18 listopada – dziś rozpoczynamy Nowennę do Matki Bożej od Cudownego Medalika

Zapraszamy do włączenia się w Nowennę do Matki Bożej od Cudownego Medalika. Przez dziewięć dni razem z siostrą Katarzyną Mierzejewską będziemy rozważać objawienie się Maryi św. Katarzynie Labouré. Najświętsza Panna poleciła jej wybicie Cudownego Medalika i obiecała wielkie łaski wszystkim, którzy będą go nosić z wiarą i ufnością.  

Figura Niepokalanej w kościele św. Józefa dei Vecchi w Neapolu,
w którym znajduje się grób ks. Dolindo

Należy odmówić modlitwy:
– „Ojcze nasz”,
– „Zdrowaś Maryjo”
oraz wezwanie, którego używa Rycerstwo Niepokalanej: O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy, i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła Świętego i poleconymi Tobie. /3x

 

Nowenna do Matki Bożej od Cudownego Medalika

cudowny-medalik

Pierwsze objawienie Matki Bożej siostrze Katarzynie Labouré ma miejsce w nocy z 18 na 19 lipca 1830 r. Jest to tajemnicze spotkanie, które niesie zapowiedź tego, co dzisiaj uznajemy za cudowne narzędzie do uzyskania Bożych łask według naszej wiary i ufności.

Tajemnica spotkania tkwi w obecności Maryi, która siedząc w fotelu, trwa w postawie przyjęcia, jak matka, która chce spędzić ze swoim dzieckiem czas… Jej przykład słuchania wzbudza pełne zaufanie i buduje klimat bezgranicznej więzi wypływającej z matczynej miłości. „Patrząc na Najświętszą Dziewicę, jednym skokiem znalazłam się przy Niej, biegnąc po stopniach ołtarza. […] I położyłam swoje dłonie na Jej kolanach. To były najpiękniejsze chwile w moim życiu. Nie da się wypowiedzieć tego, czego doświadczyłam”. W trakcie rozmowy, dzięki uważnemu słuchaniu, Katarzyna otrzymuje posłannictwo od Boga, który jest Miłością i Darem. „BÓG CHCE CI POWIERZYĆ PEWNĄ MISJĘ…”.

Tak jak Syn Boży potrzebował Maryi, by dać się poznać światu, tak i teraz Maryja uświadamia Katarzynie, że w sposób wolny może i ona stać się pośredniczką miłości Boga ku ludziom. Proponuje jej zaangażowanie na miarę jej wolności. Podobnie jak starzec Symeon przepowiedział Maryi, że miecz przeniknie Jej serce, tak teraz Bóg przez Maryję mówi Katarzynie, że napotka wiele trudności. „BĘDZIESZ CIERPIEĆ… BĘDĄ CI SIĘ SPRZECIWIAĆ, ALE OTRZYMASZ ŁASKĘ… ZAUFAJ”.

Pomóż nam, Matko, przyjmować z wiarą i ufnością wszystkie natchnienia tajemniczych spotkań z Bogiem, które przejawiają się w wiernym i pokornym spełnianiu Jego woli w naszym życiu, nawet jeśli będzie ona naznaczona cierpieniem i samotnością. Niech się stanie wola Twoja, Panie! Niech nasze zaufanie do Ciebie opiera się na pewności, że to Ty jako pierwszy nam zaufałeś.
s. Katarzyna Mierzejewska SM
Za: naszdziennik.pl

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

39 odpowiedzi na „18 listopada – dziś rozpoczynamy Nowennę do Matki Bożej od Cudownego Medalika

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. Monika pisze:

    Dziś o 17:25 ponownie będzie można zobaczyć film „Niepodległość. Zaraz po Teleekspresie, na Jedynce. Zrekonstruowany na podstawie autentycznych bardzo starych filmów.

  3. wobroniewiary pisze:

    Tu znalazłam inną Nowennę:
    Nowenna do Cudownego Medalika
    Nowenna do Matki Bożej od Cudownego Medalika.

    – pieśń do Matki Bożej,

    – intencje,

    – dziesiątka różańca świętego,

    – 3 razy: O Maryjo bez grzechu poczęta…

    Módlmy się: Panie Jezu Chryste, któryś chciał, aby Przenajświętsza Dziewica Maryja, a Twoja Matka, Niepokalana w swym Poczęciu, uwielbiona została niezliczonymi cudami, spraw, abyśmy wzywając bez ustanku Jej opieki, mogli dojść do radości wiekuistych, który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen

    Pomnij o najdobrotliwsza Panno Maryjo – że od wieków nie słyszano – aby kto uciekając się do Ciebie – Twej pomocy wzywając – Ciebie o przyczynę prosząc – miał być od Ciebie opuszczony. – Tą nadzieją ożywieni – uciekamy się do Ciebie – o Maryjo bez grzechu poczęta – pełni najżywszej ufności – w Twoje potężne i skuteczne orędownictwo – które okazujesz przez Cudowny Medalik – i pokornie błagamy – my ukochane dzieci Twoje – uproś nam u Boga łaski i dobrodziejstwa – o które prosimy w tej nowennie – o ile to jest zbawienne dla nas – i dla tych, za których się modlimy.

    (chwila skupienia-intencje)

    O Pani od Cudownego Medalika, Tyś raczyła się ukazać św. Katarzynie Laboure` – jako pośredniczka między Bogiem i ludźmi – błagam Cię racz mnie wysłuchać! – W Twe ręce macierzyńskie – składam wszystkie moje intencje – moje potrzeby duchowe i doczesne. – Przedstaw je Synowi Twojemu wraz z prośbą – którą Ci szczególnie polecam… . – Spraw, aby Jezus mnie wysłuchał – jeśli to zgadaza się z wolą Bożą – i jest ku pożytkowi mej duszy. – Po wzniesieniu swych błagalnych rąk do Boga – racz, o Panno można – spuścić je na mnie – i otoczyć mnie promieniami swych łask – aby ich jasnością i ciepłem pobudzone – serce moje zerwało więzy ziemskich przywiązań – oczyściło się i naśladowało Cię z radością aż do chwili spotkania się z Tobą w niebie. Amen

    http://www.swjozefwolsztyn.pl/nowenna_48.html

  4. Wiesław pisze:

    Święty Maksymilian Kolbe ułożył tę modlitwę i w oryginale jest: „O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy, i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za Masonami i poleconymi Tobie.”

    Na medaliku są gwiazdki pięcioramienne oparte na pentagramie. To chyba nie te gwiazdki.

    Papież układając modlitwę do Świętego Michała Archanioła zapisał, …”Święty Michale Archaniele broń nas w walce…”

    Tak jakoś wygląda jakby ktoś poprawiał Świętych Kościoła Katolickiego?

    • wobroniewiary pisze:

      Gwiazdki dawno wyjaśnione, bzdur nawiedzonych nie słuchamy, a takie same pięcioramienne (bez rogów w dół) są w Kaplicy w Paryżu
      A masonów – to nigdy nie pojmę – czemu piszesz pan z wielkiej litery. Szacunkiem darzysz czy jak? Zasady mówią wyraźnie, kiedy stosować wielką literę! No tu się nie da, chyba, że ktoś chce im bić pokłony!

      • wobroniewiary pisze:

        Ps. Co do modlitwy do św. Michała – tłumaczyłam już setki razy to, co mówił jeden egzorcysta. My mamy walczyć (wojna duchowa trwa) a św. Michał ma nas wspomagać, pomagać i ratować. A nie tak, że my sobie siedzimy nóżka na nóżkę i rączka na rączkę, a św. Michał nas broni przed tym co nawyczyniamy!
        My mamy walczyć a On nas wspomagać!
        Do tergo proszę poszukać sobie co znaczy po łacinie „defende”
        Ach ta nadgorliwość…!!!

    • eska pisze:

      Szanowny Wiesławie! Modlitwa w ORYGINALE jest podana przez Matkę Bożą w objawieniu danym świętej Katarzynie Laboure, a nie ułożona przez św.M.Kolbego! I w oryginale brzmi tak jak na medaliku – TYLKO „O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy”. Koniec. W tej formie tę modlitwę ma obowiązek odmawiać Apostolat Maryjny czyli Stowarzyszenie Cudownego Medalika. Bo tak podała sama Matka Boża.

  5. wobroniewiary pisze:

    MODLITWA JANA PAWŁA II Z KAPLICY OBJAWIEŃ CUDOWNEGO MEDALIKA
    Madonno z Cudownego Medalika Sióstr Miłosierdzia,
    O Maryjo, bez grzechu poczęta,
    módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy.
    Tę modlitwę podpowiedziałaś Maryjo,
    w tym właśnie miejscu, świętej Katarzynie Labouré,
    sto pięćdziesiąt lat temu;
    to wezwanie wybite, na Medaliku nosi teraz i wymawia
    tylu wiernych na całym świecie!
    Błogosławiona jesteś między niewiastami!
    Błogosławiona, któraś uwierzyła!
    Wszechmocny uczynił Ci wielkie rzeczy!
    Cud macierzyństwa Bożego !
    A ze względu na nie –
    cud Twojego Niepokalanego Poczęcia!
    Cud Twojego Fiat!
    Zostałaś tak ściśle włączona w dzieło naszego Odkupienia,
    w Krzyż naszego Zbawiciela;
    Serce Twoje zostało przebite obok Jego serca.
    A teraz, będąc już w chwale Twego Syna,
    nie przestajesz wstawiać się za nami,
    grzesznymi.
    Czuwasz nad Kościołem, którego jesteś Matką.
    Czuwasz nad każdym ze swoich dzieci.
    Otrzymujesz dla nas od Boga wszystkie te łaski,
    które symbolizują świetliste promienie
    wychodzące z Twoich otwartych rąk.
    Pod jednym warunkiem:
    że odważymy się Ciebie o nie prosić,
    że iść będziemy do Ciebie z dziecięcą ufnością i prostotą.
    Tak prowadzisz nas wciąż do Twego Boskiego Syna.

    (Kaplica objawień Cudownego Medalika – Paryż, rue du Bac, 31 maja 1980 r.).

  6. Dziś wspomnienie Błogosławionej Karoliny Kózkówny, dziewicy i męczennicy

    Słowa Ewangelii według Świętego Marka
    Jezus powiedział do swoich uczniów: «W owe dni, po wielkim ucisku, „słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą spadać z nieba i moce na niebie” zostaną wstrząśnięte. Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i „zgromadzi swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi po kraniec nieba”. A od figowca uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabrzmiewa sokami i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie te wydarzenia, wiedzcie, że to blisko jest, u drzwi. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec».
    Oto słowo Pańskie.

    Błogosławiona Karolina Kózkówna, dziewica i męczennica
    Karolina urodziła się w podtarnowskiej wsi Wał-Ruda 2 sierpnia 1898 r. jako czwarte z jedenaściorga dzieci Jana Kózki i Marii z domu Borzęckiej. Pięć dni później otrzymała chrzest w kościele parafialnym w Radłowie. Jej rodzice posiadali niewielkie gospodarstwo. Pracowała z nimi na roli. Wzrastała w atmosferze żywej i autentycznej wiary, która wyrażała się we wspólnej rodzinnej modlitwie wieczorem i przy posiłkach, w codziennym śpiewaniu Godzinek, częstym przystępowaniu do sakramentów i uczestniczeniu we Mszy także w dzień powszedni. Ich uboga chata była nazywana „kościółkiem”. Krewni i sąsiedzi gromadzili się tam często na wspólne czytanie Pisma świętego, żywotów świętych i religijnych czasopism. W Wielkim Poście śpiewano tam Gorzkie Żale, a w okresie Bożego Narodzenia – kolędy.
    Więcej na: https://ewangeliadlanas.wordpress.com/

  7. wobroniewiary pisze:

    Dziś 14 dzień przygotowań

    I-szy tydzień II-go okresu naszych ćwiczeń duchowych do Aktu Ofiarowania się Jezusowi Chrystusowi przez Maryję „Poznanie samego siebie”

    Ćwiczenia duchowe: Modlitwy, medytacje, akty wyrzeczenia się swojej woli, żal za grzechy, pogarda dla samego siebie – wszystko to czynimy u stóp Maryi, bo to od Niej spodziewamy się otrzymać światło poznania samych siebie, i to w Jej obecności będziemy w stanie zmierzyć przepaść naszych słabości bez podleganiu rozpaczy.

    Modlitwy, które będziemy odmawiać w ciągu pierwszego tygodnia drugiego okresu: Litania do Ducha Świętego, Ave Maris Stella, Litania Loretańska do Najświętszej Maryi Panny.

    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2014/11/18/14-ty-dzien-z-33-dniowego-okresu-cwiczen-duchowych-do-aktu-ofiarowania-sie-jezusowi-chrystusowi-przez-maryje/

  8. eska pisze:

    NOWENNA DO MATKI BOŻEJ CUDOWNEGO MEDALIKA O APOSTOLSTWIE

    Dzień 1
    Apostolstwo koniecznością, naszym obowiązkiem.

    Dwanaście gwiazd w owalu na rewersie Cudownego Medalika przedstawia dwunastu Apostołów, Kościół, każdego z nas. Dawny Lud Boży o dwunastu pokoleniach ustąpił miejsca nowemu Ludowi Bożemu – Kościołowi. My stanowimy Kościół zbudowany na fundamencie Dwunastu Apostołów.
    Gwiazdy na Cudownym Medaliku wskazują na apostolskie zadanie każdego z nas. Winniśmy „jako źródła światła w świecie” trzymać się mocno Słowa Życia, aby być także „bez zarzutu i bez winy jako nienaganne dzieci Boże pośród narodu zepsutego i przewrotnego”(Flp 2, 14.15)
    Maryja, Matka Kościoła, wzywa nas, byśmy byli apostołami. Do apostolatu są powołani wszyscy ludzie, a zwłaszcza należący do Chrystusa chrześcijanie. Apostolstwo powszechne wypływa z biblijnej idei powołania człowieka do szukania Boga (Dz 17, 27). Ponieważ Bóg jest Miłością (1J 4, 8.16), szukanie Go jest dążeniem do autentycznej, bezinteresownej, wielkodusznej miłości, która nie może się nie udzielać i nie pomagać innym w radosnym odnalezieniu Boga.
    Apostolska postawa względem drugiego człowieka wynika z samego faktu przynależności do wspólnoty z Chrystusem. Wszyscy bowiem jesteśmy jednym ciałem w Chrystusie, a z osobna członkami jedni drugich (1 Kor 12, 27). Organiczna jedność ciała wymaga, by wszystkie członki w równej mierze troszczyły się o siebie wzajemnie. Konieczność apostolskiej postawy względem drugiego człowieka wynika też z przykazania miłości wzajemnej, które Chrystus Pan w Wieczerniku, żegnając się z Apostołami trzykrotnie powtórzył. (J 13, 34.35; 15, 12; 15, 17)
    „Przynagleni miłością, która od Boga pochodzi, czynić winniśmy dobrze wszystkim, szczególnie zaś braciom w wierze” (Gal 6, 10). „Kto nic nie czyni dobrego, ten dosyć czyni złego” – mówi przysłowie. „Ci, którzy wierzą w Boga, mają się starać usilnie o pełnienie dobrych czynów” (Tt 3, 8).
    „Doskonałym wzorem życia apostolskiego jest Najświętsza Maryja Panna, Królowa Apostołów. Jej życie ziemskie, we wszystkim do naszego podobne, upłynęło wśród trosk i prac domowych, a przecież współpracowała w szczególny sposób z dziełem Zbawiciela. Teraz zaś, Wniebowzięta, z matczyną miłością czuwa nad braćmi swego Syna, pielgrzymującymi jeszcze wśród niebezpieczeństw i utrapień, dopóki nie zostaną doprowadzeni do szczęśliwości niebieskiej ojczyzny” (Dekret o apostolstwie świeckich, nr 4).

    7 Zdrowaś Maryjo…,
    O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy.

    • eska pisze:

      Dzień 2 – 19 listopada
      Apostołowanie Cudownym Medalikiem.

      „Postaraj się o wykonanie medalika według tego wzoru. Wszyscy, którzy go nosić będą, dostąpią wielkich łask. Tych, którzy Mnie ufają, otoczę szczególną opieką”. – słowa Najświętszej Maryi Panny do św. Katarzyny Laboure zawierające polecenie rozpowszechniania Cudownego Medalika i posługiwania się nim dla osiągnięcia wielkich łask.
      Apostolat Maryjny przekazuje Cudowny Medalik prezede wszytskim najbardziej potrzebującym Bożej pomocy. Są nimi ludzie chorzy, którym grozi nieuchronnie zbliżająca się śmierć bez pojednania z Bogiem.
      Do najbardziej wymagających anszego apostolskiego działania należą też ludzie ubodzy duchowo, zaniedbani religijnie, przygnębieni i bliscy rozpaczy, ci których szczególnie przygniata ciężar obowiązków i wielkośćodpowiedzialności.
      Przekazywać go należy wszystkim jako prosty i niezwykle skuteczny środek nawrócenia i uświęcenia.
      Maryja pragnie przez swój Cudowny Medalik być blisko nas, pomagać nam i przewodzić w naszych wysiłkach zmierzających do realizacji w pełni chrześcijańskiego życia.
      Nie możemy być obojętnymi w stosunku do naszych braci i sióstr zaniedbanych religijnie, nie kontaktujących się z Bogiem. Musimy zadbać o nich. Środekpo temu daje nam właśnie Matka Boża w postaci Cudownego Medalika. Podajemy im ten znak Matki Bożej. Prośmy ich, by zechcieli nosić go ze czcią. Módlmy się za te osoby. Nie możemy pozwolić na to, by zginął ktokolwiek z naszych bliskich.
      Dajmy Cudowny Medalik chorym, cierpiącym, doświadczonym trudnościami. Niech i oni doznają błogosławionych skutków obietnicy Najświętszej Maryi Panny wyrażonej w słowach „Wszyscy, którzy nosić go będą, dostąpią wielkich łask.”. Cudowny Medalik noszony z wiarą i miłością do Maryi jest widzialnym znakiem obecności Niepokalanej w naszym życiu. Jest przez to źródłem odwagi, bo daje zapewnienie, że Niepokalana znajduje sięprzy swych dzieciach, by je wspierać, by okazywać im swoją macierzyńską dobroć podczas ziemskiej pielgrzymki.
      Rozdawać więc trzeba Cudowny Medalik wszędzie, gdzie tylko można, jak zalecił św.Maksymilian Maria Kolbe. Dawaćdzieciom,by nosząc go okazywały przez to cześć dlaMatki Bożej. Przekazywać młodzieży, by wizerunek Niepokalanej ustrzegł ją od niebezpieczeństw zagrażających w okresie rozwojowym. Ofiarować Cudowny Medalik ludziom starszym, a szczególnie tym, którzy zaprzestali praktyk religijnych. Tym osobom należy koniecznie dać Cudowny Medalik i prosić, by go nosili i modlili się do Niepokalanej, bo gdy ktoś przynajmniej tę niewielką cześć okaże Matce Bożej, że będzie nosił na sobie Jej wizerunek, Ona go nie opuści, doprowadzi go na drogę do Boga. Gdy ktoś nie chce przyjąć Cudownego Medalika, należy wówczas – zdaniem św.Maksymiliana Kolbego – włożyć go potajemnie do ubrania, które najczęściej nosi i modlić się za niego, a Matka Boża okaże swoją potęgę.

      7 Zdrowaś Maryjo…, O Maryjo bez grzechu poczęta…

    • eska pisze:

      Dzień 3 – 20 listopada
      Apostolstwo modlitwy

      Dekret o apostolstwie świeckich poucza: „niech wszyscy pamiętają, że przez kult publiczny, modlitwę, pokutę i dobrowolne podejmowanie trudów i utrapień, przez które upodabniają się do cierpiącego Chrystusa, mogą dotrzeć do wszystkich ludzi i przyczyniać się do zbawienia całego świata” (nr 16). Papię Ppius XII w encyklice o Mistycznym Ciele Chrystusa zwraca uwagę na to, iż „przerażająca to tajemnica, o której rozważać nigdy nie będzie za wiele, a mianowicie, że zbawienie wielu zalezy od modlitw i dobrowolnych wyrzeczeń członków Ciała mistycznego, podejmowanych przez nich w tej intencji” (nr 46).
      „Jedna prawa osoba może otrzymać przebaczenie dla tysięcy występnych” – mówi św. Małgorzata Maria. Św. Teresa od Dzieciątka Jezus pisze: „Naszymi małymi aktami miłości, spełnianymi w ukryciu, nawracamy w oddali dusze, wspomagamy misjonarzy… Wmiarę zdobycia jakiegoś skarbu duchowego czując w tej chwili, że są dusze, którym grozi niebezpieczeństwo potępienia, oddaję im wszystko, co posiadam, i nie znalazłam jeszcze ani jednej chwili, by móc sobie powiedzieć: teraz pracować będę dla siebie”.
      „Módlcie się jeden za drugiego – pisze św.Jakub w Liście do wiernych – wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego” (5, 16). Przyjmuje się, że modlitwa umierającego św. Szczepana diakona sprawiła nawrócenie Szawła. A zapewne modlitwy św.Klotyldy przyczyniły się do nawrócenia Klodwiga króla Franków, podobnie jak modlitwy i łzy św. Moniki dały Kościołowi św. Augusyuna.
      Modlitwa to wciąż bijące źródło łask Bożych. Św. Bernadeta modliła się co dzień o nawrócenie grzeszników i prosiła o to współsiostry: „Matka Najświętsza tak usilnie polecała modlić się za nich”.Św.Proboszcz z Ars mówił: „Módlmy się o nawrócenie grzeszników – to najpiękniejsza i najpożyteczniejsza modlitwa, bo sprawiedliwi są już na drodze do nieba, dusze czyśćcowe są pewne, że doń wejdą, ale biedni grzesznicy… Ilu to możemy nawrócić naszymi modlitwami”.
      Kto modli się tylko za siebie i swoje drobne osobiste potrzeby, ten marnie spełnia swoją rolę w świecie, ten także nie wyzyskuje całej potęgi i skuteczności modlitwy. Modlitwa nasza powinna obejmować wszystkie potrzeby Kościoła i świata – to dopiero znaczy modlić się po apostolsku, pokatolicku, po ludzku i po Bożemu. Szczególnie potrzebna jest modlitwa o zbawienie umierających. W ciągu sekundy umiera na świecie 2-3 ludzi, w ciągu doby ok. 200 tys. Osób. Decyduje się ich lios na całą wieczność…
      Następnie trzeba ratować tych żyjących, którzy utracili Chrystusa. Apostoł zwycęża także klęcząc, a raczej trzeba powiedzieć: apostoł zwycięża zwłaszcza na kolanach.
      Modlitwę naszą, aby była miłą Bogu i zasługującą na wysłuchanie, trzeba ofiarować przez pośrednictwo Maryi, abyśmy przez Jej ręce Matczyne otrzymywali Boże Łaski jako jasne promienie spływające w kierunku ziemi.

      7 Zdrowaś Maryjo…, O Maryjo bez grzechu poczęta…

    • eska pisze:

      Dzień 4 – 21 listopada
      Apostolstwo słowem, perswazją

      Istotę działalności apostolskiej wśród ludzi oddają słowa: „będziecie moimi świadkami” (Dz 1, 8). Świadectwo apostolskie przybiera dzisiaj rozmaite formy – jest świadectwem słowa, przykładu, obecności. Głównym środkiem apostolskiego działania wydaje się być słowo perswazji, słowo budzące uśpione sumienia ludzkie. Perswazja jest mową człowieka do człowieka. Ma ona na celu skłonienie człowieka do szukania prawdy i do życia według przwdy. Perswazja uczy patrzeć szeroko i daleko, pobudza do działania dobrą wolę ludzką. Bywają różne perswazje, słowne a także bezsłowne, perswazje milczeniem pełnym wymowy, perswazje cierpieniem, krzyżem.
      Prawdziwy dialog rozpocznie się wtedy, gdy człowiek zaprowadzi w sobie milczenie religijne, żeby móc przyjąć drugiego, w bliźnim bowiem i przez bliźniego Bóg przychodzi od ciebie, a tylko wiara może cię przygotować do dialogu:… Nie mów sobie: „Ja mu wykażę, że nie ma racji”, ale: „Pomogę mu, żeby sam odkrył prawdę”. Z Jezusem Chrystusem nie dyskutuje się. Jego się przyjmuje. „Dyskutować o religii to przede wszystkim być świadkiem i pomagać bliźniemu spotkać się z Jezusem Chrystusem (Michel Quist, „Niezwykły dialog”). Do dokonania konwersji, do nawrócenia, niezbędne jest Słowo Boże. „Człowiek – mówi Pan Jezus – będzie żył każdym słowem, które wychodzi z ust Bożych” (Mt 4, 4). Stąd to ogromne znaczenie Pisma Świętego, Słowa Bożego. Bez niego światło Ducha Św. nie miałoby odpowiednich instrumentów, aby dotrzeć do naszego umysłu. Duch Święty potrzebuje słów Chrystusa, ażeby nas pouczać. One są jak gdyby nosiceilami Jego światła. (por. R. Voillaume, „Wieczny i żywy”, s. 112).
      Tak to św. Maksymilian Maria Kolbe z miłości ku ludziom niósł im prawdę wszelkimi dostępnymi środkami. Kochał ludzi w codziennym obcowaniu. Dlatego też – jak wspominają ci, którzy go znali – ludzie stawali się przy nim lepsi.
      W apostolstwie słowem, perswazją, musimy posługiwać się dialogiem. „Należy uważać dialog za pewien sposób pełnienia obowiązków apostolskich i za narzędzie duchowego zjednoczenia.” – uczy Paweł VI w „Ecclesiam suam” – i formułuje warunki skuteczności dialogu. Poucza m.in., że rozmowie naszej powinna towarzyszyć łagodność. Nie należy posługiwać się sądami apodyktycznymi, nie można niczego narzucać. Trzeba następnie ufności w wartość własnych słów, jak i w wolę przyjęcia ich przez naszego rozmówcę. W końcu do prowadzenia dialogu potrezbna jest roztropność uwzględniająca osobę rozmówcy, jego postawę: „w dialogu w ten sposób prowadzonym połączy się prawda z miłością, zrozumienie z życzliwością” (Ecclesiam suam nr 81).

      7 Zdrowaś Maryjo…, O Maryjo bez grzechu poczęta…

    • eska pisze:

      Dzień 5 – 22 listopada
      Apostolstwo słowem drukowanym, prasą

      Apostolat Maryjny usiłuje upowszechniać czytelnictwo religijne m.in. drogą wypożyczeń książek, czasopism, tekstów o treści religijnej, uwzględniających m.in. także i prawdy mariologiczne związane z Cudownym Medalikiem, tzn. Niepokalane Poczęcie, Pośrednictwo łask, Współcierpienie zbawcze oraz duchowe Macierzyństwo Najświętszej Maryi Panny. Dekret o środkach społecznego przekazywania myśli stwierdza: „przede wszystkim należy popierać dobrąprasę… Wiernych zaś należy pouczać o konieczności czytania i rozpowszechniania prasy katolickiej dla wyrobienia sobie chrześcijanskiego sądu o wszelkich wydarzeniach” (nr 14).
      Członkowie Apostolatu Maryjnego zajmują z racji swego zaangażowania aktywne stanowisko wobec słowa drukowanego. Powinni oni czytać jak najwięcej, wybierającjednak wartościowe pozycje i wypożyczaćje tym, którzy mają mniej czasu na samodzielne poszukiwania. Niektórym próbujemy tylko zasygnalizować treść przeczytanych książek czy artykułów. Nasze apostolstwo wymaga też uczestnictwa w wydawaniu prasy katolickiej. „Słowo jest potęgą – pisze Jan Parandowski. Utrwalone na piśmie zdobywa nie dającą się obliczyć ani przewidzieć władzę nad myślą i wyobraźnią ludzi, panując nad czasem i przestrzenią” („Alchemia słowa”, Warszawa 1935, s. 364).
      Zwłaszcza w okresie wakacyjnym, gdy dysponuje się wolnym czasem, nadarza się sposobność do oddania się lekturze. Dobieramy taką literaturę, która budzi zainteresowanie i daje korzysć duchową. Książka, do której często wracamy, to Ewangelia. Wszyscy powinni ją dobrze znać. Propagujemy też czytanie życiorysów świętych polskich. Staramy się o dostarczenie innym, zgodnie z ich zapotrzebowaniem i zainteresowaniem, odpowiednich publikacji, np. z zakresu wychowania chrześcijańskiego, samowychowywania,dotyczących życia modlitwy czy też życia sakramentalnego itd.
      Apostolat Maryjny dysponuje biblioteczką książek i tekstów religijnych i ma na uwadze ciągłe wykorzystywanie słowa drukowanego, dla rozwoju religijnego życia.

      7 Zdrowaś Maryjo…, O Maryjo bez grzechu poczęta…

      Dzień 6 – 23 listopada
      Apostolstwo cierpieniem

      Kiedy patrzymy na cierpienie ukrzyżowanego Chrystusa i MatkęBożą Bolesną stojącąobok krzyża, zdaejmy sobie sprawę znaszej powinności dołączania swoich ofiarcdo ofiary odkupieńczej, aby dopełnić to, czego – jak uczy św.Paweł – nie dostaje cierpieniom Chrystusa. Tę właśnie powinność każdego członka Ciała Mistycznego głęboko pojął Apostoł narodów i świadczył: „Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony dopełniam braki udręk Chrystusa w moim ciele dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół. (Kol 1, 24). Skuteczności zadośćuczyniającej i uświęcającej Męki Chrystusa nie może niczego brakować, ale cierpienia całego Ciała Mistycznego Chrystusa trwać będą do końca świata i każdy z jego członków je dopełnia. Na mocy zjednoczenia się z Chrystusem w Jego Ciele Mistycznym żyjemy we wspólnocie z Tym, który jest Głową tego Ciała. Pięknie to objaśnia św. Augustyn: „Gdy cierpi ręka, czy nie cierpi także głowa… Ponieważ Jezus cierpi w nas to, co my cierpimy, przeto i On także cierpi”. Tak, On cierpi w nas i z nami. Nasze cierpienia, dolegliwości, którymi zadośćczynimy Bogu, lączą się z jego zadośćuczynieniem i upodabniają do Niego na drodze Jego Męki i śmierci. „Nosimy nieustannie w ciele naszym konanie Jezusa, aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele.” (2 Kor 4, 10). Udręki apostolskie przyrównuje tu św.Paweł do cierpień i konania Chrystusa.
      Słabi, fizycznie słabi, poddani cierpieniom, są równocześnie, a w każdym razie mogą być, źródłem mocy dla innych, dla zdrowych, czasem dla tych, którzy swoje zdrowie źle wykorzystują, którzy obrażają Boga oddając swoje zdrowie i siły na posługę złej sprawy. Nawrócenie grzeszników dokonuje się poprzez cierpienie chorych. I tak jak zbawienie świata, jego odkupienie dokonało się przez Krzyż Chrystusa, tak teżciągłe nawracanie grzeszników dokonuje sięprzez cierpienie chorych. Chorzy istotnie dopełniają w członkach swoich, w swoim ciele to, czego nie dostaje cierpieniom Jezusa Chrystusa w Jego Ciele, którym jest Kościół (Kol 1, 24).
      Korzystać więc należy z cierpień ludzi chorych. Chrystus patrzy na nich z większą niż na innych miłością, gdyż cierpią. Chorzy winni ofiarować swoje cierpienia za drugiego człowieka. Chrystus wysłuchuje ich,gdyż chorzy przykuci do łóżek są podobni w pewnym stopniu do Niego, przybitego do krzyża. On wysłuchuje ich, bo współczuje im, wzruszony ich cierpieniem. Chorzy stanowią w Kościele szczególną wspólnotę: Kościół cierpienia – cierpiące członki Mistycznego Ciała. W nich w sposób wyjątkowy obecny jest Chrystus, nasz Odkupiciel. Choć z punktu widzenia ludzkiego sytuacja chorych jest przykra, bolesna, czasem wręcz upokarzająca, jednak z ewangelicznego punktu widzenia jest uprzywilejowana. Dotknięci stygmatem cierpienia uobecniają nam Chrystusa Odkupiciela.
      Przeżywanie więc choroby, cierpienia, jest czynem, jest jakimś dziełem niemałej wagi. Okres choroby nie jest okresem bierności i bezczynności. Nie można mówić, że chory jest człowiekiem nie przynoszącym pożytku, bo nieproduktywnym, gdyż istnieją wartości moralne i duchowe, które przynosi cierpienie, przeżywane w miłości i w ofierze jako czyn apostolski.

      7 Zdrowaś Maryjo…, O Maryjo bez grzechu poczęta…

    • eska pisze:

      Dzień 7 – 24 listopada
      Apostolstwo przykładem

      Apostolstwo przykładem – świadectwo obecności chrześcijańskiej, które można określić jako metodę polegającą na tym, że rezygnuje się ze wszelkich środków czy narzędzi oddziaływania na innych. Środek ten jest stosowany od początku chrześcijaństwa, a do rangi metody apostolskiej awansował w działalności Małych Braci i Małych Sióstr Karola de Foucauld. Dostrzegli go już apologeci podkreślając, że samo życie chrześcijan jest dowodem prawdziwości Ewangelii.
      Stosowanie tego środka sugeruje przypowieść o zaczynie ewangelicznym (Mt 13, 35), który pewna niewiasta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło.
      Powiedział ktoś, i słusznie, że aby pomóc bratu, trzeba kochać i modlić się, nie trzeba przekonywać, ale przekazywać słowo i dawać świadectwo (Michel Quist). Z człowieka promieniuje potężna siła oddziaływania; lwią część tego wpływu należy przypisać świętości. Można wokół siebie budzić najszlachetniejsze piękno i stwarzać najszlachetniejsze dobro.
      Dawanie świadectwa przez bezinteresowną miłość jest równie skuteczne jak różne formy apostolstwa czynnego i zorganizowanego.
      Istotę tej apostolskiej działalności wśród ludzi oddają słowa Chrystusa: „Będziecie moimi świadkami” (Dz 1, 7). Żeby to świadectwo było rzeczywiście skuteczne, winno opierać się na głębokiej miłości do Boga, który jest obecny w człowieku. Pan Jezus powiedział: „Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie” (J 18, 37). Bosko-ludzkie życie Zbawiciela jest tej prawdy świadectwem i dowodem. Świadectwo wzniosłego i nieskazitelnego życia Jezusa Chrystusa wyprzedza świadectwo Jego słów. Na dowód głoszonej przez siebie prawdy powoła się później Chrystus Pan na świętość swego życia: „Kto z was udowodni mi grzech?” (J 8, 46). Istotnie życie i postać Chrystusa Pana oczarowały i porwały Apostołów do tego stopnia, że „natychmiast zostawili sieci i poszli za nim”(Mt 4, 20).
      Verba docent, exempla trahunt – słowa pouczają, przykłady pociągają. Apostoł Maryjny uświadamia sobie stale pierwszy cel, jakim jest pogłębianie kultu Niepokalanej życiem autentycznie chrześcijańskim. Ono ma moc apostolskiego oddziaływania na otoczenie. Staje się ciągłym wyrzutem sumienia dla osób obojętnych czy też zagrożonych religijnie.

      7 Zdrowaś Maryjo…, O Maryjo bez grzechu poczęta…

    • eska pisze:

      Dzień 8 – 25 listopada
      Odwaga cechą Apostoła Maryjnego

      Nie przywykliśmy widzieć w Najświętszej Maryi Pannie wcielenia odwagi. Jej słodych macierzyńska przesłania nam trochę Jej męskie cnoty. A przecież Ona jest Królową Apostołów, Doktorów, Męczenników, czyli pionierów, którzy utorowali drogę Ewangelii, walczyli o jej naukę, ginęli za nią…
      Maryja prowadzi przecież bój przeciw szatanowi. „Wprowadzam nieprzyjaźń między tobą a niewiastą, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej… Ono zmiażdży ci głowę…” (Rdz, 3, 15). Kościół widzi w Maryi niewiastę z Księgi Rodzaju przeciwstawioną wężowi – szatanowi. Widzi Ją jako hetmankę Bożych zastępów, która prowadzi bój aż do zwycięstwa. Wie, że jest potężna i straszna dla wroga: „groźna jak zbrojne zastępy” (Pnp 6, 10).
      Postawę Maryi podczas Zwiastowania charakteryzuje moc ducha. To, co Jej Anioł przedstawia: dziewicze macierzyństwo, które ma w Niej Duch Święty urzeczywistnić, nie jest na ludzką miarę. Anioł pyta Ją o przyzwolenie, ale nie mówi Jej nic o tym, jak usprawiedliwi się przed ludźmi. Odpowiadając ”tak” ryzykowała utratę miłości Józefa, którego kochała jako swego narzeczonego, bo świętość nie zacieśnia serca ludzkiego, ale przeciwnie – podnosi zdolność kochania. Narażała Ona swoją opinię, a według zwyczajów ówczesnych, nawet życie. Chociaż Zwiastowanie było radosnym zapowiedzeniem Mesjasza – Jezusa Chrystusa, jednak by przyjąć je z wszystkimi konsekwencjami, trzeba było duszy o wielkiej mocy. Gdy tylkoMaryja zrozumiała, żeobjawia się Jej wola Najwyższego, nie waha się ani chwili: „niech mi się stanie według twego słowa”, Bóg zatroszczy się o resztę.
      Maryja jest niewiastą mężną ponad wszystkie, gdy stoi obok Krzyża i łączy swoją współmękę z Męką Odkupiciela. Nie odmawia swego udziału w tych chwilach szczytowej misji odkupieńczej Chrystusa. Mężniejsza niż wszyscy męczennicy, których jest Królową.
      Zjednoczenie z Maryją udziela nam szczególnej odwagi, gdy stajemy wobec spraw po ludzku sądząc niemożliwych… A jednak wiele rzeczy niemożliwych staje się możliwymi. Dlaczego mielibyśmy wykreślić z Ewangelii te słowa: „Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego” (Łk 1, 37).
      Odwaga jest nieodzowną w służbie Bożej, ale przede wszystkim jest cechą charakterystyczną prawdziwego nabożeństwa do Najświętszej Panny. Pamiętamy powiedzenie św. Piusa X: „Największąprzeszkodąwapostolstwie jest nieśmiałość lub raczej tchórzostwo ludzi dobrych”. Odwaga zatem musi stać się integralną częścią naszych chrześcijańskich i apostolskich obowiązków. Nie wolno godzić się z przeciętnością. Trzeba wciąż dokonywać wyboru między Jezusem a światem, między heroizmem miłości a przeciętnością, pomiędzy krzyżem a wygodnictwem. W Bogu należy szukać siły naszej i wyznawać pokornie naszą niemoc. W Komunii świętej szukamymocy do pokonania wszystkich przeszkód.
      Dar Ducha Świętego – dar męstwa udoskonala cnotę męstwa. Daje woli naszej siłę, która sprawia, że radośnie i nieustraszenie spełniamy wiele spraw trudnych. „Gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami” (Dz 1, 8).

      7 Zdrowaś Maryjo…, O Maryjo bez grzechu poczęta…

    • eska pisze:

      Dzień 9 – 26 listopada
      Miłość najwyższą zasadą apostolskiego działania

      Najgłębszym sensem świata jest miłość. Poto jesteśmy, by kochać, coraz więcej kochać…
      Św. Teresa od Dzieciątka Jezus mówi: „Wiem dobrze, że tylko miłość może uczynić nas miłymi Bogu i ta miłość jest jedynym dobrem, o które się ubiegam” („Dzieje duszy”, s. 182). Uniesiona radością zawołała: „O Jezu, Miłości moja, nareszcie znalazłam moje powołanie. Moim powołaniem jest miłość” (tamże, s. 189).
      Jesteśmy tak wielcy, jak wielka jest nasza miłość – uczy św. Bernard z Clairvaux. Największym jest ten, który jest najmniejszym i pełnym najwyższej świętości i miłości.
      René Voillaume pisze m.in.: „Chrześcijanin jest zobowiązany do czynienia wysiłków bez ustanku, by uczyć się miłowania ludzi tak, jak Bóg ich umiłował…. Ośmieliłbym się powiedzieć, że uczyć się miłowania to całe życie chrześcijańskie i ta nauka nie będzie nigdy zakończona, gdyż Bóg chce, byśmy miłowali bez kładzenia jakichś granic tej miłości”.
      Miłość wyraża się w rozmaity sposób: gestem, spojrzeniem, ale najpełniej ujawnia się ona w słowie i czynie. Trzeba dawać kochając z sercem. „Chcę, aby moje myśli były zawsze pełne miłości” – pisze św.Teresa.
      Św. Wincenty a Paulo kazał miłowaćBoga, ale tak, żeby od tej miłości aż zapociło się czoło, zabolały ręce i nogi, a bliźniego kochać aż do heroizmu umęczenia.
      Prawo bytu jest prawem miłości, a prawo miłości jest prawem ofiary – pisze Ks. Konstanty Michalski w książce „Między heroizmem a bestialstwem” (str. 254). Apostolskiej postawy wobec każdego człowieka domaga się Chrystusowe przykazanie miłości wzajemnej „To wam przykazuję, abyście sięwzajemnie miłowali, tak jak ja was umiłowałem, byscie owoc przynosili i by owoc wasz trwał” (J 15, 12.16). To stanowi serce Ewangelii, którą wszyscy musimy głosić, bo też miłość każdego człowieka nie jest tylko cnotą, która powinna cechować chrześcijan, ale samym chrześcijańskim życiem. Miłować człowieka, to znaczy żyć. Nie miłować brata, to znaczy być martwym. „Kto nie miłuje, trwa w śmierci” (1 J 3, 14). Miłość zaś oznacza dawanie, dawanie siebie, życie dla innych, służenie, pracę dladrugich, troskę o braci.
      Miłośćjest najwyższą zasadą apostolskiego działania. Miłość ta przejawia się w gorliwości, jest zapewne tym ogniem, który Chrystus przyniósł na ziemię i pragnie, by palił się w nas. „Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął” (Łk 12, 49). Niech więc płomień gorliwościapostolskiej w nas trwa i przynagla do czynów apostolskich.

      7 Zdrowaś Maryjo…, O Maryjo bez grzechu poczęta…

  9. wobroniewiary pisze:

    Brawo!
    Abp Jędraszewski: nadzwyczajni szafarze nie mogą zastępować kapłanów w udzielaniu Komunii św.

    O istocie liturgii i jej godnym przeżywaniu rozmawiał abp Marek Jędraszewski z wiernymi zgromadzonymi na kolejnym spotkaniu z cyklu „Dialogi z Arcybiskupem”. Spotkanie odbyło się w kolegiacie św. Anny w Krakowie.

    Wśród pytań pojawiły się także wątpliwości o konieczność posługi nadzwyczajnych szafarzy Komunii Świętej. Arcybiskup zgodził się, że nie mogą oni zastępować kapłanów w udzielaniu komunii. Przypomniał, że ich głównym zadaniem jest zanoszenie Najświętszego Sakramentu w niedziele do osób, które nie mogą przyjść do kościoła z powodu choroby

    https://misyjne.pl/abp-jedraszewski-nadzwyczajni-szafarze-nie-moga-zastepowac-kaplanow-w-udzielaniu-komunii-sw/

  10. wobroniewiary pisze:

    Obrońcy życia będą stali przy swoim, przy tym, że potrzebny jest zakaz aborcji, niezależnie od tego czy trwa właśnie kampania wyborcza, czy też nie. Dzieci giną nieustannie. Każdy z nas powinien sobie zadać pytanie: jeżeli ten postulat został zignorowany, to co my na to? Powinniśmy stawiać sobie tę kwestię przed każdymi kolejnymi wyborami, które nadejdą.

    • Monika pisze:

      Dlatego widzimy, że już niejeden test posłowie PIS przeszli i mają go za sobą: test na wiarę w Boga, na Katolickość, na wierność Chrystusowi i wreszcie na wierność wyborcom, którzy jako Polacy mamy się za Katolików i mamy prawo by tacy właśnie nas reprezentowali. W moim odczuciu test zdany na dwóję (za moich szkolnych czasów ocena 2 była najgorszą z ocen) i sama dokładnie taką bym im wystawiła. Pytanie: czy Katolicy coś z tym zrobią? Czy będą nadal spychać to na innych i pozwalać rządzić nami tym, którzy ośmielają się być mądrzejsi od Boga i ignorują Go w całej rozciągłości? Czy rzeczywiście nie mamy już wyboru i tak już ma pozostać?

      Kaja Godek mówi: „Obrońcy życia będą stali przy swoim, przy tym, że potrzebny jest zakaz aborcji, niezależnie od tego czy trwa właśnie kampania wyborcza, czy też nie. Dzieci giną nieustannie. Każdy z nas powinien sobie zadać pytanie: jeżeli ten postulat został zignorowany, to co my na to? Powinniśmy stawiać sobie tę kwestię przed każdymi kolejnymi wyborami, które nadejdą.”

      Dodam, że europoseł prof. Mirosław Piotrowski (już 3 kadencje w PE), nie będzie wystawiony z listy PIS w kolejnych wyborach do europarlamentu – tym razem wystartuje On z partii politycznej Europa Christi, która właśnie jest na etapie tworzenia (a konkretnie zbierania podpisów w celu dopiero utworzenia tej partii). Bo wtedy będzie można wystawić osoby do Europarlamentu.
      Gdy w środę zapytałam o to jednego z członków PIS czy wie jaki jest tego powód, że PIS nie wystawi już prof. Piotrowskiego i choć odpowiedź znałam, to chciałam to tylko usłyszeć od kogoś kto siedzi wysoko i ma kontakt z tzw. rządzącą śmietanką polityczną, odpowiedział bez zająknięcia i z całą rozbrajającą szczerością, że pan prof. Piotrowski jest za bardzo katolicki, jak dla PIS-u – i wszystko w temacie, i wszystko jasne.

      https://www.tvp.info/39481400/europa-christi-chce-zeby-europa-byla-zyciem-ludzi-normalnych

      • Monika pisze:

        Może trochę przesadziłam z tą Katolickością pisaną z dużej, bo ilu z nas tak naprawdę wierzy?
        Napisałam słowo „Katolickość” z dużej litery i choć jest to niepoprawnie językowo, to mam w tym swój cel, bo mam na myśli tę Prawdziwą, nie tę udawaną, nie tę pisaną powszechnie z małej katolickość, która dla niejednego tak naprawdę nic nie oznacza, bo dotyczy człowieka (jedynie i aż) ochrzczonego, takiego tylko na piśmie, tylko formalnie zapisanego, przydzielonego do Kościoła Rzymskokatolickiego – a nie takiego, który naprawdę utożsamia się zawsze z Chrystusem, jako swoim Jedynym Bogiem i Panem – człowieka duszą, duchem i ciałem Chrystusowego.
        Napisałam aż tak wyraziście ten wyraz, podkreślając go wielką literą, by to rozróżnić. Bo czy naprawdę nie jest to bez znaczenia jaki to katolik? Ten Prawdziwy, ten „z krwi i kości” czy tylko formalny? Patrząc na posłów należących do PIS zaczyna rzeczywiście krystalizować się różnica i to nie od dziś, między posłem Katolickim a katolickim. Ludzie przeciętnie tego w ogóle nie rozróżniają i nie patrzą na czyny, nie wyciągają wniosków i co gorsze szybko zapominają. Nie wiem czy dobrze się wyraziłam ale o to mi mniej więcej chodziło. Mówi się, że przecież biorą udział posłowie PIS w Mszach Świętych i przyjmują Pana Jezusa ale czy w życiu rzeczywiście dają temu świadectwo, że tylko On jest ich Królem – właśnie wtedy, kiedy przychodzi ten moment dania świadectwa Prawdzie? Cóż warta jest wiara bez uczynków?

        • Czytelnik pisze:

          Nasze rozgoryczenie brakiem „katolickości Pis-u jest dość duże. Jednakże przypomnę słowa wielkiego Tomasza A. Kempisa z książeczki ” O Naśladowaniu Chrystusa”:
          Rozdział XXXVI, z książeczki „O Naśladowaniu Chrystusa”
          Ty miej zawsze przed oczyma Boga i odmawiaj walki na kłótliwe słowa. A jeśli ci się wydaje teraz, że jesteś pokonany i pokrzywdzony,
          choć na to nie zasłużyłeś, nie trać godności i nie umniejszaj swojej nagrody niecierpliwością, ale raczej spoglądaj ku mnie do nieba,
          bo ja mam moc, żeby cię wyrwać z każdej krzywdy i poniżenia o oddać każdemu według jego czynów.
          Z Panem Bogiem i głowa zawsze do góry.

        • Kaśka pisze:

          Do: Czytelnik: wspaniałe słowa, dziękuję!!!

        • Monika pisze:

          Dziękuję i ja za przypomnienie.
          Potrzeba nam upowszechniać te cenne skarby naszej wiary w Jedynego Boga. Zbliża się okres świąteczny, bo już za około miesiąc Święta, wiec jest okazja, by rozpowszechniać to co naprawdę wartościowe. Z doświadczenia wiem, że osoby wierzące, chodzące do kościoła a nawet będące w Żywym Różańcu często same nie mają, nie czytały a więc i nie znają tych trzech skarbów, które są dla każdego z nas nie do przecenienia
          – mogą to być, mimo, że niedrogie, to jakże cenne prezenty dla bliskich czy znajomych:
          https://aros.pl/ksiazka/o-nasladowaniu-chrystusa-3
          https://aros.pl/ksiazka/traktat-o-prawdziwym-nabozenstwie-do-najswietszej-maryi-panny
          https://aros.pl/ksiazka/dzienniczek-s-faustyny—format-maly-op-miekka-2-okladki

        • Monika pisze:

          Niejedna osoba pewnie zgodzi się z tym, że po Piśmie Świętym to raczej trudno o wartościowsze książki, niż te. Podobno „Dzienniczek” jest najlepiej sprzedającą się książką na świecie. Mimo to wśród znajomych, wiele osób wcale go nie czytało i nie posiada w domu.

        • Kasia pisze:

          Wiara jest wielka laska, nie kazdy ja otrzymal.
          Nie kazdy tez musi przeczytac Dzienniczek zeby znalezc Boga. Kazdego Bog prowadzi inna droga. Nie rozumiemy siebie, wlasnej drogi, a co dopiero drugiego czlowieka!
          Ja bedac w USA od Amerykanow dowiedzialam sie o s. Faustynie. Az wstyd pisac ale taka prawda.

        • Monika pisze:

          Jest tyle okazji, by ofiarować tak niewyobrażalnie cenny skarb (pod warunkiem, że osoba go przeczyta). Nie bez powodu ten przekaz Pan Bóg skierował do Polki i w tych czasach, by był ZNANY i rozszerzany na cały świat – a być może fakty są takie, że „Dzienniczek” znany jest bardziej na świecie niż w Polsce – spotkałam się z tym, że kapłani mówią na kazaniach, że tak jest. W Polsce tak bardzo nie jest znany. Ale czy my możemy się dziwić, widząc jak jest w rodzinach, gdy w ważnych momentach życia, jak np. Sakrament Bierzmowania czy nawet zwykłe rekolekcje albo i bez okazji, dorastające dzieci, młodzież dostają trochę inne prezenty, nie aż tak cenne, bo np. skutery, quady czy inne cacka, wszelkie najnowsze nowinki i osiągnięcia, wprost cuda techniki – i tu nie sposób wyliczyć tego wszystkiego co teraz jest modne i wręcz obowiązkowe dla wielu, którym to rzeczom koniecznie trzeba ulec – a jak obserwujemy wokół, dla niejednego ważniejsze jest to wszystko od takiego „Dzienniczka”. Ale co duchowego mogą wnieść te wszystkie rzeczy w ich życie? Bez porównania. Bo tu nie ma porównania.
          Taki „Dzienniczek” – rzecz niewielka jak i cena niewielka, wręcz symboliczna, a jakże wiele wartości duchowych za sobą niesie. Czy mamy się poddawać i być obojętni albo nic nie robić w tym względzie, bo trochę inne rzeczy się dziś liczą a książki odeszły do lamusa? Choćby u siebie we własnym środowisku, skoro Pan Jezus dał ten przekaz w Polsce, choć nie tylko dla Polaków. Ilu dotąd Polaków o tym nie słyszało albo tylko zna sam tytuł „Dzienniczek” i na tym się kończy? Pytałam starsze dzieci, tu gdzie mieszkam, czy coś było na religii na temat „Dzienniczka” i Św. Faustyny. Odpowiedź krótka: „nie” czyli nie omawia się tego nawet na lekcjach religii. Nie wiem – może gdzieś jest inaczej?
          A jeśli się nawet gdzieś omawia, to ile z tych osób, które coś tam słyszały, przeczytały go?
          Nie słyszałam, by Wola Boża zmieniła się odnośnie „Dzienniczka”.

        • Kasia pisze:

          Tak Monika, zgodze sie bo ja akurat cenie sobie Dzienniczek. Ale do wszystkiego potrzebna jest laska.
          Bez tego ani nie przeczyta ani nie pojmie czlowiek. Inny moze ‘czuc’ inna duchowosc, a Dzienniczek nie bedzie go ‘pociagal’.
          Ale moze Ciebie Bog wzywa do rozpowszechniania Dzienniczka w swoim otoczeniu, jesli tak czujesz… I moze w swoim czasie przeczytaja jesli Bog zechce… 😊

  11. Ania pisze:

    „Proszę spojrzeć na księdza Popiełuszkę, który wieczorem wychodził ze swojej plebanii i UB-owcom, którzy siedzieli w Fiacie i czekali jak go przyłapać, zanosił herbatę i kanapki. I to jest czysta Ewangelia” – podkreśla kard. Krajewski.

    https://www.gosc.pl/doc/5170916.Kard-Krajewski-To-czysta-Ewangelia

  12. wobroniewiary pisze:

    Powiem wam, że nasz „Kazimierz Michał” ciągle siedzi w spamie (średnio 10 wpisów codziennie) Zawsze zaczyna łaciną od „Laudetur Iesus Christus et Maria Immaculata!” a potem już jazda bez trzymanki. Dziś się tak uśmiałam, że nawet wam zacytuję jeden mały fragment, cobyście i Wy „moja synagogo” się pośmiali wraz ze mną. Oto on 😀

    „Wiesławie jak i wszyscy inni mężczyźni zaglądający na stronę WOWIT, pamiętajcie: żadnych krytycznych uwag wypowiadanych pod adresem Ewy i jej „przyjaciółek” tylko same pochlebstwa, bo inaczej los wasz jest przesądzony a wyrok może być tylko jeden – wyłączenie z „synagogi” WOWIT!”

  13. wobroniewiary pisze:

    Nie utrzymamy niepodległości bez Chrystusa – mówił w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach arcybiskup Andrzej Dzięga, który przewodniczył dziś Mszy świętej w 2. rocznicę Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Chrystusa jako Króla i Pana. W łagiewnickiej świątyni zgromadzili się czciciele Chrystusa Króla z całej Polski.

    W homilii ksiądz arcybiskup Dzięga podkreślał, że w debacie na temat „narodowej intronizacji Chrystusa” trzeba zauważyć, że dotyczy ona nie tylko ludzkiego i Bożego serca, ale także pojęcia narodu.

    – Jeśli się właściwie, teologicznie i biblijnie, ustawi pojęcie narodu, to nie ma żadnych wątpliwości, że Chrystus może i chce być Panem całego narodu, narodowego domu, państwa – mówił hierarcha i dodał, że pojęcie narodu nie jest pomysłem ludzkim, ale projektem Bożym.

    https://www.pch24.pl/krakow–odnowienie-aktu-przyjecia-chrystusa-jako-krola-i-pana,64231,i.html

  14. Dawid pisze:

    Szczęść Boże!Mam pytanie do czytelników/użytkowników WOWiT:w przyszłym miesiącu myślę o wybraniu się na spotkanie otwarte do wspólnoty MiMJ(Miłość i Miłosierdzie Jezusa)Jednak mam pewne watpliwosci-duzo czytałem o zagrożeniach fałszywych grup charyzmatycznych,pentekostalizacji kościoła,Marcinie Zielińskim itp.Bardzo proszę o poradę,wskazówki.Czy są jakieś przeciwwskazania itp?
    Pozdrawiam

    • Ania pisze:

      Dla mnie proste, trzeba dotrzeć do informacji, czy o. Daniel popiera MZ i protestantyzację, a jeśli tak, to „do widzenia”

    • Anna pisze:

      Jeżdżę co jakiś czas na spotkania otwarte wspólnoty MiMJ. A wyjazdy, za pozwoleniem miejscowego Biskupa, organizuje jedna ze wspólnot Odnowy w Duchu Św.
      I powiem szczerze, że wystarczy posłuchać świadectw osób, które są częścią tego spotkania.
      O. Daniel jest bardzo posłuszny i oddany swojemu Biskupowi Depo. Słucha tego, co Biskup nakazuje. Swego czasu nie odbywały się spotkania, bo taką decyzję podjął Biskup Depo.
      Dla mnie, jeśli ktoś słucha Kościoła, to nie zginie i zwiedzie innych.
      O. Daniel to prawdziwie Boży człowiek.
      Niech Bóg was wszystkich błogosławi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s