I piątek miesiąca – wynagradzajmy, adorujmy, kochajmy

„Odpowiadajcie Mu zatem miłością na miłość i nigdy nie zapominajcie o Tym, którego miłość do was pchnęła aż do śmierci”
św. Małgorzata Maria

Pierwsze piątki miesiąca

Eucharystia – Sakrament Miłości – zajmuje istotne miejsce w kulcie Serca Jezusowego. „Masz w każdy pierwszy piątek miesiąca przyjmować Mnie w Komunii św.”– powiedział siostrze Małgorzacie Marii Jezus podczas trzeciego objawienia.

Trzeba tutaj przywołać też inne słowa Chrystusa wypowiedziane podczas tego samego objawienia. Były one gorzkie. Jezus, który bardzo umiłował ludzi, doznaje od nich tyle niewdzięczności i obojętności: „Sprawia mi to bardziej przykrą udrękę niż wszystko, co wycierpiałem w czasie mojej męki”. Zwracając się do Małgorzaty Marii, Pan mówił: „Ty przynajmniej spraw Mi tę radość i wynagradzaj mi ich niewdzięczność, o ile to uczynić zdołasz”. Właśnie takim wynagrodzeniem jest przyjmowanie Komunii św., która najściślej łączy człowieka z ofiarą Zbawiciela. Zgodnie z życzeniem Pana Jezusa, należy do niej przystępować często, a szczególnie w pierwsze piątki miesiąca.

12 obietnic Pana Jezusa

W trakcie objawień Pan Jezus przekazał siostrze Małgorzacie Marii przyrzeczenia skierowane do czcicieli Jego Serca. Zakonnica opisała je w listach. Już po jej śmierci rozproszone informacje zebrano w słynne 12 obietnic.

1. Dam im wszystkie łaski potrzebne w ich stanie.
2. Zgoda i pokój będą panowały w ich rodzinach.
3. Będę ich pocieszał we wszystkich ich strapieniach.
4. Będę ich bezpieczną ucieczką za życia, a szczególnie przy śmierci.
5. Wyleję obfite błogosławieństwa na wszystkie ich przedsięwzięcia.
6. Grzesznicy znajdą w mym Sercu źródło nieskończonego miłosierdzia.
7. Dusze oziębłe staną się gorliwymi.
8. Dusze gorliwe dojdą szybko do wysokiej doskonałości.
9. Błogosławić będę domy, w których obraz mego Serca będzie umieszczony i czczony.
10. Kapłanom dam moc kruszenia serc najzatwardzialszych.
11. Imiona tych, co rozszerzać będą to nabożeństwo, będą zapisane w mym Sercu i na zawsze w Nim pozostaną.
12. Przyrzekam w nadmiarze miłosierdzia Serca mojego, że wszechmocna miłość moja udzieli tym wszystkim, którzy komunikować będą w pierwsze piątki przez dziewięć miesięcy z rzędu, łaskę pokuty ostatecznej, że nie umrą w stanie niełaski mojej ani bez sakramentów i że Serce moje stanie się dla nich bezpieczną ucieczką w godzinę śmierci.
Serce Jezusa – znak miłości Boga do ludzi

Do Serca Twojego uciekamy się, Jezu, Boski Zbawicielu!
Naszymi grzechami racz się nie zrażać, o Panie Święty!
Ale od wszelakich złych czynów racz nas zawsze wybawiać, Boże łaskawy i najlitościwszy.
O dobry Jezu, Zbawicielu drogi, Pośredniku Boski, jedyna ucieczko nasza!
W Sercu Twoim racz nas obmyć, do Serca Twojego racz nas przytulić, w Twym Sercu na wieki racz nas zachować.

Wyjątkowa rola w krzewieniu kultu Serca Jezusowego przypadła postaci nie wyróżniającej się wykształceniem, majątkiem ani wysokimi urzędami. Była nią francuska zakonnica, wizytka z Paray-le-Monial, Małgorzata Maria Alacoque, dziś zaliczana do grona świętych. Przez św. Małgorzatę Marię Pan Jezus przypomniał ludziom ewangeliczną prawdę, że „Bóg jest miłością” (J 4,16). To ona otrzymała misję upowszechnienia nabożeństwa do Najświętszego Serca w całym Kościele. To właśnie jej wielokrotnie ukazywał się sam Zbawiciel, aby przekazać ludziom, jak winni oddawać cześć Jego Najświętszemu Sercu.
Nabożeństwo do Serca Pana Jezusa z cichej zakonnej kaplicy w Paray-le-Monial powoli rozszerzało się na cały świat i stało się jedną z najważniejszych form pobożności. Mówią o tym wyraźnie dokumenty papieskie wydane w ciągu ostatnich stu lat.
Wielkim czcicielem Bożego Serca był Ojciec Święty Jan Paweł II. Papież wielokrotnie mówił o nieskończonej miłości Chrystusa ku ludziom: „To Serce tętni całą niewyczerpaną miłością, która odwiecznie jest w Bogu. Tą miłością jest ku nam wciąż otwarte, jak zostało otwarte włócznią setnika na krzyżu”. Ojciec Święty przypominał, że zadaniem chrześcijan jest budowanie cywilizacji miłości. Nikt z nas nie może pozostać obojętny wobec tego wezwania.
O! Gdybym mogła opowiedzieć wszystko, co wiem na temat tego drogiego nabożeństwa i odsłonić przed całym światem skarby łask, które Jezus Chrystus nosi w swym Sercu godnym czci i z jaką hojnością pragnie ich udzielać tym wszystkim, którzy je będą praktykować!”.

Wielkie objawienia Serca Jezusowego

Wyjątkową rolę w życiu św. Małgorzaty Marii odegrały cztery objawienia zwane wielkimi. Jezus ukazywał się jej już wcześniej, lecz w latach 1673-1675 w zakonie Sióstr Nawiedzenia w Paray-le-Monial czterokrotnie objawił się z zamiarem przybliżenia istoty kultu swego Serca. Zbawiciel życzył sobie, by czczono Je jako symbol Jego nieskończonej miłości do ludzi. Apostołce powierzył specjalną misję. Miała mówić ludziom o wielkim skarbcu miłości, jakim jest Serce Jezusa. Jej zadanie polegało na uświadomieniu ludziom konieczności zadośćuczynienia i wynagradzania Jezusowi za nasze grzechy.

Objawienie pierwsze – odsłonięcie tajemnic
Pierwsze z wielkich objawień miało miejsce 27 grudnia 1673 r., w uroczystość św. Jana Ewangelisty. Jezus niespodziewanie ukazał się siostrze Małgorzacie Marii podczas adoracji Najświętszego Sakramentu. Odsłonił przed skromną zakonnicą tajemnice swego Boskiego Serca. Jezus tak objawił wielką miłość do człowieka: „Moje Boskie Serce goreje tak wielką miłością ku ludziom, a zwłaszcza ku tobie, że nie może już powstrzymać w sobie płomieni tej gorącej miłości. Musi je rozlać za twoim pośrednictwem i ukazać się ludziom, by ich ubogacić drogocennymi skarbami, które ci odsłaniam, a które zawierają łaski uświęcające i zbawienne, konieczne, by ich wydobyć z przepaści zatracenia”. Po tych słowach Jezus ukazał zakonnicy swoje bijące Serce, a następnie zażądał jej serca. Oddała Mu je z radością, a On zanurzył je w swoim Sercu, po czym zwrócił Małgorzacie Marii „jako płomień gorejący w kształcie serca”. Powiedział, że jest to drogocenny zadatek Jego miłości, która trawić będzie ją do ostatniej chwili. Od tej pory zakonnica miała odczuwać w swoim sercu nieustający ból, który narastał w każdy pierwszy piątek miesiąca.
„Odpowiadajcie Mu zatem miłością na miłość i nigdy nie zapominajcie o Tym, którego miłość do was pchnęła aż do śmierci”.
św. Małgorzata Maria Alacoque

Objawienie drugie – Pan czeka na miłość ludzi
Niedługo później siostra Małgorzata Maria doznała drugiego objawienia. Pewnego dnia udała się do kaplicy klasztornej, gdzie Zbawiciel już na nią czekał. Zobaczyła wtedy po raz kolejny Serce Jezusa. Zdawało się Ono spoczywać na tronie z ognia i promieni. Św. Małgorzata mogła nawet dostrzec ranę zadaną włócznią. Serce otaczała korona cierniowa, a u góry wieńczył Je krzyż. Jezus zażądał, by Małgorzata Maria przyprowadziła siostry i braci do Jego Serca. Polecił też powiedzieć ludziom, że ich kocha oraz że czeka na ich miłość. Jezus otworzył Serce przed nią, aby ludzie czerpali z Niego bogactwo miłości i miłosierdzia oraz łaski uświęcenia, potrzebne w drodze do Odkupiciela. „To nabożeństwo jest ostatnim wysiłkiem mojej miłości i będzie dla ludzi jedynym ratunkiem w tych ostatnich czasach” – oznajmił Jezus siostrze Małgorzacie Marii.
W czasie drugiego objawienia św . Małgorzata Maria ujrzała Boskie Serce „jakby na tronie całkowicie z ognia i płomieni jaśniejących bardziej niż słońce, z raną i otoczone koroną cierniową, z krzyżem na szczycie”

Objawienie trzecie – Udręka z powodu niewdzięczności
2 lipca 1674 r. siostra Małgorzata Maria zatopiona w modlitwie przed tabernakulum, nawet nie przeczuwała, co się zaraz wydarzy. Nagle pojawił się przed nią Pan Jezus. Z Jego ran biła niezwykła jasność. Światło rany Serca rozrosło się, a Pan zaczął mówić o niewdzięczności, jaką Mu ludzie odpłacają za Jego miłość. Sprawia mu to większą udrękę niż wszystkie cierpienia, których doznał w trakcie swego ziemskiego życia. „Przynajmniej ty staraj się mi zadośćuczynić, o ile to będzie w twojej mocy, za ich niewdzięczność” – powiedział Jezus Małgorzacie Marii. Zażądał, by przyjmowała Komunię św. tak często, jak tylko może, a zwłaszcza w każdy pierwszy piątek miesiąca. Chrystus polecił jej także modlitwę każdej nocy z czwartku na piątek między godz. 23.00 a 24.00. Siostra Małgorzata Maria uczestniczyła w ten sposób w śmiertelnym smutku Chrystusa, który stał się Jego udziałem w Ogrodzie Oliwnym.

Objawienie czwarte – ku Świętu Serca Jezusowego
Do najważniejszego z objawień doszło 19 czerwca 1675 r., w oktawie Bożego Ciała. Św. Małgorzata Maria klęczała przed Najświętszym Sakramentem, kiedy ujrzała Pana Jezusa. Odsłonił On swe Serce i powiedział: „Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi, że niczego nie szczędziło, aż do wyczerpania i wyniszczenia się, by im dać dowody swej miłości. A w zamian od większości ludzi doznaję tylko niewdzięczności przez nieuszanowania i świętokradztwa, przez oziębłość i pogardę, z jaką się odnoszą do Mnie w tym Sakramencie miłości”. Podczas tego objawienia Jezus zażądał, aby w pierwszy piątek po oktawie Bożego Ciała odbywała się szczególna uroczystość ku czci Jego Serca i aby w tym dniu przystępowano do Komunii św. oraz uroczyście wynagradzano zniewagi, jakich Serce Jezusowe doznaje od ludzi.
Źródło: http://adonai.pl/

I piątek – pójdźmy wszyscy dziś do kościoła, odprawmy kolejny raz być może „nabożeństwo dziewięciu pierwszych piątków”

I piątek miesiaca

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

30 odpowiedzi na „I piątek miesiąca – wynagradzajmy, adorujmy, kochajmy

  1. Jerzy pisze:

    Jako, że zostałem powyżej zacytowany ze strony „wowitów”, przy okazji składania życzeń noworocznych, ośmielam się wkleić dalej treść moich prywatnych rekolekcji ignacjańskich, jakie funduję sobie na każdy dzień Roku Pańskiego 2015, naszej ery dla niewierzących, a Anno Domini dla wierzących. Ma to być Rok Pański, a więc nie rok zwycięstwa PO czy PiS-u, Pana Bronka i czytelników „Dziecka Królowej Pokoju”, czy też Pani Ewy i Pana Kazimierza oraz czytelników „W obronie wiary i tradycji”. Ma to być Rok Pański, a więc nie mój rok, Jerzego Zygarłowskiego z Baranowa, ale Rok Chrystusa Króla. A skoro tak, to należy się nam wszystkim, podkreślam wszystkim do niego przygotować.
    Jak?
    O tym na końcu.
    Najpierw się Wam do końca przedstawię: a więc od 3 dni mieszkam w Baranowie przy Placu Zmartwychwstania. To pierwszy w Polsce plac o takiej nazwie, nadanej ku chwale Chrystusa Króla. Czy się to komuś podoba czy nie, Chrystus jest Królem dla wszystkich, a zmartwychwstaną także wszyscy: zarówno wierzący jak i niewierzący. Na parafialnym pomniku Chrystusa Miłosiernego stojącym na placu, a ustawionym po śmierci św. Jana Pawła II są dwie tabliczki, jedna mówi: „Zmartwychwstałemu Królowi Polski – Parafianie”, a druga: „Dziękuję za kolejny raz darowane mi życie Irena -Ewa Zygarłowska 08.08.2005”.
    To miejsce moich codziennych modlitw.
    „Czas i trudy marnuje, kto się do poprawy innych zabiera, nie poprawiwszy wprzód siebie” takie motto nadał 500 lat temu św. Ignacy z Loyoli maksymom napisanym przez siebie na jutrzejszy dzień 3 stycznia 2014 r.
    W czasie dzisiejszej rannej pierwszo-piątkowej Mszy św. złożyłem kapłanowi na ołtarzu moje zatroskanie o sprawy obu blogów, na których raz po raz coś piszę. A potem, gdy kapłan poszedł z Panem Jezusem odwiedzić chorych, pozostałem sam na sam z Jezusem w tabernakulum w pustym kościele konsultując z Nim zarys tego wpisu, który umieszczę na obu blogach.
    Okres Świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku to czas składania życzeń. Składają je zarówno wierzący jak i nie wierzący. Różne są te życzenia. Każdy z nas ma nadzieję, że te zarówno napisane jak i usłyszane, są choć odrobinę szczere, a jeśli już nie szczere, to choćby wypływające z elementarnej kurtuazji, dobrego wychowania. Co jednak zrobić, jak się ustosunkować do tych stałych czytelników piszących nieomal codziennie na blogu, których nie stać choćby na krótkie: do siego roku, bądź szczęśliwego Nowego Roku? Powiem ostro, bardzo ostro: zgiń przepadnij siło nieczysta. Nie każę ci Szatanie błogosławić. Odkryłeś się! Nie mąć czytelnikom w głowach. Ten rok będzie Rokiem Chrystusa Króla, a Ty już od pierwszego stycznia mącisz człowieku na tych łamach. W uroczystość Chrystusa Króla masz wyciągnąć swoją ludzką dłoń, do każdego Polaka. Zrozumiałeś to człowieku. Do k a ż d e g o P o l a k a, a nie tylko do swoich kumpli. Pod świebodzińskim Chrystusem Królem 22 listopada chcę uścisnąć twoją ludzką dłoń, a nie chwytać kosmatą szatańską łapę. Jasne!
    Po to pojechałem z dzwonem POJEDNANIE, 4 lata temu na poświęcenie figury świebodzińskiego Chrystusa Króla, by bić na całą Polskę, by nastało pojednanie między PO a PiS. Nie wyszło… Było za wcześnie…
    Jezus dotknął mnie, gdy tylko chciałem uruchomić serce dzwonu rozległym zawałem serca. Po to jeżdżę do Świebodzina i dzwonię każdego roku w kolejne rocznice uroczystości Chrystusa Króla i mego zawału, by tam czcić Zmartwychwstałego.
    Rozumiesz to Szatanie… Wiele potrafisz, ale zmartwychwstać, tak jak my ludzie nie potrafisz i dlatego tak ryjesz. i skłócasz nas Polaków i nie tylko. Tym razem ci się to nie uda.
    Rozumiesz! Zero organizacji. Żadnej polityki. Każdy z nas ludzi tam pojedzie na własną rękę i z własnej potrzeby serca. Nie wydrzesz nam z serca Chrystusa. Dzisiaj w pierwszy piątek miesiąca, pierwszego miesiąca Roku Pańskiego, Roku Chrystusa Króla do Ciebie człowieku to mówię.
    „Najskuteczniejszym prawem – mówi św. Ignacy – jest prawo żywe, które prawodawca rozpowszechnia własnym życiem. Głos czynu nad głos słowa jest o wiele silniejszy. Pierwszy tylu ma sprzymierzeńców, ile czynów; drugi – ponieważ sam jest – ani w połowie tego wpływu nie wywiera”.
    Własnym życiem, prawem naszej obecności na świebodzińskim wzgórzu przyjmiemy na oczach świata Chryste Królu Twoje ustawy. Znamy je już dzisiaj doskonale. Nam wystarczy krótkie 10 przykazań i nic poza tym. Żadne dzienniki ustaw, żadne paragrafy, ustępy i punkty. Ty Panie nasz i Królu rozliczać nas będziesz z miłości. Nie zagłuszy nas głos szatańskiego słowa pisanego ani mówionego przez masmedia. „Musimy wreszcie zrozumieć, jak pisał 10 grudnia o 8:33 na tym blogu „@obserwator”, że jesteśmy (tzn. będziemy dopiero) POTĘŻNĄ JEDNOŚCIĄ, w „rękach” Boga, a nasza indywidualna duchowość, jest TYLKO maleńką częścią naszej GLOBALNEJ DUCHOWEJ JEDNOŚCI, którą podzielił i manipuluje, szatan, gdyż on DOSKONALE wie, jak jest naprawdę, ale ukrył to, przed ludzkością, aby móc nas trzymać, w tych „KLESZCZACH” sztywnej świadomości zbiorowej, która jest POTĘŻNĄ (naszą) siła sprawczą, z której istnienia, nie zdajemy sobie w ogóle sprawy. Czas jednak zdać sobie sprawę z tego, gdyż teraz będziemy, się zbiorowo „WYŁAMYWAĆ” z tej świadomości zbiorowej, aby szatan PO-został z „ręką w nocniku”…”(koniec cytatu@obserwatora).
    „Cóż za pożytek, gdy jednocześnie budujemy i walimy? pisze dalej św. Ignacy z Loyoli. Jedno słowem drugie czynem. Choroby, chorobą nie uleczysz. Pomyśl pierwej o wyleczeniu siebie, potem zabierz się do leczenia innych. Los nasz wielkiego politowania jest godzien! Gdy idzie o nas samych, jesteśmy kretami, gdy o drugich ostrowidzami. Sakwy, którą mamy z tyłu nie widzimy. Można by śmiało powiedzieć, żeśmy potracili zmysły: belki we własnym oku nie czujemy, podczas gdy źdźbła w obcym z natężeniem szukamy. LEKARZU , LECZ SAMEGO SIEBIE.”- zakończył swoje maksymy św. Ignacy.
    Czekacie na puentę?
    Puenta będzie w konfesjonale.

    • wobroniewiary pisze:

      Nie może się jednać Chrystus z Belialem
      Pieczęć Życia Wiecznego (W Eucharystii) z pieczęcią „boga żywego” na papierze
      Prawda z kłamstwem
      Oszczerstwo i obelga – z oczywistymi faktami

      Bóg z Tobą Jerzy!
      Pisuj gdzie chcesz i nie musisz reagować jak piszą że jechałam do Czatachowej, by przez o. Daniela potwierdzać swą chorą urojoną świętość.
      Prawda obroni się sama, choćby po tamtej stronie życia – a nie bloga!
      Nie staraj się być mediatorem między ludźmi Kościoła a ludźmi szydzącymi z głowy Kościoła. To się nie uda. To nie po Bożemu!
      Nie stać mnie na jakieś zadośćuczynienie w kwocie 100 tys. dolarów w pozwie przedsądowym dla p. Kordas i pana Bronka (nazwisko miłościwie pominę
      Sam możesz stać dalej w duchowym rozkroku – „Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek” być z tymi co za Kościołem i z tymi którzy wiernych trwających przy Papieżu nazywają sektą!
      Wszak każdy ma wolna wolę.
      Dla mnie temat zakończony!

    • wobroniewiary pisze:

      Wybacz Jerzy ale nie proś mnie o pojednanie z kimś kto Papieża Franciszka nazywa „fałszywym prorokiem” a zamiast Pisma Świętego promuje „księgę prawdy” od MBM sprzeczną z Pismem Świętym.
      Modlić się za nich mogę, a nawet jest to moim obowiązkiem, ale oni muszą zrozumieć że brak łączności z Głową Kościoła, z papieżem stawia ich poza Kościołem, o pojednaniu możemy pomówić dopiero po ich powrocie do Kościoła.
      To nie ja mam wyciągnąć dłoń do nich by mi na niej położyli „księgę prawdy”
      to oni muszą wpierw tę „księgę” wyrzucić do kosza.
      Kazimierz.

    • Jan pisze:

      Stanisław Pięta dla Fronda.pl: Katolicy z Warszawy nie powinni brać udziału w orszaku, jeśli organizatorzy nie wycofają zaproszenia dla Gronkiewicz-Waltz
      http://www.fronda.pl/a/stanislaw-pieta-dla-frondapl-katolicy-z-warszawy-nie-powinni-brac-udzialu-w-orszaku-jesli-organizatorzy-nie-wycofaja-zaproszenia-dla-gronkiewicz-waltz,45756.html
      —————————
      Katolicy z WOWiT nie powinni brać udziału na blogu dznmp jeśli on nie wycofa się z popierania Marii z Irlandii.

      • Jan pisze:

        Nie chodzi mi tu tylko o branie udziału, pisanie, czytanie, ale co ważniejsze nie może być mowy o pojednaniu, bo z nimi pojednać można się tylko na ich warunkach, a to oznaczało by odejście od Kościoła i skazanie siebie jak pisze niżej @mc2 na schizmę.

    • mc2 pisze:

      Panie Jerzy co do Pana słów ostatniego zwrotu:
      ,,Czekacie na puentę?
      Puenta będzie w konfesjonale”

      Jak puenta i dla kogo ? Zgodnie z prawem kanoniczym kto odmawia uznania władzy Papieża i znieważa Ojca Świętego poprzez obraźliwe wypowiedzi dokonuje schizmy i automatycznie zaciąga na siebie ekskomunikę której nie da się znieść na zwykłej spowiedzi , lecz trzeba pójść ze sprawą do wyższej hierarchii a zwykły kapłan który by udzielił rozgrzeszenia w sprawie nieupoważnionej sam zaciągnąłby na siebie ekskomunikę .
      Na pewnym blogu są osoby które znieważają Papieża Franciszka , i odrzucają jego zwierzchność i prawo do bycia Papieżem i te osoby nie doczekają puenty w każdym konfesjonale , nie mogą , dopóki nie dokonają oficjalnego zgłoszenia o szerzeniu schizmy i nie otrzymają zaświadczenia o zdjęciu ekskomuniki. Czy Pan , Panie Jerzy jest tego świadom ? Czy może być jedność z osobami które popierają schizmę ? Tym bardziej że nie chodzi tu o krótkotrwałe zauroczenie pseudo orędziami ale o kilkuletnie ich popieranie i nie mówienie o tym księżom na spowiedziach a wystarczyłoby się tylko zapytać .

      • Ania pisze:

        @mc2
        „Zgodnie z prawem kanoniczym kto odmawia uznania władzy Papieża i znieważa Ojca Świętego poprzez obraźliwe wypowiedzi dokonuje schizmy i automatycznie zaciąga na siebie ekskomunikę …”

        a możesz podać dokładny cytat lub link?

      • mc2 pisze:

        Cały artykuł a zwłaszcza od około 79 linijki :
        http://adonai.pl/sakramenty/spowiedz/?id=21
        A najlepiej zapytaj księdza co sądzić o tych którzy odmawiają Papieżowi Franciszkowi prawa do bycia Papieżem i nazywają go współpracownikiem antychrysta i czynią to poprzez komentarze w internecie.

      • mc2 pisze:

        KODEKS PRAWA KANONICZNEGO 1983

        Kan. 751 – Herezja nazywa sie uporczywe, po przyjeciu chrztu, zaprzeczanie jakiejs
        prawdzie, w która należy wierzyc wiara boska i katolicka, albo uporczywe powatpiewanie o
        niej ; apostazja – całkowite porzucenie wiary chrzescijanskiej, schizma – odmowa uznania
        zwierzchnictwa Biskupa Rzymskiego lub utrzymywania wspólnoty z członkami Koscioła,
        uznajacymi to zwierzchnictwo.

        Kan. 1364 – § 1. Odstepca od wiary, heretyk lub schizmatyk podlega ekskomunice
        wiażacej moca samego prawa, przy zachowaniu przepisu kan. 194, § 1, n. 2; duchowny może
        byc ponadto ukarany karami, o których w kan. 1336, § 1, n. 1,2 i 3.

        dodam jeszcze że wcześniejszy kodeks z 1917 był znacznie surowszy …

    • Małgosia pisze:

      Panie Jerzy, z Pana to taki niepoprawny Dyzio Marzyciel
      Wymyślił Pan sobie Dzwon Pojednania i musi koniecznie komuś zadzwonić , ale czemu dobru i złu, białemu i czarnemu.
      Aby tylko zadzwonić i myśli Pan, że wszystko będzie ładnie i pięknie, bo Pański dzwon okazał się przyatny?
      Kiedy napisałam, jak p. Ewa jest wyzywana od opętanych, jakie inwektywy lecą na nią, to zostałam zwyzywana od donosicielek. Nie widziałam, żeby Pan choć jeden raz upomniał tych, którzy tam cały czas donoszą i to w manipulacjach typu „po powrocie od o. Daniela w wowitkę wstąpiła agresja, jest opętana, chce bić patelnią”
      Czemu Pan tam ani razu ich nie upomniał? Ja donosiciel ale Tomasz Bronek Weronika i Dawid = Dwid to święty Franciszek?

      Miałam nie pisać, ale po Pańskich wywodach to sobie pomyślałam, weź pan Pnie Jerzy panią HGW i pana prof. Chazana, wyobraźmy ich sobie razem w dniu wymyślonym przez Pana (rozumiem, że pozwolenie władzy hierarchicznej Kościoła ma Pan na zorganizowanie większego zlotu), HGW gorąca obrończyni gejowskiej tęczy i „prawa do zabijania” nienarodzonych dzieci i prof. Chazana obrońcę życia, człowieka który dokonywał kiedyś aborcji ale po swoim nawróceniu zaprzestał tego i teraz jest gorącym obrońcą życia.
      HGW wyrzuciła z pracy prof. Chazana i teraz oni muszą się spotkać w dniu przez Pana podanym bo Pan musi zadzwonić dzwonem i nie mogą nic mówić o tym co złego robi HGW, bo w imię tego pojednania Pan upomina prof. Chazana, HGW to „święta krowa”
      To fałszywe pojednanie wg Dyzia Marzyciela, który przed tym pojednaniem zwraca uwagę prof. Chazanowi że źle robi, jeśli nie chce się pojednać, bo przecież HGW jest nietykalna, jej nie można powiedzieć słów prawdy, żeby się nie obraziła.

      Jak Pan tak chce żyć Pismem Świętym to niech się Pan określi po której jest stronie: światłości czy ciemności, posłuszeństwa czy rebelii, za czy przeciw papieżowi i nie próbuje łączyć wody z ogniem tylko zastosuje słowa Pana Jezusa „Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa”

      Przypowieść o chwaście
      Inną przypowieść im przedłożył: „Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: „Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?” Odpowiedział im: „Nieprzyjazny człowiek to sprawił”. Rzekli mu słudzy: „Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?” A on im odrzekł: „Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza”.

      Nie mam nic więcej do dodania poza zadaniem ostatni raz pytania. Czy upomniał Pan tamtych donosicieli, donosicieli kłamców?
      Czy Pańskie Święto pojednania ma zgodę władz kościelnych czy to takie „podrygi wesołego staruszka”, który chce się wszystkim przypodobać, żeby mu wszyscy bili brawo. Zwłaszcza jak tupnie nie wiadomo do kogo „milcz szatanie”

      Przepraszam, ale jakiś czas nie będę się tu udzielać. Za dużo nerwów mnie to kosztuje.

    • Ania pisze:

      „Jako, że zostałem powyżej zacytowany ze strony „wowitów”, przy okazji składania życzeń noworocznych”
      Totalnie rozumiem
      Ale ja o czym innym
      Jerzy, protestanci to chrześcijanie, to nic, że nie kochają Matki Bożej, to nic, że nie uznają papieża. Ci od MBM mają nie Maryję Matkę Miłosierdzia tylko Marię Bożego Miłosierdzia. Papieża nie uznają. Więc co? Niczym się nie różnią od protestantów pod tym względem.
      No to pojednajmy się z protestantami. Zadzwonisz dzwonem ale wcześniej musisz im zadośćuczynić. Czyli usuniesz z ołtarza Eucharystię, ze ściany obraz Matki Bożej – ale dzwon zadzwoni i nastąpi pojednanie.
      Przemyśl ten przykład i niech Ci Bóg błogosławi w tym Nowym Roku 😉

  2. Czekajacy pisze:

    Mieszkańców Warszawy i okolic zapraszam już dziś na 21:00 na:

    Czuwanie Przebłagalne za Ojczyznę w Bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa na ul. Kawęczyńskiej w Warszawie

    http://swfaustyna.eu/czuwania-przeblagalne-za-ojczyzne-bazylika-najswietszego-serca-pana-jezusa-na-kaweczynskiej-w-warszawie-2014-2015/

  3. Istra pisze:

    Jerzy do kogo ty piszesz te słowa?
    „powiem ostro, bardzo ostro: zgiń przepadnij siło nieczysta. Nie każę ci Szatanie błogosławić. Odkryłeś się! Nie mąć czytelnikom w głowach”
    Czy Ty sobie nie za dużo pozwalasz?

    • Maggie pisze:

      Czytając Jerzego zaczęło mi sie w głowie kręcić , bo choc mowie i czytam po polsku to jego wypowiedz zabrzmiała jak … bełkot i …. zaczęłam sie gubic, nie rozumiejąc o co mu chodzi.

      Możliwe, ze Jerzemu, w samotności, cos sie poplatalo i to tak, ze zagubil sens: co i do kogo mówił.

      Przecież na WOWIT nikt nie sieje nienawisci, a demaskujac herezje: nikt nie uderza w człowieka tylko w zly czyn – a więc nie ma tutaj (tj na WOWIT) siewcy niezgody i nielogiczna jest mowa o jakimś podawaniu ręki temu … ktory w ręku dzierży antyPismoSwiete.

      Jeśli zaś chodzi o sama stronę, na której urządza sie „personalne wycieczki” (w postaci plucia) na tut. Adminow, to dochodzi tam jeszcze jeden wątek, a mianowicie nienawiść nie tylko do WOWIT’ow ale i do ojca świętego oraz propaganda oparta na herezyjnych publikacjach z zielonej wsypy. Admin wyjaśnił to juz krótko i przejrzyscie.

      Stad:
      Choć sie Jerzemu tak mąci i marzy,
      Nie dojdzie do absurdalnych arbitrarzy,
      Bo tylko tam nadzieja, prawda i racja
      Gdzie odrzucona piekielna manipulacja.

      Jezus jest Panem!

      • Maggie pisze:

        Panie Jerzy, jeśli mogłabym cos doradzić to: nie dyskutować z kosmatym ale odesłać precz pod Krzyż i do piekła…. bo inaczej tak wychodzi, ze … nie wychodzi a tylko szkodzi.

        Niech Matka Najswietsza obejmie nieustanna opieka Pana.

        Jezus jest Panem!

  4. Irena pisze:

    Ludzie, co Wy wypisujecie? Nawracanie zacznijcie od siebie. A potem pochylcie nisko głowy aż do ziemi i tak trwajcie, aż zrozumiecie czego od Was żąda Bóg – pokory.
    (to do Jerzego)

  5. Jan pisze:

    Z dedykacją dla Bronka i Tomka z dznmp.
    ” Nigdy nie oceniaj drugiego człowieka bo nie wiesz jaki dźwiga bagaż trudnych doświadczeń.. Tak łatwo przychodzi nam oczernianie i wyśmiewanie drugiego człowieka zamiast otoczyć Go modlitwą .. „

  6. wobroniewiary pisze:

    Też o podziale Ks. Posacki stawia sprawę jasno. Pisze:

    Bardzo szanuję Ks. Zaleskiego za odwagę. To nie jest karierowicz, tchórz, sługus czy wazeliniarz jakich wiele w Kościele. Ale dla mnie punktem odniesienia ważniejszym do wszelkiego Patriotyzmu, Politykierstwa, Tradycjonalizmu czy Legalizmu jest SERCE JEZUSA.
    Całkowicie się nie zgadzam z interpretacją polityczną, autorów artykułu – jest typowo fobiczno-polaczkowa. Ale pytanie o rolę KAPŁANA I JEGO SERCE jest całkowicie słuszne. KAPŁAN MA BYĆ ‚ALTER CHRISTUS’, A SERCE KAPŁANA ma się kształtować według SERCA PANA (św. Jan Vianney). Czy to serce nie powinno więc WSPÓŁCZUĆ WSZYSTKIM? JAK zachowałby się sam CHRYSTUS PAN?

    Oto dlaczego ciągle trzeba nam wracać do Pisma, do Źródła, do Kazania na Górze (Mt 5-7). Abyśmy nie zgłupieli i nie znikczemnieli – i to jeszcze – nie daj Boże – POWOŁUJĄC SIĘ NA CHRYSTUSA I JEGO KOŚCIÓŁ…

    A o co chodzi? O to, że ks. Zaleski wezwał Polaków, by nie pomagali rannym żołnierzom ukraińskim walczącym z agresorem, Rosją. Nie chce ich w polskich szpitalach. Czy tak wypada księdzu katolickiemu?
    http://www.fronda.pl/a/nie-przystoi-ksiedzu,45768.html

  7. wobroniewiary pisze:

    Tyle się tych proroków fałszywych namnożyło, że ciągle o nich słychać. Podczas Apelu na koniec przy błogosławieństwie i kochany ks abp Wacław Depo wspomniał o nich że bez względu na to co głoszą i tak zbawienie mamy tylko pod Imieniem Jezus i żądne inne imię zbawienia nam nie da mimo tego co ci fałszywi prorocy głoszą

    • … W szóstym miesiącu (od zwiastowania Zachariaszowi narodzenia św. Jana Chrzciciela) posłał Bóg anioła Gabriela do miasta zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef (…). Anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna i nadasz Mu imię Jezus” (Łk 1, 26-31)…
      …Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje. Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna (J 16, 23-24).
      Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego pili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie (Mk 16, 17-18)….
      https://ewangeliadlanas.wordpress.com/2015/01/02/najswietsze-imie-jezus-2/

  8. Maria pisze:

    Nowy Rok rozpoczął się, jak widzę, niezbyt pokojowo na tej stronie. Nie wszystko czytam, dlatego nie bardzo jestem w temacie, ale pozwólcie, że złożę wszystkim życzenia na ten Nowy 2015 Rok. A posłużę się słowami cytowanego tu już wcześniej św. O. Pio: ,,Niech Jezus zawsze będzie w Twojej duszy, w Twoim sercu i przed Twoimi oczyma. Niech On zawsze będzie Twoim początkiem, Twoim centrum i Twoim celem i wchłania całe Twoje życie. Niech Matka Jezusa i nasza otrzyma dla nas od swego Syna łaskę życia zupełnie zgodnego z sercem Boga, życia doskonale wewnętrznego i całkowicie ukrytego w Nim. Niech ta tak Droga Matka jednoczy nas ściśle z Jezusem, abyśmy nigdy nie pozwolili porwać się i ulec czemukolwiek z tego marnego świata. Niech Ona trzyma nas zawsze blisko tej Nieskończonej Słodyczy, Jezusa. Wtedy sami będziemy mogli powiedzieć za św. Pawłem, że jesteśmy synami Boga pośród zdeprawowanego i zepsutego narodu”.
    Na cały 2015 Rok życzę wszystkim WOWiTOM zdrowia duszy i ciała ! 🙂
    Panie Jerzy myślę, że bardzo potrzebuje Pan modlitwy, pomodlę się za Pana. Swego czasu odwiedziłam Pana blog (jak jeszcze żyła Pana żona) i podziwiałam Waszą piękną miłość. Proszę spróbować tą miłością darzyć też innych i nie szukać wrogów tam, gdzie ich nie ma. Wrogiem jest ten , który dzieli, skłóca ludzi ze sobą, ludzi, którzy przecież kochają tego samego Boga i Jego Kościół.

  9. julia3 pisze:

    a moje takie ciche ponademocjonalne zdanie jest takie, że wszyscy jesteśmy kochani przez Jezusa , nie wszyscy go w zyciu poznaja ,ale Bóg ma plan wobec tych, którzy nie poznają jego syna np. uczciwi muzułmanie , indianie, inne wyznania…
    a dla tych , którzy maja wiedzę o Jezusie i słowo Boże jako fundament zycia religijnego tez jest zbawienie, pod warunkiem , ze Jezus stanie się centrum ich zycia. NIe w sensie spełniania praktyk religijnych , ale w sensie bycia człowiekiem dla człowieka … widzenia Jezusa w każdym. Gdybysmy naprawdę to potrafili bylibysmy lepsi.
    a tym bardziej mamy szanowac i miłowac wrogów , ze poznalismy prawdę.
    NIe zgadzam się z odrzucaniem HGW tylko dlatego, ze zgrzeszyła ..
    tak , jej decyzja poparcia aborcji była grzechem , ale to własnie grzech mamy piętnować , a nie osobę . I kto wie , moze własnie takie spotkanie twarzą w twarz CHazana z Hanna G- Waltz byłoby dla niej szansą na nawrócenie. MOze zobaczyłaby w oczach profesora miłujące i wybaczające oczy Jezusa ???
    Nie wiemy jaki czas nawrócenia przeznaczył dla niektórych Bóg… a Bóg działa w swoim czasie i sobie wiadomym sposobem…
    powiem szczerze , że boli mnie sianie plotek o Franciszku , bo tworzy to okropny zamęt i rozumiem wzajemne animozje … ale czy nie będzie nam głupio jak Jezus stanie przed nami i przed nimi i powie … co zrobiliście z moim kościołem? tamci odpowiedzą za nienawiść do papieża i sianie zamętu, ale czy my jesteśmy bez winny? patrząc tak ogolnie to po obu stronach widać takie ukryte pełne niechęci wypowiedzi…
    jesli chcemy objąc ich modlitwa zróbmy to w pokorze. Jeśli chcemy wykazywac błedy orędzi z Irlandii, jak najbardziej słuszna droga, ale tez bez krytykowania tych , którzy je czytają. Dajmy czarno na białym co jest nie tak w tych orędziach i na tym koniec.. trzeba ludziom zwiedzionym wspołczuc , a tych , którzy nas krzywdzą oskarżeniami błogosławić bez cienia emocji ( a to najtrudniejsze jak widać) …
    I poniekąd chyba duchowo odczuwam co chciał nam Jerzy przekazać …
    nie są to oskarżenia odnoszące się do pojedynczych osób, ale obu wspolnot blogowych.
    wydaje mi się, ze panu Jerzemu chodzi o to , ze pojednanie powinno zaistniec ponad podziałami.
    kazdy ma prawo do własnego wyboru , ale z powodu błędnego wyboru ( tak nas postrzegają , ze jestesmy slepi na fałszywego proroka , z kolei my mamy pewnosc , ze oni sa zwiedzeni) nie powinno odrzucać się pojednania w imię jednosci koscioła Jezusowego.
    Czasem mam wrażenie , ze i oni i my jestesmy zwiedzeni … duchem podziału i nad tym warto się zastanowić…

    • wobroniewiary pisze:

      Tak, jesteśmy podzieleni nie duchem podziału bo ten się zakończy jak oni uznają papieża i odrzucą herezje.
      jesteśmy nie tyle podzieleni co oddzieleni, bo odrzucamy to co ma choćby pozór zła.

      ZAJMIJMY SIĘ EWANGELIZACJĄ A NIE ROZDRAPYWANIEM RAN.
      DOŚĆ JUŻ!

  10. m-gosia pisze:

    Z tego co tu nieraz czytam to tamta strona to jakieś zaklęte rewiry.Dzięki Bogu ,że ja tam nigdy wchodziłam.

  11. AnnaMariapost pisze:

    Swego czasu czytałam na tej stronie że Pan Jerzy ma poważne kłopoty zdrowotne…
    Pozostaje z modlitwą i życzeniami Pomyślego Nowego Roku i wszelkiego Błogosławieństwa Bożego dla wszystkich!!!

  12. Klara pisze:

    Należy przypominać częściej co mówił ks Adam Skwarczyński o tej stronie….

  13. Jerzy pisze:

    Do tej chwili a jest sobota godz.12:00
    na stronie „dziecka” odpowiedziały 2 osoby – 4 wpisy
    a na stronie „wowit-ów” odpowiedziało 14 osób – 27 wpisów
    Ogólnie mogę powiedzieć, że oprócz porad większość wypowiedzi to jednoznacznie wyrażone poglądy i głosy krytyczne, które sobie bardzo cenię, gdyż pomogą mi one wzrastać w świętości. Cieszy mnie zwłaszcza to, że zostały tak sformułowane by nie tylko mnie nie ranić, ale co najistotniejsze sformułowano je z wielką troską o moje zbawienie. Okazuje się, że jak się chce, można przed każdym wpisem westchnąć do Ducha Św., by tak pisać, by nie ranić bliźnich, nie rezygnując z zaprezentowania swoich jedynie słusznych poglądów, w moim przypadku np: prymatu Papieża Franciszka za którego modlę się każdego dnia w jedności z całym Kościołem w czasie Mszy św., podobnie jak tys. kapłanów z o. Danielem i Ks. Natankiem.
    Swój wpis zakończyłem zdaniem: „Puenta będzie w konfesjonale”. Blog to nie miejsce na spowiedź, ale powiem wam o jednej sprawie. Poruszyłem na dzisiejszej spowiedzi sprawę intencji z jaką spełniamy dobre uczynki. Jeśli motywem ich spełnienia jest tylko miłość do bliźniego, to taki uczynek może spełnić każdy dobry człowiek, także niewierzący. Dla wierzącego katolika to za mało. Święci łączyli miłość bliźniego z miłością Boga. Istotna była intencja czynu, a nie tylko sam czyn. Miłość bliźniego, troska o jego zbawienie wypływała z miłości Boga. Podobne stanowisko próby odczytania moich intencji zajęła @ julia3 za co dziękuję.
    Z Panem Bogiem.

    • Ania pisze:

      „Matka Boża uświadomiła także Cornacchioli, który planował zabić papieża, że nie ma prawdziwego Kościoła bez jedności z papieżem. Dlatego wezwała go, aby ukochał papieża, gdyż każdy biskup Rzymu z ustanowienia Chrystusa jest Jego widzialnym zastępcą na ziemi i następcą św. Piotra, a przez to pasterzem całego Kościoła,…”

      Kto odrzuca Kościół, odrzuca Chrystusa
      Matka Boża objawiła się fanatycznemu protestantowi Brunonowi Cornacchioli, który – tak jak św. Paweł – przed swoim nawróceniem z wielką gorliwością prześladował wyznawców Chrystusa. Maryja objawiła się w Tre Fontane, czyli w pobliżu miejsca męczeństwa św. Pawła Apostoła, który został ścięty na rozkaz cesarza Nerona w 67 r. Z relacji świadków egzekucji wiemy, że głowa apostoła po tym, jak została odcięta jednym uderzeniem miecza, trzy razy odbiła się od ziemi – i w tych właśnie miejscach wytrysnęły źródła wody. Z tym zdarzeniem jest związana nazwa tego miejsca: Tre Fontane – trzy źródła. Wybudowano tam kościół i opactwo trapistów, gdzie można oglądać marmurową kolumnę, przy której dokonano egzekucji św. Pawła. To nie jest przypadek, że Matka Boża wybrała właśnie to miejsce, aby przekazać swoje orędzie protestantowi, który nienawidził Kościoła i papieża.

      Kochaj Kościół i papieża
      Maryja Niepokalana w pierwszych swoich słowach skierowanych do Cornacchioli powiedziała: „Prześladujesz mnie, ale jest już najwyższy czas, abyś z tym skończył. Wracaj do świętej wspólnoty Kościoła katolickiego”. Matka Boża w dalszych słowach uświadomiła mu, że nie można wierzyć w Chrystusa i równocześnie walczyć z Kościołem, gdyż Kościół jest świętą owczarnią Chrystusa. Kościół to Chrystus, który powołuje do wspólnoty ze sobą wszystkich bez wyjątku grzeszników, gdyż pragnie ich uwalniać od grzechów i czynić świętymi – czyli dojrzałymi do nieba. Kto walczy z Kościołem, ten walczy z Chrystusem, kto odrzuca Kościół – odrzuca Chrystusa.

      Matka Boża uprzedziła Brunona, że Kościół doświadczy wielkiego prześladowania, że niektórzy porzucą kapłaństwo, że będą skandale, zdrady, a on sam znajdzie niezrozumienie. Najbardziej bolesne ataki na Kościół pochodzą od tych, którzy trwają w grzechu, chociaż sami uważają się za członków Kościoła. W swoim życiu nie kierują się nauką Chrystusa, ale własnymi egoistycznymi upodobaniami. Gorszącym przykładem swojego życia i głoszeniem błędnej nauki wielu prostych ludzi wprowadzają na drogę prowadzącą do zguby wiecznej. To są najwięksi prześladowcy Kościoła. W świętej owczarni Kościoła są jak drapieżne wilki w owczych skórach. Matka Boża wezwała Brunona, aby nigdy nie upadał na duchu i nigdy się nie zniechęcał, lecz trwał mocno w wierze, w całkowitym posłuszeństwie papieżowi i nauce Kościoła. Matka Boża odesłała Brunona do kapłana, aby go prowadził na drogach wiary. Uświadomiła mu, jak wielkim darem jest sakrament kapłaństwa, dzięki któremu w sakramentach – a szczególnie w sakramencie pokuty i w Eucharystii – można najpełniej spotykać się z Chrystusem, który przebacza wszystkie grzechy i dzieli się z nami swoim zmartwychwstałym życiem.

      Matka Boża uświadomiła także Cornacchioli, który planował zabić papieża, że nie ma prawdziwego Kościoła bez jedności z papieżem. Dlatego wezwała go, aby ukochał papieża, gdyż każdy biskup Rzymu z ustanowienia Chrystusa jest Jego widzialnym zastępcą na ziemi i następcą św. Piotra, a przez to pasterzem całego Kościoła, zwierzchnikiem wszystkich biskupów. Dzięki tej szczególnej misji, którą Chrystus powierza każdemu papieżowi, otrzymuje on również dar nieomylności wtedy, gdy naucza w sprawach wiary i moralności oraz definiuje objawione przez Boga prawdy wiary. „Gdzie jest Piotr, tam jest Kościół” – uczył św. Ambroży.
      http://www.milujciesie.org.pl/nr/temat_numeru/kto_odrzuca_kosciol_odrzuca.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s