O. Augustyn Pelanowski – Św. Józef woła do mężczyzn: przebudźcie się!

Święty Józef jest bardzo konkretnym mężczyzną. On swoją postawą przypomina, że jest dziś taki zanikający gatunek jak mężczyzna i niejako woła do mężczyzn: przebudźcie się! Trzeba pamiętać, że Matka Boża potrzebowała mężczyzny, nie transwestyty, czy też transseksualisty. I my dziś w Kościele potrzebujemy mężczyzn, a nie „chłopobabów” – mówi w rozmowie z PCh24.pl o. Augustyn Pelanowski OSPPE.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

33 odpowiedzi na „O. Augustyn Pelanowski – Św. Józef woła do mężczyzn: przebudźcie się!

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. wobroniewiary pisze:

    Wyobraźmy sobie, o ile to możliwe, moralną fizjonomię męża, który miał tyle odwagi, roztropności i mądrości, aby ochraniać, bronić i zajmować się samym Bożym Dziecięciem i Przenajświętszą Dziewicą. Mąż ukształtowany łaską Ducha Świętego do tego, by stać się doskonałym na miarę najwspanialszego ze stworzeń: Matki Bożej – jego małżonki i Naszego Pana Jezusa Chrystusa, wcielonego Słowa Bożego, drugiej Osoby Przenajświętszej Trójcy Świętej, jego prawowitego Syna.

  3. buryyk pisze:

    Sama prawda! Bez dwóch zdań 🙂

  4. Jacek pisze:

    Bądźmy gotowi i oczyszczajmy Dusze,
    by nie być zaskoczonymi.
    Pozdrawiam z Panem Bogiem i Niepokalaną

  5. AnnaSawa pisze:

    Piękny Akatyst, polecam.
    Akatyst ku czci św. Józefa

  6. Teodor pisze:

    Dowcip dnia:

    Co to jest: Tysiąc prawników na dnie morza?

    Dobry początek!!!
    W Imię Jezusa przeklęty Legionie opuść moje serce, mój umysł, moje ciało, moją duszę, mojego ducha, mój warsztat, i sam wiesz co tam jeszcze. Wyrzekam się ciebie na zawsze.

    Święty Józefie, zrób coś z tego roga Nosorożca ładnego!!!

    Jezu! Maryjo! Józefie! mój Aniele i wszyscy święci…
    Dziękuję za uratowanie mej duszy!!! (jak codzieńXD)

    Błogosławię Wam Wowitowcy!!!!!!!!!!!!!!
    Tak z serca pełnego pokoju i radości…
    A ojcze Augustynie dziś jest jakby dzień Ojca, Wszystkiego najlepszego, coś Ci wykuję!
    Nie wiem co, szepnnij Józefowi!!!
    Dobranoc wszystkim (no z wyjątkiem czarnych)
    Jezus jest PANEM I BOGIEM!!!

    • Ela pisze:

      Piękne.
      Kochany, święty O. Pio, dziękuję że przyjąłeś mnie do grona swoich dzieci duchowych.
      Ojcze Pio, oręduj i módl się za nami.

      • Katarzyna pisze:

        Zostałam nim niedawno. Dlatego też gorąco proszę Ciebie o opiekę nad moją rodziną oraz rodziną mojego męża. Nie zostawiaj mnie w osamotnionej walce. Z tak zaadresowaną prośbą, zwracam się do Ciebie na planie prywatnym. A na szerszym planie proszę o to, abyś orędował za Polską oraz za tym aby wypełniła przypisane sobie posłannictwo. Od wierności tej roli, zależą dalsze losy naszego kraju i całego świata.

  7. qud1979 pisze:

    Wspaniały, bardzo pouczający wywiad – lubię słuchać o. Pelanowskiego.
    Bardzo polecam jego książkę „Nie ma już czasu!” – wspaniałe rekolekcje… tak wiele mądrych słów, przemyśleń, rozważań.

  8. Monika pisze:

    Niezwykle ważne! To trzeba koniecznie odsłuchać.

    Jest 17 punktów tego diabelskiego planu wdrażanego zrównoważonego rozwoju od minuty 19. Zbieranie plastikowych nakrętek i inne przykłady zastosowań w zmianie świadomości Katolików i o co w ogóle w tym wszystkim chodzi. Zwłaszcza dla tych, którzy nie mieli jeszcze czasu ani sposobności przeczytać książkę „Globalizacja zachodniej rewolucji kulturowej” – niesamowicie mocne i wszechobecne zagrożenie – kto słucha Radia Maryja i TV Trwam, choćby tylko czasami, będzie wiedział o co chodzi, bo akurat Radio Maryja i TV Trwam, chyba jako jedyne media dostrzegały i nagłaśniały od lat to wielkie zagrożenie.

    Trudno będzie zrozumieć komuś kto już skutecznie poddał się tej aktualnej ideologii neomarksistowskiej, temu myśleniu i indoktrynacji stosowanej dosłownie wszędzie, będącej w natarciu także w każdej szkole. Warto odsłuchać i dostrzec, że to już weszło.
    „Cele zrównoważonego rozwoju zostały przyjęte przez ONZ w roku 2015, na lata 2015-2030. Za sobą mamy już początek wdrażania celów zrównoważanego rozwoju. Jest to agenda, która jest zaproponowana całemu światu na najbliższe lata do 2030 roku, natomiast perspektywy są jeszcze o wiele dalsze, dlatego, że mówiąc o celach zrównoważonego rozwoju mam na myśli projekt polityczny, który teraz wchodzi do akcji, natomiast to nie jest tak, że on się dopiero teraz rozpoczyna. Dotyczy całego świata. Poprzedzał go projekt ‚milenijne cele rozwoju’ na lata 2000-2015 i był przeprowadzany w krajach trzeciego świata.
    Natomiast sam termin zrównoważony rozwój jest konstruktem – wchodzimy tu na teren, tego co Państwo znacie jako nowa lewica, neomarksizm i tak zwane elity postmodernistyczne czy neomarksistowskie, które radykalizowały marksizm – leninizm i ten pomysł zaczął w latach 20-tych minionego stulecia przyjmować konkretny program.
    W tym programie chodzi najogólniej o to by poddać całą ludzkość jednej duchowości, dlatego mówię o tym, że jest to religia pogańska.
    Jeżeli będziemy uważali, że ideologom chodzi o to, żeby stworzyć takie pogodzenie pomiędzy islamem, religią Katolicką czy innymi wyznaniami, to możemy wpaść w pułapkę, ponieważ tak naprawdę, religią, która naprawdę jest zaprowadzana w świecie to jest świecka religia pogańska, która ma doprowadzić do takiej przemiany mentalności i samoświadomości człowieka, że on będzie przeżywał samego siebie – i oni to nazywają ale to w ogóle się tak nazywa: zinternacjonalizować, uwewnętrznić przekonanie o tym, że człowiek jest największym szkodnikiem planety, to znaczy celem jest to, żeby człowiek samego siebie przeżywał jako ślad węglowy – i to jest już z języka tych ideologów – czarny ślad, pozostawiający po sobie taką wypaloną ziemię.”

    Pani dr Aldona Ciborowska w swoich referatach na ten temat powołuje się na pracę Pani Margaret Peters, która wykonała tytaniczną pracę, podczas ponad 20 lat, do której to pracy osobiście inspirował Ją Jan Paweł II, który bardzo dobrze widział co się dzieje w dziedzinie praw człowieka, nawet mówił o tym, że największy totalitaryzm, większy od bolszewizmu i socjalizmu narodowego idzie teraz przez prawa człowieka. W interpretacji tego co Jan Paweł II mówił, polega to na tym, że w ogóle prawa zostały zawłaszczone przez ideologów, którzy na przestrzeni dekad prowadzą do redefinicji nie tylko człowieczeństwa – czyli pod opis człowieka podstawiają zupełnie inny opis człowieka, który się manifestuje jako gender, czyli fakt, że z naturą można dyskutować, że się poddaje naturę dyskusji, interpretacji, czyli nie ma obiektywnej prawdy, że człowiek się rodzi mężczyzną albo kobietą. Jan Paweł II bardzo dobrze wiedział, że prawdziwe prawa człowieka to jest Dekalog.

    Według dr Aldony dosyć późno się mówi o zagrożeniu tą ideologią, ponieważ większość ludzi na świecie już podziela tę ideologię. Ona dosyć długo pracuje i ludzie naprawdę uwierzyli w to, że istnieje na przykład coś takiego jak globalne ocieplenie, ludzie naprawdę uwierzyli w to, że skoro media mówią o smogu w Warszawie, to choćby była najpiękniejsza pogoda i słońce, i przejrzyste powietrze, to nie będą widzieć tego co widzą, tylko będą wierzyć w to, że ten smog jest.
    Dekady pracy nad mentalnością spowodowały to, ponieważ media bardzo grzecznie realizują właśnie tę opowieść. Poprzez bajki dociera się – tak jak do dzieci – z pewnym systemem wartości.

    Globalizacja zachodniej rewolucji kulturowej – Marguerite A. Peeters

    • Teodor pisze:

      Ej no…
      Zbieram sobie plastyk HDPE… nie tylko nakrętki)
      Umiem z niego zrobić… Plastykowe drewno.
      Słoje o dowolnych kolorach.
      Śliczne jest i trwałe…
      A potem można z niego coś wycieślować!
      Razem ze Św Andrzejem zrobiłem taki nóż raz- Andrzej ten nóż się zwie…. składany z plastykowego drewna rękojeść…
      Lubię zbierać plastyk. Segregować śmieci. Wszystko to jest dobre, ale w Panu!

      • Monika pisze:

        Przede wszystkim nie bagatelizujmy i nie spłycajmy tego potężnego i na dzień dzisiejszy głębokiego problemu, dostrzegajmy znaki czasu, bo za tym coś i ktoś się kryje. To nie wzięło się znikąd. Miejmy świadomość w jakich czasach żyjemy, trudno w końcu nie dostrzegać tego co nas otacza.
        O różnych takich znakach czasu mówią współcześni prorocy – kapłani, którzy przestrzegają nas przed zagrożeniami, a którym warto ufać – choćby O. Augustyn Pelanowski, ksiądz Piotr Glass, ks. inf. Jan Pęzioł, ks. Sławomir Kostrzewa, ks. Dariusz Oko i inni.

        A w tym temacie – rewolucji kulturowej – najpierw posłuchajmy Marguerite A. Peeters i spróbujmy zrozumieć o co tu chodzi.
        To jest plan, o którym Ona pisze w swojej książce, plan propagowania rewolucji kulturowej, który niesie ze sobą negatywne owoce. Jest on propagowany przez konkretnych agentów. Istnieje konkretny cel i plan. Jest to plan ale i konsekwencja, skutek apostazji Zachodu.
        Jest rzeczą normalną, że jeśli odrzucimy Boga Ojca, to postępujemy z zupełnie inną logiką, która prowadzi nas coraz dalej.
        Bardzo ważna jest znajomość tej rewolucji zachodniej aby zrozumieć jak doszło do sytuacji, w której jesteśmy dzisiaj. Problem Zachodu jest właściwie teraz problemem globalnym. To co kończy się w Europie Zachodniej, jest propagowane teraz dalej, w krajach rozwijających się. Nie ma już krajów, które się temu sprzeciwiają.
        Wszystkie kraje świata przyjęły ten światowy konsensus, nawet, jeśli się z tym nie zgadzały. Kraje rozwijające się, np. kraje Afryki są kupowane przez ONZ. Tzn. ludność tych krajów całkowicie sprzeciwia się tym poglądom, tym ideom, ale ten rząd światowy mówi, że nie da im pieniędzy, jeśli nie przyjmą tych norm światowych. To oznacza zaprzeczenie demokracji. Demokracja znajduje się w głębokim kryzysie. Ludzie nie zdają sobie jeszcze sprawy z tego kryzysu. My już nie jesteśmy rządzeni przez lud – bo demokracja była rządami sprawowanymi przez lud i dla ludu – ale dzisiaj jesteśmy rządzeni przez garstkę ekspertów. To jest zupełnie niezwykłe stwierdzić coś takiego.
        Mianowicie, że ta nowa mowa globalna została wymyślona przez maleńką garstkę, znikomą mniejszość osób i rozprzestrzeniła się na całym świecie, we wszystkich rządach świata.
        Tej mowy używają nie tylko rządy ale jest ona stosowana też na poziomach zupełnie lokalnych: na poziomie władz lokalnych, w podręcznikach szkolnych dla dzieci, w wielkich przedsiębiorstwach międzynarodowych, na uniwersytetach, w organizacjach pozarządowych i ta nowa mowa utworzyła nową kulturę globalną, sztuczną.
        Ponieważ normalna kultura wyrasta z ludu, z konkretnych ludzi a tutaj jest to kultura globalna – zwykli ludzie nie znają ani korzeni tej kultury ani jej celów ale mimo to ich mentalność stopniowo się zmienia, pod presją tych, którzy sprawują kontrolę nad rządami światowymi.

        Marguerite powiedziała, że pierwszą rzeczą jaką powinniśmy zrobić, to przełamać swoją ignorancję, swoją niewiedzę – teraz jesteśmy sparaliżowani ignorancją.
        Pierwszy etap to przezwyciężenie własnej ignorancji.
        Jeśli jej nie przezwyciężymy, to grozi nam, że damy się zmanipulować jeszcze głębiej, jeszcze dalej.
        A kiedy przezwyciężymy swoją niewiedzę, to wówczas sobie uświadomimy, że istnieją bardzo szczęśliwe okoliczności, dzisiaj, dla wprowadzenia cywilizacji miłości.

        Kilka informacji o cywilizacji miłości możemy zaczerpnąć z artykułu księdza prof. Marka Chmielewskiego:
        https://www.miesiecznikegzorcysta.pl/wiara-i-rozum/item/1263-cywilizacja-milosci

        • wobroniewiary pisze:

          Ale co zakrętki maja do tego?
          Nie mam czasu słuchać, więc mnie oświeć łaskawie

        • Monika pisze:

          Na pewno nie w nakrętkach sedno sprawy.
          Odpowiedziałam Ewie, napisałam o co chodzi z grubsza z tą ideologią, bo to jest tak wszechobecne, powszechne i poważne zagrożenie, tak realne, autentyczne, tu i teraz, temat, który warto przynajmniej spróbować zrozumieć (z tego względu, że nie tylko na wierze ale i na rozumie mamy się opierać), ale nie wiedzieć czemu wszystko mi skasowało, zanim nawet zdążyłam nacisnąć ‚opublikuj’ – zagadką jest jak to się stało.
          Nie wiem czy teraz jeszcze raz to napiszę. A było to jak na mnie dość klarownie ujęte.
          Pewnie już teraz tak nie napiszę, więc napiszę co innego.
          Bo trzeba czasu, żeby to poznać i to z różnych stron a jeszcze więcej czasu, żeby zobaczyć w tym zagrożenie i w czym to zagrożenie jest. W tym sedno, że to już weszło, ta religia, ideologia i to w sposób bezszelestny do naszego życia, bez rozgłosu, jak gdyby nigdy nic, a my zostaliśmy nieświadomie i w „dobrej wierze” przerobieni a wielu wręcz zostało zagorzałymi wyznawcami tej ideologii, nawet nie wiedząc o tym.
          A jeśli kto za dużo pyta to ciii… sza! – jaka w ogóle rewolucja kulturowa?

          Ujęte jest to w książce, o której kilka razy wspominałam, a którą – jako jedyne – lansowały dotychczas media katolickie Radio Maryja i TV Trwam i to przez lata – pytanie tylko ile osób zapoznało się z jej treścią? Chociaż bardzo zachęcano do jej lektury i choć nie jest to łatwy do zrozumienia temat, to właśnie w mediach Katolickich przestrzegano od dawna przed tą pogańską religią.
          Do tej książki wstęp napisał ks. prof dr hab. Tadeusz Guz, który temu tematowi (głównie szkoły frankfurckiej) poświęcił mnóstwo swego czasu, mieszkając 17 lat w Niemczech i dogłębnie studiując ten temat, wnikając w różne dokumenty. Przykładowy link: https://www.youtube.com/watch?v=hCmGDOaml7w

          Tu nie chodzi o nakrętki, to nie jest w ogóle sedno sprawy, trzeba wejść w temat, trzeba chcieć próbować zobaczyć szerzej i zrozumieć głębiej – ja to tylko podałam malutki przykład rzucony przez dr Aldonę, żeby zachęcić do zapoznania się z tematem, by zobaczyć coś więcej, o co w tym tak naprawdę chodzi. Tego nie można wyjaśnić tak jak Ewa by chciała w dwóch słowach. Niestety potrzeba do tego odrobiny czasu, który na pewno nie będzie stracony, by z pewnej odległości spojrzeć z czym mamy tu do czynienia.
          Jak chodzi o skracanie i krótkie referowanie, gdzie aż prosi się, by jeszcze rozwinąć, to nie moja działka i nie do mnie, bo nie jestem niestety w tym dobra – Ewa to wie i wie dlaczego.

          Na koniec dodam coś o celach ideologii zrównoważonego rozwoju – obrazowo, o tym w jaki sposób to się odbywa, pokazała sama pani dr Aldona Ciborowska mniej więcej od minuty: 21:30 a dokładnie pokazuje to obrazowo od minuty 26:00 do 30:00 minuty (a więc tylko 4 minuty) – i właśnie tutaj rzuciła ten mały przykład z nakrętkami dla zobrazowania, by pokazać jak to działa i ułatwić zrozumienie co jest istotą tej ideologii (której przecież nie same nakrętki są istotą) – istotą jest to, żeby czynności życia codziennego były przepuszczone przez filtr ideologiczny. Taki przykład: nie wprost ja serwuje komuś pomoc, tak czy inaczej, tylko segreguje i to segregowanie, można powiedzieć jest bardzo absorbujące w ciągu dnia. Tu trudno jest mówić, ponieważ większość z nas jest pod wpływem oddziaływania tej ideologii – trudno jest uwierzyć w to, że te filtry na różnych poziomach są.

          Na marginesie dodam, że sama znam osobę, nauczycielkę, dla której od dawna świętością było zbieranie nakrętek i wręcz słyszałam jak wojny o to toczyła z przeciwnikami – i może to akurat do mnie szczególnie przemówiło, bo akurat ja byłam temu przeciwna, tak samo i męża takie rzeczy jak zbieranie nakrętek nie absorbują, on nawet na takie rzeczy nie ma czasu i jak się okazuje po latach okazało się, że widocznie dobrze, że nie absorbowało to naszej uwagi. Ma za to czas zawieźć drzewo porąbane na opał, tak jak dziś po raz kolejny zresztą dla skrajnie biednej rodziny, bo kobieta bez pracy z sześciorgiem dzieci siedzi a każde z innym mężczyzną, więc ci mężczyźni jak to w życiu bywa, już nie są zainteresowani by biec do niej z pomocą, więc te dzieciaki siedzą bez środków do życia a opału dokładnie tyle mają co do jutra, mimo, że niedawno mąż zawiózł im dwa wozy i wszystko już poszło – to tylko samo życie i taka jest potrzeba chwili a nie zawracanie głowy i rozumu „najważniejszymi” nakrętkami, jakby one miały cały świat zbawić i zastąpić dobroczynność. W sytuacji tej biednej kobiety, jak widać, do faktycznej pomocy jej i dzieciakom to jakoś mało kto się rwie a gdyby mąż nie pojechał z drzewem już któryś raz, to w zimnej chatce pozostałoby im siedzieć a u nas zima to z drugi biegun zimna, tak jak w suwalskim. Kobieta tu i teraz woła o pomoc, bo chyba tylko z opieki coś dostaje a opału nie ma.

          Dr Aldona tłumaczy, że zmieniają samoświadomość i zaczynają przepuszczać przez filtr ideologiczny, na przykład swą dobroczynność i zbierają plastikowe nakrętki, bo jałmużnę można przecież dać bezpośrednio, nie trzeba zapośredniczać przez żaden filtr swojej dobroczynności. Pasywność Katolików zaczyna skutkować tym, że zaczynają myśleć Katolicy na sposób neomarksistowski.

        • wobroniewiary pisze:

          Moja śp. mama była sama, oczywiście pomagała mi i siostrze, ale miała dużo wolnego czasu i właśnie zbierała nakrętki. Nie robiła tego kosztem rodziny!
          Jak pojechałam rok temu w marcu do św. Ojca Pio, to Ona została z moja Anią. A z nakrętek była znana, nawet z lokalnej gazety przyjeżdżali robić z nią wywiad. Chciała pomagać jak umiała. Najpierw pomagała pewnej staruszce, robiła jej zakupy, gotowała, woziła do kościoła, pomogła podejść do Komunii św. a potem … zbierała nakrętki. I w życiu nie powiem, że zaniedbała przez to rodzinę!

          Ps. 2 Moja Ania w szkole też zbierała nakrętki. Działa w szkolnym kole Caritas, gdzie prowadzą zbiórki żywności w sklepach, jeżdżą do pewnego pana (chorego, samotnego), zbierali maskotki do DSK w Lublinie dla dzieci oraz zbierali nakrętki. I to właśnie moja mama czyli jej babcia zbierała jej nakrętki (miała ich całe reklamówki)
          Ale niektórzy i to skrytykują – najlepiej siedzieć w domu, oglądać seriale… a dla osoby samotnej zbieranie nakrętek, jak ma się emeryturę, gdzie na życie po opłatach zostawało ok. 250 zł na życie, to wspaniały pomysł.

    • Powoli Moniko, powoli.
      Prof. Szyszko mówi o zrównoważonym rozwoju od wielu lat i to właśnie na antenie Radia Maryja.
      Z tym zrównoważonym rozwojem jest jak z motylem, dopóki masoni nie obrali go sobie za symbol, motylek był piękny i kochany takie małe Boże stworzenie a kiedy okazało się, że jest on również masońskim symbolem, nagle nastała moda na wyrzucanie wszystkiego na czym jest motyl bo to masońskie.
      Tak samo teraz „zrównoważony rozwój” toż to neomarksistowskie diabelstwo, powoli, to co mówi niżej prof. Szyszko to jest niestety prawda, wystarczy spojrzeć za okno, na liście na drzewach czy są cały rok zielone czy już latem czarne od góry, na wodę w pobliskim strumyku, za mojego dzieciństwa wodę z takiego strumyka piłem bo była czysta jak kryształ a teraz? teraz takie strumyki to ścieki. Degradacja i niszczenie środowiska postępuje w zastraszającym tempie i to widać gołym okiem, my wszyscy do tego się przyczyniamy i naprawdę nie ma co się oburzać na tych co o tym mówią bo w dużej części mają rację, nie mówię tu o „ekoterrorystach” którzy nawet uschłego drzewa nie pozwalają ściąć i drogi przez lakę zrobić, mówię o mądrym gospodarowaniu tym co nam Pan Bóg daje, o dobrym tego wykorzystaniu ale nie o niszczeniu, czyńmy tak aby po nas pozostało przynajmniej tyle co myśmy zastali a środowisko będzie czystsze i zdrowsze. Mamy ziemię czynić sobie poddaną ale nie zniszczyć jej, o tym mówi Papież Franciszek, prof. Szyszko i właściwie pojęty zrównoważony rozwój, jeszcze jedno, ten rozwój to też większe inwestycje w tereny dotąd zaniedbane, tak aby wszyscy, i z wielkich miast i z małych wiosek (Polska B.) mieli równiejsze szanse na np. pracę i godniejsze życie, ale o czym ja tam gadam, toż to przecież co najmniej „socjalizm” jak nie „neobolszewizm”.
      *****

      Odsyłam do mądrzejszych:
      „Zrównoważonym rozwojem są słowa z Pisma Świętego: „Czyńcie sobie ziemię poddaną”, a koła liberalno-lewicowe przywłaszczyły to sobie i zaczynają mówić, że prawem człowieka jest eutanazja, aborcja, ograniczenie liczby dzieci. Lewacka filozofia to sobie przywłaszczyła – podkreślił minister.”

      ******
      J. SZYSZKO: ZRÓWNOWAŻONY ROZWÓJ TO BIBLIJNE „CZYŃCIE SOBIE ZIEMIĘ PODDANĄ”

      Zrównoważony rozwój jest to wzrost gospodarczy powiązany z racjonalnym użytkowaniem zasobów przyrodniczych i respektowaniem praw człowieka – wyjaśnił prof. Jan Szyszko i dodał, że wokół tego pojęcia narosło wiele nieporozumień.

      Żeby w ogóle zrozumieć koncepcję zrównoważonego rozwoju trzeba przyjąć dwa założenia filozoficzne – wskazał minister środowiska.

      – Po pierwsze, człowiek jest podmiotem zrównoważonego rozwoju. W związku z tym nie tylko ma on prawo, ale i obowiązek użytkować zasoby przyrodnicze. Po drugie, żadna z działalności człowieka nie musi pogarszać stanu jakości środowiska. A wręcz odwrotnie, działalnością gospodarczą możemy naprawiać wiele działań, czyli – inaczej ujmując – „czyńcie sobie ziemię poddaną” – zaznaczył minister.

      Byłoby to tylko sloganem, gdybyśmy nie mierzyli pewnymi wskaźnikami (czy też grupami wskaźników) zrównoważonego rozwoju – dodał.

      – Jednym z podstawowych wskaźników jest to, co mamy w kieszeni, a więc pieniądze. Nie można mówić o zrównoważonym rozwoju, kiedy ubożejemy. Kolejnym wskaźnikiem są miejsca pracy, ich jakość i ilość. Również wzrost długości życia, ale przy zdrowej strukturze klas wieku, przy przewadze młodych ludzi. Jest jeszcze druga strona wskaźników – środowiskowe. Nie można mówić o zrównoważonym rozwoju przy pogarszaniu jakości powietrza, wody, zaniku gatunków roślin i zwierząt dziko występujących – powiedział szef resortu środowiska.

      Dziś sytuacja nie wygląda dobrze, o czym była mowa na ostatniej konwencji klimatycznej w Maroku.

      – Pogarsza się jakość powietrza i wody. Woda staje się niemalże strategicznym zasobem. Jest to skorelowane z wylesianiem, degradacją lasów i gleb rolnych. To wszystko związane jest z głodem, pustynnieniem, migracjami ludzi i zanikiem miejsc pracy na terenach wiejskich. Nie tylko wzrost bezrobocia na ternach wiejskich, ale też zanik miejsc pracy, a to jest niezwykle istotna sprawa. To są te zagrożenia, które zostały sformułowane w encyklice Ojca Świętego „Laudato si” – zaznaczył prof. Szyszko.

      Zrównoważonym rozwojem są słowa z Pisma Świętego: „Czyńcie sobie ziemię poddaną”, a koła liberalno-lewicowe przywłaszczyły to sobie i zaczynają mówić, że prawem człowieka jest eutanazja, aborcja, ograniczenie liczby dzieci. Lewacka filozofia to sobie przywłaszczyła – podkreślił minister.
      http://www.radiomaryja.pl/informacje/j-szyszko-zrownowazony-rozwoj-biblijne-czyncie-ziemie-poddana/

  9. Betula pisze:

    Jak Najświętsza Maryja Panna w ciągu dziewięciu dni została
    przygotowana do przyjęcia tajemnicy wcielenia Syna Bożego.
    („Mistyczne Miasto Boże” – Maria z Agredy)

    Nadszedł piąty dzień nowenny. Coraz bardziej uchylała się zasłona
    głębokich tajemnic nieskończonej Mądrości. W dniu tym, podczas
    zachwycenia, w które wprawił Ją Bóg, zostały objawione Najświętszej
    Pannie nowe tajemnice. Powtarzające się objawienia przynosiły z sobą
    coraz większą pełnię światła i objawów miłości, jakie spływały na
    najświętszą duszę Maryi ze skarbca nieskończonej dobroci. Wskutek
    działania tych łask Najświętsza Panna dostępowała coraz silniejszego
    połączenia z Istotą Bożą, stawała się coraz bardziej do Niej podobna, aż
    wreszcie doszło do tego, że stała się godna zostania Matką Boską. W dniu
    tym Pan pokazał Jej dzieła piątego dnia stworzenia świata. Zarazem objawił
    Jej ponownie swoją nieskończoną dobroć i swoje miłosierdzie, przez które
    chciał się udzielić ludziom; z drugiej strony ukazał Jej niewdzięczność ludzi,
    którzy przez swoje grzechy jakby opierali się tej Boskiej dobroci.

    Najświętsza Panna rozpłomieniona ogniem miłości błagała Najwyższego:
    ,,Mój Panie, nieskończony Boże niepojęta Mądrości i Świętości, moje jedyne Dobro!
    Występki ludzi nie znają miary; Twoja mądrość sama je pojmuje. Czyż
    jednak wszystkie te grzechy mogą zagasić Twoją dobroć i miłość, albo z nią
    się mierzyć? Nie, mój Panie i Władco, tak nie będzie; złośliwość
    śmiertelników nie powstrzyma Twego miłosierdzia. Ja, marna istota, w
    imieniu całego rodzaju ludzkiego stawiam pytanie dotyczące Twej
    wierności. Jest nieomylną prawdą, że prędzej niebo i ziemia przeminą,
    aniżeli prawdziwość Twoich słów; jest również prawdą, że przez usta Twych
    świętych proroków przyrzekłeś światu po kilkakroć, że ześlesz im Zbawiciela
    i zbawienie. Jakże więc, mój Boże, nie miałyby się spełnić te obietnice?
    Wszakże są one zatwierdzone przez Twoją nieskończoną mądrość, nie mogą
    więc zawieść; wszakże prawdziwość ich zapewnia Twoja dobroć, nie mogą
    więc ludzi w błąd wprowadzić. Do dnia tej obietnicy i do zesłania im
    zbawienia przez Twe Wcielone Słowo nic nie mogło Cię, o Panie, ze strony
    grzesznych śmiertelników zobowiązać. Gdybyśmy dobro to mogli sobie
    wysłużyć, to Twoja nieskończenie hojna dobroć nie mogłaby być tak
    uwielbiona. Tylko Ty sam z siebie mogłeś się do tego zobowiązać, bo tylko w
    Bogu samym może leżeć powód, który Go skłania do stania się człowiekiem.
    W Tobie samym leży powód, żeś nas stworzył i po upadku w grzechu chcesz
    nas znowu zbawić. O mój Boże i najwyższy Królu, nie szukaj ani zasług ludzi,
    ani żadnych innych powodów do stania się człowiekiem, prócz Twego
    miłosierdzia i pomnażania Twej chwały”.

    Najwyższy odpowiedział:
    „Moja Oblubienico, tylko niezmierzona dobroć moja skłoniła Mnie do dania
    ludziom obietnicy, że przyodzieję ich postać i mieszkać będę pomiędzy nimi:
    obietnicy tej nikt sobie u Mnie nie mógł wysłużyć. Ale niewdzięczny sposób
    postępowania ludzi, wstrętny mej sprawiedliwości, zasługuje na to, żeby się
    moja obietnica nie spełniła”.

    Rozpalona miłością Boga i ludzi Maryja błagała dalej:
    „Odwieczny, niewidzialny, nieśmiertelny Boże i Panie, wyznaję Twoją
    sprawiedliwość, sławię Twoje dzieła, oddaję boski hołd Twej nieskończonej
    wielkości i czczę Twoje wyroki. Jeżeli we wszechwiedzy Twojej przewidujesz
    winy i złośliwość ludzi, to w tejże samej wszechwiedzy widzisz także Twego
    Jedno-rodzonego, Wcielonego Syna. Widzisz Jego uczynki, które posiadają
    dla Ciebie wartość nieskończoną; są one bez porównania większe, niż
    grzechy ludzkie. Przez tego Boga-Człowieka sprawiedliwość Twoja musi
    doznać zadowolenia i dla Niego musisz nam Go dać”.

    Aby przedłużyć ten spor miłości, odrzekł Pan
    „Moja najsłodsza Oblubienico, moja wybrana
    Gołębico, wielkim jest to, czego ode Mnie wymagasz, a bardzo małym, co
    ludzie czynią z miłości do Mnie; jakże mogę im, niegodnym, wyświadczyć tak
    wielkie dobrodziejstwa? Pozwól, moja Przyjaciółko, abym obchodził się z
    nimi tak, jak na to zasługuje ich niewdzięczność”.

    Pełna litości nasza Pośredniczka odrzekła:
    „Nie, mój Panie, nie przestanę Cię błagać. Chociaż o
    wiele Cię proszę, to przecież proszę Ciebie, bogatego w miłosierdzie,
    potężnego w dziełach i prawdziwego w słowach. Ojciec mój Dawid rzekł o
    Tobie i o Odwiecznym Słowie; „Przysiągł Pan i nie będzie Mu żal, że
    przysiągł.” Ty jesteś kapłanem według porządku Melchizedeka. O niechaj
    przybędzie ten Kapłan, który ma być ofiarą za nasze zbawienie. Niech
    przyjdzie; nie możesz żałować Twojej obietnicy, bo wiesz przecież, co
    przyrzekasz”.

    Gdy ten spór miłości trwał tak długo, jak chciała tego mądrość
    Boża, cała Trójca Przenajświętsza dała Najświętszej Maryi Pannie to
    królewskie przyrzeczenie, że w najbliższym czasie ześle na świat Odwieczne
    Słowo. Z walki tej Maryja wyszła bardziej zwycięska, aniżeli niegdyś Jakub;
    była bowiem bogata, silna i zasobna w obietnicę. Bóg natomiast został
    niejako zwyciężony miłością tej Pani; chciał teraz w oblubieńczej komnacie
    Jej świętego łona przyodziać się w słabość ludzką, przyjąć na siebie nasze
    ciało, ukryć pod nim moc swego Bóstwa, aby jako zwyciężony odnieść
    zwycięstwo i przez śmierć swoją dać nam życie. Niechaj więc śmiertelnicy
    wiedzą, że obok swego Syna Najświętszego, Najświętsza Maryja Panna jest
    przyczyną naszego zbawienia!

  10. wobroniewiary pisze:

    Zachęcamy do odmawiania tej modlitwy sercem:
    Matko Boża! Twojemu Niepokalanemu Sercu zawierzam, poświęcam i oddaję każdego człowieka na tej ziemi na zawsze, całkowicie i nieodwołalnie. Chroń, Maryjo, każdego człowieka na tej ziemi od wszelkiego zła grożącego duszy i ciału, a zwłaszcza od ognia piekielnego. Amen – IMPRIMATUR, ks. bp Stanisław Jamrozek, Przemyśl, 28 grudnia 2017r.

  11. Betula pisze:

    Moja modlitwa do codziennego odmawiania o opiekę św.Józefa dla najbliższych:

    Modlitwa napisana przez papieża Leona XIII
    Do Ciebie, święty Józefie, uciekamy się w naszej niedoli. Wezwawszy pomocy Twej Najświętszej Oblubienicy z ufnością również błagamy o Twoją opiekę. Przez miłość, która Cię łączyła z Niepokalaną Dziewicą Bogarodzicą i przez ojcowską Twą troskliwość, którą otaczałeś Dziecię Jezus, pokornie błagamy: wejrzyj łaskawie na dziedzictwo, które Jezus Chrystus nabył Krwią swoją i swoim potężnym wstawiennictwem dopomóż nam w naszych potrzebach.
    Opatrznościowy Stróżu Bożej Rodziny, czuwaj nad wybranym potomstwem Jezusa Chrystusa. Oddal od nas, ukochany Ojcze, wszelką zarazę błędów i zepsucia. Potężny nasz Wybawco, przybądź nam łaskawie z niebiańską pomocą w tej walce z mocami ciemności. A jak niegdyś uratowałeś Dziecię Jezus z niebezpieczeństwa, które groziło Jego życiu, tak teraz broń świętego Kościoła Bożego od wrogich zasadzek i od wszelkich przeciwności.
    Otaczaj każdego z nas nieustanną opieką, abyśmy za Twoim przykładem i Twoją pomocą wsparci mogli żyć świątobliwie, umrzeć pobożnie i osiągnąć wieczną szczęśliwość w niebie. Amen.
    Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo.Chwała Ojcu…

    Tutaj w wersji audio:
    http://prowadzmniejezu.pl/%C5%9Bwi%C4%99ci/95-%C5%9Bw-j%C3%B3zef-oblubieniec-maryi/108-modlitwa-leona-xiii-do-%C5%9Bw-j%C3%B3zefa

  12. Robert pisze:

    Dzisiaj (20 III) o 12:20 telewizja Trwam wyemitowała film dokumentalny pt. „Dominikanie – od słowa do nauki”, produkcji niemieckiej – domyślam się, bo wycięto wszystkie napisy twórców. Od początku dało się odczuć charakterystyczną, łagodną i miłą, ale sugestywną narrację, zgodnie z którą ortodoksja (prawowierność), czyli wiara w Ewangelię, realizowana przez tradycyjne formy działania, jest nieefektywna i nieproduktywna, krępująca i raniąca; a przecież chodzi o komfort wiernych…? Po scenie oswajającej widza z ‚feministyczną liturgią’ (za lektorem), prowadzoną przez bezhabitową siostrę dominikankę w nocy przesilenia letniego wokół ogniska, a mającą zaspokajać duchowe i spirytualistyczne (sic!) potrzeby kobiet, postanowiłem napisać niniejszy post, chociaż staram się już nie zabierać głosu w Internecie. Jestem poruszony i jest mi nieswojo, że akurat ta telewizja upowszechnia czasami takie materiały. Świadczy to o braku kwalifikacji redaktorów, czy może „kościół obywatelski” znajduje jakąś akceptację w „twierdzy toruńskiej”? Otwartość ma swoje granice – paradoksalnie widać to było w tym filmie w pustym prawie kościele podczas sprawowanej Mszy św. Taki kulturalny naród…

    • Jacek pisze:

      Czyż nie żyjemy w czasach ostatecznych?
      Więc zły wszędzie sie wciska, byle tylko zło czynić.
      Pozdrawiam z Panem bogiem i Niepokalaną

  13. Ania pisze:

    Salzburski ezoteryk, nazywający się sam „badaczem świadomości”, zainkasował 95 tysięcy euro za otoczenie wiedeńskiego szpitala… energetycznym parasolem ochronnym

  14. wobroniewiary pisze:

    Polecam wszystkim ten artykuł, rozjaśnia i układa w głowach co nieco w tym pogmatwanym świecie.

    Próbować zrozumieć ks. Wojciech Węgrzyniak
    20.03.2018
    Dyskutowane ostatnio szeroko kazanie ks. Edwarda Stańka można potępić, nazwać bluźnierstwem, połączyć z chorobą lub ze starością. Można jednak próbować je zrozumieć.

    Nie tylko dlatego, że ks. Adam Boniecki tłumaczył Nergala, albo że papież Franciszek mówił o homoseksualistach: „Kimże ja jestem, aby ich osądzić?”. Można przede wszystkim dlatego, że tu chodzi o człowieka, księdza, profesora, prałata, rektora seminarium, promotora i mistrza wielu studentów, kaznodzieję i rekolekcjonistę, autora wielu czytanych książek i powtarzanych kazań, kierownika duchowego setek Krakowian i kogoś, o kim zawsze się mówiło, że to człowiek, który myśli i żyje na wskroś Ewangelią. Jemu się to po prostu należy. Skąd zatem tak szanowanemu i cenionemu człowiekowi mogły przyjść takie słowa na usta?

    Po pierwsze, to sprawa stylu ks. Profesora. Przez 5 lat był moim rektorem w seminarium. Ile razy denerwowałem się na jego słowa, to pamięta tylko mój pamiętnik. Że za ostro, że brak miłości, że się tak nie mówi. Ale czas robił swoje i pokazywał, że to była twarda, ale jednak miłość.

    Seminarium – mówił – to nie czas wychowania. To czas samowychowania i czas sprawdzania. Przełożeni są jak młotek. Jeśli kleryk jest szklanką, to pęknie. Lepiej żeby pękł teraz, niż na parafii.

    http://blog.gosc.pl/ksWojciechWegrzyniak/2018/03/20/probowac-zrozumiec

    • Jacek pisze:

      Wizja bł. Katarzyny Emmerich o Europie wciąż szokuje!

      http://www.fronda.pl/a/wizja-bl-katarzyny-emmerich-o-europie-wciaz-szokuje,107968.html
      Pozdrawiam z Panem Bogiem i Niepokalaną

      • Paweł pisze:

        Europa, przede wszystkim ta bogata, Zachodnia, jest obecnie chyba najgorszym duchowo i moralnie kontynentem świata (bo nawet tak bardzo zdemoralizowany od dziesięcioleci kraj jak USA ma obecnie jakąś „jaskółkę przedzierającej się z trudem nowej wiosny i nadziei”, którą jest prezydent Donald Trump).
        Natomiast, jak powiedział niedawno w wywiadzie biskup Alejandro Daniel Giorgi (biskup pomocniczy archidiecezji Buenos Aires – rodak i dawny współpracownik papieża Franciszka):
        „Obecnie Kościół wzrasta przede wszystkim w Afryce i Indiach. Są to wciąż Kościoły młode (…) [i dlatego] to, co mówiło się dziesięciolecia temu o Ameryce Łacińskiej, teraz można powiedzieć o tych regionach.” – https://ekai.pl/franciszek-utwierdza-zmiany-vaticanum-ii/

        Natomiast mianowany w zeszłym roku nowy metropolita białostocki, abp Tadeusz Wojda, który w latach 2012–2017 był podsekretarzem w Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów, powiedział:
        „Rzym jest centrum Kościoła, to nie uległo zmianie. A jednak, ponieważ w dzisiejszej Europie stale zmniejsza się liczba wierzących katolików, światła reflektorów powinniśmy skierować na Amerykę Łacińską, a jeszcze bardziej na Azję. (…) Tam chrześcijaństwo rozwija się w szybkim tempie, choć wielkie religie czy systemy społeczne, jak hinduizm, buddyzm czy islam, skutecznie chcą zahamować ten wzrost. (…)
        Trzeba [dzisiaj] (…) popatrzeć dalej, szerzej, poza granice Starego Kontynentu. (…) [Na przykład] w Afryce obserwujemy boom powołaniowy. Nie tylko w Ugandzie, również w Nigerii, Ruandzie, Tanzanii, Burundi. To dynamiczny, tętniący życiem Kościół. Powiem szczerze: za każdym razem, gdy przylatywałem do Afryki, zachwycałem się pięknem tego Kościoła. Widziałem ludzi, którzy na Msze św. szli nawet kilkadziesiąt kilometrów, pełne świątynie, porywającą liturgię. Afryka mnie urzekła. (…)” – http://kosciol.wiara.pl/doc/4506421.Nadajemy-ton-Europie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s