Pan Jezus do Ludmiły Krakowieckiej: Oto już nadchodzi godzina, gdy świat z przerażeniem oczekiwać będzie Boga-Sędziego

„Oto już nadchodzi godzina, gdy świat z przerażeniem oczekiwać będzie Boga-Sędziego, przychodzącego sądzić sprawiedliwie świat. Wy wiecie, że nie wszyscy zginą, ale zagłada wielu jest bliska. Serce Moje i Serce Maryi ściśnięte jest bólem podobnym do bólu Mego w Ogrójcu. Dzieci Moje [są] zaślepione, ślepe i głuche na Me wołania, na tysięczne ostrzeżenia i dowody łaski Mej i miłosierdzia. To, co przyjść ma, jest nieuniknione, jest w drzwiach – odtąd nie wolno wam żyć niczym [innym] poza ofiarą za ginący świat, za ginących braci waszych”.
„Dialogi” 3268, Ludmiła Krakowiecka

Możecie naprawdę uratować wszystkie dusze.
Z „Dialogów” Ludmiły Krakowieckiej

Ślepy świat, pijany nienawiścią [i] grzechem, leci w przepaść, nie widząc jej, na potępienie, na zagładę. Ratujcie [go], już dziś – to wasze zadanie. Moje przebite dla was i za was Serce czeka – już krótko czeka[ć będzie]… 

Uwierzcie słowu Memu, że jeśli odpowiecie powołaniu waszemu, zbawicie wszystkich, wszystkich uchronicie od ognia piekielnego, i wszystkich rzucicie w Me ramiona na wieczność całą.

fotografia: Vicona

2232 – 2234 [Maryja:] Jesteście Dziełem Miłosierdzia – i to wasze właściwe powołanie jako Jego narzędzia. Serce Syna Mego, pełne miłosierdzia dla grzeszników, potrzebuje tak bardzo ofiar Jego sprawiedliwości, by mógł otworzyć źródło miłosierdzia dla tych, którzy z wyroku Sprawiedliwości musieliby zginąć na wieki. Jezus więc będzie brał jedną ręką od was zadośćuczynienie Swej Boskiej sprawiedliwości, drugą hojnie oddając wysłużone przez waszą ofiarę miłosierdzie Swym dzieciom upadłym.

A teraz powiem wam, jaką ma być ta wasza ofiara. Czy mają to być wielkie umartwienia pokutne? Nie, dzieci, to ma być pokuta całego życia bez reszty, przyjmowanie tego, co Jezus zsyłał wam będzie, a będzie zsyłał tyle i tak, jak będzie to potrzebne na wysłużenie miłosierdzia dla świata. Niech was to nie przeraża. Przeze Mnie składać będziecie wasze ofiary i przeze Mnie otrzymywać łaski do ich spełnienia, a Ja jestem Matką waszą. Jezus różnych ofiar potrzebować będzie, ale przede wszystkim chce od was ofiar ukrytych przed oczyma ludzi, Nam tylko wiadomych. Jedna z nich to opuszczenie serca, pustynia serca, gdzie nie spada jedna kropla odczutej łaski, gdzie ludzie zdają się być dla was obojętni i krzywdzący, gdy nie przychodzi znikąd pociecha i nic nie daje radości, bo nie ma jej dla was świat ze wszystkimi swymi ponętami i nie ma niebo, jakoby zamknięte i nieme.

Pustynia serca – ciężka to ofiara, ale dajcie ją Jezusowi chętnym sercem, bo On w was wtedy działa niczym nieskrępowany. Oczyszcza, leczy i uświęca, i bierze z kielicha kapłańskiej waszej ofiary kielich krwi i łez waszych za braci, aby ich ocalić i zbawić.

2325 – 2326 [Maryja:] Wasza ofiara to krople goryczy, jak twoja dzisiejsza przykrość, to ukłucia kolcem, to bolesne słowo, którym może nie chciano was zranić, to choroba, która ukryta wysysa z was siły, to ciemność serca, pokusy i wstręty wewnętrzne. Z tych perełek nanizywać się będzie (współcześnie: nawlekać – przyp. red.) różaniec waszych ofiar. Ja je zbierać będę i z miłością składać Ojcu za świat.

Będą wśród was – i są już – wyjątki zdumiewające ludzi, ale większość nieść będzie Bogu tę szarą i ukrytą ofiarę – kroplę po kropli, iskierkę po iskierce, ale z tych kropli łez powstanie morze miłosierdzia, a z tych iskierek wielkie ognisko, w którym zgorzeją liczne grzechy i rozpali się Miłość dla serc wielu. Więc chciejcie z miłością przyjmować te małe ofiarki, które wam na drodze waszej postawię, i niech was one napełnią radością – radością, że nic, złożone przez nic, przez zasługę Krwi Jezusowej, zbawiony zostanie świat (…).

2550 – 2554 [Jezus:] A teraz posłuchaj o waszym męczeństwie. Jest ono udziałem każdego człowieka na ziemi. Każdy cierpi mękę ciała i duszy, ale nie każdy chce ją przyjąć, oddać, złożyć za braci. O, gdyby to wszyscy zrozumieli, Zakon wasz objąłby wszystkich ludzi i ziemia stałaby się Królestwem Bożym, bo wszyscy pełniliby tylko wolę Moją tak w chwilach radości, jak i na męczeńskich drogach ich dusz.

Niestety, dzieci Moje, poślubione Mi przez powołanie do uczestniczenia w życiu Miłości Ukrzyżowanej, tylko nieliczni oddają Mi się całkowicie, z radością i ochotę na każdą wolę Moją, a więc i tę, która krzyżuje. Ale wy wszyscy na to [się] oddaliście i w was, i przez was będzie się pełnić wola Moja. Moje życie w was będzie Moją i waszą ofiarą zadośćuczyniającą Ojcu za tych braci i siostry wasze, które nie pełniąc Mej woli, depczą ją i odtrącają. Wy będziecie więc niebem Mym na ziemi i dziś, choć to dopiero pierwociny wasze, jesteście już wiosną Mego Kościoła.

I jeszcze wam powiem, dzieci, na pociechę i umocnienie, że męczeństwo na waszej drodze całkowitego, ślepego, dziecięcego oddania jest łatwe. Tak, dzieci, bo Ja wam, cierpienie wybierając, daję łaskę do jego zniesienia, Ja z wami niosą wasz krzyż. Czy pamiętasz, jak dawno ci to już mówiłem? Tymczasem nie tylko grzesznicy niosą swój krzyż jakoby nad siły, bo niosą go z buntem, przekleństwem i grzechem. Ale i nawet te wybrane dusze, które inaczej niż was prowadzę, zostawiając im wybór umartwień obok tych, które im daję, nieraz uginają się pod ciężarem krzyża, który wybrały nie na swoją miarę.

Wy macie krzyż ode Mnie, wy, dzieci Moje. A Jam nie tylko Oblubieniec wasz, ale i Ojciec. Ileż razy dziecko wraz z jego krzyżem wezmę w ramiona, by je do Serca przytulić, zanurzyć w Mej Krwi, napełnić Moją mocą! O, jakże lekkie i błogosławione jest męczeństwo dziecka poślubionego Mi w Miłości Ukrzyżowanej.

A potem, dzieci, krzyż wasz to krzyż miłosierdzia i Odkupienia dla dusz, bo nim płacicie za ich upadki i zbrodnie, [a] płacąc, rodzicie ich dla nieba. Czyż to nie wystarcza, byście ukochali najcięższe cierpienia i bóle?

Myślałaś, klęcząc przed Mym tabernakulum, o św[iętej] Ludwinie. Nie, dziecko. Przeważająca większość – prawie wszyscy – mieć będą ukryty krzyż cierpienia, zakryty przed ludźmi, a tylko Mnie znany, bo wy nie macie niczym imponować, nawet krzyżem. Wy macie służyć z taką miłością i oddaniem, i radością, jakbyście nie dźwigali brzemienia męki serca, ducha i ciała.

Oto wasza męczeńska droga. Znasz ją – z miłością pomagaj na niej twym dzieciom.

2260 [Jezus:] Bóg musi być pewien, że Mu nigdy niczego nie odmówicie, że w niczym nie zechcecie pokrzyżować Jego woli. A gdy ją tak całkowicie wykonacie, jak oddane z bezgraniczną ufnością woli Ojca dzieci, jak posłuszne i bierne w ręku Mistrza narzędzia, to spełnią się przez was cuda nawróceń. Tu zobaczycie niektóre tylko, a resztę, tę wielką rzeszę dusz, które bez waszej ofiary i oddania potępiłyby się, ukażę wam dopiero w wieczności.

2279 [Maryja] Zrób tak, jak pomyślałaś – tak mija chwała tego świata. Tak się tu wszystko kończy i warto tu przeżyć najgorszą mękę, by skończyć zwycięstwem w Chwale. W życiu każdego człowieka na ziemi tak się kończy – niby cień przemija – i ziemia się skończy i przeminie – tylko dusze żyją wiecznie. I warto tu żyć tylko po to, by je ocalić, i warto, dlatego wycierpieć wszystko, wszystko za dusze – więc zgódźcie się cierpieć za nie. Nie tylko cierpieć, ale całe życie oddać za wszystkie dusze, abym każdą mogła po śmierci przytulić do Serca i oddać Jezusowi na wieczność całą; i możecie to zrobić, naprawdę uratować wszystkie dusze, jeżeli naprawdę całe życie złożycie w Moje ręce bez zastrzeżeń, biernie, bez sprzeciwu i z radością – Mnie, bo Jezus chce, bym was wychowywała, i od dziś was wychowywać będę. Będziecie gwardią honorową Mego Niepokalanego Serca.

2834 – 2836 [Jezus:] I dalej jakże nie jestem zrozumiany ani jako Prawda, ani jako Miłość. Świat stacza się w przepaść nieprawości i Moja Krew zdaje się być daremnie przelana, choć jest okupem za wszystkich ludzi – za wszystkich: i za tych, co widząc – kochają, i za ślepych, którzy błądzą i staczają się w przepaść zatracenia na wieki. Jacy są ci, co wiedzą i widzą oczyma wiary? Czy płacą tą samą ofiarną miłością? Czy chcą Mą drogę ze Mną przejść, by ze Mną zbawić świat? Wielu wierzy – tak, ale stoi i patrzy, żyjąc tylko troską o zbawienie własnej duszy. To jakby widzowie ukrzyżowania.

Ale są i przyjaciele, a przyjaciel dzieli życie i sprawy Przyjaciela – i oni żyją dla tej jedynej sprawy zbawienia świata. Wy jesteście przyjaciółmi Mymi i bądźcie gotowi wszystko: i życie, i krew oddać za sprawę zbawienia świata. Czy rozumiecie, czym jest taki udział w planach Bożych? Czy rozumiecie, że krew przelana otwiera niebo i wam, i milionom z wami? Jesteście dziećmi Mojej Krwi. Przelałem ją jako człowiek w obecności Matki Mej i Jana, [i] innych ślepych ludzi, i niewidzących.

Ale Jam jest i chwila ta dla Mnie, Boga, jest – zawsze jest – chwilą obecną, i wy wszyscy jesteście jej świadkami. Wy, dzieci Mej Krwi, dzieci Miłości Ukrzyżowanej, dzieci Moje złączone ze Mną – to nie tylko złączenie w miłości, ale i w ofierze Mojej. A jak ją wezmę? To Moja sprawa. Już wziąłem życie wasze, a wezmę i śmierć.

Czy rozumiecie to, dzieci Moje?

2281 [Jezus:] Serce Moje przebite grzechami świata… czeka od was pomocy… dzieci Moje. Książę ciemności w swej pysze i ślepocie pewien jest zwycięstwa, tyle dusz zgubił i doprowadził do upadku. Sprawiedliwość Moja gotuje zagładę światu grzesznemu i wiarołomnemu. Czyż zdołacie ją powstrzymać? Czy zechcecie? Zagłada już blisko. Koniec zależy od jednego Mego karzącego ruchu przebitej dla was ręki.

3217 – 3219 [Jezus:] (…) Stoicie u progu dni grozy i kary, i śmierci wielu. I was potrzebuję. Starajcie się być czyści wewnętrznie, złączeni ze Mną i ze sobą. Pierwsze ogniwo – dołączcie ogniwo rodzinnych powiązań. Otoczcie świat modlitwą. Ukochajcie waszych ginących braci, módlcie się za nich, ofiarujcie trud życia i wszystko, cokolwiek na was ześlę. Ślepo się oddajcie. Ufajcie – Jam zwyciężył świat.

(…) losy świata od was i bratnich wam rodzin, których nie znacie, zawisły. Złączcie się z nimi w Sercu Moim. Oddajcie zupełnie, ślepo, bez rachuby, Matce. Ona was przez ogień i wodę, przez śmierć, przez trwogę czasów ostatnich – nie ostatnich, ale jakoby ostatnich – przeprowadzi. Nie Wszyscy przeżyją. Wezmę życie niejednego z was na ofiarę całopalenia-przebłagania.

Tak być powinno, świat bowiem pogrąża się w otchłań ciemności i grzechów. Od miłości wszakże i ofiary Mych dzieci wiele zależy. Szala sprawiedliwości przechyla się ku sprawiedliwemu gniewowi i karze.

Ale miłość, miłość, dzieci, wszystko może. Nic wam nie wyznaczam, żadnej nowenny. Wyznaczam wam życie w posłuszeństwie i miłości. A wy jeszcze słuchać nie umiecie i kochacie słabiutko.

Wzmocnię wasze dziecięce siły i malutkie kochanie. Chciejcie i proście!

Tak długo czekam. Czy mam czekać nadaremnie?

3221 [Jezus:] Tak Bóg umiłował świat… – nie wybrane dzieci Swoje, ale świat, który w Nim nic nie ma, i wydał się za świat – z miłości.

I wy tak macie umiłować, ukochać świat, każdego człowieka, wszystkich ludzi i tych, których, sądząc po ich czynach, chcielibyście uznać za najgorszych. A Ja – czy ich tak osądzam? Nie wiecie i często sąd wasz omylny, więc bez obawy kochajcie każdego człowieka i nie lękajcie się wydać za wszystkich braci, bez wyjątku. Świat ginie, giną dusze nieśmiertelne Mych biednych dzieci. Pomóżcie Mi ratować ich. Za nich przelałem Krew.

3225 [Jezus:] Powiedziałem wam, jak wielka chwila nadchodzi.

Miłość chce zasłonić oczy, by nie przeszkodzić działaniu sprawiedliwości.

Oderwijcie Me ręce – wy, tylko wy, dzieci Moje, możecie to zrobić. Zmuście Miłość, by wzrokiem miłosierdzia spojrzał na ginący świat i na was, gromadko maleńka małych dzieci Moich.

Zadajcie gwałt Memu Sercu, nie myśląc o sobie zupełnie, [ale] o nich i o Mnie, waszej i ich Miłości.

2282 [Jezus:] (…) Zapomnijcie o wszystkim i żyjcie już teraz dla tej jednej sprawy – ratowania świata. (…)

2284 [Jezus:] (…) Ślepy świat, pijany nienawiścią [i] grzechem, leci w przepaść, nie widząc jej, na potępienie, na zagładę. Ratujcie [go], już dziś – to wasze zadanie. Moje przebite dla was i za was Serce czeka – już krótko czeka[ć będzie]… (…)

2380 [Jezus:] Uwierzcie słowu Memu, że jeśli odpowiecie powołaniu waszemu, zbawicie wszystkich, wszystkich uchronicie od ognia piekielnego, i wszystkich rzucicie w Me ramiona na wieczność całą.

Wam więc, waszej ofierze i miłości powierzam wszystkich żyjących na ziemi i cierpiących w czyśćcu braci i siostry wasze – wszystkich! Czy wy rozumiecie, jak wielkie jest do was zaufanie Serca Bożego i waszej Matki i Królowej?

Dzieci – czy słyszycie,
rozumiecie,
obejmujecie sercem
i chcecie?

2847 [Maryja:] (…) Tyle od was w tej chwili zależy – dajcie Mi brać od was choćby do ostatecznych granic wytrzymałości na ratunek dusz lecących w przepaść zatracenia. Tu was wprowadzę w głębię tajemnic Bożych.

3253 [Jezus:] (…) Pragnę dusz – dusz, które ze Mną odkupią świat. Szukam dusz! (…)

2805 – 2806 [Jezus:] (…) jeśli Moje oblubienice nie dadzą Mi pełnego zadośćuczynienia – co zrobię? Co będzie z duszami? światem? Gdzież je znajdę? Na was muszę polegać. Bo co zrobię. Na was liczyłem i chcę nadal liczyć.

A zbliżają się dni grozy, o których dawno ci mówiłem. Już blisko są.

Macie je w ręku, wy, oblubienice Moje; gdy wy zawiedziecie, nic nie powstrzyma Mej karzącej sprawiedliwości.

Nie myślcie już o sobie, dziś wszystko, ale to wszystko za dusze, za świat. Złączyłem was po to, związałem, poślubiłem i każda wasza łza, i ból, i wysiłek bez końca, i uśmiech w cierpieniu, i radość w krzyżujących waz przeze Mnie posunięciach – do Mnie należą.

Za świat, za dusze nieśmiertelne. (…)

3268 – 3269 [Jezus:] Oto już nadchodzi godzina, gdy świat z przerażeniem oczekiwać będzie Boga-Sędziego, przychodzącego sądzić sprawiedliwie świat. Wy wiecie, że nie wszyscy zginą, ale zagłada wielu jest bliska. Serce Moje i Serce Maryi ściśnięte jest bólem podobnym do bólu Mego w Ogrójcu. Dzieci Moje [są] zaślepione, ślepe i głuche na Me wołania, na tysięczne ostrzeżenia i dowody łaski Mej i miłosierdzia. To, co przyjść ma, jest nieuniknione, jest w drzwiach – odtąd nie wolno wam żyć niczym [innym] poza ofiarą za ginący świat, za ginących braci waszych.

Żadnej przyjemności dla was, dla ciebie i Z[osi]. (…) Przeczytajcie wspólnie, co Pan nakazał Niniwie, by się nawróciła do Niego. Nie możecie posypać głów popiołem, ale wejdźcie w swych duszach w głębię pokuty. Módlcie się, by te miliony dusz, które odejdą z tej ziemi, nie zginęły wiecznie. Ofiarowujcie się za nie, módlcie, przyjmujcie umartwienia, jakie wam zsyłam i jeszcze ześlę. (…)

2305 – 2307 [Jezus:] Niejedno z waszych serc przejmuje lęk na myśl, że życie jego będzie bezustannym cierpieniem. Chcę mieć na to waszą gotowość i może tak wezmę ofiarę od niektórych z was, od niektórych, ale większość podzieli Mą ziemską pielgrzymkę, [w czasie której] mimo pełnej świadomości, że żyję tylko dla Mej godziny, miałem w Swym ziemskim życiu głębokie i ludzkie radości: miłość Matki, Jej bezgraniczne oddanie, miałem przyjaciół, Łazarza, ukochanego Jana, oddane serca Marii i Marty, i Moich maleńkich przyjaciół, [i] długie, poufne, nocne rozmowy z Ojcem Mym Niebieskim.

I wy mieć będziecie radości – na otuchę, na podtrzymanie i odpoczynek na drodze krzyża. Bóg zanadto kocha dzieci, które Mu się całkowicie oddały, by żyć tylko dla Niego, by Sobie gwałt zadawać i nie dać wytchnienia swemu umęczonemu dziecku. Będzie je dawał, ale kiedy Sam zechce i ile zechce, bo was miłuje.

Bądźcie pewni, że jeśli ufność wasza i oddanie będzie pełne, otrzymacie pełnię pokoju, a Bóg w was żyjący będzie Mocą waszą. I nie inaczej się oddawajcie jak przez ręce Matki, waszej Matki i Królowej. Jej droga to wasza droga – współcierpienia i współofiary z Jezusem, przeżytej do głębi zranionego serca i ukrytej przed ludźmi. Cicha i pokorna, nieznanej ludziom piękności dusza Maryi, zasłonięta cichością i pokorą życia, zakryta była przed ludźmi. Oni widzieli zwykłą kobietę w Tej, przed którą kornie schylały głowy niewidzialne chóry anielskie, czcząc w Niej, nieświadomej Swej piękności i świętości, Królową nieba i ziemi.

Dialogi Ludmiły Krakowieckiej należą do pism z dziedziny doświadczeń mistycznych w Kościele katolickim i wpisują się w szereg publikacji takich, jak Dzieje duszy św. Teresy od Dzieciątka Jezus, Dzienniczek św. Faustyny Kowalskiej czy tomiki Gabrielle Bossis On i ja. Do niedawna znane były tylko z powielanych maszynopisów wąskiemu gronu osób bezpośrednio związanych z Autorką i zaczątkiem Dzieła, jakie – jak należy sądzić na podstawie ich treści – Bóg postanowił utworzyć, posługując się nią jako narzędziem. A dziełem tym jest wspólnota osób różnego stanu, mężczyzn i kobiet, połączonych wzajemną miłością rodzinną, które z miłości dla Chrystusa i Jego zbawczego dzieła przyjmą powołanie, aby za główny cel życia podjąć całkowite oddanie się Bogu na ofiarę zadośćuczynienia za świat i na uległe narzędzie Jego zbawczego działania wszędzie tam, gdzie wola Boża ich postawi. Dziełu temu Bóg obiecuje obfite łaski i owoce apostolskie. 

Kolejne roczniki Dialogów, to notatki duchowe Autorki z lat 1936-1962, w których stopniowo zaczynają dominować natchnienia przyjmujące postać wyraźnych słów dyktowanych przez Chrystusa i Maryję, bądź myśli przekazywanych wprost do jej duszy. Z ich treści wyłania się powoli zarys Dzieła oraz specyficzna duchowość nacechowana głęboką dziecięcą miłością do Boga i naglącymi wezwaniami do poważnego zaangażowania apostolskiego w Kościele, aż do gotowości oddania życia dla zbawienia ludzi.

TUTAJ znajdziesz więcej na temat Ludmiły Krakowieckiej oraz Dzieła Miłości Ukrzyżowanej, które powołał przez nią Pan Jezus.

Opracowanie: Dorota Porzucek
Źródło: Dialogi, Ludmiła Krakowiecka, wyd. Stowarzyszenie Rodzina Serca Miłości Ukrzyżowanej, Poznań 2010
Źródło: kliknij

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

64 odpowiedzi na „Pan Jezus do Ludmiły Krakowieckiej: Oto już nadchodzi godzina, gdy świat z przerażeniem oczekiwać będzie Boga-Sędziego

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. wobroniewiary pisze:

    Dzień 6. nowenny przed Wniebowzięciem
    Szczęść Boże,

    dziś szósty dzień naszej wspólnej modlitwy. Chcemy w nim wciąż pamiętać o osobach uzależnionych, tym razem jednak o tych, którzy tracą swoją godność w uzależnieniu od komputera, Internetu, pornografii – modląc się o odkrycie na nowo daru życia, jakim zostali obdarowani, oraz o chęci i siłę do ratowania siebie i innych.

    Maryjo, Wspomożycielko nasza, wstawiaj się za nami u Twojego Syna.

    Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu …

    Modlitwa
    Maryjo, przez Twoje orędownictwo wołamy, aby moc Twego Syna pomogła człowiekowi naszych czasów zwyciężać to, co niszczy jego godność, a moc Chrystusowych darów dała siłę do walki o prawdziwe wartości rodzące pokój i radość w drodze do życia wiecznego. Amen.

  3. babula pisze:

    Dziękuję ❤ Pierwszy raz słyszę o L. Krakowieckiej. Ale to co przeczytałam pomaga mi trochę zobaczyć jak mam żyć. Bo wciąż sobie zadaję pytanie czy wolno mi pozwalać sobie na takie przyjemności jak czytanie książek i oglądanie filmów. Czy jest to strata czasu, za którą trzeba będzie odpowiedzieć przed Bogiem.

    • wobroniewiary pisze:

      Ks. Piotr Glas mówił o niej podczas Forum Maryjnego w Szczecinie, mówił, że to mistyczka sprzed II Soboru, więc i ci najbardziej na prawo nic tu zarzucić nie mogą 🙂

      Egzorcysta z Lublina, o. Radomir Kryński pisał książki o niej, wstępy, wprowadzenia do książek i prowadzi wspólnotę Rodzina Serca Miłości Ukrzyżowanej.

      Jeden z komentarzy u nas:
      Alicja Lenczewska należała do Zakonu Rodzina Serca Miłości Ukrzyżowanej(Zakon ludzi ròżnego stanu).Założycielką była mistyczka Ludmiła Krakowiecka, ktòra napisała-„Dialogi”-rozmowy z Panem Jezusem, podobne do „Dzienniczka”Św.Faustyny 🙂 W Lublinie Ojcem Duchownym RSMU jest O.Radomir Kryński charyzmatyk, egzorcysta z Zakonu Kapucynòw na „Poczekajce”.Spotkania otwarte są w 1 środę mca o godz.18 a w drugą o 19 godz.jest msza.Jest to droga całkowitego oddania się P.Jezusowi za zbawienie innych ludzi, łącznie ze ślubami 🙂

      • AnnaSawa pisze:

        Wszystko się układa w jedną całość, tak jak wszystkie słowa Pana Jezusa i Matki Najświętszej.
        Tutaj natomiast jest ciekawy wywiad z jedną członkinią Rodziny Serca Miłości Ukrzyżowanej.

        „…Był lęk, że moje życie będzie bezustannym cierpieniem i ofiarami – mówi, wyjaśniając, że Jezus przede wszystkim uczy bycia dziećmi „jednego Ojca, który jest w niebie, i jednej Matki”. – Potrzebuje, żebyśmy dziecięco, nie na zasadzie przymusu, zawierzali Mu wszystko. Pan Bóg będzie się troszczył, Pan Bóg rozwiąże problemy…

        – I rzeczywiście tak jest? – pytam. – Tak – odpowiada bez chwili wahania…”

        https://kosciol.wiara.pl/doc/2992767.Ratownicy

  4. wobroniewiary pisze:

    „Odsłonię wam dziś wielką tajemnicę: Bóg zgotował odrodzenie staczającemu się w przepaść światu – odrodzenie przez Maryję, a że jestem Królową waszego narodu, więc z was, z Polski, wyjdzie odrodzenie dla ginącego świata, a was wybrał Bóg na pierwociny tego odrodzenia. Jakże czystymi, jak świętymi mieć was pragniemy, jak ślepo oddanymi Ojcu Niebieskiemu, Duchowi – Miłości, Jezusowi i Mnie, Matce waszej i Jezusowej.
    Będę prosić o łaskę, byście sprostać mogli zadaniu, które wam powierza Pan Najwyższy. Ufajcie, przeze Mnie dojdziecie i zwyciężycie szatana w sobie i powalicie go w walce o świat”.
    Dialogi 2065-2066, Ludmiła Krakowiecka

  5. wobroniewiary pisze:

    „Świat dziś bardziej potrzebuje pokuty niż uwielbienia”- usłyszałam z ust jednego rekolekcjonisty. Ciężko się z tym nie zgodzić słuchając wołania, które kieruje do nas Pan Jezus i Maryja przez swoich wybranych świętych i mistyków. Pan Bóg szuka ludzi, którzy oddając Mu się całkowicie w duchu dziecięcego zaufania, będą Jego uległymi narzędziami dla wynagradzania za innych, pomagając tym samym zdobywać dusze dla nieba. Jezus powiedział do Ludmiły Krakowieckiej: „Ludzie znają Me Serce, ale nie wiedzą, że jest Sercem Miłości Ukrzyżowanej. Chcą tylko dla siebie pociechy. Wy będziecie pocieszeniem Mego Serca krzyżowanego przez ludzi, upraszając dla nich o miłosierdzie” „…kochasz lepiej, dając Mi za tych, którzy tylko biorą i tylko brać chcą ze skarbów Mej miłości, nic w zamian nie dając Mi na pocieszenie Mego Serca umęczonego i ranionego przez świat”.

  6. wobroniewiary pisze:

    [Św. Józef – Patron czasów, które nadchodzą]

    „Powiem ci, dziecko, o Moim ojcu na ziemi, którego opiece was oddaję – a którego wielka jest moc nad siłami ciemności i wielka Jego nad Moim Kościołem władza. Świat zna go tak mało, a on jest wzorem świętości dla czasów, które nadchodzą. Świętość Jego była heroizmem cichości, maleńkości i ufnego oddania się woli Bożej.

    Ciało i duszę miał czystą i tak dziecięcą, że brał jak dziecko prosto to, co Ojciec Niebieski mu polecił. Posłuszny, otaczał opieką Mnie i Matkę Moją – chronił w trudzie ucieczki i życia na wygnaniu. Był tak prostym, że nikt nie domyślał się wielkości darów, jakie Ojciec Mój złożył w jego duszy. Dla człowieka ‘uczonego, mądrego’ godność przybranego ojca Boga byłaby czymś szczególnym, trudnym, wymędrkowanym. On, nie myśląc, a tylko słuchając głosu Bożego, wziął na siebie ten święty obowiązek z cudną prostotą i stał się tak wielkim w dziecięctwie Bożym swej duszy, że chwała Jego przyćmiewa blask aniołów.

    Jest On szczególnym patronem czasów, które nadchodzą, a w których chcę w Mym Kościele widzieć wiele prostoty – nie godność i pompę szat, obrzędów i ceremoniału, a prostotę, jaka była blaskiem młodego Kościoła Katakumb, gdzie wszyscy byli braćmi.

    Wielkanoc – Moje dzieci, w Kościele jest Bóg i tylko Bóg, i Jemu cześć i chwała, ale słudzy Mego Kościoła to dzieci Moje i jak dzieci mieć muszą prostotę i dziecięctwo Mego przybranego ojca, Józefa. Mówicie o nim ‚Ozdoba Patriarchów’, a on ma być wzorem biskupów, kapłanów, zakonników i Mego ludu wybranego, naznaczonego znamieniem chrztu św., z których powołam [potem] świętych. Chcę mieć w Kościele Mym prostotę Józefa, cichość Maryi, prostotę Dziecięcia Jezus, a wy macie być tego apostołami, wy, małe biedne dzieci Moje”.

    „Dialogi” 1319-1321, Ludmiła Krakowiecka
    Fot. VICONA

    • Wanda Boguta pisze:

      Sw. Jozefie, wielki Patronie czasów ostatnich, Tobie powierzam sprawę Intronizacji i ufam, że wysluchasz wołanie naszego narodu! Pan Jezus niczego Ci nie odmówi. W tej intencji co dziennie odmówię Litanie do CIEBIE. Niech będzie uwielbiony Pan Bóg przez Twoje posrednictwo!!! Ufajaca Tobie bezgranicznie-s. Wanda.

  7. Ania pisze:

    Życiorys Założycielki RSMU
    Strona 1 z 10
    Ludmiła KrakowieckaLudmiła z Wrzosków Krakowiecka urodziła się 28 grudnia 1900 roku w Krakowie jako córka Adama Wrzoska i Marii z Dąbrowskich. Ojciec był wówczas młodym lekarzem zaczynającym karierę naukową jako asystent w Katedrze Patologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie z czasem został profesorem medycyny. Zaraz po I Wojnie światowej objął katedrę na Uniwersytecie Warszawskim, a wkrótce na prośbę Heliodora Święcickiego, rektora nowotworzącego się Uniwersytetu Poznańskiego, przeniósł się z rodziną do Poznania i tu w r. 1920 zorganizował Zakład Historii Medycyny i w roku następnym Zakład Antropologii i aż do r. 1947 z przerwą na okres II Wojny światowej był ich kierownikiem. Matka studiowała medycynę w Zurychu, studiów jednak nie ukończyła, prawdopodobnie z powodu bliźniaczej ciąży i związanych z nią komplikacji.

    https://www.rsmu.pl/historia/zalozycielka-rsmu?start=0

  8. Ania pisze:

    A tutaj artykuł o. Radomira Kryńskiego: Rodzina Serca Miłości Ukrzyżowanej. Duchowość i zasady życia
    https://www.vicona.pl/single-post/Rodzina-Serca-Milosci-Ukrzyzowanej-Duchowosc-i-zasady-zycia

  9. wobroniewiary pisze:

    Ktoś pytał o to, gdzie nabyć kamyki czy szkaplerz św. Michała Archanioła
    oto odpowiedź 😉

    Centrala Rycerstwa św. Michała Archanioła
    konto do zapłaty: PKO BP 91 1020 1042 0000 8502 0014 7595 – al.J. Piłsudskiego 248/252
    05-261 Marki,
    należy podać tytuł wpłaty – Sekretariat Peregrynacji i napisać czy za kamyki, czy szkaplerz (płócienny czy metalowy)
    TELEFON 513288993 tylko od pon. do piątku w godz. dziennych

    • małgorzata pisze:

      Pani Ewo , chciałabym zamówić kamyki a nie mam zielonego pojęcia ile mam zapłacić.Może jakaś sugestia?

      • wobroniewiary pisze:

        Jak tam zadzwonisz Małgorzato, to Ci powiedzą ile do zapłaty, po to podałam numer tel. 😉

        Ja wiem ile kosztuje szkaplerz srebrny, duży i mały, ale tam pod tel. wszystko powiedzą, proszę dzwonić od pon. do piątku

      • Sławek pisze:

        Kamyki po 15 zł za jeden plus wysyłka. Mam pytanie pytałem przez mailla ale siostra Dominika nie odpowiedziała czy ktoś wie czy te kamyki trzeba święcić czy są już poświęcone? Z góry dziękuję za info

        • wobroniewiary pisze:

          Nam ksiądz michalita na Górze Gargano święcił i kamyki, i szkaplerze i wszelkie inne dewocjonalia (figurki św. Michała, koronki i inne)

        • Maria Trela pisze:

          A chciałam zapytać jakie są koszty wysyłki bo dzwoniłam kilka razy ale nikt nie odbiera.Dziękuje i pozdrawiam .

    • Quis ut Deus pisze:

      Dziękuję za namiary na kamienie z groty, zamówię.
      Mam do zamontowania piękną figurkę św. Michała Archanioła przed wejściem do domu, myślę, że wkomponuję to jakoś w pasującą całość.

      Za księdzem Amorthem: ” (…) Oczywiście, sakramentalia działają tym skuteczniej, im mocniejsza jest wiara a stosowane bez wiary nie dają efektu (…)”. -> G. Amorth, Wyznania Egzorcysty”.
      Zapewniam, że noszenie z wiarą Szkaplerza i powierzenie się opiece św. Michała powoduje cudowne wręcz następstwa. Nie czas i miejsce o tym pisać, ale to jak cudowna jest to opieka widzę porównując swoje życie sprzed roku, pół roku i teraz. Odcięcie się w sposób wyraźny od złego, taka mocna bariera, opieka duchowa, oczywiście żyjąc bez grzechu ciężkiego w łasce uświęcającej, dbając o stan duszy.

      Na jednym końcu Szkaplerza noszę jeszcze cudowny Medalik, na drugim medalik św. Benedykta.
      Nie są to AMULETY, więc codzienna modlitwa „Światłem niech będzie mi Krzyż Święty…” oraz wymagana od nosicieli Szkaplerza „Święty Michale Archaniele…” utrzymuje nas w bliskości wiary w realną obecność i interwencję Bożych Wspomożycieli.

      • Quis ut Deus pisze:

        Nie wiem kto tę stronę czyta, czy to celowe działanie ludzi czy też złość złego za powyższy wpis?
        Noc minęła, mam się dobrze i jedyne co to jestem może trochę niewyspany, ale przeżyję 🙂
        Można mi tyle zrobić, na ile Bóg pozwoli, ale o tym chyba wiadomo?
        Za Jego pozwoleniem „bariera” działa a Wspomożyciele jak widać skutecznie działają 🙂

      • bartekloaf pisze:

        Bardzo chciałbym przyjąć szkaplerz św. Michała Archanioła dlatego dziękuję za Twój wpis Quis ut Deus bo dodał mi jeszcze wiecej wiary w to ze sw Michał nad nami czuwa i broni od złego. Pytanie : Czy przygotowywałeś się jakoś na przyjęcie tego szkaplerza ? Z Bogiem.

        • Quis ut Deus pisze:

          Opowiem pokrótce historię jak to było, bo historia ciekawa. Nie ja znalazłem Św. Michała tylko on mnie. I jestem pewien (szczegóły pominę), że przez kilka lat wywalczył swoim wstawiennictwem moje pełne, prawdziwe nawrócenie.
          Rok 2014 – figura św. Michała przyjeżdża do miasta, w którym mieszkam. Nic o Nim wtedy nie wiedziałem, ale chciałem z ciekawości pójść zobaczyć „o co chodzi”. Wyjazd delegacyjny jednak nie pozwolił, nie było szans pójść. Dostałem wtedy od znajomego obrazek formatu A4, którego nie schowałem tylko powiesiłem. Poczytałem o św. Michale i powiedziałem sobie, że gdzieś go kiedyś znajdę, jak figura będzie niedaleko. Czas jednak mijał, a ja nie szukałem. Z tą jedną uwagą, że od tego czasu zacząłem regularnie odmawiać modlitwę „Święty Michale Archaniele” i robiłem to raczej codziennie.
          Rok temu w sierpniu, „przypadek”*** sprawił, że nie poszedłem jak miałem w zwyczaju na niedzielną Mszę Św. przed południem. Poszedłem zupełnie nietypowo na godz. 16, do kościoła do którego niemal nie chodziłem. Jak się okazało, był to ostatni dzień rekolekcji lub Misji Św. prowadzonych przez Michalitów – figura również była. Podczas homilii ojciec zachęcał po Mszy osoby, które się zdecydowały do przyjęcia Szkaplerza. W tym momencie mnie oświeciło, że Ktoś mi ułożył dzień i mnie akurat tam zaprosił, oraz że nie ma żadnych przeciwwskazań, żebym przyjął Szkaplerz – egzorcyzm odmawiałem już przecież codziennie (w ogóle modlitw i nabożeństw jest sporo). I tak od roku jestem szczęśliwym „nosicielem”, staram się też uczęszczać każdego 8 dnia miesiąca na Msze Św. za wstawiennictwem Św. Michała.
          To wszystko daje mi świadomość i pewność, że w każdej chwili mogę przyzywać Jego szczególnej pomocy i się zjawi -> poczytaj o żołnierzu, któremu pomógł podczas wojny w Korei, znana historia. A inna ciekawa, dająca pojęcie jaki jest mocny – tu na WOWiT czytałem, jak szatan na egzorcyzmach mówił, że ten sam mały „Michałek”, który kiedyś był mało znaczącym w hierarchii aniołem, po wystąpieniu w obronie Boga stał się tak potężny, że teraz może szatana wgnieść butem w ziemię…

          Zastanów się na spokojnie, może w duszy słyszysz wezwanie do oddania się w Jego opiekę i wstąpienie w szeregi wojska niebieskiego?

          *** „W chrześcijaństwie nie ma przypadków” -> Św. JPII 🙂

        • AnnaSawa pisze:

          ….ja też bardzo chciałam i modliłam się wcześniej do Św Michała Archanioła….i przyjechał do mojej parafii….przyjęłam szkaplerz. A w czasie przyjmowania i zaraz po….czułam, że wstąpiłam do jego wojska….jako ostatni szeregowy :-D…ale jednak :).

        • AnnaSawa pisze:

          ….wojska oczywiście ziemskiego ;).

        • bartekloaf pisze:

          Piekna historia. Dzisiaj rozmawiałem z bratem który jest diakonem i od razu jak usłyszał że chcę przyjąć szkaplerz św. Michała Archanioła to dzwoinił do kolegi który ma wujka u Michalitów 😉 Bardzo pragnę oddać się w opiekę Bogu za wstawiennictwem św. Michała Archanioła. Mogę powiedzieć że od jakiegoś czasu toczę taką cichą walkę ze złym. Dzieję się w miom życiu coś niewytłumaczalnego związanego ze światem ciemnośći… nie chcę tego opisywać bo to mój krzyż i muszę z tym żyć… W każdym razie oddaję się Matce Bożej i za jej wstawiennictwem Panu Jezuswoi . Odmawiam codziennie różaniec, albo chociaż dziesiatek różańca. Odmówiłem wiele razy nowenne pompejanską . W końcu przyszła myśl pod wpływem artykułu umieszczonego na tej stronie aby oddać się św Michałowi. Tak jak piszecie , również pragnę być w szeregach wojska niebieskiego. Nie chcę też być osamotniony w drodze do nieba które jest moim ogromnym marzeniem 😉 Pozdrawiam Was serdecznie. Z Bogiem .

  10. m1c pisze:

    Może to i prawda ale to orędzie pochodzi z bardzo dawna o tej godzinie ostatecznej , mnie nawet na świecie nie było , moi rodzice nawet się nie znali a świat istnieje… 2\3 Polaków ówcześnie żyjących już umarło , a może i ja umrę jako emeryt a godzina ta jeszcze nie nadejdzie…

    • JO pisze:

      A moze nie, tego nie wiesz. Co to jest 100 lat w porownaniu do czasu od poczatku istnienia ludzkosci? Od potopu po 2 wojna swiatowa. Ile ludzi zginelo nie przygotowanych. Malo Ci? Codziennie ktos umierajac, przechodzi swoja ostateczna godzine.

    • Quis ut Deus pisze:

      Jest wiele osób mających uczucie „schyłku” w swoich duszach. Dla tych co nie czują, jest wiele proroctw i ostrzeżeń, koncentrujących się na nadchodzących latach.
      Ale…cóż za różnica czy ma to być dziś, za rok czy za 20 lat? Popatrz na całe zło na świecie (i tak wiemy może o promilu tego, co się dzieje) -> szatan szaleje, zbiera potworne żniwo wielu dusz, które idą na zatracenie. Misją wielu staje się nie tylko zbawienie siebie i osób najbliższych, ale wydarcie tak wielkiej liczby dusz szatanowi jak tylko się da. Jesteśmy na wojnie, widać to gołym okiem a tak wielu zdaje się tego nie dostrzegać…

      • AnnaSawa pisze:

        Pytanie na poważnie…..kto ma poczucie „połowy czasu” ???

        • Quis ut Deus pisze:

          Chodzi o czas, czasy i połowę czasu?
          Napisz proszę, jak to uczucie u Ciebie wygląda?

        • AnnaSawa pisze:

          ….dosłownie to odczuwam skrócenie czasu o połowę…niby sekundy tak samo są odmierzane ale rok to jak pół roku…..dwa lata jak jeden rok….dosłownie. ( w porównaniu z odczuciem czasu kiedyś).
          Zegar i jego godziny, minuty, sekundy nie mają tutaj żadnego znaczenia.
          I uderzyło mnie to bardzo… jak słuchając ojca Augustyna Pelanowskiego w filmie „Proroctwo” – przypomniał mi słowa św Jana z Apokalipsy….”..czas, czasów i połowę czasu”.
          Czasem to odczuwam nawet jakoś wewnętrznie…ale nie umiem tego opisać słowami.

          Quis ut Deus…..czy masz podobne odczucie???

        • Quis ut Deus pisze:

          AnnaSawa, skoro wspomniałaś o o. Pelanowskim, to u mnie to wygląda jak tytuł jego (wspaniałej) książki: „Nie ma już czasu”.
          Czuję jak przesypują się ostatnie ziarna piasku w klepsydrze i nie wiem czy ze wszystkim zdążę – po tym jak wszedłem w temat nadrabiam zaległości i mam ciągłe rekolekcje.
          Co do zasuwania czasu, to mi właśnie uświadomiłaś coś co sam zauważyłem a nie potrafiłem nazwać – uwierzysz, że ostatnio wpadła mi myśl zakupu zegarka slow watch na rękę, z jedną tylko wskazówką (wskazuje tylko godziny i kwadranse), żeby choć trochę zwolnić, bo tak szybko czas biegnie? 🙂

    • Irena pisze:

      O byśmy tej godziny nie doczekali ale byśmy wiele dusz przyprowadzili do Boga. Myślę, że my, którzy wiemy o tej godzinie i znamy prośbę Jezusa odpowiemy za wiele dusz, które moglibyśmy uratować a tego nie uczyniliśmy. Komu wiele dano, wiele będzie się od niego żądać.
      Panie Jezu zmiłuj się nad nami i nad całym światem.

    • Maggie pisze:

      @m1c:
      Skoro lubisz logikę to podsumuję: z pewnością z upływem każdej cząstki czasu (sekundy, godziny, doby, dnia itp) przybliża się ten czas zapowiedziany. Jednym słowem jesteśmy coraz bliżej, zostawiając za sobą to co minione. Więc jest to bliżej niż dalej. Kiedy? tylko Pan Bóg wie, a że dla Niego wieczność jest wiecznością bez granic, więc czas nie istnieje – nic ani nikt Go nie może objąć by zamknąć w jakiekolwiek ramy wymiarowości w tym i w czasowości etc. Jam JEST, który JEST.
      Jezus jest Panem❣️

  11. Ehmm pisze:

    Czy musiało aż do tego dojść?
    Samobójstwo holenderskiej polityk. „Zostałam zgwałcona przez gang muzułmanów”

  12. wobroniewiary pisze:

    Dzień 7. nowenny przed Wniebowzięciem

    Pomódl się dziś za wszystkich, którzy opiekują się osobami uzależnionymi, w nałogach, za rodziny borykające się z tym problemem wśród swoich bliskich – o Bożą nadzieję i moc do walki, a także światło Ducha Świętego, który prowadzi do zwycięstwa.

    Maryjo, Wspomożycielko nasza, wstawiaj się za nami u Twojego Syna.

    Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…

    Modlitwa
    Maryjo, przez Twoje orędownictwo wołamy, aby moc Twego Syna pomogła człowiekowi naszych czasów zwyciężać to, co niszczy jego godność, a moc Chrystusowych darów dała siłę do walki o prawdziwe wartości rodzące pokój i radość w drodze do życia wiecznego. Amen.

  13. Ania pisze:

    Te grzechy surowo potępiał o. Pio

    W ciągu dnia spowiedź była głównym zajęciem Ojca Pio. Wykonywał on swoją pracę spoglądając we wnętrze penitentów. Okłamywanie Ojca Pio podczas spowiedzi było niemożliwe. Zaglądał on w ludzkie serca. Często, kiedy grzesznicy byli nieśmiali, Ojciec Pio sam wymieniał ich grzechy podczas spowiedzi.

    Ojciec Pio zapraszał wszystkich wierzących do spowiedzi przynajmniej raz na tydzień. Mówił: „Nawet, jeśli pokój był zamknięty, po pływie tygodnia konieczne jest jego odkurzenie”.

    Zobacz, które grzechy surowo potępiał.

    KŁAMSTWA

    Pewnego dnia, mężczyzna wyznał Ojcu Pio. „Ojcze, mówiłem kłamstwa, kiedy byłem w towarzystwie moich przyjaciół. Zrobiłem to, aby wszystkich rozbawić”. Ojciec Pio powiedział: „Ach tak! Czy ty chcesz iść do piekła z powodu żartów?”

    PLOTKARSTWO

    Pewnego dnia Ojciec Pio powiedział do penitenta: „Jeśli plotkujesz na temat innego człowieka to znaczy, że usuwasz tą osobę ze swojego serca. Lecz uświadom sobie, że gdy usuwasz tą osobę ze swego serca, razem z tą osobą z twojego serca usuwany jest również Jezus.”

    MAGIA

    Pewna kobieta powiedziała: „Spowiadałam się u Ojciec Pio w listopadzie 1948. Wśród wielu innych spraw powiedziałam, że jesteśmy zaniepokojeni ciotką, która czyta czasopisma dotyczące magii w naszej rodzinie. Ojciec Pio nakazującym tonem powiedział: „Natychmiast wyrzuć te materiały.”

    ROZWÓD

    Młoda kobieta, kończyła wyznawanie grzechów. Otrzymała rozgrzeszenie od Ojciec Pio, który powiedział: „Musisz pogrążyć się w ciszy modlitwy w ten sposób zachowasz swoje małżeństwo.”

    Kobieta była zdziwiona, ponieważ ona nie miała żadnych problemów w małżeństwie. Jednak po długim czasie duże problemy pojawiły się w jej małżeństwie. Jednakże była przygotowana by stawić czoła tym problemom. Przezwyciężyła trudny okres i uniknęła zniszczenia małżeństwa postępując zgodnie z sugestią, którą otrzymała od Ojca Pio.

    ABORCJA

    Pewnego dnia, Ojciec Pellegrino spytał Ojca Pio: „Ojcze, dziś rano odmówiłeś rozgrzeszenia kobiecie, która dopuściła się aborcji. Dlaczego jesteś taki rygorystyczny w przypadku tego złego, godnego pożałowania postępku?”.

    Ojciec Pio odpowiedział: „Dzień, w którym ludzie, zatroskani o ekonomiczny rozwój, z powodu cielesnych defektów lub z powodu poświęcenia się dobrom materialnym, zagubią się w horrorze aborcji, będzie najstraszniejszym dniem ludzkości. Aborcja jest nie tylko zabójstwem, lecz również samobójstwem. Czy tym ludziom, których my widzimy na krawędzi popełnienia dwóch zbrodni chcemy pokazać naszą wiarę? Czy chcemy ich bronić?”

    https://misyjne.pl/te-grzechy-surowo-potepial-o-pio/

    • Kazimierz pisze:

      Laudetur Iesus Christus et Maria Immaculata!

      „Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie».
      (J 4, 23-24)

      […]
      105. MĘKA I ZMARTWYCHWSTANIE KOŚCIOŁA
      16.6.1978 r. 
      Ojciec Pio: Pisz synu, jestem O. Pio. Dołączam swój głos do innych głosów z Nieba. Będąc jeszcze na ziemi, widziałem już wyraźnie, za łaską Bożą, jaka będzie przyszłość Kościoła. Widziałem jego pracę i wstępowanie na drogę Kalwarii. Widziałem ciemność, która Go otoczy i w której pogrążać się będzie coraz bardziej. Widziałem „Judaszy” i następstwa ich zdrady. Widziałem męczenników, widziałem skazańców, widziałem jak krew obficie spływa na ziemię. Lecz widziałem również pączki pełne życia, widziałem jutrzenkę wiosny, widziałem bolesną mękę Kościoła i jego promienne zmartwychwstanie, a wśród tego wszystkiego widziałem też i ciebie, synu mój. Widziałem jak idziesz ze swym krzyżem za Barankiem po drodze na Kalwarię. Widziałem ciebie z bagażem utrapień na plecach, gdy ogłaszasz Kościołowi główny problem duszpasterstwa. Wielka liczba duchownych w imię jakiejś reformy, lub też jakiegoś Soboru, postanowili wszystko zmienić, wszystko przebudować: Biblię, Ewangelię, Tradycję. Spychano na bok Chrystusa, prawdziwego Boga i coraz otwarciej opowiadali się za Jego Człowieczeństwem, zaprzeczając istnieniu Jego Bóstwa. Chęć „zreformowania” Boga, Jego Nauki i Moralności oznacza dojście do najwyższego stopnia zarozumiałości i pychy, do jakiej tylko człowiek jest zdolny dojść.
      Synu mój, w przeszłości Kościół znał również ludzi w rodzaju tylu obecnych zarozumiałych teologów, ale ukazywali się oni na scenie Kościoła tylko sporadycznie, nigdy w tak wielkiej liczbie, jak teraz. Nigdy też nie dyskutowano o całym Objawieniu i Prawie, co spowodowało obecnie zatracenie sensu Dobra i zła, rzeczy dozwolonych i zakazanych.

      106. NIEPRZYJACIEL NIE ZWYCIĘŻY
      Ojciec Pio: Synu mój, ile czasu użył szatan na przygotowanie swego obszernego planu zmaterializowania Kościoła i świata! Tysiące lat. W dwóch ostatnich stuleciach, w imię postępu, posługując się materialnym postępem, przyśpieszył czas środkami, jakie postęp dał do dyspozycji ludzkości, a stąd i Kościołowi. Przyśpieszył on swój zabójczy plan zniszczenia Kościoła, którego nienawidził zawsze, jeszcze przedtem zanim Zbawiciel ustanowił Go jako Sakrament zbawienia, pośrodku całej ludzkości.
      Udało się zawziętemu wrogowi zniszczyć dzieło Boże tylko częściowo, bo nie pozwolono mu przekroczyć określonych granic. Szatan nie odniesie zwycięstwa, lecz szkody wyrządzone duszom są na pewno nieobliczalne. Przewyższają one wszelką zdolność rozumowania ludzkiego.
      Na próżno stawiać pytanie, dlaczego tak dzieje się? Odpowiedź była dana i powtarzana wiele razy. Synu mój, zostałeś wybrany za narzędzie Opatrzności, by przypomnieć główne problemy duszpasterstwa. Duszpasterze winni kierować wszystkimi czynnościami. Żadna odnowa lub odrodzenie nie będzie możliwe, jeśli się go nie oprze na nieprzemijających fundamentach Wiary i Moralności.

      107. POWIAŁ JUŻ WIATR OCZYSZCZENIA
      Ojciec Pio: Synu mój, tysiąc lat dla Boga znaczą mniej niż przemijająca chwila. Aktualna sytuacja Kościoła podobna jest do mglistego dnia jesiennego: powietrze jest ciężkie, widzialność słaba, dużo wypadków i złe samopoczucie. Potem zrywa się wiatr, rozwiewa zimne, gęste chmury i słońce jaśnieje znowu, przywracając zmęczonym ludziom nadzieję. Wiatr oczyszczenia już wieje i zakrywa Niebo coraz to ciemniejszymi chmurami. Potem przychodzi burza, która porusza wszystko, niszczy także ociężałe nadzieje wroga… Słońce nowej ery, pokoju i sprawiedliwości, oświeci ziemię nowym blaskiem, nigdy dotąd nieznanym. Gorąco tego słońca uczyni ziemię płodną, jak nigdy dotąd.
      Synu mój, dobroć Boża udzieliła tobie łaskę widzenia wszystkiego, jak też wyniku zwycięstwa, po trudnej walce przepowiedzianej i przeżytej przez ciebie. Następnie i ty przyjdziesz do domu Ojca, by śpiewać z nami wieczne uwielbienie Boga, oraz ogłaszać Jego Moc, Chwałę i Cześć przez wieki wieków. Amen!
      Synu mój, Jezus patrzy na ciebie z miłością. Kochaj Go synu, kochaj i idź za Nim, aż na Szczyt.
      Niech cię Pan błogosławi, opiekuje się wami dzisiaj i broni zawsze od napaści nieprzyjaciół.
      […]
      /Ks.Ottavio Michelini; Orędzie Pana Jezusa Chrystusa do kapłanów/

  14. Ola s. pisze:

    GDZIE MOŻNA KUPIĆ KSIĄŻKĘ LUDMIŁY KRAKOWIECKIEJ? PRZESZUKAŁAM INTERNET I NIGDZIE NIE MA😔

    • Waldemar pisze:

      Na FB piszą że tutaj https://www.rsmu.pl/kontakt, trzeba zadzwonić.

    • Ela pisze:

      Odpowiedź ze strony rsmu: „Dialogi drukiem ukazały się w nakładzie odpowiadającym naszym wewnętrznym potrzebom. Ponieważ nakład był trochę „na wyrost” dzieliliśmy się Dialogami z osobami poszukującymi (…). Obecnie, z powodu mocno uszczuplonego zasobu, zatrzymaliśmy resztę egzemplarzy dla kandydatów na członków oraz uczestników rekolekcji i skupień. Do czasu nowego wydania wstrzymujemy wysyłanie Dialogów innym osobom. Wzrost zainteresowania duchowością przekazaną w Dialogach poskutkuje pewnie wznowieniem. Czas nie jest jeszcze znany”
      Pozostaje mieć nadzieję, że wznowienie ukaże się szybko.

  15. Ania pisze:

    Nowenna – 13 VIII – poniedziałek
    Dzień dziewiąty
    Boże, który nieustannie wspierasz rodzinę ludzką swoim błogosławieństwem i dajesz jej wzory świętości, prosimy Cię, abyśmy wiernie naśladowali wzór świętego Ojca Maksymiliana i przez szczególne oddanie Niepokalanej szerzyli królestwo Chrystusowe.
    Święty Maksymilianie, który z miłości oddałeś życie za ocalenie bliźniego, w imię tej miłości wspomóż mnie swoim wstawiennictwem i uproś mi łaskę…, o którą pokornie proszę.
    Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo…
    O Maryjo bez grzechu pierworodnego poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy, i za wszystkimi, którzy się do Ciebie nie uciekają, a zwłaszcza za nieprzyjaciółmi Kościoła świętego i poleconymi Tobie.

    Rozważanie:
    „Życie wewnętrzne: najpierw cały dla siebie, a tak cały dla wszystkich”.
    (św. Maksymilian, Regulamin życia)
    Święty Maksymilian dbał najpierw o swoją osobistą świętość, by sam był pełen mocy Bożej. Dopiero wtedy szedł i z przepełnionego serca dawał innym, aby także oni poznali piękno Bożej miłości. Wśród wielu środków ewangelizacji najskuteczniejsze są te podane przez Jezusa: modlitwa, post i jałmużna. Obok nich są też wszystkie środki godziwe, na które pozwala stan i okoliczności. Swoje uświęcenie człowiek realizuje poprzez codzienne, częste konfrontowanie własnego życia z Objawieniem. Słowo Boże to żywy Bóg, jak mówi list do Hebrajczyków: „Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca” (4, 12).
    Tak „uzbrojeni” możemy wyruszyć na „podbój” świata, by zdobywać dusze dla Chrystusa.
    Istotnym elementem ewangelizacji jest świadectwo: czyny, które potwierdzają wypowiadane przez nas słowo. Wiara rodzi się ze słuchania, a potwierdzona świadectwem życia, przynosi owoce w postaci nawrócenia.
    /tekst: O. Jerzy Szyran OFMConv/
    fot. Magdalena Chudzicka
    PS
    Jeszcze będzie jeden post, z zakończeniem rozważań.

  16. kasiaJa pisze:

    Wielki Odpust Kalwaryjski Uzdrowienie chorych – módl się za nami! – nabożeństwo uzdrowienia

  17. wobroniewiary pisze:

    BLISKO 20 PAŃSTW POŁĄCZY SIĘ NA WSPÓLNEJ MODLITWIE RÓŻAŃCOWEJ TRWAJĄCEJ OD 15 SIERPNIA DO 7 PAŹDZIERNIKA

    W ostatnich tygodniach w USA, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Australii oraz Nowej Zelandii powstała – wzorem Polski – inicjatywa by w każdym z tych krajów wierni podjęli modlitwę różańcową w obronie katolickiej wiary i ocalenia swych Ojczyzn. W ostatnich dniach do inicjatywy dołączyły Dania, Indie, Panama, Liban, Nigeria, Zimbabwe, Włochy oraz Meksyk.

    Modlitwa różańcowa za Ojczyznę będzie dzieliła się na dwa etapy.

    Pierwszy będzie polegał na 54. dniowej (jak w Nowennie Pompejańskiej) codziennej modlitwie różańcowej za Ojczyznę trwającej od 15.08 (Wniebowzięcie NMP) do 7.10 (Matki Bożej Różańcowej).

    Dla wiernych modlących się indywidualnie będzie to minimum jeden dziesiątek różańca odmawiany codziennie w tym okresie z intencją Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę:

    „Z Maryją Królową Polski modlimy się o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu”.

  18. Ada pisze:

    a jak to w normalnym życiu stosować, mając np rodzinę? przecież są chwile przyjemności, wspólne spacery, wyjścia na lody, do restauracji, urlopy z dziećmi, przecież obok pracy jest też ta druga strona. Bez tego zresztą człowiek by oszalał chyba. ja staram się np. nie czytać już podobnych tekstów, bo u mnie powodują one niechęć do życia i totalny marazm i załamanie duchowe. może jest to dla dusz wybranych? na pewno staram się więcej modlić za świat, ale jak zrezygnować ze wszystkiego mając np dzieci i rodzinę?
    Druga sprawa, wiem w duchu widząc co dzieje się na świecie, że idą ciężkie chwile. ja modlę się o ratunek dla mojej rodziny. ale jak to pogodzić z np. objawieniem Boga Ojca, dopiero niedawno zaczęłam odkrywać w Bogu Ojca. ja miałam niedobrego ojca, i dla mnie modlitwa Ojcze nasz, stanowiła wielki problem, szczególnie te słowo Ojcze. wiele lat się z tym zmagałam. a tu jest że świat z przerażeniem będzie oczekiwać Boga – Sędziego. czy chodzi o świat, czy o nas, wierzących? w końcu mam się Boga bać czy nie? ciężko mi to zrozumieć. A orędzia Boga Ojca są tak piękne, że ciężko mi uwierzyć że są prawdziwe. trochę chaotycznie, nie umiem przekazać tego co w duszy

    • Monika pisze:

      Mnie wczoraj powiedział pewien wyraźnie starszy już kapłan – a więc myślę, że może nie wynikało to z jego postępowości – że nie mogą być w życiu tylko same umartwienia i pokuta, że przyjemności też są potrzebne i dodał dosłownie, że „Pan Bóg błogosławi przyjemności”. One też są dane od Boga a więc do Boga też prowadzą.

      Ja to tak rozumiem, że chyba żadne odchyły tak w jedną jaki w drugą stronę nie są wskazane i mogą oddalać zamiast zbliżać do Boga. Same przyjemności w życiu – to chyba nie o to chodzi ale tak samo życie tylko samą pokutą, umartwieniami i na nieustannych postach czy wyrzeczeniach, gdzie nie ma miejsca na przyjemności – to Kościół tego nie popiera. Starszy i doświadczony kapłan dał taką właśnie jasną odpowiedź: „Pan Bóg błogosławi przyjemności”.
      Raczej tak jak ze wszystkim w życiu, trzeba rozeznawać co kiedy i w jakim momencie.
      A pokora zawsze i wszędzie jest wskazana – życie w pokorze, to życie w prawdzie.
      Pokora to nie jest brak radości, raczej ma wiele wspólnego z radością.

    • wobroniewiary pisze:

      Piszesz: „a jak to w normalnym życiu stosować, mając np rodzinę? przecież są chwile przyjemności, wspólne spacery, wyjścia na lody, do restauracji, urlopy z dziećmi”

      Polecam wysłuchanie 3 kazań i konferencji ks. Dominika Chmielewskiego z Wielkiego Zawierzenia
      On aż krzyczy o tym, że dzisiejsza pokuta (wg słów s. Łucji z Fatimy) to spełnianie obowiązków stanowych – właśnie wspólny czas z rodziną, lody, spacery itd.

      A tutaj link do konferencji ks. Dominika – naprawdę mocne i wartościowe!
      Dzień trzeci, czwarty i piąty

      http://radioniepokalanow.pl/do-odsluchania-wielkie-zawierzenie-nabozenstwa-kazania-konferencje/

  19. Quis ut Deus pisze:

    Ada, wszystko się łączy i nic nie wyklucza.
    Czy to „Dzieło Miłości Ukrzyżowanej”, czy „Iskra z Polski” podejmuje trud pełnego zaufania Bogu, wzięcia na siebie krzyża codziennego, łączenia go z krzyżem Chrystusa za nawrócenie i ocalenie dusz wielu grzeszników przed piekłem.
    Jest to pewna forma realizowania miłości do bliźniego – przecież nie każdy jest jak brat Albert czy siostra Teresa z Kalkuty a tu można się poświęcić i pokazać miłość nieco inaczej niż bezpośrednio.
    I teraz najważniejsze, bo chyba miałem podobne obawy – wiesz, że kara nadchodzi, boisz się o rodzinę (w przyszłości) ale też i boisz się krzyża, który trzeba nałożyć i ofiarować Bogu. Natomiast krzyż może a wcale nie musi być cięższy, niż to co masz obecnie. Alicji Lenczewskiej Jezus mówił, że sama intencja i gotowość równa jest już czynowi – od Pana natomiast zależy czy i kiedy ofiarę weźmie (krzyż nałoży).
    Na pewno Bóg nie przygniata tak, żeby tego nie znieść. Muszę Ci też powiedzieć, że jak się już zdarzają konkretne sytuacje, to wiem, że to krzyż i ze spokojem ducha je przyjmuję ciesząc się nawet (serio), że ratuję dusze, że uczestniczę w Wielkim Planie Bożym. Mam na to od Boga siłę. Sprawia mi też osobistą satysfakcję dokopanie szatanowi, który człowiekiem gardzi, nienawidzi go, wikła wokół niego sidła grzechu i zaślepia głos sumienia, śmiejąc się z nas – jednocześnie niszczy rodzaj ludzki – wojny, zabójstwa, gwałty, przemoc wobec dzieci, aborcje itd.
    Kiedy się już zdecydujesz, sama możesz od siebie ofiarowywać Bogu umartwienia w intencji nawrócenia grzeszników, osobiście decydując co to może być – wachlarz jest bardzo szeroki – np. odmówienie sobie gałki lodów, kiedy idziecie całą rodziną, czegoś na co masz akurat ochotę, a nie jest konieczne, post całkowity do danej godziny, odprawianie Drogi Krzyżowej, mimo że normalnie byś tego nie robiła, powstrzymanie się od „czułości” w piątki, okazanie sympatii nielubianej osobie i wiele, wiele innych.
    Kiedy zdajesz sobie sprawę, że jesteś częścią tego planu, że robisz rzeczy Bogu miłe, że sprawiasz Mu przyjemność – poczujesz się tak kochanym dzieckiem Bożym, że zaczniesz z nim rozmawiać i mówić do niego w swojej duszy. Dostrzeżesz piękno tego, co dla człowieka naszykował i jak nas wszystkich szanuje, dając wolną wolę (złe duchy też ją miały – stąd to wszystko się teraz dzieje). Wtedy te Jego orędzia mają głęboki sens.
    Dalej, z niczego nie trzeba rezygnować, z dzieci to już w ogóle. To co się zmieni to koncentracja rodziny na nieco innych sprawach, rozwój duchowy dzieci, wyczulenie na grzech i zło. Ale zbliżycie się do siebie jeszcze bardziej.
    Ostatecznie, jesteśmy tu przez chwilę, na obczyźnie. Ojczyzna jest w niebie. Od nas zależy jak blisko Boga się kiedyś znajdziemy. Nie bez przyczyny im ktoś jest bliżej rzeczywistości Niebieskiej, sprawy świata obchodzą go coraz mniej.
    Na koniec ważna informacja – np. z Iskry można w każdej chwili zrezygnować i powiedzieć Bogu – przepraszam, weź ten krzyż ale nie daję rady. Bóg do niczego nie przymusza.

    • Kazimierz pisze:

      Laudetur Iesus Christus et Maria Immaculata!

      Warunki naśladowania Jezusa
      „Potem mówił do wszystkich: «Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść ma człowiek, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?”
      (Łk 9, 23-25)

      „A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: «Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz!» Jezus mu odpowiedział: «Lisy mają nory i ptaki powietrzne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć». 
      Do innego rzekł: «Pójdź za Mną!» Ten zaś odpowiedział: «Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca!» Odparł mu: «Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże!» 
      Jeszcze inny rzekł: «Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu!»  Jezus mu odpowiedział: «Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego».
      (Łk 9, 57-62)

      „A szły z Nim wielkie tłumy. On odwrócił się i rzekł do nich: «Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem.
      Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.”
      (Łk 14, 25-27)

      „Wówczas Piotr rzekł: «Oto my opuściliśmy swoją własność i poszliśmy za Tobą». On im odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu albo żony, braci, rodziców albo dzieci dla królestwa Bożego, żeby nie otrzymał daleko więcej w tym czasie, a w wieku przyszłym – życia wiecznego».
      (Łk 18, 28-30)

      „A spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, wielu mówiło: «Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?»  Jezus jednak świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: «To was gorszy? A gdy ujrzycie Syna Człowieczego, jak będzie wstępował tam, gdzie był przedtem? Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą». Jezus bowiem na początku wiedział, którzy to są , co nie wierzą, i kto miał Go wydać. Rzekł więc: «Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli mu to nie zostało dane przez Ojca». Odtąd wielu uczniów Jego się wycofało i już z Nim nie chodziło. Rzekł więc Jezus do Dwunastu: «Czyż i wy chcecie odejść?»
      (J 6, 60-67)

    • Ada pisze:

      dziekuję Wam za odpowiedź. ja i tak bardzo się koncentruję na rozwoju duchowym dzieci, choć jest to bardzo utrudnione żyjąc w niepełnej rodzinie, i z osobami niewierzącymi. ale był czas że zatracałam się w modlitwie, a zaniedbywałam dzieci. nawet z objawień w Medjugorie, jest aby codziennie odmawiać cały różaniec, Msza Św i Pismo Św., wiecie że jest to niemożliwe, chyba że porzuciłabym pracę albo zaniedbałabym dom, a tej pracy jest tak dużo.i to we mnie toczy się ta walka, czy iść do kościoła, czy zostać z dziećmi. bo nie mam raczej ich zostawić z kim. jest babcia, ale one wtedy latają samopas, oglądają co chcą, takie nieupilnowane.
      Pozdrawiam Was wszystkich, z modlitwą.

      • wobroniewiary pisze:

        Odmawiasz jeden dziesiątek poświęcając czas dzieciom 🙂

        Po to mamy Różę Różańcową, należąc do niej odmawiasz dziesiątek a jakbyś miała cały Różaniec odmówiony

      • Kaśka pisze:

        Jeden akt oddania się Panu Jezusowi jest więcej wart niż cały dzień postu. Pięknie jest odmawiać cały Różaniec codziennie, ale jeśli nie towarzyszy temu przyjmowanie codziennych trudów i przykrości z miłości do Pana Jezusa niewiele to będzie warte. To, co wydaje się nic nie znaczące w naszej codzienności: nie odpowiedzenie na przykrość ze strony męża (jakich przecież nawet w dobrych małżeństwach jest wiele), zabawa z dzieckiem kiedy miałam inne plany akurat, sumienne codzienne sprzątanie pomimo, że nie widać efektów – to wszystko może być największą ofiarą. Największą, bo niewidoczną dla świata, tylko dostrzeganą przez Pana Boga.
        A te uczucia zniechęcenia – przyjrzyj się temu, czy to nie przypadkiem pokusa szatańska. Odrzucaj te uczucia i natychmiast oddawaj serce Panu Jezusowi.
        Ściskam mocno!!!

        • Kaśka pisze:

          I właśnie o to chodzi, że w tym naszym życiu mamy być święci! Nie na misjach, nie na wojnie, nie w Afryce ale tu i teraz, tam gdzie chce tego Pan Bóg i tak jak On tego chce – czyli właśnie w naszej codzienności.

  20. wobroniewiary pisze:

    Ada, dla Ciebie i innych matek, bo może przeoczyłaś ten wpis 🙂

    Zacznijmy od matki rodziny. Matka zajęta wychowaniem dziecka powie: ja nie mam czasu na skupienie, na modlitwę. Ja nie mam czasu, aby iść do kościoła, bo wszystkie ciężary spadają na mnie. Lecz jeśli nie może – jej pragnienie, aby wielbić Nas w kościele, aby była skupiona, aby szła przed Tabernakulum wypłakać swoją duszę i złożyć tam wszystkie kłopoty – ten jej akt pragnienia Nam wystarcza! Ona jest matką, ma obowiązek wypełnienia tego, czego dana chwila od niej żąda. Niech ona będzie jasnym promieniem w ognisku domowym, niech ona będzie miłością dla męża, dla dzieci i tym słońcem dla całej rodziny. Niech odda Nam kłopoty swoje z wychowaniem dzieci, niech Nam da te zmagania, których każda chwila od niej żąda, i te troski, i te wszystkie cierpienia. To jest najpiękniejsza modlitwa i najpiękniejsze zjednoczenie z Nami, bo wszystko co czyni, czyni dla Nas. Gdy cierpi, niech da cierpienie. Gdy raduje się, niech odda radości. Niech jej ognisko domowe będzie zapalone Naszą Miłością, miłością bliźniego, rodziny, miłością całego otoczenia. I ta matka niech będzie spokojna: Bo gdy dzień jej minie w ciągłych utarczkach, ale ten dzień będzie oddany Nam, gdy znowu po całej pracy dnia odda Nam tę wieczorną chwilę obecną i zjednoczy się z Nami, wołając: „O Boże, Ojcze Nasz! Oddaję Ci wszystko: siebie i moich najdroższych i tę pracę. Błogosław nam i miej nas w swojej opiece!”. Jeżeli dała Nam chwilę obecną z miłością – to znaczy, że dała Nam wszystko co mogła dać. Jeżeli będzie mogła i będzie [miała] więcej czasu, da Nam więcej.

    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2018/06/20/pan-jezus-do-s-medardy-dajcie-nam-grzechy-wasze-dajcie-nam-zmagania-wasze-dajcie-nam-lzy-dajcie-nam-radosci/

  21. Jadzia pisze:

    Witam, gdzie mogę kupić Dialogi ? Pozdrawiam

  22. Maria pisze:

    Dołączam się do pytania: gdzie można nabyć Dialogi? Praktycznie od dawna nieosiągalne :(((

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s