Ks. Stanisław Małkowski: Prawda o śmierci ks. Jerzego jest nadal ukrywana

19 października: To nie jest rocznica śmierci. To jest rocznica porwania księdza Jerzego. Śmierć nastąpiła sześć dni później: dwudziestego piątego października

Eryk Łażewski, Fronda.pl: 19 października tego roku obchodziliśmy kolejną, już trzydziestą piątą, rocznicę śmierci błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki.
Ks. Stanisław Małkowski: To nie jest rocznica śmierci. To jest rocznica porwania księdza Jerzego. Śmierć nastąpiła sześć dni później: dwudziestego piątego października.

Taką datę zamordowania księdza Popiełuszki podają media.
Wielu ludzi w to wierzy, a jest to wersja nieprawdziwa, że został porwany i od razu zamordowany przez tą pierwsza ekipę, w ciągu godziny. Natomiast ta pierwsza ekipa przekazała księdza Jerzego drugiej ekipie. Była ona złożona z Polaków, ale podobno jacyś Rosjanie też tam byli. Do niektórych jej członków dotarł prokurator Andrzej Witkowski i z nimi rozmawiał, ale [wtedy] został natychmiast odsunięty od śledztwa przez jakieś czynniki państwowe. I sprawa utknęła: ani władze kościelne, ani państwowe nie są zainteresowane wyjaśnieniem ostatniej, męczeńskiej drogi księdza Jerzego, która trwała znacznie dłużej, [niż się powszechnie sądzi]. Zresztą ślady na ciele księdza Jerzego – znęcania się nad nim, kaleczenia go, wskazują na niemożliwość tego, aby był męczony tylko przez godzinę.

Większość księży jednak, obecnie ulega owej opinii sterowanej z góry. Mam wrażenie, że obie władze pogodziły się co do tego, że trzeba sprawę ukryć, nie drążyć, nie wyjaśniać. Nie pociągać do odpowiedzialności faktycznych sprawców zamordowania księdza Jerzego.

Do sprawy tej wrócimy w dalszej części wywiadu. A teraz chciałbym zadać następujące pytanie: jakim człowiekiem był ksiądz Jerzy w kontaktach osobistych? Ksiądz go przecież znał.
Był przede wszystkim człowiekiem niezwykle przyjaznym i łagodnym. A zarazem umiał być stanowczy w sprawach zasadniczych. Ale też często swoją stanowczość wyrażał z pewnym umiarem. Bo gdy porównywano wtedy, w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych, ton kazań księdza Jerzego, i na przykład moich kazań, to moje kazania uznano za ostrzejsze od wypowiedzi księdza Jerzego.

Był ksiądz na pierwszym miejscu wśród księży do wyeliminowania.
A, to inna sprawa! Tak! Ale potem zmieniono kolejność. Dzięki temu żyję.

A czy można wskazać na jakieś wady księdza Jerzego?
Nie! Jakichś wad, które by rzutowały na jego kapłańską posługę, ja nie zauważyłem. No, pewną wadą księdza Jerzego – jeśli można tak powiedzieć – była jego chorowitość i idąca za nią słabość. Spowodowana głównie przez chorobę krwi, którą lekarka, opiekująca się księdzem Jerzym, nazywała „chorobą Addisona – Biermera”.

A jaki stosunek miał ksiądz Jerzy do swoich wrogów: generała Jaruzelskiego, Jerzego Urbana, w ogóle komunistów?
Urban to jakby osobna kategoria, bo on z tym swoim zakłamaniem, z tą swoją nienawiścią zupełnie otwarcie, bezczelnie ujawniał się. Chyba nawet w którymś kazaniu, ale nie podczas mszy za Ojczyznę, tylko przy innej okazji, ksiądz Jerzy publicznie dał wyraz swojej postawie wobec tego tonu nienawiści i zakłamania, które „Jan Rem”, czyli Urban, wyrażał w wystąpieniach publicznych. Bo dodam, że ksiądz Popiełuszko wymienił go chyba nie po nazwisku „Urban”, ale z użyciem pseudonimu dziennikarskiego „Jan Rem”

To jaki był ten stosunek błogosławionego do Urbana?
Bardziej do treści, do postawy Urbana, niż do niego jako osoby. Z różnych wypowiedzi księdza Jerzego wynika, że on bardzo odróżniał postawę człowieka, jego wypowiedzi, od osoby, która – póki żyje – póty ma pewną szansę (może niewielką) opamiętania się i nawrócenia.

A więc – jak rozumiem – do komunistów jako do osób, nasz błogosławiony odnosił się po prostu z chrześcijańskim szacunkiem?
Ksiądz Jerzy był wolny od nienawiści do ludzi jako osób. Także do tych, którzy wyrażali wrogość wobec Polski, Kościoła i jego osobiście.

Wspomniał tutaj ksiądz o wrogości, której skutkiem stała się śmierć księdza Jerzego. Czy ta śmierć była wtedy jakimś ciosem dla opozycji solidarnościowej?
Ta śmierć była przede wszystkim konsekwencją postawy księdza Jerzego. I on się liczył z możliwością, że zostanie zabity. Mimo tej świadomości, nie zaniechał swojej posługi: słowa i świadectwa nieprawościom, które się wtedy w Polsce działy.

Chodzi mi o oto, czy komuniści osiągnęli jakieś swoje cele, zabijając księdza Jerzego. Czy wręcz przeciwnie: wzmogli opór przeciw sobie?
Faktycznie wzmogli opór, ale być może ich celem było zastraszenie ludzi, którzy ośmieliliby się księdza Jerzego naśladować. Wskazanie, że ich też może taki los spotkać.

Czy ten cel udało im się osiągnąć?
Sądzę, że nie. Chociaż z czasem ton wypowiedzi księży bardzo złagodniał. Co innego lata osiemdziesiąte – zwłaszcza pierwsza połowa, a co innego: to, co się dzieje dzisiaj.

I właśnie: czy Polska z żywym księdzem Jerzym byłaby inna, lepsza?
Trudno powiedzieć. Ze swoją postawą, jest mało prawdopodobne, aby ksiądz Jerzy przeżył kolejne napaści, prześladowania. A tej postawy nie chciał się wyrzec.

Był świadom tego, że może dojść do złożenia przez niego ofiary z życia.

A gdyby go nie zabito?
Gdyby go nie zabito, to ponieważ był człowiekiem bardzo schorowanym, to prawdopodobnie nie żyłby długo. Umarłby wskutek rozwijających się chorób.

A teraz chciałbym nawiązać do następującej wypowiedzi księdza: „Gdyby ksiądz Jerzy żył, to może byłby teraz ze mną na Wólce Węglowej”.
No tak (śmiech), to swoją drogą. Nie trzeba było na to wiele czasu. Kiedy ksiądz Jerzy wracał do Warszawy z bydgoskiej parafii Świętych Braci Polskich Męczenników obejmującej osiedle Wyżyny, to liczył się z możliwością, że gdy dojedzie do Warszawy, to będzie od razu, albo bardzo prędko, pozbawiony możliwości głoszenia kazań, i być może nawet relegowany z parafii św. Stanisława Kostki.

A czy to oznacza, że i wtedy, i teraz, ksiądz Jerzy, gdyby przeżył, byłby w polskim Kościele zmarginalizowany?
Tak sądzę!

A dlaczego? Czy ze względu na swoją postawę oporu?
Tak, ze względu na taką jasność, jednoznaczność swoich wypowiedzi. W sytuacji, gdy władze kościelne zmierzały do pewnego kompromisu z władzami państwowymi, a być może i odwrotnie. Ksiądz Jerzy przeszkadzał, gdy chodzi o taką linię ugodową.

A czy ksiądz Jerzy mógłby również przeszkadzać w porozumieniu władz Solidarności z komunistami?
Zależy jakich władz Solidarności. Solidarność była zróżnicowana.

Chodzi mi o Lecha Wałęsę i innych tego typu.
A nie! Pewnie prędzej czy później, poznałby się na nim. Chociaż, wczoraj znalazłem takie zdjęcie wśród swoich różnych zdjęć z pierwszej połowy lat osiemdziesiątych, czy końca siedemdziesiątych, na którym ksiądz Jerzy odnosi się bardzo przyjaźnie się do Wałęsy, i z wzajemnością. Zanim więc on się na kimś poznał, to musiało troszeczkę czasu upłynąć. A on był człowiekiem bardzo ufnym, bardzo przyjaznym. I dlatego była łatwa możliwość agentury w otoczeniu księdza Jerzego. A on ich [agentów] albo nie rozpoznawał, albo uznał, że i tak go będą śledzili, i tak będą starali mu się jakoś dokuczyć, a więc co to za różnica, czy są bardzo blisko, czy troszkę dalej.

Warto tu przypomnieć, że wśród jego znajomych byli liczni aktorzy, artyści, którzy przeszli później na pozycje Unii Wolności, czy liberałów.
Niestety tak. To się każdemu może zdarzyć. Tak, jak zdarzają się nawrócenia w naszą, dobrą stronę; tak i zdarzają się takie „odloty”.

Czy ksiądz Jerzy zdołałby powstrzymać swoich znajomych przed „odlotami”?
Przypuszczam, że tak. Ale delikatnie, czyli raczej w prywatnych rozmowach, a nie przez jakieś oświadczenia publiczne.

Wracając więc do mojego wcześniejszego pytania: czy nie można się jednak spodziewać, że gdyby ksiądz Jerzy żył, Polska byłaby przynajmniej trochę lepsza. Może – na przykład – nie byłoby tylu przejść na złą stronę?
Nie! Bo postaw podobnych do postawy księdza Jerzego było w Kościele więcej. Zarówno jeżeli chodzi o świeckich, jak i o księży. Była to postać w pewnym sensie wyjątkowa, ale ta postawa była nie tylko jemu właściwa.

I tak na koniec, chciałbym wrócić do tego, co mówił ksiądz na początku: mamy dwie wersje porwania i śmierci księdza Jerzego…
Pierwsza jest teraz szerzona publicznie. Także w dzisiejszym, to znaczy sobotnio-niedzielnym, „Naszym Dzienniku”, w artykule o księdzu Jerzym ta wersja jest powtarzana. A więc przypuszczam, że wierzy w nią większość księży, czy w ogóle osób pobożnych, choćby takich, które czytają „Nasz Dziennik”. Jeżeli redakcja ośmieliła się puścić do druku artykuł zawierający kłamstwa na temat śmierci księdza Jerzego, to znaczy, że liczy się z dosyć powszechną opinią w Kościele – świeckich i księży, że tak się stało, jak się [szeroko] pisze i mówi.

Dlaczego ksiądz uważa, że ta nieoficjalna wersja jest prawdziwsza, niż ta szerzona publicznie?
Nie prawdziwsza, lecz prawdziwa! Prawda nie jest tutaj stopniowana, tylko albo jest, albo jej nie ma.

To powiedzmy inaczej: dlaczego czynnikom oficjalnym zależy na tym, aby nie stała się ona wersją powszechnie uznawaną?
Wtedy byłaby oczywista zgoda władz. Oczywiście: ta zgoda była! Ale można powiedzieć, że „Piotrowski uniósł się”, że była pewna samowola ze strony porywaczy. No, nieprawda! Działali na rozkaz. Poza tym, nie oni zabili księdza Jerzego. Nie oni go przez kilka dni torturowali. Robiła to druga ekipa. Ujawnienie tej okoliczności, bardzo by obciążało ówczesne państwowe władze, które – skazując tych z pierwszej ekipy porywaczy na dwukrotnie zresztą łagodzone wyroki– ujawniły pewien dystans wobec nich. Oczywiście uspokajali ich, że oni przecież niedługo wyjdą, gdyż wyroki będą zmniejszone.

Było więc takie porozumienie: rzucić ludziom sprawców porwania księdza Jerzego, ale nie zamordowania. Jakby rzucić dla satysfakcji: niech się [Polacy] cieszą, że władze są jednak sprawiedliwe, że są kary dla winnych, ale ci naprawdę winni pozostali bezkarni. Gdy bowiem – jak już wspomniałem – prokurator Andrzej Witkowski dotarł do prawdy, i z kilkoma z nich rozmawiał, oraz gotów był sformułować pewien akt oskarżenia, to wtedy natychmiast został od sprawy odsunięty.

W takim razie, dlaczego do tej pory zależy komuś, aby ówczesne władze „wybielać”, uniewinniać?
Z tych faktycznych sprawców męczeńskiej śmierci księdza Jerzego niektórzy pewnie jeszcze żyją. Następnie: wznowienie sprawy jest w ogóle jakąś kompromitacją dla tych, którzy jej przez tyle lat nie ośmielali się ruszyć, ani nie chcieli wznowić. Jest to pewna kompromitacja: nie tylko dla strony państwowej, ale również w pewnej mierze dla kościelnej, gdzie pewną rolę odgrywali, i odgrywają zresztą dalej, ludzie uzależnieni agenturalnie, szantażowani nawet.

To wszystko sięga zatem zbyt głęboko?
Tak, sięga zbyt głęboko, i zbyt dotyka różnych ludzi, którzy oczywiście prędzej, czy później staną przed Bogiem na sądzie. Jednak na razie ludzie ci, chcą uniknąć nie tylko jakichś konkretnych sankcji czy wyroków, ale nawet odpowiedzialności wobec opinii publicznej. Chcą zachować dobrą opinię.

No i ostatnie pytanie, czy ksiądz uczestniczy w oficjalnych obchodach rocznicy… właśnie czego? porwania, śmierci księdza Jerzego? Trudno powiedzieć!
O śmierci są nieustanne wzmianki. Bo większość księży uważa, że tak było, jak się [powszechnie] mówi. A więc, jeżeli jadę 19 października do kościoła św. Stanisława Kostki, to czy w kazaniu, czy przez głównego celebransa – pewnie proboszcza, będzie powiedziane, że obchodzimy rocznicę męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki, co jest nieprawdą. Prawda, że ksiądz Jerzy został zabity później, nie przez tych, którzy dostali wyroki, jest do odnalezienia i argumenty na to też. Argumentami są choćby książka Wójcika i Sumlińskiego „Kto naprawdę go zabił”, czy postawa prokuratora Andrzeja Witkowskiego. On jest troszeczkę związany tajemnicą, więc nie może mówić wszystkiego. Ale to, czemu daje świadectwo, zaprzecza oficjalnej i powszechnie uznanej wersji. Więc kto szuka prawdy, ten ją znajdzie. „Szukajcie, a znajdziecie”.

Miejmy nadzieję, że ta prawda „dobije się” do opinii publicznej!
No, być może. Ale, żeby tak się stało, musiałyby w Polsce nastąpić jakieś przemiany! 

Za: fronda.pl

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

18 odpowiedzi na „Ks. Stanisław Małkowski: Prawda o śmierci ks. Jerzego jest nadal ukrywana

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały 2019 rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. wobroniewiary pisze:

    ❤ Orędzie dla parafii w Medziugorje i dla świata z 25 października 2019 ❤

    Drogie dzieci! Dziś wzywam was do modlitwy. Niech modlitwa będzie balsamem dla waszej duszy, ponieważ owocem modlitwy jest radość, dawanie i świadczenie o Bogu waszym życiem.
    Drogie dzieci, jeśli w pełni oddacie się Bogu, On zatroszczy o wszystko i będzie wam błogosławił, a wasze ofiary będą miały sens. Jestem z wami i wszystkich was błogosławię moim matczynym błogosławieństwem. Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na moje wezwanie.

  3. wobroniewiary pisze:

    Fragment z dziś:
    „Pragnęlibyśmy dziecinko aby tak jak twoje serce otworzyłyby się na Nas,by wyciągnęli w tej świętej, cudownej kaplicy swoje dłonie do Nas oddając się swemu Królowi i Panu i Władcy tego Narodu na służbę a swej Królowej w niewolę.
    Dzieci ukochane ! Najdroższe Nasze dzieci Polskie podążajcie do Nas czym prędzej byśmy mogli rozpocząć naszą współpracę w ratowaniu Polski i świata.
    Ów gest z waszej strony uczyniony da Nam możliwość osłonięcia was od kar należnych, które będą musiały ponieść inne narody a was wyposaży w e wszelkie niepojęte dary i łaski jakie Bóg przeznaczył polskim dzieciom na czasy ostateczne a jakich do tej pory nie zsyłał.
    Pozdrawiamy Was dzieci i prosimy aby całe wasze rzesze a nie dziesiątki przybywały do Niepokalanowa. Amen

    • babula pisze:

      Ewo jestem Ci tak wdzięczna za te przekazy z Niepokalanowa!
      To nie chodzi o sensację bo cos nowego się pokazało.
      Ale to balsam na moją umęczoną duszę. Bo wciąż się zadręczam, że nic nie robię dla Pana Boga, że za mało robię a z drugiej strony czuję się unieruchomiona przez brak zdrowia i praktycznie bezsilna. I chociaż wiem, że to właśnie jest mi dane to żyję w przeświadczeniu, ze marnuję bez pożytku życie.
      A tu czytam ( z poprzednich notek):
      „Nie rozumiecie Nasze najmilsze ukochane dzieci polskie, że każdy z was od najmłodszego Polaka do najstarszego może podnieść ręce do Boga i mu się na służbę oddać oraz w niewolę Jego Matce. Nie musi przez to robić nic nadzwyczajnego.
      Każdy znoszony ból, smutek, niepowodzenie, każda radość, modlitwa, dobry uczynek będzie służbą dla tych, którzy nie będą mogli ze względu na zdrowie i inne kalectwo, trudności iść w świat i ratować bliźnich. Dlatego bardzo proszę dzieci, abyście wszyscy oddali siebie i Naród cały w niewolę Maryi i na służbę Jezusa. Amen”
      Boże mój – nadzieja mi zajaśniała. Bo chociaż wiedziałam to żyłam w ciemności tak jak bym nie wiedziała…i wciąż jeszcze dużo muszę się nauczyć ale gdy to czytam to jaśniej na sercu się robi. ❤

  4. wobroniewiary pisze:

    Cudowna Kaplica Adoracji Najświętszego Sakramentu w Niepokalanowie 25 Pażdziernika 2019 rok (ciąg dalszy).

    Moje dzieci ! Słodkie , polskie i dzielne Moje dzieci, tak mocno doświadczane przez życie, nadchodzi kres waszej udręki, pogardy ze strony świata, upokorzeń, drwin i wyszydzeń.
    Jako dzieci Jezusa musieliście tego wszystkiego zaznać by teraz gdy oddawać się Mi będziecie w niewolę i Jezusowi na służbę mogli wzrosnąć we własnych oczach, waszych rodzin, świata.
    Zrozumiecie niedługo wszyscy, że jesteście prawdziwymi dziećmi Samego Boga a nie tego świata i otrzymacie prymat przywództwa duchowego, niosąc proporzec wiary, krzyża i miłości na ten zepsuty, zagubiony, ginący świat, który pogrążył się oddając wartościom przeciwnym do głoszonych prawd i przykazań Bożych.
    Dziś wielką radość wam oznajmiam, by pomóc wam wzniecić radość, nadzieję, podnieść ducha waszego i zachęcić do podjęcia tej wyróżnionej, wspaniałej roli, która waszą Ojczyznę wywyższy w potędze i chwale jako Ojczyznę i dziedzictwo Boga Samego, który upatrzył sobie tę ziemię, to potomstwo na Apostołów Czasów Ostatecznych, na nauczycieli Jego nauk i przedstawicieli najwyższych wartości.
    Wkrótce już wkrótce kochane dzieci wasza Ojczyzna zajaśnieje na mapie świata dając przykład wszystkim narodom, jak żyć, jak chwalić Boga i Jego Matkę, jak pokonać zło w narodach tego świata, rodzinach, własnych duszach.
    Błogosławimy Cię Polsko tak Nam miła, której dzieci tak bardzo cenią Ciebie i szczerze kochają, bo rzesze twoich świętych dzieci, które przelało za Ciebie krew i cierpienie swoje ofiarowało Bogu przygotowało wam ten teren, byście mogli przejąć przywództwo najpierw w narodzie a potem na świecie. Amen

    • Katarzyna pisze:

      Piękne słowa. Bóg zapłać.

    • Mikael pisze:

      Miałem możliwość uczestniczyć w tym miesiącu z rodzina w Mszy Świętej i nabożeństwie pierwszej soboty w Niepokalanowie. Kościół wypełniony po brzegi, w czasie wspólnego różańca można było odczuć z nami obecność naszej Matki Boskiej, zwłaszcza wpatrując się w jej przesliczną figurę górującą za ołtarzem.

  5. Maggie pisze:

    Za naszą Ojczyznę Pod Twoją Obronę z ks.Jerzym:

  6. Rozalia@RS pisze:

    Matko Boża Niepokalana umocnij naszą wiarę, dodaj sił, abyśmy wypełnili zobowiązania naszych Ojców i abyśmy się nie zniechęcali, tak jak nauczał nas św. Jan Paweł II. Niech Jego przykład i postawa Prymasa Tysiąclecia będą nam drogowskazem. Totus Tuus Maryjo!

  7. wobroniewiary pisze:

    Czy się to komuś podoba, czy nie – Bóg istnieje. ON ŻYJE! Wierzysz w to?

  8. babula pisze:

    ..”Miejmy nadzieję, że ta prawda „dobije się” do opinii publicznej!
    No, być może. Ale, żeby tak się stało, musiałyby w Polsce nastąpić jakieś przemiany! ”

    Myślę, że już trochę tej prawdy się „dobija” do głosu a to dzięki ks. Małkowskiemu i internetowi.
    I dobrze, że ten wywiad pojawił się na stronie tak często czytanej przez wielu ludzi.
    Ja też żyłam w przeświadczeniu, że porwali ks. Jerzego i szybko zabili.
    A okazuje się, ze oprawcy zadbali byśmy mieli potężnego orędownika w walce z szatanem.

    Św. Jerzy -módl się za nami!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s