Niepokalanów: Inauguracja Światowego Centrum Modlitwy o Pokój – program i transmisja radiowa

Już w najbliższą sobotę, 1 września, odbędzie się inauguracja Światowego Centrum Modlitwy o Pokój w Niepokalanowie. W maju 1934 roku św. Maksymilian Maria Kolbe pisał w Nagasaki: „Wyobrażam sobie piękną figurę Niepokalanej w wielkim ołtarzu, a na jej tle pomiędzy rozłożonymi rękami monstrancja w ciągłym wystawieniu Przenajświętszego Sakramentu”. Właśnie teraz proroctwo św. Maksymiliana spełnia się na naszych oczach – mówi proboszcz parafii Niepokalanego Poczęcia, o. Andrzej  Sąsiadek.

1 września to jednocześnie pierwsza sobota miesiąca, a to oznacza, że inauguracja Światowego Centrum Modlitwy o Pokój zostanie połączona z odbywającym się, co miesiąc w Niepokalanowie, spotkaniem z cyklu „Oddaj się Maryi” i Zawierzeniem Niepokalanemu Sercu Maryi.

Całe uroczystości będą transmitowane przez Radio Niepokalanów. Program przedstawia się następująco:

od 8.00 – Zajmowanie miejsc w sektorach
9.00 – 10.00 – Oratorium o Matce Bożej
10.00 – 10.45 – Konferencja „Pokój owocem zawierzenia Niepokalanej” (o. Stanisław Przepierski)
10.45 – 11.30 – Różaniec i modlitwa zawierzenia Matce Bożej
11.30 – 12.00 – Przygotowanie do liturgii
12.00 – 14.00 – Msza św. w Bazylice,  inaugurująca Światowe Centrum Modlitwy o Pokój; Poświęcenie Kaplicy Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu – „Gwiazdy Niepokalanej” (przew. nuncjusz apostolski abp Salvatore PENNACCHIO)
14.00 – Otwarcie Kaplicy Adoracji dla wiernych; rozpoczęcie Wieczystej Adoracji w Kaplicy.
Źródło: Radio Niepokalanów

Transmisja: Radio Niepokalanów (kliknij)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

131 odpowiedzi na „Niepokalanów: Inauguracja Światowego Centrum Modlitwy o Pokój – program i transmisja radiowa

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. Ania pisze:

    Ks.Piotr Glas o kierownictwie duchowym (fragmenty książki „Dekalog. Prawdziwa droga w czasach zamętu”.)

    „(…) On często jest od tego, żeby wylać nam na głowę kubeł zimnej wody, a nie żeby mówić: „Jest cudownie, trzymaj się”. Z tej perspektywy kierownik nie powinien być więc moim przyjacielem, bliskim, kolegą, to w pewnym wymiarze musi być ktoś obcy, ktoś, kto nie ma ze mną nic wspólnego. Nie może być ze mną niczym związany, nie może z osoby prowadzonej czerpać żadnych duchowych czy materialnych korzyści. Tylko wówczas może na trzeźwo analizować moją sytuację. On musi być w stanie zarówno mnie pogłaskać, jak i uderzyć pejczem po plecach, jeśli zajdzie taka potrzeba. Ja zresztą nie muszę go lubić, a on nie ma się tym w ogóle przejmować.

    Pamiętam, że moim pierwszym kierownikiem duchowym w tej diecezji była zakonnica, zresztą alkoholiczka. To mnie wtedy oburzyło: jak to, mnie, księdza z wieloletnim stażem, będzie prowadzić siostra zakonna z problemami? Ale potem musiałem przyznać, że się myliłem. Ona prowadziła mnie przez rok, bo później za jazdę po pijanemu straciła prawo jazdy i musiała wyjechać, ale Bóg fenomenalnie się nią posłużył. To ona sprawiła, że zostałem w kapłaństwie, że nie popełniłem drastycznych błędów. Miałem siedem miesięcy bardzo trudnych duchowo, a Bóg przez nią przemawiał. Czasem nawet przez to, że potrafiła mnie wysłuchać. Nic nie komentowała, nie oceniała. To było niesamowite. Ważne też, żeby zrozumieć, że tu nie chodzi o spowiednika, ale o kierownika duchowego. Ten pierwszy, to oczywiste, musi być kapłanem, ale w tym drugim przypadku to nie jest konieczne. Tu są potrzebne inne umiejętności, zarówno duchowe, jak i psychologiczne, które niestety niewielu ma. Trzeba umieć rozeznać, albo podpowiedzieć, jak rozeznać, czy idziemy w życiu za swoją pychą i Szatanem, czy za Jezusem. To wcale nie jest takie proste. To także bardzo uczy pokory, szczególnie gdy mnie, księdza, prowadzi duchowo osoba świecka.

    A może prowadzić?

    Oczywiście, że może. Tak jak może mnie prowadzić siostra zakonna.

    Czyli powinniśmy szukać sobie kierowników duchowych?

    Tak. Tutaj każdy ksiądz musi go mieć. A i świeccy powinni mieć kierowników duchowych, bo inaczej bardzo łatwo nas zwieść. Znam pewnego księdza w Polsce, robi dużo dobrej roboty, ale się miota. Pytam go, czy ma kierownika duchowego. On na to, że nie potrzebuje, bo jego Duch Święty prowadzi. Dla mnie to była niepojęta odpowiedź, bo każdy potrzebuje kierownika, szczególnie gdy jest na pierwszej linii frontu. Inaczej będzie błądził. Dlatego sugerowałem mu, by poszukał takiej osoby, i to najlepiej świeckiej. On na to, że nie będzie nim nikt kierował, a w szczególności zakonnica czy świecki. I tu wychodzi brak pokory.

    Może to trochę wynika z czegoś, co świętej pamięci prof. Stefan Swieżawski nazwał herezją klerykalizmu: z niedostrzegania, że darami prorockimi, królewskimi, a nawet kapłańskimi (jeśli mówimy o kapłaństwie powszechnym) obdarzeni jesteśmy ze względu na chrzest, a nie na święcenia?

    Przekonałem się o tym, kiedy doświadczyłem pierwszego w moim życiu cudu uzdrowienia chłopca i strasznie to przeżywałem. Wtedy do zakrystii w Medjugorje wszedł jakiś Irlandczyk, człowiek świecki, i powiedział mi tylko: „W swoim życiu, pamiętaj, zobaczysz jeszcze więcej niż to”. A potem wtopił się w tłum. Do dziś nie wiem, kto to był, ale te słowa pamiętam. I miał rację, bo zobaczyłem o wiele więcej. Pan Bóg się posłużył tym człowiekiem, by mi to przekazać.
    Miał ksiądz świeckiego kierownika duchowego?
    Tak. To była kobieta, prawnik i sędzia, ciężko chora na raka, kochała Matkę Bożą, a gdy tylko miała przerwę w sądzie, biegła do kaplicy na Mszę Świętą albo adorację. Niezwykła kobieta, bardzo wiele jej zawdzięczam. Niestety zmarła na raka parę miesięcy temu.

    Jak znaleźć kierownika duchowego?

    O to trzeba się modlić. W tej chwili moim kierownikiem duchowym jest siostra zakonna, bardzo znana w krajach anglosaskich, która mi bardzo pomogła i pomaga w trudnych chwilach. Jest wielkim darem dla mnie. Ona sama przeżywa w tej chwili w swoim życiu duchowym Golgotę. Bóg bardzo ją doświadcza. Ale ona ma taką siłę, że, powiem szczerze, duchowo jej zazdroszczę.

    Istotne jest także, żeby szukać ludzi autentycznych, którzy nie tyle przeczytali wiele książek, ile wiele przeżyli duchowo. Oni potrafią nie tylko coś podpowiedzieć, ale też ofiarować się duchowo za nas. Ta pani sędzia, o której opowiadałem, często dzwoniła do mnie ze szpitala i mówiła: „Księże Piotrze, ja już nic nie mogę dla ciebie zrobić, ale cierpię teraz za ciebie”. Kierownik duchowy to wielki skarb, wielki dar od Boga. Nie mogę się doczekać chwili, kiedy będę mógł jej osobiście podziękować, już tam, w domu Ojca, za wszystkie te lata”.

    Źródło: ks. Piotr Glas, „Dakalog. Prawdziwa droga w czasach zamętu”. Rozmawia Tomasz P. Terlikowski
    Fot.VICONA

    • Renata Anna pisze:

      Czy przewodnikiem duchowym może być osoba, która nie jest katolikiem, ale jest osobą uczciwą i szczerą?

      • Monika pisze:

        Jeżeli nie jest katolikiem a chce być przewodnikiem duchowym, to taka osoba będzie prowadziła w swoją duchowość, czyli niekoniecznie katolicką (bo skoro nie jest katolikiem).
        A czy o to nam chodzi? No chyba nie o to, by wchodzić na inne ścieżki.
        Katolik chce być wierny Bogu a Bóg jest Jeden i nie ma innego, więc dokąd i za kim mamy zmierzać jeśli nie do Jedynego Boga?
        Czy więc taka osoba odnalazła już, czy spotkała prawdziwego Boga?
        To trochę jak w opowiadaniu prowadził ślepy kulawego – i obaj wpadli w przepaść.

        • Renata Anna pisze:

          Jeżeli jednak moje przeżycia duchowe mogą ją nawrócić do prawdziwej wiary? Nigdy nie jest tak, że jedna osoba odziaływuje na mnie, a ja na nią nie. Wiem, że jest to ogromny trud, bo raz już przez coś podobnego przeszłam w życiu, chociaż sytuacja była nieco inna. Nie chodzi jednak o trudy, ale o efekt końcowy. Zbawienie i mnie i jej. Ta osoba urodziła się 8 stycznia tak jak św. O Maksymilian Maria Kolbe. Myślę, że może nas wesprzeć w trudnościach.
          Cytat z Karmelu na dzień dzisiejszy; https://www.karmel.pl/1-wrzesnia/
          Sądzę, że wszystko od tego zależy, by przystąpili do rzeczy z niezachwianym postanowieniem, iż nie spoczną, póki nie staną u celu. Niech przyjdzie, co chce, niech boli, jak chce, niech szemrze, kto chce, niech własna nieudolność stęka i mówi: nie dojdziesz, umrzesz w drodze, nie wytrzymasz tego wszystkiego, niech i cały świat się zwali z groźbami.
          św. Teresa od Jezusa
          Nie wystarczy wiedzieć, że najważniejszym przykazaniem jest miłowanie Boga całą mocą serca i umysłu, że po nim jest drugie, by kochać bliźniego jak siebie samego. To wszystko musi przybrać postać czynu. Nie brak mądrości przysłowiu, które mówi, że piekło wybrukowane jest dobrymi chęciami. Postęp na drodze życia duchowego nie jest sprawą techniki czy metody. Zależy przede wszystkim od wytrwałości. Różne formy zdrady i dezercji mają swe źródła w trudnościach. W ich obliczu łatwo rezygnujemy. Święta Teresa od Jezusa z całym realizmem pisze o stękaniu ludzkiej natury, o licznych głosach, które powstają, by wieścić: nie dojdziesz, nie dasz rady, to nie dla ciebie, spróbuj w łatwiejszy sposób, bądź normalny jak inni… Nie słuchaj ich! Gdy twoja natura zaczyna stękać, proś pokornie Boga o siłę i powtarzaj w obliczu każdej trudności: ”Chcę iść dalej!”

        • Monika pisze:

          „Jeżeli jednak moje przeżycia duchowe mogą ją nawrócić do prawdziwej wiary? Nigdy nie jest tak, że jedna osoba odziaływuje na mnie, a ja na nią nie.”

          Pytałaś Renato o przewodnictwo duchowe, a nie o zwykłe, normalne, codzienne kontakty z ludźmi a nawet nie o przyjaźń pytałaś – a to przecież nie to samo co kierownictwo duchowe.
          Swoim życiem dajesz świadectwo i każdym czynem, które może być i powinno być apostołowaniem. To, że ktoś nie jest Twoim przewodnikiem duchowym, to przecież nie oznacza, że masz się od tego człowieka odsunąć albo odwrócić, ale raczej właśnie być przy drugim, potrzebującym.
          Jeśli masz wątpliwości co do przewodnictwa duchowego, to po prostu poszukaj i poczytaj o tym, nie szczędź czasu. Może coś odkryjesz w tym temacie i podzielisz się tym też z nami. 🙂
          My wszyscy także się uczymy i jesteśmy w drodze.

        • Renata Anna pisze:

          Droga Moniko, zgadzam się masz pełną rację. Ta osoba ma też na imię Monika, ale mieszka w Danii. Ni mam z nią kontatu na codzień. Bardzo ją lubię. Uważa się za osobę wierzącą, ale nie uznaje KK. Jest bardzo poraniona w rodzinie. Nie wiem jak jej pomóc. Myślę, że w tej sytuacji pozostaje tylko modlitwa i zaufanie w Moc Bożą. 🙂 Dzięki!

  3. Ania pisze:

    Drodzy pielgrzymi 🙂

    Mamy ważny komunikat: 1 września, Koleje Mazowieckie specjalnie dla nas zwiększyły skład pociągu relacji Warszawa Wschodnia – Sochaczew (W-wa Wschodnia godz. 10:26 – Teresin Niepokalanów godz. 11:20). Stacja Teresin Niepokalanów jest ok. 200 metrów od Bazyliki, więc szybko i łatwo można dotrzeć na uroczystość Inauguracji (ok. 7 min. pieszo).

    Na Inaugurację nadal można się rejestrować na http://www.kaplica.niepokalanow.pl

    Zapraszamy 🙂

    https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=991071134417017&id=137432899780849

  4. Ewa pisze:

    Historia kobiety, która myślała, że jej choroba pochodzi od Boga:

    https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=2051814164852094&id=159395004094029

    • Quis ut Deus pisze:

      Przyznam się, że nie rozumiem tej opowieści z chorobą i mam teraz namieszanie w głowie.
      W skrócie:
      Nic się nie dzieje bez wiedzy i zgody Boga (Bóg dopuszcza). Osoba godzi się na krzyż choroby i go przyjmuje. W tym przypadku osoba ta nie miała pretensji, żalu, złości, jak w później opisywanych przypadkach.
      Choroba postępuje aż do momentu, kiedy ta pani mówi do złego: zabierz tę chorobę, nie godzi się na nią i zaczyna dziękować i wielbić Boga za to, że „w tej chorobie BÓG ją uzdrawia, SIĘ OBJAWIA (…)” itd. – 13:50.

      • Martyna pisze:

        Powiem Wam, że mam (znowu) ten sam problem… Chaos i nic nie wiem…
        Jak niektórzy pewnie się orientują, leczę się już niebawem drugi rok, mało kiedy mam siłę by wyjść poza własne podwórko, ale – na podwórko już wychodzę ☺ – i bywa ciężko… Właśnie już nie z samą chorobą… ale tak czasami człowieka dopada … czy to jest kara (jak najbardziej zasłużona)… czy to rzeczywiście ostatnia deska ratunku, bo szlam – a szłam na zatracenie…
        Jak ja to widzę? Widzę ile bólu, łez, strachu dla mnie, dla moich bliskich ta choroba daje… ale widzę też, ile cudów większych i mniejszych po drodze było, widzę też najważniejsze, że Bóg jest w tym wszystkim i w końcu poznałam Maryję… Choć oczywiście nie kryje, dla mnie wszystko jest nowe, trudne, a jestem marnym uczniem… więc… naprawdę bywa ciężko, kiedy pojawiają się myśli różne tak…
        A może ja po prostu mogę nie widzieć? Bo nie wiem już jak jest. A może najczęściej, po środku? Ostatnia szansa ale i kara – którą sama wybrałam przez swoje poczynania… ? I mam się w tym co dnia odnajdywac, po prostu? Nie rozmyślac, po prostu być, robić, jak najwięcej się da…? Tak, jak w pięknym Słowie od Leona (i ja dziękuję, pamiętam w modlitwie), które chodzi mi teraz po głowie…
        Miałam, jak zwykle milczeć, ale dziś od rana mnie to męczy i w końcu postanowiłam napisać… Już nie raz mi podpowiedzieliscie…

        • Quis ut Deus pisze:

          Jak pewnie wiesz (pisał o tym np. ks. Skwarczyński – można tu na WOWIT poczytać szczegóły) czym innym jest WINA czym innym jest KARA.
          Podczas (dobrej) spowiedzi, Miłosierny Bóg darowuje nam winę, ale pozostaje kara za grzechy doczesne. Natomiast istnieje jeszcze sposób na odpuszczenie kary za te grzechy.
          Głęboko żałując za obrażenie Ojca Niebieskiego, spełniając określone warunki można uzyskać odpust zupełny (jest w necie cała lista kiedy możemy uzyskać odpusty cząstkowe, kiedy zupełne). Odpust ten dotyczy właśnie kar za grzechy doczesne.
          Ja przyjmuję wiarę w bardzo prosty sposób, coś jest dla mnie białe albo czarne. Albo wierzę albo nie wierzę. I jak się postanowiłem dołączyć do Iskry to na całego. Chciałem też wiedzieć, co krzyżem jest a co nie. Jedynym sposobem było właśnie po spowiedzi generalnej uzyskanie odpustu zupełnego. I tak zrobiłem, wiem teraz czym są sytuacje, których doświadczam. Proponuję zrobić podobnie, wtedy będzie wiadomo, że to nie kara. Jak mówiłem, przyjmuję to w bardzo prosty sposób, skoro Kościół taką możliwość oferuje, to skorzystałem.
          Natomiast jak wspomniałem wyżej w poście, nie bardzo chwytam o co chodziło w tej opowieści z chorobą.

          Pozdrawiam Martynko.

      • Kaśka pisze:

        Ja też nie do końca to ogarniam. Jednak zwróciłam uwagę na coś innego w tej historii. Pan Bóg jej tak nie zostawił. Jeśli rzeczywiście była w błędzie, częściowo można powiedzieć sama sobie zaszkodziła, Pan Bóg ją z tego wyprowadził (przy pomocy jej brata). Tak sobie myślę, że pewnie też wiele razy robię coś nie tak jak trzeba, albo z niewłaściwą intencją. Ale ponieważ kocham Pana Boga jestem pewna, że On mnie nie pozostawi w błędzie.
        Pozdrawiam serdecznie!!!

    • Monika pisze:

      To jest piękne jak O. Józef to jasno tłumaczy – warto na spokojnie posłuchać, nawet 3 czy 5 razy, by zrozumieć i odkryć o co tu chodzi i przyjąć to – O. Witko tłumaczy akurat na przykładzie choroby i rozpadu związku, bo to są dobitne sytuacje, które często budzą sprzeciw wobec Boga ale to tak naprawdę dotyczy wielu sytuacji, nie tylko choroby, bo mechanizm reagowania jest często ten sam i często zamiast dziękować Bogu człowiek reaguje smutkiem, złością, gniewem, nawet złorzeczeniem Bogu zamiast składać dzięki Bogu, że Bóg może objawić się nam właśnie poprzez tę chorobę czy inną złą sytuację – Ojciec naprawdę wie co mówi, gdy zachęca „dziękuj Bogu za chorobę” – a tłumaczy to prosto w życiowych przykładach, wystarczy posłuchać choćby do 25 minuty.

      • Monika pisze:

        Za wszystko dobro z Bożej Ręki wzięte,
        za skarby wiary i pociechy święte,
        za trudy, prace i trudów owoce,
        za chwilę ciszy i ludzkie niemoce,
        za spokój, walki, zdrowie i choroby
        za uśmiech szczęścia i za łzy żałoby
        i za krzyż ciężki na barki złożony,
        niech będzie Jezus Chrystus pochwalony.

      • Monika pisze:

        Bóg objawia się w tej chorobie czy poprzez chorobę – czyli:

        Kiedy przestajemy się wreszcie buntować, co często ma miejsce właśnie w chorobie czy innym ciężkim, trudnym dla nas wydarzeniu – dzięki tej chorobie czy innemu nieszczęściu, to wtedy nasza zgoda (pozwolenie) na Wolę Bożą i nasze dziękczynienie Bogu, na wszystko co się wydarza – skutkuje tym, że przychodzi upragniony Boży pokój, to wtedy właśnie otrzymujemy obfitość Łask, to wtedy wreszcie odkrywamy Boga, doświadczamy Go sami, Jego bliskości, uzdrowienia duszy a czasem i ciała, doświadczamy pokoju, który to pokój nie byłby naszym udziałem, bez zaistnienia np. choroby, którą Bóg tylko dopuścił, ostatecznie tylko dla naszego dobra, naszego szczęścia, naszego zbawienia – inaczej, bez tej Łaski, jaką jest dopust np. choroby, to nie byłoby tylu łask, inaczej bez tego czasami Bóg wydaje się nam być odległy, ukryty lub nie chcemy Go dostrzec, odwlekamy naszą komunikację z Bogiem, nie mamy dla Niego czasu, bo wszystko wydaje się być ważniejsze.
        A tak odkrywamy Boga, przypominamy sobie o Nim i zwracamy się do Niego, więc ostatecznie nawet choroba może okazać się błogosławieństwem i drogą w kierunku Boga, czasem jedyną. Więc niejako Bóg poprzez tę chorobę się objawia.
        Nie na darmo jest takie znane powiedzenie: jak trwoga to do Boga.
        Są też cierpienia zupełnie niezawinione i morze łask wypływających z nich dla innych.

  5. Leon pisze:

    Mniej więcej dwa tyg temu prosiłem o modlitwę w int uzdrowienia mojej ręki. Jestem pewny, że także dzięki modlitwie czytelników tej strony moja ręka i zdrowie zostały uratowane. Sytuacja była bardzo poważna. Walka ( i leczenie) jeszcze trwa ale jest dużo lepiej i ufamy, że wszystko będzie dobrze. Wszystkim modlącym się za mnie z głębi serca dziękuję! BÓG ZAPŁAĆ ! Żona znalazła wowitową stronę niedawno ale bardzo ją polubiła, od razu staliście się częścią naszej rodziny. Pamiętamy przed Bogiem o czytelnikach i twórcach tej ( naszej 🙂 ) strony. I Jeszcze na zakończenie myśl ze ” Słowa pouczenia” , która przed chwilą przeczytałem: „TWOJA MAŁA CODZIENNOŚĆ I BANALNE CZYNNOŚCI TEŻ MOGĄ BYĆ ŚWIĘTE I MOGĄ UŚWIĘCAĆ TERAŹNIEJSZOŚĆ. I ZWYCZAJNE MIEJSCA, GDZIE JESTEŚ, MOGĄ STAĆ SIĘ ŚWIĄTYNIĄ, GDY W NICH TRWAĆ BĘDZIE MISTERIUM SPOTKANIA TWOJEJ DUSZY ZE MNĄ. ” A. Lenczewska, ” Słowo Pouczenia” 294 pn.20XII 1993. Pozdrawiam w imieniu swoim i Żony. Błogosławionego dnia !

  6. eska pisze:

    Do naszej nowenny pompejańskiej za nawrócenie grzeszników chcieliśmy zebrać 13 grup, jak 13 róż dla Maryi. I zebraliśmy!
    Zgłosiła się jednak jeszcze jedna osoba, więc poszukuję kolejnych dwóch lub trzech na „wstążkę” do przepasania tego bukietu 🙂

    NP 12: Renata B. – Taj.Radosne, Rafał – Taj.Światła, Małgosia – Taj.Bolesne, Tomek – Taj.Chwalebne

    NP 13: Ewa – Taj.Radosne, Monika – Taj.Światła, Ania – Taj.Bolesne, Gosia – Taj.Chwalebne

    NP 14: monika0603 – Taj.Radosne, ………….. Kto dołączy? Chętni potrzebni już DZIŚ.

    ***************

    SPOSÓB ODMAWIANIA nowenny w grupach 4-osobowych:

    * Znak Krzyża – W Imię Ojca…

    * „Ten różaniec odmawiam na Twoją cześć, Królowo Różańca Świętego, z prośbą o nawrócenie grzeszników, zwłaszcza wrogów Kościoła, oraz o miłosierdzie Boże dla świata.”

    * Modlitwy wstępne (Wierzę w Boga…, Ojcze nasz…, 3 x Zdrowaś Maryjo…, Chwała Ojcu…)

    * Jedna część różańca – np. Tajemnice Radosne (lub Światła, lub Bolesne, lub Chwalebne)

    * Modlitwa błagalna 01.09 – 27.09 (przez pierwsze 27 dni)
    Pomnij o miłosierna Panno Różańcowa z Pompejów, jako nigdy jeszcze nie słyszano, aby ktokolwiek z czcicieli Twoich, z Różańcem Twoim, pomocy Twojej wzywający, miał być przez Ciebie opuszczony. Ach, nie gardź prośbą moją, o Matko Słowa Przedwiecznego, ale przez święty Twój różaniec i przez upodobanie, jakie okazujesz dla Twojej świątyni w Pompejach wysłuchaj mnie dobrotliwie. Amen.
    Lub
    Modlitwa dziękczynna 28.09 – 24.10 (przez następne 27 dni)
    Cóż Ci dać mogę, o Królowo pełna miłości? Moje całe życie poświęcam Tobie. Ile mi sił starczy, będę rozszerzać cześć Twoją, o Dziewico Różańca Świętego z Pompejów, bo gdy Twojej pomocy wezwałem, nawiedziła mnie łaska Boża. Wszędzie będę opowiadać o miłosierdziu, które mi wyświadczyłaś. O ile zdołam będę rozszerzać nabożeństwo do Różańca Świętego, wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną, aby i niegodni, tak jak i ja, grzesznicy, z zaufaniem do Ciebie się udawali. O, gdyby cały świat wiedział jak jesteś dobra, jaką masz litość nad cierpiącymi, wszystkie stworzenia uciekałyby się do Ciebie. Amen.

    * 3 x Królowo Różańca Świętego, módl się za nami!

  7. Danuta pisze:

    prosze Tajemnice bolesne

  8. Betula pisze:

    31 sierpnia drugi dzień Nowenny przed Świętem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w dniu 8 września.

    Fragment z książki „Mistyczne Miasto Boże” – Maria z Agredy

    Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny.

    Od samego początku stworzenia Pan Bóg zważał na to, aby otwierać ścieżki i
    przygotowywać drogi, którymi odwieczne Słowo miało zstąpić na ziemię,
    przyjąć ludzkie ciało i obcować z ludźmi; były to także drogi, którymi ludzie mieli
    dojść do Boga, poznać Go, szukać, miłować i Jemu służyć, aby Go potem
    wiecznie chwalić i zażywać z Nim szczęścia. Nadszedł teraz czas, w którym
    według wyroku Boskiego miała zostać stworzona owa cudowna, przyobleczona
    w słońce Niewiasta, która ukazała się w niebie a przeznaczona była ku
    rozweseleniu i wzbogaceniu całej ziemi.
    Wtedy trzy Boskie Osoby z Trójcy Świętej rzekły: „Oto nadszedł czas, aby
    rozpocząć dzieło naszej miłości i stworzyć ową czystą Istotę, ową duszę, która w
    stopniu wyższym niż wszystkie inne znaleźć ma łaskę w naszych oczach.
    Wyposażymy Ją w bogate dary i w sposób szczególny złożymy w Niej największe
    skarby naszej łaski. Wszystkie inne istoty, które obdarzyliśmy istnieniem,
    okazały się niewdzięczne i zbuntowały się przeciwko naszej woli; z własnej woli
    utraciły pierwotną sprawiedliwość, której udzieliliśmy pierwszym rodzicom,
    przez co udaremniły plan naszej miłości. Nie należy jednak dopuścić do tego,
    aby nasza wola zupełnie miała się zmienić. Dlatego stworzymy tę Istotę w
    doskonalej świętości i doskonałości, aby grzech pierworodny nie był Jej
    udziałem. Stworzymy duszę według naszego upodobania, owoc naszych
    doskonałości, dzieło cudowne naszej wszechmocy; nie splami Jej wina grzechu
    Adama. Stworzymy dzieło, które będzie cudem naszej wszechmocy i obrazem
    tych doskonałości, które przygotowaliśmy dla naszych dzieci; będzie to
    ostateczny cel naszych zamiarów, jakie mieliśmy na początku stworzenia.
    Podczas gdy z wolnej woli pierwszego człowieka zgrzeszyli wszyscy, w tej jednej
    Istocie naprawimy wszystko to, co tamci zniszczyli przez złamanie naszej woli.
    Będzie Ona w szczególny sposób obrazem na podobieństwo naszego Bóstwa i
    wiecznie trwać będzie przed naszym obliczem. Ona właśnie będzie doskonałym
    spełnieniem naszej woli i naszego upodobania. W Niej złożymy wszystkie łaski i
    przywileje, które pierwotnie przeznaczyliśmy dla aniołów i ludzi, gdyby pozostali
    w stanie łaski. Ponieważ jednak oni lekkomyślnie sami pozbawili się tych darów,
    więc odnowimy je w tej Istocie, dodając jeszcze inne liczne przywileje. W ten
    sposób nasz pierwszy wyrok nie pójdzie w zapomnienie, ale dopełni się w
    sposób doskonały. Ponieważ wszystko, co święte, doskonale i zasługujące na
    nagrodę przygotowaliśmy pierwotnie dla stworzonych przez Nas istot, które to
    wszystko utraciły, strumień naszej dobroci skierujemy teraz na tę ukochaną
    Istotę. Będzie Ona wyłączona spod prawa, któremu podlegają przy stworzeniu
    wszyscy ludzie i nasienie węża nie będzie Jej udziałem. Ja sam zstąpię z nieba do
    Jej łona i tam wezmę na siebie Jej własną substancję i naturę ludzką. Jest rzeczą
    sprawiedliwą i konieczną, aby Bóstwo o nieskończonej dobroci znalazło
    schronienie jedynie w materii w najwyższym stopniu czystej, niepokalanej i nie
    skażonej żadnym grzechem. Nasza sprawiedliwość i nasza Opatrzność
    sprawiają, że wszystkie czyny nasze są najdoskonalsze; przecież woli naszej nic
    oprzeć się nie zdoła. Odwieczne Słowo, które przyjmie naturę ludzką, aby się
    stać Odkupicielem i Nauczycielem ludzi, ustalić ma najdoskonalsze prawo laski i
    odpowiednio do tego prawa nauczać ludzi, by dzieci rodzicom swoim, jako
    bezpośrednim sprawcom ich życia ziemskiego, okazywały szacunek i
    posłuszeństwo. Prawo to przede wszystkim musi się dopełnić w ten sposób, że
    Syn Boży uczci Tę, którą sobie obrał za Matkę, a to w ten sposób, że potężną
    swoją ręką wyniesie Ją i wyposaży w najcudowniejsze i najświętsze łaski i dary.
    Najznakomitszy wśród tych rozmaitych przywilejów jest ten, że Matka Syna
    Bożego nigdy nie ulegnie nieprzyjaciołom naszym i ich złośliwości; dlatego też
    wolna być musi od śmierci w grzechu. ,,Na ziemi Słowo ma mieć Matkę bez ojca,
    tak jak w niebie ma Ojca bez matki. Ponieważ jednak Słowo Wcielone nazywać
    będzie Boga swoim Ojcem a Niewiastę tę swoją Matką, więc — stosownie do
    woli naszej — zostanie Ona wyniesiona do takiej świętości, że pomiędzy Nią a
    Ojcem niebieskim będzie istniała równość na tyle, na ile w ogóle możliwa jest
    równość między Bogiem a stworzeniem ludzkim. Boskiemu macierzyństwu
    należy się wszelka świętość i doskonałość; jest naszą wolą, aby przez wszystkie
    wieki Słowo Wcielone było adorowane w tabernakulum, w którym przebywać
    będzie przyjęte przez Nie Człowieczeństwo. Chociaż Matka Słowa musi być
    córką Adama, to jednak na mocy wyjątkowej laski będzie uwolniona od jego
    winy. Jeżeli chodzi o Jej naturalne zalety, to muszą one zostać ukształtowane jak
    najtroskliwiej i najdoskonalej. Słowo Wcielone ma być bowiem, nauczycielem
    pokory i świętości. Cel ten osiąga się przez cierpienia i trudy, które Słowo
    ponosić będzie, aby zawstydzić próżność i ułudę, którym ulegają ludzie. Dlatego
    też odwieczne Słowo obrało sobie cierpienia i trudy, jako najszacowniejszy skarb
    w naszych oczach. Jest naszą wolą, aby stały się one także udziałem Jego Matki;
    pod względem wytrwałości ma być Ona jedyną, pod względem bohaterstwa w
    znoszeniu cierpień — wprost wyjątkową; wraz ze swym Jednorodzonym ma Ona
    złożyć ofiarę boleści, chwalebną dla Niej a dla Nas nader milą.”
    Trójca Przenajświętsza objawiła swe postanowienie aniołom mówiąc do nich:
    „Nadszedł teraz czas —postanowiony przez naszą Opatrzność, — kiedy ujrzeć
    ma światło najmilsza Nam istota. Ona naprawi to, co zepsuła pierwsza wina
    ludzi; Ona zetrze głowę smoka. To Ją właśnie wyobrażał ów „wielki znak” na
    niebie; to Ona przyodzieje Odwieczne Słowo w ciało ludzkie. Nadeszła teraz ta
    szczęśliwa dla śmiertelników godzina, w której przelejemy na nich skarby
    naszego Bóstwa, aby otworzyć im w ten sposób bramy nieba. Ludzkość otrzyma
    Odkupiciela, Nauczyciela, Pośrednika, Brata i Przyjaciela. Będzie On życiem
    umarłych, uzdrowieniem chorych, pociechą smutnych, pokrzepieniem
    strudzonych, uspokojeniem i towarzyszem uciśnionych. Teraz spełnią się
    przepowiednie naszych sług i nasze obietnice, że ześlemy im Zbawiciela i
    Odkupiciela. Ażeby wszystko stało się podług naszej woli i aby owa wielka, od
    początku świata skrywana tajemnica ujrzała światło dzienne, obieramy łono
    naszej sługi Anny na świątynię, w której nasza wybranka Maryja ma byc
    stworzona; w niej ma się dokonać Jej poczęcie, w niej ma być stworzona Jej
    błogosławiona dusza. Jest naszą wolą, abyście temu Miastu świętemu, temu
    mieszkaniu Słowa Wcielonego poświęcili szczególną troskę, abyście je osłaniali i
    bronili przed nieprzyjaciółmi, abyście je z uszanowaniem oświecali, umacniali i
    pocieszali tak długo, dopóki będzie na ziemi. Z należytą troskliwością chrońcie
    Maryję w czasie Jej ziemskiej pielgrzymki między śmiertelnikami.”
    Kiedy Najwyższy wydał to polecenie, wszyscy aniołowie wykazali pełną
    gotowość spełnienia Boskiego rozkazu, w najgłębszej pokorze chyląc głowy
    przed królewskim tronem Trójcy Przenajświętszej. Każdy z nich ożywiony
    świętym zapałem pragnął podjąć się tej błogosławionej służby. Wszyscy
    śpiewali Panu hymny pochwalne, sławiąc godzinę, w której mieli ujrzeć
    spełnienie tego, o co błagali przez liczne wieki. Dowiedziałam się, bowiem
    wówczas, że gdy smok ze swymi poplecznikami został strącony do piekła, wtedy
    zwycięskie zastępy aniołów — umocnione w łasce i chwale — natychmiast
    poczęły prosić, aby się spełniły tajemnice Wcielenia Słowa. Trwali oni w tych
    nieustannie powtarzanych prośbach aż do chwili, w której Bóg oznajmił im
    spełnienie ich błagań.
    Potem Najwyższy wyznaczył aniołów, którzy mieli pełnić wzniosłą służbę
    strzeżenia i towarzyszenia Maryi. Najpierw Bóg wybrał po stu aniołów z
    każdego z dziesięciu chórów. Następnie dodał dwunastu innych, którzy w
    widocznej postaci, z symbolami i znakami Zbawienia, stad mieli u Jej boku. Jest
    to tych dwunastu, — o których wspomina Ewangelista w dwudziestym
    pierwszym rozdziale swych objawień — strzegących dwunastu bram Miasta.
    Oprócz tego Pan wyznaczył jeszcze osiemnastu z najmniejszych aniołów, którzy
    schodząc i wchodząc po drabinie Jakubowej pełnić mieli rolę posłańców
    pomiędzy Panem a Królową.
    Na czele wszystkich tych aniołów Pan postawił siedemnastu serafinów,
    wybranych spośród najwyższych i najbliżej tronu Bożego stojących. Mieli oni
    rozmawiać z Królową niebios, przebywać z Nią i oświecać. Tak więc blisko tysiąc
    aniołów zostało przeznaczonych do ochrony i obwarowania „Miasta Bożego”
    przeciwko piekielnym zgrajom.
    Wodzem tej niezwyciężonej straży anielskiej Bóg uczynił księcia wojsk
    niebieskich, św. Michała, często w widocznej postaci towarzyszącego Królowej.
    Najwyższy polecił mu, aby jako osobny poseł Chrystusa w sprawach świętych
    tajemnic zajmował się strzeżeniem Jego najświętszej Matki.
    Także święty książę niebieski Gabriel został skierowany do służby Królowej
    niebios i jako poseł odwiecznego Ojca posłany na ziemię.
    Takie oto były postanowienia Trójcy Przenajświętszej w sprawie strzeżenia i
    bronienia „Miasta Bożego”. Mądrość Boża poczyniła, więc wszystkie
    przygotowania, aby z upadłego rodu ludzkiego mogła przyjść na świat Matka
    łaski w pełnej czystości i piękności. Zastępy świętych patriarchów i proroków
    osiągnęły wielką liczbę, stając się wielkimi górami, na których wierzchołkach
    miało być zbudowane duchowe Miasto Boże. Pan w mocy swojej wyposażył i
    wzbogacił Maryję — to Miasto Boże — w niewysłowione skarby swego Bóstwa.
    Przeznaczył dla Niej tysiąc aniołów, którzy Jej mieli strzec i bronić oraz służyć
    Jej, jako wierni poddani swej Królowej i Pani. Przygotował Jej nader szlachetny i
    królewski ród, z którego miała pochodzić. Wybrał dla Niej świętych i
    doskonałych rodziców, którzy świętością przewyższali wszystkich ludzi w owym
    czasie; bo gdyby istnieli bardziej święci, godni i bardziej odpowiedni rodzice dla
    Matki Bożej, oni byliby wybrani przez Najwyższego.

  9. Ewa pisze:

    Przypominam, że jutro I sobota miesiąca i o godz. 10.00 będzie poświęcenie wody

  10. Ania pisze:

    Zobacz ślad stopy, jaki zostawił po sobie w skale św. Michał Archanioł!!!

  11. Ania pisze:

    Przesyłam pewne usprawnienie dla osób, którzy pragną mieć bezpośredni i łatwy dostęp do wszystkich konferencji ks. Piotra Glasa, umieszczanych na kanale RCS TV – link do playlisty. Konferencje ułożone są chronologicznie, od najstarszej do najnowszej, uruchamiają się automatycznie jedna po drugiej.

    • wobroniewiary pisze:

      Armia Maryi na czasy ostateczne – ks. Piotr Glas

      Autentyczna i zdrowa relacja chrześcijanina z Maryją jako Matką, a zarazem poteżną Królową czyni go wielkim wojownikiem w tej wielkiej bitwie, której częścią jesteśmy w obecnych czasach, bitwie w której Ona nas potrzebuje do walki o zbawienie dusz. Ks. Piotr Glas wyjaśnia na podstawie dzieła św Ludwika Marii Grinion de Monfort w jaki sposób Maryja gromadzi swoich wybranych i przygotowuje ich do tej walki z siłami ciemności. Przypomina także, na podstawie tego dzieła, jak odróżnić prawdziwych i autentycznych czcicieli Boga od obłudy i fałszu, jaki dziś dotyka wielu z nas. Ks. Piotr przywołuje słowa Matki, która już nie milczy, jak w pierwotnym Kościele, ale krzyczy do swoich dzieci: „Powróćcie do mojego Syna, zmieńcie swoje życie. Czas się wypełnia, Moje Niepokalane Serce jest otwarte dla każdego”. Czy usłyszymy naszą Matkę?

  12. Gosia pisze:

    Chcialam się zgłosić do grupy 14 na wstążkę do bukietu dla Maryi.

  13. Robert pisze:

    A mi nic nie wychodzi, mimo wieloletnich starań na modlitwie i w ogóle…:

    Jednak jestem z Wami. : )

    • Robert pisze:

      Przydałby się rzeczywisty kierownik duchowy – poganiacz.

      • Martyna pisze:

        W świadectwie wiary nie liczą się sukcesy, a wierność Chrystusowi – Papież Franciszek.

      • eska pisze:

        „Pan Bóg nie powołał mnie do sukcesów ,ale do wierności” – św.Matka Teresa z Kalkuty.

      • Robert pisze:

        Serdecznie dziękuję za poniższe wpisy (wzmacniające też chyba pozycjonowanie strony), bo próżnia się ciut skurczyła, robiąc miejsce dla niewiadomej nadziei. Oczywiście nadzieję chrześcijańską mam i głównie ją; ale przyszłość doczesna jest próżna, a na pustym ciężko budować, nawet gdyby było się utalentowanym za dwóch, z których jeden postradał swój talent niechcący. Odwdzięczę się na wieczornej modlitwie.

    • Martyna pisze:

      Oo, to nie tylko mnie dręczy.
      Ostatnio coraz częściej w głowie, co ja tutaj w ogóle z Wami robię, nie miejsce dla mnie.
      Tak czy inaczej jestem i ja.
      Robercie, na dziś takie słowa, więc… spokojnie, powoli do przodu i uda się zrobić nam to, co do nas… ☺.

      (PS dziękuję za podpowiedzi…)

      ***
      Wszyscy jesteśmy równi?

      Otrzymaliśmy od Boga dokładnie tyle, ile potrzebujemy. W tym sensie wszyscy ludzie mają taki sam punkt startowy na życiowej bieżni. Poczucie, że jedni mają więcej, zaś drudzy mniej bierze się z doczesnego punktu odniesienia. Przy takim rozumieniu istnieją oczywiście gigantyczne nierówności. Jedni rodzą się w domach tak biednych, że ledwie wystarczy na zakup podstawowych produktów. Inni z kolei przychodzą na świat w rodzinach, które posiadają fortuny. Podobnie sprawa wygląda z wielorakimi uzdolnieniami i predyspozycjami. Niektórzy muszą poświęcić całe godziny, aby opanować najprostszy materiał na studiach lub w pracy. Zarazem są ludzie, którzy w lot chwytają i zapamiętują nawet najbardziej skomplikowane treści. Bardzo ważne, aby nie ulec pokusie kierowania się jedynie doczesnym punktem odniesienia. Wtedy będziemy nieuchronnie skazani na piekące cierpienie na skutek nierówności. Serce zacznie ogarniać bojaźń i złość. Diabeł będzie obsesyjnie podsuwał myśli w rodzaju: „Zobacz, Bóg jest niesprawiedliwy. To zły i twardy Pan, którego powinieneś się bać”. Energia życiowa będzie wysysana z człowieka przez lęki i złe uczucia.

      Na szczęście Jezus daje nam wyzwalające kryterium odniesienia, którym jest Wola Boga Ojca. W oczach Bożych wszyscy jesteśmy równi. Nie ma lepszych i gorszych. Wszelkie hierarchie społeczne to ludzkie wymysły. Dla niektórych osób są to nawet bożki, które zastępują Boga prawdziwego. „Dobra Nowina” Jezusa polegała m.in. na tym, że wskazał na jednakową godność każdej osoby. Warto codziennie wbijać sobie do głowy: „W perspektywie nieba wszyscy mamy taki sam punkt startu w życie”. Takie przekonanie chroni przed zazdrością i pozwala spokojnie podejmować otrzymaną od Boga drogę życiową.

      Dopiero w takim stanie świadomości możemy przejść do drugiego etapu, gdzie istotą jest określenie rzeczy, odnośnie których jesteśmy przekonani, że powinniśmy je robić. Ewangeliczna przypowieść o talentach jest wielkim zaproszeniem do pozytywnej twórczości i kreatywności. W oparciu o to, co mamy i czego pragniemy, powinniśmy podejmować konkretne działania. Owocem takiego podejścia jest stan wewnętrznej radości. W oczach świata powstały wytwór może być czymś bardzo malutkim. Dla Boga nie liczy się jednak zewnętrzna wielkość, ale ilość wkładanej miłości przez autora. Możemy zrobić skromną ikonkę, która dla koneserów sztuki nie będzie miała żadnej wartości. Ale dla Boga nawet „nieporadne drewienko” będzie cenne, jeśli jest zewnętrznym znakiem miłości w sercu twórcy. Na Sądzie Ostatecznym Bóg nie będzie pytał o widzialną wielkość dokonanych dzieł, ale o wielkość niewidzialnej miłości, która została w nie włożona.

      Wreszcie dochodzimy do trzeciej prawdy, która głosi: „Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma” (Mt 25, 29). Jak rozumieć to pozornie niesprawiedliwe prawo? Chodzi o to, że brak akceptacji swej sytuacji życiowej oraz brak rozwoju posiadanych talentów generują w człowieku negatywne uczucia. Gdy diabeł taki stan duszy dostrzeże, wtedy przychodzi i jeszcze bardziej nasyca duszę swą diabelską złością i zawiścią. Istniejące jeszcze dobro jest sukcesywnie odbierane. W rezultacie człowiek ulega coraz większej degeneracji. W końcu staje się zgorzkniałym nieszczęśnikiem, który żyje w „piekle własnej roboty”.
      Z kolei gdy w sercu jest zgoda na swe życie i ma miejsce pokorne rozwijanie posiadanych zdolności, wtedy taki człowiek otwiera się na Ducha Świętego. Duch Święty dokonuje wówczas cudu rozmnożenia naturalnych predyspozycji i owoców wykonanej już pracy. Wyraziście pokazują to historie wielu „nieporadnych biedaków”. Nieraz na początku mieli naprawdę bardzo malutko, ale pokornie działali w oparciu o to co, mieli Z czasem powstały piękne dzieła. Stało się to możliwe za sprawą „świętego dodania”, którego udzielił sam Bóg. Ufnie akceptujmy, pokornie działajmy i cieszmy się Bożym błogosławieństwem…

      Eremita Ove
      http://eremmaryi.blogspot.com/2014/11/wszyscy-jestesmy-rowni.html

      • eska pisze:

        „Bóg nie powołuje uzdolnionych, tylko uzdalnia powołanych”. 🙂

      • eska pisze:

        „Nie możemy zrobić nic wielkiego, za to możemy czynić małe rzeczy z wielką miłością.” – św. Matka Teresa z Kalkuty

      • Robert pisze:

        Trochę to luterańskie, ale kojące:

        • Maggie pisze:

          Robercie, dobrze, że Jesteś. Skopiowałam, co wyżej @Leon napisał:
          „TWOJA MAŁA CODZIENNOŚĆ I BANALNE CZYNNOŚCI TEŻ MOGĄ BYĆ ŚWIĘTE I MOGĄ UŚWIĘCAĆ „TERAŹNIEJSZOŚĆ. I ZWYCZAJNE MIEJSCA, GDZIE JESTEŚ, MOGĄ STAĆ SIĘ ŚWIĄTYNIĄ, GDY W NICH TRWAĆ BĘDZIE MISTERIUM SPOTKANIA TWOJEJ DUSZY ZE MNĄ. ” A. Lenczewska, ” Słowo Pouczenia” 294 pn.20XII 1993.

    • Maggie pisze:

      Sal Solo to Christopher Scott Stevens ur. 5.IX. 1961 (England).
      Z „Wiki”: Sal Solo to brytyjski kompozytor i wokalista. Debiutował w latach 80. w rockowym zespole Classix Nouveaux. Z grupą zwiedził ponad 30 krajów, ich płyty sprzedawały się jak świeże bułeczki, osiągając statusy złota i srebra.
      W życiu Sala Solo dokonał się jednak przełom i artysta zmienił zarówno pogląd na życie, jak i na muzykę. Teraz pełni rolę „chrześcijańskiego trubadura”, chce szerzyć miłość do Boga, o tym są też głównie jego utwory. W 1999 roku udało mu się spełnić marzenia – zamieszkał w USA i wydał płytę ” I Worship”.

      To wyżej, jest starym nagraniem, jako, że wykonawca nie wygląda tu na za 3 dni ukończone 57. Nie słyszałam, aby obecnie, zajmował czołowe miejsca na listach „przebojów” … ale dlatego .. chyba nie zalicza się do tzw „grona nieudaczników”.

  14. babula pisze:

    Dzis moja corcia wychodzi za maz. A ja sie dusze (astma w najgorszym momencie). Prosze o modlitwe za nas.

  15. Sylwek pisze:

    Dziś Pielgrzymki do Wąwolnicy w kościele rano tłumy do spowiedzi Bogu Chwała!

  16. Martyna pisze:

    Chciałam spytać jeszcze o święcenie wody dzisiejsze, wczoraj na wieczór specjalnie przygotowałam słoiczek z wodą, ale dziś dopiero o 10:50 sobie przypomniałam, pomyślałam, jeżeli jeszcze nie jest za pozno, to chciałabym się duchowo połączyć z Księdzem, pomodlilam się…
    Ale sama nie wiem, 10 to 10, nie 10:50 – więc… chyba za miesiąc muszę pamiętać, bo tym razem się spóźniłam? Wolę spytać Was, bo może jednak nie było jeszcze za pozno, nie chciałabym więc wylać cennej wody…

    • wobroniewiary pisze:

      Jaa jutro poprosze ks. Adama o pon. lub wtorek, bo sama wracam z dzieckiem z wakacji, nie ma mnie zw domu i nie naszykowałam wody ale jutro wieczór dam znać kiedy będzie dodatkowy termin 😌

    • Danka pisze:

      Nie jestem ekspertem, ale sadzę, że skoro wczoraj specjalnie przygotowałaś wodę to pewnie jest egzorcyzmowana; zresztą ja dzisiaj postawiłam butelkę wody na stole z taką samą prośbą a był u mnie fachowiec i gdy spojrzałam na zegarek to było przed 10-tą poprosiłam w myślach , a potem on mnie zagadał i było już po czasie ; przecież nie musimy być obecni o tej godzinie w domu i to w niczym nie przeszkadza.
      Jeżeli mylę się to proszę o sprostowanie.

        • Martyna pisze:

          O proszę. Dziękuję. Prawdą, kto pyta… 😉.

        • Maggie pisze:

          @Martyna: Ja przygotowuję wodę i kładę się spać, bo u mnie to 4 rano … ale mój Anioł Stróż czuwa🙂.
          🤔 Zastanawiam się, czy zbiornik wody tj terma (w niej gorąca woda), w piwnicy, może być objęta tym święceniem – bo w ten sposób domownicy (+naczynia i pranie) by bezwiednie zażyli zewnętrznie, ale przydatnej/potrzebnej, „kąpieli”…

  17. Kazimierz pisze:

    Laudetur Iesus Christus et Maria Immaculata!

    „Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».
    (J 20, 19-23)

    „Miłość i miłość niezwykła – miłosierdzie – o. Augustyn Pelanowski OSPPE:

    „Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. 
    Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień.”
    (Mt 6, 14-15)

    Ps
    „Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, 
    a w Jego ranach jest nasze zdrowie”.
    (Iz 53, 5c-d)

    Z Bogiem

  18. Barbara pisze:

    16 grupa taj bolesne

    • eska pisze:

      Nieprawdopodobne! Trzy minuty temu poprosiłam dusze czyśćcowe, aby zebrały grupę NP 16 😀

      NP 16: …………. – Taj.Radosne, Mahejo – Ta.jŚwiatła, Barbara – Taj.Bolesne, ………… – Taj.Chwalebne

      Powinnam obsadzać Tajemnice Światła na końcu, ale coś mi się zdaje, że dusze czyśćcowe nie zawiodą. 😉 Jutro napiszę, dlaczego.

      Dziękuję, Barbaro. ❤

    • Mahejo pisze:

      NP16 tajemnice chwalebne

      • Mahejo pisze:

        Ok, niech bedzie światła, jak chciałam najpierw przy NP15 .. Teraz zmieniłam na chwalebne własnie z obawy czy będa 4 osoby. A więć, Esko, zdecyduj.

        • Mahejo pisze:

          A dzis pewnie na wsz. wypadek odmówię i światła i chwalebne. bo nie mogę tak pilnie śledzić komentarzy (wiele zajęć), to wole się pomodlic 🙂

      • eska pisze:

        Zmieniam:

        NP 16: …………. – Taj.Radosne, Barbara – Taj.Bolesne, Mahejo – Taj.Chwalebne

      • eska pisze:

        Kochani, kto weźmie Tajemnice Radosne i odciąży Barbarę?
        Nowenna Pompejańska w intencji o nawrócenie grzeszników, zwłaszcza wrogów Kościoła i o miłosierdzie Boże dla świata. Termin – od dziś. Szczegółowy sposób odmawiania w grupach – nieco wyżej w moim komentarzu.

        NP 16: …………. – Taj.Radosne, Barbara – Taj.Bolesne, Mahejo – Taj.Chwalebne

  19. Danuta Opalska pisze:

    Poproszę o tajemnice radosne w 16 grupie .

    • eska pisze:

      Wspaniale! Ogromne Bóg zapłać! ❤

      NP 16: Danuta Opalska. – Taj.Radosne, Barbara – Taj.Bolesne, Mahejo – Taj.Chwalebne

    • Renata Anna pisze:

      Mi 16 kojarzy się jeszcze z Matką Bożą. 16 lipca 1972 – Matka Boża Szkaplerzna ( z Góry Karmel) i byłam wtedy pierwszy raz na Jasnej Górze . Wybór 16 października 1978 Kardynała Karola Wojtyły na Papieża i Peregrynacja Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej w mojej Parafii tego samego dnia i roku.. Oraz 16 września 1877 ostatnie objawienie w Gietrzwałdzie i narodziny przed kilku laty 16 września mojej wnuczki. 🙂

  20. Helena pisze:

    Mogłabym odciążyć Barbarę, ale dopiero od szóstego września, ponieważ mam inne zobowiązania i obecnie odmawiam 1,5 NP.
    Zapewniam o codziennej modlitwie za całą rodzinę WOWiT

    • eska pisze:

      Dziękuję. Już pani Danuta O. wzięła Taj.Radosne, dzięki czemu Barbara może pozostać tylko przy Bolesnych.
      Również zapewniam o codziennej modlitwie 🙂

      • Maggie pisze:

        Już od kilku dni odmawiam 10-tek Was wspierający .. a i tak „coś” chce mi w (tylko) tym przeszkodzić – dlatego też od 01 sierpnia Koronkę do Miłosierdzia Bożego za kapłanów, odmawiam o różnych porach (dnia/nocy) .. bo o stałym czasie nie ma mowy (zawsze „coś” wyskoczy).
        Ciągle też walczę ze sennością, choć biorę hormon tarczycy i jeszcze doszło jakieś „przeziębienie gardła” (a duchota przemiennie dokucza tj skoki temperatury – różnica nawet o 10C/20C). Przykro mi, że nie mogę podjąć się tak wielkiego zobowiązania, ale sercem jestem z Wami i jak wspomiałam … „zasilam akcję” mym skromnym 10-tkiem (każdorazowo inną Tajemnicą).
        Jezus jest Panem❣️

      • Barbara pisze:

        Esko, serdeczne Bóg zapłać Tobie i Osobom które dołączyły.

      • eska pisze:

        Barbaro, to naprawdę przyjemność móc być „sekretarką” Matki Bożej. Już się sposobię do kolejnej akcji. 😉

        Maggie, to zrozumiałe, że z różnych względów nie każdy da radę podjąć się takiego zobowiązania. I nie ma tu mowy o pretensjach do kogokolwiek! 🙂
        Ty zawsze, odkąd pamiętam, „kibicujesz” nam wspierając modlitwą dostosowaną do Twoich możliwości, za co Ci serdecznie dziękuję. ❤

        • Maggie pisze:

          Esko, wiem, że nie ma pretensji … ale mi przykro i żal .. tj prawie jak na zasadzie „chciała by dusza do raju, ale grzechy nie dają” 🙂
          Nie ma dnia abym o Was zapomniała w intencjach/modlitwie, czy kiedy śpiewam np Ciebie Boga wysławiamy (staram się minimum raz dziennie i coraz częściej doń dodaję śpiew uwielbiający Pana Boga za pośrednictwem Św.Michala Archanioła – może dlatego rogaty zaatakował moje gardło, więc 😉YouTube śpiewa .. a ja bezgłośnie.. „wtóruję”) 💕🙏🏻❣️

        • wobroniewiary pisze:

          jak chcesz Maggie to możemy podzielić moje radosne ja trzy tajemnice. Ty dwie i uczestniczysz w Nowennie.
          Ja właśnie dojeżdżam do Wąwolnicy ❤

        • PCh24 jak tvn24, „sensację” zamieścili ale sprostowania to już nie, no bo po co.

          „W sprawie polityki migracyjnej nie zamierzam nawet o milimetr zmieniać twardego stanowiska mojego poprzednika Mariusza Błaszczaka, przy całym szacunku dla Pana wiceministra Chorążego proszę traktować jego głos jako „akademickie dywagacje” a nie jako stanowisko rządu” – szef MSWiA Joachim Brudziński.
          https://wpolityce.pl/polityka/410249-zaskakujace-slowa-wiceministra-ws-migrantow-jest-odpowiedz

        • Maggie pisze:

          Safari stracił połączenie ze stroną. Po paru próbach ono wróciło.

          Ewuniu, Bóg zapłać za taką możliwość, ale są przeszkody , które mogłyby zaważyć jako „zakłócenia”, dlatego tylko moim 10-tkiem będę wspierać intencję oraz Was abyście wszyscy wytrwali i Pan Bóg wysłuchał. 💕🙏🏻💕

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s