Św. Jan Maria Vianney: o fałszywej i obłudnej modlitwie

Przyjacielu! Przed Bogiem drżą Święci Aniołowie, którzy nie ośmielają się podnieść ku Niemu oczu, więc zasłaniają skrzydłami swoją twarz, bo nie mogą znieść blasku Jego Majestatu! A ty, okryty grzechami, klękasz sobie na jedno kolano, a drugie trzymasz w powietrzu! A więc te słowa, które wychodzą ci z ust – że wierzysz w obecność Bożą – są czymś wstrętnym. Jesteś podobny do małpy, która naśladuje to, co widzi u innych.

Proboszcz z Ars swoje kazania kierował do ludzi bardzo biednych i niereligijnych. Odnalazł jednak z nimi wspólny język, gdyż sam wychowywał się w bardzo złych warunkach. Parafianie zaufali księdzu, który ciągle pościł, spał na gołych deskach i tak jak oni nic nie miał. Uświadomienie sobie tego tła może pomóc w przyjęciu ostrych słów Proboszcza z Ars.

Modlitwa

Kocham Cię, o mój Boże, i moim jedynym pragnieniem jest kochać Cię aż do ostatniego tchnienia mego życia. Kocham Cię, o mój Boże, nieskończenie dobry, i wolę umrzeć kochając Cię, niż żyć bez kochania Cię. Kocham Cię, Panie, i jedyna łaska, o jaką Cię proszę, to kochać Cię wiecznie… Boże mój, jeśli mój język nie jest w stanie mówić w każdej chwili, iż Cię kocham, chcę, aby moje serce powtarzało Ci to za każdym moim tchnieniem (Św. Jan Maria Vianney, Modlitwa)

Modlitwa dobrego chrześcijanina powinna być ożywiona miłością Boga i nienawiścią grzechu, jako największego zła, a także szczerym pragnieniem unikania tegoż grzechu i tępienia go na każdym kroku. Jednak i tego warunku nie spełnia modlitwa grzesznika, który w ogóle nie żałuje tego, że obraził dobrego Boga, skoro bez przerwy krzyżuje Go w swoim sercu. Kiedy odmawia akt skruchy, zabawia się w kłamcę i zwykłego błazna. Niech sobie mówi: Boże, Ty widzisz moje grzechy, ale patrz również na skruchę mego serca! – Gdzie ten twój żal, człowieku? Przechwalasz się tylko, ale skruchy w sobie nie masz. Mieli ją święci pustelnicy żyjący po lasach – ludzie, którzy w dzień i w nocy opłakiwali swoje grzechy. Gdybyśmy przeszli szczegółowo każdą modlitwę, którą odmawia grzesznik, dostrzeglibyśmy tam same fałsze i obłudę.

Czytamy w Ewangelii, że żołnierze wprowadzili Jezusa Chrystusa do pretorium, zdjęli z Niego szaty, zarzucili Mu na ramiona szkarłatny płaszcz, wcisnęli na Jego skronie cierniową koronę, bili Go kijami po głowie, policzkowali Go, pluli Mu w twarz i prześmiewczo zginali przed Nim kolana. Czy może być większa zniewaga niż ta? Tak samo postępuje grzesznik, który wcale nie ma zamiaru się poprawić. Bo w swoim sercu na nowo krzyżuje Chrystusa i zadaje Mu obelgi, jako że wszystko co robi, robi po to, żeby Zbawicielowi zadać nową śmierć – gdyby tylko mógł On jeszcze raz umrzeć. Jak długo więc trwamy w grzechach, tak długo wzorem żydów krzyżujemy Chrystusa w swoich sercach, a wzorem żołnierzy szyderczo zginamy przed Nim kolana, przybierając z zewnątrz postawę modlitwy.

Powiecie może: Ale my tego nie chcemy, kiedy zabieramy się do modlitwy. Niech nas Bóg broni od podobnych bluźnierstw! Piękna wymówka! Kto grzeszy, nie chce stracić łaski, a przecież ją traci. Czy z tego powodu jest mniej winny? Potępieńcy, którzy się teraz palą w piekle, też nie mieli ochoty iść na potępienie. Ale czy są z tego powodu mniej winni? Nie. Bo wiedzieli dobrze, że przez taki czyn albo przez takie słowo dopuszczają się grzechu śmiertelnego. Grzesznik, który się modli, nie ma zamiaru naigrawać się z Boga, a przecież się naigrawa, kiedy na przykład, nie chcąc powstać z grzechu, mówi: Boże mój, kocham Cię. Bo nie kocha Stwórcy, skoro kocha grzech. Taka modlitwa nie może być aktem pobożności; ona jest obłudą, a fałszem i obłudą nie można Bogu oddawać czci. Jest haniebną zniewagą, jeżeli na ustach mamy imię Jezusa Chrystusa, a jednocześnie w sercu Go krzyżujemy…

Przyznacie więc, że modlitwa grzesznika jest samym tylko splotem kłamstw i sprzeczności. Potwierdzają tę prawdę słowa Ducha Świętego: Kto odwraca uszy swe, aby nie słuchał zakonu, modlitwa jego obrzydła będzie (Prz 28, 9). Niestety, może połowa tych, którzy mnie teraz słuchają, należy do rzędu tych zaślepieńców! A przecież ci ludzie stoją tu spokojni – moje słowa ich nudzą, jakby wcale ich nie obchodziły. Diabeł ich zaślepił, omotał ich serce i zamienił je w kamień. O drogi Boże, do jak okropnej przepaści wiedzie człowieka grzech!

Ale może powiecie: Z tego wynika, że trzeba przestać się modlić, skoro to tak bardzo znieważa Boga. – Nie o to mi chodziło, kiedy dowodziłem, że wasze modlitwy w stanie grzechu są kłamstwem. Chciałem tylko, żebyście wołali do Boga: Boże, ja Cię teraz nie kocham, ale spraw, żebym Cię kochał. Zamiast mówić: Boże, bardzo żałuję, że Cię zasmuciłem – mówmy raczej: Boże, nie czuję żalu za grzechy; udziel mi skruchy, której tak bardzo potrzebuję. Niech porzucę złości, niech się ich boję. O Boże, spraw, żebym występek miał w wiecznej nienawiści, dlatego, że to Twój największy wróg – wróg, który spowodował Twoją mękę i śmierć krzyżową, który pozbawia człowieka Twojej łaski i przyjaźni i na zawsze oddziela go od Ciebie.

Spraw, Boski Zbawicielu, żeby nasze modlitwy pochodziły z serca wolnego od grzechu i kochającego Ciebie. Amen.

Św. Jan Maria Vianney, Kazania proboszcza z Ars, Warszawa 1999, s. 141-143

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

62 odpowiedzi na „Św. Jan Maria Vianney: o fałszywej i obłudnej modlitwie

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. kropka pisze:

    Mt 13,36-43
    „Jezus odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: „Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście”. On odpowiedział : „Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha”.

  3. Anna pisze:

    Czy to prawda, co czytam na wp.pl ??

    Były ksiądz Jacek Międlar wydaje autobiografię. Atakuje Kościół, Żydów i ujawnia, że został ojcem
    Porównuje się do zamordowanego ks. Jerzego Popiełuszki, a pogrom w Jedwabnem nazywa „perfidnym żydowskim kłamstwem”. Wskazuje homoseksualistów i pedofilów w polskim Kościele. Niecałe dwa lata po zrzuceniu sutanny przyznaje, że ma rodzinę i został ojcem. Były ksiądz Jacek Międlar wydał właśnie swoją autobiografię.

    • Renata Anna pisze:

      Nie wiem prawie nic o wspomnianej wyżej osobie, lecz wiem na pewno, że potrzebuje BARDZO DUŻO MODLITWY, aby nie zrobił tego samego co zrobił Luter!!! Posługuje się półprawdami. Półprawdy nie pochodzą od Pana Boga. Niestety ma wielu zwolenników.

      • Maggie pisze:

        Ksiądz to człowiek i różne ludzkie przywary nie są mu obce, a zły atakuje ze wszech stron, aby robotników zabrakło, zwłaszcza gdy źniwa tuż, tuż.❣️🙏🏻❣️
        Gdzie rogaty nie może, tam babę pośle – niestety niezbyt dobrze wychowuje się młode dziewczyny, aby postawiły barierę jak granicę i nie były instrumentem rogatego … bo to jak u Sztaudyngera, że: to cały w tym ambaras, aby dwoje chciało naraz.
        Kiedyś, dosłownie mnie sparaliżowało na wakacjach, gdy na plaży pojawił się, z mej parafii, ksiądz z propozycją. Moja mama zostawiła mnie z młodszą siostrą na dłuższą chwilę, jako opiekunkę. Ksiądz ten podszedł do nas, porozmawiał i … zaprosił abyśmy cytuję … poleżeli sobie na wydmach …. Natychmiast moje oczy i twarz wyrażały wystarczająco, szok tak, że odszedł z rodzajem błogosławieństwa: niech Pan Bóg prowadzi. Może nie miał nic zdrożnego na myśli … ale wydmy to przecież również teren objęty ochroną i nie miejsce na „sam na sam” i trochę lepiej niż w raju odzianym.

  4. Quis ut Deus pisze:

    Ależ ten wpis jest mocny!

  5. Martyna pisze:

    Witajcie, to znowu ja chciałbym Was prosić o modlitwę. Ciężki okres dla mojego organizmu nastał, mam nadzieję, że to taka zaostrzona walka przed wyjściem z choroby. ☺
    Martwię się, bo czuję się tak słaba, nie chce znowu tego całego zamieszania, Sor-u… Chcę po prostu być matką, żoną…
    Jeżeli możecie, pamiętajcie proszę o mnie w swoich modlitwach.

    Karolina o której ostatnio pisałam, czuje się lepiej. Wyszła z gorączki. Nie została wprowadzona w śpiączkę. O niej też proszę pamiętajcie. Od trzech lat w ogóle nie wychodzi z domu. Ma tylko Tatę, który jest już na emeryturze…

    Z Bogiem

    PS Dziękuję.

  6. wobroniewiary pisze:

    Co roku prosimy o przeżycie sierpnia bez alkoholu. Jednak w tym jubileuszowym roku chcemy zaprosić Polaków do ambitniejszego działania, do ambitniejszej drogi. Czas od soboty 4 sierpnia do niedzieli 11 listopada 2018 roku to 100 dni. W tym roku odważnie prosimy: niech będzie to 100 dni abstynencji – czytamy w Apelu Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych.

  7. an m pisze:

    We wszystkich intencjach +++

  8. Betula pisze:

    Sw.Ignacy Loyola patron dzisiejszego dnia jest autorem Ćwiczeń Duchownych na ich podstawie prowadzone są Rekolekcje Ignacjańskie;

    http://www.rekolekcje-jezuici.pl/index.php/rekolekcje/czym-sa

    Autorem Ćwiczeń duchowych, bo taka jest oryginalna nazwa rekolekcji ignacjańskich, jest św. Ignacy Loyola (1491-1556), założyciel zakonu Jezuitów. Są one formą rekolekcji w całkowitym milczeniu. Uczą spotkania z Bogiem poprzez rozważanie Słowa Bożego zawartego w Piśmie Świętym. Są także ścieżką poznania i spotkania ze sobą samym. Zakładają, że do poznania Boga potrzebne jest poznanie siebie. I na odwrót: poznanie siebie prowadzi do poznania Boga. Rekolekcje ignacjańskie zostały oficjalnie zatwierdzone przez papieża Pawła III w 1548 roku.

    Ćwiczenia Duchowe są szkołą modlitwy – zwłaszcza medytacyjnej i kontemplacyjnej – oraz okazją do uczenia się sztuki rozeznawania koniecznej do właściwego podejmowania decyzji i ich realizacji.
    Osobom stojącym przed wyborem drogi życia Ćwiczenia Duchowe pomagają w dokonaniu właściwego wyboru. Są pomocne także do reformy życia oraz do pogłębienia i ożywienia doświadczenia wiary. Mogą stać się czasem wyraźnego wzrostu duchowego.

    „Ćwiczenia Duchowe – pisał sam św. Ignacy – są najlepszą rzeczą, jaką w tym życiu mogę sobie pomyśleć i w oparciu o doświadczenie zrozumieć, aby człowiek mógł i sam osobiście skorzystać i wielu innym przynieść owocną pomoc i korzyść”.

    W pięćdziesiątą rocznicę ukazania się wspomnianej encykliki Jan Paweł II w przemówieniu przed modlitwą Anioł Pański (16 XII 1979) wypowiedział życzenie: „aby szkoła Ćwiczeń duchowych była skutecznym środkiem przeciwko złu współczesnego człowieka, który wciągnięty w ludzką zmienność, żyje poza sobą zajęty zbytnio rzeczami zewnętrznymi. Niechaj Ćwiczenia będą kuźnią nowych ludzi, autentycznych chrześcijan, oddanych apostołów. Jest to życzenie, które zawierzam wstawiennictwu Matki Najświętszej: najpełniej oddanej kontemplacji, mądrej Mistrzyni Ćwiczeń Duchowych”.

    PROGRAM
    Każdy z poszczególnych Tygodni Ignacjańskich trwa około ośmiu dni (Fundament jest krótszy i trwa pięć dni)

    Codzienny program Ćwiczeń Duchowych składa się z:
    – wprowadzeń do osobistej modlitwy podawanych przez rekolekcjonistę
    – osobistej modlitwy 3-4 razy dziennie po 45-60 min.
    – rozmowy z osobą towarzyszącą: kapłanem, siostrą zakonną lub osobą świecką (20-25 min.)
    – konferencji
    – Eucharystii
    – Adoracji Najświętszego Sakramentu
    – rachunku sumienia

    Gdzie odprawić rekolekcje:
    http://www.rekolekcje-jezuici.pl/index.php/rekolekcje/gdzie-odprawiac

  9. Danka pisze:

    +++ we wszystkich intencjach a również o zakończenie tych upałów / czy Ktoś wie do jakiego Świętego modlić się w tej intencji z prośbą o interwencję, aby wreszcie się ochłodziło?/

    • Danka pisze:

      powinnam napisać o „wstawiennictwo” a nie „interwencję”

    • Maggie pisze:

      Św.Antoni – prosić trzeba aby było ciepło ALE tak aby ludzie nie cierpieli z nadmiaru gorąca, a jednocześnie aby pola i sady rodziły obficie.

      • wobroniewiary pisze:

        Św. Faustyna poprosiła Pana Jezusa w upale i zesłał chmurki i cień
        Każda modlitwa, każdy Święty, sam Pan Jezus i NMP – Wszyscy i Każdy z osobna są dobrzy. To nie apteka, że aspiryna na przeziębienie a nospa na ból brzucha

        • Maggie pisze:

          Oczywiście że kaźda serdeczna modlitwa i każdy święty to „na wagę złota”🙂.. ale jedno zauważyłam, że generalnie mówiąc, to brak jest modlitwy o urodzaje, czy dobrą pogodę, a kiedyś taka intencja była na porządku dziennym.
          ☹️Teraz zaś, to raczej w myśl „jak trwoga to do Boga”. Przecież, to nie tylko rolnicy, ale wszyscy powinniśmy pamiętać o tej intencji .. i to cały rok .. bo każda pora roku jest ważna (by nie zgniło, wyschło czy wymroziło, albo coś wyżarło.

          Modląc się egzorcyzmem św. Antoniego nie proszę aby burza czy deszcz omijały ALE by nie było szkód, bo burze, deszcze itp to naturalne jakby elementy pogody/klimatu.
          Jezus jest Panem❣️

    • Malgosia pisze:

      U nas upal tak doskwiera,ze ja juz nie daje rady.Ciagle modle sie o deszcz.I dzisiaj w nocy spadlo pare kropli,ale w dalszym ciagu jest goraco .Prosze ,pomodlcie sie razem ze mna:)
      Danka, gdzie mieszkasz,jesli mozna zapytac?

    • beat pisze:

      Mysle ze do Boga Ojca Wszechmogacego
      ja zawsze Boga prosze a Bog wysluchuje np dzisiaj mialo byc ponad 35 ‚ a teraz pada deszcz i bylam na roweze a upaly mamy juz dlugo
      Chwala Panu

  10. Anna pisze:

    Ks. prof. Dariusz Oko wprost rozmiarach homoseksualnej mafii w Kościele

    Według księdza profesora Dariusza Oko sprawa kardynała Theodore’a McCarricka to tylko wierzchołek góry lodowej. Duchowny, który stracił kapelusz kardynalski w związku z molestowaniem kleryków, to nie wyjątek, przekonuje Oko.

    Za wszystko odpowiadają skłonności homoseksualne, które ma bardzo wielu duchownych. W rozmowie z kanadyjskim portalem LifeSiteNews ks. prof. Dariusz Oko mówi, że nawet 50 procent biskupów w Stanach Zjednoczonych ma gejowskie skłonności.

    – Według wiarygodnych szacunków, można przyjąć, że około 30-40% księży oraz 40-50% biskupów USA ma skłonności homoseksualne – stwierdził ks. prof. Dariusz Oko.

    – Przynajmniej połowa z nich, co najmniej okazjonalnie, może dopuszczać się się poważnych nadużyć, jak kardynał McCarrick czy o. Krzysztof Charamsa – ocenił kapłan.

    – Wynika to także z faktu, że lawendowa mafia często sprawuje rządy w diecezjach, klasztorach i seminariach, blokując nawet wyświęcania normalnych mężczyzn, którzy przed nimi nie klękają – dodał.

    – Takie skandale to tylko wierzchołek góry lodowej tego, co może ciągle ujrzeć światło dzienne – ostrzegł duchowny.

    Według księdza profesora właściwą odpowiedzią na takie skandale jest modlitwa i zawierzenie Chrystusowi i Maryi, tak, by uświęcić się, współpracować z innymi, którzy również nie zgadzają się z obecnym stanem rzeczy i zagrożeniem ze strony homoseksualnej mafii w Kościele. – Znając uczciwego kapłana można prosić go o pomoc – podkreślił.

    – Mimo wszystko Kościół jest najlepszym, co mamy. Są tu Jezus i Maryja, ale także, niestety, całkiem sporo ludzkich grzechów – dodał ks. profesor

    http://www.fronda.pl/a/ks-prod-dariusz-oko-wprost-rozmiarach-homoseksualnej-mafii-w-kosciele,113200.html

    • Maggie pisze:

      Ateistka … a mówi o karze i Sądzie Ostatecznym ?!… i wydaje wyrok skazujący ?!? …
      Sama, zaś chyba nie miała lustra, bo na tej fotce to … jak z zapytania: „Czy to miotła ? … czy to głowa ?.. czy też szczotka klozetowa ?” …

      Łzy, to chyba, z pożałowania jej losu,
      wobec śmierci i Sądu patosu.

      Mam nadzieję, że ta nieszczęsna, nim wydała ostatnie tchnienie zdołała westchnąć do Jezusa Miłosiernego. Przebaczenie, czyściec i Wieczny odpoczynek racz jej dać Miłosierny Boże.

      • wobroniewiary pisze:

        Kora nie przyjęła ostatniego namaszczenia

        31 lipca tuż przed godz. 18.00 Kamil Sipowicz ogłosił, że Kora zostanie pochowana 8 sierpnia na warszawskich Powązkach. Kilkadziesiąt minut później można było jeszcze przeczytać, co działo się z artystką w ostatnim miesiącu jej życia.

        „Była w otoczeniu rodziny, przyjaciół oraz wspaniałej opiekunki Magdy Klorek w naszym domu w Bliżowie” – napisał mąż zmarłej gwiazdy. „Miesiąc temu wzięła ostatnią chemię w Szpitalu Jana Pawła 2 w Zamościu” – poinformował, dziękując wszystkim osobom, które zajmowały się jego żoną. Na koniec dowiadujemy się, że Kora nie przyjęła ostatniego namaszczenia. „Do końca wierna była religii słońca, wiatru i kwiatów” – wyjaśnił Sipowicz.

  11. Maggie pisze:

    U Was już środa i św.Alfonsa, który był tak znienawidzony przez masonów, że przez zemstę za jego działalność wyprowadzające na drogę cnoty, jego imię ZA SPRAWĄ MASONÓW (‼️=dowód na ich przewrotność i niebagatelne wpływy i siłę) zostało mianowane jako niechlubny synonim i żarty.

    Poniżej piękna Modlitwa św.Alfonsa do św.Anioła Stróża:

    • Betula pisze:

      Modlitwa św. Alfonsa Liguoriego doktora kościoła z książki „O umiłowaniu Pana Jezusa w życiu codziennym”
      O Jezu, miłości moja, całą siłą woli chcę Ciebie miłować jak najgoręcej i chcę się stać świętym; a właśnie dlatego chcę się stać świętym, żeby się Tobie przypodobać i móc Cię gorąco miłować i w tym i w przyszłym życiu. Ja sam nic nie mogę, ale Ty możesz wszystko, a wiem, że chcesz, bym się stał świętym. Już teraz dusza moja przez łaskę Twoją za Tobą wzdycha i niczego nie pragnie jak tylko Ciebie. Nie chcę już więcej żyć dla siebie samego; Ty chcesz, bym był całkowicie Twoim, i ja całkowicie Twoim być pragnę. Przyjdź więc, Panie, i połącz się ze mną a mnie pociągnij ku sobie. Tyś jest nieskończoną dobrocią, Tyś jest, któryś mię aż nazbyt umiłował; Tyś bez miary miłujący i bez miary miłości godzien; jakżebym więc mógł kochać co innego jak Ciebie? Ponad wszystkie skarby ziemskie przenoszę miłość Twoją, Tyś sam jedynym przedmiotem, jedynym celem wszystkich pragnień serca mego. Wszystkiego się wyrzekam, żeby jedynie oddać się miłości Twojej, mój Stwórco, mój Zbawicielu, mój Pocieszycielu, moja Nadziejo, moja Miłości, moje wszystko! Nie tracę nadziei, pomimo tak licznych niewierności, którymi Cię obraziłem w minionych latach, że się stanę świętym, bo wiem, żeś Tyś umarł, mój Jezu, by móc przebaczyć skruszonemu grzesznikowi. A ja teraz już kocham Cię z całej duszy, kocham Cię z całego serca, kocham Cię więcej niż siebie samego i żałuję nadewszystko, żem kiedyś znieważał Ciebie, Dobro najwyższe. Teraz już nie jestem swoim, ale jestem Twoim; o Boże serca mego, rozporządzaj mną, jak Ci się podoba. Dla przypodobania się Tobie przyjmuję wszelkie przeciwności, jakie zechcesz na mnie zesłać, choroby, boleści, utrapienia, zniewagi, ubóstwo, prześladowania, udręczenia, wszystko przyjmuję, żeby się Tobie przypodobać; a także i śmierć przyjmuję, jaką mi przeznaczyłeś, ze wszystkimi uciskami, jakie jej towarzyszyć będą: dość mi na tym, byś mi udzielił łaskę miłowania Cię gorąco. Dopomóż mi, sił mi dodaj, bym mógł jeszcze w tym życiu, które mi pozostaje, wynagrodzić Ci miłością wszystkie gorycze, jakich Ci się dawniej stałem przyczyną, o jedyna miłości duszy mojej. O Królowo nieba, Matko Boża, Ucieczko grzeszników, w Tobie całą ufność pokładam. Amen.

    • Betula pisze:

      PIĘKNA modlitwa do Pana Naszego Jezusa Chrystusa św. Alfonsa Marii Liguori

      Jezu mój, przez upokorzenie, jakie okazałeś, myjąc nogi swym uczniom, proszę Cię o łaskę prawdziwej pokory, abym się upokarzał względem wszystkich, szczególniej zaś względem tych, co mną gardzą.

      Jezu mój, przez smutek, jakiego doznałeś w Ogrójcu, a który wystarczał do zadania Ci śmierci, proszę, byś mnie uchronił od smutku w piekle, gdzie bym musiał żyć zawsze oddalony od Ciebie, nie mogąc już Cię miłować.

      Jezu mój, przez odrazę, jaką widok mych grzechów już wówczas Ci sprawiał, udziel mi prawdziwego żalu za wszystkie zniewagi, jakie Ci wyrządziłem.

      Jezu mój, przez boleść, jakiej doznałeś, gdy Judasz zdradził Cię pocałunkiem, użycz mi łaski, bym zawsze był Ci wierny i nie zdradzał Cię już więcej, jak to czyniłem w przeszłości.

      Jezu mój, przez ból, jaki odczuwałeś, gdy wiązano Cię jako zbójcę, aby do sędziów Cię zaprowadzić, proszę, byś związał mnie z sobą słodkimi łańcuchami swej miłości, abym się już nigdy nie odłączył od Ciebie, me dobro jedyne.

      Jezu mój, przez te wszystkie zniewagi, policzki, plwociny, jakich doznałeś owej nocy w domu Kajfasza, użycz mi siły, bym z miłości ku Tobie znosił z spokojem wszystkie zniewagi, jakich doznam od ludzi.

      Jezu mój, przez owe szyderstwa, jakich Herod Ci nie szczędził, postępując z Tobą jak z szaleńcem, udziel mi łaski, bym znosił cierpliwie, cokolwiek ludzie o mnie powiedzą, obchodząc się ze mną, jako z nędznym, głupim lub niegodziwcem.
      Jezu mój, przez zniewagę, jaką Żydzi Ci wyrządzili, przenosząc nad Ciebie Barabasza, daj mi łaskę, abym z cierpliwością to przyjmował, gdy innych nade mnie będą przenosić.

      Jezu mój, przez boleść, jakiej doznałeś w najświętszym swym ciele, gdy tak okrutnie Cię ubiczowano, użycz mi łaski, bym znosił z poddaniem wszystkie cierpienia, spowodowane przez choroby, szczególniej zaś te, jakich doznam w godzinę śmierci.

      Jezu mój, przez boleść, jakiej doznawała najświętsza Twa głowa cierniami przebita, daj, bym nigdy nie przyzwolił na myśli, które by Cię mogły obrazić.

      Jezu mój, przez owo Twe poddanie się śmierci na krzyżu, na jaką Piłat Cię skazał, udziel mi łaski, bym przyjął z poddaniem śmierć moją wraz z wszystkimi cierpieniami, jakie jej będą towarzyszyć.

      Jezu mój, przez mękę, jakiej doznałeś, niosąc krzyż na Kalwarię, spraw, bym cierpliwie znosił wszystkie krzyże swego życia.

      Jezu mój, przez owe cierpienia, jakie odczuwałeś, gdy przebijano Ci ręce i nogi, proszę Cię, byś przybił do nóg swoich mą wolę, abym tego tylko pragnął, czego Ty sobie życzysz.

      Jezu mój, przez gorycz, jakiej doznałeś, gdy napojono Cię żółcią, użycz mi łaski, bym nie obrażał Cię nieumiarkowaniem w jedzeniu i piciu.

      Jezu mój, przez boleść, jaką odczułeś, żegnając się na krzyżu z swą świętą Matką, uwolnij mnie od nieporządnego przywiązania do mych krewnych i w ogóle do jakiegokolwiek stworzenia, aby me serce całkowicie do Ciebie należało.
      Jezu mój, przez smutek, jakiego doznałeś przy śmierci, widząc się być opuszczonym nawet przez swego Ojca Przedwiecznego, daj mi łaskę, abym znosił spokojnie wszystkie utrapienia, nie tracąc ufności w Twej dobroci.

      Jezu mój, przez wzgląd na te trzy godziny cierpień, jakie konając na krzyżu poniosłeś, spraw, bym z poddaniem z miłości ku Tobie znosił cierpienia mego konania w godzinę śmierci.

      Jezu mój, przez tę wielką boleść, jakiej doznałeś, gdy Twa najświętsza dusza w chwili śmierci odłączyła się od Twego najświętszego ciała, udziel mi łaski, bym w chwili śmierci ofiarował Ci swe cierpienia wraz z aktem doskonałej miłości, aby następnie kochać Cię w niebie twarzą w twarz ze wszystkich sił przez całą wieczność.

      I Ty, Najświętsza Panno i Matko moja Maryjo, przez ten miecz, jaki przeszył Twe serce, gdyś ujrzała, iż ukochany Twój Syn skłania głowę i umiera, proszę Cię, abyś mi towarzyszyła w chwili śmierci, bym mógł Cię w niebie chwalić i składać Ci tam dzięki za wszystkie łaski, jakieś u Boga mi wyjednała.

      Św. Alfons Maria Liguori, „Uwagi o Męce Pana Jezusa dla dusz pobożnych.” Przełożył z włoskiego O. Władysław Szołdrski C. SS. R., Toruń 1931, ss. 282-285.

    • Maggie pisze:

      WIECZOREM odmawiam , znalezioną w starym Mszale tą modlitwę (dodając do mi osoby: np po … mój spoczynek i „XY” tj wymieniam bliskich):

      MODLITWA ŚW. ALFONSA LIGUORI
      „Jezu Chryste, Boże mój, cześć najgłębszą Ci oddaję i dzięki Ci składam za wszystkie łaski, których mi w dniu dzisiejszym użyczyłeś. Tobie poświęcam mój spoczynek i wszystkie chwile tej nocy. Proszę Cię również, byś raczył mnie zachować od wszelkiego grzechu. Dlatego się chowam, do najświętszej Rany Twego boku i pod płaszcz opieki Najśw. Dziewicy, Matki mojej. Święci Aniołowie Twoi niech czuwają przy mnie i strzegą mnie w pokoju, a błogosławieństwo Twoje niech będzie nade mną. Amen. Chwalcie Pana, wszystkie narody; wysławiajcie Go, wszystkie ludy. bo wielkie nad nami miłosierdzie Jego, a wierność Pańska trwa na wieki.
      W ręce Twoje, Panie, polecam ducha mego. Strzeż mnie, o Panie, jak źrenicy oka, ukryj mnie w cieniu Twych skrzydeł.
      Maryjo, Matko moja, pobłogosław mnie i w Swej opiece zachowaj. Św.Józefie, św.Aniele Stróżu, święci moi Patronowie i wszyscy Święci w niebie, wstawiajcie się za mną teraz i w godzinę śmierci. Amen.”

  12. Marta pisze:

    Dzięki Wam i tej stronie WIERZĘ i codziennie OTWIERAM oczy mojej duszy.
    Proszę Was o modlitwę za mojego męża i teściów, którzy są daleko od Boga, żyjąc w grzechach śmiertelnych.
    I o błogosławieństwo dla nowo poczętego dzieciątka, niech Matka nasza Maryja ma ja w swojej opiece.
    Któż jak Bóg!

    • tu MariaPietrzak pisze:

      Ks . Edward Staniek
      Jak wierzyć w czasach niewiary / ks bp. E. Staniek / 22 XI 2016

      Jak żyć w tym świecie ?
      Ja spotykam teraz prawie codziennie czlowieka , który przychodzi i mówi … jak ja mam żyć w mojej rodzinie , ponieważ ja jestem jedynym wierzącym , natomiast w pionie zarówno mojego domu rodzinnego jak i w pionie mojej żony wszyscy są niewierzący i to zdecydowanie , a mnie nazywają oszołomem . Chodzę na Msze świętą , bo ja wiem co to.jest Bóg, wiem czego Bóg ode mnie oczekuje … i przeżył bardzo mocno, kiedy mówiłem kiedyś homilię o Zacheuszu , i powiedziałem : To nie dom uwierzył , tylko Zacheusz uwierzył , a Chrystus mu mowi : „Dziś zbawienie stalo sie udziałem tego domu”!
      Mówię, jak pan będziesz wierzący do końca , to zbawisz pan ojca, matkę, dziadka , babkę, wszystkich , i to samo będzie ze stroną , zbawisz pan !
      Bo taka jest perspektywa , to jest właśnie ta potężna wiara,
      ze względu na te wiarę pana , to oni dostąpią zbawienia .
      To jest ta perspektywa milosierdzia …
      https://diecezja.bielsko.pl/aktualnosci/ks-prof-staniek-w-halcnowie-o-tym-jak-wierzyc-w-czasach-niewiary/
      ….
      Niezwykle bogate przeslanie !
      we wszystkich intencjach+++

      • Marta pisze:

        „Mówię, jak pan będziesz wierzący do końca , to zbawisz pan ojca, matkę, dziadka , babkę, wszystkich , i to samo będzie ze stroną , zbawisz pan !”
        Do tej chwili dźwięczą mi te słowa. Cóż za katecheza – tak wpisana w mój stan i stan wielu osób żyjących z Bogiem jako jedyni z domu. Niepojęte jest miłosierdzie Boga. Niech Księdza Edwarda chronią Anioły.

      • M. pisze:

        Ks. Biskup wspomniał też m.in. o św. Cecylii (mojej patronki z bierzmowania), co mnie mile zaskoczyło, gdyż zbyt rzadko się o niej mówi. O jej pięknej biografii… Jest patronką muzyki i śpiewu kościelnego, ale może nie tyle dlatego że grała na jakimś instrumencie muzycznym (nie wiadomo zresztą czy w ogóle grała na jakimś instrumencie), co raczej za to, że wyrażała swoją miłość do Boga poprzez śpiew. A śpiewając można bowiem wychwalać Pana Boga ze zdwojoną siłą 🙂

    • wobroniewiary pisze:

      Niech Wam Bóg błogosławi ❤

  13. tu MariaPietrzak pisze:

    / Mysli na kazdy dzien , Ja Maria Vianney / 1 sierpien /

    Niestety, są tacy, którzy nie modlą się w ogóle albo modlą się źle. Często idą spać i wstają jak nierozumne bydlęta – bez myśli o Bogu. A jeśli się już modlą, to szukają wygód: opierają się na stołku albo na łóżku, odmawiają pacierz w czasie ubierania lub rozbierania się; chodzą przy tym po domu, nawołując jeszcze domowników i dzieci i wymyślając im. Nie widać u nich najmniejszego przygotowania.
    / a ja z dziecmi odmawialam pacierz w drodze do szkoly … Czlowiek nie uwierzy, poki siebie nie zobaczy . … ciekawa jestem jakby oddalby to rysunek Mleczki.

    • Quis ut Deus pisze:

      Wspólna modlitwa rodziców i dzieci w drodze do szkoły wydaje mi się piękna i chyba jest Bogu bardzo miła. Rozpoczęcie dnia z Bogiem i zawierzenie tego, co się w szkole dzieje … 🙂
      Co do przebiegu dnia i różnych sytuacji – kto ma dzieci ten wie jak jest 🙂

      Mnie głębia myśli J.M. Vianney zachwyca, bardzo lubię je czytać. Niemniej, pozostaję realistą.
      Odmówienie po całym dniu np. Różańca, Nowenny do Boga Ojca i moich standardowych modlitw wieczornych bez podparcia na chwilę obecną wydaje mi się niemożliwe. A pomyślcie proszę państwo o odmawiających Nowennę Pompejańską…
      Czasem więc się podpieram a czasem stoję. Wolę to robić w ten sposób i modlić się z przyjemnością niż później szukać wymówek bądź marudzić w myślach, że znowu trzeba klękać.
      Ale to tylko moja skromna opinia, być może błędna, na pewno jej nie narzucam ani nie proponuję nikomu.

    • M. pisze:

      „…. odmawiają pacierz w czasie ubierania lub rozbierania się; chodzą przy tym po domu, nawołując jeszcze domowników i dzieci i wymyślając im. Nie widać u nich najmniejszego przygotowania”.

      No tak, są ludzie którzy wykonują jakieś czynności i odmawiają pacierz nie skupiając sie przy tym na słowach jakie w czasie modlitwy kierują do Boga czy Matki Bozej, bo są tak zaabsorbowani robotą. ALE nie wszyscy tak czynią. Przykładowo: św. Faustyna napisała w „Dzienniczku” (nie pamiętam już który to był fragment), że odmawiała modlitwę (bodajże Różaniec) i jednocześnie wykonywała swoje obowiązki. Była pochłonięta modlitwą, ale równocześnie potrafiła skupić się na czynnościach, które wykonywała. To wielka łaska od Pana Boga, że człowiek nie jest w stanie być rozproszonym gdy coś robi i jednocześnie w skupieniu się modli.
      Na pewno niemało jest ludzi, którzy tak mają jak św. Faustyna.

      • Maggie pisze:

        Moi Kochani, widzę w tej dyskusju problem.
        Nie trzeba ganić tych co się modlą, w pośpiechu, ale raczej tych, którzy w ogóle zapominają o modlitwie, lub gardzą modlitwą odrzucając jej potrzebę .. szczególnie kiedy w egoizmie nie widzą bliźnich potrzebujących modlitwy, czy wsparcia modlitewnego dla modlitwy tych już modlących się..

        Każda praca i każda czynność może być modlitwą … a zwłaszcza ta, którą na siłę trzeba wykonywać, aby przeżyć etc. Najczęściej praca jest o wiele lżejsza i to co odrzuca odeń można przetrzymać .. gdyż modlitwa pomaga i przemienia się w dobro … pomyślcie tu, kochani, o pracach jakie muszą wykonywać choćby Rodacy rzuceni na „pastwę losu emigranta”. Czy prace przy zmywaniu garów, podłóg („tańce” z mopem czy miotłą lub szorowanie na kolanach) , albo obmywaniu z wydalin to … rozkosz? .. – a są potrzebne i ktoś musi je wykonywać. Jeśli zaś człowiek się modli to i znajdzie ulgę i uśmiech oraz uprzejmość, kiedy „walczy ze wstrętem, ale uczciwie” … aby nie zginąć.
        Czy w innych sytuacjach np ktoś, nawet matka, podpierająca się ze zmęczenia nosem, jeśli w pośpiechu się modli, jest gorsza od godzinami klęczącej albo przysypiającej na kolanach osoby ?

        Pamiętajmy tu, że co w sercu ludzkim dzieje się tylko Jezus Chrystus dobrze wie‼️ INTENCJE I SERCE są ważne i najważniejsze. Modlitwa to coś więcej niż „ugniatanie” kolan – np ileż to razy bolących i sprawiających ból przy chodzeniu … nawet znak Krzyża jest rodzajem modlitwy …

        Przecież osoba w pośpiechu, mówić może (i zapewnie tak w przybliżeniu myśli mają taką wymowę i Pan Bóg to wie, bez wyjaśniania, za każdym razem) np przepraszam Cię Boże, że nie na kolanach do Ciebie się zwracam, ale w sercu klęczę i wielbię Ciebie, bo Ty Jesteś wszędzie, znasz moje nędze i wiesz, że muszę zdążyć, a nie radzę sobie z czasem etc.. Każda chwila i każde miejsce jest Tobą wypełnione, więc niech mój głos i każda czynność, będzie uwielbieniem płynącym ode mnie tj Twego stworzenia, które po kątach się krząta w pośpiechu, gdy pragnie być i żyć w Tobie, dla Ciebie i z Tobą po wszystkie czasy. Wszechwieczny Panie Boźe dla Ciebie czas nie istnieje, a moje dni tutaj są policzone, i nie umię gospodarzyć tym danym mi czasem, za co przepraszam Ciebie i wielbię w każdej chwili i dzięki składam, że mogę samodzielnie wykonywać te wszystkie czynności, Tobie Chwała na wieki wieków.

        Kiedyś czytałam, że Maryja wygładza jakby niedoskonałości naszych modlitw i naszej postawy .. w momencie kiedy zanosi te modlitwy do Boga.

        Mówiła mi kiedyś mama, że kapłan wkładając szaty liturgiczne, przy każdej z nich, odmawia modlitwę.
        Jezus jest Panem i dobrze wie, co w ludzkim sercu dzieje się .. modlitwa w pośpiechu i z obowiązku, aby podziękować Panu Bogu, też ma wartość w oczach Boga .. i się nie marnuje❣️💕🙏🏻💕

        • Maggie pisze:

          Przepraszam za literówki, ale nie poprawiam (rodzajem erraty), choć moment temu zaczęłam od „dyskusji” z „u” na końcu.. wybaczcie ale czasem IPad jest zbyt czuły i wybija literę, nim osiągnę właściwą sąsiednią (czasem wypisuje „poprawki” do wyboru, które ignoruję, lecz powiew od mej ręki, bezwiednie je wprowadza, a nawet połyka słowa .. a ja pisząc słyszę tylko, że drukuje „klap, klap, klap” 🙂 i nawet kiedy „rzucam okiem” nie dowidzam takich błędów 👀

  14. Betula pisze:

    1 sierpnia 1925 r. Helena Kowalska – później święta siostra Faustyna Apostołka Bożego Miłosierdzia – przekroczyła próg klauzury klasztornej w Zgromadzeniu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Warszawie przy ulicy Żytniej.

    Z Dzienniczka św.Faustyny:
    „Wreszcie przyszła chwila, w której się otworzyła dla mnie furta klasztorna- było to pierwszego sierpnia wieczorem w wigilię Matki Bożej Anielskiej. Czułam się niezmiernie szczęśliwa, zdawało mi się, że wstąpiłam w życie rajskie. Jedna się wyrywała z serca mojego modlitwa dziękczynna.(Dz.17)

  15. Betula pisze:

    Jutro 2 sierpnia jest Święto Matki Bożej Anielskiej i można uzyskać odpust zupełny nazwany Odpust Porcjunkuli.

    Z ogłoszeń duszpasterskich z Sanktuarium Pasyjno-Maryjnego oo.Bernardynów w Kalwarii Zebrzydowskiej:

    http://www.kalwaria.eu/aktualnosc/xvii-niedziela-zwykla-29072018

    „W czwartek (02.08.) przypada liturgiczna uroczystość NMP Anielskiej, która jest Patronką naszej Bazyliki. W tym dniu porządek Mszy św. będzie niedzielny. Sumie z udziałem Pielgrzymów z archidiecezji częstochowskiej przewodniczył będzie Ks. abp Stanisław Nowak (bp senior archidiecezji częstochowskiej). Jest to też pierwszy czwartek miesiąca – wieczorna Msza św. sprawowana będzie w intencji powołanych oraz o nowe powołania kapłańskie, zakonne i misyjne.
    Doroczną uroczystość odpustową ku czci Matki Bożej Anielskiej, Patronki naszej bazyliki, rozpoczniemy Nieszporami w sobotę (04.08.) o godz. 18.15. W niedzielę (05.08.) podczas Drogi Krzyżowej na Dróżkach polecać będziemy Bożemu Miłosierdziu dusze naszych Zmarłych – początek o godz. 15.00 przy kaplicy „U Piłata”; po nabożeństwie, około godz. 17.00 w kościele Ukrzyżowania zostanie odprawiona Msza św. Odpust Porcjunkuli zakończymy Nieszporami oraz procesją eucharystyczną w bazylice o godz. 18.15.”

    +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

    Odpust Porcjunkuli – 2 sierpnia

    Drugiego sierpnia obchodzimy wspomnienie Matki Bożej Anielskiej z Porcjunkuli. Czy jednak wiemy, że w tym dniu w każdym kościele parafialnym możemy zyskać odpust zupełny, zwany „odpustem Porcjunkuli”? Może nas to nieco dziwić, bo przecież odpust związany z danym kościołem obchodzimy w dniu jego święta tytularnego. Dlaczego więc jeszcze jeden dzień? Skąd on się wziął? Jak przeżyć go dobrze?

    Franciszek i Porcjunkula

    Musimy cofnąć się myślą do XIII wieku, stanąć w dolinie spoletańskiej we Włoszech przed maleńką, ówcześnie zupełnie zapomnianą kaplicą, oddaloną o 5 km od Asyżu. Zobaczylibyśmy wówczas Franciszka, który w 1206 roku własnymi rękami ją odbudowuje. Trzy lata później zobaczylibyśmy go, jak 24 lutego słucha Ewangelii o rozesłaniu Dwunastu (Mt. 10,7-10), która staje się jego regułą; ujrzelibyśmy pierwotną wspólnotę franciszkańską, która tam się gromadzi i stamtąd wyrusza głosić słowo Boże; zobaczylibyśmy Klarę, która nocą w niedzielę Palmową 1212 roku przyjmuje z rąk Franciszka habit; bylibyśmy świadkami rozwoju wspólnoty braci, którzy co roku w Zesłanie Ducha Świętego z różnych stron przybywają tam na kapitułę; w końcu zobaczylibyśmy Franciszka, który wieczorem w sobotę 3 października 1226 roku umiera w ukochanej przez siebie kapliczce.
    Swój szczególny stosunek do Porcjunkuli Franciszek wyraził sześć miesięcy przed śmiercią, gdy poczuł się bardzo słabo. Tomasz z Celano, autor pierwszej biografii Świętego, podaje: „Chociaż bowiem wiedział, że po wszystkiej ziemi założone zostało Królestwo Niebieskie, i wierzył, że w każdym miejscu Bóg udziela łaski swoim wybranym, to jednak doświadczył, że miejsce kościoła Świętej Maryi w Porcjunkuli napełnione jest łaską bardziej obfitą i nawiedzane przez duchy z wysoka. Przeto często mówił: „Baczcie, synowie, byście kiedyś nie opuścili tego miejsca. Jeśliby was wyrzucono na zewnątrz z jednej strony, wchodźcie z powrotem z drugiej, bo miejsce to jest naprawdę święte i mieszkaniem Boga. Tutaj, gdy byliśmy nieliczni, Najwyższy pomnożył nas w liczbę; tutaj zapalił naszą wolę ogniem swej miłości; tutaj każdy, kto będzie się modlił pobożnym sercem, otrzyma to, o co będzie prosił, a ten, kto zgrzeszy, srożej będzie karany. Dlatego, wszyscy synowie, uważajcie to miejsce mieszkania Boga za godne czci i tutaj z całego serca uwielbiajcie Pana i dziękujcie Mu”.

    Odpust Porcjunkuli „wczoraj”

    Franciszek otrzymał w Porcjunkuli Boże błogosławieństwo. Świadomość tego doświadczenia i poczucie szczególnej miłości do grzeszników popchnęły go do tego, by w lipcu 1216 roku prosić papieża Honoriusza III o odpust zupełny dla wszystkich nawiedzających ten kościółek. Niestety brakuje potwierdzenia tego faktu przez Kurię Rzymską (istniejące dokumenty, które odnoszą się do tego zdarzenia, pochodzą z wieku XIV i czasów późniejszych). Dzisiaj ten fakt opatruje się różnymi komentarzami. Być może Kuria Rzymska nie wydała wówczas takiego dokumentu z obawy, że odpust Porcjunkuli zmniejszyłby liczbę chętnych do udziału w wyprawach krzyżowych, z którymi wyłącznie wiązał się odpust zupełny. Nie znaczy to jednak, że papież nie mógł ustnie przystać na prośbę Franciszka.

    W 1310 roku biskup Asyżu, Teobaldo, odnotował, że św. Franciszek podczas pobytu w Porcjunkuli otrzymał objawienie, według którego miał udać się do papieża Honoriusza III, przebywającego wówczas w pobliskiej Perugii, z prośbą o odpust zupełny dla kościółka Matki Bożej Anielskiej. Święty miał tam przybyć następnego dnia wraz z bratem Masseo z Marignano. Papież po usłyszeniu prośby zapytał: „O ile lat tego odpustu prosisz?”. Na co Franciszek odpowiedział: „Ojcze Święty, niech się spodoba Waszej Świątobliwości nie dawać mi lat, ale dusze. Ja pragnę, jeśli się Wam podoba, aby ktokolwiek wejdzie do tego kościółka wyspowiadany i skruszony, był rozgrzeszony z wszystkich swoich grzechów, by mu była darowana wina i kara w niebie i na ziemi, od dnia chrztu aż do dnia i godziny, w której wejdzie do tego kościółka”. Ta śmiała prośba Franciszka miała się spotkać ze sprzeciwem papieża. Nie było bowiem w zwyczaju ówczesnego Kościoła udzielanie odpustu zupełnego w takim przypadku ani, co więcej, by był on możliwy do uzyskania każdego dnia w roku (na dodatek bez składania żadnej ofiary). Wówczas Franciszek odrzekł: „To, o co proszę, nie proszę ze swej strony, lecz w imieniu Tego, który mnie posłał, to znaczy Pana naszego Jezusa Chrystusa”. Po usłyszeniu tych słów, papież miał powiedzieć: „Podoba się nam, byś otrzymał to, o co prosisz”.

    Liczba osób, które w Porcjunkuli doświadczały nawrócenia serca, była dla autorów franciszkańskich najlepszym „dowodem” przemawiającym za autentycznością odpustu związanego z tym miejscem. Odpowiadało to zresztą proroczej wizji jednego z pierwszych współbraci Franciszka: „Widział [on] niezliczoną ilość ludzi dotkniętych bolesną ślepotą, jak trwali wokół tego kościoła z oczyma skierowanymi ku niebu, na klęczkach. Wszyscy łzawym głosem, z rękami wyciągniętymi w górę, wołali do Boga, prosząc o miłosierdzie i światło. I oto przyszedł na nich z nieba olbrzymi blask, rozpostarł się na wszystkich i każdemu udzielił światła i dał upragnione zdrowie”.

    Odpust Porcjunkuli „dzisiaj”

    16 kwietnia 1921 roku papież Benedykt XV w dokumencie Constat apprime oficjalnie potwierdził wielowiekową tradycję „odpustu Porcjunkuli”. Zatem każdy, kto nawiedza ten mały kościółek pod Asyżem w jakimkolwiek dniu roku, może pod zwykłymi warunkami uzyskać odpust zupełny.

    Nie trzeba jednak jechać do Włoch, by otrzymać „odpust Porcjunkuli” – wystarczy 2 sierpnia nawiedzić którykolwiek kościół franciszkański albo własny kościół parafialny. W 1967 roku papież Paweł VI, ogłaszając swoją naukę na temat odpustów (Indulgentiarum doctrina), ustanowił bowiem dwa dni w roku, kiedy pod zwykłymi warunkami w kościele parafialnym można uzyskać odpust zupełny: pierwszy z nich to dzień święta tytularnego danego kościoła, natomiast drugi to właśnie dzień Matki Bożej Anielskiej z Porcjunkuli.

    W tym dniu świątynię parafialną należy nawiedzać z sercem pojednanym z Bogiem w sakramencie pokuty; z pragnieniem doświadczenia łaski odpustu zupełnego, o który prosił Franciszek; ze szczerym postanowieniem przemiany ducha, tzn. wyzbycia się przywiązania do jakiegokolwiek grzechu, nawet lekkiego oraz chęcią trwania przy Bogu w łasce uświęcającej. To podstawowe warunki uzyskania odpustu zupełnego. Nie można go bowiem otrzymać niejako „automatycznie”, przez samo zewnętrzne wykonanie jakiegoś uczynku, ale musi on być aktem obejmującym całego człowieka i całe jego życie. Następnie należy uczestniczyć w Eucharystii i przyjąć Ciało Pańskie, potem odmówić „Wierzę w Boga” oraz pomodlić się w intencjach określonych przez Ojca Świętego, odmawiając np.: „Ojcze nasz”, „Zdrowaś Maryjo”.

    Dobrze też uświadomić sobie przy tej okazji, jak wiele dobra i Bożego błogosławieństwa, które przenika codzienność i obejmuje całe życie, otrzymaliśmy w naszym kościele parafialnym: chrzest, Pierwsza Komunia Święta, bierzmowanie, małżeństwo, pokrzepienie w chwilach radości i trudach naszego życia. Okaże się wówczas, że także nasza świątynia, choć skromna i nieznana, jest miejscem szczególnej obecności Boga, w którym udziela On swego błogosławieństwa. Jest „bramą do życia wiecznego”, za którą Franciszek uważał Porcjunkulę, jak głosi napis umieszczony nad wejściem do niej: „Haec est porta vitae aeternae”.

    Augustyn Chwałek OFMCap
    „Głos Ojca Pio” (nr 28/2004)

  16. Helena pisze:

    +++ we wszystkich intencjach.

  17. Bożena pisze:

    +++ we wszystkich intencjach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s