W oczekiwaniu na święta Bożego Narodzenia: czas rekolekcji – czas spowiedzi św.

Ojciec Pio zapraszał wszystkich wierzących do spowiedzi przynajmniej raz na tydzieńMówił: „Nawet, jeśli pokój był zamknięty, po upływie tygodnia konieczne jest jego odkurzenie. (…) nie chcę, aby dusze pozostawały bez spowiedzi więcej niż tydzień

W sakramencie spowiedzi Ojciec Pio był bardzo wymagający. Nie znosił ludzi, którzy przychodzili do niego jedynie z ciekawości.

Ojciec Pio znaczną część swojej służby kapłańskiej poświęcił sakramentowi pokuty. Wyspowiadał dziesiątki tysięcy pokutujących grzeszników. Wymagał spowiedzi jasnej, krótkiej, klarownej, szczerej. Biada tym, którzy się usprawiedliwiali! Wydawało się, że pragnie swymi ogromnymi oczyma zagłębić się w sumieniu penitenta, zajrzeć w najskrytsze jego tajemnice. Jeśli ktoś uporczywie ukrywał grzechy, Ojciec przerywał mówiąc: „Teraz powiedz mi… Czy kiedykolwiek zrobiłeś… czy kiedykolwiek…”. Jeśli ktoś nie chciał się przyznać do ukrywanego grzechu, Ojciec odsyłał penitenta bez rozgrzeszenia, czynił to głosem szorstkim i stanowczym. Wiedział, że tylko tak może spowodować w grzeszniku opamiętanie. Pewien mężczyzna rozgrzeszony przez Ojca dopiero po wielu spowiedziach wspominał: „Do tej pory nikt mną tak naprawdę nie wstrząsnął, przez co z łatwością usprawiedliwiałem swoje grzechy”.

Kiedyś stanął przed Ojcem na schodach klasztornych pewien człowiek i poprosił o spowiedź. W odpowiedzi usłyszał słowa: „Nie widzisz, jaki jesteś brudny? Idź i poukładaj swoje sprawy, zmień swoje życie, a potem przyjdź, wtedy cię wyspowiadam”. Ojca Tarcisio, który był świadkiem tego zdarzenia, wprawiła w zdumienie odpowiedz Ojca, który rzekł do niego: „Gdybyś tylko wiedział, ile strzał przeszyło moje serce! Lecz gdybym tak nie czynił, wielu nie wróciłoby do Boga…”. Innym razem Ojciec odesłał bez rozgrzeszenia pewnego młodzieńca, a wyraz jego twarzy świadczył o ogromnym niezadowoleniu. Lecz później Ojciec zwierzył się jednemu ze współbraci: „Jak bardzo cierpię, odmawiając rozgrzeszenia…”. Kiedyś Ojciec powiedział: „Wiem, że lepiej być zganionym przez człowieka, tu, na ziemi, niż przez Pana Boga po śmierci”.

Był nieugięty i zdecydowany w przestrzeganiu zasad katolickich, bo szukał tylko prawdziwego dobra dusz. Zwierzył się jednemu ze współbraci: „Synu mój, zanim sprawisz cierpienie innym, zobacz, jak ja cierpię. Ale jest to konieczne, gdyż u tak wielu dusz muszę wykorzenić stare, a zasiać nowe”. Ojciec powtarzał często swoim penitentom: „Zrodziłem cię w miłości i w bólu”. Ojciec często mówił o swoich duchowych dzieciach: „Ja mogę także karać moje dzieci, ale biada temu, kto mi je dotknie!… Kuksańcami muszę przywoływać je do porządku…”.

Pewnej nadgorliwej córce duchowej, która starała się usprawiedliwić jakiegoś grzesznika, prosząc, aby Ojciec udzielił mu jednak rozgrzeszenia, odpowiedział: „Córeczko moja, czy to jest moje zadanie, czy twoje?”.

Pewnemu księdzu, który poprosił o radę, zdecydowanie odpowiedział, że należy odmawiać rozgrzeszenia tym małżonkom, którzy nie chcą mieć dzieci, i dodając słowa: „Krew Jego na nas i syny nasze”, Ojciec powiedział: „Zrozumiałeś to dobrze? My udzielamy Krwi Pana Jezusa. Uważaj, aby nie marnować je łatwo i lekkomyślnie”.

Kiedy przewrotni penitenci starali się znaleźć innego księdza, który rozgrzeszyłby ich z grzechów przez Ojca nierozgrzeszonych, Ojciec mówił: „Znajdź spowiednika, który udzieli ci rozgrzeszenia, a do piekła pójdziecie obaj”. Stanowczość Ojca z reguły doprowadzała grzesznika do opamiętania.

Kiedyś, przechodząc przez zakrystię, Ojciec zauważył żałośnie szlochającego młodzieńca. Ojciec zapytał: „Dlaczego płaczesz? – Ponieważ Ojciec nie dał mi rozgrzeszenia”. Ojciec zaczął łagodnie go pocieszać: „Synu, jeśli tak się stało, to odmówiłem ci rozgrzeszenia, żeby posłać cię do raju, a nie do piekła”.

Gdy Ojciec spowiadał, używał krótkich i zwięzłych wyrażeń: „Ile razy?… Dlaczego?… I dalej?…”. stawiał pytania tym, którzy tego potrzebowali: „Czy kiedykolwiek przeklinałeś?… Opuściłeś niedzielną Mszę Świętą…?”. Ojciec starał się dostosować do każdego penitenta, i do prostego i do wykształconego. Jednemu ze współbraci zakonnych powiedział: „Trudność sprawia mi poznanie charakteru każdego z nich i dostosowanie się do niego”.

Kobietom czasami zamykał okienko konfesjonału przed nosem: „Poszła stąd! Idź sobie, nikczemnico!”. Były osoby, które nie akceptowały takich gwałtownych wybuchów Ojca, na pozór pełnych zniecierpliwienia. Lecz Ojciec wiedział, że jego stanowczość pomoże grzesznikowi w nawróceniu. Gdy niektóre z kobiet skarżyły się Ojcu Gwardianowi na złe traktowanie przez Ojca, Ojciec tłumaczył mu: „Synu mój, czasami wypowiadane słowa muszą być właśnie takie. Natomiast duszy mojej nigdy nie opuszcza pogoda. Wiesz poza tym, jak bardzo wszystkich kocham”. Ostre i stanowcze słowa Ojca były „niczym grom z jasnego nieba, który obalał wieloletnie dęby, przewracając je w jednej chwili. Grzesznicy, ugodzeni przez Ojca, nie mają już spokoju. Stają się grzeczni jak aniołki i wyznają publicznie wszystkie swoje błędy, płacząc przy tym i łkając jak dzieci. I to jest właśnie czas łaski”. I tak było. Ludzie ci często udawali się do innego kapłana, decydując się na dobrą spowiedź. „Wszyscy kapłani przyjmują tych synów marnotrawnych, którzy – płacząc – odsłaniają to, co kala ich dusze, i obiecują, że nigdy więcej nie zgrzeszą. Wyspowiadani drżący wracają do Ojca, który roześmiany obejmuje ich i błogosławi”.

Pewnego dnia Ojciec płakał, siedząc w konfesjonale. Zapytany o przyczynę jego łez, odpowiedział: „Niewdzięczność ludzi względem Najwyższego Dobroczyńcy” i dodał: „Cóż jeszcze miał zrobić Jezus, ten biedny Jezus, i nie zrobił tego?…”. 

Gdy słuchał spowiadającego się penitenta, często utkwiwszy w nim spojrzenie, powolnym ruchem uderzał się w piersi. Słuchał uważnie; rzadko przerywał, prosząc o sprecyzowanie wypowiedzi. Tuż przy konfesjonale ci, którzy czekali na swoją kolej, odczuwali istotę sakramentu, do którego wielokrotnie, w innych miejscach, podchodzili z nadmierną lekkością. Spowiedź u Ojca rzadko trwała dłużej niż pięć lub sześć minut, co więcej, często kończyła się po kilku sekundach wyrzuceniem penitenta. Tych kilka minut wystarczało, aby prześwietlić duszę grzesznika i skierować na dobrą drogę.

„Grzech, – powiedział św. OJCIEC PIO Z PIETRELCINY – kiedy idzie za nim głęboki ból z powodu jego popełnienia, uczciwa obietnica, że już się go nie powtórzy, i żywa świadomość wielkiego zła, którym sprawiliśmy ból Miłosierdziu Bożemu, kiedy zatwardziałe serce pęka i wypływają z niego gorące łzy skruchy i miłości, nawet grzech, synu mój, z całą pewnością prowadzi nas do Niego”.

(Przy opracowaniu tego artykułu skorzystaliśmy z książki O. Luigi Peroni, włoskiego kapucyna: Ojciec Pio, t. II, Wydawnictwo Rafael, Kraków 2008, rozdział XXXIV CHARYZMATYCZNY SPOWIEDNIK, s.87-99)

***

„Ani w myślach, ani w spowiedzi Świętej nie powinno się wracać do win wyznanych na poprzednich spowiedziach świętych. Dzięki naszej [ doskonałej] skrusze, [wypływającej z miłości do Boga], Jezus przebaczył je w sakramencie pokuty. Tam On sam stanął przed nami i naszymi nędzami, jako Wierzyciel wobec niewypłacalnego dłużnika. Gestem nieskończonej wspaniałomyślności podarł i zniszczył weksle zapisane przez nas grzechami. Na pewno nie umielibyśmy spłacić naszych długów, gdyby nie przyszła nam z pomocą Jego Boska łaskawość. Powracanie do tych win, chęć ponownego wydobywania ich z zapomnienia po to, aby raz jeszcze otrzymać za nie przebaczenie tylko dlatego, że mamy wątpliwość, czy zostały one rzeczywiście i wspaniałomyślnie odpuszczone, czyż nie jest aktem nieufności wobec dobroci, która dała dowód ich przebaczenia, unicestwiając wszelki tytuł długu zaciągniętego przez nas grzechami?.” (GF, s. 169). Po zakończeniu spowiadania ojciec Pio natychmiast udawał się do kościoła, aby odprawiać nabożeństwo, albo na chór, albo się modlić.

Radosnego i spokojnego oczekiwania Świąt Bożego Narodzenia

Ten wpis został opublikowany w kategorii Adwent i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „W oczekiwaniu na święta Bożego Narodzenia: czas rekolekcji – czas spowiedzi św.

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    Módlmy się o ochronę dla siebie i swoich bliskich

    „Zanurzam się w Najdroższej Krwi naszego Pana Jezusa Chrystusa. Krwią Jezusa pieczętuję wszystkie miejsca w moim ciele, poprzez które duchy nieczyste weszły, lub starają się to uczynić. Niech spłynie na mnie, Panie, Twoja Najdroższa Krew, niech oczyści mnie z całego zła i z każdego śladu grzechu. Amen!”

    „Panie, niech Twoja Krew spłynie na moją duszę, aby ją wzmocnić i wyzwolić, – na tych wszystkich, którzy dopuszczają się zła, aby udaremnić ich wysiłki i ich nawrócić – a na demona, aby go powalić.”

  2. wobroniewiary pisze:

    Nowenna do św. Charbela dzień VIII

    Święty Szarbelu, kiedykolwiek klękam na kolana, poszczę, wyrzekam się czegoś lub wzywam Boga, moja nadzieja i wiara wzrasta. Błagam Cię o łaskę (…).

    Święty Szarbelu, posłuszny Woli Bożej, wstaw się za nami.

    Jezu, źródło i wzorze pokoju, który podniosłeś umiłowanego Św. Szarbela do ewangelicznej doskonałości, uroczyście proszę Cie, udziel mi łaski przeżycia reszty życia zgodnego z Twoimi przykazaniami. Kocham Cię Boże, mój Zbawco. Amen

    Ojcze Nasz, Zdrowaś Mario, Chwała Ojcu…
    https://szarbel.wordpress.com/category/2-modlitwy/

  3. wobroniewiary pisze:

    Nowenna do Dzieciątka Jezus – dzień 7.

    Modlitwa wstępna na każdy dzień nowenny
    Wszechmogący wiekuisty Boże, Panie nieba i ziemi, który objawiasz się maluczkim; spraw, prosimy, abyśmy z należną czcią uwielbiając święte tajemnice Dzieciątka Jezus, Twojego Syna, i wiernie wstępując w Jego ślady mogli dojść do królestwa niebieskiego obiecanego maluczkim. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen

    Dzień 7 (22 grudnia)
    Główka Dzieciątka Bożego spoczywa na sianie, a przecież jest to Głowa Ciała Mistycznego – Kościoła, którego jesteśmy członkami. Z tej Najświętszej Głowy spływa na nasze dusze rosa Bożej łaski dająca nam życie. Starajmy się żyć w ścisłym zjednoczeniu z tą Boską Głową, naśladujmy Pana Jezusa ze wszystkich sił, abyśmy jak najbardziej upodobnili się do Niego..

    Modlitwa
    Jezu, Boskie Dziecię, ty jesteś dla nas najjaśniejszym słońcem oświecającym drogi naszego życia, tak często pełne niebezpieczeństw. Prowadź nas i chroń od wszelkiego zła, a zwłaszcza od wiecznej zguby. Pomóż nam żyć święcie, a przez to pomnażać świętość Kościoła – Ciała Mistycznego, którego jesteś Głową. Spraw, abyśmy wiernie naśladując Ciebie, wypełnili Twój nakaz: „Świętymi bądźcie, bo Ja jestem Święty” i doszli do szczęśliwej wieczności. Amen.

    Modlitwa na zakończenie każdego dnia nowenny
    O Boże Dziecię, prosimy Cię, spraw, abyśmy coraz doskonalej należeli do Ciebie i służyli Ci coraz lepiej. Chcemy Cię miłować w naszych bliźnich i szerzyć Twoje Królestwo wszędzie, gdziekolwiek się znajdziemy. Amen.

    http://sanctus.pl/index.php?grupa=45&podgrupa=46

  4. tu MariaPietrzak pisze:

    Jedne z najpiękniejszych Świąt , co nie przeszkadza diablu manifestować swoje umiejętności . Potrzebuje dowartościowania ?
    Przekracza bowiem samego siebie .
    Nie ustawajmy na modlitwie !!!
    Cale piekło jest na ziemi ❗
    Myślę , ze hasłem pilnym powinno być …NIEWYSPOWIADANI DO SPOWIEDZI …..PÓKI W KONFESJONALE KAPŁAN SIEDZI !

  5. Kasia pisze:

    Kochani prosilam Was tutaj jakis czas temu o modlitwe za moja corke zeby mogla uczeszczac na lekcje religii I przystapic do Pierwszej Komunii. Mimo, ze cale pieklo wylazlo zeby sie temu sprzeciwstawic w kwietniu wraz z 10-ka dzieci miala Komunie (mieszkamy w kraju muzulmanskim).
    Prosze Was znow chociaz o krotkie westchnienie do Boga zeby przyjela komunie w te swieta. Walka jest na kazdym poziomie.

  6. Katarzyna pisze:

    +++

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s