Godzina Święta – to nocne czuwanie wskazał św. Małgorzacie Marii Alacoque Pan Jezus podczas III objawienia w 1674 roku

GODZINA ŚWIĘTA Z BOŻYM SERCEM

 Godzina Święta jest jedną z najpiękniejszych praktyk miłości w nabożeństwie do Jezusowego Serca, jest wynagrodzeniem Chrystusowi za nasze grzechy. W nocy z czwartku na piątek oddajemy się gorącej modlitwie rozmyślając o Jego męce. Czynimy to na Jego wzór, kiedy to modlił się w Ogrodzie Oliwnym przeżywając trwogę zbliżającej się męki i konania.

„A we wszystkie noce z czwartku na piątek dam ci uczestnictwo w tym śmiertelnym smutku, który odczułem w Ogrodzie Oliwnym. I żeby Mi towarzyszyć w tej pokornej modlitwie, którą zanosiłem wówczas do mego Ojca wśród wszystkich Moich udręczeń, będziesz wstawać między godziną jedenastą a północą, by w ciągu godziny klęczeć wraz ze Mną z twarzą pochyloną ku ziemi. A czynić to będziesz tak dla uśmierzenia gniewu Bożego, błagając o miłosierdzie tak dla grzeszników, jak dla złagodzenia w pewien sposób goryczy, którą czułem z powodu opuszczenia Apostołów, tak iż musiałem czynić im wyrzuty, że nie mogli czuwać ze Mną jednej godziny” powiedział Pan Jezus do św. Małgorzaty Marii.

Godzinę świętą można odprawiać w kościele w obecności Najświętszego Sakramentu, ale również w jakimkolwiek innym miejscu; we wspólnocie lub prywatnie. Ważne jest, by w czasie tego nabożeństwa całym sercem zbliżyć się do Jezusowego Serca i rozmyślać nad Jego męką i śmiercią lub nad Jego niepojętą miłością objawioną nam w ustanowieniu Najświętszego Sakramentu. Zachętą do odprawiania Godziny Świętej mogą dla nas stać się słowa, które Pan wypowiedział do Rozalii Celakówny: „Moje dziecko, kochaj Mnie bardzo. Niech twa miłość wynagrodzi Mi brak jej u innych dusz, bo nie Jestem kochany przez Moje stworzenia. Miłość zastąpi wszystko!”. „Patrz! Ile Ja wycierpiałem na krzyżu za grzechy ludzkie, a jaka Mnie spotkała wdzięczność? Ile dusz wzgardziło Mną, nawet przyjaciele! Czyż Moje Serce nie cierpiało wtedy niewymownych katuszy z powodu niewdzięczności doznanej? Więc ty, dziecko, wynagradzaj Mi, zwłaszcza za kapłanów i za wszelką niewdzięczność!” Nabożeństwo to, winno obfitować w bogate rozważania, pełne miłości i wdzięczności akty uwielbienia i przebłagania za grzechy. Każdy kto ceni sobie to nabożeństwo i trwa przy cierpiącym Zbawicielu podczas tej modlitwy jest prawdziwym przyjacielem Serca Jezusa.

Słowa Jezusa wiązały się z wydarzeniami, do których doszło w Ogrójcu w nocy poprzedzającej dzień Jego śmierci na krzyżu. Mówią o tym Ewangelie. Gdy Jezus przyszedł do Ogrodu Oliwnego, oddalił się od swych uczniów, aby się modlić. Im zaś polecił czuwanie. Św. Mateusz pisze, że gdy Jezus wrócił, zastał uczniów śpiących. Obudził więc Piotra i czynił mu wyrzuty: „Tak, jednej godziny nie mogliście czuwać ze mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe”. Gdy znów oddalił się na modlitwę i wrócił po niej do uczniów, ponownie zastał ich śpiących.
(źródło: serce-jezusa.com/)
WIECZYSTA ADORACJA on-line (kliknij)

savior

Niech będzie Bóg uwielbiony!
Niech będzie uwielbione święte Imię Jego!
Niech będzie uwielbiony Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek!
Niech będzie uwielbione Imię Jezusowe.
Niech będzie uwielbione Najświętsze Serce Jezusowe!
Niech będzie uwielbiona Najświętsza Krew Jezusowa!

Niech będzie uwielbiony Pan Jezus w Najświętszym Sakramencie Ołtarza!
Niech będzie uwielbiony Duch Święty Pocieszyciel!
Niech będzie pochwalona Bogarodzica, Najświętsza Panna Maryja!
Niech będzie pochwalone jej święte i Niepokalane Poczęcie!
Niech będzie pochwalone imię Maryi, Dziewicy i Matki!
Niech będzie pochwalony św. Józef, Jej przeczysty Oblubieniec!
Niech będzie uwielbiony Bóg w swoich Aniołach i w swoich świętych!
http://www.savior.org/devotions.htm

Adoracja on-line ze Słupska: kliknij

Ador Słupsk

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

29 odpowiedzi na „Godzina Święta – to nocne czuwanie wskazał św. Małgorzacie Marii Alacoque Pan Jezus podczas III objawienia w 1674 roku

  1. wobroniewiary pisze:

    Po różańcu Adoracja z o. Maciejem

  2. Ania pisze:

    Wielki Post z błogosławioną wizjonerką
    I oto redakcja „Niedzieli” ma radość dołączyć do każdego egzemplarza naszego tygodnika z datą 23 marca br. książkę pt. „Pasja”, która jest opisem Męki Pańskiej w wizjach bł. Anny Katarzyny Emmerich. Na jej kanwie powstał znakomity film Mela Gibsona pod tym samym tytułem. Książka, licząca ponad 350 stron, jest darem na Wielki Post wyjątkowego Sponsora, trzeba jedynie ponieść niewielkie koszty jej transportu. Tak więc w ramach normalnego wydania „Niedzieli” otrzymamy również tę cenną pozycję wydawniczą, która niewątpliwie nada szczególny ton naszej refleksji wielkopostnej – będziemy blisko Jezusa, który „za nas cierpiał rany…”.

    http://www.niedziela.pl/artykul/110862/nd/Wielki-Post-z-blogoslawiona-wizjonerka

    • Margaretka pisze:

      Wczoraj w nocy właśnie śpiewałam tą pieśń ,tak mi jakoś weszła na usta .A zapomniałam o niej już dawno.Śpiewałam ją zawsze z koleżanką po drodze w Wielkim Poście idąc do szkoły podstawowej 🙂

    • wobroniewiary pisze:

      MODLITWA ANIOŁA Z FATIMY
      O mój Boże, wierzę w Ciebie, uwielbiam Cię, mam nadzieję w Tobie i kocham Cię. Proszę Cię o przebaczenie dla tych, którzy w Ciebie nie wierzą, nie uwielbiają Ciebie, nie mają w Tobie nadziei i nie kochają Cię.
      O Przenajświętsza Trójco, Ojcze, Synu i Duchu Święty, w najgłębszej pokorze uwielbiam Cię i ofiaruję Ci Przenajdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa Chrystusa, obecne na wszystkich Ołtarzach świata, jako wynagrodzenie za zniewagi, świętokradztwa i obojętności, jakimi On Sam jest obrażany. Przez nieskończone zasługi Jego Najświętszego Serca i przez Niepokalane Serce Maryi błagam Cię o nawrócenie biednych grzeszników. Amen.

    • zojka pisze:

      Nie mogę odnaleźć konferencji księdza Dominika o Krwi Chrystusa, proszę o pomoc

  3. mariaP pisze:

    ……………………….
    ks. Józef Gaweł SCJ

    „Patrzę na Ciebie i widzę, że jesteś Samotny, Mistrzu.
    Sam…
    Jeden…
    Samotny…
    Bez Przyjaciela…
    bez duszy czującej współwiernie z Tobą
    – przy Tobie, tu – blisko
    – Nikogo…
    Próba jakżeż przechodząca pojęcie wszelkie…
    Bóg – Stwórca Wszechrzeczy: czasu, przestrzeni, atomów, energii, życia, dusz, łaski, społeczeństw –
    Dla mnie, dla prochu – sam w proch się uniża.
    I na naszej ziemi,
    Przez czasów różnych i długich koleje Krwią Twą zraszanej obficie,
    Masz serca wierne
    (…),
    serca miłujące Twoją miłością: mężne i czułe.
    Wlej w nie o Panie, Twą łaskę obficie,
    Rozpal w nich przebój i miłość nad miarę,
    Aby te serca spłonęły w ofierze,
    By trwały wiernie przy Tobie w Godzinie Strasznej Agonii Getsemańskiej – wtedy:
    Teraz – w Godzinach Konania Wiekowych.
    Amen”.
    …………………………………………………………………………………………………
    …………………………………………
    …………………………………………………………….

    http://docs6.chomikuj.pl/2246783928,PL,0,0,Godzina-%C5%9Awi%C4%99ta.rtf

  4. Pingback: Wielki Czwartek | W obronie Wiary i Tradycji Katolickiej

  5. AnnaMaria pisze:

    Dzięki za to przypomnienie o czuwaniu…!!!

  6. ula pisze:

    Kochani, blagam o szturm modlitewny za nienarodzone dziecko mojej kolezanki Karoliny ktore umiera, cud wciaz jest mozliwy, Bog zaplac

  7. roza pisze:

    Drogie mamy i babcie! Czy puszczacie tam swoje pociechy? Mam na myśli ,,Woodstock”, czyli polska Sodomę i Gomorę!
    Poczytajcie!
    Dziś w Kostrzynie nad Odrą rozpoczął się 20. Przystanek Woodstock. Jeszcze przed jego rozpoczęciem doszło do przynajmniej kilku incydentów. Były one związane głównie z przybywającymi na imprezę za pomocą pociągów, ale również z dilerami narkotyków.
    Już od rana media, m.in. TVP INFO, raportowały o sytuacji związanej z tym wydarzeniem. Reporterka tej stacji wśród głównych atrakcji wymieniła, oprócz koncertów, „kultowe już błotko”. Jest ono widoczne na zdjęciu powyżej.

    Jeszcze 26 lipca policja i CBŚ zatrzymali kilku dilerów narkotyków, wiozących na Przystanek prawie pół tysiąca tabletek ecstasy, pół kilograma marihuany oraz 150 gramów amfetaminy. Odnaleziono też należącą do nich plantację konopii indyjskich zlokalizowaną pod Kaliszem. Według informacji medialnych osoby te mają należeć do „grupy pseudokibiców jednej z kaliskicj drużyn”. Na razie nie udało się nam potwierdzić tej informacji.

    Dilerzy zamierzali na imprezę dotrzeć samochodem osobowym, ale wiele tysięcy jej uczestników dotarło do Kostrzynia pociągami. Dotarły one najczęściej z drobnymi opóźnieniami, które jak informuje portal rynek-kolejowy.pl wynikły „głównie z użycia hamulców bezpieczeństwa i zamykania drzwi otwieranych w czasie jazdy przez pasażerów. Zdarzały się również interwencje pogotowia ratunkowego.” Tak było w przypadku pociągu z Gdyni, który został zatrzymany w Szczecinie. – Wagony są przepełnione, młodzież siedzi na schodach podczas jazdy pociągu. Nie słuchają naszych rad i nie mogą zrozumieć, że nie chcemy dla nie źle, tylko troszczymy się o ich życie. Gdyby coś się stało to my odpowiadamy za tragedię – powiedział portalowi mmszczecin.pl maszynista obsługujący pociąg do Kostrzyna – wezwaliśmy policję i czekamy na decyzję – dodał. Ostatecznie po godzinie udało się ruszyć w dalszą trasę. Natomiast pociąg z Rzeszowa dojechał z kilkugodzinnym opóźnieniem spowodowanym awarią.
    http://parezja.pl/kolejny-woodstock-rozpoczety/

  8. Ewa pisze:

    Jest za co wynagradzać:
    SZOKUJĄCE ZDJECIA Z PRZYSTANKU WOODSTOCK
    Błoto, pijaństwo, seks i… dobra zabawa
    Rusza naj­więk­szy pol­ski fe­sti­wal roc­ko­wy. Do Ko­strzy­na nad Odrą zje­dzie kil­ka­set ty­się­cy mło­dych ludzi na XX Przy­sta­nek Wo­od­stock Po co? By słu­chać mu­zy­ki ta­kich gwiazd, jak Budka Su­fle­ra, Lao Che, T.​Love, Acid Drin­kers czy Manu Chao. Ale jak co roku będą też tra­dy­cyj­ne ką­pie­le w bło­cie, dużo al­ko­ho­lu i seks – jak na każ­dym roc­ko­wym fe­sti­wa­lu. Czy pu­ści­li­by­ście swoje dzie­ci na taką im­pre­zę?
    http://www.fakt.pl/styl/tak-sie-bawia-na-woodstock-zdjecia-z-przystanku-woodstock,galeria,478199.html

    • Sebro pisze:

      A panu Lemańskiemu czas byłby najwyższy zrzucić tą sutannę i przestać udawać księdza, bo bliżej mu do rabina.
      Według niego, bay w Kościele nastąpiły zmiany, to biskupi „muszą wymrzeć” (sic!)

      http://www.pch24.pl/madrosci-ks–lemanskiego–biskupi-musza-wymrzec-,24577,i.html

    • Maggie pisze:

      Niestety najczęściej dzieci sie nie puszcza na takie imprezy itp ale to one same sie puszczają (dosłownie i w przenosni)….gdyz „nowoczesnie”pierze sie im intensywnie mózgi…a w domu i kościele to „ciemnota brzeczy”.
      Powtarzam za kimś: jeśli ktoś sam sie nie pilnuje/upilnuje to żaden człowiek tej osoby nie upilnuje.

      Modlmy sie za młodych: aby OWCZYM PEDEM nie gnali za tym co zgubne i przejrzeli, oraz o przemianę serc i umysłów propagatorow/organizatorów zgubnych treści.
      Niestety w modzie sa nie te owieczki, które Jezus prowadzi.

      Jezus jest Panem!

      • roza pisze:

        Nie do końca Maggi tak jest z tym pilnowaniem…jestem matką i wiem, że ja decyduję do pełnoletności moich dzieci, co robią i z kim:) A potem…w myśl zasady: ,,Czym skorupka za młodu nasiąknie…”Myślę, że rodzice zapominają, że mają WŁADZĘ rodzicielską, tylko nie każdy umie ją wykorzystać.

      • Maggie pisze:

        Roza, w Kanadzie dziecko moze poskarżyć sie policji na rodziców, ze nie pozwalają na to czy owo i ze w ten sposób maltretuja je emocjonalnie lub werbalnie etc. …a konsekwencje takiego telefonu są nie do pozazdroszczenia…dla rodziców oczywiście.
        Tu panuje zasada, ze kto oskarża ma racje….

  9. wobroniewiary pisze:

    Jutro (01.08) przypada pierwszy piątek miesiąca. Zapraszamy na Mszę św. do kościoła OO. Cystersów w Oliwie o godz. 19.30. Na Mszy św. zaśpiewa Schola Gregoriana Oliviensis ( https://www.facebook.com/pages/Schola-Gregoriana-Oliviensis/1377411652518616 ) wraz z siostrami z zakonu Najświętszego Zbawiciela św. Brygidy!

  10. Maria pisze:

    Gdybym nie widział, milczałbym: ale widziałem na własne oczy” – o Franciszkanach Niepokalanej i świętej naiwności

    Aktualizacja: 2014-07-7 3:02 pm
    Dziś na Forum Rebelya.pl ukazał się wpis prezentujący tekst listu otwartego do papieża Franciszka pióra Davide’a Canavesiego – byłego członka Zgromadzenia Braci Franciszkanów Niepokalanej, który nosił imię zakonne Ambroży. Intencją Canavesiego jest „dać świadectwo, czym było [należące do tego zakonu] Seminarium Teologiczne Immaculata Mediatrix zanim zostało zamknięte”. Autorem wpisu i tłumaczem listu jest Polak, również były członek tego zgromadzenia.

    Zdecydowałem się przedrukować wspomniany list w blogu, bo wpisy na forach internetowych szybko odchodzą w niepamięć. To bardzo piękne świadectwo, bardzo poruszające, bo będące dowodem, że powstanie wspólnoty Franciszkanów Niepokalanej było próbą rzeczywistego odrodzenia franciszkańskiego charyzmatu, odrodzenia życia zakonnego. Sprawa takiej reformy jest przecież niezwykle nagląca, a może już stracona, bo każdy, kto choćby otarł się o współczesne katolickie klasztory, wie, że gdyby Henryk VIII wstał z grobu i miał moc ich kasowania – i to nie tylko w Anglii, ale na całym Starym Kontynencie – to tym razem w większości przypadków grzechem byłoby mu nie pomóc.

    Henryk VIII? Cóż, skojarzenia to moje przekleństwo – nie potrafię się przed nimi obronić. Otóż list ten jest świadectwem głębokiej wiary w niedoinformowanie papieża, może nawet dobre intencje władz kościelnych, ale także dowodem wprost świętej naiwności autora. Pismo do złudzenia przypomina monity jakie do Henryka VIII słali przełożeni tych angielskich klasztorów, w których królewscy komisarze zaprowadzali swe rządy – opaci i przeorzy zapewniali, że kochają Boga i króla, szanują prawa przez niego ustanowione, nie czynią niczego złego i dbają o dobro ludu. Podobnie dziś – Canavesi pisze o miłości Boga i papieża, że franciszkanie nie są kryptolefebrystami, o tym, że nie robią niczego złego i dbają o dusze.

    Oni wówczas nie rozumieli, a Canavesi teraz, że tutaj nie chodzi o to, kogo bracia kochają, lecz o to, że stanęli na drodze Reformacji i Rewolucji.

    Jakub Pytel

    Oto treść listu:

    „Davide Canavesi

    Do Jego Świątobliwości Papieża Franciszka.

    Jestem jednym z byłych franciszkanów Niepokalanej, od niedawna poza Instytutem. Celem tych słów nie jest nowe zaognienie polemiki, ani też stawianie siebie ponad instytucjami kościelnymi. Ten list ma być jedynie prostym świadectwem na temat Seminarium Teologicznego „Immaculata Mediatrix” (STIM) oraz niewielkim lecz serdecznym podziękowaniem dla wszystkich moich formatorów oraz dla ojców założycieli. STIM, które w ostatnich latach formowało ponad pięćdziesięciu braci kleryków, zostało – jak wiadomo – zniszczone, z powodów do tej pory nie sprecyzowanych. STIM był seminarium-klasztorem gromadzącym przeszło 50 braci studentów w różnym wieku i o różnej kulturze, pochodzących ze wszystkich stron świata, którzy wspólnie z formatorami oraz kilkoma braćmi zakonnymi (niestudiującymi) stanowili wspólnotę o intensywnym życiu modlitwy, życiu pogłębionych studiów oraz żarliwego zaangażowania w apostolat – a wszystko to w prawdziwym duchu braterstwa.

    Jakie było życie tego seminarium? Modlitwa, nauka, praca, apostolat… nie tracić ani minuty i znajdować się w warunkach pomagających nie tracić czasu: ponieważ dla poświęconych Niepokalanej każda minuta należy do Niej. Brewiarz i Msza święta w starszej formie (chciane przez studentów, a nie narzucone im) – nie z powodu ideologicznego przywiązania do wszystkiego, co stare, ale dla odbudowy życia zakonnego jako życia modlitwy. O serafickim ojcu, św. Franciszku, mówią źródła franciszkańskie: „jego bezpieczną przystanią była modlitwa (…) nocą udawał się samotnie do opuszczonych kościołów na modlitwę”. Cóż więc dziwnego, że pośrodku nocy zakonnicy wstają i odmawiają brewiarz? A jednak – właśnie z tego powodu formatorzy oraz o. Stefano Manelli zostali uznani za „pelagianów”! Ponadto, o tym, z jakim zrównoważeniem ojcowie formatorzy pomagali tym, którym nocna modlitwa sprawiała trudności, może zaświadczyć wielu braci. Czy chce Wasza Świątobliwość wiedzieć, czego uczył rektor seminarium (nazwany „deformatorem” kleryków) tych braci, którzy nie mieli trudności ze wstawaniem? „Proś, żeby Pan dał ci część trudności innych braci, a ulżył im: bo lepsza jest cała wspólnota żarliwa niż kilku zakonników nieco żarliwszych”. Czyż nie jest to prawdziwą miłością bliźniego – która nie tyle usprawiedliwia cudze niedoskonałości, co pomaga zwyciężać je?! Wobec wspólnoty pięćdziesięciu młodych zakonników, którzy pragną modlić się nocą – z jakich powodów ta modlitwa została usunięta przez nowych rektorów? To prawda, że ta modlitwa została wprowadzona przez Franciszkanów Niepokalanej w ostatnich latach; nie rozumiem jednak, jak można nazwać dobrą tę formację, która blokuje zapał młodych i dławi ich dobrą wolę. Ponadto, naprzeciwko tej „ludzkiej roztropności” charakteryzującej nową linię Franciszkanów Niepokalanej znajduje się „bez granic” świętego Maksymiliana: jeżeli każdego poranku obiecujemy „żyć, pracować, cierpieć, wyniszczyć się i umrzeć dla Niej”, musimy naprawdę to robić!

    Prawdziwy franciszkanin nie może żyć w rozluźnieniu dzisiejszych klasztorów bez rumieńca wstydu. Kiedy pomyśli się o tym, że w naszych klasztorach nie brakuje nigdy jedzenia, że nierzadko jada się wręcz lepiej niż w domu rodzinnym, nie sposób nie zawstydzić się na myśl o pierwotnym franciszkanizmie. Możemy przynajmniej zrekompensować to intensywnym życiem ofiary w tym, co szczególnie kosztuje naturę ludzką: modlitwa nocna, poświęcenie własnego czasu wolnego… Taki był zamysł ojca Stefano, kierującego nasze życie ku wyżynom. W zamian został potraktowany jak osoba niezrównoważona, jak jansenista, jak kalwinista, jak lefebrysta!

    Jeżeli ma się czas na oglądanie bezużytecznych filmów, kreskówek, meczów piłki nożnej, to znaczy to, że źle się wykorzystuje czas… Jesteśmy zakonnikami, aby ratować dusze – co ma z tym wspólnego piłka nożna? A przecież wystarczyłoby od czasu do czasu pomyśleć o osobach bliskich nam, o przyjaciołach, których zostawiliśmy w świecie, by zdać sobie sprawę z tego, ile trudów ponoszą ludzie. Wystarczy pomyśleć o młodych matkach dzielących cały swój czas między pracę i rodzinę – podczas gdy my w klasztorach, jesteśmy zwolnieni z twardej walki o pracę… o młodych rodzicach zmuszonych do tego, by wstawać w nocy na płacz ich dziecka – i którzy nazajutrz muszą tak czy owak być punktualnie w pracy, podczas gdy my dbamy o dostateczną ilość snu… Wobec tego wszystkiego, jak zakonnik unikający wyrzeczeń może nazywać siebie prawdziwym zakonnikiem!? Jak mógłbym żądać od młodych żon przyjęcia wszystkich dzieci, jakie Pan Bóg zechce im dać – choćby wymagało to heroizmu – jeżeli ja sam nie akceptuję jako pierwszy cierpień i trudów heroicznych! Czy nie powinno być pragnieniem każdego prawdziwego franciszkanina dzielenie cierpień i trudów każdego człowieka – zamiast czynić z klasztoru oazy dobrobytu zwolnione z walki życia?! Kto ożywi ducha życia Porcjunkuli i Niepokalanowa, jeśli nie nasze pokolenie? Jeśli jednak kto pragnie to uczynić jest oskarżany o wszystkie możliwe lub wyobrażalne herezje i schizmy – co będzie z naszym biednym i ukochanym Świętym Kościołem…

    Jednemu z nowych przełożonych przedstawiłem te refleksje, zaznaczając że w sumieniu nie mógłbym zaakceptować życia w jednym momencie tak rozluźnionego. Nie mógłbym tego uczynić wspominając mojego księdza proboszcza, który każdego poranka po Mszy świętej upadał na krzesło w zakrystii, wycieńczony z powodu ciężkiej choroby – a mimo to nie pozostawił nigdy swojej owczarni bez Najświętszej Ofiary. Nie mógłbym, myśląc o życiu pełnym wyrzeczeń, jakie prowadzi wielu moich przyjaciół, znosząc nierzadko z pochyloną głową upokorzenia, byle nie stracić pracy. W odpowiedzi usłyszałem, że surowość życia nie ma nic wspólnego z Poświęceniem Niepokalanej – i że nie trzeba przesadzać. Ernest Hello mówił, że człowiek mierny wymyśliłby słowo „przesada” gdyby nie istniało już w słowniku. To prawda – wszyscy w seminarium odczuwaliśmy z odrobiną cierpienia tę potrzebę poświęcania się zawsze: to właśnie jest jednak jedyna droga prowadząca do ufania Panu Bogu, a nie nam samym.

    Nie mogę nie wspomnieć o tym, że STIM wydawało się prawdziwym królestwem miłości bliźniego. I nie mogło być inaczej: tam, gdzie ludzie wysilają się, by kochać Pana Boga, nie mogą nie odkryć, że drugie przykazanie podobne jest pierwszemu (Mt 22,39). Ile dobrych przykładów dali mi współbracia! Ze wzruszeniem wspominam tego brata, który troszczył się o zdrowie współbraci, i brata kwestarza, który wyruszał jeszcze nocą by zapewnić niezbędny pokarm wspólnocie, i tego brata, z którym można by się ścigać do pracy – żeby inny współbrat miał trochę więcej czasu na naukę… “Alter alterius onera portate et sic adimplebitis legem Christi” (Gal 6, 2), powiada św. Paweł… Gdybym nie widział, milczałbym: ale widziałem na własne oczy, ile znaczy to przykazanie! Pamiętam, jak pewnego razu pożaliłem się przełożonemu, że w tej odrobinie czasu wolnego, jaka mi została, musiałem pomóc w nauce do egzaminu jednemu z braci obcokrajowców. Cóż mi odpowiedział? „Musisz to zrobić. To jest twoja druga Eucharystia: rano to Pan Jezus ofiaruje się na ołtarzu dla Ciebie; teraz to ty masz ofiarować siebie samego dla twojego brata, który ma trudności”. Oto odpowiedź jednego z „jansenistów”, którego komisarz natychmiast postanowił oddalić z seminarium.

    Zarząd komisaryczny, niestety, nie przyniósł naszemu seminarium nic innego jak tylko napięcie i podziały. Zresztą, jak można pozostać pogodnym, kiedy kazania są używane do atakowania ojca Stefano, czyniąc aluzje do niego jako jansenisty, kalwinisty, złodzieja itd.; kiedy przez własnych przełożonych jest się wystawionych na bezpodstawne zarzuty (kryptolefebryści); kiedy próba podjęcia dialogu spotyka się z oskarżeniem o „zależność psychologiczną”; kiedy nasz współzałożyciel, o. Gabriele Pellettieri jest oddalony ze wspólnoty bez bodaj zapowiedzenia tego studentom – a więc i bez możliwości chociaż pożegnania go! Ci sami, którzy piszą, że seminarium było źródłem buntu, powinni zastanowić się, czy nie są winni także oni, przez swoją nieczułość, że ktoś – bez wątpienia popełniając błąd – rozpowszechnił poza seminarium informacje. A cóż można powiedzieć o tym przełożonym, który stwierdził, że nie przejmuje się faktem, że wielu braci chce opuścić instytut, ponieważ „z góry zakładaliśmy, że z komisariatem stracimy 60-80 braci”. Szkoda, że zakonnicy to nie cynowe żołnierzyki, które kapryśne dziecko może wywrócić kopniakiem – ale osoby ludzkie, co więcej, w większości młode, którym rujnuje się życie, zmuszając ich do opuszczenia instytutu, by nie zdradzić własnego sumienia i ideału!

    Na koniec pragnę dodać słowo na temat Waszej Świątobliwości, jako że niektórzy współbracia oraz osoby spoza zgromadzenia oskarżyli nasze seminarium o bunt przeciwko Papieżowi, a nawet o uznawanie Waszej Świątobliwości za antypapieża. Oprócz głupoty tego ostatniego stwierdzenia, mogę zaświadczyć, że w naszym seminarium nigdy nie usłyszałem nic, co można by uznać za obrazę albo brak uszanowania dla osoby Waszej Świątobliwości. Pomimo cierpienia, jakie powodowało bycie oskarżanymi przez ten sam Kościół Święty, który nauczono nas kochać, zawsze ufaliśmy, że ocalenie przyjdzie właśnie od Ojca Świętego. Nie zapomnę jednego współbraci – oskarżonego o kryptolefebryzm – który powtarzał żarliwie: „pragnę być uratowany przez Ojca Świętego, bo on jest moim ojcem, a ja jego synem”. W dniu urodzin Waszej Świątobliwości całe seminarium wybuchło oklaskami i okrzykami. Zresztą; ci, którzy oskarżają STIM o bunt przeciwko Papieżowi, nie potrafią przedstawić w sprawie żadnego dowodu jeśli nie „relata refero”. Poprzedni rektor (odwołany wkrótce potem przez komisarza) na początku roku akademickiego zadecydował o skróceniu obiadu, żeby móc po nim odmówić Różaniec święty w intencji Ojca Świętego. Czyż nie było to odpowiedzią na prośbę, jaką Wasza Świątobliwość nieustannie kieruje do chrześcijan? Nowi rektorzy, ledwo przybyli do seminarium, usunęli tę modlitwę. Kto kocha Papieża – ten, kto modli się za niego i przyjmuje dla niego wyrzeczenia, czy ten, kto ma usta pełne cytatów z Ojca Świętego, ale nie robi nic dla niego? W jednej z katechez Ojciec Święty zalecał kapłanom kończenie każdego dnia przed Tabernakulum, wyjednując zbawienie duszom. Nie bez odrobiny dumy mogę powiedzieć, że nie musiałem uczyć się tego od Waszej Świątobliwości, ponieważ zawsze mogłem widzieć moich formatorów kończących dzień na kolanach przed Tabernakulum i proszących Pana za mną i moimi współbraćmi – abyśmy mogli stać się dobrymi zakonnikami, dla zbawienia wszystkich dusz.

    Z tego wszystkiego, co napisałem, zrozumie Ojciec Święty niemożliwość pogodnego kontynuowania życia w instytucie zakonnym, w którym żarliwość i cnota są zniesławiane, w którym jest się zmuszonym do maszerowania pomiędzy „trupami” własnych ukochanych współbraci i – gorzej jeszcze – po głowach własnych założycieli i formatorów, którym zawdzięcza się tak wiele dobra.

    Proszę Waszą Świątobliwość o apostolskie błogosławieństwo oraz o wspomnienie mnie w Jego Mszy świętej, abym mógł wytrwać w wierze i w służbie Panu pod przewodnictwem Niepokalanej.

    W Sercu Jezusa i Maryi,

    Davide Canavesi (były br. Ambroży)”

  11. Margeretka pisze:

    Ostatnio byłam z rodziną na Świętym Krzyżu.Podczas przerwy w oczekiwaniu na wejście do jednego z muzeów,coś mnie mocno pociągnęło z powrotem do kościoła.I .Słuchajcie znalazłam się w niebie,dosłownie!Właśnie zebrało się mnóstwo młodych ludzi,którzy mięli próbę chóru.Czegoś tak niezwykłego moje uszy nigdy w życiu nie usłyszały i usłyszą pewnie dopiero w niebie jeśli Bóg da.Nie mogłam się otrząsnąć z szoku,że coś tak cudownego może stworzyć człowiek i z siebie wydać.Odważyłam się stwierdzić,że chyba w niebie tak nie potrafią(co zakrawa pewnie o bluźnierstwo),ale jeśli w niebie jest pełnia doskonałości to zaiste trzeba nam wejść do niego czystym jak łza by móc to przyjąć swoim sercem.to była tylko próba,a później po mszy cały koncert.Okazało się,że był to pierwszy zjazd wszystkich chórów studenckich ziemi świętokrzyskiej.Podaję linka do jednego z tych chórów,wyobraźcie sobie teraz ich kilka razem śpiewających dla samego Boga! to było wstrząsające duchowe przeżycie! Bogu dziękuję,że mnie wrócił do kościoła inaczej bym tego nie usłyszała.
    http://www.choir.abra.lublin.pl/repertuar_CD.html

  12. olo13jcb pisze:

    GEJSTAPO cenzuruje Biblię i media

    Redaktor naczelny „Newton Daily News” (Iowa) został zwolniony z pracy po tym, jak na swoim prywatnym blogu skrytykował stworzoną przez gejów „Biblię Królowej Jerzego”, stanowiącą parafrazę Pisma Świętego skonstruowaną tak, „aby uniemożliwić wszelkie homofobiczne interpretacje”. Obecnie walczy z byłym pracodawcą o odszkodowanie.

    Na swoim prywatnym blogu, który natychmiast zresztą został zablokowany, Bob Eschliman napisał w kwietniu, że „tłumek LGBTQXYZ i Gejstapo usiłują przepisać Biblię, aby uczynić swoją grzeszną naturę zgodną z prawem Bożym”.

    Środowiska homoseksualne natychmiast podniosły wrzask i właściciel gazety, Shaw Media, wręczył „niepoprawnemu” redaktorowi wymówienie, uzasadniając swoją decyzję dbałością o reputację gazety oraz brakiem kompetencji z jego strony jako redaktora naczelnego.

    Składając skargę przeciwko wydawcy gazety do Komisji Szans Równego Zatrudnienia (EEOC), Eschliman powiedział, iż wierzy, że powodem jego zwolnienia były jego chrześcijańskie poglądy dotyczące homoseksualizmu oraz tzw. małżeństw osób tej samej płci. Jednocześnie wskazał, że zatrudniający go w „Newton Daily News” nigdy nie zakazywali publikowania na blogach czy portalach społecznościowych. Wręcz przeciwnie – zachęcali do aktywności w tzw. mediach społecznych, co zresztą pracownicy chętnie czynili.

    Zwrócił przy tym uwagę, że w firmie Shaw Media został poinformowany, iż zwalniają go z przyczyn religijnych, przy czym dopilnują, aby nikt z podobnymi przekonaniami nie znalazł w Shaw Media zatrudnienia.
    Oto jak wygląda tolerancja homoseksualnych aktywistów, wolność słowa oraz wyznania we współczesnym świecie, w szczególności zaś w USA, gdzie dopiero co opublikowano raport dotyczący wolności wyznania na świecie.

    Julia Nowicka
    http://www.prawy.pl/z-zagranicy2/6510-gejstapo-cenzuruje-biblie-i-media

    • Maggie pisze:

      @Olo13jch:
      Wspaniale określenie Gejstapo….niezwykle celne. Mieszkając w Toronto widzę jakie prawdziwe…nieomal na każdym kroku.
      Jezus jest Panem!

  13. Marek pisze:

    To sw prawda objawiona
    Bądźcie czuli i rozmawiajcie z Bogiem…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s