Wielka Nowenna Pompejańska Polaków z NMP Różańcową z błogosławieństwem ks. bpa Stanisława Jamrozka – link do zapisów

Organizujemy Wielką Nowennę Pompejańską Polaków z NMP Różańcową odmawianą w grupach po 4 osoby, w terminie od 7 października 2020 do dnia 29 listopada 2020 roku.
Nieustannym apelem Matki Bożej Królowej Pokoju zachęcamy wszystkich kapłanów, siostry zakonne, osoby Bogu poświęcone, wspólnoty modlitewne, rodziny, osoby indywidualne do zaangażowania się w tę Nowennę

Link do wpisu z modlitwami i listą osób biorących udział w NP  >>>Kliknij<<<

Opublikowano Aktualności

W noc z soboty na niedzielę niech nikt z Was nie śpi – różańce w dłoń i na kolana!

Ktoś ma jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, że „marsze kobiet” służą samemu szatanowi i jemu oddają pokłon?

Oto cytat z ich najnowszej akcji!!!

(…) Czarownice, siostry, sojusznicy – w sobotnią noc sięgamy po starą magię! Dotąd zwane Dziadami, niech to święto odtąd będzie znane jako Baby.

Przywołując na pomoc nasze Baby, wykonujemy obrzędy dręczenia złych duchów i rzucamy klątwy i uroki na tych, którzy sprowadzają na nas cierpienie, próbują kontrolować nasze ciała, okiełznać dusze, pozbawić praw. Lepimy pieretyczki, palimy znicze, pochodnie, ogniska (tam gdzie to bezpieczne dla przyrody), zimne ognie, lampiony (tylko nie te latające, bo siostry sowy) – dużo ognia, dużo starej przedchrześcijańskiej magii!

W całej Polsce, za granicą, gdziekolwiek jesteście! Rozpalamy noc, śpiewamy, żeby złe duchy nie mogły znaleźć spoczynku! Umówcie się z innymi Czarownicami, im więcej nas będzie, tym klątwy będą mocniejsze. Ważne też, żeby uroki trafiły w złe duchy, więc jeżeli nie możecie urządzić obrzędów w miejscu widocznym, zróbcie zdjęcie, nagrajcie film – popchniemy je dalej….

My zaś odpowiedzmy modlitwą za wstawiennictwem Sługi Bożego o. Matteo da Agnone, którego złe duchy bardzo się boją!

Niech nikogo z nas nie zabraknie na nocnym czuwaniu modlitewnym!!!

Ps. Wiele osób w mailach zarzuciło mi, że sobie coś wymyśliłam, że nie ma nic takiego. Podaję link (a robię to z wielką z niechęcią) do źródła tej szatańskiej inicjatywy:https://www.facebook.com/events/1002771676869750

Opublikowano Aktualności | 37 Komentarzy

Ks. Dominik Chmielewski: Błogosławię Was z całego serca na czas ostatecznej bitwy między Bogiem a szatanem o Rodzinę!

🤲 Piękniej i mądrzej nie umiałbym wyrazić tego, co mam w sercu kiedy przeżywam dramat, który dokonuje się teraz na ulicach Polski… 😥 Tylko Czystym sercem można przyjąć tajemnicę Ewangelii cierpienia niewinnych… 😢😢😢

🙏 Nade wszystko do chrześcijan, którzy nie są za aborcją, ale są za wolnym wyborem kobiety..

TESTAMENT KS. BP JANA NIEMCA , zmarłego w dniu wczorajszym…

👉 Dziwił się, że są katolicy, którzy mogą popierać prawo dopuszczające aborcję na dzieciach niepełnosprawnych. Mówił, że w takim razie nie zrozumieli oni nic z Ewangelii, nie pojęli tajemnicy krzyża, która stanowi centrum zbawienia. Kto twierdzi, że nie można ludzi narażać lub skazywać na cierpienia z powodu pojawienia się chorego dziecka, nie myśli jak prawdziwy chrześcijanin, ale prezentuje mentalność pogańską.

👉 Pytał: jakie ktoś dał prawo człowiekowi, by zabierał bliźniemu możliwość otrzymania krzyża od Chrystusa? Jakie prawo ma katolik, by dopuszczać w ogóle samą możliwość odebrania komuś krzyża, który może stanowić dla tamtego jedyną drogę do zbawienia? Przecież kto nie bierze swego krzyża, nie jest godzien Chrystusa. A czy ktoś, kto nie dopuszcza, aby inny wziął swój krzyż, jest Go godzien?

Są tacy katolicy, którzy mówią, że takiego heroizmu można wymagać tylko od osób głęboko wierzących, ale nie od tych, którzy są daleko od Kościoła. Tacy ludzie mówią, że sami nigdy nie dokonaliby aborcji dziecka niepełnosprawnego, ale nie można zmuszać do tego matek, które znalazły się w takiej sytuacji. A czy ci ludzie mają pewność, że dzięki takiemu dopuszczonemu przez Boga cierpieniu dusze tych matek nie uszlachetnią się i nie zbliżą do Jezusa?

Alternatywa tutaj jest tylko jedna: grzech śmiertelny pociągający za sobą ryzyko wiecznego potępienia. Często dokonana aborcja zatwardza serce człowieka w taki sposób, że nie jest w stanie przyjąć późniejszych łask od Boga. Czy tacy ludzie nie rozumieją, że narażają innych na wieczne cierpienia w piekle tylko dlatego, że chcieli uniknąć cierpienia tu na ziemi?

Jak postąpiłby Chrystus na naszym miejscu? Czy popierałby istnienie prawa dopuszczającego zabijanie dzieci tylko dlatego, że są chore? Każdy, kto twierdzi, że Jezus zgodziłby się na takie prawo, winien jest bluźnierstwa. Każdy, kto zgadza się na istnienie takiego prawa, zaciąga winę wobec Boga.

„Miłość czysta rozumie te słowa, miłość cielesna nie pojmie ich nigdy”

Biskup zacytował mi jeszcze fragmenty z „Dzienniczka” Siostry Faustyny, podając do zanotowania konkretne numery jej zapisków. Były to słowa, jakie skierował do świętej mistyczki Jezus:

Córko Moja, wiedz o tym, że jeżeli ci daję odczuć i głębiej poznać Moje cierpienia, jest to łaska Moja; ale kiedy doznajesz zaćmienia umysłu, a cierpienia twoje są wielkie, wtenczas bierzesz żywy udział w Mojej męce i upodabniam cię zupełnie do siebie; twoją jest rzeczą poddawać się woli Mojej, więcej w tych właśnie chwilach aniżeli kiedykolwiek… (Dz. 1697)

Jedna jest cena, za którą się kupuje dusze – a tą jest cierpienie złączone z cierpieniem Moim na krzyżu. Miłość czysta rozumie te słowa, miłość cielesna nie pojmie ich nigdy. (Dz 324)

Kto ma pewność, że dopuszczając grzech aborcji, nie zamyka przed innymi możliwości cierpienia wstawienniczego, a tym samym uratowania wielu ludzi od wiecznego potępienia? Jeżeli ktoś ma taką pewność, to ma odwagę uważać się za mądrzejszego od samego Boga.

– Spisał na prośbę ks. Biskupa – Grzegorz Górny –

🤝 Jeszcze kilka słów ode mnie…

Marsze Kobiet.. Modlę się za każdą z nich… Biedne, poranione przez patologiczne nie umiejące kochać rodziny, nieodpowiedzialnych mężczyzn i zniszczone przez kłamstwa różnych pseudo autorytetów, oddzielających sex od odpowiedzialnej miłości…

👉Aborcja-zabicie dziecka. 👈

Nie można mówić jestem przeciwny aborcji, ale jestem za wolnym wyborem kobiet. Nie można mówić, jestem przeciwny zabijaniu, ale jak ktoś chce niech zabija, nie możemy pozbawiać go wolnego wyboru.

Dlaczego kobiety dokonują aborcji? Bo boją się. Boją się, że zostaną same z dzieckiem, szczególnie boją się, kiedy to dziecko będzie niepełnosprawne. Czy sobie poradzą, czy będą miały możliwości wychowania dziecka, opieki materialnej i zdrowotnej. Ale najbardziej potrzebują mężczyzny, który weźmie odpowiedzialność za kobietę i dziecko, które się poczęło z jego udziałem. To właśnie zostawienie przez mężczyznę kobiety samej z poczętym dzieckiem, generuje u niej lęk, panikę i decyzję o aborcji. Przypomnę, że mężczyźni, którzy nie dają wsparcia w takiej sytuacji, a wręcz namawiają do zabicia dziecka, dając na przykład pieniądze na aborcje, jak też wszyscy w otoczeniu tej kobiety, którzy radzą lub sponsorują zabicie dziecka, są współwinni morderstwa dziecka w łonie matki, są w stanie w grzechu śmiertelnego i nie mogą przyjmować Komunii Świętej. Jak również wszyscy Ci katolicy, którzy publicznie deklarują, że są za aborcją.

Dlatego proszę, nie wińmy tylko kobiety, ale przede wszystkim bierność i brak odpowiedzialności mężczyzn i najbliższego otoczenia kobiety, rodziny i przyjaciół, za kobietę i dziecko, które się poczęło. Mamy tyle pięknych przykładów małżeństw, które podjęły decyzję o przyjęciu dziecka niepełnosprawnego, nawet z ciężką niepełnosprawnością i pokochaniu go szczególną miłością pełną poświęcenia. I wcale nie są to tylko chrześcijańskie małżeństwa, ale takie, w których mężczyzna mówiąc : Kocham Cię i będę kochał nasze dziecko, które się urodzi, daje zupełnie nową perspektywę poczucia bezpieczeństwa dla kobiety.

👉 Dwa: Skupienie się na tym, by państwo miało coraz lepsze narzędzia i rozbudowywało cały system pomocowy dla kobiet, które chcą urodzić dziecko z niepełnosprawnością. I o to warto walczyć całym sercem, a nawet protestować i manifestować jeśli opieka państwa nad kobieta i dzieckiem niepełnosprawnym jest niewystarczająca i nie daje kobiecie i dziecku poczucia bezpieczeństwa

👉 Trzy: Wstawianie zdjęć dzieci, które urodziły się ze strasznymi zniekształceniami jest manipulowaniem rzeczywistością. Takie dzieci rodzą się w skali 1-100000. Jedno dziecko na sto tysięcy! Takie dzieci umierają krótko po urodzeniu, żyją od kilku do kilkudziesięciu godzin. Medycyna ma możliwości, żeby takie dziecko nie cierpiało, kiedy to w czasie zabijania dziecka w łonie matki, dziecko umiera w potwornych męczarniach!!!. Można stworzyć takie warunki choć na kilka godzin dla rodziców i dziecka, żeby dziecko umarło naturalnie w ramionach rodziców, w ich wspólnej miłości, pożegnaniu i oddaniu je Bogu… Dziecko wszystko czuje, czuje przede wszystkim miłość rodziców po urodzeniu, nawet jeśli to będzie tylko kilka godzin… To też tak ważne dla rodziców, żeby mogli pożegnać swoje dziecko. Nie mówię o patologicznych rodzicach, lub o sytuacji, w której rodzice nie chcą widzieć swojego dziecka ze względu na lęk przed zobaczeniem skali niepełnosprawności swojego dziecka. Ale to nie oznacza, że rozwiązaniem w takim wypadku jest zabicie dziecka w łonie matki! Znam też wiele położnych, które stają w zastępstwie rodziców w takich sytuacjach tuląc dziecko w ramionach i będąc przy nich do końca, modląc się za nie, za rodziców, którzy nie chcą dziecka widzieć, dają dziecku miłość i czułość do ostatniego jego oddechu…

🙏 Błogosławię Was z całego serca na czas ostatecznej bitwy między Bogiem a szatanem o Rodzinę…🙏

– Ks. Dominik Chmielewski –

 

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 44 Komentarze

28 października: św. Judy Tadeusza, Patrona spraw trudnych i po ludzku beznadziejnych

Modlitwa codzienna o opiekę do św. Judy Tadeusza 

Święty Judo Tadeuszu, potężny mój Obrońco i opiekunie, w trosce i opuszczeniu oddaję się Twej cudownej opiece. 

Wdzięczny Ci jestem za wszystkie łaski, jakie dla mnie już wyjednałeś, a proszę Cię i nadal wspieraj mnie w pracy, pocieszaj w smutku, strzeż przed pokusą. Bądź moją mocą w trudnościach, osłoną w niebezpieczeństwach. 

Spraw, abym z Bogiem się budził i z Bogiem szedł na spoczynek. 

Dzień po dniu prowadź mnie coraz bliżej Serca Jezusowego, abym spoczął w Nim po trudach i walkach życia, a zamiast miłości własnej, pychy i zniechęcenia, niech w mym sercu zapanuje miłość, ofiarność i pokora. Amen.

O życiu św. Judy nie wiemy prawie nic. Miał przydomek Tadeusz, czyli „Odważny” (Mt 10, 3; Mk 3, 18). Nie wiemy, dlaczego Ewangeliści tak go nazywają. Był bratem św. Jakuba Młodszego, Apostoła (Mt 13, 55), dlatego bywa nazywany również Judą Jakubowym (Łk 6, 16; Dz 1, 13). Nie wiemy, dlaczego Orygenes, a za nim inni pisarze kościelni nazywają Judę Tadeusza także przydomkiem Lebbeusz. Mogłoby to mieć jakiś związek z sercem (hebrajski wyraz leb znaczy tyle, co serce) albo wywodzić się od pewnego wzgórza w Galilei, które miało nazwę Lebba. Był jednym z krewnych Jezusa. Prawdopodobnie jego matką była Maria Kleofasowa, o której wspominają Ewangelie.
Imię Judy umieszczone na dalszym miejscu w katalogu Apostołów sugeruje jego późniejsze wejście do grona uczniów. To on przy Ostatniej Wieczerzy zapytał Jezusa: „Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?” (…)

Upomnienia – z Listu św. Judy Tadeusza Apostoła

Wy zaś, umiłowani, przypomnijcie sobie te słowa, które były zapowiedziane przez Apostołów Pana naszego Jezusa Chrystusa, gdy mówili do was, że w ostatnich czasach pojawią się szydercy którzy będą postępowali według własnych pożądliwości. Oni to powodują podziały, [a sami] są cieleśni [i] Ducha nie mają. Wy zaś, umiłowani, budując samych siebie, na fundamencie waszej najświętszej wiary, w Duchu Świętym się módlcie i w miłości Bożej strzeżcie samych siebie, oczekując miłosierdzia Pana naszego Jezusa Chrystusa, [które wiedzie] ku życiu wiecznemu. Dla jednych miejcie litość, dla tych, którzy mają wątpliwości: ratujcie [ich], wyrywając z ognia, dla drugich zaś miejcie litość z obawą, mając w nienawiści nawet chiton zbrukany przez ciało…

Modlitwa w ciężkim strapieniu

O święty Judo Tadeuszu, krewny Chrystusa Pana, wielki Apostole i Męczenniku, sławny cnotami i cudami, Ty jesteś potężnym Orędownikiem w przykrych położeniach i sprawach rozpaczliwych. Przychodzę do Ciebie z pokorą i ufnością i z głębi duszy wzywam Twojej przed Bogiem pomocy. O święty mój Patronie, któremu Bóg dał przywilej ratowania w wypadkach, gdzie już nie ma nadziei pomocy, spojrzyj na mnie łaskawie. Oto życie moje pełne cierpień i boleści; dzień za dniem upływa w ucisku, a serce moje wezbrało goryczą. Drogi mojego życia gęstym pokryły się cierpieniem i ledwie dzień mija bez troski i łez. Umysł mój otoczony ciemnością; niepokój, zniechęcenie i rozpacz nawet wdzierają się do duszy tak, iż niemal zapominam o Boskiej Opatrzności.

O święty mój Orędowniku, ty mnie nie możesz opuścić w tym moim smutnym położeniu. Nie odejdę od stóp Twoich, dopóki mnie nie wysłuchasz. Pospiesz ku ratunkowi mojemu, a wdzięczność moją okazywać Ci będę przez całe życie, szerząc cześć Twoją. Amen.

Modlitwa do św. Judy Tadeusza

Św. Judo Tadeuszu, spokrewniony z Jezusem Chrystusem i Matką Najświętszą, wybrany do godności apostolskiej, proszę cię przez te przywileje i przez chwałę Twoją, jaką otrzymałeś za trudy apostolskie i męczeństwa, uproś mi u Boga łaskę, której tak gorąco pragnę. Tobie Bóg oddaje w opiekę wszystkich zostających w beznadziejnym położeniu, abyś im przez swe orędownictwo przychodził z pomocą. Wejrzyj przeto i na mnie, uproś mi zmiłowanie Boże, bym wielbił zawsze miłosierdzie Pańskie nade mną, bym w swej nadziei nie był zawstydzony.
P. Św. Judo Tadeuszu, orędowniku w sprawach beznadziejnych.
W. Uproś mi zmiłowanie Boże. Amen.

Modlitwa dziękczynna do św. Judy Tadeusza

Najsłodszy Panie Jezu Chryste, w zjednoczeniu z niepojętą niebiańską chwałą, która z Trójcy Przenajświętszej spływa na ludzkość całą, na Pannę Najświętszą, na wszystkich aniołów i świętych, sławię, uwielbiam i składam Ci dzięki za łaski i dary, którymi obdarzyłeś Twego wybranego Apostoła, co miał szczęście do Twojej rodziny się zaliczać. Błagam Cię, racz mi udzielić Twej łaski dla jego zasług i wspieraj mnie za jego przyczyną we wszelkich potrzebach. Amen.

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 115 Komentarzy

Brat Elia zaprasza i wzywa nas na Różaniec do Granic Nieba!

Opublikowano Aktualności | 79 Komentarzy

Maryja w Trevignano Romano: Nie bójcie się tego co się stanie!

Dlaczego Maryja chce nas ratować?

Jak pisze we wstępie do książki „Świadectwa miłości Maryi” Ojciec Giulio Maria Scozzaro, Maryja ponownie przychodzi do swoich dzieci, by zabłądzone owce sprowadzić na dobrą drogę. Po raz kolejny Bóg uobecnia się w naszej historii, aby do nas mówić, przywołać nas z niewłaściwej drogi i z umysłowego zaćmienia. Objawienia w Trevignano Romano mają stanowić więc ostatnie świadectwo miłości Matki Bożej do ludzi

Wstęp do książki o Trevignano Romano  ojca Giulio Marii Scozzaro

Kiedy poproszono mnie o napisanie tego wstępu, nie odpowiedziałem od razu. Uznałem, że trudno będzie przygotować go w krótkim czasie, by książka jak najszybciej mogła pójść do druku, mając na uwadze inne podjęte zobowiązania. Jak jednak mogłem odmówić i nie pomóc dziełu Jezusa i Matki Bożej?

Napisałem go, gdyż dobrze wiedziałem, czego doświadcza Gisella od ponad trzech lat, w przeciwnym razie nie napisałbym niczego, choćby przez powściągliwość na temat objawień w Trevignano Romano i mistyczki Giselli.

W przeszłości, kiedy jeszcze nie znałem Giselli, kilkakrotnie pisałem, iż to, co dzieje się w Trevignano Romano, ma wartość wyższą niż wiele innych objawień i z czasem będzie zrozumiane.

Piszę ten wstęp, by pomóc czytelnikowi przyjąć objawienia Jezusa i Matki Bożej oraz osobę Giselli, której życie w jednej chwili całkowicie się zmieniło, a wola uległa zatraceniu.

Osobą, która swym łagodnym naleganiem poprosiła mnie o napisanie tego wstępu, była sama Gisella. Zrobiła to świadomie, wiedząc, że nie cofnę się, gdy w grę wchodzi Ewangelia. Nie jestem w stanie odmówić żadnym dobrym inicjatywom, które prowadzą do poznania Jezusa i Matki Bożej oraz służą zbawieniu dusz. Nie będę snuł przypuszczeń, mówiąc o Giselli i objawieniach; są one w toku. Odnoszę się tu do tego, co wydarzyło się przez te trzy lata, i mogę się tylko zdumiewać dobrocią Jezusa.

Po raz kolejny Bóg uobecnia się w naszej historii, aby do nas mówić, przywołać nas z niewłaściwej drogi i z umysłowego zaćmienia. Również w tym przypadku powierza swej Matce zadanie przygotowania kobiety, która prowadziła zwykłe życie. Bóg prosi ją o porzucenie tej normalności i rozpoczęcie życia złożonego z prześladowań, zniesławień, wątpliwości, zdrad i wielu innych goryczy.

Gisella nie zdawała sobie sprawy z upokorzeń, jakich miała doświadczyć w przyszłości – tak się zdarza zwykle mistykom, którzy oddają życie dla Ewangelii. Wiedza o przyszłych próbach jest jednak bez znaczenia: Gisella natychmiast przyjęła zaproszenie Matki Bożej wraz ze wszystkim, co miało nastąpić później.

Gisella jest autentyczna i istnieją niezliczone argumenty, aby to udowodnić; tutaj przedstawię tylko niektóre z nich z powodu braku czasu.

Najważniejszym elementem, od którego trzeba zacząć, jest osoba, która otrzymała najbardziej niewiarygodne zadanie w historii ludzkości: pomagać Bogu w zbawieniu dusz.

Nie mam najmniejszych wątpliwości co do prawdziwości postawy Giselli z Trevignano Romano. Jestem jej pewien, od kiedy w 2018 roku otrzymałem od czytelniczki wiadomość e-mail z orędziem przekazanym Giselli przez Maryję. Orędzie to miało charakterystyczne cechy dla działania Matki Bożej: emanował z niego nadrzyrodzony pokój, którego udziela tylko Bóg, i logiczna spójność; pobudzało ono i sprawiało, że rozlewała się radość z odczuwania ducha Osoby, która je dała – Maryi.

Odpowiedziałem czytelniczce, iż może spokojnie słuchać tych przesłań oraz osoby, która je otrzymuje. Po kilku dniach miałem okazję czytać inne przesłania i znaleźć zdjęcie Giselli na stronie internetowej: na jej twarzy zauważyłem radość i inne cechy osób, które żyją w ścisłej jedności z Bogiem.

Nie interesowałem się kolejnymi przesłaniami z powodu wielu obowiązków, ale czytałem te, które przysyłali mi czytelnicy, również z pytaniem o Gisellę. Odpowiadałem wszystkim, aby je rozważali, oraz zapewniałem, że dobrze jest postępować zgodnie z tymi objawieniami.

Maryja objawiła się Giselli w jej domu w Trevignano Romano 21 kwietnia 2016 roku. W tamtej chwili Gisella przestała być zwykłą katoliczką modlącą się regularnie i rozpoczęła misję pośredniczki. Od tego czasu dziesiątki tysięcy ludzi spotkało się z nią i otrzymało duchową pomoc, modlitwę i pocieszenie.

Ci, którzy nie rozumieją roli osoby, której została powierzona tak zaskakująca misja, mogą odczuwać zazdrość, siać zamieszanie i oszczerstwa, a nawet ją prześladować.

Zazdroszczenie mistyczce takiej jak Gisella jest błędem, przede wszystkim z powodu powołania, jakie otrzymała od Boga wraz z niezliczonymi znakami, a także ze względu na ogromne cierpienia, jakiego doznają ci, którzy poświęcają się jako „ofiary”, aby zadośćuczynić za grzechy świata.

Osoba świecka, mężatka, dbająca o rodzinę musi być niemądrą, jeśli nagle podejmuje się tak ciężkiego zadania i rezygnuje ze swojej wolności, aby poświęcić się sprawie Ewangelii, bez zapłaty, bez wolności wyboru.

Gisella, podobnie jak poświadczeni widzący, została wybrana przez Boga do wypełnienia trudnej i przedziwnej misji.

Bez delikatnego tchnienia Ducha Świętego, żyjąc w szczęśliwym małżeństwie, żadna rozsądna osoba nie wywraca swojego życia do góry nogami, aby zatracić swą wolność i pokój z powodu ciągłych fałszywych ataków zewnętrznych. Nie poświęca się bezinteresownie, bez szukania rozgłosu, stając się dostępną codziennie dla wszystkich, którzy proszą o spotkania i modlitwy, ani nie zobowiązuje się modlić przez wiele godzin dziennie, aby spełnić prośbę Jezusa i Matki Bożej.

Nikt nie może rozsądnie twierdzić, że Gisella jest uprzywilejowana przez objawienia i dlatego potrafi się zaprzeć samej siebie, modlić się więcej, być dostępną nawet przez wiele godzin dziennie, słuchając tych, którzy proszą ją o pomoc i radę. Zatem skoro Gisella robi to wszystko, czy jej postawa nie jest autentyczna?       

Dlaczego miałaby to robić? Kto chciałby robić to wszystko z własnej inicjatywy za darmo? Gisella robi to z miłości, żyjąc w głębokiej jedności z Jezusem i Maryją.

Gisella zrozumiała, i to nie tylko intelektualnie, że Jezus jest Miłością i że musi Go naśladować, przelewać tę Miłość na innych. Musi przekazywać swoim życiem tym, którzy się do niej zbliżają, to, co poznała: że wszyscy są kochani przez Jezusa i nikt nie może się uważać za porzuconego przez Pana, tak dobrego i miłosiernego dla wszystkich. On jednak oczekuje naszego szczerego nawrócenia, aby wylewać rzeki miłosierdzia.

Nikt nie jest w stanie stać się ofiarą z miłości, wy- nagradzającą za grzechy nieznanych osób, i robić to bezinteresownie, właśnie tylko z miłości. Inspiracja do porzucenia własnej woli i wolności dla zbawienia dusz może pochodzić tylko od Boga – jest to szczególne wezwanie Boże.

Od pierwszego objawienia Matki Bożej Gisella stopniowo rozumiała, że Bóg poprosił ją o nadludzkie zobowiązanie do bezwzględnej współpracy z Jego łaską. Zanurzyła się z wytrwałością i uporem w nową rolę, jaką Bóg, Stwórca wszystkiego, przygotował dla niej i – doświadczając różnych wewnętrznych cierpień, które mogą zrozumieć tylko ci, którzy żyją w Sercu Jezusa – przyjęła je z całkowitym oddaniem jako kochająca córka.

Gisella codziennie przeżywa nieprzerwane duchowe i fizyczne męki, wspierana niezbędną pomocą, jakiej Bóg udziela swym współpracownikom. Swoją wrodzoną radością, spontaniczną serdecznością, która cieszy tych, którzy się do niej zbliżają, wzbudza coraz większą złość w osobach odmawiających przyjęcia orędzi Jezusa i Maryi.

Jej wrażliwość jest równie niezwykła jak gotowość przyjmowania wszystkich tych, którzy przychodzą do jej małego domu. Sam nigdy u niej nie gościłem; choć wielokrotnie mnie zapraszała, odległość i obowiązki nie pozwalały mi na to.

Poznałem Gisellę, kiedy do mnie zadzwoniła. Był marzec 2019 roku. Nasz wspólny przyjaciel z Rzymu powiedział mi, że Gisella chce mnie poznać. Gdy po kilku dniach odbyliśmy długą rozmowę, stwierdziłem, że jest osobą bardzo zrównoważoną i szczerą, bez cienia pychy lub poczucia wyższości.

Nie zadawałem jej dodatkowych pytań. Byłem pewien jej całkowitej szczerości, ciekawiło mnie tylko kilka szczegółów dotyczących objawień. Nie szukałem potwierdzenia tego, co odczułem, czytając pierwsze przysłane mi orędzie. Rozmawiając z nią po raz pierwszy, znalazłem w niej cechy, jakie posiada Boże narzędzie, a w sercu czułem radość z powodu objawień Jezusa i Matki Bożej.

Właśnie wtedy powiedziałem jej, że myślę, iż nadprzyrodzone doświadczenie, jakie przeżywa, jest większe niż zjawisko w Civitavecchia. Nic nie odpowiedziała, zachowała spokój. Było to tylko moje osobiste prze- konanie, napisałem o nim w internecie kilka miesięcy wcześniej w komentarzu do Ewangelii dotyczącej poświadczonych objawień.

Powtórzyłem to w kolejnych rozmowach telefonicznych, nie tylko wtedy, gdy Gisella była doświadczana szykanami ze strony „dobrych ludzi”. Mówiłem o tym z wielkim zaangażowaniem; zawsze pragnę, by ludzie odwiedzali miejsce wybrane przez Jezusa i Matkę Bożą. Zapraszam wszystkie znajome mi osoby z okolicy, by tam pojechały.

Wielu ludzi tworzy sobie osobistą i często negatywną opinię o osobie, która widzi Jezusa i Matkę Bożą, wywyższając ją lub poniżając zgodnie z własnym przekonaniem. Nie dostrzegają oni prostej i jasnej prawdy: że to zwykła osoba przeżywająca niezwykłe doświadczenie.

Gisella jest mistyczką, która z trudem wspina się na swoją górę przemienienia od 21 kwietnia 2016 roku. To nie ona postawiła się w tym miejscu, ale została wybrana i – o ile wiem – jest poważnie zaangażowana i rozsądna, w przeciwieństwie do niektórych autentycznych widzących z przeszłości, którzy z czasem się pogubili. Mam na myśli osoby w dzieciństwie wybrane przez Matkę Bożą, które po osiągnięciu dojrzałości odkryły inny świat, porzuciły życie kontemplacyjne i przyjęły interesowną postawę.

W przypadku Giselli konieczne jest doprecyzowanie terminów „widząca” i „mistyczka”. Gisella nie jest zwykłą widzącą, jak wiele z tych, które dane nam było poznać przez dziesięciolecia. Wielu widzących po objawieniu zaniedbało osobiste wysiłki i wyrzeczenia i nie było w stanie dokonać głębokiego duchowego nawrócenia.

Widzącego postrzega się zwykle jako osobę przewidującą przyszłość, dlatego zwyczajowo nie powinno się stosować tego określenia w przypadku osób widzących Matkę Bożą. Jednak termin ten zawsze był używany na określenie osób widzących Maryję, stąd też przez widzących rozumiemy ludzi wybranych przez Boga, którzy otrzymują przesłania i przekazują je publicznie.

Nawet u tych widzących ma miejsce spotkanie z Boskością. Wkraczają oni w wymiar nadprzyrodzony, ale nie zawsze wiąże się to z obdarowaniem szczególnymi charyzmatami.

Weźmy również pod uwagę, że widzący nie zaczynają widzieć Jezusa i Matki Bożej, dopiero gdy osiągną osobistą świętość. Prawie wszyscy byli na ścieżce duchowej przeciętnie lub tylko trochę bardziej zaangażowani niż przeciętna, ale zwykle nikt nie żył intensywną duchowością. Wspomnę Natuzzę Evolo, Renata Barona, Rosaria Toscaniego, Giuseppego Auricchia, Catalinę Rivas, Luz de Marię i innych.

Różnica między widzącymi a mistykami tkwi również w odpowiedzi danej Jezusowi i Maryi. To cena pełnego zaangażowania. Wielu ograniczyło się do przyjęcia objawień, a następnie do ich rozpowszechniania i dawania świadectwa, żyjąc dalej pomiędzy osobistym duchowym zaangażowaniem a wieczną słabością. Znanych jest wiele takich osób.

Gisella jest mistyczką, a nie zwykłą widzącą, jest zaangażowana ze wszystkich sił. Nie była i nie jest aniołem z nieba. Piszę to, aby wyrazić uznanie dla jej codziennych wysiłków, jej nieustannego zaangażowania w upodobnianie się do aniołów, ponieważ wszyscy jesteśmy powołani, aby nimi się stać.

To, co piszę o Giselli, nie jest tylko pierwszym wrażeniem. Nasza znajomość znacznie się pogłębiła, często rozmawiamy przez telefon. Spotkaliśmy się tylko raz, w Collesano na Sycylii. Był 10 sierpnia 2019 roku. Gisella i jej mąż Gianni przyjechali, by mnie odwiedzić, i spędziliśmy wspólnie czas prawie do wieczora, rozmawiając na tematy duchowe, pełni radości jak wtedy, gdy doświadcza się spotkania z osobami spontanicznymi, pozbawionymi dwuznaczności.

Gisella wcale mnie nie zaskoczyła, spodziewałem się, że będzie tak szczera, inteligentna i zanurzona w niezwykłej misji, którą powierzyli jej Jezus i Matka Boża. Nie odczułem najmniejszej satysfakcji z powodu potwierdzenia tego, co intuicyjnie przeczuwałem w przeszłości. Byłbym głupcem, chcąc wynosić się po- nad moją małość, ale z wielką radością wielbiłem Jezusa, który wciąż pragnie zbawiać ludzkość i wybiera mistyczkę, która podejmuje to zadanie z wielkim za- angażowaniem i odpowiedzialnością.

Z przyjemnością odnotowałem duchową iskrę u Giselli, prostotę dusz dobrych i szczerych. Podobnie zachowywali się święci, którzy nie byli mrukami ani nie obnosili się tanim mistycyzmem. Podczas wieczornego czasu wolnego nasz ukochany o. Pio opowiadał budujące dowcipy, żartował z braćmi i nabierał wielu ze swych rozmówców.

Tego popołudnia Gisella wypowiedziała kilka słów, które wzruszyły i poruszyły moich przyjaciół, znajdujących się w tamtą sobotę w Domu Modlitwy, w którym mieszkam. Gisella zaczęła mówić wiele o mnie, a ja chciałem, żeby opowiedziała o pięknych rzeczach, jakie dzieją się w jej życiu dla podbudowania obecnych. Mówiła o swoich doświadczeniach w sposób naturalny i spontaniczny, bez żadnej formy ostentacji.

Była wyraźnie natchniona – przekazała obecnym pewne rzeczy, których nie mogła wiedzieć, a potem przez dłuższy czas spoglądała mi w oczy i powiedziała: „Ojciec Giulio ma takie same oczy jak Jezus. Głębokie spojrzenie, które potrafi czytać w środku. Zawsze go słuchajcie i niczego przed nim nie ukrywajcie, bo i tak się o tym dowie”.

Te słowa mnie nie dotknęły ani nie poczułem się nimi chwalony, pomyślałem jedynie ze wzruszeniem o wielkiej miłości, jaką Jezus darzy każdego z nas. Nie ma słów, aby wyrazić wdzięczność Jemu i Matce Najświętszej za to, jak bardzo nas kochają i jak działają w tych, którzy pozwalają się pokornie prowadzić. Największą formą wdzięczności jest oddanie życia Jezusowi i Najświętszej Maryi Pannie. Nic więcej o sobie nie myślę, cóż zresztą powinienem myśleć, skoro wszystko jest darem Boga?

Gisella nie udawała i nie potrzebowała uznania. Jest wystarczająco inteligentna, aby zrozumieć, że tylko szczerość czyni ją coraz bardziej podobną do Jezusa Chrystusa, i w ten sposób działa.       

Gisella idzie z wytrwałością bardzo wymagającą ścieżką, którą można iść tylko wtedy, gdy darzy się Jezusa wielką miłością, toczy się intensywną walkę przeciwko ludzkiej naturze i jest się całkowicie po- słusznym Bogu.

Potwierdza ona słowa, które znają osoby bliskie Bogu, pragnące przestrzegać doktryny Kościoła, zanurzone w sprawach duchowych i rozpalone miłością. Przejawia pokorę, wyrzeczenie i głęboką szczerość.

Wyraziłem swoje przemyślenia na temat Giselli również w długim artykule, o który kilka razy mnie poprosiła. Został opublikowany w internetowym magazynie „Le Perle di Maria”.

Artykuł, o którym mowa, jest pełen rozważań na temat przejrzystej i niezwykłej pracy Giselli, opisuje także długie godziny, w czasie których spotyka się ona z ludźmi szukającymi pomocy.

Wiele osób widzi zamknięte kościoły, nie są w stanie porozmawiać z proboszczem ani się wyspowiadać. U Giselli znajdują wielką pociechę, zaproszenie do uczestnictwa we Mszy Świętej i szukania kapłana do regularnych spowiedzi.

Kolejny fakt, który podkreślam, aby wyjaśnić, że Gisella jest w pełni autentyczna i że w moim przekonaniu została obdarzona o wiele ważniejszą rolą niż wydarzenie w Civitavecchia, wynika z ciągłych ataków Szatana, które odbywają się na różne sposoby i są niezwykle natarczywe.

Gdyby nie trwała z Jezusem i Matką Bożą, Szatan pomagałby jej, a nie byłaby dręczona przez niego, co jej się zdarza, podobnie jak to się dzieje osobom, które są zaciekłymi wrogami tego nikczemnika. Ludzie opętani przez diabła nie mogą nawet wejść na drogę prowadzącą do domu Giselli.

Oskarżanie lub pochopne osądzanie Giselli przez zdezorientowanych, zazdrosnych i niezdolnych do zrozumienia wydarzenia katolików jest wielką pomocą okazywaną diabłu, a jednocześnie ogromną szkodą wyrządzaną milionom wierzących i grzeszników żyjących z dala od Pana, którzy szukają skutecznej pomocy, aby porzucić nieuporządkowane życie i trwale się nawrócić.

Ponadto jest to bezpośrednie przeciwstawienie się Jezusowi i Maryi, którzy interweniują w sposób, jaki wybrali w osobie Giselli. Cóż osiągają dobrego na życie wieczne ci, którzy niszczą to zjawisko i zniesławiają Gisellę?

Proszę was, którzy czytacie tę książkę opisującą krótko mistyczną tożsamość Giselli, abyście udali się każdego trzeciego dnia miesiąca na wzgórze do Trevignano Romano, by ofiarować Matce Bożej wasze wyrzeczenia i modlitwy odmawiane ze szczególną wiarą i miłością.

Składajcie Matce Bożej tę ofiarę każdego ranka, ofiarujcie Jej cierpienia, choroby, radości, wszystko, co robicie. Poświęcajcie się codziennie Jej Niepokalanemu Sercu.

Nie popełnicie błędu, idąc za Gisellą i zostając apostołami tego miejsca, w którym objawia się Matka Boża. Wątpliwości, które ktoś zasiewa, nie wynikają z miłości do Jezusa i Matki Bożej ani nie są prawdziwe, ale nienawistne i zwodnicze. Nie wystarczy oskarżać, potrzebne są dowody, których nie posiadają ci, którzy zniesławiają z nienawiści lub zazdrości.

Szatan nigdy nie przestaje szerzyć oszczerstw przeciwko mistykom, narzędziom Boga, aby odwieść jak najwięcej ludzi od odwiedzania świętych miejsc. To samo dotyczy Giselli, a walka Szatana z nią i miejscem objawień potwierdza obecność w jej życiu Jezusa i Maryi.

Rozważcie działanie Ducha Świętego w Giselli i radujcie się, bo jest to kolejna pomoc Boga dla ludzkości chorującej z powodu egoizmu i grzechu. Pan mówi nam, że szaleńczo kocha ludzkość i nie porzuca jej w niedoli, pomimo furii wielu antyklerykałów, zapalonych wrogów Kościoła przeciwko wartościom chrześcijańskim.

Pamiętajmy, że nie jesteśmy sami, i nigdy nie traćmy odwagi. Jezus zawsze pozostaje blisko tych, którzy Go szukają i czczą, zwłaszcza tych, którzy idą przed tabernakulum, aby z Nim rozmawiać, przekonani, że Eucharystia to Jezus Chrystus. Nigdy nas nie opuszcza, ingeruje w naszą historię także poprzez swoje wierne, prześladowane, ale odważne narzędzia.

Gisella to mistyczka, która będzie nadal wzrastać w duchowości i budować wszystkich szukających jej i z nią rozmawiających.

W tym miejscu chciałem wyrazić uznanie dla Giselli za jej odpowiedź na powierzone zadanie i za to, co symbolizuje w tym historycznym momencie. Wielu ludzi jest zdezorientowanych z powodu niepokojów w Kościele. Potrzebują oni znaleźć bezpieczne schronienie, poznać zdrową naukę Kościoła Świętego, Ewangelię, jaką głosił Jezus Chrystus, Syn Boży. Napisałem to, co wypłynęło z mego serca po modlitwie. To bardzo piękne, gdy wszystko oddaje się Najświętszemu Sercu Jezusa i pyta się Go, co robić w każdej okoliczności. Jeśli znajdzie nas uległymi, zawsze posłusznymi i żarliwymi, interweniuje i nas prowadzi.
Ojciec Giulio Maria Scozzaro

Książkę można kupić w wydawnictwie Esprit: kliknij

 

Opublikowano Wydarzenia | Otagowano | 29 Komentarzy

Zostań iskrą. Rozpal świat ogniem Bożej Miłości! – weź udział w akcji „Różaniec do Granic Nieba”

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 44 Komentarze

„Świadectwa miłości Maryi” – książka o Trevignano Romano, gdzie NMP przychodzi do swoich dzieci, by nas ratować!

Maryja z Trevignano Romano: Nie bójcie się tego co się stanie!

W ciągu ostatnich dwóch stuleci objawienia Maryi stały się częstsze. Nie bez powodu nazywane są również „czasami Maryi”. W tym okresie Najświętsza Dziewica przepowiedziała wydarzenia, które rozgrywają się na naszych oczach (stopniowe odsuwanie się ludzi od Boga, sianie zniszczenia przez Szatana, jego występowanie szczególnie przeciwko Kościołowi i rodzinie) oraz związane z tym ryzyko (utrata dużej liczby dusz), podając dokładne „instrukcje zbawcze”. Gdzie mamy szukać ratunku? Jakie słowa chce skierować do nas Matka Boża w Trevignano Romano?

Dlaczego Maryja chce nas ratować?

Jak pisze we wstępie do książki „Świadectwa miłości Maryi” Ojciec Giulio Maria Scozzaro, Maryja ponownie przychodzi do swoich dzieci, by zabłądzone owce sprowadzić na dobrą drogę – Po raz kolejny Bóg uobecnia się w naszej historii, aby do nas mówić, przywołać nas z niewłaściwej drogi i z umysłowego zaćmienia. Objawienia w Trevignano Romano mają stanowić więc ostatnie świadectwo miłości Matki Bożej do ludzi

Dziś zamieszczam wstęp od wydawcy oraz jedno z przesłań, a w następnym wpisie zamieszczę cały wstęp ojca Giulio Marii Scozzaro

Od wydawcy

Żyjemy w dramatycznych czasach. Obserwujemy głębokie zmiany świata: obok zdumiewającego postępu technicznego – upadek wartości wyrażający się w przestępstwach przeciwko życiu, w wojnach, okrucieństwie i niemoralności. Kościół, wstrząsany skandalami i niepokojami, przeżywa kryzys jako instytucja. Widzimy masową apostazję nie tylko jednostek, ale całych narodów i państw. Ta część katolików, która zachowała głęboką wiarę, ma przeświadczenie, że niebo w takiej sytuacji nie może milczeć i wybierze swoich proroków, a oni przemawiać będą do zatwardziałych serc, tak jak wielokrotnie zdarzało się w przeszłości Kościoła.

Współcześnie jesteśmy świadkami wielu objawień, szczególnie Matki Bożej – niektóre z nich zostały uznane przez Kościół (Akita, Civitavecchia), inne ciągle trwają i są przez Kościół badane, obserwowane (Medjugorje, Anguera, Itapiranga). Kościół bardzo ostrożnie wypowiada się na temat objawień prywatnych, niechętnie je potwierdza, ale też bardzo powściągliwie im zaprzecza. Konieczne jest dobre rozumienie charakteru objawień prywatnych. W perspektywie teologicznej żadne z nich nie wnosi niczego ponad Objawienie, które dokonało się w Jezusie Chrystusie. Nawet objawienia uznane przez Kościół za prawdziwe nie mogą być traktowane jako źródło teologiczne na równi z Pismem Świętym i Tradycją. Zawsze są bowiem przekazywane przez niedoskonałe narzędzie, jakim jest człowiek, z konkretnym wykształceniem, kulturą i innymi uwarunkowaniami. Stąd mogą się w nich pojawiać fragmenty niezrozumiałe i niejasne, a w samym zapisie – błędy redakcyjne. Osoby otrzymujące przesłania przeżywają czasem trudności, a ich losy bywają pogmatwane (jak w przypadku widzących z La Salette), jednak wiele z nich zostało błogosławionymi i świętymi Kościoła. Kościół wielokrotnie przyjmował te głosy za prawdziwe (Fatima, Lourdes, Faustyna Kowalska i wiele innych).

Pierwsza książka zawierająca przesłania z Trevignano Romano przygotowywana była do wydania w Wydawnictwie Esprit już w połowie 2019 roku. Wtedy nic nie wskazywało na to, że przesłania wzbudzą tak duże zainteresowanie i kontrowersje. Czas wydania książki zbiegł się jednak z wybuchem pandemii koronawirusa, a w jednym z przesłań przekazanych przez Maryję pojawia się prorocza informacja o wirusie pochodzącym z Chin. W mediach społecznościowych rozgorzała ostra dyskusja. Niektórzy duchowni mówili pochopnie o „fałszywych objawieniach” mimo braku głębszego rozpoznania sprawy. Pojawiły się także głosy broniące ich prawdziwości. Wykorzystano nawet prywatną rozmowę telefoniczną z biskupem miejsca, wielebnym Romano Rossim, który rzekomo miał dezawuować wartość objawień. Biskup bardzo szybko zdementował te doniesienia.

Można się zastanawiać, jak bardzo na tę internetową burzę miała wpływ pełna napięcia atmosfera początku izolacji, osobiste preferencje teologiczne, niechęć do odczytywania jakichkolwiek wydarzeń historycznych w kontekście Bożej kary i próby, a także wpisanie tych objawień we wcześniejsze podziały w Kościele. Jest historycznym faktem, że podobne reakcje spotykały również inne objawienia, obecnie szanowane i uznawane przez Kościół.

Pojawiły się także głosy rozsądku. Kwartalnik „Miłujcie się” napisał: „Wiarygodność nadzwyczajnych znaków z Trevignano Romano zostawmy osądowi Kościoła, ale wezwanie do nawrócenia jest ewangelicznym wezwaniem Chrystusa oraz Jego Matki Maryi i ono zawsze wszystkich obowiązuje. Powinniśmy je przyjąć i podporządkować mu wszystkie dziedziny swojego życia”.

Biskup Romano Rossi, ordynariusz diecezji Civita Castellana, udzielił zgody na spotkania grupy modlitewnej zebranej wokół wizjonerki Giselli w kościele parafialnym w Trevignano Romano. Biorą w nich udział również księża i osoby zakonne, a za zezwoleniem biskupa w czasie modlitwy różańcowej sprawowany jest sakrament pokuty.
Biskup Rossi powiedział dla kanału Catholic News Service: „Temat objawień należy traktować z niezwykłą DELIKATNOŚCIĄ i SZACUNKIEM, oczywiście zawsze z poszanowaniem norm, wskazań i kryteriów Kościoła, do których jesteśmy zobowiązani w obliczu tych zjawisk. OBSERWUJEMY JE… Patrzymy na te i inne kryteria, na podstawie których, jeśli Pan zechce, możemy Mu podziękować za tę wizytę lub w inny sposób, inaczej ocenić sytuację”.

Ten sposób myślenia jest bliski również nam jako wydawcy książki. „Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie. Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie” (2 Tes 5, 19). Ocenę objawień należy pozostawić osądowi Kościoła. W tych trudnych czasach nie powinniśmy zwlekać z głoszeniem dramatycznego wezwania Maryi do nawrócenia i pokuty. To wezwanie jest naglące, dotyczy nas wszystkich i jeżeli przyjmiemy je do swoich serc, wyda dobre owoce.

Książka zawiera wszystkie orędzia od 22 listopada 2018 roku
do 30 listopada 2019 roku

Konieczne jest uściślenie, że są to objawienia prywatne, a zatem nawet jeśli odnoszą się one do całej ludzkości, nie zobowiązują naszych sumień do wiary w nie.
Podmiotem większości orędzi jest Święta Dziewica. Jedynie kilka orędzi pochodzi od Jezusa i Boga Ojca, co zostaje każdorazowo zaznaczone.
Wszystkie objawienia w Trevignano miały miejsce w czasie odmawiania różańca w kaplicy Najświętszego Serca lub podczas comiesięcznych spotkań modlitewnych na wzgórzu przy Via Campo delle Rose, chyba że w tekście podano inaczej

Jedno z orędzi:
Trevignano Romano, 3 grudnia 2018 roku

Drogie dzieci!
Dziękuję, że jesteście tu i że odpowiedzieliście na moje wezwanie w waszych sercach. Drogie dzieci, zawsze żyjcie Słowem i tym, co zostawił Jezus. Kto rości sobie prawo, by je zmienić, obraża Boga; Jego Słowo jest niezmienne i wieczne. Moje dzieci, mówię do moich kapłanów, chcę, aby zrozumieli i uświadomili sobie, co Bóg dla nich uczynił, upodabniając
ich do Jezusa, dając im możliwość odpuszczania grzechów w Jego Imię, brania chleba i wina w swoje ręce i w chwili przeistoczenia przemieniania ich w prawdziwe Ciało i prawdziwą Krew mojego Syna.
Moje dzieci, nie plamcie zatem waszych rąk grzechami, unikajcie pychy i dumy, bądźcie pokorni.
Proszę, byście się modlili za Kościół, który tkwi w największym grzechu. Módlcie się za środkowe Włochy. Teraz zostawiam was z moim macierzyńskim błogosławieństwem, w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen

 

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 39 Komentarzy

Brat Elia zaprasza na Różaniec do Granic Nieba!

Szczęść Boże!
Uczestniczymy (jako jedni z bardzo wielu organizacji) w propagowaniu Różańca do Granic II, który będzie zorganizowany w Polsce i jednocześnie we wszystkich krajach świata. Prosimy przesyłajcie informacje do wszystkich!
Toczy się wielka bitwa o nasze dusze.
Mieliśmy łaskę spotkać się oko w oko z włoskim mistykiem i stygmatykiem – bratem Elią, który postanowił zaprosić nas wszystkich na wielkie duchowe wydarzenie.
Przyłącz się i zostań iskrą, która zapala świat ogniem Bożej Miłości! 
www.rozaniecdogranic.pl

Opublikowano Aktualności | Otagowano , | 19 Komentarzy

Św. Janie Pawle II módl się za nami, opiekuj się nami i błogosław nam z Domu Ojca!

Na datę liturgicznego wspomnienia św. Jana Pawła II wybrano dzień 22 października, przypadający w rocznicę uroczystej inauguracji pontyfikatu papieża-Polaka.

„I dlatego – zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię Polska, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością
– taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym,…
– abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili,
– abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy.
  Proszę was:
– abyście mieli ufność nawet wbrew każdej waszej słabości, abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało,
– abyście od Niego nigdy nie odstąpili,
– abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On wyzwala człowieka,
– abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest największa, która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu.
  Proszę was o to…”
(św. Jan Paweł II, Homilia w czasie Mszy św. odprawionej na Błoniach – Kraków, 9 czerwca 1979 r.)

Ks. Dariusz Kowalczyk na swoim profilu fb pisze:
Dziś liturgiczne wspomnienie Jana Pawła II. Biorąc pod uwagę okoliczności, warto wspomnieć to, co napisał w książce „Pamięć i tożsamość”:
„Nie brak innych poważnych form naruszania prawa Bożego. Myślę na przykład o silnych naciskach Parlamentu Europejskiego, aby związki homoseksualne zostały uznane za inną postać rodziny, której przysługiwałoby również prawo adopcji. Można, a nawet trzeba się zapytać, czy tu nie działa również jakaś inna jeszcze »ideologia zła«, w pewnym sensie głębsza i ukryta, usiłująca wykorzystać nawet prawa człowieka przeciwko człowiekowi oraz przeciwko rodzinie”. Święty Janie Pawle, módl się za nami.

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 66 Komentarzy

Polska ocaleje – wizja Teresy Neumann: w języku polskim będą głoszone najmądrzejsze prawa i najsprawiedliwsze ustawy!

Wizja Teresy Neumann – niemieckiej mistyczki i stygmatyczki
z 15 października 1948

Światłych i mądrych Polsce nie odmówię. W języku polskim będą głoszone najmądrzejsze prawa i najsprawiedliwsze ustawy, zaś Warszawa stanie się stolicą Stanów Zjednoczonych Europy

Therese-Neumann-2Teresa Neumann z Konnersreuth (ur. 9 kwietnia 1898 w Konnersreuth; zm. 18 września 1962, tamże) niemiecka mistyczka i stygmatyczka. Była członkiem Franciszkańskiego Zakonu Świeckich.  5 marca 1926 Teresa miała zostać obdarzona stygmatami. Na jej rękach, nogach, głowie i boku widoczne były krwawe rany. Co tydzień, od północy w czwartek do godziny trzynastej w piątek jej rany otwierały się i krwawiły. Podczas ekstaz, miała obserwować mękę Jezusa, przepowiadać przyszłe wydarzenia i mówić obcymi językami (między innymi językiem aramejskim), których nigdy wcześniej nie poznała. Pomimo cierpień, w pozostałych dniach tygodnia była ona aktywna i pełna energii. Świadkowie twierdzą, iż dzięki modlitwie Teresa wywoływała w swoim ciele dolegliwości innych ludzi. W ten sposób miała uzdrawiać chorych.Do jej domu w Konnersreuth pielgrzymowało setki ludzi, prosząc o łaski i wstawiennictwo u Boga. Od 1922 aż do swojej śmierci w 1962 Teresa nie spożywała żadnych pokarmów oprócz codziennej Eucharystii.
Teresa zmarła 18 września 1962 wskutek nagłego zatrzymania krążenia i została pochowana na cmentarzu w Konnersreuth. Wokół pomnika umieszczane są tabliczki wotywne z wygrawerowanymi prośbami, podziękowaniami i nazwiskami darczyńców. Jej grób nawiedzany jest przez pielgrzymów z różnych krajów świata. W 2004 blisko 40 000 osób podpisało prośbę o jej beatyfikację. W 2005 biskup Gerhard Ludwig Müller rozpoczął proces beatyfikacyjny Teresy na szczeblu diecezjalnym

Wizja Teresy Neumann z 15 października 1948 r.,

/Stephen Lassare – Odkryte sekrety przyszłości, Wyd. Adam, Warszawa 1992/

„Od wielu lat Bóg dawał mi wizje przyszłości i dotąd wszystko się sprawdziło. Milczałam jednak, nic nie mówiąc nikomu poza spowiednikiem, dopóki nie otrzymałam wyraźnego nakazu, aby pisać. Na dwa dni przed 15 października 1948 r. ukazał mi się prorok Eliasz wraz ze świętą Teresą od Dzieciątka Jezus i św. Janem od Krzyża. Święci ci są patronami i opiekunami Zakonu Karmelitów. Prorok Eliasz dał mi wyraźne polecenie pisania:

Posłuchaj Izraelu, to do ciebie mówi Pan. Posłuchajcie ostrzeżenia, bracia moi. Pan bowiem zdjął pieczęć milczenia z warg moich i włożył słowa swoje w usta moje. Pierwsze z tych snów jest do ciebie, Izraelu. Pan dał przez Eliasza polecenie, abym w imieniu Jego odezwała się do ciebie. Posłuchaj, Izraelu, nie zatwardzaj serca swego, albowiem mówi tobie Pan. Było milczenie przed tobą na długie lata. O, plemię niewdzięczne, któreś zabijało proroków i ukrzyżowało Syna samego Boga! Skoroście Syna Bożego słuchać nie chcieli, ani Apostołów Jego, który miał do was przemówić? Abyście nie byli już jako wygnańcy i bezdomni pośród narodów świata, dano wam wrócić na skrawek tej ziemi, którą krew Zbawiciela uświęciła i powstało państwo Izrael. Wasze stopy tułacze dotknęły Ziemi Świętej, w której jest błogosławieństwo. Obyście pojęli łaskę i znaleźli wiarę w miłości, pamiętali o Piśmie Świętym i o prorokach, a nie zatwardzali serc waszych ku wiecznej zgubie, oddając ziemi stare tajemnice.
Czy i teraz nie poznajecie jeszcze jak wierna była mowa proroków i jak spełniły się wszystkie proroctwa Jezusa Chrystusa, którego nie poznaliście i ukrzyżowaliście?
Przyjdzie czas, już nie daleki, gdy odda ziemia umarłych swoich i będzie sąd nad wszystkimi plemionami i pokoleniami świata. Wtedy biada bezbożnym sługom pychy i nienawiści, których serca są zatwardziałe. Biada tym, którzy pokutować nie będą, nie nawrócą się do Pana Zbawiciela swego”.

A teraz słowa wtóre, jakie kazał mi rzec Pan do wszystkich ludzi:
„Idzie godzina wielka, groźna, sądu i kary. Póki macie czas posłuchajcie i porzućcie grzechy wasze, które na karę zasługują. Biada ziemi, gdy owocu pokuty zabraknie, a usta modlących się zamilkną. Nie otworzą się tym razem upusty niebieskie, jak za dni Noego, i nie popłyną wody, by zalać ziemię skalaną grzechami. Ale otworzy się ziemia, zapłonie od wulkanów, które już zagasły, i będzie drżało jej łono, aż walić się będą lądy, gdzie szumi zboże i stoją łany. Pioruny będą padały z chmur jak deszcz, aż poruszona zostanie materia nienawiści ludzkiej. Zbliża się nowy potop, nie potop tym razem wody, lecz ognia i błyskawic. Biada wam synowie, którzy czynicie nieprawość. Biada wam narody, które się zaparły Boga i podeptały Krzyż Jego, które wstydzicie się znaku Krzyża, znaku odkupienia waszego, a nie wstydzicie się zbrodni i okrucieństwa.
     Biada przede wszystkim tobie Germanio. Nie pomyśleliście nigdy na szlaku waszej zbrodni, że nienawiść wasza i pycha mogły stworzyć dla was niezgłębioną czeluść w miejsce wiecznej zagłady, czeluść, której głębię wielkość waszej winy wypełnię żarem takich płomieni i taką siłą kaźni, jakiej dla innych nie będzie. Nie pomyśleliście nad tym, jaką grozą mogą na wieki zapłonąć, na hańbę waszą i karę, słowa waszej pychy.

Nur fur Deutsche. Uznaliście siebie samych za nadludzi, a przez uczynki wasze staliście się gorsi niż wilki i hieny, gdy nie oszczędziliście ani żywych, ani umarłych i pohańbiliście zwłoki tych, którym wydarliście życie. Przydaliście nowe zbrodnie do starych, a krzyk pomordowanych Żydów przyłączył się do starych, wołaniem krwi, ludów zapomnianych.
Biada przede wszystkim wam Prusacy, wodzowie i nieprzyjaciele. Przyszły już dwa uderzenia wichru i upadło Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego oraz moc sroga synów Północy. A przyjdzie trzecie uderzenie, a wtedy biada i Berlinowi. Los Berlina będzie jak los Niniwy, bo gdy padnie w gruzy, nie odbuduje się już więcej. Wicher pustyni zasypał piaskiem Niniwę, choć była większa niż inne miasta starożytności.
Puszcza będzie szumiała nad gruzami Berlina – miasta zbrodni i pychy. Będzie to szczęście dla ciebie, Germanio, jeżeli inny obejmie władzę nad tobą, jeżeli obmyta strumieniem krwi i łzami późnej pokuty, usłuchasz innego głosu, poznawszy w czym była twoja wina i zguba twoja. Nie ci, bowiem są wybrani, którzy się za takich uznają. Inni, którymi gardzicie w pysze, wyprzedzają was w słowie i mocy.
Biada i tobie dumny Albionie, kupczący krwią cudzą. Ciąży na tobie krzywda. Wybrałaś sobie zamiast Boga mamonę, a wzgardziłeś Prawem Moim i stolicą Piotrową. Posłałeś żołnierzy i kupców w dalekie kraje dla mocy swojej i zysku swojego, a o chwałę Moją nie dbałeś. Z winy twojej nie zostały chrześcijanami całe plemiona, ani też o duszę synów własnych nie dbałeś. Skrusz się, póki czas, i nawróć się do Mnie, Pana twego, i uznaj sługę Mego nad sobą.
Biada wam, wszyscy czciciele złotego cielca, albowiem swoim uczyniliście zysk i okryliście hańbą ziemię, a lud przez krzywdzenie wydaliście na łup kłamstwa i nienawiści, który uwiedliście obietnicami wolności i zemsty. Na was to, bankierzy o zamkniętych dłoniach przez chciwość i sercach skamieniałych, spada ciężar potu i łez wyzyskiwanych, i ciężar krwi, którą przelewają niszczący się w zaślepieniu.
Biada wam, gorszyciele i deprawatorzy dusz. Krótkie są dni panowania waszego. Koniec wasz będzie wśród płomieni razem z bestią, której służycie. Gdy zagrozicie Zachodowi, miecz od Wschodu na was spadnie. Ludy żółtego Goga i Magoga postawiłem na straży bezpieczeństwa Europy.
Oddaliście się na służbę nienawiści, przez nienawiść będziecie ukarani. żal jest mi ludu, który cierpi, żal mi dzieci, z których uczyniliście synów kłamstwa i nieprawości. Nie zostawię ludu w waszej mocy ani nie wydam najwierniejszych na tej ziemi na skażenie. Oburzy się na gorszycieli ziemia i morze, i powstanie przeciw nim ogień i bałwany. Biada światu za zgorszenia. Znam tych, których oczy są zaślepione, a serca oszukane. Skarcę władających narzędziem, a nad narzędziem zlituję się.
Miłosierdzie Moje wzejdzie nad narodem, będącym w ucisku i pohańbieniu, a ziemia wzgardzonych zobaczy światło i błogosławieństwo nad sobą. Władza bezbożnych ustanie.
     Na Kremlu zabłysną łacińskie krzyże, a na miejscu zburzonej cerkwi Chrystusa Zbawiciela stać będzie kościół katolicki Zbawiciela. Jak w orną ziemię, wpadnie ziarno dobra i odmieni się oblicze narodu, który tyle wycierpiał.

     Błogosławieństwo Moje dam Słowianom, a Słowianie, choć wielu z nich dzisiaj błądzi, lepiej je przyjmą i obfitszy przyniosą owoc. Będą prawdziwym ludem Moim, ludem Słowa Przedwiecznego i pojmą naukę Moją, i staną się posłusznymi. Nie ci bowiem są wybrani, którzy sami się wybierają, lecz ci, którzy na wołanie Boga wstaną. Nie będą daremne łzy pokuty i modlitwy, a wierność wytrwania nie będzie bez błogosławieństwa i nagrody. Zdejmie niewolnica kajdany swoje i stanie się jako królowa. Wstawią się za nią łzy, które Matka Moja pod Krzyżem przelała, a naród, który Ją czci, nie będzie między narodami ostatni.
     Światłych i mądrych Polsce nie odmówię. W języku polskim będą głoszone najmądrzejsze prawa i najsprawiedliwsze ustawy, zaś Warszawa stanie się stolicą Stanów Zjednoczonych Europy.
     Polska, która pierwsza karę poniosła, choć wina jej nie była największa, prędzej niż inni się podniosła. W czym zawiniła, przez to musiała doznać kary. Ale już bliski jest koniec jej pokuty. Wytrwa przy Kościele swoim i doczeka wyzwolenia. Nieprzyjaciołom swoim krzywdy pamiętać nie będzie, dobrem za zło zapłaci. Będzie mieć chwałę między narodami i skrzydła szeroko otwarte, rozszerzy też granice swoje. Weźmie narody wierne Kościołowi w nagrodę wierności swojej.
Wzejdzie, mimo klęski, znowu chwała nad Paryżem i Tokio. Hiszpania będzie krajem Serca Mojego, przez miłość ku niemu się podniesie.Italię, chociaż by krwią uroczystą spływała, czeka piękne odrodzenie duchowe. Patrzę na łzy wierności i ich pokutę. Raz jeszcze zlituję się nad światem. Topór kary odroczę i serca grzeszne życiem ożywię.
Nie zostawię ziemi złym na władanie, jako sobie umyślili w sercach swoich. Mową piorunów skarcę tych, co nie słuchają mowy miłości, a dla tych, którym było za mało słów ludzkich, zabrzmi głos płomieni.
Usłuchajcie więc przestrogi, grzesznicy, póki upominam, a nawróćcie się, póki oczekuję. Idzie bowiem wielki i bliski czas, kiedy ani więcej upominać, ani czekać nie będę.
Nie trwóżcie się jednak wy, bojący się Boga i nieulegający podszeptom szatana w rozpaczy. Miejcie ufność we Mnie i w posłannictwie Matki Bożej, która oręduje za wami. Widzę was w ucisku i zlituję się nad wami. Broni was przed sprawiedliwością Moja krew za was przelana. Nie przeminęła ofiara moja, ale trwa i ratuje was, mimo że jej nie cenicie. Nie dość pilnie czuwacie przy ołtarzach Moich. Pamiętam o łzach, które Matka Moja przelała pod krzyżem i mam wzgląd na Jej Serce, przebite mieczem boleści. To Serce Niepokalane i Miłosierne was osłania. Przyłóżcie rękę do pługa, a będę błogosławił trudowi waszemu”.
To polecił mi Pan nasz, Jezus Chrystus, abym wam przekazała, bracia moi: „Grają niewidzialne surmy Aniołów, wieją wichry, aby szkodzić ziemi, zbliża się kataklizm, jakiego nie było od dni Noego”.

„W języku polskim będą głoszone najmądrzejsze prawa
i najsprawiedliwsze ustawy.”

Opublikowano Aktualności | Otagowano | 180 Komentarzy