Ks. Glas: W Polsce jest więcej zawodowych okultystów niż księży!

Okultyzm cieszy się coraz większą popularnością, jest promowany. Dorośli ludzie, pragnący życiowego powodzenia, wchodzą w pakt z szatanem. On da im ten sukces, ale nie za darmo. Ceną jest dusza i odebranie szansy na zbawienie – mówi ks. Piotr Glas w nowej książce „Dekalog. Prawdziwa droga w czasach zamętu”. 

Na czym polega okultyzm? Czy łamie on pierwsze przykazanie?
Okultyzm to pragnienie posiadania mocy, władzy na innymi, nad rzeczywistością, nad teraźniejszością i przyszłością. I tu Tolkien się kłania, jego słynne dzieło i śmiertelnie niebezpieczny pierścień władzy! Ludzie wchodzą w rozmaite działania okultystyczne, wywoływanie duchów, rozmawianie ze zmarłymi, przewidywanie przyszłości, widzenia, czytania w umyśle czy cokolwiek innego, by mieć władzę nad drugim człowiekiem. Jeśli wejdę w pakt z diabłem, to on mi taką władzę da, da mi także moc robienia rzeczy nadzwyczajnych, czytania w myślach; oczywiście do czasu i za straszną cenę. Taka postawa, i to nawet jeśli nie mówimy o pakcie z demonami, ale o samym pragnieniu, nie ma i nie może mieć nic wspólnego z Bogiem.

Święci też czasem czytali w myślach…
Oni przede wszystkim czytali w duszy człowieka. To był dar, który otrzymywali niezależnie od swojej woli, na jakiś czas, gdy to było niezbędne dla planów Bożych. I z tym darem często się zmagali – to nie było coś, co po prostu chcieli mieć.

Ale wracając do okultyzmu: niebezpieczne jest także to, że obecnie stał się on przemysłem. To wielka kasa. Tysiące ludzi się nim zajmuje, ogromne instytucje go propagują, coraz więcej osób w niego wchodzi…

Można wejść w okultyzm nieświadomie?
Myślę, że ten pierwszy krok, na przykład w przypadku osób niepełnoletnich, może nie być do końca świadomy. To przeważnie jest ciekawość, która – jak mówi nasze przysłowie – jest pierwszym stopniem do piekła. Ludzie coś o tym słyszą, ktoś im coś opowiada i ciekawość kieruje ich w tamtą stronę. Trzeba mieć świadomość, że w naszej popkulturze są całe bramy, które wprowadzają ludzi, czasem dzieci, w przestrzeń okultyzmu. Pokemony, dziesiątki gier komputerowych, muzyka – to wszystko mogą być ścieżki prowadzące młodych ludzi ku inicjacji okultystycznej, a czasem wręcz demonicznej. A oni w to idą, bo to ma pozór nowości. Chrześcijaństwo już im się opatrzyło, nie jest w modzie wśród nastolatków, więc każdy szuka czegoś nowego, tajemniczego. Oczywiście to tylko uchylenie drzwi do tamtego świata, zachęta. Człowiek musi później sam się zdecydować, czy w to wchodzi, czy nie. Warto mieć świadomość, że jeśli się już zdecyduje na wejście, to… drzwi się zamkną, a okultyzm zacznie powoli wciągać. Im mniej ktoś jest związany z Kościołem, z wiarą, tym mniej ma ochrony i szybciej w to wchodzi. A przecież wśród piętnasto-, szesnastolatków życie sakramentalne prowadzą nieliczni. Liczni natomiast ze zwykłej ciekawości i głupoty zaczynają się bawić rzeczami, które są śmiertelnie niebezpieczne.

U dorosłych jest podobnie?
Oni zazwyczaj wchodzą w okultyzm z innych powodów. To nie jest tylko ciekawość, ale także chęć sprawowania władzy nad drugim człowiekiem, powodzenia w życiu seksualnym czy zawodowym. Dla pewnych ludzi z show-biznesu to klucz do kariery. Coraz więcej widzimy upadających znanych gwiazd. Dlaczego ludzie, którzy po ludzku osiągnęli wszystko, kończą życie przegrani, samotni, w morzu narkotyków lub alkoholu? Świat tłumaczy to depresją.

Prawda jest często inna. Tę władzę, sukces da ci Szatan, ale nie za darmo. On oczekuje czegoś w zamian. Ceną jest twoja dusza i twoja wieczność.

Jezus daje za darmo!
Pan Jezus tak. On daje za darmo, i to wówczas, gdy na to nie zasługujemy. Nigdy zresztą nie zasługujemy. Ale żeby otrzymać coś od demonów, trzeba im coś w zamian dać. Czasem też – tu mówię o wierzących – ludzie wchodzą w okultyzm przez poranienia. Szukają pomocy, nieraz u księży, a nigdzie jej nie otrzymują, i w końcu idą do tych, którzy na nich nakładają ręce, inicjują ich w jakieś ciemne sprawy. Z okultyzmem jest tak, że łatwo się w niego tylko wchodzi, ale bardzo trudno z niego wyjść.

Dlaczego?
Nawet wtedy, gdy człowiek w pełni świadomie wychodzi z okultyzmu, zwraca się ku Bogu, zostają w nim bardzo głębokie rany i bardzo trudno z tym zerwać. Jak to mówią mądrzy ludzie: Pan Bóg wybacza zawsze, człowiek czasami, a natura nigdy. Potrzeba wiele łaski, ale jeszcze więcej osobistego cierpienia, oddania się pracy nad sobą i osobistej ofiary.

Czy muzyka może inicjować w okultyzm?
Pewnie, że tak. Spotkałem kiedyś mężczyznę, który pochodził z Ameryki Południowej. W młodości przeniósł się do Kalifornii i tam pracował w przemyśle fonograficznym. Zaszedł bardzo wysoko, po wielu latach przeżył nawrócenie i zerwał z tym. Opowiadał mi, że wiele zespołów ofiarowuje siebie i swoje płyty Szatanowi: poświęcają mu się w zamian za sukces. Czasem nad nową płytą pracują nawet specjaliści od okultyzmu, by zwiększyć siłę jej oddziaływania. Klasycznym przykładem jest choćby Sinéad O’Connor. Od młodości była związana z okultyzmem, później jawnie bluźniła przeciwko Bogu, przyjęła „święcenia” kapłańskie w którymś z protestanckich Kościołów, a teraz jest pogrążona w depresji, alkoholizmie, samotności. Diabeł dał jej wszystko, a teraz wszystko odbiera. To normalne, ale ludzie o tym nie wiedzą.

Niedawno muzyk rockowy targnął się na życie, a jego przyjaciele z zespołu wprost napisali: „Demony cię zabrały”.
To kolejny przykład, tym smutniejszy, że po nim zaczęli wieszać się jego fani. To niestety skutek tego, o czym opowiadał mi ten nawrócony mężczyzna. Jego zdaniem wiele zespołów oddawało się mocom ciemności, i to do tego stopnia, że krążek matkę, który nagrali w studiu, ofiarowywali przez profesjonalnych okultystów Szatanowi. Za pomocą specjalnych obrzędów ofiarowywali mu także wszystkich z całego świata, którzy będą kiedykolwiek słuchać kopii tej płyty. Młodzi o tym nie wiedzą, a dla nich muzyka jest jak powietrze, bez niej nie funkcjonują. I często nieświadomie otwierają się na osobowe zło.

Kiedyś na rekolekcjach pewna dziewczyna była cały czas wycofana, smutna, zamknięta w sobie, coś z nią było nie tak. Pomyślałem, że dobrze by było pomodlić się z nią, porozmawiać. Wziąłem jeszcze siostrę zakonną, siadamy razem, zaczynamy się modlić, a dziewczyna zaczyna się trząść. „Niech ksiądz przestanie, ja już nie mogę, boli mnie” – płakała. Wiedziałem już, że jest jakiś problem. I tak mnie jakoś naszło, żeby zapytać, jakiej słucha muzyki. Wymieniła zespół, ciemny, mroczny, i podkreśliła, że u nich w szkole wszyscy go słuchają. A ja wiedziałem już, że tu tkwi problem. Mówię do niej: „Odrzuć to”. „Nie mogę. Wszyscy w klasie tego słuchają” – odpowiada.

Wezwałem rodziców, długo rozmawialiśmy, potem także z nią. Obiecała, że postara się z tym zerwać, ale czy tak się stało? A ile jest dzieciaków, które nieświadomie zostały wciągnięte w takie rzeczy? Szatan świetnie wykorzystuje takie okazje.

Wynika z tego, że za moment możemy żyć w świecie, w którym całe pokolenie będzie zainfekowane okultyzmem.
Już żyjemy w takim świecie! W Polsce jest więcej zawodowych okultystów, na przykład wróżek, wróżbitów, tarocistów, niż księży. To ogromny biznes.

We Włoszech jest ich ponad sto tysięcy i ta liczba rośnie. Wielu ludzi, zanim zacznie działalność, idzie do okultysty i prosi o pomoc w usunięciu konkurencji. Pełen profesjonalizm… za duże pieniądze. Telewizje nadają nieustannie programy okultystyczne, a ludzie dzwonią. Kiedyś, przez przypadek, przerzucając pilotem kolejne programy, widziałem, jak babcia się dodzwoniła do takiego teleokultysty i poprosiła go o pomoc dla swoich wnuczków. A on poruszał wahadełkiem, odmówił zaklęcie. Chwała babci…

I to mogło być dla nich groźne?
Załatwiła swoje wnuki. Pewnie w dobrej wierze, ale to już nie jest ważne. Byłem przerażony.

Horoskopy też są groźne?
Pewnie, że tak.

Takie gazetowe też?
Tak, bo pytanie brzmi, komu wierzymy: Bogu czy horoskopom? Czy wierzymy w Opatrzność, w to, że Bóg ma dla nas plan, czy w ślepy los, układ gwiazd?

Przepowiadanie przyszłości jest największym pluciem Panu Bogu w twarz. Horoskopy niszczą całą naukę o Opatrzności Bożej, o tym, że jestem wolny, że Bóg ma wobec mnie plan, ale ja mogę Mu się sprzeciwić – niszczą zarówno wiarę w Opatrzność, jak i w wolność woli. Czytając horoskopy, podważamy wiarę w Ojca, który nas stworzył, który ma dla nas drogę i nas nią prowadzi.

A czy powieszenie sobie na szyi znaku zodiaku może mieć skutki duchowe?
Oczywiście, że tak. To odwołanie się do siły duchowej, która jest zła. Nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo jesteśmy otoczeni okultyzmem. Mówiłem kapłanom wiele razy, że plebanie są często atakowane przez okultystów, napromieniowywane, niszczone, rzucane są na nie i księży tam mieszkających ciężkie przekleństwa. Często ludzie przynoszą do świątyń figurki, które tak naprawdę są przedmiotami okultystycznymi. Zawsze więc ostrzegam kapłanów, by takie prezenty sprawdzali. Czasem wprost podrzuca się okultystyczne przedmioty. To może być wiązka jakichś ziół albo pryzmacik, albo jakaś maleńka figurka rzucona gdzieś w kąt w bocznej kaplicy. W świątyni jest mnóstwo rzeczy, można je przeoczyć. Ale widać ich działanie, zło, nieszczęścia.

Wielu księży by się oburzyło: ksiądz sugeruje, że magia działa.
Ależ magia działa! I to nie jest kwestia wiary, ja to wiem, widziałem. To są ogromne siły, a Szatan wchodzi czasem przez zaklęcie, słowo. W tym tkwi zło Harry’ego Pottera, bo on oswaja z okultyzmem, propaguje prawdziwe zaklęcia… A pani Rowling jest wysokiej rangi okultystką i wcale tego nie ukrywa. Ona wprowadza do książki zaklęcia, zaraża nimi dzieci, które się ich uczą, powtarzają je i widzą, że to działa.
Rozmawiał: Tomasz P. Terlikowski

Rozmowa jest fragmentem książki „Dekalog. Prawdziwa droga w czasach zamętu”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Esprit.

Tekst i zdjęcie za: kliknij

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualności i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

53 odpowiedzi na „Ks. Glas: W Polsce jest więcej zawodowych okultystów niż księży!

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. Ania pisze:

    Moja rozmówczyni właśnie wchodzi do gabinetu. Po około dziesięciu minutach kobieta wychodzi z uśmiechem. Zapłaciła kilkaset złotych za specyfiki, których nie chce pokazać. Przez te dwa lata straciła już dobrych kilka tysięcy. – Czy pani jest wierząca? – pytam. Oczywiście paniusiu, my tu wszyscy wierzymy w Boga i naszego pana Krzysztofa

    http://www.fronda.pl/a/strzez-sie-falszywych-uzdrowicieli,106931.html

    • Jacek pisze:

      Dużo jest tzw. wierzących, ale nie wiem gdzie tkwi przyczyna.
      Czy wśród księży zbyt liberalnych i powierzchownych,
      czy zła które panoszy się po Świecie?
      Pozdrawiam z Panem Bogiem i Niepokalaną

  3. wobroniewiary pisze:

    Odsłuchaj świadectwa do końca, jak zniewolony energiami po kursach reiki warczał na kapłana podczas modlitwy jak pies…

    […] Ksiądz znowu zaczął się modlić. A ja zacząłem się cały trząść. Ręce, nogi, wszystko. Nie do opanowania. Widziałem, co się ze mną działo, ale nie mogłem nad tym zapanować. Nagle ja, 40-letni mężczyzna, zaczynam odsłaniać zęby i warczeć. Jak pies! Ksiądz zaczął się wtedy modlić słowami Pisma Świętego, mówiącymi, że na dźwięk imienia Jezus zegnie się każde kolano. W tym momencie padłem z impetem na klęcznik, który o mało się nie przewrócił…

    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2013/09/24/wyrwany-ze-szponow-energii-swiadectwo-krzysztofa-zielskiego-nagle-ja-40-letni-mezczyzna-zaczynam-odslaniac-zeby-i-warczec-jak-pies/

  4. Alutka pisze:

    Dowiedziałam się że moi znajomi korzystają z usług pewnej bardzo skutecznej znachorki, nawet lekarze do niej przyjeżdżają. Dla mnie to podejrzana sprawa, ale w Katechiiźmie KK nic o tym znachorstwie nie znalazłam i nie wiem co im powiedzieć. Może jeśli to tylko zioła i masaże czy nastawianie kości to nic złego, ale do końca nie wiem.
    Np jeśli ktoś ma haluxy to wykonuje szerokie ruchy obrotowe paluchem, rzekomo bolesne to, ale na dłuższy czas pomaga. Co Wy na to?

    • wobroniewiary pisze:

      Tu masz odpowiedź

      Znachor znachorowi pewnie nierówny. Wszystko zależy od tego, co faktycznie konkretny znachor robi. Pewnie bywają tacy, którzy po prostu leczą ziołami. Ale pewnie mogą być i tacy, którzy mniej czy bardziej odwołują się do jakichś tajemnych mocy. Trudno generalizować…
      http://zapytaj.wiara.pl/pytanie/pokaz/b7664

    • wobroniewiary pisze:

      A tu masz mocną odpowiedź na temat znachorów!

      Jako katolicy – jak powinniśmy się odnosić do praktyk znachorów i korzystania z ich uzdrawiania?

      – Znachorzy, posługujący się zamiast wiedzy medycznej technikami magicznymi, przede wszystkim skutecznie leczą naszą kieszeń. Warto więc zastanowić się nad tym, że oferowana „usługa lecznicza” różnych znachorów, bioenergoterapeutów czy różdżkarzy, gwarantuje skuteczne wyleczenie praktycznie ze wszystkich dolegliwości i chorób. Proponuje się różne urządzenia elektroniczne jako najnowsze osiągnięcia medycyny światowej, które w ciągu kilku minut – bez żadnych wcześniejszych badań diagnostycznych – za opłatą potrafią wyleczyć z uciążliwej alergii, depresji, reumatyzmu, grzybicy itd. Jeżeli jest to tak „genialna” metoda leczenia i tak tania, to dlaczego nie jest powszechnie stosowana w leczeniu szpitalnym? Dlaczego nie proponują jej specjaliści? Czy wręczono kiedykolwiek nagrodę Nobla jakiemuś uzdrowicielowi, który samym tylko zbliżeniem dłoni potrafi leczyć ze wszystkich chorób? Bądźmy ludźmi rozsądnymi i miejmy więcej zaufania do liczącej sobie kilka tysięcy lat medycyny naukowej. Nie dajmy się okłamywać oszustom!

      – A jeśli okazałoby się, że bioenergoterapeuta wyleczył z jakiejś choroby?

      – To najpierw chciałbym uzyskać pisemne potwierdzenie tego faktu ze strony lekarzy specjalistów… Tymczasem dla ludzi zmęczonych chorobą i dlatego tym łatwiej dających sobą manipulować, koronnym argumentem za wiarygodnością uzdrowienia jest to, że tę „usługę”, na którą do tej pory w szpitalach wydali majątek, uzdrowiciel wykonał za darmo! Czy już ten fakt nie powinien dać do myślenia? Może się okazać, że uzdrowiciel dlatego nie wziął pieniędzy, bo spodziewa się zdobyć coś znacznie cenniejszego – naszą wolność, a nawet duszę.

      http://niedziela.pl/artykul/58797/nd/Wspolczesne-zabobony

      • wobroniewiary pisze:

        – Jeśli mówimy o leczeniu, to przychodzi na myśl homeopatia…

        – To jedno z tych pseudonaukowych oszustw medycznych, na którym fortunę robi przemysł farmaceutyczny. Homeopatia, którą wymyślił pod koniec XVIII wieku niemiecki lekarz Samuel Hahnemann, opiera się na domniemaniu, że chorobę można leczyć prowokując podobne do niej objawy. Wypracowane przez niego tzw. prawo podobieństwa polega na tym, że substancje, które u osób zdrowych wywołują objawy danej choroby, należy w minimalnych dawkach aplikować chorym. Specyfiki homeopatyczne to najczęściej mieszanka trucizn w dużym rozcieńczeniu. Z tej racji na opakowaniach można przeczytać, że nie powodują skutków ubocznych, bo nie mają żadnego działania klinicznego poza tzw. placebo, czyli efektem dobrego samopoczucia. Jaką medyczną skuteczność może mieć produkcja substancji, oparta na rytualnym rozcieńczaniu i mieszaniu różnych trucizn, których znacznie większe dawki otrzymujemy w zatrutym powietrzu, wodzie i żywności?
        Z lekami homeopatycznymi mogą wiązać się praktyki okultystyczne. Egzorcysta pracujący na Ukrainie, opowiadał mi jako fakt sprawdzony, że w jednej z wytwórni leków homeopatycznych w okolicach Kijowa, zanim te specyfiki trafiły na rynek, przez całą dobę grupa satanistów wypowiadała nad nimi zaklęcia. Homeopatyki mogą być więc nośnikami przesłania okultystycznego.

        Tamże, w tym samym artykule

        • E. pisze:

          A ja mam pytanie o sol himalajska? Kiedys czytalam tutaj, zeby tego nie uzywac. Teraz moja mam chce to kupic. Dobrze pamuetam, ze lepiej nie uzywac?

        • wobroniewiary pisze:

          Jeśli kupisz w sklepie spożywczym – to czemu nie?
          Ale jeśli w jakimś sklepie z filozofią new age- unikaj! Ja wyrzuciłam jak kupiłam u pani, która wszystko energetyzuje, a w spożywczym i w zielarni kupuję i stosuję

        • E. pisze:

          O super, dziękuję bardzo za odpowiedź.

      • Alutka pisze:

        Bóg zapłać , Ewo, za naświetlenie sprawy.

        • Izabela pisze:

          Dodam jeszcze, że sól himalajska ma te same minerały co sól polska kamienna. Rozmawiałam z o. Witko, który twierdzi, że jak już wybierać to najlepiej polską:)
          o innych ” właściwościach” nie wspominał..
          Żyjemy w takich czasach, że teraz wszystko może mieć to drugie dno niestety i trzeba mieć oczy szeroko otwarte. Ale z drugiej strony nie popadajmy w paranoję…

  5. Zinka pisze:

    Czy może mi ktoś potwierdzić , że dobrze interpretuje słowa z tego cytatu , iż mamy nie pościć w każdą niedzielę czyli również w niedzielę Wielkiego Postu na przykład jak sobie odmawiam słodyczy w ciągu tygodnia to w niedzielę mogę je jeść . A to ten cytat : ” Święty (Tomasz )zdecydowanie zakazuje pościć w Wielkanoc i wszystkie niedzielę . Kto by się upierał przy Poście w te dni prawdopodobnie skażony jest błędem manicheizmu , czyli pogardy dla ciała „.
    Oto link do tego artykułu , który wkleiła we wczorajszym wątku Ewa ,a później mi osobiście Monika :
    http://m.fronda.pl/a/wielki-post-czy-mozna-go-polaczyc-z-oczyszczaniem-z-toksyn,106876.html

    • Alutka pisze:

      W niedzielę przez cały rok nie pościmy, ani się umartwiamy, bo to radosny dzień Pański Dzień , dzień Zmartwychwstania Pana Jezusa i Zesłania Ducha Świętego ,tak nam mówili księża. Wielki Post liczy 40 dni ; od Popielca do soboty 4 + 36 dni, 6 dni tygodnia razy 6 tygodni przed Niedzielą Palmową, a potem to już Wielki Tydzień.

      • Zinka pisze:

        Dziękuję kochana Alutko , to bardzo radosna wiadomość dla mnie . Już miałam dawno się o to zapytać – lecz zapomniałam , a ten artykuł mi o tym przypomniał ☺

  6. miec6 pisze:

    Proszę o modlitwę za tych dwoje
    Kochani,

    w ostatnią sobotę stycznia br. zespół „Guadalupe” uświetnił naszą wspólną modlitwę podczas „Wieczoru z Maryją”. Dzisiaj łączmy się w modlitwie za członków zespołu, Olafa i Alicję, którzy w miniony poniedziałek, 19.02.2018 ulegli wypadkowi samochodowemu.
    Módlmy się o cud uzdrowienia dla Alicji, która jest w stanie krytycznym (po ciężkiej operacji mózgu) oraz o życie wieczne w niebie dla Olafa. Otoczmy też modlitwą ich bliskich, którzy cierpią.

    Niech Matka Bolesna zbawiająca łzami miłości i pokuty wstawia się za nimi…

    Wspólnota Duchowych Niewolników Maryi

  7. wobroniewiary pisze:

    Ania pisze o tym, że jakaś kobieta mówi:
    „Oczywiście paniusiu, my tu wszyscy wierzymy w Boga i naszego pana Krzysztofa”

    Jeszcze lepsza jest Monika Richardson (obecnie Zamachowska).
    Klasyczny przykład powiedzenia „Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek”

    Zamachowska prosi o modlitwę za byłego męża:
    „Wierzących proszę o modlitwę za Jamiego. Niewierzących o dobre myśli i energię”

    • wobroniewiary pisze:

      Uśmiałam się, ale zaraz pomyślałam „Mój Boże”… 😦

      „Półtora roku temu Malcolm przeszedł operację wycięcia woreczka żółciowego. Niestety, po zabiegu wdało się zakażenie. Były mąż Moniki długo walczył z sepsą w londyńskim szpitalu.

      Zamachowska bardzo się tym przejęła. Jak donosiły wtedy tabloidy, wpadła na pomysł, bo leczyć byłego męża bioprądami na odległość i nawet umówiła się ze znajomym bioenergoterapeutą, że wyleczy Malcolma jedynie na podstawie zdjęcia, w ogóle się z nim nie spotykając.

      O dziwo, nie pomogło…”

      • Monika pisze:

        Ale Monika sama publicznie użyła już tego powiedzenia w programie telewizyjnym, podsumowując z zadowoleniem i uśmiechem pewną wypowiedź: „Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek” – jakby to miało wszystkich satysfakcjonować – taka poprawność, by nikogo nie urazić.

  8. wobroniewiary pisze:

    Szczęść Boże,
    bardzo bym prosiła o odpowiedź na pytanie, czy moc szeptuch pochodzi od szatana? Jest to dla mnie bardzo ważne, ponieważ wiele osób z mojej rodziny jeździło i jeździ do takiej „znachorki”.

    Listów o podobnej treści otrzymałem w ostatnim czasie co najmniej kilka. Schemat zwykle jest bliźniaczo podobny: istnieje gdzieś jakaś szeptucha, która modli się nad chorymi, leczy, pomaga, odwołuje się do Pana Boga, ale…Zawsze jest to „ale”. Trzeba zrobić jeszcze coś „extra”. I tak np. każe o określonej godzinie wykonać magiczny gest, wypowiedzieć słowa, czy – jak pisze Monika – zawinąć w papierek gorczycę, zakasłać i wyrzucić na skrzyżowaniu.

    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2017/01/17/nawrot-poganstwa-czyli-znachorzy-wsrod-nas-o-wiejskich-szeptuchach/

  9. wobroniewiary pisze:

    Z tego samego wpisu: Lech Dokowicz (…) stwierdza wprost:
    człowiekiem, który otworzył Polskę na okultyzm, był Harris. Na początku lat 80 ubiegłego wieku zapraszano go nawet do kościołów, gdzie „uzdrawiał”. Skutki tego wielu ludzi ponosi do dziś…

    Niektórzy mówią: „To niesprawiedliwe. Ja przecież nie wiedziałem, nie byłem świadom!”. Błąd logiczny. Akurat złemu duchowi najmniej zależy na tym, czy coś jest sprawiedliwe, czy niesprawiedliwe. Jest ojcem kłamstwa i posługuje się nim ze szczególną perfidią. Jest cierpliwy, inteligentny i działa „długodystansowo”. Nie zawsze skutek „zakażenia” okultyzmem musi przyjść od razu. Może minąć wiele lat, otwarcie na zło przypomina małą kroplę, która cierpliwie pada na skałę, drążąc ją i – w konsekwencji – powodując całkowitą erozję.

  10. wobroniewiary pisze:

    Warto ten fragment zapamiętać:
    Zaczęła się moja droga powrotu do Pana Boga. (…) Pojednałam się z ojcem, opowiedział mi historię, która mnie zmroziła. Moja mama kilka razy poroniła. Ktoś poradził jej, aby udała się do wiejskiej szeptuchy. (…) poprosiłam ojca, aby zawiózł mnie do tej kobiety. Kobieta, jak się okazało, dawno zmarła. Kiedy podeszliśmy do zabudowań i gdy spojrzałam do wnętrza przez wybite okna, nogi się pode mną ugięły… Było to pomieszczenie, które wielokrotnie widziałam w nocnych dręczenia…

    https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2017/01/17/nawrot-poganstwa-czyli-znachorzy-wsrod-nas-o-wiejskich-szeptuchach/

  11. Ania pisze:

    Uzdrowiciele czy szarlatani?
    W Polsce działa obecnie kilkadziesiąt tysięcy różnego rodzaju „uzdrowicieli”. Bywa, że ich działalność wzbudza spore zainteresowanie. Niezwykłość, tajemniczość, pozornie szybkie efekty „terapii” pociągają również ludzi wierzących w Chrystusa.
    Cierpiący na jakieś dolegliwości, zachęceni jeszcze przez kogoś innego, „komu pomogło”, czasami zdesperowani, udają się do tzw. „energoterapeuty”. Przychodzą, by uzyskać pomoc i dlatego ufnie otwierają się na to, co „terapeuta” mówi i robi. „Uzdrowiciel” nakłada przeważnie ręce na swego klienta i przekazuje mu – jak tłumaczy – „uzdrawiającą energię”. Jest kanałem dla energii „płynącej z kosmosu”… Nikt jeszcze obiektywnie, naukowo nie zbadał, co to jest za energia i czy jest to w ogóle energia. Wierzy się po prostu, że tak jest.

    Ludzie mówią, że nawet sam Pan Jezus uzdrawiał chorych przez nałożenie rąk. [Prawdą jest, że zmartwychwstały Jezus czyni cuda również dzisiaj, a tym, którzy w Niego wierzą, może udzielić charyzmatu uzdrawiania mocą Ducha Świętego. Jezus udziela tego daru konkretnej osobie zawsze ze względu na dobro całej wspólnoty Kościoła. Osoba obdarowana tym charyzmatem jest tylko pośrednikiem mocy Ducha Świętego, a uzdrowienia mają być i są znakami obecności i działania Chrystusa oraz Jego ostatecznego zwycięstwa nad szatanem, grzechem i śmiercią – przypis Red.] Tak więc również Apostołowie byli narzędziem Ducha Świętego – Uzdrowiciela. Napełniał ich, a oni przekazywali Go. Powstaje natychmiast pytanie, czy również każdy „uzdrowiciel” przekazuje Ducha Świętego. A może jakiegoś innego ducha?

    Niewidzialna dla oczu ludzkich rzeczywistość duchowa jest niezwykle różnorodna. Różne są duchy: dobre i złe, Duch Święty, ale i szatan, anioły, ale i demony. Pismo św. mówi również np. o duchu obłędu (Iz 19, 14), nierządu (Oz 4, 12), kłamstwa (1 Krl 22, 23), prawdy i fałszu (U 4, 6), duchu świata (1 Kor 2,12) i innych.

    http://adonai.pl/zagrozenia/?id=4

    • Kazimierz pisze:

      „(…) prawdy i fałszu (U 4,6)” ?

      „Umiłowani,
      nie dowierzajcie każdemu duchowi,
      ale badajcie duchy, czy są z Boga,
      gdyż wielu fałszywych proroków
      pojawiło się na świecie.
      2 Po tym poznajecie Ducha Bożego:
      każdy duch,
      który uznaje,
      że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga.
      3 Każdy zaś duch,
      który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga;
      i to jest duch Antychrysta,
      który – jak słyszeliście – nadchodzi
      i już teraz przebywa na świecie.
      4 Wy, dzieci,
      jesteście z Boga i zwyciężyliście ich,
      ponieważ większy jest Ten, który w was jest,
      od tego, który jest w świecie.
      5 Oni są ze świata,
      dlatego mówią tak, jak [mówi] świat,
      a świat ich słucha.
      6 My jesteśmy z Boga.
      Ten, który zna Boga, słucha nas.
      Kto nie jest z Boga, nas nie słucha.”
      W ten sposób poznajemy
      ducha prawdy i ducha fałszu”.
      (1J 4, 1-6)

  12. Betula pisze:

    W Litani Loretańskiej jest wezwanie do Matki Najswiętszej – „Uzdrowienie Chorych” dlatego Jej powierzajmy się gdy jesteśmy chorzy, ofiarujmy Jej różaniec za dusze w czyscu cierpiące lub jeszcze w innych intencjach – za nawrocenie grzeszników i o pokój na swiecie i ta Najlepsza Pani zatroszczy się o nas, przekonałam się „to działa” bo Maryja doprowadzi nas do rozwiązania naszych problemów takze zdrowotnych, dzięki odmawianiu różańca, który jest niczym „lina” za który Ona nas wyciąga z róznych życiowych tarapatów a po śmierci – z czyśca.

  13. mała pisze:

    Pamiętam wpis z jednej z „katolickich stron”, gdzie pluto na papieża, że nie interesuje go Asia Bibi, że papież to taki i owak, nawet smutno mi się zrobiło, że papieża to nie interesuje a tu proszę 😉

  14. Maria pisze:

    W dniach 23-25 lutego 2018 przy Klasztorze Braci Kapucynów w Lubartowie będą odbywały się warsztaty muzyczno – formacyjne, które poprowadzi Paweł Bębenek i Dorota Zaziąbło. Finałem warsztatów będzie wykonanie Nieszporów o Niepokalanym Sercu Maryi z bł. Honoratem. Zapraszamy do wspólnej modlitwy w niedzielę 25 lutego bezpośrednio po Mszy o godzinie 15.00 w Kościele Kapucynów.

    https://pl-pl.facebook.com/oratorium.nieszpory/

  15. posoborowie trwa pisze:

    Może nie jestem tu zbyt lubiany, gdyż przytaczałem w moich wypowiedziach mniej więcej to, co na temat reform II Soboru Watykańskiego, jak i reform posoborowych, mówił i pisał Abp Marcel Lefebvre. Ale chyba wszyscy się zgadzamy, że okultyzm jest ogromnym zagrożeniem. Chciałbym tutaj polecić książkę (być może niektórzy z Państwa tutaj ją znają): Arnaud de Lassus, „Masoneria” (Fundacja Pomocy Antyk, „Wydawnictwo Antyk – Marcin Dybowski” 2008).
    Cytuje on tam m.in. byłego masona J. Marques-Riviere’a, który z kolei, w swojej książce pt.”Duchowa zdrada masonerii”, opisał jeden ze składników ideologii masońskiej tzn. właśnie okultyzm.

    • Paweł pisze:

      Przeczytałem tę książkę już mniej więcej 25 lat temu, bo to była jedna z najpierwszych, jakie w wolnej Polsce się w ogóle pojawiły na temat masonerii.
      Dane tego wydania są następujące:
      Arnaud de Lassus „MASONERIA. Intrygująca tajemniczość. Elementarne wiadomości o wolnomularstwie” – wydanie „Ruchu na rzecz rodziny i szkoły”, Paryż 1993.

      Książkę tę dobrze się czyta, podobnie jak drugą trochę cieńszą:
      Ks. E. Cahill T.J. „Wolnomularstwo (masoneria)” – wydanie V poprawione i uzupełnione Wydawnictwa „WERS”, które ukazało się staraniem redakcji kwartalnika politycznego „Wolna Polska”, Poznań 2002.

      W powyższej książce Arnauda de Lassus na str. 25 przeczytałem po raz pierwszy tę zaskakującą dla mnie wówczas informację, że:
      «Większość „ojców założycieli” republiki amerykańskiej [tzn. USA] oraz szesnastu prezydentów (od J. Waszyngtona do G. Busha) należała do masonerii. Referencje masońskie tychże polityków wyłożone są do publicznego wglądu w George Washington National Memorial w Wirginii, świątyni z granitu, wystawionej w hołdzie Waszyngtonowi – masonowi.»

  16. M. pisze:

    Chciałam się zapytać, czy pokazy sztuczek również zaliczają się do magii? Nie tak dawno dowiedziałam się, że w pewnym katolickim (!) przedszkolu zaproszono iluzjonistę na pokaz sztuczek. Dzieci były zachwycone jego występami, wobec czego dyrekcja postanowiła znów go za jakiś czas zaprosić.

    • M. pisze:

      Czy byłby ktoś w stanie rozwiać moje wątpliwości? Czy jest bezpieczne posyłać dzieci do takiego przedszkola (czy nawet szkoły), do którego zaprasza się iluzjonistę?

      • wobroniewiary pisze:

        Tak, spokojnie, to nie paranie się magią i przywoływanie złych duchów – tylko sztuczki wyuczone.

        Fragment maila ks. Adama w innej sprawie, który wysyłałam do pewnego Czytelnika (dosłownie 2 dni temu):

        „Szczęść Boże.
        Od magii jako takiej – otwartej na okultyzm i świat złych duchów – trzeba uciekać jak najdalej. jednak co do samego słowa – ma ono różne zastosowania, więc chyba bez przesady… Magiczne sztuczki, magia kształtów i zapachów – w znaczeniu: tajemnicze, trudne do wyjaśnienia, nieprzeciętne. Magik to iluzjonista, spec od sztuczek przypominających “czary”, a “magami” nazywano niekiedy Trzech Króli, chociaż na pewno z okultyzmem nie mieli nic wspólnego. ….
        ks. Adam Skwarczyński

  17. posoborowie trwa pisze:

    @Paweł

    Gratuluję zatem znajomości literatury. Mam książkę Ks. Cahilla pt. „Wolnomularstwo (masoneria)” – bardzo ładnie i zwięźle napisana. Polecam także książkę Św. Bp Józefa Sebastiana Pelczara pt.”Masoneria. Jej istota, zasady, dążności, początki, rozwój, organizacja, ceremoniał i działanie”.
    Wracając do Marques-Riviere’a, to pisze on w swojej książce pt.”Duchowa zdrada masonerii”, m.in. tak: cyt.”(…) Istnieje Anty-Kościół, z jego pismami, dogmatami i kapłanami. Masoneria jest jednym z jego widzialnych aspektów.” (z: Arnaud de Lassus, „Masoneria”, Fundacja Pomocy Antyk, „Wydawnictwo Antyk – Marcin Dybowski” 2008).

    Co do Władz Kościoła Rzymskokatolickiego, to myślę, że każdy z tutaj wypowiadających się, zna ich stanowisko odnośnie masonerii. Zatem, dla porządku napiszę tylko, że Władze Kościoła od początku były nastawione wysoce negatywnie do masonerii, co nie jest niczym dziwnym. Papież Klemens XII ogłosił w bulli „In eminenti apostolatus specula” (28 kwietnia 1738 r.), że cyt.”Zabraniamy surowo w imię świętego posłuszeństwa wszystkim wiernym w Chrystusie i każdemu z nich, jakiegokolwiek bądź stanu, powołania, pozycji, zakonu, stanowiska, godności i znaczenia, osobom świeckim, jak zakonnym – których należy specjalnie wyszczególnić – pod jakimkolwiek pretekstem i dla jakiejkolwiek przyczyny mogliby się na to ważyć, zamierzali to uczynić – zakładać, propagować albo podtrzymywać wyżej wymienione związki wolnomularskie, przyjmować je u siebie albo dawać im pomieszczenie gdzie indziej, zapisywać się do nich, brać udział w ich zebraniach, dostarczać im czegokolwiek bądź okazywać im pomoc, radę lub życzliwość, otwarcie lub potajemnie, wprost lub ubocznie, samemu albo za pośrednictwem innej osoby, w jakikolwiek bądź sposób, jak również zachęcać innych, nakłaniać ich i namawiać do wejścia do tego rodzaju towarzystw, do brania udziału w ich zebraniach, do udzielania im pomocy i popierania ich w czymkolwiek bądź, a to pod karą ekskomuniki na nieposłusznych z samej istoty faktu i bez osobnego postanowienia, z tem, że nikt nie może być z niej rozgrzeszonym przez nikogo innego, prócz Nas albo biskupów rzymskich wówczas istniejących, o ile nie chodziłoby o udzielenie rozgrzeszenia w godzinę śmierci.” (z: Andrzej Zwoliński „Religia masońska”, Wydawnictwo M, Kraków 2014).
    Potępienia masonerii dokonali też późniejsi papieże: m.in. Leon XIII w Encyklice „Humanum genus”.
    Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 r. mówił wyraźnie (wg: Ks. Dr. Ignacy Grabowski, „Prawo Kanoniczne według Nowego Kodeksu”, WE LWOWIE 1927, Nakładem Tow. „Bibljoteka Religijna“ im. X. Arcyb. Bilczewskiego) cyt.”Wpadają w ekskomunikę ipso facto simpliciter zastrzeżoną Stolicy Apostolskiej ci, którzy n a l e ż ą do ma s o n e r j i , lub do takich stowarzyszeń, które mają na celu zgubę Kościoła lub państwa (c. 2335).
    Kto należy do masonerji, ściąga na siebie te kary, chociażby nawet sam jako jej członek nie działał zgubnie.”
    Znamienne jest, że mimo tych zakazów, Kodeks Prawa Kanonicznego zatwierdzony przez papieża Jana Pawła II w 1983 r., już nie zawiera kary ekskomuniki za przynależność do masonerii (ani nawet wzmianki o masonerii), jak Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 r., a jedynie mówi, że cyt.”Kan. 1374 – Kto zapisuje się do stowarzyszenia działającego w jakikolwiek sposób przeciw Kościołowi, powinien być ukarany sprawiedliwą karą; kto zaś popiera tego rodzaju stowarzyszenie lub nim kieruje, powinien być ukarany interdyktem.”. Co prawda, w przeddzień wejścia w życie Nowego Kodeksu, 26 listopada 1983 r., została ogłoszona w Watykanie, deklaracja Kongregacji Nauki Wiary, która mówi, że chociaż w Nowym Kodeksie masoneria nie jest wymieniana imiennie, to „negatywna opinia Kościoła o wolnomularskich zrzeszeniach pozostanie więc niezmienna, ponieważ ich zasady były zawsze uważane za nie do pogodzenia z nauką Kościoła i dlatego też przystąpienie do nich pozostanie nadal zabronione. Wierni, którzy należą do wolnomularskich zrzeszeń, znajdują się w stanie ciężkiego grzechu i nie mogą przyjmować Komunii Świętej.” (z: Andrzej Zwoliński „Religia masońska”, Wydawnictwo M, Kraków 2014)

  18. wobroniewiary pisze:

    Czy mógłbyś zmienić nazwę nicka (ten mi mocno nie leży) i brzmi w sposób pejoratywny 😦

  19. tradycjonalista pisze:

    Witam ponownie. Przepraszam, że tak późno odpowiadam. No cóż, skoro tamten nick Ci nie pasuje, to zmienię go na „tradycjonalista” (o ile nie jest już używany tutaj, przez kogoś innego).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s