Uroczystość Św. Józefa, Oblubieńca NMP. Akt poświęcenia się św. Józefowi

Szukanie pomocy za wstawiennictwem świętego Józefa

Ojcze Nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…
Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Przenajświętszą Krew, Serce, Oblicze Twego Jednorodzonego Syna, wszystkie cnoty i zasługi Matki Najświętszej i Jej przeczystego Oblubieńca, św. Józefa, oraz wszystkie skarby Kościoła Świętego dla wyjednania łaski ostatecznego zbawienia i łask nam potrzebnych, szczególnie tej… (wymienić intencję), dla…

Święty Józefie, ofiaruję Ci miłość Jezusa i Maryi, jaką żywią ku tobie. Ofiaruję Ci też uwielbienia, hołdy wdzięczności i ofiary, jakie Ci wierni złożyli przez wieki aż do tej chwili. Siebie i wszystkich drogich memu sercu oddaję na zawsze Twej świętej opiece. Błagam Cię dla Miłości Boga i Najświętszej Maryi Panny, Twej Oblubienicy, racz nam wyjednać łaskę ostatecznego zbawienia i wszystkie łaski nam potrzebne, szczególnie tę wielką łaskę… (wymienić intencję). Pośpiesz mi na ratunek, święty Patriarcho i pociesz mnie w tym strapieniu.

O, św. Józefie, przyjacielu Serca Jezusa, wysłuchaj mnie. O, Józefie, ratuj nas w życiu i w śmierci, ratuj nas w każdym czasie!

Akt poświęcenia się świętemu Józefowi

       Święty Józefie, mój najmilszy Ojcze, po Jezusie i Maryi najdroższy mojemu sercu, Tobie się powierzam i oddaję, jak powierzyli się Twej opiece Boży Syn i Jego Przeczysta Matka. Przyjmij mnie za swoje dziecko, bo ja na całe życie obieram Cię za Ojca, Opiekuna, Obrońcę i Przewodnika mej duszy. O mój najlepszy Ojcze, święty Józefie, prowadź mnie prostą drogą do Jezusa i Maryi. Naucz mnie kochać wszystkich czystą miłością i być gotowym do poświęceń dla bliźnich. Naucz walczyć z pokusami ciała, świata i szatana i znosić w cichości każdy krzyż, jaki mnie spotka. Naucz pokory i posłuszeństwa woli Bożej. O najdroższy święty Józefie, bądź Piastunem mej duszy, odkupionej Krwią Chrystusa. Czuwaj nade mną, jak strzegłeś Dzieciątka Jezus, a ja Ci przyrzekam wierność, miłość i całkowite posłuszeństwo, bo ufam, że za Twym wstawiennictwem będę zbawiony.
Nie patrz na moją nędzę, ale dla miłości Jezusa i Maryi przyjmij mnie pod swą Ojcowską opiekę. Amen.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

30 odpowiedzi na „Uroczystość Św. Józefa, Oblubieńca NMP. Akt poświęcenia się św. Józefowi

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. wobroniewiary pisze:

    SCHODY ŚW. JÓZEFA

    Ojciec Kornelian Dende, franciszkanin, który opowiedział tę historię, zwrócił uwagę na to, że schody są przede wszystkim świadectwem potęgi modlitwy, podkreślając, że św. Józef Robotnik-Rzemieślnik, wierny małżonek Maryi, odpowiedzialny ojciec rodziny, przyjaciel nieszczęśliwych, opiekun chorych i umierających, opiekun Kościoła, poskromiciel złych duchów trapiących człowieka – złych nałogów, nieopanowanych namiętności, jest naszym potężnym orędownikiem w niebie

    W Santa Fe, w stanie Nowy Meksyk w USA znajduje się kaplica sióstr loretanek, a w niej niezwykłe schody, o których mówi się, że są dziełem samego wielkiego Cieśli z Nazaretu, czyli św. Józefa, albo przynajmniej genialnego rzemieślnika posłanego przez niego. 

    W 1872 r. biskup miasta Santa Fe zawarł kontrakt na budowę kaplicy dla sióstr loretanek, sprowadzonych ze środkowej części USA, które miały w tym mieście prowadzić szkołę dla dziewcząt. Owa kaplica pw. Najświętszej Maryi Panny miała być miniaturą paryskiej Sainte Chapelle, którą zbudował król św. Ludwik do przechowywania Korony Cierniowej i innych relikwii męki Zbawiciela przywiezionych z wyprawy krzyżowej.

    Budowa trwała kilka lat i kiedy była już na ukończeniu zdarzyło się nieszczęście. Ktoś zamordował architekta. Po jego śmierci okazało się, że w planach nie ma schematu budowy schodów prowadzących na chór, o czym architekt zwyczajnie zapomniał. Siostry miały nie lada kłopot. Teoretycznie schody można było wybudować, ale ze względu na niewielkie rozmiary kaplicy ich budowa była niewskazana. Każdy ze sprowadzonych architektów tak uważał. W tej sytuacji przygnębione siostry rozpoczęły nowennę do św. Józefa z prośbą o pomoc.

    Nie czekały długo. Już następnego dnia po ukończeniu nowenny do furty klasztornej zapukał brodaty staruszek licho ubrany, w dodatku z osiołkiem, który dźwigał skrzynię z narzędziami i osobistymi rzeczami. Przybysz nie przedstawił się, a jedynie powiedział, że dowiedział się o kłopocie sióstr i że jest gotów wybudować schody. Przełożona matka Magdalena pokazała mu prawie ukończoną kaplicę, w której trzeba było wybudować bardzo wąskie schody prowadzące na chór, których budowy po prostu nikt się nie chciał podjąć. Staruszek powiedział, że nie potrzebuje niczyjej pomocy. Nie chciał też, aby mu przeszkadzano, toteż zamknął kaplicę na klucz.

    Po trzech miesiącach można było oglądać jego dzieło. Zakonnice i okoliczni mieszkańcy byli zdumieni widokiem schodów w kształcie ślimacznicy, kunsztownie wykonanych, które według praw fizyki powinny były runąć chociażby pod ciężarem jednej osoby, nie mówiąc o większej liczbie, bo przecież nie zawierały one żadnej podpory. Nie miały słupa, wokół którego by się wiły, ani ściany, na której by się wspierały, ani podpory od dołu. Schody pnąc się w górę robiły dwa obroty po 360 stopni każdy.

    Do tego trzeba dodać fakt, że tajemniczy staruszek do ich budowy nie użył ani jednego gwoździa i ani jednej śrubki. Do spojeń rzemieślnik użył drewnianych czopów. Wykonał także doskonale dopasowane spirale, czyli skręcone szyny drewniane, na których wznosiły się trzydzieści trzy stopnie. Spirale nie zostały wykonane z jednego dużego kawałka drzewa, lecz złożone z wielu mniejszych kawałków. Do tych dziwów dodajmy jeszcze to, że schody wykonano z rzadkiego budulca – drzewa o wielkiej trwałości, z pewnością niewystępującego w okolicy. Nikt nawet nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, gdzie takie drzewo rośnie.


    Dziś, żeby wykonać takie schody, trzeba by było pół tuzina fachowców, jednego lub dwóch inżynierów, precyzyjnych aparatów mierniczych i specjalnych narzędzi do naginania drzewa pod żądanym kątem. Tymczasem cieśla nie miał ani pomocnika, ani tym bardziej specjalistycznych narzędzi. Miał jedynie, wg relacji matki Magdaleny, parę młotków, dziwacznie wyglądającą piłę i miarę w kształcie dużej litery T oraz dłuto.

    By było jeszcze ciekawiej, ów rzemieślnik zaraz po skończonej pracy, kiedy matka przełożona widząc jego dzieło, pobiegła po inne siostry, przepadł jak kamień w wodę. I chociaż wszczęto poszukiwania dziwnego staruszka na osiołku, wyznaczono nawet nagrodę (siostry chciały mu zapłacić za pracę), nie odnaleziono go.

    Zakonnice z Santa Fe, które tak gorliwie w owym czasie modliły się do św. Józefa, były przekonane, że to sam święty przybył im z pomocą pod postacią starego człowieka, albo przynajmniej przysłał im genialnego mistrza stolarskiego.

    A schody, które przez osiemdziesiąt pięć lat służyły zakonnicom każdego dnia, stoją do dziś. Trzydzieści siedem lat temu odgrodzono je i przeznaczono do zwiedzania jako ciesielskie curiosum.

    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2017/12/22/telegram-do-sw-jozefa-opiekuna-bozej-rodziny-modlitwa-w-sprawach-trudnych-i-naglych-schody-sw-jozefa/

  3. Helena pisze:

    W Ewangeliach nie znajdziemy wielu informacji o Józefie, mężu Maryi. Maryja, w kilku objawieniach wspominała o nim – i zachęca, aby go naśladować i przyzywać jego pomocy w trudnych sytuacjach życiowych.
    Co Maryja mówi o św. Józefie – ks. Piotr Glas, homilia 19 marca 2016 r.

  4. an m pisze:

    Boże, proszę Cię o pomoc przez wstawiennictwo Świętego Józefa. Amen.

    • Katarzyna pisze:

      Am m, odmawiaj proszę nabożeństwo do Świętego Józefa. On jest patronem tej mrocznej doby oraz spraw niemożliwych z ludzkiego punktu widzenia. Nabożeństwo działa cuda(!!!). Święty Józef na końcu czasów (czyli aktualnie), ma być poznany w prawdziwej mocy majestatu, który od zawsze posiadał i posiada.

  5. Betula pisze:

    Jak Najświętsza Maryja Panna w ciągu dziewięciu dni została
    przygotowana do przyjęcia tajemnicy wcielenia Syna Bożego.
    („Mistyczne Miasto Boże” – Maria z Agredy)

    Czwartego dnia Pan pokazał Najświętszej Pannie dzieła, których dopełnił w
    czwartym dniu stworzenia świata. Nasza niebiańska Królowa widziała, jak
    stworzone zostały na firmamencie światła nieba, aby oddzielały dni od nocy
    i wyznaczały godziny, dni i lata. W tym widzeniu Pan objawił Jej także nowe
    prawo łaski, które wprowadzić miał Zbawiciel świata, sakramenty, jakie
    miało to prawo zawierac i cel, dla którego zostało ustanowione i przekazane
    Kościołowi Nowej Ewangelii. Pan objawił Jej także środki pomocy, dary i
    łaski, które przygotował dla ludzi, aby wszyscy doznali szczęśliwości i
    odnieśli pożytek z owoców zbawienia. Najświętsza Panna otrzymała w tym
    widzeniu tak wielką mądrość, że gdyby wiedzę tę mógł spisać jakiś człowiek
    lub anioł, to wypełniłaby ona więcej ksiąg, niż napisano ich o sztukach,
    naukach i wynalazkach na całym świecie. Nie ma w tym nic dziwnego,
    albowiem w serce i duszę naszej Królowej przelał się ocean Bóstwa, który
    był powstrzymywany przez grzechy ludzkie i niedostateczne przygotowanie
    ludzi do przyjmowania łask i dobrodziejstw Boskich. Jedno tylko
    pozostawało przez cały czas tajemnicą dla Najświętszej Panny, a mianowicie
    fakt, że to Ona została wybrana przez Ojca na Matkę Jednorodzonego. W
    dniu tym nasza Królowa odczuwała także pełne miłości, lecz głębokie
    cierpienie, wynikające z wiedzy, którą posiadała. Z woli Boga Maryja
    poznała, bowiem owe niewysłowione skarby łask i darów, które Pan
    przygotował dla śmiertelników; poznała też silne pragnienie Boga, aby
    wszyscy ludzie dostąpili Jego wiecznej szczęśliwości. Zarazem jednak
    widziała opłakany stan, w jakim znajdował się świat i wielkie zaślepienie
    ludzi, wskutek którego stali się oni niegodni uczestnictwa w Bóstwie i sami
    się Go pozbawili. Ta wiedza wywołała w Niej nowy rodzaj męczeństwa,
    spowodowany zarówno Jej wielkim cierpieniem, wynikającym z upadku
    ludzi, jak i gwałtownym pragnieniem zapobieżenia temu pożałowania
    godnemu nieszczęściu. Odprawiała serdeczne modlitwy, prośby,
    ofiarowania, upokorzenia samej siebie i heroiczne akty miłości Boga i ludzi,
    aby — o ile to możliwe — żadna z istot ludzkich nie przepadła, lecz aby
    wszyscy poznali, podziwiali i uwielbiali swego Stworzyciela i Odkupiciela.

  6. EwaT. pisze:

    Swiety Jozefie pod Twoja opieke powierzam siebie i rodzine💗

  7. Betula pisze:

    Błogosławiona śmierć świętego Józefa.

    Choroby i cierpienia św. Józefa trwały osiem lat. Jego szlachetna dusza w
    ognistym piecu cierpliwości i miłości Boga stawała się z dnia na dzień coraz
    czystsza, jego ciało natomiast słabło w miarę upływających lat i połączonych z
    tym niedomagań. Ubywało mu coraz bardziej sił i zbliżał się ów nieuchronny
    finał życia, w którym wszystkie dzieci Adama muszą złożyć daninę śmierci.
    Królowa niebios, która troskliwie pielęgnowała swego oblubieńca, wiedziała w
    swej mądrości, że jego godzina jest bardzo bliska. Udała się, więc do swego
    Boskiego Syna i rzekła do niego:
    „Najwyższy Panie i Boże, Synu odwiecznego Ojca,
    Zbawicielu świata! Dzięki Twemu Boskiemu światłu poznaję, że zbliża się
    postanowiona mocą Twej odwiecznej woli godzina śmierci sługi Józefa.
    Pamiętając o Twej nieskończonej dobroci i Twoich zmiłowaniach, które nam od
    dawna okazywałeś, proszę Cię, abyś w tej godzinie dopomógł Twoją
    wszechmocną ręką, aby jego śmierć była w Twoich oczach cenna, tak jak
    przyjemne Ci było jego cnotliwe życie. Niechaj umrze w pokoju i nadziei
    otrzymania wiecznej nagrody w ów dzień, w którym otworzysz bramę nieba dla
    wszystkich wiernych. Mój Synu, pomnij na miłość i pokorę Twego sługi, na jego
    zasługi i cnoty, na jego troskliwość, jaką mnie otaczał; pomnij na to, że ten
    sprawiedliwy w pocie czoła żywił Twój Majestat i mnie, Twoją służebnicę.”
    Zbawiciel nasz odrzekł:
    „Moja Matko, mile są Mi Twoje prośby i pamiętam o zasługach Józefa.
    Dopomogę mu teraz, a później wyznaczę mu takie zaszczytne
    miejsce pomiędzy książętami niebiańskimi, że ludzie i aniołowie będą się dziwili i
    wielbili Boga. Dla nikogo nie uczynię tyle, co dla Twego oblubieńca.”
    Wielka Królowa podziękowała najsłodszemu Synowi za tę obietnicę. Podczas
    dziewięciu dni poprzedzających śmierć Józefa Jezus i Maryja przebywali dniem i
    nocą u jego boku, tak że ani chwili nie pozostawał sam. Na rozkaz Pana trzy razy
    dziennie święci aniołowie wykonywali u boku tego szczęśliwego chorego
    niebiańską muzykę, śpiewali pieśni pochwalne na cześć Boga i chwalili
    Świętego. W całym ubogim, lecz czcigodnym domku unosił się miły i cudowny
    zapach, który wzmacniał Św. Józefa i wszystkich przybywających, aby orzeźwić
    się tym zapachem.
    Dzień przed swoją śmiercią Św. Józef, który wskutek wszystkich tych, łask pałał
    gorącą miłością do Boga, miał stan wielkiego zachwycenia. Trwało ono
    dwadzieścia cztery godziny, w którym to czasie Pan cudem podtrzymywał jego
    życie. W tym wielkim zachwyceniu Józef dostąpił jasnego oglądania Istoty Boga.
    Widział teraz bez zasłony to wszystko, co poznał dotąd dzięki swej wierze;
    oglądał niepojętą Istotę Boga, tajemnice Wcielenia i Odkupienia, Kościół
    wojujący i powierzone temu Kościołowi sakramenty. Trójca Przenajświętsza
    przeznaczyła go na poprzednika Boskiego Zbawiciela u ojców świętych i u
    proroków przebywających w otchłani. Kazała Józefowi, aby ponownie oznajmił
    im ich wybawienie i aby przygotował ich na nawiedzenie Pana, który przyjdzie
    po to, aby ich z łona Abrahama zaprowadzić do wiecznego pokoju i wiecznej
    szczęśliwości. Wszystko to Najświętsza Panna widziała w duszy swego
    Najświętszego Syna w ten sam sposób, w jaki widziała inne tajemnice.
    Wiedziała o wszystkim, co działo się w duszy Jej oblubieńca i dziękowała za to
    wszystko Bogu z całego serca.
    Kiedy Święty Józef ocknął się z zachwycenia jego, oblicze jaśniało pięknością i
    cudownym blaskiem, a jego dusza przez widzenie Istoty Boskiej zamieniła się
    całkiem w Boga. Prosił swą Najświętszą Oblubienicę o błogosławieństwo, ta zaś
    prosiła swego Boskiego Syna, aby pobłogosławił Józefowi, co też Jezus uczynił.
    Następnie wielka Królowa i Mistrzyni Pokoju uklękła i prosiła Józefa, aby Jej
    także pobłogosławił, jako Jej oblubieniec. Mąż Boży, pobudzony łaską Bożą, na
    pożegnanie udzielił swej najmędrszej Oblubienicy swego błogosławieństwa, aby
    Ją pocieszyć. Maryja całowała rękę, która Ją błogosławiła i prosiła Józefa, aby w
    Jej imieniu pozdrowił świętych Ojców w otchłani. Św. Józef, który zawsze żył w
    wielkiej pokorze, chciał testament swego życia zakończyć pieczęcią właśnie
    cnoty pokory; przepraszał więc Najświętszą Pannę za wszystko, cokolwiek jako
    słaby i ziemski człowiek zaniedbał w Jej służbie pod względem należnej Jej czci;
    prosił Ją także, aby mu w tej godzinie nie odmówiła swej przyjaźni i pomocy.
    Dziękował także Jej Najświętszemu Synowi za wszystkie otrzymane od Niego
    łaski.
    Ostatnie słowa, które Józef wypowiedział do Maryi brzmiały:
    „Błogosławiona jesteś pomiędzy wszystkimi niewiastami, wybrana ze wszystkich stworzeń.
    Niechaj Cię chwalą aniołowie i ludzie! Niechaj wszystkie pokolenia znają Twoją
    godność i niechaj Cię wysławiają! Niechaj przez Ciebie ludzie wszystkich
    przyszłych pokoleń poznają, wysławiają i ubóstwiają Imię Najwyższego. Niechaj
    będzie Bóg pochwalony na wszystkie wieki, że stworzył Cię tak piękną w swoich
    oczach i tak piękną w oczach wszystkich duchów błogosławionych. Mam
    nadzieję, że w ojczyźnie niebiańskiej będę się radował Twoim obliczem.”
    Następnie ten mąż Boży zwrócił się do naszego Pana. Chciał uklęknąć, aby w tej
    godzinie przemawiać w największej czci do swego Boga; jednak najdobrotliwszy
    Jezus zbliżył się do niego i wziął go w objęcia. Św. Józef, opierając głowę na ręce
    Jezusa, rzekł:
    „Mój Panie, najwyższy Boże, Synu odwiecznego Ojca, Stworzycielu
    i Odkupicielu świata, pobłogosław Twemu niewolnikowi i dziełu rąk Twoich!
    Wyznaję Cię i wysławiam, z całego serca składam Ci dzięki za to, że w
    nieskończonej dobroci wybrałeś mnie na oblubieńca Twej prawdziwej Matki.
    Niechaj Twój Majestat i Twoja wspaniałość będą Ci moją podzięką na wszystkie
    wieki!”
    Zbawiciel świata udzielił mu swego błogosławieństwa i rzekł:
    „Mój ojcze, spoczywaj w pokoju, w łasce Mego niebiańskiego Ojca i w Mojej łasce!
    Prorokom i świętym, którzy oczekują cię w otchłani, oznajmij tę wesołą
    wiadomość, że bliskie jest ich wyzwolenie.”
    Przy tych słowach Jezusa Chrystusa Święty Józef na rękach Zbawiciela oddał
    swą duszę Bogu. Syn Boży zamknął mu oczy. Zastępy aniołów zanuciły słodkie
    pieśni pochwalne, a następnie na rozkaz Pana aniołowie towarzyszyli
    najświętszej duszy Józefa do otchłani, w której przebywali patriarchowie i
    prorocy. Tam wszyscy, po blasku niezrównanej pełni łask, poznali w tej duszy
    żywiciela i wielkiego powiernika Zbawiciela świata i oddali mu należną cześć.
    Józef oznajmił im wesołą nowinę, że zbliża się ich wybawienie, wywołując
    niewysłowioną radość w nieprzeliczonym zastępie owych świętych.

    Należy w tym miejscu powiedzieć, że długa i wyczerpująca choroba Józefa nie
    była wyłączną przyczyną jego śmierci. Przy wszystkich swych chorobach mógł
    żyć jeszcze dłużej, gdyby nie skutki owego gorejącego ognia miłości, jaki płonął
    w jego sercu. Ażeby śmierć Józefa była bardziej triumfem miłości niż karą za
    grzechy, Bóg wstrzymał cudowne działanie łaski, przez które dotychczas
    osłaniał naturalne siły swego sługi przed trawiącą gorączką miłości. Skoro ustało
    działanie łaski, natura uległa; węzeł, który łączył tę najświętszą duszę ze
    śmiertelnym ciałem pękł, a śmierć polega na takim właśnie rozstaniu się duszy z
    ciałem.
    (Mistyczne Miasto Boże – Maria z Agredy)

  8. tu MariaPietrzak pisze:

    W przygotowaniu liturgicznym.do Mszy świętej /

    „O szczęśliwy mężu, święty Józefie, tobie dane było Boga – którego wielu królów chciało zobaczyć, a nie ujrzeli, usłyszeć, a nie słyszeli –
    (por. Mt 13, 17)
    – nie tylko widzieć i słyszeć,
    ale nosić, całować, odziewać i strzec!”
    „Boże, który obdarzyłeś nas królewskim kapłaństwem, spraw, prosimy, aby jak święty Józef, który zasłużył na to, by dotykać i nosić z szacunkiem w swych rękach jednorodzonego Syna Twojego, zrodzonego z Dziewicy Maryi,
    tak i my byśmy mieli łaskę służyć przy Twoich ołtarzach w czystości serca i niewinności postępowania,
    abyśmy dzisiaj godnie przyjęli przenajświętsze Ciało i Krew Twojego Syna i zasłużyli na wieczną nagrodę w przyszłym świecie”.
          Piękna to modlitwa .Odmawiam ją codziennie przed Mszą św., i na pewno czyni to wielu kapłanów na świecie. , mówił Jan Pawel ll w Kaliszu .

    / rzeczywiście piękna , mówiąca nie tylko o szczęściu świętego Józefa , ale i o szczęściu każdego Kapłana !
    …..
    Dziś , kiedy tyle wokół Jezusa chłodu , zniewag , profanacji , deptania aż do zadeptania , a nawet stosy ofiarne gotowane z ognia , i nam , prostym ludziom wyrywa się z piersi gorąca prośba , a nawet błaganie /

    Dla Niego❤żyć ,
    z Tobą Go czcić ,
    gdzie chwały Swej … tai On blask ,
    by wszystkim nam ,
    Był
    Jezus
    Sam ,
    o uproś te najdroższą z łask !
    O Józefie ukochany !
    Uproś!

    / niech będzie dopełnieniem naszej doczesności i drogą ku Szczęśliwości !
    za sprawą Patrona Dnia Dzisiejszego , Szczęśliwego Męża Świętego Józefa, Opiekuna Syna Bożego i Kościoła świętego

  9. eska pisze:

    Kochani, co byście powiedzieli na kolejną Nowennę Pompajańską, tym razem o świętość dla papieża Franciszka?
    Kilka dni temu rozważałam podanie propozycji nowenny „w intencjach Matki Bożej” i nawet znalazłam dla niej termin. A dziś na Mszy Świętej przyszła mi do głowy intencja za Papieża. I pomyślałam o przeznaczeniu dla niej uprzednio znalezionego terminu.
    Jako datę rozpoczęcia widziałabym 28.04. – świętego Ludwika Grignion de Montfort. Wówczas część błagalna kończy się w pięknym dniu,bo 24.05. – w uroczystość Jezusa Chrystusa Najwyższego Kapłana oraz w NMP wspomożycielki wiernych.
    Część dziękczynna byłaby wówczas od 25.05 do 20.06.

    Rozważałam także NP w intencji dusz czyśćcowych od 01.11 do 24.12 – wówczas kończyłaby się ona tuż przed Bożym Narodzeniem, kiedy to najwięcej dusz jest z czyśćca uwalnianych.

    Terminy są odległe, ale chciałam już teraz was zaprosić.

    +++ we wszystkich intencjach

    • Ela pisze:

      Przepraszam Cię Eska, ale dla mnie dziwnie brzmi określenie ,, o świętość dla papieża Franciszka” Przecież nie wiemy czy tej świętości nie ma, lub z góry zakładamy że jej nie posiada.
      Inicjatywa jak najbardziej chwalebna a intencja myślę,że wystarczy ,, za papieża Franciszka”

      • eska pisze:

        Elu, nie wpadłabym na to, że sformułowanie modlitwy o czyjąś świętość sugeruje, że jej nie ma – tak jak modlitwy lub życzenia zdrowia nie sugerują, że ktoś jest chory. Zdrowia życzy się każdemu, świętości także – nawet gdy już ją ma, to aby jej nie stracił, bo niebezpieczeństwa czyhają na każdego do końca życia, tak jak i choroby.
        Natomiast nie od dziś powtarzam, że formułowanie intencji nie jest moją mocną stroną. Więc jeśli to komuś źle brzmi, to się nie upieram.
        Podoba mi się intencja zaproponowana poniżej przez Marię Pietrzak.
        Czasu jest dosyć, dyskusja o kształt intencji jest jak najbardziej możliwa.

        • Ela pisze:

          Dziękuję. Zgłaszam się do Nowenny Pompejańskiej w intencji papieża Franciszka 🙂

    • tu MariaPietrzak pisze:

      A może …
      o światło i moc Ducha świętego dla prowadzenia Kościoła świętego przez Papieża Franciszka pod opieką Niepokalanej Matki Kapłanów i Świętego Patrona ?

      Kto sie modli za Kościół i jego Kapłanów , jakby Skarby w Niebie gromadził . Nadto ma udział w błogosławieństwach i innych dobrach zgromadzonych przez stan kapłański !
      ( z notatek +siostry Medardy )

      • tu MariaPietrzak pisze:

        Dzieki @Eska za inicjatywę i serce 💗

      • wobroniewiary pisze:

        Wiele osób ostatnio pisze o s. Medardzie…
        A nie wiem, czy wiecie, że ks. Adam siedzi nad książką (ponad 700 stron) i własnie przygotowuje ją do druku (adjustacja teologiczna)- książką s. Medardy Wyskiel

        • tu MariaPietrzak pisze:

          Dobra nowina . Głosił orędzia przez nią otrzymane również ksiądz Sopocko .

        • tu MariaPietrzak pisze:

          „Odwiedził ją też pewnego razu ks. Sopoćko z Krakowa, były spowiednik Siostry Faustyny, który chciał poznać siostrę Medardę osobiście, by przekonać się, co Zofia Wyskiel mówi o Miłosierdziu Bożym. Po dłuższej z nią rozmowie orzekł, że to co Siostra głosi jest po prostu ciągiem dalszym objawień siostry Faustyny. Powtarzała mi to sama Zofia Wyskiel. Siostra Medarda głosiła Miłosierdzie Boże i modliła się głównie o zatwierdzenie święta Miłosierdzia Bożego, o które upominał się przez nią Pan Jezus, a które ma być wyznaczone na I niedzielę po Wielkiejnocy.”

          – to ze wspomnień prof. Janiny Thomasówny . Ale ja przed laty czytałam list podpisany przez ks. Sopocko rekomendujący siostrę Medarde . Wiele rzeczy wartościowych zniknęło z sieci , a szkoda .

    • tu MariaPietrzak pisze:

      Pan Jezus powiedział : ‚ani jedna jota , ani jedna kreska „.
      Skrytykował Żydów za zatwardziałość serca i List rozwodowy : ‚Przez zatwardziałość serc waszych , napisał wam to przykazanie’.
      Wobec ‚trudna jest ta mowa , któż jej może słuchać ‚? , nie opuścił poprzeczki , ale dodał ‚czyż i wy chcecie odejść’ ?
      Ostro skrytykował Piotra ‚zejdź mi z oczu szatanie , bo nie myślisz o tym co Boże , ale o tym , co ludzkie ‚

      – Czy Bóg sie pomylił ?

      – Jedyna odpowiedzią może być gorąca modlitwa za Papieża Franciszka .

    • eska pisze:

      Elu i Mario, dziękuję.
      Czy myślicie, że już dobrze byłoby zbierać konkretne deklaracje, którą część kto odmawia, czy na razie tylko zgłaszamy udział? Chyba łatwiej byłoby utrzymać porządek, gdyby od razu kompletować 4-osobowe grupy. Jeśli jesteście za, to zaproponujcie proszę, jaką część Różańca wybieracie.

      A co do intencji za papieża Franciszka – Mario, Twoja propozycja mi się podoba, ale obawiam się, czy ją dokładnie zapamiętam 😉 Może jakoś troszkę krócej by to ująć? 🙂 Zachęcam do dyskusji, temat uważam za nadal otwarty; niech się wypowiedzą także inne osoby.

      • tu MariaPietrzak pisze:

        Moze tak /
        o światło i moc Ducha świętego dla prowadzenia Kościoła świętego przez Papieża Franciszka
        🙂
        / i poproszę tajemnice światła ,
        Dzięki !

      • Monika pisze:

        Też nie moja to domena formułować piękne, krótkie i treściwe intencje ale skoro jesteśmy niewolnikami należącymi do Maryi w świętej niewoli a więc samo się od razu nasuwa, żeby oddawać wszystko i wszystkich Maryi Niepokalanej – oddawać w niewolę Miłości:
        dlatego może najwłaściwsza byłaby intencja np.
        – o doskonałe pełnienie Woli Bożej przez papieża Franciszka poprzez Maryję, w Maryi i dla Maryi
        – czyli inaczej mówiąc: o Totus Tuus dla papieża Franciszka, (na wzór Jana Pawła II, który był Totus Tuus wg Św. Ludwika a wtedy już nie ja żyję ale żyje we mnie Chrystus – przed Maryję – a efekty tego oddania dobrze znamy: bardzo szybko został uznany świętym – santo subito!)
        czyli inaczej to ujmując:
        – o Święte Niewolnictwo wg Świętego Ludwika dla papieża Franciszka.

        Cóż my niewolnicy możemy zrobić więcej jak oddawać innych Maryi?
        Nawet nie tyle i nie tylko „w opiekę” ale w Świętą Niewolę Miłości.
        Mimo, że często nie wiemy kto jest oddany Maryi, a jeśli już, to na jakim stopniu tego niewolnictwa jest w tym momencie.

        • eska pisze:

          Moniko, ja miałam w sercu właśnie takie pragnienie, żeby papież Franciszek był podobnego „formatu” papieżem, jak Jan Paweł II – i właśnie stąd mi się wzięła ta intencja „o świętość”.
          Bardzo przemówiła mi do serca intencja w brzmieniu, jakie zaproponowałaś. ❤
          „O doskonałe pełnienie Woli Bożej przez papieża Franciszka poprzez Maryję, w Maryi i dla Maryi.”

          Mario, Elu – mam nadzieję, że i wam będzie ta intencja odpowiadać?

          NP1: …….., Maria Pietrzak – Taj. Światła, ………

  10. Ela pisze:

    Esko, będę wdzięczna za tajemnice Radosne i dziękuję Ci za inicjatywę.

    • eska pisze:

      Ja też Ci, Elu, dziękuję – za zgłoszenie udziału i za konstruktywne uwagi 🙂

      NP1: Ela – Taj. Radosne, Maria Pietrzak – Taj. Światła, …….

      Będę się z tą nowenną przypominała co któryś wpis, co kilka dni. Najlepiej chyba w weekendy. 🙂

  11. Bożena pisze:

    Święty Józefie, ratuj mojego syna, uproś mu łaskę uwolnienia od złych duchów ,depresji, otępienia umysłowego,bólu zmagania się z codziennym życiem i istnieniem w nim… Ty wiesz o wszystkim ,co w jego sercu i myślach się dzieje… Józefie , ratuj moje dziecko w każdy czas!

  12. Bożena pisze:

    Święty Józefie, wydawać by się mogło, że gorzej już być nie może…. a jednak :((( …. , zły nie odpuszcza… mój syn Mateusz jest na skraju psychicznego wyczerpania… zły mąci mu w głowie i sercu… miesza w naszej rodzinie…. Święty Józefie! ,uproś łaskę u Jezusa i wyrwij Mateusza z obłędu zła , nim nie jest za pżno….. Okryj syna mojego płaszczem swym, O najlepszy i najcudowniejszy z Ojców ,Józefie daj Mateuszowi utulenie w swych ramionach,i kochaj go tak ,jak jego ziemski ojciec tego nie okazuje i może już nie potrafi??? …. Uproś dla Mateusza pokój serca i myśli, odsuń zło ,które ma go w swej mocy! Święty Józefie, Ty wiesz najlepiej co robić, błagam wyprowadż dobro z tego obłędu zła dla mojego syna. Jezu, Maryjo,Józefie, ratujcie,opiekujcie się , prowadżcie moje dziecko, bo zły nie odpuszcza…. Amen.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s