Zagrożenia duchowe: niebezpieczne znaki

Słonik z podniesioną trąbą na szczęście? Pierścionek w trójkąty i kwadraty na zdrowie? Figurka buddy, żeby stworzyć lepszy klimat w mieszkaniu? Talizmany, amulety, pierścienie atlantów, drzewka szczęścia… Nie wierzysz w takie rzeczy i nosisz je tylko dla ozdoby? Nie szkodzi… wystarczy, że szatan wierzy!

Zapraszamy do wysłuchania jednego z odcinków audycji „O zagrożeniach duchowych i nie tylko”, w którym o. dr Remigiusz Trocki OFMConv opowiada o różnych niebezpiecznych znakach i symbolach, które nosimy bez zastanowienia, a czasami nawet ubieramy w nie nasze dzieci

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pomoc duchowa i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

61 odpowiedzi na „Zagrożenia duchowe: niebezpieczne znaki

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania

    Boskie Serce Jezusa, ofiaruję Ci przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny wszystkie modlitwy, sprawy, prace i krzyże dnia dzisiejszego jako wynagrodzenie za grzechy moje i całego świata. Łączę je z tymi intencjami w jakich Ty ofiarowałeś się za nas na krzyżu i ofiarujesz się codziennie na ołtarzach całego świata. Ofiaruję Ci je za Kościół katolicki, za Ojca Świętego, a zwłaszcza na intencje miesięczną, oraz na intencję misyjną, jako też na intencje dziś potrzebne. Pragnę też zyskać wszystkie odpusty jakich dostąpić mogę i ofiaruję Ci je za dusze w czyśćcu. Amen

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały 2019 rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

    Matko Boża Niepokalanie poczęta – broń mnie od zemsty złego ducha!

  2. wobroniewiary pisze:

    Ojciec mówi wyraźnie, że diabeł udaje dobrego anioła. A ja przypomnę mój wcześniejszy dzisiejszy komentarz

    Kolejne ostrzeżenie!
    Ostrzegam przed „debilizmami” i stroną „Wiedza Ojca Pio” i kanałem tagentv – to badziewie poleca m.in. „jasnowidz” Jackowski”
    Pierwsze dwie minuty filmu „Wiedza Ojca Pio”mówią „Ojciec Pio to Anioł, który się wcielił w ludzkie ciało, by nam pomagać”…itp. itd.
    To jeszcze nic – możecie i książkę sobie o tej wiedzy zamówić. Bagatela: Zamów Księgi z Wiedzą Ojca Pio. Wiedza Ojca Pio tom I – edycja kolekcjonerska 8000 zł (zwykła „tylko” 133 zł)
    Panie Boże – widzisz a nie grzmisz!
    Wykazujmy maksimum myślenia i nie słuchajmy (bio)energetycznych przesłań, za którymi stoi zły duch! Przypominam, że i u wróżki znajdziecie obok kota, szklanej kuli … obrazki ze św. O. Pio czy innymi Świętymi!
    Ps. Jak słyszę „Ojciec Pio korzystał z ciała pani Krysi” to mi włosy dęba stają i zadaję sobie pytanie: to Belzebub czy sam imć Lucyfer? I chętnie bym te panią Krysię i całe to towarzystwo zawiozła do…Wąwolnicy!
    Już ks. Pęzioł wiedziałby jak zaradzić na to mediumiczne wchodzenie w ciało pani Krysi, „która wychodziła ze swego ciała, stawała obok, bo ciało oddawała ojcu Pio do przekazów”

  3. Jolantae pisze:

    W sklepach wprost wysyp jednorozcow. Trzeba dobrze obejrzeć ciuch by upewnić się, że tego dziadostwie nie ma.

    • AnnaSawa pisze:

      Dokładnie, wysyp na różnych sprzętach, ubraniach, naczyniach i w zabawkach dla dzieci.

    • kasiaJa pisze:

      Idąc na zakupy po odzież w ogóle trzeba być mega czujnym – na prawdę wszędzie pełno od różnych symboli, napisów, często jawnie widniejących ale i często sprytnie „poukrywanych”… Tak dla dorosłych jak i dla dzieci.

  4. kasia pisze:

    SZCZĘŚĆ BOŻE
    CHCIAŁAM ZAPYTAĆ JAK ZNISZCZYĆ PRZEDMIOT CHODZI O PIERŚCIEŃ ATLANTÓW KTORY NIESTETY MAMY W DOMU OD DŁUŻSZEGO CZASU I NIE WIEM CO Z NIM TAK NAPRAWDĘ ZROBIC.

  5. gosc pisze:

    Czy kuchnia pięciu przemian należy do zagrozęń?
    Lepiej omijać taką restaurację?

    • Monika pisze:

      Omijać.To ajurweda. Obraz świata według filozofii chińskiej i ajurwerdyjskiej przedstawia się w pięciu elementach i ich nieustających przemianach.

    • Marta pisze:

      Zdecydowanie tak!!!
      Piszę z doświadczenia – kiedyś, przed swoim nawróceniem, interesowałam się tradycyjną medycyną chińską i stosowałam kuchnię wg pięciu przemian, która do niej należy.
      W dużym uproszczeniu: ten sposób przyrządzania potraw opiera się na wierze w przepływ tajemniczej energii, moc żywiołów itp. – jest to więc praktyka pogańska, ezoteryczna, okultystyczna. Dodam jeszcze, że w moim przypadku skończyło się poważnymi problemami ze zdrowiem – nabawiłam się straszliwych alergii (mój organizm odrzucał prawie każdy pokarm), które miały prawdopodobnie podłoże demoniczne (zaczęły stopniowo ustępować po wielu modlitwach o uwolnienie i za przyczyną Maryi podczas odmawiania Nowenny Pompejańskiej, ale z wieloma problemami borykam się jeszcze do dzisiaj). Co ciekawe, na początku stosowania tej kuchni, widziałam jej pozytywny wpływ na organizm, byłam wręcz zachwycona. Znamiona tzw. cudu okultystycznego?
      Wszystkich przestrzegam przez kuchnią 5 przemian – to, co mnie wydawało się „niewinnym eksperymentem” i szansą na podratowanie zdrowia, to po prostu OKULTYZM.
      Proszę, uważajcie bardzo na tzw. naturalne metody leczenia, na tzw. medycynę alternatywną. Sprawdzajcie, czytajcie, szukajcie, pytajcie… ZANIM się zdecydujecie zaufać komuś, kto się zajmuje takimi uzdrowicielskimi metodami. Zło jest w nich często bardzo, bardzo zakamuflowane. Pamiętajcie, że nawet jeśli na początku wydaje się, że tego typu praktyki pomagają, to wcale nie znaczy, że są dobre. Rachunek przychodzi później… Nie szukajmy – ani dla siebie, ani dla cierpiących najbliższych – zdrowia za wszelką cenę. Nie czyńmy ze zdrowia bożka!

      Dobrze, że ktoś tutaj zapytał o to zagrożenie, bo dzięki temu mogłam dać świadectwo…

      Maryjo, w Twoim Niepokalanym Sercu zamykam to moje świadectwo, wszystkich, którzy je przeczytają i wszystkich, którzy są uwikłani w tego typu praktyki.
      Święty Michale Archaniele, broń nas w walce… +++

      • wobroniewiary pisze:

        No to ja coś dopowiem o medycynie alternatywnej….
        Pod Lublinem przyjmowała pacjentów „lekarka z Chin”, czyli doktor medycyny chińskiej, która biorąc cię za rękę mówiła choroby (badając z pulsu), dawała zioła, które pomagały. Sąsiadka lecząc 15 lat bezpłodność zaszła w ciążę… to pojechałam i ja (jakieś 18-20 lat temu)
        I uwaga….

        Pani wzięła mnie za rękę, powiedziała, że mam 3 ciąże oraz jedno poronienie (kto to z pulsu wyczyta?), Ani jeszcze nie było na świecie, pani „doktor” trzymała moją rękę dłużej i powiedziała, że …ona nie będzie mnie leczyć. Nie da mi leku na rozpuszczenie kamieni w woreczku, że mam iść do lekarza w przychodni, że ona nie może mnie leczyć i koniec. Spytałam dlaczego, odpowiedziała mi „nie mogę cię leczyć i tyle”
        Nie wiem dokładnie o co chodzi, ale się domyślam… spytałam, czy dostanę choć zioła na ciśnienie czy odchudzanie, a usłyszałam tylko „nie, nie mogę”. Pani była bardzo miła, uśmiechała się, powiedziała, że życzy mi dużo dobrego. Reszty dowiem się tam, po drugiej stronie 🙂
        A dodam, że ludzi było u niej „dziesiątki, setki”. „Pomagała im”, zostawiali grube pieniądze… przyjeżdżali co miesiąc, co trzy. Dotykała z pulsu, dawała zioła, które nie miały nazw tylko numerki. Kolejka wynosiła kilka godzin, człowiek się nasłuchał.

      • gosc pisze:

        Znam jedno miasto nad morzem, jest bardzo znana,oblegana ta restauracja z kuchnią piecioprzemian.Jest zamawiany catering do biur,że tak smakuje wszystko.Trzeba mi odszukać tel.do znajomej i ja ostrzec niech tam nie jada. Bo ceny sa też wyśrubowane oj bardzo.
        Jak dobrze,ze jest ta strona w obronie wiary….
        Dziekuję za odp.

  6. Quis ut Deus pisze:

    Również w temacie:
    Ks. Sławomir Kostrzewa jest autorem książki „Brońmy dzieci i młodzież przed demoralizacją”.
    Dziecko znajomych po lekturze (części) tej książki w niecałe pół roku naliczyło ok. 250 niebezpiecznych znaków, grafik i symboli na ubraniach kolegów i koleżanek w szkole.
    Piszę „części”, bo jak pamiętam książka jest dla rodziców i nie wszystkie strony nadają się do pokazania dzieciom.
    Nam się tylko wydaje, że to nie ma wpływu na człowieka.
    Wszystko, co ma choćby pozór zła – książki, ubrania, zabawki, symbole – należy pokropić wodą egzorcyzmowaną i zniszczyć, spalić – bez najmniejszych sentymentów. A niech się ludzie dziwią i śmieją, co to czytają, po stronie duchowej nikt się nie śmieje, zaręczam.
    W domu powiesić obraz Boga Ojca, jak sobie tego wyraźnie życzył (jedyne uznane objawienia dla s. E. Ravasio) i będzie z nami we wszystkich sprawach, troskach, chce być blisko nas.

    • Kasia pisze:

      A można otrzymać link do strony, gdzie mozna taki obraz zakupić? Taki oryginalny. Dziekuje.

      • Quis ut Deus pisze:

        Z tym oryginalnym Kasiu jest taki kłopot, że „zaginął”. Piszę w cudzysłowie bo istnieje teoria, że ktoś w tym pomógł.
        W zastępstwie rozpowszechnił się inny wizerunek, który mi się bardzo podoba – Bóg nie chciał, żeby wyobrażano Go sobie jako starca z brodą, gdyż nie jest ani starszy ani młodszy od Swego Syna.
        Poniżej link do sklepu z ikonami, ale sam obraz czy grafikę (z bardziej czarnymi włosami) można pewnie znaleźć taniej:
        http://www.abbapater.pl/kategoria-produktu/ikony/

      • im pisze:

        Ikony są drogie. Obrazki w kilku rozmiarach były w redakcji Królowej Pokoju Kraków Ewy Jurasz. Proszę wejść na stronę i sprawdzić. Jak nie ma to zadzwonić i zapytać. Osoby tam działające bardzo życzliwe to znajdą. Powodzenia.

      • Iwona pisze:

        Ja zamawiałam tutaj-http://turkusowydomek.sellingo.pl/p/35/746/obraz-wg-seugenii-ravasio-bog-ojciec,można wybrać rozmiar i płótno.Pani sprzedaje też te obrazy na allegro.

  7. Elżbieta pisze:

    Na dzień dzisiejszy, w mojej ocenie zagrożenia duchowe pojawiają się nie tylko że strony przedmiotów czy symboli . To też wszelkiego rodzaju psychomanipulacje , które „ubrane w szatę” naukową czynią spustoszenia w dotychczasowym systemie wartości. Trafiłam na artykuł dość rzetelnie napisany, który o tym traktuje :

    „Toksyczne terapie”
    Beata Falkowska

    (…)”Psycholodzy obecni są dziś wszędzie – w firmach, szkołach, wielu zaangażowało się w tzw. coaching, czyli indywidualną pomoc w odkrywaniu swojego potencjału, celów i dróg ich realizacji. Psychologia jawi się jako klucz do zrozumienia siebie i drugiego człowieka, a psycholog – jako znawca ludzkiej duszy, jedyny ratunek w problemowych sytuacjach. To do gabinetu psychologa udaje się wiele małżeństw przeżywających kryzys, rodzice z zaufaniem powierzają adeptom psychologii swoje dzieci, a nauczyciele chętnie korzystają ze wsparcia zewnętrznych warsztatów psychologicznych jako remedium na szkolne problemy. Na różne, najmniejsze nawet trudności doświadczane przez dziecko, które kiedyś były przedmiotem troski rodziców, dziś psychologia oferuje stosowną terapię.

    Niestety zaufanie, którym obdarzani są psycholodzy, często jest nadużywane, a rady i proponowane formy terapii niejednokrotnie rażą przysłowiową łopatologią, niekompetencją, a w skrajnych przypadkach podpadają pod psychologiczną manipulację.

    Rozwód jak „wyzwolenie”

    Pani Justyna trafiła do psychologa, bo szukała pomocy w swoich problemach małżeńskich. Z perspektywy czasu widzi, że popełniła błąd, kierując się w wyborze gabinetu przede wszystkim bliskością miejsca zamieszkania. Charakter porad sympatycznego skądinąd pana psychologa wprawił ją w zdumienie.

    – To był dość młody człowiek. Po wysłuchaniu mojej historii po prostu, niemal z marszu doradził mi rozwód. Kiedy odrzuciłam takie rozwiązanie, zaczął wypytywać mnie o powody mojego stanowiska. Wymieniłam płynący z wiary system wartości, a także dobro dzieci. W odpowiedzi usłyszałam, że idę po linii najmniejszego oporu, wybieram najprostsze rozwiązanie, będące wyrazem mojego konformizmu, a on zachęca mnie do rzeczywistej zmiany życia na lepsze poprzez rozwód i zaczęcie wszystkiego od nowa – opowiada pani Justyna. Psycholog w kategoriach konformizmu postrzegał też jej dążenie do tego, by dzieci wychowywały się w pełnej rodzinie, u boku mamy i taty. – Pan psycholog ocenił to jako pójście na łatwiznę. Nie widział żadnego sensu w ratowaniu małżeństwa, także z uwagi na dobro dzieci. Sugerował, że zapewne chodzi mi tylko o zapewnienie dzieciom lepszego poziomu materialnego, bo z wywiadu wiedział, że mąż ma dobrą pracę, i konsekwentnie oceniał to jako wybór konformistyczny, bo prawdziwie dobrym rozwiązaniem dla mnie, szansą na szczęście rzekomo miało być rozstanie z mężem – dodaje nasza rozmówczyni.

    Jej kontakty z psychologiem skończyły się na pierwszej wizycie. Zniechęcenie do szukania pomocy u psychologów było tak silne, że nie wróciła już do takiego sposobu rozwiązywania małżeńskich problemów, a uzdrawianie relacji z mężem odbywało się na różnego rodzaju rekolekcjach dla rodzin i podczas rozmów z kapłanami. – Nie twierdzę, że nie ma dobrych psychologów, którzy potrafią pomóc człowiekowi. Jednak ja po tym pierwszym – dodajmy, że bardzo kosztownym – kontakcie z psychologiem postanowiłam pójść inną ścieżką i jesteśmy wraz z mężem zadowoleni z tej drogi – podsumowuje.

    Rozbita rodzina

    Państwo Sylwia i Mateusz K. swoją sytuację określają dziś słowem „dramat”. Starsza córka zerwała z nimi więzi, odcięła ich od kontaktów z wnukami, nie żyje w zgodzie z siostrą. Zmiany w zachowaniu Marzeny i jej stosunku do rodziny zaczęły się po podjęciu przez nią nauki na jednej z uczelni psychologicznych w Warszawie. – Wiemy, że ze studentami prowadzone były między innymi tzw. analizy transakcyjne, podczas których cofano się do okresu dzieciństwa, analizowano postawy rodziców, dziecka. W efekcie zajęć na uczelni córka doszła do wniosku, że w naszej rodzinie występował syndrom „ojca-kata, matki-kata” – opowiada nam pan Mateusz.

    Z czasem dowiedzieli się, że córka na studiach podjęła także terapię psychologiczną. – Metody, według których pracowano z córką na uczelni, porażają „łopatologią”, prowadząc do czystego „selfizmu”, skupiając człowieka jedynie na sobie, na „realizacji siebie”. Tam jest tylko miejsce na własne „ja”, w efekcie to „ja” wchodzi w miejsce moralności, relacji z bliskimi, a finalnie w miejsce Boga – mówi ojciec Marzeny.

    Zasady psychologicznych diagnoz, które prezentowano córce na uczelni, określa „zasadą budzika”. Rodzice zwracają uwagę – źle, bo stosują „przemoc”; nie zwracają uwagi – też źle, bo się nie interesują, słowem, czy budzik z rana dzwoni, czy nie dzwoni, zawsze jest niedobrze.

    Państwo Sylwia i Mateusz zdają sobie sprawę, że nie każdy, kto kończy uczelnię pedagogiczną, odwróci się od rodziców, zmieni myślenie, choć poznali innych rodziców z uczelni córki, których dzieci przeszły podobną negatywną przemianę jak ona.

    Z perspektywy czasu widzą, że Marzena zawsze wykazywała pewną nadwrażliwość, tendencję do widzenia świata w czarnych barwach, stawiania siebie w roli ofiary. Dlatego to jej, a nie drugiej córce, poświęcali więcej czasu. Teorie głoszone przez psychologów na uczelni czy w gabinecie w przypadku Marzeny trafiły na podatny grunt jej osobowości. Utwierdziły ją w postrzeganiu siebie jako ofiary i wskazały na winnych tej sytuacji. Podsunęły także proste i utopijne recepty: „odrzuć ojca, odrzuć matkę, będziesz szczęśliwa”. W innych przypadkach może przybrać to formę porady: „odrzuć męża” czy też „odrzuć Boga”, wszystko w imię fałszywie pojętej wolności. Rady psychologów niejednokrotnie najbardziej „wyzwalają” od moralności i sumienia, skupiając uwagę jedynie na własnym ego i pędzie do „samorealizacji”, nie wiadomo do końca, jak rozumianej.

    Anna Wasiukiewicz, psycholog krytycznie odnosząca się do współczesnych nurtów terapeutycznych, wskazuje, że bazują one na fałszywej antropologii, niemającej nic wspólnego z tą, która jest obecna w chrześcijaństwie czy klasycznej filozofii greckiej.

    – W tej fałszywej antropologii człowiek został zredukowany do biologii, żadna terapia bazująca na koncepcji człowieka oderwanego od duchowości nie może być dobra – wskazuje nasza rozmówczyni. Wyjątkowo niebezpiecznym nurtem jest tzw. psychologia głębi, czyli różne koncepcje psychologiczne wywodzące się z psychoanalizy Zygmunta Freuda, które sprowadzają się do cofania się pamięcią do dalekiej przeszłości, dzieciństwa i doszukiwania się tam przyczyn późniejszych postaw, problemów. – Psycholodzy odwołujący się do tego nurtu wychodzą z założenia, że jeśli dziś człowiek czuje się źle, to w jego przeszłości musiało być coś, co to wywołało. Jak nie mogą znaleźć, szukają na siłę, dochodzi do sugerowania pacjentowi różnych rzeczy, a wiadomo, że człowiek zraniony jest podatny na sugestie – zauważa Wasiukiewicz.

    Nie ma dnia, żeby państwo Sylwia i Mateusz nie rozmawiali o córce, nie obarczali się winą za takie, a nie inne jej wychowanie, nie ma też dnia, by nie modlili się za nią na różańcu. – Z perspektywy czasu widzę, że jako ojciec za bardzo starałem się, by zapewnić córkom wszystko – wakacje, dobre szkoły, samochody etc. Dziewczyny nie musiały o nic walczyć, zabiegać, w efekcie jedną z rzeczy, która zgubiła Marzenę, jest lenistwo. Dziś widzę, że jak dziecko wyniesie z domu zasadę „ora et labora”, nie zginie w życiu – stwierdza pan Mateusz.

    Druga ich córka mieszka w pobliżu wraz ze swoją rodziną, utrzymują normalne kontakty. – Bo każde dziecko jest inne, niby z jednego domu, takie samo wychowanie, a dwie różne drogi – dzielą się rodzice.

    – Nasza rodzina dziś jest rozbita w efekcie podjęcia przez córkę studiów z psychologii, skrzywdzeni jesteśmy my, rodzice, ale najbardziej boli to, że skrzywdzono nasze dziecko – wskazują.(…)”

    Artykuł dostępny na stronie:
    https://wp.naszdziennik.pl/2019-04-27/321447,toksyczne-terapie.html

    • AnnaSawa pisze:

      O! i przy okazji znowu dziękuję za informację, miałam właśnie zakupić tę książkę a zapomniałam autora.

  8. Ola pisze:

    Nie wiem co mam robić… W łazience na ścianie mamy ogromnego motyla ozdobnego ,5,5 roku temu robiliśmy remont to było zanim się zaczęłam nawracać ,natomiast mój mąż był jeszcze wtedy praktykującym katolikiem . Od 4 lat mąż jest niewierzący ,ja natomiast powróciłam do Boga . Nie wiem co zrobić z tym motylem . Córka 5 lat bardo lubi jednorożce ,ma 2 pluszaki jednorożce ,którymi codziennie się bawi , nie wiem czy dałabym radę je spalić …

    • k pisze:

      Moja siostra przekonała swoją niespełna pecioletnią córeczke i spaliły wszystko, lalki z bajki disneya „Kraina lodu” i wiele innych zabawek spaliły. Chociaż ostatnio, jak u nich byłam to widziałam książeczke o wróżkach disneya i zwróciłam jej uwage, nie wiem jednka, czy spaliła. Powiem szczerze, że czasami już nie mam siły ciągle ich upominać, widze czesto, że lekceważą, to, co mówie…

      • Ola pisze:

        Córka jest w przedszkolu ,syn zasnął ,więc zabieram się za porządki w zabawkach ,puzzlach i książeczkach . Najgorsze jest to że oprócz pluszowych kotków te 2 jednorożce są jej ulubionymi pluszakami

    • Moni pisze:

      moja córka ma 5lat miała trochę ubrań i zabawek z jednorozcami bo lubi konie. wytlumaczylam jej że to nie jest dobry symbol i 5 min później samą poszła do pokoju żeby znaleźć i wyrzucić wszystkie rzeczy. od tej pory jak widzi gdzieś w sklepie zabawki z rogami ( bo można już spotkać wiele zwierząt z rogami ) mówi że to brzydkie zabawki. dlatego mysle ze najlepiej wytłumaczyć dziecku i może kupić jej jakąś inna zabawkę w miejscu tych ulubionych.

  9. Ola pisze:

    https://www.google.com/search?q=glazura+z+motylem+obi&client=ms-android-xiaomi-rev1&prmd=ismvn&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=2ahUKEwiKn8CtoMDiAhWrs4sKHYMmBHsQ_AUoAXoECAoQAQ&biw=393&bih=659#imgrc=-Pje_Mdx-DoYTM
    Mamy identyczna glazurę w łazience … Co zrobic ??? Czy wystarczy z wiarą pokropić ją wodą święconą i oddać Bogu tę sprawę ? Raczej nie dam rady namówić męża na zmianę glazury…

    • Ola pisze:

      Zaniepokoiłam się trochę tymi symbolami ,które stanowią zagrożenie duchowe . Zadzwoniłam do mamy (oddanej Bogu i Matce Bożej) ,powiedziałam jej o tym i poprosiłam o poradę . Odpowiedziała , żebym niczego nie demonizowała ,że przecież nie ubóstwiam tego motyla na glazurze ,a że diabeł posłużył się ludźmi do wykorzystania wizerunku motyla do jego diabelskich celów ,nie znaczy ,że mam w każdym motylu doszukiwać się ukrytego zła. Przeciez Bóg stworzył przyrodę i motyle ,tak samo jak i tęczę , którą środowiska lgbt przywłaszczyly sobie . Natomiast ,teraz jako osoba świadoma znaczenia tych symboli ,które człowiek sobie przywłaszczył nadając im zły przekaz , nie będę kupowała nic ,co zawiera w sobie obraz motyla ,tęczy ,czy jednorożca , choć jest tego tak dużo w sklepach z ubraniami dla dzieci .

      • wobroniewiary pisze:

        Co do motyla – Twoja mama ma rację 🙂
        A co do jednorożca – współczuję ale skoro pytasz o radę – jest tylko jedna. Polecam – tu znajdziesz odpowiedź. Wklejam niemały fragment

        „To nie prawda, że nie mają one wpływu na dzieci!

        Przykładem jest moja córka, która mając niespełna rok (jakieś 11 mies.) dostała od znajomych koszulkę z Hello Kitty. Dziecko, które nie zwracało jeszcze wtedy uwagi na to, w co je ubieram, na drugi dzień zaczęło pokazywać na bluzkę z Kitty i chciało ją ubrać – było to dla mnie bardzo zaskakujące.
        Powiedziałby ktoś – a może właśnie jako dziewczynka, zaczęła zwracać uwagę na to, jak jest ubierana? Otóż nie, znam swoje dziecko. Dziwnie reagowała na tę maskotkę – żadną inną zabawką nie bawiła się tak, jak Hello Kitty – potrafiła robić to nawet 2 godz.- a to dla tak małego dziecka jest nienaturalne.Dla zapracowanego rodzica może to być imponujące, ponieważ ma więcej czasu dla domu, siebie, ale u mnie wzbudziło to niepokój.Córka jakby wchodziła w inny świat. Tak samo zachowywała się, kiedy dostała od kogoś jednorożca i kucyki pony.
        Na żadne inne zabawki – równie kolorowe, atrakcyjne nie reagowała tak, jak właśnie na te, to wzbudzało zdziwienie i niepokój.
        Jednocześnie stawała się niegrzeczna. Reakcje na te zabawki, kiedy np. za niegrzeczne zachowanie miała karę i nie mogła się nimi bawić, furie i gniew, w które wpadała – zaczęły mnie zastanawiać.

        Szukałam źródła pochodzenia zabawek i znalazłam, a rozmowa z naszym diecezjalnym egzorcystą utwierdziła mnie w przekonaniu, że są to okultystyczne zabawki.

        Horror zaczął się wtedy, kiedy postanowiłam usunąć je z naszego domu. Po długiej modlitwie za moje dziecko, po modlitwie razem z córką i rozmowie z Nią, w której wyjaśniłam, że to nie są dobre zabawki dla dzieci, Dominika posłusznie mi je oddała, a ja je spaliłam. Jeszcze tego samego dnia wpadła w ogromną furię bez żadnego powodu. Nigdy wcześniej coś takiego się nie wydarzyło.
        Proszę mi wierzyć, znam swoje dziecko – ono nie było wtedy sobą, a ja jak zawsze kiedy córka się złości potrafię nad Nią zapanować, tak wtedy, żadna z moich metod, które zawsze działają – nie przyniosła efektu.
        Po raz pierwszy nie wiedziałam co mam robić.Zaczęłam odmawiać Różaniec i ona powoli się uspokoiła – to też dało mi do myślenia.
        Kolejnego dnia znowu niespodziewana furia i znowu Różaniec, ale tym razem gorąca modlitwa do Ducha św i pomysł, żeby zadzwonić do Wspólnoty Miłości Miłosiernej z prośbą o modlitwę”.
        https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2014/06/04/swiadectwo-marty-pan-oczyscil-nas-i-nasz-dom-z-hello-kitty-i-innych-okultystycznych-zabawek/

        • Ola pisze:

          To wiele tłumaczy przywiązanie mojej Różyczki do tych jednorożców . Zaraz pójdą z dymem,a że sami palimy w piecu ,nie będę zwlekać !

    • wobroniewiary pisze:

      Bez przesady, motyl jako ozdoba to nie motyl new age. Jeśli ci nie służy on „do dawania szczęścia” czy „napełniania energią”. Motyl to nie „Hallo Kkitty” czy jednorożec.

  10. Artur K pisze:

    Szczęść Boże , dzisiaj porównał te symbole i firma w której pracuje jest to duża korporacja europejska w swoim logo ma wstążki przeplatana, co mam o tym myśleć ? Z Bogiem

  11. Kasia pisze:

    Bardzo dziekuje za link do ikony. Po moim nawróceniu (z letniego chrześcijanina) ponad 3 lata temu robiłam porządki w domu i dużo spaliłam, głw. zabawek syna ( w tym lego). Kilka miesiecy temu oglądałam film o dziewczynce, która rozmawia z Panem Jezusem, opowiadał ks. Kostrzewa. Po tym filmie jeszcze mnie natchneło i dwa worki na śmieci zawiozłam i spaliłam u rodziców.Cały disney poszedł do pieca (Mała syrenka, Kopciuszek, Piekna i Bestia…to jeszcze były moje ulubione bajki z dzieciństwa, moje córeczka nie ogladała ale synek tak). Mielismy np gre „Siedem cudów świata” i jak zajrzałam do środka to oglądając, zauważyłam tam pełno „złych” symboli i jakieś swiątynie itp. Znowu dużo zabawek ale ja zaczełam wyrzucać wszystko, co miało piecioramienne gwiazdki. Tego jest pełno, wiec zastanawiam sie, czy każda gwiazda piecioramienna jest zła? Na pewno mamy jakieś książeczki jeszcze z tymi gwiazdkami…nawet niedawno zamówiłam z ksiegarni internetowej katolickiej Biblie dla małych dzieci i tam też są gwiazdki piecioramienne, czy książeczka o Narodzeniu Pana Jezusa i tam też pełno gwiazdek. I nie spaliłam. Kiedys oglądałam konferencje ks. Glassa i on mówił jak olejem egzorcyzmowanym robić krzyże na drzwiach i ramach okien, też medalik św. Benedykta mam przyklejony nad drzwiami wejściowymi do domu, na parapetach krzyże stoją. Mieszkam w Gdańsku, to miasto ma duży skret w lewo niestety. Sąsiedzi mieszkający nade mną organizowali Halloween (poważni wykształceni ludzie, chodzący do koscioła), sąsiedzi pode mną wracali kiedyś z balu Halloweenowego z malutką, przebraną córeczką. Rok temu postanowiłam wydrukować ostrzegający plakat i przykleiłam na drzwiach wejściowych do klatki schodowej, jak wróciłam ze Wszystkich Świetych, to juz nie było….ale może komuś dało do myślenia. Siostra mojego meża razem ze swoim konkubentem śmieli sie strasznie ze mnie i z meża, że wykształceni jesteśmy itp a wierzymy w to wszystko. Po ok roku dzwoniła do mnie po porade, bo jej córka w koniki Pony weszła i ona zauważyła, że strony internetowe dziwnie wyglądają itp. Ale od zawsze jej kupowali Monster High itp i nie słuchali. Mozna opowiadac dużo, bo to nas otacza i trzeba naprawde czytac i edukować sie co do tych znaków i wyrzucać. Rozesle ten film rodzinie, żeby posłuchali…

    • Quis ut Deus pisze:

      Dzięki za wpis, cieszę się, że nie tylko ja jestem zero – jedynkowy. U mnie popalone wszystko niebezpieczne, bez tłumaczenia, że to przecież tylko książka a to prezent…
      Ja mam właśnie porobione na oknach i drzwiach krzyże olejem egzorcyzmowanym (jest to trwały sposób) i porozsypywaną sól. Obok Cudownego Medalika mam medalik św. Benedykta -> warto, żeby osoba go nosząca odmawiała modlitwę z medalika „Światłem niech będzie mi Krzyś Św… i na końcu „Św. Benedykcie – módl się za nami”.
      Po domu krzątają się Aniołowie Opiekunowie, a ja nie poznaję domu, który jest inny niż jeszcze 3 lata temu…
      I niech się ludzie ze mnie śmieją tu na ziemi. Tak jak pisałem wcześniej, w świecie duchowym nie ma żartów, wszystko jest na serio.

      • Kasia pisze:

        A co ze Smerfami? Ja wyrzuciłam, bo tam też jest magia. Teraz przed zakupem zabawek, dokładnie przeglądam, jednak i tak wiekszość przez internet zamawiam i nie da rady dokładnie obejrzeć, własnie taka niespodzianka były te książeczki z piecioramiennymi gwiazdkami. Polecam obejrzeć ten film ks. Kostrzewy o dziewczynce, która naprawde rozmawia z Panem Jezusem ( tu tez jest o zabawkach bardzo ciekawie):

    • Jolantae pisze:

      Kasiu ja jestem z Sopotu i mimo, że uwielbiam tu mieszkac to też jestem przerażona tym co się tu dzieje. Ludzie są kompletnie głusi i ślepi na wszelkie argumenty. Ale nie zwazajmy na to i róbmy swoje. Liczy się jak Pan Bóg nas postrzega. Problemem jest także co w przypadku gdy dzieci dostają takie diabelskie podarunki. Ostatnio mocno się skrzywilam na lalkę Barbi, na co kuzynka odpowiedziała, że ta jest dobra, bo ma pełną figurę, jakby w tym była rzecz…trudne to, ale starajmy się tłumaczyć dzieciom tak jak potrafimy co jest dobre, a co zle. I módlmy się razem, prowadzimy dzieci na nabozenstwa i oddawaniu opiece Matki Bożej.

      • Anna pisze:

        Czy moglybscie powiedzieć co jest nie tak z lalką barbie? Mam małą córeczkę i trochę mnie teraz przestraszyłyście.

  12. wobroniewiary pisze:

    Kto czyta teraz (za 5 min rusza rozprawa) – to proszę choć o 1 Zdrowaś

    Z maila:
    Pokornie proszę dziś o modlitwę. Mam dzisiaj finalną rozprawę rozwodową o godzinie 11.00. Oczywiście kocham żonę i nie zgadzam się na rozwód. Proszę o modlitwę za nasze małżeństwo, abym nie zaparł się Chrystusa i żeby zwyciężyła w nas miłość.
    Wielkie Bóg zapłać za wszystko. (imię)

  13. Barbara pisze:

    Wczoraj w autobusie na koszulce wielkiej orkiestry św.pomocy w którą ubrana była młoda kobieta, być może wolontariuszka(?)
    zauważyłam krzyż nerona wielkości ok 10 cm.
    Z takim krzyżem na kurtce przychodzi też dziewczynka na różaniec( już drugi rok widzę to dziecko), chociaż tabela tych znaków wisi przy wejściu do Kościoła.

  14. Kasia pisze:

    Od ponad 3 lat odmawiam te modlitwe 7 Ojcze Nasz i 7 Zdrowaś Maryjo
    ku czci Najdroższej Krwi Jezusa Chrystusa:
    http://www.duchprawdy.com/siedem_modlitw_sw_brygidy.htm

    Różne opinie czytałam, jedne pozytywne, inne mniej. Czy Państwu wiadomo coś o tej modlitwie?
    Szkoda mi to przerwać….przyznam sie, że jak zaczełam, to żyłam w straszym leku przed potepieniem moim i moich dzieci, rodziny i to jeden z powodów. Potem pomyślałam, że ta modlitwa bedzie dobrym zadośćuczynieniem też za moje grzechy z całego życia.

    • Elżbieta pisze:

      Bardzo przepraszam – proszę spojrzeć – modlitwa pochodzi od Armii Najdroższej Krwi Chrystusa . Te modlitwy nie mają imprimatur .
      https://sanctus.com.pl/szczegoly/2640/armia_najdrozszej_krwi_jezusa_chrystusa

      • wobroniewiary pisze:

        Droga Elu, modlitewnik nie ma imprimatur i słusznie, bo… nie wszystkie zamieszczone tam modlitwy są OK.

        Ale modlitwa zanurzania się we Krwi Chrystusa jest dobra. Sama odradzam korzystanie z tego modlitewnika, ale jeśli zamieszczą tam Ojcze Nasz, to też odrzucisz?

        • Elżbieta pisze:

          Przyznam szczerze , że też się nad tym zastanawiałam (chodzi mi o „Ojcze nasze i o „Zdrowaś Maryjo”). Ale po prostu w takich kwestiach jestem ostrożna . Generalnie chodzi mi o to , czy ta modlitwa ma imprimatur .

    • Ja pisze:

      7 Ojcze Nasz i 7 Zdrowaś Maryjo ku czci Najdroższej Krwi Jezusa Chrystusa

      Papież Benedykt XV wyraził się w następujący sposób odnośnie objawień św Brygidy: „Aprobata tych wizji i objawień nie oznacza nic więcej jak to, że po wnikliwych badaniach dopuszczalne jest publikowanie ich pożytku wiernych. Choć nie zasługują na taką samą wiarę jak prawdy religii, można jednak im wierzyć, zgodnej z zasadami ostrożności, która mówi, iż są prawdopodobne, a wsparte odpowiednią motywacją, pozwalają na pobożne ich przyjęcie”. (Les Petits Bollandistes, tom XII)
      Papież Pius IX zatwierdził modlitwy 31 maja 1862 uznając je za prawdziwe i dla dobra dusz. Sagii, die XXIV Aprilis 1903 Imprimatur. FJ. Girard, V.G.

      Droga Kasiu ta modlitwa ma imprimatur ,
      sama ją odmawiam już od dwóch lat

  15. Witek pisze:

    Kasiu, tutaj masz wszystko opisane:
    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2018/06/30/lipiec-miesiacem-czci-krwi-chrystusa-zanurzajmy-w-niej-wszystkie-nasze-sprawy/
    Ewa już od dawna zapraszała do tej modlitwy.

    A odnośnie zagrożeń duchowych dodam moje świadectw: kiedyś próbowałem spalić bardzo zły list który otrzymałem z moją żoną. Nie mogłem go spalić. Dochodziło do tego, iż papier, podpałka się wypalały a list pozostawał nienaruszony. Dopiero po zlaniu go wodą egzorcyzmowaną mokry list uległ spaleniu.

    Dodam jeszcze, że nie wystarczy „zawężać” się tylko do tych przedmiotów. Należy usunąć programy, muzykę, wszystko, co ma chociaż pozór zła.

    Ale to też nie wystarczy!!! Musimy pamiętać o zadość uczynieniu PANU BOGU za to zło którego byliśmy udziałem. Modlitwa, MŚ, Różaniec, akty miłości i miłosierdzia wobec bliźnich.

    Wczoraj napisałem i nie zadawajmy pytania DLACZEGO?, tylko jakie dobrą ma z tego wypłynąć na Chwałę Boga!

    • Kasia pisze:

      Dziękuję, bo przychodzą wątpliwości, i myślałam o zaprzestaniu. Wczoraj zaczęłam 3 min przed północą i skończyłam już po 24, czy to znaczy, że przerwała?

  16. wobroniewiary pisze:

    Papież: Zawsze broniłem doktryny. Niespójnością jest mówienie o małżeństwie homoseksualnym.

  17. Marta pisze:

    Szczęść Boże.
    Proszę o poradę. W domu, w którym mieszkam z mężem, córkami i teściami był radiesteta (wiele lat temu, dowiedziałam się o tym ostatnio). Dodatkowo teść z teściową w marcu br chodzili po naszej części, w której mieszkamy, z wahadełkiem- szukali żył widnych. Zrobili to bez mojej wiedzy i zgody. Po tym wydarzeniu wzięłam wodę święconą i z wiarą zawierzyłam nasz dom. Mimo wszystko od tego czasu (nałożyła się na to Nowenna Pompejańską) jest u nas gorzej w kontekście rodzicielskim – brak cierpliwości u męża, jego gniew, od 2 m-cy córki non stop chorują.
    Mąż nie jest praktykującym katolikiem a teściowie patrzą krzywo na mnie w kontekście wiary a zwłaszcza zabobonów (słoniki, wahadełka, joga itd).
    Co mogę jeszcze zrobić by nasz dom był bezpieczny?
    Ps. Właśnie wyrzuciłam poszwę w hello kity.

    • Quis ut Deus pisze:

      Ja prosiłem księdza tylko o poświęcenie domu.
      A dokonał „od siebie” poświęcenia, egzorcyzmu, zaproszenia na stałe Aniołów Opiekunów i błogosławieństwa.
      Zmiana WYCZUWALNA, aż trudna do uwierzenia.

  18. Ol pisze:

    No po prostu szlak mnie bierze jak takie głupoty widzę, czy wszystko co kosciol powie jest nie podwarzalne? Te znaczenia w większości są zmanipulowane.

  19. Kasia pisze:

    Ks. Sławomir Kostrzewa „Chrońmy czyste serca dzieci”

  20. Justyna pisze:

    Szczęść Boże, chciałbym się dowiedzieć czy można włosy malować henną np. khadi? Są to naturalne zioła indyjskie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s