O. Augustyn Pelanowski: Sąd Ostateczny i imigranci, czyli kto komu ma okazać miłosierdzie?

„Zdumiewa mnie, że ludzie uważający się za katolików i do tego jeszcze duchowni, wykształceni a i mogący sobie pozwolić na loty za granicę, a nie jak ja, niedouczony i bez tytułów oraz stanowiska i bez profitów finansowych, nie potrafią dokładnie wczytać się w Biblię, licząc na taką samą ignorancję katolików w Polsce. Nie podejrzewam, że czynią to manipulacyjnie.
Tak, troska Samarytanina, czyli heretyka, o ortodoksyjnego Żyda, który leżał na drodze we krwi, jest zdumiewająca, ale była to troska o Żyda, o kogoś wierzącego, a nie troska o kogoś, kto jest bandytą. Samarytanin ulitował się nad poranionym Żydem, a nie nad zbirami, którzy go tak sponiewierali”.

Ostatnio zagorzali zwolennicy przyjmowania uchodźców czy nachodźców oraz udzielania im wszelkiej pomocy z otwartymi ramionami, powołują się na przypowieść o sądzie z Ewangelii Mateusza (Mt 25,31-46). Szermują Biblią moralizując przy tym o konieczności udzielania miłosiernej pomocy setkom tysięcy muzułmanów z krajów Maghrebu, Iraku, Syrii i innych przywołując właśnie ten tekst traktujący o rozprawie sądowej Chrystusa nad owcami i kozłami.

Raz po raz, w mediach ktoś niezwykle poważny i elokwentny powołuje się na tę przypowieść, twierdząc, iż negatywny stosunek Polaków do uchodźców – ogromna większość jest przecież przeciwko ich przyjęciu – to po prostu gorszące ignorowanie nauczania Kościoła i Ewangelii.

Zapewne twierdzenie, że Chrystus jest ukryty w przybyszach, odtrącanych i wzgardzonych, od pierwszych wieków formowała sumienie chrześcijan. Zresztą, również Żydzi szanowali zapisy o trosce dla wdów, sierot, cudzoziemców i lewitów. To prawda. Jest jednak pewien szkopuł.

Zdumiewa mnie, że ludzie uważający się za katolików i do tego jeszcze duchowni, wykształceni a i mogący sobie pozwolić na loty za granicę, a nie jak ja, niedouczony i bez tytułów oraz stanowiska i bez profitów finansowych, nie potrafią dokładnie wczytać się w Biblię, licząc na taką samą ignorancję katolików w Polsce. Nie podejrzewam, że czynią to manipulacyjnie.

Tak, troska Samarytanina, czyli heretyka, o ortodoksyjnego Żyda, który leżał na drodze we krwi, jest zdumiewająca, ale była to troska o Żyda, o kogoś wierzącego, a nie troska o kogoś, kto jest bandytą. Samarytanin ulitował się nad poranionym Żydem, a nie nad zbirami, którzy go tak sponiewierali. Otrzymuje więc on pochwałę z ust Jezusa, ponieważ oparł się religijnej odrazie do Żydów w sposób ludzki, chociaż był heretykiem. Czy byłby pochwalony, gdyby wynagrodził bandytów, którzy pobili owego Żyda wędrującego z Jerozolimy do Jerycha? Czy Jezus nazwałby wtedy Samarytanina bliźnim owego Judejczyka? O ile wiem, to nie Niemcy gnębią muzułmanów i nie Szwedzi gwałcą muzułmanki, i nie Francuzi podpalają samochody muzułmanów, ale jest odwrotnie. Czy to trzej katolicy z Polski mając na sobie pasy szahida eksplodowali je w 2016 roku obok bramek na brukselskim lotnisku i na stacji metra w dzielnicy Maelbeek, tuż obok siedziby Komisji Europejskiej? Jezus stawia za wzór miłosierdzia  Samarytanina, ponieważ chce dać do zrozumienia, że jeśli ktoś, nawet heretyk, poda kubek wody komuś, kto jest wierzącym w Boga, to zostanie wynagrodzony, ale ten, kto gnębi chrześcijan, zostanie słusznie ukarany przez Boga na Jego sądzie i o tym mówi przypowieść o trybunale nad kozłami i owcami.

I tak, raz po raz, ktoś nas straszy sądem ostatecznym za to, że nie mamy miłosierdzia dla milionów muzułmanów. Straszy się nas piekłem i gniewem Chrystusa. Ale w przypowieści, Chrystus w todze sędziego – zapewne nie wypożyczonej z miejscowości Miesbach – ze swoimi anielskimi prokuratorami i adwokatami, wyda wyrok nie na chrześcijan, tylko na tych, którzy ich prześladowali. Wynika to niedwuznacznie już z pierwszych dwóch wierszy rozpoczynających tę parabolę. Przypowieść ta nie jest jakimkolwiek wyrzutem, groźbą pod adresem chrześcijan, tylko w stronę tych, którzy nie znali Go, nie uwierzyli w Niego.

Wyraźnie wynika z treści, że Chrystus z aniołami zgromadzi ludzi z innych narodów, czyli z tych narodów, krajów, państw, które Go nie znały a przynajmniej nie były wyznawcami chrześcijaństwa. Grecki tekst ewidentnie to zaznacza, że chodzi o sąd nad niewierzącymi w Chrystusa poganami, gdyż użyto tu słowa ETHNOS (naród), zapisanego w liczbie mnogiej: ETHNE – które można śmiało przetłumaczyć jako pojęcie określające pogan (Mt 25,32). Często też w Biblii, rzeczownik ten występuje w antytezie do Izraelitów, a także i do chrześcijan. Wystarczy przewertować Ewangelie, Listy Apostolskie, by się o tym przekonać, nawet, jeśli się jest takim śmiejącym się abderytą jak ja.

W Nowym Testamencie, na przykład przymiotnik ETHNIKOS, określa pogański sposób bycia, bez odniesienia do Boga Izraela czy Jezusa chrześcijan. Nawet Berith Hadasza, czyli współcześnie tłumaczony z greckiego oryginału na hebrajski Nowy Testament, użył w tym miejscu słowa: HAGOIM (Mt 25,31) czyli narodach, które nie mają odniesienia do Boga, o poganach. Przypowieść w ogóle nie jest skierowana do chrześcijan ani do wyznawców judaizmu, można ją tylko zaadresować do ludzi innych religii, na przykład do… muzułmanów, hinduistów, a nawet ateistów (sic!). Mateusz przytacza więc celowo przypowieść o sądzie nad ludźmi, którzy nie znali Chrystusa, ale spotykali się z wierzącymi chrześcijanami, ponieważ w jego środowisku ciągle zapewne pojawiały się pytania dotyczące losu tych, którzy nie stali się chrześcijanami. Najprawdopodobniej Jezus, już wcześniej, za swej działalności, udzielił odpowiedzi na dręczące uczniów wątpliwości dotyczące losu tych, którzy nie znali Chrystusa a będą musieli stanąć na sądzie ostatecznym. Co będzie z tymi, którzy albo nie przyjęli chrześcijaństwa z ignorancji albo wad ewangelizacyjnych, bo akurat znaleźli się gnuśni pasterze, którzy uważali prozelityzm za nonsens? Tacy ludzie zawsze mieli szanse i ją ciągle mają, by odnieść się do Chrystusa ukrytego w chrześcijaninie – głodnym, spragnionym, uwięzionym, obdartym z godności, prześladowanym.

Z naszej, współczesnej perspektywy, przypowieść nie straciła w ogóle na aktualności, gdyż mamy wokół siebie mnóstwo ludzi nie będących chrześcijanami. Bóg osądzi muzułmanów, hinduistów i ateistów i kogokolwiek, kto nie był chrześcijaninem, ale kto stykał się z chrześcijanami – osądzi ich za ich stosunek do nas chrześcijan, bo to w nas jest Chrystus ukryty. I to my, chrześcijanie, jesteśmy najbardziej prześladowaną religią na świecie. Około 200 milionów chrześcijan jest obecnie głodnymi, spragnionymi zamkniętymi w więzieniach, obnażonymi, którzy potrzebują miłosierdzia. Wystarczy przeczytać raporty fundacji OPEN DOORS, by nie mieć wątpliwości, jak Chrystus jest prześladowany nawet w obozach dla uchodźców przez muzułmanów: „Dwa tygodnie temu musieliśmy ponownie przenocować u nas ośmiu uchodźców z innego obozu. Stale grożono im śmiercią, ponieważ odmówili uczestnictwa w rytualnych muzułmańskich modlitwach w hali sportowej. Poproszeni o pomoc ochroniarze maszerowali później również na modlitwę razem z tymi, którzy grozili chrześcijanom…

Gdy chrześcijanie w końcu wśród okrzyków „Allahu-akbar“ uciekli z hali, muzułmańska ochrona wydała dla nich od razu zakaz zamieszkania, uzasadniając, że chrześcijanie ich zaatakowali”. Kto stanie w ich obronie? Zapewne nikt, ale ujawni się Sędzia świata i Pan nie przymknie oka na te sprawy, jak sądzę.

Kto będzie sądzony przez Chrystusa gdy na wokandzie w niebie będą wypisane nazwiska prześladowców z Pakistanu, których braku miłosierdzia doznała Asia Bibi? Czy otrzyma przebaczenie jej koleżanka, która na nią doniosła? Wiemy, że muzułmanki próbowały ją przymusić w rozmowie do przejścia na islam, lecz ona po prostu w obronie swej wiary powiedziała: „Jezus Chrystus umarł za moje grzechy i za grzech świata. Nie zrobił tego dla was Mahomet”. Po tym wyznaniu został pobita, później było więzienie i proces, a wyrok zabrzmiał: śmierć za bluźnierstwo przeciw Mahometowi. Próbował ją bronić gubernator Salman Tasser i jedyny chrześcijański minister w Pakistanie Shahbaz Batti, wszyscy o tym czytaliśmy, ale może niektórzy nie pamiętają. Obaj zginęli w zamachach. Wszyscy, którzy by stanęli w obronie pani Bibi, na pewno stanęliby po prawej stronie przed sędzią Chrystusem jako owce, nawet gdyby byli muzułmanami. Wszyscy ci, którzy ją zamknęli, czyż nie znajdą się po lewej stronie w czasie sądu Chrystusa?

Ponieważ ci osądzani z przypowieści nie znali Chrystusa, nie znali Ewangelii, nie byli chrześcijanami, weryfikacją eschatologiczną będzie ich stosunek nie do Chrystusa, tylko do innego człowieka, a przede wszystkim do tych, w których Chrystus był ukryty, do kogoś, kto właśnie był chrześcijaninem. Ponieważ w tym, którego nakarmili, przyodziali, odwiedzili w więzieniu i przyjęli go jako przybysza, zatroszczyli się bo był chory – ukrywał się Chrystus. Chrystus ukrywa się w każdym prawym chrześcijaninie. Można nie wierzyć w Chrystusa, bo się Go nie spotkało, ale nie da się uniknąć spotkania z chrześcijaninem. Będzie to więc ostatnią szansą dla niewierzących: czy potrafili chrześcijan potraktować po ludzku, a nie jak Asie Bibi, czy tych Koptów na brzegu morza ściętych maczetami, czy ukrzyżowanych przez muzułmanów chrześcijan z Syrii, Iraku albo obnażonych i zgwałconych dziewcząt porwanych przez Boko Haram? Pan osądzi więc muzułmanów, hinduistów, buddystów, ateistów, i oczywiście panów z Brukseli za to, jacy byli wobec wyznawców Chrystusa. Nie jest to więc przypowieść mówiąca o tym, że chrześcijanie mają rozpoznawać Chrystusa w niewierzących, ale że niewierzący mają okazać Chrystusowi miłosierdzie, którego nie znali, w dostrzeganych i potrzebujących pomocy chrześcijanach. Kiedy się ktoś powołuje na Biblię, to lepiej niech sprawdzi, co tam rzeczywiście jest napisane, zanim cokolwiek zacytuje. Nie tylko z każdego niepotrzebnego słowa zdamy rachunek, ale też z każdego zmanipulowanego słowa, a zwłaszcza gdy jest to słowo Boga!

Zdarza się jeszcze, że ktoś mówi o przykazaniu miłości nieprzyjaciół w odniesieniu do muzułmanów, ale zastanówmy się czy 17 września 1939 roku jakikolwiek biskup polski stanąłby wobec polskich żołnierzy i przemówił do niech w ten sposób: „Pamiętajcie o przykazaniu miłości nieprzyjaciół, dlatego jak tylko zobaczycie Sowietów, wyjdźcie im naprzeciw z chlebem i solą i butelką wódki, z otwartymi ramionami, bo wszelka obrona jest formą agresji i jest grzechem”?

Może Victor Orban powinien przeprosić Turków za to, że w sierpniu 1526 roku stawili Węgrzy zbrojny opór, gdy Sulejman Wspaniały wyrżnął prawie 20 tysięcy wojowników króla Ludwika Jagiellona pod Mohaczem? Może mój Zakon powinien przeprosić pana Erdogana za rzeź paulinów węgierskich, która dokonała się wówczas? Czy może wreszcie wszyscy nie powinniśmy brać wzoru z przykładu miłosierdzia, jaki dał Europejczykom Kersten Nordal Hauken, który brutalnie zgwałcony w swoim domu przez somalijskiego uchodźcę, napisał w swoim artykule, że odczuwa wyrzuty sumienia, ponieważ złapany gwałciciel nie tylko będzie musiał siedzieć w więzieniu cztery lata ale co najgorsze wrócić do Somalii.
Augustyn Pelanowski OSPPE
Źródło: kliknij

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

41 odpowiedzi na „O. Augustyn Pelanowski: Sąd Ostateczny i imigranci, czyli kto komu ma okazać miłosierdzie?

  1. wobroniewiary pisze:

    Do codziennego odmawiania przez niewolników NMP:

    Ja, N…, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj w obliczu Twoim śluby Chrztu Św. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia.
    Bym zaś wierniejszy Mu był, niż dotąd, obieram Cię dziś, Maryjo, w obliczu całego dworu niebieskiego za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój, ciało i duszę swą, dobra wewnętrzne i zewnętrzne, nawet wartość dobrych moich uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim bez wyjątku co do mnie należy, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga w czasie i wieczności.

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

  2. mała pisze:

    Alicja „ŚWIADECTWO” cz. III śr. 1.04.1987, godz. 9.50

    – Oto jestem. Nie wiem, co mogę Ci ofiarować dziś?
    † Ja sam będę zabierał to, co jest ci niepotrzebne – jeśli nadal Mi pozwolisz. Twoje oczyszczenie trwa i będzie trwać do końca dni twoich, albowiem na ziemi człowiek do końca nigdy oczyszczony nie będzie.
    – Nie potrafię dziś rozmawiać z Tobą…

    † Pozbawiam cię emocji. Trzeba, abyś nauczyła się trwać przy Mnie tylko siłą woli.

    Trzeba każdego dnia przyjmować Moją wolę i nie troszczyć się o to, co będzie w przyszłości. Przyszłość jest zakryta. Tylko Ja ją znam. Tak jest dla was lepiej. Nie jest ważne – co będzie, tylko, aby było zgodne z Moją wolą. Wtedy będzie najlepsze z możliwych na drodze ku doskonałemu zjednoczeniu ze Mną. Trzeba kochać i ufać.

    Do rozważania Stacja XI.

    † Miłość jest orężem, Miłość jest lekarstwem, Miłość jest światłem, Miłość jest celem.

    • Agnieszka pisze:

      Witam.
      Na czym polega tzw. modlitwa czuwania, którą praktykowała Alicja Lenczewska, której uczył ks. Marian Piątkowski? Modlitwa ta pomaga słyszeć głos Pana we wnętrzu. Czy ktoś wie jak się ją praktykuje, albo gdzie można takiej modlitwy się nauczyć? pozdrawiam

      • Kasia pisze:

        Moim zdaniem to jest zycie w ciaglej obecnosci Bozej, Maryi. Nie jest to latwe ale wysilki Bog wspomoze swoja laska. Trzeba tez o to prosic.

  3. Sławek pisze:

    Bogu niech będą dzięki. Dzięki Ci Ewo za budujące materiały podtrzymujące człowieka na duchu i o. A. Pelanowskiemu.

  4. Tomek pisze:

    Ten tekst jest nietrafiony. Brakuje rozdzielenia między takze muzułmanami potrzebującymi pomocy bo nie wszyscy są źli. Przykazanie miłości bliźniego. Święta Faustyna mówiła że od okazania miłosierdzia nie można się odwracać. Także muzułmanie nie są źli wszyscy. Brakuje rozdzielenia na oprawców i ich ofiary. Na uchodźców faktycznie potrzebujących pomocy i ich udających emigrantów ekonomicznych i złych ludzi. Pomocy potrzebujących jej nie można odmawiać co nie znaczy że nie mamy prawa się bronić i rozdzielać potrzebujących od osób które tej pomocy nie potrzebują i ja wykorzystują. Rozdział w Biblii uważam raczej za podział na złych i dobrych. Pomoc samarytaninowi czyli osobie potrzebującej. I dam inny przykład napada wojsko niemieckie sowieckie na Polskę mamy prawo się bronić ale rannych czy to Niemców czy to Polaków czy sowietów należy opatrzeć udzielić pomocy. Tekst opublikowany uważam za taki wymieszany dużo wiedzy i prawdy plus niestety błędne argumenty i wnioski generalizacja to dobre słowo. Sąd jest nad wszystkim nie mamy prawa pomocy nie udzielić że względów na narodowość wyznanie tak jak ,, ci muzułmanie chrześcijanom ,, z tekstu.

    • wobroniewiary pisze:

      O. Augustyn mówi o nachodźcach i ma rację!

    • Kasia pisze:

      Dobro jest wymieszane ze zlem.

    • babula pisze:

      Też przez chwilę myślałam tak jak Ty Tomku. I podobnie jak Tobie przyszła mi na myśl
      s.Faustyna i stwierdzenie, że na końcu wszyscy będziemy sądzeni z miłości (okazanej Każdemu). Ale zauważ, że o. Pelanowski mówi zupełnie o czymś innym. On wyjaśnia jak manipuluje się Biblią by osiągnąć polityczne cele. Wyjaśnia sens przypowieści tak zinterpretowanej by rozmówca zapędzony w przysłowiowy kozi róg musiał przyznać -no tak nawet Jezus mówił, żeby okazać miłosierdzie niewiernym, no to trzeba przyjąć uchodźców. Zresztą o. Święty też do tego nawołuje.. Sama kiedyś też tak uważałam, że trzeba ich przyjąć pod swój własny prywatny dach. I przestałam tak uważać gdy poczytałam co oni robią, jak odnoszą się do ludzi, którzy pozwolili im przyjść na swoją ziemię. Trzeba im pomagać w miarę możności w ich miejscu zamieszkania lub w miejscu najbliższym ich miejsca zamieszkania. Polska wiele w tym zakresie robi.

      • Ada pisze:

        baardzo wiele, czytałam wywiady że Polska najbardziej pomaga w Syrii. z całej Europy. a przecież nie jesteśmy za bogatym krajem w porównaniu do Europy Zachodniej. więc ile mamy jeszcze dać? pozwolić zniszczyć własny kraj? trzeba też użyć rozumu.
        co do przyjmowania pod swój własny dach, o losie dziwią mnie ludzie, przecież zobaczcie ile np w Polsce jest bezdomnych. Przyjmujecie ich pod własny dach? a przecież zdarza się że zamarzają. ale to też nie jest proste, wpuścić obcego pod własny dach. a co dopiero mówić o całkowicie obcej nacji (nie powiem kulturze, bo oni niestety nie mają kultury w tym sensie jak my).

    • Mateusz pisze:

      Ktoś mądry powiedział żeby nie mylić pokory z naiwnością…

    • mkm80 pisze:

      Co do historii i przepraszania – mieliśmy i my swoje miejsce: Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie tzw Krzyżacy, czyż to nie nasi wrogowie nad którymi zwycięstwem słusznie się chełpimy. Czyż nie to zwycięstwo zbudowało nasz naród? Pokonaliśmy Zakon Najświętszej Panny?!?Uświęcony przez papieża?!?

      Traktowanie historii wybiórczo i podawanie konkretnych dat i opisów wydarzeń z przeszłości, bez podania kontekstu dziejowego który determinował takie a nie inne zdarzenia oraz choćby pobieżnej próby zrozumienia/wyjaśnienia procesu historycznego który do pewnych zdarzeń prowadził to tak, jak mówić o „polskich obozach zagłady”.

      Czemu o tym piszę? Bo miecz jest obosieczny. Wrogowie Kościoła tak sobie właśnie wyrywają z kontekstu różne wydarzenia historyczne by „udowodnić”, że Kościół to fikcja a równocześnie polityka i pieniądze. Nie naśladujmy ich.

    • Ada pisze:

      może i nie wszyscy, ale jak to odróżnisz? patrz co się działo np z Asią Bibi, ten oszalały tłum na ulicach, i kobiet! i mężczyzn, przecież oni by ją własnymi rękoma zabili. czy widzisz coś takiego u nas? tam nie ma wojny, jest czas pokoju. a ci „dobrzy” muzułmanie, którzy wrzucili chrześcijańskie małżeństwo (kobieta była w ciąży) na oczach dzieci do pieca? czy ty byś mógł po czymś takim normalnie żyć? a oni żyją, i chcą wszystkich nawrócić na swoją „wiarę”. tam nawet kobiety nie są kobietami, tylko potworami. spójrzmy prawdzie w oczy. dlatego Ci ludzie, którzy chcą ich tu sprowadzić, w 90% silnych młodych mężczyzn, i także Ci biskupi, powinni być napiętnowani. dlaczego chcą sprowadzić nieszczęście na cały naród? mają wolną drogę, chcą pomagać niech jadą bez ochrony do ośrodków w których są „uchodźcy”, pobędą tam przez jakiś czas, a dopiero potem niech się wypowiadają w mediach.
      Trzeba nam wielkiej modlitwy, i Bogu niech będą dzięki za ojca Pelanowskiego i tych którzy mają odwagę mówić w tym temacie.

    • Emi pisze:

      @ Tomek
      Bardzo madrze interpretujesz. My chrzescijanie mamy byc madrzy i milosierni. Nie chodzi tu o naiwnosc lecz madre i odpowiedzialne zachowanie. Jesli bedziemy wrogo nastawieni oni tez beda nastawieni wrogo. Zlo rodzi zlo a dobroc rodzi dobro !!!!
      Pamietajmy nie wszyscy muzulmanie sa wrogami …mieszkam kolo nich i mowie tu o takich. Muzulmanie z panstwa ISIS to zwykli bojownicy i tyle.
      Poza tym nasza religia jest inna bo oparta na milosci wiec ta milosc musi dawac owoce. Trzeba bardziej zaufac Bogu.
      Jestem za zamknieciem szczelnie granic , ale wiedzcie za grasuja mafie, ktore pobieraja od tych ludzi ostatnie pieniadze zarabiajac na nich i transportuja do Europy.

      Osobom z rejonow objetych wojna trzeba bezgranicznie pomagac bo wiele widzialam lez.
      Ofiarami sa i niewinni muzulmanie i chrzescijanie.

  5. Sławek pisze:

    W komentarzu jest też mowa że niektórzy są nadgorliwi w zględem innych a o swoich zapominają nie bronią chrześcijan a chrześcijanie przecież potrzebują pomocy i obrony a chcą być miłosierni dla innych, czy to nie fałsz. Wierzę że najpierw pomoc powinna być swoim a później innym.

  6. an m pisze:

    Dziś tracę nadzieję, Jezu ulituj się.

    • Paweł pisze:

      Na stronie http://adonai.pl/download/prezentacje/?id=173 znajduje się prezentacja slajdów pod tytułem „Litania o nadziei”. Jej tekst jest dosłownie przepisany ze str. 15-17 książki księdza Jerzego Lecha Kontkowskiego SJ „100 Litanii” (wydanie Wydawnictwa WAM Księży Jezuitów, Kraków 1997, NIHIL OBSTAT: Przełożony Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego, ks. Mieczysław Kożuch SJ, Kraków 16 II 1994 r.).

      Na końcu tekstu tej Litanii przedstawionego na slajdach brakuje tylko modlitwy końcowej, która w powyższej książce jest następująca:

      „Módlmy się:
      O Boże, który nikogo nie opuszczasz i ufającego w Tobie nie gubisz, proszę Cię przez Twoją Ojcowską dobroć, przez Jezusa Chrystusa, najukochańszego Syna Twego, daj mi synowską ufność w Tobie a niedowierzanie sobie; daj, abym we wszystkich potrzebach, wypadkach i niebezpieczeństwach jedynie do Ciebie się uciekał, bo Ty najlepiej wiesz, co jest z moim pożytkiem i możesz mi pomóc. Polecam wszystko Tobie i Twej najmiłościwszej Opatrzności; daj mi tylko, o Boże, abym Ci się zawsze podobał i zawsze był wierny, póki tam nie dojdę, gdzie Ty doskonale spełniasz nadzieję wybranych. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.”

      W książce tej znajduje się też „Litania o miłości Boskiej” oraz „Litania o wierze” (której modlitwę końcową przytoczyłem rok temu wraz z linkiem do całej Litanii – w komentarzu pod wpisem: https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2017/02/02/oredzie-matki-bozej-z-medjugorje-dla-mirjany-z-2-lutego-2017r/ ).

    • Monika pisze:

      Anitko nie martw się, Pan Jezus jest z Tobą, nawet jeśli nie czujesz Jego obecności.
      Na pewno wiele osób pomodli się w Twoich intencjach,
      by Pan błogosławił Tobie i Twojej Rodzinie!

    • an m pisze:

      Bardzo wszystkim dziękuję, niech wam Bóg błogosławi.

  7. Anna pisze:

    Mój mąż dziś dał proszącemu pieniądze po czym ten człowiek go zwyzywał że otrzymał za mało” co ja za to kupię ” krzyczał za nim:(

    • Kaśka pisze:

      Niedawno tu na stronie znalazł się cytat z Alicji Lenczewskiej, może ktoś pamięta i dosłownie go przywoła. Sens taki: dziękuj mi za tych, którzy sprawiają ci ból. Większą przysługę czynią twej duszy niż ci, którzy są dla ciebie uprzejmi. Wszystko co nas spotyka dzieje się z woli Boga i służy naszemu oczyszczeniu.
      Całkowite ogołocenie – czynię coś dobrego i nawet nie otrzymuję wdzięczności za to od tego, komu dobrze czynię.

      • wobroniewiary pisze:

        ❤ Alicja "ŚWIADECTWO" cz. III wt. 31.03.1987, godz. 9.40

        † A im mocniejszą i twardszą dałem naturę, tym bardziej boli, gdy ugniatam, aby uformować według Mojego zamysłu. Każdemu dałem doskonałą naturę i doskonałą duszę. Ale jest ona jednak zniekształcona grzechem. Ja chcę przywrócić kształt doskonały. I przywracam tym, którzy pozwolą. I w takim zakresie, w jakim pozwolą. Życie na ziemi daję po to, aby móc przywrócić doskonałość, do jakiej każdy jest powołany. Im wyższy stopień doskonałości, tym formowanie głębsze i bardziej bolesne. Nie trzeba zniechęcać się cierpieniem. Wręcz odwrotnie. Każde cierpienie jest łaską, którą już teraz trzeba zrozumieć i przyjmować z wdzięcznością i wewnętrzną radością. Zawsze prowadzi ona na wyższy poziom zjednoczenia ze Mną, jeśli jest przyjęta. Dlatego jest dobrodziejstwem, a ci, którzy zadają ból są dobrodziejami, choć o tym nie wiedzą lub czynią to z innych pobudek. Oni także są Moimi narzędziami i z Mojej woli to czynią.

        Wiedz, że najwięcej dobra uczynili ci ludzie, którzy zadali ci ból. Wielu, którzy schlebiali, uczynili ci krzywdę. Wszystko jest z Mojej woli, wszystko jest nieustanną próbą, jakiej jesteś poddawana. Jest to próba Miłości: czy większa jest w tobie Miłość niż zło, które cię dotyka.

        Miłość się umacnia i dodawana jest, gdy posługujesz się nią w przeciwstawianiu się złu. Im większe dotyka cię zło – silniejszą miłość powinnaś okazywać.

        Wielka była Moja Miłość, gdy wisiałem na Krzyżu – Miłość do wszystkich. Najbardziej modliłem się za tych, którzy uczynili Mi największy ból.

        Jeśli chcesz iść za Mną, musisz to przyjąć i pragnąć, bym cię uczył miłowania. Dziecko Moje, wielkie cierpienia, najstraszniejsze nawet, są naprawdę malutkie wobec Miłości, jaką masz we Mnie. Jakiej maleńkie dotknięcia już poznałaś, a jakiej nieskończony ogrom czeka na ciebie. Bądź dzielna, zapatrzona we Mnie. Jestem zawsze z tobą i czule troszczę się o twoje, coraz głębsze zjednoczenie ze Mną.

        Syr 46, 1a; 7a "Dzielny w bitwie Jozue, syn Nuna,
        następca Mojżesza na urzędzie prorockim,
        stał się, stosownie do swego imienia
        wielkim przez to, że ocalił Jego wybranych…
        I dlatego jeszcze, że Panu był doskonale posłuszny…"

        Do rozważania Stacja X.

  8. wobroniewiary pisze:

    NOWENNA PRZED ŚWIĘTEM NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY Z LOURDES I ŚWIATOWYM DNIEM CHOREGO (codziennie można dodać własną intencję)
    V dzień – 6 lutego

    Ludzie samotni, odepchnięci, psychicznie chorzy, fizycznie upośledzeni są wszędzie. Czy mamy dla nich czas? Pamiętajcie, cokolwiek uczynicie tym ludziom, uczynicie samemu Bogu (Matka Teresa z Kalkuty).

    Boże, szybko przemijają dni mojego życia. Często biegnę, nie zauważając drugiego człowieka, szczególnie tego potrzebującego. Zapominam, że to Ty w nim przychodzisz do mnie. Tracę wiele czasu, a potrzeba jednego, realizować tak konkretnie Twoją miłość. Proszę, wyzwól mnie z obojętności i daj siły, bym się zatrzymał i zauważył Ciebie, który wołasz o miłość.

    Każdego dnia nowenny:
    Maryjo Matko Boga i ludzi, módl się za nami.
    Święta Bernadetto, módl się za nami.
    Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…

    Modlitwa za chorych
    Boże, Twój Syn dźwigał nasze boleści i objawił nam wartość tajemnicy cierpienia, wysłuchaj nasze prośby zanoszone za chorych i spraw, aby pamiętali, że należą do tych, którym Ewangelia obiecuje pociechę, i aby czuli się zjednoczeni z Chrystusem cierpiącym za zbawienie świata. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.
    Chrystus dobrowolnie przyjął cierpienie, chociaż był niewinny, poświadczając w ten sposób prawdę miłości przez prawdę cierpienia, które dla Niego jako Boga Człowieka, było ponad wszelką miarę bolesne. Ale właśnie przez tę ofiarę na zawsze związał cierpienie z miłością i w ten sposób je odkupił (Jan Paweł II).

    • wobroniewiary pisze:

      II-ga Nowenna

      Rozpoznawajcie i służcie Jezusowi w ubogich, chorych oraz w braciach i siostrach cierpiących i będących w trudnej sytuacji, i potrzebujących waszej pomocy. Wszystkich was młodych, chorych i zdrowych, ponownie zapraszam do budowania mostów miłości i solidarności, aby nikt nie czuł się samotny, ale bliski Bogu i przynależący do wielkiej rodziny Jego dzieci (Benedykt XVI, Z Orędzia na Światowy Dzień Chorego 2011).

      Módlmy się za najsłabszych – samotnych, chorych, opuszczonych, bezdomnych, głodnych, bezrobotnych – by otrzymali odpowiednią pomoc od innych ludzi. Jeżeli każdy człowiek jest naszym bratem, to przede wszystkim jest nim cierpiący. Niech Bóg porusza serca młodych ludzi, by chętnie oddawali swoje życie w służbie potrzebującym, w których jest obecny sam Chrystus, by usłyszeli kiedyś: Pójdźcie błogosławieni Ojca mojego (…) Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść… (Mt 25,34-35).

      Maryjo, Uzdrowienie chorych i Pocieszycielko strapionych, powierzamy Twej matczynej opiece chorych i cierpiących; wstawiaj się za nimi u Twojego Syna, a naszego Pana Jezusa Chrystusa, aby otrzymali łaskę przyjęcia cierpienia jako daru Bożej miłości oraz zostali uzdrowieni.

      Pod Twoją obronę…

      Ojcze nasz…

      Módlmy się
      Boże, Ty jesteś ucieczką w chorobie, okaż swoją moc nad Twoimi chorymi sługami i służebnicami, aby dzięki Twojemu miłosierdziu odzyskali zdrowie i mogli uczestniczyć w życiu świętego Kościoła. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

  9. wobroniewiary pisze:

    Święty Walenty, proszę Cię serdecznie, uproś u Boga wszelkiemu ludowi chrześcijańskiemu, zjednoczonemu w Kościele Chrystusowym z namiestnikiem Jego Papieżem, jako głową widzialną, głęboką wiarę i miłość Chrystusową. Niech wpatrzeni w mężne i heroiczne wyznanie wiary, Jezusa Chrystusa przez Ciebie, nie ulegamy w chwili pokusy, a nastawione na nas sidła szatańskie – w celu niewiary i zwątpienia, za Twoim przykładem i pomocą z góry skruszymy i odrzucimy. Niech dla wiary świętej, gotowi będziemy poświęcić wszelakie dobro ziemskie i życie nasze, tak, jak Ty chętnie to uczyniłeś. Wielki pogromco ducha złego, broń nas od pokus jego, od grzechu śmiertelnego, który wiarę i duszę zabija, utratę łaski Bożej i zbawienia wiecznego sprowadza. Broń nas nie tylko od śmierci grzechowej, ale zachowaj od nagłej i niespodziewanej przerwy życia naszego ziemskiego, abyśmy nie przygotowani nie stanęli na sądzie sprawiedliwego Boga. Spraw, byśmy Jezusa w sercu naszym zawsze nosili i z nim w łasce Jego szczęśliwie umierali. Niech z Tobą, drogi nasz Patronie, wespół oglądamy i wychwalamy Boga naszego w chwale niebieskiej.

    W drugim dniu nowenny ponawiam o święty Opiekunie intencję moją i błagam, przedstaw Jezusowi mą prośbę, którą do Ciebie w Imię Jego zanoszę. Ufając w Twą pomoc, wysławiamy Boga w Trójcy św. Jedynego, Ojca, Syna i Ducha Św., któremu niech będzie chwała na wieki. Amen.

    Ojcze nasz…

    Zdrowaś Maryjo…

    Św. Walenty, módl się za nami.

  10. wobroniewiary pisze:

    Modlitwa do św. Kajetana o pomoc w znalezieniu pracy

    Święty Kajetanie, który za życia nigdy obojętnie nie przechodziłeś obok człowieka potrzebującego i zawsze z wielka gorliwością wspierałeś ubogich, chorych oraz wszystkich, których dotknęła jakakolwiek nędza, proszę Cię i ja o pomoc w moim utrapieniu. Racz wstawić się za mną u Boga i wyprosić mi łaskę znalezienia pracy. Ty, który tak wiele razy widziałeś z bliska ludzką biedę i ze wszystkich sił starałeś się pomagać ludziom nią dotkniętym, proś Pana Boga, aby zachował od biedy mnie i moją rodzinę. Pomóż mi zwrócić moje kroki we właściwym kierunku i znaleźć odpowiednie dla mnie zatrudnienie. Uproś mi łaskę spotkania na drodze moich poszukiwań dobrych i wrażliwych ludzi, którzy mi pomogą i wesprą moje ludzkie wysiłki.

    Proszę Cię także, abyś pomógł mi dostrzec głębszy sens tego doświadczenia, jakie obecnie przeżywam, abym przez ten krzyż, który teraz niosę – krzyż niepokoju, niepewności i lęku o przyszłość – stał(-a) się człowiekiem bardziej wrażliwym na potrzeby bliźnich i bardziej miłosiernym wobec ubogich i potrzebujących. Obym umiał(-a) dzielić się tym, co posiadam, i zawsze właściwie korzystał(-a) z dóbr materialnych, nie przeceniając nigdy ich wartości w swoim życiu.

    Módl się za mną, abym doznał(-a) łaski, o którą tak usilnie proszę i abym razem z Tobą mógł(mogła) z wdzięcznością wielbić miłosierdzie i dzielić się z ludźmi swoją radością z otrzymanego daru ku chwale Boga. Amen.

  11. tu MariaPietrzak pisze:

    Myśli nocą zrodzone …

    Miłość Boga przed miłością bliźniego .
    Bo miłować Boga to z całego serca , z całej duszy i ze wszystkich sil , a miłować bliźniego to jak siebie samego !
    Miłować Boga , cóż znaczy , to strzec Jego nauki , Jego przykazań , Krzyża i Ewangelii jak Skarbu najdroższego, otrzymanego i zadanego .
    Dla cennego skarbu wiary , ojcowie nasi życie oddawali .
    Nie po to , byśmy tym skarbem poniewierali !
    Zbyt dużo bowiem kosztuje jedna dusza , by narażać cale tysiące na utratę wiary .
    A tak sie dzieje , kiedy drzwi otwarte . A wszędzie złodzieje !
    Swiety Jan pisał , ze nie można kochać Boga , którego nie widzimy , nie kochając bliźniego , na którego patrzymy .
    Więc kochamy , ale jak siebie samego .
    A nie jak Boga Najwyższego , bo wtedy to bałwochwalstwem nazywamy !
    Miłować bliźniego należy zacząć od domu swojego…” Popatrzcie , jak oni sie miłują …!”
    I tę miłość rozprzestrzeniać .
    Miłować bliźniego , pomoc mu ofiarując według swej możności , a nie na miarę głupiego , który rzucił swe perły przed wieprze , a wieprze go pożarły !
    Miłować bliźniego swego , modląc sie za niego , by i jemu Bóg udzielił ze Swego .
    Miłując bliźniego można i życie zań położyć , ale nigdy narażać cennej wiary ! „Która ludziom Niebo otwiera , z którą człowiek spokojnie umiera” , która powoduje , że bliźni bliźniego szanuje .
    Która …
    Czy wierzysz ? pytał Chrystus ….
    Ta wiara niejednego ocaliła .
    Bo wiara ocala .
    Niech i teraz ocali .
    Dlatego mówię …
    Wierzę , Panie , w dobroci nigdy nie przebrany ,
    że Ty możesz ocalić człowieka po Europie błądzącego ,
    …. bez tożsamości , z bagażem , do którego boję się zajrzeć … zagubionego….
    By i on przejrzał …
    i chwalił Ciebie ,
    Ojca Swego , który jest w Niebie !

  12. mała pisze:

    Wciągnął ją New Age, okultyzm. Efekty były straszne
    Teraz jest znaną dziennikarką najbardziej popularnego w Polsce tygodnika, jednak jej droga do tego punktu, była bardzo zawiła. To była droga poprzez New Age, okultyzm i „pozytywne myślenie”, aż do kompletnego odrzucenia Boga. Agata Ślusarczyk, dziennikarka „Gościa Niedzielnego” podzieliła się tym, jak Bóg wydobył ją z newage’owskiej pustki.

    – W moim poprzednim życiu też byłam dziennikarzem, wtedy wydawało mi się, że mogę wszystko. Mam dobrą pracę, znajomości w świecie polityki, kultury, ale czułam w sercu smutek i pustkę. Moje życie sprowadzało się do imprez, znajomych. To była pustka, bo świadomie w swoim życiu odrzuciłam Boga – mówiła Agata Ślusarczyk

    – Interesowałam się okultyzmem, energiami. Teraz wiem, że to się nazywa New Age. To doprowadziło mnie to tego, że zrezygnowałam z Boga. Ja dla siebie sama byłam Bogiem – dodawała

    – Czułam, że moje ciało nie jest moim ciałem, że ktoś we mnie zamieszkał. To zaczęło we mnie narastać. Pewnego wieczoru doszło do tego, że nie byłam w stanie porodzić sobie z lękiem – opowiadała.

  13. Monika pisze:

    Dwa krótkie filmy o wcielaniu w życie Ewangelii, o tym co Pan Bóg robi z naszym życiem, gdy Mu na to pozwolimy, gdy słuchamy Boga.
    Adopcja

    Bettie idzie do więzienia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s