Modlitwa przez wstawiennictwo Matki Bożej o beatyfikację Sługi Bożego o. Matteo z Agnone

Kochani Czytelnicy, 
podczas tego ostatniego wyjazdu pielgrzymkowego, gdzie złożyłam tysiące intencji przy grobie o. Dolindo, odwiedziliśmy też Serracapriolę, gdzie modliliśmy się przy grobie o. Matteo z Agnone, który „wyciął diabłu numer umierając 31 października, przez co zepsuł im pseudoświęto Halloween”

Podczas egzorcyzmów demony wielokrotnie wypowiadały się przez osoby, za które modlił się włoski egzorcysta Cipriano de Meo, że Sługa Boży Mateusz z Agnone, śmiercią pokornego zakonnika zepsuł im święto Halloween 

O. Cyprian podczas 56 lat posługi egzorcyzmu doświadczył, że kontakt z grobem Ojca Mateusza z Agnone, to dla opętanych coś szczególnego i szatan jakby zmuszony jest szybko ujawnić swoją obecność i prędko odchodzić. Wielokrotnie diabeł twierdził, że wezwanie Ojca Mateusza jest dla niego bolesne, dręczy go. Takie jest działanie pokory. 

Diabeł wypowiada się ze złością: „Nie lubię Mateusza, bo mi śmierdzi z powodu Chrystusa! Śmierdzi … szczęściem i świętością, i nie mogę tego znieść … Nie chcę słyszeć o nim, mogę spowodować poważne uszkodzenia, jak będziesz tak robić. Nie masz go znać!” Egzorcysta: „Sprawa beatyfikacji księdza Mateusza jest bliska mojemu sercu …”. Diabeł: „Nie wiesz co robisz. Przestań.”Egzorcysta: „Dlaczego tak mówisz ?” Demon: „Ponieważ ten martwy człowiek jest bardzo niebezpieczny, bardziej niebezpieczny, niż kiedy był żywy, a będzie jeszcze bardziej, jeśli sprawa pójdzie do przodu i najgorzej, jeśli będzie uwielbiony, ponieważ wówczas będzie razem z tobą.”

Podczas tego pobytu w Serracaprioli o. Marek kapucyn (obecnie jest tam w klasztorze aż trzech Polaków) rozdawał nam obrazki z modlitwą o rychłą beatyfikację o. Matteo z Agnone, (mam ich więcej podobnie jak obrazków z relikwiami św. O. Pio i wyślę tym, kto ich potrzebuje).

Obrazek i modlitwa o beatyfikację Sługi Bożego o. Matteo z Agnone

Modlitwa przez wstawiennictwo Matki Bożej
o beatyfikację Sługi Bożego o. Matteo z Agnone, kapucyna

Dziewico i Matko nasza, Maryjo, która zawsze okazywałaś się tak wrażliwa wobec potrzeb swoich wiernych, pokornie Cie prosimy: byś u Trójcy Przenajświętszej, dzięki Twemu wstawiennictwu Córki, Matki i Oblubienicy, wyprosiła nam łaskę beatyfikacji sługi Twego o. Matteo z Agnone. On, swym słowem i pismami ukazywał i głosił Twe Wniebowzięcie z duszą i ciałem do nieba, a także Boskie Królowanie Syna Twego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa. Ufamy Twej matczynej pomocy.

Trzy Zdrowaś Maryjo…
Imprimatur: San Severo, 25.03.1984 r. 

Bp Angelo Criscito

 

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

69 odpowiedzi na „Modlitwa przez wstawiennictwo Matki Bożej o beatyfikację Sługi Bożego o. Matteo z Agnone

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały 2019 rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

    MODLITWA DO NASZEJ PANI OD ARKI

    Wszechmogący i Miłosierny Boże, który przez Arkę Noego ocaliłeś rodzaj ludzki przed karzącymi wodami potopu, spraw litościwie, aby Maryja Nasza Matka była dla nas Arką Ocalenia w nadchodzących dniach oczyszczenia świata, uchroniła od zagłady i przeprowadziła do życia w Nowej Erze Panowania Dwóch Najświętszych Serc, przez Chrystusa Pana Naszego. Amen.

    Pani od Arki, Maryjo Matko nasza, Wspomożenie wiernych, módl się za nami!

  2. wobroniewiary pisze:

    ***** 
    Modlitwa ułożona przez O. Matteo do Matki Bożej Wniebowziętej

    O, słodka Matko, o, Królowo, o, Pani nasza
    Jeśli widzisz nas w grzechach – podnieś nas,
    Jeśli w łasce – podtrzymuj nas.
    Jeżeli na drodze do Boga zatrzymujemy się – porusz nas,
    jeśli idziemy – pocieszaj nas.
    Ty jesteś naszą pośredniczką,
    Podobnie jak Syn Twój jest pośrednikiem
    pomiędzy Ojcem a człowiekiem,
    tak Ty jesteś pośredniczką
    między człowiekiem a twoim Synem.
    Jesteś naszą warownią, spójrz na wojnę, jaka nas otacza
    Jesteś naszą gwiazdą, spójrz na burzę jaka się podnosi.
    Jesteś jak księżyc, spójrz na ciemną noc,
    pośród której się znajdujemy.
    Broń, kieruj, oświecaj nasze serca,
    abyśmy trzymając się prostej drogi do nieba
    mogli się cieszyć najpierw Bogiem,
    a potem Tobą na wieki wieków. Amen

  3. wobroniewiary pisze:

    Sama prawda:

    • Sylwek pisze:

      uważaj bo cie puszczą jak zapytasz o to to raczej kampania na prezydenta się zaczyna…

    • Marta 3 pisze:

      Ja nie wiem czy wymuszone intronizacja to to o co Pan Bóg prosił… Chyba raczej trzeba się modlić o nawrócenie prezydenta…

      • babula pisze:

        Jeśli nie podejmiemy współpracy z łaską Bożą dawaną nam każdego dnia, jeśli nie przemienimy naszych serc mocą tego co codziennie otrzymujemy od Pana Boga to żadna intronizacja nam nie pomoże.
        To nie jest tak, że jeśli dokonamy aktu intronizacji to zostanie usunięte zło z naszego życia. Prawdziwa intronizacja nastąpi gdy my (każdy z nas) używając Wolnej Woli wybierzemy Boga jako swoją Jedyną Miłość.
        To nasze poddanie się Woli Bożej, chętne wypełnianie jej umożliwi intronizację w każdym jej wymiarze.
        Przynajmniej starajmy się, codziennie się starajmy..

    • Jola pisze:

      Kochani!
      Nie słuchajcie fałszywych proroków!
      (Jeźeli już musicie) czytajcie prywatne objawienia nie uznane przez Kościół z uwagą zdanie po zdaniu!
      Szatan próbuje zwieść nawet garstkę która jeszcze pozostała.
      Pan Jezus nie domaga się szturmem Intronizacji ,,Król Polski „gdzie Jego Matka ośmieszana w gejowskiej Aureoli? !
      Ostrzegam was przed falszywymi prorokami!

    • Joanna pisze:

      Intronizacja tak, musi być w Polsce przeprowadzona jak powiedziała Rozalia Celak.
      Ale może zacznijmy od siebie, naszych rodzin, środowisk w których pracujemy, żyjemy. Bo przecież jest dużo osób które w ogóle nie słyszało o Intronizacji i nie wie czym ona jest. To dla nich tylko „hasło”. Poza tym wydaje mi się, że za bardzo liczymy na jednostkę, jedną osobę (nawet jeśli to Prezydent). Raczej to musi wyjść od dołu, od nas zwykłych ludzi – takie pragnienie które będzie się szerzyć i coraz więcej ludzi będzie się oddawać Maryi i Chrystusowi jako Królowi naszych serc i rodzin. Przyjąć to i żyć tym każdego dnia. Zbyt mało ludzi wie o tym, a pewnie jeszcze mniej żyje tym każdego dnia.
      Ostatnio oglądałam przemówienie Jana Pawła II na placu Zwycięstwa i tam z tłumu, w trakcie tej homilii, wydobyły się 2 pieśni – pierwszą było „Chrystus Królem….” a w jakiś czas potem było: „My chcemy Boga”. To było piękne bo prawdziwe i płynęło z ludzkich serc. Dlatego myślę, że żaden najpiękniejszy nawet Akt odczytany sucho nie jest miły dla Boga jeśli nie idzie za tym czyn i świadectwo życia każdego dnia.
      Bóg patrzy w nasze serce i nasze pragnienie – możemy wymodlić Intronizację jeśli wpierw sami będziemy nią żyć. A już nie mówię o tym jak jest z naszym polskim prawem a Bożymi Prawami. Czy Jezus może być Królem takiego królestwa?
      Nie liczmy więc na nikogo poza Bogiem i Matką Maryją. Jezu ty się tym zajmij. Ufamy Tobie. A z siebie damy to co potrafimy i złożymy to w ręce Naszej Królowej.
      Wczoraj pani Ewa zamieściła orędzia z Niepokalanowa gdzie było m. in.:
      „W waszej gestii jest też wymodlić by kapłani oddali cały Naród wasz w niewolę Maryi i na służbę Jezusowi, a wy to uczyńcie indywidualnie.
      To jest pilna prośba na dzisiaj, na teraz. Niestety nie można jej odłożyć na jutro bo byście stracili za wiele.”
      „Chmury ciemne zbierają się nad światem i waszą Ojczyzną dlatego przynaglam was nieustannie do tego abyście mogli poprzez oddanie się w Moją niewolę i na służbę Jezusowi ukryć waszą Ojczyznę pod mój płaszcz.”

    • Jola pisze:

      Kochani!
      (Jeźeli musicie)czytać prywatne objawienia nie uznane przez Kościół.
      Proszę was czytajcie z uwagą zdanie po zdaniu! Proście Ducha Świętego o ŚWIATŁO i ROZEZNANIE.
      STRZEŻCIE SIĘ FAŁSZYWYCH PROROKÓW!
      Szatan próbuje zwieść nawet garstkę, ktora jeszcze pozostała.
      Pan Jezus „szturmem nie domaga się Intronizacji.
      To sprawa Koscioła, ktory musi nas, PRAWDZIWIE przygotować- nie jak ostatnio.
      Cały nasz NARÓD musi uznac JEZUSA jako KRÓLA POLSKI czynem nie tylko słowami i otworzyć na oścież swe serce CHRYSTUSOWI.
      Mamy KRÓLOWĄ POLSKI Jego Najswietszą Matkę w tęczowej aureoli!
      Tak doceniony nasz największy SKARB?!

    • Raph@el pisze:

      Uważajmy, bo szatan wie więcej od nas i próbuje mieszać. Wezwanie z orędzi Alicji M.M. wprowadzają zamęt i pośpiech na ostatnią chwilę. Bóg tak nie działa. Bóg sam z sobą się nie może kłócić. Ks. Piotr Natanek o którym w nich mowa też dementuje, że tą informację. Wszystko ma swój czas, a teraz widać będziemy musieli znosić ten krzyż i ataki, przez oczyszczenie narodu przyjdzie czas na Intronizację. Teraz zaczyna się jeszcze mocniej wypełniać orędzie Jana Pawła II.

      „Stoimy dziś w obliczu największej konfrontacji, jaką kiedykolwiek przeżyła ludzkość. Nie przypuszczam, by szerokie kręgi społeczeństwa amerykańskiego ani najszersze kręgi wspólnot chrześcijańskich zdawały sobie z tego w pełni sprawę. Stoimy w obliczu ostatecznej konfrontacji między Kościołem a anty-Kościołem, Ewangelią a jej zaprzeczeniem. Ta konfrontacja została wpisana w plany Boskiej Opatrzności. To czas próby, w który musi wejść cały Kościół, a polski w szczególności. Jest to próba nie tylko naszego narodu i Kościoła. Jest to w pewnym sensie test na dwutysiącletnią kulturę i cywilizację chrześcijańską ze wszystkimi jej konsekwencjami: ludzką godnością, prawami osoby, prawami społeczeństw i narodów”

      Kardynał Karol Wojtyła, 1976

      • wobroniewiary pisze:

        Ja tu nie chcę żadnych orędzi Alicji MM i innych osób popierających Cypriana Polaka – z TWA (towarzystwa wzajemnej adoracji), gdzie nawzajem „uwierzytelniają swoje przesłania i promują się na stronach popierających MBM i innych fałszywych proroków

  4. Ania pisze:

    Farsa! Prokuratura umorzyła sprawę obrazu Matki Bożej z tęczową aureolą na marszu LGBT. „Tęcza nie ma charakteru ubliżającego”.

  5. Mateusz PWW pisze:

    Intronizacja ma wyjść od duchowieństwa i jednocześnie musi dokonać się ona w naszych sercach, nie tylko poprzez modlitwe aktu intronizacji ale i w czynach w naszym życiu…

  6. Renata Anna pisze:

    Kardynał Robert Sarah. Słowa z Kościoła św. Fr. Ksawerego w Paryżu z dnia 25 maja 2019r. „ dzisiaj Kościół wydaje się stać ze wszystkich stron w płomieniach, wydaje się pustoszony znacznie bardziej niż niszczycielskim pożarem, niż niszczycielski pożar Katedry Notre- Dame.
    Tekst z książki Prefekta „WIECZÓR SIĘ ZBLIŻA I DZIEŃ JUŻ SIĘ CHYLI”„Cóż to za ogień? Trzeba odważyć się nazwać go po imieniu. Bowiem nie nazywać rzeczy po imieniu, to dokładać do nieszczęść świata. Ten ogień, ten pożar pustoszący Kościół , bardzo szczególnie w Europie. To intelektualny, doktrynalny i moralny zamęt. Tchórzostwo głoszenia prawdy o Bogu i człowieku, oraz wobec obrony i przekazywania wartości moralnych i etycznych tradycji chrześcijańskiej. To utrata wiary, ducha wiary. Utrata poczucia obiektywności wiary, a zatem utrata wrażliwości na Boga. Jak pisał Jan Paweł II w „Evangelium Vite”, poszukującej głębszych korzeni walki między kulturą życia, a kulturą śmierci, trzeba dojść do sedna dramatu jaki przeżywa współczesny człowiek. Jest nim osłabienie wrażliwości na Boga i człowieka. Zjawisko typowe w kontekście społecznym, kulturowym, zdominowanym przez sekularyzm, którego wpływy przenikają nawet do wnętrza wspólnot chrześcijańskich i wystawiają je na próbę, co prowadzi stopniowo do swoistego osłabienia zdolności odczuwania ożywczej i zbawczej obecności Boga. Kościoła.” i dalej pisze; „Drodzy przyjaciele Katedra Notre-Dame  miała iglicę, która była jak palec zwrócony ku niebu. Ta iglica starała się kierować nas ku Bogu. W sercu Paryża zdawała się wyjawiać każdemu ostateczny sens każdego życia. Iglica ta wyraźnie symbolizowała jedyną rację bytu Kościoła – prowadzić nas do Boga i ku niemu kierować. Kościół który nie byłby zwrócony ku Bogu, to Kościół który umiera i się rozpada. Iglica katedry paryskiej runęła, to nie przypadek. Katedra Notre-Dame w Paryżu symbolizuje cały Zachód. Odwracając się od Boga Zachód się rozpada. Symbolizuje wielką pokusą świata Zachodu, gdy przestają zwracać się ku Bogu, gdy zwracają się ku samym sobie, umierają. Jestem przekonany, że ta cywilizacja przechodzi śmiertelny kryzys, tak jak w czasach upadku Rzymu, dzisiejsze elity troszczą się tylko o powiększenie luksusu swojego codziennego życia, a narody są znieczulone coraz bardziej prymitywnymi rozrywkami. Jako biskup winienem ostrzec Zachód. Grozi wam pożar barbarzyństwa. A kim są barbarzyńcy. Barbarzyńcy to ci , którzy nienawidzą ludzkiej natury. Barbarzyńcy to ci, którzy szydzą z wrażliwości na sacrum. Którzy gardzą i manipulują życiem i chcą ulepszyć człowieka. Kiedy jakiś kraj jest gotowy pozwolić umrzeć z głodu i z pragnienia człowiekowi w stanie wielkiej słabości i zależności to idzie drogą barbarzyństwa. Cały świat patrzał jak Francja zastanawiała się czy karmić Wincentego Lamberta, jedno z najsłabszych swoich dzieci. Drodzy przyjaciele, jakże po tym wszystkim wasz kraj mógłby dawać światu lekcje cywilizacji. Kiedy jakiś kraj przypisuje sobie prawo do decydowania o życiu i śmierci najmniejszych i najsłabszych jakiś kraj morduje nienarodzone dzieci w łonach ich matek, to zmierza ku barbarzyństwu. Zachód jest zaślepiony swoim pragnieniem bogactwa. Powab pieniędzy, rozpowszechniony w sercach tak przez liberalizm usypia narody. W tym czasie wciąż trwa milcząca tragedia aborcji i eutanazji. W tym czasie pornografia i ideologia gender okaleczają i niszczą dzieci i nastolatków. Przywykliśmy do barbarzyństwa, ono nas już nawet nie dziwi. Cywilizacja zachodnia znajduje się w głębokiej dekadencji i ruinie. Pomimo swoich fantastycznych sukcesów naukowych i technologicznych oraz pozorów dobrej koniunktury, chwieje się tak jak Katedra Notre-Dame. Utraciła rację bytu ukazywanie Boga i prowadzenie do Boga. Bez iglicy więczącej budowle załamuje się sklepienie. Krzyczę na alarm, a jest to jednocześnie krzyk miłości, współczucia dla Europy i Zachodu. Zachód, który zapiera się swojej wiary, historii , chrześcijańskich korzeni, skazany jest na wzgardę i śmierć. Juz nie przypomina pięknej katedry zbudowanej na wierze lecz raczej ruinę, która utraciła znaczenie. Tracąc wrażliwość na Boga naruszono fundament wszelkiej ludzkiej cywilizacji. Swoją wertykalną architektura katedra głosi, że jesteśmy stworzeni dla Boga i przeciwnie, człowiek oddzielony od Boga zostaje zredukowany wyłącznie do swego dolnego wymiaru. Jeśli Bóg traci swoje centralne miejsce i swój prymat, człowiek traci swoje właściwe miejsce. Współczesne odrzucenie Boga zamyka nas w nowym totalitaryzmie relatywizmu, który nie uznaje żadnego prawa poza prawem zysku. Trzeba zerwać łańcuchy, które chce nam narzucić ta nowa totalitarna ideologia. Jeśli człowiek przeciwstawia się Bogu i odcina się od Niego, to przypomina ogromną i majestatyczną rzekę lecz odciętą od swego źródła, która prędzej czy później wyschnie i zniknie. Jeśli człowiek neguje i odrzuca Boga przypomina ogromne drzewo pozbawione korzeni. Szybko umrze! Mikołaj Bardiejew ma rację stwierdzając; „Jeśli nie ma Boga, to nie ma także człowieka.” Właśnie ten fakt doświadczalnie ujawniają nasze czasy. Ujawnia się również natura socjalizmu. Ukazują się jego ostateczne granice. Staje się jasne, że nie istnieje areligijność, religijna neutralność, że religii żywego Boga można przeciwstawić jedynie religię diabła. Religii Chrystusa można tylko przeciwstawić religie antychrysta”

  7. mcc2 pisze:

    Ja trochę nie w temacie , ale dwa dni temu pisałem o młodziaku w BMW który znacznie przekroczył szybkość aby wykorzystać pierwszeństwo przejazdu względem mnie i mało brakło aby uderzył w moje auto , a dziś niedaleko Proszowic w których się urodziłem czterech w BMW oderzło do domu Ojca po wjeździe na przeciwległy pas i bezpośrednim spotkaniu z ciężarówą . W połowie grudnia 2018 roku pisałem o szaleńcach w BMW tu na tej stronie a kilka dni później też pod Proszowicami Młody w BMW O dwunastej w nocy zjechał na przeciwległy pas przy wyprzedzaniu i zabił kobietę w małym miejskim aucie. Dodam tylko ze wyprzedzał po górę na nieoświetlonej drodze a kobieta jechał z przeciwnej strony górki . Moja rodzina mieszka niedaleko 200 metrów od zdarzenia i mówili mi że kobieta mówiła że ona chce życ … Niestety młody , zrywny w BMW wysłął ją do domu Ojca .

    • Paweł pisze:

      Jak to mówią, „TEN SIĘ ŚMIEJE, KTO SIĘ ŚMIEJE OSTATNI” albo „czekaj «tatka» latka”:
      Rdz 9, 5 Upomnę się o waszą krew przez wzgląd na wasze życie – upomnę się o nią u każdego zwierzęcia. Upomnę się też u człowieka o ŻYCIE CZŁOWIEKA i u każdego – o życie brata. 6 [Jeśli] kto przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego,
      bo człowiek został stworzony na obraz Boga. [Miłosierdzie Boże jedynie „przerzuca” tę „egzekucję” z ziemi do czyśćca lub piekła, ale „co ma wisieć, nie utonie”, bo Bóg jest „nierychliwy, ale sprawiedliwy”] – https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=9
      Syr 33, 27 Jarzmo i rzemień zginają kark, a słudze KRNĄBRNEMU wałek i DOCHODZENIA. – https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=623
      Hi 19, 25 [Wy kpicie być może] lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako OSTATNI. 26 Potem me szczątki skórą odzieje, i ciałem swym Boga zobaczę. 27 To właśnie ja Go zobaczę, moje oczy ujrzą, nie kto inny; moje nerki już mdleją z tęsknoty. Dla was On sędzią 28 Powiecie: „Po cóż nalegać? Czyż powód oskarżeń znajdziemy?” 29 Wy sami drżyjcie przed mieczem, bo gniew za grzechy zapłonie. Wiedzcie, że SĄDY ISTNIEJĄ. – https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=449

  8. Kasia pisze:

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Do Sejmu IX kadencji dostało się wielu zwolenników zabijania dzieci w łonach matek i popierających grzech sodomski. Mam taką myśl, żeby zorganizować potężną krucjatę dla nawrócenia tych osób. Za każdego codziennie cały różaniec.

    • Renata Anna pisze:

      Nie wiem czy pomysł jest najlepszy. Jakość, a nie ilość modlitwy jest ważna. Wiele osób na tej stronie prawdopodobnie ma już wiele zobowiązań modlitewnych. Sama myśl modlitwy za ludzi Sejmu, Senatu jest dobra, ale niech każdy zadecyduje o tej modlitwie i jej formie w zależności od swoich możliwości. Czasem może być to tylko westchnienie; „Jezu Ty się tym zajmij”.

  9. AnnaSawa pisze:

    Bardzo, bardzo proszę o modlitwę- ratunek w intencji osób, które kompletnie nieświadome zagrożenia (bez prawdziwej wiary i świadomości) mają wziąć „ślub” w „kościele” w Szwecji z rąk „kapłanki”.
    Proszę też o pomoc dla mnie i ew. słowo…jestem matką chrzestną jednej z tych osób i jako matka chrzestna na to nie daję zgody (aż mnie trzepnęło). Jutro będzie poważna rozmowa. Proszę także o modlitwę za mnie i za matkę jednej z tych osób – Bogu wiadomej.

    Wielkie Bóg zapłać.

    • Robert pisze:

      Chodzi chyba o ślub w tzw. kościele ewangelicko-augsburskim (luteranie)? Św. Jan Paweł II zaliczał go do ‚wspólnot’, a nie do ‚kościołów’, chociaż np. w prawie polskim jest określany własnie w ten sposób. U luteranów ślub nie ma nawet rangi „sakramentu” – wiem, bo przez pewien czas miałem zamiar do nich przystąpić. Już od dawna (w Polsce) dopuszcza się tam rozwody w oparciu o domniemanie miłosierdzia Bożego, mimo że się tego nie pochwala (przeczytałem w tzw. śpiewniku). Moim zatem zdaniem trzeba by się wytrwale modlić o powrót młodych do Kościoła Katolickiego, co byłoby właściwie cudem, biorąc pod uwagę ich plany oraz środowisko wiary. Ja ledwo się wywinąłem z nauczania tego „kościoła”, ale skaza pozostała mi na sumieniu. Trafiłem do niego, bo był (jest?!?) bardzo podobny w formie do kościoła rzymsko-katolickiego, a zwalniał mnie przecież z najtrudniejszych (!!) współcześnie jego wymagań. Mam więc jako katolik żonę katoliczkę, która prowadzi swe życie z dala ode mnie, ale nie brnę przynajmniej w próżnię komfortu psychologicznego, który wypiera wiarę, trudy miłości, a nawet Bożą nadzieję… i życie, które – niekomfortowe, nadaje się coraz częściej tylko do eutanazji (utylizacji?). Tymczasem kościoły luterańskie pustoszeją od dawna, co powinno dziwić ich wiernych, bo są przecież „przyjazne” człowiekowi, w szczególności kobietom. Poniżej fotografia słynnej kapłanki luterańskiej z USA:

      Za młodych, Panią oraz wspomnianą matkę: +++.

      • Monika pisze:

        Nie jestem przekonana czy mogę podać ten link (niech admini zadecydują czy to usunąć) ale właśnie taka tam w Szwecji jest obecnie kultura a raczej antykultura, którą nie tylko feministki chcą przeszczepiać na nasz grunt. Środowiska wrogie Kościołowi, walczące z wiarą i rodziną tradycyjną, promujące LGBT, cały czas torują sobie drogę, małymi kroczkami, by propagować co złe od najmłodszych lat, najpierw stopniowo a potem coraz brutalniej. Ale, ku przestrodze, żeby potem nie być zaskoczonym co może nas wkrótce czekać, to może co odporniejsi mogą namiastkę przeczytać i zobaczyć tutaj, jakie książki i filmy serwuje się od najmłodszych lat, bez zażenowania i wstydu, nie widząc w tym nic złego:
        https://www.ofeminin.pl/dziecko/mam-dziecko/ksiazeczki-dla-dzieci-o-edukacji-seksualnej-przedszkola-bez-tabu-w-szwecji/6dgyqwx
        Oczywiście brak na stronie prawdziwych, rzetelnych informacji w liczbach o tym, że taka właśnie edukacja przynosi wprost odwrotny skutek do rzekomo zamierzonego.

        • Paweł pisze:

          W Szwecji jest moralnie tragicznie, tyle tylko, że nie od aż tak dawna, jak w „masońskich potęgach” w rodzaju Anglii, Francji czy Niemiec, gdzie ugruntowane społecznie zło stało się niestety już istną „pradawną tradycją”. Dlatego jest tu może jakiś „przebłysk nadziei”. Dla mnie też symboliczne znaczenie ma fakt, że św. Jan Paweł II wśród ogłoszonych w roku 1999 „współpatronek Europy” uwzględnił św. Brygidę Szwedzką. A ponadto – jak mi się zdaje – czytałem kiedyś wypowiedź (i była to chyba wypowiedź Marka Jurka z czasów, gdy był marszałkiem Sejmu, więc miał liczne zagraniczne kontakty służbowe), że w Szwecji panuje ogromna „poprawność polityczna” np. co do LGBT, ale – wbrew pozorom – duża część ludzi się z nią nie zgadza, choć przy tym jednak zupełnie milczy (wolą się „nie odzywać” na takie tematy). [Akurat na złość nie mogę znaleźć, gdzie to czytałem…]. W jeszcze większym stopniu dotyczy to Finlandii (w której notabene – ze względów historycznych – szwedzki jest drugim językiem urzędowym, a jego znajomość deklaruje aż 38% obywateli https://pl.wikipedia.org/wiki/Finlandia#Języki ).

      • AnnaSawa pisze:

        Wielkie Bóg zapłać wszystkim. Ja juz sama nie wiem co to jest. Co „kościół” w mieście to jakieś inne prawa i bzdury. Jest owszem i kościół katolicki ale , jak sam Robercie wspominasz…to byłby cud. …ale i o ten cud się modlę. Mój siostrzeniec to naprawdę b dobry człowiek ale kompletnie bez pojęcia jeśli chodzi o wiarę ( i przy tym jest uparty), jego partnerka również dobra kobieta i uczuciowa ale jak to Szwedka……kompletnie z wyjałowioną wiedzą na tematy religii i zagrożeń duchowych. Choć wiele się im już mówiło …nie wiem co im do głowy strzeliło??

        • Paweł pisze:

          Może pomocne do czegoś będą takie punkty „katechizmowe” wzięte z ciekawej – moim zdaniem – i treściwej książeczki: Ks. Stanisław Pyszka SJ „Chrześcijańska nauka społeczna w pytaniach i odpowiedziach” – Wydawnictwo WAM Księża Jezuici, Kraków 1993, „ZA ZEZWOLENIEM WŁADZY DUCHOWNEJ”; str. 14-17:
          37. Czy najgłębsza istota małżeństwa jest łatwa do uchwycenia przez każdego?
          – Nie, poznaje się ją z trudem.
          38. Wylicz dziesięć aspektów chrześcijańskiego małżeństwa.
          – 1. Płciowość. 2. Dialogiczny stosunek płci. 3. Instynkt seksualny. 4. Instynkt wstydu. 5. Pożądająca miłość erotyczna (Eros). 6. Miłość bezinteresowna (Agape). 7. Rodzenie nowych istnień. 8. Kontrakt prawny. 9. Instytucja. 10. Sakrament.
          39. Z jakich trzech właściwości małżeństwa chrześcijańska nauka społeczna nie będzie mogła nigdy zrezygnować?
          – Z ukierunkowania na rodzenie potomstwa. Z jedyności małżeństwa. Z nierozerwalności małżeństwa.
          40. Co sakrament małżeństwa dodaje małżeństwu naturalnemu?
          – „Dodaje mocy i doskonałości siłom natury, aby małżonkowie mogli nie tylko dobrze rozumieć, lecz wewnętrznie odczuwać z całym przekonaniem i zdecydowaną wolą oraz szanować i wypełnić wszystko, co wiąże się ze stanem małżeńskim, z jego celami i obowiązkami.” (encyklika „Casti connubii” z dnia 31 grudnia 1930 roku).
          41. Podaj definicję rodziny według chrześcijańskiej nauki społecznej.
          – Naturalna społeczność rodziców z dziećmi.
          42. Co należy do najgłębszej istoty rodziny?
          – Wspólne życie rodziców z dziećmi.
          45. Kiedy Kościół dopuszcza zastępczą działalność pozarodzinnych instytucji wychowawczych?
          – Tylko w przypadku, gdy rodzina absolutnie nie spełnia swoich zadań.
          46. Wylicz dwa zadania, które ma spełniać rodzina, jako nieodwołalna wspólnota życia?
          – 1. Zaspokajanie potrzeb materialnych. 2. Zaspokajanie potrzeb duchowych.
          47. Jakie trzy rodzaje wspólnoty powinna tworzyć normalna rodzina, aby zaspokoić swoje potrzeby materialne?
          – 1. Wspólnotę mieszkania. 2. Wspólnotę stołu. 3. Wspólnotę ekonomii domowej.
          48. Wylicz funkcje, które w rodzinie spełniają rodzice.
          – 1. Dają życie. 2. Utrzymują. 3. Wychowują.
          51. W jakim sensie, według chrześcijańskiej nauki społecznej, rodzina jest komórką życia społecznego?
          – W sensie biologicznym i moralnym.
          52. Co to znaczy, że rodzina podlega prawu misji?
          – Rodzina ma wychować dziecko do opuszczenia jej, do założenia własnej rodziny oraz do cnót społecznych i obywatelskich.
          57. Co jest bliższe istocie człowieka jako takiego: małżeństwo czy dziewictwo?
          – Dziewictwo, z uwagi na stan, w jakim kontynuować będzie swoje istnienie po śmierci: „Przy zmartwychwstaniu bowiem nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić, lecz będą jak aniołowie Boży w niebie.” (Mt 22, 30) https://biblia.deon.pl/rozdzial.php?id=265 Nie oznacza to jednak mniejszej wartości małżeństwa od dziewictwa, lecz innej jego funkcji.
          KONIEC CYTATU. A w nawiązaniu do tego ostatniego punktu cytuję jeszcze „Leksykon Świętych” ks. dra Wiesława Al. Niewęgłowskiego (Wyd. Nauk. PWN i „Rosikon Press”, Warszawa 1999; str. 203): „[Św. Wiktoria, dziewica i męczennica] miała przyjaciółkę Anatolię. Obie były zaręczone (…), Obie ślubowały czystość. Umocnił je w tych postanowieniach Anioł, który powiedział: «Jest miejsce na dziewictwo, czystość i małżeństwo, z tym, że dziewictwo to złoto, czystość (niewinność) – srebro, małżeństwo – brąz». Dziewczęta wybrały «złoto», co spowodowało agresję narzeczonych, którzy wydali je rzymskim władzom. Wiktoria została przebita mieczem. (…) W ikonografii (…) jej atrybutami są: anioł, miecz w sercu, palma męczeńska.” – Jest ona główną Patronką diecezji łowickiej (uroczystość: 11 listopada) – https://diecezja.lowicz.pl/patroni/

        • Paweł pisze:

          Można też przyzywać jako „ekumeniczną” katolicko-szwedzką Patronkę – św. Łucję, dziewicę i męczennicę:
          – Tradycja związana z dniem świętej Łucji ma dla nas, Szwedów, wielkie znaczenie – mówi dzisiaj pani Mika, radca do spraw kultury ambasady szwedzkiej w Warszawie. CZYTAJ DALEJ na: https://kosciol.wiara.pl/doc/490539.Oczy-Lucji/2
          https://mlodziluteranie.pl/warszawska/234-koncert-z-okazji-szwedzkiego-dnia-sw-lucji
          „Imię Łucji od czasów św. Grzegorza Wielkiego wymienia się w Kanonie rzymskim. Jest patronką Szwecji (…). W Skandynawii otoczona jest wielkim kultem. Jej wspomnienie jest świętem światła, kiedy to dzieci zgodnie z tradycją idą w pochodzie prowadzonym przez dziewczynę w wieńcu z zapalonymi świecami na głowie.” – https://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/12-13a.php3
          Z kolei, jak widać na stronie http://catholicsaints.info/saint-lucy-of-syracuse/ , jest ona też „Patronką przeciwko DUCHOWEJ ślepocie” („against spiritual blindness”) i „przeciwko ubóstwu” („against poverty”), a ponadto – choć nie wiem, na ile i czy w ogóle to tutaj pasuje – „Patronką domowych służących/pracownic” („maid servants/ domestic workers”) oraz „pań nawracających się z «lekkich obyczajów»” („penitent/reformed prostitutes”).
          Oto jeszcze zatwierdzone przez Kościół modlitwy do św. Łucji oraz do paru innych „szwedzkich Świętych” (m. in. wg strony http://catholicsaints.info/patrons-of-sweden/ ):
          „DO ŚW. ŁUCJI Z SYRAKUZ: Święta Łucjo, Patronko tych, którzy cierpią na różne choroby oczu. Prosimy Cię, wstaw się do Boga, aby ich uleczył; niech oglądają ten wspaniały świat i chwalą Stwórcę za Jego dobroć i wszechmoc. Prosimy Cię, wyjednaj uzdrowienie także ludziom niewidomym duchowo; niech Bóg miłosierny sprawi, aby umieli dostrzec to, co jest w życiu najważniejsze. Amen.” [Za: Ks. Krzysztof Masłyk „Zawsze się módlcie. Modlitwy wstawiennicze w różnych intencjach” – wydanie Wydawnictwa eSPe, Kraków 2005 (str. 83), IMPRIMATUR: Kuria Metropolitalna w Krakowie, nr 2471/2005 z dnia 5 września 2005 r., Ks. bp Jan Guzdek, Wikariusz Generalny, Ks. Kazimierz Moskała, Wicekanclerz, O. prof. dr hab. Tomasz M. Dąbek OSB, Cenzor]
          MODLITWY ku czci św. Brygidy Wielkiej, jej córki św. Katarzyny Szwedzkiej (Patronki m .in. „przeciwko aborcji” wg https://pl.wikipedia.org/wiki/Katarzyna_Szwedzka ), a także św. Ingrydy Szwedzkiej, dziewicy i założycielki pierwszego klasztoru dominikanek w Szwecji, św. Oskara, Patrona Skandynawii, oraz jeszcze raz św. Łucji:
          „Panie Boże, który wyjawiłeś niebiańskie tajemnice św. Brygidzie, gdy rozważała Mękę Twego Syna, spraw, abyśmy, Twoi słudzy, mogli z radością rozmyślać nad Twoją chwałą. Amen.”
          „Panie Boże, który zesłałeś niebiańskie dary na św. Katarzynę dziewicę, pozwól nam naśladować jej cnoty w czasie naszej ziemskiej wędrówki i wraz z nią cieszyć się wiecznym szczęściem w niebie. Amen.”
          „Panie Boże, który zesłałeś na św. Ingrydę dziewicę, dary niebios, pomóż nam w czasie naszej ziemskiej wędrówki naśladować jej cnoty i wraz z nią cieszyć się wieczną radością w niebie. Amen.”
          „Boże, który zechciałeś wysłać św. Oskara w celu oświecenia ludów, spraw, abyśmy za jego pośrednictwem mogli iść przez życie w świetle Twojej prawdy. Amen.”
          „Boże, spraw, abyśmy mogli korzystać ze wstawiennictwa dziewicy i męczennicy św. Łucji. Niechaj tak, jak czcimy jej niebiańskie narodziny na ziemi, oglądamy jej triumf w niebie. Amen.”
          [Zacytowałem ze str. 268, 110, 322, 49 i 438-439 książki „Żywoty świętych Pańskich – na każdy dzień roku”, którą „według Kalendarza Rzymskiego opracował o. Hugo Hoever SOCist”, a wydało w roku 1991 Warmińskie Wydawnictwo Diecezjalne „za zezwoleniem Biskupa Warmińskiego dr. Edmunda Piszcza, Olsztyn, 31 maja 1989 r., nr 716/89”.]

        • Paweł pisze:

          Na koniec mogę dodać jako ciekawostkę, że św. Jan Paweł II przez cały swój bardzo długi pontyfikat wyniósł na ołtarze TYLKO jedną Szwedkę, a zarazem tylko jedną kobietę z całej SKANDYNAWII [i to w najszerszym możliwym sensie tego terminu, a więc biorąc ją łącznie z Islandią, Finlandią i krajami bałtyckimi – https://pl.wikipedia.org/wiki/Skandynawia ]: św. Elżbietę Hesselblad, odnowicielkę zakonu brygidek (których głównym celem obecnie jest gościnność o charakterze ekumenicznym, a w Polsce prowadzą też pensjonaty dla osób starszych i dla studentek, punkty charytatywne, organizują rekolekcje powołaniowe), za ratowanie Żydów uznaną w roku 2004 przez Yad Vashem „Sprawiedliwą wśród Narodów Świata” – https://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Szwedzcy_Sprawiedliwi_w%C5%9Br%C3%B3d_Narod%C3%B3w_%C5%9Awiatahttp://www.brygidki.pl/test/index.php?option=com_content&view=article&id=96&Itemid=91http://catholicsaints.info/saint-mary-elizabeth-hesselblad/https://pl.wikipedia.org/wiki/Maria_El%C5%BCbieta_Hesselblad

        • Paweł pisze:

          Przepraszam, że tak po kawałku, ale jeszcze przypomniałem sobie dodatkowo (jako że kiedyś byłem osobiście w klasztorze w Pniewach), iż także nasza św. Urszula Ledóchowska „(…) po wybuchu I wojny światowej przeniosła się do SZWECJI, rozwijając i tam działalność apostolską; [a] w roku 1920 powróciła wraz z towarzyszkami do Polski, zakładając żeńskie zgromadzenie pod wezwaniem Serca Jezusa Konającego (urszulanki szare), siedzibą w Pniewach pod Poznaniem”. „MODLITWA: Boże, Ojcze miłosierny, Tyś raczył powołać błogosławioną Urszulę do naśladowania Twojego Syna, którego posłałeś na świat, aby głosił Dobrą Nowinę i dał życie wszystkim, spraw, abyśmy za jej przykładem i przez jej wstawiennictwo przyczyniali się do zbawienia naszych braci. Amen.” [Oba cytaty: ze str. 470-471 ww. książki „Żywoty świętych Pańskich – na każdy dzień roku”]. DOBRANOC!

    • Bozena pisze:

      Tak , też się zgadzam mądre słowa zacznijmy od siebie i naszych rodzin o przemianę naszych serc i oddajmy się Maryji która ” na skróty ” poprowadzi nas do Jezusa Chrystusa naszego Pana i Zbawiciela +++

  10. pozdrawiam pisze:

    Czytając fragmenty wizji bł. Anny Katarzyny Emmerich dot. modlitwy Pana Jezusa w Ogrójcu, trafiłam na taki fragment:

    „Nim aniołowie orszak wszystkich przyszłych błogosławionych, którzy, łącząc swe walki duchowo z zasługami mąk Chrystusa, przez Niego mieli połączyć się z Ojcem niebieskim. Był to nieopisanie piękny, pokrzepiający na duchu widok, przywodzący Jezusowi na pamięć najskrytszą a niewyczerpaną moc zbawczą i uświęcającą czekającej Go śmierci odkupienia (…). Szli więc apostołowie, uczniowie, dziewice i niewiasty, wszyscy męczennicy, pustelnicy i wyznawcy, papieże i biskupi, wszyscy przyszli zakonnicy i w ogóle wszyscy, którzy mieli być zbawieni. Przystrojeni byli oni w zwycięskie wieńce swych cierpień i umartwień; rozmaitość kwiatów w wieńcach, kształt tychże, barwa, zapach i siła wynikała z różności ich cierpień i walk zwycięskich za życia, w których zdobyli sobie chwałę niebieską. Lecz wszystko, ich życie i działalność, całe znaczenie i siła ich walk i zwycięstw, cały blask i świetność ich tryumfu, opierały się jedynie na połączeniu ich zasług z zasługami Jezusa Chrystusa. (…)”

    źródło: https://gloria.tv/article/PDYYeCfFzmRT1hx8sffCeQskT

    Chodzi mi konkretnie o pierwsze i ostatnie zdanie tego fragmentu: Jak łączyć swoje zasługi z zasługami Jezusa? Nie do końca to rozumiem. Rozumiem, że wszystkie łaski pochodzą od Boga i nic sami z siebie dobrego nie mamy. Ale jak to łączyć nasze zasługi z zasługami Jezusa?

    Czy ktoś mógłby mi to bardziej wyjaśnić?

    • Dana pisze:

      Do Pozdrawiam Ja mówię codziennie rano taką modlitwę ” Tatusiu mój najdroższy, ofiaruję Ci wszystkie moje cierpienia od momentu poczęcia aż do mojej śmierci, przez ręce Maryi, mojej Pani i Królowej w łączności z krzyżem Jezusa Chrystusa na zbawienie całego świata”

    • Paweł pisze:

      Z dokumentów /soboru Trydenckiego:
      https://gloria.tv/track/cbFdFjrh8TtH48XyyhD6H2FEM
      SESJA 6 (za Pawła III) (czwartek 13 stycznia 1547)
      I/A. Dekret o usprawiedliwieniu
      Rozdział 7: Czym jest usprawiedliwienie grzesznika i jakie są jego przyczyny
      (…) Nikt nie może być sprawiedliwym, jak tylko przez udział w zasługach męki Pana naszego Jezusa Chrystusa, (…) [a to] usprawiedliwienie grzesznika dokonuje się, gdy na podstawie zasługi najświętszej męki Duch Święty wlewa miłość Bożą w serca usprawiedliwianych i ona w nich pozostaje. (…)
      Rozdział 16: Owoc usprawiedliwienia, czyli zasługa dobrych uczynków i jej natura
      (…) Jezus Chrystus, jako głowa dla członków i szczep winny dla latorośli, nieustannie udziela usprawiedliwionym mocy, która zawsze poprzedza, towarzyszy i następuje po ich dobrych czynach, bez której one w żadnym razie nie mogłyby być miłe Bogu i zasługujące, (…) W ten sposób ani naszej własnej sprawiedliwości nie uważa się jako pochodzącej z nas, ani nie zapoznaje się i nie odrzuca sprawiedliwości Bożej; to bowiem, co nazywa się naszą sprawiedliwością, ponieważ przez jej udzielenie nam jesteśmy usprawiedliwieni, jest tą samą sprawiedliwością Bożą, ponieważ Bóg nam jej udziela ze względu na zasługę Chrystusa.

      • Paweł pisze:

        Mogę jeszcze dodać, że TYLKO w stanie łaski uświęcającej można mieć jakiekolwiek ZASŁUGI na Niebo. Przez grzech śmiertelny te zasługi się traci, jednak nie bezpowrotnie, gdyż ODZYSKUJE SIĘ je wraz z naszym powrotem do stanu łaski uświęcającej.
        ALE: jeżeli to w czasie trwania STANU GRZECHU ŚMIERTELNEGO spełnia się dzieła będące „zasługami” – to ONE SIĘ NIE LICZĄ dla Nieba i W ŻADEN SPOSÓB nie można ich odzyskać. Bóg wynagradza je TYLKO w życiu doczesnym na ziemi, ale NIGDY nie w Niebie. I to jest wytłumaczenie, dlaczego różnym zbrodniarzom, hitlerowcom itp. na starość żyje się tak lekko, „szczęśliwie” i pomyślnie: oni po prostu otrzymują swoją NAGRODĘ za „zasługi” uzyskane w stanie grzechu śmiertelnego, po czym umierają i idą na wieki do PIEKŁA (a w piekle nie można mieć już żadnego „wynagrodzenia” za cokolwiek dobrego, co się spełniło za życia; dlatego to „wynagrodzenie” otrzymuje się przed śmiercią; bo przecież i Hitler, i Stalin też czasami czynili coś dobrego i pożytecznego, a to przez Boga zostaje ZAWSZE wynagrodzone, tyle że – w takich przypadkach – tu NA ZIEMI, a NIGDY nie w Niebie). To jest przykład, jak można mieć „zasługi” nie połączone z zasługami Chrystusa. One się dla Nieba NIE LICZĄ na wieki, lecz kończą się, kiedy kończy się CZAS (czas dany człowiekowi na nawrócenie i „zdobycie wstępu do Nieba”).

        • Paweł pisze:

          Jako ciekawostkę mogę dodać, że również „WSPÓLNA DEKLARACJA w sprawie nauki o usprawiedliwieniu” podpisana w roku 1999 przez Papieską Radę do spraw Popierania Jedności Chrześcijan, Światową Federację Luterańską, Światową Radę Metodystyczną oraz Światową Wspólnotę Kościołów Reformowanych – https://pl.wikipedia.org/wiki/Wsp%C3%B3lna_deklaracja_o_usprawiedliwieniu – stwierdza:
          „15. (…) Wspólnie wyznajemy: Tylko z łaski i w wierze w zbawcze działanie Chrystusa, a nie na podstawie naszych ZASŁUG zostajemy przyjęci przez Boga i otrzymujemy Ducha Świętego, który odnawia nasze serca, uzdalnia nas i wzywa do dobrych uczynków.
          17. Wyrażamy wspólne przekonanie, że (…) jako grzesznicy nasze nowe życie zawdzięczamy wyłącznie miłosierdziu Bożemu, które sprawia przebaczenie i wszystko czyni nowe; miłosierdzie to możemy otrzymać tylko jako dar i przyjąć we wierze, nigdy natomiast – w jakiejkolwiek bądź formie – nie możemy na nie ZASŁUŻYĆ.
          19. Wyznajemy wspólnie, że człowiek w odniesieniu do swojego zbawienia jest zdany zupełnie na zbawczą łaskę Boga. (…) Jako grzesznik podlega sądowi Bożemu i nie jest zdolny zwrócić się do Boga o ratunek, ZASŁUŻYĆ na swoje usprawiedliwienie przed Bogiem lub własnymi siłami osiągnąć zbawienie. Usprawiedliwienie dokonuje się tylko z łaski.”
          ISTNIEJE NATOMIAST RÓŻNICA między katolikami a protestantami w rozumieniu właśnie „ZASŁUG na Niebo” oraz „osobistej pewności, że się osiągnie zbawienie” [krótko mówiąc: dla katolików istnieje to pierwsze, a raczej nie to drugie; natomiast wg protestantów jest odwrotnie]:
          „38. Według poglądu katolickiego, dobre uczynki wynikające z łaski i z działania Ducha Świętego przyczyniają się do wzrostu łaski, (…) katolicy trzymają się dobrych uczynków rozumianych jako «ZASŁUGA», (…) uczynkom tym według biblijnego świadectwa jest obiecana zapłata w niebie. (…)
          39. Również u luteranów istnieje idea zachowania łaski oraz wzrostu w łasce i wierze. (…) Dobre uczynki chrześcijanina luteranie uważają za «owoce» i «znaki» usprawiedliwienia, nie za własne «zasługi», natomiast życie wieczne – zgodnie z Nowym Testamentem – rozumieją jako NIEZASŁUŻONĄ «zapłatę» (…).
          35. [Gdy zaś chodzi o osobistą PEWNOŚĆ samego zbawienia swojej duszy] reformatorzy [protestanccy] w sposób szczególny podkreślali, że w przypadku pokusy wierzący nie ma spoglądać na siebie, lecz całkiem na Chrystusa i tylko w Nim pokładać nadzieję. W ten sposób ufając Bożej obietnicy jest PEWNY swego zbawienia, aczkolwiek gdy spogląda na siebie, to nigdy nie uzyskuje pod tym względem poczucia bezpieczeństwa.
          36. Katolicy [zaś] są w stanie uznać szczególną troskę reformatorów, aby wiara nie była poleganiem na własnym doświadczeniu, lecz opierała się na obiektywnej rzeczywistości obietnicy Chrystusa, i aby przedmiotem ufności było tylko Słowo jego obietnicy (…). Jednak każdy może się MARTWIĆ o swoje zbawienie, gdy spogląda na własne słabości i niedostatki. (…)” – https://ekumenia.pl/czytelnia/dokumenty-ekumeniczne/wspolna-deklaracja-w-sprawie-nauki-o-usprawiedliwieniu/https://papiez.wiara.pl/doc/477995.Wspolna-deklaracja-w-sprawie-nauki-o-usprawiedliwieniu

    • babula pisze:

      @Pozdrawiam -ja bym powiedziała, że im prościej tym lepiej.
      Np. Rano sprzątasz dom -to poproś Matkę Bożą by Ci towarzyszyła, podobnie gdy gotujesz obiad gotujcie go razem, boli Cię coś to powiedz Jezusowi, że łączysz ten ból z Jego bólem (np. korony cierniowej) gdy boli głowa, stłuczonych Jego kolan gdy bolą nogi…, odpoczywasz to odpoczywaj z Nimi. I nie trzeba długich przemówień w myśli, dosłownie ułamek sekundy gdy oddajesz tę czynność Im.
      A poza tym to nie potrzeba Ci żadnych instrukcji, wystarczy sam akt woli, że chcesz łączyć swoje dobre uczynki i modlitwę z zasługami Jezusa i Maryi a Duch Św. poprowadzi Cię. Bo to nie chodzi o to byś się modliła tak jak ja radzę czy ktoś inny ale byś się modliła po Swojemu. „Łączenie zasług” tak naprawdę jest nieustanną modlitwą, Twoją osobistą, jedyną bo nie ma drugiej Pozdrawiam, tylko jedna jest na świecie i ten jedyny Tobie właściwy rozdaj modlitwy Bóg chce mieć.
      Zanurzam Cię w Koronce do Bożego miłosierdzia ❤

  11. Monika pisze:

    „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną” – ks. Sławomir Kostrzewa

  12. wobroniewiary pisze:

    Patrząc od strony duchowej, film „Nieplanowane” można porównać tylko z „Pasją”, Mela Gibsona – to po prostu trzeba obejrzeć. Naprawdę wstrząsający scenariusz (który jest de facto fabularyzowanym dokumentem), świetna reżyseria i gra aktorska oraz treść, która domaga się naszej odpowiedzi – ja widziałem go już kilka razy na pokazach przedpremierowych i za każdym razem ryczałem jak dziecko. Proszę zróbcie wszystko aby wiadomość o filmie, dotarła do jak największej liczby ludzi. Organizujcie grupy do kin, zapraszajcie młodzież, członków rodzin, przyjaciół i znajomych. Zapewniam: nikt nie będzie zawiedziony – to jest potężny obraz.
    Wszystkie informacje na: http://www.nieplanowanewpolsce.pl

  13. Elżbieta pisze:

    Proszę o radę. wczoraj otrzymałam od koleżanki mms z modlitwą do sw Anioła Stróża to łańcuszek, który mam wysłać do 12 osób. moim zdaniem to złe. Odpowiedziec?

  14. Sylwia pisze:

    Kochani, proszę o modlitwę w mojej intencji choćby o krótkie wiestchnienie. Czuję się źle psychicznie.. każdy dzień to dla mnie walka o dobre samopoczucie. O to bym miała siłę wyjść do ludzi. To dla mnie ogromny trud. Są dni że czuję się lepiej. Ale to tylko na zewnątrz tak wygląda. A w środku zapadam się coraz głębiej. Wszystkie obowiązki wykonuje niczym robot. Czasem i ten robot się psuje..
    Nic mnie nie cieszy, nie mam motywacji do działania. Spotkania z ludźmi są mi obojętne. Poza chwilami że wręcz potrzebuje drugiego człowieka..ale to tylko chwila. Mam dość sama siebie swych emocji i nie tylko..

  15. Monika pisze:

    Piękne świadectwo z „Miłujcie się”: „Szukała oświecenia w New Age”.

    Mieszkała na Hawajach i już w wieku 28 lat zrobiła tam oszałamiającą karierę. Z powodzeniem wydawała turystyczny magazyn, zarządzała inwestycjami i kupowała nieruchomości, posiadała własny dom i dobre auto. Miała za sobą kupno i sprzedaż gazety. Z życia amerykańskim snem brutalnie wyrwał ją wypadek samochodowy.

    Moira Noonan odniosła poważne obrażenia, doznała częściowego paraliżu i czuła nieustanny ból. Przez kolejne dwa lata jej ciało ledwo funkcjonowało, tak że nie była w stanie unieść nawet filiżanki do kawy. Lekarze dawali jej jedynie nikłą szansę całkowitego wyzdrowienia. Co więcej perspektywa dalszej kariery zawodowej poszkodowanej znikła bezpowrotnie.

    Tę beznadziejną sytuację odmienił telefon od siostry Moiry, która powiedziała jej o klinice leczenia bólu. Dla Moiry żyjącej w ciągłym bólu i bez nadziei wyzdrowienia była to wspaniała informacja.
    Bez wahania zostawiła wszystko i poleciała z Honolulu do Wisconsin do nowej, ale już renomowanej kliniki, której metodę terapii bólu naśladowano w szpitalach uniwersyteckich oraz w wielu ośrodkach odnowy biologicznej na terenie całego kraju. Tak zaczęła się jej droga w ruchu New Age.

    Erozja wiary
    Moira wychowała się w wierze katolickiej, ale gdy jako nastolatka trafiła z katolickiej do świeckiej szkoły, przestała chodzić na Mszę św. i na katechezy. Zainteresowała się za to bardzo modną ówcześnie i wszędzie promowaną religijnością Wschodu.
    Czytała książki o filozofii indyjskiej, chodziła na imprezy oraz koncerty muzyki indyjskiej. Studiując na uniwersytecie stanowym, brała udział w zajęciach z medytacji, reklamowanych na każdej tablicy ogłoszeniowej na kampusie.

    Moira postanowiła, że pewnego dnia pojedzie do Indii, znajdzie własnego guru i osiągnie oświecenie. Z realizacją swojego marzenia musiała jednak poczekać do końca studiów. Dzięki wytężonej pracy zdała końcowe egzaminy, uzyskała dyplom i dostała świetną pracę.
    Pęd za karierą skierował jej pragnienia na zupełnie nowe tory, więc przestała interesować się duchowym oświeceniem, aż do wspomnianego wypadku, który uniemożliwił jej dalsze budowanie zawodowego sukcesu i otworzył przed nią nowy, intrygujący świat duchowych przeżyć.

    Złapana na przynętę
    Gdy ktoś pyta dziś Moirę, jak zaczęła się jej przygoda z New Age, dziewczyna odpowiada:
    „Przez moją firmę ubezpieczeniową”.
    Tak było rzeczywiście. To pokrycie kosztów przez firmę ubezpieczeniową umożliwiło jej pobyt w klinice leczenia bólu w ramach powypadkowej terapii. Paradoksalnie we współczesnym świecie, głoszącym panowanie rozumu, firma ubezpieczeniowa ufundowała terapię o charakterze okultystycznym. Wytłumaczeniem była skuteczność leczenia.

    Po pięciu tygodniach pobytu w klinice stan zdrowia Moiry znacznie się poprawił. Pacjentka nie brała tabletek przeciwbólowych i jej ciało funkcjonowało prawidłowo. Osiągnęła to dzięki przejściu treningu umysłu w ramach systemu Nowej Myśli, zwanego autogeniką. Chodziło w nim o to, by głównie poprzez wiele godzin autohipnozy, przekształcania umysłu dostosować go do rzeczywistości, którą człowiek chciał dla siebie stworzyć.

    Według Nowej Myśli, gdy człowiek zacznie myśleć „po nowemu”, wyzwoli się wówczas od poczucia winy, co z kolei uwolni go od bólu. Ponieważ system działał, a Moira miała nawet kilka razy niezwykłe doświadczenie wyjścia z ciała, zainteresowała się filozofią oraz przekonaniami propagowanymi w klinice.

    Przeprogramowanie światopoglądu
    Treści, które w czasie kursu „ładowano” w umysł Moiry i innych uczestników, były całkowicie antychrześcijańskie. Nie mówiono o Bogu jako Stwórcy, ale przekonywano, że wiara w jakiegoś Zbawiciela i nadzieja, że uratuje on człowieka od bólu oraz ochroni go przed złem, jest stratą czasu.

    W ramach treningu umysłu głoszono, że każdy musi sobie pomóc sam. Moira została poddana praniu mózgu, w wyniku którego zburzone zostało jej dotychczasowe rozumienie świata, wiary, postawa wobec ciała, życia, Boga i uzdrowienia.

    W miejsce judeochrześcijańskiego światopoglądu wpojono jej wiarę w to, że człowiek istnieje poza materią, nie jest ciałem, że tworzy własną rzeczywistość i za pomocą łagodnych sił duchowych (inne rzekomo wcale nie istnieją) może wpływać na Boży plan.

    Dopiero po latach Moira zrozumiała, że za sprawą takiego myślenia zły duch podsyca ludzkie ego do takiego stopnia, że człowiek zaczyna sam siebie uznawać za boga, mogącego czynić wszystko własną mocą.
    Moirze zalecono utrzymywanie umysłu w stanie właściwym dla Nowej Myśli także po zakończeniu kursu, by dalej była wolna od bólu.

    Gdy zapytała, czy może chodzić do Kościoła katolickiego w celu otrzymania duchowego wsparcia, odradzono jej to. Polecono jej natomiast uczestnictwo w grupach Kościoła Jedności, Stowarzyszenia Chrześcijańskiej Nauki lub dianetyki. Zaopatrzono ją także w taśmy autogeniczne i medytacyjne oraz inne narzędzia autohipnotyczne.

    Droga, na którą Moira weszła, kierowana pragnieniem powrotu do zdrowia, sprowadziła ją na duchowe manowce. Po latach przyznała, że odrzucenie pierwszego przykazania – postawienie siebie w miejscu Boga – spowodowało u niej złamanie pozostałych przykazań oraz zakwestionowanie prawd wiary chrześcijańskiej.

    Moira praktykowała wszystkie formy bałwochwalstwa wymienione w Księdze Powtórzonego Prawa (18,9-12): wróżby, gusła, przepowiednie, czary, wywoływanie duchów osób zmarłych. A przecież Bóg w sposób jasny przestrzega przed tego typu praktykami, by ochronić człowieka przed złem. Kobieta jednak, będąc nieświadoma zagrożenia, wchodziła w nie coraz głębiej.

    Zanurzona w okultyzmie
    Moira pracowała jako kapłanka ruchu Religious Science (Nauki Religijnej), była doradczynią i terapeutką mediumiczną. Z zaangażowaniem zdobywała wiedzę z zakresu hipnoterapii, regresji do poprzednich wcieleń, astrologii, kursu cudów, reiki, channelingu, kryształów, kultu bogini, jasnowidztwa i innych praktyk okultystycznych. Poprzez nie dała złym duchom swobodny dostęp do swojego życia.

    Wejście w praktyki mediumiczne spowodowało, że Moira widziała świat duchowy. Większości z tych rzeczy wcale nie miała ochoty oglądać, gdyż świat demoniczny jest przerażający. Demony bowiem nie przychodzą łagodnie i nigdy nie działają dla dobra człowieka. Moira nie mogła więc zaznać spokoju. Jej umysł był w stanie nieustającej gonitwy. Niczym niekończący się film ciągle oglądała wizje, których nie mogła wyłączyć. Zaczęła rozpaczliwie potrzebować pomocy…
    Ucieczka grzesznych

    W procesie wychodzenia Moiry z zamętu i ciemności New Age szczególną rolę odegrała Matka Boża. Maryja postawiła na drodze Moiry szereg znaków. Moira podążała za nimi, choć nie wiedziała, dokąd ją one prowadzą, ani nie miała świadomości, z jak wielkiego zła ją wyprowadzają. Była bowiem zaślepiona, tkwiąc głęboko w różnych praktykach okultystycznych.

    Pierwszy znak pojawił się podczas przerwy na kawę w czasie warsztatów New Age na Hawajach. W ręce Moiry trafił numer „New Age Journal”, najpopularniejszego czasopisma tego ruchu w Ameryce. W nim znajdował się artykuł Sondry Ray, znanej osobistości New Age.

    Autorka opisała w nim, jak w drodze do Indii – na spotkanie ze swoim guru Babaji – pojechała do Medjugorja. Zaciekawiła ją bowiem informacja o objawieniach Matki Bożej. Sondra podsumowała ten pobyt słowami: „Maryja Matka jest boginią Nieba, która zstąpiła, by połączyć się z boginią Ziemi”.
    Moira, czytając to zdanie, czuła, że coś się nie zgadza. Artykuł zrobił na niej wielkie wrażenie, trafił prosto w jej serce, ale mimo całej indoktrynacji New Age wiedziała, że Matka Boża nie jest boginią.

    W Moirze odezwała się prawda zasiana dawno, gdy uczęszczała do katolickiej szkoły. Poruszona tą sytuacją Moira opuściła warsztaty i podczas spaceru poczuła natchnienie do szczerej modlitwy: „Boże, jeśli Matka Jezusa gdzieś się objawia, to wiem, że nie jest boginią. Wiem, że ta gazeta nie ma racji. Czy mógłbyś ukazać mi prawdę?”.
    Ta modlitwa nie pozostała bez odpowiedzi. Kolejne znaki pojawiły się już wkrótce…

    Cierpliwe prowadzenie Matki
    Jeden ze znaków pojawił się podczas seansu spirytystycznego z wirowaniem stolika. Moira była wśród osób, które kładąc ręce na stole, czekają na przyjście tzw. ducha przewodnika.
    Tym razem Moira nagle wyraźnie poczuła obecność czegoś innego, co znajdowało się obok niej i było bardzo piękne, anielskie i cudowne. Natychmiast cofnęła ręce ze stołu i nie mogła ich z powrotem wyciągnąć, gdyż były jakby przykute do jej ciała.
    Moira po chwili wstała i wyszła z pokoju. Zadała sobie pytanie:
    „Co to jest? Czy mógłby mi ktoś powiedzieć, co się dzieje?”.
    Na to usłyszała w swoim wnętrzu wyraźny głos: „Jestem Królową Pokoju”.

    Moira nigdy wcześniej nie słyszała o Królowej Pokoju, ale nie miała wątpliwości, że to była Matka Boża. Moira odpowiedziała, że nigdy nie wróci do tej wspólnoty zajmującej się seansami spirytystycznymi. Zapragnęła poznać Matkę Bożą, dowiedzieć się więcej o Jej Niepokalanym Sercu. Zaczęła też rozumieć, że droga, którą podążała, nie jest słuszna.
    Kilka tygodni później zmarła babcia Moiry. W pustym już domu zmarłej, gdy wszystkie jej rzeczy zostały starannie spakowane i wyniesione, Moira znalazła medalik, który jej babcia zawsze nosiła.

    W niezrozumiały sposób został on przeoczony i trafił w ręce wnuczki, która wtedy nawet nie wiedziała, czym jest cudowny medalik z Rue du Bac. Moira założyła go i do tej pory nosi go zawsze na szyi.
    Okazało się, że to najcenniejsza rzecz, jaką babcia mogłaby jej kiedykolwiek zostawić. Później jeszcze wiele miało się wydarzyć z powodu tego medalika.

    Spowiedź? Natychmiast!
    Wielkie znaczenie w procesie nawracania się Moiry miała spowiedź. Pewnego razu kobieta była na Mszy św. z modlitwą o uzdrowienie. Po skończonym nabożeństwie poczuła, że musi pójść do spowiedzi.
    Zaczęła szukać kapłana. Znalazła go stojącego już przy samochodzie i szykującego się do odjazdu. I tam, na parkingu przed kościołem, pierwszy raz po 25 latach, pojednała się z Bogiem, wyznając swoje grzechy.
    Nie zwlekała z przyjęciem łaski, nie czekała na „lepszy” czas i warunki. Odpowiedziała natychmiast na Boże natchnienie i zrzuciła z siebie balast wszystkich grzechów, z którymi żyła przez tak wiele lat. Weszła na jasną drogę wiodącą ją do prawdziwej wiary.

    Trudny proces nawrócenia
    Proces nawracania się Moiry nie byłby możliwy bez Bożej łaski i umocnienia. Dlatego kobieta uczęszczała na Mszę św., czytała literaturę religijną, modliła się i podejmowała cotygodniowy post.
    Każdego dnia poświęcała się Niepokalanemu Sercu Maryi, nieprzerwanie i nabożnie nosiła cudowny medalik, rozbudzała pobożność maryjną, czytając dzieła św. Ludwika Marii Grignion de Montfort.

    Nauczyła się też modlitw do św. Michała Archanioła i św. Benedykta, mających osłabić działanie szatana. Moira bowiem na własnej skórze odczuwała wpływ złych mocy, do których odwoływała się w ruchu New Age.
    Te praktyki religijne były konieczne, by z pomocą łaski Bożej w Moirze dokonywał się trudny i nieraz bolesny proces przemiany.

    Jednym z wyzwań, któremu Moira musiała stawić czoła, była zmiana myślenia. W New Age wpojono jej m.in. przekonanie, że człowiek potrafi się sam realizować, sam dla siebie jest bogiem i zbawcą i niepotrzebne mu jest zbawienie od czegoś takiego jak grzech.
    Uznanie prawdziwego Boga i Zbawiciela wcale nie było dla Moiry takie łatwe, ale następowało stopniowo. Najtrudniej jej było wyzbyć się wiary w reinkarnację.

    Kolejne wyzwanie stanowiło dla niej pozbycie się wszystkich książek o tematyce New Age oraz innych przyborów mediumicznych. Dom Moiry był wypełniony niezliczoną ilością akcesoriów okultystycznych, wartych wiele tysięcy dolarów.

    Moira nie była w stanie sama się tych przedmiotów pozbyć. Pomogli jej w tym znajomi z kręgu biblijnego, znosząc przy okazji jej irracjonalne i wrogie reakcje, brak panowania nad sobą i krzyki, których zresztą potem nie pamiętała.
    Sytuacja ta pokazała, że Moira nie uwolniła się jeszcze od demonów powiązanych z tymi przedmiotami. Oprócz domu jeszcze jedno wymagało zatem dokładnego oczyszczenia – sama Moira.

    Spowiedź szczegółowa
    Niedawno nawrócona kobieta nie była świadoma, że każde kłamstwo, w które wierzyła, i każda praktyka, z którą się zetknęła, blokowały całkowite uwolnienie. Maryja, której Moira się zawierzyła, nie zostawiła jej jednak bez opieki.

    Gdy Moira była w Medjugorju, ustawiła się w długiej kolejce do spowiedzi w języku angielskim. Okazało się, że „przypadkowo” trafiła do kapłana, który miał wielkie doświadczenie w spowiadaniu osób wychodzących z New Age. Moirę zachęciło to, by kapłanowi powiedzieć wiele więcej niż tylko popełnione grzechy powszednie.

    Ojciec Filip Pavić wysłuchał zatem jej dwuipółgodzinnej spowiedzi i z racji długiej kolejki osób oczekujących do konfesjonału zaprosił ją na następny dzień do swojego biura. Wiedział, że Moira musi wyznać szczegółowo wszystkie praktyki okultystyczne i wyrzec się ich. W przeciwnym razie demony dalej będą ją atakować.

    Spotkanie trwało ponad 14 godzin. Przez ten czas Moira wyznawała konkretną praktykę, a następnie w imię Jezusa Chrystusa uroczyście się jej wyrzekała, podobnie jak jej nauczycieli i towarzyszących jej duchów. Duch Święty udzielił też o. Filipowi daru wiedzy i to, co Moira zapomniała z racji upływu czasu lub z nieświadomości, kapłan jej podpowiadał i przypominał.
    Moira otworzyła całkowicie swoje serce przed Bogiem, by On mógł je oczyścić i wypełnić swoją miłością i łaską. Zrozumiała też wtedy jasno, że za każdą praktyką okultystyczną stoi demon.

    Spotkanie, które przeprowadził z Moirą o. Filip, było dla niej doświadczeniem traumatycznym, ale zarazem uwalniającym. Po zakończeniu czuła się jak nowo narodzone dziecko Boga. Odrzuciła całe zło z przeszłości i wiedziała, że dalej iść za Chrystusem zdoła tylko trzymając się ręki Matki Bożej.

    Ratować dusze
    Moira po swoim powrocie do Kościoła katolickiego odcięła się od dawnego życia. Potrzebowała nowego kierunku działania, więc modliła się, aby Bóg ukazał jej, co ma dalej robić. Bóg w odpowiedzi obdarował ją zapałem ewangelizacyjnym, ażeby ze swojej przeszłości mogła wyprowadzać dobro.

    Moira zaczęła spotykać na swojej drodze osoby potrzebujące uzdrowienia, zerwania z okultyzmem, spragnione prawdziwej wiary. Często były to osoby z jej otoczenia. Mogła więc realizować misję apostolską, nie wyjeżdżając do dalekich krajów.

    Została posłana, by nieść Dobrą Nowinę w swoim środowisku. I tak, wykorzystując własne doświadczenie wyjścia z ruchu New Age, Moira przyprowadza zagubionych ludzi do Boga i Kościoła katolickiego, w którym rzeczywiście obecny jest Jezus. Chrystus, działający i obdarzający nieustannie łaskami wiernych w sakramencie Eucharystii i spowiedzi.

    https://milujciesie.org.pl/szukala-oswiecenia-w-new-age.html?fbclid=IwAR1NnIPdepkhAY9D0UyE-Sp-xo4Nul_YVUTuTaHL7qzb6IGojDB4VwHLKrM

  16. Joan pisze:

    Kochani, kto zna angielski sluchajcie dr Taylor Marshall i Church Militant. Strasznie mnie boli ze w Polsce tak malo sie mowi o tym co dzieje sie w Watykanie. Rozmawiam z rodzicami, ktorzy sa bardzo zaangazowani w Polsce w kosciele…i powiedzieli mi dokladnie tymi slowami jak o. Pelanowski, bez sluchania jego….”do nas to nie przyjdzie”.
    A Warszawie ponoc juz sa koscioly gdzie nie odbywa sie konsekracja podczas Mszy sw nie ma slow „birzecie i jedzcie” jest mowione co innego.
    Proboszcz sie strassnie zlosci jak ludzie pytaja i mowi ze inne formy sà takze dozwolone przez episkopat.

    • Paweł pisze:

      W zeszłorocznym noworocznym orędziu ze strony „Holy Love” było zapowiedziane coś, co na szczęście aż do końca zeszłego roku nie doszło do skutku, ale ten przysłowiowy „miecz Damoklesa” wcale nie przestał wisieć nad Kościołem [a ja – jako tutaj „optymista” – bardzo bym chciał, żeby nie dało się o tym poniższym zagrażającym spustoszeniu powiedzieć, iż „to tylko kwestia czasu”]:
      „Many changes are in hearts in Rome – changes heretofore unthought of. If they come to light, people will need to choose between obedience to title and authority or obedience to the Truth. The focus of the Church will be on more liberal stands on moral issues.”
      „Continue your many rosaries and Masses for the Remnant. In the world, the Remnant is comprised of those conservatives unwilling to compromise the Truth.”
      http://www.holylove.org/messages_by_year.php?year=2018
      CZYLI po polsku:
      „Jest wiele zmian, które mają w swoich zamiarach (= które noszą w swoich sercach) [ci, co rządzą] w Rzymie – zmian dotychczas nie przewidywanych (= [przez nikogo] nie oczekiwanych). Jeżeli one ujrzą światło dzienne, ludzie (czy nawet: ‚lud [Boży]’) będą musieli wybrać między posłuszeństwem wobec tytułu i władzy a posłuszeństwem wobec Prawdy. Przedmiotem zainteresowania Kościoła będą bardziej liberalne stanowiska w kwestiach moralnych.”

  17. Edyta pisze:

    We wszystkich intencjach +++ ❤

  18. Ania pisze:

    Załamka na całego:
    Figurka bogini Pachamamy została znaleziona. Papież przeprasza. A w niedzielę figurka będzie wystawiona w Bazylice św. Piotra w czasie Mszy na zakończenie Synodu….
    Pogaństwo wraca i to w miejscu najświętszym.

      • Paweł pisze:

        AMAZOŃSKI BISKUP OSTRO KRYTYKUJE „DEMONICZNE ŚWIĘTOKRADZTWO/BLUŹNIERSTWO” NA WATYKANIE
        Z Watykanu – Jeden z amazońskich biskupów potępia „demoniczne świętokradztwa/bluźnierstwa” mające miejsce w Rzymie, potwierdzając iż kontrowersyjna figura [mająca być symbolem] płodności, przezywana „Pachamama”, jest rzeczywiście pogańską boginią.
        Biskup José Luis Azcona, emerytowany biskup Marajó w regionie Amazonii, potępia pogańskie ryty, którymi otacza się tego bożka, jako „demoniczne świętokradztwa/bluźnierstwa wywołujące zgorszenie/skandal”.
        „W tych obrzędach/rytach jest [obecny] szatan, [działa w nich] magia. [Maryja], Najświętsza Pani nasza, nie jest Pachamamą, Ona jest Dziewicą z Nazaretu” – ‚zagrzmiał’ ten urodzony w Hiszpanii dostojnik w 45-minutowym kazaniu wygłoszonym 16 października w Bazylice NMP z Nazaretu w Belém, w amazońskim stanie Pará, w Brazylii.
        Biskup Azcona, który w sierpniu nazwał synodalne „Instrumentum Laboris” (dokument roboczy) „słomianym dokumentem”, odniósł się tu do przedsynodalnego spotkania Panamazońskiej Sieci Kościelnej (REPAM) w Brazylii w czerwcu, gdzie miało miejsce kilka „tubylczych rytuałów [połączonych] z inwokacjami i modlitwami, w których uczestniczyli także niektórzy biskupi”.
        Panamazońska Sieć Kościelna (REPAM) jest katolicką siecią [kontaktową/towarzyską] występującą w obronie [tubylczych] ludów Amazonii, kierowaną przez Claudio Hummesa, relatora generalnego Synodu Amazońskiego, autora propozycji wyświęcania kobiet na diakonów i czynienia wyjątków w celibacie kapłańskim.
        „To są kwestie [dotykające] spraw fundamentalnych, a my tutaj w Amazonii znamy [dobrze] znaczenie «Macumby» czy «Condomblè»” – powiedział bp Azcona krytykując [niedawne] watykańskie ceremonie. „Są one magicznymi rytami i klątwami, pochodzącymi z północno-wschodniej Brazylii i ze stanu Bahia, często tu występującymi/praktykowanymi”.
        W swojej homilii wygłoszonej po portugalsku bp Azcona potwierdził, że „te celebracje polegają na przyzywaniu duchów i jest ewidentne, iż to są czary/gusła/czarna magia, przed którymi ostrzega nas List św. Pawła do Galatów w rozdziale 5, w wersecie 29, gdzie on potępia grzech bałwochwalstwa/idolatrii jako sprzeczny z Ewangelią i z misją [Kościoła]”.
        Biskup porównał bożki „uczczone na Watykanie” do bogini-matki Cybele ze [starożytnej] Anatolii i do starogreckiej bogini Astarte: „One obie [też] mają wyrażać płodność kobiet”.
        „Inwokacje [modlitewne wobec] statuetek, przed którymi czynili pokłony nawet niektórzy zakonnicy w Watykanie (i nie wspomnę, do jakiego zgromadzenia oni należą), to [było] przyzywanie mitycznej mocy Matki Ziemi, od której oni dopraszali się błogosławieństw dla ludzkości lub ofiarowali jej gesty wdzięczności” – mówił z naciskiem [biskup]. „To [były] gorszące/skandaliczne świętokradztwa/bluźnierstwa, zwłaszcza dla nieletnich/maluczkich, którzy [jeszcze] nie mają rozeznania”.
        „Nie powinno się otaczać kultem Matki Ziemi, ponieważ wszystko, nawet ziemia, podlega panowaniu Jezusa Chrystusa” – powiedział. „Nie jest możliwe, by istniały duchy o mocy równej lub większej niż [potęga/wszechwładza] Pana naszego lub Dziewicy Maryi”.
        W [swojej] homilii, przerywanej aplauzem licznie zgromadzonych, dostojnik głosił [uroczyście]:
        „Pachamama nie jest i nigdy nie będzie [Najświętszą] Maryją Dziewicą. Mówić, że ta statua przedstawia Dziewicę – to kłamstwo. Ona nie jest Panią Amazonii, ponieważ jedyną Panią Amazonii jest Maryja z Nazaretu. Nie wytwarzajmy synkretycznych mieszanek. To jest [bowiem] niemożliwe: [gdyż to] Matka Boża jest Królową Nieba i ziemi.”
        W subtelnym nawiązaniu do papieża Franciszka, bp Azcona nawoływał do rozeznawania w Duchu Świętym, by [móc zawsze] rozróżnić to, co pochodzi od szatana lub od [złudzeń] ludzkiego umysłu, zauważając iż [to sam] Ojciec święty mówił bardzo dużo [właśnie] o rozeznawaniu.
        To kazanie amazońskiego biskupa będzie [z pewnością] postrzegane jako nagana dla liberalnych katolickich mediów Zachodu, które zaatakowały tradycjonalny katolicki sprzeciw wobec [kultu] tych bożków jako „karygodnie rasistowski i seksistowski”.
        W zeszłym miesiącu bp Azcona skrytykował „Instrumentum Laboris” za promowanie herezji neopelagiańskiej i powiedział, że [dokument ten] kompletnie zignorował realne problemy regionu Amazonii: Pentekostalizm [= sekciarstwo „zielonoświątkowe”] i pedofilię.
        Nazywając wykorzystywanie dzieci „dramatycznym, przenikliwie dotkliwym problemem, o którym ten dokument nie mówi [wcale]”, a który „osiąga przytłaczające rozmiary”, biskup mówił, jak ta wiktymizacja [= uczynienie „kozłów ofiarnych” z dzieci] ukonstytuowała/uformowała „zasadniczą część zniszczonego Oblicza Jezusa porzuconego w Amazonii”.
        W samym stanie Pará rocznie bywało 25 000 doniesień o przestępstwach pedofilii, a eksperci twierdzili [ponadto] – jak zauważył bp Azcona – że na każdy przypadek zgłoszonego wykorzystywania seksualnego dzieci przypadają cztery inne przypadki – nie zgłoszone.
        „Gdzie jest wrażliwość duszpasterska ze strony odpowiedzialnych za ‚Instrumentum Laboris’ – w tak mocny i oczywisty sposób wyrażana przez papieża Franciszka?” – pytał [bp Azcona].
        „Amazonia, a co najmniej brazylijska Amazonia, nie jest już katolicka”, ponieważ „posiada ona zielonoświątkową większość [wiernych]” – mówił biskup, odnotowując [ponadto] iż „w niektórych regionach Amazonii [ta] zielonoświątkowa większość osiąga 80%”.
        Powracając do tematu demonizmu, ubolewał [mocno], że „w ‚Instrumentum Laboris’ nigdzie nie ma mowy na temat obecności demonów, ich wpływu czy ich nikczemności [uobecniającej się] w ludziach, ludach i kulturach, ani też na temat zwycięstwa [samego] Chrystusa, Jego [ofiarowanego nam] uwolnienia oraz zniszczenia przez Niego potęgi Złego”. [Biskup] ostrzegał, że Synod Amazoński uruchomił ryzyko podżegania do schizmy.
        Tymczasem doniesienia z Brazylii – otrzymane przez „Church Militant” – świadczą o tym, że synkretyzm ujawniony na Synodzie jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, a tego rodzaju pogańskie praktyki [już] głęboko spenetrowały katolicyzm pod pozorem inkulturacji.
        [W tych doniesieniach] mówi się, że to właśnie to jest jednym z powodów, dla których katolicy opuszczają Kościół i przyłączają się do grup zielonoświątkowych lub ewangelickich.
        Podczas [np.] inauguracji/inwestytury biskupa Moisésa Atishy z Arica w Chile, [obecni tam] biskupi uczestniczyli tubylczym rytuale przyzywania duchów pogańskich Indian Aymara.
        [Z kolei] na video, znajdującym się na Youtube, można zobaczyć kardynała Gianfranco Ravasi, biblistę kierującego projektem Włoskiej Biblii Katolickiej i byłego przewodniczącego Papieskiej Rady Kultury, jak uczestniczy w pogańskich obrzędach [ku czci] Pachamamy w San Marcos Sierras w Argentynie.

    • Elizeusz pisze:

      Z księgi proroka Barucha:
      „5 Kiedy zobaczycie tłum, który idąc przed i za nimi (bożkami) cześć oddawać im będzie, powiedzcie sobie w myśli: Tobie należy się cześć, o Panie! 50 Niech będzie wiadomo, że rzeczy drewniane, pozłacane i posrebrzane są oszustwem. Wszystkie narody i wszyscy królowie niech wiedzą, że nie są one bogami, ale dziełem rąk ludzkich i żadnego działania Bożego w nich nie ma. 72 Przeto lepszy jest człowiek sprawiedliwy, który nie posiada bożków, będzie bowiem daleko od hańby”. (Ba 5,5.50.72)
      Ale warto przeczytać cały ten 6-y rozdział.

  19. Joanna pisze:

    ks Piotr Glas:
    Trwa bowiem potężna walka. Diabeł nas usypia. Mówi nam: nic nie rób, wszystko jest ok. Bo on wie, co się stanie, gdy ludzie posłuchają Maryi i zaczną się nawracać… Wielka Pokuta, Różaniec do Granic, Polska Pod Krzyżem – z naszym krajem coś się dzieje, ludzie czegoś jeszcze chcą.
    Na Zachodzie powstała karykatura Boga, uczyniono z niego jakiś cukierkowy bohomaz. To bożek, który ma leczyć, dawać pieniądze… Ta trucizna wchodzi dziś do Kościoła w Polsce. A szczególnie narażeni są tu młodzi ludzie. Mówi się im: nie przejmuj się, bo Pan Bóg będzie ci błogosławił. Nie musisz iść do spowiedzi, nie musisz się nawrócić, nie musisz pokutować, nie musisz cierpieć. Ty masz się Bogiem cieszyć. Nikt nie mówi o grzechu. Tak tysiące młodych, którym taka narracja bardzo odpowiada, prowadzonych jest na manowce.
    (…)Pierwszym krokiem powinien być tu konfesjonał! Tam najpierw ukręć głowę grzechowi, otwórz się na Boga, który Cię przyjmie z wielkim miłosierdziem (…)

    (…)Powtarza się, że Boże miłosierdzie wszystko przebacza i nie ma się co przejmować karą, a milczy się o tym, co przekazują nam sobory Świętego Kościoła Katolickiego! Dziś pojawia się pytanie o to, czy istnieje piekło i czy ma lokatorów! Iluż dziś duchownych w ogóle nie porusza tematu piekła. Albo mówi, że piekło istnieje, ale nikt do niego nie idzie. A czy można tam trafić? Czy np. będąc księdzem, biskupem, kardynałem, papieżem można trafić do piekła? Czy kapłaństwo, stan duchowny daje mi przed nim zabezpieczenie? Przecież Pan Bóg mnie wybrał, ukochał, jest pełen Bożego miłosierdzia i cokolwiek bym zrobił, On mi przebaczy… To jest przerażająca beztroska, jaką wielu ludzi propaguje poprzez źle odczytywane znaczenie Bożego miłosierdzia! Mówi się: piekła nie ma. I nie czynią tego tylko księża w parafiach, ale duchowni, którzy mają coś do powiedzenia we współczesnym Kościele. A mówią wprost – jak np. generał jezuitów – że diabeł to mit, figura retoryczna, bezosobowe zło.
    Kompletnie pomijają tutaj teologiczną konsekwencję, że Boże miłosierdzie ma ten prawdziwy sens, gdy kroczy wraz z nim Boża sprawiedliwość. Gdyby Bóg nie był sprawiedliwy, Jego miłosierdzie nie byłoby potrzebne. Po co komu miłosierdzie, skoro miałoby nie być sprawiedliwości?
    Na cóż nam usprawiedliwienie, skoro nie ma wyroku?

    To wypaczone ujęcie Bożego miłosierdzia wykorzystywane jest przez moce ciemności. Bo wiadomo, kto za tym stoi; przy – zapewne nieświadomym albo i nierozumnym – udziale niektórych duchownych pojęcia dobra i zła, grzechów i czynów chwalebnych tracą sens. Dokonuje się trywializacja tych pojęć. Kto za tym stoi? Ojciec kłamstwa, którym jest szatan.

    Read more: http://www.pch24.pl/ks–piotr-glas–bog-jest-sprawiedliwy–dlatego-moze-byc-milosierny–pobierz-e-book-kara-boza-,71525,i.html#ixzz63OaUC8R6

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s