Abp. Henryk Hoser: Wszystko wskazuje na to, że objawienia w Medjugoriu będą uznane

W Medjugoriu wszystko zmierza w dobrym kierunku – ocenia abp Henryk Hoser, badający jako delegat Stolicy Apostolskiej sytuację duszpasterską w tym niezwykłym miejscu, do którego przybywa rocznie 2,5 mln pielgrzymów.

Abp Hoser pozytywnie ocenia pracę duszpasterską oraz jej owoce. Natomiast pytany o możliwość uznania objawień, odpowiada:

Wszystko wskazuje na to, że objawienia będą uznane, być może jeszcze w tym roku. Nie zapominajmy, że Kongregacja Nauki Wiary przekazała całą dokumentację dotyczącą objawień do Sekretariatu Stanu, który teraz nad tym pracuje.

Pełen tekst wywiadu z abp Henrykiem Hoserem.

Zyskanie dogłębnej wiedzy na temat sytuacji w Medjugorju” – to była misja Księdza Arcybiskupa, zlecona przez Stolicę Apostolską. W wiosce, w której od 1981 r. trwają domniemane objawienia Matki Bożej, przebywał Ksiądz Arcybiskup na przełomie marca i kwietnia, a obecnie przygotowuje raport dla Stolicy Apostolskiej. Jakie są wnioski?

Abp Henryk Hoser: Sądzę, że dogłębna wiedza o wydarzeniach w Medjugorju nie jest możliwa, dlatego, że wnikamy w tajemnicę Boga i tajemnicę człowieka. A to są tajemnice, których dna nie widać. Do tego można podejść fenomenologicznie i ocenić sytuację możliwie szeroko i możliwie głęboko, ale to nigdy nie będzie wyczerpujące. Dokonują się tam rzeczy duchowe, bardzo często zaskakujące i głębokie, ale tylko Pan Bóg wie, co znajduje się w sercu człowieka. W sumie, w Bośni i Hercegowinie przebywałem dwa tygodnie, gdyż poza Medjugorje odwiedziłem Sarajewo i nuncjusza apostolskiego abp. Luigi Pezzuto oraz spotkałem się ze wszystkimi biskupami tego kraju. A wracając spotkałem się z kard. Christophem Schoenbornem w Wiedniu.

Co najbardziej uderzyło Księdza Arcybiskupa podczas pobytu w Medjugorju?

Znając kilka innych miejsc objawień Matki Bożej na świecie oraz miejsc pielgrzymkowych takich jak Fatima, Lourdes, Lisieux i Częstochowa, dostrzegam silną specyfikę Medjugorja. Wyraża się ona m. in. w ogromnej dynamice wzrostu tego miejsca i jednocześnie niezwykłą kreatywność dzieł, które tam powstają. Tego nie ma w innych miejscach.

Jak można opisać atmosferę Medjugorja, duchowość?

Za pomocą kilku prostych słów: Modlitwa, cisza, skupienie, Eucharystia, adoracja, post, sakrament pojednania. To są mocne strony tego miejsca. Ludzie, z którymi się rozmawia, zauważają przede wszystkim nadzwyczajną atmosferę skupienia. I milczenia. Na wszystkich formacjach wymagane jest milczenie. Bardzo rozwinięte są nabożeństwa adoracyjne. Oczywiście, jest kult maryjny, ale jest on w swej istocie chrystocentryczny. Obecne są wszystkie klasyczne nabożeństwa: Droga Krzyżowa, Różaniec – idąc od Podbrdo, gdzie miały miejsce objawienia aż do Kriżevacu. Cała ta topografia jest naturalnym zapleczem tego miejsca. Są wzruszające momenty, gdy ludzie, nawet bardzo leciwi, wchodzą na kolanach po kamieniach na wzgórze objawień. Kamienie są już trochę wypolerowane. Specyfiką miejsca jest też wyeliminowanie elementów turystycznych. Franciszkanie są bardzo uwrażliwieni na tym punkcie. Jest to czysto pielgrzymkowe miejsce, nikt nie przyjeżdża, żeby zaspokoić ciekawość. Jest i aspekt komercyjny, ale na dość wysokim poziomie, np. księgarnia z bardzo pięknymi dewocjonaliami, wytwarzanymi na miejscu. Ale dominują skupienie i adoracja. Paleta propozycji dla pielgrzymów jest bardzo bogata, codziennie są dwie katechezy dla pielgrzymów. Wszyscy pozostają pod rzetelną opieką duszpasterską.

Kiedy patrzy się na przybywających ludzi, na pielgrzymów, jakie sprawiają wrażenie?

Wszyscy są bardzo radośni. Gdy ich spotykałem, cieszyli się, byli bardzo otwarci. I są tam przedstawiciele wszystkich pokoleń, nie ma dominacji konkretnych grup wiekowych. Młodzi pomagają starszym, np. młodzi członkowie Cenacolo wnoszą na swoistych „sediach gestatoriach” niepełnosprawnych na Podbrdo. Nie jest wysoko, ale trzeba iść po kamieniach. Czy na Kriżevać, który ma znaczną wysokość. To ciężka robota.

Jaką pomoc duszpasterską otrzymują pielgrzymi, na jakie posługi sakramentalne i duchowe mogą liczyć? Jaką formację otrzymują?

Rdzeniem, tak jak i w innych ośrodkach pielgrzymkowych, jest modlitwa, liturgia i nawiedzanie tych miejsc, gdzie według przekazu, dokonywały się objawienia. W każdy piątek jest Droga Krzyżowa na górę Kriżevac. Zaś liturgia w kościele w Medjugorju jest ułożona w cyklu tygodniowym. Każdego dnia jest poranna Msza św., po południu odmawiany jest Różaniec. Blok wieczorny rozpoczyna konferencja albo wspólna modlitwa. O 18-tej jest główna Msza św., a po niej modlitwa dziękczynienia o uzdrowienie. Dzień wieńczy adoracja Najświętszego Sakramentu. W piątki adorowany jest krzyż. W ten sposób Msza św. i Chrystus są zawsze w centrum wydarzeń. Są też masowe wydarzenia, na przykład festiwal młodych. Odbywa się on w lipcu i bierze w nim udział 50-70 tys. młodych z całego świata. A skoro nie mieszczą się w kościele, to za kościołem został wybudowany ogromny, płaski amfiteatr z polowym ołtarzem pod dachem. Jest tam kilka tysięcy miejsc na składanych krzesełkach. Infrastruktura jest więc zapewniona, choć niedostateczna, a franciszkanie nie mają pozwoleń na rozbudowanie tego, co jest. Ale oprócz tego w Medjugorju bardzo silny akcent jest położony na formację chrześcijańską – poprzez różne formy katechezy, rekolekcji czy seminariów. Już dwadzieścia dwa razy, co roku, są organizowane seminaria, które gromadzą po kilkaset osób z kilkudziesięciu krajów. Organizują je franciszkanie. Odbywają się w wybudowanym przez nich ośrodku rekolekcyjnym Domus Pacis, a jeśli grupy są większe, do ich dyspozycji jest budynek nazwany Aulą Jana Pawła II. Mieści kilkaset osób, składa się z kilku modułów, dzięki czemu zależnie od potrzeb może być dłuższy lub krótszy. Znakomicie zorganizowane są tłumaczenia. Jest specjalna sala, w domu Radia Medjugorje znajduje się 18 kabin do tłumaczenia na różne języki. Jedna z nich jest na język polski. Każdy tłumacz ma przed sobą ekran, na który transmitowane są uroczystości z kościoła czy innych miejsc na terenie Medjugorja. Wszędzie zainstalowane są kamery. Każdy język tłumaczony nadawany jest na innych częstotliwościach, co pielgrzymi mogą odbierać choćby na swoich komórkach.

Zwykły pielgrzym, który tam przyjedzie, może brać udział w seminariach?

Tak. Jest to standardowy element programu. Seminaria nakierowane są na pogłębienie wiary pielgrzymów. Są też seminaria dla przewodników grup, które przyjeżdżają do Medjugorja. Chodzi o to, aby ci, którzy oprowadzają innych, sami wzrastali duchowo, tak aby pielgrzymi otrzymywali prawidłową formację. Organizowane są też seminaria wyspecjalizowane, np. dla księży. Kapłani z całego świata przyjeżdżają w początkach lipca na tygodniowy pobyt. Na jego program składa się m. in. nawiedzanie miejsc pielgrzymkowych, uczestnictwo w liturgii, tematyczne konferencje. Są też seminaria dla małżeństw i rodzin oraz dla przedstawicieli zawodów medycznych. Od dwóch – trzech lat organizowane są seminaria dla osób zainteresowanych problematyką pro life. Odrębne seminaria przeznaczone są dla ludzi poranionych, takich, którzy przeżyli dramatyczną sytuację lub sami zrobili coś złego i potrzeba im uzdrowienia.

Jaka jest geografia pielgrzymek przybywających do Medjugorja?

Najliczniejsze grupy pochodzą z Włoch i z Polski. W tej chwili liczba pielgrzymów z tych krajów jest porównywalna. A ponadto przybywający pochodzą z osiemdziesięciu krajów: Ameryki Północnej i Południowej, Australii i Nowej Zelandii, Filipin. Przybywają z całego świata. Jest bardzo wielu pielgrzymów z Korei Południowej. Trzeba pamiętać, że Medjugorje ma swoją sieć światową. Ma bardzo liczne ośrodki, tzw. Centra Pokoju, w Hiszpanii, Niemczech, Ameryce Południowej. W Polsce taki ośrodek znajduje się w Piotrkowie Trybunalskim. Wydaje po polsku biuletyn, wszystkie ośrodki prowadzą strony internetowe. Są też obecni w mediach społecznościowych, na Facebooku, Twitterze, Instagramie, itd.

Kustoszami sanktuarium są franciszkanie…

Medjugorje nie jest sanktuarium, taki status nie został mu dotąd przyznany. Jest to parafia, od wieków powierzona opiece franciszkanów. Jest tam dwunastu ojców, nie jest to duży zespół, ale bardzo dobrze pracują. Podziwiam ich zaangażowanie. We wspólnocie zakonnej jest bardzo dobra atmosfera. Oprócz franciszkanów w obsłudze pielgrzymów pomagają mieszkający tam na stałe księża rezydencjalni: Włoch, Polak z diecezji warmińskiej oraz dominikanin języka angielskiego. W sumie niewielka ekipa. Ponadto posiłkują się księżmi, którzy tam przyjeżdżają. Warto zwrócić uwagę, że franciszkanie koncentrują się na posłudze duchowej a nie zapewniają np. bazy noclegowej dla pielgrzymów. Oprócz Domus Pacis nie prowadzą hoteli, bo miejscowi sami te hotele budują. Podobnie jest w Licheniu czy w Lourdes, które jest drugim miastem hotelowym we Francji, po Paryżu. Autokary stoją we wszystkich uliczkach, są też restauracje, sklepy z dewocjonaliami.

Księże Arcybiskupie, co jest największym fenomenem w Medjugorju, poza oczywiście domniemanymi objawieniami?

Fenomenem Medjugorja są spowiedzi. Po bokach kościoła pw. św. Jakuba są dwa długie, specjalnie wybudowane pawilony, w których jest pięćdziesiąt konfesjonałów. Są one zadaszone, nie przeszkadza więc skwar czy deszcz. Ludzie stoją w długich kolejkach i mają możliwość odbyć spowiedź w kilkunastu językach. Rozmawiałem ze spowiednikami, pracującymi na miejscu. Mówili, że wystarczy posłuchać spowiedzi przez godzinę, żeby być świadkiem rzeczywistych nawróceń. Bardzo wiele jest głębokich spowiedzi, które są spowiedziami generalnymi. Często ktoś się spowiada po kilkudziesięciu latach, bo go łaska tak silnie dotknęła. Wystarczy jedna godzina.

Kto spowiada?

Głównie franciszkanie, ale korzystają też z posługi księży, którzy przyjeżdżają z grupami pielgrzymów. Księża ci muszą się zarejestrować w biurze pielgrzymkowym, okazać ważny celebret i dopiero wtedy dostają identyfikator, który ich upoważnia do czynności liturgicznych, również do słuchania spowiedzi.

Inną specyfiką Medjugorja są liczne dzieła miłosierdzia…

Oprócz wymiaru formacyjnego, kolejny, bardzo rozwinięty w Medjugorju zakres działań, to wymiar charytatywny. Przez lata działał tu wielkiej klasy charyzmatyk, franciszkanin, ojciec Slavko Barbarić. To był wulkan energii, który nakręcał wszystkie inicjatywy, które dziś istnieją. Po kilkunastu latach działalności, zmarł nagle na Kriżevacu w roku 2000. Stworzył m. in. Wioskę Maryi, złożoną z całej kolonii domów. W tych domach mieszkają sieroty biologiczne lub społeczne, dzieci nieprzystosowane, z problemami. Do ich przedszkola przychodzą także dzieci z wioski i okolic. Stali mieszkańcy mieszkają w „gniazdach”, z dwójką dorosłych opiekunów – wolontariuszy. Są wśród nich m. in. siostry franciszkanki. „Gniazda” te są umeblowane jak normalne mieszkania, a grupy są niewielkie, liczą około osiem osób. To zapewnia rodzinną atmosferę. Dzieci mają opiekę medyczną, stomatologiczną, gdyż przy wiosce funkcjonują gabinety lekarskie czy psychologiczne. Drugim takim miejscem jest Dom Ojca Miłosiernego, nawiązujący w swej nazwie do przypowieści o Synu Marnotrawnym. Mieszkają tam mężczyźni po przejściach – narkomani, byli więźniowie, alkoholicy, uzależnieni. Żyją według benedyktyńskiej reguły „Ora et labora” – uczą się modlić i pracować. Są tam rozmaite atelier, gdzie wykonują dewocjonalia. Obserwowałem wytatuowanego mężczyznę, który małym świderkiem robił dziurki w paciorkach różańca. Dom Ojca Miłosiernego ma też fermę i ogrody, gdzie ci mężczyźni pracują, co ma duże znaczenie dla ich terapii. Na fermie są świnie, bo „pensjonariusze” mają pamiętać o losie syna marnotrawnego, który, gdy odszedł od Ojca, wylądował wśród świń. Zresztą stało się to dlań bezpośrednim motywem nawrócenia. Ośrodek prowadzi franciszkanin, któremu pomagają zrehabilitowani mężczyźni. Mają oni takiego „nosa”, że żaden były oszust czy narkoman ich nie nabierze. Jest też Dom Matki Kryspiny dla samotnych matek z dziećmi i kobiet w ciąży. Mieszkanki mogą tam przebywać do czasu usamodzielnienia się. Te ośrodki charytatywne są dojrzałym owocem wiary w tym miejscu. W innych wielkich centrach pielgrzymkowych takich dzieł nie ma na podobną skalę. Jest kilka w Lourdes – ale dla chorych na krótkie pobyty. Nie ma natomiast ośrodków, w których mieszkańcy przebywaliby na stałe bądź przez długi czas.

W Medjugorju rodzą się też wspólnoty duchowe.

Jak grzyby po deszczu. Wiele z nich przybywa z zewnątrz i się tam implantuje, na przykład włoskie Cenacolo, które opiekuje się młodymi ludźmi po przejściach. Przedziwne zjawisko, bo wytatuowani skeanheadzi zachowują się jak ministranci. Podczas liturgii tańczą, śpiewają, są bardzo zaangażowani, nie nudzą się. Jest francuska Wspólnota Błogosławieństw. Ma skład międzynarodowy: Włoszka, Francuzka, Austriaczka, ze dwanaście osób. Mają piękny dom, dwie kaplice. Działają w wymiarze międzynarodowym, jedna z sióstr pisze książki, wydawane na całym świecie. W sumie jest tam około trzydziestu grup i wspólnot. Nie byłem w stanie do wszystkich dotrzeć. Wśród nich są całkiem nowe, które w Medjugorju zaczęły się wykluwać. Jedna z nich ma nastawienie ekumeniczne, zorientowane na Wschód, na Ukrainę. Na jej czele stoi Ukrainka, katoliczka obrządku łacińskiego. Szukają i rozeznają swoją drogę. Odbyłem rozmowy ze wszystkimi przełożonymi wspólnot, u których gościłem.

A jak prezentuje się w Medjugorju sprawa uzdrowień?

Jest tam codzienna modlitwa o uzdrowienia. To nic nadzwyczajnego, o to modlimy się w każdej parafii. W Medjugorju uzdrowienia mają miejsce. A ich dokumentacja przechowywana jest w profesjonalnie prowadzonym miejscowym archiwum. Zbierana jest tam dokumentacja medyczna każdego przypadku. Podobnie jak w Lourdes czy innych sanktuariach o dłuższej tradycji.

Jeżeli wspomnieć słowa Pana Jezusa: „Po owocach i poznacie”, wniosek co do fenomenu Medjugoria może być tylko jeden?

Jest tam bardzo budująca atmosfera duchowa. I wciąż powstają nowe inicjatywy, na przykład coroczny Marsz Pokoju, który rozpoczął się w czasie wojny na Bałkanach w latach dziewięćdziesiątych. Idą jedenaście kilometrów z miejscowości Humak, gdzie też jest klasztor franciszkański, do Medjugorja. Modlą się w intencji pokoju i chcą przekazać tę modlitwę całemu światu. Matka Boża objawiła się widzącym jako Królowa Pokoju. A zaczął się ten marsz w czasie, gdy trwała wojna. Wówczas o. Barbarić zaopiekował się sierotami wojennymi.

Ksiądz Arcybiskup podkreśla zdecydowany chrystocentryzm, wokół którego skoncentrowane są działania duszpasterskie w Medjugorju. Mówi, że nie ma problemów z ortodoksją, są natomiast napięcia i trudne relacje franciszkanów z miejscowym biskupem.

Owszem, są pewne problemy natury kanoniczno-administracyjnej, ale – moim zdaniem – są one do rozwiązania. Natomiast nie zajmowałem się badaniem treści objawień, bo nie jest to moja rola. Ale mogłem się zorientować, że w zasadzie nie ma błędów doktrynalnych w ich treści. Co prawda zarzuca się, że widzący nieraz dziwnie się wyrażają. Ale przecież są to ludzie, którzy nie mają formacji teologicznej, więc wyrażają się tak, jak czują i potrafią.

Patrząc na objawienia maryjne w innych miejscach świata zauważymy, że podobnie jak tu, nikt z wizjonerów nie miał wykształcenia teologicznego, Bernadetta z Lourdes nie potrafiła nawet pisać, dzieci z Fatimy – Hiacynta, Łucja i Franciszek też nie.

Łucja otrzymała dopiero później solidną formację z zakonie. Mogła publikować, i podobnie jak ci z Medjugorja, miała objawienia przez całe życie. Widzący z Medjugorja też mają do dziś objawienia, obliczono, że dotychczas było ich w sumie 40 tysięcy. Moim zdaniem nie jest to jakaś istotna przeszkoda. A kiedy rozmawiałem z widzącymi, uderzyło mnie, że są to ludzie bardzo zrównoważeni. Widziałem się z czterema z nich. To są panie, które podczas pierwszych objawień w 1981 r. były nastolatkami, a dziś mają wnuki. Wszyscy założyli rodziny. Zresztą wątek dotyczący rodziny w tych objawieniach jest bardzo silny. Niektórzy zarzucają widzącym, że nie zostali księżmi czy zakonnicami, jak np. Łucja Santos. Ale świat zmienił się od tego czasu a zakon nie jest jedyną drogą do realizacji chrześcijańskiego powołania. Ludzie ci żyją w świecie i poszli drogą sakramentu małżeństwa. Bardzo dobrze, gdyż mogą pokazać piękno życia rodzinnego, które w dzisiejszym świecie jest bardzo zagrożone.

Medjugorje to z jednej strony – jak podkreśla Ksiądz Arcybiskup – miejsce bardzo płodne duchowo, o dobrej atmosferze skupienia i adoracji, gdzie nie da się stwierdzić błędów doktrynalnych czy innych odchyleń. A z drugiej strony mamy tam bardzo trudne relacje z biskupem miejsca, Ratko Perićem. Czy to nie paradoks?

Znana jest pozycja biskupa Perića, która jest negatywna. Od czasu rozpoczęcia objawień mamy już kolejnego ordynariusza. Pierwszy, za którego posługi zaczęły się objawienia, bp Pavel Žanić, który zmarł w 2003 r., uważał, że jest to oszustwo. Obecny jest kontynuatorem tej postawy. Twierdzi, że objawienia te nie mają charakteru nadprzyrodzonego. Tymczasem w objawieniach z Medjugorja Matka Boża nie proponuje nic innego, niż to, o co Kościół apeluje w Wielkim Poście. A jest to post, modlitwa i jałmużna. W Medjugorju praktykowany jest post w środę i piątek (o chlebie i wodzie), toczy się nieustanna modlitwa, a jeśli chodzi o jałmużnę, powstały tu liczne dzieła społeczne. Prowadzone są też tygodniowe rekolekcje „o chlebie i wodzie”. Ich uczestnicy trzy razy dziennie dostają chleb i wodę. Chleb jedzą bardzo powoli, posiłek trwa około godziny. Długo trzymają chleb w ustach, chodzi o to, by dobrze zapamiętać jego smak.

A jak biskup Perić odnosi się do owoców duszpasterskich, czy one go nie przekonują?

Jest to sytuacja analogiczna do niektórych innych objawień maryjnych, np. tych z Ile-Bouchard we Francji w 1947 r. Nie zostały one uznane, ale jednocześnie został dopuszczony kult. Kult maryjny nie musi istnieć w powiązaniu z objawieniami. A tym bardziej kult ten jest zrozumiały w Medjugorju, gdzie Matka Boża przedstawia się jako Królowa Pokoju. To nic nowego ani niepokojącego. Jest to jedno z wezwań z Litanii Loretańskiej. Na całym świecie jest mnóstwo parafii pod tym wezwaniem. A znany polski artysta Mariusz Drapikowski robi ołtarze dla sanktuariów Matki Bożej Królowej Pokoju w Betlejem, Kazachstanie, Jamusukro, Kibeho. A jeśli spojrzymy na sanktuarium w Kibeho, to analogia z Medjugorje jest wyraźna. Najpierw miejscowy biskup J.B.Gahamanyi zezwolił tam na kult, a dopiero później kontynuował badania prawdziwości objawień. Jestem przekonany, że jakiekolwiek zakazy kultu czy przyjazdów do Medjugorja nie znajdą uzasadnienia. Dlatego podczas niedzielnej Mszy w Medjugorju, jaką odprawiłem dla wiernych, powiedziałem, że ten kult trzeba rozwijać. Nie ma przecież żadnych przeszkód doktrynalnych ani kanonicznych, by czcić Matkę Bożą w dowolnym miejscu na świecie.

A czy możliwe jest uznanie prawdziwości tych objawień przez Stolicę Apostolską, jeśli biskup miejsca uważa je za nieprawdziwe?

Jest to możliwe. Słyszałem, że watykańska komisja, która pracowała pod przewodnictwem kard. Camilo Ruiniego orzekła, że pierwszych siedem objawień jest prawdziwych, choć nie zostało to dotąd oficjalnie opublikowane. Na temat późniejszych się nie wypowiadała, gdyż wychodziła z założenia, że trzeba zobaczyć jakie będą ich skutki.

Padały zarzuty, że objawienia w Medjugorje są zbyt liczne, że Matka Boża jest zbyt gadatliwa?

Można przywołać św. Faustynę, która codziennie rozmawiała z Panem Jezusem przez wiele lat. Nie powinna to być istotna przeszkoda. Oczywiście, trzeba być wrażliwym na każdy aspekt, także na możliwość zaburzeń psychicznych oraz uważać na postawę „nawiedzenia”. Jednak widzący zostali gruntownie przebadani przez gremia wybitnych specjalistów, psychiatrów i psychologów. Nie stwierdzono patologii. Była to zdrowa młodzież ze zdrowych rodzin. Do dziś wszyscy oni żyją w małżeństwach i żadne się nie rozpadło. Żaden z widzących nie przeszedł kryzysu wiary. Jakov Czolo, najmłodszy z nich, który miał wtedy dziesięć lat, i bardzo tam rozwija duchowość Medjugorja. Prowadzi akcję ”Ręce Maryi”, rodzaj Caritas parafialnej, bo ponoć Matka Boża mu powiedziała, że winniśmy być „Jej rękoma” w stosunku do biednych i potrzebujących.

A może powodem postawy biskupa są zaszłości historyczne, gdyż całe Bałkany były kiedyś franciszkańskie, co generowało konflikty z hierarchią?

Była trudna faza, kiedy franciszkanie musieli oddawać diecezjom swoje prowadzona przez stulecia parafie. A ludzie się z tym nie zgadzali, gdyż franciszkanie byli tam od wieków i przeżyli najtrudniejsze czasy tureckie. W Bośni jest pięć parafii, o które diecezje toczą spór z franciszkanami. Ale dziś przeważa postawa dialogu i toczą się rozmowy między biskupami a franciszkanami.

Jakie wnioski wyciąga Ksiądz Arcybiskup w swym raporcie dla Stolicy Apostolskiej, czy uchyli rąbka tajemnicy?

Mogę powiedzieć tylko, że wnioski są pozytywne. Zresztą Ojciec Święty już w samolocie, wracając z Fatimy, wypowiedział się na temat Medjugorja, a teraz wysłał tam kard. Simoniego z Albanii i poprosił, aby głosił tam dobre słowo. Sądzę, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Zresztą moja misja nie miała na celu zamknięcia Medjugorja, ale ocenę, czy prowadzone tam duszpasterstwo jest właściwe, zgodne z doktryną i nauczaniem Kościoła, skuteczne i dobrze zorganizowane. We wnioskach stwierdzam, że tak jest. Od strony duszpasterskiej moja ocena jest bardzo pozytywna. Zatem prowadzone obecnie działania duszpasterskie, porządek liturgiczny oraz konferencje, powinny być kontynuowane.

A czy Ksiądz Arcybiskup proponuje jakieś udoskonalenia, reformy?

Dużo jest do zrobienia w sferze infrastruktury, w sferze prawnej i administracyjnej. Musi powstać np. wspólny plan przestrzenny, gdyż wszystko co tam stoi, zostało zbudowane nieco chaotycznie. Dla bezpieczeństwa cały teren powinien być ogrodzony, gdyż jest co prawda brama, ale od tyłu ogrodzenia nie ma, choć jest straż mundurowa, która eliminuje tych, którzy przyjeżdżają w innych celach niż pobożne.

A czy po raporcie Księdza Arcybiskupa możliwa jest zmiana stanowiska, odnośnie do organizacji pielgrzymek przez Kościół, co obecnie jest zakazane?

Można pielgrzymować. Natomiast nie można było organizować oficjalnych pielgrzymek z udziałem biskupów, itd. Ale nie jest to już aktualne. Przecież było tam czterech kardynałów, wielu biskupów i tysiące kapłanów, którzy towarzyszą wiernym. Sytuacja na dziś jest taka, że pielgrzymek nie powinny organizować oficjalne struktury Kościoła, diecezje bądź parafie. Mogą jednak przyjeżdżać grupy wiernych wraz z księdzem. Zresztą tego ruchu nic nie powstrzyma i nie należy go powstrzymywać, bo wyrastają zeń dobre owoce. Jest to jedno z najbardziej żywych miejsc modlitwy i nawróceń w Europie – o zdrowej duchowości.

Czy raport Księdza Arcybiskupa może przyczynić się do uznania objawień?

Bezpośrednio nie, gdyż dotyczy czegoś innego. Wszystko wskazuje na to, że objawienia będą uznane, być może jeszcze w tym roku. Nie zapominajmy, że Kongregacja Nauki Wiary przekazała całą dokumentację dotyczącą objawień do Sekretariatu Stanu, który teraz nad tym pracuje. Konkretnie rzecz biorąc, sądzę, że możliwe jest uznanie autentyczności pierwszych objawień, tak jak to zaproponowała komisja kard. Ruiniego. Zresztą trudno o inny wyrok, gdyż trudno wierzyć, aby sześcioro widzących kłamało przez 36 lat. To, co mówią, jest spójne. Nie ma wśród nich ludzi nawiedzonych czy zaburzonych psychicznie. Potężnym argumentem za autentycznością objawień jest wierność doktrynie Kościoła. Jeżeli objawienia, a przynajmniej siedem pierwszych, zostanie uznanych, będzie to ogromny bodziec rozwojowy dla Medjugorja.

Ksiądz Arcybiskup swoim diecezjanom rekomendowałby wyjazd do Medjugorja?

Jak najbardziej. Mówiłbym, że jest to pielgrzymka duchowej przemiany, nawrócenia i umocnienia wiary – gdyż wszystkie te elementy tam się realizują.

Rozmowę przeprowadzili Alina Petrowa-asilewicz, Marcin Przeciszewski/KAI
Źródło: Kliknij

Ten wpis został opublikowany w kategorii Medziugorje, Orędzia, Wydarzenia i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

22 odpowiedzi na „Abp. Henryk Hoser: Wszystko wskazuje na to, że objawienia w Medjugoriu będą uznane

  1. wobroniewiary pisze:

    Módlmy się za siebie nawzajem, przyzywając opieki św. Michała Archanioła

    Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce a przeciw niegodziwości
    i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Niechaj go Bóg pogromić raczy, pokornie o to prosimy, a Ty wodzu zastępów anielskich, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła Amen!
    Święty Michale Archaniele, który w brzasku swego istnienia wybrałeś Boga i całkowicie oddałeś się spełnianiu Jego świętej woli. Wstaw się za mną do Stwórcy, abym dzisiaj, za Twoim przykładem, na początku nowego dnia, otwierając się na działanie Ducha Świętego, w każdej chwili dawał się Bogu, wypełniając z miłością Jego świętą wolę. Niech razem z Tobą wołam bez ustanku: Któż jak Bóg! Przez Chrystusa Pana naszego. Amen

    • Paweł pisze:

      Ponieważ dzisiaj, 19 VIII (w stulecie czwartego objawienia w Fatimie), kończy się właśnie dokładnie 50. tydzień i dokładnie 350. dzień licząc od dnia kanonizacji św. Matki Teresy z Kalkuty, chciałbym prosić o modlitwę w intencji NIEZBĘDNEGO NAWRÓCENIA tych narodów, które nam i św. Matce Teresie są najbliższe, czyli NARODÓW INDOSŁOWIAŃSKICH, zwanych także „językową grupą SATEM” w ramach indoeuropejskiej rodziny języków.
      Modlitwie takiej bowiem przyświeca o tyle jakaś szczególniejsza nadzieja, że sytuacja duchowa narodów indosłowiańskich nie jest jeszcze na ogół tak beznadziejna, jak bogatej Europy Zachodniej, ani tak niepokojąca, jak np. narodów arabskich czy komunistycznych Chin, a więc to właśnie od narodów indosłowiańskich mogłoby być może najłatwiej lub dla nas najkorzystniej rozpocząć się nawrócenie całego świata zapowiedziane przez Matkę Bożą w Medziugorju (o którym widzący Jakov mówił jako o celu jej przybycia do Medziugorja – w krótkim wywiadzie, który przepisałem w komentarzu pod wpisem https://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2015/04/10/betania-nowa-arka-ocalenia/ ).
      Do narodów indosłowiańskich należą narody nam najbliższe: bałtosłowiańskie, a także naród ormiański oraz narody najbliższe św. Matce Teresie: albański i indoirańskie. Wywodzą się one wszystkie ze wspólnego pnia i są ze sobą najbliżej spokrewnione w ramach językowej rodziny indoeuropejskiej [por.: https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyki_satem ].

      Matko Boża, Zwycięska Królowo świata (której święto przypada w najbliższy wtorek, 22 VIII) i Niepokalane Serce – tak gorliwie przyjęte jako Patron w Zgromadzeniu Misjonarek Miłości św. Matki Teresy – a także śś. Aniołowie Stróżowie narodów indosłowiańskich oraz św. Matko Tereso z Kalkuty, upraszajcie u Miłosierdzia Bożego rychłe i pełne nawrócenie narodów indosłowiańskich – modląc się o to wraz z pięcioma świętymi Apostołami: Tomaszem – patronem Indii, Cejlonu i Pakistanu; Andrzejem – patronem Słowian; Bartłomiejem i Judą Tadeuszem – patronami Armenii; oraz Janem Ewangelistą – patronem Albanii. Amen.

      • BePe pisze:

        Z drugiej strony to Rosja rozprzestrzeniła błędy po świecie i od kilkudziesięciu lat najwięcej aborcji w przeliczeniu na jedną kobietę przeprowadza się w Rosji a nie w jakimś kraju zachodnioeuropejskim. Teraz ilość aborcji trochę tam maleje, ale trudno powiedzieć, czy mądrzeją, czy raczej mają problemy z płodnością. Nie zaprzeczam, że Słowianie i pokrewne nam narody mogą mieć specjalną misję, ale na pewno też nie jesteśmy kryształowi.

        • Paweł pisze:

          Z drugiej Tajemnicy Fatimskiej zdaje się wynikać, że Rosja albo będzie „biczem” na całą ludzkość, który bardzo mocno ją wychłosta, albo też dzięki naszym modlitwom i Aktowi konsekracji (dokonanemu przez papieża w łączności ze wszystkimi biskupami świata) nawróci się i stanie się „krajem, gdzie Bóg będzie najbardziej wielbiony”, jak powiedziała Matka Boża w Medziugorju w dniu 31 X 1981.

          Cytuję poniżej fragment z drugiej Tajemnicy Fatimskiej oraz to orędzie z Medziugorja (w dwóch wersjach – z dwóch źródeł):

          „Kiedy ujrzycie noc oświetloną przez nieznane światło, wiedzcie, że to jest wielki znak, który wam Bóg daje, że ukarze świat za jego zbrodnie przez wojnę, głód i prześladowania Kościoła i Ojca Świętego. Żeby temu zapobiec, przyjdę, by żądać poświęcenia Rosji memu Niepokalanemu Sercu i ofiarowania Komunii św. w pierwsze soboty na zadośćuczynienie. Jeżeli ludzie me życzenia spełnią, Rosja nawróci się i zapanuje pokój, jeżeli nie, Rosja rozszerzy swoje błędne nauki po świecie, wywołując wojny i prześladowania Kościoła. Dobrzy będą męczeni, Ojciec Święty będzie bardzo cierpieć, wiele narodów zostanie zniszczonych, na koniec zatriumfuje moje Niepokalane Serce. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci, a dla świata nastanie okres pokoju.”
          https://pl.wikipedia.org/wiki/Tajemnice_fatimskie

          „Na temat Rosji:
          To kraj, gdzie Bóg będzie najbardziej wielbiony! Zachód przyspieszył postęp cywilizacji, ale zapomniał o Bogu, jak gdyby jego mieszkańcy byli stwórcami samych siebie.”
          [Za: René Lejeune „Posłanie z Medjugorje. 365 dni z Maryją”, wydanie Wydawnictwa Księży Marianów, Warszawa 1992; str. 53]

          „O Rosji:
          ‚To lud, w którym Bóg będzie najbardziej uwielbiony’.
          O Zachodzie:
          ‚Zachód spowodował rozwój cywilizacji, ale bez Boga, tak jakby byli swymi własnymi stwórcami’.”
          [Za: „Słowa z nieba. Wszystkie orędzia z Medjugoria” pod redakcją Doroty Szczerby, w przekładzie Agnieszki Kuryś i Zofii Oczkowskiej, wydanie Wydawnictwa Księży Marianów, Warszawa 1997; str. 75]

        • Maggie pisze:

          @BePe:
          Niezbyt rozważna i prawdę mówiąca, ta Twoja generalizacja, bo zgorsznie dotarło na Wschód z Zachodu … Niesprawiedliwie winisz w tej materii (jakoby rozprzestrzeniania) Rosjan. Rosjanie kochają dzieci i zostali poddani praniu mózgów. Powiedzenie „wszystkie dzieci są nasze” zawsze głosili nikt inny jak Rosjanie. Marksizm nie w Rosji się narodził – również aborcja nie z Rosji się wywodzi.

          Putinowska Rosja stawia na RODZINY, a więc małymi kroczkami, zaczyna od podstawy …. Tam nie ma mowy o historiach w czytankach szkolnych typu „rodzic #1”, „rodzic #2”. Można na to spojrzeć z nadzieją.
          To nie tylko Sowieci nieśli demoralizację w każdej dziedzinie, bo np jakaż to rozpusta i zboczenia miały miejsce choćby za carycy Katarzyny !!!
          Ileż to !?, w każdym innym państwie, morduje się maleństw – nie sądzę aby statystyka wykazywała prawdziwą ilość….

          Mary Wagner w Święto Wniebowzięcia NMP , została uznana …. winną i na wyrok ma czekać do 12 września br…. Kara za PROŚBĘ (!) o darowanie życia poczętym …. Prokurator domaga się 18 miesięcy pozbawienia wolności … tj jakby „zbiegiem okoliczności” podwójnego okresu …. ciąży …

          Ciekawe, że zapomniano, że w dawnych kulturach tzw dzicy tj niecywilizowani, potrafili uszanować ciężarną, a w naszej kulturze spodziewająca się dziecka była w stanie BŁOGOSŁAWIONYM – w obecnym świecie to … ciężar …

          P.S. A propos kryształowości to:
          Czarne marsze pokazały … nasze rodzime „kryształy” ☹️

          Jezus jest Panem❣

        • BePe pisze:

          @Maggie Odnoszę wrażenie, że zupełnie się nie zrozumiałyśmy. Napisałam, że my wcale nie jesteśmy kryształowi; my jako Polacy, ale też my jako Słowianie, do których należą również Rosjanie. Wiem doskonale, że sprawujący władzę w Rosji często nie byli nawet Rosjanami. Nie winię wszystkich Rosjan, do Rosjan odnoszę się raczej z sympatią, mój pradziadek nosił typowo rosyjskie nazwisko; ale wielka liczba aborcji raczej o czymś świadczy i nie można tłumaczyć jej jedynie trudnym położeniem. Nie sądzę, aby te statystyki od kilkudziesięciu lat były fałszowane, jeżeli Zachód jest taki zły, to po co mieliby zaniżać sobie statystyki? Bardziej „zachęcająco” wyglądałyby tam większe ilości. Raczej w Rosji takie sprawy załatwia się po cichu, a Zachód ciągle papla. Napisałam też, że jednak Rosjanie przeprowadzają aborcji coraz mniej i widzę w tym jakąś oznakę nadziei.
          O ile mnie pamięć nie myli, to Rosja jako pierwsza wprowadziła prawne pozwolenie na aborcję.
          Hasło wszystkie dzieci nasze są kojarzy mi się z upaństwowieniem dzieci, czyli bardzo negatywnie. Dzieci są swoich rodziców i kropka. Ale być może w tym haśle chodzi o coś dobrego. 🙂
          Liczę na duchowe odrodzenie Rosjan, Polaków, wszystkich ludzi, ale raczej nie dokona się ono przez naszą „wspaniałość” (uproszczenie – bogaty Zachód jest zły, my biedniejsi, ale uduchowieni – raczej przypomina komunistyczną propagandę), jeżeli się dokona, to tylko przez poddanie się woli Boga.

        • BePe pisze:

          @Paweł ja to rozumiem tak: Rosja wtedy nie nawróciła się, jako państwo była komunistyczna, a teraz mam nadzieję, że zmierza w dobrym kierunku i w przyszłości będzie uwielbiać Boga, a teraz trudno określić, czy jest mniej zdemoralizowana czy bardziej, ale ludzie są jeszcze zdolni do nawrócenia (komu więcej darowano…)

        • BePe pisze:

          @Paweł Piękne słowa, dziękuję za przytoczenie

      • BePe pisze:

        Dla jasności: Rosja rozszerzy swoje błędne nauki po świecie – to z objawienia fatimskiego.
        W żaden też sposób nie bronię Zachodu. Pozdrawiam

        • Paweł pisze:

          Maryja w orędziach danych księdzu Stefano Gobbi chyba trochę jednak wyróżnia narody słowiańskie, kiedy mówi w orędziu nr 455 zatytułowanym „Korona z narodów słowiańskich”:

          a Chciałam, abyś tu świętował dziś Moje narodzenie: w Wieczerniku odbywającym się w ważnym sanktuarium, w którym czci się razem dwóch wielkich apostołów Słowian – świętych Cyryla i Metodego. Znajdujesz się tu z wieloma Kapłanami i wiernymi, przybyłymi również z daleka, aby spędzić ten dzień na nieustannej modlitwie z Niebieską Mamą i aby wspólnie z nimi odnowić poświęcenie się Mojemu Niepokalanemu Sercu.

          b Przynieś Mi w synowskim darze do kołyski, w której zostałam złożona w dniu narodzin, koronę z narodów słowiańskich. Przyozdób nią i nasyć jej zapachem miłości i zawierzenia dzień Moich narodzin. Z tego otoczonego czcią sanktuarium błogosławię was, o narody słowiańskie, które kocham szczególnie. Zawsze was ochraniałam, w każdym czasie byłam bardzo blisko was.

          c W ciągu długich lat waszego ciężkiego i krwawego zniewolenia zawsze byłam przy was. Czerwony Smok sprawował władzę nad wami, znacząc wszędzie swe okrutne panowanie łzami i krwią. Otrzymałam jednak od Pana wielką łaskę waszego wyzwolenia.

          d Byłam przy was w decydujących chwilach, kiedy komunizm ponosił u was klęskę na zawsze. Interweniowałam – bez przelewu krwi i bez dalszych zniszczeń.

          e Obecnie jestem przy was w szczególny sposób, aby pomóc wam iść drogą waszej wolności, wiernie wypełniać przyrzeczenia chrzcielne i codziennie kroczyć za Jezusem drogą łaski Bożej, miłości, czystości, wspólnoty i braterstwa.

          f Niech na zawsze zamkną się rany przeszłości! Otwórzcie się na nowe, czekające was czasy. Cała Europa powinna stać się jedną wielką rodziną, wierną Chrystusowi i Jego Kościołowi w wysiłku nawracania się i powracania do Pana. Macie pokonać najbardziej niebezpiecznego nieprzyjaciela: praktyczny ateizm, hedonizm, nieczystość, bezbożność. Wasi wielcy nauczyciele i patronowie, Cyryl i Metody, dokonali wśród was pierwszej ewangelizacji, wy zaś wszyscy, Moi umiłowani i poświęceni Mi synowie, jesteście obecnie powołani, by stać się apostołami drugiej ewangelizacji.

          g Trwajcie w pokoju i radości. Żyjcie w ufności i wielkiej nadziei. Jestem zawsze z wami.

          h Razem ze świętymi Cyrylem i Metodym błogosławię dziś stąd wszystkie narody słowiańskie nowej Europy – zupełnie odnowionej, którą każdego dnia kształtuję w niebiańskim ogrodzie Mego Niepokalanego Serca.
          http://www.voxdomini.com.pl/gobbi/91.htm

        • BePe pisze:

          @Paweł Piękne słowa, dziękuję za przytoczenie

  2. Pingback: Abp. Henryk Hoser: Wszystko wskazuje na to, że objawienia w Medjugoriu będą uznane | Serce Jezusa

  3. Hanna pisze:

    Daj Panie Boże!!!!!W samym roku 2017 będę już 4 raz w Medjugorie jako świadectwo dla moich znajomych i rodziny, że jest to miejsce do którego warto się wybrać 🙂 Z wielką nadzieją w sercu oczekuję pozytywnego stanowiska kościoła.Pozdrawiam wszystkich, którzy doświadczyli miłości Bożej w tym miejscu i życzę wszystkim, aby odpowiedzieli na zaproszenie Matki Bożej i nie zwlekali z pielgrzymką do Medjugorie. Z Panem Bogiem i Maryją!!!! 🙂 🙂 🙂

  4. Jadwiga pisze:

    „Hanno”, wcale Ci się nie dziwię, że już 4 razy w tym roku byłaś w Medjugorie. Ja też byłam, ale tylko raz -we wrześniu 2001 roku, wtedy gdy tam przyjechaliśmy, to już pierwszego dnia dowiedzieliśmy się o zamachu na Wieże WTC , gdzie zginęło ok,3 tys ludzi. Matka Boża mówiła wtedy do Widzących, aby się za nich modlić. Dla mnie pobyt w Medjugorie był jakby przedsmak Nieba, to jeden wielki „Konfensjonał Świata! ” , który trwa już ponad 30 lat! Na placu, wokół Kościoła jest ciąg zabudowanych, małych pomieszczeń służących jako Konfensjonały, z tabliczkami mówiącymi w jakim języku spowiadają. Tego co tam jest nie da się opisać, to trzeba przeżyć! Uwierzcie mi ! Juz samym Cudem jest bardzo wiele nawróceń, ciągłe kolejki do Spowiedzi, a przecież konfensjonałów jest ponad 50 szt, a oprócz tego księża siadają na uboczach Kościoła na krzesłach i spowiadają i mają ” pełne ręce roboty”. Widzi się tam ludzi z całego świata, gdyż widziałam u nich przypiętą plakietkę z nazwa kraju. Byli nawet z Chin, z Australi, Azji, a z Europy najwięcej. Ci co piszą, że to nieprawda, niech pojadą, a ręczę, że zmienią zdanie. Boli mnie jak tak się wypowiadają, gdyż ten co najmniej wie, najwięcej ma do gadania!.

  5. Ania W. pisze:

    Bardzo proszę o modlitwę za mego tatę,który leży w szpitalu w ciężkim stanie.
    Jezu ,Ty się tym zajmij.

  6. tu MariaPietrzak pisze:

    Pogodne słowa i przyszłość .
    Tymczasem….
    Łzy Mirjany podczas ostatniego orędzia 2 sierpnia były boleśnie wymowne .
    A słowa ” Mój Syn zostawił wam ślady swoich stóp, aby było wam łatwiej Go naśladować.” brzmią mi w uszach jak … „Kiedy mój Syn ponownie przyjdzie na ziemię, będzie szukał miłości w waszych sercach. ”
    Nie czekałabym z biciem w dzwony …
    Mam wrażenie , ze doczekaliśmy mrocznych czasow przepowiedzianych słowami… „kiedy nieprawość wzrośnie , miłość wielu oziębnie „.
    Nieprawość wrasta .
    Wzrasta nieprawdopodobnie szybko i jadowicie , jakby zatruwając wszystko po drodze . O czym świadczą codzienne wiadomości i osobiste obserwacje .
    Skarga Jezusa skierowana do świętego Ojca Pio zdaje się dziś unaoczniać … „Słabi i nędzni ludzie nie czynią wysiłku, aby zwyciężyć siebie w czasie pokus i, co więcej,
    rozkoszują się swoimi nieprawościami.
    Dusze szczególnie ukochane przeze mnie, gdy są poddane próbie zawodzą mnie,
    dusze słabe popadają w zniechęcenie i rozpacz,
    dusze silne stopniowo obojętnieją. …”
    Wobec tego groźnego i zaraźliwego powietrza … otuchą tchną słowa Niebieskiej Matki… „jestem tu z wami, żeby wam pomóc …”
    Czemu niech służą powstające modlitewne wieczerniki ~
    Oby się mnożyły jak grzyby po deszczu .. . Niech nie gaśniemy , niech przeżyjemy , Jezusa przez Miłość zachowamy … Miłością tryskamy , braci zarażamy…
    Panie …zostań z nami …!
    ~ Dzięki Ci Niebo , ze czuwasz nad nami !

  7. beat pisze:

    Vassula Rydwen wspolczesna Prorokini
    byla w 2016 w Medjurorju potem pojechala do Allepo a teraz w Pazdzierniku bedzie w Moskwie
    to cos znaczy Bog Ja Tam Posyla
    moze ktos przetlumaczy co ona mowi?
    jest to w j Angielskim i Francuskim?
    Z Bogiem
    Jest to Prawdziwy Prorok Jezusa
    szkoda ze tak malo znana w Polsce
    chociaz byla na poczatku swojej misji w Katowicach Panewnikach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s