Ksiądz Stanisław Małkowski – Historia zawierzenia silniejszego, niż nienawiść i śmierć

„Nie ma już generała Kiszczaka pomysłodawcy wysłania ks. Stanisława na Cmentarz Północny w Warszawie, nie ma już księdza prymasa [Józefa Glempa], a to „zesłanie” w jakiejś mierze wciąż trwa. I ono wcale nie obejmuje tylko archidiecezji warszawskiej”.

„Jak napisać taką książkę w prawdzie i nie wspomnieć o tym, że przełożeni księdza Małkowskiego, wysłannicy kardynała Nycza zaraz po tym, jak kapłan bronił krzyża na Krakowskim Przedmieściu, powiedzieli mu: „Spóźniłeś się Stasiu na męczeństwo, teraz możesz być co najwyżej obsikany ciepłym moczem”. Jak katolik, człowiek, dla którego kościół jest świętością ma napisać taką książkę i nie powiedzieć o tym, w jaki sposób był ksiądz traktowany przez swoich przełożonych”.

Czytam książkę pana Wojciecha Sumlińskiego o księdzu Stanisławie Małkowskim i polecam ją z serca każdemu bez wyjątku. Łez i chusteczek brakuje… we wpisie zamieszczam mały fragment z wstępu do książki.

W ramach dopowiedzenia (gdyż mam całą książkę) napiszę, że dzień wcześniej kanadyjski proboszcz sam zaczepił księdza Stanisława w kościele, zaprosił na kolację, nie dał dojść do słowa, rozpływał się w zachwytach, poprosił o przybycie na spotkanie z weteranami II wojny św., poprosił o odprawienie Mszy św. i wygłoszenie homilii, by już następnego dnia potraktować ks. Stanisława jak „szmatę”. Przepraszam za dosadność powiedzenia ale takie są fakty.

Fragment książki:

Spojrzałem na księdza Stanisława, na twarzy którego uwidocznił się gniew, ale zaraz potem smutek, jak płomień objął go w jednej chwili – lecz opanował się. Pytającym wzrokiem spojrzał na księdza z Toronto, który jednak ponownie zajął się lustracją swoich butów.

– Niech ksiądz spojrzy mi w oczy – poprosił wreszcie ksiądz Stanisław Małkowski. Gospodarz oderwał spojrzenie od ziemi i spojrzał na starszego o ćwierć wieku kapłana.

– Mam tylko jedno pytanie: dlaczego?

– Proszę o nic nie pytać. Byłoby dobrze, gdyby ksiądz już sobie poszedł – odparł gospodarz parafii.

Nie zdążyłem dobrze się zastanowić, jak zachować się w tej sytuacji, ani co będzie dalej, gdy nagle ksiądz Stanisław energicznie ruszył do przodu. – Co ksiądz najlepszego wyprawia?! – gospodarz wbiegł za nim i zastąpił mu drogę.

– Za chwilę odejdę, ale chciałbym zmówić modlitwę i pokłonić się Jezusowi.

– To niech ksiądz pokłoni się gdzie indziej. Jest tyle innych kościołów – krzyknął miły naszemu sercu wczorajszy serdeczny gospodarz, dziś jakże odmieniony. Z wczorajszej grzeczności nie pozostał nawet ślad. I nagle dotarło do mnie to, co powinienem dostrzec od razu, ale z jakichś przyczyn nie dostrzegłem: ten człowiek był przerażony. Śmiertelnie przerażony. Naparł teraz na księdza Stanisława całym ciężarem swojego ciała i, nim zdążyłem zareagować, wypchnął go za drzwi świątyni, do tego tak niefortunnie, że, zatrzaskując je, głęboko zranił księdzu wskazujący palec. Krew pociekła strużką na podłogę i sutannę.

– Przykro mi – rzucił na odchodne gospodarz parafii.

(…) Myślałem o księdzu z Toronto. Było coś niepojętego w tym, że ten człowiek, tak serdeczny i gościnny, podejmujący księdza Stasia Małkowskiego z taką atencją i wręcz uwielbieniem, nagle, niczym w kreskówkach, przemienił się w człowieka zimnego, brutalnego i wręcz wrogiego. 

Czy poprzedniego dnia mógł udawać kogoś, kim w rzeczywistości nie był, czy jego życzliwość mogła być tylko przemyślaną na zimno grą? Nie! 

Jego zachowanie było nazbyt spontaniczne i szczere, by mogło być udawane. Wiedziałem, że nie ma takiego aktora, który potrafiłby wcielić się w taką rolę aż do tego stopnia. Poza wszystkim – po co ksiądz miałby odgrywać taką rolę i czemu miałaby służyć tak wyrafinowana gra? Nie miałem zatem najmniejszych wątpliwości, że uwielbienie naszego gospodarza okazywane księdzu Małkowskiego poprzedniego wieczora było równie spontaniczne, co autentyczne. Co się więc stało, że doszło w nim aż do takiej przemiany i to zaledwie w ciągu jednej nocy? Nie zamierzałem przed samym sobą udawać, że wiem, co spowodowało, że ksiądz z Toronto zachował się tak jak się zachował, ale w oparciu o logikę i zdrowy rozsądek, a także na bazie tego, że wiedziałem, co wiedziałem, było tylko jedno wytłumaczenie. Darowałem sobie zatem pytanie o to, kto zadziałał – a jednak sam fakt, że ktoś zadziałał, był dla mnie tak oczywisty, jak to, że woda jest mokra. Być może ktoś, komu nasz gospodarz się pochwalił, jakiego to nazajutrz będzie miał gościa, a kto chodził na „smyczy” kogoś innego, uraczył go bajeczką o „szalonym Małkowskim”? A może ktoś uświadomił mu, że podejmując takiego gościa właśnie pogrzebał swoją karierę i co najwyżej załatwił sobie „awans” do parafii na Grenlandii bez prawa głoszenia kazań, bo ksiądz kardynał Kazimierz Nycz, szczery przyjaciel prezydenta Polski Bronisława Komorowskiego – z którym kardynał jest po imieniu – a zaprzysięgłego wroga księdza Małkowskiego, nie podaruje takiego afrontu? A może wydarzyło się jeszcze coś innego? Jasne było dla mnie jedno: ktoś przypilnował tej sprawy i nie popełnił „grzechu zaniechania”.
Wojciech Sumliński

*****

„Nie ma już generała Kiszczaka pomysłodawcy wysłania ks. Stanisława na Cmentarz Północny w Warszawie, nie ma już księdza prymasa [Józefa Glempa], a to „zesłanie” w jakiejś mierze wciąż trwa. I ono wcale nie obejmuje tylko archidiecezji warszawskiej”.

13 października w Domu Pielgrzyma Amicus przy parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu odbył się wieczór autorski redaktora Wojciecha Sumlińskiego. Autor na spotkanie w klubie Ronina zaprosił księdza Stanisława Małkowskiego – bohatera swojej najnowszej książki pt. „Ksiądz: historia zawierzenia silniejszego niż nienawiść i śmierć”. Fragmenty publikacji czytał Jerzy Zelnik.

Jak zaznacza Wojciech Sumliński „Ksiądz” to niezwykła historia księdza Stanisława Małkowskiego, który marzył o pokoju, ale stał się symbolem walki, człowieka zawierzenia, który pomimo wyroku śmierci, prześladowań i zakazu odprawiania Mszy Świętej, pozostał wierny Kościołowi, prawdzie i przesłaniu „czyń swoje nie patrząc końca”, by udowodnić, że nadzieja z Bogiem nie umiera nigdy. To zarazem zapis nieprawdopodobnie prawdziwych wydarzeń odkrywających odpowiedzi na pytania dotąd bez odpowiedzi, odsłaniających szereg tajemnic III RP.

„Choć czasami wielcy tego świata zamykają przed ks. Stanisławem drzwi, to zwyczajni ludzie wiedzą, że to jest boży człowiek”. – powiedział red. Sumliński, zaczynając swoją opowieść. Przypomniał, że ks. Stanisław Małkowski, podobnie jak ks. Jerzy Popiełuszko był skazany na śmierć ((był na liście niewygodnych księży sporządzonej dla zastępcy dyrektora Departamentu IV Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, płk. Adama Pietruszki). Miał nawet zginąć jako pierwszy, ale „ostatecznie uznano, że jeśli zamordują ks. Stanisława, to wokół ks. Jerzego może się stworzyć taki kordon, który uniemożliwi dotarcie do niego”.

Dziennikarz wspomniał o operacji kryptonim „Godot”, sprawie operacyjnego rozpracowania księdza. „Przecierałem oczy z niedowierzania, jak potężne były to operacje, ile pracy, wysiłku jak wielkiej grupy ludzi poświęcono, żeby zneutralizować skromnego kapłana, ks. Stanisława”.

Po zamordowaniu ks. Jerzego Popiełuszki, uznano, że oczy całego świata skierowane są na Polskę, wymyślono więc plan, żeby zneutralizować ks. Małkowskiego nie fizycznie, ale w inny sposób. Kapłan został wysłany na cmentarz na Wólkę Węglową, żeby tam odprawiał msze pogrzebowe. Jednocześnie dostał zakaz głoszenia słowa bożego w archidiecezji warszawskiej.

Mogłoby się wydawać, że taka decyzja kurii wynikała z troski o księdza, jednak – jak zaznaczył Sumliński – przyszedł rok 1989, a ks. Stanisław dalej był na Wólce Węglowej, mamy rok 2017 a to się nie zmieniło.

„Nie ma już generała Kiszczaka pomysłodawcy wysłania ks. Stanisława na Cmentarz Północny w Warszawie, nie ma już księdza prymasa [Józefa Glempa], a to „zesłanie” w jakiejś mierze wciąż trwa. I ono wcale nie obejmuje tylko archidiecezji warszawskiej”. – zaznaczył autor książki „Ksiądz”.
Okazuje się, że również – co jest opisane dokładnie w książce „Ksiądz” – ta decyzja kurii warszawskiej sięga za granicę. Warto uzupełnić, że ksiądz podlega metropolicie warszawskiemu, księdzu kardynałowi Kazimierzowi Nyczowi.

Jak wyjaśnił Sumliński, ks. Małkowski odwiedza więźniów, pomaga tym, których wyroki się skończyły, szuka dla nich pracy. Dziennikarz przypomniał zdarzenie z 2014 roku, kiedy jeden z podopiecznych kapłana, były więzień pobił go i okradł. Ks. Małkowski – jak donosiła prasa – dał mu wówczas koszule, skarpety i spodnie, o które prosił, jednak to mu nie wystarczyło, żądał pieniędzy i groził kapłanowi śmiercią. Ksiądz początkowo nie zamierzał zgłaszać tego pobicia i kradzieży na policję, bo obawiał się konsekwencji dla sprawcy, jednak ostatecznie, przekonany przez brata zgłosił zdarzenie. Jednak prokuratura umorzyła szybko sprawę, choć ksiądz miał ślady pobicia na ciele.

Jak zauważył red. Sumliński, te same metody stosowała SB w latach 80. Często w takich działaniach uczestniczyli bandyci, recydywiści, którzy mieli immunitet bezkarności, bo stali za nimi mocodawcy z SB. Oni dopuszczali się napaści, dokonywali pobić. „I znowu pobicie i znowu bezkarność recydywisty”.
Sumliński dodał, że tym razem jednak, po protestach wielu środowisk wznowiono postępowanie w sprawie tego pobicia.

Książka „Ksiądz” miała powstać już dawno, ale jak przyznał Sumliński była dla niego trudna, gdyż musiał dotknąć sfer delikatnych dla każdego katolika.

„Jak napisać taką książkę w prawdzie i nie wspomnieć o tym, że przełożeni księdza Małkowskiego, wysłannicy kardynała Nycza zaraz po tym, jak kapłan bronił krzyża na Krakowskim Przedmieściu, powiedzieli mu: „Spóźniłeś się Stasiu na męczeństwo, teraz możesz być co najwyżej obsikany ciepłym moczem”. Jak katolik, człowiek, dla którego kościół jest świętością ma napisać taką książkę i nie powiedzieć o tym, w jaki sposób był ksiądz traktowany przez swoich przełożonych”.

Został np. zwyzywany przez jednego z nich, gdy miał być prelegentem Kongresu „Dla społecznego panowania Chrystusa Króla”.

To jest los ks. Stanisława, o którym ludzie nie wiedzą. Los skromnego kapłana, który w ciszy dźwiga swój krzyż – zaznaczył autor książki „Ksiądz”. – On o tym nie mówi, to wszystko wychodzi przy okazji. Dla mnie historia księdza Stanisława to historia o pokorze.

Ksiądz Małkowski w czasie spotkania w klubie Ronina opowiadał o swojej znajomości z ks. Jerzym Popiełuszko, którego poznał w czasach kleryckich. Obu leżała na sercu sprawa obrony życia poczętego. Potem razem pracowali w parafii św. Stanisława Kostki. Opowiadał także o tym, jak to się stało, że sam został kapłanem.

Więcej: kliknij

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

49 odpowiedzi na „Ksiądz Stanisław Małkowski – Historia zawierzenia silniejszego, niż nienawiść i śmierć

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

    Modlitwa na cały 2019 rok

    Jezu, Maryjo, Józefie – kocham Was, ratujcie dusze! Święta Rodzino
    opiekuj się moją rodziną i uproś nam wszystkim pokój na świecie. Amen!

  2. wobroniewiary pisze:

    Mój wywiad z ks. Stanisławem po historii z wyzwiskami ze strony ks. proboszcza

    Nagranie z ks. Stanisławem Małkowskim, który odniósł się do najnowszych wydarzeń – sprawy z ks. proboszczem (szerzej na stronie Wojciecha Sumińskiego):

    Zniszczyć Księdza Małkowskiego!
    „K….pier…, jeśli wygłosisz ten pier… wykład, to gorzko tego pożałujesz” – takimi słowami miał zwrócić się do księdza Stanisława Małkowskiego jego przełożony, ksiądz proboszcz z parafii pod wezwaniem Świętego Ignacego Loyoli na Wólce Węglowej w Warszawie. Za co wyzwiska? – Bo ksiądz Stanisław Małkowski znalazł się w gronie prelegentów Kongresu „Dla społecznego panowania Chrystusa Króla”. całość:

    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2014/06/11/ks-st-malkowski-w-swietle-ostatnich-wydarzen-nagonki-na-ksiedza-w-ramach-wyjasnien-slow-kilka-o-proboszczu-o-internecie-i-o-swiecie/

    • Quis ut Deus pisze:

      Refleksja:
      – Przypomniała mi się wypowiedź któregoś z księży z filmu „Proroctwo” – Polska ma inny charyzmat (niż inne kraje), wysłużony przez krew męczenników. Te męczeństwo na różnych wymiarach odbywa się również i „dzisiaj”. Proszę zobaczyć, jaką ofiarą są realizowane takie idee jak Intronizacja Chrystusa na Króla Polski – Ks. Małkowski, Ks. prof. Tadeusz Kiersztyn, inni – jest pewnie wielu innych ludzi, o których nie wiemy!
      Jestem im wszystkim głęboko wdzięczny i dziękuję.

    • Kaśka pisze:

      Ktoś pisał jakiś czas temu o planowanym zmasowanym ataku na Kościół w Polsce , o nieprzypadkowym czasie publikacji ,,afer” – film ,,Kler””, nagłośnienie nieprawidłowości w fundacji ks Stryczka. Jak dla mnie publikacja tej książki jest elementem tego ataku. Chciałabym widzieć reakcję o. Pio na propozycję publikacji wspomnień z okresu prześladowań, czy o. Dolindo. I mówcie sobie co chcecie, ale ta publikacja więcej zaszkodzi niż pomoże.

      • wobroniewiary pisze:

        Brak słów… książka wyszła dawno a Ty nie znasz ks. Stanisława i mało o nim wiesz 😦
        A tego, że ks. Stanisław był jedynką na liście do odstrzału, a ks. Popiełuszko – dwójką, też pewnie nie wiedziałaś.

      • AnnaSawa pisze:

        Pogubiła się tutaj Pani troszeczkę – tutaj chodzi o coś zupełnie innego.Nie jest to atak na kościół lecz właśnie! jego obrona. Polecam zapoznanie się z powyższą historią i osobą – tak wielu nam bliską sercu – księdza Stanisława Małkowskiego.

      • Monika pisze:

        Od kiedy to głoszenie prawdy może zaszkodzić Kościołowi? Raczej pomoże otworzyć niektórym oczy i pokazać właściwą drogę, drogę w podążaniu za Jedyną Prawdą, za Chrystusem. A przy okazji pokaże manipulacje i sztuczki diabła, który jest ojcem kłamstwa.

    • Marian pisze:

      Czytam i nie dociera do mnie, kapłani operują takim rynsztokowym językiem ?? Nie oglądałem filmu „Kler” i nie zamierzam obejrzeć, nie jestem łatwowierny, ani młody i naiwny, ale widzę że prawdą jest powiedzenie iż rzeczywistość często przerasta scenariusze filmowe. Pomodlę się dzisiaj za Ks . Stanisława Małkowskiego, za jego …. przełożonych też.. Jezu Ufam Tobie.

  3. wobroniewiary pisze:

    Dziś 125 rocznica urodzin innego heroicznego kapłana – św. Ojca Maksymiliana Marii Kolbego

  4. Ja pisze:

    Bardzo proszę o modlitwę w intencji K. Bóg zapłać.

  5. Małgorzata pisze:

    Zachęcam do wysłuchania – spotkanie z ks.Małkowskim w dniu 2 grudnia 2018.
    Fragmenty, w których wypowiada się ks. Stanisław:
    • Wstęp i modlitwa – https://youtu.be/ryp5EIcV2Tc?t=108
    • Polska dryfuje w złym kierunku – https://youtu.be/ryp5EIcV2Tc?t=3943
    • Czy Ksiądz odczuwa bliskość bł. ks. Jerzego Popiełuszki? – https://youtu.be/ryp5EIcV2Tc?t=5218
    • Jak to jest możliwe, że kard. Nycz dziękuje Hannie Gronkiewicz Waltz? – https://youtu.be/ryp5EIcV2Tc?t=5927

  6. Maria pisze:

    Święty Michale Archaniele broń KS Stanisława przed atakami złego .
    O dobra i czuła Matko Ty będziesz zawsze miłością i nadzieją naszą.
    O Matko Boża ześlij Świętych Aniołów azeby nas strzegli i oddalili od nas piekielnego nieprzyjaciela .Amen .

  7. Sylwia pisze:

    To smutne ze kapłani którzy głoszą prawdę są spychani na boczny tor. Wręcz udręczeni by milczeć= nie pokazywać, nie istnieć.
    Niestety, to widać coraz jaśniej gdyż wiele wychodzi spraw na jaw.. Matka Boża nie raz nam pokazała że Ci kapłani którzy są jej bliscy są nie wygodni dla świata, i tak jest. Za tym światem stoi zły, który chce zamazać to co jest Boże i to co piękne. Pamięć ludzi została mimo wszystko. I to że autor książki porusza tak trudny temat jest pełne podziwu, dlatego że sam jest osobą nie wygodną, dla wielu z tego świata. Więc dziś dzięki temu można odkryć wiele..
    Księdzu Stanisławowi Małkowskiemu dziękuję za odwagę a zarazem pokorę. Za to że nie boi się mówić prawdy, jaką jest jego życie. Mimo udręki którą przeszedł i dziś być może przechodzi to się nie poddaje.Niech Bóg błogosławi Księdzu🌹🌹🌹❤.

  8. Witek pisze:

    Tak. bardzo smutne. Porównam tą sytuację do procesu powstawania nowotworu i walki z nim.
    Po pierwsze jest on wieloetapowy, po drugie zazwyczaj długotrwały (mamy tu do czynienia z tzw. czasem utajenia kiedy to nowotwór rozwija się w sposób niedostrzegalny).
    Następny etap to promocja – oczywiście negatywna i kolejne rozsiewanie się choroby..
    Leczenie – to radykalne kroki polegające na wycięciu chorych komórek.
    Lekarz musi użyć skalpela i innych radykalnych środków.
    Tym Lekarzem będzie Jezus. A rak w tym przypadku będzie bez szans.
    Co za ból i dramat. tym bardziej, że bardzo trudno jest coś powiedzieć…

    Ks Małkowski był na jednym z Różańców Męskich w Warszawie, razem z ks. modliłem się na Koronce do Bożego Miłosierdzia przy Pl. Zbawiciela jak stała ta szmirowata tęcza…, a potem znikła.

    Tyle bo łzy się cisną do oczu…

    • wobroniewiary pisze:

      Jutro minie 7 lat jak istnieje strona. Wspominam dziś początki …
      Było właśnie tak, że dzwoniłam do ks. Stasia, o. Jerzego – nagrywałam, dodawałam zdjęcie i tak powstawały pierwsze nagrania na stronę.
      Ileż wspomnień….

  9. Quis ut Deus pisze:

    Przypominam jak co miesiąc o temacie wsparcia finansowego na prowadzenie strony.

    Informuję jednocześnie, że osoba ją prowadząca nie ma z moim wpisem i przypomnieniem nic wspólnego.

  10. Ania pisze:

    Mi to śmierdzi coachingiem, to promuje deon i tymi protestantyzującymi mądralami, koleżkami Marcina Zielińskiego i pana Sobczyka, tymi webinarami z kasza jaglaną, ty oddychaj mantruj i kupuj książki dawaj im kasę

  11. Betula pisze:

    125 lat temu, 8 stycznia 1894 r., w Zduńskiej Woli urodził się Rajmund Kolbe, franciszkanin, misjonarz, założyciel klasztorów w Niepokalanowie i Nagasaki, redaktor katolickich pism. W 1941 r. zginął w KL Auschwitz, oddając dobrowolnie życie za współwięźnia.

    W 1907 r. 13-letni Rajmund podjął naukę w Małym Seminarium Duchownym Ojców Franciszkanów we Lwowie. Po jego ukończeniu zdecydował się wstąpić do zakonu franciszkanów konwentualnych (1910). Wraz z habitem otrzymał imię Maksymilian.

    W latach 1912-1919 studiował na Uniwersytecie „Gregorianum” w Rzymie, gdzie uzyskał doktorat z filozofii, a następnie z teologii na Wydziale Teologicznym Ojców Franciszkanów „Seraphicum”. W kwietniu 1918 r. przyjął święcenia kapłańskie. Wcześniej, w październiku 1917 r. założył stowarzyszenie Rycerstwo Niepokalanej (MI).

    W 1927 r. założył pod Warszawą klasztor-wydawnictwo Niepokalanów. Trzy lata później wyjechał do Japonii, skąd wrócił w 1936 r. Objął kierownictwo Niepokalanowa, który stał się największym klasztorem katolickim na świecie.

    We wrześniu 1939 r. niemieccy okupanci zawiesili funkcjonowanie Niepokalanowa. Po raz pierwszy aresztowali ojca Kolbego wraz z innymi franciszkanami. Umieścili ich w obozie w Amtlitz, a potem w Ostrzeszowie. Zwolniono ich 8 grudnia 1939 r. Kolbe natychmiast zajął się w Niepokalanowie przygotowaniem 3 tys. miejsc dla Polaków i Żydów wysiedlonych z Poznańskiego. Otworzył warsztaty naprawy zegarków i rowerów, wystawił kuźnię i blacharnię, zorganizował dział sanitarny.

    17 lutego 1941 r. Kolbe został aresztowany po raz drugi. Wraz z kilkoma braćmi został przewieziony do więzienia na Pawiaku. Franciszkanin przebywał na tam ponad trzy miesiące. Do Auschwitz został deportowany 28 maja w transporcie 304 osób. Wśród nich byli duchowni oraz 15 Żydów. Następnego dnia ojciec Kolbe został więźniem. Otrzymał numer 16670.

    „Początkowo został skierowany do pracy przy zwożeniu żwiru na budowę parkanu przy krematorium w Auschwitz. Po kilku dniach do bloku, w którym przebywał, przyszedł kierownik obozu Karl Fritzsch i rozkazał wszystkim duchownym dołączyć do komanda w Babicach. Budowali ogrodzenie wokół pastwiska” – opowiadała historyk z Muzeum Auschwitz Teresa Wontor-Cichy.

    W połowie czerwca ojciec Maksymilian napisał jedyny list do matki, Marianny. Przebywała wówczas w klasztorze sióstr Felicjanek w Krakowie. Pisał, że jest w Auschwitz i ma się dobrze. Prosił, żeby matka nie martwiła się o jego zdrowie, bo Bóg pomaga wszystkim.

    Pod koniec lipca z obozu uciekł jeden z więźniów. Współcześnie nie ma pewności, kto nim był. Karl Fritzsch zarządził apel, podczas którego wybrał dziesięciu więźniów i skazał ich na śmierć głodową. Egzekucje te budziły szczególną grozę. Według historyka z Muzeum Auschwitz Franciszka Pipera więźniów zamykano w jednej z cel w podziemiach bloku 11. Nie otrzymywali ani jedzenia, ani picia. „Po kilku, najdalej kilkunastu dniach umierali w straszliwych męczarniach” – opisuje Piper.

    Wśród skazanych znalazł się Franciszek Gajowniczek. Opisując w 1946 r. wybiórkę powiedział: „Nieszczęśliwy los padł na mnie. Ze słowami +Ach, jak żal mi żony i dzieci, które osierocam+ udałem się na koniec bloku. Miałem iść do celi śmierci. Te słowa słyszał ojciec Maksymilian. Wyszedł z szeregu, zbliżył się do Fritzscha i usiłował ucałować go w rękę. Wyraził chęć pójścia za mnie na śmierć” – wspominał.

    Uczestnik apelu, więzień Jan Szegidewicz, który poznał Kolbego jeszcze na Pawiaku, opisywał, że Gajowniczek był piątym wybranym. „Był wtedy wyniszczony. Wystąpił z szeregu powłócząc nogami. (…) Powiedział parę słów, że zostawia rodzinę. (…) Zaraz potem z naszego szeregu wystąpił Maksymilian Kolbe. Niemcy pytali: +czego chce ta świnia?+. Kolbe rozmawiał z esesmanami po niemiecku. Wskazał na Gajowniczka, który powrócił do szeregu” – relacjonował.

    Inny więzień, Mirosław Firkowski powiedział, że „na apelu Gajowniczek stał w drugim rzędzie. Jak go wybierali, to wystąpił Kolbe, który stał w przedostatnim szeregu, bo był wysoki. W momencie, gdy się to działo, nie zdawaliśmy sobie sprawy, że to będzie aż tak wielka ofiara. (…) Człowiek patrzył tylko, żeby z apelu do bloku puścili, bo to oznaczało, że przeżyje noc. (…) Dopiero na bloku to przeżywaliśmy. To był wielki, heroiczny czyn” – powiedział.

    Ojciec Maksymilian został skazany na śmierć. Zamykając drzwi celi śmierci jeden z Niemców miał powiedzieć do więźniów, że „zwiędną jak tulipany”.

    Ojciec Kolbe po dwóch tygodniach męki wciąż żył. 14 sierpnia 1941 r. został uśmiercony. Esesmani polecili więźniowi, niemieckiemu kryminaliście przeniesionemu z obozu Sachsenhausen, Hansowi Bockowi, wstrzyknąć mu zabójczy fenol.

    Ciała zmarłych wyjmowali z celi śmierci więźniowie. Wśród nich był Bruno Borgowiec z Chorzowa. Opisywał po wojnie, że gdy wszedł do celi, franciszkanin siedział na posadzce oparty o ścianę i miał otwarte oczy. „Jego ciało było czyste i promieniowało. Każdy (…) sądziłby, że to jakiś święty. Twarz oblana była blaskiem pogody. Ciała innych więźniów zastałem leżące na posadzce” – wspominał w 1946 r.

    Franciszek Gajowniczek przeżył wojnę. Zmarł w 1995 r. w Brzegu na Opolszczyźnie w wieku 94 lat.

    Ojciec Maksymilian stał się pierwszym polskim męczennikiem podczas II wojny, który został wyniesiony na ołtarze. Beatyfikował go papież Paweł VI w 1971 r., a kanonizował 11 lat później Jan Paweł II.

    szf/ ls/
    ze strony: http://www.dzieje.pl

  12. Maggie pisze:

    ⚠️⛔️♨️
    Pachnie jak łowienie na przynętę zachętą pomocy … „chrześcijański trener”⁉️
    Jehowi, Mormoni etc też pomagają

    • Maggie pisze:

      Nie chcę się zagalopować .. ale jestem bardzo podejrzliwa i oby ta osoba nie trenowała np rotariańskiego skoku wzwyż do 33 stopnia jak poniektórych.
      Parę lat temu pouczał tu przedstawiając się jako mason z imieniem i nazwiskiem (moźe przybranym?), który chełpił się pomocą rotariańską i sponsorstwami.

      Niech Święta Rodzina ma Ciebie w opiece i obyś znalał/a pracę pozwalającą żyć z godnością💕❣️🙏🏻💕❣️

  13. Katarzyna pisze:

    +++

  14. Ania pisze:

    Nie wiem, kto to wgrał, ale ta książka jest w wersji audiobooka na yt.
    Słucham już 3 odcinka i JESTEM PRZERAŻONA 😦
    Boże miej w szczególnej opiece ks. Małkowskiego i każdego księdza wiernego powołaniu

  15. kropka pisze:

    Ci, którzy winę za nadużycia seksualne zrzucają na celibat, katolicką teologię moralną czy sakramentalną strukturę Kościoła wykazują się skrajną niegodziwością wobec wszystkich kapłanów i osób konsekrowanych, rzucając na nich cień podejrzenia o bycie seksualnymi przestępcami.

    • Maggie pisze:

      Parę lat temu był w Toronto pastor, który swoją młodą żonę, ciężarną z pierwszym ich dzieckiem … zamordował z premedytacją. Utonęła w wannie, po środkach jakie specjalnie wyszukał na Internecie i jej zaaplikował skrycie. Miał kochanicę wśród parafianek … a więc, to nie celibat był powodem do przekroczenia V i VI Przykazania

  16. Roma pisze:

    Hope, polecam odmówić nowennę do sł.b Wenantego Katarzyńca o pomoc w znalezieniu dobrej pracy. Jeli szukasz pomocy w duchu wiary i nieodpłatnie 😉

    http://www.parafiazuzela.vxm.pl/index.php/z-zycia-parafii/24-nowenna-przez-wstawiennictwo-slugi-bozego-wenantego-katarzynca.html

  17. AnnaSawa pisze:

    Bł. księże Jerzy otaczaj opieką ks Stanisława. Amen. (wiem, że tak jest ❤ )

  18. AnnaSawa pisze:

    Przypomnę:

  19. leszek pisze:

    Niezawodną pomoc w poszukiwaniu pracy przynosi wstawiennictwo bł. ks. Jerzego Popiełuszki oraz św. Józefa. Do tej pory się nie zawiodłem, a skutek był expresowy, tzn kilka dni i praca była.

    • wobroniewiary pisze:

      Aż zazdroszczę – ja nie mam niestety 😦

      • leszek pisze:

        Droga Ewo! Dziękujmy za krzyż nam dany bez względu na trudy, a przyjdzie czas wytchnienia. Twoim szczęściem jest powołanie do prowadzenia wowit, a przecież wiele do tej pory przeszkód przetrwałaś i niedostatek nie zatrzymał Cię w drodze.
        Pozostaję w modlitwie i zapewniam ,że myślę o Was. 🙂

  20. Uratowany przez Pana Jezusa Chrystusa. pisze:

    Kim jest Kardynał Kazimierz Nycz dla Polskiego Kościoła?,dla współbrata w Kapłaństwie Księdza Stanisława Małkowskiego?. Kim Ksiądz Stanisław Małkowski, jest dla Episkopatu Kościoła Katolickiego?.W świetle obecnej sytuacji, wiadomo jak to wygląda.*P.S.Wręczyłem kiedyś Kardynałowi Nyczowi różaniec, wykonany ręcznie przez osobę biedną. Popatrzył na mnie jak na…i tu się zatrzymam. Do Księdza Stanisława Małkowskiego to mogę powiedzieć tylko to: PRZEJŻYJ NA OCZY KSIĘŻE STANISŁAWIE MAŁKOWSKI!!!. PATRZ NA JEZUSA CHRYSTUSA.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s