zaboleć, jest niewygodny i nieprzewidywalny. Dla jednych jest głupotą, dla innych zgorszeniem, dla nas zaś mocą i mądrością Bożą, uświęceniem i odkupieniem (por. 1 Kor 1, 23-24).(..)
    (..)Douthat wątpi, czy wystarczy ludziom podarować „chrześcijaństwo łatwiejsze”, mniej wymagające, by ich pozyskać. To nie działa.
    Ludzie, którzy dziś zbliżają się do Kościoła, szukają życia piękniejszego, bardziej autentycznego, bardziej szczęśliwego – bez względu na cenę.
    W wielu dziedzinach życia człowiek dzisiejszy oczekuje od Kościoła nauczania mądrego i pogłębionego.
    (..) kto dał się wciągnąć w kościelną „wojnę domową”: jesteś za papieżem Franciszkiem czy przeciw niemu? Wolisz tego czy tamtego papieża? Jesteś za postępem czy tradycją? Chaos w Kościele jest często opisywany w terminach Karla Schmitta: wróg – sprzymierzeniec. (..)
    Wojna domowa w Kościele przypomina – utarczki wszystkich ze wszystkimi. Portale i grupy społecznościowe są terenem walki: trujące opinie, przesadne teologiczne zaczepki(…)
    (..)Stany Zjednoczone są zasadniczo krajem religijnym, lecz większość Amerykanów przystało do „złej religii”, porzucając zdrowe nauczanie na rzecz religii wychwalającej własne ego i schlebiającej najgorszym instynktom. To religia „zrób to sam”, wyznawana przez polityków i twórców pop kultury. Wielu z jej propagatorów ma się za chrześcijan. Głównym balastem dla tej religii jest jednakże realna osoba Chrystusa, zastępowana w sercu i umyśle „Jezusem według własnego pomysłu”, bardziej dostosowanym do tego świata. W jej ramach pojawia się wielu nauczycieli wolnej miłości i osobistej samorealizacji. Społeczeństwo nią przesiąknięte próżność zamienia w „samodoskonalenie”, duszę w „zdrowe zadbanie o samego siebie”, a cudzołóstwo zastępuje „postępowaniem w zgodzie z własnym sercem”. Nic dziwnego, dodaje autor, że Nowy Jork stał się „aborcyjną stolicą Ameryki”.
    (…)autor zarzuca Kościołowi, że zamiast głosić Ewangelię i wzywać do nawrócenia, usiłuje się dopasować do współczesnej kultury.
    (…) dowodzi, że nie da się dobrze przyglądać zjawiskom religijnym, kierując się uprzedzeniami albo bezkrytyczną euforią, używając okularów papalatrii bądź papafobii.
    (…)Wszystkie zdania o miłosierdziu, dobrych obyczajach i innych miłych sprawach są tylko czczym gadaniem. To trudni ludzie. Znamy to z doświadczenia, że gdy teologiczna lewica mówi o potrzebie «dialogu», w rzeczywistości ma na myśli coś takiego: «Rozmawiajmy aż do momentu, gdy nie zaczniesz wypowiadać tego, czego nie chcemy. Po czymś takim cię wykluczymy»”.

    Read more: http://www.pch24.pl/zmienic-kosciol–papiez-franciszek-i-przyszlosc-katolicyzmu,72440,i.html#ixzz66sm56xzT

  18. Renata pisze:

    Kochani proszę o modlitwę kolejny raz. Co roku pragnę chodzić z dziećmi na roraty ale zawsze wystąpią warunki niesprzyjające – mąż ma zmianę popołudniową albo ( to głównie) choroba dzieci. Był czas w ktorym myślałam, że moja modlitwa jest niemiła Bogu i dlatego tak jest…Ostatnio poprosiłam o modlitwę i sytuacja została rozwiązana DZIĘKI WASZEJ POMOCY, wierzę, że teraz też tak bedzie🙂

  19. Tak dla przypomnienia kto chce się jeszcze zapisać na Krucjatę Jednej Intencji
    http://www.jednaintencja.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s